<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Wyjazdy_2003</id>
	<title>Wyjazdy 2003 - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Wyjazdy_2003"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2003&amp;action=history"/>
	<updated>2026-06-26T16:50:56Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.31.5</generator>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2003&amp;diff=169&amp;oldid=prev</id>
		<title>Admin o 12:03, 13 lis 2008</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2003&amp;diff=169&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2008-11-13T12:03:07Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 12:03, 13 lis 2008&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l256&quot; &gt;Linia 256:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 256:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|Tatry - wyjazd do jaskini&amp;#160; Pod Wantą i Niebieskiej Studni|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;#160; Maciejowska&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Adam Szmatłoch, Janusz Rudol (Rudi).|27 - 28 06 2003 r. }}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|Tatry - wyjazd do jaskini&amp;#160; Pod Wantą i Niebieskiej Studni|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;#160; Maciejowska&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Adam Szmatłoch, Janusz Rudol (Rudi).|27 - 28 06 2003 r. }}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;&amp;#160; &amp;#160; &lt;/del&gt;Wyruszyliśmy&amp;#160; w piątek ,27 czerwca ,tym razem spod bloku Tomka. Do Kir dotarliśmy przed 13:00.Samochód (Adama) zostawiliśmy przy „Józefie” i po szybkim posiłku –około13:30-ruszylismy w drogę. Pogoda była odpowiednia&amp;#160; jak na tak długie podejście –słońce ukryte za chmurami nie grzało zbyt ostro, deszczu na szczęście też nie było. Dotarcie do jaskini „Pod Wantą” zajęło nam około 4 godziny. Do najmniej przyjemnych odcinków należał oczywiście Kobylarz, chociaż mnie osobiście bardziej denerwowało podejście lasem. A tak poważnie to bardzo mi się&amp;#160; spodobał ten szlak, pierwszy raz miałam okazję tędy iść i podziwiać przepiękne widoki :Twardy Upłaz, Wantule, Wlk. Świstówka, Dol. Litworowa, Dol. Mułowa itd. Chociaż zmęczenie w pewnym stopniu ograniczało podziwianie krajobrazu, mimo to utkwił mi w pamięci widok zboczy Czerwonych Wierchów z tej innej, nieznanej mi dotąd perspektywy.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Wyruszyliśmy&amp;#160; w piątek ,27 czerwca ,tym razem spod bloku Tomka. Do Kir dotarliśmy przed 13:00.Samochód (Adama) zostawiliśmy przy „Józefie” i po szybkim posiłku –około13:30-ruszylismy w drogę. Pogoda była odpowiednia&amp;#160; jak na tak długie podejście –słońce ukryte za chmurami nie grzało zbyt ostro, deszczu na szczęście też nie było. Dotarcie do jaskini „Pod Wantą” zajęło nam około 4 godziny. Do najmniej przyjemnych odcinków należał oczywiście Kobylarz, chociaż mnie osobiście bardziej denerwowało podejście lasem. A tak poważnie to bardzo mi się&amp;#160; spodobał ten szlak, pierwszy raz miałam okazję tędy iść i podziwiać przepiękne widoki :Twardy Upłaz, Wantule, Wlk. Świstówka, Dol. Litworowa, Dol. Mułowa itd. Chociaż zmęczenie w pewnym stopniu ograniczało podziwianie krajobrazu, mimo to utkwił mi w pamięci widok zboczy Czerwonych Wierchów z tej innej, nieznanej mi dotąd perspektywy.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Przed 18:00 byliśmy przy otworze jaskini „Pod Wantą” .Pierwszy odcinek 32-metrowy zaporęczował Adam. Drugi 28-metrowy ja-jedyne co napawało mnie strachem przy poręczowaniu to&amp;#160; bliskie sąsiedztwo 55-metrowej studni i trzeszczącą lina. Ta studnia zwana „Litworowym dzwonem” jest bardzo okazała-najpierw dość wąska, a następnie rozszerza się w owy dzwon. Te 55 metrów&amp;#160; sprawiło, że każdy kto zjeżdżał ( z trzech punktów położonych jedynie na górze) sprawdził bardzo dokładnie wszystkie węzły. Muszę stwierdzić, że chyba pierwszy raz poczułam tak duży respekt wobec natury, jaskiń...i chyba pierwszy raz w pełni uświadomiłam sobie i poczułam ryzyko, które czai się na nas i to przecież w każdej chwili, nie tylko na takich wysokościach –no ale cóż tyle metrów działa na wyobraźnię. Ostatni odcinek 20-metrowy zaporęczował Rudi. Mimo usilnych starań Tomka i Adama jaskini nie udało się powiększyć :)&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Przed 18:00 byliśmy przy otworze jaskini „Pod Wantą” .Pierwszy odcinek 32-metrowy zaporęczował Adam. Drugi 28-metrowy ja-jedyne co napawało mnie strachem przy poręczowaniu to&amp;#160; bliskie sąsiedztwo 55-metrowej studni i trzeszczącą lina. Ta studnia zwana „Litworowym dzwonem” jest bardzo okazała-najpierw dość wąska, a następnie rozszerza się w owy dzwon. Te 55 metrów&amp;#160; sprawiło, że każdy kto zjeżdżał ( z trzech punktów położonych jedynie na górze) sprawdził bardzo dokładnie wszystkie węzły. Muszę stwierdzić, że chyba pierwszy raz poczułam tak duży respekt wobec natury, jaskiń...i chyba pierwszy raz w pełni uświadomiłam sobie i poczułam ryzyko, które czai się na nas i to przecież w każdej chwili, nie tylko na takich wysokościach –no ale cóż tyle metrów działa na wyobraźnię. Ostatni odcinek 20-metrowy zaporęczował Rudi. Mimo usilnych starań Tomka i Adama jaskini nie udało się powiększyć :)&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l292&quot; &gt;Linia 292:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 292:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|Tatry - wspinaczka na Zamarłej Turni|Adam Szmtłoch i Jan Kieczka}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|Tatry - wspinaczka na Zamarłej Turni|Adam Szmtłoch i Jan Kieczka&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;|&lt;/ins&gt;}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dokonano przejścia drogi Wrześniaków oraz trawersu Zamarłej Turni.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dokonano przejścia drogi Wrześniaków oraz trawersu Zamarłej Turni.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l454&quot; &gt;Linia 454:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 454:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|Wyjazd do Jaskini Miętusiej Wyżniej|Janusz Rudol, &amp;lt;u&amp;gt;Tadek Lończyk&amp;lt;/u&amp;gt;|8 03 2003 r.}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|Wyjazd do Jaskini Miętusiej Wyżniej|Janusz Rudol, &amp;lt;u&amp;gt;Tadek Lończyk&amp;lt;/u&amp;gt;|8 03 2003 r.}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt; &lt;/del&gt;8 marca 2003 roku wybraliśmy się z kolegą do jaskini Miętusiej Wyżniej. Pogoda wymarzona: słońce, zero wiatru, czyste niebo, no i o opadach – jakichkolwiek – nie ma mowy. Śniegu co prawda dużo, ale stada grotołazów wytorowały w dolinie Miętusiej całkiem solidny trakt.Na akcję wyruszyliśmy już po południu, z zamiarem szybkiego uporania się z problemem. Po małych kłopotach ze znalezieniem otworu, w końcu dotarliśmy na miejsce. Oczywiście nikt z nas w tej jaskini jeszcze nie był, a zamiast jednej wydeptanej ścieżki w kierunku Małej Świstówki były trzy, z czego jedna prowadziła w zimne i mokre objęcia niewiarygodnych ilości śniegu (chyba komuś innemu też się pomyliło ).Tam doceniliśmy piękną i słoneczną pogodę która oszczędziła nam pewnych wrażeń związanych z zimowym przebieraniem się. Po szybkim pokonaniu prożka pod otworem, wstąpiliśmy ( wiem że wyraz „wstąpiliśmy” brzmi trochę patetycznie, ale co mi tam )&amp;#160; do wnętrza jaskini. I tu druga wpadka. Zamiast iść w prawo, poszliśmy w lewo. Ktoś namalował strzałkę, wskazującą kierunek do wyjścia, nad bocznym I CIASNYM korytarzykiem, w który oczywiście wdepnęliśmy. Na zorientowanie się, że coś tu nie pasuje, straciliśmy około 45 minut, trochę ( !!! ) potu i znacznie obniżyliśmy limit&amp;#160; niecenzuralnych wyrazów na tę akcję.I tyle kłopotów. Dalej już bez problemu poprzez Salę Matki Boskiej doszliśmy do miejsca, gdzie w lewo idzie króciutki korytarz&amp;#160; prowadzący do studni którą zjechaliśmy na Suche Dno. Szybko wyszliśmy z powrotem, po czym pozostawionym na chwilę głównym ciągiem doszliśmy do pierwszego syfonu. Błotny Syfon, bo tak to coś, ktoś kiedyś nazwał, wygląda dokładnie tak, jak się nazywa. Co prawda deski ułożone na spągu pomagają w pokonaniu tej mokrej przeszkody, ale nie liczcie na to, że uda wam się pokonać go „suchą stopą”. Dalej szybki zjazd i drugi syfon zwany Syfonem Paszczaka. Po problemach z lewarowaniem tego syfonu, postanowiłem mimo wszystko przepchać się przez niego, co też mi się udało. Tu jednak postanowiliśmy zawrócić. Na naszą decyzję wpłynął brak czasu i niechęć kolegi do nurkowania w błotnistej breji ( nie powiem – trochę go rozumiem ). Potem zawróciliśmy tą samą drogą do wyjścia ( oczywiście pominęliśmy już Suche Dno ). Z jaskini wyszliśmy po północy. Szybko przebraliśmy się i udaliśmy się w kierunku bazy.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;8 marca 2003 roku wybraliśmy się z kolegą do jaskini Miętusiej Wyżniej. Pogoda wymarzona: słońce, zero wiatru, czyste niebo, no i o opadach – jakichkolwiek – nie ma mowy. Śniegu co prawda dużo, ale stada grotołazów wytorowały w dolinie Miętusiej całkiem solidny trakt.Na akcję wyruszyliśmy już po południu, z zamiarem szybkiego uporania się z problemem. Po małych kłopotach ze znalezieniem otworu, w końcu dotarliśmy na miejsce. Oczywiście nikt z nas w tej jaskini jeszcze nie był, a zamiast jednej wydeptanej ścieżki w kierunku Małej Świstówki były trzy, z czego jedna prowadziła w zimne i mokre objęcia niewiarygodnych ilości śniegu (chyba komuś innemu też się pomyliło ).Tam doceniliśmy piękną i słoneczną pogodę która oszczędziła nam pewnych wrażeń związanych z zimowym przebieraniem się. Po szybkim pokonaniu prożka pod otworem, wstąpiliśmy ( wiem że wyraz „wstąpiliśmy” brzmi trochę patetycznie, ale co mi tam )&amp;#160; do wnętrza jaskini. I tu druga wpadka. Zamiast iść w prawo, poszliśmy w lewo. Ktoś namalował strzałkę, wskazującą kierunek do wyjścia, nad bocznym I CIASNYM korytarzykiem, w który oczywiście wdepnęliśmy. Na zorientowanie się, że coś tu nie pasuje, straciliśmy około 45 minut, trochę ( !!! ) potu i znacznie obniżyliśmy limit&amp;#160; niecenzuralnych wyrazów na tę akcję.I tyle kłopotów. Dalej już bez problemu poprzez Salę Matki Boskiej doszliśmy do miejsca, gdzie w lewo idzie króciutki korytarz&amp;#160; prowadzący do studni którą zjechaliśmy na Suche Dno. Szybko wyszliśmy z powrotem, po czym pozostawionym na chwilę głównym ciągiem doszliśmy do pierwszego syfonu. Błotny Syfon, bo tak to coś, ktoś kiedyś nazwał, wygląda dokładnie tak, jak się nazywa. Co prawda deski ułożone na spągu pomagają w pokonaniu tej mokrej przeszkody, ale nie liczcie na to, że uda wam się pokonać go „suchą stopą”. Dalej szybki zjazd i drugi syfon zwany Syfonem Paszczaka. Po problemach z lewarowaniem tego syfonu, postanowiłem mimo wszystko przepchać się przez niego, co też mi się udało. Tu jednak postanowiliśmy zawrócić. Na naszą decyzję wpłynął brak czasu i niechęć kolegi do nurkowania w błotnistej breji ( nie powiem – trochę go rozumiem ). Potem zawróciliśmy tą samą drogą do wyjścia ( oczywiście pominęliśmy już Suche Dno ). Z jaskini wyszliśmy po północy. Szybko przebraliśmy się i udaliśmy się w kierunku bazy.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l472&quot; &gt;Linia 472:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 472:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;W sobotę 22 lutego 2003 o godz. 9:30, jak zwykle spod garażu Arka, wyruszyliśmy na podbój Jaskini Miętusiej w składzie jak wyżej. Nastroje: znakomite. Kiedy dotarliśmy pod Dolinę Kościeliską dobre nastawienie gdzieś wyparowało. No więc okazało się, że trzeba zmienić plany, bo w Miętusiej ktoś już urzęduje (biwak). Cóż nam pozostało, jak nie zdobycie tzw. jaskini sylwestrowej, czyli Śpiących Rycerzy. Wyjazd ten był o tyle ciekawy, że nie tylko zobaczyliśmy dwie jaskinie, ale również-dzięki wspaniałej pogodzie- mogliśmy podziwiać przepiękną zimową panoramę Czerwonych Wierchów (miejsce moich dawnych „cierpień”). A wszystko to działo się po drodze na Przysłop Miętusi i dalej w kierunku otworu poprzez Dolinę Małej Łąki.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;W sobotę 22 lutego 2003 o godz. 9:30, jak zwykle spod garażu Arka, wyruszyliśmy na podbój Jaskini Miętusiej w składzie jak wyżej. Nastroje: znakomite. Kiedy dotarliśmy pod Dolinę Kościeliską dobre nastawienie gdzieś wyparowało. No więc okazało się, że trzeba zmienić plany, bo w Miętusiej ktoś już urzęduje (biwak). Cóż nam pozostało, jak nie zdobycie tzw. jaskini sylwestrowej, czyli Śpiących Rycerzy. Wyjazd ten był o tyle ciekawy, że nie tylko zobaczyliśmy dwie jaskinie, ale również-dzięki wspaniałej pogodzie- mogliśmy podziwiać przepiękną zimową panoramę Czerwonych Wierchów (miejsce moich dawnych „cierpień”). A wszystko to działo się po drodze na Przysłop Miętusi i dalej w kierunku otworu poprzez Dolinę Małej Łąki.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt; &lt;/del&gt;Cóż mogę powiedzieć o samych jaskiniach: Rysiek stwierdził, że one mają tylko początek, no i tutaj muszę Go poprzeć. Trzeba było trochę wysiłku, żeby podejść pod otwór niżej leżącej jaskini, ale to nic w porównaniu z walką w gumowcach w podchodzeniu do Wyżniej.Co prawda było parę osób zawiedzionych zaistniałą sytuacją (w szczególności Daniel,&amp;#160; nastawiony&amp;#160; na poważną co najmniej dziesięciogodzinną akcję czuł pewien niedosyt), ale myślę, że mimo wszystko warto było pojechać. Nie zabrakło oczywiście świetnej atmosfery, która zawsze już towarzyszy naszym wyjazdom. Myślę, że jest to jeden z ważniejszych elementów naszych wspólnych „wypraw”. Nie mogło oczywiście zabraknąć komentarzy ze strony naszego kochanego instruktora w sprawach, że tak to ujmę „intymnych”, no ale cóż przyzwyczaiłam się już do tego, będąc jedną z aż dwóch dziewczyn uczestniczących w kursie. Aha muszę dodać, iż nawet język jaskiniowców staje mi się coraz bardziej bliski-trudno bronić pięknej polszczyzny z tak małym poparciem. Misterem wyjazdu został jednogłośnie Daniel, który urzekł wszystkich swoim niecodziennym jaskiniowym kombinezonem w wersji wizytowej.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Cóż mogę powiedzieć o samych jaskiniach: Rysiek stwierdził, że one mają tylko początek, no i tutaj muszę Go poprzeć. Trzeba było trochę wysiłku, żeby podejść pod otwór niżej leżącej jaskini, ale to nic w porównaniu z walką w gumowcach w podchodzeniu do Wyżniej.Co prawda było parę osób zawiedzionych zaistniałą sytuacją (w szczególności Daniel,&amp;#160; nastawiony&amp;#160; na poważną co najmniej dziesięciogodzinną akcję czuł pewien niedosyt), ale myślę, że mimo wszystko warto było pojechać. Nie zabrakło oczywiście świetnej atmosfery, która zawsze już towarzyszy naszym wyjazdom. Myślę, że jest to jeden z ważniejszych elementów naszych wspólnych „wypraw”. Nie mogło oczywiście zabraknąć komentarzy ze strony naszego kochanego instruktora w sprawach, że tak to ujmę „intymnych”, no ale cóż przyzwyczaiłam się już do tego, będąc jedną z aż dwóch dziewczyn uczestniczących w kursie. Aha muszę dodać, iż nawet język jaskiniowców staje mi się coraz bardziej bliski-trudno bronić pięknej polszczyzny z tak małym poparciem. Misterem wyjazdu został jednogłośnie Daniel, który urzekł wszystkich swoim niecodziennym jaskiniowym kombinezonem w wersji wizytowej.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Porównując ten wyjazd z poprzednimi: no cóż, jednak Zimna najgłębiej zapadła w moim&amp;#160; sercu. Wrażenia jakie tam doznałam na długo pozostaną powodem moich powrotów do „świata jaskiń”. Aczkolwiek te dwie jaskinie: Śpiących Rycerzy i Śpiących Rycerzy Wyżnia wzbogacą jakoś naszą działalność speleologiczną, nawet jeśli będą pozycjami 9 i 10 na liście obowiązkowych ośmiu jaskiń.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Porównując ten wyjazd z poprzednimi: no cóż, jednak Zimna najgłębiej zapadła w moim&amp;#160; sercu. Wrażenia jakie tam doznałam na długo pozostaną powodem moich powrotów do „świata jaskiń”. Aczkolwiek te dwie jaskinie: Śpiących Rycerzy i Śpiących Rycerzy Wyżnia wzbogacą jakoś naszą działalność speleologiczną, nawet jeśli będą pozycjami 9 i 10 na liście obowiązkowych ośmiu jaskiń.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>Admin</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2003&amp;diff=168&amp;oldid=prev</id>
		<title>Admin: Nowa strona: __NOTOC__  {{wyjazd|Tatry - obóz sylwestrowy|Damian Szołtysik, Artur Mosionek, Gosia Rysiecka, Tomek Jaworski, Asia Maciejowska, Jan Kieczka, Ola Skowron, Mateusz Golicz, Adam Szmatł...</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2003&amp;diff=168&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2008-11-13T12:01:16Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nowa strona: __NOTOC__  {{wyjazd|Tatry - obóz sylwestrowy|Damian Szołtysik, Artur Mosionek, Gosia Rysiecka, Tomek Jaworski, Asia Maciejowska, Jan Kieczka, Ola Skowron, Mateusz Golicz, Adam Szmatł...&lt;/p&gt;
&lt;a href=&quot;http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2003&amp;amp;diff=168&quot;&gt;Podgląd zmian&lt;/a&gt;</summary>
		<author><name>Admin</name></author>
		
	</entry>
</feed>