<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Relacje%3ARUMUNIA_-_maj%C3%B3wka</id>
	<title>Relacje:RUMUNIA - majówka - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Relacje%3ARUMUNIA_-_maj%C3%B3wka"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;action=history"/>
	<updated>2026-05-09T15:45:42Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.31.5</generator>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4228&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 20:07, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4228&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T20:07:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 20:07, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l2&quot; &gt;Linia 2:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 2:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje się ,,królestwo &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Karpackiego &lt;/del&gt;krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;i &lt;/del&gt;wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje się ,,królestwo &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;karpackiego &lt;/ins&gt;krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;, &lt;/ins&gt;wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jako duża grupa podzieliliśmy się na dwa samochody, pierwszy w którym &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;jechałam ja, &lt;/del&gt;Damian, Teresa Michał i &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ola &lt;/del&gt;wyjechał dość wcześnie, bo około godziny 17 w środę. Drugi z Łukaszem, Łukaszem M. (Lukasem), Alą, Agą i Ksawerym zaczynał swoją podróż praktycznie następnego dnia,&amp;#160; jako że Lukas dopiero koło północy przylatywał z Norwegi do Katowic. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jako duża grupa podzieliliśmy się na dwa samochody, pierwszy w którym &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;jechał &lt;/ins&gt;Damian, Teresa&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;, &lt;/ins&gt;Michał&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;, Ola &lt;/ins&gt;i &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ja &lt;/ins&gt;wyjechał dość wcześnie, bo około godziny 17 w środę. Drugi z Łukaszem, Łukaszem M. (Lukasem), Alą, Agą i Ksawerym zaczynał swoją podróż praktycznie następnego dnia,&amp;#160; jako że Lukas dopiero koło północy przylatywał z Norwegi do Katowic. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Czwartek 01.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Czwartek 01.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Przyjechaliśmy na Polanę Glavoi, po godzinie 8 w czwartek. Zjedliśmy śniadanie w zimnej, deszczowej aurze, a potem znudzeni oczekiwaniem ucięliśmy sobie drzemkę. Po pobudce reszty grupy nadal nie było, więc obawiając się, że mogą nie zdążyć rozwiązać niedomówień z Parkiem Narodowym, sami pojechaliśmy do siedziby parku w Pietroasie, gdzie zastaliśmy zamknięte drzwi i śmiesznego psiaka z którym zjedliśmy drugie śniadanie. Po powrocie na polanę nadal nie było połowy naszej grupy. Razem z Michałem i Olą poszliśmy na krótki spacer połączony z rozpoznaniem terenu. [[Grafika:Przed_wejściem_do_jaskini_Neagry.jpeg|300px|thumb|left|Przed wejściem do jaskini Neagry &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Koło godziny 12 ekipa była już w komplecie i zaczęliśmy planowanie reszty dnia. Wybór padł na Jaskinię Neagrę (Black Cave), która swoją nazwę bierze od czarnego wapienia w którym została wymyta. Dojście do jaskini poprowadzone jest żółtym kropkowanym, a w części paskowanym szlakiem. Na spacer pod otwór zdecydowały się też Teresa, Ala i Aga. (Kiedy my poszliśmy do dziury, one przedłużyły spacer zahaczając o punkt widokowy do jaskini Focul Viu). Pierwsze zjazdy, szybko obdarł nas ze złudzeń, że idziemy do suchej jaskini, lecz mimo to zdecydowaliśmy się osiągnąć dno. Po pokonaniu kilku kaskad ( i znacznym przemoczeniu części ekipy) trafiliśmy do rozległych dolnych partii, które wynagrodziły nam całe marznięcie i moknięcie. Natrafiliśmy na duże sale pełne zróżnicowanych nacieków o klasie niespotykanej w Polsce, jak również na długie, kręte, meandrujące korytarze, doskonale wymyte przez wodę i praktycznie pozbawione osadów. Po natrafieniu na pnący się ku górze spąg usypany z głazów ( uwaga: ruchomych- niektórzy się o tym przekonali ,,na własne stopy”), część ekipy rozpoczęła odwrót, a reszta, aby nie stać bezczynnie poszła do drugiego syfonu. Wieczorne ognisko z racji późnego powrotu odbywało się w skąpym składzie.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Przyjechaliśmy na Polanę Glavoi, po godzinie 8 w czwartek. Zjedliśmy śniadanie w zimnej, deszczowej aurze, a potem znudzeni oczekiwaniem ucięliśmy sobie drzemkę. Po pobudce reszty grupy nadal nie było, więc obawiając się, że mogą nie zdążyć rozwiązać niedomówień z Parkiem Narodowym, sami pojechaliśmy do siedziby parku w Pietroasie, gdzie zastaliśmy zamknięte drzwi i śmiesznego psiaka z którym zjedliśmy drugie śniadanie. Po powrocie na polanę nadal nie było połowy naszej grupy. Razem z Michałem i Olą poszliśmy na krótki spacer połączony z rozpoznaniem terenu. [[Grafika:Przed_wejściem_do_jaskini_Neagry.jpeg|300px|thumb|left|Przed wejściem do jaskini Neagry &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Koło godziny 12 ekipa była już w komplecie i zaczęliśmy planowanie reszty dnia. Wybór padł na Jaskinię Neagrę (Black Cave), która swoją nazwę bierze od czarnego wapienia w którym została wymyta. Dojście do jaskini poprowadzone jest żółtym kropkowanym, a w części paskowanym szlakiem. Na spacer pod otwór zdecydowały się też Teresa, Ala i Aga. (Kiedy my poszliśmy do dziury, one przedłużyły spacer zahaczając o punkt widokowy do jaskini Focul Viu). Pierwsze zjazdy, szybko obdarł nas ze złudzeń, że idziemy do suchej jaskini, lecz mimo to zdecydowaliśmy się osiągnąć dno. Po pokonaniu kilku kaskad (i znacznym przemoczeniu części ekipy) trafiliśmy do rozległych dolnych partii, które wynagrodziły nam całe marznięcie i moknięcie. Natrafiliśmy na duże sale pełne zróżnicowanych nacieków o klasie niespotykanej w Polsce, jak również na długie, kręte, meandrujące korytarze, doskonale wymyte przez wodę i praktycznie pozbawione osadów. Po natrafieniu na pnący się ku górze spąg usypany z głazów (uwaga: ruchomych- niektórzy się o tym przekonali ,,na własne stopy”), część ekipy rozpoczęła odwrót, a reszta, aby nie stać bezczynnie poszła do drugiego syfonu. Wieczorne ognisko z racji późnego powrotu odbywało się w skąpym składzie.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Norweskie śniadanie.jpeg|300px|thumb|right|Norweskie śniadanie &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Norweskie śniadanie.jpeg|300px|thumb|right|Norweskie śniadanie &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie (nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ja, &lt;/del&gt;Michał, Lukas i &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ksawery &lt;/del&gt;udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny [[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|left|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest [[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|right|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Michał, Lukas&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;, Ksawery &lt;/ins&gt;i &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ja &lt;/ins&gt;udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny [[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|left|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest [[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|right|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej (żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić (dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;określonymi &lt;/del&gt;przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć [[Grafika:Jaskinia Radesei.jpg|300px|thumb|left|Ekipa w komplecie - Jaskinia Radesei &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;określone &lt;/ins&gt;przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć [[Grafika:Jaskinia Radesei.jpg|300px|thumb|left|Ekipa w komplecie - Jaskinia Radesei &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy ( jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;wapiennym &lt;/del&gt;balkonem, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. [[Grafika:Kanion.jpg|300px|thumb|right|Ponad kanionem &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy (jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym balkonem &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;skalnym&lt;/ins&gt;, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. [[Grafika:Kanion.jpg|300px|thumb|right|Ponad kanionem &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Zaskoczeni przez pogodę ! Dosłownie !, liczyliśmy na poranne słońce, które umożliwiłoby nam krótki spacer, a perspektywa popołudniowego deszczu nie była taka straszna, gdyż i tak mieliśmy tego dnia wyjeżdżać. Jednak&amp;#160; pierwszą rzeczą jaką zarejestrowałam po przebudzeniu były krople deszczu uderzające o namiot. Poszłam spać dalej. Po drugim przebudzeniu sytuacja nie uległa zmianie. Przy trzeciej pobudce sytuacja zmieniła się tylko o nasze burczące brzuchy. Niestety po śniadaniu trzeba było podjąć męską decyzję co robić dalej, spacer nie miał sensu, zresztą i tak było już prawie południe, a spać już nie chciało się nikomu, no więc wybór padł na wczesne pakowanie się ( w deszczu) i koło godziny 13 rozpoczęliśmy powrót. Droga trochę się dłużyła (12h), ale w ramach rozrywki, rozprostowania nóg i napełnienia brzuchów zatrzymaliśmy się na Węgrzech w Tokaju na obiad ( obowiązkowy gulasz), na Śląsk zajechaliśmy koło pierwszej w nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Zaskoczeni przez pogodę! Dosłownie!, liczyliśmy na poranne słońce, które umożliwiłoby nam krótki spacer, a perspektywa popołudniowego deszczu nie była taka straszna, gdyż i tak mieliśmy tego dnia wyjeżdżać. Jednak&amp;#160; pierwszą rzeczą jaką zarejestrowałam po przebudzeniu były krople deszczu uderzające o namiot. Poszłam spać dalej. Po drugim przebudzeniu sytuacja nie uległa zmianie. Przy trzeciej pobudce sytuacja zmieniła się tylko o nasze burczące brzuchy. Niestety po śniadaniu trzeba było podjąć męską decyzję co robić dalej, spacer nie miał sensu, zresztą i tak było już prawie południe, a spać już nie chciało się nikomu, no więc wybór padł na wczesne pakowanie się ( w deszczu) i koło godziny 13 rozpoczęliśmy powrót. Droga trochę się dłużyła (12h), ale w ramach rozrywki, rozprostowania nóg i napełnienia brzuchów zatrzymaliśmy się na Węgrzech w Tokaju na obiad (obowiązkowy gulasz), na Śląsk zajechaliśmy koło pierwszej w nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;''ps. zasady ( pisane i niepisane) starania się o pozwolenia na odwiedzanie jaskiń zostały nam dokładnie wyjaśnione, więc służymy pomocą i radą przy &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;ich &lt;/del&gt;składaniu.''&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;''ps. zasady ( pisane i niepisane) starania się o pozwolenia na odwiedzanie jaskiń zostały nam dokładnie wyjaśnione, więc służymy pomocą i radą przy &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;wypełnianiu i &lt;/ins&gt;składaniu &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;wniosków&lt;/ins&gt;.''&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;''Więcej zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRumunia&amp;#160; ''&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;''Więcej zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRumunia&amp;#160; ''&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;''Przymus Joanna''&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;''Przymus Joanna''&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4227&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:52, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4227&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:52:54Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:52, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l2&quot; &gt;Linia 2:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 2:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje się ,,królestwo Karpackiego krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni i wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;się ,, królestwo Karpackiego krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni i wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jako duża grupa podzieliliśmy się na dwa samochody, pierwszy w którym jechałam ja, Damian, Teresa Michał i Ola wyjechał dość wcześnie, bo około godziny 17 w środę. Drugi z Łukaszem, Łukaszem M. (Lukasem), Alą, Agą i Ksawerym zaczynał swoją podróż praktycznie następnego dnia,&amp;#160; jako że Lukas dopiero koło północy przylatywał z Norwegi do Katowic. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jako duża grupa podzieliliśmy się na dwa samochody, pierwszy w którym jechałam ja, Damian, Teresa Michał i Ola wyjechał dość wcześnie, bo około godziny 17 w środę. Drugi z Łukaszem, Łukaszem M. (Lukasem), Alą, Agą i Ksawerym zaczynał swoją podróż praktycznie następnego dnia,&amp;#160; jako że Lukas dopiero koło północy przylatywał z Norwegi do Katowic. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4226&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:52, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4226&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:52:26Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:52, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l1&quot; &gt;Linia 1:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 1:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|RUMUNIA: majówka w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, Damian i Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|30 04&amp;#160; - 04 05 2014}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|RUMUNIA: majówka w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, Damian i Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|30 04&amp;#160; - 04 05 2014}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;się ,, królestwo Karpackiego krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni i wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;się ,, królestwo Karpackiego krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni i wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4225&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:50, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4225&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:50:24Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:50, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l17&quot; &gt;Linia 17:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 17:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie określonymi przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć [[Grafika:Jaskinia Radesei.jpg|300px|thumb|left|Ekipa w komplecie - Jaskinia Radesei &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie określonymi przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć [[Grafika:Jaskinia Radesei.jpg|300px|thumb|left|Ekipa w komplecie - Jaskinia Radesei &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy ( jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Kanion.jpg|300px|thumb|right|Ponad kanionem &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/del&gt;na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym wapiennym balkonem, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy ( jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym wapiennym balkonem, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Kanion.jpg|300px|thumb|right|Ponad kanionem &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/ins&gt;Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4224&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:48, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4224&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:48:32Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:48, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l11&quot; &gt;Linia 11:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 11:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Norweskie śniadanie.jpeg|300px|thumb|right|Norweskie śniadanie &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Norweskie śniadanie.jpeg|300px|thumb|right|Norweskie śniadanie &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|left|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&amp;#160; &lt;/del&gt;przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|right|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/del&gt;Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|left|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/ins&gt;to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|right|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/ins&gt;znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4223&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:46, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4223&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:46:42Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:46, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l11&quot; &gt;Linia 11:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 11:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Norweskie śniadanie.jpeg|300px|thumb|right|Norweskie śniadanie &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Norweskie śniadanie.jpeg|300px|thumb|right|Norweskie śniadanie &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie [[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;right&lt;/del&gt;|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&amp;#160; przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). [[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;left&lt;/del&gt;|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie [[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;left&lt;/ins&gt;|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&amp;#160; przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). [[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;right&lt;/ins&gt;|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie określonymi przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć [[Grafika:Jaskinia Radesei.jpg|300px|thumb|&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;right&lt;/del&gt;|Ekipa w komplecie - Jaskinia Radesei &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie określonymi przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć [[Grafika:Jaskinia Radesei.jpg|300px|thumb|&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;left&lt;/ins&gt;|Ekipa w komplecie - Jaskinia Radesei &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy ( jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i [[Grafika:Kanion.jpg|300px|thumb|&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;left&lt;/del&gt;|Ponad kanionem &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym wapiennym balkonem, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy ( jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i [[Grafika:Kanion.jpg|300px|thumb|&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;right&lt;/ins&gt;|Ponad kanionem &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym wapiennym balkonem, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4222&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:45, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4222&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:45:34Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:45, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l10&quot; &gt;Linia 10:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 10:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Twierdza Ponoru, trwers&lt;/del&gt;.&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;jpg‎&lt;/del&gt;|300px|thumb|right|&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &lt;/del&gt;&amp;lt;small&amp;gt;''fot. &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ł&lt;/del&gt;.&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Majewicz&lt;/del&gt;''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Norweskie śniadanie&lt;/ins&gt;.&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;jpeg&lt;/ins&gt;|300px|thumb|right|&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Norweskie śniadanie &lt;/ins&gt;&amp;lt;small&amp;gt;''fot. &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;D&lt;/ins&gt;.&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Szołtysik&lt;/ins&gt;''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie [[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;left&lt;/del&gt;|&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Sesja fotograficzna &lt;/del&gt;&amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie [[Grafika:Twierdza Ponoru&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;, trwers&lt;/ins&gt;.jpg‎|300px|thumb|&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;right&lt;/ins&gt;|&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &lt;/ins&gt;&amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt; &lt;/ins&gt;przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|left|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/ins&gt;Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4220&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:43, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4220&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:43:03Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:43, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l1&quot; &gt;Linia 1:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 1:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|RUMUNIA: majówka w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, Damian i Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|30 04&amp;#160; - 04 05 2014}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{wyjazd|RUMUNIA: majówka w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, Damian i Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|30 04&amp;#160; - 04 05 2014}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Obozowisko.jpeg‎|300px|thumb|right|Obozowisko &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Naszym celem były Góry Zachodniorumuńskie (Munţii Apuseni), jeden z łańcuchów Karpat. W najwyższej części Gór Apuseni, Masywie Bihor znajduje &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;się ,, królestwo Karpackiego krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni i wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;się ,, królestwo Karpackiego krasu”, czyli obszar krasowy z Płaskowyżem Padis zbudowanym z mezozoicznych wapieni i dolomitów, na którym podjęliśmy swoją wyjazdową działalność. Plan był prosty – jedziemy do Rumuni i wykorzystujemy 4 dni weekendu majowego najintensywniej jak się da i odwiedzamy jak najwięcej jaskiń. Niestety jak to w życiu bywa, same kłody pod nogi i plan ,,sam się” zmodyfikował.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jako duża grupa podzieliliśmy się na dwa samochody, pierwszy w którym jechałam ja, Damian, Teresa Michał i Ola wyjechał dość wcześnie, bo około godziny 17 w środę. Drugi z Łukaszem, Łukaszem M. (Lukasem), Alą, Agą i Ksawerym zaczynał swoją podróż praktycznie następnego dnia,&amp;#160; jako że Lukas dopiero koło północy przylatywał z Norwegi do Katowic. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jako duża grupa podzieliliśmy się na dwa samochody, pierwszy w którym jechałam ja, Damian, Teresa Michał i Ola wyjechał dość wcześnie, bo około godziny 17 w środę. Drugi z Łukaszem, Łukaszem M. (Lukasem), Alą, Agą i Ksawerym zaczynał swoją podróż praktycznie następnego dnia,&amp;#160; jako że Lukas dopiero koło północy przylatywał z Norwegi do Katowic. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l7&quot; &gt;Linia 7:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 6:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Czwartek 01.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Czwartek 01.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Przyjechaliśmy na Polanę Glavoi, po godzinie 8 w czwartek. Zjedliśmy śniadanie w zimnej, deszczowej aurze, a potem znudzeni oczekiwaniem ucięliśmy sobie drzemkę. Po pobudce reszty grupy nadal nie było, więc obawiając się, że mogą nie zdążyć rozwiązać niedomówień z Parkiem Narodowym, sami pojechaliśmy do siedziby parku w Pietroasie, gdzie zastaliśmy zamknięte drzwi i śmiesznego psiaka z którym zjedliśmy drugie śniadanie. Po powrocie na polanę nadal nie było połowy naszej grupy. Razem z Michałem i Olą poszliśmy na krótki spacer połączony z rozpoznaniem terenu. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Przyjechaliśmy na Polanę Glavoi, po godzinie 8 w czwartek. Zjedliśmy śniadanie w zimnej, deszczowej aurze, a potem znudzeni oczekiwaniem ucięliśmy sobie drzemkę. Po pobudce reszty grupy nadal nie było, więc obawiając się, że mogą nie zdążyć rozwiązać niedomówień z Parkiem Narodowym, sami pojechaliśmy do siedziby parku w Pietroasie, gdzie zastaliśmy zamknięte drzwi i śmiesznego psiaka z którym zjedliśmy drugie śniadanie. Po powrocie na polanę nadal nie było połowy naszej grupy. Razem z Michałem i Olą poszliśmy na krótki spacer połączony z rozpoznaniem terenu. [[Grafika:Przed_wejściem_do_jaskini_Neagry.jpeg|300px|thumb|left|Przed wejściem do jaskini Neagry &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Koło godziny 12 ekipa była już w komplecie i zaczęliśmy planowanie reszty dnia. Wybór padł na Jaskinię Neagrę (Black Cave), która swoją nazwę bierze od czarnego wapienia w którym została wymyta. Dojście do jaskini poprowadzone jest żółtym kropkowanym, a w części paskowanym szlakiem. Na spacer pod otwór zdecydowały się też Teresa, Ala i Aga. (Kiedy my poszliśmy do dziury, one przedłużyły spacer zahaczając o punkt widokowy do jaskini Focul Viu). Pierwsze zjazdy, szybko obdarł nas ze złudzeń, że idziemy do suchej jaskini, lecz mimo to zdecydowaliśmy się osiągnąć dno. Po pokonaniu kilku kaskad ( i znacznym przemoczeniu części ekipy) trafiliśmy do rozległych dolnych partii, które wynagrodziły nam całe marznięcie i moknięcie. Natrafiliśmy na duże sale pełne zróżnicowanych nacieków o klasie niespotykanej w Polsce, jak również na długie, kręte, meandrujące korytarze, doskonale wymyte przez wodę i praktycznie pozbawione osadów. Po natrafieniu na pnący się ku górze spąg usypany z głazów ( uwaga: ruchomych- niektórzy się o tym przekonali ,,na własne stopy”), część ekipy rozpoczęła odwrót, a reszta, aby nie stać bezczynnie poszła do drugiego syfonu. Wieczorne ognisko z racji późnego powrotu odbywało się w skąpym składzie.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Przed_wejściem_do_jaskini_Neagry.jpeg|300px|thumb|left|Przed wejściem do jaskini Neagry &amp;lt;small&amp;gt;''fot. D.Szołtysik''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Koło godziny 12 ekipa była już w komplecie i zaczęliśmy planowanie reszty dnia. Wybór padł na Jaskinię Neagrę (Black Cave), która swoją nazwę bierze od czarnego wapienia w którym została wymyta. Dojście do jaskini poprowadzone jest żółtym kropkowanym, a w części paskowanym szlakiem. Na spacer pod otwór zdecydowały się też Teresa, Ala i Aga. (Kiedy my poszliśmy do dziury, one przedłużyły spacer zahaczając o punkt widokowy do jaskini Focul Viu). Pierwsze zjazdy, szybko obdarł nas ze złudzeń, że idziemy do suchej jaskini, lecz mimo to zdecydowaliśmy się osiągnąć dno. Po pokonaniu kilku kaskad ( i znacznym przemoczeniu części ekipy) trafiliśmy do rozległych dolnych partii, które wynagrodziły nam całe marznięcie i moknięcie. Natrafiliśmy na duże sale pełne zróżnicowanych nacieków o klasie niespotykanej w Polsce, jak również na długie, kręte, meandrujące korytarze, doskonale wymyte przez wodę i praktycznie pozbawione osadów. Po natrafieniu na pnący się ku górze spąg usypany z głazów ( uwaga: ruchomych- niektórzy się o tym przekonali ,,na własne stopy”), część ekipy rozpoczęła odwrót, a reszta, aby nie stać bezczynnie poszła do drugiego syfonu. Wieczorne ognisko z racji późnego powrotu odbywało się w skąpym składzie.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|right|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|right|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie [[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|left|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie [[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|left|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie określonymi przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Był to kolejny dzień, który rozpoczął się pod znakiem dobrej pogody, jednak nasze humory nie były takie pogodne jak pogoda. Okazało się, że niedomówienia z Parkiem Narodowym (ładnie określonymi przez Damiana jako zawiłości formalne), są niemożliwe do wyjaśnienia, czyli jednym słowem, nie mamy zgody na wejście do jaskiń. Nie chcąc ryzykować mandatem (1000 euro) uznaliśmy, że lepiej zaprzestać działalność jaskiniową i dołączyć &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Jaskinia Radesei.jpg|300px|thumb|right|Ekipa w komplecie - Jaskinia Radesei &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/ins&gt;tego dnia do trekkingowej części ekipy. Razem wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Somesului Cald. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Jest to szlak składający się z dwóch pętli, mniejszej i większej z niezliczoną ilością odgałęzień. Przez parę godzin, można wędrować zapominając o całym świecie i delektując się bliskością natury.&amp;#160; My naszą trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia jaskini Radesei. Wejście do niej ma 15 m wysokości, przez całą jaskinię przepływa potok i to wzdłuż niego ciągnie się szlak. Na końcu jaskinia przechodzi w kanion. W internetowym przewodniku jest napisane, że w tym miejscu uderza nas fala ciepła i światła. Niestety w naszym przypadku było inaczej. Przy wyjściu z jaskini zamiast fali światła spadały na nas strugi deszczu, a zmiana temperatur była nieodczuwalna (czyt. było tak zimno jak w jaskini). Na szczęście ulewa nie była tak duża jak ta, która dopadła poprzedniego dnia część naszej ekipy. Jednak przez cały dzień pogoda była w kratkę i co jakiś czas z nieba kapało nam na głowy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy ( jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym wapiennym balkonem, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Kolejnym z ciekawych miejsc na jakie natrafiliśmy na szlaku był punkt widokowy ( jedyne 1349m) z którego można było rzucić okiem na okolicę, jak i &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Kanion.jpg|300px|thumb|left|Ponad kanionem &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/ins&gt;na kanion, na którego szczycie się znajdowaliśmy. Po bardzo stromym zejściu na dół i przebrodzeniu rzeki, mogliśmy się na nowo wpinać ku górze, zaliczając podobne rozrywki, jak wcześniej. Kawałek od szlaku odwiedziliśmy jaskinię Honu (Palace of Balcazar cave), o długości zaledwie 75m, jednak o znacznie większych rozmiarach, niż moglibyśmy sobie wymarzyć na Jurze, choć należy dodać, że szata naciekowa była na podobnym poziomie. Kolejny punkt widokowy, będący naturalnym wapiennym balkonem, znajdował się znacznie niżej od poprzedniego i widok nie był tak rozległy, jednak można było z niego dostrzec znajdujący się na przeciwległym brzegu kanionu wodospad Moloh. Dalsza część trasy była monotonna, bo prowadziła tylko w dół i do samochodu. Wróciliśmy dość wcześnie i niektórzy z nas, którzy posiadali za dużo energii poszli na krótką przebieżkę. Tego dnia na ognisku stawiła się cała ekipa, jedząc i rozmawiając do późnej nocy. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Niedziela 04.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4218&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:37, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4218&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:37:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:37, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l15&quot; &gt;Linia 15:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 15:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|right|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|right|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|left|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]] &lt;/ins&gt;przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|left|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4216&amp;oldid=prev</id>
		<title>TPawlas o 13:36, 9 maj 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Relacje:RUMUNIA_-_maj%C3%B3wka&amp;diff=4216&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2014-05-09T13:36:31Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #222; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:36, 9 maj 2014&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l13&quot; &gt;Linia 13:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 13:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Piątek 02.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|right|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru&lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;. &lt;/del&gt;&amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru, trwers.jpg‎|300px|thumb|right|Ksawery na trawersie w Twierdzy Ponoru &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dojścia z polany Glavoi do jaskiń, które planowaliśmy odwiedzić, są krótkie i w prostym terenie ( nie ma porównania z Tatrami), dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wysypianie się i marudzenie w śpiworach. Tego dnia, ku naszemu zaskoczeniu wstaliśmy w ładnej pogodzie i słońcu – można było wyciągnąć ubrania z dnia poprzedniego, żeby się wysuszyły. Śniadanie w stylu norweskim zostało zaplanowane przez Lukasa w związku z jego niedawnym powrotem z tego kraju. Do przyrządzenie roladek łososiowych i kanapek z krewetkami została zaangażowana cała ekipa. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Damian zaplanował wycieczkę wraz z Teresą, Alą i Agą do wąwozu Galbanei, Łukasz zrezygnował z pójścia do jaskini na rzecz trekkingu, co jak się okazało później, nie było aż takim dobrym pomysłem, jako że został przemoczony równie mocno jak my w wodnej jaskini. Ola poszła na spacer w sobie znanym kierunku, ale dzięki szóstemu zmysłowi umknęła ulewie i burzy na czas wracając do namiotu. Reszta – czyli Ja, Michał, Lukas i Ksawery udaliśmy się do najsłynniejszej jaskini tego regionu, czyli Twierdzy Ponoru (Cetăţile Ponorului). Muszę, przyznać, że jaskinia robi wrażenie, wejście do niej prowadzi przez 70 m portal usytuowany na dnie doliny pokrytej (zawalonej) olbrzymimi głazami. Po przejściu przez portal znajdujemy kawałek płaskiego miejsca do przebrania się w pianki, ale w związku z tym, że jaskinia jest częściowo włączona w szlak turystyczny to stajemy się (choć raczej chłopaki, niż ja) lokalną atrakcją (zdjęcia z turystkami, numery telefonów…). Potem ruszmy w dół do cieku wodnego, który okazuje się, nawet sporą rzeką, klucząc pomiędzy kamieniami, po kolana w wodzie, pokonujemy pierwszy odcinek, który prowadzi do drugiego wejścia do jaskini (czyli idziemy szlakiem dla turystów), po drodze zostawiając tylko jedną krótką linę (nie przewidywaliśmy podniesienia się poziomu wody, ale tak na wszelki wypadek, to nie zaszkodzi). Potem odbijamy w głąb jaskini poruszając się cały czas rzeką, pomiędzy kamieniami, w dół wodospadzików. Większą przeszkodą na naszej drodze okazał się trawers nad dużymi głazami i kotłującą się wodą. Założony bez problemu przez Michała i pokonany przez nas (jakby na to nie patrzeć – jeszcze kursantów) z trochę większym trudem. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;[[Grafika:Twierdza Ponoru.jpg‎|300px|thumb|left|Sesja fotograficzna &amp;lt;small&amp;gt;''fot. Ł.Majewicz''&amp;lt;/small&amp;gt;]]&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Z tego miejsca nie posunęliśmy się bardzo do przodu, gdyż trafiliśmy na przejście nad wodospadem prowadzące do pochyłej półki, znowu założyliśmy linę ,,jakby co” i wdrapaliśmy się pochylnią do góry, gdzie na nawisie nad półką znajdował się punkt, lecz nie widzieliśmy kolejnego, Michał i Lukas zdecydowali się zjechać na dół i poszukać z innej perspektywy, misja jednego i drugiego zakończyła się niepowodzeniem, dodatkowo donieśli nam, że w tym miejscu nurt jest znacznie silniejszy niż w poprzednim odcinku i jest o wiele głębiej ( żaden nie sięgnął dna). Nie znajdując rozwiązania w jaki sposób dalej pokonać jaskinię, uznaliśmy, że musimy zawrócić ( dla potomnych: Lukas z Ksawkiem następnego dnia dowiedzieli się jakie jest rozwiązanie tego odcinka od znajomej z Salvamontu: najlepszy pływak wskakuje do wody, daje się ponieść, aż do następnego punktu, reszta zjeżdża już po linie). Wracając asekurowaliśmy się na linie, która miała być ,,jakby co” i to ,,jakby co” wbrew naszym przewidywaniom nadeszło, moje krótkie nóżki nie zdołały przeskoczyć nad wodospadem, przez co znalazłam się pod nim, po krótkiej, aczkolwiek intensywnej walce z litrami spadającej na głowę wody, udało mi się wynurzyć i skorzystać z pomocy Michała, który już był przy mnie. Dalszy powrót przebiegał bez niespodzianek, mieliśmy dużo czasu w związku z wcześniejszym, niż zaplanowany odwrotem więc zrobiliśmy dwie sesje zdjęciowe (zarówno fotografem jak i kamerzystą na naszej wyprawie był Lukas). Po powrocie na polanę zastaliśmy przemoczoną resztę grupy, tego dnia przy ognisku był obecny prawie cały zespół. &amp;#160;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #222; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;big&amp;gt;'''Sobota 03.05'''&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>TPawlas</name></author>
		
	</entry>
</feed>