<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>http://stara.nocek.pl//wiki/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Buli</id>
	<title>Nocek - Wkład użytkownika [pl]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://stara.nocek.pl//wiki/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Buli"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Specjalna:Wk%C5%82ad/Buli"/>
	<updated>2026-05-08T02:46:10Z</updated>
	<subtitle>Wkład użytkownika</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.31.5</generator>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4815</id>
		<title>Wyjazdy 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4815"/>
		<updated>2014-11-21T11:55:30Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - jaskinie Trzy Kopce,Dująca i Głęboka |&amp;lt;u&amp;gt;Iwona Czaicka&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Rymarczyk, Joanna Przymus, Łukasz Pawlas z Alą, Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula|&lt;br /&gt;
15 11 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd rozpoczynamy późnym rankiem. Na miejsce dojeżdżamy godnym zastępstwem ‘panterki’ Buliego. Zgodnie z przewidywaniami Oli równo o godzinie 10 mgła ustąpiła miejsca słońcu, które nie opuszczało nas już do końca dnia. Po dojechaniu na Karkoszczonkę dołączają do nas Łukasz z Alą i razem udajemy się do pierwszego celu, którym jest jaskinia w Trzech Kopcach. W początkowych partiach jaskini ku niemiłemu zaskoczeniu znajdujemy kredowe rysunki i napisy na ścianach. Po chwilowym zawieszeniu oka na co po niektórych, staramy się je zatrzeć w miarę możliwości. Przejście nie sprawia nam większych trudności. Od sali gdzie miała znajdować się księga wpisów mogę sama wybierać dalszą drogę, co sprawia mi dużo frajdy, jako że były to moje pierwsze kroki w jaskiniowym świecie. W drodze powrotnej dostajemy się do sali Chrystusowej. Rezygnujemy z dojścia do sali Ewy z powodu śpiącej grupki nietoperzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym drugim celem jest jaskinia Dująca. Po znalezieniu otworu pokonujemy pierwsze metry jaskini, docieramy do zapieraczki. Jednak po jej przejściu postanawiamy zawrócić (z nadzieją na szybki powrót i dalszą eksplorację jaskini). W zamian udajemy się do niedaleko położnej jaskini Głębokiej. Po krótkim rekonesansie z powodu braku czasu i dobrej znajomości jaskini wydostajemy się na powierzchnię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd kończymy tradycyjną szarlotką i kawą w Bagateli, po czym wracamy do domów marząc o kolejnych wyjazdach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Kitzstienhorn - otwarcie sezonu skiturowego |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|&lt;br /&gt;
08 - 11 11 2014}}&lt;br /&gt;
Krótka, acz niezwykle treściwa wizyta na Kitzsteinhornie. Tam - cudowna zima, piękna pogoda (sobota i niedziela) i świetne warunki narciarskie. Ćwiczę formę zjazdową na trasach i kondycyjną nieco poza głównymi szlakami(...ależ moje stare narty są ciężkie...). Wieczorami integruję się z austriacką grupą treningową dla instruktorów narciarstwa. Na &amp;quot;wycieczki&amp;quot; skiturowe z kadrą narodową nie mam odwagi :). W poniedziałek przenoszę się w Tyrol, gdzie jeszcze tego samego dnia robię krótką narciarską wycieczkę na terenie nieczynnego ośrodka narciarskiego Gerlos. Ostatni dzień to lekki letnio-jesienny spacer z zniechęcającym do powrotu do domu widokiem na ośnieżone szczyty...[zdjęcia: https://www.dropbox.com/sh/3t2y3d1pdyzczop/AABXzR0zjusQ8ilahY5Rdh7wa?dl=0 ]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Salmopol, Grabowa, Stary Groń |Wojtek, &amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt;, Staś Rymarczyk|&lt;br /&gt;
11 11 2014}}&lt;br /&gt;
Plan zakładał pętelkę z przełęczy Salmopolskiej przez Grabową, Gronik, Trzy Kopce, Jaworzynę na Salmopol.  Każdy ma jednak swoje priorytety. Pogoda przepiękna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Jan Kieczka, grotołaz|&lt;br /&gt;
08 11 2014}}&lt;br /&gt;
Fajna akcja w jaskini Zimnej. Przejście trawersu. Ponor częściowo wypełniony wodą, trudno przejść na sucho (woda raczej wleje się do gumowców). Akcja zajęła nam niespełna 4,5 godziny. Na dworze mgła. Zbocza zdewastowane przez pamiętne nawałnice. U Galicowej spotkaliśmy się z Olo a w dolinie z Imonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Rzędkowicach|Mateusz Górowski, Damian Żmuda, Kasia (os. tow.) &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda &amp;lt;/u&amp;gt; |&lt;br /&gt;
02 11 2014}}&lt;br /&gt;
Późnojesienny wyjazd do Rzędek rozpoczynamy tradycyjnie od Lechwora, gdzie Damian i Kasia pokonują komin, natomiast ja i Mateusz walczymy z Baader-meinhofem.  Po dogrzaniu się pada Magnetowid (VI.3+), lecz był to dopiero krok do spektakularnego prowadzenia. Pod koniec przepięknego dnia przenosimy się na skałę Zegarową, gdzie biegnie droga – mit. Przystawiali się do niej najlepsi z najlepszych u szczytu swojej formy, lecz pozostawała niezdobyta. Oczywiście jedynie dla formalności wspomnę, że jest to legendarny '''Kucyk Pędziwiatr (V+)'''. Ten spektakularny sukces jakim niewątpliwe jest poprowadzenie tej drogi,  jest wynikiem nałożenia się kilku niezbędnych czynników: idealnych warunków, wspaniałej formy i doskonałego dopingu.  Bezsprzecznie trzeba się zgodzić z kolegą Ł. Dudkiem (który niedawno poprowadził Pandemonium), iż ,,przełamywanie mitów smakuje wybornie’’:).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Słowacja-Mała Fatra-jesienne spacery|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25-27 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jesienne spacery po Małej Fatrze. Pogoda cudna, kolory piękne, ludzi zadziwiająco dużo (pełne schronisko z niedzieli na poniedziałek!). Zima powoli sygnalizuje swoje nadejście (szczyty lekko przyprószone śniegiem-czekam [nie]cierpliwie...)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - egzamin na KT i wspinaczki na górze Birów|instruktorzy - Tomasz Jaworski, Mateusz Golicz, Jacek Szczygieł (KKS), kursanci - Artur Szmatłoch, Tomasz Zięć, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn, grupa wspin. - rekr. - &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Tadek i Basia Szmatłoch,  oprócz w/w przewijali się koledzy i koleżanki z KKTJ i KKS|&lt;br /&gt;
26 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zacienionej stronie góry Birów odbywał się (z różnym skutkiem) egzamin praktyczny i teoretyczny na Kartę Taternika Jaskiniowego. Po słonecznej stronie skał zrobiliśmy kilka nie zbyt trudnych wspinaczek. Jak wszyscy rozjechali się do domów grupka wspinaczkowa kończy dzień ogniskiem (dołączył jeszcze Artur).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FBirow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - jaskinia Piętrowa w Klimczoku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|&lt;br /&gt;
18 - 19 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z pobytu w Szczyrku na nieformalnym &amp;quot;zebraniu wuefistów&amp;quot; przy przepięknej pogodzie wybieramy się na Klimoczok gdzie zwiedzamy dość ciekawą jaskinię Piętrową. Fajna przestrzenna salka oraz kilka odnóg. W sali jeden nietoperz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Kletno - 48. Sympozjum Speleologiczne|&amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz|&lt;br /&gt;
17 - 19 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sympozjum rozpoczęło się w czwartek sesją terenową. Ja z Mateuszem przyjechałam dopiero w piątek na sesję referatową, podczas której podjęte były tematy z takich dziedzin jak: paleontologia i archeologia, biospeleologia, geologia i geomorfologia, datowania, eksploracja oraz wody podziemne i klimat. Wieczorem miała miejsce sesja posterowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugiego dnia sesja terenowa odbywała się na terenie Czech. Wycieczkę w Dolinie Morawy rozpoczęliśmy od zwiedzenia nieczynnego Kamieniołomu Marmuru, gdzie przybliżona została nam geologia (i dokładna mineralogia) tego obszaru. Stamtąd przeszliśmy nad Mleczne Źródło, które jest wypływem wody wzdłuż uskoku i  odwadnia ono obszar pomiędzy dolinami rzek Poniklec i Kamienitej. &lt;br /&gt;
Następnie przejechaliśmy dalej w głąb doliny, gdzie przy korycie Rzeki Morawy znajduje się otwór Jaskini Tvarožne díry. Wejście do niej jest sztuczne i prowadzi przez przekop odprowadzający wodę z jaskini do rzeki. Łączna długość korytarzy tej jaskini wynosi 235m. Główny ciąg prowadzi po wodzie, aż do dość ciekawej studni w jeziorku, boczne odnogi tworzące sieć korytarzy są usytuowane ponad poziomem wody. &lt;br /&gt;
Kolejnym przystankiem był system Jaskiń na Pomezí, które są najdłuższym systemem jaskiniowym powstałym w marmurach na obszarze Czech. Uczestnicy sympozjum mieli możliwość odwiedzić część turystyczną systemu. Jaskinia oferuje bardzo bogatą i zróżnicowaną szatę naciekową. Ostatnim punktem programu była również turystyczna Jaskinia na Špičáku. Jaskinia ta jest znacznie uboższa w formy naciekowe, jednak znana była ludziom prawdopodobnie  już od XV wieku i dlatego też posiada na ścianach liczne ślady obecności człowieka (napisy i malowidła). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę uczestnicy sympozjum zostali podzieleni na grupy, jedna z nich odwiedzała Jaskinię Kontaktową, Jaskinię w  Rogóżce, Jaskinię Radochowską oraz  sztolnię uranu w Kletnie. Druga grupa odwiedziła Jaskinię Niedźwiedzą (partie nieturystycznye do Sali Mastodonta, która należy do partii odkrytych po 2012 roku). Trzecim pomysłem na spędzenie niedzieli były indywidualne wycieczki po okolicy i z tej opcji skorzystał Mateusz. &lt;br /&gt;
Ja miałam szczęście znaleźć się w grupie odwiedzającej Jaskinię Niedźwiedzią (podziękowania dla Mateusza i Małego ;) ). &lt;br /&gt;
Wejście do jaskini prowadzi przez pawilon wejściowy, początkowo po trasie turystycznej, jednak po paru metrach odbija od niej drabinką, po której schodzimy do partii nieturystycznych. Początek zwiedzania to czołganie się przekopanym korytarzem, dopiero po dojściu do Ronda zaczyna się robić czyściej (mniej błota) i szerzej, tam też każdego czeka obowiązkowe mycie z zebranego brudu w celu ochrony szaty naciekowej w dalszej części jaskini. Za Rondem znajduje się Korytarz Kryształowy, moim zdaniem o wiele ładniejszy od innych odwiedzonych przeze mnie partii jaskini Niedźwiedziej i chyba najładniejsze miejsce ,,jaskiniowe” w jakim kiedykolwiek byłam (prawdopodobnie z powodu moich mineralogicznych zainteresowań) – wzdłuż sporej części korytarza znajdują się w spągu jeziorka, których dna porośnięte są kryształami węglanu wapnia. Na końcu tego korytarza znajduje się szczelina w stropie (Krasowe Urwisko), początkowo należy ją wywspinać, dalej można całkiem sprawnie poruszać się zapieraczką. Dalej jaskinia prowadzi w miarę poziomym korytarzem (po drodze jeden większy prożek z zawieszoną drabinką), który należy nadal pokonywać zapieraczką, aż do Gilotyny- jest to zacisk z powodu którego dokonywana była selekcja odwiedzających (22cm szczelina, załamująca się dwukrotnie pod ostrym kątem, całe szczęście dla osoby moich rozmiarów nie stanowiła ona żadnej przeszkody). Kawałek za Gilotyną znajduje się sławna Sala Mastodonta. Jest to sala zawaliskowa długości 115m, szeroka i wysoka na 20m. Zawalisko w niej pokryte jest formami naciekowymi imponujących rozmiarów, mimo że jest to dopiero początek nowoodkrytych partii to nasza grupa musiała w tym miejscu zakończyć wycieczkę. Wszyscy obecni w tej jaskini jednogłośnie stwierdzili, że zazdroszczą eksploratorom jej odkrywania.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z pozostałymi uczestnikami sympozjum spotkaliśmy się jeszcze na obiedzie, po którym wróciliśmy do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|GRECJA: Kalymnos - wspinanie|Karol Jagoda, Damian Żmuda, Łukasz Pawlas, Kasia (os. tow.), Ala (os. tow.)|&lt;br /&gt;
01-15 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''O czym myślę, kiedy mówię o wspinaniu.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy byliście już na Kalymnos?&amp;quot;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tam jest organizowany festiwal North Face'a.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dla mnie to jest numer jeden jeśli chodzi o wspinanie, a potem długo nic.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cytaty z przypadkowego spotkania w katowickiej knajpce. Wiadomo, kiedy spotka się dwóch wspinaczy to zdeterminują temat rozmowy przy stole, bez względu na ilość pozostałych osób :-D Od tych trzech zdań się zaczęło i w zasadzie można by było na nich zakończyć. Nie ważne jak niestworzone historie ktoś opowiadałby wam o tej wyspie. Przyjmijcie założenie, że nie kłamie ani nie koloryzuje rzeczywistości.&lt;br /&gt;
Jadąc na Kalymnos myśleliśmy, że to tylko nowa moda. Zrozumiałe, że region położony na pięknej greckiej wysepce może się cieszyć powodzeniem wśród dzieci panela i wspinaczkowych rodzin z dziećmi. Skały blisko plaży, ciepłe morze i liczne knajpki, otwarte do późna… Wszyscy jednak zapewniali, że warto, więc pojechaliśmy się przekonać. Nie będę pisać, że to miejsce jest autentyczne, bo to przecież nic nie znaczy. Natomiast wspinanie na Kalymnos jest autentycznie wyjątkowe i warto samemu się przekonać, co to znaczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda dla wspinaczy.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie jest prawdą, że pogoda na Kalymnos jest zawsze. Można jednak wybrać termin, kiedy, z dużym prawdopodobieństwem, ani jeden dzień wspinania nam nie ucieknie. Dla nas był to jeden z pierwszych wyjazdów, na których nonszalancko nie wchodziliśmy nawet na portale pogodowe. Codziennie wiedzieliśmy, że jutro będzie ładnie. W najlepszym razie chmury pozwolą połoić dłużej w miejscach zwykle nasłonecznionych, w najgorszym żar dopadnie nas w trakcie powrotu spod skał. Na szczęście Kalymnos oferuje dostatecznie dużo regionów, by bez trudu dobierać ekspozycję do pory dnia.&lt;br /&gt;
Należy jednak pamiętać, że od połowy listopada do połowy marca musimy się liczyć z deszczem. W styczniu i lutym będzie to już najpewniej opad ciągły. Za to czerwiec, lipiec i sierpień na wyspie znajdującej się tuż obok Turcji, to propozycja dla miłośników bulderowania w saunie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skuterkiem przez świat.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Na Kalymnos najlepiej dostać się słynnym już pewnie na całej wyspie lotem Ryanaira z Krakowa. Jego niewątpliwymi wadami jest skracanie sezonu wspinaczkowego – loty zaczynają się dopiero w kwietniu, a kończą w środku października – i fakt, że wylot jest w środę. Niestety i tak jest to najtańsza i prawie najszybsza opcja. Lecimy na Kos, tam autobus zabiera nas prosto z lotniska do portu. Prom płynie krócej niż godzinę i jeśli nie złapie nas zła pogoda, to podróż jest całkiem przyjemna. W porcie w Pothi możemy również upolować autobus, ale bardzo możliwe, że przyjedzie po nas osoba, u której wynajęliśmy pokój.&lt;br /&gt;
Więcej problemów sprawia poruszanie się po samym Kalymnos. Wspomniany autobus jeździ rano i wieczorem, ale w środku dnia pojawia się już wedle uznania. W wiele miejsce można dojść pieszo, ale nie każdemu się chce (np. nam się nie chciało) no i omija nas kilka wyjątkowych rejonów, do których dojść się jednak nie da tak łatwo.&lt;br /&gt;
Autostop oczywiście można złapać, bo Grecy pomagają całkiem chętnie. Problem w tym, że samochodów jest raczej mało i raczej nie wszędzie, a już na pewno nie o każdej porze dnia możemy się ich spodziewać.&lt;br /&gt;
Zostaje więc niezwykle popularny skuter. Gorzej jeśli ktoś na skuterze nigdy nie jeździł i tylko mu się wydaje, że to musi być świetny fun. Nie wszystkie skutery z wypożyczalni  radzą sobie z podjazdami jakie tam występują, nie każdy początkujący kierowca z przydrożnymi murkami nagle wyskakującymi na środek ulicy. My, w każdym razie, po tygodniu przerzuciliśmy się na samochód. Cenowo wychodzi podobnie przy większej ilości osób, a komfort jazdy, gdy nie trzeba się odpychać nogami od asfaltu na podjeździe...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dieta wspinacza.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
W markecie bezpośrednio obok kasy stoi pudełko z czekoladą sugar-free i dodatkowo karteczką informującą nas, iż jest to czekolada bez cukru. Greccy sprzedawcy mają refleks - przecież wspinacze nie jedzą wszystkiego, a wspinacze to większość klienteli w tym okresie. No więc skoro wszystkiego się nie da, to porozmawiajmy o tym co warto. Zaczynając od rzeczy oczywistych: oliwa, oliwki i gyros. W końcu jesteśmy w Grecji, a miejscowy gyros po 2,5 Euro zdobył już niemałą sławę w świecie wspinaczkowym. Obowiązkowo należy wybrać się do portu po świeże ryby (w bardzo przyjaznych cenach). Niewątpliwym hitem wyjazdu były smażone kalmary, choć miecznik i tuńczyk też odbiegały od standardowej zupki chińskiej. W ramach zupełnie nieplanowanej imprezy próbowaliśmy też langusty.&lt;br /&gt;
Jeśli jednak ktoś spyta o specjalność Kalymnos, to zapewne jednym z najbardziej charakterystycznych smaków będzie miejscowy miód tymiankowy. Tymianek bowiem porasta spory obszar wyspy i kiedy idziemy pod skały zapach ziół nie opuszcza nas ani na chwile. A ponieważ nie samym chlebem żyje polski wspinacz, to absolutnie polecamy miód tymiankowy zmieszany z Metaxą.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Kawa z widokiem na morze.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
O noclegach nie ma sensu się rozpisywać. Ceny można negocjować, wybór miejsc jest duży, jeśli akurat nie przyjedziemy w czasie festiwalu wspinaczkowego (my przyjechaliśmy). Można zatrzymać się w Massouri, skąd najbliżej pod skały. Polecane, jeśli mamy ograniczony budżet i nie planujemy wynajmować żadnego środka transportu. Jeśli jednak robimy wyjazd na bogato, to warto poszukać sympatyczniejszego miejsca. My wynajęliśmy folkowy, grecki domek z tarasem i ogrodem. Poranna kawa z widokiem na morze i wieczorne rozmowy o sztuce i nauce w blasku gwiazd, nie kosztowały nas wcale więcej niż przeciętna, turystyczna kwatera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poszukiwaniu miękkiej cyfry.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wspinania na Kalymnos nie powinien opisywać niewspinacz. Uczciwie mówiąc nie wiem dlaczego ja to robię. Tym bardziej, że właśnie tam runęły całe podwaliny mojej wiedzy o wspinaniu. Po raz pierwszy Karol i Damian powiedzieli mi, że łatwa cyfra nie jest najważniejsza. To po to my przejechaliśmy całą Europę, żeby dopiero znalazłszy się u celu, w rejonie o legendarnie przyjaznych wycenach snuć takie filozoficzne wnioski?! Nie mówili tego w Arko, nie mówili na Łutowcu, a chcą powiedzieć na Kalymnos! &lt;br /&gt;
Jedyne co mogę dodać, to że Kalymnos niewątpliwie ma większe zalety niż tylko miękką cyfrę, ale o ileż trudniej byłoby je dostrzec bez tego kluczowego faktu.&lt;br /&gt;
Uważam, że nie można powiedzieć, że są tam generalnie zaniżone wyceny trudności. Znajdziemy tu całkiem sporo uczciwych, a także hardych, bo – tutaj dochodzimy do sedna – wspinania na wyspie jest tyle co na całej Jurze i w całym Margalefie a może jeszcze i w całym Ospie razem wziętych. Przez dwa tygodnie nie zdążyliśmy nawet zobaczyć połowy regionów. Kto wie czy widzieliśmy jedną czwartą. Nie oznacza to jednak, że walcząc o turystów mieszkańcy obili każdą skałę, na którą nie dałoby się wjechać rowerem. Miejsc na nowe regiony jest na Kalymnos jeszcze dużo. Na razie jednak trudno przewspinać i to co jest gotowe.&lt;br /&gt;
Kiedy ma się do wyboru 2500 dróg trudno banalne stwierdzenie, że tutaj każdy znajdzie coś dla siebie lub może raczej pod siebie zaczyna coś znaczyć. Są płyty, przewieszki, dachy, wspinanie jaskiniowe, drogi długie, krótkie, cruxowe, ciągowe...  &lt;br /&gt;
Jest Grande Grotta, gdzie można wspinać się klucząc pomiędzy stalaktytami i restować na nich w pozycji „na koala”. W Sikati Cave, zupełnie dosłownie wspinamy się w ogromnej jaskiniowej sali. W położonym na plaży sektorze Beach, gdzie skały są tak ostre, że tną palce. Afternoon, na którym jak sama nazwa wskazuje można wspinać się do późna oraz Secret Garden, który przez cały dzien znajduje się w cieniu, a w dodatku oferuje bardzo piękne drogi dla trochę bardziej zaawansowanych wspinaczy. Warto wymienić Odyssey, gdzie drogi szóskowe sąsiadują z ósemkowymi. My sami nie byliśmy na Kastelli, ale tam z kolei można znaleźć wyłącznie proste drogi dla początkujących lub dzieci. Nawet nie zajrzeliśmy na Telendos, z kilkunastoma podobno rewelacyjnymi rejonami… Polecano nam jeszcze tych miejsc znacznie więcej, ale człowiek nie ma tyle urlopu w roku, żeby to wszystko przewspinać.&lt;br /&gt;
Jakby nie dość było tego peanu na cześć wyspy trzeba dodać jeszcze jedno słowo, które polskiemu wspinaczowi mówi wszystko. Tarcie. W parze z mocno urzeźbioną skałą daje wręcz bajeczne możliwości. Niemal wszędzie można stać na nogach. Być może dlatego większość dróg można przejść na wiele sposobów, wymyślać różne patenty na cruxy, kombinować kiedy coś nie wychodzi. Praktycznie odpada nam problem dróg parametrycznych, a nawet jeśli jakieś się trafią, to czyż nie ma ponad dwóch tysięcy innych do wyboru? Może w tym też tkwi sekret miękkiej cyfry na Kalymnos. Można znaleźć drogę idealnie pasującą do własnego gustu i predyspozycji, a także nonszalancko nie tracić czasu na te, które nam nie pasują. Jakby tego było mało, to jeszcze wszystko (no prawie wszystko) bezpiecznie obite, łącznie z karabinkami na stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tytułem podsumowania, aby Karol nie pomyślał, że wcale nie potrzebowałam tej listy do zrobienia opisu.&lt;br /&gt;
–	Damian oesował większość 6b+ (np. Panselinos, Mernizeli, Ricci di mare). RP urabiał 6c(Bye, bye doc), 6c+(Itaca) i 7a (Calipso), choć oczywiście upiera się, że to ostatnie było miękkie.&lt;br /&gt;
–	Karol miał problem z oesami, bo ilekroć urzekła go uroda jakiejś drogi patrzył w nią jak zahipnotyzowany, nawet jeśli akurat asekurował na drugim końcu regionu. Z najmocniejszych cyfr: zoesował 7a+(Mayumba), fleschem poprowadził 7b(Alcinoo), a w RP puściło 7b+(Dirlanda).&lt;br /&gt;
–	Łukasz miał tylko tydzień na oderwanie się od standardów rodzimej jury. Zdążył jednak w tym czasie zrobić fleschem 6c (Ciao vecio), RP 7a(Calipso) i 7a+(Material Man)&lt;br /&gt;
–	Kasia po raz pierwszy w życiu prowadziła, więc dobre i 5c na początek. Na wędkę urobiła kilka 6a, a nawet 6b(Janas Kitchen). Probowała poprowadzić 6b(Kalymne), bo jak spadać to z wysokiego „c”, no i spadła.&lt;br /&gt;
–	Ala zrobiła na wędkę 5b(Eyriklea). Poza tym wolała nurkować. Zanim Kalymnos stało się świątynią wspinania – co nomen omen zaczęło się stosunkowo niedawno – było rajem dla nurków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy byliście już na Kalymnos?&amp;quot;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tam jest organizowany festiwal North Face'a.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dla mnie to jest numer jeden jeśli chodzi o wspinanie, a potem długo, długo nic.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|St.Johann in Tirol - MTB w Kaisergebirge|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Klaus B.|11 - 14 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka &amp;quot;letnich&amp;quot; i słonecznych dni w Alpach spędzam głównie na MTB-uff jest co podjeżdżać :) oraz planowaniu atrakcyjnych tras zimowych tur. W niedzielę na dokładkę robię via ferratę doświadczając na własnej skórze co oznaczają dokładnie literki dot.trudności wspinaczki w skali A-D. W drodze powrotnej &amp;quot;romantyczne&amp;quot; MTB doliną Wachau (pośród winnic rozłożonych na wzgórzach okalających Krems). Dolina ta ze względu na swoje unikalne walory widokowe, architektoniczne i kulturowe została wpisana w 2000 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wyjazd niezwykle udany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - &amp;quot;szlak jaskiniowców&amp;quot;|&amp;lt;u&amp;gt;Damian &amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Tomek i Asia Jaworska z synkami Karolkiem i Szymonkiem |&lt;br /&gt;
12 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W trzypokoleniowym składzie obchodzimy tzw. &amp;quot;szlak jaskiniowców&amp;quot; o okolicach Smolenia. Zaglądamy do jaskiń Zegarowa, Jasna, Na Biśniku. Przy Kyciowej Skale jest też ciekawa próżnia lecz zaśmiecona. Szlak ten wiedzie polami i jest słabo oznaczony. Przy skale Krzywość robimy ognisko. Potem przez źródełko Tarnówki i Grodzisko Pańskie wracamy na Smoleń. Wchodzimy jeszcze na basztę zamku, który jest sukcesywnie odbudowywany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Centralne Manewry Autoratownictwa|&amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, oraz grotołazi z różnych klubów Polski|&lt;br /&gt;
11 - 13 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ostatni weekend i dodatkowo w poniedziałek odbyły się centralne manewry autoratownictwa jaskiniowego. Był to mój pierwszy wyjazd po otrzymaniu karty taternika i zarazem pierwsze szkolenie organizowane przez PZA w jakim brałam udział. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu różnych godzin przybycia uczestników pierwsze oficjalne spotkanie miało miejsce w sobotę rano. Został wtedy omówiony plan na nadchodzące dni, dokonano też podziału na pierwsze grupy. Pierwszy dzień spędziliśmy w Jaskini Czarnej na unifikacji. W jaskini na odcinku od otworu do trawersu Herkulesa zostało założonych 5 stanowisk ćwiczeniowych, grupy około 4-5 osobowe przemieszczały się między nimi. Ćwiczyliśmy miedzy innymi zjazdy z poszkodowanym, wyciąganie poszkodowanego do góry za pomocą metody ruchomego bloczka i hiszpańskiej przeciwwagi, ściąganie poszkodowanego z trawersu z użyciem dodatkowej liny i bez niej (do pomocy krótki odcinek liny/repa) oraz zjazd z poszkodowanym po pochylni w przeciwwadze. Dodatkowo każda grupa uczyła się zakładać punkt cieplny. Tego samego dnia wieczorem zostaliśmy podzieleni na nowe grupy, każda miała udać się w do innej jaskini. Dodatkowo odbyła się krótka prezentacja urządzenia do komunikacji w jaskiniach: Cave-Link.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja z moją grupą (pod moim kierownictwem) poszliśmy w niedzielę do jaskini Pod Wantą (pozostałe grupy odbywały manewry w jaskiniach: Litworowej, Czarnej, Marmurowej i Miętusiej Wyżniej). Dopiero w jaskini mogliśmy skonfrontować nabytą wcześniej wiedzę z rzeczywistością, dzięki temu okazało się, że wymyślane do ćwiczeń sytuacje bywają wyidealizowane i nie zawsze warunki w jaskini pozwalają zadziałać według poznanych schematów. Podczas ratowania ,,poszkodowanego”, musieliśmy się zmierzyć z nieprzewidzianymi wcześniej przez nas sytuacjami. Mogliśmy też wypróbować przedstawiony nam dzień wcześniej sposób cięcia liny bez noża. Do zaimprowizowanej sytuacji wykorzystaliśmy kawałek starej liny (jako lonża) i zamiast wykonywać czynności mające na celu zerwanie szanta, ucięliśmy lonża przy pomocy kawałka cienkiego repa. Na koniec przećwiczyliśmy jeszcze wkradanie w linę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poniedziałek została tylko część wcześniejszej ekipy. Z powodu planowanej wczesnej godziny zakończenia zajęć grupy poszły do jaskiń Kasprowych (Wyżnia, Średnia i Niżna). Moja grupa miała zajęcia w Jaskini Kasprowej Średniej. W pierwszej części ćwiczeń została mi odebrana radość zjazdu studnią, ponieważ zostałam przetransportowana na dno jako poszkodowany, w drugiej części ,,już w pełni sprawna” brałam udział w wyciąganiu poszkodowanego z dna jaskini, trawersem na zewnątrz. Cała akcja przebiegła bardzo sprawnie dzięki czemu zakończyliśmy ćwiczenia przed czasem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas wyjazdu miałam okazję poznać fantastycznych ludzi i nauczyć się wielu nowych przeczy. Poza poznaniem nowych technik autoratownictwa (uzupełniających podstawowe techniki z kursu jaskiniowego), mogłam postawić się w roli poszkodowanego jak i ratującego co spowodowało, że moje poglądy na konieczny ekwipunek grotołaza uległy zmianie. Mam nadzieję uczestniczyć w następnych takich ćwiczeniach i zachęcam do tego również wszystkich klubowiczów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Silesia Marathon |&amp;lt;u&amp;gt;Grzegorz Szczurek&amp;lt;/u&amp;gt;, ponad 1000 innych biegaczy i duże grupy kibiców|05 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mglisty niedzielny poranek był zapowiedzią świetnego sportowego wydarzenia na ulicach Katowic. Start i meta na Siesia City Center. Na liście startowej na dystansie maratonu ponad 1800 uczestników, prawie 1000 na „Połowce”. Krótko przed startem, który miał miejsce o godzinie 9, zaświeciło słońce. Temperatura kilkunastu stopni, wymarzona do biegania. Mój plan zakładał dobiegnięcie do mety w przedziale 3:30-3:45. Do 28km było równiutko 5min/km, czyli akurat na 3 godziny i 30 minut. Dalej poszło gorzej. Pomimo ogromnych ilości izotoniku mięśnie nóg na granicy skurczy. Niestety znacznie zwolniłem i zrealizowałem tylko plan minimum meldując się z czasem 3:45:50 co dało mi 422 lokatę. Na mecie zameldowało się prawie 1200 maratończyków. Opis trasy prezentującej najlepsze walory Katowic, Siemianowic i Mysłowic oraz inne szczegóły można znaleźć na http://silesiamarathon.pl &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - warsztaty kanioningowe PZA z technik linowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski (w niedzielę Tadek i Basia Szmatłoch) oraz grotołazi i wspinacze z różnych klubów Polski|&lt;br /&gt;
03 - 05 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugie warsztaty kanioningowe pod patronatem Polskiego Związku Alpinizmu odbyły się na skałkach Pazurka. Na skałkach ćwiczyliśmy zjazdy w różnych przyrządach kanioningowych (pirana, hydrobot, ósemka). Ćwiczyliśmy również zjazd z wypuszczaniem liny przez &amp;quot;ósemkę&amp;quot; i wykorzystaniem &amp;quot;tamponaty&amp;quot; do ściągania liny po zjeździe. Próbowaliśmy również &amp;quot;języka gwizdkowego&amp;quot; (francuskiego). Po za tym trenowaliśmy trawersy, zjazdy z łączeniem lin, zjazdy kierunkowe (odciągi). Oprócz tego poznaliśmy zasady worowania &amp;quot;kit-boula&amp;quot; i poręczowania dojścia i trawersu. Natomiast w Domaniewicach w Dworku Jurajskim (baza zgrupowania) odbyła się unifikacja sprzętu i prelekcja dotycząca zagadnień związanych z poręczowaniem kanionów. Pogoda słoneczna choć było dość zimno. Dzień kończymy ogniskiem. Po za tym należą się słowa uznania dla organizatorów i instruktorów szkolenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu niektóre zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FWarsztaty-Pazurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - MTB |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; Wojciech W.|05 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawie zgodnie z rowerowym przewodnikiem po Jurze robimy całkiem nawet szybką ok. 45 km wycieczkę od Olsztyna do Mirowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik|&lt;br /&gt;
28 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kondycyjne wyjście na Krywań (2495) niebieskim szlakiem od doliny Ważeckiej. W partiach szczytowych Tatr leży śnieg ale szybko topnieje. Pogoda przecudowna. Na szlakach wielu turystów. Solidnie zbiliśmy czas podejścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKrywan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: alpejskie kaniony|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadeusz Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Piotr, Tomasz Jaworski, Bogdan Posłuszny, 1 os. tow.|&lt;br /&gt;
19 - 21 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za cel obraliśmy dwa średniej trudności kaniony austriackie: Angerbach (v4, a3, III) i Lassingfall (v4, a3, II). Dojście do nich nie było tak oczywiste więc wydatnie przydał się GPS. Same kaniony bardzo ciekawe, zwłaszcza Lassingfall, gdzie mogliśmy się zetknąć z klasycznymi przeszkodami skalnymi i wodnymi. Były więc zjazdy na linie i dość ciekawe skoki. Pogoda niemal przez cały czas trwania wyjazdu był wręcz wymarzona więc za bardzo nie śpieszyliśmy się z przeprawami przez kaniony. W ostatni dzień pobytu część grupy zrobiła sobie wycieczkę miejscową kolejką a druga część ekipy poszła pod wodospad Mirafall. Wyjazd należy uznać jako bardzo udany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FAustria-kaniony&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góra Birów, okolice Mirowa -&amp;quot;kurs&amp;quot; wspinaczki i MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, i inni|&lt;br /&gt;
13-14 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krótkie acz bardzo udane wypady na Jurę w celach wspinaczkowo-rowerowych. Pierwszego dnia występuję w roli nauczyciela wspinaczki na Górze Birów- i pada kilka 4 :) poprowadzonych po raz pierwszy w życiu. Drugiego dnia łączę wspinaczki w Mirowie z MTB po okolicy. Pogoda dopisała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Ryczów - wspin na Grochowcu|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska|&lt;br /&gt;
07 09 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd na bardzo wielkim luzie. Pod skałę docieramy około 11:00! Na skale trochę ciasno i nie bardzo jest się na czym rozgrzać, więc na początek wykaszam ''SS Wiking VI.2'', a następnie w II próbie wyrównuję porachunki z ''Prześliczną Wiolonczelistką VI.2+''. Potem to już tylko parę VI-tek, w tym godna polecenia ''Country Roads''.&lt;br /&gt;
Wyjazd bardzo udany - opcja z opalaniem się na przemian ze wspinaniem, wyjątkowo mi odpowiada:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura pd. - wspin na Słonecznych Skałach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Paweł, Teresa Szołtysik |&lt;br /&gt;
07 09 2014}}&lt;br /&gt;
Za wspinaczkowy cel trochę przypadkowo obraliśmy Słoneczne Skały w dolinie Szklarki. Na pierwszy rzut poszła Dziewczynka gdzie pękła ''Korba'' VI 1 (tylko Paweł). ''Dziewczynka z pazurkami'' VI 1+ musi jeszcze poczekać choć wiele nie brakowało do jej zaliczenia. Potem wspinamy się na fajnej skale Ogrodzieniec gdzie robimy kilka dróg od IV+ do VI. Rejon fajny, pogoda na wspinanie idealna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSloneczneSkaly&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Pośpiech|&lt;br /&gt;
06 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z wolnej soboty (rodzina w sanatorium) postanawiam dokończyć szlak „Orlej Perci” na trasie Kozia Przełęcz-Przełęcz Krzyżne. Wyjechaliśmy o 2.00 z Mikołowa a o 6.00 jesteśmy już w Murowańcu. O 8.45 z Koziej Przełęczy zaczynamy czerwonym szlakiem kierować się w stronę Krzyżnego który osiągam o 13.30 (Rafał schodzi wcześniej-Skrajny Granat). O 16.00 pijemy piwko w schronisku. Pogoda w miarę dopisała lecz kotłowały się nad nami deszczowe chmury. Całość trasy około 26  km.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Apteka- MTB i wspin|&amp;lt;u&amp;gt; Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|06 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozpoczynam dzień rowerowo błądząc po jurajskich lasach (częściowo z premedytacją- pogoda cudna, częściowo już nie ;) ). Gdy udaje mi się w końcu osiągnąć właściwą skałę ku radości ekipy wspinającej się dołączam do zabawy na skałach, by jednak po kilku drogach popedałować szybko na swój pociąg do Zawiercia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: Beskid Śląsko-Morawski - MTB w okolicach Morawki|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Paweł Szołtysik |&lt;br /&gt;
31 08 2014}}&lt;br /&gt;
Z Morawki podjazd obok zaporowego jeziora na Slavic. Początkowo asfalt a potem już typowy beskidzki szlak. Grzebietowym szlakiem o profilu góra - dół docieramy do granicy czesko - słowackiej i nią nadal grzbietem z ładnymi widokami na obie strony dojeżdżamy na górę Sulov (942) do miejsca zwanego Biely Kriż. Stąd przepiękny zjazd do doliny Morawki. Całość pętli 30 km i 582 m deniwelacji. Szczegóły trasy tu: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Beskid_%C5%9Al%C4%85sko_-_Morawski . Pogoda nam się udała zważywszy, że u nas były burze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. – Starorobociański, Wołowiec i inne spacery|Wojtek i &amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt; Rymarczyk, Czantoria, Czeremosz i inni |9 - 23 08 2014}} &lt;br /&gt;
Koniec lata w Tatrach. Pogoda kapryśna – niemal codziennie ulewa. Dla nas był to przede wszystkim czas odprężenia, biegania boso po mokrej trawie, po błocie, wrzucania kamieni do rzeki z jak największym pluskiem, a także spotkania z rodziną (łącznie przez „bazę” przewinęło się kilkanaście osób). Udało się też zorganizować kilka fajnych wycieczek. Pierwszy tydzień sam uczynił siebie kondycyjnym, gdyż w ferworze pakowania buty zostawiliśmy w domu. Odbyliśmy kilka spacerów m.in. Doliną ku Dziurze, Doliną za bramką. Pochodziliśmy też trochę w okolicach Mietłówki (1110 m), położonej na trasie czarnego szlaku z Witowa na Gubałówkę.&lt;br /&gt;
Nowy tydzień to nowe wyzwania. Początkowo na samotną eskapadę mieliśmy wybrać się w poniedziałek, a przylepy zostawić pod czułym okiem dziadków. Prognozy były doskonałe, żadnego deszczu i słońce! Niestety po parogodzinnej próbie „ogarnięcia” mój entuzjazm się rozpłynął. Wojtek namówił więc swojego ojca i w południe obaj wybrali się na pętlę Trzydniowiański – Kończysty – Starorobociański i zejście doliną Starorobociańską. Całość dopełnił przejazd rowerem w obie strony przez Dolinę Chochołowską. Kolejnego dnia wstaliśmy skoro świt już z twardym postanowieniem…. Wyruszyliśmy w składzie Wojtek, Ola, Aga, Artur i Tymon na Wołowiec przez Wyżnią Chochołowską Dolinę i zejściem przez Rakoń i Grzesia. Po drodze stosowaliśmy możliwie dużo udogodnień przebrnięcia asfaltówki. Podejście Wyżnią Chochołowską było trafionym wyborem, przez większą część trasy nie spotkaliśmy żywego ducha. Z samego Wołowca szybko przepędziły nas schodzące coraz niżej chmury i silny wiatr. Dopiero gdzieś przed Przełęczą Łuczańską robimy sobie dłuuuugi odpoczynek z drzemką. Może nie było to do końca rozważne zważywszy na prognozy, ale…. Trudno odmówić sobie luksusu spania wtedy, gdy się tego chce! A nie tylko wtedy, gdy pozwalają na to okoliczności. Punkt 16. rozpoczęła się zlewa, w tym czasie robiliśmy ostatnie kroki na szczyt Grzesia. Z małą przerwą lało tak do samego domu lub – może bardziej – do samych majtek. Nie sądziłam, że będzie mi to tak obojętne. Zero stresu. Wręcz przyjemnie było zostać po tych kilku latach tak konkretnie, tatrzańsko zlanym! &lt;br /&gt;
Pod koniec tygodnia wybraliśmy się jeszcze z Zośką i Stasiem na Wielki Kopieniec (1328 m) z Toporowej Cyrhli i z zejściem Doliną Olczyską – okropnie rozjechana, błoto po kolana. Staś generalnie spał, Zosia z kolei dzielnie i chętnie maszerowała i trzeba było ją nakłaniać do nosidła, żebyśmy mogli trochę nadrobić czasówki. Rodzicom to trudno dogodzić.&lt;br /&gt;
Zdjęcia w galerii :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Pn. - wspinanie na Bońku|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; i Karol Jagoda |&lt;br /&gt;
23 08 2014}}&lt;br /&gt;
Standardowy wyjazd wspinaczkowy w dobrze znany nam rejon okolic Olsztyna. Pogoda idealna wspinaczkowo - letnie upały minęły już chyba na dobre. Po szybkiej rozgrzewce, walczymy na swoich projektach - Karol rozpracowuje &amp;quot;Prezydenta&amp;quot; VI.5, a ja walczę z &amp;quot;Filarem Wódki&amp;quot; VI.3 - niestety obydwie drogi muszą jeszcze poczekać:) Podczas drogi powrotnej zaglądamy w okoliczne lasy, szukając kolejnej miejscówki na następne lecie:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - MTB na Leskowiec|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik |&lt;br /&gt;
23 08 2014}}&lt;br /&gt;
Z Krzeszowa podjazd czerwonym szlakiem na Jaworzynę i Leskowiec (922). Trakt urozmaicony pod względem krajobrazowym i technicznym. Po większych podjazdach są odcinki poziome a nawet nie co w dół. Dysponując odpowiednią kondycją można wyjechać do góry bez schodzenia z roweru. Przy schronisku odpoczynek a potem krótki podjazd na szczyt Leskowca z ładnymi widokami na Babią Górę i pozostałe szczyty. Zjazd żółtym szlakiem w stronę Targoszowa miejscami bardzo trudny. W kilku miejscach musimy zejść z roweru gdyż szlak był właściwie łożyskiem górskiego potoku tyle, że bez wody. Niżej łatwiej. W sumie ciekawa pętla, ładna okolica, pogoda była w sam raz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA, WŁOCHY: wspinanie|Ola Golicz, Damian Żmuda, Kasia(os. tow.) &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; oraz Ania Bil, Sławek i Klaus |&lt;br /&gt;
08 – 17.08.2014}}&lt;br /&gt;
Plan był prosty – wspinanie w Dolomitach!!! Wszystko było gotowe: logistyka, skrupulatnie wybrane drogi , wyselekcjonowany sprzęt, nienaganna  forma (no z ostatnim to przesadziłem:)) Niestety nasz misterny plan spalił na panewce z powodu beznadziejnej pogody. Trzeba było na szybko wymyślić plan B. Najpierw ruszyliśmy w Hollental, który jest i tak po drodze w Dolomity, licząc że gdy pojawią się pomyślne prognozy będziemy mogli szybko przenieść się w miejsce docelowe.  Dzięki szybkiemu wyjeździe z Polski na parking w Keiserbrunn docieramy w piątek o 23.00. W sobotę  wybieramy się w trójkowym zespole (Ola, Damian i ja) na 300m szóstkową drogę, która jakoś nie powaliła nas swoją urodą. Mimo tego, że wszystko wskazywało na to że za chwile dopadnie nas burza, kończymy drogę całkowicie susi. W sobotę w nocy dojeżdżają do nas Ania ze Sławkiem, którzy w niedziele z Olą i Kasią wybierają się na pobliski dwutysięcznik.  Natomiast Damian i ja wybieramy 6 wyciągową drogę o trudnościach VII, jak się jednak okazało później nie są to kluczowe trudności na drodze. Założyliśmy że  cała wycieczka zajmie nam około 6h. Problemy niestety narastały kaskadowo, dzięki naszemu super precyzyjnemu topo i swojemu wielkiemu doświadczeniu już za 3 podejściem trafiliśmy na dobrą ścieżkę prowadząca do szukanej przez nas doliny, ale to dopiero był początek zabawy pod tytułem czy w ogóle uda nam się znaleźć drogę. O dziwo już po 3,5h znaleźliśmy się pod wejściem w drogę w stanie skrajnego zmęczenia i odwodnienia . Oboje uznaliśmy, że ten wielki sukces trzeba przypieczętować efektownym odwrotem. Jako, że głupio było czekać bezczynnie na resztę ekipy uznaliśmy, że można jeszcze spróbować się powspinać w Adlitzgraben.  Zgodnie z zasadą, że historia lubi się powtarzać dotarcie pod skałki zajęło nam ponad godzinę, gdzie znającym drogę zajmuje ona 15min. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skały robą bardzo dobre wrażenie, Adlitz w pełni zasługuje na miano najbliżej położonego westowego rejonu. W poniedziałek w decydujemy się(Ola, Kasia, Damian i ja) ze względu na optymistyczne prognozy na wyjazd w Dolomity, natomiast Ania ze Sławkiem postanawiają zostać w Hollentalu. Aby nie tracić całego dnia na przejazd pół dnia wspinamy się w Adlitz. Z ciekawszych prowadzeń padają  Traum ewiger Finsternis (6a+) ładna droga z cruxem na końcu, Josef-Trippel-Weg (5+) super wspinanie do samego stanu, Einstürzende Neubauten (6b+) ciągowe wspinanie z czujnym wyjściem,  Wolken im Kaffee (7a) kraul po klamach w przewieszeniu, prostowanie sławnego King Konga.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wieczorem trafiamy na fajny camping w Cortinied’Ampezzo, niestety  prognozy w ciągu doby zmieniły się tak diametralnie, że nie dają prawie żadnych szans na wspin w Dolomitach. Przeczekujemy jeszcze jeden dzień, lecz nic nie zapowiada poprawy pogody ,co gorsza w całej Europie pogoda delikatnie mówiąc jest kapryśna. Ostatecznie po rozważeniu wielu opcji (Franken, Osp, Adlitz) postanawiamy pojechać do Arco, gdzie dołączył do nas Klaus.Głównym powodem tej decyzji było to, że skoro nie moża uprawiać climbingu to przynamniej shopping. Niestety pomimo dużych planów udaje się nam jedynie kupić buty wspinaczkowe Kasi i Damianowi. Ilość sklepów wspinaczkowych w Arco robi wrażenie, niestety ceny nie są już tak promocyjne jak kiedyś. Poza zakupami udało się nam znaleźliśmy czas na wypróbowanie kilku lodziarni i pizzerii. Pogoda codziennie potwierdzała nam, że podjęliśmy dobrą decyzję o odwrocie z Dolomitów – każdego dnia naszego pobytu padało. Niema tego jednak złego co by na dobre nie wyszło – dzięki opadom temperatura pozwalała na komfortowy wspin  pomimo pory roku (połowa sierpnia!!!) Ze względu na pogodę wspinaliśmy się tylko w jednym przewieszonym rejonie Massone, który jest warty polecenia z jednym zastrzeżeniem – na niektórych drogach jest wyślizg porównywalny do klasyków w Bolechowicach. Padły m.in. Halloween (7a)- fajna droga forsująca 3 okapy, niestety kluczowy chwyt kuty, Aladin (7a) – mega promocja, Łutowiec się chowa,  Gino E La Sfiga (6b+) fajna długa ciągowa droga, Adelante (7a+) promocja, ale wspinanie piękne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FAUSTRIA%2C%20W%A3OCHY%20-%20wspinanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA- Totes Gebirge: spacery i MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|&lt;br /&gt;
04-07.08.2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontynuacja poszukiwań dobrych tras na samotne skitury. Pierwszego dnia robię świetną trasę z rejonu Almsee do schroniska Puhringershutte. Kolejny dzień z racji deszczu poświęcam na odpoczynek, by dwa następne spędzić na MTB i zdobywaniu szczytów. Jadę trasą rowerową wzdłuż rzeki Traun aż do Gmunden, by już zupełnie górsko podjechać pod Laudachsee, skąd klasycznym &amp;quot;Witoldem Henrykiem&amp;quot; wchodzę (już bez roweru) na szczyt Traunstein. Powrót inną drogą wzdłuż rzeki, połączony z orzeźwiającymi kąpielami :).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Od gór do Bałtyku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i  Teresa Szołtysik|&lt;br /&gt;
26 07 - 10 08 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W 2 tygodnie odbyliśmy samochodem podróż przez pd.-zach. (Sudety) i zach. Polskę (wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry). Po drodze robiliśmy wypady piesze i rowerowe w góry oraz zaliczyliśmy spływ kajakowy.  Był to dla nas bardzo odkrywczy wyjazd. Zobaczyliśmy wiele nowych terenów i przeżyliśmy kilka przygód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla zainteresowanych więcej szczegółów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęliśmy od Goleszowa gdzie u kuzyna Stasia robimy nie złą imprezkę otwierającą naszą podróż. Potem jedziemy generalnie ciągle na zachód. Krótki pobyt nad jeziorem Otmuchowskim a potem już góry Złote. Tu w Złotym Stoku zwiedzamy starą kopalnię złota gdzie oprócz całej historii kopalni można zobaczyć unikatową wystawkę różnych tabliczek. Z jednej się uśmiałem: „Walim na żądanie” (Walim to taka miejscowość a tabliczka była z przystanku).  Bardzo fajny był natomiast Lądek Zdrój. Stąd zrobiliśmy pieszą wycieczkę na górę Trojak (766) zwieńczoną właśnie potrójnym i wielkim masywem skał.  Następnie udaliśmy się w góry Bialskie. Startując z Starej Morawy przejechaliśmy na MTB dużą pętlę przez te właśnie góry. Od Stronia kilkunastokilometrowy podjazd doliną Białej Lądeckiej na Suchą Przełęcz (1009). Stamtąd bardzo stromy zjazd (egzamin hamulców) do Starej Morawy. Moim zdaniem to jeden z najpiękniejszych i dość dzikich zakątków Kotliny Kłodzkiej. Sam szlak rowerowy też do łatwych nie należy.&lt;br /&gt;
W dalszej kolejności objeżdżamy Kotlinę Kłodzką tzw. Drogą Śródsudecką wiodącą uroczą doliną między górami Orlickimi a Bystrzyckimi. Odcinek między Międzylesiem a Lesicą a nawet dalej jest w zasadzie pozbawiony utwardzonej nawierzchni. Ruch samochodowy właściwie nie istnieje. Później pogoda się pogarsza i niestety w deszczu wchodzimy na Szczeliniec Wlk. (919) i przechodzimy cały szlak skalny w tym rejonie. Zwiedzamy też Wambierzyce. Potem już jest Karpacz. Tu na MTB robimy pętlę dookoła Karpacza (350 m deniwelacji) a w drugi dzień już przy pięknej pogodzie wchodzimy (od schroniska Śląski Dom wybiegam na szczyt z maratończykami Maratonu Karkonoskiego) na Śnieżkę (1602) przez kocioł Łomniczki a schodzimy przez Czarny Grzbiet. Dalej nasza podróż wiedzie do czwartego rogu Polski (brakował nam do kolekcji). Częściowo przez Czachy docieramy do Bogatyni i następnie Kopaczowa. W jego pobliżu łączą się granice Polski, Czech i Niemiec. Oglądamy też potężną odkrywkę węgla brunatnego. Dalsza droga wiedzie już na północ kraju wzdłuż Nysy Łużyckiej a dalej Odry. Przepiękne rozległe lasy. Jedziemy bocznymi drogami, często o złej nawierzchni. Kapiemy się w leśnych jeziorach, których tu nie brakuje. Mijamy małe wioski i senne miasteczka często z wspaniałymi acz zapomnianymi zabytkami. W Połęcku przeprawiamy się małym promem przez Odrę w momencie nadciągającej burzy. Kilka kilometrów po drugiej stronie drogę zablokowało nam zwalone przez nawałnicę stare drzewo.  Po godzinie straż pożarna udrożniła trakt i w nieustannym deszczu dotarliśmy do Łagowa. Tu spotykamy koleżankę z klubu Anię Bil (była tu na obozie płetwonurków). Wracamy wkrótce do granicy i znów poruszając się na północ osiągamy Kostrzyn (tu jeszcze widać efekty Woodstock, wiele osób jeszcze wracało po tej imprezie, cóż my się trochę spóźniliśmy). Następny ciekawym terenem są okolice Cedyni. Niesamowite bagna dolnej Odry. Tu rozegrały się dwie słynne bitwy. My wdrapujemy się na wzgórze z pomnikiem gigantycznego orła dominującego nad okolicą oraz oglądamy fragmenty grodziska nie opodal. Kolejną noc spędziliśmy nad pięknym jeziorem Morzycko (objechaliśmy je dookoła rowerami). W jego wodach po dziś dzień spoczywa wrak radzieckiego samolotu Jak – 9  z czasów wojny. Z pojezierza Myśliborskiego robimy przeskok do Kamienia Pomorskiego. Stąd na rowerach objeżdżamy Chrząszczewską Wyspę. Najtrudniejszym odcinkiem okazał się szlak z Buniewic zarośnięty pokrzywami, w dodatku kąsały nas „koniary”. Docieramy jednak na północny brzeg gdzie już w wodzie zanurzony jest potężny głaz narzutowy. To tzw. Królewski Głaz. Z pięknego Kamienia robimy już autem ostatni przeskok na północ do Pobierowa gdzie jeden dzień odpoczywamy w „plażowych” klimatach. Doprawdy nie wiem jak tak można spędzać wolny czas. Po takim „odpoczynku” kierujemy się do Trzebiatowa skąd robimy kilkunastokilometrowy spływ kajakowy Regą do morza a właściwie portu w Mrzeżynie. Rzeka łatwa i dość przyjemna choć nawiosłowaliśmy się sporo (tempo mieliśmy bardziej sportowe). W drodze powrotnej do domu zatrzymujemy się jeszcze nad jeziorem Miedwie a potem w Lubrzy (okolice Świebodzina). Tu na rowerach przejeżdżamy krótki ale bardzo ciekawy Szlak Nenufarów wokół jezior Goszcza i Lubie oraz robimy rowerowy wypad do starego klasztoru Cystersów w Gościkowie i bunkrów w Boryszynie. Stąd już wracamy bezpośrednio do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W trakcie naszej podróży autem pokonaliśmy 2021 km. Na rowerach, głównie na terenowych drogach górskich i leśnych przejechaliśmy ok. 150 km. Kilkanaście kilometrów pokonaliśmy kajakiem i tyle też pieszo po górach choć dokładnie trudno mi to zmierzyć. Noce spędzaliśmy głównie na polach namiotowych. Jest jeszcze w Polsce sporo ciekawych miejsc a ta podróż po raz kolejny uzmysłowiła nam w jakim pięknym kraju żyjemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FZach-Polska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyrypa Beskidzka:|Ola Golicz, Asia K.|&lt;br /&gt;
01-02/03.08.2014}}&lt;br /&gt;
opis może w późniejszej przyszłości...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.facebook.com/WyrypaBeskidzka?fref=ts&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|PODLESICE: wspinanie|Sebastian Podsiadło, Kamil Grządziel, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;,|&lt;br /&gt;
30.07.2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i się wybraliśmy. Naszą ,,mocną trójkę” najlepiej podsumowuje rozmowa przeprowadzona rano w samochodzie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*K: To mój drugi raz w skałach będzie.&lt;br /&gt;
*S: Mój już trzeci, a twój Asia ?&lt;br /&gt;
*A: Nooo… też tak jakby trzeci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zważając na powyższe nie dziwi, że zaczęliśmy nasz wyjazd od Turni Motocyklistów i dróg: Sen na Jawie i Brzęczenie Komara (wycen nie podaję, bo mi głupio po przeczytaniu opisu wspinaczki we Francji :) …. ). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tej rozgrzewce udaliśmy się pod Skałę Aptekę. Pod ścianą pustki, w końcu to środek tygodnia (niech żyją studenckie wakacje !!! szkoda tylko, że ostatnie w życiu). Chłopcy uznali, że pora na coś cięższego i zawalczyli z Prozakiem Życia (VI), ja nawet nie musiałam wstawać z koca, a Prozak  i tak wygrał. Więc skoro drogi szóstkowe jeszcze nie są dla nas, to trzeba próbować z piątkami. Tym razem wstałam z koca i wybrałam Anakolut (V), po namyśle zmieniłam drogę na Lewy Filarek (III), ale po wpince i kolejnym namyśle wróciłam na Anakolut, wyszło coś mojego, ale przynajmniej nie siedziałam na kocu. Sebastian z Kamilem zrobili Fizyka (IV+), a ja w tym czasie zdobyłam szczyt skały ścieżką od tyłu (fajny widok z góry). Potem podjęłam próbę przejścia Filaru Apteki (nie wyszło, mam za krótkie  ręce, serio ! zabrakło 10cm - wiem bo patrzałam jak szedł Kamil i chwytał dokładnie to co ja bardzo chciałam dosięgnąć). Zrobiło się już późno więc przeszliśmy na ścianę północną z postanowieniem wejścia na W Zasadzie Nie Groźną (V+), po ,,obgadaniu” sprawy uznaliśmy, że może nie starczyć liny, no i nie mamy oznaczonej połowy … (drugi problem szybko rozwiązaliśmy, pierwszym postanowiliśmy się nie martwić - zawsze można zjechać na dwa razy, tak jak ,,ten pan obok”). Sebastian skończył trochę przed końcem i zjechał bardzo niezadowolony. Kamilowi udało się wejść wyżej, ale nie dość, że lina już się kończyła to jeszcze zabrakło mu ekspresów (a wziął wszystkie jakie ze sobą mieliśmy). My uznaliśmy, że Kamil ma drogę zaliczoną, bo pozostała mu jedna prosta wpinka do końca. Już na zakończenie ja zrobiłam Cześć i Dziękuję Za Ryby (IV+), bardzo przyjemna droga, mimo, że zakończyłam na pierwszym zjeździe (nie żeby mi się nie chciało, ale i tak nie było tyle ekspresów, żeby iść dalej).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i w porównaniu z klubowymi łojantami wyniki naszej trójcy nie są imponujące, ale patrząc na to od naszej strony to:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* Był to nasz pierwszy samodzielny wyjazd.&lt;br /&gt;
* Podczas wyjazdu mieliśmy progres z dróg o wycenie III, na drogi IV+ i V+.&lt;br /&gt;
* Trzech z trzech uczestników pobiło swoje życiowe rekordy !!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPodlesice%20Apteka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Totes Gebirge - spacery|Ola Golicz|&lt;br /&gt;
25 – 27.07.2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas moich dłuuugich tegorocznych wakacji (zasłużonych czy nie...)poza MTB, bieganiem, zumbą i kursem prowadzenia samochodów elektrycznych ;) w okolicach Wels we wcześniejszym okresie w ostatni weekend postanowiłam w końcu wdrożyć w życie mój plan przygotowania się do samotnych wypraw skiturowych(!)- poprzez rozeznanie odpowiednich terenów latem. Padło więc na Totes Gebirge. W piątek testuję niezwykle urokliwe okolice Traunstein, by w sobotę przenieść się nieznacznie w okolice Offensee. Tam badam teren wokół Rinnerkogel oraz Weißhorn. Całkiem tanio i przyjemnie nocuję w Rinnerhutte. Na koniec zwiedzam polecane mi Traunkirchen. Wszystkie odwiedzone miejsca w mojej ocenie godne polecenia w każdym sezonie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia https://www.dropbox.com/sh/ce6j010r4aw66px/AADaPpr4s0qncknEkJLlRImpa#/&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: Alpy Delfinatu - wspinanie|Ola Golicz, Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Kasia Rupiewicz&amp;lt;/u&amp;gt;,Karol Jagoda|&lt;br /&gt;
11 – 20.07.2014}}&lt;br /&gt;
Przygotowania do wyjazdu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Damian – 100 dni za biurkiem &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	     40 dni w łóżku z powodu kontuzji kolana&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Kasia – 149 dni za biurkiem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	  28 dni w łóżku z powodu zapalenia oskrzeli&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karol – 135 dni za biurkiem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	  20 dni w łóżku... bo mógł&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola – 800 kilometrów przebiegniętych od początku roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	nie licząc skiturów, pływania, jaskiń, zumby, jazdy na rowerze...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Audi A6 – 2,7 TDI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	      …które nie dojechało do Francji&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do wyjazdu w Alpy przygotowywaliśmy się od początku roku. Brak formy wymaga ogromnej samodyscypliny, ale nie poddawaliśmy się wszechobecnej modzie na aktywne spędzanie czasu. Do pracy tylko samochodem, po pracy tylko komputer a niedziela oczywiście na rodzinnym obiedzie. Było ciężko, ale nie sztuką jest przecież pojechać w góry kiedy jest się w dobrej w formie, tak jak nie jest wyczynem iść dalej, gdy człowiek wciąż może oddychać. My postanowiliśmy pojechać w Alpy, aby pokonać siebie, udowodnić wyższość umysłu nad ciałem i rzucić wyzwanie niemożliwemu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przemyśleniu zaprosiliśmy jeszcze Olę, żeby choć jedna osoba była w stanie dojść do schroniska i wezwać pomoc.&lt;br /&gt;
Na cel wyjazdu wybraliśmy Alpy Francuskie – okolice Grenoble. Jest to najdalej wysunięty na południe region alpejski, który w związku z tym daje nam największą „gwarancję” dobrej pogody. Trzeba jednak przyznać, że znajduje się on też nieco dalej od Polski. &lt;br /&gt;
Są dwie możliwości dostania się na miejsce: samochód lub samolot + wynajęcie auta. Obie nie są idealne pod względem czasu i kosztów dojazdu. Wybraliśmy dojazd samochodem w wersji luks, czyli wynajęcie Audi A6. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu nastąpi krótka dygresja na temat ywpożyczania samochodów na wyjazdy wakacyjne. Otóż jest to bardzo dobry pomysł, ponieważ często auto, którym dojeżdżamy codziennie do pracy i na zakupy nie nadaje się na wyjazd z ekipą w góry. Należy jednak pamiętać, że wypożyczalnie na polskim rynku mają wiele ukrytych kosztów, o których nie informują otwarcie na stronach internetowych. Cieszą się mimo to dużą popularnością, więc o wypożyczeniu samochodu należy pomyśleć też z odpowiednim wyprzedzeniem. Ostatnia sprawa zaś, to warto podpytać znajomych i skorzystać z usług sprawdzonej firmy... Nasze Audi A6, wynajęte w bardzo przyzwoitej cenie, w dniu wyjazdu pojechało na myjnie samochodową i jak nas poinformowano już nigdy stamtąd nie wróciło. Korzystając z okazji apelujemy do wszystkich, aby zwrócili uwagę na uwiezione w którejś z myjni czarne Audi. To ważne, bo najprawdopodobniej w jego wnętrzu wciąż znajduje się kierowca, z którym kontakt urwał się 11 lipca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kończąc dygresję o wypożyczalniach dodam, że ostatecznie pojechaliśmy autem Damiana, które jest dostatecznie duże, by pomieścić 4 osoby z bagażami i nie zgubić się pomiędzy szczotkami. Na wszelki wypadek nie myliśmy go przed wyruszeniem w trasę.&lt;br /&gt;
Dwadzieścia cztery godziny później, po wielu przygodach i źle zinterpretowanych komunikatach GPSa dotarliśmy do miejscowości La Berarde. Jest to lokalizacja godna polecenia każdemu, kto wybiera się pod namiot. Miasteczko otwiera się na wiosnę i zamyka jesienią. W ciągu zimy kręta droga wiodąca na wysokość 1700 m przestaje być przejezdna. W okresie letnich wakacji, jest ono jednak w pełni dostępne dla turystów oferując sympatyczny i niedrogi camping otoczony szczytami. Nie musimy chyba dodawać, że podejście pod ścianę, gdy startuje z 1700, to krótsze podejście. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjeżdżamy w deszczu. Pierwszego dnia pogoda jeszcze nie jest pewna, więc Damian zabiera Kasię i Olę na najprostszy wielowyciąg na Tete de la Maye. Podejście od kempingu pod drogę, która ma 13 wyciągów zajmuje jakieś 20 minut. W razie niepogody można znaleźć w okolicy zupełnie standardowe drogi sportowe. Wielowyciągi także oferują zróżnicowany poziom trudności. Karol, jako najtwardszy członek zespołu, postanawia jeszcze ten jeden dzień przespać, by być lepiej przygotowanym na mierzenie się z samym sobą na trudniejszych trasach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dnia drugiego budzimy się w niebie. Ponieważ po otwarciu namiotu widać tylko białe obłoczki, a w zasadzie to sam namiot się w takiej chmurce znajduje, postanawiam spać do oporu i wyruszyć w trasę dopiero po spokojnym poranku. Damian i Karol robią tego dnia podejście pod Dibonę. Ola i Kasia wybierają się na spacer Doliną Bonpierre. Dobry wybór na początek w obu przypadkach. Podejście do schroniska pod Diboną (2700 m) jest ze względu na nastromienie i deniwelację jednym z bardziej kondycyjnych „spacerów”, jakie sobie można zafundować. Bonpierre natomiast jest jedną z bardziej urokliwych dolinek, którymi można się przejść bez większego wysiłku i podchodzenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karol i Damian śpią pod Diboną. Kulturalnie, w jednej z ogrodzonych kamiennym murkiem miejscówek przygotowanych oficjalnie dla wspinaczy, którzy zdecydują się nocować pod ścianą. Wstają najwcześniej – tym razem są dostatecznie wysoko, by niebo nad ranem znajdowało się pod nimi – i jako pierwszy zespół wbijają się w ścianę. Droga na Dibonie, którą robią jest obowiązkowym punktem dla każdego wspinacza, który przyjedzie w ten region. Sama ściana Dibony jest pocztówkowo piękna, a widok ze szczytu wręcz nierealny. Gdyby tylko nie była taka długa... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola i Kasia tego samego dnia wybierają się do bardzo malowniczej Doliny des Etages. Po miłym czterogodzinnym spacerze rozpoczynają podejście do schroniska Soreiller, by dołączyć do chłopaków (wspomniane już 2700 m). Ola po drodze robi zdjęcia, je suszone morele, wysyła sms-y, gra w gry na komórce. Kasia pokonuje samą siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spotykamy się szczęśliwie przy schonisku i schodzimy wszyscy razem. Na zejściu Karol pokonuje siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia pogoda jest już bezdyskusyjnie rewelacyjna. Słońce nie daje żyć, ale za to ani jeden zabłąkany obłoczek nie grozi pokrzyżowaniem nam planów. Postanawiamy, że będzie to dzień restowy. Kasia dla rozruszania zakwasów wybiera się jedynie na krótki spacer pod Szczyt La Berarde (2 h i 800 m deniwelacji). Damian i Karol postanawiają tylko podejść pod następną ścianę przy schronisku La Pilatte (4h i 830 m deniwelacji). Ola ogranicza się do wyjścia pobiegać. Po 20 minutach dogania chłopaków, którzy wyszli dwie godziny wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Damian i Karol nocują w schronisku. Głownie z inicjatywy Karola, który jakoś mało entuzjastycznie reaguje na pomysł podejścia od razu pod ścianę i spania na lodowcu. Trzeba przyznać, że schronisko gości głównie wspinaczy i nawet oficjalnie budzi każdy zespół w zależności od zadeklarowanej przez niego trasy. Pechowo nasi wybierają na Les Bans i Couloir Macho (tak, dobrze zgadujecie, że polskie tłumaczenie będzie brzmiało: Kuluar Macho), a to oznacza wyjście o 2:00 nad ranem. Dzielnie zdobywają szczyt (3600 m) korzystając ze świeżo nabytych umiejętności wspinania zimowego. Przechodzą granią szczytową, która jest tak krucha, że ciężko znaleźć odpowiednie słowa - nawet w obfitującej w przekleństwa polszczyźnie - i wracają lodowcem do schroniska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola i Kasia umawiają się z chłopakami pod schroniskiem na 15:00. Przychodzą przed czasem, a dopiero o 16-ej udaje im się wypatrzyć zespół, który wciąż jest w ścianie. Obsługa schroniska budzi wspinaczy tak wcześnie, bo popołudniu i przy pełnym słońcu, chodzenie po lodowcu staje się mniej bezpieczne. Nasi jednak mięccy nie są. Co to za sztuka zrobić drogę kiedy ma się kondyncję, umiejętność i zapas sił? Być twardym i zrobić kuluar Macho bez tego wszystkiego, to dopiero jest wyczyn.&lt;br /&gt;
Damian schodzi z dziewczynami i udaje im się dotrzeć do kampingu przed nocą. Karol postanawia się nacieszyć jeszcze trochę swoim rekordem wysokości, a także – jak piszą Francuzi w przewodnikach – „poczuć bycie w górach”. Dlatego zostaje w schronisku i schodzi następnego dnia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny dzień, jest najcieplejszym dniem całego tygodnia. Co niestety nie cieszy aż tak bardzo, zważywszy jak ciepłe były poprzednie. Damian, Ola i Kasia wybierają się na wycieczkę do Temple Ecrins. Jest to sympatyczne schronisko położone na 2400, ale trasę można przedłużyć do 2800 podchodząc sobie ścieżką do granicy lodowca. Miejsce słynie z wyjątkowo ładnych kwiatów, ale widoki - dla nas amatorów – robią znacznie większe wrażenie niż roślinki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mała dygresja o turystyce we Francuskich Alpach. Zasadniczo nie widuje się tu turystów z plecaczkami. Turystów bez plecaczków ale w klapkach lub szpilkach nie ma w ogóle. 80% napotkanych osób to wspinacze robiący podejście pod drogę albo ludzie z linami, którzy planują przynajmniej przejść się lodowcem. Oznacza to, że pomimo idealnej pogody, w miejscach, gdzie nie ma popularnych dróg wspinaczkowych nie spotkamy prawie nikogo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koniec dygresji i nasz ostatni dzień we Francji. Rano Karol, Damian i Ola wybierają się na drogę wspinaczkową położoną tuż obok wodospadu, której największą zaletą są: 10 minut podejścią pod drogę i zjazdy. Kasia w tym czasie robi sobie spacer do Vallon de la Lavey. Ze względu na wczesną godzinę przez pierwsze trzy godziny nie spotyka nikogo, ale wracjąc widzi nawet – po raz pierwszy w tych górach – ludzi w addidasach. Czuć, że to sobota. Pogoda ze swoim idealnym wyczuciem czasu czeka aż wrócimy na kamping i dopiero wtedy żegna nas deszczem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed wyjazdem próbujemy jeszcze tradyjnych francuskich potraw w miejscowej restauracji i wyruszamy w dwudziestogodzinną podróż pełną rozmów, o życiu, śmierci i dentystach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo braku formy udało nam się zrealizować wszystkie zamierzone cele,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
bo chcieć to móc,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a czasem to po prostu nie mieć wyboru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjecia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FFrancja%3A%20Alpy%20Delfinatu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia II /ola/: https://www.dropbox.com/sh/ivamhb9kcsw9yc5/AAB6VwzCDhOInisOaL-Hv4Jma&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. – biwak w Nadkotlinach|Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, osoba utajniona|&lt;br /&gt;
19 – 20.07.2014}}&lt;br /&gt;
Ten wyjazd był zaplanowany już dawno temu i pierwotnie w akcji miało uczestniczyć 6 osób, jednak z powodów ,,życiowych” ostały się tylko trzy. Mimo wszystko kierownik (Mateusz) nie zdecydował się (na szczęście) na odwołanie biwaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyruszyliśmy w sobotę rano koło godziny 10 z parkingu przed Doliną Małej Łąki, jedni szli szybciej, a ja wolniej, ale koniec końców wszyscy dotarliśmy pod otwór Jaskini Wielkiej Śnieżnej, gdzie zdążyliśmy zobaczyć wskakujących do dziury grotołazów z Krakowa, mieliśmy się z nimi spotkać później w jaskini. Od tego miejsca już trzymaliśmy się razem, by około godziny 14 znaleźć się pod otworem jaskini Nadkotlinami, a o 15 zacząć akcję. W czasie przebierania dołączyli do nas Tadek, Damian i Artur by zostawić plecaki i pójść dalej do otworu jaskini Litworowej. Z nimi też jeszcze mieliśmy się spotkać podczas tego wypadu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na szczęście dla naszej trójki (która nie była szóstką), Mateusz dogadał się z Speleoklubem Tatrzańskim, że w zamian za pomoc w deporęczowaniu ich lin wiszących w jaskini będziemy mogli z nich skorzystać. Z tego powodu przejście przez jaskinię poszło nam dość sprawnie aż do Obejścia Gliwickiego i dolnej części Setki. Dalej już musieliśmy sobie radzić sami  - według szkicu technicznego mieliśmy przed sobą jeszcze trzy studnie, jednak zarówno jaskinia jak i opis jaskini udowodniły nam, że jesteśmy w błędzie i studnie są cztery. Musieliśmy obrabować z jednej liny wór przygotowany na zaporęczownie partii za Suchym Biwakiem, którymi miała przejść druga ekipa z naszego klubu -w celu dokonania trawersu ( tym co zrobimy z brakującą liną postanowiliśmy się ewentualnie pomartwić później). Na Suchym Biwaku byliśmy o godzinie 19, stąd Mateusz pobiegł poręczować odcinki dla Tadka, Damiana i Artura (i nie musiał się martwić brakiem lin, ponieważ częściowo studnie są tam zaporęczowane ,,jakimiś” linami), pozostała dwójka po prostu poszła, by spotkać wracającego z udanej misji Mateusza. Rozłożenie biwaku (testowanie nowego namiotu) poszło sprawnie. Kolacja i spanie. Koło naszego biwaku przewinął się zarówno klub z Krakowa jak i reszta Nockowiczów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wstaliśmy o godzinie 7, a o 8 byliśmy już gotowi do drogi powrotnej. Ja szłam przodem, a chłopaki z tyłu deporęczowali. Powyżej mokrej 40-stki spotkaliśmy trójkę grotołazów z Speleoklubu Tatrzańskiego, którzy przyszli nam z pomocą, był to najodpowiedniejszy moment, bo właśnie stosunek worów na osobę zaczął przekraczać 1. Również od tego miejsca wyjście zaczęło mi się dłużyć i mimo (pożyczonego) pantina na nodze odczuwałam coraz większe zmęczenie, ale przebłyski światła z powierzchni dodały mi sił. Chwilę później ostatni z naszej trójki wyszedł z jaskini, przebraliśmy się  i  popędziliśmy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinie Wlk. Litworowa - Nad Kotliny, trawers otworów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadeusz Szmatłoch, Artur Szmatłoch|19 - 20 07 2014}}&lt;br /&gt;
Dokonaliśmy trawersu jaskiniowego w systemie Wielkiej Śnieżnej od jaskini Wielkiej Litworowej do jaskini Nad Kotlinami. Akcja trudna. Całkowity czas przejścia – 18 godzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szczegóły dla zainteresowanych:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jaskinia Nad Kotlinami była zaporęczowana przez zakopiańczyków oraz częściowo przez naszych kolegów z klubu (Mateusz Golicz, Asia Przymus oraz Miw). Grupa Mateusza i nasza działała w tym samym czasie. Oni weszli otworem Nad Kotlin (ich celem był biwak w jaskini, zaporęczownie nam odcinaka Suchy Biwak - II Biwak i zreporęczowanie Kotlin po naszym przejściu) a my po zostawieniu plecaków poszliśmy na drugą stronę góry, do otworu Litworki. Tu już sami poręczujemy jaskinię do Starego Dna. Najgorsze było w partiach połączeniowych Litworki z Śnieżną. W Błękitnej Lagunie było wody więcej niż zwykle więc przy czołganiu tym niskim korytarzykiem solidnie się moczymy. Tadka nawet trochę podtopiło (miał kask i w decydującym momencie nie potrafił podnieść głowy) ale Artur szybko mu pomógł. Po tym odcinku wszystkich nas telepało z zimna, wysiłku i wrażeń. Następnie bardzo uciążliwe przedzieranie się przez dalsze zaciski i ciasnoty, często w wodzie. Newralgiczny był zacisk przed pionową szczeliną (teraz jest tam lina), który tym razem jakoś pokonaliśmy (Tadek wykorzystał z góry założoną taktykę przejścia). Szczęśliwi docieramy do Komina Ekstazy. Trzeba przyznać, że partie połączeniowe są niewygodne a to, że w miarę płynnie nam poszły to dlatego, że tam niejednokrotnie byliśmy przed laty. Dalsza droga wydała się łatwiejsza. Na Nowym Biwaku (sądzę, że to jedno z najbardziej odosobnionych miejsc w polskich podziemiach) robimy krótką przerwę na posiłek. Po tym brniemy przez Ciągi Przykrości i dalsze niekończące się zjazdy i trawersy. Z radością więc witamy huk wody spadającej do Sali Wiatrów w Śnieżnej. Tym samym kończy się nasza droga w dół. Stąd niemal 700 m pionu w górę. Dodatkowo dochodzi nam reporęczowanie jaskini do Suchego Biwaku (wisiały tu wprawdzie inne liny ale aby obyło się bez niespodzianek nasi koledzy dopręczowali dziurę naszymi linami). Odczuwamy już nie co zmęczenie ale w umówionym przedziale czasowym docieramy do Suchego Biwaku gdzie nasza trójka nockowiczów biwakowała w testowanym przez Mateusza namiocie. Był środek nocy więc nawet się nie widzimy tylko wymieniamy kilka zdań. Po posiłku ruszamy w stronę Kotlin. Zmęczenie, ciężki wór z linami powoduje, że wielkie studnie (zwłaszcza Setka, i Szywała) wydają się nie mieć końca. Powoli jednak zdobywając metr po metrze w 8 godzin od Suchego Biwaku wydostajemy się otworem Nad Kotlin na powierzchnię. Byliśmy poobijani i czuliśmy każdy nawet najmniejszy mięsień. Na szczęście pogoda jest wymarzona. Słońce i ciepełko, tego nam trzeba było. Wkrótce też nadchodzi trójka zakopiańczyków by wspomóc grupę Mateusza przy retransporcie lin z Kotlin. Mile spędzamy czas na sympatycznej pogawędce. Pozdrawiamy! Zakopiańczycy wkrótce znikają w jaskini a my rozpoczynamy zejście. Wracamy przez Kobylarz. Deficyt snu i potworne zmęczenie zmuszają nas do półgodzinnej drzemki na trawie przy szlaku. Dalej zwlekamy się do Kir na Biały Potok gdzie u znajomego bacy znów kładziemy się na trawie i 2 godziny śpimy by jeszcze tego samego dnia bezpiecznie wrócić autem do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu rozkład czasowy  akcji liczony od wejścia: otw. Wlk. Litworowej – Magiel: 2 h, Nowy Biwak: 5.30 h, II Biwak: 8.30 h, Suchy Biwak: 10 h, otw. Nad Kotlin 18 h. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLitworowa-Kotliny&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - zajęcia kanonigowe PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadeusz Szmatłoch, Tomasz Jaworski oraz grotołazi, wspinacze i kajakarze z klubów speleologicznych i alpinistycznych z całej Polski |12 - 13 07 2014}}&lt;br /&gt;
Wzięliśmy udział w warsztatach kanoningowych pod patronatem PZA. Najpierw trochę teorii w centrali TOPR w Zakopanem. W pierwszy, bardzo deszczowy dzień wzięliśmy udział  w wykładzie na temat zagadnień związanych głównie z problematyką wodną podczas uprawiania kanonigu. Potem pojechaliśmy nad rzekę Białkę (w miejscu gdzie uchodzi do niej Jaworowy Potok). Jednak po całonocnych i wciąż trwających opadach rzeka rwała wściekłym nurtem z którym mógł by się jedynie mierzyć szaleniec. Nasza kadra z TOPRu stwierdziła więc, że warunki są zbyt niebezpieczne. Pojechaliśmy więc na Łysą Polanę gdzie mieliśmy zakwaterowanie w dawnej strażnicy WOPu a następnie nad Wodogrzmoty Mickiewicza gdzie miały się odbyć zajęcia linowe. Tu też nie ma złudzeń. Biała kipiel waliła całym kanionem tak, że skały „drżały”.  Udaliśmy się więc na bazę gdzie odbyło się kolejne szkolenie teoretyczne a potem integracja przy ognisku. Przestało padać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień to wspaniała pogoda. Udajemy się z rana znów w to samo miejsce na Białce. Wody opadły znacząco choć wiele brakowało do normalnego stanu. Już ubrani w pianki ćwiczymy w rzece pływanie pasywne i aktywne (trawersy, wejście w nurt, zachowanie się w cofce, wyjście z cofki). Ćwiczyliśmy także różne sposoby wydostania się z nurtu, skoki oraz podstawowe sposoby pomocy przy zastosowaniu rzutki.  Nasza kadra perfekcyjnie poprowadziła zajęcia oraz świetnie zaasekurowała (wiele razy aktywnie) odcinek rzeki, na którym ćwiczyliśmy.  Mieliśmy okazję przekonać się namacalnie jak  trudne jest zmaganie się z zmienną naturą rwącej rzeki, kilka razy zachłysnęliśmy się wodą. Ogólnie w tego typu sporcie ważne jest przede wszystkim doświadczenie no i krzepa. Wielkie podziękowania dla kadry za profesjonalne przeprowadzenie zajęć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKanoningPZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Filmik klubowy - https://vimeo.com/100883166&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Filmik (autor: Tomasz Utkowski): https://www.youtube.com/watch?v=khc4IGnciiA &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik  |06 07 2014}}&lt;br /&gt;
Start z zapory w Wiśle Czarne. Podjazd do Stecówki a następnie ciekawym, grzbietowym szlakiem na Karolówkę. Później ostre podejście do schroniska pod Przysłopem. Tu odpoczynek a potem długi zjazd do auta z objazdem jeziora. Wycieczkę urozmaicił chwilowy deszcz a i tak była straszna duchota. Fatalny dojazd autem do domu (prawie 3 godziny)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - wyjście na Magurę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Gabriela M. (os. tow.)|03 07 2014}}&lt;br /&gt;
Wejście na Magurę z Szczyrku a potem do schroniska pod Klimczokiem. Pogoda dobra. Szczyt Magury po ostatnich huraganach &amp;quot;wyczyszczony&amp;quot; z drzew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Podlesice -wspinanie|Ania Bil, Sławek Musiał,Mateusz Górowski,Damian Żmuda &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;,  |29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Jedziemy bez planu na konkretny rejon, przypadkiem wybieramy  Bibliotekę w Podlesicach.  Jak się okazało na podobny pomysł  wpadła połowa Warszawy - tłok i kolejki prawie jak w cudownych Rzędkach. Mimo upału udało się zrobić: Przez dziuplę (VI+) - mimo złego obicia bardzo fajna, Pan delikatesik (VI+) - crux przy pierwszej wpince, O kant dupy (VI.3+/4) - bulderowa, nieco parametryczna, Na przełaj(VI.1) - wyślizgany klasyk, Mania wspinania(V+). Z pewnością jest na tej skałce jeszcze wiele ciekawych dróg do zrobienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Klubowy spływ kajakowy Grabią i Widawką|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Bogdan Posłuszny, Łukasz Pawlas, Ala Kucharska, Tadek Szmatłoch, Basia Szmatłoch, Tomasz Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Piotrek, Kasia Jasińska, Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Michał Trytko, Rafał Pośpiech, Janusz Dolibog, Jola, Justyna, Hołek z dziewczyną, Jan Kempny, Basia Borowiec, Rafał Florczyk, Iza Florczyk, osoba utajniona, troje dzieci|28 - 29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Tym razem na spływ obraliśmy rzeki Grabia i Widawka (dopływ Warty) w woj. łódzkim. Spływ rozpoczęliśmy z Marzenina. Rzeka piękna i ciekawa. Kilka przenosek i przeszkód wodnych. Ponadto zmoczył nas krótki ale dość intensywny deszcz. Kilka osób zmoczyło się tradycyjnie w rzece. Biwak wypadł w uroczym miejscu u zbiegu Grabii i Widawki. W drugi dzień spokojniejszy spływ Widawką choć również były niespodzianki. Słońce tym razem odważniej świeciło. Dość szybko wpływamy na wody Warty i po krótkim rejsie &amp;quot;katamaranem&amp;quot; (wszystkie kajaki złączyliśmy w jedną jednostkę) dotarliśmy do Pstrokoni gdzie zakończyliśmy jubileuszowy dziesiąty, klubowy spływ kajakowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Słowackie - Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Osmałek, Rafał Mikulski|29 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki spacer na szczyt Rysów od słowackiej strony. W Tatrach wietrzenie i pochmurnie. Momentami przebłyski błękitnego nieba i słońca. Na trasie częściowo jeszcze warunki zimowe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom - 7 Bytomski Rodzinny Rajd Rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Zięć&amp;lt;/u&amp;gt; z rodziną|22 06 2014}}&lt;br /&gt;
7 już edycja (nasza pierwsza) Bytomskiego Rodzinnego Rajdu Rowerowego, którego trasa prowadzi wokół Bytomia. Był to dla nas eksperyment czy nasz syn wytrzyma dłuższą trasę w foteliku rowerowym - trasa liczyć miała ok 35km (dla nas miała ponad 40km licząc z dojazdami). Start odbył się o 11:00 z Bytomskiego rynku, niestety przy lekkim deszczu. Na szczęście zaraz po starcie przestało padać i wyszło słońce, także jechało się znacznie lepiej. Po drodze jeszcze dwukrotnie popadało, ale udało się przejechać rajd bez większej ulewy. Sama trasa przebiegała przez takie dzielnice Bytomia jak: Rozbark, Łagiewniki, Szombierki, Bobrek, Karb, Miechowice, Stolarzowice, Sucha Góra, Stroszek, Centrum gdzie metą był park miejski. Po drodze 3 postoje, a na końcu dla wszystkich pyszna grochówka :)&lt;br /&gt;
Reasumując syn dał radę wysiedzieć w sumie ponad 5 godzin w foteliku (oczywiście z przerwami) choć na 200 metrów przed metą padł i zasnął na siedząco, także na zupę się nie załapał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2014/Rowery-Bytom&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wysokie Taury- wyjazd skiturowy pt. „With a little help from my friend”|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Klaus B.|19-22 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Letnio/zimowy wyjazd skiturowy. Z pomocą Klausa, z którym już w kwietniu br. zdobyłam skiturowo szczyt Großer Priel (2515 m) w Totes Gebirge tym razem spędzam cudowny weekend narciarski w Karyntii w rejonie Mölltalgletscher. Celem pierwszego dnia jest Hoher Sonnblick (3105 m) do którego docieramy od strony przełęczy Fraganter Scharte (2752 m). Drugiego dnia z racji słabszej pogody zjeżdzamy do Schutzhaus Neubau (2175 m) skąd popołudniem robimy krótką turę szklakiem okolicznych ruin po kopalni złota w tym rejonie, by zafundować sobie całkiem niezły zjazd z wysokości w/w przełęczy upatrzonym wcześniej przez mego towarzysza kuluarem. Trzeciego dnia testuję moją kondycję- odprowadzam Klausa (zjazd na nartach + trochę z buta) do doliny Kolm Saigurn, wracam do schroniska i robię turę na Scharecka (3123 m). Po drodze wchodzę na szczyt Nuenerkg.(2827 m), zjeżdżam w stronę przełęczy, by po kolejnym zdobyciu Fraganter Scharte znów zjechać, wejść na szczyt Schareka, zjechać, wrócić na przełęcz i pięknie poprowadzoną oraz nową dla mnie trasą przybyć do schroniska. Ostatni dzień poświęcam na turystykę pieszą po terenie lodowca, by popołudniem zjechać ostatni raz na nartach do Kolm Saigurn i rozpocząć proces odzyskiwania mojego samochodu porzuconego po zupełnie innej stronie gór.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia z wyjazdu pod poniższym linkiem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.dropbox.com/sh/h0449fvczkx2k7k/AADfFkoBEmgIH7Mhnk88uYK_a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - pięć minut na połoninie|Ola Rymarczyk, Wojtek Rymarczyk i przylepy|19 - 21 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
770 km, 16 h w podróży, 3 dni na miejscu, 2 noce w samochodzie i 5 minut na połoninie... Cóż, kryterium rozsądku nie było decydujące przy wyborze destynacji. Najważniejsze, że dawno tak nie wypoczęliśmy, a od samego patrzenia na tę zieloność robi się lepiej. &lt;br /&gt;
Baza w Ustrzykach Górnych. Czwartek dochodzimy do siebie po trudach podróży, w piątek (w który początkowo planowaliśmy zrobić jakąś miłą trasę) niestety leje do południa, więc ostatecznie wychodzimy tylko na parogodzinny spacer po okolicy. Co też okazało się dobre, bo mogliśmy na spokojnie &amp;quot;oswoić&amp;quot; Zosię z nosidełkiem turystycznym, z którym wcześniej nie miała do czynienia. Sobota to przelotne deszcze i perspektywa wieczornego powrotu. Postanawiamy więc przejść się na Połoninę Caryńską od strony Ustrzyk - pierwsze samodzielne wyjście w góry w nowym składzie. Nie robiliśmy sobie dużych nadziei. Ja wzięłam na siebie jedno najukochańsze 10 kg, Wojtek drugie 15 i tak pomaszerowaliśmy. Poszło tak sprawnie, że nim się obejrzeliśmy byliśmy przy górnej granicy lasu. Zosia już kawałek wcześniej ostatecznie wyszła z nosidła i poszła sama. Dotarliśmy do grani. Dla tych widoków, wiatru, trawy, uśmiechów.. warto było tam przyjść. Radość niestety nie trwała długo, ledwie się rozłożyliśmy zaczął padać deszcz i zadecydowaliśmy odwrót. Schodziliśmy niespiesznie, tempem dwuletnich nóżek. Mimo naszych nagabywań, że może na ręce albo chwilę odpocząć, Zosia całą drogę przeszła sama. Zrobiło to na nas duże wrażenie. Jest nadzieja :)&lt;br /&gt;
Nocny powrót z końca świata to specyficzne przeżycie - czarno z przodu, czarno z tyłu, z boku czarno i jeszcze mgła. Praktycznie od Ustrzyk do DK 19 na Duklę. Lepsza droga to już inny świat. Niestety nasz przejazd został okupiony niezliczoną ilością rozjechanych myszy, żab i ropuch (pierwszy raz widziałam &amp;quot;łażące&amp;quot; ropuchy, kurcze, bardzo charakterystyczne - one nie skaczą tylko łażą!). Szczęściem rodzina lisów i zając obeszli się bez szwanku a i nam nie trafiła się grubsza zwierzyna. Uświadomiło mi to dosadniej jak bogatą i różnorodną krainą są jeszcze Bieszczady. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w dol. Prądnika|Ania Bil, Sławek Musiał &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Karol Jagoda, Mateusz Górowski |19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Od rana, Ja, Karol i Mateusz wspinamy na stosunkowo świeżo obitej Skale Nad Potokiem w Sułoszowej. Skałka znajduje się w okolicach Zamku w Pieskowej Skale. Zaletą/Wadą tej miejscówki jest bezpośrednie sąsiedztwo drogi. Skała proponuje niespełna 30 dróg o trudnościach III (trad), poprzez obite V do VI.3+/VI.4. Popołudniu dojeżdżają Ania ze Sławkiem i kundlem:) Skała godna polecenia na wyjazd z dzieckiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - kursowy wyjazd wspinaczkowy na górę Birów|Tomek Jaworski (instruktor), Asia Przymus, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, po okolicy na rowerze kręcił się Tomek Zięć z rodziną|19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Pod okiem Tomka nasi kursanci wspinali drogi na własnej protekcji oraz uczyli się zakładać stanowiska. Przy okazji powspinaliśmy kilka kursowych dróg. Na wędkę próbuję jeszcze 6.2+ z kiepskim efektem. Późnym popołudniem z Birowa wypłoszył nasz deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura pd. - rajd pieszy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Rafał Florczyk (G7), Adam Witkowski, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Kamil Grządziel, Julia Szydło, Nikola Bełtowicz, Joanna Sołtys, Michał Kaczyński, Agata Rurkowska, Mateusz Kostrzewa, Janusz Zychal |16 - 18 06 2014}}&lt;br /&gt;
To był trzeci taki rajd dla młodzieży w ramach hartowania ducha i ciała. Tym razem trasa wiodła z Tomaszowic przez wąwóz Poddkalański a dalej dolina Kluczwody - Wierzchowie (jaskinia Mamutowa) - dolina Bolechowicka - dolina Kobylańska - dolina Będkowska (jaskinia Łabajowa i biwak w okolicy jaskini). Dalej szliśmy do Ojcowskiego Parku Narodowego do doliny Sąspówki (przejście na przełaj, zejście dość stromym zboczem) - dolina Prądnika przy Pieskowej Skale - Sułoszowa (przejście przez pola pokrzyw na przełaj do szlaku) - peryferie Olkusza - rezerwat Pazurek (biwak w pobliżu jaskini Omszała Studnia) - Stołowa Góra - Bydlin. Ponad 60 km ciekawego szlaku. Biwaki odbywały się przy ognisku pod gołym niebem. Wszyscy spisali się dzielnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRajd&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Smoleniu|Ania Bil, Asia Wasil, Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; oraz czworonożny Oli|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd miał być nieco liczniejszy lecz pogoda niektórych skutecznie zniechęciła od aktywności na świeżym powietrzu. Wspinaliśmy się na skałach Zegarowych, które zdecydowanie są godne polecania(długie, nie wyślizgane drogi). Ze względu na niesprzyjające warunki rozpaliliśmy ognisko które pozwoliło nieco się ogrzać po zrobieniu kilku ładnych dróg min. Wczasowicz(VI-), Pierwsza Lewa (VI.1+), Relaks z wędką(VI.1), Laskowik(VI+).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura płd. - rowerami przez dolinki krakowskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na MTB z Wierzchowia przez dol. Bolechowicką, wąwóz Podskalański, dol. Kluczwody. Potem autem podjeżdżamy do Jaroszowca skąd już sam jadę rowerem szlakiem do Bydlina przez fajną okolicę. Z Bydlina autem wracamy na Nowy Bytom na podsumowanie wspinaczkowych mistrzostw Rudy Śląskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śnieżna - Partie Wrocławskie|Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Katarzyna Turzańska (STJ), Paweł Woźniak (STJ)|7 - 8 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do otworu Śnieżnej trzeba przechodzić przez wykop w śniegu. Grupa kursowa (Mateusz z Łukaszem i Sebastianem) dociera do Suchego Biwaku. Reszta ekipy udaje się w Partie Wrocławskie  gdzie pokonując Białe Kaskady osiągamy salkę pod Czarnym Kominem. Ciągi te to strome pochylnie i kominy kontynuujące się w górę powyżej otworu Śnieżnej, którymi spada woda (wiszą tu stare, często bardzo zniszczone liny). Z góry leje niezły wodospad więc z tego miejsca wracamy w dół a potem w górę w stronę otworu. W Wielkiej Studni dość dużo wody. Około drugiej w nocy wszyscy są na powierzchni. W nagrodę czekała piękna tatrzańska noc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak akcję widział Sebastian:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po długich ustaleniach terminu i godziny wyjazdu, wyruszyliśmy w końcu ze Śląska w sobotę ok. godz. 06.30 w składzie ja, Łukasz, Mateusz i Michał. Po dotarciu na parking przy wylocie doliny Małej Łąki i podziale 400m lin, 34 karabinków niezakręcanych i 4 worów ruszyliśmy w drogę. Po drodze za progiem Wyżniej Świstówki trafiliśmy na kontrolę strażnika z TPN-u (pierwszą w karierze instruktorskiej Mateusza). Po odnalezieniu otworu i dość długotrwałym worowaniu lin, akurat w czasie gdy dołączała już do nas druga nockową grupa z znajomymi z Krakowa, ruszyliśmy w dół Śnieżnej. Całość zaporęczowaliśmy razem z Łukaszem z wyłączeniem Konia za wodociągiem, który już był ładnie zaporęczowany. Po dotarciu na Suchy Biwak, podelektowaniu się truskawkami doniesionymi przez Mateusza, spotkaniu z drugą ekipą, oficjalnej sesji zdjęciowej Łukasza z Prezesem, już bez Michała, który ryszył w stronę partii wrocławskich z resztą, ruszyliśmy ku górze. Odwrót był dość szybki, bo nie musieliśmy deporęczować i nawet przyjemny z wyjątkiem Wielkiej Studni, gdzie nas trochę przemoczyło i Rury, gdzie znowu dość mocno schłodziło. Wychłodzeni (bynajmniej w moim przypadku) z zmrożonymi palcami, zastaliśmy jeszcze zachodzące słońce. Po dojściu w świetle czołówek i gwiazd do samochodu przed dojazdem na kwaterę, odwiedziliśmy jeszcze centrum Zakopanego w celu zakupów w sklepie całodobowym, który zamknęli nam o północy, z powodu niedzielnego święta. Skończyło się zatem na spontanicznym kebabie po drugiej stronie ulicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na drugi dzień, żeby nie marnować niedzieli w Zakopanem, wybór padł na Rusinową Polanę. W czasie gdy Mateusz i Michał ruszyli w kierunku Wołoszyna, ja i Łukasz weszliśmy na Gęsia Szyję, pojedliśmy oscypki i poleniliśmy się trochę na słońcu na polanie. Do domu ruszyliśmy ok. 17.30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fsniezna-kurs &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|X Śląskie Manewry Ratownictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel „Buli” Bula&amp;lt;/u&amp;gt;  |06 – 08.06.2014r.}}  &lt;br /&gt;
Już po raz dziesiąty TKTJ zorganizował manewry ratownictwa jaskiniowego, które odbyły się w tarnogórskich sztolniach i pobliskim rejonie. Udział wzięli taternicy, grupy wysokościowe, OSP, PSP (pojawił się nawet zespół z Trójmiasta), ratownictwo medyczne i ratownictwo górnicze KWK „Wujek” Ruch „Śląsk” w liczbie jeden:)&lt;br /&gt;
W piątek późnym popołudniem spotykamy się wszyscy na bazie w rejonie zwanym „Blachówką”  i prowadzimy unifikację, mającą na celu zarówno ujednolicenie systemów ratowniczych, jak i samo przypomnienie sobie ich.&lt;br /&gt;
W sobotę zostajemy podzieleni na cztery zespoły. Na każdy z nich czeka zadanie, po realizacji którego dochodzi do rotacyjnej zamiany tak, aby każda grupa wykonała i przećwiczyła wszystkie cztery „akcje ratownicze”. Zatem korzystamy z systemów autoratowniczych takich jak: metoda hiszpańska przeciwwaga, metoda bloczka ruchomego , ratowanie z trawersu – odbywające się w sztolni, opuszczanie poszkodowanego z wieży oraz z półki skalnej.&lt;br /&gt;
W niedzielę łączymy powyższe zadania w jedną całą akcję. W sztolni wyciągnięcie metodą balance poszkodowanej z szybika, wyprowadzenie na powierzchnię, trawers na półce skalnej, a następnie opuszczenie po tyrolce metodą balance.&lt;br /&gt;
Na manewrach pojawiają się stali bywalcy, co pozwala zauważyć, iż akcje ratownicze wykonujemy szybciej, bezpieczniej i sprawniej. Wymiana doświadczenia z grupami ratowniczymi straży pożarnej i lepsze wspólne zrozumienie pozwala dostrzec, że przyszłość maluje się w jasnych barwach.&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że każdy taternik powinien znać metody autoratownicze w stopniu zaawansowanym, a metody ratownicze w stopniu pozwalającym pomóc doświadczonym służbom ratowniczym, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wypadki w jaskiniach i to nie tylko na terenie naszego państwa.  Namawiam zatem wszystkich do udziału w ogólnopolskich i śląskich manewrach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Dolina Kościeliska - szkolenie z pracownikiem TPNu|Jan Krzeptowski (pracownik TPNu), Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Zięć&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Atamaniuk, Gosia Stolarek, Asia Przymus, Artur Szmatłoch|31 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyło się szkolenie z pracownikiem Tatrzańskiego Parku Narodowego Jaśkiem, kóry poopowiadał nam trochę o historii, działaniu i planach TPNu oraz o otaczającej nas przyrodzie.&lt;br /&gt;
Szkolenie to jest obowiązkowe dla każdego adepta przystępującego do egzaminu na kartę taternika jaskiniowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć z &amp;quot;wycieczki&amp;quot; Doliną Kościeliską: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie+TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Podlesice - walny zjazd sprawozdawczy PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 05 2014}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach, przede wszystkim jako protokolant.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - 38-lecie klubu w Piasecznie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Kamil Szołtysik, Kasia, Aga, Piotrek, Tomek, Artur, Basia, Tadek, Adam, Ania, Justyna, Piotr Szmatłoch, Adam Witkowski, Adam i Brygida Wilkoszyńska, Łukasz Pawlas, Ala i Aga Kucharska, Olek Kufel, Janusz Dolibog, Jola, Karol Jagoda, Damian Żmuda, Tomek i Asia Jaworska, Kasia Jasińska, Maciek Dziurka, Justyna, Grzegorz Szczurek, Jan i Marzena Kieczka, Ryszard, Marzenna Widuch, Daniel Bula, Sebastian Podsiadło, Asia Przymus, Ola i Wojciech Rymarczyk oraz &amp;quot;mnóstwo&amp;quot; dzieci |23 - 25 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne fajne spotkanie z całym przekrojem klubowej historii. Oprócz gawęd przy ognisku były wspinaczki na Cydzowniku, tyrolka, wchodzenie po drabince. Odwiedziliśmy również jaskinie Piaskowa i Wielkanocna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Łutowiec - sympozjum &amp;quot;Gdzie hobby przeplata się z nauką&amp;quot;|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ok. 30 osób|17 - 18 05 2014}}&lt;br /&gt;
Udział w dwudniowym sympozjum kartograficznym, które współorganizowałem z Jackiem Szczygem, dr Andrzejem Tycem oraz Pauliną Szelerewicz. Odbyło się czternaście półgodzinnych odczytów, sesja terenowa oraz ognisko integracyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Okolice Jaworzna - Sadowa Góra na rowerze|&amp;lt;u&amp;gt;Damian &amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Krzysztof Hilus, Zbyszek, Ela i Krzysztof Szuster|18 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawa wycieczka rowerowa do starych kamieniołomów dolomitowych na Sadowej Górze oraz zbiornika wodnego (też w starym kamieniołomie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Romanka, Rysianka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 05 2014}}&lt;br /&gt;
Sopotnia Wodospad - Romanka - Rysianka - Hala Miziowa - Sopotnia Wodospad. Ok. 1200 Hm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: XXV Spotkanie Weteranów Taternictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer z klubowiczami SBB oraz weterani z innych klubów speleologicznych, na miejscu grotołazi z Speleoklubu Orcus z Bohumina (szczegóły na stronie SBB)|10 - 11 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle co roku Jurek Ganszer z SBB zorganizował spotkanie tzw. weteranów taternictwa jaskiniowego. Tym razem w ramach tego spotkania poszliśmy do bardzo ciekawej jaskini Knehyńskiej w Beskidzie Śląsko - Morawskim. Wg naszych czeskich kolegów jaskinia ma 70 m głębokości i 300 m długości. Najpierw schodziliśmy po drabinkach a potem zjazd około 10 metrową studnią do niższych partii. Do góry wracaliśmy inną drogą. Jaskinia bardzo obszerna. Czesi prowadzą tu badania naukowe (mierzą ruchy skał w jaskini na przestrzeni lat). Po południu gro ekipy udało się do schroniska pod Baranią Górą na huczną zabawę a ja z Teresą do Szczyrku gdzie wieczór spędziliśmy ciekawie przy ognisku w fajnej kompanii też na wesoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FWeterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczki w Mirowie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Adam Witkowski, Kamil Grządziel, Julia Lipiec, Julia Szydło|09 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinaczki głównie na &amp;quot;wędkę&amp;quot; na drogach raczej kursowych. Nie obyło się bez lotu wyżej podpisanego. Celem wyjazdu było zapoznanie młodzieży z sprzętem oraz wspinaczką w prawdziwej skale. Pogoda dobra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FUKSMirow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Taury Wysokie - Skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Marek Wierzbowski (UKA)|01 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
W ciągu czterech dni pokonaliśmy ok. 6000 m pionu, z czego około 1000 m piechotą (dojścia do schronisk i betony). W czwartek z samochodu wyszliśmy na Hocharn (3254; krzyż na szczycie zasypany po ramiona). Drugi dzień to najlepsza z całego wyjazdu wycieczka na Hoher Sonnblick (3106). Ze szczytu zjechaliśmy tzw. Scheißhäuslrinne na północnej ścianie. Był to jeden z najlepszych zjazdów jakie mi się w życiu trafiły - kuluar o różnicy poziomów 1100 m, nachylony przez pierwsze 300 m pod kątem ok. 50 stopni. Na ten zjazd nie zdecydowalibyśmy się gdyby nie koledzy z Czech, którzy podeszli trasą zjazdu i ocenili śnieg (pozdrawiamy!). Ponadto, jeden z Czechów rozpoczął z przytupem tj. skokiem na wspomniane 50-stopniowe zbocze z około czterometrowej wysokości nawisu. Zniósł to całkiem dobrze, co upewniło nas o stabilności lawinowej zastanych tego dnia okoliczności przyrody. My, amatorzy, zeszliśmy jednak piechotą z czekanami. Duży stres, prawdę mówiąc preferowałem skok, ale wiązania TLT lubią się wypinać w takich sytuacjach - i szukaj potem narty 1 km niżej... Po pysznym zjeździe i posileniu się kanapkami z pstrągiem z Aldiego w roli głównej, tego samego dnia przemieściliśmy się o 100 km i podeszliśmy piechotą do Johannishutte (2121). To miejsce, stanowiące bazę wypadową na szczyt Grossvenediger, jest dużo bardziej zatłoczone niż dolina Rauris. Z piątku na sobotę nie było nawet tak źle, ale w kolejną noc nastąpił najazd Germanów i gospodyni umieściła nas w kanciapie ok. 4 m2 (Germanie mieli rezerwację, a my nie). Mimo wszystko, wyszło nam to na dobre, bo w ten sposób znaleźliśmy się w najspokojniejszym miejscu w całej chacie. W sobotę w terenie spędziliśmy zaledwie pół dnia. Potrzebowaliśmy nieco odpoczynku, a ponadto na zewnątrz dokuczało zimno i silny wiatr. Podeszliśmy tylko do Defreggerhausu (2964, w zimie zamknięty) i zjechaliśmy stamtąd przyjemnie z powrotem do bazy. Długie popołudnie upłynęło na lekturze nowego &amp;quot;Regulaminu postępowania dyscyplinarnego&amp;quot; oraz beletrystyki. Zregenerowani, w niedzielne przedpołudnie w pełnym słońcu weszliśmy na szczyt Kreuzspitze (3164) i zjechaliśmy stamtąd ok. 600 m w lekko zsiadłym puchu (niżej, niestety, betony). Katowice osiągnęliśmy o 22:30. Choć pogoda była bardzo zmienna i kapryśna, z wyjątkiem soboty, każdego dnia zażyliśmy sporo słońca. Dobrego śniegu w Taurach jest jeszcze co najmniej na dwa tygodnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fskitury-taury&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Majówkowy spacer na Błatnią|&amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojtek, Zosia i Staś Rymarczyki oraz Kasia Jasińska i Maciek Dziurka z Emilką|04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W założeniu wyjazd był tym z gatunku &amp;quot;kaj dojdymy tam bydymy&amp;quot;, choć szczyt zawsze kusi to przy takim skoncentrowaniu dzieciowym jasne było, że to nie my dyktujemy warunki ;) Gotowi więc na wszystkie możliwości (no, za wyjątkiem noclegu w lesie, ale kocher mieliśmy ze sobą!) ruszamy na pierwszy tegoroczny podbój gór. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Jaworza Nałęże. Malowniczą Doliną Jasionki, pilnując Szklanego Szlaku kierujemy się na Błatnią. Szlak teoretycznie wyprowadza na szczyt, jednakże w labiryncie rozjeżdżonych dróg leśnych jakoś sam się gubi, więc dalej na czuja pniemy się w górę. Momentami jest dość stromo, ale na tym etapie już nie mamy wątpliwości, że uda nam się zdobyć górę. Stromizna momentami uprzykrza nam także zastosowany środek dzieciotransportu - swoją drogą fenomenalny, przypominający coś na pograniczu wózka, rikszy i promu kosmicznego. Wielofunkcyjna przyczepka rowerowa! Dlatego też trzeba było wprowadzić w życie metody zastępcze: na piechotę, w chuście, na barana. Ale... dało się. Przynajmniej  Staśko bezproblemowo spędził całą drogę przywiązany do mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod schroniskiem robimy dłuższy popas, a na powrót wybieramy bardziej widokowy czerwony szlak przez Wielki i Mały Cisowy i Czupel, mając nadzieję, że ominiemy trochę wybojów i stromych zjazdów. Po części się to udało, a przynajmniej szło się dużo przyjemniej. Dzieci spały więc można było pogalopować myślami.&lt;br /&gt;
Generalnie bardzo udany wyjazd, cel osiągnięty, pogoda dopisała... czego chcieć więcej! (może ciut mniejszych zakwasów ;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA: w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Asia Przymus, Ola Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|29 04 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po nocnej 12-godzinnej podróży docieramy na polanę Grajduli w górach Apuseni. Tu zakładamy obozowisko a następnie udajemy się do jaskini Negra. Do dna jaskini prowadzi szereg kaskad, które pokonujemy zjazdami na linie jednak spadająca woda swoimi rozbryzgami nieźle nas moczy. Zjazdami wyrabiamy się co do ostatniej plakietki. Dalszy meander  jest pięknie myty i wkrótce doprowadza nas do syfonu łączącego Negrę z jaskinią Zapodie. Wracając zwiedzamy fantastycznie myte boczne ciągi jaskini. Mokrzy wychodzimy już w nocy na powierzchnię. Następnego dnia grupa Damian, Teresa, Łukasz P., Alicja i Agnieszka udają się do wąwozu Galbenei a grupa Michał, Łukasz M., Ksawery i Asia idą do wodnych partii jaskini Twierdza Ponoru. Stan wody nie pozwala im osiągnąć syfonu. W zawiązku z zawiłościami formalnymi z strony parku narodowego Apuseni musimy zrezygnować z dalszej działalności jaskiniowej. W ostatni dzień wszyscy udajemy się na fajną wycieczkę do wąwozu Somesului Cald zwiedzając po drodze dwie niewielkie jak na rumuńskie warunki jaskinie. W ostatni dzień leje od rana i wczesnym popołudniem zbieramy się do odwrotu. Znów 12 godzin w aucie ale myślę, że było warto. &lt;br /&gt;
Może ktoś jeszcze coś dopisze...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia z wyjazdu: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRumunia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - zjazd Rysą|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Ciszewski (KKTJ); piechotą na Rysy przy okazji weszły z nami Agata Klewar i Ewa Wójcik|26 - 27 04 2014}}&lt;br /&gt;
W sobotę podchodzimy do Morskiego Oka. Nocleg w schronisku pozwala nam wystartować w niedzielę w miarę wczesną porą. Sensowny śnieg jest od Czarnego Stawu. Na fokach idziemy tylko kawałek; praktycznie od dolnej części Długiego Piargu, aż do końca Rysy niesiemy narty na plecach. Ślad jest niby dobrze wybity, ale zapadamy się na głębokość 40 - 70 cm. Sam wierzchołek osiągamy już bez nart, we mgle. Zjazd przyjemny, ale z duszą na ramieniu (lawiny). Słońca wprawdzie brak, ale zmokliśmy dopiero czekając na dziewczyny na Buli pod Rysami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Olkuskich Igłach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|27 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Robimy 4 drogi na Olkuskich Igłach. Skałki były niestety bardzo mokre po nocnych deszczach. Dwie drogi na własnej protekcji. Jedna &amp;quot;czwórka&amp;quot; ze względu na omszałą, mokrą skałę i &amp;quot;czarnoziemy&amp;quot; długo zapamiętam zwłaszcza jak wyskoczyła mi ze szczeliny kluczowa kostka.  Było również krucho. Komin Borsuka choć mokry nie nastręczył problemów. Potem była nieobita &amp;quot;Suka z Hamburga (VI)&amp;quot; na wędkę i na deser &amp;quot;Ciociolina&amp;quot; VI.1+ (ale z 2 restami). Do auta doszliśmy w sam raz przed rzęsistym deszczem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPazurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: Beskid Śląsko-Morawski - jaskinie Ondrasza|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Paweł Szołtysik|21 04 2014}}&lt;br /&gt;
W masywie Lukszinca (boczne ramię Lysej Hory) znajduje się bardzo ciekawy pod względem geologicznym teren, w którym istnieją pseudokrasowe jaskinie. Największe to Wielka Ondraszowa (217 m dł. i 37 gł.) oraz Studena. Jest tu zapewne dużo więcej jaskiń a teren pozwala na dobre rokowania pod kątem eksploracji. Z Malenovic podeszliśmy szlakiem i po krótkim czasie odnaleźliśmy interesujące nas obiekty. Odnraszowa zaraz za otworem zablokowana jest metalowym dwuteownikiem uniemożliwiającym dalsze przejście. Ciekawa jest Studena. Statycznie zimna jaskinia o ścianach pokrytych warstewką lodu. Wchodzę jeszcze do 3 innych dziur ale te zwężają się choć jak sądzę po usunięciu kilku kamieni można by posunąć się dalej. W drodze powrotnej schodzimy jeszcze do swego rodzaju kanionu rzeczki Satina. Tworzy tu ona malownicze kaskady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FOndrasze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - skitoury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Milena Dudkiewicz (niezrz.)|19 - 20 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pierwszy wyjazd Mileny na skitury. Wypożyczyliśmy sprzęt w Kuźnicach i skorzystaliśmy z kolejki na Kasprowy, żeby jednak ograniczyć trochę przewyższenie do pokonania. Podchodzimy granią na Skrajną Turnię (brak ludzi!) i przemieszczamy się do Doliny Cichej. Zaczynamy od przyjemnego zjazdu, kończymy zaś efektownym zejściem potokiem. W międzyczasie dopada nas ulewa i mokniemy konkretnie. Dalsza droga prowadzi przez Gładką Przełęcz do Doliny Pięciu Stawów. Nocleg w schronisku (szok! brak ludzi! mieszkamy w czworo w 10-osobowym pokoju). W niedzielę wyruszamy o 6 rano. Pogodę mamy już znacznie lepszą, w wędrówce na Zawrat towarzyszy nam słońce. Wieczorem i w nocy spadło trochę  śniegu, więc zjazd do Zmarzłego Stawu mamy pierwszorzędny. Co ciekawe, występuje kompletny brak ludzi. Pierwszych spotkaliśmy dopiero nad Czarnym Stawem. Około 10:00 docieramy do Murowańca. Tam posilamy się, a następnie, znowu korzystając z kolejki (czas goni...) przemieszczamy się na Kasprowy i zjeżdżamy/znosimy narty do Kuźnic. Na nartostradzie zima się stanowczo kończy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CHINY - Rekonesans w prowincjach: Chongqing, Guangxi i Hubei|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Andrzej Ciszewski (KKTJ), Adam Juchniewicz (tłumacz), He Duanyong, Guo-Shifu|31 03 - 15 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pobyt w Chinach rozpoczęliśmy od przelotu wewnętrznymi liniami do Guilin w prowincji Guangxi. Tam spotkaliśmy się z Zhang Yuanhaiem z państwowego Instytutu Krasu w celu omówienia perspektyw współpracy na jesień 2014 oraz kolejne lata. Dwa następne dni zajeła wycieczka do rezerwatu przyrody Mulun, położonego na zachód od Guilin (ok. 370 km po drogach). Być może to właśnie tam pojedziemy jesienią. Po powrocie do Chongqingu udaliśmy się szybką koleją do miasta Lichuan w prowincji Hubei. Od czasu naszej wyprawy w listopadzie wybudowano nową linię i czas podróży skrócił się dwukrotnie. W Lichuan spotkaliśmy się z He Duanyongiem, jedynym (sic!) chińskim grotołazem-amatorem, który potrafi kartować jaskinie. Korzystając z samochodu jego przyjaciela Guo, przez kolejne siedem dni podróżowaliśmy w piątkę po zachodniej części prowincji Hubei, momentami wjeżdżając w prowincję Chongqing. Oglądaliśmy masywy otaczające rzekę Qingjiang (na wysokości ok. połowy drogi między Enshi a Lichuanem), część gór Daba Shan znajdującą się w pobliżu miasta Wuxi (tam właśnie był Damian Szołtysik), a także masywy wapienne w hrabstwie Pengshui (na południe od Lichuanu) i dwa inne, leżące po drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mieliśmy bardzo mało ruchu, a jednak był to męczący wyjazd. W przeciwieństwie do poprzedniego rekonesansu, tym razem przez większość dni spędzaliśmy po 6 - 10 godzin w samochodzie. Drogi na ogół nie nadawały się do czytania. Przyjemne na tym wyjeździe było głównie jedzenie... i nocne spacery językowe! Zebraliśmy jednak bardzo dużo obserwacji geologicznych i przepytaliśmy wielu miejscowych. Cóż, nie ma wyjścia, przygotowanie wyprawy w tak odległy rejon wymaga po prostu zainwestowania czasu (i pieniędzy...) w tego typu &amp;quot;wycieczki&amp;quot;...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć na stronie Adama: http://rokwchinach.net/ (bardzo dziękujemy za pomoc!)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Wlk. Litworowa - Partie Bielskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko Biała), na starym Dnie spotkaliśmy 6 osób z kursu SBB oraz instruktora Wacława Michalskiego|05 - 06 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dość wilgotnych warunkach (pół godziny dość obfitego deszczu a potem mgła) podeszliśmy w mokrych śniegach do otworu Litworki. W godzinę, po zaporęczowanych studniach docieramy do Starego Dna gdzie spotykamy kursową grupę z SBB idącą dalej do Magla. Ja z Jurkiem podchodzimy po linie do Partii Bielskich. Partie te to rozległe ciągi ponad Starym Dnem dochodzące aż do II Pięćdziesiątki. Wiele miejsc niezbyt obszernych. Kruszyzna na niektórych pochylniach. Generalnie bardzo ciekawy fragment tej dużej jaskini. Docieramy do tzw. Hydrozagadki oraz progów wiodących do Eldorado (Jurek dobrze znał te ciągi). Po 4 godzinach wracamy spowrotem do Starego Dna gdzie ponownie spotykamy się z kursantami SBB wracającym na powierzchnię. W trakcie naszej wycieczki ponieśliśmy pewne starty w sprzęcie. My biwakujemy na Starym Dnie i dopiero &amp;quot;rano&amp;quot; wracamy na powierzchnię wychodząc z dziury przed popołudniem. Warunki na dworze nie uległy zmianie. W mgle i dość nieprzyjemnym wietrze osiągamy Szary Żleb. Niżej już jest lepiej i bez przeszkód docieramy do auta na Gronik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLitworka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Szklary - wspinanie|Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; |05 04 2014}}&lt;br /&gt;
Wspinamy się na Krętej – całkiem sympatycznej skałce położonej niedaleko Szklar. Istotną wadą wspinania w tym rejonie jest całkiem długie podejście (koło 10-15min), zaletą wynikającą z tej wady jest oczywiście mała popularność wśród wspinaczy. Niestety pogoda dała nam mocno w kość, a miało być słonecznie i ciepło (nie ma już chyba wiarygodnych prognoz pogody). Mimo starań nic ciekawego nieudało się zrobić choć patenty zostały zebrane, więc nie pozostaje nic innego jak niedługo w ten rejon powrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rzędkowicach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Basia, Tadek, Tomek, Artur Szmatłoch, Ania Szmatłoch z dziećmi, Janusz Dolibog, Jola, Janusz Proksza (b. czł. kl), Esi (b. czł. kl), Jacek i Iza Kzimierczak z dziećmi (b. czł. kl) |30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piękny słoneczny dzień. W sam raz do wspinaczki. Robimy różne drogi. Młodzież łoiła ambitniejsze cele (6.3). Starsi zadowolili się &amp;quot;szóstkami&amp;quot; na wędkę. Potem ongisko i do domu. Sezon rozpoczęty (ale czy my go kiedyś kończymy?).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRzedkowice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szkolenie Kartograficzne – Kraków|RKG - Mateusz Golicz ( jako jeden z prowadzących), &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Daniel ,,Buli” Bula; pozostali prowadzący i uczestnicy szkolenia: członkowie klubów z Krakowa |29 - 30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według planu początkowo dwóch członków Nocka, w efekcie trzech (Łukasz zdecydował się na ostatnią chwilę również uczestniczyć w szkoleniu, czym zaskoczył nas parę minut przed rozpoczęciem), miało okazję uczestniczyć w dniach 29 i 30.03 w szkoleniu z kartowania jaskiń. Kurs odbywał się w Krakowie w siedzibie Klubu Wysokogórskiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie rozpoczęło się w sobotę rano od wykładu omawiającego podstawowe pojęcia dotyczące kartowania jaskiń, po co w ogóle kartować jaskinie, oraz przyrządów służących do pomiarów - zarówno tych starszych jak i najnowocześniejszych. W dalszej części wykładu zostały omówione podstawy kartowania jaskiń, które mieliśmy wykorzystać tego samego dnia w praktyce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie nastąpiła krótka chwila przerwy na ogrzanie się ( sala z projektorem w piwnicy to dość zimna opcja), poczym podzieliliśmy się na kilka grup samochodowych i pojechaliśmy do jednej z dzielnic Krakowa w której znajdują kawerny Fortu Bodzów (wykute przez żołnierzy na początku I wojny światowej). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nockowicze zostali rozdzieleni i przyporządkowani do nowych kolegów, z którymi mieli wykonywać pomiary. Pary zostały podzielone po różnych komorach kawerny, a ich zadaniem było pomierzenie pustek (wyznaczanie punktów pomiarowych, oraz pomiary odległości między nimi, kątów upadu oraz azymutów), równocześnie mieli prowadzić tabelę wyników  i wykonywać roboczy szkic obiektu w którym się znajdowali. Wszystkie pomiary były wykonywane za pomocą prostych przyrządów takich jak taśma miernicza, busola i klinometr, dlatego też pomiary były obarczone sporym błędem wynikającym z naszej niedokładności i brakiem doświadczenia w posługiwaniu się tymi przyrządami, również szkice wykonywane ręcznie pozostawiały sporo do życzenia. Po pewnym czasie (zbyt zaangażowana w pracę, nawet nie spojrzałam na zegarek i nie wiem ile czasu zajęły nam ćwiczenia w kawernach) prowadzący ogłosili koniec pomiarów i udaliśmy się na wspólny obiad. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorem przeszliśmy do kolejnej części kursu – opracowanie wyników pomiaru kawern. W pierwszej kolejności wykonaliśmy proste przeliczenia w arkuszu kalkulacyjnym. Na ich podstawie mogliśmy na papierze milimetrowym rozrysować ciąg pomiarowy, a dzięki dodatkowym pomiarom wykonanym w kawernach dorysowaliśmy przebieg korytarzy i komór. Niestety niektórzy z nas przekonali się jak ważna jest komunikacja między partnerami i czytelne szkicowanie planów – oboje z Bulim wieczorem pracowaliśmy w uszczuplonych składach i oboje mieliśmy problemy z rozszyfrowaniem ,,co autor miał na myśli”. &lt;br /&gt;
Na zakończenie prace zostały nam odebrane i wzięte do zeskanowania, aby mogły posłużyć jako podkłady do obróbki komputerowej następnego dnia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w końcu przyszedł czas na chwilę wytchnienia, w tym celu wybraliśmy się całą grupą ,,na miasto”, czas spędzony bardzo miło, aczkolwiek ze względu na późną porę powrotu, oraz zmianę czasu uszczuplającą naszą dobę o godzinę, rano posypało się dużo kawy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień  również rozpoczął się wykładem, tym razem dotyczącym programów, służących do obróbki komputerowej planów jaskiń. Z dość szerokiej gamy programów, zostały nam pokrótce przedstawione tylko te, którymi mieliśmy się posługiwać na szkoleniu, tj. program obliczeniowy Survex  i program do obróbki graficznej Inkscape. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przeliczeniu wyników przez program i nałożeniu ich na skan odręcznego rysunku z poprzedniego dnia okazało się, że i on mimo, że wykonywany ze sporym zaangażowaniem, nie jest zbyt dokładny i nie pokrywa się stuprocentowo z wyznaczoną przez komputer ścieżką pomiarową. Dalsza część była dość przyjemna – należało, narysować obrys ścian kawerny, ddać symbole i opisy. Niestety nie wszyscy zdążyli dokończyć plan, kiedy nastąpił kolejny wykład, na którym zapoznaliśmy się z nowoczesnymi sposobami pomiarów jaskini- czyli zestawem distoX ( dalmierz Leica) pozwalający na pomiary azymutów i upadów, oraz posiadający bluetooth do przesyłania tych danych do palmtopa z oprogramowaniem PockeTopo. Palmtop służy do wykonywania szkicu jaskini na miejscu, rejestruje też punkty pomiarowe i domiary. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie udaliśmy się na ćwiczenia terenowe do Jaskini Twardowskiego (jest to niewielka jaskinia znajdująca się w krakowskiej dzielnicy Podgórze w obrębie Parku ,,Skały Twardowskiego”). &lt;br /&gt;
Pomiary wykonywaliśmy w nowych parach, sama praca była bardzo przyjemna, pomiary były dużo łatwiejsze, szkicowanie również – ze względu na natychmiastową komunikację  urządzeń. Pomiary przesyłane przez dalmierz były widoczne na ekranie palmtopa, kształty obrysów korytarz i sal przez nas wykonywane, dzięki temu były znacznie dokładniejsze niż w przypadku ręcznych szkiców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że taki sposób wykonywania pomiarów jest znacznie efektywniejszy – zdołaliśmy wykonać więcej pomiarów i skartować większy obszar niż dnia poprzedniego, pomiary nie były obarczone naszą niedokładnością, czy błędnym odczytem pomiarów z przyrządów, a wszystko to pozwoliło nam się skupić na szczegółach wnętrza jaskini.&lt;br /&gt;
Również tego dnia czas pomiarów minął mi zbyt szybko i ledwo zaczęłam, a już nastąpił koniec, prawdopodobnie nie tylko mi, gdyż pozostałe pary również ociągały się z wyjściem z jaskini. &lt;br /&gt;
Końcowa mowa prowadzących była dość optymistyczna – zero rannych podczas kursu, spędziliśmy miło czas, a przy nakładzie pracy i zaangażowania mamy szansę stać się w przyszłości kartografami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tej przemowie uczestnicy rozjechali się w różnych kierunkach, a członkowie z RKG korzystając z dnia, wybrali się jeszcze na obiad i krótki spacer po Krakowskim rynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia  http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie%20Kartograficzne%20-%20Krak%F3w&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Łomnica|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko - Biała), Zosia Gutek (Speleoklub Bielsko - Biała), Grzegorz Górczyński (Speleoklub Bielsko - Biała), Tomasz Piasecki (Klub Wysokogórski Warszawa)|29 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łomnica (2634), drugi co do wysokości  szczyt Tatr był naszym celem narciarsko - wspinaczkowym. Z Tatrzańskiej Łomnicy (900) podchodzimy najpierw na nogach a po osiągnięciu nartostrady (tu spotykamy naszych kolegów i koleżankę z SBB) podchodzimy już razem na Łomnicką Przełęcz (2196). Teresa stąd zjechała do Skalnatego Plesa (jest tam &amp;quot;schronisko&amp;quot;) a pozostała piątka szturmuje Łomnicę. Ile się da podchodzimy na nartach. Deski zostawiamy pod skałami wieńczącymi szczyt. Grzegorz zabiera narty do góry gdyż planował zjazd z samego wierzchołka. Korzystając z łańcuchów i innych sztucznych ułatwień docieramy do dość stromego żlebu gdzie bardzo czynnie używamy raków i czekana. Na szczyt można dostać się też wagonikiem z Skalnatego Plesa więc zaplecze dla &amp;quot;turystów&amp;quot; jest dość wygodne. Bar a w nim piwo i inne przysmaki. Po balustradach spacerują damy w kozaczkach. My po odpoczynku w kulturalnych warunkach schodzimy czujnie tą samą drogą. Grzegorz jako narciarz ekstremalny usiłuje zjechać na nartach a ponieważ żleb był poprzetykany skałami i lodem musiał w kilku miejscach narty zdjąć. Szczęśliwie docieramy do nart a dalej już na nich (ja z Jurkeim zaczynam niżej) po twardych śniegach (śnieg momentalnie stężał jak góra znalazła się w cieniu) zjeżdżamy do przełęczy. Przy Skalantym Plesie spotykam Teresę i dalej jedziemy razem. Trzeba przyznać, że miękki w słońcu śnieg po zachodzie zmroził się w lodowe bryły i nawet na nartostradzie zjazd był męczący. Szczęśliwie wszyscy docieramy do Tarzańskiej Łomnicy w momencie gdy zapadał zmierzch. Od auta do szczytu zrobiłem 1732 m deniwelacji. Podziękowania dla ekipy SBB za pomysł i wspaniałe towarzystwo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLomnica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|DOMINIKANA: podróż po karaibskiej wyspie|&amp;lt;u&amp;gt;Dariusz Rank&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|03 - 27 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa (a może raczej wyjazd, bo nie nazywałbym tego tak szumnie :p) miała charakter objazdówki po tej Karaibskiej wyspie. Aktywności górsko,- wspinaczkowo,- jaskiniowych praktycznie nie zaznaliśmy, nie licząc jednego dnia boulderingu i rekonesansu na klifie Fronton, przeplatanego z chilloutem na rajskiej plaży. Mimo to sam wyjazd bardzo interesujący. Podczas prawie miesięcznej objazdówki po wyspie odwiedziliśmy prawie wszystkie miejsca polecane przez przewodniki turystyczne jak również te, gdzie biali turyści stanowią atrakcje dla samych mieszkańców. Ale przede wszystkim poznaliśmy wspaniałych ludzi i poznaliśmy kulturę wyspiarską, świat kawy, rumu, cygar i domina&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W środę 29.10.2014 w klubie odbędzie się prezentacja z wyjazdu, a tych z Was, którzy już teraz chcieliby dowiedzieć się nieco więcej o wyjeździe zapraszam do odwiedzenia mojego bloga: http://dominikanazplecakiem.blogspot.com (relacja na blogu jeszcze nie kompletna, ale ładna pogoda i brak czasu na siedzenie przed kompem nie pozwolił póki co na ukończenie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Totes Gebirge - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Golicz, Michał Wyciślik|22 - 24 03 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu słabego sezonu skiturowego w Polsce, postanawiamy nadrobić straty w Alpach. Za cel wybieramy najbliżej leżące pasmo – Totes Gebirge. Wyjeżdżając około 22:00 z Rudy, na miejsce docieramy o 4:00. Krótka drzemka na parkingu i z samego rana ruszamy do schroniska Prielschutzhaus leżącego na wysokości około 1400 m. Wcześniej dowiadujemy się, że 2 minuty drogi powyżej schroniska zaczyna się śnieg. Podejście do schroniska prowadzi malowniczym szlakiem obok niewielkiego kanionu, w którym dostrzegamy potencjał canioningowy. Pogoda pierwszego dnia wiosenno-letnia. Braki kondycyjne dają się we znaki dopiero gdy zakładamy narty i udajemy się do sąsiedniej dolinki, którą docieramy do zboczy Temlberg, z których zjeżdżamy w idealnych warunkach z powrotem do schroniska. Znając prognozę pogody na następne dni, resztę dnia spędzamy leżakując na tarasie schroniska aż do zmroku, korzystając z przyjemnego smagania ciepłymi promieniami słońca. W nocy zaczyna padać śnieg i nie przestaje aż do wyjazdu dnia następnego. Drugiego dnia decydujemy się na zmianę pierwotnych planów i rezygnujemy z dojścia do następnego schroniska, w wyniku czego udajemy się w kierunku przełęczy Schotzhole. Mgła i padający obficie śnieg nie pozwalają w pełni rozkoszować się wycieczką. Ola zalicza długi zjazd na tyłku, który przypłaca jedynie ponownym pokonaniem ok. 50 metrowej deniwelacji. Podczas zjazdu we mgle błędniki szleją – do końca nie wiemy kiedy zjeżdżamy, kiedy już stoimy w miejscu, a kiedy, nie wiadomo jak, podjeżdżamy pod górkę. Ostatni dzień postanawiamy spędzić na krótkiej wycieczce w górę oraz zejściu do samochodu i powrót do domu. Oczywiście cały czas pada śnieg i w miejscu gdzie pierwszego dnia rosły krokusy, zalega duża ilość śniegu wystarczająca na zjazd do pewnej wysokości. Resztę trasy pokonujemy już z nartami na plecach. Docierając do samochodu zaczyna się rozpogadzać, lecz pomimo moich nacisków żeby zostać jeszcze na jeden dzień, reszta ekipy zarządza powrót do domu. &lt;br /&gt;
Schronisko, w którym spaliśmy oferuje bardzo dogodne warunki socjalne – miękkie legowisko na max 10 osób, kominek z dostępnym drewnem z możliwością gotowania oraz wodę z pobliskiego ujęcia – pełen komfort. Wyjazd zaliczamy do bardzo udanych lecz zbyt krótkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Skrajne Solisko|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|22 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upał. Z Strebskiego Plesa podchodzimy (przeważnie na fokach) do doliny Furkotnej a następnie na Skrajne Solisko (2093). W partiach szczytowych śnieg mocno wytopiony. Zjazd między wystającymi kamieniami do górnej stacji wyciągu. Dalej nartostradą do Stebskiego Plesa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSkrajneSolisko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Kondracka Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, jedna osoba tow. |16 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Tatrach sypnęło. W świeżym ale mokrym śniegu najpierw docieramy do schroniska na hali Kondratowej a potem podążamy na Kondracką przełęcz (1725). Warunki trudne. Przedzieramy się na przełęcz zdejmując narty na ostatnich metrach. Bardzo lawiniasto. Mnóstwo zwianego śniegu na zalodzonym podłożu. Na grani wieje mocno, ciężko zachować równowagę. To wszystko co możemy zrobić w tych warunkach. Zjazd ze względu na wyjeżdżający spod nart śnieg i walące po twarzy drobinki lodu - trudny. Dopiero w dolinie spokojniej. Zjeżdżamy niemal do ronda lecz deszcz w Zakopanem już mocno zredukował powłokę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak mniej więcej to wyglądało: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKondracka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - jaskinia Zimna|Marek Wierzbowski (UKA/SGW), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|15 03 2014}}&lt;br /&gt;
Popołudniowa przebieżka do Chatki (wyjazd z bazy 15:30, powrót 21:30). Dużo czekaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - trawers Jaskini Czarnej|&amp;lt;u&amp;gt;Ksawery Patryn&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Ryszard Widuch, Joanna Przymus, Sebastian Podsiadło |15 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zaledwie półrocznym okresie kursowej latencji z powodu rekonwalescencji przyszło mi jechać na moją drugą z kolei akcję nie gdzie indziej jak znów do Jaskini Czarnej. Ty razem był to jednak trawers. Z Kirów wyszliśmy o 7 rano. Przy dobrej pogodzie w niecałe 2 godziny dotarliśmy do Otworu Głównego. Sebastian zaporęczował wlotówkę i po krótkiej chwili wszyscy znaleźliśmy się pod trawersem Herkulesa, który też poszedł gładko. Nikt się nie obijał, wszelkie dalsze trudności pokonywaliśmy szybko i sprawnie aż do chwili, w której podjąłem się wspinaczki na Próg Latających Want. Na ostatnich metrach pomyliłem drogę, przez co cały Próg zajął łącznie 2 godziny. Kilka minut przed 18:00 wyszliśmy na powierzchnię. Wycofywanie się spod Otworu Północnego przyszło nam pokonywać po ciemku przy sporych ilościach śniegu i w zamieci na zamarzniętych linach. Trochę nerwowo, w pośpiechu i z drżącymi od mrozu rękoma. Nic przyjemnego. Zaliczyliśmy też kilka szalonych dupozjazdów. W nieplanowanym konkursie na rekord prędkości w zjeździe swobodnym wygrała Joanna. Mimo krzepkiego dopingu Sebek zajął ostatnie miejsce. Na Polanie Upłaz odnaleźliśmy szlak czerwony i już bez dodatkowych atrakcji pomaszerowaliśmy do bazy w Kirach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - wypad pieszo - skiturowy na Łamaną Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik |12 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybka decyzja i jeszcze szybszy wyjazd. Z Pracic doliną Wieprzówki podchodzimy na Łamaną Skałę (929). Jest tu rezerwat przyrody. Skałki ukryte w lesie. Przy jednej z nich robimy przerwę. Potem zjazd naśnieżoną nartostradą Czarnego Gronia do doliny i auta. W górach pusto. Pogoda rewelacyjna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka obrazków: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzarnyGron&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - skitoury|Michał Ciszewski (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|9 03 2014}}&lt;br /&gt;
Wjazd kolejką, zjazd ze Skrajnej Przełęczy, podejście na Karb, zjazd do Czarnego Stawu Gąsienicowego, podejście na Kozią Przełęcz, zjazd do Murowańca, podejście (Furek)/kolejka (ja) na Kasprowy Wierch. Świetna pogoda, świetne warunki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia - Wielkie Kominy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Tomek Jaworski, Asia Przymus, Łukasz Majewicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Ksawery Patryn (był na Ciemniaku) |01 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach kursowej akcji odwiedzamy jaskinię Miętusią. Docieramy do syfonu w Wielkich Kominach. Całość prowadzili kursanci. W Tatrach mało śniegu a dolny regiel zdewastowany przez halny. Może coś więcej napisze ktoś z kursu...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy tradycyjnie w piątek popołudniu. Nad ranem, akurat na śniadanie dołączyli do nas Damian, Tadek i Artur, którzy w nocy zwiedzali jaskinie u południowych sąsiadów. O godz. 7.30, w czasie gdy Ksawery jeszcze sobie spał w swoim śpiworze z planami na późniejszy trekking w rejonie Czerwonych Wierchów, wszyscy wyruszyliśmy ku Dolinie Miętusiej. W 1,5 godz. byliśmy przy otworze jaskini. Ruszyłem przodem z Łukaszem i z potrzebnymi linami. Za nami podążał Tadek, który za Salą Bez Stropu pomógł w ominięciu „Syfonu Sebastiana”, który okazał się dość ładnie wklejoną kałużą na zakręcie korytarza. Wielkimi Kominami, które były naszym celem, zajęła się Asia i niebawem stanęliśmy na ich dnie przy syfonie z niesamowicie przeźroczystą wodą. Na początku odwrotu życie utrudniał deszcz jaskiniowy, który nie dał się aż tak bardzo we znaki przy zjeździe. Deporęczowaniem całości zająłem się ja z Łukaszem. W samym Ciasnym Korytarzyku niemal każdy z 118 metrów dał trochę popalić przy wychodzeniu. Można było wtedy zrozumieć określenie jaskini Miętusiej jako pokutnej, które przytoczył nam Tomek w podróży do Zakopanego. Na ostatnich metrach minęliśmy się jeszcze z ekipą z Warszawy, która udawała się na biwak. Było ciasno, ale dało rady. Na powierzchni znaleźliśmy nawet szybciej niż planowaliśmy. Po dojściu na kwaterę okazało się, że w czasie naszej nieobecności Ksawery zorganizował sobie ostatecznie wycieczkę na Ciemniak, a pogoda mu dopisała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć (razem z Brestową): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - jaskinia Brestowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch |28 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jaskini zwiedzamy niemal wszystkie ciągi dostępne bez nurkowania. Zaopatrzeni w OP1 poruszamy się przez głębsze fragmenty podziemnej rzeki przepływającej przez tą uroczą jaskinię. Jest to zresztą jedna z największych jaskiń w tym rejonie Tatr. Noc spędzamy na estradzie na polanie Brestowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Islamska Republika Iranu - szkolenie kartograficzne|Alireza Balaghi (organizator szkolenia / tłumacz), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (instruktor), kursanci: Mozhgan, Sarah, Nazanin, Nazanin, Zahra, Shahriyar, Amir, Ahmad, Saadat, Vahid|16 - 23 02 2014}}&lt;br /&gt;
Na zaproszenie oraz na koszt komisji jaskiniowej irańskiego odpowiednika PZA (Iranian Mountaineering and Sports Climbing Fedration),&lt;br /&gt;
w zastępstwie Marcina Gali, który nie mógł przyjechać, poprowadziłem trzydniowe warsztaty kartograficzne dla zaawansowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały się w języku perskim. Baza szkolenia zlokalizowana była w prowincji Zanjan, nieopodal jaskini Katalekhor, w której&lt;br /&gt;
zresztą miały miejsce dwie sesje terenowe (szkicowanie i DistoX+PDA). Pięcioro spośród dziesięciu kursantów (kandydaci do stopnia instruktora kartowania) reprezentowało dosyć wysoki poziom. Mimo to, nieskromnie wydaje mi się, że udało mi się ich nauczyć,&lt;br /&gt;
przynajmniej w zakresie posługiwania się zestawem DistoX+PDA oraz komputerowej obróbki danych. Co ważne, na naszej bazie panowała&lt;br /&gt;
bardzo ciepła i przyjazna atmosfera, charakterystyczna dla społeczności grotołazów w wielu miejscach na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji warsztatów, przed samym kursem wziąłem udział w I Międzynarodowym Kongresie Nauk o Ziemi zorganizowanym przez&lt;br /&gt;
Geological Survey of Iran. W ramach kongresu miała miejsce sesja ogólna w Tehranie (mało dla mnie zrozumiała), a następnie sesja&lt;br /&gt;
jaskiniowa na uniwersytecie Buali Sina w mieście Hamedan (tu już lepiej; ponadto wystawa planów, fotografii plus okazja do porozmawiania z osobistościami z międzynarodowego środowiska jaskiniowego). Trzeciego dnia kongresu odbyła się wycieczka do jaskini&lt;br /&gt;
turystycznej Ghar Alisadr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto, w ramach relaksu po szkoleniu, ostatniego dnia pobytu jeździłem na nartach zjazdowych w kurorcie Dizin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|23 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny szybki wyjazd na skitury choć śniegu w zasadzie brak. Tym razem Czantoria ale podchodzimy doliną Suchego Potoku. Za wyjątkiem belgijskiego bikera, który się tu pogubił nie spotykamy nikogo. Samo podejście od tej strony jest strome a zarazem bardzo ciekawe. Brniemy w liściach lub po osuwających kamieniach. Na samej górze nędzne płaty śniegu. Z szczytu gdzie sporo ludzi (np. damy w kozaczkach) spaceruje od wyciągu w górę schodzimy do górnej stacji a potem zjazd sztucznie śnieżoną nartostradą w dół. Generalnie z śniegiem katastrofa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Skrzyczeńską Kopę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|16 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad skiturowy po zapoznaniu się z sytuacją śniegową w Beskidach a właściwie jej braku. Z Soliska idziemy doliną potoku Malinów. Potem generalnie na przełaj przez las i tereny po wyrębie lasów wychodzimy na Kopę Skrzyczeńską (1189). Śniegu mało, fok nie zakładamy. Bardzo fajny i na swój sposób dziki teren. Jedyny sensowny zjazd to nartostradami do Soliska. Z Mł. Skrzycznego nieczynną nartostradą zjeżdżamy na Polanę Skrzeczyńską a dalej już naśnieżaną i pełną narciarzy trasą mkniemy aż na dół do Soliska zaliczając w sumie fajny zjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKopa-Skrzyczenska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - rowerami po okolicach Smolenia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
OD razu przyznam, że był to falstart. Rowerami po prostu nie dało się jechać. Albo grzęzło się w błocie, albo ślizgało po lodzie. Po n-tej już wywrotce, decydujemy się skrócić trasę o jakieś 80% i odbyć po drodze kilka pieszych wycieczek. Zwiedzamy ruiny zamku w Smoleniu oraz dawne Grodzisko, okoliczne skałki - Zegarowe, Biśnik oraz odwiedzamy jaskinię Psią. Do domu wracamy wcześnie bo trzeba wziąć jeszcze porządną kąpiel aby zmyć z siebie i rowerów całe błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - kursowa akcja w jaskini Zimnej|Rysiu Widuch, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy wieczorem, dzień przed akcją. Nie ominęły nas standardowe punkty podróży jak korek na autostradę, sklep ( bo trzeba było dokupić zapomniane piwo i szprota) i ciekawostki serwowane przez Łukasza, który po drodze uczył się na egzamin z ginekologii. Na miejscu okazało się, że jednak śnieg gdzieś jest ! - tym radosnym akcentem i rozmowami do poduchy zakończyliśmy dzień. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę wstaliśmy wcześnie, żeby zdążyć do dziury przed pozostałymi ekipami. Wejście do jaskini odnaleźliśmy bezbłędnie, nie musieliśmy nawet korzystać z żadnych pomocy ( które tym razem były w plecaku). Po wejściu skąpa (ponoć jak na tą jaskinię) szata lodowa. Dość szybko doszliśmy do Salki z Przepływem, gdzie było tylko trochę błota, dalej w Korytarzu z Jeziorkami też było w miarę sucho ( kałuże, a nie jeziorka, wody po kolana). Błotny Próg i Próg Wantowy wywspinał Łukasz, Czarny Komin to było nasze dzieło wspólne ( w końcu razem mamy 3,5m, to prawie tyle co od punktu do punktu ). Odmówiłam zrobienia trawersu Beczki, bo nie chciałam skończyć w wodzie ( ani skończyć przez to wycieczki), za to przypadł mi w udziale Biały Komin i trawersozjazd do Chatki, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę, a dochodzące nas głosy przypomniały, że nie jesteśmy w jaskini sami. Z Chatki do góry pierwsza poszłam ja, za Widłami, nastąpiła chwila konsternacji ( to tu ?), ale to było tu. Trawers w szczelinie do Sali Złomisk zaporęczowany przez Łukasza wprawił mnie w przerażenie ( wolałabym, żeby ściany były bliżej siebie), dalej było już przyjemniej. Nie protestowaliśmy z Łukaszem kiedy Tadek zaporęczował kolejną studnię, ostatnia była już moja. Tym sposobem w 6,5h doszliśmy na dno ( Zamulone Studnie). Jaskinia kończy się gliną ( i trochę piaskiem), która przysporzyła nam (mi) sporej radości, służąc jako zjeżdżalnia :) . Odwrót był bardzo szybki - zajął nam 3h, głównie dlatego, że wspomogliśmy się trochę linami kolegów, którzy wchodzili do jaskini po nas, a trochę dlatego, że ci koledzy byli tuż za nami. Wyszliśmy o 18, było już ciemnio ( w końcu to zima) przy przebieraniu pogadaliśmy trochę z wspomnianymi już kolegami z Krakowa i zeszliśmy na dół, załapaliśmy się na skoki i drugie tego dnia złoto olimpijskie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Droga do domu obeszła się bez korków, sklepów, brakujących piw, ale z nadzieją na szprota ( tego co Łukasz zapomniał z domu) i w sennym&lt;br /&gt;
klimacie. Zarówno stara kadra, jak i narybek uznali wypad za udany i dziękując sobie nawzajem za wyjazd rozjechaliśmy się do domów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura w dol. Rohackiej||15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...może będzie opis...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - jaskinia Miętusia|Marek Wierzbowski (UKA/SGW), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|9 02 2014}}&lt;br /&gt;
Przebieżka do Wielkich Kominów. Odklepujemy Syfon i wracamy. Czas akcji 2h 22m, liny wieszaliśmy wszędzie swoje. W jaskini bardzo sucho. Pogoda w Tatrach nadzwyczaj przyjemna, z tym że warunki śniegowe i roślinność przypominają jako żywo październik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - kurs taternictwa zimowego|instruktor: Jan Kuczera, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon |08-14 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień brałem udział w I etapie zimowego kursu taternictwa zimowego. Wspinaliśmy się w otoczeniu Hali Gąsienicowej, czyli rejonu najlepszego dla żółtodziobów. Kluczowym słowem na kursie jak i w całym wspinaniu zimowym jest ,,warun’’. Na własnej skórze odczułem, że zrobienie drogi nawet stosunkowo trudnej w dobrych warunkach jest nie do porównania do pokonania typowego rzęchu w trakcie porządnej zimy tatrzańskiej. Pogoda niestety najczęściej decydowała o wyborze celu na dany dzień. Z początku (sobota, niedziela) warunki były promocyjne (określenie Janka), więc bez trudu robimy Klisia (IV), Drogę Niemca(V-) oraz Środkowe Żeberko na Granatach (IV). Następnie moja choroba (przez 2 dni byłem unieruchomiony w łóżku) oraz totalna odwilż uniemożliwiają akcje górskie. W środę ciągle sypie mokry śnieg, oraz zagrożenie lawinowe powodują, że decydujemy się jedynie na trening drytoolowy w rejonie laboratorium. W czwartek robimy całkowicie przysypane świeżym śniegiem Prawe Żeberko na Granatach (IV), warunki jakie zastaliśmy na drodze Janek określił jako niepromocyjne (czytaj przeje…..). W ostatni dzień po raz kolejny nasze plany spalają na panewce, gdyż pogoda chce nam pokazać, na co ją stać. Tak, więc jest wszystko, co zima może nam zaoferować(silna zamiecio-zawieja) no może poza dwudziesto stopniowym mrozem. Warunki w skali Jankowej –,,bojowe’’ (czytaj strach się bać). Ostatecznie robimy jakąś dwuwyciągową drogę, która daje nam niezły wycisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foty: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry%20Wys.%20-%20wspinanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w okolicach Podlesic|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|08 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środek lutego a tu słoneczko i nie zła pogoda do wspinu. Robimy drogi na Głowie Cukru. Zacięcie na własnej protekcji (w cieniu na skale trochę marzną opuszki palców) oraz jedną &amp;quot;piątkę&amp;quot;. Łukasz poprowadził 6.1+ w centralnej części ściany. Skałki puste, pogoda piękna, cisza i spokój. Nic tylko się wspinać. Przed parkingiem spotykamy Kamila z Kasią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPodlesice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|W chatce Salzburskiego klubu grotołazów pod Lamprechtsofen|KKTJ: Andrzej Ciszewski, Ewa Wójcik, Agata Klewar; Magdalena Wrona (STJ KW Kraków); Miłosz Dryjański (KKS); Marek Wierzbowski (UKA); &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|30 01 - 02 02 2014}}&lt;br /&gt;
Krakowsko-bawarski zespół gospodarzy chatki bawił w obiekcie przez cały tydzień, pracując intensywnie nad usprawnieniem zabezpieczeń w dolnej części jaskini. Marek i ja dojeżdżamy na przedłużony weekend tj. od czwartku rano do niedzieli popołudnia. Przywiozłem ciasto marchewkowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli rehabilituję kostkę. Zaczynamy od wycieczki w masywie Hochkönig. Po nocnej podróży, w czwartek wchodzimy na Taghaubescharte (ok. 800 m przewyższenia). Wieczorem nic nie zrobiłem przy kolacji, więc zaproponowałem, że pozmywam. Jeden z talerzy rozpada mi się w ręku i wbijam sobie jego część w prawą dłoń, do kości. Dwa palce do unieruchomienia - rana nie jest jakaś długa, ale rozchodzi się przy ruszaniu palcem. Obyło się bez szycia, wystarczył steri-strip. Kijek da się trzymać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piątek to próba wejścia na wierzchłek Hochköniga, przynajmniej kawałek (liczyliśmy na osiągnięcie góry Ochsenkaru). Śniegu mało, więc tak naprawdę nie było zbyt wiele alternatyw - na tę wycieczkę startowało się z parkingu na wysokości 1500 m. Zgodnie z prognozami, widzimy nad Taurami tak zwany Mordor. Miało wiać powyżej 100 km/h i spaść 50 cm śniegu. Niestety udziela się to i na północ. Na trawersie za Mitterfeldalmem wieje naprawdę mocno, dziewczyny mają problem utrzymać równowagę. Ostatecznie, wycofują się. Mężczyźni (Furek, Marek i ja) wracają innym wariantem i podchodzą jeszcze pod południowe żleby i ściany Verrinnerköpfe (na ok. 2 100 m). Znajdujemy nawet jaskinię - trzeba by kopać, ale wygląda perspektywicznie! Zjazd w dosyć trudnym śniegu, ale jak na te warunki, i tak dobrze, że się udało. Wieczorem pieczenie ciasta (gruszkowo-imbirowe).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeci stopień zagrożenia lawinowego, niewielka ilość śniegu nisko oraz utrzymujący się wiatr utrudniały dobór celów, toteż kolejna wycieczka była poprzedzona długimi analizami i planowaniem strategicznym (w wykonaniu Marka). Opłacało się. Pojechaliśmy w masyw Wilder Kaiser.  Z Griesenau (na ok. 732) wyruszyliśmy drogą przez długą dolinę. To akurat nie było w planie, ale okazało się, że droga jest zamknięta dla ruchu. Po około 1h 20m dotarliśmy do Grieseneralm, pokonując dopiero 260 m w pionie. Stamtąd zaczęła się właściwa wycieczka. Weszliśmy przez Großes Griesener Tor do Griesenerkaru. Szeroki, mocno zaśnieżony kar, opadający łagodnie, ale nie zbyt łagodnie... ograniczony wysokimi i ciekawie rzeźbionymi ścianami, które bardzo przypominały Dolomity. Dzień był bardzo słoneczny, ale my przebywaliśmy praktycznie cały czas w cieniu. Słońce udzielało się jednak z odbicia i wcale nie było wrażenia zimna... Sprawni (Furek i Marek) poszli na jakąś przełęcz, mniej-więcej na wysokość 2 200. Kobiety (Puma i Agata) oraz inwalidzi (ja) tymczasem zakończyli wycieczkę na ok. 1 940 i rozpoczęli zjazd. Pierwsze 200 m pionu było bardzo przyjemne. Potem na jaw wyszło jedno poważne niedopatrzenie. Nie posmarowaliśmy nart. Akurat dzisiaj było to konieczne. Mnie było raptem trudno (przy cały czas jednak trochę delikatnej kostce plus usztywnionych dwóch palcach), ale Agata w ogóle nie mogła jechać. Problem dotyczył w każdym razie wszystkich. Minimalnie poprawiła sytuację świeczka, którą przez czysty przypadek miałem w plecaku - przynajmniej dostalismy się na dół bez wypinania nart. Cóż, była to nauczka, ale mimo wszystko, nie zepsuła nam dnia. Wieczorem pieczemy ciasto czekoladowo-migdałowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę podejmuję próbę, jak kostka będzie działała w gumowcu. Przebiegliśmy się kawałek z Markiem w dolne partie Lamprechtsofen - do wodospadu Schleierfall. W jaskini niebotyczna ilość wody, mieliśmy w planie pójść gdzieś dalej, ale akcja musiała ograniczyć się do godzinnej przebieżki, bo dalsze zapuszczanie się groziło odcięciem. Wyszliśmy z tej wycieczki zresztą kompletnie przemoczeni. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura na Zabraty + jaskinia Brestowa|Janusz Dolibog, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2014}}&lt;br /&gt;
''&amp;quot;...w Tatrach halny dochodzący do 100 km/h...&amp;quot;'', to słyszeliśmy w komunikatach meteo dzień wcześniej.&lt;br /&gt;
Z Zverowki podchodzimy doliną Łataną. Mizerna warstewka śniegu pokrywa asfalt. Wiało lecz bardzo znośnie. Prawdziwe piekło rozpętało się powyżej granicy lasu. Żleb wyprowadzający na przełęcz Zabrat (1656) był wypolerowany przez wiatr. Śnieg miał strukturę betonu graniczącego z lodem. Kilka kroków na nartach i już obsuwam się w dół gdyż krawędzie w ogóle nie chwytały stoku. Nie mieliśmy harszli ani raków. Janusz po chwili decyduje się zawrócić. My z Tadkiem idziemy dalej tyle tylko, że równolegle do żlebu po miększych płatach śniegu i trawie. Szalejący wiatr co chwila ciska nami o glebę, wytrąca z równowagi i gdyby nie kijki to wchodzenie na czworakach było by chyba jedyną opcją. Poniewierani przez wiatr, smagani lodową krupą w końcu wydostajemy się na Zadni Zabrat (1693). Odrywając nartę od podłoża wiatr krzyżuje mi ją a ja walczę by nie dać się wtłoczyć w śnieg. Kijki ma wyrwać z dłoni. Tadek walczy podobnie. Brakuje oddechu, mamy odczucie duszenia. Kilka sekund ściszenia wiatru pozwala nam błyskawicznie zerwać foki bo chwilę później znów to samo. Zjeżdżamy w stronę Przedniego Zabratu. Cóż to była za jazda. Wichura robi z nami co chce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...''Lato roku 2011. Wraz z 3 laskami przemierzam ten sam szlak bez zbędnego trudu. Wokół szmaragdowa zieleń, lazurowe niebo. Sielankowa atmosfera górskiej wycieczki. Ciepełko pozwala na opalanie. Teren wręcz banalny. Zwykła turystyczna ścieżka nie zmuszająca do żadnego myślenia...'' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazuje się jednak, że w określonych warunkach i takie zbocza mogą zmuszać do myślenia i wysiłku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko więc trawersujemy do drogi podejścia i początkowo między kosówkami a potem po twardych płatach zjeżdżamy w dół zatrzymując się co chwilę by przetrzymać podmuchy i nie dać się zwalić z nóg. Na jednym z twardych płatów krawędzie nie &amp;quot;chwyciły&amp;quot; lodu i poleciałem w kosówkę na której się zatrzymałem. Dalej po trawiasto - śnieżnym terenie skośnie docieramy do żlebu poniżej jego połowy. Trochę emocji przy wjeździe w żleb i już charakterystyczne zgrzytanie nart o twardą nawierzchnię. Kilka skrętów i jakoś poszło. Tadkowi objechała narta i musiał trochę powalczyć. W końcu jednak osiągamy granicę lasu i wiatr przestał być dokuczliwy a my jedynie musimy wyszukiwać dogodnych śniegów do zjazdu co nawet się udaje. Trzymając się ciągle śnieżnego duktu docieramy do Latanej chaty (o dziwo nie ma jej na mapach). Nikogo tu nie ma. Pod wiatą robimy sobie posiłek a potem już tylko zjazd doliną w dół po tej mizernej warstwie śniegu, którą halny od rana jeszcze bardziej zjadł. Wkrótce spotykamy się z Januszem przy aucie. W dolinie Rohackiej zwiedzamy jeszcze wstępne partie jaskini Brestowej. Potem już tylko jazda do domu. Żeby nie było wieczorem idę jeszcze na halę pograć w sportowego badmintona (choć z miernym skutkiem).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Póki co w obecnych warunkach śnieżnych w górach skiturowanie jest mocno ograniczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom: drytooling w kamieniołomie|Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;|26 01 2014}}&lt;br /&gt;
Bytom nie Zakopane, a wyrobiska byłego kamieniołomu odbiegają trochę od ścian tatrzańskich, ale są przynajmniej blisko domu:) Zresztą i tak brak czasu zmusza nas do takiego wyboru. Były to moje pierwsze kroki we wspinaczce zimowej więc moje wrażenia nie są zbyt obiektywne, ale mi się podobało. Po wspinaczce byłem dość zmachany, natomiast Karol nie bardzo poczuł trudności dróg. Wybieramy drogi nie zarezerwowane do wspinaczki letniej, na których zawieszamy wędkę. Mimo to, przez cały czas panowało uczucie niebezpieczeństwa, że coś na głowę spadnie - kto wspinał się kiedyś w DSD, wie o czym mowa. &lt;br /&gt;
Kolejna dziedzina, która potwierdza, że Dolomity to rzeczywiście Sportowa Dolina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: na nartach w Zachodnich Alpach|Tadek, Basia, Tomek, Artur, Agnieszka Szmatłoch, Piotrek (os. tow.), &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|17 - 26 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1750 km jest do pokonania do zacisznego La Joue du Loup w Zachodnich Alpach francuskich w masywie Devuloy. Jest tu fajny kompleks narciarski z bardzo zróżnicowanymi trasami. Pogoda też była różna, od deszczu, śnieżycy do przepięknej słonecznej pogody. Po opadach śniegu w okolicy obowiązywał IV stopień zagrożenia lawinowego. Świeży puch wykorzystywaliśmy do ciekawych zjazdów poza trasowych. Z Tadkiem wybrałem się również na wycieczkę skiturową w stronę szczytu Tete de la Cluse (2683). W dniu wycieczki warunki pogodowe były dość fatalne więc najpierw po stromej wyratrakowanej (jak ten ratrak tu wyjechał?) ale nie używanej nartostradzie (narty trzeba było nie źle kantować by wdrapać się do góry) udało nam się dojść tylko na skalną przełęcz (ostatni odcinek w głębokim śniegu) z której skalną granią prowadziła swego rodzaju &amp;quot;ferrata&amp;quot; a na drugą stronę teren ograniczony był urwiskiem. Bez raków i lonży w panujących warunkach nie decydujemy się iść dalej i z przełęczy zjeżdżamy w totalnym &amp;quot;mleku&amp;quot; stromiznami w dół. Trzeba przyznać, że nasze błędniki wystawione były na ostrą próbę. &lt;br /&gt;
&amp;quot;Ciekawa&amp;quot; przygoda spotkała mnie również na wyciągu krzesełkowym. Spędziłem tu bowiem dobrą godzinę w większości w bezruchu (jakaś awaria). Akurat stałem w cieniu a doliną wiał mroźny wiaterek. Robiłem wszystko by nie zamarznąć, siedziałem sam na kanapie a na całym wyciągu było zaledwie kilka osób. W końcu jednak wyciąg powolutku ruszył gdy zamieniałem się już w lodowy sopel. Generalnie bardzo fajny teren i cały wyjazd. Podziękowania dla Agi i Piotrka za zorganizowanie imprezy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia (może będzie więcej): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FFrancja-narty&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kościelec|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Michał Górecki|11 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejna wycieczka w Tatry z powodu niskiego zagrożenia lawinowego, tym razem z Sebastianem i moim przyjacielem Michałem. Za cel obraliśmy sobie Kościelec. Zależało nam jednak nie tyle na zdobyciu szczytu a na trudniejszej trasie która biegnie żlebem Zaruskiego. Sam żleb bardzo fajny, stromy z pięknymi widokami i ekspozycją. Problem jednak zaczyna się przy trawersie z niego na główną płytę ciosową Kościelca. Faktycznie przy małej ilości śniegu jest to bardzo trudne lub niemożliwe. Warunki były średnie, zwłaszcza na jeden czekan i brak liny… .Na szczęście nie sprawdzaliśmy i podjęliśmy decyzję od odwrocie [na jednym ze zdjęć narysowałem pokonaną trasę]. Podczas schodzenia zauważyliśmy już śmigło które leciało tego dnia 4 razy. Bardzo pechowy dzień. Jedna osoba spadła z Rysów a dwie z drogi między Świnicą z Zawratem. Całe szczęście że głos rozsądku przemówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry+Wys.+-+Ko%9Ccielec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film tu:  http://youtu.be/MDjHnRU-7pM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Beskid Żyw. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na miejscu grotołazi i wspinacze z różnych klubów, szczegóły na stronie SBB|11 - 12 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zima jest taka jaka jest więc przymiotnik zimowy bardziej zgodny z kalendarzem niż aurą. Po słowackiej stronie granicy na górze Vysoka Magura (1111) Jurek Ganszer z Speleoklubu Bielsko Biała zorganizował bodajże 20 już biwak zimowy. Na miejsce doszliśmy bez szlaku z Soblówki. Tak w ogóle to teren jest dość ciekawy. W końcówce jest strome podejście. Sama Vysoka Magura jest położona kilkaset metrów na południe od głównego grzbietu Beskidu Równego za małym obniżeniem. Na miejsce dotarliśmy jeszcze za dnia i dość długo w nielicznym gronie będących już tam kolegów walczyliśmy z rozpaleniem ogniska. Udało się. Potem przybyło jeszcze sporo osób. Ja z Teresą jeszcze nocą schodzę do Soblówki gdyż nazajutrz umówieni byliśmy do Heńka Tomanka na rodzinną uroczystość. Do domu wróciliśmy po północy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - jaskinia Pod Balkonem|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska, Marcin Kowalski|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu wolnej soboty i kiepskiej pogody lądujemy u podnóży Skrzycznego od strony Żywca. Za cel wybieramy Jaskinie Rezerwatu Kuźnie - Jaskinia Chłodna i Pod Balkonem. Sam rezerwat znajdujemy bez problemów, ale przeglądnięcie każdego potencjalnego otworu zajmuje nam sporo czasu i w efekcie odnajdujemy jedynie Jaskinię Pod Balkonem oraz jeszcze jakieś mniejsze nory. Jaskinie nie oszałamia ani wielkością ok. 45m, ani urodą. Szybko wychodzimy z jaskini i udajemy się dalej szlakiem w kierunku Skrzycznego - na szczyt nie wchodzimy. Do samochodu docieramy o zachodzie słońca. Jaskinia nie powaliła nas na kolana, ale sam rezerwat warty odwiedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinie Rysa i Spełnionych Marzeń|Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwiedzamy dwie nie dawno odkryte jaskinie jurajskie. Jaskinia Rysia to jak dla mnie numer jeden na Jurze. Jaskinia rozmyta na imponującej szczelinie może z wyjątkiem szaty naciekowej oferuje „tatrzańskie” atrakcje no czasem może się sypać o czym mogłem się przekonać.  Głębokość 51 m i 570 m korytarzy to już całkiem przyzwoita dziura jak na ten teren. Penetrujemy niemal wszystkie zakamarki dziury. Po dobrych 4 godzinach wydostajemy się do góry i po posiłku idziemy jeszcze do pobliskiej jaskini Spełnionych Marzeń. Niemal 40 m szczelina sprowadza na dół i kończy się zwężającym się korytarzem. W drodze do góry, gdzieś w połowie szczeliny odbija się zjazdem do przestrzennych partii, które kontynuują się w dwóch kierunkach generalnie w górę. Wpychamy się niemal w każdą szczelinę. Po 3 godzinach wychodzimy na dwór już w ciemnościach .  Te 3 jaskinie (jeszcze jest Józefa o podobnym charakterze, którą już odwiedzaliśmy) stanowią niewątpliwie ewenement na skalę jurajską i warto do nich zajrzeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRysia-JSM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - wejście na Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Piotr Sadowski|03 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nuda jak zwykle sprawia że do głowy przychodzą najciekawsze pomysły. Mając aż 6 dni wolnego po sylwestrze przed zajęciami stwierdziłem że nie dam rady jeszcze zasiąść do książek. Tęsknota za śniegiem w zimie i Tatrami, które ostatnio oglądamy od spodu sprawiła że wybór padł na Rysy. Namówiłem na szybko współlokatora Piotrka i Sebastiana bo warunki pogodowe zapowiadały się idealnie. Wyruszyliśmy o 4 rano. Start z Palenicy dopiero o 7.30 i szybkim tempem do schroniska.  Pierwszy śnieg na trasie zaczął się dopiero przy obejściu MOka. Słońce już oświetlało szczyty i dało nam złudną nadzieję że je szybko zobaczymy. Warunki do turystyki perfekcyjne, ciepło, słaby wiatr i śnieg bardzo twardy i dobrze związany z podłożem. Szło się naprawdę cudownie. Trasę poprowadziliśmy rysą i po 6h bez pośpiechu stanęliśmy na szczycie. Widok doskonały, tym bardziej że ośnieżone góry pięknie kontrastowały z jesiennym krajobrazem dookoła. W końcu udało się nam zobaczyć słońce i to przez jakieś 15 sekund zza chmur. Na górze para chłopaków urządziła sobie biwak. Krótka rozmowa, trochę zdjęć i nadszedł czas wracać. Byliśmy ostatnimi schodzącymi tego dnia ze szlaku. Piękny, przyjemny dzień dobiegł końca i pozostała podróż do domu. Niecała doba a tyle wrażeń. Film świetnie oddaje warunki, polecam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
link do filmu: http://youtu.be/bEHj7IKSS94&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Gubałówka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Małogrzata Czeczott (UKA) z dziećmi: Stefanem i Julią|01 01 2014}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz w życiu na Gubałówce. Cieszę się i z tego. Patrz mój poprzedni opis.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4814</id>
		<title>Wyjazdy 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4814"/>
		<updated>2014-11-21T11:53:25Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - jaskinie Trzy Kopce,Dująca i Głęboka |&amp;lt;u&amp;gt;Iwona Czaicka&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Rymarczyk, Joanna Przymus, Łukasz Pawlas z Alą, Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula|&lt;br /&gt;
15 11 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd rozpoczynamy późnym rankiem. Na miejsce dojeżdżamy godnym zastępstwem [UTF-8?]âpanterkiâ Buliego. Zgodnie z przewidywaniami Oli równo o godzinie 10 mgła ustąpiła miejsca słońcu, które nie opuszczało nas już do końca dnia. Po dojechaniu na Karkoszczonkę dołączają do nas Łukasz z Alą i razem udajemy się do pierwszego celu, którym jest jaskinia w Trzech Kopcach. W początkowych partiach jaskini ku niemiłemu zaskoczeniu znajdujemy kredowe rysunki i napisy na ścianach. Po chwilowym zawieszeniu oka na co po niektórych, staramy się je zatrzeć w miarę możliwości. Przejście nie sprawia nam większych trudności. Od sali gdzie miała znajdować się księga wpisów mogę sama wybierać dalszą drogę, co sprawia mi dużo frajdy, jako że były to moje pierwsze kroki w jaskiniowym świecie. W drodze powrotnej dostajemy się do sali Chrystusowej. Rezygnujemy z dojścia do sali Ewy z powodu śpiącej grupki nietoperzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym drugim celem jest jaskinia Dująca. Po znalezieniu otworu pokonujemy pierwsze metry jaskini, docieramy do zapieraczki. Jednak po jej przejściu postanawiamy zawrócić (z nadzieją na szybki powrót i dalszą eksplorację jaskini). W zamian udajemy się do niedaleko położnej jaskini Głębokiej. Po krótkim rekonesansie z powodu braku czasu i dobrej znajomości jaskini wydostajemy się na powierzchnię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd kończymy tradycyjną szarlotką i kawą w Bagateli, po czym wracamy do domów marząc o kolejnych wyjazdach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Kitzstienhorn - otwarcie sezonu skiturowego |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|&lt;br /&gt;
08 - 11 11 2014}}&lt;br /&gt;
Krótka, acz niezwykle treściwa wizyta na Kitzsteinhornie. Tam - cudowna zima, piękna pogoda (sobota i niedziela) i świetne warunki narciarskie. Ćwiczę formę zjazdową na trasach i kondycyjną nieco poza głównymi szlakami(...ależ moje stare narty są ciężkie...). Wieczorami integruję się z austriacką grupą treningową dla instruktorów narciarstwa. Na &amp;quot;wycieczki&amp;quot; skiturowe z kadrą narodową nie mam odwagi :). W poniedziałek przenoszę się w Tyrol, gdzie jeszcze tego samego dnia robię krótką narciarską wycieczkę na terenie nieczynnego ośrodka narciarskiego Gerlos. Ostatni dzień to lekki letnio-jesienny spacer z zniechęcającym do powrotu do domu widokiem na ośnieżone szczyty...[zdjęcia: https://www.dropbox.com/sh/3t2y3d1pdyzczop/AABXzR0zjusQ8ilahY5Rdh7wa?dl=0 ]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Salmopol, Grabowa, Stary Groń |Wojtek, &amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt;, Staś Rymarczyk|&lt;br /&gt;
11 11 2014}}&lt;br /&gt;
Plan zakładał pętelkę z przełęczy Salmopolskiej przez Grabową, Gronik, Trzy Kopce, Jaworzynę na Salmopol.  Każdy ma jednak swoje priorytety. Pogoda przepiękna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Jan Kieczka, grotołaz|&lt;br /&gt;
08 11 2014}}&lt;br /&gt;
Fajna akcja w jaskini Zimnej. Przejście trawersu. Ponor częściowo wypełniony wodą, trudno przejść na sucho (woda raczej wleje się do gumowców). Akcja zajęła nam niespełna 4,5 godziny. Na dworze mgła. Zbocza zdewastowane przez pamiętne nawałnice. U Galicowej spotkaliśmy się z Olo a w dolinie z Imonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Rzędkowicach|Mateusz Górowski, Damian Żmuda, Kasia (os. tow.) &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda &amp;lt;/u&amp;gt; |&lt;br /&gt;
02 11 2014}}&lt;br /&gt;
Późnojesienny wyjazd do Rzędek rozpoczynamy tradycyjnie od Lechwora, gdzie Damian i Kasia pokonują komin, natomiast ja i Mateusz walczymy z Baader-meinhofem.  Po dogrzaniu się pada Magnetowid (VI.3+), lecz był to dopiero krok do spektakularnego prowadzenia. Pod koniec przepięknego dnia przenosimy się na skałę Zegarową, gdzie biegnie droga – mit. Przystawiali się do niej najlepsi z najlepszych u szczytu swojej formy, lecz pozostawała niezdobyta. Oczywiście jedynie dla formalności wspomnę, że jest to legendarny '''Kucyk Pędziwiatr (V+)'''. Ten spektakularny sukces jakim niewątpliwe jest poprowadzenie tej drogi,  jest wynikiem nałożenia się kilku niezbędnych czynników: idealnych warunków, wspaniałej formy i doskonałego dopingu.  Bezsprzecznie trzeba się zgodzić z kolegą Ł. Dudkiem (który niedawno poprowadził Pandemonium), iż ,,przełamywanie mitów smakuje wybornie’’:).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Słowacja-Mała Fatra-jesienne spacery|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25-27 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jesienne spacery po Małej Fatrze. Pogoda cudna, kolory piękne, ludzi zadziwiająco dużo (pełne schronisko z niedzieli na poniedziałek!). Zima powoli sygnalizuje swoje nadejście (szczyty lekko przyprószone śniegiem-czekam [nie]cierpliwie...)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - egzamin na KT i wspinaczki na górze Birów|instruktorzy - Tomasz Jaworski, Mateusz Golicz, Jacek Szczygieł (KKS), kursanci - Artur Szmatłoch, Tomasz Zięć, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn, grupa wspin. - rekr. - &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Tadek i Basia Szmatłoch,  oprócz w/w przewijali się koledzy i koleżanki z KKTJ i KKS|&lt;br /&gt;
26 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zacienionej stronie góry Birów odbywał się (z różnym skutkiem) egzamin praktyczny i teoretyczny na Kartę Taternika Jaskiniowego. Po słonecznej stronie skał zrobiliśmy kilka nie zbyt trudnych wspinaczek. Jak wszyscy rozjechali się do domów grupka wspinaczkowa kończy dzień ogniskiem (dołączył jeszcze Artur).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FBirow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - jaskinia Piętrowa w Klimczoku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|&lt;br /&gt;
18 - 19 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z pobytu w Szczyrku na nieformalnym &amp;quot;zebraniu wuefistów&amp;quot; przy przepięknej pogodzie wybieramy się na Klimoczok gdzie zwiedzamy dość ciekawą jaskinię Piętrową. Fajna przestrzenna salka oraz kilka odnóg. W sali jeden nietoperz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Kletno - 48. Sympozjum Speleologiczne|&amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz|&lt;br /&gt;
17 - 19 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sympozjum rozpoczęło się w czwartek sesją terenową. Ja z Mateuszem przyjechałam dopiero w piątek na sesję referatową, podczas której podjęte były tematy z takich dziedzin jak: paleontologia i archeologia, biospeleologia, geologia i geomorfologia, datowania, eksploracja oraz wody podziemne i klimat. Wieczorem miała miejsce sesja posterowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugiego dnia sesja terenowa odbywała się na terenie Czech. Wycieczkę w Dolinie Morawy rozpoczęliśmy od zwiedzenia nieczynnego Kamieniołomu Marmuru, gdzie przybliżona została nam geologia (i dokładna mineralogia) tego obszaru. Stamtąd przeszliśmy nad Mleczne Źródło, które jest wypływem wody wzdłuż uskoku i  odwadnia ono obszar pomiędzy dolinami rzek Poniklec i Kamienitej. &lt;br /&gt;
Następnie przejechaliśmy dalej w głąb doliny, gdzie przy korycie Rzeki Morawy znajduje się otwór Jaskini Tvarožne díry. Wejście do niej jest sztuczne i prowadzi przez przekop odprowadzający wodę z jaskini do rzeki. Łączna długość korytarzy tej jaskini wynosi 235m. Główny ciąg prowadzi po wodzie, aż do dość ciekawej studni w jeziorku, boczne odnogi tworzące sieć korytarzy są usytuowane ponad poziomem wody. &lt;br /&gt;
Kolejnym przystankiem był system Jaskiń na Pomezí, które są najdłuższym systemem jaskiniowym powstałym w marmurach na obszarze Czech. Uczestnicy sympozjum mieli możliwość odwiedzić część turystyczną systemu. Jaskinia oferuje bardzo bogatą i zróżnicowaną szatę naciekową. Ostatnim punktem programu była również turystyczna Jaskinia na Špičáku. Jaskinia ta jest znacznie uboższa w formy naciekowe, jednak znana była ludziom prawdopodobnie  już od XV wieku i dlatego też posiada na ścianach liczne ślady obecności człowieka (napisy i malowidła). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę uczestnicy sympozjum zostali podzieleni na grupy, jedna z nich odwiedzała Jaskinię Kontaktową, Jaskinię w  Rogóżce, Jaskinię Radochowską oraz  sztolnię uranu w Kletnie. Druga grupa odwiedziła Jaskinię Niedźwiedzą (partie nieturystycznye do Sali Mastodonta, która należy do partii odkrytych po 2012 roku). Trzecim pomysłem na spędzenie niedzieli były indywidualne wycieczki po okolicy i z tej opcji skorzystał Mateusz. &lt;br /&gt;
Ja miałam szczęście znaleźć się w grupie odwiedzającej Jaskinię Niedźwiedzią (podziękowania dla Mateusza i Małego ;) ). &lt;br /&gt;
Wejście do jaskini prowadzi przez pawilon wejściowy, początkowo po trasie turystycznej, jednak po paru metrach odbija od niej drabinką, po której schodzimy do partii nieturystycznych. Początek zwiedzania to czołganie się przekopanym korytarzem, dopiero po dojściu do Ronda zaczyna się robić czyściej (mniej błota) i szerzej, tam też każdego czeka obowiązkowe mycie z zebranego brudu w celu ochrony szaty naciekowej w dalszej części jaskini. Za Rondem znajduje się Korytarz Kryształowy, moim zdaniem o wiele ładniejszy od innych odwiedzonych przeze mnie partii jaskini Niedźwiedziej i chyba najładniejsze miejsce ,,jaskiniowe” w jakim kiedykolwiek byłam (prawdopodobnie z powodu moich mineralogicznych zainteresowań) – wzdłuż sporej części korytarza znajdują się w spągu jeziorka, których dna porośnięte są kryształami węglanu wapnia. Na końcu tego korytarza znajduje się szczelina w stropie (Krasowe Urwisko), początkowo należy ją wywspinać, dalej można całkiem sprawnie poruszać się zapieraczką. Dalej jaskinia prowadzi w miarę poziomym korytarzem (po drodze jeden większy prożek z zawieszoną drabinką), który należy nadal pokonywać zapieraczką, aż do Gilotyny- jest to zacisk z powodu którego dokonywana była selekcja odwiedzających (22cm szczelina, załamująca się dwukrotnie pod ostrym kątem, całe szczęście dla osoby moich rozmiarów nie stanowiła ona żadnej przeszkody). Kawałek za Gilotyną znajduje się sławna Sala Mastodonta. Jest to sala zawaliskowa długości 115m, szeroka i wysoka na 20m. Zawalisko w niej pokryte jest formami naciekowymi imponujących rozmiarów, mimo że jest to dopiero początek nowoodkrytych partii to nasza grupa musiała w tym miejscu zakończyć wycieczkę. Wszyscy obecni w tej jaskini jednogłośnie stwierdzili, że zazdroszczą eksploratorom jej odkrywania.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z pozostałymi uczestnikami sympozjum spotkaliśmy się jeszcze na obiedzie, po którym wróciliśmy do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|GRECJA: Kalymnos - wspinanie|Karol Jagoda, Damian Żmuda, Łukasz Pawlas, Kasia (os. tow.), Ala (os. tow.)|&lt;br /&gt;
01-15 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''O czym myślę, kiedy mówię o wspinaniu.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy byliście już na Kalymnos?&amp;quot;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tam jest organizowany festiwal North Face'a.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dla mnie to jest numer jeden jeśli chodzi o wspinanie, a potem długo nic.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cytaty z przypadkowego spotkania w katowickiej knajpce. Wiadomo, kiedy spotka się dwóch wspinaczy to zdeterminują temat rozmowy przy stole, bez względu na ilość pozostałych osób :-D Od tych trzech zdań się zaczęło i w zasadzie można by było na nich zakończyć. Nie ważne jak niestworzone historie ktoś opowiadałby wam o tej wyspie. Przyjmijcie założenie, że nie kłamie ani nie koloryzuje rzeczywistości.&lt;br /&gt;
Jadąc na Kalymnos myśleliśmy, że to tylko nowa moda. Zrozumiałe, że region położony na pięknej greckiej wysepce może się cieszyć powodzeniem wśród dzieci panela i wspinaczkowych rodzin z dziećmi. Skały blisko plaży, ciepłe morze i liczne knajpki, otwarte do późna… Wszyscy jednak zapewniali, że warto, więc pojechaliśmy się przekonać. Nie będę pisać, że to miejsce jest autentyczne, bo to przecież nic nie znaczy. Natomiast wspinanie na Kalymnos jest autentycznie wyjątkowe i warto samemu się przekonać, co to znaczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda dla wspinaczy.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie jest prawdą, że pogoda na Kalymnos jest zawsze. Można jednak wybrać termin, kiedy, z dużym prawdopodobieństwem, ani jeden dzień wspinania nam nie ucieknie. Dla nas był to jeden z pierwszych wyjazdów, na których nonszalancko nie wchodziliśmy nawet na portale pogodowe. Codziennie wiedzieliśmy, że jutro będzie ładnie. W najlepszym razie chmury pozwolą połoić dłużej w miejscach zwykle nasłonecznionych, w najgorszym żar dopadnie nas w trakcie powrotu spod skał. Na szczęście Kalymnos oferuje dostatecznie dużo regionów, by bez trudu dobierać ekspozycję do pory dnia.&lt;br /&gt;
Należy jednak pamiętać, że od połowy listopada do połowy marca musimy się liczyć z deszczem. W styczniu i lutym będzie to już najpewniej opad ciągły. Za to czerwiec, lipiec i sierpień na wyspie znajdującej się tuż obok Turcji, to propozycja dla miłośników bulderowania w saunie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skuterkiem przez świat.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Na Kalymnos najlepiej dostać się słynnym już pewnie na całej wyspie lotem Ryanaira z Krakowa. Jego niewątpliwymi wadami jest skracanie sezonu wspinaczkowego – loty zaczynają się dopiero w kwietniu, a kończą w środku października – i fakt, że wylot jest w środę. Niestety i tak jest to najtańsza i prawie najszybsza opcja. Lecimy na Kos, tam autobus zabiera nas prosto z lotniska do portu. Prom płynie krócej niż godzinę i jeśli nie złapie nas zła pogoda, to podróż jest całkiem przyjemna. W porcie w Pothi możemy również upolować autobus, ale bardzo możliwe, że przyjedzie po nas osoba, u której wynajęliśmy pokój.&lt;br /&gt;
Więcej problemów sprawia poruszanie się po samym Kalymnos. Wspomniany autobus jeździ rano i wieczorem, ale w środku dnia pojawia się już wedle uznania. W wiele miejsce można dojść pieszo, ale nie każdemu się chce (np. nam się nie chciało) no i omija nas kilka wyjątkowych rejonów, do których dojść się jednak nie da tak łatwo.&lt;br /&gt;
Autostop oczywiście można złapać, bo Grecy pomagają całkiem chętnie. Problem w tym, że samochodów jest raczej mało i raczej nie wszędzie, a już na pewno nie o każdej porze dnia możemy się ich spodziewać.&lt;br /&gt;
Zostaje więc niezwykle popularny skuter. Gorzej jeśli ktoś na skuterze nigdy nie jeździł i tylko mu się wydaje, że to musi być świetny fun. Nie wszystkie skutery z wypożyczalni  radzą sobie z podjazdami jakie tam występują, nie każdy początkujący kierowca z przydrożnymi murkami nagle wyskakującymi na środek ulicy. My, w każdym razie, po tygodniu przerzuciliśmy się na samochód. Cenowo wychodzi podobnie przy większej ilości osób, a komfort jazdy, gdy nie trzeba się odpychać nogami od asfaltu na podjeździe...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dieta wspinacza.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
W markecie bezpośrednio obok kasy stoi pudełko z czekoladą sugar-free i dodatkowo karteczką informującą nas, iż jest to czekolada bez cukru. Greccy sprzedawcy mają refleks - przecież wspinacze nie jedzą wszystkiego, a wspinacze to większość klienteli w tym okresie. No więc skoro wszystkiego się nie da, to porozmawiajmy o tym co warto. Zaczynając od rzeczy oczywistych: oliwa, oliwki i gyros. W końcu jesteśmy w Grecji, a miejscowy gyros po 2,5 Euro zdobył już niemałą sławę w świecie wspinaczkowym. Obowiązkowo należy wybrać się do portu po świeże ryby (w bardzo przyjaznych cenach). Niewątpliwym hitem wyjazdu były smażone kalmary, choć miecznik i tuńczyk też odbiegały od standardowej zupki chińskiej. W ramach zupełnie nieplanowanej imprezy próbowaliśmy też langusty.&lt;br /&gt;
Jeśli jednak ktoś spyta o specjalność Kalymnos, to zapewne jednym z najbardziej charakterystycznych smaków będzie miejscowy miód tymiankowy. Tymianek bowiem porasta spory obszar wyspy i kiedy idziemy pod skały zapach ziół nie opuszcza nas ani na chwile. A ponieważ nie samym chlebem żyje polski wspinacz, to absolutnie polecamy miód tymiankowy zmieszany z Metaxą.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Kawa z widokiem na morze.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
O noclegach nie ma sensu się rozpisywać. Ceny można negocjować, wybór miejsc jest duży, jeśli akurat nie przyjedziemy w czasie festiwalu wspinaczkowego (my przyjechaliśmy). Można zatrzymać się w Massouri, skąd najbliżej pod skały. Polecane, jeśli mamy ograniczony budżet i nie planujemy wynajmować żadnego środka transportu. Jeśli jednak robimy wyjazd na bogato, to warto poszukać sympatyczniejszego miejsca. My wynajęliśmy folkowy, grecki domek z tarasem i ogrodem. Poranna kawa z widokiem na morze i wieczorne rozmowy o sztuce i nauce w blasku gwiazd, nie kosztowały nas wcale więcej niż przeciętna, turystyczna kwatera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poszukiwaniu miękkiej cyfry.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wspinania na Kalymnos nie powinien opisywać niewspinacz. Uczciwie mówiąc nie wiem dlaczego ja to robię. Tym bardziej, że właśnie tam runęły całe podwaliny mojej wiedzy o wspinaniu. Po raz pierwszy Karol i Damian powiedzieli mi, że łatwa cyfra nie jest najważniejsza. To po to my przejechaliśmy całą Europę, żeby dopiero znalazłszy się u celu, w rejonie o legendarnie przyjaznych wycenach snuć takie filozoficzne wnioski?! Nie mówili tego w Arko, nie mówili na Łutowcu, a chcą powiedzieć na Kalymnos! &lt;br /&gt;
Jedyne co mogę dodać, to że Kalymnos niewątpliwie ma większe zalety niż tylko miękką cyfrę, ale o ileż trudniej byłoby je dostrzec bez tego kluczowego faktu.&lt;br /&gt;
Uważam, że nie można powiedzieć, że są tam generalnie zaniżone wyceny trudności. Znajdziemy tu całkiem sporo uczciwych, a także hardych, bo – tutaj dochodzimy do sedna – wspinania na wyspie jest tyle co na całej Jurze i w całym Margalefie a może jeszcze i w całym Ospie razem wziętych. Przez dwa tygodnie nie zdążyliśmy nawet zobaczyć połowy regionów. Kto wie czy widzieliśmy jedną czwartą. Nie oznacza to jednak, że walcząc o turystów mieszkańcy obili każdą skałę, na którą nie dałoby się wjechać rowerem. Miejsc na nowe regiony jest na Kalymnos jeszcze dużo. Na razie jednak trudno przewspinać i to co jest gotowe.&lt;br /&gt;
Kiedy ma się do wyboru 2500 dróg trudno banalne stwierdzenie, że tutaj każdy znajdzie coś dla siebie lub może raczej pod siebie zaczyna coś znaczyć. Są płyty, przewieszki, dachy, wspinanie jaskiniowe, drogi długie, krótkie, cruxowe, ciągowe...  &lt;br /&gt;
Jest Grande Grotta, gdzie można wspinać się klucząc pomiędzy stalaktytami i restować na nich w pozycji „na koala”. W Sikati Cave, zupełnie dosłownie wspinamy się w ogromnej jaskiniowej sali. W położonym na plaży sektorze Beach, gdzie skały są tak ostre, że tną palce. Afternoon, na którym jak sama nazwa wskazuje można wspinać się do późna oraz Secret Garden, który przez cały dzien znajduje się w cieniu, a w dodatku oferuje bardzo piękne drogi dla trochę bardziej zaawansowanych wspinaczy. Warto wymienić Odyssey, gdzie drogi szóskowe sąsiadują z ósemkowymi. My sami nie byliśmy na Kastelli, ale tam z kolei można znaleźć wyłącznie proste drogi dla początkujących lub dzieci. Nawet nie zajrzeliśmy na Telendos, z kilkunastoma podobno rewelacyjnymi rejonami… Polecano nam jeszcze tych miejsc znacznie więcej, ale człowiek nie ma tyle urlopu w roku, żeby to wszystko przewspinać.&lt;br /&gt;
Jakby nie dość było tego peanu na cześć wyspy trzeba dodać jeszcze jedno słowo, które polskiemu wspinaczowi mówi wszystko. Tarcie. W parze z mocno urzeźbioną skałą daje wręcz bajeczne możliwości. Niemal wszędzie można stać na nogach. Być może dlatego większość dróg można przejść na wiele sposobów, wymyślać różne patenty na cruxy, kombinować kiedy coś nie wychodzi. Praktycznie odpada nam problem dróg parametrycznych, a nawet jeśli jakieś się trafią, to czyż nie ma ponad dwóch tysięcy innych do wyboru? Może w tym też tkwi sekret miękkiej cyfry na Kalymnos. Można znaleźć drogę idealnie pasującą do własnego gustu i predyspozycji, a także nonszalancko nie tracić czasu na te, które nam nie pasują. Jakby tego było mało, to jeszcze wszystko (no prawie wszystko) bezpiecznie obite, łącznie z karabinkami na stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tytułem podsumowania, aby Karol nie pomyślał, że wcale nie potrzebowałam tej listy do zrobienia opisu.&lt;br /&gt;
–	Damian oesował większość 6b+ (np. Panselinos, Mernizeli, Ricci di mare). RP urabiał 6c(Bye, bye doc), 6c+(Itaca) i 7a (Calipso), choć oczywiście upiera się, że to ostatnie było miękkie.&lt;br /&gt;
–	Karol miał problem z oesami, bo ilekroć urzekła go uroda jakiejś drogi patrzył w nią jak zahipnotyzowany, nawet jeśli akurat asekurował na drugim końcu regionu. Z najmocniejszych cyfr: zoesował 7a+(Mayumba), fleschem poprowadził 7b(Alcinoo), a w RP puściło 7b+(Dirlanda).&lt;br /&gt;
–	Łukasz miał tylko tydzień na oderwanie się od standardów rodzimej jury. Zdążył jednak w tym czasie zrobić fleschem 6c (Ciao vecio), RP 7a(Calipso) i 7a+(Material Man)&lt;br /&gt;
–	Kasia po raz pierwszy w życiu prowadziła, więc dobre i 5c na początek. Na wędkę urobiła kilka 6a, a nawet 6b(Janas Kitchen). Probowała poprowadzić 6b(Kalymne), bo jak spadać to z wysokiego „c”, no i spadła.&lt;br /&gt;
–	Ala zrobiła na wędkę 5b(Eyriklea). Poza tym wolała nurkować. Zanim Kalymnos stało się świątynią wspinania – co nomen omen zaczęło się stosunkowo niedawno – było rajem dla nurków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy byliście już na Kalymnos?&amp;quot;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tam jest organizowany festiwal North Face'a.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dla mnie to jest numer jeden jeśli chodzi o wspinanie, a potem długo, długo nic.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|St.Johann in Tirol - MTB w Kaisergebirge|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Klaus B.|11 - 14 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka &amp;quot;letnich&amp;quot; i słonecznych dni w Alpach spędzam głównie na MTB-uff jest co podjeżdżać :) oraz planowaniu atrakcyjnych tras zimowych tur. W niedzielę na dokładkę robię via ferratę doświadczając na własnej skórze co oznaczają dokładnie literki dot.trudności wspinaczki w skali A-D. W drodze powrotnej &amp;quot;romantyczne&amp;quot; MTB doliną Wachau (pośród winnic rozłożonych na wzgórzach okalających Krems). Dolina ta ze względu na swoje unikalne walory widokowe, architektoniczne i kulturowe została wpisana w 2000 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wyjazd niezwykle udany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - &amp;quot;szlak jaskiniowców&amp;quot;|&amp;lt;u&amp;gt;Damian &amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Tomek i Asia Jaworska z synkami Karolkiem i Szymonkiem |&lt;br /&gt;
12 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W trzypokoleniowym składzie obchodzimy tzw. &amp;quot;szlak jaskiniowców&amp;quot; o okolicach Smolenia. Zaglądamy do jaskiń Zegarowa, Jasna, Na Biśniku. Przy Kyciowej Skale jest też ciekawa próżnia lecz zaśmiecona. Szlak ten wiedzie polami i jest słabo oznaczony. Przy skale Krzywość robimy ognisko. Potem przez źródełko Tarnówki i Grodzisko Pańskie wracamy na Smoleń. Wchodzimy jeszcze na basztę zamku, który jest sukcesywnie odbudowywany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Centralne Manewry Autoratownictwa|&amp;lt;u&amp;gt;Joanna Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, oraz grotołazi z różnych klubów Polski|&lt;br /&gt;
11 - 13 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ostatni weekend i dodatkowo w poniedziałek odbyły się centralne manewry autoratownictwa jaskiniowego. Był to mój pierwszy wyjazd po otrzymaniu karty taternika i zarazem pierwsze szkolenie organizowane przez PZA w jakim brałam udział. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu różnych godzin przybycia uczestników pierwsze oficjalne spotkanie miało miejsce w sobotę rano. Został wtedy omówiony plan na nadchodzące dni, dokonano też podziału na pierwsze grupy. Pierwszy dzień spędziliśmy w Jaskini Czarnej na unifikacji. W jaskini na odcinku od otworu do trawersu Herkulesa zostało założonych 5 stanowisk ćwiczeniowych, grupy około 4-5 osobowe przemieszczały się między nimi. Ćwiczyliśmy miedzy innymi zjazdy z poszkodowanym, wyciąganie poszkodowanego do góry za pomocą metody ruchomego bloczka i hiszpańskiej przeciwwagi, ściąganie poszkodowanego z trawersu z użyciem dodatkowej liny i bez niej (do pomocy krótki odcinek liny/repa) oraz zjazd z poszkodowanym po pochylni w przeciwwadze. Dodatkowo każda grupa uczyła się zakładać punkt cieplny. Tego samego dnia wieczorem zostaliśmy podzieleni na nowe grupy, każda miała udać się w do innej jaskini. Dodatkowo odbyła się krótka prezentacja urządzenia do komunikacji w jaskiniach: Cave-Link.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja z moją grupą (pod moim kierownictwem) poszliśmy w niedzielę do jaskini Pod Wantą (pozostałe grupy odbywały manewry w jaskiniach: Litworowej, Czarnej, Marmurowej i Miętusiej Wyżniej). Dopiero w jaskini mogliśmy skonfrontować nabytą wcześniej wiedzę z rzeczywistością, dzięki temu okazało się, że wymyślane do ćwiczeń sytuacje bywają wyidealizowane i nie zawsze warunki w jaskini pozwalają zadziałać według poznanych schematów. Podczas ratowania ,,poszkodowanego”, musieliśmy się zmierzyć z nieprzewidzianymi wcześniej przez nas sytuacjami. Mogliśmy też wypróbować przedstawiony nam dzień wcześniej sposób cięcia liny bez noża. Do zaimprowizowanej sytuacji wykorzystaliśmy kawałek starej liny (jako lonża) i zamiast wykonywać czynności mające na celu zerwanie szanta, ucięliśmy lonża przy pomocy kawałka cienkiego repa. Na koniec przećwiczyliśmy jeszcze wkradanie w linę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poniedziałek została tylko część wcześniejszej ekipy. Z powodu planowanej wczesnej godziny zakończenia zajęć grupy poszły do jaskiń Kasprowych (Wyżnia, Średnia i Niżna). Moja grupa miała zajęcia w Jaskini Kasprowej Średniej. W pierwszej części ćwiczeń została mi odebrana radość zjazdu studnią, ponieważ zostałam przetransportowana na dno jako poszkodowany, w drugiej części ,,już w pełni sprawna” brałam udział w wyciąganiu poszkodowanego z dna jaskini, trawersem na zewnątrz. Cała akcja przebiegła bardzo sprawnie dzięki czemu zakończyliśmy ćwiczenia przed czasem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas wyjazdu miałam okazję poznać fantastycznych ludzi i nauczyć się wielu nowych przeczy. Poza poznaniem nowych technik autoratownictwa (uzupełniających podstawowe techniki z kursu jaskiniowego), mogłam postawić się w roli poszkodowanego jak i ratującego co spowodowało, że moje poglądy na konieczny ekwipunek grotołaza uległy zmianie. Mam nadzieję uczestniczyć w następnych takich ćwiczeniach i zachęcam do tego również wszystkich klubowiczów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Silesia Marathon |&amp;lt;u&amp;gt;Grzegorz Szczurek&amp;lt;/u&amp;gt;, ponad 1000 innych biegaczy i duże grupy kibiców|05 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mglisty niedzielny poranek był zapowiedzią świetnego sportowego wydarzenia na ulicach Katowic. Start i meta na Siesia City Center. Na liście startowej na dystansie maratonu ponad 1800 uczestników, prawie 1000 na „Połowce”. Krótko przed startem, który miał miejsce o godzinie 9, zaświeciło słońce. Temperatura kilkunastu stopni, wymarzona do biegania. Mój plan zakładał dobiegnięcie do mety w przedziale 3:30-3:45. Do 28km było równiutko 5min/km, czyli akurat na 3 godziny i 30 minut. Dalej poszło gorzej. Pomimo ogromnych ilości izotoniku mięśnie nóg na granicy skurczy. Niestety znacznie zwolniłem i zrealizowałem tylko plan minimum meldując się z czasem 3:45:50 co dało mi 422 lokatę. Na mecie zameldowało się prawie 1200 maratończyków. Opis trasy prezentującej najlepsze walory Katowic, Siemianowic i Mysłowic oraz inne szczegóły można znaleźć na http://silesiamarathon.pl &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - warsztaty kanioningowe PZA z technik linowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski (w niedzielę Tadek i Basia Szmatłoch) oraz grotołazi i wspinacze z różnych klubów Polski|&lt;br /&gt;
03 - 05 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugie warsztaty kanioningowe pod patronatem Polskiego Związku Alpinizmu odbyły się na skałkach Pazurka. Na skałkach ćwiczyliśmy zjazdy w różnych przyrządach kanioningowych (pirana, hydrobot, ósemka). Ćwiczyliśmy również zjazd z wypuszczaniem liny przez &amp;quot;ósemkę&amp;quot; i wykorzystaniem &amp;quot;tamponaty&amp;quot; do ściągania liny po zjeździe. Próbowaliśmy również &amp;quot;języka gwizdkowego&amp;quot; (francuskiego). Po za tym trenowaliśmy trawersy, zjazdy z łączeniem lin, zjazdy kierunkowe (odciągi). Oprócz tego poznaliśmy zasady worowania &amp;quot;kit-boula&amp;quot; i poręczowania dojścia i trawersu. Natomiast w Domaniewicach w Dworku Jurajskim (baza zgrupowania) odbyła się unifikacja sprzętu i prelekcja dotycząca zagadnień związanych z poręczowaniem kanionów. Pogoda słoneczna choć było dość zimno. Dzień kończymy ogniskiem. Po za tym należą się słowa uznania dla organizatorów i instruktorów szkolenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu niektóre zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FWarsztaty-Pazurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - MTB |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; Wojciech W.|05 10 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawie zgodnie z rowerowym przewodnikiem po Jurze robimy całkiem nawet szybką ok. 45 km wycieczkę od Olsztyna do Mirowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik|&lt;br /&gt;
28 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kondycyjne wyjście na Krywań (2495) niebieskim szlakiem od doliny Ważeckiej. W partiach szczytowych Tatr leży śnieg ale szybko topnieje. Pogoda przecudowna. Na szlakach wielu turystów. Solidnie zbiliśmy czas podejścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKrywan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: alpejskie kaniony|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadeusz Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Piotr, Tomasz Jaworski, Bogdan Posłuszny, 1 os. tow.|&lt;br /&gt;
19 - 21 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za cel obraliśmy dwa średniej trudności kaniony austriackie: Angerbach (v4, a3, III) i Lassingfall (v4, a3, II). Dojście do nich nie było tak oczywiste więc wydatnie przydał się GPS. Same kaniony bardzo ciekawe, zwłaszcza Lassingfall, gdzie mogliśmy się zetknąć z klasycznymi przeszkodami skalnymi i wodnymi. Były więc zjazdy na linie i dość ciekawe skoki. Pogoda niemal przez cały czas trwania wyjazdu był wręcz wymarzona więc za bardzo nie śpieszyliśmy się z przeprawami przez kaniony. W ostatni dzień pobytu część grupy zrobiła sobie wycieczkę miejscową kolejką a druga część ekipy poszła pod wodospad Mirafall. Wyjazd należy uznać jako bardzo udany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FAustria-kaniony&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góra Birów, okolice Mirowa -&amp;quot;kurs&amp;quot; wspinaczki i MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, i inni|&lt;br /&gt;
13-14 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krótkie acz bardzo udane wypady na Jurę w celach wspinaczkowo-rowerowych. Pierwszego dnia występuję w roli nauczyciela wspinaczki na Górze Birów- i pada kilka 4 :) poprowadzonych po raz pierwszy w życiu. Drugiego dnia łączę wspinaczki w Mirowie z MTB po okolicy. Pogoda dopisała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Ryczów - wspin na Grochowcu|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska|&lt;br /&gt;
07 09 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd na bardzo wielkim luzie. Pod skałę docieramy około 11:00! Na skale trochę ciasno i nie bardzo jest się na czym rozgrzać, więc na początek wykaszam ''SS Wiking VI.2'', a następnie w II próbie wyrównuję porachunki z ''Prześliczną Wiolonczelistką VI.2+''. Potem to już tylko parę VI-tek, w tym godna polecenia ''Country Roads''.&lt;br /&gt;
Wyjazd bardzo udany - opcja z opalaniem się na przemian ze wspinaniem, wyjątkowo mi odpowiada:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura pd. - wspin na Słonecznych Skałach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Paweł, Teresa Szołtysik |&lt;br /&gt;
07 09 2014}}&lt;br /&gt;
Za wspinaczkowy cel trochę przypadkowo obraliśmy Słoneczne Skały w dolinie Szklarki. Na pierwszy rzut poszła Dziewczynka gdzie pękła ''Korba'' VI 1 (tylko Paweł). ''Dziewczynka z pazurkami'' VI 1+ musi jeszcze poczekać choć wiele nie brakowało do jej zaliczenia. Potem wspinamy się na fajnej skale Ogrodzieniec gdzie robimy kilka dróg od IV+ do VI. Rejon fajny, pogoda na wspinanie idealna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSloneczneSkaly&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Pośpiech|&lt;br /&gt;
06 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z wolnej soboty (rodzina w sanatorium) postanawiam dokończyć szlak „Orlej Perci” na trasie Kozia Przełęcz-Przełęcz Krzyżne. Wyjechaliśmy o 2.00 z Mikołowa a o 6.00 jesteśmy już w Murowańcu. O 8.45 z Koziej Przełęczy zaczynamy czerwonym szlakiem kierować się w stronę Krzyżnego który osiągam o 13.30 (Rafał schodzi wcześniej-Skrajny Granat). O 16.00 pijemy piwko w schronisku. Pogoda w miarę dopisała lecz kotłowały się nad nami deszczowe chmury. Całość trasy około 26  km.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Apteka- MTB i wspin|&amp;lt;u&amp;gt; Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|06 09 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozpoczynam dzień rowerowo błądząc po jurajskich lasach (częściowo z premedytacją- pogoda cudna, częściowo już nie ;) ). Gdy udaje mi się w końcu osiągnąć właściwą skałę ku radości ekipy wspinającej się dołączam do zabawy na skałach, by jednak po kilku drogach popedałować szybko na swój pociąg do Zawiercia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: Beskid Śląsko-Morawski - MTB w okolicach Morawki|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Paweł Szołtysik |&lt;br /&gt;
31 08 2014}}&lt;br /&gt;
Z Morawki podjazd obok zaporowego jeziora na Slavic. Początkowo asfalt a potem już typowy beskidzki szlak. Grzebietowym szlakiem o profilu góra - dół docieramy do granicy czesko - słowackiej i nią nadal grzbietem z ładnymi widokami na obie strony dojeżdżamy na górę Sulov (942) do miejsca zwanego Biely Kriż. Stąd przepiękny zjazd do doliny Morawki. Całość pętli 30 km i 582 m deniwelacji. Szczegóły trasy tu: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Beskid_%C5%9Al%C4%85sko_-_Morawski . Pogoda nam się udała zważywszy, że u nas były burze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. – Starorobociański, Wołowiec i inne spacery|Wojtek i &amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt; Rymarczyk, Czantoria, Czeremosz i inni |9 - 23 08 2014}} &lt;br /&gt;
Koniec lata w Tatrach. Pogoda kapryśna – niemal codziennie ulewa. Dla nas był to przede wszystkim czas odprężenia, biegania boso po mokrej trawie, po błocie, wrzucania kamieni do rzeki z jak największym pluskiem, a także spotkania z rodziną (łącznie przez „bazę” przewinęło się kilkanaście osób). Udało się też zorganizować kilka fajnych wycieczek. Pierwszy tydzień sam uczynił siebie kondycyjnym, gdyż w ferworze pakowania buty zostawiliśmy w domu. Odbyliśmy kilka spacerów m.in. Doliną ku Dziurze, Doliną za bramką. Pochodziliśmy też trochę w okolicach Mietłówki (1110 m), położonej na trasie czarnego szlaku z Witowa na Gubałówkę.&lt;br /&gt;
Nowy tydzień to nowe wyzwania. Początkowo na samotną eskapadę mieliśmy wybrać się w poniedziałek, a przylepy zostawić pod czułym okiem dziadków. Prognozy były doskonałe, żadnego deszczu i słońce! Niestety po parogodzinnej próbie „ogarnięcia” mój entuzjazm się rozpłynął. Wojtek namówił więc swojego ojca i w południe obaj wybrali się na pętlę Trzydniowiański – Kończysty – Starorobociański i zejście doliną Starorobociańską. Całość dopełnił przejazd rowerem w obie strony przez Dolinę Chochołowską. Kolejnego dnia wstaliśmy skoro świt już z twardym postanowieniem…. Wyruszyliśmy w składzie Wojtek, Ola, Aga, Artur i Tymon na Wołowiec przez Wyżnią Chochołowską Dolinę i zejściem przez Rakoń i Grzesia. Po drodze stosowaliśmy możliwie dużo udogodnień przebrnięcia asfaltówki. Podejście Wyżnią Chochołowską było trafionym wyborem, przez większą część trasy nie spotkaliśmy żywego ducha. Z samego Wołowca szybko przepędziły nas schodzące coraz niżej chmury i silny wiatr. Dopiero gdzieś przed Przełęczą Łuczańską robimy sobie dłuuuugi odpoczynek z drzemką. Może nie było to do końca rozważne zważywszy na prognozy, ale…. Trudno odmówić sobie luksusu spania wtedy, gdy się tego chce! A nie tylko wtedy, gdy pozwalają na to okoliczności. Punkt 16. rozpoczęła się zlewa, w tym czasie robiliśmy ostatnie kroki na szczyt Grzesia. Z małą przerwą lało tak do samego domu lub – może bardziej – do samych majtek. Nie sądziłam, że będzie mi to tak obojętne. Zero stresu. Wręcz przyjemnie było zostać po tych kilku latach tak konkretnie, tatrzańsko zlanym! &lt;br /&gt;
Pod koniec tygodnia wybraliśmy się jeszcze z Zośką i Stasiem na Wielki Kopieniec (1328 m) z Toporowej Cyrhli i z zejściem Doliną Olczyską – okropnie rozjechana, błoto po kolana. Staś generalnie spał, Zosia z kolei dzielnie i chętnie maszerowała i trzeba było ją nakłaniać do nosidła, żebyśmy mogli trochę nadrobić czasówki. Rodzicom to trudno dogodzić.&lt;br /&gt;
Zdjęcia w galerii :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Pn. - wspinanie na Bońku|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; i Karol Jagoda |&lt;br /&gt;
23 08 2014}}&lt;br /&gt;
Standardowy wyjazd wspinaczkowy w dobrze znany nam rejon okolic Olsztyna. Pogoda idealna wspinaczkowo - letnie upały minęły już chyba na dobre. Po szybkiej rozgrzewce, walczymy na swoich projektach - Karol rozpracowuje &amp;quot;Prezydenta&amp;quot; VI.5, a ja walczę z &amp;quot;Filarem Wódki&amp;quot; VI.3 - niestety obydwie drogi muszą jeszcze poczekać:) Podczas drogi powrotnej zaglądamy w okoliczne lasy, szukając kolejnej miejscówki na następne lecie:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - MTB na Leskowiec|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik |&lt;br /&gt;
23 08 2014}}&lt;br /&gt;
Z Krzeszowa podjazd czerwonym szlakiem na Jaworzynę i Leskowiec (922). Trakt urozmaicony pod względem krajobrazowym i technicznym. Po większych podjazdach są odcinki poziome a nawet nie co w dół. Dysponując odpowiednią kondycją można wyjechać do góry bez schodzenia z roweru. Przy schronisku odpoczynek a potem krótki podjazd na szczyt Leskowca z ładnymi widokami na Babią Górę i pozostałe szczyty. Zjazd żółtym szlakiem w stronę Targoszowa miejscami bardzo trudny. W kilku miejscach musimy zejść z roweru gdyż szlak był właściwie łożyskiem górskiego potoku tyle, że bez wody. Niżej łatwiej. W sumie ciekawa pętla, ładna okolica, pogoda była w sam raz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA, WŁOCHY: wspinanie|Ola Golicz, Damian Żmuda, Kasia(os. tow.) &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; oraz Ania Bil, Sławek i Klaus |&lt;br /&gt;
08 – 17.08.2014}}&lt;br /&gt;
Plan był prosty – wspinanie w Dolomitach!!! Wszystko było gotowe: logistyka, skrupulatnie wybrane drogi , wyselekcjonowany sprzęt, nienaganna  forma (no z ostatnim to przesadziłem:)) Niestety nasz misterny plan spalił na panewce z powodu beznadziejnej pogody. Trzeba było na szybko wymyślić plan B. Najpierw ruszyliśmy w Hollental, który jest i tak po drodze w Dolomity, licząc że gdy pojawią się pomyślne prognozy będziemy mogli szybko przenieść się w miejsce docelowe.  Dzięki szybkiemu wyjeździe z Polski na parking w Keiserbrunn docieramy w piątek o 23.00. W sobotę  wybieramy się w trójkowym zespole (Ola, Damian i ja) na 300m szóstkową drogę, która jakoś nie powaliła nas swoją urodą. Mimo tego, że wszystko wskazywało na to że za chwile dopadnie nas burza, kończymy drogę całkowicie susi. W sobotę w nocy dojeżdżają do nas Ania ze Sławkiem, którzy w niedziele z Olą i Kasią wybierają się na pobliski dwutysięcznik.  Natomiast Damian i ja wybieramy 6 wyciągową drogę o trudnościach VII, jak się jednak okazało później nie są to kluczowe trudności na drodze. Założyliśmy że  cała wycieczka zajmie nam około 6h. Problemy niestety narastały kaskadowo, dzięki naszemu super precyzyjnemu topo i swojemu wielkiemu doświadczeniu już za 3 podejściem trafiliśmy na dobrą ścieżkę prowadząca do szukanej przez nas doliny, ale to dopiero był początek zabawy pod tytułem czy w ogóle uda nam się znaleźć drogę. O dziwo już po 3,5h znaleźliśmy się pod wejściem w drogę w stanie skrajnego zmęczenia i odwodnienia . Oboje uznaliśmy, że ten wielki sukces trzeba przypieczętować efektownym odwrotem. Jako, że głupio było czekać bezczynnie na resztę ekipy uznaliśmy, że można jeszcze spróbować się powspinać w Adlitzgraben.  Zgodnie z zasadą, że historia lubi się powtarzać dotarcie pod skałki zajęło nam ponad godzinę, gdzie znającym drogę zajmuje ona 15min. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skały robą bardzo dobre wrażenie, Adlitz w pełni zasługuje na miano najbliżej położonego westowego rejonu. W poniedziałek w decydujemy się(Ola, Kasia, Damian i ja) ze względu na optymistyczne prognozy na wyjazd w Dolomity, natomiast Ania ze Sławkiem postanawiają zostać w Hollentalu. Aby nie tracić całego dnia na przejazd pół dnia wspinamy się w Adlitz. Z ciekawszych prowadzeń padają  Traum ewiger Finsternis (6a+) ładna droga z cruxem na końcu, Josef-Trippel-Weg (5+) super wspinanie do samego stanu, Einstürzende Neubauten (6b+) ciągowe wspinanie z czujnym wyjściem,  Wolken im Kaffee (7a) kraul po klamach w przewieszeniu, prostowanie sławnego King Konga.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wieczorem trafiamy na fajny camping w Cortinied’Ampezzo, niestety  prognozy w ciągu doby zmieniły się tak diametralnie, że nie dają prawie żadnych szans na wspin w Dolomitach. Przeczekujemy jeszcze jeden dzień, lecz nic nie zapowiada poprawy pogody ,co gorsza w całej Europie pogoda delikatnie mówiąc jest kapryśna. Ostatecznie po rozważeniu wielu opcji (Franken, Osp, Adlitz) postanawiamy pojechać do Arco, gdzie dołączył do nas Klaus.Głównym powodem tej decyzji było to, że skoro nie moża uprawiać climbingu to przynamniej shopping. Niestety pomimo dużych planów udaje się nam jedynie kupić buty wspinaczkowe Kasi i Damianowi. Ilość sklepów wspinaczkowych w Arco robi wrażenie, niestety ceny nie są już tak promocyjne jak kiedyś. Poza zakupami udało się nam znaleźliśmy czas na wypróbowanie kilku lodziarni i pizzerii. Pogoda codziennie potwierdzała nam, że podjęliśmy dobrą decyzję o odwrocie z Dolomitów – każdego dnia naszego pobytu padało. Niema tego jednak złego co by na dobre nie wyszło – dzięki opadom temperatura pozwalała na komfortowy wspin  pomimo pory roku (połowa sierpnia!!!) Ze względu na pogodę wspinaliśmy się tylko w jednym przewieszonym rejonie Massone, który jest warty polecenia z jednym zastrzeżeniem – na niektórych drogach jest wyślizg porównywalny do klasyków w Bolechowicach. Padły m.in. Halloween (7a)- fajna droga forsująca 3 okapy, niestety kluczowy chwyt kuty, Aladin (7a) – mega promocja, Łutowiec się chowa,  Gino E La Sfiga (6b+) fajna długa ciągowa droga, Adelante (7a+) promocja, ale wspinanie piękne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FAUSTRIA%2C%20W%A3OCHY%20-%20wspinanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA- Totes Gebirge: spacery i MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|&lt;br /&gt;
04-07.08.2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontynuacja poszukiwań dobrych tras na samotne skitury. Pierwszego dnia robię świetną trasę z rejonu Almsee do schroniska Puhringershutte. Kolejny dzień z racji deszczu poświęcam na odpoczynek, by dwa następne spędzić na MTB i zdobywaniu szczytów. Jadę trasą rowerową wzdłuż rzeki Traun aż do Gmunden, by już zupełnie górsko podjechać pod Laudachsee, skąd klasycznym &amp;quot;Witoldem Henrykiem&amp;quot; wchodzę (już bez roweru) na szczyt Traunstein. Powrót inną drogą wzdłuż rzeki, połączony z orzeźwiającymi kąpielami :).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Od gór do Bałtyku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i  Teresa Szołtysik|&lt;br /&gt;
26 07 - 10 08 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W 2 tygodnie odbyliśmy samochodem podróż przez pd.-zach. (Sudety) i zach. Polskę (wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry). Po drodze robiliśmy wypady piesze i rowerowe w góry oraz zaliczyliśmy spływ kajakowy.  Był to dla nas bardzo odkrywczy wyjazd. Zobaczyliśmy wiele nowych terenów i przeżyliśmy kilka przygód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla zainteresowanych więcej szczegółów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęliśmy od Goleszowa gdzie u kuzyna Stasia robimy nie złą imprezkę otwierającą naszą podróż. Potem jedziemy generalnie ciągle na zachód. Krótki pobyt nad jeziorem Otmuchowskim a potem już góry Złote. Tu w Złotym Stoku zwiedzamy starą kopalnię złota gdzie oprócz całej historii kopalni można zobaczyć unikatową wystawkę różnych tabliczek. Z jednej się uśmiałem: „Walim na żądanie” (Walim to taka miejscowość a tabliczka była z przystanku).  Bardzo fajny był natomiast Lądek Zdrój. Stąd zrobiliśmy pieszą wycieczkę na górę Trojak (766) zwieńczoną właśnie potrójnym i wielkim masywem skał.  Następnie udaliśmy się w góry Bialskie. Startując z Starej Morawy przejechaliśmy na MTB dużą pętlę przez te właśnie góry. Od Stronia kilkunastokilometrowy podjazd doliną Białej Lądeckiej na Suchą Przełęcz (1009). Stamtąd bardzo stromy zjazd (egzamin hamulców) do Starej Morawy. Moim zdaniem to jeden z najpiękniejszych i dość dzikich zakątków Kotliny Kłodzkiej. Sam szlak rowerowy też do łatwych nie należy.&lt;br /&gt;
W dalszej kolejności objeżdżamy Kotlinę Kłodzką tzw. Drogą Śródsudecką wiodącą uroczą doliną między górami Orlickimi a Bystrzyckimi. Odcinek między Międzylesiem a Lesicą a nawet dalej jest w zasadzie pozbawiony utwardzonej nawierzchni. Ruch samochodowy właściwie nie istnieje. Później pogoda się pogarsza i niestety w deszczu wchodzimy na Szczeliniec Wlk. (919) i przechodzimy cały szlak skalny w tym rejonie. Zwiedzamy też Wambierzyce. Potem już jest Karpacz. Tu na MTB robimy pętlę dookoła Karpacza (350 m deniwelacji) a w drugi dzień już przy pięknej pogodzie wchodzimy (od schroniska Śląski Dom wybiegam na szczyt z maratończykami Maratonu Karkonoskiego) na Śnieżkę (1602) przez kocioł Łomniczki a schodzimy przez Czarny Grzbiet. Dalej nasza podróż wiedzie do czwartego rogu Polski (brakował nam do kolekcji). Częściowo przez Czachy docieramy do Bogatyni i następnie Kopaczowa. W jego pobliżu łączą się granice Polski, Czech i Niemiec. Oglądamy też potężną odkrywkę węgla brunatnego. Dalsza droga wiedzie już na północ kraju wzdłuż Nysy Łużyckiej a dalej Odry. Przepiękne rozległe lasy. Jedziemy bocznymi drogami, często o złej nawierzchni. Kapiemy się w leśnych jeziorach, których tu nie brakuje. Mijamy małe wioski i senne miasteczka często z wspaniałymi acz zapomnianymi zabytkami. W Połęcku przeprawiamy się małym promem przez Odrę w momencie nadciągającej burzy. Kilka kilometrów po drugiej stronie drogę zablokowało nam zwalone przez nawałnicę stare drzewo.  Po godzinie straż pożarna udrożniła trakt i w nieustannym deszczu dotarliśmy do Łagowa. Tu spotykamy koleżankę z klubu Anię Bil (była tu na obozie płetwonurków). Wracamy wkrótce do granicy i znów poruszając się na północ osiągamy Kostrzyn (tu jeszcze widać efekty Woodstock, wiele osób jeszcze wracało po tej imprezie, cóż my się trochę spóźniliśmy). Następny ciekawym terenem są okolice Cedyni. Niesamowite bagna dolnej Odry. Tu rozegrały się dwie słynne bitwy. My wdrapujemy się na wzgórze z pomnikiem gigantycznego orła dominującego nad okolicą oraz oglądamy fragmenty grodziska nie opodal. Kolejną noc spędziliśmy nad pięknym jeziorem Morzycko (objechaliśmy je dookoła rowerami). W jego wodach po dziś dzień spoczywa wrak radzieckiego samolotu Jak – 9  z czasów wojny. Z pojezierza Myśliborskiego robimy przeskok do Kamienia Pomorskiego. Stąd na rowerach objeżdżamy Chrząszczewską Wyspę. Najtrudniejszym odcinkiem okazał się szlak z Buniewic zarośnięty pokrzywami, w dodatku kąsały nas „koniary”. Docieramy jednak na północny brzeg gdzie już w wodzie zanurzony jest potężny głaz narzutowy. To tzw. Królewski Głaz. Z pięknego Kamienia robimy już autem ostatni przeskok na północ do Pobierowa gdzie jeden dzień odpoczywamy w „plażowych” klimatach. Doprawdy nie wiem jak tak można spędzać wolny czas. Po takim „odpoczynku” kierujemy się do Trzebiatowa skąd robimy kilkunastokilometrowy spływ kajakowy Regą do morza a właściwie portu w Mrzeżynie. Rzeka łatwa i dość przyjemna choć nawiosłowaliśmy się sporo (tempo mieliśmy bardziej sportowe). W drodze powrotnej do domu zatrzymujemy się jeszcze nad jeziorem Miedwie a potem w Lubrzy (okolice Świebodzina). Tu na rowerach przejeżdżamy krótki ale bardzo ciekawy Szlak Nenufarów wokół jezior Goszcza i Lubie oraz robimy rowerowy wypad do starego klasztoru Cystersów w Gościkowie i bunkrów w Boryszynie. Stąd już wracamy bezpośrednio do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W trakcie naszej podróży autem pokonaliśmy 2021 km. Na rowerach, głównie na terenowych drogach górskich i leśnych przejechaliśmy ok. 150 km. Kilkanaście kilometrów pokonaliśmy kajakiem i tyle też pieszo po górach choć dokładnie trudno mi to zmierzyć. Noce spędzaliśmy głównie na polach namiotowych. Jest jeszcze w Polsce sporo ciekawych miejsc a ta podróż po raz kolejny uzmysłowiła nam w jakim pięknym kraju żyjemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FZach-Polska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyrypa Beskidzka:|Ola Golicz, Asia K.|&lt;br /&gt;
01-02/03.08.2014}}&lt;br /&gt;
opis może w późniejszej przyszłości...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.facebook.com/WyrypaBeskidzka?fref=ts&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|PODLESICE: wspinanie|Sebastian Podsiadło, Kamil Grządziel, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;,|&lt;br /&gt;
30.07.2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i się wybraliśmy. Naszą ,,mocną trójkę” najlepiej podsumowuje rozmowa przeprowadzona rano w samochodzie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*K: To mój drugi raz w skałach będzie.&lt;br /&gt;
*S: Mój już trzeci, a twój Asia ?&lt;br /&gt;
*A: Nooo… też tak jakby trzeci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zważając na powyższe nie dziwi, że zaczęliśmy nasz wyjazd od Turni Motocyklistów i dróg: Sen na Jawie i Brzęczenie Komara (wycen nie podaję, bo mi głupio po przeczytaniu opisu wspinaczki we Francji :) …. ). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tej rozgrzewce udaliśmy się pod Skałę Aptekę. Pod ścianą pustki, w końcu to środek tygodnia (niech żyją studenckie wakacje !!! szkoda tylko, że ostatnie w życiu). Chłopcy uznali, że pora na coś cięższego i zawalczyli z Prozakiem Życia (VI), ja nawet nie musiałam wstawać z koca, a Prozak  i tak wygrał. Więc skoro drogi szóstkowe jeszcze nie są dla nas, to trzeba próbować z piątkami. Tym razem wstałam z koca i wybrałam Anakolut (V), po namyśle zmieniłam drogę na Lewy Filarek (III), ale po wpince i kolejnym namyśle wróciłam na Anakolut, wyszło coś mojego, ale przynajmniej nie siedziałam na kocu. Sebastian z Kamilem zrobili Fizyka (IV+), a ja w tym czasie zdobyłam szczyt skały ścieżką od tyłu (fajny widok z góry). Potem podjęłam próbę przejścia Filaru Apteki (nie wyszło, mam za krótkie  ręce, serio ! zabrakło 10cm - wiem bo patrzałam jak szedł Kamil i chwytał dokładnie to co ja bardzo chciałam dosięgnąć). Zrobiło się już późno więc przeszliśmy na ścianę północną z postanowieniem wejścia na W Zasadzie Nie Groźną (V+), po ,,obgadaniu” sprawy uznaliśmy, że może nie starczyć liny, no i nie mamy oznaczonej połowy … (drugi problem szybko rozwiązaliśmy, pierwszym postanowiliśmy się nie martwić - zawsze można zjechać na dwa razy, tak jak ,,ten pan obok”). Sebastian skończył trochę przed końcem i zjechał bardzo niezadowolony. Kamilowi udało się wejść wyżej, ale nie dość, że lina już się kończyła to jeszcze zabrakło mu ekspresów (a wziął wszystkie jakie ze sobą mieliśmy). My uznaliśmy, że Kamil ma drogę zaliczoną, bo pozostała mu jedna prosta wpinka do końca. Już na zakończenie ja zrobiłam Cześć i Dziękuję Za Ryby (IV+), bardzo przyjemna droga, mimo, że zakończyłam na pierwszym zjeździe (nie żeby mi się nie chciało, ale i tak nie było tyle ekspresów, żeby iść dalej).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i w porównaniu z klubowymi łojantami wyniki naszej trójcy nie są imponujące, ale patrząc na to od naszej strony to:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* Był to nasz pierwszy samodzielny wyjazd.&lt;br /&gt;
* Podczas wyjazdu mieliśmy progres z dróg o wycenie III, na drogi IV+ i V+.&lt;br /&gt;
* Trzech z trzech uczestników pobiło swoje życiowe rekordy !!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPodlesice%20Apteka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Totes Gebirge - spacery|Ola Golicz|&lt;br /&gt;
25 – 27.07.2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas moich dłuuugich tegorocznych wakacji (zasłużonych czy nie...)poza MTB, bieganiem, zumbą i kursem prowadzenia samochodów elektrycznych ;) w okolicach Wels we wcześniejszym okresie w ostatni weekend postanowiłam w końcu wdrożyć w życie mój plan przygotowania się do samotnych wypraw skiturowych(!)- poprzez rozeznanie odpowiednich terenów latem. Padło więc na Totes Gebirge. W piątek testuję niezwykle urokliwe okolice Traunstein, by w sobotę przenieść się nieznacznie w okolice Offensee. Tam badam teren wokół Rinnerkogel oraz Weißhorn. Całkiem tanio i przyjemnie nocuję w Rinnerhutte. Na koniec zwiedzam polecane mi Traunkirchen. Wszystkie odwiedzone miejsca w mojej ocenie godne polecenia w każdym sezonie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia https://www.dropbox.com/sh/ce6j010r4aw66px/AADaPpr4s0qncknEkJLlRImpa#/&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: Alpy Delfinatu - wspinanie|Ola Golicz, Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Kasia Rupiewicz&amp;lt;/u&amp;gt;,Karol Jagoda|&lt;br /&gt;
11 – 20.07.2014}}&lt;br /&gt;
Przygotowania do wyjazdu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Damian – 100 dni za biurkiem &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	     40 dni w łóżku z powodu kontuzji kolana&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Kasia – 149 dni za biurkiem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	  28 dni w łóżku z powodu zapalenia oskrzeli&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karol – 135 dni za biurkiem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	  20 dni w łóżku... bo mógł&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola – 800 kilometrów przebiegniętych od początku roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	nie licząc skiturów, pływania, jaskiń, zumby, jazdy na rowerze...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Audi A6 – 2,7 TDI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	      …które nie dojechało do Francji&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do wyjazdu w Alpy przygotowywaliśmy się od początku roku. Brak formy wymaga ogromnej samodyscypliny, ale nie poddawaliśmy się wszechobecnej modzie na aktywne spędzanie czasu. Do pracy tylko samochodem, po pracy tylko komputer a niedziela oczywiście na rodzinnym obiedzie. Było ciężko, ale nie sztuką jest przecież pojechać w góry kiedy jest się w dobrej w formie, tak jak nie jest wyczynem iść dalej, gdy człowiek wciąż może oddychać. My postanowiliśmy pojechać w Alpy, aby pokonać siebie, udowodnić wyższość umysłu nad ciałem i rzucić wyzwanie niemożliwemu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przemyśleniu zaprosiliśmy jeszcze Olę, żeby choć jedna osoba była w stanie dojść do schroniska i wezwać pomoc.&lt;br /&gt;
Na cel wyjazdu wybraliśmy Alpy Francuskie – okolice Grenoble. Jest to najdalej wysunięty na południe region alpejski, który w związku z tym daje nam największą „gwarancję” dobrej pogody. Trzeba jednak przyznać, że znajduje się on też nieco dalej od Polski. &lt;br /&gt;
Są dwie możliwości dostania się na miejsce: samochód lub samolot + wynajęcie auta. Obie nie są idealne pod względem czasu i kosztów dojazdu. Wybraliśmy dojazd samochodem w wersji luks, czyli wynajęcie Audi A6. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu nastąpi krótka dygresja na temat ywpożyczania samochodów na wyjazdy wakacyjne. Otóż jest to bardzo dobry pomysł, ponieważ często auto, którym dojeżdżamy codziennie do pracy i na zakupy nie nadaje się na wyjazd z ekipą w góry. Należy jednak pamiętać, że wypożyczalnie na polskim rynku mają wiele ukrytych kosztów, o których nie informują otwarcie na stronach internetowych. Cieszą się mimo to dużą popularnością, więc o wypożyczeniu samochodu należy pomyśleć też z odpowiednim wyprzedzeniem. Ostatnia sprawa zaś, to warto podpytać znajomych i skorzystać z usług sprawdzonej firmy... Nasze Audi A6, wynajęte w bardzo przyzwoitej cenie, w dniu wyjazdu pojechało na myjnie samochodową i jak nas poinformowano już nigdy stamtąd nie wróciło. Korzystając z okazji apelujemy do wszystkich, aby zwrócili uwagę na uwiezione w którejś z myjni czarne Audi. To ważne, bo najprawdopodobniej w jego wnętrzu wciąż znajduje się kierowca, z którym kontakt urwał się 11 lipca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kończąc dygresję o wypożyczalniach dodam, że ostatecznie pojechaliśmy autem Damiana, które jest dostatecznie duże, by pomieścić 4 osoby z bagażami i nie zgubić się pomiędzy szczotkami. Na wszelki wypadek nie myliśmy go przed wyruszeniem w trasę.&lt;br /&gt;
Dwadzieścia cztery godziny później, po wielu przygodach i źle zinterpretowanych komunikatach GPSa dotarliśmy do miejscowości La Berarde. Jest to lokalizacja godna polecenia każdemu, kto wybiera się pod namiot. Miasteczko otwiera się na wiosnę i zamyka jesienią. W ciągu zimy kręta droga wiodąca na wysokość 1700 m przestaje być przejezdna. W okresie letnich wakacji, jest ono jednak w pełni dostępne dla turystów oferując sympatyczny i niedrogi camping otoczony szczytami. Nie musimy chyba dodawać, że podejście pod ścianę, gdy startuje z 1700, to krótsze podejście. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjeżdżamy w deszczu. Pierwszego dnia pogoda jeszcze nie jest pewna, więc Damian zabiera Kasię i Olę na najprostszy wielowyciąg na Tete de la Maye. Podejście od kempingu pod drogę, która ma 13 wyciągów zajmuje jakieś 20 minut. W razie niepogody można znaleźć w okolicy zupełnie standardowe drogi sportowe. Wielowyciągi także oferują zróżnicowany poziom trudności. Karol, jako najtwardszy członek zespołu, postanawia jeszcze ten jeden dzień przespać, by być lepiej przygotowanym na mierzenie się z samym sobą na trudniejszych trasach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dnia drugiego budzimy się w niebie. Ponieważ po otwarciu namiotu widać tylko białe obłoczki, a w zasadzie to sam namiot się w takiej chmurce znajduje, postanawiam spać do oporu i wyruszyć w trasę dopiero po spokojnym poranku. Damian i Karol robią tego dnia podejście pod Dibonę. Ola i Kasia wybierają się na spacer Doliną Bonpierre. Dobry wybór na początek w obu przypadkach. Podejście do schroniska pod Diboną (2700 m) jest ze względu na nastromienie i deniwelację jednym z bardziej kondycyjnych „spacerów”, jakie sobie można zafundować. Bonpierre natomiast jest jedną z bardziej urokliwych dolinek, którymi można się przejść bez większego wysiłku i podchodzenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Karol i Damian śpią pod Diboną. Kulturalnie, w jednej z ogrodzonych kamiennym murkiem miejscówek przygotowanych oficjalnie dla wspinaczy, którzy zdecydują się nocować pod ścianą. Wstają najwcześniej – tym razem są dostatecznie wysoko, by niebo nad ranem znajdowało się pod nimi – i jako pierwszy zespół wbijają się w ścianę. Droga na Dibonie, którą robią jest obowiązkowym punktem dla każdego wspinacza, który przyjedzie w ten region. Sama ściana Dibony jest pocztówkowo piękna, a widok ze szczytu wręcz nierealny. Gdyby tylko nie była taka długa... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola i Kasia tego samego dnia wybierają się do bardzo malowniczej Doliny des Etages. Po miłym czterogodzinnym spacerze rozpoczynają podejście do schroniska Soreiller, by dołączyć do chłopaków (wspomniane już 2700 m). Ola po drodze robi zdjęcia, je suszone morele, wysyła sms-y, gra w gry na komórce. Kasia pokonuje samą siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spotykamy się szczęśliwie przy schonisku i schodzimy wszyscy razem. Na zejściu Karol pokonuje siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia pogoda jest już bezdyskusyjnie rewelacyjna. Słońce nie daje żyć, ale za to ani jeden zabłąkany obłoczek nie grozi pokrzyżowaniem nam planów. Postanawiamy, że będzie to dzień restowy. Kasia dla rozruszania zakwasów wybiera się jedynie na krótki spacer pod Szczyt La Berarde (2 h i 800 m deniwelacji). Damian i Karol postanawiają tylko podejść pod następną ścianę przy schronisku La Pilatte (4h i 830 m deniwelacji). Ola ogranicza się do wyjścia pobiegać. Po 20 minutach dogania chłopaków, którzy wyszli dwie godziny wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Damian i Karol nocują w schronisku. Głownie z inicjatywy Karola, który jakoś mało entuzjastycznie reaguje na pomysł podejścia od razu pod ścianę i spania na lodowcu. Trzeba przyznać, że schronisko gości głównie wspinaczy i nawet oficjalnie budzi każdy zespół w zależności od zadeklarowanej przez niego trasy. Pechowo nasi wybierają na Les Bans i Couloir Macho (tak, dobrze zgadujecie, że polskie tłumaczenie będzie brzmiało: Kuluar Macho), a to oznacza wyjście o 2:00 nad ranem. Dzielnie zdobywają szczyt (3600 m) korzystając ze świeżo nabytych umiejętności wspinania zimowego. Przechodzą granią szczytową, która jest tak krucha, że ciężko znaleźć odpowiednie słowa - nawet w obfitującej w przekleństwa polszczyźnie - i wracają lodowcem do schroniska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola i Kasia umawiają się z chłopakami pod schroniskiem na 15:00. Przychodzą przed czasem, a dopiero o 16-ej udaje im się wypatrzyć zespół, który wciąż jest w ścianie. Obsługa schroniska budzi wspinaczy tak wcześnie, bo popołudniu i przy pełnym słońcu, chodzenie po lodowcu staje się mniej bezpieczne. Nasi jednak mięccy nie są. Co to za sztuka zrobić drogę kiedy ma się kondyncję, umiejętność i zapas sił? Być twardym i zrobić kuluar Macho bez tego wszystkiego, to dopiero jest wyczyn.&lt;br /&gt;
Damian schodzi z dziewczynami i udaje im się dotrzeć do kampingu przed nocą. Karol postanawia się nacieszyć jeszcze trochę swoim rekordem wysokości, a także – jak piszą Francuzi w przewodnikach – „poczuć bycie w górach”. Dlatego zostaje w schronisku i schodzi następnego dnia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny dzień, jest najcieplejszym dniem całego tygodnia. Co niestety nie cieszy aż tak bardzo, zważywszy jak ciepłe były poprzednie. Damian, Ola i Kasia wybierają się na wycieczkę do Temple Ecrins. Jest to sympatyczne schronisko położone na 2400, ale trasę można przedłużyć do 2800 podchodząc sobie ścieżką do granicy lodowca. Miejsce słynie z wyjątkowo ładnych kwiatów, ale widoki - dla nas amatorów – robią znacznie większe wrażenie niż roślinki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mała dygresja o turystyce we Francuskich Alpach. Zasadniczo nie widuje się tu turystów z plecaczkami. Turystów bez plecaczków ale w klapkach lub szpilkach nie ma w ogóle. 80% napotkanych osób to wspinacze robiący podejście pod drogę albo ludzie z linami, którzy planują przynajmniej przejść się lodowcem. Oznacza to, że pomimo idealnej pogody, w miejscach, gdzie nie ma popularnych dróg wspinaczkowych nie spotkamy prawie nikogo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koniec dygresji i nasz ostatni dzień we Francji. Rano Karol, Damian i Ola wybierają się na drogę wspinaczkową położoną tuż obok wodospadu, której największą zaletą są: 10 minut podejścią pod drogę i zjazdy. Kasia w tym czasie robi sobie spacer do Vallon de la Lavey. Ze względu na wczesną godzinę przez pierwsze trzy godziny nie spotyka nikogo, ale wracjąc widzi nawet – po raz pierwszy w tych górach – ludzi w addidasach. Czuć, że to sobota. Pogoda ze swoim idealnym wyczuciem czasu czeka aż wrócimy na kamping i dopiero wtedy żegna nas deszczem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed wyjazdem próbujemy jeszcze tradyjnych francuskich potraw w miejscowej restauracji i wyruszamy w dwudziestogodzinną podróż pełną rozmów, o życiu, śmierci i dentystach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo braku formy udało nam się zrealizować wszystkie zamierzone cele,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
bo chcieć to móc,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a czasem to po prostu nie mieć wyboru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjecia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FFrancja%3A%20Alpy%20Delfinatu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia II /ola/: https://www.dropbox.com/sh/ivamhb9kcsw9yc5/AAB6VwzCDhOInisOaL-Hv4Jma&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. – biwak w Nadkotlinach|Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, osoba utajniona|&lt;br /&gt;
19 – 20.07.2014}}&lt;br /&gt;
Ten wyjazd był zaplanowany już dawno temu i pierwotnie w akcji miało uczestniczyć 6 osób, jednak z powodów ,,życiowych” ostały się tylko trzy. Mimo wszystko kierownik (Mateusz) nie zdecydował się (na szczęście) na odwołanie biwaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyruszyliśmy w sobotę rano koło godziny 10 z parkingu przed Doliną Małej Łąki, jedni szli szybciej, a ja wolniej, ale koniec końców wszyscy dotarliśmy pod otwór Jaskini Wielkiej Śnieżnej, gdzie zdążyliśmy zobaczyć wskakujących do dziury grotołazów z Krakowa, mieliśmy się z nimi spotkać później w jaskini. Od tego miejsca już trzymaliśmy się razem, by około godziny 14 znaleźć się pod otworem jaskini Nadkotlinami, a o 15 zacząć akcję. W czasie przebierania dołączyli do nas Tadek, Damian i Artur by zostawić plecaki i pójść dalej do otworu jaskini Litworowej. Z nimi też jeszcze mieliśmy się spotkać podczas tego wypadu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na szczęście dla naszej trójki (która nie była szóstką), Mateusz dogadał się z Speleoklubem Tatrzańskim, że w zamian za pomoc w deporęczowaniu ich lin wiszących w jaskini będziemy mogli z nich skorzystać. Z tego powodu przejście przez jaskinię poszło nam dość sprawnie aż do Obejścia Gliwickiego i dolnej części Setki. Dalej już musieliśmy sobie radzić sami  - według szkicu technicznego mieliśmy przed sobą jeszcze trzy studnie, jednak zarówno jaskinia jak i opis jaskini udowodniły nam, że jesteśmy w błędzie i studnie są cztery. Musieliśmy obrabować z jednej liny wór przygotowany na zaporęczownie partii za Suchym Biwakiem, którymi miała przejść druga ekipa z naszego klubu -w celu dokonania trawersu ( tym co zrobimy z brakującą liną postanowiliśmy się ewentualnie pomartwić później). Na Suchym Biwaku byliśmy o godzinie 19, stąd Mateusz pobiegł poręczować odcinki dla Tadka, Damiana i Artura (i nie musiał się martwić brakiem lin, ponieważ częściowo studnie są tam zaporęczowane ,,jakimiś” linami), pozostała dwójka po prostu poszła, by spotkać wracającego z udanej misji Mateusza. Rozłożenie biwaku (testowanie nowego namiotu) poszło sprawnie. Kolacja i spanie. Koło naszego biwaku przewinął się zarówno klub z Krakowa jak i reszta Nockowiczów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wstaliśmy o godzinie 7, a o 8 byliśmy już gotowi do drogi powrotnej. Ja szłam przodem, a chłopaki z tyłu deporęczowali. Powyżej mokrej 40-stki spotkaliśmy trójkę grotołazów z Speleoklubu Tatrzańskiego, którzy przyszli nam z pomocą, był to najodpowiedniejszy moment, bo właśnie stosunek worów na osobę zaczął przekraczać 1. Również od tego miejsca wyjście zaczęło mi się dłużyć i mimo (pożyczonego) pantina na nodze odczuwałam coraz większe zmęczenie, ale przebłyski światła z powierzchni dodały mi sił. Chwilę później ostatni z naszej trójki wyszedł z jaskini, przebraliśmy się  i  popędziliśmy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinie Wlk. Litworowa - Nad Kotliny, trawers otworów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadeusz Szmatłoch, Artur Szmatłoch|19 - 20 07 2014}}&lt;br /&gt;
Dokonaliśmy trawersu jaskiniowego w systemie Wielkiej Śnieżnej od jaskini Wielkiej Litworowej do jaskini Nad Kotlinami. Akcja trudna. Całkowity czas przejścia – 18 godzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szczegóły dla zainteresowanych:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jaskinia Nad Kotlinami była zaporęczowana przez zakopiańczyków oraz częściowo przez naszych kolegów z klubu (Mateusz Golicz, Asia Przymus oraz Miw). Grupa Mateusza i nasza działała w tym samym czasie. Oni weszli otworem Nad Kotlin (ich celem był biwak w jaskini, zaporęczownie nam odcinaka Suchy Biwak - II Biwak i zreporęczowanie Kotlin po naszym przejściu) a my po zostawieniu plecaków poszliśmy na drugą stronę góry, do otworu Litworki. Tu już sami poręczujemy jaskinię do Starego Dna. Najgorsze było w partiach połączeniowych Litworki z Śnieżną. W Błękitnej Lagunie było wody więcej niż zwykle więc przy czołganiu tym niskim korytarzykiem solidnie się moczymy. Tadka nawet trochę podtopiło (miał kask i w decydującym momencie nie potrafił podnieść głowy) ale Artur szybko mu pomógł. Po tym odcinku wszystkich nas telepało z zimna, wysiłku i wrażeń. Następnie bardzo uciążliwe przedzieranie się przez dalsze zaciski i ciasnoty, często w wodzie. Newralgiczny był zacisk przed pionową szczeliną (teraz jest tam lina), który tym razem jakoś pokonaliśmy (Tadek wykorzystał z góry założoną taktykę przejścia). Szczęśliwi docieramy do Komina Ekstazy. Trzeba przyznać, że partie połączeniowe są niewygodne a to, że w miarę płynnie nam poszły to dlatego, że tam niejednokrotnie byliśmy przed laty. Dalsza droga wydała się łatwiejsza. Na Nowym Biwaku (sądzę, że to jedno z najbardziej odosobnionych miejsc w polskich podziemiach) robimy krótką przerwę na posiłek. Po tym brniemy przez Ciągi Przykrości i dalsze niekończące się zjazdy i trawersy. Z radością więc witamy huk wody spadającej do Sali Wiatrów w Śnieżnej. Tym samym kończy się nasza droga w dół. Stąd niemal 700 m pionu w górę. Dodatkowo dochodzi nam reporęczowanie jaskini do Suchego Biwaku (wisiały tu wprawdzie inne liny ale aby obyło się bez niespodzianek nasi koledzy dopręczowali dziurę naszymi linami). Odczuwamy już nie co zmęczenie ale w umówionym przedziale czasowym docieramy do Suchego Biwaku gdzie nasza trójka nockowiczów biwakowała w testowanym przez Mateusza namiocie. Był środek nocy więc nawet się nie widzimy tylko wymieniamy kilka zdań. Po posiłku ruszamy w stronę Kotlin. Zmęczenie, ciężki wór z linami powoduje, że wielkie studnie (zwłaszcza Setka, i Szywała) wydają się nie mieć końca. Powoli jednak zdobywając metr po metrze w 8 godzin od Suchego Biwaku wydostajemy się otworem Nad Kotlin na powierzchnię. Byliśmy poobijani i czuliśmy każdy nawet najmniejszy mięsień. Na szczęście pogoda jest wymarzona. Słońce i ciepełko, tego nam trzeba było. Wkrótce też nadchodzi trójka zakopiańczyków by wspomóc grupę Mateusza przy retransporcie lin z Kotlin. Mile spędzamy czas na sympatycznej pogawędce. Pozdrawiamy! Zakopiańczycy wkrótce znikają w jaskini a my rozpoczynamy zejście. Wracamy przez Kobylarz. Deficyt snu i potworne zmęczenie zmuszają nas do półgodzinnej drzemki na trawie przy szlaku. Dalej zwlekamy się do Kir na Biały Potok gdzie u znajomego bacy znów kładziemy się na trawie i 2 godziny śpimy by jeszcze tego samego dnia bezpiecznie wrócić autem do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu rozkład czasowy  akcji liczony od wejścia: otw. Wlk. Litworowej – Magiel: 2 h, Nowy Biwak: 5.30 h, II Biwak: 8.30 h, Suchy Biwak: 10 h, otw. Nad Kotlin 18 h. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLitworowa-Kotliny&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - zajęcia kanonigowe PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadeusz Szmatłoch, Tomasz Jaworski oraz grotołazi, wspinacze i kajakarze z klubów speleologicznych i alpinistycznych z całej Polski |12 - 13 07 2014}}&lt;br /&gt;
Wzięliśmy udział w warsztatach kanoningowych pod patronatem PZA. Najpierw trochę teorii w centrali TOPR w Zakopanem. W pierwszy, bardzo deszczowy dzień wzięliśmy udział  w wykładzie na temat zagadnień związanych głównie z problematyką wodną podczas uprawiania kanonigu. Potem pojechaliśmy nad rzekę Białkę (w miejscu gdzie uchodzi do niej Jaworowy Potok). Jednak po całonocnych i wciąż trwających opadach rzeka rwała wściekłym nurtem z którym mógł by się jedynie mierzyć szaleniec. Nasza kadra z TOPRu stwierdziła więc, że warunki są zbyt niebezpieczne. Pojechaliśmy więc na Łysą Polanę gdzie mieliśmy zakwaterowanie w dawnej strażnicy WOPu a następnie nad Wodogrzmoty Mickiewicza gdzie miały się odbyć zajęcia linowe. Tu też nie ma złudzeń. Biała kipiel waliła całym kanionem tak, że skały „drżały”.  Udaliśmy się więc na bazę gdzie odbyło się kolejne szkolenie teoretyczne a potem integracja przy ognisku. Przestało padać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień to wspaniała pogoda. Udajemy się z rana znów w to samo miejsce na Białce. Wody opadły znacząco choć wiele brakowało do normalnego stanu. Już ubrani w pianki ćwiczymy w rzece pływanie pasywne i aktywne (trawersy, wejście w nurt, zachowanie się w cofce, wyjście z cofki). Ćwiczyliśmy także różne sposoby wydostania się z nurtu, skoki oraz podstawowe sposoby pomocy przy zastosowaniu rzutki.  Nasza kadra perfekcyjnie poprowadziła zajęcia oraz świetnie zaasekurowała (wiele razy aktywnie) odcinek rzeki, na którym ćwiczyliśmy.  Mieliśmy okazję przekonać się namacalnie jak  trudne jest zmaganie się z zmienną naturą rwącej rzeki, kilka razy zachłysnęliśmy się wodą. Ogólnie w tego typu sporcie ważne jest przede wszystkim doświadczenie no i krzepa. Wielkie podziękowania dla kadry za profesjonalne przeprowadzenie zajęć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKanoningPZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Filmik klubowy - https://vimeo.com/100883166&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Filmik (autor: Tomasz Utkowski): https://www.youtube.com/watch?v=khc4IGnciiA &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik  |06 07 2014}}&lt;br /&gt;
Start z zapory w Wiśle Czarne. Podjazd do Stecówki a następnie ciekawym, grzbietowym szlakiem na Karolówkę. Później ostre podejście do schroniska pod Przysłopem. Tu odpoczynek a potem długi zjazd do auta z objazdem jeziora. Wycieczkę urozmaicił chwilowy deszcz a i tak była straszna duchota. Fatalny dojazd autem do domu (prawie 3 godziny)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - wyjście na Magurę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Gabriela M. (os. tow.)|03 07 2014}}&lt;br /&gt;
Wejście na Magurę z Szczyrku a potem do schroniska pod Klimczokiem. Pogoda dobra. Szczyt Magury po ostatnich huraganach &amp;quot;wyczyszczony&amp;quot; z drzew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Podlesice -wspinanie|Ania Bil, Sławek Musiał,Mateusz Górowski,Damian Żmuda &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;,  |29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Jedziemy bez planu na konkretny rejon, przypadkiem wybieramy  Bibliotekę w Podlesicach.  Jak się okazało na podobny pomysł  wpadła połowa Warszawy - tłok i kolejki prawie jak w cudownych Rzędkach. Mimo upału udało się zrobić: Przez dziuplę (VI+) - mimo złego obicia bardzo fajna, Pan delikatesik (VI+) - crux przy pierwszej wpince, O kant dupy (VI.3+/4) - bulderowa, nieco parametryczna, Na przełaj(VI.1) - wyślizgany klasyk, Mania wspinania(V+). Z pewnością jest na tej skałce jeszcze wiele ciekawych dróg do zrobienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Klubowy spływ kajakowy Grabią i Widawką|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Bogdan Posłuszny, Łukasz Pawlas, Ala Kucharska, Tadek Szmatłoch, Basia Szmatłoch, Tomasz Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Piotrek, Kasia Jasińska, Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Michał Trytko, Rafał Pośpiech, Janusz Dolibog, Jola, Justyna, Hołek z dziewczyną, Jan Kempny, Basia Borowiec, Rafał Florczyk, Iza Florczyk, osoba utajniona, troje dzieci|28 - 29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Tym razem na spływ obraliśmy rzeki Grabia i Widawka (dopływ Warty) w woj. łódzkim. Spływ rozpoczęliśmy z Marzenina. Rzeka piękna i ciekawa. Kilka przenosek i przeszkód wodnych. Ponadto zmoczył nas krótki ale dość intensywny deszcz. Kilka osób zmoczyło się tradycyjnie w rzece. Biwak wypadł w uroczym miejscu u zbiegu Grabii i Widawki. W drugi dzień spokojniejszy spływ Widawką choć również były niespodzianki. Słońce tym razem odważniej świeciło. Dość szybko wpływamy na wody Warty i po krótkim rejsie &amp;quot;katamaranem&amp;quot; (wszystkie kajaki złączyliśmy w jedną jednostkę) dotarliśmy do Pstrokoni gdzie zakończyliśmy jubileuszowy dziesiąty, klubowy spływ kajakowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Słowackie - Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Osmałek, Rafał Mikulski|29 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki spacer na szczyt Rysów od słowackiej strony. W Tatrach wietrzenie i pochmurnie. Momentami przebłyski błękitnego nieba i słońca. Na trasie częściowo jeszcze warunki zimowe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom - 7 Bytomski Rodzinny Rajd Rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Zięć&amp;lt;/u&amp;gt; z rodziną|22 06 2014}}&lt;br /&gt;
7 już edycja (nasza pierwsza) Bytomskiego Rodzinnego Rajdu Rowerowego, którego trasa prowadzi wokół Bytomia. Był to dla nas eksperyment czy nasz syn wytrzyma dłuższą trasę w foteliku rowerowym - trasa liczyć miała ok 35km (dla nas miała ponad 40km licząc z dojazdami). Start odbył się o 11:00 z Bytomskiego rynku, niestety przy lekkim deszczu. Na szczęście zaraz po starcie przestało padać i wyszło słońce, także jechało się znacznie lepiej. Po drodze jeszcze dwukrotnie popadało, ale udało się przejechać rajd bez większej ulewy. Sama trasa przebiegała przez takie dzielnice Bytomia jak: Rozbark, Łagiewniki, Szombierki, Bobrek, Karb, Miechowice, Stolarzowice, Sucha Góra, Stroszek, Centrum gdzie metą był park miejski. Po drodze 3 postoje, a na końcu dla wszystkich pyszna grochówka :)&lt;br /&gt;
Reasumując syn dał radę wysiedzieć w sumie ponad 5 godzin w foteliku (oczywiście z przerwami) choć na 200 metrów przed metą padł i zasnął na siedząco, także na zupę się nie załapał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2014/Rowery-Bytom&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wysokie Taury- wyjazd skiturowy pt. „With a little help from my friend”|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Klaus B.|19-22 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Letnio/zimowy wyjazd skiturowy. Z pomocą Klausa, z którym już w kwietniu br. zdobyłam skiturowo szczyt Großer Priel (2515 m) w Totes Gebirge tym razem spędzam cudowny weekend narciarski w Karyntii w rejonie Mölltalgletscher. Celem pierwszego dnia jest Hoher Sonnblick (3105 m) do którego docieramy od strony przełęczy Fraganter Scharte (2752 m). Drugiego dnia z racji słabszej pogody zjeżdzamy do Schutzhaus Neubau (2175 m) skąd popołudniem robimy krótką turę szklakiem okolicznych ruin po kopalni złota w tym rejonie, by zafundować sobie całkiem niezły zjazd z wysokości w/w przełęczy upatrzonym wcześniej przez mego towarzysza kuluarem. Trzeciego dnia testuję moją kondycję- odprowadzam Klausa (zjazd na nartach + trochę z buta) do doliny Kolm Saigurn, wracam do schroniska i robię turę na Scharecka (3123 m). Po drodze wchodzę na szczyt Nuenerkg.(2827 m), zjeżdżam w stronę przełęczy, by po kolejnym zdobyciu Fraganter Scharte znów zjechać, wejść na szczyt Schareka, zjechać, wrócić na przełęcz i pięknie poprowadzoną oraz nową dla mnie trasą przybyć do schroniska. Ostatni dzień poświęcam na turystykę pieszą po terenie lodowca, by popołudniem zjechać ostatni raz na nartach do Kolm Saigurn i rozpocząć proces odzyskiwania mojego samochodu porzuconego po zupełnie innej stronie gór.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia z wyjazdu pod poniższym linkiem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.dropbox.com/sh/h0449fvczkx2k7k/AADfFkoBEmgIH7Mhnk88uYK_a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - pięć minut na połoninie|Ola Rymarczyk, Wojtek Rymarczyk i przylepy|19 - 21 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
770 km, 16 h w podróży, 3 dni na miejscu, 2 noce w samochodzie i 5 minut na połoninie... Cóż, kryterium rozsądku nie było decydujące przy wyborze destynacji. Najważniejsze, że dawno tak nie wypoczęliśmy, a od samego patrzenia na tę zieloność robi się lepiej. &lt;br /&gt;
Baza w Ustrzykach Górnych. Czwartek dochodzimy do siebie po trudach podróży, w piątek (w który początkowo planowaliśmy zrobić jakąś miłą trasę) niestety leje do południa, więc ostatecznie wychodzimy tylko na parogodzinny spacer po okolicy. Co też okazało się dobre, bo mogliśmy na spokojnie &amp;quot;oswoić&amp;quot; Zosię z nosidełkiem turystycznym, z którym wcześniej nie miała do czynienia. Sobota to przelotne deszcze i perspektywa wieczornego powrotu. Postanawiamy więc przejść się na Połoninę Caryńską od strony Ustrzyk - pierwsze samodzielne wyjście w góry w nowym składzie. Nie robiliśmy sobie dużych nadziei. Ja wzięłam na siebie jedno najukochańsze 10 kg, Wojtek drugie 15 i tak pomaszerowaliśmy. Poszło tak sprawnie, że nim się obejrzeliśmy byliśmy przy górnej granicy lasu. Zosia już kawałek wcześniej ostatecznie wyszła z nosidła i poszła sama. Dotarliśmy do grani. Dla tych widoków, wiatru, trawy, uśmiechów.. warto było tam przyjść. Radość niestety nie trwała długo, ledwie się rozłożyliśmy zaczął padać deszcz i zadecydowaliśmy odwrót. Schodziliśmy niespiesznie, tempem dwuletnich nóżek. Mimo naszych nagabywań, że może na ręce albo chwilę odpocząć, Zosia całą drogę przeszła sama. Zrobiło to na nas duże wrażenie. Jest nadzieja :)&lt;br /&gt;
Nocny powrót z końca świata to specyficzne przeżycie - czarno z przodu, czarno z tyłu, z boku czarno i jeszcze mgła. Praktycznie od Ustrzyk do DK 19 na Duklę. Lepsza droga to już inny świat. Niestety nasz przejazd został okupiony niezliczoną ilością rozjechanych myszy, żab i ropuch (pierwszy raz widziałam &amp;quot;łażące&amp;quot; ropuchy, kurcze, bardzo charakterystyczne - one nie skaczą tylko łażą!). Szczęściem rodzina lisów i zając obeszli się bez szwanku a i nam nie trafiła się grubsza zwierzyna. Uświadomiło mi to dosadniej jak bogatą i różnorodną krainą są jeszcze Bieszczady. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w dol. Prądnika|Ania Bil, Sławek Musiał &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Karol Jagoda, Mateusz Górowski |19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Od rana, Ja, Karol i Mateusz wspinamy na stosunkowo świeżo obitej Skale Nad Potokiem w Sułoszowej. Skałka znajduje się w okolicach Zamku w Pieskowej Skale. Zaletą/Wadą tej miejscówki jest bezpośrednie sąsiedztwo drogi. Skała proponuje niespełna 30 dróg o trudnościach III (trad), poprzez obite V do VI.3+/VI.4. Popołudniu dojeżdżają Ania ze Sławkiem i kundlem:) Skała godna polecenia na wyjazd z dzieckiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - kursowy wyjazd wspinaczkowy na górę Birów|Tomek Jaworski (instruktor), Asia Przymus, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, po okolicy na rowerze kręcił się Tomek Zięć z rodziną|19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Pod okiem Tomka nasi kursanci wspinali drogi na własnej protekcji oraz uczyli się zakładać stanowiska. Przy okazji powspinaliśmy kilka kursowych dróg. Na wędkę próbuję jeszcze 6.2+ z kiepskim efektem. Późnym popołudniem z Birowa wypłoszył nasz deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura pd. - rajd pieszy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Rafał Florczyk (G7), Adam Witkowski, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Kamil Grządziel, Julia Szydło, Nikola Bełtowicz, Joanna Sołtys, Michał Kaczyński, Agata Rurkowska, Mateusz Kostrzewa, Janusz Zychal |16 - 18 06 2014}}&lt;br /&gt;
To był trzeci taki rajd dla młodzieży w ramach hartowania ducha i ciała. Tym razem trasa wiodła z Tomaszowic przez wąwóz Poddkalański a dalej dolina Kluczwody - Wierzchowie (jaskinia Mamutowa) - dolina Bolechowicka - dolina Kobylańska - dolina Będkowska (jaskinia Łabajowa i biwak w okolicy jaskini). Dalej szliśmy do Ojcowskiego Parku Narodowego do doliny Sąspówki (przejście na przełaj, zejście dość stromym zboczem) - dolina Prądnika przy Pieskowej Skale - Sułoszowa (przejście przez pola pokrzyw na przełaj do szlaku) - peryferie Olkusza - rezerwat Pazurek (biwak w pobliżu jaskini Omszała Studnia) - Stołowa Góra - Bydlin. Ponad 60 km ciekawego szlaku. Biwaki odbywały się przy ognisku pod gołym niebem. Wszyscy spisali się dzielnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRajd&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Smoleniu|Ania Bil, Asia Wasil, Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; oraz czworonożny Oli|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd miał być nieco liczniejszy lecz pogoda niektórych skutecznie zniechęciła od aktywności na świeżym powietrzu. Wspinaliśmy się na skałach Zegarowych, które zdecydowanie są godne polecania(długie, nie wyślizgane drogi). Ze względu na niesprzyjające warunki rozpaliliśmy ognisko które pozwoliło nieco się ogrzać po zrobieniu kilku ładnych dróg min. Wczasowicz(VI-), Pierwsza Lewa (VI.1+), Relaks z wędką(VI.1), Laskowik(VI+).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura płd. - rowerami przez dolinki krakowskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na MTB z Wierzchowia przez dol. Bolechowicką, wąwóz Podskalański, dol. Kluczwody. Potem autem podjeżdżamy do Jaroszowca skąd już sam jadę rowerem szlakiem do Bydlina przez fajną okolicę. Z Bydlina autem wracamy na Nowy Bytom na podsumowanie wspinaczkowych mistrzostw Rudy Śląskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śnieżna - Partie Wrocławskie|Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Katarzyna Turzańska (STJ), Paweł Woźniak (STJ)|7 - 8 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do otworu Śnieżnej trzeba przechodzić przez wykop w śniegu. Grupa kursowa (Mateusz z Łukaszem i Sebastianem) dociera do Suchego Biwaku. Reszta ekipy udaje się w Partie Wrocławskie  gdzie pokonując Białe Kaskady osiągamy salkę pod Czarnym Kominem. Ciągi te to strome pochylnie i kominy kontynuujące się w górę powyżej otworu Śnieżnej, którymi spada woda (wiszą tu stare, często bardzo zniszczone liny). Z góry leje niezły wodospad więc z tego miejsca wracamy w dół a potem w górę w stronę otworu. W Wielkiej Studni dość dużo wody. Około drugiej w nocy wszyscy są na powierzchni. W nagrodę czekała piękna tatrzańska noc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak akcję widział Sebastian:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po długich ustaleniach terminu i godziny wyjazdu, wyruszyliśmy w końcu ze Śląska w sobotę ok. godz. 06.30 w składzie ja, Łukasz, Mateusz i Michał. Po dotarciu na parking przy wylocie doliny Małej Łąki i podziale 400m lin, 34 karabinków niezakręcanych i 4 worów ruszyliśmy w drogę. Po drodze za progiem Wyżniej Świstówki trafiliśmy na kontrolę strażnika z TPN-u (pierwszą w karierze instruktorskiej Mateusza). Po odnalezieniu otworu i dość długotrwałym worowaniu lin, akurat w czasie gdy dołączała już do nas druga nockową grupa z znajomymi z Krakowa, ruszyliśmy w dół Śnieżnej. Całość zaporęczowaliśmy razem z Łukaszem z wyłączeniem Konia za wodociągiem, który już był ładnie zaporęczowany. Po dotarciu na Suchy Biwak, podelektowaniu się truskawkami doniesionymi przez Mateusza, spotkaniu z drugą ekipą, oficjalnej sesji zdjęciowej Łukasza z Prezesem, już bez Michała, który ryszył w stronę partii wrocławskich z resztą, ruszyliśmy ku górze. Odwrót był dość szybki, bo nie musieliśmy deporęczować i nawet przyjemny z wyjątkiem Wielkiej Studni, gdzie nas trochę przemoczyło i Rury, gdzie znowu dość mocno schłodziło. Wychłodzeni (bynajmniej w moim przypadku) z zmrożonymi palcami, zastaliśmy jeszcze zachodzące słońce. Po dojściu w świetle czołówek i gwiazd do samochodu przed dojazdem na kwaterę, odwiedziliśmy jeszcze centrum Zakopanego w celu zakupów w sklepie całodobowym, który zamknęli nam o północy, z powodu niedzielnego święta. Skończyło się zatem na spontanicznym kebabie po drugiej stronie ulicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na drugi dzień, żeby nie marnować niedzieli w Zakopanem, wybór padł na Rusinową Polanę. W czasie gdy Mateusz i Michał ruszyli w kierunku Wołoszyna, ja i Łukasz weszliśmy na Gęsia Szyję, pojedliśmy oscypki i poleniliśmy się trochę na słońcu na polanie. Do domu ruszyliśmy ok. 17.30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fsniezna-kurs &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|X Śląskie Manewry Ratownictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel „Buli” Bula&amp;lt;/u&amp;gt;  |06 – 08.06.2014r.}}  &lt;br /&gt;
Już po raz dziesiąty TKTJ zorganizował manewry ratownictwa jaskiniowego, które odbyły się w tarnogórskich sztolniach i pobliskim rejonie. Udział wzięli taternicy, grupy wysokościowe, OSP, PSP (pojawił się nawet zespół z Trójmiasta), ratownictwo medyczne i ratownictwo górnicze KWK „Wujek” Ruch „Śląsk” w liczbie jeden:)&lt;br /&gt;
W piątek późnym popołudniem spotykamy się wszyscy na bazie w rejonie zwanym „Blachówką”  i prowadzimy unifikację, mającą na celu zarówno ujednolicenie systemów ratowniczych, jak i samo przypomnienie sobie ich.&lt;br /&gt;
W sobotę zostajemy podzieleni na cztery zespoły. Na każdy z nich czeka zadanie, po realizacji którego dochodzi do rotacyjnej zamiany tak, aby każda grupa wykonała i przećwiczyła wszystkie cztery „akcje ratownicze”. Zatem korzystamy z systemów autoratowniczych takich jak: metoda hiszpańska przeciwwaga, metoda bloczka ruchomego , ratowanie z trawersu – odbywające się w sztolni, opuszczanie poszkodowanego z wieży oraz z półki skalnej.&lt;br /&gt;
W niedzielę łączymy powyższe zadania w jedną całą akcję. W sztolni wyciągnięcie metodą balance poszkodowanej z szybika, wyprowadzenie na powierzchnię, trawers na półce skalnej, a następnie opuszczenie po tyrolce metodą balance.&lt;br /&gt;
Na manewrach pojawiają się stali bywalcy, co pozwala zauważyć, iż akcje ratownicze wykonujemy szybciej, bezpieczniej i sprawniej. Wymiana doświadczenia z grupami ratowniczymi straży pożarnej i lepsze wspólne zrozumienie pozwala dostrzec, że przyszłość maluje się w jasnych barwach.&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że każdy taternik powinien znać metody autoratownicze w stopniu zaawansowanym, a metody ratownicze w stopniu pozwalającym pomóc doświadczonym służbom ratowniczym, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wypadki w jaskiniach i to nie tylko na terenie naszego państwa.  Namawiam zatem wszystkich do udziału w ogólnopolskich i śląskich manewrach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Dolina Kościeliska - szkolenie z pracownikiem TPNu|Jan Krzeptowski (pracownik TPNu), Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Zięć&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Atamaniuk, Gosia Stolarek, Asia Przymus, Artur Szmatłoch|31 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyło się szkolenie z pracownikiem Tatrzańskiego Parku Narodowego Jaśkiem, kóry poopowiadał nam trochę o historii, działaniu i planach TPNu oraz o otaczającej nas przyrodzie.&lt;br /&gt;
Szkolenie to jest obowiązkowe dla każdego adepta przystępującego do egzaminu na kartę taternika jaskiniowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć z &amp;quot;wycieczki&amp;quot; Doliną Kościeliską: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie+TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Podlesice - walny zjazd sprawozdawczy PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 05 2014}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach, przede wszystkim jako protokolant.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - 38-lecie klubu w Piasecznie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Kamil Szołtysik, Kasia, Aga, Piotrek, Tomek, Artur, Basia, Tadek, Adam, Ania, Justyna, Piotr Szmatłoch, Adam Witkowski, Adam i Brygida Wilkoszyńska, Łukasz Pawlas, Ala i Aga Kucharska, Olek Kufel, Janusz Dolibog, Jola, Karol Jagoda, Damian Żmuda, Tomek i Asia Jaworska, Kasia Jasińska, Maciek Dziurka, Justyna, Grzegorz Szczurek, Jan i Marzena Kieczka, Ryszard, Marzenna Widuch, Daniel Bula, Sebastian Podsiadło, Asia Przymus, Ola i Wojciech Rymarczyk oraz &amp;quot;mnóstwo&amp;quot; dzieci |23 - 25 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne fajne spotkanie z całym przekrojem klubowej historii. Oprócz gawęd przy ognisku były wspinaczki na Cydzowniku, tyrolka, wchodzenie po drabince. Odwiedziliśmy również jaskinie Piaskowa i Wielkanocna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Łutowiec - sympozjum &amp;quot;Gdzie hobby przeplata się z nauką&amp;quot;|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ok. 30 osób|17 - 18 05 2014}}&lt;br /&gt;
Udział w dwudniowym sympozjum kartograficznym, które współorganizowałem z Jackiem Szczygem, dr Andrzejem Tycem oraz Pauliną Szelerewicz. Odbyło się czternaście półgodzinnych odczytów, sesja terenowa oraz ognisko integracyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Okolice Jaworzna - Sadowa Góra na rowerze|&amp;lt;u&amp;gt;Damian &amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Krzysztof Hilus, Zbyszek, Ela i Krzysztof Szuster|18 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawa wycieczka rowerowa do starych kamieniołomów dolomitowych na Sadowej Górze oraz zbiornika wodnego (też w starym kamieniołomie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Romanka, Rysianka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 05 2014}}&lt;br /&gt;
Sopotnia Wodospad - Romanka - Rysianka - Hala Miziowa - Sopotnia Wodospad. Ok. 1200 Hm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: XXV Spotkanie Weteranów Taternictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer z klubowiczami SBB oraz weterani z innych klubów speleologicznych, na miejscu grotołazi z Speleoklubu Orcus z Bohumina (szczegóły na stronie SBB)|10 - 11 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle co roku Jurek Ganszer z SBB zorganizował spotkanie tzw. weteranów taternictwa jaskiniowego. Tym razem w ramach tego spotkania poszliśmy do bardzo ciekawej jaskini Knehyńskiej w Beskidzie Śląsko - Morawskim. Wg naszych czeskich kolegów jaskinia ma 70 m głębokości i 300 m długości. Najpierw schodziliśmy po drabinkach a potem zjazd około 10 metrową studnią do niższych partii. Do góry wracaliśmy inną drogą. Jaskinia bardzo obszerna. Czesi prowadzą tu badania naukowe (mierzą ruchy skał w jaskini na przestrzeni lat). Po południu gro ekipy udało się do schroniska pod Baranią Górą na huczną zabawę a ja z Teresą do Szczyrku gdzie wieczór spędziliśmy ciekawie przy ognisku w fajnej kompanii też na wesoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FWeterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczki w Mirowie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Adam Witkowski, Kamil Grządziel, Julia Lipiec, Julia Szydło|09 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinaczki głównie na &amp;quot;wędkę&amp;quot; na drogach raczej kursowych. Nie obyło się bez lotu wyżej podpisanego. Celem wyjazdu było zapoznanie młodzieży z sprzętem oraz wspinaczką w prawdziwej skale. Pogoda dobra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FUKSMirow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Taury Wysokie - Skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Marek Wierzbowski (UKA)|01 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
W ciągu czterech dni pokonaliśmy ok. 6000 m pionu, z czego około 1000 m piechotą (dojścia do schronisk i betony). W czwartek z samochodu wyszliśmy na Hocharn (3254; krzyż na szczycie zasypany po ramiona). Drugi dzień to najlepsza z całego wyjazdu wycieczka na Hoher Sonnblick (3106). Ze szczytu zjechaliśmy tzw. Scheißhäuslrinne na północnej ścianie. Był to jeden z najlepszych zjazdów jakie mi się w życiu trafiły - kuluar o różnicy poziomów 1100 m, nachylony przez pierwsze 300 m pod kątem ok. 50 stopni. Na ten zjazd nie zdecydowalibyśmy się gdyby nie koledzy z Czech, którzy podeszli trasą zjazdu i ocenili śnieg (pozdrawiamy!). Ponadto, jeden z Czechów rozpoczął z przytupem tj. skokiem na wspomniane 50-stopniowe zbocze z około czterometrowej wysokości nawisu. Zniósł to całkiem dobrze, co upewniło nas o stabilności lawinowej zastanych tego dnia okoliczności przyrody. My, amatorzy, zeszliśmy jednak piechotą z czekanami. Duży stres, prawdę mówiąc preferowałem skok, ale wiązania TLT lubią się wypinać w takich sytuacjach - i szukaj potem narty 1 km niżej... Po pysznym zjeździe i posileniu się kanapkami z pstrągiem z Aldiego w roli głównej, tego samego dnia przemieściliśmy się o 100 km i podeszliśmy piechotą do Johannishutte (2121). To miejsce, stanowiące bazę wypadową na szczyt Grossvenediger, jest dużo bardziej zatłoczone niż dolina Rauris. Z piątku na sobotę nie było nawet tak źle, ale w kolejną noc nastąpił najazd Germanów i gospodyni umieściła nas w kanciapie ok. 4 m2 (Germanie mieli rezerwację, a my nie). Mimo wszystko, wyszło nam to na dobre, bo w ten sposób znaleźliśmy się w najspokojniejszym miejscu w całej chacie. W sobotę w terenie spędziliśmy zaledwie pół dnia. Potrzebowaliśmy nieco odpoczynku, a ponadto na zewnątrz dokuczało zimno i silny wiatr. Podeszliśmy tylko do Defreggerhausu (2964, w zimie zamknięty) i zjechaliśmy stamtąd przyjemnie z powrotem do bazy. Długie popołudnie upłynęło na lekturze nowego &amp;quot;Regulaminu postępowania dyscyplinarnego&amp;quot; oraz beletrystyki. Zregenerowani, w niedzielne przedpołudnie w pełnym słońcu weszliśmy na szczyt Kreuzspitze (3164) i zjechaliśmy stamtąd ok. 600 m w lekko zsiadłym puchu (niżej, niestety, betony). Katowice osiągnęliśmy o 22:30. Choć pogoda była bardzo zmienna i kapryśna, z wyjątkiem soboty, każdego dnia zażyliśmy sporo słońca. Dobrego śniegu w Taurach jest jeszcze co najmniej na dwa tygodnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fskitury-taury&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Majówkowy spacer na Błatnią|&amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojtek, Zosia i Staś Rymarczyki oraz Kasia Jasińska i Maciek Dziurka z Emilką|04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W założeniu wyjazd był tym z gatunku &amp;quot;kaj dojdymy tam bydymy&amp;quot;, choć szczyt zawsze kusi to przy takim skoncentrowaniu dzieciowym jasne było, że to nie my dyktujemy warunki ;) Gotowi więc na wszystkie możliwości (no, za wyjątkiem noclegu w lesie, ale kocher mieliśmy ze sobą!) ruszamy na pierwszy tegoroczny podbój gór. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Jaworza Nałęże. Malowniczą Doliną Jasionki, pilnując Szklanego Szlaku kierujemy się na Błatnią. Szlak teoretycznie wyprowadza na szczyt, jednakże w labiryncie rozjeżdżonych dróg leśnych jakoś sam się gubi, więc dalej na czuja pniemy się w górę. Momentami jest dość stromo, ale na tym etapie już nie mamy wątpliwości, że uda nam się zdobyć górę. Stromizna momentami uprzykrza nam także zastosowany środek dzieciotransportu - swoją drogą fenomenalny, przypominający coś na pograniczu wózka, rikszy i promu kosmicznego. Wielofunkcyjna przyczepka rowerowa! Dlatego też trzeba było wprowadzić w życie metody zastępcze: na piechotę, w chuście, na barana. Ale... dało się. Przynajmniej  Staśko bezproblemowo spędził całą drogę przywiązany do mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod schroniskiem robimy dłuższy popas, a na powrót wybieramy bardziej widokowy czerwony szlak przez Wielki i Mały Cisowy i Czupel, mając nadzieję, że ominiemy trochę wybojów i stromych zjazdów. Po części się to udało, a przynajmniej szło się dużo przyjemniej. Dzieci spały więc można było pogalopować myślami.&lt;br /&gt;
Generalnie bardzo udany wyjazd, cel osiągnięty, pogoda dopisała... czego chcieć więcej! (może ciut mniejszych zakwasów ;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA: w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Asia Przymus, Ola Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|29 04 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po nocnej 12-godzinnej podróży docieramy na polanę Grajduli w górach Apuseni. Tu zakładamy obozowisko a następnie udajemy się do jaskini Negra. Do dna jaskini prowadzi szereg kaskad, które pokonujemy zjazdami na linie jednak spadająca woda swoimi rozbryzgami nieźle nas moczy. Zjazdami wyrabiamy się co do ostatniej plakietki. Dalszy meander  jest pięknie myty i wkrótce doprowadza nas do syfonu łączącego Negrę z jaskinią Zapodie. Wracając zwiedzamy fantastycznie myte boczne ciągi jaskini. Mokrzy wychodzimy już w nocy na powierzchnię. Następnego dnia grupa Damian, Teresa, Łukasz P., Alicja i Agnieszka udają się do wąwozu Galbenei a grupa Michał, Łukasz M., Ksawery i Asia idą do wodnych partii jaskini Twierdza Ponoru. Stan wody nie pozwala im osiągnąć syfonu. W zawiązku z zawiłościami formalnymi z strony parku narodowego Apuseni musimy zrezygnować z dalszej działalności jaskiniowej. W ostatni dzień wszyscy udajemy się na fajną wycieczkę do wąwozu Somesului Cald zwiedzając po drodze dwie niewielkie jak na rumuńskie warunki jaskinie. W ostatni dzień leje od rana i wczesnym popołudniem zbieramy się do odwrotu. Znów 12 godzin w aucie ale myślę, że było warto. &lt;br /&gt;
Może ktoś jeszcze coś dopisze...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia z wyjazdu: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRumunia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - zjazd Rysą|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Ciszewski (KKTJ); piechotą na Rysy przy okazji weszły z nami Agata Klewar i Ewa Wójcik|26 - 27 04 2014}}&lt;br /&gt;
W sobotę podchodzimy do Morskiego Oka. Nocleg w schronisku pozwala nam wystartować w niedzielę w miarę wczesną porą. Sensowny śnieg jest od Czarnego Stawu. Na fokach idziemy tylko kawałek; praktycznie od dolnej części Długiego Piargu, aż do końca Rysy niesiemy narty na plecach. Ślad jest niby dobrze wybity, ale zapadamy się na głębokość 40 - 70 cm. Sam wierzchołek osiągamy już bez nart, we mgle. Zjazd przyjemny, ale z duszą na ramieniu (lawiny). Słońca wprawdzie brak, ale zmokliśmy dopiero czekając na dziewczyny na Buli pod Rysami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Olkuskich Igłach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|27 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Robimy 4 drogi na Olkuskich Igłach. Skałki były niestety bardzo mokre po nocnych deszczach. Dwie drogi na własnej protekcji. Jedna &amp;quot;czwórka&amp;quot; ze względu na omszałą, mokrą skałę i &amp;quot;czarnoziemy&amp;quot; długo zapamiętam zwłaszcza jak wyskoczyła mi ze szczeliny kluczowa kostka.  Było również krucho. Komin Borsuka choć mokry nie nastręczył problemów. Potem była nieobita &amp;quot;Suka z Hamburga (VI)&amp;quot; na wędkę i na deser &amp;quot;Ciociolina&amp;quot; VI.1+ (ale z 2 restami). Do auta doszliśmy w sam raz przed rzęsistym deszczem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPazurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: Beskid Śląsko-Morawski - jaskinie Ondrasza|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Paweł Szołtysik|21 04 2014}}&lt;br /&gt;
W masywie Lukszinca (boczne ramię Lysej Hory) znajduje się bardzo ciekawy pod względem geologicznym teren, w którym istnieją pseudokrasowe jaskinie. Największe to Wielka Ondraszowa (217 m dł. i 37 gł.) oraz Studena. Jest tu zapewne dużo więcej jaskiń a teren pozwala na dobre rokowania pod kątem eksploracji. Z Malenovic podeszliśmy szlakiem i po krótkim czasie odnaleźliśmy interesujące nas obiekty. Odnraszowa zaraz za otworem zablokowana jest metalowym dwuteownikiem uniemożliwiającym dalsze przejście. Ciekawa jest Studena. Statycznie zimna jaskinia o ścianach pokrytych warstewką lodu. Wchodzę jeszcze do 3 innych dziur ale te zwężają się choć jak sądzę po usunięciu kilku kamieni można by posunąć się dalej. W drodze powrotnej schodzimy jeszcze do swego rodzaju kanionu rzeczki Satina. Tworzy tu ona malownicze kaskady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FOndrasze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - skitoury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Milena Dudkiewicz (niezrz.)|19 - 20 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pierwszy wyjazd Mileny na skitury. Wypożyczyliśmy sprzęt w Kuźnicach i skorzystaliśmy z kolejki na Kasprowy, żeby jednak ograniczyć trochę przewyższenie do pokonania. Podchodzimy granią na Skrajną Turnię (brak ludzi!) i przemieszczamy się do Doliny Cichej. Zaczynamy od przyjemnego zjazdu, kończymy zaś efektownym zejściem potokiem. W międzyczasie dopada nas ulewa i mokniemy konkretnie. Dalsza droga prowadzi przez Gładką Przełęcz do Doliny Pięciu Stawów. Nocleg w schronisku (szok! brak ludzi! mieszkamy w czworo w 10-osobowym pokoju). W niedzielę wyruszamy o 6 rano. Pogodę mamy już znacznie lepszą, w wędrówce na Zawrat towarzyszy nam słońce. Wieczorem i w nocy spadło trochę  śniegu, więc zjazd do Zmarzłego Stawu mamy pierwszorzędny. Co ciekawe, występuje kompletny brak ludzi. Pierwszych spotkaliśmy dopiero nad Czarnym Stawem. Około 10:00 docieramy do Murowańca. Tam posilamy się, a następnie, znowu korzystając z kolejki (czas goni...) przemieszczamy się na Kasprowy i zjeżdżamy/znosimy narty do Kuźnic. Na nartostradzie zima się stanowczo kończy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CHINY - Rekonesans w prowincjach: Chongqing, Guangxi i Hubei|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Andrzej Ciszewski (KKTJ), Adam Juchniewicz (tłumacz), He Duanyong, Guo-Shifu|31 03 - 15 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pobyt w Chinach rozpoczęliśmy od przelotu wewnętrznymi liniami do Guilin w prowincji Guangxi. Tam spotkaliśmy się z Zhang Yuanhaiem z państwowego Instytutu Krasu w celu omówienia perspektyw współpracy na jesień 2014 oraz kolejne lata. Dwa następne dni zajeła wycieczka do rezerwatu przyrody Mulun, położonego na zachód od Guilin (ok. 370 km po drogach). Być może to właśnie tam pojedziemy jesienią. Po powrocie do Chongqingu udaliśmy się szybką koleją do miasta Lichuan w prowincji Hubei. Od czasu naszej wyprawy w listopadzie wybudowano nową linię i czas podróży skrócił się dwukrotnie. W Lichuan spotkaliśmy się z He Duanyongiem, jedynym (sic!) chińskim grotołazem-amatorem, który potrafi kartować jaskinie. Korzystając z samochodu jego przyjaciela Guo, przez kolejne siedem dni podróżowaliśmy w piątkę po zachodniej części prowincji Hubei, momentami wjeżdżając w prowincję Chongqing. Oglądaliśmy masywy otaczające rzekę Qingjiang (na wysokości ok. połowy drogi między Enshi a Lichuanem), część gór Daba Shan znajdującą się w pobliżu miasta Wuxi (tam właśnie był Damian Szołtysik), a także masywy wapienne w hrabstwie Pengshui (na południe od Lichuanu) i dwa inne, leżące po drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mieliśmy bardzo mało ruchu, a jednak był to męczący wyjazd. W przeciwieństwie do poprzedniego rekonesansu, tym razem przez większość dni spędzaliśmy po 6 - 10 godzin w samochodzie. Drogi na ogół nie nadawały się do czytania. Przyjemne na tym wyjeździe było głównie jedzenie... i nocne spacery językowe! Zebraliśmy jednak bardzo dużo obserwacji geologicznych i przepytaliśmy wielu miejscowych. Cóż, nie ma wyjścia, przygotowanie wyprawy w tak odległy rejon wymaga po prostu zainwestowania czasu (i pieniędzy...) w tego typu &amp;quot;wycieczki&amp;quot;...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć na stronie Adama: http://rokwchinach.net/ (bardzo dziękujemy za pomoc!)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Wlk. Litworowa - Partie Bielskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko Biała), na starym Dnie spotkaliśmy 6 osób z kursu SBB oraz instruktora Wacława Michalskiego|05 - 06 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dość wilgotnych warunkach (pół godziny dość obfitego deszczu a potem mgła) podeszliśmy w mokrych śniegach do otworu Litworki. W godzinę, po zaporęczowanych studniach docieramy do Starego Dna gdzie spotykamy kursową grupę z SBB idącą dalej do Magla. Ja z Jurkiem podchodzimy po linie do Partii Bielskich. Partie te to rozległe ciągi ponad Starym Dnem dochodzące aż do II Pięćdziesiątki. Wiele miejsc niezbyt obszernych. Kruszyzna na niektórych pochylniach. Generalnie bardzo ciekawy fragment tej dużej jaskini. Docieramy do tzw. Hydrozagadki oraz progów wiodących do Eldorado (Jurek dobrze znał te ciągi). Po 4 godzinach wracamy spowrotem do Starego Dna gdzie ponownie spotykamy się z kursantami SBB wracającym na powierzchnię. W trakcie naszej wycieczki ponieśliśmy pewne starty w sprzęcie. My biwakujemy na Starym Dnie i dopiero &amp;quot;rano&amp;quot; wracamy na powierzchnię wychodząc z dziury przed popołudniem. Warunki na dworze nie uległy zmianie. W mgle i dość nieprzyjemnym wietrze osiągamy Szary Żleb. Niżej już jest lepiej i bez przeszkód docieramy do auta na Gronik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLitworka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Szklary - wspinanie|Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; |05 04 2014}}&lt;br /&gt;
Wspinamy się na Krętej – całkiem sympatycznej skałce położonej niedaleko Szklar. Istotną wadą wspinania w tym rejonie jest całkiem długie podejście (koło 10-15min), zaletą wynikającą z tej wady jest oczywiście mała popularność wśród wspinaczy. Niestety pogoda dała nam mocno w kość, a miało być słonecznie i ciepło (nie ma już chyba wiarygodnych prognoz pogody). Mimo starań nic ciekawego nieudało się zrobić choć patenty zostały zebrane, więc nie pozostaje nic innego jak niedługo w ten rejon powrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rzędkowicach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Basia, Tadek, Tomek, Artur Szmatłoch, Ania Szmatłoch z dziećmi, Janusz Dolibog, Jola, Janusz Proksza (b. czł. kl), Esi (b. czł. kl), Jacek i Iza Kzimierczak z dziećmi (b. czł. kl) |30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piękny słoneczny dzień. W sam raz do wspinaczki. Robimy różne drogi. Młodzież łoiła ambitniejsze cele (6.3). Starsi zadowolili się &amp;quot;szóstkami&amp;quot; na wędkę. Potem ongisko i do domu. Sezon rozpoczęty (ale czy my go kiedyś kończymy?).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRzedkowice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szkolenie Kartograficzne – Kraków|RKG - Mateusz Golicz ( jako jeden z prowadzących), &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Daniel ,,Buli” Bula; pozostali prowadzący i uczestnicy szkolenia: członkowie klubów z Krakowa |29 - 30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według planu początkowo dwóch członków Nocka, w efekcie trzech (Łukasz zdecydował się na ostatnią chwilę również uczestniczyć w szkoleniu, czym zaskoczył nas parę minut przed rozpoczęciem), miało okazję uczestniczyć w dniach 29 i 30.03 w szkoleniu z kartowania jaskiń. Kurs odbywał się w Krakowie w siedzibie Klubu Wysokogórskiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie rozpoczęło się w sobotę rano od wykładu omawiającego podstawowe pojęcia dotyczące kartowania jaskiń, po co w ogóle kartować jaskinie, oraz przyrządów służących do pomiarów - zarówno tych starszych jak i najnowocześniejszych. W dalszej części wykładu zostały omówione podstawy kartowania jaskiń, które mieliśmy wykorzystać tego samego dnia w praktyce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie nastąpiła krótka chwila przerwy na ogrzanie się ( sala z projektorem w piwnicy to dość zimna opcja), poczym podzieliliśmy się na kilka grup samochodowych i pojechaliśmy do jednej z dzielnic Krakowa w której znajdują kawerny Fortu Bodzów (wykute przez żołnierzy na początku I wojny światowej). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nockowicze zostali rozdzieleni i przyporządkowani do nowych kolegów, z którymi mieli wykonywać pomiary. Pary zostały podzielone po różnych komorach kawerny, a ich zadaniem było pomierzenie pustek (wyznaczanie punktów pomiarowych, oraz pomiary odległości między nimi, kątów upadu oraz azymutów), równocześnie mieli prowadzić tabelę wyników  i wykonywać roboczy szkic obiektu w którym się znajdowali. Wszystkie pomiary były wykonywane za pomocą prostych przyrządów takich jak taśma miernicza, busola i klinometr, dlatego też pomiary były obarczone sporym błędem wynikającym z naszej niedokładności i brakiem doświadczenia w posługiwaniu się tymi przyrządami, również szkice wykonywane ręcznie pozostawiały sporo do życzenia. Po pewnym czasie (zbyt zaangażowana w pracę, nawet nie spojrzałam na zegarek i nie wiem ile czasu zajęły nam ćwiczenia w kawernach) prowadzący ogłosili koniec pomiarów i udaliśmy się na wspólny obiad. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorem przeszliśmy do kolejnej części kursu – opracowanie wyników pomiaru kawern. W pierwszej kolejności wykonaliśmy proste przeliczenia w arkuszu kalkulacyjnym. Na ich podstawie mogliśmy na papierze milimetrowym rozrysować ciąg pomiarowy, a dzięki dodatkowym pomiarom wykonanym w kawernach dorysowaliśmy przebieg korytarzy i komór. Niestety niektórzy z nas przekonali się jak ważna jest komunikacja między partnerami i czytelne szkicowanie planów – oboje z Bulim wieczorem pracowaliśmy w uszczuplonych składach i oboje mieliśmy problemy z rozszyfrowaniem ,,co autor miał na myśli”. &lt;br /&gt;
Na zakończenie prace zostały nam odebrane i wzięte do zeskanowania, aby mogły posłużyć jako podkłady do obróbki komputerowej następnego dnia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w końcu przyszedł czas na chwilę wytchnienia, w tym celu wybraliśmy się całą grupą ,,na miasto”, czas spędzony bardzo miło, aczkolwiek ze względu na późną porę powrotu, oraz zmianę czasu uszczuplającą naszą dobę o godzinę, rano posypało się dużo kawy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień  również rozpoczął się wykładem, tym razem dotyczącym programów, służących do obróbki komputerowej planów jaskiń. Z dość szerokiej gamy programów, zostały nam pokrótce przedstawione tylko te, którymi mieliśmy się posługiwać na szkoleniu, tj. program obliczeniowy Survex  i program do obróbki graficznej Inkscape. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przeliczeniu wyników przez program i nałożeniu ich na skan odręcznego rysunku z poprzedniego dnia okazało się, że i on mimo, że wykonywany ze sporym zaangażowaniem, nie jest zbyt dokładny i nie pokrywa się stuprocentowo z wyznaczoną przez komputer ścieżką pomiarową. Dalsza część była dość przyjemna – należało, narysować obrys ścian kawerny, ddać symbole i opisy. Niestety nie wszyscy zdążyli dokończyć plan, kiedy nastąpił kolejny wykład, na którym zapoznaliśmy się z nowoczesnymi sposobami pomiarów jaskini- czyli zestawem distoX ( dalmierz Leica) pozwalający na pomiary azymutów i upadów, oraz posiadający bluetooth do przesyłania tych danych do palmtopa z oprogramowaniem PockeTopo. Palmtop służy do wykonywania szkicu jaskini na miejscu, rejestruje też punkty pomiarowe i domiary. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie udaliśmy się na ćwiczenia terenowe do Jaskini Twardowskiego (jest to niewielka jaskinia znajdująca się w krakowskiej dzielnicy Podgórze w obrębie Parku ,,Skały Twardowskiego”). &lt;br /&gt;
Pomiary wykonywaliśmy w nowych parach, sama praca była bardzo przyjemna, pomiary były dużo łatwiejsze, szkicowanie również – ze względu na natychmiastową komunikację  urządzeń. Pomiary przesyłane przez dalmierz były widoczne na ekranie palmtopa, kształty obrysów korytarz i sal przez nas wykonywane, dzięki temu były znacznie dokładniejsze niż w przypadku ręcznych szkiców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że taki sposób wykonywania pomiarów jest znacznie efektywniejszy – zdołaliśmy wykonać więcej pomiarów i skartować większy obszar niż dnia poprzedniego, pomiary nie były obarczone naszą niedokładnością, czy błędnym odczytem pomiarów z przyrządów, a wszystko to pozwoliło nam się skupić na szczegółach wnętrza jaskini.&lt;br /&gt;
Również tego dnia czas pomiarów minął mi zbyt szybko i ledwo zaczęłam, a już nastąpił koniec, prawdopodobnie nie tylko mi, gdyż pozostałe pary również ociągały się z wyjściem z jaskini. &lt;br /&gt;
Końcowa mowa prowadzących była dość optymistyczna – zero rannych podczas kursu, spędziliśmy miło czas, a przy nakładzie pracy i zaangażowania mamy szansę stać się w przyszłości kartografami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tej przemowie uczestnicy rozjechali się w różnych kierunkach, a członkowie z RKG korzystając z dnia, wybrali się jeszcze na obiad i krótki spacer po Krakowskim rynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia  http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie%20Kartograficzne%20-%20Krak%F3w&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Łomnica|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko - Biała), Zosia Gutek (Speleoklub Bielsko - Biała), Grzegorz Górczyński (Speleoklub Bielsko - Biała), Tomasz Piasecki (Klub Wysokogórski Warszawa)|29 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łomnica (2634), drugi co do wysokości  szczyt Tatr był naszym celem narciarsko - wspinaczkowym. Z Tatrzańskiej Łomnicy (900) podchodzimy najpierw na nogach a po osiągnięciu nartostrady (tu spotykamy naszych kolegów i koleżankę z SBB) podchodzimy już razem na Łomnicką Przełęcz (2196). Teresa stąd zjechała do Skalnatego Plesa (jest tam &amp;quot;schronisko&amp;quot;) a pozostała piątka szturmuje Łomnicę. Ile się da podchodzimy na nartach. Deski zostawiamy pod skałami wieńczącymi szczyt. Grzegorz zabiera narty do góry gdyż planował zjazd z samego wierzchołka. Korzystając z łańcuchów i innych sztucznych ułatwień docieramy do dość stromego żlebu gdzie bardzo czynnie używamy raków i czekana. Na szczyt można dostać się też wagonikiem z Skalnatego Plesa więc zaplecze dla &amp;quot;turystów&amp;quot; jest dość wygodne. Bar a w nim piwo i inne przysmaki. Po balustradach spacerują damy w kozaczkach. My po odpoczynku w kulturalnych warunkach schodzimy czujnie tą samą drogą. Grzegorz jako narciarz ekstremalny usiłuje zjechać na nartach a ponieważ żleb był poprzetykany skałami i lodem musiał w kilku miejscach narty zdjąć. Szczęśliwie docieramy do nart a dalej już na nich (ja z Jurkeim zaczynam niżej) po twardych śniegach (śnieg momentalnie stężał jak góra znalazła się w cieniu) zjeżdżamy do przełęczy. Przy Skalantym Plesie spotykam Teresę i dalej jedziemy razem. Trzeba przyznać, że miękki w słońcu śnieg po zachodzie zmroził się w lodowe bryły i nawet na nartostradzie zjazd był męczący. Szczęśliwie wszyscy docieramy do Tarzańskiej Łomnicy w momencie gdy zapadał zmierzch. Od auta do szczytu zrobiłem 1732 m deniwelacji. Podziękowania dla ekipy SBB za pomysł i wspaniałe towarzystwo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLomnica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|DOMINIKANA: podróż po karaibskiej wyspie|&amp;lt;u&amp;gt;Dariusz Rank&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|03 - 27 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa (a może raczej wyjazd, bo nie nazywałbym tego tak szumnie :p) miała charakter objazdówki po tej Karaibskiej wyspie. Aktywności górsko,- wspinaczkowo,- jaskiniowych praktycznie nie zaznaliśmy, nie licząc jednego dnia boulderingu i rekonesansu na klifie Fronton, przeplatanego z chilloutem na rajskiej plaży. Mimo to sam wyjazd bardzo interesujący. Podczas prawie miesięcznej objazdówki po wyspie odwiedziliśmy prawie wszystkie miejsca polecane przez przewodniki turystyczne jak również te, gdzie biali turyści stanowią atrakcje dla samych mieszkańców. Ale przede wszystkim poznaliśmy wspaniałych ludzi i poznaliśmy kulturę wyspiarską, świat kawy, rumu, cygar i domina&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W środę 29.10.2014 w klubie odbędzie się prezentacja z wyjazdu, a tych z Was, którzy już teraz chcieliby dowiedzieć się nieco więcej o wyjeździe zapraszam do odwiedzenia mojego bloga: http://dominikanazplecakiem.blogspot.com (relacja na blogu jeszcze nie kompletna, ale ładna pogoda i brak czasu na siedzenie przed kompem nie pozwolił póki co na ukończenie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Totes Gebirge - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Golicz, Michał Wyciślik|22 - 24 03 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu słabego sezonu skiturowego w Polsce, postanawiamy nadrobić straty w Alpach. Za cel wybieramy najbliżej leżące pasmo – Totes Gebirge. Wyjeżdżając około 22:00 z Rudy, na miejsce docieramy o 4:00. Krótka drzemka na parkingu i z samego rana ruszamy do schroniska Prielschutzhaus leżącego na wysokości około 1400 m. Wcześniej dowiadujemy się, że 2 minuty drogi powyżej schroniska zaczyna się śnieg. Podejście do schroniska prowadzi malowniczym szlakiem obok niewielkiego kanionu, w którym dostrzegamy potencjał canioningowy. Pogoda pierwszego dnia wiosenno-letnia. Braki kondycyjne dają się we znaki dopiero gdy zakładamy narty i udajemy się do sąsiedniej dolinki, którą docieramy do zboczy Temlberg, z których zjeżdżamy w idealnych warunkach z powrotem do schroniska. Znając prognozę pogody na następne dni, resztę dnia spędzamy leżakując na tarasie schroniska aż do zmroku, korzystając z przyjemnego smagania ciepłymi promieniami słońca. W nocy zaczyna padać śnieg i nie przestaje aż do wyjazdu dnia następnego. Drugiego dnia decydujemy się na zmianę pierwotnych planów i rezygnujemy z dojścia do następnego schroniska, w wyniku czego udajemy się w kierunku przełęczy Schotzhole. Mgła i padający obficie śnieg nie pozwalają w pełni rozkoszować się wycieczką. Ola zalicza długi zjazd na tyłku, który przypłaca jedynie ponownym pokonaniem ok. 50 metrowej deniwelacji. Podczas zjazdu we mgle błędniki szleją – do końca nie wiemy kiedy zjeżdżamy, kiedy już stoimy w miejscu, a kiedy, nie wiadomo jak, podjeżdżamy pod górkę. Ostatni dzień postanawiamy spędzić na krótkiej wycieczce w górę oraz zejściu do samochodu i powrót do domu. Oczywiście cały czas pada śnieg i w miejscu gdzie pierwszego dnia rosły krokusy, zalega duża ilość śniegu wystarczająca na zjazd do pewnej wysokości. Resztę trasy pokonujemy już z nartami na plecach. Docierając do samochodu zaczyna się rozpogadzać, lecz pomimo moich nacisków żeby zostać jeszcze na jeden dzień, reszta ekipy zarządza powrót do domu. &lt;br /&gt;
Schronisko, w którym spaliśmy oferuje bardzo dogodne warunki socjalne – miękkie legowisko na max 10 osób, kominek z dostępnym drewnem z możliwością gotowania oraz wodę z pobliskiego ujęcia – pełen komfort. Wyjazd zaliczamy do bardzo udanych lecz zbyt krótkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Skrajne Solisko|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|22 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upał. Z Strebskiego Plesa podchodzimy (przeważnie na fokach) do doliny Furkotnej a następnie na Skrajne Solisko (2093). W partiach szczytowych śnieg mocno wytopiony. Zjazd między wystającymi kamieniami do górnej stacji wyciągu. Dalej nartostradą do Stebskiego Plesa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSkrajneSolisko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Kondracka Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, jedna osoba tow. |16 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Tatrach sypnęło. W świeżym ale mokrym śniegu najpierw docieramy do schroniska na hali Kondratowej a potem podążamy na Kondracką przełęcz (1725). Warunki trudne. Przedzieramy się na przełęcz zdejmując narty na ostatnich metrach. Bardzo lawiniasto. Mnóstwo zwianego śniegu na zalodzonym podłożu. Na grani wieje mocno, ciężko zachować równowagę. To wszystko co możemy zrobić w tych warunkach. Zjazd ze względu na wyjeżdżający spod nart śnieg i walące po twarzy drobinki lodu - trudny. Dopiero w dolinie spokojniej. Zjeżdżamy niemal do ronda lecz deszcz w Zakopanem już mocno zredukował powłokę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak mniej więcej to wyglądało: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKondracka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - jaskinia Zimna|Marek Wierzbowski (UKA/SGW), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|15 03 2014}}&lt;br /&gt;
Popołudniowa przebieżka do Chatki (wyjazd z bazy 15:30, powrót 21:30). Dużo czekaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - trawers Jaskini Czarnej|&amp;lt;u&amp;gt;Ksawery Patryn&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Ryszard Widuch, Joanna Przymus, Sebastian Podsiadło |15 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zaledwie półrocznym okresie kursowej latencji z powodu rekonwalescencji przyszło mi jechać na moją drugą z kolei akcję nie gdzie indziej jak znów do Jaskini Czarnej. Ty razem był to jednak trawers. Z Kirów wyszliśmy o 7 rano. Przy dobrej pogodzie w niecałe 2 godziny dotarliśmy do Otworu Głównego. Sebastian zaporęczował wlotówkę i po krótkiej chwili wszyscy znaleźliśmy się pod trawersem Herkulesa, który też poszedł gładko. Nikt się nie obijał, wszelkie dalsze trudności pokonywaliśmy szybko i sprawnie aż do chwili, w której podjąłem się wspinaczki na Próg Latających Want. Na ostatnich metrach pomyliłem drogę, przez co cały Próg zajął łącznie 2 godziny. Kilka minut przed 18:00 wyszliśmy na powierzchnię. Wycofywanie się spod Otworu Północnego przyszło nam pokonywać po ciemku przy sporych ilościach śniegu i w zamieci na zamarzniętych linach. Trochę nerwowo, w pośpiechu i z drżącymi od mrozu rękoma. Nic przyjemnego. Zaliczyliśmy też kilka szalonych dupozjazdów. W nieplanowanym konkursie na rekord prędkości w zjeździe swobodnym wygrała Joanna. Mimo krzepkiego dopingu Sebek zajął ostatnie miejsce. Na Polanie Upłaz odnaleźliśmy szlak czerwony i już bez dodatkowych atrakcji pomaszerowaliśmy do bazy w Kirach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - wypad pieszo - skiturowy na Łamaną Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik |12 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybka decyzja i jeszcze szybszy wyjazd. Z Pracic doliną Wieprzówki podchodzimy na Łamaną Skałę (929). Jest tu rezerwat przyrody. Skałki ukryte w lesie. Przy jednej z nich robimy przerwę. Potem zjazd naśnieżoną nartostradą Czarnego Gronia do doliny i auta. W górach pusto. Pogoda rewelacyjna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka obrazków: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzarnyGron&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - skitoury|Michał Ciszewski (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|9 03 2014}}&lt;br /&gt;
Wjazd kolejką, zjazd ze Skrajnej Przełęczy, podejście na Karb, zjazd do Czarnego Stawu Gąsienicowego, podejście na Kozią Przełęcz, zjazd do Murowańca, podejście (Furek)/kolejka (ja) na Kasprowy Wierch. Świetna pogoda, świetne warunki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia - Wielkie Kominy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Tomek Jaworski, Asia Przymus, Łukasz Majewicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Ksawery Patryn (był na Ciemniaku) |01 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach kursowej akcji odwiedzamy jaskinię Miętusią. Docieramy do syfonu w Wielkich Kominach. Całość prowadzili kursanci. W Tatrach mało śniegu a dolny regiel zdewastowany przez halny. Może coś więcej napisze ktoś z kursu...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy tradycyjnie w piątek popołudniu. Nad ranem, akurat na śniadanie dołączyli do nas Damian, Tadek i Artur, którzy w nocy zwiedzali jaskinie u południowych sąsiadów. O godz. 7.30, w czasie gdy Ksawery jeszcze sobie spał w swoim śpiworze z planami na późniejszy trekking w rejonie Czerwonych Wierchów, wszyscy wyruszyliśmy ku Dolinie Miętusiej. W 1,5 godz. byliśmy przy otworze jaskini. Ruszyłem przodem z Łukaszem i z potrzebnymi linami. Za nami podążał Tadek, który za Salą Bez Stropu pomógł w ominięciu „Syfonu Sebastiana”, który okazał się dość ładnie wklejoną kałużą na zakręcie korytarza. Wielkimi Kominami, które były naszym celem, zajęła się Asia i niebawem stanęliśmy na ich dnie przy syfonie z niesamowicie przeźroczystą wodą. Na początku odwrotu życie utrudniał deszcz jaskiniowy, który nie dał się aż tak bardzo we znaki przy zjeździe. Deporęczowaniem całości zająłem się ja z Łukaszem. W samym Ciasnym Korytarzyku niemal każdy z 118 metrów dał trochę popalić przy wychodzeniu. Można było wtedy zrozumieć określenie jaskini Miętusiej jako pokutnej, które przytoczył nam Tomek w podróży do Zakopanego. Na ostatnich metrach minęliśmy się jeszcze z ekipą z Warszawy, która udawała się na biwak. Było ciasno, ale dało rady. Na powierzchni znaleźliśmy nawet szybciej niż planowaliśmy. Po dojściu na kwaterę okazało się, że w czasie naszej nieobecności Ksawery zorganizował sobie ostatecznie wycieczkę na Ciemniak, a pogoda mu dopisała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć (razem z Brestową): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - jaskinia Brestowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch |28 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jaskini zwiedzamy niemal wszystkie ciągi dostępne bez nurkowania. Zaopatrzeni w OP1 poruszamy się przez głębsze fragmenty podziemnej rzeki przepływającej przez tą uroczą jaskinię. Jest to zresztą jedna z największych jaskiń w tym rejonie Tatr. Noc spędzamy na estradzie na polanie Brestowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Islamska Republika Iranu - szkolenie kartograficzne|Alireza Balaghi (organizator szkolenia / tłumacz), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (instruktor), kursanci: Mozhgan, Sarah, Nazanin, Nazanin, Zahra, Shahriyar, Amir, Ahmad, Saadat, Vahid|16 - 23 02 2014}}&lt;br /&gt;
Na zaproszenie oraz na koszt komisji jaskiniowej irańskiego odpowiednika PZA (Iranian Mountaineering and Sports Climbing Fedration),&lt;br /&gt;
w zastępstwie Marcina Gali, który nie mógł przyjechać, poprowadziłem trzydniowe warsztaty kartograficzne dla zaawansowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały się w języku perskim. Baza szkolenia zlokalizowana była w prowincji Zanjan, nieopodal jaskini Katalekhor, w której&lt;br /&gt;
zresztą miały miejsce dwie sesje terenowe (szkicowanie i DistoX+PDA). Pięcioro spośród dziesięciu kursantów (kandydaci do stopnia instruktora kartowania) reprezentowało dosyć wysoki poziom. Mimo to, nieskromnie wydaje mi się, że udało mi się ich nauczyć,&lt;br /&gt;
przynajmniej w zakresie posługiwania się zestawem DistoX+PDA oraz komputerowej obróbki danych. Co ważne, na naszej bazie panowała&lt;br /&gt;
bardzo ciepła i przyjazna atmosfera, charakterystyczna dla społeczności grotołazów w wielu miejscach na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji warsztatów, przed samym kursem wziąłem udział w I Międzynarodowym Kongresie Nauk o Ziemi zorganizowanym przez&lt;br /&gt;
Geological Survey of Iran. W ramach kongresu miała miejsce sesja ogólna w Tehranie (mało dla mnie zrozumiała), a następnie sesja&lt;br /&gt;
jaskiniowa na uniwersytecie Buali Sina w mieście Hamedan (tu już lepiej; ponadto wystawa planów, fotografii plus okazja do porozmawiania z osobistościami z międzynarodowego środowiska jaskiniowego). Trzeciego dnia kongresu odbyła się wycieczka do jaskini&lt;br /&gt;
turystycznej Ghar Alisadr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto, w ramach relaksu po szkoleniu, ostatniego dnia pobytu jeździłem na nartach zjazdowych w kurorcie Dizin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|23 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny szybki wyjazd na skitury choć śniegu w zasadzie brak. Tym razem Czantoria ale podchodzimy doliną Suchego Potoku. Za wyjątkiem belgijskiego bikera, który się tu pogubił nie spotykamy nikogo. Samo podejście od tej strony jest strome a zarazem bardzo ciekawe. Brniemy w liściach lub po osuwających kamieniach. Na samej górze nędzne płaty śniegu. Z szczytu gdzie sporo ludzi (np. damy w kozaczkach) spaceruje od wyciągu w górę schodzimy do górnej stacji a potem zjazd sztucznie śnieżoną nartostradą w dół. Generalnie z śniegiem katastrofa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Skrzyczeńską Kopę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|16 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad skiturowy po zapoznaniu się z sytuacją śniegową w Beskidach a właściwie jej braku. Z Soliska idziemy doliną potoku Malinów. Potem generalnie na przełaj przez las i tereny po wyrębie lasów wychodzimy na Kopę Skrzyczeńską (1189). Śniegu mało, fok nie zakładamy. Bardzo fajny i na swój sposób dziki teren. Jedyny sensowny zjazd to nartostradami do Soliska. Z Mł. Skrzycznego nieczynną nartostradą zjeżdżamy na Polanę Skrzeczyńską a dalej już naśnieżaną i pełną narciarzy trasą mkniemy aż na dół do Soliska zaliczając w sumie fajny zjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKopa-Skrzyczenska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - rowerami po okolicach Smolenia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
OD razu przyznam, że był to falstart. Rowerami po prostu nie dało się jechać. Albo grzęzło się w błocie, albo ślizgało po lodzie. Po n-tej już wywrotce, decydujemy się skrócić trasę o jakieś 80% i odbyć po drodze kilka pieszych wycieczek. Zwiedzamy ruiny zamku w Smoleniu oraz dawne Grodzisko, okoliczne skałki - Zegarowe, Biśnik oraz odwiedzamy jaskinię Psią. Do domu wracamy wcześnie bo trzeba wziąć jeszcze porządną kąpiel aby zmyć z siebie i rowerów całe błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - kursowa akcja w jaskini Zimnej|Rysiu Widuch, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy wieczorem, dzień przed akcją. Nie ominęły nas standardowe punkty podróży jak korek na autostradę, sklep ( bo trzeba było dokupić zapomniane piwo i szprota) i ciekawostki serwowane przez Łukasza, który po drodze uczył się na egzamin z ginekologii. Na miejscu okazało się, że jednak śnieg gdzieś jest ! - tym radosnym akcentem i rozmowami do poduchy zakończyliśmy dzień. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę wstaliśmy wcześnie, żeby zdążyć do dziury przed pozostałymi ekipami. Wejście do jaskini odnaleźliśmy bezbłędnie, nie musieliśmy nawet korzystać z żadnych pomocy ( które tym razem były w plecaku). Po wejściu skąpa (ponoć jak na tą jaskinię) szata lodowa. Dość szybko doszliśmy do Salki z Przepływem, gdzie było tylko trochę błota, dalej w Korytarzu z Jeziorkami też było w miarę sucho ( kałuże, a nie jeziorka, wody po kolana). Błotny Próg i Próg Wantowy wywspinał Łukasz, Czarny Komin to było nasze dzieło wspólne ( w końcu razem mamy 3,5m, to prawie tyle co od punktu do punktu ). Odmówiłam zrobienia trawersu Beczki, bo nie chciałam skończyć w wodzie ( ani skończyć przez to wycieczki), za to przypadł mi w udziale Biały Komin i trawersozjazd do Chatki, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę, a dochodzące nas głosy przypomniały, że nie jesteśmy w jaskini sami. Z Chatki do góry pierwsza poszłam ja, za Widłami, nastąpiła chwila konsternacji ( to tu ?), ale to było tu. Trawers w szczelinie do Sali Złomisk zaporęczowany przez Łukasza wprawił mnie w przerażenie ( wolałabym, żeby ściany były bliżej siebie), dalej było już przyjemniej. Nie protestowaliśmy z Łukaszem kiedy Tadek zaporęczował kolejną studnię, ostatnia była już moja. Tym sposobem w 6,5h doszliśmy na dno ( Zamulone Studnie). Jaskinia kończy się gliną ( i trochę piaskiem), która przysporzyła nam (mi) sporej radości, służąc jako zjeżdżalnia :) . Odwrót był bardzo szybki - zajął nam 3h, głównie dlatego, że wspomogliśmy się trochę linami kolegów, którzy wchodzili do jaskini po nas, a trochę dlatego, że ci koledzy byli tuż za nami. Wyszliśmy o 18, było już ciemnio ( w końcu to zima) przy przebieraniu pogadaliśmy trochę z wspomnianymi już kolegami z Krakowa i zeszliśmy na dół, załapaliśmy się na skoki i drugie tego dnia złoto olimpijskie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Droga do domu obeszła się bez korków, sklepów, brakujących piw, ale z nadzieją na szprota ( tego co Łukasz zapomniał z domu) i w sennym&lt;br /&gt;
klimacie. Zarówno stara kadra, jak i narybek uznali wypad za udany i dziękując sobie nawzajem za wyjazd rozjechaliśmy się do domów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura w dol. Rohackiej||15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...może będzie opis...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - jaskinia Miętusia|Marek Wierzbowski (UKA/SGW), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|9 02 2014}}&lt;br /&gt;
Przebieżka do Wielkich Kominów. Odklepujemy Syfon i wracamy. Czas akcji 2h 22m, liny wieszaliśmy wszędzie swoje. W jaskini bardzo sucho. Pogoda w Tatrach nadzwyczaj przyjemna, z tym że warunki śniegowe i roślinność przypominają jako żywo październik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - kurs taternictwa zimowego|instruktor: Jan Kuczera, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon |08-14 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień brałem udział w I etapie zimowego kursu taternictwa zimowego. Wspinaliśmy się w otoczeniu Hali Gąsienicowej, czyli rejonu najlepszego dla żółtodziobów. Kluczowym słowem na kursie jak i w całym wspinaniu zimowym jest ,,warun’’. Na własnej skórze odczułem, że zrobienie drogi nawet stosunkowo trudnej w dobrych warunkach jest nie do porównania do pokonania typowego rzęchu w trakcie porządnej zimy tatrzańskiej. Pogoda niestety najczęściej decydowała o wyborze celu na dany dzień. Z początku (sobota, niedziela) warunki były promocyjne (określenie Janka), więc bez trudu robimy Klisia (IV), Drogę Niemca(V-) oraz Środkowe Żeberko na Granatach (IV). Następnie moja choroba (przez 2 dni byłem unieruchomiony w łóżku) oraz totalna odwilż uniemożliwiają akcje górskie. W środę ciągle sypie mokry śnieg, oraz zagrożenie lawinowe powodują, że decydujemy się jedynie na trening drytoolowy w rejonie laboratorium. W czwartek robimy całkowicie przysypane świeżym śniegiem Prawe Żeberko na Granatach (IV), warunki jakie zastaliśmy na drodze Janek określił jako niepromocyjne (czytaj przeje…..). W ostatni dzień po raz kolejny nasze plany spalają na panewce, gdyż pogoda chce nam pokazać, na co ją stać. Tak, więc jest wszystko, co zima może nam zaoferować(silna zamiecio-zawieja) no może poza dwudziesto stopniowym mrozem. Warunki w skali Jankowej –,,bojowe’’ (czytaj strach się bać). Ostatecznie robimy jakąś dwuwyciągową drogę, która daje nam niezły wycisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foty: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry%20Wys.%20-%20wspinanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w okolicach Podlesic|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|08 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środek lutego a tu słoneczko i nie zła pogoda do wspinu. Robimy drogi na Głowie Cukru. Zacięcie na własnej protekcji (w cieniu na skale trochę marzną opuszki palców) oraz jedną &amp;quot;piątkę&amp;quot;. Łukasz poprowadził 6.1+ w centralnej części ściany. Skałki puste, pogoda piękna, cisza i spokój. Nic tylko się wspinać. Przed parkingiem spotykamy Kamila z Kasią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPodlesice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|W chatce Salzburskiego klubu grotołazów pod Lamprechtsofen|KKTJ: Andrzej Ciszewski, Ewa Wójcik, Agata Klewar; Magdalena Wrona (STJ KW Kraków); Miłosz Dryjański (KKS); Marek Wierzbowski (UKA); &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (RKG)|30 01 - 02 02 2014}}&lt;br /&gt;
Krakowsko-bawarski zespół gospodarzy chatki bawił w obiekcie przez cały tydzień, pracując intensywnie nad usprawnieniem zabezpieczeń w dolnej części jaskini. Marek i ja dojeżdżamy na przedłużony weekend tj. od czwartku rano do niedzieli popołudnia. Przywiozłem ciasto marchewkowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli rehabilituję kostkę. Zaczynamy od wycieczki w masywie Hochkönig. Po nocnej podróży, w czwartek wchodzimy na Taghaubescharte (ok. 800 m przewyższenia). Wieczorem nic nie zrobiłem przy kolacji, więc zaproponowałem, że pozmywam. Jeden z talerzy rozpada mi się w ręku i wbijam sobie jego część w prawą dłoń, do kości. Dwa palce do unieruchomienia - rana nie jest jakaś długa, ale rozchodzi się przy ruszaniu palcem. Obyło się bez szycia, wystarczył steri-strip. Kijek da się trzymać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piątek to próba wejścia na wierzchłek Hochköniga, przynajmniej kawałek (liczyliśmy na osiągnięcie góry Ochsenkaru). Śniegu mało, więc tak naprawdę nie było zbyt wiele alternatyw - na tę wycieczkę startowało się z parkingu na wysokości 1500 m. Zgodnie z prognozami, widzimy nad Taurami tak zwany Mordor. Miało wiać powyżej 100 km/h i spaść 50 cm śniegu. Niestety udziela się to i na północ. Na trawersie za Mitterfeldalmem wieje naprawdę mocno, dziewczyny mają problem utrzymać równowagę. Ostatecznie, wycofują się. Mężczyźni (Furek, Marek i ja) wracają innym wariantem i podchodzą jeszcze pod południowe żleby i ściany Verrinnerköpfe (na ok. 2 100 m). Znajdujemy nawet jaskinię - trzeba by kopać, ale wygląda perspektywicznie! Zjazd w dosyć trudnym śniegu, ale jak na te warunki, i tak dobrze, że się udało. Wieczorem pieczenie ciasta (gruszkowo-imbirowe).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeci stopień zagrożenia lawinowego, niewielka ilość śniegu nisko oraz utrzymujący się wiatr utrudniały dobór celów, toteż kolejna wycieczka była poprzedzona długimi analizami i planowaniem strategicznym (w wykonaniu Marka). Opłacało się. Pojechaliśmy w masyw Wilder Kaiser.  Z Griesenau (na ok. 732) wyruszyliśmy drogą przez długą dolinę. To akurat nie było w planie, ale okazało się, że droga jest zamknięta dla ruchu. Po około 1h 20m dotarliśmy do Grieseneralm, pokonując dopiero 260 m w pionie. Stamtąd zaczęła się właściwa wycieczka. Weszliśmy przez Großes Griesener Tor do Griesenerkaru. Szeroki, mocno zaśnieżony kar, opadający łagodnie, ale nie zbyt łagodnie... ograniczony wysokimi i ciekawie rzeźbionymi ścianami, które bardzo przypominały Dolomity. Dzień był bardzo słoneczny, ale my przebywaliśmy praktycznie cały czas w cieniu. Słońce udzielało się jednak z odbicia i wcale nie było wrażenia zimna... Sprawni (Furek i Marek) poszli na jakąś przełęcz, mniej-więcej na wysokość 2 200. Kobiety (Puma i Agata) oraz inwalidzi (ja) tymczasem zakończyli wycieczkę na ok. 1 940 i rozpoczęli zjazd. Pierwsze 200 m pionu było bardzo przyjemne. Potem na jaw wyszło jedno poważne niedopatrzenie. Nie posmarowaliśmy nart. Akurat dzisiaj było to konieczne. Mnie było raptem trudno (przy cały czas jednak trochę delikatnej kostce plus usztywnionych dwóch palcach), ale Agata w ogóle nie mogła jechać. Problem dotyczył w każdym razie wszystkich. Minimalnie poprawiła sytuację świeczka, którą przez czysty przypadek miałem w plecaku - przynajmniej dostalismy się na dół bez wypinania nart. Cóż, była to nauczka, ale mimo wszystko, nie zepsuła nam dnia. Wieczorem pieczemy ciasto czekoladowo-migdałowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę podejmuję próbę, jak kostka będzie działała w gumowcu. Przebiegliśmy się kawałek z Markiem w dolne partie Lamprechtsofen - do wodospadu Schleierfall. W jaskini niebotyczna ilość wody, mieliśmy w planie pójść gdzieś dalej, ale akcja musiała ograniczyć się do godzinnej przebieżki, bo dalsze zapuszczanie się groziło odcięciem. Wyszliśmy z tej wycieczki zresztą kompletnie przemoczeni. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura na Zabraty + jaskinia Brestowa|Janusz Dolibog, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2014}}&lt;br /&gt;
''&amp;quot;...w Tatrach halny dochodzący do 100 km/h...&amp;quot;'', to słyszeliśmy w komunikatach meteo dzień wcześniej.&lt;br /&gt;
Z Zverowki podchodzimy doliną Łataną. Mizerna warstewka śniegu pokrywa asfalt. Wiało lecz bardzo znośnie. Prawdziwe piekło rozpętało się powyżej granicy lasu. Żleb wyprowadzający na przełęcz Zabrat (1656) był wypolerowany przez wiatr. Śnieg miał strukturę betonu graniczącego z lodem. Kilka kroków na nartach i już obsuwam się w dół gdyż krawędzie w ogóle nie chwytały stoku. Nie mieliśmy harszli ani raków. Janusz po chwili decyduje się zawrócić. My z Tadkiem idziemy dalej tyle tylko, że równolegle do żlebu po miększych płatach śniegu i trawie. Szalejący wiatr co chwila ciska nami o glebę, wytrąca z równowagi i gdyby nie kijki to wchodzenie na czworakach było by chyba jedyną opcją. Poniewierani przez wiatr, smagani lodową krupą w końcu wydostajemy się na Zadni Zabrat (1693). Odrywając nartę od podłoża wiatr krzyżuje mi ją a ja walczę by nie dać się wtłoczyć w śnieg. Kijki ma wyrwać z dłoni. Tadek walczy podobnie. Brakuje oddechu, mamy odczucie duszenia. Kilka sekund ściszenia wiatru pozwala nam błyskawicznie zerwać foki bo chwilę później znów to samo. Zjeżdżamy w stronę Przedniego Zabratu. Cóż to była za jazda. Wichura robi z nami co chce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...''Lato roku 2011. Wraz z 3 laskami przemierzam ten sam szlak bez zbędnego trudu. Wokół szmaragdowa zieleń, lazurowe niebo. Sielankowa atmosfera górskiej wycieczki. Ciepełko pozwala na opalanie. Teren wręcz banalny. Zwykła turystyczna ścieżka nie zmuszająca do żadnego myślenia...'' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazuje się jednak, że w określonych warunkach i takie zbocza mogą zmuszać do myślenia i wysiłku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko więc trawersujemy do drogi podejścia i początkowo między kosówkami a potem po twardych płatach zjeżdżamy w dół zatrzymując się co chwilę by przetrzymać podmuchy i nie dać się zwalić z nóg. Na jednym z twardych płatów krawędzie nie &amp;quot;chwyciły&amp;quot; lodu i poleciałem w kosówkę na której się zatrzymałem. Dalej po trawiasto - śnieżnym terenie skośnie docieramy do żlebu poniżej jego połowy. Trochę emocji przy wjeździe w żleb i już charakterystyczne zgrzytanie nart o twardą nawierzchnię. Kilka skrętów i jakoś poszło. Tadkowi objechała narta i musiał trochę powalczyć. W końcu jednak osiągamy granicę lasu i wiatr przestał być dokuczliwy a my jedynie musimy wyszukiwać dogodnych śniegów do zjazdu co nawet się udaje. Trzymając się ciągle śnieżnego duktu docieramy do Latanej chaty (o dziwo nie ma jej na mapach). Nikogo tu nie ma. Pod wiatą robimy sobie posiłek a potem już tylko zjazd doliną w dół po tej mizernej warstwie śniegu, którą halny od rana jeszcze bardziej zjadł. Wkrótce spotykamy się z Januszem przy aucie. W dolinie Rohackiej zwiedzamy jeszcze wstępne partie jaskini Brestowej. Potem już tylko jazda do domu. Żeby nie było wieczorem idę jeszcze na halę pograć w sportowego badmintona (choć z miernym skutkiem).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Póki co w obecnych warunkach śnieżnych w górach skiturowanie jest mocno ograniczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom: drytooling w kamieniołomie|Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;|26 01 2014}}&lt;br /&gt;
Bytom nie Zakopane, a wyrobiska byłego kamieniołomu odbiegają trochę od ścian tatrzańskich, ale są przynajmniej blisko domu:) Zresztą i tak brak czasu zmusza nas do takiego wyboru. Były to moje pierwsze kroki we wspinaczce zimowej więc moje wrażenia nie są zbyt obiektywne, ale mi się podobało. Po wspinaczce byłem dość zmachany, natomiast Karol nie bardzo poczuł trudności dróg. Wybieramy drogi nie zarezerwowane do wspinaczki letniej, na których zawieszamy wędkę. Mimo to, przez cały czas panowało uczucie niebezpieczeństwa, że coś na głowę spadnie - kto wspinał się kiedyś w DSD, wie o czym mowa. &lt;br /&gt;
Kolejna dziedzina, która potwierdza, że Dolomity to rzeczywiście Sportowa Dolina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: na nartach w Zachodnich Alpach|Tadek, Basia, Tomek, Artur, Agnieszka Szmatłoch, Piotrek (os. tow.), &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|17 - 26 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1750 km jest do pokonania do zacisznego La Joue du Loup w Zachodnich Alpach francuskich w masywie Devuloy. Jest tu fajny kompleks narciarski z bardzo zróżnicowanymi trasami. Pogoda też była różna, od deszczu, śnieżycy do przepięknej słonecznej pogody. Po opadach śniegu w okolicy obowiązywał IV stopień zagrożenia lawinowego. Świeży puch wykorzystywaliśmy do ciekawych zjazdów poza trasowych. Z Tadkiem wybrałem się również na wycieczkę skiturową w stronę szczytu Tete de la Cluse (2683). W dniu wycieczki warunki pogodowe były dość fatalne więc najpierw po stromej wyratrakowanej (jak ten ratrak tu wyjechał?) ale nie używanej nartostradzie (narty trzeba było nie źle kantować by wdrapać się do góry) udało nam się dojść tylko na skalną przełęcz (ostatni odcinek w głębokim śniegu) z której skalną granią prowadziła swego rodzaju &amp;quot;ferrata&amp;quot; a na drugą stronę teren ograniczony był urwiskiem. Bez raków i lonży w panujących warunkach nie decydujemy się iść dalej i z przełęczy zjeżdżamy w totalnym &amp;quot;mleku&amp;quot; stromiznami w dół. Trzeba przyznać, że nasze błędniki wystawione były na ostrą próbę. &lt;br /&gt;
&amp;quot;Ciekawa&amp;quot; przygoda spotkała mnie również na wyciągu krzesełkowym. Spędziłem tu bowiem dobrą godzinę w większości w bezruchu (jakaś awaria). Akurat stałem w cieniu a doliną wiał mroźny wiaterek. Robiłem wszystko by nie zamarznąć, siedziałem sam na kanapie a na całym wyciągu było zaledwie kilka osób. W końcu jednak wyciąg powolutku ruszył gdy zamieniałem się już w lodowy sopel. Generalnie bardzo fajny teren i cały wyjazd. Podziękowania dla Agi i Piotrka za zorganizowanie imprezy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia (może będzie więcej): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FFrancja-narty&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kościelec|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Michał Górecki|11 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejna wycieczka w Tatry z powodu niskiego zagrożenia lawinowego, tym razem z Sebastianem i moim przyjacielem Michałem. Za cel obraliśmy sobie Kościelec. Zależało nam jednak nie tyle na zdobyciu szczytu a na trudniejszej trasie która biegnie żlebem Zaruskiego. Sam żleb bardzo fajny, stromy z pięknymi widokami i ekspozycją. Problem jednak zaczyna się przy trawersie z niego na główną płytę ciosową Kościelca. Faktycznie przy małej ilości śniegu jest to bardzo trudne lub niemożliwe. Warunki były średnie, zwłaszcza na jeden czekan i brak liny… .Na szczęście nie sprawdzaliśmy i podjęliśmy decyzję od odwrocie [na jednym ze zdjęć narysowałem pokonaną trasę]. Podczas schodzenia zauważyliśmy już śmigło które leciało tego dnia 4 razy. Bardzo pechowy dzień. Jedna osoba spadła z Rysów a dwie z drogi między Świnicą z Zawratem. Całe szczęście że głos rozsądku przemówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry+Wys.+-+Ko%9Ccielec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film tu:  http://youtu.be/MDjHnRU-7pM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Beskid Żyw. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na miejscu grotołazi i wspinacze z różnych klubów, szczegóły na stronie SBB|11 - 12 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zima jest taka jaka jest więc przymiotnik zimowy bardziej zgodny z kalendarzem niż aurą. Po słowackiej stronie granicy na górze Vysoka Magura (1111) Jurek Ganszer z Speleoklubu Bielsko Biała zorganizował bodajże 20 już biwak zimowy. Na miejsce doszliśmy bez szlaku z Soblówki. Tak w ogóle to teren jest dość ciekawy. W końcówce jest strome podejście. Sama Vysoka Magura jest położona kilkaset metrów na południe od głównego grzbietu Beskidu Równego za małym obniżeniem. Na miejsce dotarliśmy jeszcze za dnia i dość długo w nielicznym gronie będących już tam kolegów walczyliśmy z rozpaleniem ogniska. Udało się. Potem przybyło jeszcze sporo osób. Ja z Teresą jeszcze nocą schodzę do Soblówki gdyż nazajutrz umówieni byliśmy do Heńka Tomanka na rodzinną uroczystość. Do domu wróciliśmy po północy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - jaskinia Pod Balkonem|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska, Marcin Kowalski|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu wolnej soboty i kiepskiej pogody lądujemy u podnóży Skrzycznego od strony Żywca. Za cel wybieramy Jaskinie Rezerwatu Kuźnie - Jaskinia Chłodna i Pod Balkonem. Sam rezerwat znajdujemy bez problemów, ale przeglądnięcie każdego potencjalnego otworu zajmuje nam sporo czasu i w efekcie odnajdujemy jedynie Jaskinię Pod Balkonem oraz jeszcze jakieś mniejsze nory. Jaskinie nie oszałamia ani wielkością ok. 45m, ani urodą. Szybko wychodzimy z jaskini i udajemy się dalej szlakiem w kierunku Skrzycznego - na szczyt nie wchodzimy. Do samochodu docieramy o zachodzie słońca. Jaskinia nie powaliła nas na kolana, ale sam rezerwat warty odwiedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinie Rysa i Spełnionych Marzeń|Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwiedzamy dwie nie dawno odkryte jaskinie jurajskie. Jaskinia Rysia to jak dla mnie numer jeden na Jurze. Jaskinia rozmyta na imponującej szczelinie może z wyjątkiem szaty naciekowej oferuje „tatrzańskie” atrakcje no czasem może się sypać o czym mogłem się przekonać.  Głębokość 51 m i 570 m korytarzy to już całkiem przyzwoita dziura jak na ten teren. Penetrujemy niemal wszystkie zakamarki dziury. Po dobrych 4 godzinach wydostajemy się do góry i po posiłku idziemy jeszcze do pobliskiej jaskini Spełnionych Marzeń. Niemal 40 m szczelina sprowadza na dół i kończy się zwężającym się korytarzem. W drodze do góry, gdzieś w połowie szczeliny odbija się zjazdem do przestrzennych partii, które kontynuują się w dwóch kierunkach generalnie w górę. Wpychamy się niemal w każdą szczelinę. Po 3 godzinach wychodzimy na dwór już w ciemnościach .  Te 3 jaskinie (jeszcze jest Józefa o podobnym charakterze, którą już odwiedzaliśmy) stanowią niewątpliwie ewenement na skalę jurajską i warto do nich zajrzeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRysia-JSM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - wejście na Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Piotr Sadowski|03 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nuda jak zwykle sprawia że do głowy przychodzą najciekawsze pomysły. Mając aż 6 dni wolnego po sylwestrze przed zajęciami stwierdziłem że nie dam rady jeszcze zasiąść do książek. Tęsknota za śniegiem w zimie i Tatrami, które ostatnio oglądamy od spodu sprawiła że wybór padł na Rysy. Namówiłem na szybko współlokatora Piotrka i Sebastiana bo warunki pogodowe zapowiadały się idealnie. Wyruszyliśmy o 4 rano. Start z Palenicy dopiero o 7.30 i szybkim tempem do schroniska.  Pierwszy śnieg na trasie zaczął się dopiero przy obejściu MOka. Słońce już oświetlało szczyty i dało nam złudną nadzieję że je szybko zobaczymy. Warunki do turystyki perfekcyjne, ciepło, słaby wiatr i śnieg bardzo twardy i dobrze związany z podłożem. Szło się naprawdę cudownie. Trasę poprowadziliśmy rysą i po 6h bez pośpiechu stanęliśmy na szczycie. Widok doskonały, tym bardziej że ośnieżone góry pięknie kontrastowały z jesiennym krajobrazem dookoła. W końcu udało się nam zobaczyć słońce i to przez jakieś 15 sekund zza chmur. Na górze para chłopaków urządziła sobie biwak. Krótka rozmowa, trochę zdjęć i nadszedł czas wracać. Byliśmy ostatnimi schodzącymi tego dnia ze szlaku. Piękny, przyjemny dzień dobiegł końca i pozostała podróż do domu. Niecała doba a tyle wrażeń. Film świetnie oddaje warunki, polecam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
link do filmu: http://youtu.be/bEHj7IKSS94&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Gubałówka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Małogrzata Czeczott (UKA) z dziećmi: Stefanem i Julią|01 01 2014}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz w życiu na Gubałówce. Cieszę się i z tego. Patrz mój poprzedni opis.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4389</id>
		<title>Wyjazdy 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4389"/>
		<updated>2014-07-09T23:35:48Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|X Śląskie Manewry Ratownictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel „Buli” Bula&amp;lt;/u&amp;gt;  |06 – 08.06.2014r.}}  &lt;br /&gt;
Już po raz dziesiąty TKTJ zorganizował manewry ratownictwa jaskiniowego, które odbyły się w tarnogórskich sztolniach i pobliskim rejonie. Udział wzięli taternicy, grupy wysokościowe, OSP, PSP (pojawił się nawet zespół z Trójmiasta), ratownictwo medyczne i ratownictwo górnicze KWK „Wujek” Ruch „Śląsk” w liczbie jeden:)&lt;br /&gt;
W piątek późnym popołudniem spotykamy się wszyscy na bazie w rejonie zwanym „Blachówką”  i prowadzimy unifikację, mającą na celu zarówno ujednolicenie systemów ratowniczych, jak i samo przypomnienie sobie ich.&lt;br /&gt;
W sobotę zostajemy podzieleni na cztery zespoły. Na każdy z nich czeka zadanie, po realizacji którego dochodzi do rotacyjnej zamiany tak, aby każda grupa wykonała i przećwiczyła wszystkie cztery „akcje ratownicze”. Zatem korzystamy z systemów autoratowniczych takich jak: metoda hiszpańska przeciwwaga, metoda bloczka ruchomego , ratowanie z trawersu – odbywające się w sztolni, opuszczanie poszkodowanego z wieży oraz z półki skalnej.&lt;br /&gt;
W niedzielę łączymy powyższe zadania w jedną całą akcję. W sztolni wyciągnięcie metodą balance poszkodowanej z szybika, wyprowadzenie na powierzchnię, trawers na półce skalnej, a następnie opuszczenie po tyrolce metodą balance.&lt;br /&gt;
Na manewrach pojawiają się stali bywalcy, co pozwala zauważyć, iż akcje ratownicze wykonujemy szybciej, bezpieczniej i sprawniej. Wymiana doświadczenia z grupami ratowniczymi straży pożarnej i lepsze wspólne zrozumienie pozwala dostrzec, że przyszłość maluje się w jasnych barwach.&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że każdy taternik powinien znać metody autoratownicze w stopniu zaawansowanym, a metody ratownicze w stopniu pozwalającym pomóc doświadczonym służbom ratowniczym, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wypadki w jaskiniach i to nie tylko na terenie naszego państwa.  Namawiam zatem wszystkich do udziału w ogólnopolskich i śląskich manewrach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik  |06 07 2014}}&lt;br /&gt;
Start z zapory w Wiśle Czarne. Podjazd do Stecówki a następnie ciekawym, grzbietowym szlakiem na Karolówkę. Później ostre podejście do schroniska pod Przysłopem. Tu odpoczynek a potem długi zjazd do auta z objazdem jeziora. Wycieczkę urozmaicił chwilowy deszcz a i tak była straszna duchota. Fatalny dojazd autem do domu (prawie 3 godziny)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Podlesice -wspinanie|Ania Bil, Sławek Musiał,Mateusz Górowski,Damian Żmuda &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;,  |29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Jedziemy bez planu na konkretny rejon, przypadkiem wybieramy  Bibliotekę w Podlesicach.  Jak się okazało na podobny pomysł  wpadła połowa Warszawy - tłok i kolejki prawie jak w cudownych Rzędkach. Mimo upału udało się zrobić: Przez dziuplę (VI+) - mimo złego obicia bardzo fajna, Pan delikatesik (VI+) - crux przy pierwszej wpince, O kant dupy (VI.3+/4) - bulderowa, nieco parametryczna, Na przełaj(VI.1) - wyślizgany klasyk, Mania wspinania(V+). Z pewnością jest na tej skałce jeszcze wiele ciekawych dróg do zrobienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Klubowy spływ kajakowy Grabią i Widawką|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Bogdan Posłuszny, Łukasz Pawlas, Ala Kucharska, Tadek Szmatłoch, Basia Szmatłoch, Tomasz Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Piotrek, Kasia Jasińska, Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Michał Trytko, Rafał Pośpiech, Janusz Dolibog, Jola, Justyna, Hołek z dziewczyną, Jan Kempny, Basia Borowiec, Rafał Florczyk, Iza Florczyk, osoba utajniona, troje dzieci|28 - 29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Tym razem na spływ obraliśmy rzeki Grabia i Widawka (dopływ Warty) w woj. łódzkim. Spływ rozpoczęliśmy z Marzenina. Rzeka piękna i ciekawa. Kilka przenosek i przeszkód wodnych. Ponadto zmoczył nas krótki ale dość intensywny deszcz. Kilka osób zmoczyło się tradycyjnie w rzece. Biwak wypadł w uroczym miejscu u zbiegu Grabii i Widawki. W drugi dzień spokojniejszy spływ Widawką choć również były niespodzianki. Słońce tym razem odważniej świeciło. Dość szybko wpływamy na wody Warty i po krótkim rejsie &amp;quot;katamaranem&amp;quot; (wszystkie kajaki złączyliśmy w jedną jednostkę) dotarliśmy do Pstrokoni gdzie zakończyliśmy jubileuszowy dziesiąty, klubowy spływ kajakowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Słowackie - Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Osmałek, Rafał Mikulski|29 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki spacer na szczyt Rysów od słowackiej strony. W Tatrach wietrzenie i pochmurnie. Momentami przebłyski błękitnego nieba i słońca. Na trasie częściowo jeszcze warunki zimowe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom - 7 Bytomski Rodzinny Rajd Rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Zięć&amp;lt;/u&amp;gt; z rodziną|22 06 2014}}&lt;br /&gt;
7 już edycja (nasza pierwsza) Bytomskiego Rodzinnego Rajdu Rowerowego, którego trasa prowadzi wokół Bytomia. Był to dla nas eksperyment czy nasz syn wytrzyma dłuższą trasę w foteliku rowerowym - trasa liczyć miała ok 35km (dla nas miała ponad 40km licząc z dojazdami). Start odbył się o 11:00 z Bytomskiego rynku, niestety przy lekkim deszczu. Na szczęście zaraz po starcie przestało padać i wyszło słońce, także jechało się znacznie lepiej. Po drodze jeszcze dwukrotnie popadało, ale udało się przejechać rajd bez większej ulewy. Sama trasa przebiegała przez takie dzielnice Bytomia jak: Rozbark, Łagiewniki, Szombierki, Bobrek, Karb, Miechowice, Stolarzowice, Sucha Góra, Stroszek, Centrum gdzie metą był park miejski. Po drodze 3 postoje, a na końcu dla wszystkich pyszna grochówka :)&lt;br /&gt;
Reasumując syn dał radę wysiedzieć w sumie ponad 5 godzin w foteliku (oczywiście z przerwami) choć na 200 metrów przed metą padł i zasnął na siedząco, także na zupę się nie załapał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2014/Rowery-Bytom&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wysokie Taury- wyjazd skiturowy pt. „With a little help from my friend”|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Klaus B.|19-22 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Letnio/zimowy wyjazd skiturowy. Z pomocą Klausa, z którym już w kwietniu br. zdobyłam skiturowo szczyt Großer Priel (2515 m) w Totes Gebirge tym razem spędzam cudowny weekend narciarski w Karyntii w rejonie Mölltalgletscher. Celem pierwszego dnia jest Hoher Sonnblick (3105 m) do którego docieramy od strony przełęczy Fraganter Scharte (2752 m). Drugiego dnia z racji słabszej pogody zjeżdzamy do Schutzhaus Neubau (2175 m) skąd popołudniem robimy krótką turę szklakiem okolicznych ruin po kopalni złota w tym rejonie, by zafundować sobie całkiem niezły zjazd z wysokości w/w przełęczy upatrzonym wcześniej przez mego towarzysza kuluarem. Trzeciego dnia testuję moją kondycję- odprowadzam Klausa (zjazd na nartach + trochę z buta) do doliny Kolm Saigurn, wracam do schroniska i robię turę na Scharecka (3123 m). Po drodze wchodzę na szczyt Nuenerkg.(2827 m), zjeżdżam w stronę przełęczy, by po kolejnym zdobyciu Fraganter Scharte znów zjechać, wejść na szczyt Schareka, zjechać, wrócić na przełęcz i pięknie poprowadzoną oraz nową dla mnie trasą przybyć do schroniska. Ostatni dzień poświęcam na turystykę pieszą po terenie lodowca, by popołudniem zjechać ostatni raz na nartach do Kolm Saigurn i rozpocząć proces odzyskiwania mojego samochodu porzuconego po zupełnie innej stronie gór.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia z wyjazdu pod poniższym linkiem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.dropbox.com/sh/h0449fvczkx2k7k/AADfFkoBEmgIH7Mhnk88uYK_a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - pięć minut na połoninie|Ola Rymarczyk, Wojtek Rymarczyk i przylepy|19 - 21 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
770 km, 16 h w podróży, 3 dni na miejscu, 2 noce w samochodzie i 5 minut na połoninie... Cóż, kryterium rozsądku nie było decydujące przy wyborze destynacji. Najważniejsze, że dawno tak nie wypoczęliśmy, a od samego patrzenia na tę zieloność robi się lepiej. &lt;br /&gt;
Baza w Ustrzykach Górnych. Czwartek dochodzimy do siebie po trudach podróży, w piątek (w który początkowo planowaliśmy zrobić jakąś miłą trasę) niestety leje do południa, więc ostatecznie wychodzimy tylko na parogodzinny spacer po okolicy. Co też okazało się dobre, bo mogliśmy na spokojnie &amp;quot;oswoić&amp;quot; Zosię z nosidełkiem turystycznym, z którym wcześniej nie miała do czynienia. Sobota to przelotne deszcze i perspektywa wieczornego powrotu. Postanawiamy więc przejść się na Połoninę Caryńską od strony Ustrzyk - pierwsze samodzielne wyjście w góry w nowym składzie. Nie robiliśmy sobie dużych nadziei. Ja wzięłam na siebie jedno najukochańsze 10 kg, Wojtek drugie 15 i tak pomaszerowaliśmy. Poszło tak sprawnie, że nim się obejrzeliśmy byliśmy przy górnej granicy lasu. Zosia już kawałek wcześniej ostatecznie wyszła z nosidła i poszła sama. Dotarliśmy do grani. Dla tych widoków, wiatru, trawy, uśmiechów.. warto było tam przyjść. Radość niestety nie trwała długo, ledwie się rozłożyliśmy zaczął padać deszcz i zadecydowaliśmy odwrót. Schodziliśmy niespiesznie, tempem dwuletnich nóżek. Mimo naszych nagabywań, że może na ręce albo chwilę odpocząć, Zosia całą drogę przeszła sama. Zrobiło to na nas duże wrażenie. Jest nadzieja :)&lt;br /&gt;
Nocny powrót z końca świata to specyficzne przeżycie - czarno z przodu, czarno z tyłu, z boku czarno i jeszcze mgła. Praktycznie od Ustrzyk do DK 19 na Duklę. Lepsza droga to już inny świat. Niestety nasz przejazd został okupiony niezliczoną ilością rozjechanych myszy, żab i ropuch (pierwszy raz widziałam &amp;quot;łażące&amp;quot; ropuchy, kurcze, bardzo charakterystyczne - one nie skaczą tylko łażą!). Szczęściem rodzina lisów i zając obeszli się bez szwanku a i nam nie trafiła się grubsza zwierzyna. Uświadomiło mi to dosadniej jak bogatą i różnorodną krainą są jeszcze Bieszczady. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w dol. Prądnika|Ania Bil, Sławek Musiał &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Karol Jagoda, Mateusz Górowski |19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Od rana, Ja, Karol i Mateusz wspinamy na stosunkowo świeżo obitej Skale Nad Potokiem w Sułoszowej. Skałka znajduje się w okolicach Zamku w Pieskowej Skale. Zaletą/Wadą tej miejscówki jest bezpośrednie sąsiedztwo drogi. Skała proponuje niespełna 30 dróg o trudnościach III (trad), poprzez obite V do VI.3+/VI.4. Popołudniu dojeżdżają Ania ze Sławkiem i kundlem:) Skała godna polecenia na wyjazd z dzieckiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - kursowy wyjazd wspinaczkowy na górę Birów|Tomek Jaworski (instruktor), Asia Przymus, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, po okolicy na rowerze kręcił się Tomek Zięć z rodziną|19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Pod okiem Tomka nasi kursanci wspinali drogi na własnej protekcji oraz uczyli się zakładać stanowiska. Przy okazji powspinaliśmy kilka kursowych dróg. Na wędkę próbuję jeszcze 6.2+ z kiepskim efektem. Późnym popołudniem z Birowa wypłoszył nasz deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura pd. - rajd pieszy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Rafał Florczyk (G7), Adam Witkowski, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Kamil Grządziel, Julia Szydło, Nikola Bełtowicz, Joanna Sołtys, Michał Kaczyński, Agata Rurkowska, Mateusz Kostrzewa, Janusz Zychal |16 - 18 06 2014}}&lt;br /&gt;
To był trzeci taki rajd dla młodzieży w ramach hartowania ducha i ciała. Tym razem trasa wiodła z Tomaszowic przez wąwóz Poddkalański a dalej dolina Kluczwody - Wierzchowie (jaskinia Mamutowa) - dolina Bolechowicka - dolina Kobylańska - dolina Będkowska (jaskinia Łabajowa i biwak w okolicy jaskini). Dalej szliśmy do Ojcowskiego Parku Narodowego do doliny Sąspówki (przejście na przełaj, zejście dość stromym zboczem) - dolina Prądnika przy Pieskowej Skale - Sułoszowa (przejście przez pola pokrzyw na przełaj do szlaku) - peryferie Olkusza - rezerwat Pazurek (biwak w pobliżu jaskini Omszała Studnia) - Stołowa Góra - Bydlin. Ponad 60 km ciekawego szlaku. Biwaki odbywały się przy ognisku pod gołym niebem. Wszyscy spisali się dzielnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRajd&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Smoleniu|Ania Bil, Asia Wasil, Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; oraz czworonożny Oli|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd miał być nieco liczniejszy lecz pogoda niektórych skutecznie zniechęciła od aktywności na świeżym powietrzu. Wspinaliśmy się na skałach Zegarowych, które zdecydowanie są godne polecania(długie, nie wyślizgane drogi). Ze względu na niesprzyjające warunki rozpaliliśmy ognisko które pozwoliło nieco się ogrzać po zrobieniu kilku ładnych dróg min. Wczasowicz(VI-), Pierwsza Lewa (VI.1+), Relaks z wędką(VI.1), Laskowik(VI+).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura płd. - rowerami przez dolinki krakowskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na MTB z Wierzchowia przez dol. Bolechowicką, wąwóz Podskalański, dol. Kluczwody. Potem autem podjeżdżamy do Jaroszowca skąd już sam jadę rowerem szlakiem do Bydlina przez fajną okolicę. Z Bydlina autem wracamy na Nowy Bytom na podsumowanie wspinaczkowych mistrzostw Rudy Śląskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śnieżna - Partie Wrocławskie|Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Katarzyna Turzańska (STJ), Paweł Woźniak (STJ)|7 - 8 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do otworu Śnieżnej trzeba przechodzić przez wykop w śniegu. Grupa kursowa (Mateusz z Łukaszem i Sebastianem) dociera do Suchego Biwaku. Reszta ekipy udaje się w Partie Wrocławskie  gdzie pokonując Białe Kaskady osiągamy salkę pod Czarnym Kominem. Ciągi te to strome pochylnie i kominy kontynuujące się w górę powyżej otworu Śnieżnej, którymi spada woda (wiszą tu stare, często bardzo zniszczone liny). Z góry leje niezły wodospad więc z tego miejsca wracamy w dół a potem w górę w stronę otworu. W Wielkiej Studni dość dużo wody. Około drugiej w nocy wszyscy są na powierzchni. W nagrodę czekała piękna tatrzańska noc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak akcję widziała Sebastian:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po długich ustaleniach terminu i godziny wyjazdu, wyruszyliśmy w końcu ze Śląska w sobotę ok. godz. 06.30 w składzie ja, Łukasz, Mateusz i Michał. Po dotarciu na parking przy wylocie doliny Małej Łąki i podziale 400m lin, 34 karabinków niezakręcanych i 4 worów ruszyliśmy w drogę. Po drodze za progiem Wyżniej Świstówki trafiliśmy na kontrolę strażnika z TPN-u (pierwszą w karierze instruktorskiej Mateusza). Po odnalezieniu otworu i dość długotrwałym worowaniu lin, akurat w czasie gdy dołączała już do nas druga nockową grupa z znajomymi z Krakowa, ruszyliśmy w dół Śnieżnej. Całość zaporęczowaliśmy razem z Łukaszem z wyłączeniem Konia za wodociągiem, który już był ładnie zaporęczowany. Po dotarciu na Suchy Biwak, podelektowaniu się truskawkami doniesionymi przez Mateusza, spotkaniu z drugą ekipą, oficjalnej sesji zdjęciowej Łukasza z Prezesem, już bez Michała, który ryszył w stronę partii wrocławskich z resztą, ruszyliśmy ku górze. Odwrót był dość szybki, bo nie musieliśmy deporęczować i nawet przyjemny z wyjątkiem Wielkiej Studni, gdzie nas trochę przemoczyło i Rury, gdzie znowu dość mocno schłodziło. Wychłodzeni (bynajmniej w moim przypadku) z zmrożonymi palcami, zastaliśmy jeszcze zachodzące słońce. Po dojściu w świetle czołówek i gwiazd do samochodu przed dojazdem na kwaterę, odwiedziliśmy jeszcze centrum Zakopanego w celu zakupów w sklepie całodobowym, który zamknęli nam o północy, z powodu niedzielnego święta. Skończyło się zatem na spontanicznym kebabie po drugiej stronie ulicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na drugi dzień, żeby nie marnować niedzieli w Zakopanem, wybór padł na Rusinową Polanę. W czasie gdy Mateusz i Michał ruszyli w kierunku Wołoszyna, ja i Łukasz weszliśmy na Gęsia Szyję, pojedliśmy oscypki i poleniliśmy się trochę na słońcu na polanie. Do domu ruszyliśmy ok. 17.30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fsniezna-kurs &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Dolina Kościeliska - szkolenie z pracownikiem TPNu|Jan Krzeptowski (pracownik TPNu), Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Zięć&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Atamaniuk, Gosia Stolarek, Asia Przymus, Artur Szmatłoch|31 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyło się szkolenie z pracownikiem Tatrzańskiego Parku Narodowego Jaśkiem, kóry poopowiadał nam trochę o historii, działaniu i planach TPNu oraz o otaczającej nas przyrodzie.&lt;br /&gt;
Szkolenie to jest obowiązkowe dla każdego adepta przystępującego do egzaminu na kartę taternika jaskiniowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć z &amp;quot;wycieczki&amp;quot; Doliną Kościeliską: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie+TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - 38-lecie klubu w Piasecznie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Kamil Szołtysik, Kasia, Aga, Piotrek, Tomek, Artur, Basia, Tadek, Adam, Ania, Justyna, Piotr Szmatłoch, Adam Witkowski, Adam i Brygida Wilkoszyńska, Łukasz Pawlas, Ala i Aga Kucharska, Olek Kufel, Janusz Dolibog, Jola, Karol Jagoda, Damian Żmuda, Tomek i Asia Jaworska, Kasia Jasińska, Maciek Dziurka, Justyna, Grzegorz Szczurek, Jan i Marzena Kieczka, Ryszard, Marzenna Widuch, Daniel Bula, Sebastian Podsiadło, Asia Przymus, Ola i Wojciech Rymarczyk oraz &amp;quot;mnóstwo&amp;quot; dzieci |23 - 25 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne fajne spotkanie z całym przekrojem klubowej historii. Oprócz gawęd przy ognisku były wspinaczki na Cydzowniku, tyrolka, wchodzenie po drabince. Odwiedziliśmy również jaskinie Piaskowa i Wielkanocna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Okolice Jaworzna - Sadowa Góra na rowerze|&amp;lt;u&amp;gt;Damian &amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Krzysztof Hilus, Zbyszek, Ela i Krzysztof Szuster|18 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawa wycieczka rowerowa do starych kamieniołomów dolomitowych na Sadowej Górze oraz zbiornika wodnego (też w starym kamieniołomie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: XXV Spotkanie Weteranów Taternictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer z klubowiczami SBB oraz weterani z innych klubów speleologicznych, na miejscu grotołazi z Speleoklubu Orcus z Bohumina (szczegóły na stronie SBB)|10 - 11 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle co roku Jurek Ganszer z SBB zorganizował spotkanie tzw. weteranów taternictwa jaskiniowego. Tym razem w ramach tego spotkania poszliśmy do bardzo ciekawej jaskini Knehyńskiej w Beskidzie Śląsko - Morawskim. Wg naszych czeskich kolegów jaskinia ma 70 m głębokości i 300 m długości. Najpierw schodziliśmy po drabinkach a potem zjazd około 10 metrową studnią do niższych partii. Do góry wracaliśmy inną drogą. Jaskinia bardzo obszerna. Czesi prowadzą tu badania naukowe (mierzą ruchy skał w jaskini na przestrzeni lat). Po południu gro ekipy udało się do schroniska pod Baranią Górą na huczną zabawę a ja z Teresą do Szczyrku gdzie wieczór spędziliśmy ciekawie przy ognisku w fajnej kompanii też na wesoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FWeterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczki w Mirowie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Adam Witkowski, Kamil Grządziel, Julia Lipiec, Julia Szydło|09 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinaczki głównie na &amp;quot;wędkę&amp;quot; na drogach raczej kursowych. Nie obyło się bez lotu wyżej podpisanego. Celem wyjazdu było zapoznanie młodzieży z sprzętem oraz wspinaczką w prawdziwej skale. Pogoda dobra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FUKSMirow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Taury Wysokie - Skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Marek Wierzbowski (UKA)|01 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
W ciągu czterech dni pokonaliśmy ok. 6000 m pionu, z czego około 1000 m piechotą (dojścia do schronisk i betony). W czwartek z samochodu wyszliśmy na Hocharn (3254; krzyż na szczycie zasypany po ramiona). Drugi dzień to najlepsza z całego wyjazdu wycieczka na Hoher Sonnblick (3106). Ze szczytu zjechaliśmy tzw. Scheißhäuslrinne na północnej ścianie. Był to jeden z najlepszych zjazdów jakie mi się w życiu trafiły - kuluar o różnicy poziomów 1100 m, nachylony przez pierwsze 300 m pod kątem ok. 50 stopni. Na ten zjazd nie zdecydowalibyśmy się gdyby nie koledzy z Czech, którzy podeszli trasą zjazdu i ocenili śnieg (pozdrawiamy!). Ponadto, jeden z Czechów rozpoczął z przytupem tj. skokiem na wspomniane 50-stopniowe zbocze z około czterometrowej wysokości nawisu. Zniósł to całkiem dobrze, co upewniło nas o stabilności lawinowej zastanych tego dnia okoliczności przyrody. My, amatorzy, zeszliśmy jednak piechotą z czekanami. Duży stres, prawdę mówiąc preferowałem skok, ale wiązania TLT lubią się wypinać w takich sytuacjach - i szukaj potem narty 1 km niżej... Po pysznym zjeździe i posileniu się kanapkami z pstrągiem z Aldiego w roli głównej, tego samego dnia przemieściliśmy się o 100 km i podeszliśmy piechotą do Johannishutte (2121). To miejsce, stanowiące bazę wypadową na szczyt Grossvenediger, jest dużo bardziej zatłoczone niż dolina Rauris. Z piątku na sobotę nie było nawet tak źle, ale w kolejną noc nastąpił najazd Germanów i gospodyni umieściła nas w kanciapie ok. 4 m2 (Germanie mieli rezerwację, a my nie). Mimo wszystko, wyszło nam to na dobre, bo w ten sposób znaleźliśmy się w najspokojniejszym miejscu w całej chacie. W sobotę w terenie spędziliśmy zaledwie pół dnia. Potrzebowaliśmy nieco odpoczynku, a ponadto na zewnątrz dokuczało zimno i silny wiatr. Podeszliśmy tylko do Defreggerhausu (2964, w zimie zamknięty) i zjechaliśmy stamtąd przyjemnie z powrotem do bazy. Długie popołudnie upłynęło na lekturze nowego &amp;quot;Regulaminu postępowania dyscyplinarnego&amp;quot; oraz beletrystyki. Zregenerowani, w niedzielne przedpołudnie w pełnym słońcu weszliśmy na szczyt Kreuzspitze (3164) i zjechaliśmy stamtąd ok. 600 m w lekko zsiadłym puchu (niżej, niestety, betony). Katowice osiągnęliśmy o 22:30. Choć pogoda była bardzo zmienna i kapryśna, z wyjątkiem soboty, każdego dnia zażyliśmy sporo słońca. Dobrego śniegu w Taurach jest jeszcze co najmniej na dwa tygodnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fskitury-taury&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Majówkowy spacer na Błatnią|&amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojtek, Zosia i Staś Rymarczyki oraz Kasia Jasińska i Maciek Dziurka z Emilką|04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W założeniu wyjazd był tym z gatunku &amp;quot;kaj dojdymy tam bydymy&amp;quot;, choć szczyt zawsze kusi to przy takim skoncentrowaniu dzieciowym jasne było, że to nie my dyktujemy warunki ;) Gotowi więc na wszystkie możliwości (no, za wyjątkiem noclegu w lesie, ale kocher mieliśmy ze sobą!) ruszamy na pierwszy tegoroczny podbój gór. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Jaworza Nałęże. Malowniczą Doliną Jasionki, pilnując Szklanego Szlaku kierujemy się na Błatnią. Szlak teoretycznie wyprowadza na szczyt, jednakże w labiryncie rozjeżdżonych dróg leśnych jakoś sam się gubi, więc dalej na czuja pniemy się w górę. Momentami jest dość stromo, ale na tym etapie już nie mamy wątpliwości, że uda nam się zdobyć górę. Stromizna momentami uprzykrza nam także zastosowany środek dzieciotransportu - swoją drogą fenomenalny, przypominający coś na pograniczu wózka, rikszy i promu kosmicznego. Wielofunkcyjna przyczepka rowerowa! Dlatego też trzeba było wprowadzić w życie metody zastępcze: na piechotę, w chuście, na barana. Ale... dało się. Przynajmniej  Staśko bezproblemowo spędził całą drogę przywiązany do mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod schroniskiem robimy dłuższy popas, a na powrót wybieramy bardziej widokowy czerwony szlak przez Wielki i Mały Cisowy i Czupel, mając nadzieję, że ominiemy trochę wybojów i stromych zjazdów. Po części się to udało, a przynajmniej szło się dużo przyjemniej. Dzieci spały więc można było pogalopować myślami.&lt;br /&gt;
Generalnie bardzo udany wyjazd, cel osiągnięty, pogoda dopisała... czego chcieć więcej! (może ciut mniejszych zakwasów ;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA: w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Asia Przymus, Ola Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|29 04 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po nocnej 12-godzinnej podróży docieramy na polanę Grajduli w górach Apuseni. Tu zakładamy obozowisko a następnie udajemy się do jaskini Negra. Do dna jaskini prowadzi szereg kaskad, które pokonujemy zjazdami na linie jednak spadająca woda swoimi rozbryzgami nieźle nas moczy. Zjazdami wyrabiamy się co do ostatniej plakietki. Dalszy meander  jest pięknie myty i wkrótce doprowadza nas do syfonu łączącego Negrę z jaskinią Zapodie. Wracając zwiedzamy fantastycznie myte boczne ciągi jaskini. Mokrzy wychodzimy już w nocy na powierzchnię. Następnego dnia grupa Damian, Teresa, Łukasz P., Alicja i Agnieszka udają się do wąwozu Galbenei a grupa Michał, Łukasz M., Ksawery i Asia idą do wodnych partii jaskini Twierdza Ponoru. Stan wody nie pozwala im osiągnąć syfonu. W zawiązku z zawiłościami formalnymi z strony parku narodowego Apuseni musimy zrezygnować z dalszej działalności jaskiniowej. W ostatni dzień wszyscy udajemy się na fajną wycieczkę do wąwozu Somesului Cald zwiedzając po drodze dwie niewielkie jak na rumuńskie warunki jaskinie. W ostatni dzień leje od rana i wczesnym popołudniem zbieramy się do odwrotu. Znów 12 godzin w aucie ale myślę, że było warto. &lt;br /&gt;
Może ktoś jeszcze coś dopisze...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia z wyjazdu: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRumunia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - zjazd Rysą|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Ciszewski (KKTJ); piechotą na Rysy przy okazji weszły z nami Agata Klewar i Ewa Wójcik|26 - 27 04 2014}}&lt;br /&gt;
W sobotę podchodzimy do Morskiego Oka. Nocleg w schronisku pozwala nam wystartować w niedzielę w miarę wczesną porą. Sensowny śnieg jest od Czarnego Stawu. Na fokach idziemy tylko kawałek; praktycznie od dolnej części Długiego Piargu, aż do końca Rysy niesiemy narty na plecach. Ślad jest niby dobrze wybity, ale zapadamy się na głębokość 40 - 70 cm. Sam wierzchołek osiągamy już bez nart, we mgle. Zjazd przyjemny, ale z duszą na ramieniu (lawiny). Słońca wprawdzie brak, ale zmokliśmy dopiero czekając na dziewczyny na Buli pod Rysami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Olkuskich Igłach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|27 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Robimy 4 drogi na Olkuskich Igłach. Skałki były niestety bardzo mokre po nocnych deszczach. Dwie drogi na własnej protekcji. Jedna &amp;quot;czwórka&amp;quot; ze względu na omszałą, mokrą skałę i &amp;quot;czarnoziemy&amp;quot; długo zapamiętam zwłaszcza jak wyskoczyła mi ze szczeliny kluczowa kostka.  Było również krucho. Komin Borsuka choć mokry nie nastręczył problemów. Potem była nieobita &amp;quot;Suka z Hamburga (VI)&amp;quot; na wędkę i na deser &amp;quot;Ciociolina&amp;quot; VI.1+ (ale z 2 restami). Do auta doszliśmy w sam raz przed rzęsistym deszczem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPazurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: Beskid Śląsko-Morawski - jaskinie Ondrasza|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Paweł Szołtysik|21 04 2014}}&lt;br /&gt;
W masywie Lukszinca (boczne ramię Lysej Hory) znajduje się bardzo ciekawy pod względem geologicznym teren, w którym istnieją pseudokrasowe jaskinie. Największe to Wielka Ondraszowa (217 m dł. i 37 gł.) oraz Studena. Jest tu zapewne dużo więcej jaskiń a teren pozwala na dobre rokowania pod kątem eksploracji. Z Malenovic podeszliśmy szlakiem i po krótkim czasie odnaleźliśmy interesujące nas obiekty. Odnraszowa zaraz za otworem zablokowana jest metalowym dwuteownikiem uniemożliwiającym dalsze przejście. Ciekawa jest Studena. Statycznie zimna jaskinia o ścianach pokrytych warstewką lodu. Wchodzę jeszcze do 3 innych dziur ale te zwężają się choć jak sądzę po usunięciu kilku kamieni można by posunąć się dalej. W drodze powrotnej schodzimy jeszcze do swego rodzaju kanionu rzeczki Satina. Tworzy tu ona malownicze kaskady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FOndrasze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - skitoury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Milena Dudkiewicz (niezrz.)|19 - 20 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pierwszy wyjazd Mileny na skitury. Wypożyczyliśmy sprzęt w Kuźnicach i skorzystaliśmy z kolejki na Kasprowy, żeby jednak ograniczyć trochę przewyższenie do pokonania. Podchodzimy granią na Skrajną Turnię (brak ludzi!) i przemieszczamy się do Doliny Cichej. Zaczynamy od przyjemnego zjazdu, kończymy zaś efektownym zejściem potokiem. W międzyczasie dopada nas ulewa i mokniemy konkretnie. Dalsza droga prowadzi przez Gładką Przełęcz do Doliny Pięciu Stawów. Nocleg w schronisku (szok! brak ludzi! mieszkamy w czworo w 10-osobowym pokoju). W niedzielę wyruszamy o 6 rano. Pogodę mamy już znacznie lepszą, w wędrówce na Zawrat towarzyszy nam słońce. Wieczorem i w nocy spadło trochę  śniegu, więc zjazd do Zmarzłego Stawu mamy pierwszorzędny. Co ciekawe, występuje kompletny brak ludzi. Pierwszych spotkaliśmy dopiero nad Czarnym Stawem. Około 10:00 docieramy do Murowańca. Tam posilamy się, a następnie, znowu korzystając z kolejki (czas goni...) przemieszczamy się na Kasprowy i zjeżdżamy/znosimy narty do Kuźnic. Na nartostradzie zima się stanowczo kończy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CHINY - Rekonesans w prowincjach: Chongqing, Guangxi i Hubei|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Andrzej Ciszewski (KKTJ), Adam Juchniewicz (tłumacz), He Duanyong, Guo-Shifu|31 03 - 15 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pobyt w Chinach rozpoczęliśmy od przelotu wewnętrznymi liniami do Guilin w prowincji Guangxi. Tam spotkaliśmy się z Zhang Yuanhaiem z państwowego Instytutu Krasu w celu omówienia perspektyw współpracy na jesień 2014 oraz kolejne lata. Dwa następne dni zajeła wycieczka do rezerwatu przyrody Mulun, położonego na zachód od Guilin (ok. 370 km po drogach). Być może to właśnie tam pojedziemy jesienią. Po powrocie do Chongqingu udaliśmy się szybką koleją do miasta Lichuan w prowincji Hubei. Od czasu naszej wyprawy w listopadzie wybudowano nową linię i czas podróży skrócił się dwukrotnie. W Lichuan spotkaliśmy się z He Duanyongiem, jedynym (sic!) chińskim grotołazem-amatorem, który potrafi kartować jaskinie. Korzystając z samochodu jego przyjaciela Guo, przez kolejne siedem dni podróżowaliśmy w piątkę po zachodniej części prowincji Hubei, momentami wjeżdżając w prowincję Chongqing. Oglądaliśmy masywy otaczające rzekę Qingjiang (na wysokości ok. połowy drogi między Enshi a Lichuanem), część gór Daba Shan znajdującą się w pobliżu miasta Wuxi (tam właśnie był Damian Szołtysik), a także masywy wapienne w hrabstwie Pengshui (na południe od Lichuanu) i dwa inne, leżące po drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mieliśmy bardzo mało ruchu, a jednak był to męczący wyjazd. W przeciwieństwie do poprzedniego rekonesansu, tym razem przez większość dni spędzaliśmy po 6 - 10 godzin w samochodzie. Drogi na ogół nie nadawały się do czytania. Przyjemne na tym wyjeździe było głównie jedzenie... i nocne spacery językowe! Zebraliśmy jednak bardzo dużo obserwacji geologicznych i przepytaliśmy wielu miejscowych. Cóż, nie ma wyjścia, przygotowanie wyprawy w tak odległy rejon wymaga po prostu zainwestowania czasu (i pieniędzy...) w tego typu &amp;quot;wycieczki&amp;quot;...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć na stronie Adama: http://rokwchinach.net/ (bardzo dziękujemy za pomoc!)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Wlk. Litworowa - Partie Bielskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko Biała), na starym Dnie spotkaliśmy 6 osób z kursu SBB oraz instruktora Wacława Michalskiego|05 - 06 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dość wilgotnych warunkach (pół godziny dość obfitego deszczu a potem mgła) podeszliśmy w mokrych śniegach do otworu Litworki. W godzinę, po zaporęczowanych studniach docieramy do Starego Dna gdzie spotykamy kursową grupę z SBB idącą dalej do Magla. Ja z Jurkiem podchodzimy po linie do Partii Bielskich. Partie te to rozległe ciągi ponad Starym Dnem dochodzące aż do II Pięćdziesiątki. Wiele miejsc niezbyt obszernych. Kruszyzna na niektórych pochylniach. Generalnie bardzo ciekawy fragment tej dużej jaskini. Docieramy do tzw. Hydrozagadki oraz progów wiodących do Eldorado (Jurek dobrze znał te ciągi). Po 4 godzinach wracamy spowrotem do Starego Dna gdzie ponownie spotykamy się z kursantami SBB wracającym na powierzchnię. W trakcie naszej wycieczki ponieśliśmy pewne starty w sprzęcie. My biwakujemy na Starym Dnie i dopiero &amp;quot;rano&amp;quot; wracamy na powierzchnię wychodząc z dziury przed popołudniem. Warunki na dworze nie uległy zmianie. W mgle i dość nieprzyjemnym wietrze osiągamy Szary Żleb. Niżej już jest lepiej i bez przeszkód docieramy do auta na Gronik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLitworka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Szklary - wspinanie|Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; |05 04 2014}}&lt;br /&gt;
Wspinamy się na Krętej – całkiem sympatycznej skałce położonej niedaleko Szklar. Istotną wadą wspinania w tym rejonie jest całkiem długie podejście (koło 10-15min), zaletą wynikającą z tej wady jest oczywiście mała popularność wśród wspinaczy. Niestety pogoda dała nam mocno w kość, a miało być słonecznie i ciepło (nie ma już chyba wiarygodnych prognoz pogody). Mimo starań nic ciekawego nieudało się zrobić choć patenty zostały zebrane, więc nie pozostaje nic innego jak niedługo w ten rejon powrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rzędkowicach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Basia, Tadek, Tomek, Artur Szmatłoch, Ania Szmatłoch z dziećmi, Janusz Dolibog, Jola, Janusz Proksza (b. czł. kl), Esi (b. czł. kl), Jacek i Iza Kzimierczak z dziećmi (b. czł. kl) |30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piękny słoneczny dzień. W sam raz do wspinaczki. Robimy różne drogi. Młodzież łoiła ambitniejsze cele (6.3). Starsi zadowolili się &amp;quot;szóstkami&amp;quot; na wędkę. Potem ongisko i do domu. Sezon rozpoczęty (ale czy my go kiedyś kończymy?).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRzedkowice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szkolenie Kartograficzne – Kraków|RKG - Mateusz Golicz ( jako jeden z prowadzących), &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Daniel ,,Buli” Bula; pozostali prowadzący i uczestnicy szkolenia: członkowie klubów z Krakowa |29 - 30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według planu początkowo dwóch członków Nocka, w efekcie trzech (Łukasz zdecydował się na ostatnią chwilę również uczestniczyć w szkoleniu, czym zaskoczył nas parę minut przed rozpoczęciem), miało okazję uczestniczyć w dniach 29 i 30.03 w szkoleniu z kartowania jaskiń. Kurs odbywał się w Krakowie w siedzibie Klubu Wysokogórskiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie rozpoczęło się w sobotę rano od wykładu omawiającego podstawowe pojęcia dotyczące kartowania jaskiń, po co w ogóle kartować jaskinie, oraz przyrządów służących do pomiarów - zarówno tych starszych jak i najnowocześniejszych. W dalszej części wykładu zostały omówione podstawy kartowania jaskiń, które mieliśmy wykorzystać tego samego dnia w praktyce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie nastąpiła krótka chwila przerwy na ogrzanie się ( sala z projektorem w piwnicy to dość zimna opcja), poczym podzieliliśmy się na kilka grup samochodowych i pojechaliśmy do jednej z dzielnic Krakowa w której znajdują kawerny Fortu Bodzów (wykute przez żołnierzy na początku I wojny światowej). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nockowicze zostali rozdzieleni i przyporządkowani do nowych kolegów, z którymi mieli wykonywać pomiary. Pary zostały podzielone po różnych komorach kawerny, a ich zadaniem było pomierzenie pustek (wyznaczanie punktów pomiarowych, oraz pomiary odległości między nimi, kątów upadu oraz azymutów), równocześnie mieli prowadzić tabelę wyników  i wykonywać roboczy szkic obiektu w którym się znajdowali. Wszystkie pomiary były wykonywane za pomocą prostych przyrządów takich jak taśma miernicza, busola i klinometr, dlatego też pomiary były obarczone sporym błędem wynikającym z naszej niedokładności i brakiem doświadczenia w posługiwaniu się tymi przyrządami, również szkice wykonywane ręcznie pozostawiały sporo do życzenia. Po pewnym czasie (zbyt zaangażowana w pracę, nawet nie spojrzałam na zegarek i nie wiem ile czasu zajęły nam ćwiczenia w kawernach) prowadzący ogłosili koniec pomiarów i udaliśmy się na wspólny obiad. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorem przeszliśmy do kolejnej części kursu – opracowanie wyników pomiaru kawern. W pierwszej kolejności wykonaliśmy proste przeliczenia w arkuszu kalkulacyjnym. Na ich podstawie mogliśmy na papierze milimetrowym rozrysować ciąg pomiarowy, a dzięki dodatkowym pomiarom wykonanym w kawernach dorysowaliśmy przebieg korytarzy i komór. Niestety niektórzy z nas przekonali się jak ważna jest komunikacja między partnerami i czytelne szkicowanie planów – oboje z Bulim wieczorem pracowaliśmy w uszczuplonych składach i oboje mieliśmy problemy z rozszyfrowaniem ,,co autor miał na myśli”. &lt;br /&gt;
Na zakończenie prace zostały nam odebrane i wzięte do zeskanowania, aby mogły posłużyć jako podkłady do obróbki komputerowej następnego dnia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w końcu przyszedł czas na chwilę wytchnienia, w tym celu wybraliśmy się całą grupą ,,na miasto”, czas spędzony bardzo miło, aczkolwiek ze względu na późną porę powrotu, oraz zmianę czasu uszczuplającą naszą dobę o godzinę, rano posypało się dużo kawy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień  również rozpoczął się wykładem, tym razem dotyczącym programów, służących do obróbki komputerowej planów jaskiń. Z dość szerokiej gamy programów, zostały nam pokrótce przedstawione tylko te, którymi mieliśmy się posługiwać na szkoleniu, tj. program obliczeniowy Survex  i program do obróbki graficznej Inkscape. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przeliczeniu wyników przez program i nałożeniu ich na skan odręcznego rysunku z poprzedniego dnia okazało się, że i on mimo, że wykonywany ze sporym zaangażowaniem, nie jest zbyt dokładny i nie pokrywa się stuprocentowo z wyznaczoną przez komputer ścieżką pomiarową. Dalsza część była dość przyjemna – należało, narysować obrys ścian kawerny, ddać symbole i opisy. Niestety nie wszyscy zdążyli dokończyć plan, kiedy nastąpił kolejny wykład, na którym zapoznaliśmy się z nowoczesnymi sposobami pomiarów jaskini- czyli zestawem distoX ( dalmierz Leica) pozwalający na pomiary azymutów i upadów, oraz posiadający bluetooth do przesyłania tych danych do palmtopa z oprogramowaniem PockeTopo. Palmtop służy do wykonywania szkicu jaskini na miejscu, rejestruje też punkty pomiarowe i domiary. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie udaliśmy się na ćwiczenia terenowe do Jaskini Twardowskiego (jest to niewielka jaskinia znajdująca się w krakowskiej dzielnicy Podgórze w obrębie Parku ,,Skały Twardowskiego”). &lt;br /&gt;
Pomiary wykonywaliśmy w nowych parach, sama praca była bardzo przyjemna, pomiary były dużo łatwiejsze, szkicowanie również – ze względu na natychmiastową komunikację  urządzeń. Pomiary przesyłane przez dalmierz były widoczne na ekranie palmtopa, kształty obrysów korytarz i sal przez nas wykonywane, dzięki temu były znacznie dokładniejsze niż w przypadku ręcznych szkiców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że taki sposób wykonywania pomiarów jest znacznie efektywniejszy – zdołaliśmy wykonać więcej pomiarów i skartować większy obszar niż dnia poprzedniego, pomiary nie były obarczone naszą niedokładnością, czy błędnym odczytem pomiarów z przyrządów, a wszystko to pozwoliło nam się skupić na szczegółach wnętrza jaskini.&lt;br /&gt;
Również tego dnia czas pomiarów minął mi zbyt szybko i ledwo zaczęłam, a już nastąpił koniec, prawdopodobnie nie tylko mi, gdyż pozostałe pary również ociągały się z wyjściem z jaskini. &lt;br /&gt;
Końcowa mowa prowadzących była dość optymistyczna – zero rannych podczas kursu, spędziliśmy miło czas, a przy nakładzie pracy i zaangażowania mamy szansę stać się w przyszłości kartografami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tej przemowie uczestnicy rozjechali się w różnych kierunkach, a członkowie z RKG korzystając z dnia, wybrali się jeszcze na obiad i krótki spacer po Krakowskim rynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia  http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie%20Kartograficzne%20-%20Krak%F3w&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Łomnica|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko - Biała), Zosia Gutek (Speleoklub Bielsko - Biała), Grzegorz Górczyński (Speleoklub Bielsko - Biała), Tomasz Piasecki (Klub Wysokogórski Warszawa)|29 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łomnica (2634), drugi co do wysokości  szczyt Tatr był naszym celem narciarsko - wspinaczkowym. Z Tatrzańskiej Łomnicy (900) podchodzimy najpierw na nogach a po osiągnięciu nartostrady (tu spotykamy naszych kolegów i koleżankę z SBB) podchodzimy już razem na Łomnicką Przełęcz (2196). Teresa stąd zjechała do Skalnatego Plesa (jest tam &amp;quot;schronisko&amp;quot;) a pozostała piątka szturmuje Łomnicę. Ile się da podchodzimy na nartach. Deski zostawiamy pod skałami wieńczącymi szczyt. Grzegorz zabiera narty do góry gdyż planował zjazd z samego wierzchołka. Korzystając z łańcuchów i innych sztucznych ułatwień docieramy do dość stromego żlebu gdzie bardzo czynnie używamy raków i czekana. Na szczyt można dostać się też wagonikiem z Skalnatego Plesa więc zaplecze dla &amp;quot;turystów&amp;quot; jest dość wygodne. Bar a w nim piwo i inne przysmaki. Po balustradach spacerują damy w kozaczkach. My po odpoczynku w kulturalnych warunkach schodzimy czujnie tą samą drogą. Grzegorz jako narciarz ekstremalny usiłuje zjechać na nartach a ponieważ żleb był poprzetykany skałami i lodem musiał w kilku miejscach narty zdjąć. Szczęśliwie docieramy do nart a dalej już na nich (ja z Jurkeim zaczynam niżej) po twardych śniegach (śnieg momentalnie stężał jak góra znalazła się w cieniu) zjeżdżamy do przełęczy. Przy Skalantym Plesie spotykam Teresę i dalej jedziemy razem. Trzeba przyznać, że miękki w słońcu śnieg po zachodzie zmroził się w lodowe bryły i nawet na nartostradzie zjazd był męczący. Szczęśliwie wszyscy docieramy do Tarzańskiej Łomnicy w momencie gdy zapadał zmierzch. Od auta do szczytu zrobiłem 1732 m deniwelacji. Podziękowania dla ekipy SBB za pomysł i wspaniałe towarzystwo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLomnica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Totes Gebirge - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Golicz, Michał Wyciślik|22 - 24 03 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu słabego sezonu skiturowego w Polsce, postanawiamy nadrobić straty w Alpach. Za cel wybieramy najbliżej leżące pasmo – Totes Gebirge. Wyjeżdżając około 22:00 z Rudy, na miejsce docieramy o 4:00. Krótka drzemka na parkingu i z samego rana ruszamy do schroniska Prielschutzhaus leżącego na wysokości około 1400 m. Wcześniej dowiadujemy się, że 2 minuty drogi powyżej schroniska zaczyna się śnieg. Podejście do schroniska prowadzi malowniczym szlakiem obok niewielkiego kanionu, w którym dostrzegamy potencjał canioningowy. Pogoda pierwszego dnia wiosenno-letnia. Braki kondycyjne dają się we znaki dopiero gdy zakładamy narty i udajemy się do sąsiedniej dolinki, którą docieramy do zboczy Temlberg, z których zjeżdżamy w idealnych warunkach z powrotem do schroniska. Znając prognozę pogody na następne dni, resztę dnia spędzamy leżakując na tarasie schroniska aż do zmroku, korzystając z przyjemnego smagania ciepłymi promieniami słońca. W nocy zaczyna padać śnieg i nie przestaje aż do wyjazdu dnia następnego. Drugiego dnia decydujemy się na zmianę pierwotnych planów i rezygnujemy z dojścia do następnego schroniska, w wyniku czego udajemy się w kierunku przełęczy Schotzhole. Mgła i padający obficie śnieg nie pozwalają w pełni rozkoszować się wycieczką. Ola zalicza długi zjazd na tyłku, który przypłaca jedynie ponownym pokonaniem ok. 50 metrowej deniwelacji. Podczas zjazdu we mgle błędniki szleją – do końca nie wiemy kiedy zjeżdżamy, kiedy już stoimy w miejscu, a kiedy, nie wiadomo jak, podjeżdżamy pod górkę. Ostatni dzień postanawiamy spędzić na krótkiej wycieczce w górę oraz zejściu do samochodu i powrót do domu. Oczywiście cały czas pada śnieg i w miejscu gdzie pierwszego dnia rosły krokusy, zalega duża ilość śniegu wystarczająca na zjazd do pewnej wysokości. Resztę trasy pokonujemy już z nartami na plecach. Docierając do samochodu zaczyna się rozpogadzać, lecz pomimo moich nacisków żeby zostać jeszcze na jeden dzień, reszta ekipy zarządza powrót do domu. &lt;br /&gt;
Schronisko, w którym spaliśmy oferuje bardzo dogodne warunki socjalne – miękkie legowisko na max 10 osób, kominek z dostępnym drewnem z możliwością gotowania oraz wodę z pobliskiego ujęcia – pełen komfort. Wyjazd zaliczamy do bardzo udanych lecz zbyt krótkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Skrajne Solisko|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|22 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upał. Z Strebskiego Plesa podchodzimy (przeważnie na fokach) do doliny Furkotnej a następnie na Skrajne Solisko (2093). W partiach szczytowych śnieg mocno wytopiony. Zjazd między wystającymi kamieniami do górnej stacji wyciągu. Dalej nartostradą do Stebskiego Plesa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSkrajneSolisko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Kondracka Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, jedna osoba tow. |16 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Tatrach sypnęło. W świeżym ale mokrym śniegu najpierw docieramy do schroniska na hali Kondratowej a potem podążamy na Kondracką przełęcz (1725). Warunki trudne. Przedzieramy się na przełęcz zdejmując narty na ostatnich metrach. Bardzo lawiniasto. Mnóstwo zwianego śniegu na zalodzonym podłożu. Na grani wieje mocno, ciężko zachować równowagę. To wszystko co możemy zrobić w tych warunkach. Zjazd ze względu na wyjeżdżający spod nart śnieg i walące po twarzy drobinki lodu - trudny. Dopiero w dolinie spokojniej. Zjeżdżamy niemal do ronda lecz deszcz w Zakopanem już mocno zredukował powłokę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak mniej więcej to wyglądało: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKondracka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - trawers Jaskini Czarnej|&amp;lt;u&amp;gt;Ksawery Patryn&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Ryszard Widuch, Joanna Przymus, Sebastian Podsiadło |15 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zaledwie półrocznym okresie kursowej latencji z powodu rekonwalescencji przyszło mi jechać na moją drugą z kolei akcję nie gdzie indziej jak znów do Jaskini Czarnej. Ty razem był to jednak trawers. Z Kirów wyszliśmy o 7 rano. Przy dobrej pogodzie w niecałe 2 godziny dotarliśmy do Otworu Głównego. Sebastian zaporęczował wlotówkę i po krótkiej chwili wszyscy znaleźliśmy się pod trawersem Herkulesa, który też poszedł gładko. Nikt się nie obijał, wszelkie dalsze trudności pokonywaliśmy szybko i sprawnie aż do chwili, w której podjąłem się wspinaczki na Próg Latających Want. Na ostatnich metrach pomyliłem drogę, przez co cały Próg zajął łącznie 2 godziny. Kilka minut przed 18:00 wyszliśmy na powierzchnię. Wycofywanie się spod Otworu Północnego przyszło nam pokonywać po ciemku przy sporych ilościach śniegu i w zamieci na zamarzniętych linach. Trochę nerwowo, w pośpiechu i z drżącymi od mrozu rękoma. Nic przyjemnego. Zaliczyliśmy też kilka szalonych dupozjazdów. W nieplanowanym konkursie na rekord prędkości w zjeździe swobodnym wygrała Joanna. Mimo krzepkiego dopingu Sebek zajął ostatnie miejsce. Na Polanie Upłaz odnaleźliśmy szlak czerwony i już bez dodatkowych atrakcji pomaszerowaliśmy do bazy w Kirach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - wypad pieszo - skiturowy na Łamaną Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik |12 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybka decyzja i jeszcze szybszy wyjazd. Z Pracic doliną Wieprzówki podchodzimy na Łamaną Skałę (929). Jest tu rezerwat przyrody. Skałki ukryte w lesie. Przy jednej z nich robimy przerwę. Potem zjazd naśnieżoną nartostradą Czarnego Gronia do doliny i auta. W górach pusto. Pogoda rewelacyjna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka obrazków: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzarnyGron&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia - Wielkie Kominy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Tomek Jaworski, Asia Przymus, Łukasz Majewicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Ksawery Patryn (był na Ciemniaku) |01 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach kursowej akcji odwiedzamy jaskinię Miętusią. Docieramy do syfonu w Wielkich Kominach. Całość prowadzili kursanci. W Tatrach mało śniegu a dolny regiel zdewastowany przez halny. Może coś więcej napisze ktoś z kursu...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy tradycyjnie w piątek popołudniu. Nad ranem, akurat na śniadanie dołączyli do nas Damian, Tadek i Artur, którzy w nocy zwiedzali jaskinie u południowych sąsiadów. O godz. 7.30, w czasie gdy Ksawery jeszcze sobie spał w swoim śpiworze z planami na późniejszy trekking w rejonie Czerwonych Wierchów, wszyscy wyruszyliśmy ku Dolinie Miętusiej. W 1,5 godz. byliśmy przy otworze jaskini. Ruszyłem przodem z Łukaszem i z potrzebnymi linami. Za nami podążał Tadek, który za Salą Bez Stropu pomógł w ominięciu „Syfonu Sebastiana”, który okazał się dość ładnie wklejoną kałużą na zakręcie korytarza. Wielkimi Kominami, które były naszym celem, zajęła się Asia i niebawem stanęliśmy na ich dnie przy syfonie z niesamowicie przeźroczystą wodą. Na początku odwrotu życie utrudniał deszcz jaskiniowy, który nie dał się aż tak bardzo we znaki przy zjeździe. Deporęczowaniem całości zająłem się ja z Łukaszem. W samym Ciasnym Korytarzyku niemal każdy z 118 metrów dał trochę popalić przy wychodzeniu. Można było wtedy zrozumieć określenie jaskini Miętusiej jako pokutnej, które przytoczył nam Tomek w podróży do Zakopanego. Na ostatnich metrach minęliśmy się jeszcze z ekipą z Warszawy, która udawała się na biwak. Było ciasno, ale dało rady. Na powierzchni znaleźliśmy nawet szybciej niż planowaliśmy. Po dojściu na kwaterę okazało się, że w czasie naszej nieobecności Ksawery zorganizował sobie ostatecznie wycieczkę na Ciemniak, a pogoda mu dopisała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć (razem z Brestową): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - jaskinia Brestowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch |28 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jaskini zwiedzamy niemal wszystkie ciągi dostępne bez nurkowania. Zaopatrzeni w OP1 poruszamy się przez głębsze fragmenty podziemnej rzeki przepływającej przez tą uroczą jaskinię. Jest to zresztą jedna z największych jaskiń w tym rejonie Tatr. Noc spędzamy na estradzie na polanie Brestowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Islamska Republika Iranu - szkolenie kartograficzne|Alireza Balaghi (organizator szkolenia / tłumacz), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (instruktor), kursanci: Mozhgan, Sarah, Nazanin, Nazanin, Zahra, Shahriyar, Amir, Ahmad, Saadat, Vahid|16 - 23 02 2014}}&lt;br /&gt;
Na zaproszenie oraz na koszt komisji jaskiniowej irańskiego odpowiednika PZA (Iranian Mountaineering and Sports Climbing Fedration),&lt;br /&gt;
w zastępstwie Marcina Gali, który nie mógł przyjechać, poprowadziłem trzydniowe warsztaty kartograficzne dla zaawansowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały się w języku perskim. Baza szkolenia zlokalizowana była w prowincji Zanjan, nieopodal jaskini Katalekhor, w której&lt;br /&gt;
zresztą miały miejsce dwie sesje terenowe (szkicowanie i DistoX+PDA). Pięcioro spośród dziesięciu kursantów (kandydaci do stopnia instruktora kartowania) reprezentowało dosyć wysoki poziom. Mimo to, nieskromnie wydaje mi się, że udało mi się ich nauczyć,&lt;br /&gt;
przynajmniej w zakresie posługiwania się zestawem DistoX+PDA oraz komputerowej obróbki danych. Co ważne, na naszej bazie panowała&lt;br /&gt;
bardzo ciepła i przyjazna atmosfera, charakterystyczna dla społeczności grotołazów w wielu miejscach na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji warsztatów, przed samym kursem wziąłem udział w I Międzynarodowym Kongresie Nauk o Ziemi zorganizowanym przez&lt;br /&gt;
Geological Survey of Iran. W ramach kongresu miała miejsce sesja ogólna w Tehranie (mało dla mnie zrozumiała), a następnie sesja&lt;br /&gt;
jaskiniowa na uniwersytecie Buali Sina w mieście Hamedan (tu już lepiej; ponadto wystawa planów, fotografii plus okazja do porozmawiania z osobistościami z międzynarodowego środowiska jaskiniowego). Trzeciego dnia kongresu odbyła się wycieczka do jaskini&lt;br /&gt;
turystycznej Ghar Alisadr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto, w ramach relaksu po szkoleniu, ostatniego dnia pobytu jeździłem na nartach zjazdowych w kurorcie Dizin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|23 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny szybki wyjazd na skitury choć śniegu w zasadzie brak. Tym razem Czantoria ale podchodzimy doliną Suchego Potoku. Za wyjątkiem belgijskiego bikera, który się tu pogubił nie spotykamy nikogo. Samo podejście od tej strony jest strome a zarazem bardzo ciekawe. Brniemy w liściach lub po osuwających kamieniach. Na samej górze nędzne płaty śniegu. Z szczytu gdzie sporo ludzi (np. damy w kozaczkach) spaceruje od wyciągu w górę schodzimy do górnej stacji a potem zjazd sztucznie śnieżoną nartostradą w dół. Generalnie z śniegiem katastrofa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Skrzyczeńską Kopę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|16 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad skiturowy po zapoznaniu się z sytuacją śniegową w Beskidach a właściwie jej braku. Z Soliska idziemy doliną potoku Malinów. Potem generalnie na przełaj przez las i tereny po wyrębie lasów wychodzimy na Kopę Skrzyczeńską (1189). Śniegu mało, fok nie zakładamy. Bardzo fajny i na swój sposób dziki teren. Jedyny sensowny zjazd to nartostradami do Soliska. Z Mł. Skrzycznego nieczynną nartostradą zjeżdżamy na Polanę Skrzeczyńską a dalej już naśnieżaną i pełną narciarzy trasą mkniemy aż na dół do Soliska zaliczając w sumie fajny zjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKopa-Skrzyczenska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - rowerami po okolicach Smolenia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
OD razu przyznam, że był to falstart. Rowerami po prostu nie dało się jechać. Albo grzęzło się w błocie, albo ślizgało po lodzie. Po n-tej już wywrotce, decydujemy się skrócić trasę o jakieś 80% i odbyć po drodze kilka pieszych wycieczek. Zwiedzamy ruiny zamku w Smoleniu oraz dawne Grodzisko, okoliczne skałki - Zegarowe, Biśnik oraz odwiedzamy jaskinię Psią. Do domu wracamy wcześnie bo trzeba wziąć jeszcze porządną kąpiel aby zmyć z siebie i rowerów całe błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - kursowa akcja w jaskini Zimnej|Rysiu Widuch, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy wieczorem, dzień przed akcją. Nie ominęły nas standardowe punkty podróży jak korek na autostradę, sklep ( bo trzeba było dokupić zapomniane piwo i szprota) i ciekawostki serwowane przez Łukasza, który po drodze uczył się na egzamin z ginekologii. Na miejscu okazało się, że jednak śnieg gdzieś jest ! - tym radosnym akcentem i rozmowami do poduchy zakończyliśmy dzień. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę wstaliśmy wcześnie, żeby zdążyć do dziury przed pozostałymi ekipami. Wejście do jaskini odnaleźliśmy bezbłędnie, nie musieliśmy nawet korzystać z żadnych pomocy ( które tym razem były w plecaku). Po wejściu skąpa (ponoć jak na tą jaskinię) szata lodowa. Dość szybko doszliśmy do Salki z Przepływem, gdzie było tylko trochę błota, dalej w Korytarzu z Jeziorkami też było w miarę sucho ( kałuże, a nie jeziorka, wody po kolana). Błotny Próg i Próg Wantowy wywspinał Łukasz, Czarny Komin to było nasze dzieło wspólne ( w końcu razem mamy 3,5m, to prawie tyle co od punktu do punktu ). Odmówiłam zrobienia trawersu Beczki, bo nie chciałam skończyć w wodzie ( ani skończyć przez to wycieczki), za to przypadł mi w udziale Biały Komin i trawersozjazd do Chatki, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę, a dochodzące nas głosy przypomniały, że nie jesteśmy w jaskini sami. Z Chatki do góry pierwsza poszłam ja, za Widłami, nastąpiła chwila konsternacji ( to tu ?), ale to było tu. Trawers w szczelinie do Sali Złomisk zaporęczowany przez Łukasza wprawił mnie w przerażenie ( wolałabym, żeby ściany były bliżej siebie), dalej było już przyjemniej. Nie protestowaliśmy z Łukaszem kiedy Tadek zaporęczował kolejną studnię, ostatnia była już moja. Tym sposobem w 6,5h doszliśmy na dno ( Zamulone Studnie). Jaskinia kończy się gliną ( i trochę piaskiem), która przysporzyła nam (mi) sporej radości, służąc jako zjeżdżalnia :) . Odwrót był bardzo szybki - zajął nam 3h, głównie dlatego, że wspomogliśmy się trochę linami kolegów, którzy wchodzili do jaskini po nas, a trochę dlatego, że ci koledzy byli tuż za nami. Wyszliśmy o 18, było już ciemnio ( w końcu to zima) przy przebieraniu pogadaliśmy trochę z wspomnianymi już kolegami z Krakowa i zeszliśmy na dół, załapaliśmy się na skoki i drugie tego dnia złoto olimpijskie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Droga do domu obeszła się bez korków, sklepów, brakujących piw, ale z nadzieją na szprota ( tego co Łukasz zapomniał z domu) i w sennym&lt;br /&gt;
klimacie. Zarówno stara kadra, jak i narybek uznali wypad za udany i dziękując sobie nawzajem za wyjazd rozjechaliśmy się do domów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura w dol. Rohackiej||15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...może będzie opis...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - kurs taternictwa zimowego|instruktor: Jan Kuczera, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon |08-14 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień brałem udział w I etapie zimowego kursu taternictwa zimowego. Wspinaliśmy się w otoczeniu Hali Gąsienicowej, czyli rejonu najlepszego dla żółtodziobów. Kluczowym słowem na kursie jak i w całym wspinaniu zimowym jest ,,warun’’. Na własnej skórze odczułem, że zrobienie drogi nawet stosunkowo trudnej w dobrych warunkach jest nie do porównania do pokonania typowego rzęchu w trakcie porządnej zimy tatrzańskiej. Pogoda niestety najczęściej decydowała o wyborze celu na dany dzień. Z początku (sobota, niedziela) warunki były promocyjne (określenie Janka), więc bez trudu robimy Klisia (IV), Drogę Niemca(V-) oraz Środkowe Żeberko na Granatach (IV). Następnie moja choroba (przez 2 dni byłem unieruchomiony w łóżku) oraz totalna odwilż uniemożliwiają akcje górskie. W środę ciągle sypie mokry śnieg, oraz zagrożenie lawinowe powodują, że decydujemy się jedynie na trening drytoolowy w rejonie laboratorium. W czwartek robimy całkowicie przysypane świeżym śniegiem Prawe Żeberko na Granatach (IV), warunki jakie zastaliśmy na drodze Janek określił jako niepromocyjne (czytaj przeje…..). W ostatni dzień po raz kolejny nasze plany spalają na panewce, gdyż pogoda chce nam pokazać, na co ją stać. Tak, więc jest wszystko, co zima może nam zaoferować(silna zamiecio-zawieja) no może poza dwudziesto stopniowym mrozem. Warunki w skali Jankowej –,,bojowe’’ (czytaj strach się bać). Ostatecznie robimy jakąś dwuwyciągową drogę, która daje nam niezły wycisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foty: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry%20Wys.%20-%20wspinanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w okolicach Podlesic|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|08 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środek lutego a tu słoneczko i nie zła pogoda do wspinu. Robimy drogi na Głowie Cukru. Zacięcie na własnej protekcji (w cieniu na skale trochę marzną opuszki palców) oraz jedną &amp;quot;piątkę&amp;quot;. Łukasz poprowadził 6.1+ w centralnej części ściany. Skałki puste, pogoda piękna, cisza i spokój. Nic tylko się wspinać. Przed parkingiem spotykamy Kamila z Kasią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPodlesice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura na Zabraty + jaskinia Brestowa|Janusz Dolibog, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2014}}&lt;br /&gt;
''&amp;quot;...w Tatrach halny dochodzący do 100 km/h...&amp;quot;'', to słyszeliśmy w komunikatach meteo dzień wcześniej.&lt;br /&gt;
Z Zverowki podchodzimy doliną Łataną. Mizerna warstewka śniegu pokrywa asfalt. Wiało lecz bardzo znośnie. Prawdziwe piekło rozpętało się powyżej granicy lasu. Żleb wyprowadzający na przełęcz Zabrat (1656) był wypolerowany przez wiatr. Śnieg miał strukturę betonu graniczącego z lodem. Kilka kroków na nartach i już obsuwam się w dół gdyż krawędzie w ogóle nie chwytały stoku. Nie mieliśmy harszli ani raków. Janusz po chwili decyduje się zawrócić. My z Tadkiem idziemy dalej tyle tylko, że równolegle do żlebu po miększych płatach śniegu i trawie. Szalejący wiatr co chwila ciska nami o glebę, wytrąca z równowagi i gdyby nie kijki to wchodzenie na czworakach było by chyba jedyną opcją. Poniewierani przez wiatr, smagani lodową krupą w końcu wydostajemy się na Zadni Zabrat (1693). Odrywając nartę od podłoża wiatr krzyżuje mi ją a ja walczę by nie dać się wtłoczyć w śnieg. Kijki ma wyrwać z dłoni. Tadek walczy podobnie. Brakuje oddechu, mamy odczucie duszenia. Kilka sekund ściszenia wiatru pozwala nam błyskawicznie zerwać foki bo chwilę później znów to samo. Zjeżdżamy w stronę Przedniego Zabratu. Cóż to była za jazda. Wichura robi z nami co chce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...''Lato roku 2011. Wraz z 3 laskami przemierzam ten sam szlak bez zbędnego trudu. Wokół szmaragdowa zieleń, lazurowe niebo. Sielankowa atmosfera górskiej wycieczki. Ciepełko pozwala na opalanie. Teren wręcz banalny. Zwykła turystyczna ścieżka nie zmuszająca do żadnego myślenia...'' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazuje się jednak, że w określonych warunkach i takie zbocza mogą zmuszać do myślenia i wysiłku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko więc trawersujemy do drogi podejścia i początkowo między kosówkami a potem po twardych płatach zjeżdżamy w dół zatrzymując się co chwilę by przetrzymać podmuchy i nie dać się zwalić z nóg. Na jednym z twardych płatów krawędzie nie &amp;quot;chwyciły&amp;quot; lodu i poleciałem w kosówkę na której się zatrzymałem. Dalej po trawiasto - śnieżnym terenie skośnie docieramy do żlebu poniżej jego połowy. Trochę emocji przy wjeździe w żleb i już charakterystyczne zgrzytanie nart o twardą nawierzchnię. Kilka skrętów i jakoś poszło. Tadkowi objechała narta i musiał trochę powalczyć. W końcu jednak osiągamy granicę lasu i wiatr przestał być dokuczliwy a my jedynie musimy wyszukiwać dogodnych śniegów do zjazdu co nawet się udaje. Trzymając się ciągle śnieżnego duktu docieramy do Latanej chaty (o dziwo nie ma jej na mapach). Nikogo tu nie ma. Pod wiatą robimy sobie posiłek a potem już tylko zjazd doliną w dół po tej mizernej warstwie śniegu, którą halny od rana jeszcze bardziej zjadł. Wkrótce spotykamy się z Januszem przy aucie. W dolinie Rohackiej zwiedzamy jeszcze wstępne partie jaskini Brestowej. Potem już tylko jazda do domu. Żeby nie było wieczorem idę jeszcze na halę pograć w sportowego badmintona (choć z miernym skutkiem).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Póki co w obecnych warunkach śnieżnych w górach skiturowanie jest mocno ograniczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom: drytooling w kamieniołomie|Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;|26 01 2014}}&lt;br /&gt;
Bytom nie Zakopane, a wyrobiska byłego kamieniołomu odbiegają trochę od ścian tatrzańskich, ale są przynajmniej blisko domu:) Zresztą i tak brak czasu zmusza nas do takiego wyboru. Były to moje pierwsze kroki we wspinaczce zimowej więc moje wrażenia nie są zbyt obiektywne, ale mi się podobało. Po wspinaczce byłem dość zmachany, natomiast Karol nie bardzo poczuł trudności dróg. Wybieramy drogi nie zarezerwowane do wspinaczki letniej, na których zawieszamy wędkę. Mimo to, przez cały czas panowało uczucie niebezpieczeństwa, że coś na głowę spadnie - kto wspinał się kiedyś w DSD, wie o czym mowa. &lt;br /&gt;
Kolejna dziedzina, która potwierdza, że Dolomity to rzeczywiście Sportowa Dolina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: na nartach w Zachodnich Alpach|Tadek, Basia, Tomek, Artur, Agnieszka Szmatłoch, Piotrek (os. tow.), &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|17 - 26 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1750 km jest do pokonania do zacisznego La Joue du Loup w Zachodnich Alpach francuskich w masywie Devuloy. Jest tu fajny kompleks narciarski z bardzo zróżnicowanymi trasami. Pogoda też była różna, od deszczu, śnieżycy do przepięknej słonecznej pogody. Po opadach śniegu w okolicy obowiązywał IV stopień zagrożenia lawinowego. Świeży puch wykorzystywaliśmy do ciekawych zjazdów poza trasowych. Z Tadkiem wybrałem się również na wycieczkę skiturową w stronę szczytu Tete de la Cluse (2683). W dniu wycieczki warunki pogodowe były dość fatalne więc najpierw po stromej wyratrakowanej (jak ten ratrak tu wyjechał?) ale nie używanej nartostradzie (narty trzeba było nie źle kantować by wdrapać się do góry) udało nam się dojść tylko na skalną przełęcz (ostatni odcinek w głębokim śniegu) z której skalną granią prowadziła swego rodzaju &amp;quot;ferrata&amp;quot; a na drugą stronę teren ograniczony był urwiskiem. Bez raków i lonży w panujących warunkach nie decydujemy się iść dalej i z przełęczy zjeżdżamy w totalnym &amp;quot;mleku&amp;quot; stromiznami w dół. Trzeba przyznać, że nasze błędniki wystawione były na ostrą próbę. &lt;br /&gt;
&amp;quot;Ciekawa&amp;quot; przygoda spotkała mnie również na wyciągu krzesełkowym. Spędziłem tu bowiem dobrą godzinę w większości w bezruchu (jakaś awaria). Akurat stałem w cieniu a doliną wiał mroźny wiaterek. Robiłem wszystko by nie zamarznąć, siedziałem sam na kanapie a na całym wyciągu było zaledwie kilka osób. W końcu jednak wyciąg powolutku ruszył gdy zamieniałem się już w lodowy sopel. Generalnie bardzo fajny teren i cały wyjazd. Podziękowania dla Agi i Piotrka za zorganizowanie imprezy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia (może będzie więcej): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FFrancja-narty&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kościelec|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Michał Górecki|11 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejna wycieczka w Tatry z powodu niskiego zagrożenia lawinowego, tym razem z Sebastianem i moim przyjacielem Michałem. Za cel obraliśmy sobie Kościelec. Zależało nam jednak nie tyle na zdobyciu szczytu a na trudniejszej trasie która biegnie żlebem Zaruskiego. Sam żleb bardzo fajny, stromy z pięknymi widokami i ekspozycją. Problem jednak zaczyna się przy trawersie z niego na główną płytę ciosową Kościelca. Faktycznie przy małej ilości śniegu jest to bardzo trudne lub niemożliwe. Warunki były średnie, zwłaszcza na jeden czekan i brak liny… .Na szczęście nie sprawdzaliśmy i podjęliśmy decyzję od odwrocie [na jednym ze zdjęć narysowałem pokonaną trasę]. Podczas schodzenia zauważyliśmy już śmigło które leciało tego dnia 4 razy. Bardzo pechowy dzień. Jedna osoba spadła z Rysów a dwie z drogi między Świnicą z Zawratem. Całe szczęście że głos rozsądku przemówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry+Wys.+-+Ko%9Ccielec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film tu:  http://youtu.be/MDjHnRU-7pM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Beskid Żyw. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na miejscu grotołazi i wspinacze z różnych klubów, szczegóły na stronie SBB|11 - 12 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zima jest taka jaka jest więc przymiotnik zimowy bardziej zgodny z kalendarzem niż aurą. Po słowackiej stronie granicy na górze Vysoka Magura (1111) Jurek Ganszer z Speleoklubu Bielsko Biała zorganizował bodajże 20 już biwak zimowy. Na miejsce doszliśmy bez szlaku z Soblówki. Tak w ogóle to teren jest dość ciekawy. W końcówce jest strome podejście. Sama Vysoka Magura jest położona kilkaset metrów na południe od głównego grzbietu Beskidu Równego za małym obniżeniem. Na miejsce dotarliśmy jeszcze za dnia i dość długo w nielicznym gronie będących już tam kolegów walczyliśmy z rozpaleniem ogniska. Udało się. Potem przybyło jeszcze sporo osób. Ja z Teresą jeszcze nocą schodzę do Soblówki gdyż nazajutrz umówieni byliśmy do Heńka Tomanka na rodzinną uroczystość. Do domu wróciliśmy po północy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - jaskinia Pod Balkonem|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska, Marcin Kowalski|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu wolnej soboty i kiepskiej pogody lądujemy u podnóży Skrzycznego od strony Żywca. Za cel wybieramy Jaskinie Rezerwatu Kuźnie - Jaskinia Chłodna i Pod Balkonem. Sam rezerwat znajdujemy bez problemów, ale przeglądnięcie każdego potencjalnego otworu zajmuje nam sporo czasu i w efekcie odnajdujemy jedynie Jaskinię Pod Balkonem oraz jeszcze jakieś mniejsze nory. Jaskinie nie oszałamia ani wielkością ok. 45m, ani urodą. Szybko wychodzimy z jaskini i udajemy się dalej szlakiem w kierunku Skrzycznego - na szczyt nie wchodzimy. Do samochodu docieramy o zachodzie słońca. Jaskinia nie powaliła nas na kolana, ale sam rezerwat warty odwiedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinie Rysa i Spełnionych Marzeń|Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwiedzamy dwie nie dawno odkryte jaskinie jurajskie. Jaskinia Rysia to jak dla mnie numer jeden na Jurze. Jaskinia rozmyta na imponującej szczelinie może z wyjątkiem szaty naciekowej oferuje „tatrzańskie” atrakcje no czasem może się sypać o czym mogłem się przekonać.  Głębokość 51 m i 570 m korytarzy to już całkiem przyzwoita dziura jak na ten teren. Penetrujemy niemal wszystkie zakamarki dziury. Po dobrych 4 godzinach wydostajemy się do góry i po posiłku idziemy jeszcze do pobliskiej jaskini Spełnionych Marzeń. Niemal 40 m szczelina sprowadza na dół i kończy się zwężającym się korytarzem. W drodze do góry, gdzieś w połowie szczeliny odbija się zjazdem do przestrzennych partii, które kontynuują się w dwóch kierunkach generalnie w górę. Wpychamy się niemal w każdą szczelinę. Po 3 godzinach wychodzimy na dwór już w ciemnościach .  Te 3 jaskinie (jeszcze jest Józefa o podobnym charakterze, którą już odwiedzaliśmy) stanowią niewątpliwie ewenement na skalę jurajską i warto do nich zajrzeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRysia-JSM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - wejście na Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Piotr Sadowski|03 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nuda jak zwykle sprawia że do głowy przychodzą najciekawsze pomysły. Mając aż 6 dni wolnego po sylwestrze przed zajęciami stwierdziłem że nie dam rady jeszcze zasiąść do książek. Tęsknota za śniegiem w zimie i Tatrami, które ostatnio oglądamy od spodu sprawiła że wybór padł na Rysy. Namówiłem na szybko współlokatora Piotrka i Sebastiana bo warunki pogodowe zapowiadały się idealnie. Wyruszyliśmy o 4 rano. Start z Palenicy dopiero o 7.30 i szybkim tempem do schroniska.  Pierwszy śnieg na trasie zaczął się dopiero przy obejściu MOka. Słońce już oświetlało szczyty i dało nam złudną nadzieję że je szybko zobaczymy. Warunki do turystyki perfekcyjne, ciepło, słaby wiatr i śnieg bardzo twardy i dobrze związany z podłożem. Szło się naprawdę cudownie. Trasę poprowadziliśmy rysą i po 6h bez pośpiechu stanęliśmy na szczycie. Widok doskonały, tym bardziej że ośnieżone góry pięknie kontrastowały z jesiennym krajobrazem dookoła. W końcu udało się nam zobaczyć słońce i to przez jakieś 15 sekund zza chmur. Na górze para chłopaków urządziła sobie biwak. Krótka rozmowa, trochę zdjęć i nadszedł czas wracać. Byliśmy ostatnimi schodzącymi tego dnia ze szlaku. Piękny, przyjemny dzień dobiegł końca i pozostała podróż do domu. Niecała doba a tyle wrażeń. Film świetnie oddaje warunki, polecam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
link do filmu: http://youtu.be/bEHj7IKSS94&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4388</id>
		<title>Wyjazdy 2014</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2014&amp;diff=4388"/>
		<updated>2014-07-09T23:17:26Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|X Śląskie Manewry Ratownictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel „Buli” Bula&amp;lt;/u&amp;gt;  |06 – 08.06.2014r.}}  &lt;br /&gt;
Już po raz dziesiąty TKTJ zorganizował manewry ratownictwa jaskiniowego, które odbyły się w tarnogórskich sztolniach i pobliskim rejonie. Udział wzięli taternicy, grupy wysokościowe, OSP, PSP (pojawił się nawet zespół z Trójmiasta), ratownictwo medyczne i ratownictwo górnicze KWK „Wujek” Ruch „Śląsk” w liczbie jeden&lt;br /&gt;
W piątek późnym popołudniem spotykamy się wszyscy na bazie w rejonie zwanym „Blachówką”  i prowadzimy unifikację, mającą na celu zarówno ujednolicenie systemów ratowniczych, jak i samo przypomnienie sobie ich.&lt;br /&gt;
W sobotę zostajemy podzieleni na cztery zespoły. Na każdy z nich czeka zadanie, po realizacji którego dochodzi do rotacyjnej zamiany tak, aby każda grupa wykonała i przećwiczyła wszystkie cztery „akcje ratownicze”. Zatem korzystamy z systemów autoratowniczych takich jak: metoda hiszpańska, metoda przeciwwagi , ratowanie z trawersu – odbywające się w sztolni, opuszczanie poszkodowanego z wieży oraz z półki skalnej.&lt;br /&gt;
W niedzielę łączymy powyższe zadania w jedną całą akcję. W sztolni wyciągnięcie metodą balance poszkodowanej z szybika, wyprowadzenie na powierzchnię, trawers na półce skalnej, a następnie opuszczenie po tyrolce metodą balance.&lt;br /&gt;
Na manewrach pojawiają się stali bywalcy, co pozwala zauważyć, iż akcje ratownicze wykonujemy szybciej, bezpieczniej i sprawniej. Wymiana doświadczenia z grupami ratowniczymi straży pożarnej i lepsze wspólne zrozumienie pozwala dostrzec, że przyszłość maluje się w jasnych barwach.&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że każdy taternik powinien znać metody autoratownicze w stopniu zaawansowanym, a metody ratownicze w stopniu pozwalającym pomóc doświadczonym służbom ratowniczym, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wypadki w jaskiniach i to nie tylko na terenie naszego państwa.  Namawiam zatem wszystkich do udziału w ogólnopolskich i śląskich manewrach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik  |06 07 2014}}&lt;br /&gt;
Start z zapory w Wiśle Czarne. Podjazd do Stecówki a następnie ciekawym, grzbietowym szlakiem na Karolówkę. Później ostre podejście do schroniska pod Przysłopem. Tu odpoczynek a potem długi zjazd do auta z objazdem jeziora. Wycieczkę urozmaicił chwilowy deszcz a i tak była straszna duchota. Fatalny dojazd autem do domu (prawie 3 godziny)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Podlesice -wspinanie|Ania Bil, Sławek Musiał,Mateusz Górowski,Damian Żmuda &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;,  |29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Jedziemy bez planu na konkretny rejon, przypadkiem wybieramy  Bibliotekę w Podlesicach.  Jak się okazało na podobny pomysł  wpadła połowa Warszawy - tłok i kolejki prawie jak w cudownych Rzędkach. Mimo upału udało się zrobić: Przez dziuplę (VI+) - mimo złego obicia bardzo fajna, Pan delikatesik (VI+) - crux przy pierwszej wpince, O kant dupy (VI.3+/4) - bulderowa, nieco parametryczna, Na przełaj(VI.1) - wyślizgany klasyk, Mania wspinania(V+). Z pewnością jest na tej skałce jeszcze wiele ciekawych dróg do zrobienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Klubowy spływ kajakowy Grabią i Widawką|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Bogdan Posłuszny, Łukasz Pawlas, Ala Kucharska, Tadek Szmatłoch, Basia Szmatłoch, Tomasz Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Piotrek, Kasia Jasińska, Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Michał Trytko, Rafał Pośpiech, Janusz Dolibog, Jola, Justyna, Hołek z dziewczyną, Jan Kempny, Basia Borowiec, Rafał Florczyk, Iza Florczyk, osoba utajniona, troje dzieci|28 - 29 06 2014}}&lt;br /&gt;
Tym razem na spływ obraliśmy rzeki Grabia i Widawka (dopływ Warty) w woj. łódzkim. Spływ rozpoczęliśmy z Marzenina. Rzeka piękna i ciekawa. Kilka przenosek i przeszkód wodnych. Ponadto zmoczył nas krótki ale dość intensywny deszcz. Kilka osób zmoczyło się tradycyjnie w rzece. Biwak wypadł w uroczym miejscu u zbiegu Grabii i Widawki. W drugi dzień spokojniejszy spływ Widawką choć również były niespodzianki. Słońce tym razem odważniej świeciło. Dość szybko wpływamy na wody Warty i po krótkim rejsie &amp;quot;katamaranem&amp;quot; (wszystkie kajaki złączyliśmy w jedną jednostkę) dotarliśmy do Pstrokoni gdzie zakończyliśmy jubileuszowy dziesiąty, klubowy spływ kajakowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Słowackie - Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Osmałek, Rafał Mikulski|29 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki spacer na szczyt Rysów od słowackiej strony. W Tatrach wietrzenie i pochmurnie. Momentami przebłyski błękitnego nieba i słońca. Na trasie częściowo jeszcze warunki zimowe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom - 7 Bytomski Rodzinny Rajd Rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Zięć&amp;lt;/u&amp;gt; z rodziną|22 06 2014}}&lt;br /&gt;
7 już edycja (nasza pierwsza) Bytomskiego Rodzinnego Rajdu Rowerowego, którego trasa prowadzi wokół Bytomia. Był to dla nas eksperyment czy nasz syn wytrzyma dłuższą trasę w foteliku rowerowym - trasa liczyć miała ok 35km (dla nas miała ponad 40km licząc z dojazdami). Start odbył się o 11:00 z Bytomskiego rynku, niestety przy lekkim deszczu. Na szczęście zaraz po starcie przestało padać i wyszło słońce, także jechało się znacznie lepiej. Po drodze jeszcze dwukrotnie popadało, ale udało się przejechać rajd bez większej ulewy. Sama trasa przebiegała przez takie dzielnice Bytomia jak: Rozbark, Łagiewniki, Szombierki, Bobrek, Karb, Miechowice, Stolarzowice, Sucha Góra, Stroszek, Centrum gdzie metą był park miejski. Po drodze 3 postoje, a na końcu dla wszystkich pyszna grochówka :)&lt;br /&gt;
Reasumując syn dał radę wysiedzieć w sumie ponad 5 godzin w foteliku (oczywiście z przerwami) choć na 200 metrów przed metą padł i zasnął na siedząco, także na zupę się nie załapał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2014/Rowery-Bytom&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wysokie Taury- wyjazd skiturowy pt. „With a little help from my friend”|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Klaus B.|19-22 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Letnio/zimowy wyjazd skiturowy. Z pomocą Klausa, z którym już w kwietniu br. zdobyłam skiturowo szczyt Großer Priel (2515 m) w Totes Gebirge tym razem spędzam cudowny weekend narciarski w Karyntii w rejonie Mölltalgletscher. Celem pierwszego dnia jest Hoher Sonnblick (3105 m) do którego docieramy od strony przełęczy Fraganter Scharte (2752 m). Drugiego dnia z racji słabszej pogody zjeżdzamy do Schutzhaus Neubau (2175 m) skąd popołudniem robimy krótką turę szklakiem okolicznych ruin po kopalni złota w tym rejonie, by zafundować sobie całkiem niezły zjazd z wysokości w/w przełęczy upatrzonym wcześniej przez mego towarzysza kuluarem. Trzeciego dnia testuję moją kondycję- odprowadzam Klausa (zjazd na nartach + trochę z buta) do doliny Kolm Saigurn, wracam do schroniska i robię turę na Scharecka (3123 m). Po drodze wchodzę na szczyt Nuenerkg.(2827 m), zjeżdżam w stronę przełęczy, by po kolejnym zdobyciu Fraganter Scharte znów zjechać, wejść na szczyt Schareka, zjechać, wrócić na przełęcz i pięknie poprowadzoną oraz nową dla mnie trasą przybyć do schroniska. Ostatni dzień poświęcam na turystykę pieszą po terenie lodowca, by popołudniem zjechać ostatni raz na nartach do Kolm Saigurn i rozpocząć proces odzyskiwania mojego samochodu porzuconego po zupełnie innej stronie gór.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia z wyjazdu pod poniższym linkiem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.dropbox.com/sh/h0449fvczkx2k7k/AADfFkoBEmgIH7Mhnk88uYK_a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - pięć minut na połoninie|Ola Rymarczyk, Wojtek Rymarczyk i przylepy|19 - 21 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
770 km, 16 h w podróży, 3 dni na miejscu, 2 noce w samochodzie i 5 minut na połoninie... Cóż, kryterium rozsądku nie było decydujące przy wyborze destynacji. Najważniejsze, że dawno tak nie wypoczęliśmy, a od samego patrzenia na tę zieloność robi się lepiej. &lt;br /&gt;
Baza w Ustrzykach Górnych. Czwartek dochodzimy do siebie po trudach podróży, w piątek (w który początkowo planowaliśmy zrobić jakąś miłą trasę) niestety leje do południa, więc ostatecznie wychodzimy tylko na parogodzinny spacer po okolicy. Co też okazało się dobre, bo mogliśmy na spokojnie &amp;quot;oswoić&amp;quot; Zosię z nosidełkiem turystycznym, z którym wcześniej nie miała do czynienia. Sobota to przelotne deszcze i perspektywa wieczornego powrotu. Postanawiamy więc przejść się na Połoninę Caryńską od strony Ustrzyk - pierwsze samodzielne wyjście w góry w nowym składzie. Nie robiliśmy sobie dużych nadziei. Ja wzięłam na siebie jedno najukochańsze 10 kg, Wojtek drugie 15 i tak pomaszerowaliśmy. Poszło tak sprawnie, że nim się obejrzeliśmy byliśmy przy górnej granicy lasu. Zosia już kawałek wcześniej ostatecznie wyszła z nosidła i poszła sama. Dotarliśmy do grani. Dla tych widoków, wiatru, trawy, uśmiechów.. warto było tam przyjść. Radość niestety nie trwała długo, ledwie się rozłożyliśmy zaczął padać deszcz i zadecydowaliśmy odwrót. Schodziliśmy niespiesznie, tempem dwuletnich nóżek. Mimo naszych nagabywań, że może na ręce albo chwilę odpocząć, Zosia całą drogę przeszła sama. Zrobiło to na nas duże wrażenie. Jest nadzieja :)&lt;br /&gt;
Nocny powrót z końca świata to specyficzne przeżycie - czarno z przodu, czarno z tyłu, z boku czarno i jeszcze mgła. Praktycznie od Ustrzyk do DK 19 na Duklę. Lepsza droga to już inny świat. Niestety nasz przejazd został okupiony niezliczoną ilością rozjechanych myszy, żab i ropuch (pierwszy raz widziałam &amp;quot;łażące&amp;quot; ropuchy, kurcze, bardzo charakterystyczne - one nie skaczą tylko łażą!). Szczęściem rodzina lisów i zając obeszli się bez szwanku a i nam nie trafiła się grubsza zwierzyna. Uświadomiło mi to dosadniej jak bogatą i różnorodną krainą są jeszcze Bieszczady. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w dol. Prądnika|Ania Bil, Sławek Musiał &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Karol Jagoda, Mateusz Górowski |19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Od rana, Ja, Karol i Mateusz wspinamy na stosunkowo świeżo obitej Skale Nad Potokiem w Sułoszowej. Skałka znajduje się w okolicach Zamku w Pieskowej Skale. Zaletą/Wadą tej miejscówki jest bezpośrednie sąsiedztwo drogi. Skała proponuje niespełna 30 dróg o trudnościach III (trad), poprzez obite V do VI.3+/VI.4. Popołudniu dojeżdżają Ania ze Sławkiem i kundlem:) Skała godna polecenia na wyjazd z dzieckiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - kursowy wyjazd wspinaczkowy na górę Birów|Tomek Jaworski (instruktor), Asia Przymus, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, po okolicy na rowerze kręcił się Tomek Zięć z rodziną|19 06 2014}}&lt;br /&gt;
Pod okiem Tomka nasi kursanci wspinali drogi na własnej protekcji oraz uczyli się zakładać stanowiska. Przy okazji powspinaliśmy kilka kursowych dróg. Na wędkę próbuję jeszcze 6.2+ z kiepskim efektem. Późnym popołudniem z Birowa wypłoszył nasz deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura pd. - rajd pieszy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Rafał Florczyk (G7), Adam Witkowski, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Kamil Grządziel, Julia Szydło, Nikola Bełtowicz, Joanna Sołtys, Michał Kaczyński, Agata Rurkowska, Mateusz Kostrzewa, Janusz Zychal |16 - 18 06 2014}}&lt;br /&gt;
To był trzeci taki rajd dla młodzieży w ramach hartowania ducha i ciała. Tym razem trasa wiodła z Tomaszowic przez wąwóz Poddkalański a dalej dolina Kluczwody - Wierzchowie (jaskinia Mamutowa) - dolina Bolechowicka - dolina Kobylańska - dolina Będkowska (jaskinia Łabajowa i biwak w okolicy jaskini). Dalej szliśmy do Ojcowskiego Parku Narodowego do doliny Sąspówki (przejście na przełaj, zejście dość stromym zboczem) - dolina Prądnika przy Pieskowej Skale - Sułoszowa (przejście przez pola pokrzyw na przełaj do szlaku) - peryferie Olkusza - rezerwat Pazurek (biwak w pobliżu jaskini Omszała Studnia) - Stołowa Góra - Bydlin. Ponad 60 km ciekawego szlaku. Biwaki odbywały się przy ognisku pod gołym niebem. Wszyscy spisali się dzielnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRajd&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Smoleniu|Ania Bil, Asia Wasil, Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; oraz czworonożny Oli|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
Wyjazd miał być nieco liczniejszy lecz pogoda niektórych skutecznie zniechęciła od aktywności na świeżym powietrzu. Wspinaliśmy się na skałach Zegarowych, które zdecydowanie są godne polecania(długie, nie wyślizgane drogi). Ze względu na niesprzyjające warunki rozpaliliśmy ognisko które pozwoliło nieco się ogrzać po zrobieniu kilku ładnych dróg min. Wczasowicz(VI-), Pierwsza Lewa (VI.1+), Relaks z wędką(VI.1), Laskowik(VI+).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura płd. - rowerami przez dolinki krakowskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|15 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na MTB z Wierzchowia przez dol. Bolechowicką, wąwóz Podskalański, dol. Kluczwody. Potem autem podjeżdżamy do Jaroszowca skąd już sam jadę rowerem szlakiem do Bydlina przez fajną okolicę. Z Bydlina autem wracamy na Nowy Bytom na podsumowanie wspinaczkowych mistrzostw Rudy Śląskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śnieżna - Partie Wrocławskie|Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Katarzyna Turzańska (STJ), Paweł Woźniak (STJ)|7 - 8 06 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do otworu Śnieżnej trzeba przechodzić przez wykop w śniegu. Grupa kursowa (Mateusz z Łukaszem i Sebastianem) dociera do Suchego Biwaku. Reszta ekipy udaje się w Partie Wrocławskie  gdzie pokonując Białe Kaskady osiągamy salkę pod Czarnym Kominem. Ciągi te to strome pochylnie i kominy kontynuujące się w górę powyżej otworu Śnieżnej, którymi spada woda (wiszą tu stare, często bardzo zniszczone liny). Z góry leje niezły wodospad więc z tego miejsca wracamy w dół a potem w górę w stronę otworu. W Wielkiej Studni dość dużo wody. Około drugiej w nocy wszyscy są na powierzchni. W nagrodę czekała piękna tatrzańska noc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak akcję widziała Sebastian:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po długich ustaleniach terminu i godziny wyjazdu, wyruszyliśmy w końcu ze Śląska w sobotę ok. godz. 06.30 w składzie ja, Łukasz, Mateusz i Michał. Po dotarciu na parking przy wylocie doliny Małej Łąki i podziale 400m lin, 34 karabinków niezakręcanych i 4 worów ruszyliśmy w drogę. Po drodze za progiem Wyżniej Świstówki trafiliśmy na kontrolę strażnika z TPN-u (pierwszą w karierze instruktorskiej Mateusza). Po odnalezieniu otworu i dość długotrwałym worowaniu lin, akurat w czasie gdy dołączała już do nas druga nockową grupa z znajomymi z Krakowa, ruszyliśmy w dół Śnieżnej. Całość zaporęczowaliśmy razem z Łukaszem z wyłączeniem Konia za wodociągiem, który już był ładnie zaporęczowany. Po dotarciu na Suchy Biwak, podelektowaniu się truskawkami doniesionymi przez Mateusza, spotkaniu z drugą ekipą, oficjalnej sesji zdjęciowej Łukasza z Prezesem, już bez Michała, który ryszył w stronę partii wrocławskich z resztą, ruszyliśmy ku górze. Odwrót był dość szybki, bo nie musieliśmy deporęczować i nawet przyjemny z wyjątkiem Wielkiej Studni, gdzie nas trochę przemoczyło i Rury, gdzie znowu dość mocno schłodziło. Wychłodzeni (bynajmniej w moim przypadku) z zmrożonymi palcami, zastaliśmy jeszcze zachodzące słońce. Po dojściu w świetle czołówek i gwiazd do samochodu przed dojazdem na kwaterę, odwiedziliśmy jeszcze centrum Zakopanego w celu zakupów w sklepie całodobowym, który zamknęli nam o północy, z powodu niedzielnego święta. Skończyło się zatem na spontanicznym kebabie po drugiej stronie ulicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na drugi dzień, żeby nie marnować niedzieli w Zakopanem, wybór padł na Rusinową Polanę. W czasie gdy Mateusz i Michał ruszyli w kierunku Wołoszyna, ja i Łukasz weszliśmy na Gęsia Szyję, pojedliśmy oscypki i poleniliśmy się trochę na słońcu na polanie. Do domu ruszyliśmy ok. 17.30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fsniezna-kurs &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Dolina Kościeliska - szkolenie z pracownikiem TPNu|Jan Krzeptowski (pracownik TPNu), Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Zięć&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Atamaniuk, Gosia Stolarek, Asia Przymus, Artur Szmatłoch|31 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyło się szkolenie z pracownikiem Tatrzańskiego Parku Narodowego Jaśkiem, kóry poopowiadał nam trochę o historii, działaniu i planach TPNu oraz o otaczającej nas przyrodzie.&lt;br /&gt;
Szkolenie to jest obowiązkowe dla każdego adepta przystępującego do egzaminu na kartę taternika jaskiniowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć z &amp;quot;wycieczki&amp;quot; Doliną Kościeliską: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie+TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - 38-lecie klubu w Piasecznie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Kamil Szołtysik, Kasia, Aga, Piotrek, Tomek, Artur, Basia, Tadek, Adam, Ania, Justyna, Piotr Szmatłoch, Adam Witkowski, Adam i Brygida Wilkoszyńska, Łukasz Pawlas, Ala i Aga Kucharska, Olek Kufel, Janusz Dolibog, Jola, Karol Jagoda, Damian Żmuda, Tomek i Asia Jaworska, Kasia Jasińska, Maciek Dziurka, Justyna, Grzegorz Szczurek, Jan i Marzena Kieczka, Ryszard, Marzenna Widuch, Daniel Bula, Sebastian Podsiadło, Asia Przymus, Ola i Wojciech Rymarczyk oraz &amp;quot;mnóstwo&amp;quot; dzieci |23 - 25 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne fajne spotkanie z całym przekrojem klubowej historii. Oprócz gawęd przy ognisku były wspinaczki na Cydzowniku, tyrolka, wchodzenie po drabince. Odwiedziliśmy również jaskinie Piaskowa i Wielkanocna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Okolice Jaworzna - Sadowa Góra na rowerze|&amp;lt;u&amp;gt;Damian &amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Krzysztof Hilus, Zbyszek, Ela i Krzysztof Szuster|18 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawa wycieczka rowerowa do starych kamieniołomów dolomitowych na Sadowej Górze oraz zbiornika wodnego (też w starym kamieniołomie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: XXV Spotkanie Weteranów Taternictwa Jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer z klubowiczami SBB oraz weterani z innych klubów speleologicznych, na miejscu grotołazi z Speleoklubu Orcus z Bohumina (szczegóły na stronie SBB)|10 - 11 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle co roku Jurek Ganszer z SBB zorganizował spotkanie tzw. weteranów taternictwa jaskiniowego. Tym razem w ramach tego spotkania poszliśmy do bardzo ciekawej jaskini Knehyńskiej w Beskidzie Śląsko - Morawskim. Wg naszych czeskich kolegów jaskinia ma 70 m głębokości i 300 m długości. Najpierw schodziliśmy po drabinkach a potem zjazd około 10 metrową studnią do niższych partii. Do góry wracaliśmy inną drogą. Jaskinia bardzo obszerna. Czesi prowadzą tu badania naukowe (mierzą ruchy skał w jaskini na przestrzeni lat). Po południu gro ekipy udało się do schroniska pod Baranią Górą na huczną zabawę a ja z Teresą do Szczyrku gdzie wieczór spędziliśmy ciekawie przy ognisku w fajnej kompanii też na wesoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FWeterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczki w Mirowie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot; - Adam Witkowski, Kamil Grządziel, Julia Lipiec, Julia Szydło|09 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinaczki głównie na &amp;quot;wędkę&amp;quot; na drogach raczej kursowych. Nie obyło się bez lotu wyżej podpisanego. Celem wyjazdu było zapoznanie młodzieży z sprzętem oraz wspinaczką w prawdziwej skale. Pogoda dobra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FUKSMirow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Taury Wysokie - Skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Marek Wierzbowski (UKA)|01 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
W ciągu czterech dni pokonaliśmy ok. 6000 m pionu, z czego około 1000 m piechotą (dojścia do schronisk i betony). W czwartek z samochodu wyszliśmy na Hocharn (3254; krzyż na szczycie zasypany po ramiona). Drugi dzień to najlepsza z całego wyjazdu wycieczka na Hoher Sonnblick (3106). Ze szczytu zjechaliśmy tzw. Scheißhäuslrinne na północnej ścianie. Był to jeden z najlepszych zjazdów jakie mi się w życiu trafiły - kuluar o różnicy poziomów 1100 m, nachylony przez pierwsze 300 m pod kątem ok. 50 stopni. Na ten zjazd nie zdecydowalibyśmy się gdyby nie koledzy z Czech, którzy podeszli trasą zjazdu i ocenili śnieg (pozdrawiamy!). Ponadto, jeden z Czechów rozpoczął z przytupem tj. skokiem na wspomniane 50-stopniowe zbocze z około czterometrowej wysokości nawisu. Zniósł to całkiem dobrze, co upewniło nas o stabilności lawinowej zastanych tego dnia okoliczności przyrody. My, amatorzy, zeszliśmy jednak piechotą z czekanami. Duży stres, prawdę mówiąc preferowałem skok, ale wiązania TLT lubią się wypinać w takich sytuacjach - i szukaj potem narty 1 km niżej... Po pysznym zjeździe i posileniu się kanapkami z pstrągiem z Aldiego w roli głównej, tego samego dnia przemieściliśmy się o 100 km i podeszliśmy piechotą do Johannishutte (2121). To miejsce, stanowiące bazę wypadową na szczyt Grossvenediger, jest dużo bardziej zatłoczone niż dolina Rauris. Z piątku na sobotę nie było nawet tak źle, ale w kolejną noc nastąpił najazd Germanów i gospodyni umieściła nas w kanciapie ok. 4 m2 (Germanie mieli rezerwację, a my nie). Mimo wszystko, wyszło nam to na dobre, bo w ten sposób znaleźliśmy się w najspokojniejszym miejscu w całej chacie. W sobotę w terenie spędziliśmy zaledwie pół dnia. Potrzebowaliśmy nieco odpoczynku, a ponadto na zewnątrz dokuczało zimno i silny wiatr. Podeszliśmy tylko do Defreggerhausu (2964, w zimie zamknięty) i zjechaliśmy stamtąd przyjemnie z powrotem do bazy. Długie popołudnie upłynęło na lekturze nowego &amp;quot;Regulaminu postępowania dyscyplinarnego&amp;quot; oraz beletrystyki. Zregenerowani, w niedzielne przedpołudnie w pełnym słońcu weszliśmy na szczyt Kreuzspitze (3164) i zjechaliśmy stamtąd ok. 600 m w lekko zsiadłym puchu (niżej, niestety, betony). Katowice osiągnęliśmy o 22:30. Choć pogoda była bardzo zmienna i kapryśna, z wyjątkiem soboty, każdego dnia zażyliśmy sporo słońca. Dobrego śniegu w Taurach jest jeszcze co najmniej na dwa tygodnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2Fskitury-taury&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Majówkowy spacer na Błatnią|&amp;lt;u&amp;gt;Ola&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojtek, Zosia i Staś Rymarczyki oraz Kasia Jasińska i Maciek Dziurka z Emilką|04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W założeniu wyjazd był tym z gatunku &amp;quot;kaj dojdymy tam bydymy&amp;quot;, choć szczyt zawsze kusi to przy takim skoncentrowaniu dzieciowym jasne było, że to nie my dyktujemy warunki ;) Gotowi więc na wszystkie możliwości (no, za wyjątkiem noclegu w lesie, ale kocher mieliśmy ze sobą!) ruszamy na pierwszy tegoroczny podbój gór. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Jaworza Nałęże. Malowniczą Doliną Jasionki, pilnując Szklanego Szlaku kierujemy się na Błatnią. Szlak teoretycznie wyprowadza na szczyt, jednakże w labiryncie rozjeżdżonych dróg leśnych jakoś sam się gubi, więc dalej na czuja pniemy się w górę. Momentami jest dość stromo, ale na tym etapie już nie mamy wątpliwości, że uda nam się zdobyć górę. Stromizna momentami uprzykrza nam także zastosowany środek dzieciotransportu - swoją drogą fenomenalny, przypominający coś na pograniczu wózka, rikszy i promu kosmicznego. Wielofunkcyjna przyczepka rowerowa! Dlatego też trzeba było wprowadzić w życie metody zastępcze: na piechotę, w chuście, na barana. Ale... dało się. Przynajmniej  Staśko bezproblemowo spędził całą drogę przywiązany do mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod schroniskiem robimy dłuższy popas, a na powrót wybieramy bardziej widokowy czerwony szlak przez Wielki i Mały Cisowy i Czupel, mając nadzieję, że ominiemy trochę wybojów i stromych zjazdów. Po części się to udało, a przynajmniej szło się dużo przyjemniej. Dzieci spały więc można było pogalopować myślami.&lt;br /&gt;
Generalnie bardzo udany wyjazd, cel osiągnięty, pogoda dopisała... czego chcieć więcej! (może ciut mniejszych zakwasów ;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA: w górach i jaskiniach Apuseni|Michał Wyciślik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Asia Przymus, Ola Golicz, Łukasz Pawlas, Alicja i Agnieszka Kucharska, Łukasz Majewicz, Ksawery Patryn|29 04 - 04 05 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po nocnej 12-godzinnej podróży docieramy na polanę Grajduli w górach Apuseni. Tu zakładamy obozowisko a następnie udajemy się do jaskini Negra. Do dna jaskini prowadzi szereg kaskad, które pokonujemy zjazdami na linie jednak spadająca woda swoimi rozbryzgami nieźle nas moczy. Zjazdami wyrabiamy się co do ostatniej plakietki. Dalszy meander  jest pięknie myty i wkrótce doprowadza nas do syfonu łączącego Negrę z jaskinią Zapodie. Wracając zwiedzamy fantastycznie myte boczne ciągi jaskini. Mokrzy wychodzimy już w nocy na powierzchnię. Następnego dnia grupa Damian, Teresa, Łukasz P., Alicja i Agnieszka udają się do wąwozu Galbenei a grupa Michał, Łukasz M., Ksawery i Asia idą do wodnych partii jaskini Twierdza Ponoru. Stan wody nie pozwala im osiągnąć syfonu. W zawiązku z zawiłościami formalnymi z strony parku narodowego Apuseni musimy zrezygnować z dalszej działalności jaskiniowej. W ostatni dzień wszyscy udajemy się na fajną wycieczkę do wąwozu Somesului Cald zwiedzając po drodze dwie niewielkie jak na rumuńskie warunki jaskinie. W ostatni dzień leje od rana i wczesnym popołudniem zbieramy się do odwrotu. Znów 12 godzin w aucie ale myślę, że było warto. &lt;br /&gt;
Może ktoś jeszcze coś dopisze...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia z wyjazdu: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRumunia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - zjazd Rysą|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Ciszewski (KKTJ); piechotą na Rysy przy okazji weszły z nami Agata Klewar i Ewa Wójcik|26 - 27 04 2014}}&lt;br /&gt;
W sobotę podchodzimy do Morskiego Oka. Nocleg w schronisku pozwala nam wystartować w niedzielę w miarę wczesną porą. Sensowny śnieg jest od Czarnego Stawu. Na fokach idziemy tylko kawałek; praktycznie od dolnej części Długiego Piargu, aż do końca Rysy niesiemy narty na plecach. Ślad jest niby dobrze wybity, ale zapadamy się na głębokość 40 - 70 cm. Sam wierzchołek osiągamy już bez nart, we mgle. Zjazd przyjemny, ale z duszą na ramieniu (lawiny). Słońca wprawdzie brak, ale zmokliśmy dopiero czekając na dziewczyny na Buli pod Rysami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Olkuskich Igłach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|27 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Robimy 4 drogi na Olkuskich Igłach. Skałki były niestety bardzo mokre po nocnych deszczach. Dwie drogi na własnej protekcji. Jedna &amp;quot;czwórka&amp;quot; ze względu na omszałą, mokrą skałę i &amp;quot;czarnoziemy&amp;quot; długo zapamiętam zwłaszcza jak wyskoczyła mi ze szczeliny kluczowa kostka.  Było również krucho. Komin Borsuka choć mokry nie nastręczył problemów. Potem była nieobita &amp;quot;Suka z Hamburga (VI)&amp;quot; na wędkę i na deser &amp;quot;Ciociolina&amp;quot; VI.1+ (ale z 2 restami). Do auta doszliśmy w sam raz przed rzęsistym deszczem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPazurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: Beskid Śląsko-Morawski - jaskinie Ondrasza|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa, Paweł Szołtysik|21 04 2014}}&lt;br /&gt;
W masywie Lukszinca (boczne ramię Lysej Hory) znajduje się bardzo ciekawy pod względem geologicznym teren, w którym istnieją pseudokrasowe jaskinie. Największe to Wielka Ondraszowa (217 m dł. i 37 gł.) oraz Studena. Jest tu zapewne dużo więcej jaskiń a teren pozwala na dobre rokowania pod kątem eksploracji. Z Malenovic podeszliśmy szlakiem i po krótkim czasie odnaleźliśmy interesujące nas obiekty. Odnraszowa zaraz za otworem zablokowana jest metalowym dwuteownikiem uniemożliwiającym dalsze przejście. Ciekawa jest Studena. Statycznie zimna jaskinia o ścianach pokrytych warstewką lodu. Wchodzę jeszcze do 3 innych dziur ale te zwężają się choć jak sądzę po usunięciu kilku kamieni można by posunąć się dalej. W drodze powrotnej schodzimy jeszcze do swego rodzaju kanionu rzeczki Satina. Tworzy tu ona malownicze kaskady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FOndrasze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - skitoury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Milena Dudkiewicz (niezrz.)|19 - 20 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pierwszy wyjazd Mileny na skitury. Wypożyczyliśmy sprzęt w Kuźnicach i skorzystaliśmy z kolejki na Kasprowy, żeby jednak ograniczyć trochę przewyższenie do pokonania. Podchodzimy granią na Skrajną Turnię (brak ludzi!) i przemieszczamy się do Doliny Cichej. Zaczynamy od przyjemnego zjazdu, kończymy zaś efektownym zejściem potokiem. W międzyczasie dopada nas ulewa i mokniemy konkretnie. Dalsza droga prowadzi przez Gładką Przełęcz do Doliny Pięciu Stawów. Nocleg w schronisku (szok! brak ludzi! mieszkamy w czworo w 10-osobowym pokoju). W niedzielę wyruszamy o 6 rano. Pogodę mamy już znacznie lepszą, w wędrówce na Zawrat towarzyszy nam słońce. Wieczorem i w nocy spadło trochę  śniegu, więc zjazd do Zmarzłego Stawu mamy pierwszorzędny. Co ciekawe, występuje kompletny brak ludzi. Pierwszych spotkaliśmy dopiero nad Czarnym Stawem. Około 10:00 docieramy do Murowańca. Tam posilamy się, a następnie, znowu korzystając z kolejki (czas goni...) przemieszczamy się na Kasprowy i zjeżdżamy/znosimy narty do Kuźnic. Na nartostradzie zima się stanowczo kończy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CHINY - Rekonesans w prowincjach: Chongqing, Guangxi i Hubei|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Andrzej Ciszewski (KKTJ), Adam Juchniewicz (tłumacz), He Duanyong, Guo-Shifu|31 03 - 15 04 2014}}&lt;br /&gt;
Pobyt w Chinach rozpoczęliśmy od przelotu wewnętrznymi liniami do Guilin w prowincji Guangxi. Tam spotkaliśmy się z Zhang Yuanhaiem z państwowego Instytutu Krasu w celu omówienia perspektyw współpracy na jesień 2014 oraz kolejne lata. Dwa następne dni zajeła wycieczka do rezerwatu przyrody Mulun, położonego na zachód od Guilin (ok. 370 km po drogach). Być może to właśnie tam pojedziemy jesienią. Po powrocie do Chongqingu udaliśmy się szybką koleją do miasta Lichuan w prowincji Hubei. Od czasu naszej wyprawy w listopadzie wybudowano nową linię i czas podróży skrócił się dwukrotnie. W Lichuan spotkaliśmy się z He Duanyongiem, jedynym (sic!) chińskim grotołazem-amatorem, który potrafi kartować jaskinie. Korzystając z samochodu jego przyjaciela Guo, przez kolejne siedem dni podróżowaliśmy w piątkę po zachodniej części prowincji Hubei, momentami wjeżdżając w prowincję Chongqing. Oglądaliśmy masywy otaczające rzekę Qingjiang (na wysokości ok. połowy drogi między Enshi a Lichuanem), część gór Daba Shan znajdującą się w pobliżu miasta Wuxi (tam właśnie był Damian Szołtysik), a także masywy wapienne w hrabstwie Pengshui (na południe od Lichuanu) i dwa inne, leżące po drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mieliśmy bardzo mało ruchu, a jednak był to męczący wyjazd. W przeciwieństwie do poprzedniego rekonesansu, tym razem przez większość dni spędzaliśmy po 6 - 10 godzin w samochodzie. Drogi na ogół nie nadawały się do czytania. Przyjemne na tym wyjeździe było głównie jedzenie... i nocne spacery językowe! Zebraliśmy jednak bardzo dużo obserwacji geologicznych i przepytaliśmy wielu miejscowych. Cóż, nie ma wyjścia, przygotowanie wyprawy w tak odległy rejon wymaga po prostu zainwestowania czasu (i pieniędzy...) w tego typu &amp;quot;wycieczki&amp;quot;...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć na stronie Adama: http://rokwchinach.net/ (bardzo dziękujemy za pomoc!)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Wlk. Litworowa - Partie Bielskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko Biała), na starym Dnie spotkaliśmy 6 osób z kursu SBB oraz instruktora Wacława Michalskiego|05 - 06 04 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dość wilgotnych warunkach (pół godziny dość obfitego deszczu a potem mgła) podeszliśmy w mokrych śniegach do otworu Litworki. W godzinę, po zaporęczowanych studniach docieramy do Starego Dna gdzie spotykamy kursową grupę z SBB idącą dalej do Magla. Ja z Jurkiem podchodzimy po linie do Partii Bielskich. Partie te to rozległe ciągi ponad Starym Dnem dochodzące aż do II Pięćdziesiątki. Wiele miejsc niezbyt obszernych. Kruszyzna na niektórych pochylniach. Generalnie bardzo ciekawy fragment tej dużej jaskini. Docieramy do tzw. Hydrozagadki oraz progów wiodących do Eldorado (Jurek dobrze znał te ciągi). Po 4 godzinach wracamy spowrotem do Starego Dna gdzie ponownie spotykamy się z kursantami SBB wracającym na powierzchnię. W trakcie naszej wycieczki ponieśliśmy pewne starty w sprzęcie. My biwakujemy na Starym Dnie i dopiero &amp;quot;rano&amp;quot; wracamy na powierzchnię wychodząc z dziury przed popołudniem. Warunki na dworze nie uległy zmianie. W mgle i dość nieprzyjemnym wietrze osiągamy Szary Żleb. Niżej już jest lepiej i bez przeszkód docieramy do auta na Gronik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLitworka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Szklary - wspinanie|Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt; |05 04 2014}}&lt;br /&gt;
Wspinamy się na Krętej – całkiem sympatycznej skałce położonej niedaleko Szklar. Istotną wadą wspinania w tym rejonie jest całkiem długie podejście (koło 10-15min), zaletą wynikającą z tej wady jest oczywiście mała popularność wśród wspinaczy. Niestety pogoda dała nam mocno w kość, a miało być słonecznie i ciepło (nie ma już chyba wiarygodnych prognoz pogody). Mimo starań nic ciekawego nieudało się zrobić choć patenty zostały zebrane, więc nie pozostaje nic innego jak niedługo w ten rejon powrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rzędkowicach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Basia, Tadek, Tomek, Artur Szmatłoch, Ania Szmatłoch z dziećmi, Janusz Dolibog, Jola, Janusz Proksza (b. czł. kl), Esi (b. czł. kl), Jacek i Iza Kzimierczak z dziećmi (b. czł. kl) |30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piękny słoneczny dzień. W sam raz do wspinaczki. Robimy różne drogi. Młodzież łoiła ambitniejsze cele (6.3). Starsi zadowolili się &amp;quot;szóstkami&amp;quot; na wędkę. Potem ongisko i do domu. Sezon rozpoczęty (ale czy my go kiedyś kończymy?).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRzedkowice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szkolenie Kartograficzne – Kraków|RKG - Mateusz Golicz ( jako jeden z prowadzących), &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Daniel ,,Buli” Bula; pozostali prowadzący i uczestnicy szkolenia: członkowie klubów z Krakowa |29 - 30 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według planu początkowo dwóch członków Nocka, w efekcie trzech (Łukasz zdecydował się na ostatnią chwilę również uczestniczyć w szkoleniu, czym zaskoczył nas parę minut przed rozpoczęciem), miało okazję uczestniczyć w dniach 29 i 30.03 w szkoleniu z kartowania jaskiń. Kurs odbywał się w Krakowie w siedzibie Klubu Wysokogórskiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie rozpoczęło się w sobotę rano od wykładu omawiającego podstawowe pojęcia dotyczące kartowania jaskiń, po co w ogóle kartować jaskinie, oraz przyrządów służących do pomiarów - zarówno tych starszych jak i najnowocześniejszych. W dalszej części wykładu zostały omówione podstawy kartowania jaskiń, które mieliśmy wykorzystać tego samego dnia w praktyce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie nastąpiła krótka chwila przerwy na ogrzanie się ( sala z projektorem w piwnicy to dość zimna opcja), poczym podzieliliśmy się na kilka grup samochodowych i pojechaliśmy do jednej z dzielnic Krakowa w której znajdują kawerny Fortu Bodzów (wykute przez żołnierzy na początku I wojny światowej). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nockowicze zostali rozdzieleni i przyporządkowani do nowych kolegów, z którymi mieli wykonywać pomiary. Pary zostały podzielone po różnych komorach kawerny, a ich zadaniem było pomierzenie pustek (wyznaczanie punktów pomiarowych, oraz pomiary odległości między nimi, kątów upadu oraz azymutów), równocześnie mieli prowadzić tabelę wyników  i wykonywać roboczy szkic obiektu w którym się znajdowali. Wszystkie pomiary były wykonywane za pomocą prostych przyrządów takich jak taśma miernicza, busola i klinometr, dlatego też pomiary były obarczone sporym błędem wynikającym z naszej niedokładności i brakiem doświadczenia w posługiwaniu się tymi przyrządami, również szkice wykonywane ręcznie pozostawiały sporo do życzenia. Po pewnym czasie (zbyt zaangażowana w pracę, nawet nie spojrzałam na zegarek i nie wiem ile czasu zajęły nam ćwiczenia w kawernach) prowadzący ogłosili koniec pomiarów i udaliśmy się na wspólny obiad. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorem przeszliśmy do kolejnej części kursu – opracowanie wyników pomiaru kawern. W pierwszej kolejności wykonaliśmy proste przeliczenia w arkuszu kalkulacyjnym. Na ich podstawie mogliśmy na papierze milimetrowym rozrysować ciąg pomiarowy, a dzięki dodatkowym pomiarom wykonanym w kawernach dorysowaliśmy przebieg korytarzy i komór. Niestety niektórzy z nas przekonali się jak ważna jest komunikacja między partnerami i czytelne szkicowanie planów – oboje z Bulim wieczorem pracowaliśmy w uszczuplonych składach i oboje mieliśmy problemy z rozszyfrowaniem ,,co autor miał na myśli”. &lt;br /&gt;
Na zakończenie prace zostały nam odebrane i wzięte do zeskanowania, aby mogły posłużyć jako podkłady do obróbki komputerowej następnego dnia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w końcu przyszedł czas na chwilę wytchnienia, w tym celu wybraliśmy się całą grupą ,,na miasto”, czas spędzony bardzo miło, aczkolwiek ze względu na późną porę powrotu, oraz zmianę czasu uszczuplającą naszą dobę o godzinę, rano posypało się dużo kawy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień  również rozpoczął się wykładem, tym razem dotyczącym programów, służących do obróbki komputerowej planów jaskiń. Z dość szerokiej gamy programów, zostały nam pokrótce przedstawione tylko te, którymi mieliśmy się posługiwać na szkoleniu, tj. program obliczeniowy Survex  i program do obróbki graficznej Inkscape. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przeliczeniu wyników przez program i nałożeniu ich na skan odręcznego rysunku z poprzedniego dnia okazało się, że i on mimo, że wykonywany ze sporym zaangażowaniem, nie jest zbyt dokładny i nie pokrywa się stuprocentowo z wyznaczoną przez komputer ścieżką pomiarową. Dalsza część była dość przyjemna – należało, narysować obrys ścian kawerny, ddać symbole i opisy. Niestety nie wszyscy zdążyli dokończyć plan, kiedy nastąpił kolejny wykład, na którym zapoznaliśmy się z nowoczesnymi sposobami pomiarów jaskini- czyli zestawem distoX ( dalmierz Leica) pozwalający na pomiary azymutów i upadów, oraz posiadający bluetooth do przesyłania tych danych do palmtopa z oprogramowaniem PockeTopo. Palmtop służy do wykonywania szkicu jaskini na miejscu, rejestruje też punkty pomiarowe i domiary. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykładzie udaliśmy się na ćwiczenia terenowe do Jaskini Twardowskiego (jest to niewielka jaskinia znajdująca się w krakowskiej dzielnicy Podgórze w obrębie Parku ,,Skały Twardowskiego”). &lt;br /&gt;
Pomiary wykonywaliśmy w nowych parach, sama praca była bardzo przyjemna, pomiary były dużo łatwiejsze, szkicowanie również – ze względu na natychmiastową komunikację  urządzeń. Pomiary przesyłane przez dalmierz były widoczne na ekranie palmtopa, kształty obrysów korytarz i sal przez nas wykonywane, dzięki temu były znacznie dokładniejsze niż w przypadku ręcznych szkiców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobiście uważam, że taki sposób wykonywania pomiarów jest znacznie efektywniejszy – zdołaliśmy wykonać więcej pomiarów i skartować większy obszar niż dnia poprzedniego, pomiary nie były obarczone naszą niedokładnością, czy błędnym odczytem pomiarów z przyrządów, a wszystko to pozwoliło nam się skupić na szczegółach wnętrza jaskini.&lt;br /&gt;
Również tego dnia czas pomiarów minął mi zbyt szybko i ledwo zaczęłam, a już nastąpił koniec, prawdopodobnie nie tylko mi, gdyż pozostałe pary również ociągały się z wyjściem z jaskini. &lt;br /&gt;
Końcowa mowa prowadzących była dość optymistyczna – zero rannych podczas kursu, spędziliśmy miło czas, a przy nakładzie pracy i zaangażowania mamy szansę stać się w przyszłości kartografami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tej przemowie uczestnicy rozjechali się w różnych kierunkach, a członkowie z RKG korzystając z dnia, wybrali się jeszcze na obiad i krótki spacer po Krakowskim rynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia  http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSzkolenie%20Kartograficzne%20-%20Krak%F3w&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Łomnica|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik, Jerzy Ganszer (Speleoklub Bielsko - Biała), Zosia Gutek (Speleoklub Bielsko - Biała), Grzegorz Górczyński (Speleoklub Bielsko - Biała), Tomasz Piasecki (Klub Wysokogórski Warszawa)|29 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łomnica (2634), drugi co do wysokości  szczyt Tatr był naszym celem narciarsko - wspinaczkowym. Z Tatrzańskiej Łomnicy (900) podchodzimy najpierw na nogach a po osiągnięciu nartostrady (tu spotykamy naszych kolegów i koleżankę z SBB) podchodzimy już razem na Łomnicką Przełęcz (2196). Teresa stąd zjechała do Skalnatego Plesa (jest tam &amp;quot;schronisko&amp;quot;) a pozostała piątka szturmuje Łomnicę. Ile się da podchodzimy na nartach. Deski zostawiamy pod skałami wieńczącymi szczyt. Grzegorz zabiera narty do góry gdyż planował zjazd z samego wierzchołka. Korzystając z łańcuchów i innych sztucznych ułatwień docieramy do dość stromego żlebu gdzie bardzo czynnie używamy raków i czekana. Na szczyt można dostać się też wagonikiem z Skalnatego Plesa więc zaplecze dla &amp;quot;turystów&amp;quot; jest dość wygodne. Bar a w nim piwo i inne przysmaki. Po balustradach spacerują damy w kozaczkach. My po odpoczynku w kulturalnych warunkach schodzimy czujnie tą samą drogą. Grzegorz jako narciarz ekstremalny usiłuje zjechać na nartach a ponieważ żleb był poprzetykany skałami i lodem musiał w kilku miejscach narty zdjąć. Szczęśliwie docieramy do nart a dalej już na nich (ja z Jurkeim zaczynam niżej) po twardych śniegach (śnieg momentalnie stężał jak góra znalazła się w cieniu) zjeżdżamy do przełęczy. Przy Skalantym Plesie spotykam Teresę i dalej jedziemy razem. Trzeba przyznać, że miękki w słońcu śnieg po zachodzie zmroził się w lodowe bryły i nawet na nartostradzie zjazd był męczący. Szczęśliwie wszyscy docieramy do Tarzańskiej Łomnicy w momencie gdy zapadał zmierzch. Od auta do szczytu zrobiłem 1732 m deniwelacji. Podziękowania dla ekipy SBB za pomysł i wspaniałe towarzystwo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FLomnica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Totes Gebirge - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Golicz, Michał Wyciślik|22 - 24 03 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu słabego sezonu skiturowego w Polsce, postanawiamy nadrobić straty w Alpach. Za cel wybieramy najbliżej leżące pasmo – Totes Gebirge. Wyjeżdżając około 22:00 z Rudy, na miejsce docieramy o 4:00. Krótka drzemka na parkingu i z samego rana ruszamy do schroniska Prielschutzhaus leżącego na wysokości około 1400 m. Wcześniej dowiadujemy się, że 2 minuty drogi powyżej schroniska zaczyna się śnieg. Podejście do schroniska prowadzi malowniczym szlakiem obok niewielkiego kanionu, w którym dostrzegamy potencjał canioningowy. Pogoda pierwszego dnia wiosenno-letnia. Braki kondycyjne dają się we znaki dopiero gdy zakładamy narty i udajemy się do sąsiedniej dolinki, którą docieramy do zboczy Temlberg, z których zjeżdżamy w idealnych warunkach z powrotem do schroniska. Znając prognozę pogody na następne dni, resztę dnia spędzamy leżakując na tarasie schroniska aż do zmroku, korzystając z przyjemnego smagania ciepłymi promieniami słońca. W nocy zaczyna padać śnieg i nie przestaje aż do wyjazdu dnia następnego. Drugiego dnia decydujemy się na zmianę pierwotnych planów i rezygnujemy z dojścia do następnego schroniska, w wyniku czego udajemy się w kierunku przełęczy Schotzhole. Mgła i padający obficie śnieg nie pozwalają w pełni rozkoszować się wycieczką. Ola zalicza długi zjazd na tyłku, który przypłaca jedynie ponownym pokonaniem ok. 50 metrowej deniwelacji. Podczas zjazdu we mgle błędniki szleją – do końca nie wiemy kiedy zjeżdżamy, kiedy już stoimy w miejscu, a kiedy, nie wiadomo jak, podjeżdżamy pod górkę. Ostatni dzień postanawiamy spędzić na krótkiej wycieczce w górę oraz zejściu do samochodu i powrót do domu. Oczywiście cały czas pada śnieg i w miejscu gdzie pierwszego dnia rosły krokusy, zalega duża ilość śniegu wystarczająca na zjazd do pewnej wysokości. Resztę trasy pokonujemy już z nartami na plecach. Docierając do samochodu zaczyna się rozpogadzać, lecz pomimo moich nacisków żeby zostać jeszcze na jeden dzień, reszta ekipy zarządza powrót do domu. &lt;br /&gt;
Schronisko, w którym spaliśmy oferuje bardzo dogodne warunki socjalne – miękkie legowisko na max 10 osób, kominek z dostępnym drewnem z możliwością gotowania oraz wodę z pobliskiego ujęcia – pełen komfort. Wyjazd zaliczamy do bardzo udanych lecz zbyt krótkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Skrajne Solisko|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|22 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upał. Z Strebskiego Plesa podchodzimy (przeważnie na fokach) do doliny Furkotnej a następnie na Skrajne Solisko (2093). W partiach szczytowych śnieg mocno wytopiony. Zjazd między wystającymi kamieniami do górnej stacji wyciągu. Dalej nartostradą do Stebskiego Plesa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FSkrajneSolisko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Kondracka Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, jedna osoba tow. |16 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Tatrach sypnęło. W świeżym ale mokrym śniegu najpierw docieramy do schroniska na hali Kondratowej a potem podążamy na Kondracką przełęcz (1725). Warunki trudne. Przedzieramy się na przełęcz zdejmując narty na ostatnich metrach. Bardzo lawiniasto. Mnóstwo zwianego śniegu na zalodzonym podłożu. Na grani wieje mocno, ciężko zachować równowagę. To wszystko co możemy zrobić w tych warunkach. Zjazd ze względu na wyjeżdżający spod nart śnieg i walące po twarzy drobinki lodu - trudny. Dopiero w dolinie spokojniej. Zjeżdżamy niemal do ronda lecz deszcz w Zakopanem już mocno zredukował powłokę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak mniej więcej to wyglądało: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKondracka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - trawers Jaskini Czarnej|&amp;lt;u&amp;gt;Ksawery Patryn&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz, Ryszard Widuch, Joanna Przymus, Sebastian Podsiadło |15 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zaledwie półrocznym okresie kursowej latencji z powodu rekonwalescencji przyszło mi jechać na moją drugą z kolei akcję nie gdzie indziej jak znów do Jaskini Czarnej. Ty razem był to jednak trawers. Z Kirów wyszliśmy o 7 rano. Przy dobrej pogodzie w niecałe 2 godziny dotarliśmy do Otworu Głównego. Sebastian zaporęczował wlotówkę i po krótkiej chwili wszyscy znaleźliśmy się pod trawersem Herkulesa, który też poszedł gładko. Nikt się nie obijał, wszelkie dalsze trudności pokonywaliśmy szybko i sprawnie aż do chwili, w której podjąłem się wspinaczki na Próg Latających Want. Na ostatnich metrach pomyliłem drogę, przez co cały Próg zajął łącznie 2 godziny. Kilka minut przed 18:00 wyszliśmy na powierzchnię. Wycofywanie się spod Otworu Północnego przyszło nam pokonywać po ciemku przy sporych ilościach śniegu i w zamieci na zamarzniętych linach. Trochę nerwowo, w pośpiechu i z drżącymi od mrozu rękoma. Nic przyjemnego. Zaliczyliśmy też kilka szalonych dupozjazdów. W nieplanowanym konkursie na rekord prędkości w zjeździe swobodnym wygrała Joanna. Mimo krzepkiego dopingu Sebek zajął ostatnie miejsce. Na Polanie Upłaz odnaleźliśmy szlak czerwony i już bez dodatkowych atrakcji pomaszerowaliśmy do bazy w Kirach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - wypad pieszo - skiturowy na Łamaną Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik |12 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybka decyzja i jeszcze szybszy wyjazd. Z Pracic doliną Wieprzówki podchodzimy na Łamaną Skałę (929). Jest tu rezerwat przyrody. Skałki ukryte w lesie. Przy jednej z nich robimy przerwę. Potem zjazd naśnieżoną nartostradą Czarnego Gronia do doliny i auta. W górach pusto. Pogoda rewelacyjna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka obrazków: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzarnyGron&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia - Wielkie Kominy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Tomek Jaworski, Asia Przymus, Łukasz Majewicz, &amp;lt;u&amp;gt;Sebastian Podsiadło&amp;lt;/u&amp;gt;, Ksawery Patryn (był na Ciemniaku) |01 03 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach kursowej akcji odwiedzamy jaskinię Miętusią. Docieramy do syfonu w Wielkich Kominach. Całość prowadzili kursanci. W Tatrach mało śniegu a dolny regiel zdewastowany przez halny. Może coś więcej napisze ktoś z kursu...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy tradycyjnie w piątek popołudniu. Nad ranem, akurat na śniadanie dołączyli do nas Damian, Tadek i Artur, którzy w nocy zwiedzali jaskinie u południowych sąsiadów. O godz. 7.30, w czasie gdy Ksawery jeszcze sobie spał w swoim śpiworze z planami na późniejszy trekking w rejonie Czerwonych Wierchów, wszyscy wyruszyliśmy ku Dolinie Miętusiej. W 1,5 godz. byliśmy przy otworze jaskini. Ruszyłem przodem z Łukaszem i z potrzebnymi linami. Za nami podążał Tadek, który za Salą Bez Stropu pomógł w ominięciu „Syfonu Sebastiana”, który okazał się dość ładnie wklejoną kałużą na zakręcie korytarza. Wielkimi Kominami, które były naszym celem, zajęła się Asia i niebawem stanęliśmy na ich dnie przy syfonie z niesamowicie przeźroczystą wodą. Na początku odwrotu życie utrudniał deszcz jaskiniowy, który nie dał się aż tak bardzo we znaki przy zjeździe. Deporęczowaniem całości zająłem się ja z Łukaszem. W samym Ciasnym Korytarzyku niemal każdy z 118 metrów dał trochę popalić przy wychodzeniu. Można było wtedy zrozumieć określenie jaskini Miętusiej jako pokutnej, które przytoczył nam Tomek w podróży do Zakopanego. Na ostatnich metrach minęliśmy się jeszcze z ekipą z Warszawy, która udawała się na biwak. Było ciasno, ale dało rady. Na powierzchni znaleźliśmy nawet szybciej niż planowaliśmy. Po dojściu na kwaterę okazało się, że w czasie naszej nieobecności Ksawery zorganizował sobie ostatecznie wycieczkę na Ciemniak, a pogoda mu dopisała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć (razem z Brestową): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - jaskinia Brestowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch |28 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jaskini zwiedzamy niemal wszystkie ciągi dostępne bez nurkowania. Zaopatrzeni w OP1 poruszamy się przez głębsze fragmenty podziemnej rzeki przepływającej przez tą uroczą jaskinię. Jest to zresztą jedna z największych jaskiń w tym rejonie Tatr. Noc spędzamy na estradzie na polanie Brestowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FMietusia_i_Brestowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Islamska Republika Iranu - szkolenie kartograficzne|Alireza Balaghi (organizator szkolenia / tłumacz), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (instruktor), kursanci: Mozhgan, Sarah, Nazanin, Nazanin, Zahra, Shahriyar, Amir, Ahmad, Saadat, Vahid|16 - 23 02 2014}}&lt;br /&gt;
Na zaproszenie oraz na koszt komisji jaskiniowej irańskiego odpowiednika PZA (Iranian Mountaineering and Sports Climbing Fedration),&lt;br /&gt;
w zastępstwie Marcina Gali, który nie mógł przyjechać, poprowadziłem trzydniowe warsztaty kartograficzne dla zaawansowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały się w języku perskim. Baza szkolenia zlokalizowana była w prowincji Zanjan, nieopodal jaskini Katalekhor, w której&lt;br /&gt;
zresztą miały miejsce dwie sesje terenowe (szkicowanie i DistoX+PDA). Pięcioro spośród dziesięciu kursantów (kandydaci do stopnia instruktora kartowania) reprezentowało dosyć wysoki poziom. Mimo to, nieskromnie wydaje mi się, że udało mi się ich nauczyć,&lt;br /&gt;
przynajmniej w zakresie posługiwania się zestawem DistoX+PDA oraz komputerowej obróbki danych. Co ważne, na naszej bazie panowała&lt;br /&gt;
bardzo ciepła i przyjazna atmosfera, charakterystyczna dla społeczności grotołazów w wielu miejscach na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji warsztatów, przed samym kursem wziąłem udział w I Międzynarodowym Kongresie Nauk o Ziemi zorganizowanym przez&lt;br /&gt;
Geological Survey of Iran. W ramach kongresu miała miejsce sesja ogólna w Tehranie (mało dla mnie zrozumiała), a następnie sesja&lt;br /&gt;
jaskiniowa na uniwersytecie Buali Sina w mieście Hamedan (tu już lepiej; ponadto wystawa planów, fotografii plus okazja do porozmawiania z osobistościami z międzynarodowego środowiska jaskiniowego). Trzeciego dnia kongresu odbyła się wycieczka do jaskini&lt;br /&gt;
turystycznej Ghar Alisadr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto, w ramach relaksu po szkoleniu, ostatniego dnia pobytu jeździłem na nartach zjazdowych w kurorcie Dizin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|23 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny szybki wyjazd na skitury choć śniegu w zasadzie brak. Tym razem Czantoria ale podchodzimy doliną Suchego Potoku. Za wyjątkiem belgijskiego bikera, który się tu pogubił nie spotykamy nikogo. Samo podejście od tej strony jest strome a zarazem bardzo ciekawe. Brniemy w liściach lub po osuwających kamieniach. Na samej górze nędzne płaty śniegu. Z szczytu gdzie sporo ludzi (np. damy w kozaczkach) spaceruje od wyciągu w górę schodzimy do górnej stacji a potem zjazd sztucznie śnieżoną nartostradą w dół. Generalnie z śniegiem katastrofa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skitura na Skrzyczeńską Kopę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|16 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad skiturowy po zapoznaniu się z sytuacją śniegową w Beskidach a właściwie jej braku. Z Soliska idziemy doliną potoku Malinów. Potem generalnie na przełaj przez las i tereny po wyrębie lasów wychodzimy na Kopę Skrzyczeńską (1189). Śniegu mało, fok nie zakładamy. Bardzo fajny i na swój sposób dziki teren. Jedyny sensowny zjazd to nartostradami do Soliska. Z Mł. Skrzycznego nieczynną nartostradą zjeżdżamy na Polanę Skrzeczyńską a dalej już naśnieżaną i pełną narciarzy trasą mkniemy aż na dół do Soliska zaliczając w sumie fajny zjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FKopa-Skrzyczenska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - rowerami po okolicach Smolenia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
OD razu przyznam, że był to falstart. Rowerami po prostu nie dało się jechać. Albo grzęzło się w błocie, albo ślizgało po lodzie. Po n-tej już wywrotce, decydujemy się skrócić trasę o jakieś 80% i odbyć po drodze kilka pieszych wycieczek. Zwiedzamy ruiny zamku w Smoleniu oraz dawne Grodzisko, okoliczne skałki - Zegarowe, Biśnik oraz odwiedzamy jaskinię Psią. Do domu wracamy wcześnie bo trzeba wziąć jeszcze porządną kąpiel aby zmyć z siebie i rowerów całe błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - kursowa akcja w jaskini Zimnej|Rysiu Widuch, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Majewicz|15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy wieczorem, dzień przed akcją. Nie ominęły nas standardowe punkty podróży jak korek na autostradę, sklep ( bo trzeba było dokupić zapomniane piwo i szprota) i ciekawostki serwowane przez Łukasza, który po drodze uczył się na egzamin z ginekologii. Na miejscu okazało się, że jednak śnieg gdzieś jest ! - tym radosnym akcentem i rozmowami do poduchy zakończyliśmy dzień. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę wstaliśmy wcześnie, żeby zdążyć do dziury przed pozostałymi ekipami. Wejście do jaskini odnaleźliśmy bezbłędnie, nie musieliśmy nawet korzystać z żadnych pomocy ( które tym razem były w plecaku). Po wejściu skąpa (ponoć jak na tą jaskinię) szata lodowa. Dość szybko doszliśmy do Salki z Przepływem, gdzie było tylko trochę błota, dalej w Korytarzu z Jeziorkami też było w miarę sucho ( kałuże, a nie jeziorka, wody po kolana). Błotny Próg i Próg Wantowy wywspinał Łukasz, Czarny Komin to było nasze dzieło wspólne ( w końcu razem mamy 3,5m, to prawie tyle co od punktu do punktu ). Odmówiłam zrobienia trawersu Beczki, bo nie chciałam skończyć w wodzie ( ani skończyć przez to wycieczki), za to przypadł mi w udziale Biały Komin i trawersozjazd do Chatki, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę, a dochodzące nas głosy przypomniały, że nie jesteśmy w jaskini sami. Z Chatki do góry pierwsza poszłam ja, za Widłami, nastąpiła chwila konsternacji ( to tu ?), ale to było tu. Trawers w szczelinie do Sali Złomisk zaporęczowany przez Łukasza wprawił mnie w przerażenie ( wolałabym, żeby ściany były bliżej siebie), dalej było już przyjemniej. Nie protestowaliśmy z Łukaszem kiedy Tadek zaporęczował kolejną studnię, ostatnia była już moja. Tym sposobem w 6,5h doszliśmy na dno ( Zamulone Studnie). Jaskinia kończy się gliną ( i trochę piaskiem), która przysporzyła nam (mi) sporej radości, służąc jako zjeżdżalnia :) . Odwrót był bardzo szybki - zajął nam 3h, głównie dlatego, że wspomogliśmy się trochę linami kolegów, którzy wchodzili do jaskini po nas, a trochę dlatego, że ci koledzy byli tuż za nami. Wyszliśmy o 18, było już ciemnio ( w końcu to zima) przy przebieraniu pogadaliśmy trochę z wspomnianymi już kolegami z Krakowa i zeszliśmy na dół, załapaliśmy się na skoki i drugie tego dnia złoto olimpijskie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Droga do domu obeszła się bez korków, sklepów, brakujących piw, ale z nadzieją na szprota ( tego co Łukasz zapomniał z domu) i w sennym&lt;br /&gt;
klimacie. Zarówno stara kadra, jak i narybek uznali wypad za udany i dziękując sobie nawzajem za wyjazd rozjechaliśmy się do domów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura w dol. Rohackiej||15 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...może będzie opis...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - kurs taternictwa zimowego|instruktor: Jan Kuczera, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon |08-14 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień brałem udział w I etapie zimowego kursu taternictwa zimowego. Wspinaliśmy się w otoczeniu Hali Gąsienicowej, czyli rejonu najlepszego dla żółtodziobów. Kluczowym słowem na kursie jak i w całym wspinaniu zimowym jest ,,warun’’. Na własnej skórze odczułem, że zrobienie drogi nawet stosunkowo trudnej w dobrych warunkach jest nie do porównania do pokonania typowego rzęchu w trakcie porządnej zimy tatrzańskiej. Pogoda niestety najczęściej decydowała o wyborze celu na dany dzień. Z początku (sobota, niedziela) warunki były promocyjne (określenie Janka), więc bez trudu robimy Klisia (IV), Drogę Niemca(V-) oraz Środkowe Żeberko na Granatach (IV). Następnie moja choroba (przez 2 dni byłem unieruchomiony w łóżku) oraz totalna odwilż uniemożliwiają akcje górskie. W środę ciągle sypie mokry śnieg, oraz zagrożenie lawinowe powodują, że decydujemy się jedynie na trening drytoolowy w rejonie laboratorium. W czwartek robimy całkowicie przysypane świeżym śniegiem Prawe Żeberko na Granatach (IV), warunki jakie zastaliśmy na drodze Janek określił jako niepromocyjne (czytaj przeje…..). W ostatni dzień po raz kolejny nasze plany spalają na panewce, gdyż pogoda chce nam pokazać, na co ją stać. Tak, więc jest wszystko, co zima może nam zaoferować(silna zamiecio-zawieja) no może poza dwudziesto stopniowym mrozem. Warunki w skali Jankowej –,,bojowe’’ (czytaj strach się bać). Ostatecznie robimy jakąś dwuwyciągową drogę, która daje nam niezły wycisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foty: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry%20Wys.%20-%20wspinanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w okolicach Podlesic|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|08 02 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środek lutego a tu słoneczko i nie zła pogoda do wspinu. Robimy drogi na Głowie Cukru. Zacięcie na własnej protekcji (w cieniu na skale trochę marzną opuszki palców) oraz jedną &amp;quot;piątkę&amp;quot;. Łukasz poprowadził 6.1+ w centralnej części ściany. Skałki puste, pogoda piękna, cisza i spokój. Nic tylko się wspinać. Przed parkingiem spotykamy Kamila z Kasią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FPodlesice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - skitura na Zabraty + jaskinia Brestowa|Janusz Dolibog, Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2014}}&lt;br /&gt;
''&amp;quot;...w Tatrach halny dochodzący do 100 km/h...&amp;quot;'', to słyszeliśmy w komunikatach meteo dzień wcześniej.&lt;br /&gt;
Z Zverowki podchodzimy doliną Łataną. Mizerna warstewka śniegu pokrywa asfalt. Wiało lecz bardzo znośnie. Prawdziwe piekło rozpętało się powyżej granicy lasu. Żleb wyprowadzający na przełęcz Zabrat (1656) był wypolerowany przez wiatr. Śnieg miał strukturę betonu graniczącego z lodem. Kilka kroków na nartach i już obsuwam się w dół gdyż krawędzie w ogóle nie chwytały stoku. Nie mieliśmy harszli ani raków. Janusz po chwili decyduje się zawrócić. My z Tadkiem idziemy dalej tyle tylko, że równolegle do żlebu po miększych płatach śniegu i trawie. Szalejący wiatr co chwila ciska nami o glebę, wytrąca z równowagi i gdyby nie kijki to wchodzenie na czworakach było by chyba jedyną opcją. Poniewierani przez wiatr, smagani lodową krupą w końcu wydostajemy się na Zadni Zabrat (1693). Odrywając nartę od podłoża wiatr krzyżuje mi ją a ja walczę by nie dać się wtłoczyć w śnieg. Kijki ma wyrwać z dłoni. Tadek walczy podobnie. Brakuje oddechu, mamy odczucie duszenia. Kilka sekund ściszenia wiatru pozwala nam błyskawicznie zerwać foki bo chwilę później znów to samo. Zjeżdżamy w stronę Przedniego Zabratu. Cóż to była za jazda. Wichura robi z nami co chce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...''Lato roku 2011. Wraz z 3 laskami przemierzam ten sam szlak bez zbędnego trudu. Wokół szmaragdowa zieleń, lazurowe niebo. Sielankowa atmosfera górskiej wycieczki. Ciepełko pozwala na opalanie. Teren wręcz banalny. Zwykła turystyczna ścieżka nie zmuszająca do żadnego myślenia...'' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazuje się jednak, że w określonych warunkach i takie zbocza mogą zmuszać do myślenia i wysiłku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko więc trawersujemy do drogi podejścia i początkowo między kosówkami a potem po twardych płatach zjeżdżamy w dół zatrzymując się co chwilę by przetrzymać podmuchy i nie dać się zwalić z nóg. Na jednym z twardych płatów krawędzie nie &amp;quot;chwyciły&amp;quot; lodu i poleciałem w kosówkę na której się zatrzymałem. Dalej po trawiasto - śnieżnym terenie skośnie docieramy do żlebu poniżej jego połowy. Trochę emocji przy wjeździe w żleb i już charakterystyczne zgrzytanie nart o twardą nawierzchnię. Kilka skrętów i jakoś poszło. Tadkowi objechała narta i musiał trochę powalczyć. W końcu jednak osiągamy granicę lasu i wiatr przestał być dokuczliwy a my jedynie musimy wyszukiwać dogodnych śniegów do zjazdu co nawet się udaje. Trzymając się ciągle śnieżnego duktu docieramy do Latanej chaty (o dziwo nie ma jej na mapach). Nikogo tu nie ma. Pod wiatą robimy sobie posiłek a potem już tylko zjazd doliną w dół po tej mizernej warstwie śniegu, którą halny od rana jeszcze bardziej zjadł. Wkrótce spotykamy się z Januszem przy aucie. W dolinie Rohackiej zwiedzamy jeszcze wstępne partie jaskini Brestowej. Potem już tylko jazda do domu. Żeby nie było wieczorem idę jeszcze na halę pograć w sportowego badmintona (choć z miernym skutkiem).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Póki co w obecnych warunkach śnieżnych w górach skiturowanie jest mocno ograniczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom: drytooling w kamieniołomie|Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;|26 01 2014}}&lt;br /&gt;
Bytom nie Zakopane, a wyrobiska byłego kamieniołomu odbiegają trochę od ścian tatrzańskich, ale są przynajmniej blisko domu:) Zresztą i tak brak czasu zmusza nas do takiego wyboru. Były to moje pierwsze kroki we wspinaczce zimowej więc moje wrażenia nie są zbyt obiektywne, ale mi się podobało. Po wspinaczce byłem dość zmachany, natomiast Karol nie bardzo poczuł trudności dróg. Wybieramy drogi nie zarezerwowane do wspinaczki letniej, na których zawieszamy wędkę. Mimo to, przez cały czas panowało uczucie niebezpieczeństwa, że coś na głowę spadnie - kto wspinał się kiedyś w DSD, wie o czym mowa. &lt;br /&gt;
Kolejna dziedzina, która potwierdza, że Dolomity to rzeczywiście Sportowa Dolina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: na nartach w Zachodnich Alpach|Tadek, Basia, Tomek, Artur, Agnieszka Szmatłoch, Piotrek (os. tow.), &amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik|17 - 26 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1750 km jest do pokonania do zacisznego La Joue du Loup w Zachodnich Alpach francuskich w masywie Devuloy. Jest tu fajny kompleks narciarski z bardzo zróżnicowanymi trasami. Pogoda też była różna, od deszczu, śnieżycy do przepięknej słonecznej pogody. Po opadach śniegu w okolicy obowiązywał IV stopień zagrożenia lawinowego. Świeży puch wykorzystywaliśmy do ciekawych zjazdów poza trasowych. Z Tadkiem wybrałem się również na wycieczkę skiturową w stronę szczytu Tete de la Cluse (2683). W dniu wycieczki warunki pogodowe były dość fatalne więc najpierw po stromej wyratrakowanej (jak ten ratrak tu wyjechał?) ale nie używanej nartostradzie (narty trzeba było nie źle kantować by wdrapać się do góry) udało nam się dojść tylko na skalną przełęcz (ostatni odcinek w głębokim śniegu) z której skalną granią prowadziła swego rodzaju &amp;quot;ferrata&amp;quot; a na drugą stronę teren ograniczony był urwiskiem. Bez raków i lonży w panujących warunkach nie decydujemy się iść dalej i z przełęczy zjeżdżamy w totalnym &amp;quot;mleku&amp;quot; stromiznami w dół. Trzeba przyznać, że nasze błędniki wystawione były na ostrą próbę. &lt;br /&gt;
&amp;quot;Ciekawa&amp;quot; przygoda spotkała mnie również na wyciągu krzesełkowym. Spędziłem tu bowiem dobrą godzinę w większości w bezruchu (jakaś awaria). Akurat stałem w cieniu a doliną wiał mroźny wiaterek. Robiłem wszystko by nie zamarznąć, siedziałem sam na kanapie a na całym wyciągu było zaledwie kilka osób. W końcu jednak wyciąg powolutku ruszył gdy zamieniałem się już w lodowy sopel. Generalnie bardzo fajny teren i cały wyjazd. Podziękowania dla Agi i Piotrka za zorganizowanie imprezy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia (może będzie więcej): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FFrancja-narty&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kościelec|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Michał Górecki|11 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejna wycieczka w Tatry z powodu niskiego zagrożenia lawinowego, tym razem z Sebastianem i moim przyjacielem Michałem. Za cel obraliśmy sobie Kościelec. Zależało nam jednak nie tyle na zdobyciu szczytu a na trudniejszej trasie która biegnie żlebem Zaruskiego. Sam żleb bardzo fajny, stromy z pięknymi widokami i ekspozycją. Problem jednak zaczyna się przy trawersie z niego na główną płytę ciosową Kościelca. Faktycznie przy małej ilości śniegu jest to bardzo trudne lub niemożliwe. Warunki były średnie, zwłaszcza na jeden czekan i brak liny… .Na szczęście nie sprawdzaliśmy i podjęliśmy decyzję od odwrocie [na jednym ze zdjęć narysowałem pokonaną trasę]. Podczas schodzenia zauważyliśmy już śmigło które leciało tego dnia 4 razy. Bardzo pechowy dzień. Jedna osoba spadła z Rysów a dwie z drogi między Świnicą z Zawratem. Całe szczęście że głos rozsądku przemówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FTatry+Wys.+-+Ko%9Ccielec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Film tu:  http://youtu.be/MDjHnRU-7pM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Beskid Żyw. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na miejscu grotołazi i wspinacze z różnych klubów, szczegóły na stronie SBB|11 - 12 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zima jest taka jaka jest więc przymiotnik zimowy bardziej zgodny z kalendarzem niż aurą. Po słowackiej stronie granicy na górze Vysoka Magura (1111) Jurek Ganszer z Speleoklubu Bielsko Biała zorganizował bodajże 20 już biwak zimowy. Na miejsce doszliśmy bez szlaku z Soblówki. Tak w ogóle to teren jest dość ciekawy. W końcówce jest strome podejście. Sama Vysoka Magura jest położona kilkaset metrów na południe od głównego grzbietu Beskidu Równego za małym obniżeniem. Na miejsce dotarliśmy jeszcze za dnia i dość długo w nielicznym gronie będących już tam kolegów walczyliśmy z rozpaleniem ogniska. Udało się. Potem przybyło jeszcze sporo osób. Ja z Teresą jeszcze nocą schodzę do Soblówki gdyż nazajutrz umówieni byliśmy do Heńka Tomanka na rodzinną uroczystość. Do domu wróciliśmy po północy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - jaskinia Pod Balkonem|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala Kucharska, Marcin Kowalski|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
Z powodu wolnej soboty i kiepskiej pogody lądujemy u podnóży Skrzycznego od strony Żywca. Za cel wybieramy Jaskinie Rezerwatu Kuźnie - Jaskinia Chłodna i Pod Balkonem. Sam rezerwat znajdujemy bez problemów, ale przeglądnięcie każdego potencjalnego otworu zajmuje nam sporo czasu i w efekcie odnajdujemy jedynie Jaskinię Pod Balkonem oraz jeszcze jakieś mniejsze nory. Jaskinie nie oszałamia ani wielkością ok. 45m, ani urodą. Szybko wychodzimy z jaskini i udajemy się dalej szlakiem w kierunku Skrzycznego - na szczyt nie wchodzimy. Do samochodu docieramy o zachodzie słońca. Jaskinia nie powaliła nas na kolana, ale sam rezerwat warty odwiedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinie Rysa i Spełnionych Marzeń|Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus|04 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwiedzamy dwie nie dawno odkryte jaskinie jurajskie. Jaskinia Rysia to jak dla mnie numer jeden na Jurze. Jaskinia rozmyta na imponującej szczelinie może z wyjątkiem szaty naciekowej oferuje „tatrzańskie” atrakcje no czasem może się sypać o czym mogłem się przekonać.  Głębokość 51 m i 570 m korytarzy to już całkiem przyzwoita dziura jak na ten teren. Penetrujemy niemal wszystkie zakamarki dziury. Po dobrych 4 godzinach wydostajemy się do góry i po posiłku idziemy jeszcze do pobliskiej jaskini Spełnionych Marzeń. Niemal 40 m szczelina sprowadza na dół i kończy się zwężającym się korytarzem. W drodze do góry, gdzieś w połowie szczeliny odbija się zjazdem do przestrzennych partii, które kontynuują się w dwóch kierunkach generalnie w górę. Wpychamy się niemal w każdą szczelinę. Po 3 godzinach wychodzimy na dwór już w ciemnościach .  Te 3 jaskinie (jeszcze jest Józefa o podobnym charakterze, którą już odwiedzaliśmy) stanowią niewątpliwie ewenement na skalę jurajską i warto do nich zajrzeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2014%2FRysia-JSM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - wejście na Rysy|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Majewicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Sebastian Podsiadło, Piotr Sadowski|03 01 2014}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nuda jak zwykle sprawia że do głowy przychodzą najciekawsze pomysły. Mając aż 6 dni wolnego po sylwestrze przed zajęciami stwierdziłem że nie dam rady jeszcze zasiąść do książek. Tęsknota za śniegiem w zimie i Tatrami, które ostatnio oglądamy od spodu sprawiła że wybór padł na Rysy. Namówiłem na szybko współlokatora Piotrka i Sebastiana bo warunki pogodowe zapowiadały się idealnie. Wyruszyliśmy o 4 rano. Start z Palenicy dopiero o 7.30 i szybkim tempem do schroniska.  Pierwszy śnieg na trasie zaczął się dopiero przy obejściu MOka. Słońce już oświetlało szczyty i dało nam złudną nadzieję że je szybko zobaczymy. Warunki do turystyki perfekcyjne, ciepło, słaby wiatr i śnieg bardzo twardy i dobrze związany z podłożem. Szło się naprawdę cudownie. Trasę poprowadziliśmy rysą i po 6h bez pośpiechu stanęliśmy na szczycie. Widok doskonały, tym bardziej że ośnieżone góry pięknie kontrastowały z jesiennym krajobrazem dookoła. W końcu udało się nam zobaczyć słońce i to przez jakieś 15 sekund zza chmur. Na górze para chłopaków urządziła sobie biwak. Krótka rozmowa, trochę zdjęć i nadszedł czas wracać. Byliśmy ostatnimi schodzącymi tego dnia ze szlaku. Piękny, przyjemny dzień dobiegł końca i pozostała podróż do domu. Niecała doba a tyle wrażeń. Film świetnie oddaje warunki, polecam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
link do filmu: http://youtu.be/bEHj7IKSS94&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2011&amp;diff=1884</id>
		<title>Wyjazdy 2011</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2011&amp;diff=1884"/>
		<updated>2011-03-23T14:43:14Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{wyjazd|Wyjazd do jaskini Trzy Kopce&lt;br /&gt;
|Daniel Bula, &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Zięć&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Atamaniuk, Tomasz Wieszyński|19 - 20 03 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 16 spotykamy się przy Plazie i wyruszamy &amp;quot;panterką&amp;quot; Buliego&lt;br /&gt;
w stronę Szczyrku. Przed dotarciem na miejsce, zatrzymujemy się&lt;br /&gt;
jeszcze na pyszną (ponoć) szarlotkę na ciepło i herbatę w Bagateli, by&lt;br /&gt;
ostatecznie do Chaty Wuja Toma dojść ok. 19. Tu raczymy się zimnym&lt;br /&gt;
piwkiem (oczywiście bezalkoholowym) i idziemy spać, aby na drugi dzień&lt;br /&gt;
być wypoczętym na akcję w jaskini. Pobudka, z uwagi na fakt iż jaskinia&lt;br /&gt;
jest o &amp;quot;rzut beretem&amp;quot; nie była skoro świt, związku z tym ze schroniska&lt;br /&gt;
wychodzimy dopiero ok. 9. Dnia poprzedniego spadło 20cm świeżego&lt;br /&gt;
śniegu, także w stronę Klimczoka przecieraliśmy szlak brodząc po&lt;br /&gt;
kostki w białym puchu. Pod wejście do jaskini dotarliśmy po 30 min,&lt;br /&gt;
gdzie nastąpiła krótka przebierka i byliśmy gotowi do wejścia. Dla&lt;br /&gt;
niektórych z nas była to pierwsza poważna (poważna jak na nasze&lt;br /&gt;
umiejętności) jaskinia w życiu, także na pewno adrenalina pojawiła się&lt;br /&gt;
w naszej krwi. Zejście do jaskini (4 metrową studnię) pokonaliśmy bez&lt;br /&gt;
problemów, a dzięki przewodnikowi w roli Buliego bez kłopotów&lt;br /&gt;
pokonywaliśmy kolejne sale, by ostatecznie dotrzeć do sali Smoczej,&lt;br /&gt;
gdzie znaleźliśmy kartkę z informacją iż księga wpisów znajduje się na&lt;br /&gt;
stronie Speleoklubu Bielsko-Biała. W drodze powrotnej Buli zrobił nam&lt;br /&gt;
test i kazał nam prowadzić do wyjścia, niestety wstyd się przyznać ale&lt;br /&gt;
nie mogliśmy znaleźć poprawnej drogi już przy pierwszym rozwidleniu.&lt;br /&gt;
Jednak z małą pomocą naszego przewodnika, ostatecznie trafiliśmy do&lt;br /&gt;
wyjścia, zwiedzając po drodze jeszcze Komnatę Chrystusa i Salę Ewy.&lt;br /&gt;
Akcja nie trwała długo, bo troszkę ponad 2h, także pod Plazą byliśmy&lt;br /&gt;
już przed 16, skąd rozjechaliśmy się do domów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - nocny wypad pieszo z Ustronia do Bielska&lt;br /&gt;
|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Ozimina&amp;lt;/u&amp;gt;, Adam Langer|19 - 20 03 2011}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do celu udajemy się pociągiem z Katowic i jesteśmy o 20.40 na stacji Ustroń Polana. Wysiadając widzimy, że śniegu na peronie jest ponad kostki, to już nam zwiastuje co nas będzie czekać w nocy. Na początku udajemy się w stronę Równicy, dochodząc w okolicę schroniska spotyka nas pierwsza niespodzianka – mgła. Po drodze mijamy biesiadników z knajpek przy schronisku, którzy oczywiście ewakuowali się do domów samochodami. Z Równicy kierujemy się zielonym szlakiem do Brennej, momentami ściegu jest około 30 cm. Oczywiście mgła też nie dawała za wygraną, czasem się nasilała i próbowała dać nam w kość. Na szczęście mieliśmy gpsa, co usprawniło poruszanie się w tych warunkach. W Brennej jesteśmy około północy, później dalej kierujemy nasze kroki zielonym szlakiem na Błatnią, a stamtąd na Szyndzielnię. W tym czasie zaczął przez chmury przebijać się księżyc, który był tej nocy w pełni (oprócz saren i zająca żadnego wilkołaka nie spotkaliśmy), pozwoliło nam to w każdym razie trochę dojrzeć sąsiadujące góry. W drodze na Szyndzielnię mogliśmy też przyjrzeć się rozświetlonemu Bielsku. Po zejściu z góry ok. 5.15 okazuje się, że za 5 minut mamy autobus na dworzec pkp, więc szybko pakujemy niepotrzebne rzeczy i po przyjeździe busa kończymy naszą nocną wędrówkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA-CHOPOK - Skitury i spacery po okolicy |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Górowski |19 03 2011}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo niesprzyjającym warunkom pogodowym za oknem wybraliśmy się na - jak się okazało - bardzo przyjemną wycieczkę. Na  rozgrzewkę zrobiliśmy krótką turę na nartach- spod dolnych wyciągów na Chopok na wysokość około 1600m. Początek trasy robimy lewą odnogą nartostrady (sztucznie naśnieżona), a następnie idziemy poza trasą wzdłuż nieczynnego wyciągu narciarskiego już na naturalnym śniegu, którego wraz z wysokością systematycznie przybywa. Odnajdujemy tam świetny teren do zjazdu. Niestety wraz z wysokością robi się coraz bardziej mglisto, a do tego wynik testu lawinowego, którego dokonuje  Mateusz jednoznacznie wskazuje, iż trzeba wracać (przy drugim wykonaniu płyta śniegu wyjeżdża już po wbiciu łopaty…). Kolejną atrakcją jest więc eksploracja skądinąd znanego nam już nieco sporego terenu wspinaczkowego (Machnato) w tej samej dolinie.&lt;br /&gt;
A potem to już tylko spokojny powrót do domów, przerywany zakupami słowackich „towarów eksportowych” :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY ZACHODNIE - Dolina Jarząbcza - skitury |Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz, Michał Wyciślik|13 03 2011}}&lt;br /&gt;
Debiut Michała na nartach. Postanowiliśmy od razu uczyć go na skiturach, żeby nie wchodziły mu w krew złe nawyki. W Chochołowskiej próbujemy trochę iść na nartach, ale sens miało to średni - totalnie zamoczyliśmy foki od spodu. Pierwotny plan - Kończysty - szybko musiał ulec modyfikacji, gdy gołym okiem ujrzeliśmy, że na stokach tego szczytu nie możemy liczyć nawet na niewielkie płaty śniegu. Ostatecznie poszliśmy za śladami wzdłuż potoku, prowadzącymi do Doliny Jarząbczej. Stoki Łopaty i Czerwonego Wierchu okazały się bardzo ciekawym terenem narciarskim, na którym śnieg dosyć dobrze się trzyma. Na wysokości ok. 1 700 m, nie docierając do żadnego specyficznego punktu, zdecydowaliśmy się na odwrót z uwagi na bardzo silny wiatr. Nasz kursant zmęczył się jak... kursant, ale dzielnie przyjął na zjeździe wiedzę z zakresu wpinania i wypinania nart, trawersowania zbocz i zsuwania się. Kiedy zaczęły się drzewa, natychmiast zapięliśmy mu kask, bo polegaliśmy na nim jeśli chodzi o transport do domu. Niestety ze względu na późną porę i zmęczenie materiału, zakręcanie będziemy musieli poćwiczyć na następnym wyjeździe. Doliną Chochołowską dało się zjechać do Polany Huciska, ale to może być już nieaktualne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY WYSOKIE - Niżnie Rysy|Michał Ciszewski (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2011}}&lt;br /&gt;
Przebieżka skitourowa na Niżnie Rysy (2430). Do Morskiego Oka idziemy z buta - wprawdzie dało się na nartach, ale uznaliśmy, że nie mamy na to czasu (piechotą zajęło nam to 1.5h). Morskie Oko, Czarny Próg i Czarny Staw pod Rysami tj. ok. 200 metrów przewyższenia przechodzimy na fokach; kolejne 800 m pionu to już tylko raki. Pod Bulą pod Rysami wykonujemy wykop, który potwierdza, że sytuacja śniegowa jest nieciekawa - górna warstwa śniegu jest zupełnie niezwiązana z podłożem. Na szczęście grubość tej pokrywy wynosiła na ogół kilka cm. Jesteśmy jedynymi skiturowcami w okolicy (czyżby wszyscy na zawodach?), poza nami widzimy tylko piechurów drapiących się na Rysy i wspinaczy działających na Kazalnicy. Wierzchołek osiągamy przed 16:00 - najtrudniejsze było ostatnie 200 m, nie da się ukryć że trochę zmęczyło nas te 1446 metrów podejścia. Zjazd jest pierwszorzędny, stromy (początkowo 42 stopnie) ale na ogół szeroki. Pod wierzchnią warstwą, która natychmiast się osuwała, śnieg był dosyć twardy, lecz nie zlodzony. Przed przemierzeniem Morskiego Oka musieliśmy przystanąć na dłużej na płotku, bo nogi zaczynały już odmawiać nam posłuszeństwa. Na szczęście sporą część stawu udało się pokonać bezwysiłkowo dzięki silnemu wiatrowi. W schronisku dłuższy postój; zjazd do Palenicy odbywamy już po zmroku. Piechotą idziemy ostatnie 20 minut, nie chcąc katować szlachetnych nart, które mieliśmy na tym wyjeździe na nogach (mieliśmy dokładnie ten sam model). Za ten dzień przyszło mi zapłacić okrutnymi odciskami na nogach od moich nowych butów - superlekkich i superniewygodnych (tanio sprzedam!).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BABIA GÓRA - na wschód słońca|Asia Wasil i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|08 03 2011}}&lt;br /&gt;
Spontaniczny pomysł zainspirowany wiosennym już prawie słońcem wpadającym przez okno. -Jutro w góry! Babia. Dzwonię do Pacyfy, bo wiem, że ma wolne. &lt;br /&gt;
Zastanawia się nie dłużej niż sekundę – Jadę! Ale może pojedźmy na wschód słońca. Czyli wyjazd już dziś.&lt;br /&gt;
Do 22:00 wspinam się jeszcze na ściance w Bytomiu a o 23:30 wyjazd. Perfekcyjnie. Drogi puste. Podejście do Markowych Szczawin w 1h mimo oblodzonego szlaku, czyli z kondycją nie jest tak źle. Ja wprawdzie jak zwykle idę na dopingu, czyli z słuchawkami i odpowiednią muzyką na uszach. Pacyfka bez wspomagaczy twardo dorównuje mi kroku. Na perci akademików śniegu niewiele, ale przewiany i twardy. Spod nóg wydobywają się odgłosy mrożące krew w żyłach – głuche dudnienie, skrzypienie i trzaski łamiących się śnieżnych płyt. Na szczęście śniegu jest zbyt mało na jakiekolwiek zagrożenie lawinowe, ale zdecydowanie nie chciałbym usłyszeć tego gdzieś, gdzie wyjeżdżająca śnieżna deska mogłaby zabrać mnie ze sobą w daleką podróż. Na szczycie nagroda w postaci legendarnego wschódu słońca na &amp;quot;babci&amp;quot;. Pięknie. Widok na Tatry dosłownie miażdżący. Robimy zdjęcia, chłoniemy słońce i schodzimy, bo jednak mróz. Powrót przez Bronę do samochodu i walcząc z narastającą sennością do domu, pod pierzynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat skiturowy: Podejście i zjazd z Babiej do Markowych przez Bronę możliwy, śniegu wystarczająco, ale jest bardzo twardy. Poniżej Markowych już raczej narty na plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jaskinia tatrzańska|RKG:&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;, SŁ:Tomasz Olczak, ST:Zbigniew Tabaczynski, SGW:Mirek Kopertowski, SW:Oliwia Ryśnik|05 - 07 03 2011}}&lt;br /&gt;
Udana akcja w jednej z jaskiń tatrzańskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BESKID ŻYWIECKI - skitourowy biwaczek na Pilsku|Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz|05 - 06 03 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 19:30 startujemy z parkingu pod ośrodkiem narciarskim. Z braku innych opcji, podchodzimy trasami, omijając najpierw narciarzy (nocne jeżdżenie) a potem ratraki. Mieliśmy spać w okolicach Hali Miziowej, ale dobrze się szło i zatrzymaliśmy się w sumie na Pilsku o 21:40. W nocy silny wiatr, temperatura w namiocie -7.5 st. Rano, wobec niekorzystnych warunków narciarskich zjeżdżamy po prostu na dół i wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUŁTANAT OMANU - Wspinaczki, jaskinie, off-road|KKTJ: Andrzej Ciszewski, Ewa Wójcik, Michał Ciszewski; RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;; Sądecki KTJ: Marek Lorczyk; SW: Piotr Słupiński|16 02 - 01 03 2011}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w [[Relacje:Oman_2011|sekcji Wyprawy]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Ski tur Pilsko - Mechy - Rezerwat Pilsko - Las Suchowarski|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Maciek Dziurka, Adam Kozniewski (os.tow.)|27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Z szczytu Pilska rzadkim lasem zjeżdżamy na szczyt Mechy. Sam szczyt jest płaski otoczony niskimi świerkami. Pogoda idealna,bez chmur. Wyraźnie widać Tatry i Babią Górę. Śnieg momentami lepi się do nart, nawet nie trzeba zakładać fok. Od Pilska żadnych turowców. Cisze jednak przerywają jeżdżące i smrodzące skutery śnieżne które jeżdżą jak szalone obok nas. Trawersujemy Pilsko od wschodu. Dają nam popalić kosówki, które zapadają się pod nami. Wjeżdżamy między drzewa Rezerwatu Pilska, a następie Lasu Suchowarskiego. Teren zupełnie dziki. Adam wjeżdża w drzewo a Maciek znika pod kosówką , ale zjazd jest rewelacyjny. Jedziemy tak długo dopóki był śnieg. Gdy go brakło narty na plecy i za pół godziny jesteśmy na parkingu. Tam czekają już na nas Sonia i Gabi, które piechotą były na Hali Miziowej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Skitury w okolicach Kasprowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Lechu (os.tow.)|27 02 2011}}&lt;br /&gt;
W pięknych okolicznościach przyrody ( w Tatrach ciepło i słonecznie) robimy w dosyć &amp;quot;emeryckiej&amp;quot; wersji trasę Kuźnice-Schronisko na Kondratowej-Kasprowy-Kuźnice. Główny szlak naszego przejścia to różne odgałęzienia nartostrady Goryczkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - jaskinia Zimna|Jasińska Kasia, &amp;lt;u&amp;gt;Jaworska Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Rymarczyk Ola, Wasil Asia  |26-27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Dokonano przejścia jaskini Zimnej od dolnego do górnego otworu. Wspinaczka nie sprawiała większych trudności, każda z nas znalazła &amp;quot;coś dla siebie&amp;quot;. Czas akcji 8 godzin. Trochę czasu zeszło nam na szukanie prawidłowej drogi w partiach przy górnym otworze. Szerszy opis z zabarwieniem emocjonalnym wkrótce:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BESKID ŻYWIECKI - spacerowo na Krawców Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Sara (os. tow.) |26 - 27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Spokojny spacerek do Bacówki na Krawców Wierch, pogoda zdecydowanie wiosenna. Bacówka bardzo przyjemna i w dobrej lokalizacji gdyby chcieć robić przejście np. narciarskie od Zwardonia do Babiej (może w przyszłym sezonie ;)).&lt;br /&gt;
W niedzielę szybki spacer granią na Grubą Buczynę, skąd rozpościera się piękny widok na Tatry i Pilsko. Wracając zatrzymujemy się jeszcze w Rajczy na boulderze :). Warunki na tury nieciekawe, granią niby się da, ale tylko szlakiem i to nie wszędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Ski tur Pilsko - Rysianka - Sopotnia.|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Adam Kozniewski - -pierwszy raz na skiturach(os.tow.)|20 02 2011}}&lt;br /&gt;
Na Pilsko wjeżdżamy wyciągami. Na szczycie jesteśmy o 12:00.Zjeżdżamy przez Munczolik-Trzy Kopce na Rysianke. Warunki śniegowe rewelacyjne, pogoda mglista. Na Rysiance jesteśmy o 16:00. Wchodzimy na herbatę do schroniska. Zjazd do Sopotni zaczynamy gdy robi się ciemnawo. Nie umiemy trafić na szlak dlatego mamy wspaniały zjazd poza szlakiem. Na dole jesteśmy gdy jest już całkiem ciemno. Po godzinie przyjeżdżają po nas znajomi, którzy jezdzili  na wyciągach. Adamowi tak spodobał sie wyjazd że pojechał w następną niedziele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Skitury w okolicach Kasprowego|Ola Stra.. yyyyy, wróć - Golicz, Mateusz Górowski, Tomasz Pawlas, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; |20 02 2011}}&lt;br /&gt;
O 6:40 autobusem dojeżdżamy z Zabrza na BP-Wirek,  gdzie podjeżdża po Nas Ola. Szybkie śniadanko na stacji i wyruszamy o 7 ze sporym hakiem.  Na szczęście przespałem większość drogi i nie musiałem się stresować z powodu dość ciężkiej nogi Oli, bo już przed 10:00 jesteśmy w Kuźnicach pod kolejką na Kasprowy. Dzielimy się na 2 grupy: pierwsza-Mateusz i Ola foczą nartostradą; druga - Pawlasy dają z buta przez Boczań. Spotykamy się  w Murowańcu w samo południe. W chwili gdy wiatr rozwiewa chmurzyska na kilka sekund dostrzegamy, że początkowe plany muszą ulec zmianie bo na Żółtej Turni ani grama śniegu. Szybko podejmujemy decyzje o objęciu kierunku na Kasprowy i zjedzie z Liliowego lub Beskidu. Po paru minutach Tomek orientuje się, że coś mu lekko na plecach i w takim bądź razie chyba zgubił po drodze raki. Nie pozostaje mu nic innego jak resztę dnia spędzić na przebieżkach po Tatrach w poszukiwaniu zagubionego sprzętu. Bardziej rozważna i mniej roztrzepana część wycieczki zmierza ku Beskidowi skąd zjeżdża do dolnej stacji wyciągu krzesełkowego. Wjeżdżamy na górę i spotykamy Tomka i jego zgubę. Krótką przerwę przeznaczamy na narzekanie na panujące warunki narciarskie i zjeżdżamy przez Goryczkową do samego ronda. Tuż pod szczytem Kasprowego postanawiam jeszcze trochę poszaleć i oram głową przez poletko rozrzuconych skałek – ot taka sobie rozrywka. Zjeżdżamy pod auto jeszcze przed zmrokiem i powrót na Śląsk. Generalnie choć śniegu sporo to warunki fatalne (mgła, szreń, lód). Ewidentnie daje się zauważyć wzrost zainteresowania skiturami, gdyż połowa spotkanych narciarzy (w pobliżu Kasprowego) była wyposażona w sprzęt turowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Zaczynając ten opis chciałem napisać coś co pretendowałoby do nagrody na najlepszy opis roku, ale chyba poczekam z weną na jakiś bardziej treściwy wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. 2. Wiem, że uzgodniliśmy, że to Tomek zrobi opis, ale jaki jest sens czytania relacji z wyjazdu po kilku miesiącach:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Dolina Gąsienicowa|Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz|13 02 2011}}&lt;br /&gt;
Po dwóch falstartach, ruszamy z Katowic o 08:35. Z uwagi na późną porę, postanawiamy tym razem wykorzystać ogólnonarodowe dobro, kolejkę linową na Kasprowy Wierch. Kosztowało nas to trochę nerwów w ogonku i 64 zł, ale dzięki tej decyzji, w samo południe stajemy na szczycie Kasprowego. Przebijamy się przez tłumy na Beskid i dalej, na Liliowe. Foki nie były konieczne, gdyż ten szlak jest wydeptany jak Krupówki. Z Liliowego zjeżdżamy trzymając kierunek na stawy. Przez pierwsze 150 metrów śnieg typu beton. Ola nabiła sobie kilka siniaków, a ja efektownie wylądowałem głową w dół wprost na podchodzącym do góry skitourowcu (&amp;quot;trudne mamy dziś warunki, prawda?&amp;quot;). Potem znacznie się poprawiło i zrobiliśmy ładnych parę zakrętów w pysznej, ok. 20-centymetrowej warstwie świeżego puchu. Po dotarciu niemalże pod dolną stację wyciągu, zakładamy foki i ruszamy w kierunku przełęczy Karb. Po zachodniej stronie śnieg dosyć przyjemny, ale jak będzie na stronę Czarnego Stawu? Otóż całkiem nieźle - udało się nam odbyć ten klasyczny zjazd w rzadko chyba o tej porze roku spotykanych warunkach śniegowych. Zwłaszcza w jego górnej części jechaliśmy po miękkim i wiele wybaczającym śniegu. Ze Stawu zjechaliśmy następnie do Murowańca, gdzie po szybkiej decyzji ubraliśmy na powrót foki i weszliśmy z powrotem na Kasprowy, załapując się na zachód słońca. Cała pętla zajęła nam dokładnie cztery godziny. Z Kasprowego zjechaliśmy trasą w dol. Goryczkowej, w sporej części znowu po puchu. Po raz pierwszy w tym sezonie udało się nam wrócić do auta przed zmrokiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez cały dzień mieliśmy bardzo dobrą pogodę i widoczność; było wprawdzie zimno, ale słonecznie. Warunki narciarskie szczerze nas zaskoczyły, z perspektywy Katowic nie spodziewaliśmy się, że może być tak dobrze. Nartostrada w Goryczkowej jest przejezdna aż do Kuźnic, a nawet dalej. Co również było miłe, mimo ferii, bez problemu znalazł się dla nas stolik w restauracji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Omszała Studnia|Damian, Teresa Szołtysik|13 02 2011}}&lt;br /&gt;
W ramach zwiedzania jaskiń jurajskich w Cisowej Skale zjeżdżam do Omszałej Studni (-10), w dziurze wysokie ale ciasne korytarze. Następnie przechodzimy ciekawym szlakiem wokół rezerwatu Pazurek. Bardzo ciekawe okazały się Zubowe skały. Teren lekko przyprószony śniegiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Miętusia Wyżnia|Kaja Fidzińska (KKTJ), Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; |12-13 02 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę rano dojeżdżam do Krakowa, gdzie czekają już na mnie Kaja z Damianem. Po krakowskiej imprezie dnia poprzedniego szybko zamieniamy się z Damianem za kierownicą. Do bazy docieramy nawet szybko choć drogi poza zakopianką białe. Na bazie witamy się z krakusami i szybki przepak . Gdy ruszamy w góry chmury po prostu się rozmywają i pod sam otwór towarzyszy nam cudowna pogoda. Po męczącym pokonaniu stromego żlebu docieramy pod otwór. Dojście do Błotnego Syfonu schodzi błyskawicznie. Tutaj trochę latania z worem pełnym wody (3-osobowy zespół) ale jakoś poszło. Syfon Paszczaka też puszcza chociaż woda dostaje się w różne zakamarki kombinezonów. Syfon Salome to generalnie mała kałuża więc szybko docieramy na dno i wracamy. W drugą stronę lewarowanie idzie nam znacznie już łatwiej. Ale jeszcze przed syfonami dostaje powoli trzęsawek. Na powierzchni wita nas rozgwieżdżone niebo i temperatura grubo poniżej -10. W kombinezonach zjeżdżamy żlebem i przebieramy się w suche ciuchy. Do bazy docieramy ok. 23 i zastajemy krakusów w trakcie imprezy. Niestety nie dotrzymujemy do końca i idziemy spać. Powrót następnego dnia. Choć nie byliśmy wysoko w górach, warunki narciarskie oceniam jako dobre.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łukasz ubiegł mnie z opisem, więc dopiszę tylko kilka zdań od siebie. Kolejna z akcji &amp;quot;dla koneserów&amp;quot; - niekoniecznie przyjemna, ale jak kiedyś inteligentnie skonstatował Mateusz Golicz - bez odrobiny upodlenia ten sport traci sens :) Za to powrót... dawno nie byłem w górach w tak piękną noc, aż nie chciało się iść na bazę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ps. Relację z akcji &amp;quot;mufinki&amp;quot; zgłaszam do konkursu na &amp;quot;Opis roku 2011&amp;quot;. Genialna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Damian&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Zimna|Karol Jagoda, Michał Wyciślik, Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|06 02 2011}}&lt;br /&gt;
Nowy Prezes klubu zaszczycił swoja obecnością naszą skromną, szybką akcje do Zimnej. W ciągu równo czterech godzin przeszliśmy od dolnego do górnego otworu. Przy kracie było sporo plecaków, także nic dziwnego że przy Ponorze spotkaliśmy Staszka Wasyluka z KKTJ-u z małą ekipą kursową (dzięki za puszczenie nas!). Potem jeszcze nawiązaliśmy łączność głosową z ekipą wracającą zza syfonu KKTJ-u.  Każdy z nas coś tam sobie powspinał. Większość oszukiwała, jedynie Karol świecił przykładem i tylko raz chwycił się Bat'inoxa na ''Czarnym Kominie''. Może warto też odnotować, że najważniejszą kością tego wyjazdu była kość ogonowa - najpierw Michał zjechał od kraty po lodzie, potem wszyscy przewracaliśmy się na śniegu i walczyliśmy o życie na zejściu z górnego otworu. Ogólnie, nie zmęczyliśmy się zbyt bardzo, ale przynajmniej ruszyliśmy się z miasta. Nawet Tomek J. żałował, że z nami nie pojechał. Wyszliśmy na tyle wcześnie, że przez chwilę nawet na poważnie planowaliśmy pójść do kina na ''Sanctum''. Znaleźliśmy jednak niepomyślne recenzje w Internecie, więc podarowaliśmy sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w Tatrach zniechęcająca. Roztopy, momentami mżawka, halny, mgły. W Zachodnich żadnych szans na wycieczki narciarskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Muffinki bananowe|5-6 bananów, 2 szlanki mąki pszennej, pół szklanki oleju, 2 jajka, jedna łyżeczka proszku do pieczenia i ćwierć łyżeczki sody oczyszczonej; pół szklanki cukru; bakalie|Czas przygotowania ok. 45 min.}}&lt;br /&gt;
Banany miksujemy z cukrem i jajkami. Potem dodajemy mąkę, proszek, sodę i olej. Gotową masę przelewamy do papierków muffinkowych i pieczemy w formie do muffinek. Pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 200 stopni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Zimna od dolnego do górnego otworu oraz Korytarz Rubinowy| Kaja Fidzińska (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|06 02 2011}}&lt;br /&gt;
W ramach niedzielnego spaceru w identycznym składzie powtórka akcji sprzed roku z wariantem do Rubinowego. Ekipa Nockowa (Mateusz, Ola, Michał i Prezes) przebiegają jaskinię jakieś dwie godzinki przed nami. My natomiast spotykamy w dziurze kurs KKTJ prowadzony przez Staszka Wasyluka  – męża Kai. Fajnie tak spotkać małżonka w jaskini:) chwilę im towarzyszymy, po czym puszczają nas przodem przed Beczką (dzięki!). Odwrotnie niż w tamtym roku, każdy robi to czego nie lubi – czyli Kaja wspina, a ja targam wora. Przyznam, że wycieczka była jednak trochę dłuższa i bardziej męcząca niż zakładaliśmy na &amp;quot;dzień restowy&amp;quot;. Ale co tam, odpocznę w pracy :) Integrujemy się na bazie jeszcze długo w noc, a rano pobudka o 6:00, bo koleżanka musi się stawić na rano do pracy w Krakowie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Miętusia, Ciasne Kominy | Kaja Fidzińska (KKTJ), Michał Parczewski (ST  Zakopane), Wojtek Sitko, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|05 02 2011}}&lt;br /&gt;
Dziura. Nareszcie znowu dziura. Już prawie zapomniałem jak to wciąga. Na szczęście rzucenie tego nałogu skutecznie utrudniają współuzależnieni.  Zaczepny mail od Kajaka i znowu wiem, że Kundera miał rację – „Prawdziwe życie jest gdzie indziej”. Widok osobniczki we wnętrzu jaskiniowym, z worem i rogalem na twarzy działa jak pierwszy kieliszek na alkoholika:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny raz udowadniamy, że idea integracji międzyklubowej ma przyszłość – czteroosobowa ekipa, trzy kluby. Statystyczną większość stanowią członkowie Nocka. Duma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z opowieściami miało być erotycznie – czyli mokro i ciasno.  Aż tak ciasno ani mokro wcale nie było – było miło. Akcja poszła sprawnie i bez przygód. Syfon na dnie urokliwy – głęboka, przejrzysta woda, pomościk zbudowany do magazynowania butli nurkowych – jak nad morzem. Powrót w coraz lepszych nastrojach, Wojtek rozkręca się towarzysko, wszyscy chyba czujemy, że jest dobrze, tu i teraz. Z Kir Michał i Wojtek wracają do domów (Michał ma cokolwiek bliżej), a ja z Kają dołączamy na bazie do krakusów (obóz zimowy KKTJ) i przy piwku wymyślamy akcję na jutro. Nałóg działa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUDETY - skitour na Śnieżkę|Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|30 01 2011}}&lt;br /&gt;
Mimo pobudki o 5:30am, startujemy z miasteczka ''Pec pod Sněžkou'' dopiero o 11:20. W Karkonoszach panuje zima na całego, ośrodki narciarskie pracują pełną parą. Atmosferę kurortu podtrzymuje charakterystyczna woń... spalin, która towarzyszy nam właściwie przez cały dzień, nawet na grani. Co chwilę mijają nas skutery śnieżne, najwyraźniej nieodłączny element krajobrazu tutejszego Parku Narodowego. Na pocieszenie mamy przepiękne widoki i świeży, nietknięty nartą skitourową śnieg. Popularne są za to biegówki. Nad Výrovką robi się gęsto od biegaczy i przekonujemy się jak niebezpieczny jest to sport. Biegacze na jak najbardziej cienkich nartach zjeżdżają granią i co chwilę któryś spektakularnie wywraca się, wzbijając w powietrze masę śniegu i czasem uszkadzając swój sprzęt. Przy któreś z kolei kraksie tego samego zawodnika odnotowuję w myślach, że naród czeski w pogardzie ma śmierć i jeśli poddaje się bez jednego wystrzału, to z czystego wyrachowania, w żadnym razie z tchórzostwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wyjściu na grań tj. na wys. ok. 1400, kierujemy się w stronę najwyższego szczytu Sudetów - ''Śnieżki'' (1602). Czterdziestominutowy spacer prawie płaską równiną uświadamia nam, jak bardzo te góry różnią się od innych pasm, tak bliskich naszym sercom. Z wyglądu drzew wnioskujemy, że trafiliśmy na wyjątkowo dobrą pogodę (bez wiatru). Wreszcie docieramy do granicy polskiej i ''Śląskiego Domu'' - schroniska położonego bezpośrednio pod kopułą Śnieżki. Widzimy już stąd, że zjazd będzie problematyczny - wiatr odsłonił kamienie. W tłumach podchodzimy ostatnie 200 m przewyższenia i kiedy dzień chyli się już ku końcowi, rozpoczynamy zjazd na południe (wzdłuż kolejki linowej). Początkowo dewastujemy trochę sprzęt, ale potem mamy 10 minut zjazdu w świeżym puchu, dla których warto było tu przyjechać. Dalej szlakiem przez las aż do górnych stacji ośrodka narciarskiego w ''Velkej Úpie''. Już zamknięte, cała trasa dla nas, choć śnieg już twardy i nie jedzie się przyjemnie. Dzień kończymy obiadem bazującym na specjałach kuchni regionalnej. W domu jesteśmy po 22:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - PPA w narciarstwie wysokogórskim na Pilsku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon Czapik (partner w zespole) |29 01 2011}}&lt;br /&gt;
Ostateczną decyzję o starcie podjąłem przed północą, 4.15 pobudka, przejazd do Korbielowa, wyjazd ratrakiem z grupą pozostałym maruderów do schroniska na hali Miziowej. Zawody odbywały się w parach. Przydzielono mi Szymona (startował pierwszy raz w zawodach). Trasa składała się z trzech częściowo różnych pętli. Od schroniska na Kopiec, potem zjazd przez las i długą rynną do czerwonej nartostrady, dalej do góry bardzo stromy odcinek w rakach po poręczówkach i lasem na Pilsko z dwoma stromymi podejściami w zakosach. Zjazd wzdłuż granicy (tu wyglebiłem niefortunnie przebijając w plecaku worek z drogocennym napojem) Druga pętla podobna ale bez raków. Szymon miał ciągłe problemy z sprzętem no i chyba braki kondycyjne. Zajęliśmy więc jedno z ostatnich miejsc ale przy tak wspaniałej pogodzie potraktowałem to raczej jako wycieczkę skiturową w cudownej scenerii beskidzkich i tatrzańskich szczytów (widoczność była idealna). Po za tym był to mój pierwszy start w tym sezonie. Po obiedzie w schronisku zjeżdżam do auta. Dzień kończę na zabawie studnówkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skiturowanie na Świniorce|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamil Szołtysik |26 01 2011}}&lt;br /&gt;
Wyjazd treningowy do doliny Leśnicy w Brennej. W Beskidach wciąż mało śniegu na skitury. W okolicach wyciągów lepiej. Przeszliśmy 2 pętle trasy na zawody PPA w celu zapoznania się z terenem. Czas jednej pętli - 25 min. Póki co nie warto chyba niszczyć nart na kamieniach w lesie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mała Fatra - biwak|Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 23 01 2011}}&lt;br /&gt;
W brzydkiej pogodzie (mgła, wiatry) piechotą podążamy z Terchovej śladami Juraja Janosika. Potem mieliśmy pójść na ''Velký Kriváň'', aby spać tam gdzieś w terenie, ale przenikliwe zimno w połączeniu z brakiem sprzętu do gotowania wybiło nam ten pomysł z głowy. Ostatecznie przespaliśmy się w pozostałościach po nieczynnym wyciągu na ''Gruniu''. Następnego dnia schodzimy do Stefanowej, aby pozostawić tam zamarznięte butelki z wodą. Stamtąd dreptamy na ''Veľký Rozsutec'', co miało sens właściwie jedynie kondycyjny. Na koniec wyjazdu zrobiliśmy zimowe przejście Hornych Dier (bez raków!) i po powrocie autobusem do punktu wyjścia, zakończyliśmy dzień obiadem bazującym na specjałach kuchni regionalnej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - narciarstwo przywyciągowe w dolinie Zillertal|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Kamil Szołtysik, Henryk Tomanek, osoby tow: Krzysztof Hilus, Eryka Hilus|15 - 22 01 2011}}&lt;br /&gt;
Dolina posiada ogromne kompleksy narciarskie (dziennie byliśmy gdzie indziej). Przez 3 dni pogoda wspaniała z widokami na najwyższe alpejskie szczyty w Austrii. Później trochę gorzej. Trasy typu &amp;quot;dla każdego coś miłego&amp;quot;. Widzieliśmy sporo skiturowców podchodzących nartostradami co chyba jest miernym pomysłem. Najwyższym osiągniętym kolejką punktem był Gletcher w Hintertuks (3250). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Marek Wierzbowski (UKA); część narciarska także Gosia Czeczott (UKA)|08 - 09 01 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę rano jedziemy do ''Ski Bachledovej'' (Magura Spiska) na narty zjazdowe. Warunki dosyć trudne - roztopy, twardo, wiatr, widoczność taka sobie, nieco gości zza wschodniej granicy. Jeździmy do ok. 14. Po przerwie obiadowo-regeneracyjnej przebiegamy się do Zimnej dolnym otworem. Cel tym razem wypadł nam w Sali Złomisk, czas pobytu wyszedł 3h 20min. W niedzielę rano Marek deklaruje się jako niezdatny do wyjścia na świeże powietrze (gorączka itd.), jadę więc z Gośką znowu do ''Bachledovej''. Tym razem jest pusto, chociaż warunki nadal późnowiosenne. W Katowicach jesteśmy z powrotem ok. 20:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Złota Góra na skiturach|Zygmunt Zbirenda, Tadek Szmatłoch, Basia Szmatłoch, &amp;lt;U&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Henryk Tomanek, do soboty byli - Bianka Fulde-Witman, Darek Garbas (os. tow.), Kasia Garbas (os. tow.) z dziećmi  |31 12 2010 - 2 01 2011&lt;br /&gt;
}}&lt;br /&gt;
Spotykamy się w sylwestrowy wieczór w domku u Zigi w Wielkiej Puszczy. Bardzo fajna zabawa w przemiłej atmosferze. W pierwsze minuty nowego roku przewozimy dziewczyny na saneczkach zamieniając się w chyba w renifery. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1 stycznia w trójkę (Damian, Heniek, Teresa) idziemy na skiturach na Targanicką Przełęcz a dalej na Złotą Górę (794). Legenda powiada, że bodaj w osiemnastym wieku zbójnicy ukryli w jakiejś pieczarze złoto. Obchodzę wierzchołek wkoło lecz jakoś nic nie znajduję i tylko wiatr huczał w knieji. Północne zbocza opadają dość stromo w dół.  Stąd po różnych śniegach (generalnie śniegu mniej niż u nas i często zawadzaliśmy o różne przeszkody) zjeżdżamy do Wielkiej Puszczy. Trasa też była ciekawa. Najpierw leśnymi duktami, potem wspaniała jazda przez rozległą polanę a dalej kluczenie między drzewami a niżej chatami. Trafiamy jednak do celu wraz z zapadającym zmrokiem. Pozostała grupa zrobiła sobie pieszy spacer. Wieczór upływa tym razem na wspomnieniach (ach jak ten czas szybko upływa).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę Tadek z ekipą jedzie jeszcze do Szczyrku a my z Zigą do domu. Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2011%2FNowyRok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Wielkie dzięki Ziga za zorganizowanie imprezy.''&lt;br /&gt;
[[[[Tytuł linku]][[[[Media:Tytuł linku]]]]]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2011&amp;diff=1883</id>
		<title>Wyjazdy 2011</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2011&amp;diff=1883"/>
		<updated>2011-03-23T14:40:11Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{wyjazd|Wyjazd do jaskini Trzy Kopce&lt;br /&gt;
|Daniel Bula, &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Zięć&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Atamaniuk, Tomasz Wieszyński|19 - 20 03 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 16 spotykamy się przy Plazie i wyruszamy &amp;quot;panterką&amp;quot; Buliego&lt;br /&gt;
w stronę Szczyrku. Przed dotarciem na miejsce, zatrzymujemy się&lt;br /&gt;
jeszcze na pyszną (ponoć) szarlotkę na ciepło i herbatę w Bagateli, by&lt;br /&gt;
ostatecznie do Chaty Wuja Toma dojść ok. 19. Tu raczymy się zimnym&lt;br /&gt;
piwkiem (oczywiście bezalkoholowym) i idziemy spać, aby na drugi dzień&lt;br /&gt;
być wypoczętym na akcję w jaskini. Pobudka, z uwagi na fakt iż jaskinia&lt;br /&gt;
jest o &amp;quot;rzut beretem&amp;quot; nie była skoro świt, związku z tym ze schroniska&lt;br /&gt;
wychodzimy dopiero ok. 9. Dnia poprzedniego spadło 20cm świeżego&lt;br /&gt;
śniegu, także w stronę Klimczoka przecieraliśmy szlak brodząc po&lt;br /&gt;
kostki w białym puchu. Pod wejście do jaskini dotarliśmy po 30 min,&lt;br /&gt;
gdzie nastąpiła krótka przebierka i byliśmy gotowi do wejścia. Dla&lt;br /&gt;
niektórych z nas była to pierwsza poważna (poważna jak na nasze&lt;br /&gt;
umiejętności) jaskinia w życiu, także na pewno adrenalina pojawiła się&lt;br /&gt;
w naszej krwi. Zejście do jaskini (4 metrową studnię) pokonaliśmy bez&lt;br /&gt;
problemów, a dzięki przewodnikowi w roli Buliego bez kłopotów&lt;br /&gt;
pokonywaliśmy kolejne sale, by ostatecznie dotrzeć do sali Smoczej,&lt;br /&gt;
gdzie znaleźliśmy kartkę z informacją iż księga wpisów znajduje się na&lt;br /&gt;
stronie Speleoklubu Bielsko-Biała. W drodze powrotnej Buli zrobił nam&lt;br /&gt;
test i kazał nam prowadzić do wyjścia, niestety wstyd się przyznać ale&lt;br /&gt;
nie mogliśmy znaleźć poprawnej drogi już przy pierwszym rozwidleniu.&lt;br /&gt;
Jednak z małą pomocą naszego przewodnika, ostatecznie trafiliśmy do&lt;br /&gt;
wyjścia, zwiedzając po drodze jeszcze Komnatę Chrystusa i Salę Ewy.&lt;br /&gt;
Akcja nie trwała długo, bo troszkę ponad 2h, także pod Plazą byliśmy&lt;br /&gt;
już przed 16, skąd rozjechaliśmy się do domów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - nocny wypad pieszo z Ustronia do Bielska&lt;br /&gt;
|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Ozimina&amp;lt;/u&amp;gt;, Adam Langer|19 - 20 03 2011}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do celu udajemy się pociągiem z Katowic i jesteśmy o 20.40 na stacji Ustroń Polana. Wysiadając widzimy, że śniegu na peronie jest ponad kostki, to już nam zwiastuje co nas będzie czekać w nocy. Na początku udajemy się w stronę Równicy, dochodząc w okolicę schroniska spotyka nas pierwsza niespodzianka – mgła. Po drodze mijamy biesiadników z knajpek przy schronisku, którzy oczywiście ewakuowali się do domów samochodami. Z Równicy kierujemy się zielonym szlakiem do Brennej, momentami ściegu jest około 30 cm. Oczywiście mgła też nie dawała za wygraną, czasem się nasilała i próbowała dać nam w kość. Na szczęście mieliśmy gpsa, co usprawniło poruszanie się w tych warunkach. W Brennej jesteśmy około północy, później dalej kierujemy nasze kroki zielonym szlakiem na Błatnią, a stamtąd na Szyndzielnię. W tym czasie zaczął przez chmury przebijać się księżyc, który był tej nocy w pełni (oprócz saren i zająca żadnego wilkołaka nie spotkaliśmy), pozwoliło nam to w każdym razie trochę dojrzeć sąsiadujące góry. W drodze na Szyndzielnię mogliśmy też przyjrzeć się rozświetlonemu Bielsku. Po zejściu z góry ok. 5.15 okazuje się, że za 5 minut mamy autobus na dworzec pkp, więc szybko pakujemy niepotrzebne rzeczy i po przyjeździe busa kończymy naszą nocną wędrówkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA-CHOPOK - Skitury i spacery po okolicy |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Górowski |19 03 2011}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo niesprzyjającym warunkom pogodowym za oknem wybraliśmy się na - jak się okazało - bardzo przyjemną wycieczkę. Na  rozgrzewkę zrobiliśmy krótką turę na nartach- spod dolnych wyciągów na Chopok na wysokość około 1600m. Początek trasy robimy lewą odnogą nartostrady (sztucznie naśnieżona), a następnie idziemy poza trasą wzdłuż nieczynnego wyciągu narciarskiego już na naturalnym śniegu, którego wraz z wysokością systematycznie przybywa. Odnajdujemy tam świetny teren do zjazdu. Niestety wraz z wysokością robi się coraz bardziej mglisto, a do tego wynik testu lawinowego, którego dokonuje  Mateusz jednoznacznie wskazuje, iż trzeba wracać (przy drugim wykonaniu płyta śniegu wyjeżdża już po wbiciu łopaty…). Kolejną atrakcją jest więc eksploracja skądinąd znanego nam już nieco sporego terenu wspinaczkowego (Machnato) w tej samej dolinie.&lt;br /&gt;
A potem to już tylko spokojny powrót do domów, przerywany zakupami słowackich „towarów eksportowych” :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY ZACHODNIE - Dolina Jarząbcza - skitury |Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz, Michał Wyciślik|13 03 2011}}&lt;br /&gt;
Debiut Michała na nartach. Postanowiliśmy od razu uczyć go na skiturach, żeby nie wchodziły mu w krew złe nawyki. W Chochołowskiej próbujemy trochę iść na nartach, ale sens miało to średni - totalnie zamoczyliśmy foki od spodu. Pierwotny plan - Kończysty - szybko musiał ulec modyfikacji, gdy gołym okiem ujrzeliśmy, że na stokach tego szczytu nie możemy liczyć nawet na niewielkie płaty śniegu. Ostatecznie poszliśmy za śladami wzdłuż potoku, prowadzącymi do Doliny Jarząbczej. Stoki Łopaty i Czerwonego Wierchu okazały się bardzo ciekawym terenem narciarskim, na którym śnieg dosyć dobrze się trzyma. Na wysokości ok. 1 700 m, nie docierając do żadnego specyficznego punktu, zdecydowaliśmy się na odwrót z uwagi na bardzo silny wiatr. Nasz kursant zmęczył się jak... kursant, ale dzielnie przyjął na zjeździe wiedzę z zakresu wpinania i wypinania nart, trawersowania zbocz i zsuwania się. Kiedy zaczęły się drzewa, natychmiast zapięliśmy mu kask, bo polegaliśmy na nim jeśli chodzi o transport do domu. Niestety ze względu na późną porę i zmęczenie materiału, zakręcanie będziemy musieli poćwiczyć na następnym wyjeździe. Doliną Chochołowską dało się zjechać do Polany Huciska, ale to może być już nieaktualne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY WYSOKIE - Niżnie Rysy|Michał Ciszewski (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2011}}&lt;br /&gt;
Przebieżka skitourowa na Niżnie Rysy (2430). Do Morskiego Oka idziemy z buta - wprawdzie dało się na nartach, ale uznaliśmy, że nie mamy na to czasu (piechotą zajęło nam to 1.5h). Morskie Oko, Czarny Próg i Czarny Staw pod Rysami tj. ok. 200 metrów przewyższenia przechodzimy na fokach; kolejne 800 m pionu to już tylko raki. Pod Bulą pod Rysami wykonujemy wykop, który potwierdza, że sytuacja śniegowa jest nieciekawa - górna warstwa śniegu jest zupełnie niezwiązana z podłożem. Na szczęście grubość tej pokrywy wynosiła na ogół kilka cm. Jesteśmy jedynymi skiturowcami w okolicy (czyżby wszyscy na zawodach?), poza nami widzimy tylko piechurów drapiących się na Rysy i wspinaczy działających na Kazalnicy. Wierzchołek osiągamy przed 16:00 - najtrudniejsze było ostatnie 200 m, nie da się ukryć że trochę zmęczyło nas te 1446 metrów podejścia. Zjazd jest pierwszorzędny, stromy (początkowo 42 stopnie) ale na ogół szeroki. Pod wierzchnią warstwą, która natychmiast się osuwała, śnieg był dosyć twardy, lecz nie zlodzony. Przed przemierzeniem Morskiego Oka musieliśmy przystanąć na dłużej na płotku, bo nogi zaczynały już odmawiać nam posłuszeństwa. Na szczęście sporą część stawu udało się pokonać bezwysiłkowo dzięki silnemu wiatrowi. W schronisku dłuższy postój; zjazd do Palenicy odbywamy już po zmroku. Piechotą idziemy ostatnie 20 minut, nie chcąc katować szlachetnych nart, które mieliśmy na tym wyjeździe na nogach (mieliśmy dokładnie ten sam model). Za ten dzień przyszło mi zapłacić okrutnymi odciskami na nogach od moich nowych butów - superlekkich i superniewygodnych (tanio sprzedam!).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BABIA GÓRA - na wschód słońca|Asia Wasil i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|08 03 2011}}&lt;br /&gt;
Spontaniczny pomysł zainspirowany wiosennym już prawie słońcem wpadającym przez okno. -Jutro w góry! Babia. Dzwonię do Pacyfy, bo wiem, że ma wolne. &lt;br /&gt;
Zastanawia się nie dłużej niż sekundę – Jadę! Ale może pojedźmy na wschód słońca. Czyli wyjazd już dziś.&lt;br /&gt;
Do 22:00 wspinam się jeszcze na ściance w Bytomiu a o 23:30 wyjazd. Perfekcyjnie. Drogi puste. Podejście do Markowych Szczawin w 1h mimo oblodzonego szlaku, czyli z kondycją nie jest tak źle. Ja wprawdzie jak zwykle idę na dopingu, czyli z słuchawkami i odpowiednią muzyką na uszach. Pacyfka bez wspomagaczy twardo dorównuje mi kroku. Na perci akademików śniegu niewiele, ale przewiany i twardy. Spod nóg wydobywają się odgłosy mrożące krew w żyłach – głuche dudnienie, skrzypienie i trzaski łamiących się śnieżnych płyt. Na szczęście śniegu jest zbyt mało na jakiekolwiek zagrożenie lawinowe, ale zdecydowanie nie chciałbym usłyszeć tego gdzieś, gdzie wyjeżdżająca śnieżna deska mogłaby zabrać mnie ze sobą w daleką podróż. Na szczycie nagroda w postaci legendarnego wschódu słońca na &amp;quot;babci&amp;quot;. Pięknie. Widok na Tatry dosłownie miażdżący. Robimy zdjęcia, chłoniemy słońce i schodzimy, bo jednak mróz. Powrót przez Bronę do samochodu i walcząc z narastającą sennością do domu, pod pierzynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat skiturowy: Podejście i zjazd z Babiej do Markowych przez Bronę możliwy, śniegu wystarczająco, ale jest bardzo twardy. Poniżej Markowych już raczej narty na plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jaskinia tatrzańska|RKG:&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;, SŁ:Tomasz Olczak, ST:Zbigniew Tabaczynski, SGW:Mirek Kopertowski, SW:Oliwia Ryśnik|05 - 07 03 2011}}&lt;br /&gt;
Udana akcja w jednej z jaskiń tatrzańskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BESKID ŻYWIECKI - skitourowy biwaczek na Pilsku|Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz|05 - 06 03 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 19:30 startujemy z parkingu pod ośrodkiem narciarskim. Z braku innych opcji, podchodzimy trasami, omijając najpierw narciarzy (nocne jeżdżenie) a potem ratraki. Mieliśmy spać w okolicach Hali Miziowej, ale dobrze się szło i zatrzymaliśmy się w sumie na Pilsku o 21:40. W nocy silny wiatr, temperatura w namiocie -7.5 st. Rano, wobec niekorzystnych warunków narciarskich zjeżdżamy po prostu na dół i wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUŁTANAT OMANU - Wspinaczki, jaskinie, off-road|KKTJ: Andrzej Ciszewski, Ewa Wójcik, Michał Ciszewski; RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;; Sądecki KTJ: Marek Lorczyk; SW: Piotr Słupiński|16 02 - 01 03 2011}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w [[Relacje:Oman_2011|sekcji Wyprawy]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Ski tur Pilsko - Mechy - Rezerwat Pilsko - Las Suchowarski|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Maciek Dziurka, Adam Kozniewski (os.tow.)|27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Z szczytu Pilska rzadkim lasem zjeżdżamy na szczyt Mechy. Sam szczyt jest płaski otoczony niskimi świerkami. Pogoda idealna,bez chmur. Wyraźnie widać Tatry i Babią Górę. Śnieg momentami lepi się do nart, nawet nie trzeba zakładać fok. Od Pilska żadnych turowców. Cisze jednak przerywają jeżdżące i smrodzące skutery śnieżne które jeżdżą jak szalone obok nas. Trawersujemy Pilsko od wschodu. Dają nam popalić kosówki, które zapadają się pod nami. Wjeżdżamy między drzewa Rezerwatu Pilska, a następie Lasu Suchowarskiego. Teren zupełnie dziki. Adam wjeżdża w drzewo a Maciek znika pod kosówką , ale zjazd jest rewelacyjny. Jedziemy tak długo dopóki był śnieg. Gdy go brakło narty na plecy i za pół godziny jesteśmy na parkingu. Tam czekają już na nas Sonia i Gabi, które piechotą były na Hali Miziowej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Skitury w okolicach Kasprowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Lechu (os.tow.)|27 02 2011}}&lt;br /&gt;
W pięknych okolicznościach przyrody ( w Tatrach ciepło i słonecznie) robimy w dosyć &amp;quot;emeryckiej&amp;quot; wersji trasę Kuźnice-Schronisko na Kondratowej-Kasprowy-Kuźnice. Główny szlak naszego przejścia to różne odgałęzienia nartostrady Goryczkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - jaskinia Zimna|Jasińska Kasia, &amp;lt;u&amp;gt;Jaworska Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Rymarczyk Ola, Wasil Asia  |26-27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Dokonano przejścia jaskini Zimnej od dolnego do górnego otworu. Wspinaczka nie sprawiała większych trudności, każda z nas znalazła &amp;quot;coś dla siebie&amp;quot;. Czas akcji 8 godzin. Trochę czasu zeszło nam na szukanie prawidłowej drogi w partiach przy górnym otworze. Szerszy opis z zabarwieniem emocjonalnym wkrótce:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BESKID ŻYWIECKI - spacerowo na Krawców Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Sara (os. tow.) |26 - 27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Spokojny spacerek do Bacówki na Krawców Wierch, pogoda zdecydowanie wiosenna. Bacówka bardzo przyjemna i w dobrej lokalizacji gdyby chcieć robić przejście np. narciarskie od Zwardonia do Babiej (może w przyszłym sezonie ;)).&lt;br /&gt;
W niedzielę szybki spacer granią na Grubą Buczynę, skąd rozpościera się piękny widok na Tatry i Pilsko. Wracając zatrzymujemy się jeszcze w Rajczy na boulderze :). Warunki na tury nieciekawe, granią niby się da, ale tylko szlakiem i to nie wszędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Ski tur Pilsko - Rysianka - Sopotnia.|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Adam Kozniewski - -pierwszy raz na skiturach(os.tow.)|20 02 2011}}&lt;br /&gt;
Na Pilsko wjeżdżamy wyciągami. Na szczycie jesteśmy o 12:00.Zjeżdżamy przez Munczolik-Trzy Kopce na Rysianke. Warunki śniegowe rewelacyjne, pogoda mglista. Na Rysiance jesteśmy o 16:00. Wchodzimy na herbatę do schroniska. Zjazd do Sopotni zaczynamy gdy robi się ciemnawo. Nie umiemy trafić na szlak dlatego mamy wspaniały zjazd poza szlakiem. Na dole jesteśmy gdy jest już całkiem ciemno. Po godzinie przyjeżdżają po nas znajomi, którzy jezdzili  na wyciągach. Adamowi tak spodobał sie wyjazd że pojechał w następną niedziele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Skitury w okolicach Kasprowego|Ola Stra.. yyyyy, wróć - Golicz, Mateusz Górowski, Tomasz Pawlas, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; |20 02 2011}}&lt;br /&gt;
O 6:40 autobusem dojeżdżamy z Zabrza na BP-Wirek,  gdzie podjeżdża po Nas Ola. Szybkie śniadanko na stacji i wyruszamy o 7 ze sporym hakiem.  Na szczęście przespałem większość drogi i nie musiałem się stresować z powodu dość ciężkiej nogi Oli, bo już przed 10:00 jesteśmy w Kuźnicach pod kolejką na Kasprowy. Dzielimy się na 2 grupy: pierwsza-Mateusz i Ola foczą nartostradą; druga - Pawlasy dają z buta przez Boczań. Spotykamy się  w Murowańcu w samo południe. W chwili gdy wiatr rozwiewa chmurzyska na kilka sekund dostrzegamy, że początkowe plany muszą ulec zmianie bo na Żółtej Turni ani grama śniegu. Szybko podejmujemy decyzje o objęciu kierunku na Kasprowy i zjedzie z Liliowego lub Beskidu. Po paru minutach Tomek orientuje się, że coś mu lekko na plecach i w takim bądź razie chyba zgubił po drodze raki. Nie pozostaje mu nic innego jak resztę dnia spędzić na przebieżkach po Tatrach w poszukiwaniu zagubionego sprzętu. Bardziej rozważna i mniej roztrzepana część wycieczki zmierza ku Beskidowi skąd zjeżdża do dolnej stacji wyciągu krzesełkowego. Wjeżdżamy na górę i spotykamy Tomka i jego zgubę. Krótką przerwę przeznaczamy na narzekanie na panujące warunki narciarskie i zjeżdżamy przez Goryczkową do samego ronda. Tuż pod szczytem Kasprowego postanawiam jeszcze trochę poszaleć i oram głową przez poletko rozrzuconych skałek – ot taka sobie rozrywka. Zjeżdżamy pod auto jeszcze przed zmrokiem i powrót na Śląsk. Generalnie choć śniegu sporo to warunki fatalne (mgła, szreń, lód). Ewidentnie daje się zauważyć wzrost zainteresowania skiturami, gdyż połowa spotkanych narciarzy (w pobliżu Kasprowego) była wyposażona w sprzęt turowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Zaczynając ten opis chciałem napisać coś co pretendowałoby do nagrody na najlepszy opis roku, ale chyba poczekam z weną na jakiś bardziej treściwy wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. 2. Wiem, że uzgodniliśmy, że to Tomek zrobi opis, ale jaki jest sens czytania relacji z wyjazdu po kilku miesiącach:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Dolina Gąsienicowa|Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz|13 02 2011}}&lt;br /&gt;
Po dwóch falstartach, ruszamy z Katowic o 08:35. Z uwagi na późną porę, postanawiamy tym razem wykorzystać ogólnonarodowe dobro, kolejkę linową na Kasprowy Wierch. Kosztowało nas to trochę nerwów w ogonku i 64 zł, ale dzięki tej decyzji, w samo południe stajemy na szczycie Kasprowego. Przebijamy się przez tłumy na Beskid i dalej, na Liliowe. Foki nie były konieczne, gdyż ten szlak jest wydeptany jak Krupówki. Z Liliowego zjeżdżamy trzymając kierunek na stawy. Przez pierwsze 150 metrów śnieg typu beton. Ola nabiła sobie kilka siniaków, a ja efektownie wylądowałem głową w dół wprost na podchodzącym do góry skitourowcu (&amp;quot;trudne mamy dziś warunki, prawda?&amp;quot;). Potem znacznie się poprawiło i zrobiliśmy ładnych parę zakrętów w pysznej, ok. 20-centymetrowej warstwie świeżego puchu. Po dotarciu niemalże pod dolną stację wyciągu, zakładamy foki i ruszamy w kierunku przełęczy Karb. Po zachodniej stronie śnieg dosyć przyjemny, ale jak będzie na stronę Czarnego Stawu? Otóż całkiem nieźle - udało się nam odbyć ten klasyczny zjazd w rzadko chyba o tej porze roku spotykanych warunkach śniegowych. Zwłaszcza w jego górnej części jechaliśmy po miękkim i wiele wybaczającym śniegu. Ze Stawu zjechaliśmy następnie do Murowańca, gdzie po szybkiej decyzji ubraliśmy na powrót foki i weszliśmy z powrotem na Kasprowy, załapując się na zachód słońca. Cała pętla zajęła nam dokładnie cztery godziny. Z Kasprowego zjechaliśmy trasą w dol. Goryczkowej, w sporej części znowu po puchu. Po raz pierwszy w tym sezonie udało się nam wrócić do auta przed zmrokiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez cały dzień mieliśmy bardzo dobrą pogodę i widoczność; było wprawdzie zimno, ale słonecznie. Warunki narciarskie szczerze nas zaskoczyły, z perspektywy Katowic nie spodziewaliśmy się, że może być tak dobrze. Nartostrada w Goryczkowej jest przejezdna aż do Kuźnic, a nawet dalej. Co również było miłe, mimo ferii, bez problemu znalazł się dla nas stolik w restauracji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Omszała Studnia|Damian, Teresa Szołtysik|13 02 2011}}&lt;br /&gt;
W ramach zwiedzania jaskiń jurajskich w Cisowej Skale zjeżdżam do Omszałej Studni (-10), w dziurze wysokie ale ciasne korytarze. Następnie przechodzimy ciekawym szlakiem wokół rezerwatu Pazurek. Bardzo ciekawe okazały się Zubowe skały. Teren lekko przyprószony śniegiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Miętusia Wyżnia|Kaja Fidzińska (KKTJ), Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; |12-13 02 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę rano dojeżdżam do Krakowa, gdzie czekają już na mnie Kaja z Damianem. Po krakowskiej imprezie dnia poprzedniego szybko zamieniamy się z Damianem za kierownicą. Do bazy docieramy nawet szybko choć drogi poza zakopianką białe. Na bazie witamy się z krakusami i szybki przepak . Gdy ruszamy w góry chmury po prostu się rozmywają i pod sam otwór towarzyszy nam cudowna pogoda. Po męczącym pokonaniu stromego żlebu docieramy pod otwór. Dojście do Błotnego Syfonu schodzi błyskawicznie. Tutaj trochę latania z worem pełnym wody (3-osobowy zespół) ale jakoś poszło. Syfon Paszczaka też puszcza chociaż woda dostaje się w różne zakamarki kombinezonów. Syfon Salome to generalnie mała kałuża więc szybko docieramy na dno i wracamy. W drugą stronę lewarowanie idzie nam znacznie już łatwiej. Ale jeszcze przed syfonami dostaje powoli trzęsawek. Na powierzchni wita nas rozgwieżdżone niebo i temperatura grubo poniżej -10. W kombinezonach zjeżdżamy żlebem i przebieramy się w suche ciuchy. Do bazy docieramy ok. 23 i zastajemy krakusów w trakcie imprezy. Niestety nie dotrzymujemy do końca i idziemy spać. Powrót następnego dnia. Choć nie byliśmy wysoko w górach, warunki narciarskie oceniam jako dobre.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łukasz ubiegł mnie z opisem, więc dopiszę tylko kilka zdań od siebie. Kolejna z akcji &amp;quot;dla koneserów&amp;quot; - niekoniecznie przyjemna, ale jak kiedyś inteligentnie skonstatował Mateusz Golicz - bez odrobiny upodlenia ten sport traci sens :) Za to powrót... dawno nie byłem w górach w tak piękną noc, aż nie chciało się iść na bazę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ps. Relację z akcji &amp;quot;mufinki&amp;quot; zgłaszam do konkursu na &amp;quot;Opis roku 2011&amp;quot;. Genialna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Damian&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Zimna|Karol Jagoda, Michał Wyciślik, Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|06 02 2011}}&lt;br /&gt;
Nowy Prezes klubu zaszczycił swoja obecnością naszą skromną, szybką akcje do Zimnej. W ciągu równo czterech godzin przeszliśmy od dolnego do górnego otworu. Przy kracie było sporo plecaków, także nic dziwnego że przy Ponorze spotkaliśmy Staszka Wasyluka z KKTJ-u z małą ekipą kursową (dzięki za puszczenie nas!). Potem jeszcze nawiązaliśmy łączność głosową z ekipą wracającą zza syfonu KKTJ-u.  Każdy z nas coś tam sobie powspinał. Większość oszukiwała, jedynie Karol świecił przykładem i tylko raz chwycił się Bat'inoxa na ''Czarnym Kominie''. Może warto też odnotować, że najważniejszą kością tego wyjazdu była kość ogonowa - najpierw Michał zjechał od kraty po lodzie, potem wszyscy przewracaliśmy się na śniegu i walczyliśmy o życie na zejściu z górnego otworu. Ogólnie, nie zmęczyliśmy się zbyt bardzo, ale przynajmniej ruszyliśmy się z miasta. Nawet Tomek J. żałował, że z nami nie pojechał. Wyszliśmy na tyle wcześnie, że przez chwilę nawet na poważnie planowaliśmy pójść do kina na ''Sanctum''. Znaleźliśmy jednak niepomyślne recenzje w Internecie, więc podarowaliśmy sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w Tatrach zniechęcająca. Roztopy, momentami mżawka, halny, mgły. W Zachodnich żadnych szans na wycieczki narciarskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Muffinki bananowe|5-6 bananów, 2 szlanki mąki pszennej, pół szklanki oleju, 2 jajka, jedna łyżeczka proszku do pieczenia i ćwierć łyżeczki sody oczyszczonej; pół szklanki cukru; bakalie|Czas przygotowania ok. 45 min.}}&lt;br /&gt;
Banany miksujemy z cukrem i jajkami. Potem dodajemy mąkę, proszek, sodę i olej. Gotową masę przelewamy do papierków muffinkowych i pieczemy w formie do muffinek. Pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 200 stopni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Zimna od dolnego do górnego otworu oraz Korytarz Rubinowy| Kaja Fidzińska (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|06 02 2011}}&lt;br /&gt;
W ramach niedzielnego spaceru w identycznym składzie powtórka akcji sprzed roku z wariantem do Rubinowego. Ekipa Nockowa (Mateusz, Ola, Michał i Prezes) przebiegają jaskinię jakieś dwie godzinki przed nami. My natomiast spotykamy w dziurze kurs KKTJ prowadzony przez Staszka Wasyluka  – męża Kai. Fajnie tak spotkać małżonka w jaskini:) chwilę im towarzyszymy, po czym puszczają nas przodem przed Beczką (dzięki!). Odwrotnie niż w tamtym roku, każdy robi to czego nie lubi – czyli Kaja wspina, a ja targam wora. Przyznam, że wycieczka była jednak trochę dłuższa i bardziej męcząca niż zakładaliśmy na &amp;quot;dzień restowy&amp;quot;. Ale co tam, odpocznę w pracy :) Integrujemy się na bazie jeszcze długo w noc, a rano pobudka o 6:00, bo koleżanka musi się stawić na rano do pracy w Krakowie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Miętusia, Ciasne Kominy | Kaja Fidzińska (KKTJ), Michał Parczewski (ST  Zakopane), Wojtek Sitko, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|05 02 2011}}&lt;br /&gt;
Dziura. Nareszcie znowu dziura. Już prawie zapomniałem jak to wciąga. Na szczęście rzucenie tego nałogu skutecznie utrudniają współuzależnieni.  Zaczepny mail od Kajaka i znowu wiem, że Kundera miał rację – „Prawdziwe życie jest gdzie indziej”. Widok osobniczki we wnętrzu jaskiniowym, z worem i rogalem na twarzy działa jak pierwszy kieliszek na alkoholika:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny raz udowadniamy, że idea integracji międzyklubowej ma przyszłość – czteroosobowa ekipa, trzy kluby. Statystyczną większość stanowią członkowie Nocka. Duma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z opowieściami miało być erotycznie – czyli mokro i ciasno.  Aż tak ciasno ani mokro wcale nie było – było miło. Akcja poszła sprawnie i bez przygód. Syfon na dnie urokliwy – głęboka, przejrzysta woda, pomościk zbudowany do magazynowania butli nurkowych – jak nad morzem. Powrót w coraz lepszych nastrojach, Wojtek rozkręca się towarzysko, wszyscy chyba czujemy, że jest dobrze, tu i teraz. Z Kir Michał i Wojtek wracają do domów (Michał ma cokolwiek bliżej), a ja z Kają dołączamy na bazie do krakusów (obóz zimowy KKTJ) i przy piwku wymyślamy akcję na jutro. Nałóg działa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUDETY - skitour na Śnieżkę|Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|30 01 2011}}&lt;br /&gt;
Mimo pobudki o 5:30am, startujemy z miasteczka ''Pec pod Sněžkou'' dopiero o 11:20. W Karkonoszach panuje zima na całego, ośrodki narciarskie pracują pełną parą. Atmosferę kurortu podtrzymuje charakterystyczna woń... spalin, która towarzyszy nam właściwie przez cały dzień, nawet na grani. Co chwilę mijają nas skutery śnieżne, najwyraźniej nieodłączny element krajobrazu tutejszego Parku Narodowego. Na pocieszenie mamy przepiękne widoki i świeży, nietknięty nartą skitourową śnieg. Popularne są za to biegówki. Nad Výrovką robi się gęsto od biegaczy i przekonujemy się jak niebezpieczny jest to sport. Biegacze na jak najbardziej cienkich nartach zjeżdżają granią i co chwilę któryś spektakularnie wywraca się, wzbijając w powietrze masę śniegu i czasem uszkadzając swój sprzęt. Przy któreś z kolei kraksie tego samego zawodnika odnotowuję w myślach, że naród czeski w pogardzie ma śmierć i jeśli poddaje się bez jednego wystrzału, to z czystego wyrachowania, w żadnym razie z tchórzostwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wyjściu na grań tj. na wys. ok. 1400, kierujemy się w stronę najwyższego szczytu Sudetów - ''Śnieżki'' (1602). Czterdziestominutowy spacer prawie płaską równiną uświadamia nam, jak bardzo te góry różnią się od innych pasm, tak bliskich naszym sercom. Z wyglądu drzew wnioskujemy, że trafiliśmy na wyjątkowo dobrą pogodę (bez wiatru). Wreszcie docieramy do granicy polskiej i ''Śląskiego Domu'' - schroniska położonego bezpośrednio pod kopułą Śnieżki. Widzimy już stąd, że zjazd będzie problematyczny - wiatr odsłonił kamienie. W tłumach podchodzimy ostatnie 200 m przewyższenia i kiedy dzień chyli się już ku końcowi, rozpoczynamy zjazd na południe (wzdłuż kolejki linowej). Początkowo dewastujemy trochę sprzęt, ale potem mamy 10 minut zjazdu w świeżym puchu, dla których warto było tu przyjechać. Dalej szlakiem przez las aż do górnych stacji ośrodka narciarskiego w ''Velkej Úpie''. Już zamknięte, cała trasa dla nas, choć śnieg już twardy i nie jedzie się przyjemnie. Dzień kończymy obiadem bazującym na specjałach kuchni regionalnej. W domu jesteśmy po 22:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - PPA w narciarstwie wysokogórskim na Pilsku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon Czapik (partner w zespole) |29 01 2011}}&lt;br /&gt;
Ostateczną decyzję o starcie podjąłem przed północą, 4.15 pobudka, przejazd do Korbielowa, wyjazd ratrakiem z grupą pozostałym maruderów do schroniska na hali Miziowej. Zawody odbywały się w parach. Przydzielono mi Szymona (startował pierwszy raz w zawodach). Trasa składała się z trzech częściowo różnych pętli. Od schroniska na Kopiec, potem zjazd przez las i długą rynną do czerwonej nartostrady, dalej do góry bardzo stromy odcinek w rakach po poręczówkach i lasem na Pilsko z dwoma stromymi podejściami w zakosach. Zjazd wzdłuż granicy (tu wyglebiłem niefortunnie przebijając w plecaku worek z drogocennym napojem) Druga pętla podobna ale bez raków. Szymon miał ciągłe problemy z sprzętem no i chyba braki kondycyjne. Zajęliśmy więc jedno z ostatnich miejsc ale przy tak wspaniałej pogodzie potraktowałem to raczej jako wycieczkę skiturową w cudownej scenerii beskidzkich i tatrzańskich szczytów (widoczność była idealna). Po za tym był to mój pierwszy start w tym sezonie. Po obiedzie w schronisku zjeżdżam do auta. Dzień kończę na zabawie studnówkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skiturowanie na Świniorce|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamil Szołtysik |26 01 2011}}&lt;br /&gt;
Wyjazd treningowy do doliny Leśnicy w Brennej. W Beskidach wciąż mało śniegu na skitury. W okolicach wyciągów lepiej. Przeszliśmy 2 pętle trasy na zawody PPA w celu zapoznania się z terenem. Czas jednej pętli - 25 min. Póki co nie warto chyba niszczyć nart na kamieniach w lesie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mała Fatra - biwak|Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 23 01 2011}}&lt;br /&gt;
W brzydkiej pogodzie (mgła, wiatry) piechotą podążamy z Terchovej śladami Juraja Janosika. Potem mieliśmy pójść na ''Velký Kriváň'', aby spać tam gdzieś w terenie, ale przenikliwe zimno w połączeniu z brakiem sprzętu do gotowania wybiło nam ten pomysł z głowy. Ostatecznie przespaliśmy się w pozostałościach po nieczynnym wyciągu na ''Gruniu''. Następnego dnia schodzimy do Stefanowej, aby pozostawić tam zamarznięte butelki z wodą. Stamtąd dreptamy na ''Veľký Rozsutec'', co miało sens właściwie jedynie kondycyjny. Na koniec wyjazdu zrobiliśmy zimowe przejście Hornych Dier (bez raków!) i po powrocie autobusem do punktu wyjścia, zakończyliśmy dzień obiadem bazującym na specjałach kuchni regionalnej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - narciarstwo przywyciągowe w dolinie Zillertal|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Kamil Szołtysik, Henryk Tomanek, osoby tow: Krzysztof Hilus, Eryka Hilus|15 - 22 01 2011}}&lt;br /&gt;
Dolina posiada ogromne kompleksy narciarskie (dziennie byliśmy gdzie indziej). Przez 3 dni pogoda wspaniała z widokami na najwyższe alpejskie szczyty w Austrii. Później trochę gorzej. Trasy typu &amp;quot;dla każdego coś miłego&amp;quot;. Widzieliśmy sporo skiturowców podchodzących nartostradami co chyba jest miernym pomysłem. Najwyższym osiągniętym kolejką punktem był Gletcher w Hintertuks (3250). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Marek Wierzbowski (UKA); część narciarska także Gosia Czeczott (UKA)|08 - 09 01 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę rano jedziemy do ''Ski Bachledovej'' (Magura Spiska) na narty zjazdowe. Warunki dosyć trudne - roztopy, twardo, wiatr, widoczność taka sobie, nieco gości zza wschodniej granicy. Jeździmy do ok. 14. Po przerwie obiadowo-regeneracyjnej przebiegamy się do Zimnej dolnym otworem. Cel tym razem wypadł nam w Sali Złomisk, czas pobytu wyszedł 3h 20min. W niedzielę rano Marek deklaruje się jako niezdatny do wyjścia na świeże powietrze (gorączka itd.), jadę więc z Gośką znowu do ''Bachledovej''. Tym razem jest pusto, chociaż warunki nadal późnowiosenne. W Katowicach jesteśmy z powrotem ok. 20:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Złota Góra na skiturach|Zygmunt Zbirenda, Tadek Szmatłoch, Basia Szmatłoch, &amp;lt;U&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Henryk Tomanek, do soboty byli - Bianka Fulde-Witman, Darek Garbas (os. tow.), Kasia Garbas (os. tow.) z dziećmi  |31 12 2010 - 2 01 2011&lt;br /&gt;
}}&lt;br /&gt;
Spotykamy się w sylwestrowy wieczór w domku u Zigi w Wielkiej Puszczy. Bardzo fajna zabawa w przemiłej atmosferze. W pierwsze minuty nowego roku przewozimy dziewczyny na saneczkach zamieniając się w chyba w renifery. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1 stycznia w trójkę (Damian, Heniek, Teresa) idziemy na skiturach na Targanicką Przełęcz a dalej na Złotą Górę (794). Legenda powiada, że bodaj w osiemnastym wieku zbójnicy ukryli w jakiejś pieczarze złoto. Obchodzę wierzchołek wkoło lecz jakoś nic nie znajduję i tylko wiatr huczał w knieji. Północne zbocza opadają dość stromo w dół.  Stąd po różnych śniegach (generalnie śniegu mniej niż u nas i często zawadzaliśmy o różne przeszkody) zjeżdżamy do Wielkiej Puszczy. Trasa też była ciekawa. Najpierw leśnymi duktami, potem wspaniała jazda przez rozległą polanę a dalej kluczenie między drzewami a niżej chatami. Trafiamy jednak do celu wraz z zapadającym zmrokiem. Pozostała grupa zrobiła sobie pieszy spacer. Wieczór upływa tym razem na wspomnieniach (ach jak ten czas szybko upływa).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę Tadek z ekipą jedzie jeszcze do Szczyrku a my z Zigą do domu. Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2011%2FNowyRok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Wielkie dzięki Ziga za zorganizowanie imprezy.''&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2011&amp;diff=1882</id>
		<title>Wyjazdy 2011</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2011&amp;diff=1882"/>
		<updated>2011-03-23T14:39:07Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{wyjazd|Wjazd do jaskini Trzy Kopce&lt;br /&gt;
|Daniel Bula, &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Zięć&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Atamaniuk, Tomasz Wieszyński|19 - 20 03 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 16 spotykamy się przy Plazie i wyruszamy &amp;quot;panterką&amp;quot; Buliego&lt;br /&gt;
w stronę Szczyrku. Przed dotarciem na miejsce, zatrzymujemy się&lt;br /&gt;
jeszcze na pyszną (ponoć) szarlotkę na ciepło i herbatę w Bagateli, by&lt;br /&gt;
ostatecznie do Chaty Wuja Toma dojść ok. 19. Tu raczymy się zimnym&lt;br /&gt;
piwkiem (oczywiście bezalkoholowym) i idziemy spać, aby na drugi dzień&lt;br /&gt;
być wypoczętym na akcję w jaskini. Pobudka, z uwagi na fakt iż jaskinia&lt;br /&gt;
jest o &amp;quot;rzut beretem&amp;quot; nie była skoro świt, związku z tym ze schroniska&lt;br /&gt;
wychodzimy dopiero ok. 9. Dnia poprzedniego spadło 20cm świeżego&lt;br /&gt;
śniegu, także w stronę Klimczoka przecieraliśmy szlak brodząc po&lt;br /&gt;
kostki w białym puchu. Pod wejście do jaskini dotarliśmy po 30 min,&lt;br /&gt;
gdzie nastąpiła krótka przebierka i byliśmy gotowi do wejścia. Dla&lt;br /&gt;
niektórych z nas była to pierwsza poważna (poważna jak na nasze&lt;br /&gt;
umiejętności) jaskinia w życiu, także na pewno adrenalina pojawiła się&lt;br /&gt;
w naszej krwi. Zejście do jaskini (4 metrową studnię) pokonaliśmy bez&lt;br /&gt;
problemów, a dzięki przewodnikowi w roli Buliego bez kłopotów&lt;br /&gt;
pokonywaliśmy kolejne sale, by ostatecznie dotrzeć do sali Smoczej,&lt;br /&gt;
gdzie znaleźliśmy kartkę z informacją iż księga wpisów znajduje się na&lt;br /&gt;
stronie Speleoklubu Bielsko-Biała. W drodze powrotnej Buli zrobił nam&lt;br /&gt;
test i kazał nam prowadzić do wyjścia, niestety wstyd się przyznać ale&lt;br /&gt;
nie mogliśmy znaleźć poprawnej drogi już przy pierwszym rozwidleniu.&lt;br /&gt;
Jednak z małą pomocą naszego przewodnika, ostatecznie trafiliśmy do&lt;br /&gt;
wyjścia, zwiedzając po drodze jeszcze Komnatę Chrystusa i Salę Ewy.&lt;br /&gt;
Akcja nie trwała długo, bo troszkę ponad 2h, także pod Plazą byliśmy&lt;br /&gt;
już przed 16, skąd rozjechaliśmy się do domów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - nocny wypad pieszo z Ustronia do Bielska&lt;br /&gt;
|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Ozimina&amp;lt;/u&amp;gt;, Adam Langer|19 - 20 03 2011}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do celu udajemy się pociągiem z Katowic i jesteśmy o 20.40 na stacji Ustroń Polana. Wysiadając widzimy, że śniegu na peronie jest ponad kostki, to już nam zwiastuje co nas będzie czekać w nocy. Na początku udajemy się w stronę Równicy, dochodząc w okolicę schroniska spotyka nas pierwsza niespodzianka – mgła. Po drodze mijamy biesiadników z knajpek przy schronisku, którzy oczywiście ewakuowali się do domów samochodami. Z Równicy kierujemy się zielonym szlakiem do Brennej, momentami ściegu jest około 30 cm. Oczywiście mgła też nie dawała za wygraną, czasem się nasilała i próbowała dać nam w kość. Na szczęście mieliśmy gpsa, co usprawniło poruszanie się w tych warunkach. W Brennej jesteśmy około północy, później dalej kierujemy nasze kroki zielonym szlakiem na Błatnią, a stamtąd na Szyndzielnię. W tym czasie zaczął przez chmury przebijać się księżyc, który był tej nocy w pełni (oprócz saren i zająca żadnego wilkołaka nie spotkaliśmy), pozwoliło nam to w każdym razie trochę dojrzeć sąsiadujące góry. W drodze na Szyndzielnię mogliśmy też przyjrzeć się rozświetlonemu Bielsku. Po zejściu z góry ok. 5.15 okazuje się, że za 5 minut mamy autobus na dworzec pkp, więc szybko pakujemy niepotrzebne rzeczy i po przyjeździe busa kończymy naszą nocną wędrówkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA-CHOPOK - Skitury i spacery po okolicy |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Górowski |19 03 2011}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo niesprzyjającym warunkom pogodowym za oknem wybraliśmy się na - jak się okazało - bardzo przyjemną wycieczkę. Na  rozgrzewkę zrobiliśmy krótką turę na nartach- spod dolnych wyciągów na Chopok na wysokość około 1600m. Początek trasy robimy lewą odnogą nartostrady (sztucznie naśnieżona), a następnie idziemy poza trasą wzdłuż nieczynnego wyciągu narciarskiego już na naturalnym śniegu, którego wraz z wysokością systematycznie przybywa. Odnajdujemy tam świetny teren do zjazdu. Niestety wraz z wysokością robi się coraz bardziej mglisto, a do tego wynik testu lawinowego, którego dokonuje  Mateusz jednoznacznie wskazuje, iż trzeba wracać (przy drugim wykonaniu płyta śniegu wyjeżdża już po wbiciu łopaty…). Kolejną atrakcją jest więc eksploracja skądinąd znanego nam już nieco sporego terenu wspinaczkowego (Machnato) w tej samej dolinie.&lt;br /&gt;
A potem to już tylko spokojny powrót do domów, przerywany zakupami słowackich „towarów eksportowych” :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY ZACHODNIE - Dolina Jarząbcza - skitury |Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz, Michał Wyciślik|13 03 2011}}&lt;br /&gt;
Debiut Michała na nartach. Postanowiliśmy od razu uczyć go na skiturach, żeby nie wchodziły mu w krew złe nawyki. W Chochołowskiej próbujemy trochę iść na nartach, ale sens miało to średni - totalnie zamoczyliśmy foki od spodu. Pierwotny plan - Kończysty - szybko musiał ulec modyfikacji, gdy gołym okiem ujrzeliśmy, że na stokach tego szczytu nie możemy liczyć nawet na niewielkie płaty śniegu. Ostatecznie poszliśmy za śladami wzdłuż potoku, prowadzącymi do Doliny Jarząbczej. Stoki Łopaty i Czerwonego Wierchu okazały się bardzo ciekawym terenem narciarskim, na którym śnieg dosyć dobrze się trzyma. Na wysokości ok. 1 700 m, nie docierając do żadnego specyficznego punktu, zdecydowaliśmy się na odwrót z uwagi na bardzo silny wiatr. Nasz kursant zmęczył się jak... kursant, ale dzielnie przyjął na zjeździe wiedzę z zakresu wpinania i wypinania nart, trawersowania zbocz i zsuwania się. Kiedy zaczęły się drzewa, natychmiast zapięliśmy mu kask, bo polegaliśmy na nim jeśli chodzi o transport do domu. Niestety ze względu na późną porę i zmęczenie materiału, zakręcanie będziemy musieli poćwiczyć na następnym wyjeździe. Doliną Chochołowską dało się zjechać do Polany Huciska, ale to może być już nieaktualne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY WYSOKIE - Niżnie Rysy|Michał Ciszewski (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2011}}&lt;br /&gt;
Przebieżka skitourowa na Niżnie Rysy (2430). Do Morskiego Oka idziemy z buta - wprawdzie dało się na nartach, ale uznaliśmy, że nie mamy na to czasu (piechotą zajęło nam to 1.5h). Morskie Oko, Czarny Próg i Czarny Staw pod Rysami tj. ok. 200 metrów przewyższenia przechodzimy na fokach; kolejne 800 m pionu to już tylko raki. Pod Bulą pod Rysami wykonujemy wykop, który potwierdza, że sytuacja śniegowa jest nieciekawa - górna warstwa śniegu jest zupełnie niezwiązana z podłożem. Na szczęście grubość tej pokrywy wynosiła na ogół kilka cm. Jesteśmy jedynymi skiturowcami w okolicy (czyżby wszyscy na zawodach?), poza nami widzimy tylko piechurów drapiących się na Rysy i wspinaczy działających na Kazalnicy. Wierzchołek osiągamy przed 16:00 - najtrudniejsze było ostatnie 200 m, nie da się ukryć że trochę zmęczyło nas te 1446 metrów podejścia. Zjazd jest pierwszorzędny, stromy (początkowo 42 stopnie) ale na ogół szeroki. Pod wierzchnią warstwą, która natychmiast się osuwała, śnieg był dosyć twardy, lecz nie zlodzony. Przed przemierzeniem Morskiego Oka musieliśmy przystanąć na dłużej na płotku, bo nogi zaczynały już odmawiać nam posłuszeństwa. Na szczęście sporą część stawu udało się pokonać bezwysiłkowo dzięki silnemu wiatrowi. W schronisku dłuższy postój; zjazd do Palenicy odbywamy już po zmroku. Piechotą idziemy ostatnie 20 minut, nie chcąc katować szlachetnych nart, które mieliśmy na tym wyjeździe na nogach (mieliśmy dokładnie ten sam model). Za ten dzień przyszło mi zapłacić okrutnymi odciskami na nogach od moich nowych butów - superlekkich i superniewygodnych (tanio sprzedam!).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BABIA GÓRA - na wschód słońca|Asia Wasil i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|08 03 2011}}&lt;br /&gt;
Spontaniczny pomysł zainspirowany wiosennym już prawie słońcem wpadającym przez okno. -Jutro w góry! Babia. Dzwonię do Pacyfy, bo wiem, że ma wolne. &lt;br /&gt;
Zastanawia się nie dłużej niż sekundę – Jadę! Ale może pojedźmy na wschód słońca. Czyli wyjazd już dziś.&lt;br /&gt;
Do 22:00 wspinam się jeszcze na ściance w Bytomiu a o 23:30 wyjazd. Perfekcyjnie. Drogi puste. Podejście do Markowych Szczawin w 1h mimo oblodzonego szlaku, czyli z kondycją nie jest tak źle. Ja wprawdzie jak zwykle idę na dopingu, czyli z słuchawkami i odpowiednią muzyką na uszach. Pacyfka bez wspomagaczy twardo dorównuje mi kroku. Na perci akademików śniegu niewiele, ale przewiany i twardy. Spod nóg wydobywają się odgłosy mrożące krew w żyłach – głuche dudnienie, skrzypienie i trzaski łamiących się śnieżnych płyt. Na szczęście śniegu jest zbyt mało na jakiekolwiek zagrożenie lawinowe, ale zdecydowanie nie chciałbym usłyszeć tego gdzieś, gdzie wyjeżdżająca śnieżna deska mogłaby zabrać mnie ze sobą w daleką podróż. Na szczycie nagroda w postaci legendarnego wschódu słońca na &amp;quot;babci&amp;quot;. Pięknie. Widok na Tatry dosłownie miażdżący. Robimy zdjęcia, chłoniemy słońce i schodzimy, bo jednak mróz. Powrót przez Bronę do samochodu i walcząc z narastającą sennością do domu, pod pierzynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat skiturowy: Podejście i zjazd z Babiej do Markowych przez Bronę możliwy, śniegu wystarczająco, ale jest bardzo twardy. Poniżej Markowych już raczej narty na plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jaskinia tatrzańska|RKG:&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;, SŁ:Tomasz Olczak, ST:Zbigniew Tabaczynski, SGW:Mirek Kopertowski, SW:Oliwia Ryśnik|05 - 07 03 2011}}&lt;br /&gt;
Udana akcja w jednej z jaskiń tatrzańskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BESKID ŻYWIECKI - skitourowy biwaczek na Pilsku|Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz|05 - 06 03 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 19:30 startujemy z parkingu pod ośrodkiem narciarskim. Z braku innych opcji, podchodzimy trasami, omijając najpierw narciarzy (nocne jeżdżenie) a potem ratraki. Mieliśmy spać w okolicach Hali Miziowej, ale dobrze się szło i zatrzymaliśmy się w sumie na Pilsku o 21:40. W nocy silny wiatr, temperatura w namiocie -7.5 st. Rano, wobec niekorzystnych warunków narciarskich zjeżdżamy po prostu na dół i wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUŁTANAT OMANU - Wspinaczki, jaskinie, off-road|KKTJ: Andrzej Ciszewski, Ewa Wójcik, Michał Ciszewski; RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;; Sądecki KTJ: Marek Lorczyk; SW: Piotr Słupiński|16 02 - 01 03 2011}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w [[Relacje:Oman_2011|sekcji Wyprawy]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Ski tur Pilsko - Mechy - Rezerwat Pilsko - Las Suchowarski|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Maciek Dziurka, Adam Kozniewski (os.tow.)|27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Z szczytu Pilska rzadkim lasem zjeżdżamy na szczyt Mechy. Sam szczyt jest płaski otoczony niskimi świerkami. Pogoda idealna,bez chmur. Wyraźnie widać Tatry i Babią Górę. Śnieg momentami lepi się do nart, nawet nie trzeba zakładać fok. Od Pilska żadnych turowców. Cisze jednak przerywają jeżdżące i smrodzące skutery śnieżne które jeżdżą jak szalone obok nas. Trawersujemy Pilsko od wschodu. Dają nam popalić kosówki, które zapadają się pod nami. Wjeżdżamy między drzewa Rezerwatu Pilska, a następie Lasu Suchowarskiego. Teren zupełnie dziki. Adam wjeżdża w drzewo a Maciek znika pod kosówką , ale zjazd jest rewelacyjny. Jedziemy tak długo dopóki był śnieg. Gdy go brakło narty na plecy i za pół godziny jesteśmy na parkingu. Tam czekają już na nas Sonia i Gabi, które piechotą były na Hali Miziowej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Skitury w okolicach Kasprowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Lechu (os.tow.)|27 02 2011}}&lt;br /&gt;
W pięknych okolicznościach przyrody ( w Tatrach ciepło i słonecznie) robimy w dosyć &amp;quot;emeryckiej&amp;quot; wersji trasę Kuźnice-Schronisko na Kondratowej-Kasprowy-Kuźnice. Główny szlak naszego przejścia to różne odgałęzienia nartostrady Goryczkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - jaskinia Zimna|Jasińska Kasia, &amp;lt;u&amp;gt;Jaworska Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Rymarczyk Ola, Wasil Asia  |26-27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Dokonano przejścia jaskini Zimnej od dolnego do górnego otworu. Wspinaczka nie sprawiała większych trudności, każda z nas znalazła &amp;quot;coś dla siebie&amp;quot;. Czas akcji 8 godzin. Trochę czasu zeszło nam na szukanie prawidłowej drogi w partiach przy górnym otworze. Szerszy opis z zabarwieniem emocjonalnym wkrótce:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BESKID ŻYWIECKI - spacerowo na Krawców Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Sara (os. tow.) |26 - 27 02 2011}}&lt;br /&gt;
Spokojny spacerek do Bacówki na Krawców Wierch, pogoda zdecydowanie wiosenna. Bacówka bardzo przyjemna i w dobrej lokalizacji gdyby chcieć robić przejście np. narciarskie od Zwardonia do Babiej (może w przyszłym sezonie ;)).&lt;br /&gt;
W niedzielę szybki spacer granią na Grubą Buczynę, skąd rozpościera się piękny widok na Tatry i Pilsko. Wracając zatrzymujemy się jeszcze w Rajczy na boulderze :). Warunki na tury nieciekawe, granią niby się da, ale tylko szlakiem i to nie wszędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Ski tur Pilsko - Rysianka - Sopotnia.|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Adam Kozniewski - -pierwszy raz na skiturach(os.tow.)|20 02 2011}}&lt;br /&gt;
Na Pilsko wjeżdżamy wyciągami. Na szczycie jesteśmy o 12:00.Zjeżdżamy przez Munczolik-Trzy Kopce na Rysianke. Warunki śniegowe rewelacyjne, pogoda mglista. Na Rysiance jesteśmy o 16:00. Wchodzimy na herbatę do schroniska. Zjazd do Sopotni zaczynamy gdy robi się ciemnawo. Nie umiemy trafić na szlak dlatego mamy wspaniały zjazd poza szlakiem. Na dole jesteśmy gdy jest już całkiem ciemno. Po godzinie przyjeżdżają po nas znajomi, którzy jezdzili  na wyciągach. Adamowi tak spodobał sie wyjazd że pojechał w następną niedziele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Skitury w okolicach Kasprowego|Ola Stra.. yyyyy, wróć - Golicz, Mateusz Górowski, Tomasz Pawlas, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; |20 02 2011}}&lt;br /&gt;
O 6:40 autobusem dojeżdżamy z Zabrza na BP-Wirek,  gdzie podjeżdża po Nas Ola. Szybkie śniadanko na stacji i wyruszamy o 7 ze sporym hakiem.  Na szczęście przespałem większość drogi i nie musiałem się stresować z powodu dość ciężkiej nogi Oli, bo już przed 10:00 jesteśmy w Kuźnicach pod kolejką na Kasprowy. Dzielimy się na 2 grupy: pierwsza-Mateusz i Ola foczą nartostradą; druga - Pawlasy dają z buta przez Boczań. Spotykamy się  w Murowańcu w samo południe. W chwili gdy wiatr rozwiewa chmurzyska na kilka sekund dostrzegamy, że początkowe plany muszą ulec zmianie bo na Żółtej Turni ani grama śniegu. Szybko podejmujemy decyzje o objęciu kierunku na Kasprowy i zjedzie z Liliowego lub Beskidu. Po paru minutach Tomek orientuje się, że coś mu lekko na plecach i w takim bądź razie chyba zgubił po drodze raki. Nie pozostaje mu nic innego jak resztę dnia spędzić na przebieżkach po Tatrach w poszukiwaniu zagubionego sprzętu. Bardziej rozważna i mniej roztrzepana część wycieczki zmierza ku Beskidowi skąd zjeżdża do dolnej stacji wyciągu krzesełkowego. Wjeżdżamy na górę i spotykamy Tomka i jego zgubę. Krótką przerwę przeznaczamy na narzekanie na panujące warunki narciarskie i zjeżdżamy przez Goryczkową do samego ronda. Tuż pod szczytem Kasprowego postanawiam jeszcze trochę poszaleć i oram głową przez poletko rozrzuconych skałek – ot taka sobie rozrywka. Zjeżdżamy pod auto jeszcze przed zmrokiem i powrót na Śląsk. Generalnie choć śniegu sporo to warunki fatalne (mgła, szreń, lód). Ewidentnie daje się zauważyć wzrost zainteresowania skiturami, gdyż połowa spotkanych narciarzy (w pobliżu Kasprowego) była wyposażona w sprzęt turowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Zaczynając ten opis chciałem napisać coś co pretendowałoby do nagrody na najlepszy opis roku, ale chyba poczekam z weną na jakiś bardziej treściwy wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. 2. Wiem, że uzgodniliśmy, że to Tomek zrobi opis, ale jaki jest sens czytania relacji z wyjazdu po kilku miesiącach:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Dolina Gąsienicowa|Ola i &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz&amp;lt;/u&amp;gt; Golicz|13 02 2011}}&lt;br /&gt;
Po dwóch falstartach, ruszamy z Katowic o 08:35. Z uwagi na późną porę, postanawiamy tym razem wykorzystać ogólnonarodowe dobro, kolejkę linową na Kasprowy Wierch. Kosztowało nas to trochę nerwów w ogonku i 64 zł, ale dzięki tej decyzji, w samo południe stajemy na szczycie Kasprowego. Przebijamy się przez tłumy na Beskid i dalej, na Liliowe. Foki nie były konieczne, gdyż ten szlak jest wydeptany jak Krupówki. Z Liliowego zjeżdżamy trzymając kierunek na stawy. Przez pierwsze 150 metrów śnieg typu beton. Ola nabiła sobie kilka siniaków, a ja efektownie wylądowałem głową w dół wprost na podchodzącym do góry skitourowcu (&amp;quot;trudne mamy dziś warunki, prawda?&amp;quot;). Potem znacznie się poprawiło i zrobiliśmy ładnych parę zakrętów w pysznej, ok. 20-centymetrowej warstwie świeżego puchu. Po dotarciu niemalże pod dolną stację wyciągu, zakładamy foki i ruszamy w kierunku przełęczy Karb. Po zachodniej stronie śnieg dosyć przyjemny, ale jak będzie na stronę Czarnego Stawu? Otóż całkiem nieźle - udało się nam odbyć ten klasyczny zjazd w rzadko chyba o tej porze roku spotykanych warunkach śniegowych. Zwłaszcza w jego górnej części jechaliśmy po miękkim i wiele wybaczającym śniegu. Ze Stawu zjechaliśmy następnie do Murowańca, gdzie po szybkiej decyzji ubraliśmy na powrót foki i weszliśmy z powrotem na Kasprowy, załapując się na zachód słońca. Cała pętla zajęła nam dokładnie cztery godziny. Z Kasprowego zjechaliśmy trasą w dol. Goryczkowej, w sporej części znowu po puchu. Po raz pierwszy w tym sezonie udało się nam wrócić do auta przed zmrokiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez cały dzień mieliśmy bardzo dobrą pogodę i widoczność; było wprawdzie zimno, ale słonecznie. Warunki narciarskie szczerze nas zaskoczyły, z perspektywy Katowic nie spodziewaliśmy się, że może być tak dobrze. Nartostrada w Goryczkowej jest przejezdna aż do Kuźnic, a nawet dalej. Co również było miłe, mimo ferii, bez problemu znalazł się dla nas stolik w restauracji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Omszała Studnia|Damian, Teresa Szołtysik|13 02 2011}}&lt;br /&gt;
W ramach zwiedzania jaskiń jurajskich w Cisowej Skale zjeżdżam do Omszałej Studni (-10), w dziurze wysokie ale ciasne korytarze. Następnie przechodzimy ciekawym szlakiem wokół rezerwatu Pazurek. Bardzo ciekawe okazały się Zubowe skały. Teren lekko przyprószony śniegiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Miętusia Wyżnia|Kaja Fidzińska (KKTJ), Damian Żmuda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; |12-13 02 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę rano dojeżdżam do Krakowa, gdzie czekają już na mnie Kaja z Damianem. Po krakowskiej imprezie dnia poprzedniego szybko zamieniamy się z Damianem za kierownicą. Do bazy docieramy nawet szybko choć drogi poza zakopianką białe. Na bazie witamy się z krakusami i szybki przepak . Gdy ruszamy w góry chmury po prostu się rozmywają i pod sam otwór towarzyszy nam cudowna pogoda. Po męczącym pokonaniu stromego żlebu docieramy pod otwór. Dojście do Błotnego Syfonu schodzi błyskawicznie. Tutaj trochę latania z worem pełnym wody (3-osobowy zespół) ale jakoś poszło. Syfon Paszczaka też puszcza chociaż woda dostaje się w różne zakamarki kombinezonów. Syfon Salome to generalnie mała kałuża więc szybko docieramy na dno i wracamy. W drugą stronę lewarowanie idzie nam znacznie już łatwiej. Ale jeszcze przed syfonami dostaje powoli trzęsawek. Na powierzchni wita nas rozgwieżdżone niebo i temperatura grubo poniżej -10. W kombinezonach zjeżdżamy żlebem i przebieramy się w suche ciuchy. Do bazy docieramy ok. 23 i zastajemy krakusów w trakcie imprezy. Niestety nie dotrzymujemy do końca i idziemy spać. Powrót następnego dnia. Choć nie byliśmy wysoko w górach, warunki narciarskie oceniam jako dobre.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łukasz ubiegł mnie z opisem, więc dopiszę tylko kilka zdań od siebie. Kolejna z akcji &amp;quot;dla koneserów&amp;quot; - niekoniecznie przyjemna, ale jak kiedyś inteligentnie skonstatował Mateusz Golicz - bez odrobiny upodlenia ten sport traci sens :) Za to powrót... dawno nie byłem w górach w tak piękną noc, aż nie chciało się iść na bazę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ps. Relację z akcji &amp;quot;mufinki&amp;quot; zgłaszam do konkursu na &amp;quot;Opis roku 2011&amp;quot;. Genialna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Damian&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Zimna|Karol Jagoda, Michał Wyciślik, Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|06 02 2011}}&lt;br /&gt;
Nowy Prezes klubu zaszczycił swoja obecnością naszą skromną, szybką akcje do Zimnej. W ciągu równo czterech godzin przeszliśmy od dolnego do górnego otworu. Przy kracie było sporo plecaków, także nic dziwnego że przy Ponorze spotkaliśmy Staszka Wasyluka z KKTJ-u z małą ekipą kursową (dzięki za puszczenie nas!). Potem jeszcze nawiązaliśmy łączność głosową z ekipą wracającą zza syfonu KKTJ-u.  Każdy z nas coś tam sobie powspinał. Większość oszukiwała, jedynie Karol świecił przykładem i tylko raz chwycił się Bat'inoxa na ''Czarnym Kominie''. Może warto też odnotować, że najważniejszą kością tego wyjazdu była kość ogonowa - najpierw Michał zjechał od kraty po lodzie, potem wszyscy przewracaliśmy się na śniegu i walczyliśmy o życie na zejściu z górnego otworu. Ogólnie, nie zmęczyliśmy się zbyt bardzo, ale przynajmniej ruszyliśmy się z miasta. Nawet Tomek J. żałował, że z nami nie pojechał. Wyszliśmy na tyle wcześnie, że przez chwilę nawet na poważnie planowaliśmy pójść do kina na ''Sanctum''. Znaleźliśmy jednak niepomyślne recenzje w Internecie, więc podarowaliśmy sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w Tatrach zniechęcająca. Roztopy, momentami mżawka, halny, mgły. W Zachodnich żadnych szans na wycieczki narciarskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Muffinki bananowe|5-6 bananów, 2 szlanki mąki pszennej, pół szklanki oleju, 2 jajka, jedna łyżeczka proszku do pieczenia i ćwierć łyżeczki sody oczyszczonej; pół szklanki cukru; bakalie|Czas przygotowania ok. 45 min.}}&lt;br /&gt;
Banany miksujemy z cukrem i jajkami. Potem dodajemy mąkę, proszek, sodę i olej. Gotową masę przelewamy do papierków muffinkowych i pieczemy w formie do muffinek. Pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 200 stopni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Zimna od dolnego do górnego otworu oraz Korytarz Rubinowy| Kaja Fidzińska (KKTJ), &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|06 02 2011}}&lt;br /&gt;
W ramach niedzielnego spaceru w identycznym składzie powtórka akcji sprzed roku z wariantem do Rubinowego. Ekipa Nockowa (Mateusz, Ola, Michał i Prezes) przebiegają jaskinię jakieś dwie godzinki przed nami. My natomiast spotykamy w dziurze kurs KKTJ prowadzony przez Staszka Wasyluka  – męża Kai. Fajnie tak spotkać małżonka w jaskini:) chwilę im towarzyszymy, po czym puszczają nas przodem przed Beczką (dzięki!). Odwrotnie niż w tamtym roku, każdy robi to czego nie lubi – czyli Kaja wspina, a ja targam wora. Przyznam, że wycieczka była jednak trochę dłuższa i bardziej męcząca niż zakładaliśmy na &amp;quot;dzień restowy&amp;quot;. Ale co tam, odpocznę w pracy :) Integrujemy się na bazie jeszcze długo w noc, a rano pobudka o 6:00, bo koleżanka musi się stawić na rano do pracy w Krakowie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TATRY - Jaskinia Miętusia, Ciasne Kominy | Kaja Fidzińska (KKTJ), Michał Parczewski (ST  Zakopane), Wojtek Sitko, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Żmuda&amp;lt;/u&amp;gt;|05 02 2011}}&lt;br /&gt;
Dziura. Nareszcie znowu dziura. Już prawie zapomniałem jak to wciąga. Na szczęście rzucenie tego nałogu skutecznie utrudniają współuzależnieni.  Zaczepny mail od Kajaka i znowu wiem, że Kundera miał rację – „Prawdziwe życie jest gdzie indziej”. Widok osobniczki we wnętrzu jaskiniowym, z worem i rogalem na twarzy działa jak pierwszy kieliszek na alkoholika:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny raz udowadniamy, że idea integracji międzyklubowej ma przyszłość – czteroosobowa ekipa, trzy kluby. Statystyczną większość stanowią członkowie Nocka. Duma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z opowieściami miało być erotycznie – czyli mokro i ciasno.  Aż tak ciasno ani mokro wcale nie było – było miło. Akcja poszła sprawnie i bez przygód. Syfon na dnie urokliwy – głęboka, przejrzysta woda, pomościk zbudowany do magazynowania butli nurkowych – jak nad morzem. Powrót w coraz lepszych nastrojach, Wojtek rozkręca się towarzysko, wszyscy chyba czujemy, że jest dobrze, tu i teraz. Z Kir Michał i Wojtek wracają do domów (Michał ma cokolwiek bliżej), a ja z Kają dołączamy na bazie do krakusów (obóz zimowy KKTJ) i przy piwku wymyślamy akcję na jutro. Nałóg działa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUDETY - skitour na Śnieżkę|Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|30 01 2011}}&lt;br /&gt;
Mimo pobudki o 5:30am, startujemy z miasteczka ''Pec pod Sněžkou'' dopiero o 11:20. W Karkonoszach panuje zima na całego, ośrodki narciarskie pracują pełną parą. Atmosferę kurortu podtrzymuje charakterystyczna woń... spalin, która towarzyszy nam właściwie przez cały dzień, nawet na grani. Co chwilę mijają nas skutery śnieżne, najwyraźniej nieodłączny element krajobrazu tutejszego Parku Narodowego. Na pocieszenie mamy przepiękne widoki i świeży, nietknięty nartą skitourową śnieg. Popularne są za to biegówki. Nad Výrovką robi się gęsto od biegaczy i przekonujemy się jak niebezpieczny jest to sport. Biegacze na jak najbardziej cienkich nartach zjeżdżają granią i co chwilę któryś spektakularnie wywraca się, wzbijając w powietrze masę śniegu i czasem uszkadzając swój sprzęt. Przy któreś z kolei kraksie tego samego zawodnika odnotowuję w myślach, że naród czeski w pogardzie ma śmierć i jeśli poddaje się bez jednego wystrzału, to z czystego wyrachowania, w żadnym razie z tchórzostwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wyjściu na grań tj. na wys. ok. 1400, kierujemy się w stronę najwyższego szczytu Sudetów - ''Śnieżki'' (1602). Czterdziestominutowy spacer prawie płaską równiną uświadamia nam, jak bardzo te góry różnią się od innych pasm, tak bliskich naszym sercom. Z wyglądu drzew wnioskujemy, że trafiliśmy na wyjątkowo dobrą pogodę (bez wiatru). Wreszcie docieramy do granicy polskiej i ''Śląskiego Domu'' - schroniska położonego bezpośrednio pod kopułą Śnieżki. Widzimy już stąd, że zjazd będzie problematyczny - wiatr odsłonił kamienie. W tłumach podchodzimy ostatnie 200 m przewyższenia i kiedy dzień chyli się już ku końcowi, rozpoczynamy zjazd na południe (wzdłuż kolejki linowej). Początkowo dewastujemy trochę sprzęt, ale potem mamy 10 minut zjazdu w świeżym puchu, dla których warto było tu przyjechać. Dalej szlakiem przez las aż do górnych stacji ośrodka narciarskiego w ''Velkej Úpie''. Już zamknięte, cała trasa dla nas, choć śnieg już twardy i nie jedzie się przyjemnie. Dzień kończymy obiadem bazującym na specjałach kuchni regionalnej. W domu jesteśmy po 22:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - PPA w narciarstwie wysokogórskim na Pilsku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon Czapik (partner w zespole) |29 01 2011}}&lt;br /&gt;
Ostateczną decyzję o starcie podjąłem przed północą, 4.15 pobudka, przejazd do Korbielowa, wyjazd ratrakiem z grupą pozostałym maruderów do schroniska na hali Miziowej. Zawody odbywały się w parach. Przydzielono mi Szymona (startował pierwszy raz w zawodach). Trasa składała się z trzech częściowo różnych pętli. Od schroniska na Kopiec, potem zjazd przez las i długą rynną do czerwonej nartostrady, dalej do góry bardzo stromy odcinek w rakach po poręczówkach i lasem na Pilsko z dwoma stromymi podejściami w zakosach. Zjazd wzdłuż granicy (tu wyglebiłem niefortunnie przebijając w plecaku worek z drogocennym napojem) Druga pętla podobna ale bez raków. Szymon miał ciągłe problemy z sprzętem no i chyba braki kondycyjne. Zajęliśmy więc jedno z ostatnich miejsc ale przy tak wspaniałej pogodzie potraktowałem to raczej jako wycieczkę skiturową w cudownej scenerii beskidzkich i tatrzańskich szczytów (widoczność była idealna). Po za tym był to mój pierwszy start w tym sezonie. Po obiedzie w schronisku zjeżdżam do auta. Dzień kończę na zabawie studnówkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - skiturowanie na Świniorce|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamil Szołtysik |26 01 2011}}&lt;br /&gt;
Wyjazd treningowy do doliny Leśnicy w Brennej. W Beskidach wciąż mało śniegu na skitury. W okolicach wyciągów lepiej. Przeszliśmy 2 pętle trasy na zawody PPA w celu zapoznania się z terenem. Czas jednej pętli - 25 min. Póki co nie warto chyba niszczyć nart na kamieniach w lesie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mała Fatra - biwak|Aleksandra Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 23 01 2011}}&lt;br /&gt;
W brzydkiej pogodzie (mgła, wiatry) piechotą podążamy z Terchovej śladami Juraja Janosika. Potem mieliśmy pójść na ''Velký Kriváň'', aby spać tam gdzieś w terenie, ale przenikliwe zimno w połączeniu z brakiem sprzętu do gotowania wybiło nam ten pomysł z głowy. Ostatecznie przespaliśmy się w pozostałościach po nieczynnym wyciągu na ''Gruniu''. Następnego dnia schodzimy do Stefanowej, aby pozostawić tam zamarznięte butelki z wodą. Stamtąd dreptamy na ''Veľký Rozsutec'', co miało sens właściwie jedynie kondycyjny. Na koniec wyjazdu zrobiliśmy zimowe przejście Hornych Dier (bez raków!) i po powrocie autobusem do punktu wyjścia, zakończyliśmy dzień obiadem bazującym na specjałach kuchni regionalnej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - narciarstwo przywyciągowe w dolinie Zillertal|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Kamil Szołtysik, Henryk Tomanek, osoby tow: Krzysztof Hilus, Eryka Hilus|15 - 22 01 2011}}&lt;br /&gt;
Dolina posiada ogromne kompleksy narciarskie (dziennie byliśmy gdzie indziej). Przez 3 dni pogoda wspaniała z widokami na najwyższe alpejskie szczyty w Austrii. Później trochę gorzej. Trasy typu &amp;quot;dla każdego coś miłego&amp;quot;. Widzieliśmy sporo skiturowców podchodzących nartostradami co chyba jest miernym pomysłem. Najwyższym osiągniętym kolejką punktem był Gletcher w Hintertuks (3250). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Marek Wierzbowski (UKA); część narciarska także Gosia Czeczott (UKA)|08 - 09 01 2011}}&lt;br /&gt;
W sobotę rano jedziemy do ''Ski Bachledovej'' (Magura Spiska) na narty zjazdowe. Warunki dosyć trudne - roztopy, twardo, wiatr, widoczność taka sobie, nieco gości zza wschodniej granicy. Jeździmy do ok. 14. Po przerwie obiadowo-regeneracyjnej przebiegamy się do Zimnej dolnym otworem. Cel tym razem wypadł nam w Sali Złomisk, czas pobytu wyszedł 3h 20min. W niedzielę rano Marek deklaruje się jako niezdatny do wyjścia na świeże powietrze (gorączka itd.), jadę więc z Gośką znowu do ''Bachledovej''. Tym razem jest pusto, chociaż warunki nadal późnowiosenne. W Katowicach jesteśmy z powrotem ok. 20:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Złota Góra na skiturach|Zygmunt Zbirenda, Tadek Szmatłoch, Basia Szmatłoch, &amp;lt;U&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Henryk Tomanek, do soboty byli - Bianka Fulde-Witman, Darek Garbas (os. tow.), Kasia Garbas (os. tow.) z dziećmi  |31 12 2010 - 2 01 2011&lt;br /&gt;
}}&lt;br /&gt;
Spotykamy się w sylwestrowy wieczór w domku u Zigi w Wielkiej Puszczy. Bardzo fajna zabawa w przemiłej atmosferze. W pierwsze minuty nowego roku przewozimy dziewczyny na saneczkach zamieniając się w chyba w renifery. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1 stycznia w trójkę (Damian, Heniek, Teresa) idziemy na skiturach na Targanicką Przełęcz a dalej na Złotą Górę (794). Legenda powiada, że bodaj w osiemnastym wieku zbójnicy ukryli w jakiejś pieczarze złoto. Obchodzę wierzchołek wkoło lecz jakoś nic nie znajduję i tylko wiatr huczał w knieji. Północne zbocza opadają dość stromo w dół.  Stąd po różnych śniegach (generalnie śniegu mniej niż u nas i często zawadzaliśmy o różne przeszkody) zjeżdżamy do Wielkiej Puszczy. Trasa też była ciekawa. Najpierw leśnymi duktami, potem wspaniała jazda przez rozległą polanę a dalej kluczenie między drzewami a niżej chatami. Trafiamy jednak do celu wraz z zapadającym zmrokiem. Pozostała grupa zrobiła sobie pieszy spacer. Wieczór upływa tym razem na wspomnieniach (ach jak ten czas szybko upływa).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę Tadek z ekipą jedzie jeszcze do Szczyrku a my z Zigą do domu. Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2011%2FNowyRok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Wielkie dzięki Ziga za zorganizowanie imprezy.''&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1789</id>
		<title>Aktualności</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1789"/>
		<updated>2011-02-20T20:11:53Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* ''' Termin do ustalenia ''' - Witam, planuję wstępnie wyjazd do jaskini Trzy Kopce w Beskidzie Śląskim. Wyjazd jest głównie skierowany do osób biorących udział w koleżeńskim kursie oraz osób, które nigdy w jaskini nie były, ale również i dla pozostałych chętnych. Wycieczka może być dwudniowa z noclegiem na Karkoszczonce-Chata Wuja Toma oraz możliwością zabawy w innych jaskiniach lub wyjazd jednodniowy w niedzielę z myślą tylko o Trzech Kopcach.Chętnych proszę o kontakt mailowy: buli@jaszczur.org lub telefoniczny: 511160665 (proszę dzwonić w godz.14-22).Pozdrawiam serdecznie      &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
                                                                              Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 2 luty 2011 '''  - odbyło się walne zebranie sprawozdawczo - wyborcze. Został wybrany nowy Zarząd w składzie: Karol Jagoda - prezes, Aleksandra Strach - sekretarz, Łukasz Zawada - skarbnik. Do Komisji Rewizyjnej weszli: Michał Wyciślik - przew., Agnieszka Szmatłoch - czł., Katarzyna Jasińska - czł. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebranie odbyło się w drugim terminie i wzięło w nim udział 29 osób. Przewodniczącym zebrania został Damian Szołtysik a sekretarzem Maciej Dziurka. Dotychczasowy prezes Damian Szołtysik przedstawił sprawozdania z działalności statutowej za rok 2010, działalności Zarządu całej kadencji oraz swojej prezesury z 12 lat z racji nie ubiegania się do kandydowania w wyborach do nowego zarządu (sprawozdania ukażą się w dziale O KLUBIE. Skarbnik Łukasz Zawada przedstawił sprawozdanie finansowe a komisja rewizyjna nie wniosła żadnych uwag wnioskując o udzielenie absolutorium ustępującemu Zarządowi. Przez głosowanie wszystkie sprawozdania zostały przyjęte a zarząd w głosowaniu otrzymał absolutorium. Spośród kandydatów do Zarządu (Karol Jagoda, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Łukasz Zawada, Aleksandra Strach) najwięcej głosów odpowiednio zebrali: Łukasz Zawada - 20, Karol Jagoda - 18 i Aleksandra Strach - 18. W wyborach do Komisji Rewizyjnej (Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Jaworski, Michał Wyciślik, Aleksandra Rymarczyk, Damian Ozimina, Katarzyna Jasińska, Wojciech Wyciślik) najwięcej głosów otrzymali: Michał Wyciślik - 16, Agnieszka Szmatłcch - 15, Katarzyna Jasińska - 12. Przy okazji głosowań z funkcji magazyniera zrezygnował Mateusz Golicz a zastąpił go Michał Wyciślik. Drugim magazynierem jest nadal Wojciech Wyciślik. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalsze kolejności odbywała się dyskusja nad rozplanowaniem budżetu na rok bieżący. Ustępujący prezes poinformował o trudnej sytuacji finansowej miasta. Najpilniejsze zakupy to: sondy lawinowe, repy, trikamy, kaski, uprzęże i delty przy zachowaniu rezerwy finansowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plany wypraw: kontynuacja wypraw poznańskich na Goll, jaskinie Rumuni, Alpy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ustalono termin 35-lecia klubu na 21 - 22 maj 2011 na Jurze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyła się dyskusja na temat nowego kursu jednak nie doszło do sprecyzowania terminu jego rozpoczęcia. Sprawa będzie dyskutowana na forum nowego Zarządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie przewodniczący zebrania i zarazem ustępujący prezes podziękował wszystkim za przybycie, wkład pracy wniesiony w działalność i rozwój klubu i zakończył zebranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zebraniu udział wzięli: Damian Szołtysik, Joanna Wasil, Łukasz Zawada, Grzegorz Szczurek, Michał Wyciślik, Ariel Fedorowicz, Anna Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Katarzyna Jasińska, Tadeusz Szmatłoch, Mateusz Górowski, Aleksandra Rymarczyk, Aleksandra Strach, Barbara Szmatłoch, Henryk Tomanek, Wojciech Sitko, Andrzej Rudkowski, Damian Ozimina, Tadeusz Lonczyk, Mateusz Golicz, Janusz Dolibog, Wojciech Wyciślik, Karol Jagoda, Jowanna Jaworska, Tomasz Jaworski, Sylwia Hauke, Damian Żmuda, Łukasz Pawlas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola Rymarczyk poczęstowała uczestników ciastem &amp;quot;weselnym&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''przewodniczący zebrania: Damian Szołtysik''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Ważne dla instruktorów taternictwa jaskiniowego:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje dotyczące szkolenia w Tatrzańskim Parku Narodowym oraz aktualizacji bazy instruktorów jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z prowadzonymi przez Komisję Taternictwa Jaskiniowego pracami związanymi z uporządkowaniem listy instruktorów i posiadanymi uprawnieniami, a także przygotowaniem do tegorocznej unifikacji, prosimy o przesłanie przez instruktorów numeru książeczki instruktora sportu w dziedzinie alpinizm jaskiniowy na adres: michal.konarski@pza.org.pl lub ktj@pza.org.pl do dnia 30 stycznia 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto prosimy każdego z instruktorów o sprawdzenie aktualności swoich danych osobowych w bazie przejść jaskiniowych, a w szczególności adresu mailowego. Jeśli brakuje jakichś danych, bądź uległy zmianie prosimy o ich przesłanie w celu aktualizacji.&lt;br /&gt;
Aktualna lista instruktorów: http://www.pza.org.pl/jaskinie/instruktorzy.acs .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z wejściem w życie nowej ustawy dotyczącej sportu i prac nad elektroniczną jaskiniową książką wyjść taternickich (e-JKWT) informujemy, że w marcu odbędzie się szkolenie z zakresu ochrony przyrody prowadzone przez pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego. Każdy instruktor szkolący w Tatrach będzie musiał przejść takie szkolenie, aby móc prowadzić zajęcia na terenie TPN. Dokładna data zostanie podana po ustaleniu szczegółów z Dyrekcją TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - szkolenie wstępne dla osób, które zapisały się do klubu w roku 2010. Szkolenie dot. podstawowych umiejętności w posługiwaniu się sprzętem jaskiniowo-wspinaczkowym (węzły, sprzęt osobisty, zespołowy, wychodzenie i zjazd na linie, sprzęt zimowy). Osoby zainteresowane proszone są o kontakt z prezesem: rkgdamian@poczta.onet.pl lub rkgnocek@poczta.onet.pl do 3 stycznia 2011 (kwestia przygotowania sprzętu i organizacji zajęć). Proponowane terminy zajęć: 5 styczeń godz. 19.00 w klubie (trochę teorii, nauka węzłów), 7 styczeń godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (zjazdy, wychodzenie na linie), 10 styczeń - godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (przepinki). Szkolenie jest koleżeńskie (bezpłatne).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Do zajęć przystąpili: Darek Rank, Paweł Szołtysik, Sylwia Hauke i Agnieszka Kloza. Odbyły się zajęcia z węzłów i sposobów zjazdu na linie. Najbliższa środa 12 stycznia doskonalenie węzłów a zajęcia praktyczne na ściance 24 stycznia '' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Uwaga taternicy jaskiniowi - komunikat TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Punkt rejestracji wejść do jaskiń taternickich u wylotu Doliny Kościeliskiej w Kirach od 1 stycznia 2011 r. będzie nieczynny. Powodem są zmiany organizacyjne w TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpisów do wszystkich jaskiń należy dokonywać osobiście w punkcie informacji turystycznej przy ul. Chałubińskiego 44 (rondo Jana Pawła II, tzw. rondo kuźnickie) lub telefonicznie pod nrem 18 20 23 300.&lt;br /&gt;
Trwają prace nad wdrożeniem elektronicznego systemu rejestracji wejść, który powinien zostać uruchomiony jeszcze w styczniu. Przepraszamy za utrudnienia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Komunikat KTJ  PZA w sprawie dostępu do jaskiń tatrzańskich.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W związku z ustaleniami z TPN, oraz czekającym nas w najbliższym czasie przejściem na elektroniczną rejestrację wejść do jaskiń tatrzańskich, oraz koniecznością zbudowania elektronicznej bazy danych dotyczącej wydanych Kart Taternika prosimy Zarządy Klubów o przesłanie do dnia 5 stycznia na adres ktj@pza.org.pl listy członków klubu z numerami kart taternika. ( wg wzoru: nazwisko i imię  nr Karty Taternika - najlepiej w Exelu).&lt;br /&gt;
Prosimy o dotrzymanie powyższego terminu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jednocześnie informujemy, że w ramach kursu taternictwa jaskiniowego wymagane będzie odbycie szkolenia w zakresie ochrony przyrody prowadzone przez pracownika Parku, i będzie ono wymagane przy składaniu wniosku o wydanie Karty Taternika.&lt;br /&gt;
Obowiązek ten będzie dotyczył wszystkich kursów które kończą się egzaminem po 1 stycznia 2011 roku. W stosunku do osób zdających egzamin przed końcem bieżącego roku nie będzie takiego wymogu.&lt;br /&gt;
Prosimy przekazać kierownikom kursów, że w sprawach tego szkolenia, ( zgodnie z ustaleniami z TPN ma to się odbywać w ramach wycieczki prowadzonej przez wyznaczonego pracownika TPN) należy się kontaktować z wyznaczonym do koordynacji tych szkoleń:  Janem Krzeptowskim ( e-mail: jkrzeptowski@tpn.pl).&lt;br /&gt;
Termin tego szkolenia należy ustalać z wyprzedzeniem miesięcznym.&lt;br /&gt;
Działania te są niezbędne by zachować Kartę Taternika jako dokument umożliwiający uzyskanie zezwolenia na wejście do jaskini.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Co do samego sposobu realizacji elektronicznej rejestracji wejść do jaskiń informacje zostaną przekazane klubom po przekazaniu ich przez TPN.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z taternickim pozdrowieniem!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Marek Lorczyk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''''Osoby z klubu, które nie przesłały jeszcze w/w danych do Ryśka Widucha, proszone są o dosłanie ich do końca grudnia na rkgnocek@poczta.onet.pl lub rkgdamian@poczta.onet.pl. Jak widzicie musicie być ujęci w bazie aby dostać zezwolenie w TPN.&lt;br /&gt;
'''''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Akcja Zima 2011 '''  - baza noclegowa PZA&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coroczna „Akcja Zima” będzie się odbywać w terminie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2011. Informujemy o cenach noclegów oraz warunkach koniecznych do spełnienia, aby stać się beneficjentem „Akcji Junior” w sezonie zimowym 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki uprzejmości Pani Marii Łapińskiej i Polskiego Związku Alpinizmu, członkowie klubów zrzeszonych w Związku, w okresie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2010 będą mogli skorzystać z tańszych noclegów w Starym Schronisku w Morskim Oku (ceny będą takie same jak w sezonie 2009 i 2010).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 17 zł + 1 zł opłaty klimatycznej,&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 10 zł + 1 zł opłaty klimatycznej („Akcja Junior” przeznaczona jest dla wspinaczy w wieku do 30 lat, którzy legitymują się kartą taternika lub zaświadczeniem o ukończeniu kursu tatrzańskiego nie starszym niż 3 lata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rezydentem PZA w Morskim Oku będzie Koleżanka Zosia Chruściel (tel. 602 494 318), i to w Jej kompetencjach leży podjęcie decyzji czy zgłaszające się osoby otrzymają zwrot dodatkowych kwot w ramach „Akcji Junior” (działalność wspinaczkowa, zaświadczenie od instruktora ze szkoły wspinaczkowej o ukończonym szkoleniu taternickim itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA „Betlejemka”, na Hali Gąsienicowej, ceny noclegów kształtują się następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 24 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 12 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla członków honorowych PZA: bezpłatnie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla pozostałych osób: 30 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacji na temat miejsc udziela kierownik COS PZA Betlejemka — Adrian Koźbiał&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon komórkowy: 603 424 101,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon stacjonarny: 018 201 91 24,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e-mail: betlejemka@pza.org.pl.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
w imieniu Polskiego Związku Alpinizmu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Marek Wierzbowski &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Schronisko w &amp;quot;5&amp;quot; '''  - oferta dla klubów PZA&lt;br /&gt;
Mamy przyjemność powiadomić wszystkich Członków Klubów Wysokogórskich zrzeszonych przy Polskim Związku Alpinizmu, że w naszym schronisku obowiązuje dla Was 20% zniżka na nocleg. Prosimy pamiętać o ważnej legitymacji klubowej, która będzie podstawą do udzielenia zniżki.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Pozdrawiamy, zapraszamy i do zobaczenia&lt;br /&gt;
Schronisko Pięć Stawów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 8 styczeń 2011 '''  - rusza kolejna edycja Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim. Tu szczegóły: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2011/ppa/regulamin%20PPA%20Berghaus%20Cup%202011.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - zajęcia na ściance odbywają się wg dawnego harmonogramu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 stycznia 2011 '''  -  w kościele p.w. Michała Archanioła w Rudzie Śląskiej - Orzegowie odbył się ślub naszej klubowej koleżanki Oli Skowron z Wojciechem Rymarczykiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 21 - 23 stycznia 2011 '''  -  Szkolenie lawinowe KTJ PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 21-23 stycznia 2011 zostanie przeprowadzone szkolenie lawinowe w schronisku Markowe Szczawiny pod Babią Górą.&lt;br /&gt;
Szkolenie zostanie przeprowadzone w schronisku Markowe Szczawiany pod Babią Górą i jest przeznaczone dla taterników jaskiniowych zrzeszonych w klubach Polskiego Związku Alpinizmu.&lt;br /&gt;
Zajęcia rozpoczynamy w piątek 21 stycznia o godz. 19.00 wykładami, zakończenie przewidywane jest na godziny popołudniowe w niedzielę 23 stycznia.&lt;br /&gt;
Ilość uczestników szkolenia 25 osób.&lt;br /&gt;
Dane do zgłoszenia: imię i nazwisko, przynależność klubowa i nr karty taternika.&lt;br /&gt;
Zgłoszenia prosimy przesyłać na adres: melon_rm@wp.pl do 10 stycznia 2011&lt;br /&gt;
Uczestnicy szkolenia w miarę możliwości powinni być wyposażeni w podstawowy zestaw lawinowy (detektor lawinowy, sonda lawinowa i łopata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ 9 grudnia 2010, Michał Konarski]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2010]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2009]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2008]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2007]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2006]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2005]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2004]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1788</id>
		<title>Aktualności</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1788"/>
		<updated>2011-02-16T19:48:40Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* ''' 19-20 luty 2011 ''' - Witam, planuję wstępnie wyjazd do jaskini Trzy Kopce w Beskidzie Śląskim. Wyjazd jest głównie skierowany do osób biorących udział w koleżeńskim kursie oraz osób, które nigdy w jaskini nie były, ale również i dla pozostałych chętnych. Wycieczka może być dwudniowa z noclegiem na Karkoszczonce-Chata Wuja Toma oraz możliwością zabawy w innych jaskiniach lub wyjazd jednodniowy w niedzielę z myślą tylko o Trzech Kopcach.Chętnych proszę o kontakt mailowy: buli@jaszczur.org lub telefoniczny: 511160665 (proszę dzwonić w godz.14-22).Pozdrawiam serdecznie      &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
                                                                              Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 2 luty 2011 '''  - odbyło się walne zebranie sprawozdawczo - wyborcze. Został wybrany nowy Zarząd w składzie: Karol Jagoda - prezes, Aleksandra Strach - sekretarz, Łukasz Zawada - skarbnik. Do Komisji Rewizyjnej weszli: Michał Wyciślik - przew., Agnieszka Szmatłoch - czł., Katarzyna Jasińska - czł. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebranie odbyło się w drugim terminie i wzięło w nim udział 29 osób. Przewodniczącym zebrania został Damian Szołtysik a sekretarzem Maciej Dziurka. Dotychczasowy prezes Damian Szołtysik przedstawił sprawozdania z działalności statutowej za rok 2010, działalności Zarządu całej kadencji oraz swojej prezesury z 12 lat z racji nie ubiegania się do kandydowania w wyborach do nowego zarządu (sprawozdania ukażą się w dziale O KLUBIE. Skarbnik Łukasz Zawada przedstawił sprawozdanie finansowe a komisja rewizyjna nie wniosła żadnych uwag wnioskując o udzielenie absolutorium ustępującemu Zarządowi. Przez głosowanie wszystkie sprawozdania zostały przyjęte a zarząd w głosowaniu otrzymał absolutorium. Spośród kandydatów do Zarządu (Karol Jagoda, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Łukasz Zawada, Aleksandra Strach) najwięcej głosów odpowiednio zebrali: Łukasz Zawada - 20, Karol Jagoda - 18 i Aleksandra Strach - 18. W wyborach do Komisji Rewizyjnej (Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Jaworski, Michał Wyciślik, Aleksandra Rymarczyk, Damian Ozimina, Katarzyna Jasińska, Wojciech Wyciślik) najwięcej głosów otrzymali: Michał Wyciślik - 16, Agnieszka Szmatłcch - 15, Katarzyna Jasińska - 12. Przy okazji głosowań z funkcji magazyniera zrezygnował Mateusz Golicz a zastąpił go Michał Wyciślik. Drugim magazynierem jest nadal Wojciech Wyciślik. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalsze kolejności odbywała się dyskusja nad rozplanowaniem budżetu na rok bieżący. Ustępujący prezes poinformował o trudnej sytuacji finansowej miasta. Najpilniejsze zakupy to: sondy lawinowe, repy, trikamy, kaski, uprzęże i delty przy zachowaniu rezerwy finansowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plany wypraw: kontynuacja wypraw poznańskich na Goll, jaskinie Rumuni, Alpy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ustalono termin 35-lecia klubu na 21 - 22 maj 2011 na Jurze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyła się dyskusja na temat nowego kursu jednak nie doszło do sprecyzowania terminu jego rozpoczęcia. Sprawa będzie dyskutowana na forum nowego Zarządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie przewodniczący zebrania i zarazem ustępujący prezes podziękował wszystkim za przybycie, wkład pracy wniesiony w działalność i rozwój klubu i zakończył zebranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zebraniu udział wzięli: Damian Szołtysik, Joanna Wasil, Łukasz Zawada, Grzegorz Szczurek, Michał Wyciślik, Ariel Fedorowicz, Anna Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Katarzyna Jasińska, Tadeusz Szmatłoch, Mateusz Górowski, Aleksandra Rymarczyk, Aleksandra Strach, Barbara Szmatłoch, Henryk Tomanek, Wojciech Sitko, Andrzej Rudkowski, Damian Ozimina, Tadeusz Lonczyk, Mateusz Golicz, Janusz Dolibog, Wojciech Wyciślik, Karol Jagoda, Jowanna Jaworska, Tomasz Jaworski, Sylwia Hauke, Damian Żmuda, Łukasz Pawlas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola Rymarczyk poczęstowała uczestników ciastem &amp;quot;weselnym&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''przewodniczący zebrania: Damian Szołtysik''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Ważne dla instruktorów taternictwa jaskiniowego:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje dotyczące szkolenia w Tatrzańskim Parku Narodowym oraz aktualizacji bazy instruktorów jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z prowadzonymi przez Komisję Taternictwa Jaskiniowego pracami związanymi z uporządkowaniem listy instruktorów i posiadanymi uprawnieniami, a także przygotowaniem do tegorocznej unifikacji, prosimy o przesłanie przez instruktorów numeru książeczki instruktora sportu w dziedzinie alpinizm jaskiniowy na adres: michal.konarski@pza.org.pl lub ktj@pza.org.pl do dnia 30 stycznia 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto prosimy każdego z instruktorów o sprawdzenie aktualności swoich danych osobowych w bazie przejść jaskiniowych, a w szczególności adresu mailowego. Jeśli brakuje jakichś danych, bądź uległy zmianie prosimy o ich przesłanie w celu aktualizacji.&lt;br /&gt;
Aktualna lista instruktorów: http://www.pza.org.pl/jaskinie/instruktorzy.acs .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z wejściem w życie nowej ustawy dotyczącej sportu i prac nad elektroniczną jaskiniową książką wyjść taternickich (e-JKWT) informujemy, że w marcu odbędzie się szkolenie z zakresu ochrony przyrody prowadzone przez pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego. Każdy instruktor szkolący w Tatrach będzie musiał przejść takie szkolenie, aby móc prowadzić zajęcia na terenie TPN. Dokładna data zostanie podana po ustaleniu szczegółów z Dyrekcją TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - szkolenie wstępne dla osób, które zapisały się do klubu w roku 2010. Szkolenie dot. podstawowych umiejętności w posługiwaniu się sprzętem jaskiniowo-wspinaczkowym (węzły, sprzęt osobisty, zespołowy, wychodzenie i zjazd na linie, sprzęt zimowy). Osoby zainteresowane proszone są o kontakt z prezesem: rkgdamian@poczta.onet.pl lub rkgnocek@poczta.onet.pl do 3 stycznia 2011 (kwestia przygotowania sprzętu i organizacji zajęć). Proponowane terminy zajęć: 5 styczeń godz. 19.00 w klubie (trochę teorii, nauka węzłów), 7 styczeń godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (zjazdy, wychodzenie na linie), 10 styczeń - godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (przepinki). Szkolenie jest koleżeńskie (bezpłatne).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Do zajęć przystąpili: Darek Rank, Paweł Szołtysik, Sylwia Hauke i Agnieszka Kloza. Odbyły się zajęcia z węzłów i sposobów zjazdu na linie. Najbliższa środa 12 stycznia doskonalenie węzłów a zajęcia praktyczne na ściance 24 stycznia '' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Uwaga taternicy jaskiniowi - komunikat TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Punkt rejestracji wejść do jaskiń taternickich u wylotu Doliny Kościeliskiej w Kirach od 1 stycznia 2011 r. będzie nieczynny. Powodem są zmiany organizacyjne w TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpisów do wszystkich jaskiń należy dokonywać osobiście w punkcie informacji turystycznej przy ul. Chałubińskiego 44 (rondo Jana Pawła II, tzw. rondo kuźnickie) lub telefonicznie pod nrem 18 20 23 300.&lt;br /&gt;
Trwają prace nad wdrożeniem elektronicznego systemu rejestracji wejść, który powinien zostać uruchomiony jeszcze w styczniu. Przepraszamy za utrudnienia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Komunikat KTJ  PZA w sprawie dostępu do jaskiń tatrzańskich.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W związku z ustaleniami z TPN, oraz czekającym nas w najbliższym czasie przejściem na elektroniczną rejestrację wejść do jaskiń tatrzańskich, oraz koniecznością zbudowania elektronicznej bazy danych dotyczącej wydanych Kart Taternika prosimy Zarządy Klubów o przesłanie do dnia 5 stycznia na adres ktj@pza.org.pl listy członków klubu z numerami kart taternika. ( wg wzoru: nazwisko i imię  nr Karty Taternika - najlepiej w Exelu).&lt;br /&gt;
Prosimy o dotrzymanie powyższego terminu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jednocześnie informujemy, że w ramach kursu taternictwa jaskiniowego wymagane będzie odbycie szkolenia w zakresie ochrony przyrody prowadzone przez pracownika Parku, i będzie ono wymagane przy składaniu wniosku o wydanie Karty Taternika.&lt;br /&gt;
Obowiązek ten będzie dotyczył wszystkich kursów które kończą się egzaminem po 1 stycznia 2011 roku. W stosunku do osób zdających egzamin przed końcem bieżącego roku nie będzie takiego wymogu.&lt;br /&gt;
Prosimy przekazać kierownikom kursów, że w sprawach tego szkolenia, ( zgodnie z ustaleniami z TPN ma to się odbywać w ramach wycieczki prowadzonej przez wyznaczonego pracownika TPN) należy się kontaktować z wyznaczonym do koordynacji tych szkoleń:  Janem Krzeptowskim ( e-mail: jkrzeptowski@tpn.pl).&lt;br /&gt;
Termin tego szkolenia należy ustalać z wyprzedzeniem miesięcznym.&lt;br /&gt;
Działania te są niezbędne by zachować Kartę Taternika jako dokument umożliwiający uzyskanie zezwolenia na wejście do jaskini.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Co do samego sposobu realizacji elektronicznej rejestracji wejść do jaskiń informacje zostaną przekazane klubom po przekazaniu ich przez TPN.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z taternickim pozdrowieniem!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Marek Lorczyk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''''Osoby z klubu, które nie przesłały jeszcze w/w danych do Ryśka Widucha, proszone są o dosłanie ich do końca grudnia na rkgnocek@poczta.onet.pl lub rkgdamian@poczta.onet.pl. Jak widzicie musicie być ujęci w bazie aby dostać zezwolenie w TPN.&lt;br /&gt;
'''''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Akcja Zima 2011 '''  - baza noclegowa PZA&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coroczna „Akcja Zima” będzie się odbywać w terminie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2011. Informujemy o cenach noclegów oraz warunkach koniecznych do spełnienia, aby stać się beneficjentem „Akcji Junior” w sezonie zimowym 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki uprzejmości Pani Marii Łapińskiej i Polskiego Związku Alpinizmu, członkowie klubów zrzeszonych w Związku, w okresie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2010 będą mogli skorzystać z tańszych noclegów w Starym Schronisku w Morskim Oku (ceny będą takie same jak w sezonie 2009 i 2010).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 17 zł + 1 zł opłaty klimatycznej,&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 10 zł + 1 zł opłaty klimatycznej („Akcja Junior” przeznaczona jest dla wspinaczy w wieku do 30 lat, którzy legitymują się kartą taternika lub zaświadczeniem o ukończeniu kursu tatrzańskiego nie starszym niż 3 lata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rezydentem PZA w Morskim Oku będzie Koleżanka Zosia Chruściel (tel. 602 494 318), i to w Jej kompetencjach leży podjęcie decyzji czy zgłaszające się osoby otrzymają zwrot dodatkowych kwot w ramach „Akcji Junior” (działalność wspinaczkowa, zaświadczenie od instruktora ze szkoły wspinaczkowej o ukończonym szkoleniu taternickim itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA „Betlejemka”, na Hali Gąsienicowej, ceny noclegów kształtują się następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 24 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 12 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla członków honorowych PZA: bezpłatnie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla pozostałych osób: 30 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacji na temat miejsc udziela kierownik COS PZA Betlejemka — Adrian Koźbiał&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon komórkowy: 603 424 101,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon stacjonarny: 018 201 91 24,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e-mail: betlejemka@pza.org.pl.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
w imieniu Polskiego Związku Alpinizmu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Marek Wierzbowski &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Schronisko w &amp;quot;5&amp;quot; '''  - oferta dla klubów PZA&lt;br /&gt;
Mamy przyjemność powiadomić wszystkich Członków Klubów Wysokogórskich zrzeszonych przy Polskim Związku Alpinizmu, że w naszym schronisku obowiązuje dla Was 20% zniżka na nocleg. Prosimy pamiętać o ważnej legitymacji klubowej, która będzie podstawą do udzielenia zniżki.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Pozdrawiamy, zapraszamy i do zobaczenia&lt;br /&gt;
Schronisko Pięć Stawów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 8 styczeń 2011 '''  - rusza kolejna edycja Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim. Tu szczegóły: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2011/ppa/regulamin%20PPA%20Berghaus%20Cup%202011.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - zajęcia na ściance odbywają się wg dawnego harmonogramu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 stycznia 2011 '''  -  w kościele p.w. Michała Archanioła w Rudzie Śląskiej - Orzegowie odbył się ślub naszej klubowej koleżanki Oli Skowron z Wojciechem Rymarczykiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 21 - 23 stycznia 2011 '''  -  Szkolenie lawinowe KTJ PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 21-23 stycznia 2011 zostanie przeprowadzone szkolenie lawinowe w schronisku Markowe Szczawiny pod Babią Górą.&lt;br /&gt;
Szkolenie zostanie przeprowadzone w schronisku Markowe Szczawiany pod Babią Górą i jest przeznaczone dla taterników jaskiniowych zrzeszonych w klubach Polskiego Związku Alpinizmu.&lt;br /&gt;
Zajęcia rozpoczynamy w piątek 21 stycznia o godz. 19.00 wykładami, zakończenie przewidywane jest na godziny popołudniowe w niedzielę 23 stycznia.&lt;br /&gt;
Ilość uczestników szkolenia 25 osób.&lt;br /&gt;
Dane do zgłoszenia: imię i nazwisko, przynależność klubowa i nr karty taternika.&lt;br /&gt;
Zgłoszenia prosimy przesyłać na adres: melon_rm@wp.pl do 10 stycznia 2011&lt;br /&gt;
Uczestnicy szkolenia w miarę możliwości powinni być wyposażeni w podstawowy zestaw lawinowy (detektor lawinowy, sonda lawinowa i łopata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ 9 grudnia 2010, Michał Konarski]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2010]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2009]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2008]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2007]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2006]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2005]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2004]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1787</id>
		<title>Aktualności</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1787"/>
		<updated>2011-02-16T19:44:42Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* ''' 19-20 luty 2011 ''' - Witam, planuję wstępnie wyjazd do jaskini Trzy Kopce w Beskidzie Śląskim. Wyjazd jest głównie skierowany do osób biorących udział w koleżeńskim kursie oraz osób, które nigdy w jaskini nie były, ale również i dla pozostałych chętnych. Wycieczka może być dwudniowa z noclegiem na Karkoszczonce-Chata Wuja Toma oraz możliwością zabawy w innych jaskiniach lub wyjazd jednodniowy w niedzielę z myślą tylko o Trzech Kopcach.Chętnych proszę o kontakt mailowy: buli@jaszczur.org lub telefonoczny: 511160665 (proszę dzwonić w godz.14-22).Pozdrawiam serdecznie      &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
                                                                              Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 2 luty 2011 '''  - odbyło się walne zebranie sprawozdawczo - wyborcze. Został wybrany nowy Zarząd w składzie: Karol Jagoda - prezes, Aleksandra Strach - sekretarz, Łukasz Zawada - skarbnik. Do Komisji Rewizyjnej weszli: Michał Wyciślik - przew., Agnieszka Szmatłoch - czł., Katarzyna Jasińska - czł. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebranie odbyło się w drugim terminie i wzięło w nim udział 29 osób. Przewodniczącym zebrania został Damian Szołtysik a sekretarzem Maciej Dziurka. Dotychczasowy prezes Damian Szołtysik przedstawił sprawozdania z działalności statutowej za rok 2010, działalności Zarządu całej kadencji oraz swojej prezesury z 12 lat z racji nie ubiegania się do kandydowania w wyborach do nowego zarządu (sprawozdania ukażą się w dziale O KLUBIE. Skarbnik Łukasz Zawada przedstawił sprawozdanie finansowe a komisja rewizyjna nie wniosła żadnych uwag wnioskując o udzielenie absolutorium ustępującemu Zarządowi. Przez głosowanie wszystkie sprawozdania zostały przyjęte a zarząd w głosowaniu otrzymał absolutorium. Spośród kandydatów do Zarządu (Karol Jagoda, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Łukasz Zawada, Aleksandra Strach) najwięcej głosów odpowiednio zebrali: Łukasz Zawada - 20, Karol Jagoda - 18 i Aleksandra Strach - 18. W wyborach do Komisji Rewizyjnej (Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Jaworski, Michał Wyciślik, Aleksandra Rymarczyk, Damian Ozimina, Katarzyna Jasińska, Wojciech Wyciślik) najwięcej głosów otrzymali: Michał Wyciślik - 16, Agnieszka Szmatłcch - 15, Katarzyna Jasińska - 12. Przy okazji głosowań z funkcji magazyniera zrezygnował Mateusz Golicz a zastąpił go Michał Wyciślik. Drugim magazynierem jest nadal Wojciech Wyciślik. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalsze kolejności odbywała się dyskusja nad rozplanowaniem budżetu na rok bieżący. Ustępujący prezes poinformował o trudnej sytuacji finansowej miasta. Najpilniejsze zakupy to: sondy lawinowe, repy, trikamy, kaski, uprzęże i delty przy zachowaniu rezerwy finansowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plany wypraw: kontynuacja wypraw poznańskich na Goll, jaskinie Rumuni, Alpy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ustalono termin 35-lecia klubu na 21 - 22 maj 2011 na Jurze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyła się dyskusja na temat nowego kursu jednak nie doszło do sprecyzowania terminu jego rozpoczęcia. Sprawa będzie dyskutowana na forum nowego Zarządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie przewodniczący zebrania i zarazem ustępujący prezes podziękował wszystkim za przybycie, wkład pracy wniesiony w działalność i rozwój klubu i zakończył zebranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zebraniu udział wzięli: Damian Szołtysik, Joanna Wasil, Łukasz Zawada, Grzegorz Szczurek, Michał Wyciślik, Ariel Fedorowicz, Anna Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Katarzyna Jasińska, Tadeusz Szmatłoch, Mateusz Górowski, Aleksandra Rymarczyk, Aleksandra Strach, Barbara Szmatłoch, Henryk Tomanek, Wojciech Sitko, Andrzej Rudkowski, Damian Ozimina, Tadeusz Lonczyk, Mateusz Golicz, Janusz Dolibog, Wojciech Wyciślik, Karol Jagoda, Jowanna Jaworska, Tomasz Jaworski, Sylwia Hauke, Damian Żmuda, Łukasz Pawlas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola Rymarczyk poczęstowała uczestników ciastem &amp;quot;weselnym&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''przewodniczący zebrania: Damian Szołtysik''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Ważne dla instruktorów taternictwa jaskiniowego:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje dotyczące szkolenia w Tatrzańskim Parku Narodowym oraz aktualizacji bazy instruktorów jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z prowadzonymi przez Komisję Taternictwa Jaskiniowego pracami związanymi z uporządkowaniem listy instruktorów i posiadanymi uprawnieniami, a także przygotowaniem do tegorocznej unifikacji, prosimy o przesłanie przez instruktorów numeru książeczki instruktora sportu w dziedzinie alpinizm jaskiniowy na adres: michal.konarski@pza.org.pl lub ktj@pza.org.pl do dnia 30 stycznia 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto prosimy każdego z instruktorów o sprawdzenie aktualności swoich danych osobowych w bazie przejść jaskiniowych, a w szczególności adresu mailowego. Jeśli brakuje jakichś danych, bądź uległy zmianie prosimy o ich przesłanie w celu aktualizacji.&lt;br /&gt;
Aktualna lista instruktorów: http://www.pza.org.pl/jaskinie/instruktorzy.acs .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z wejściem w życie nowej ustawy dotyczącej sportu i prac nad elektroniczną jaskiniową książką wyjść taternickich (e-JKWT) informujemy, że w marcu odbędzie się szkolenie z zakresu ochrony przyrody prowadzone przez pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego. Każdy instruktor szkolący w Tatrach będzie musiał przejść takie szkolenie, aby móc prowadzić zajęcia na terenie TPN. Dokładna data zostanie podana po ustaleniu szczegółów z Dyrekcją TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - szkolenie wstępne dla osób, które zapisały się do klubu w roku 2010. Szkolenie dot. podstawowych umiejętności w posługiwaniu się sprzętem jaskiniowo-wspinaczkowym (węzły, sprzęt osobisty, zespołowy, wychodzenie i zjazd na linie, sprzęt zimowy). Osoby zainteresowane proszone są o kontakt z prezesem: rkgdamian@poczta.onet.pl lub rkgnocek@poczta.onet.pl do 3 stycznia 2011 (kwestia przygotowania sprzętu i organizacji zajęć). Proponowane terminy zajęć: 5 styczeń godz. 19.00 w klubie (trochę teorii, nauka węzłów), 7 styczeń godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (zjazdy, wychodzenie na linie), 10 styczeń - godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (przepinki). Szkolenie jest koleżeńskie (bezpłatne).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Do zajęć przystąpili: Darek Rank, Paweł Szołtysik, Sylwia Hauke i Agnieszka Kloza. Odbyły się zajęcia z węzłów i sposobów zjazdu na linie. Najbliższa środa 12 stycznia doskonalenie węzłów a zajęcia praktyczne na ściance 24 stycznia '' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Uwaga taternicy jaskiniowi - komunikat TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Punkt rejestracji wejść do jaskiń taternickich u wylotu Doliny Kościeliskiej w Kirach od 1 stycznia 2011 r. będzie nieczynny. Powodem są zmiany organizacyjne w TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpisów do wszystkich jaskiń należy dokonywać osobiście w punkcie informacji turystycznej przy ul. Chałubińskiego 44 (rondo Jana Pawła II, tzw. rondo kuźnickie) lub telefonicznie pod nrem 18 20 23 300.&lt;br /&gt;
Trwają prace nad wdrożeniem elektronicznego systemu rejestracji wejść, który powinien zostać uruchomiony jeszcze w styczniu. Przepraszamy za utrudnienia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Komunikat KTJ  PZA w sprawie dostępu do jaskiń tatrzańskich.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W związku z ustaleniami z TPN, oraz czekającym nas w najbliższym czasie przejściem na elektroniczną rejestrację wejść do jaskiń tatrzańskich, oraz koniecznością zbudowania elektronicznej bazy danych dotyczącej wydanych Kart Taternika prosimy Zarządy Klubów o przesłanie do dnia 5 stycznia na adres ktj@pza.org.pl listy członków klubu z numerami kart taternika. ( wg wzoru: nazwisko i imię  nr Karty Taternika - najlepiej w Exelu).&lt;br /&gt;
Prosimy o dotrzymanie powyższego terminu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jednocześnie informujemy, że w ramach kursu taternictwa jaskiniowego wymagane będzie odbycie szkolenia w zakresie ochrony przyrody prowadzone przez pracownika Parku, i będzie ono wymagane przy składaniu wniosku o wydanie Karty Taternika.&lt;br /&gt;
Obowiązek ten będzie dotyczył wszystkich kursów które kończą się egzaminem po 1 stycznia 2011 roku. W stosunku do osób zdających egzamin przed końcem bieżącego roku nie będzie takiego wymogu.&lt;br /&gt;
Prosimy przekazać kierownikom kursów, że w sprawach tego szkolenia, ( zgodnie z ustaleniami z TPN ma to się odbywać w ramach wycieczki prowadzonej przez wyznaczonego pracownika TPN) należy się kontaktować z wyznaczonym do koordynacji tych szkoleń:  Janem Krzeptowskim ( e-mail: jkrzeptowski@tpn.pl).&lt;br /&gt;
Termin tego szkolenia należy ustalać z wyprzedzeniem miesięcznym.&lt;br /&gt;
Działania te są niezbędne by zachować Kartę Taternika jako dokument umożliwiający uzyskanie zezwolenia na wejście do jaskini.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Co do samego sposobu realizacji elektronicznej rejestracji wejść do jaskiń informacje zostaną przekazane klubom po przekazaniu ich przez TPN.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z taternickim pozdrowieniem!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Marek Lorczyk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''''Osoby z klubu, które nie przesłały jeszcze w/w danych do Ryśka Widucha, proszone są o dosłanie ich do końca grudnia na rkgnocek@poczta.onet.pl lub rkgdamian@poczta.onet.pl. Jak widzicie musicie być ujęci w bazie aby dostać zezwolenie w TPN.&lt;br /&gt;
'''''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Akcja Zima 2011 '''  - baza noclegowa PZA&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coroczna „Akcja Zima” będzie się odbywać w terminie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2011. Informujemy o cenach noclegów oraz warunkach koniecznych do spełnienia, aby stać się beneficjentem „Akcji Junior” w sezonie zimowym 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki uprzejmości Pani Marii Łapińskiej i Polskiego Związku Alpinizmu, członkowie klubów zrzeszonych w Związku, w okresie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2010 będą mogli skorzystać z tańszych noclegów w Starym Schronisku w Morskim Oku (ceny będą takie same jak w sezonie 2009 i 2010).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 17 zł + 1 zł opłaty klimatycznej,&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 10 zł + 1 zł opłaty klimatycznej („Akcja Junior” przeznaczona jest dla wspinaczy w wieku do 30 lat, którzy legitymują się kartą taternika lub zaświadczeniem o ukończeniu kursu tatrzańskiego nie starszym niż 3 lata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rezydentem PZA w Morskim Oku będzie Koleżanka Zosia Chruściel (tel. 602 494 318), i to w Jej kompetencjach leży podjęcie decyzji czy zgłaszające się osoby otrzymają zwrot dodatkowych kwot w ramach „Akcji Junior” (działalność wspinaczkowa, zaświadczenie od instruktora ze szkoły wspinaczkowej o ukończonym szkoleniu taternickim itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA „Betlejemka”, na Hali Gąsienicowej, ceny noclegów kształtują się następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 24 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 12 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla członków honorowych PZA: bezpłatnie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla pozostałych osób: 30 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacji na temat miejsc udziela kierownik COS PZA Betlejemka — Adrian Koźbiał&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon komórkowy: 603 424 101,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon stacjonarny: 018 201 91 24,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e-mail: betlejemka@pza.org.pl.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
w imieniu Polskiego Związku Alpinizmu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Marek Wierzbowski &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Schronisko w &amp;quot;5&amp;quot; '''  - oferta dla klubów PZA&lt;br /&gt;
Mamy przyjemność powiadomić wszystkich Członków Klubów Wysokogórskich zrzeszonych przy Polskim Związku Alpinizmu, że w naszym schronisku obowiązuje dla Was 20% zniżka na nocleg. Prosimy pamiętać o ważnej legitymacji klubowej, która będzie podstawą do udzielenia zniżki.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Pozdrawiamy, zapraszamy i do zobaczenia&lt;br /&gt;
Schronisko Pięć Stawów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 8 styczeń 2011 '''  - rusza kolejna edycja Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim. Tu szczegóły: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2011/ppa/regulamin%20PPA%20Berghaus%20Cup%202011.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - zajęcia na ściance odbywają się wg dawnego harmonogramu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 stycznia 2011 '''  -  w kościele p.w. Michała Archanioła w Rudzie Śląskiej - Orzegowie odbył się ślub naszej klubowej koleżanki Oli Skowron z Wojciechem Rymarczykiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 21 - 23 stycznia 2011 '''  -  Szkolenie lawinowe KTJ PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 21-23 stycznia 2011 zostanie przeprowadzone szkolenie lawinowe w schronisku Markowe Szczawiny pod Babią Górą.&lt;br /&gt;
Szkolenie zostanie przeprowadzone w schronisku Markowe Szczawiany pod Babią Górą i jest przeznaczone dla taterników jaskiniowych zrzeszonych w klubach Polskiego Związku Alpinizmu.&lt;br /&gt;
Zajęcia rozpoczynamy w piątek 21 stycznia o godz. 19.00 wykładami, zakończenie przewidywane jest na godziny popołudniowe w niedzielę 23 stycznia.&lt;br /&gt;
Ilość uczestników szkolenia 25 osób.&lt;br /&gt;
Dane do zgłoszenia: imię i nazwisko, przynależność klubowa i nr karty taternika.&lt;br /&gt;
Zgłoszenia prosimy przesyłać na adres: melon_rm@wp.pl do 10 stycznia 2011&lt;br /&gt;
Uczestnicy szkolenia w miarę możliwości powinni być wyposażeni w podstawowy zestaw lawinowy (detektor lawinowy, sonda lawinowa i łopata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ 9 grudnia 2010, Michał Konarski]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2010]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2009]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2008]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2007]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2006]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2005]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2004]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1786</id>
		<title>Aktualności</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1786"/>
		<updated>2011-02-16T19:43:14Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;19-20 luty 2011. Witam, planuję wstępnie wyjazd do jaskini Trzy Kopce w Beskidzie Śląskim. Wyjazd jest głównie skierowany do osób biorących udział w koleżeńskim kursie oraz osób, które nigdy w jaskini nie były, ale również i dla pozostałych chętnych. Wycieczka może być dwudniowa z noclegiem na Karkoszczonce-Chata Wuja Toma oraz możliwością zabawy w innych jaskiniach lub wyjazd jednodniowy w niedzielę z myślą tylko o Trzech Kopcach.Chętnych proszę o kontakt mailowy: buli@jaszczur.org lub telefonoczny: 511160665 (proszę dzwonić w godz.14-22).Pozdrawiam serdecznie      &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
                                                                              Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 2 luty 2011 '''  - odbyło się walne zebranie sprawozdawczo - wyborcze. Został wybrany nowy Zarząd w składzie: Karol Jagoda - prezes, Aleksandra Strach - sekretarz, Łukasz Zawada - skarbnik. Do Komisji Rewizyjnej weszli: Michał Wyciślik - przew., Agnieszka Szmatłoch - czł., Katarzyna Jasińska - czł. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebranie odbyło się w drugim terminie i wzięło w nim udział 29 osób. Przewodniczącym zebrania został Damian Szołtysik a sekretarzem Maciej Dziurka. Dotychczasowy prezes Damian Szołtysik przedstawił sprawozdania z działalności statutowej za rok 2010, działalności Zarządu całej kadencji oraz swojej prezesury z 12 lat z racji nie ubiegania się do kandydowania w wyborach do nowego zarządu (sprawozdania ukażą się w dziale O KLUBIE. Skarbnik Łukasz Zawada przedstawił sprawozdanie finansowe a komisja rewizyjna nie wniosła żadnych uwag wnioskując o udzielenie absolutorium ustępującemu Zarządowi. Przez głosowanie wszystkie sprawozdania zostały przyjęte a zarząd w głosowaniu otrzymał absolutorium. Spośród kandydatów do Zarządu (Karol Jagoda, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Łukasz Zawada, Aleksandra Strach) najwięcej głosów odpowiednio zebrali: Łukasz Zawada - 20, Karol Jagoda - 18 i Aleksandra Strach - 18. W wyborach do Komisji Rewizyjnej (Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Jaworski, Michał Wyciślik, Aleksandra Rymarczyk, Damian Ozimina, Katarzyna Jasińska, Wojciech Wyciślik) najwięcej głosów otrzymali: Michał Wyciślik - 16, Agnieszka Szmatłcch - 15, Katarzyna Jasińska - 12. Przy okazji głosowań z funkcji magazyniera zrezygnował Mateusz Golicz a zastąpił go Michał Wyciślik. Drugim magazynierem jest nadal Wojciech Wyciślik. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalsze kolejności odbywała się dyskusja nad rozplanowaniem budżetu na rok bieżący. Ustępujący prezes poinformował o trudnej sytuacji finansowej miasta. Najpilniejsze zakupy to: sondy lawinowe, repy, trikamy, kaski, uprzęże i delty przy zachowaniu rezerwy finansowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plany wypraw: kontynuacja wypraw poznańskich na Goll, jaskinie Rumuni, Alpy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ustalono termin 35-lecia klubu na 21 - 22 maj 2011 na Jurze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbyła się dyskusja na temat nowego kursu jednak nie doszło do sprecyzowania terminu jego rozpoczęcia. Sprawa będzie dyskutowana na forum nowego Zarządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie przewodniczący zebrania i zarazem ustępujący prezes podziękował wszystkim za przybycie, wkład pracy wniesiony w działalność i rozwój klubu i zakończył zebranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zebraniu udział wzięli: Damian Szołtysik, Joanna Wasil, Łukasz Zawada, Grzegorz Szczurek, Michał Wyciślik, Ariel Fedorowicz, Anna Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Maciej Dziurka, Katarzyna Jasińska, Tadeusz Szmatłoch, Mateusz Górowski, Aleksandra Rymarczyk, Aleksandra Strach, Barbara Szmatłoch, Henryk Tomanek, Wojciech Sitko, Andrzej Rudkowski, Damian Ozimina, Tadeusz Lonczyk, Mateusz Golicz, Janusz Dolibog, Wojciech Wyciślik, Karol Jagoda, Jowanna Jaworska, Tomasz Jaworski, Sylwia Hauke, Damian Żmuda, Łukasz Pawlas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ola Rymarczyk poczęstowała uczestników ciastem &amp;quot;weselnym&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''przewodniczący zebrania: Damian Szołtysik''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Ważne dla instruktorów taternictwa jaskiniowego:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje dotyczące szkolenia w Tatrzańskim Parku Narodowym oraz aktualizacji bazy instruktorów jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z prowadzonymi przez Komisję Taternictwa Jaskiniowego pracami związanymi z uporządkowaniem listy instruktorów i posiadanymi uprawnieniami, a także przygotowaniem do tegorocznej unifikacji, prosimy o przesłanie przez instruktorów numeru książeczki instruktora sportu w dziedzinie alpinizm jaskiniowy na adres: michal.konarski@pza.org.pl lub ktj@pza.org.pl do dnia 30 stycznia 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto prosimy każdego z instruktorów o sprawdzenie aktualności swoich danych osobowych w bazie przejść jaskiniowych, a w szczególności adresu mailowego. Jeśli brakuje jakichś danych, bądź uległy zmianie prosimy o ich przesłanie w celu aktualizacji.&lt;br /&gt;
Aktualna lista instruktorów: http://www.pza.org.pl/jaskinie/instruktorzy.acs .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z wejściem w życie nowej ustawy dotyczącej sportu i prac nad elektroniczną jaskiniową książką wyjść taternickich (e-JKWT) informujemy, że w marcu odbędzie się szkolenie z zakresu ochrony przyrody prowadzone przez pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego. Każdy instruktor szkolący w Tatrach będzie musiał przejść takie szkolenie, aby móc prowadzić zajęcia na terenie TPN. Dokładna data zostanie podana po ustaleniu szczegółów z Dyrekcją TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - szkolenie wstępne dla osób, które zapisały się do klubu w roku 2010. Szkolenie dot. podstawowych umiejętności w posługiwaniu się sprzętem jaskiniowo-wspinaczkowym (węzły, sprzęt osobisty, zespołowy, wychodzenie i zjazd na linie, sprzęt zimowy). Osoby zainteresowane proszone są o kontakt z prezesem: rkgdamian@poczta.onet.pl lub rkgnocek@poczta.onet.pl do 3 stycznia 2011 (kwestia przygotowania sprzętu i organizacji zajęć). Proponowane terminy zajęć: 5 styczeń godz. 19.00 w klubie (trochę teorii, nauka węzłów), 7 styczeń godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (zjazdy, wychodzenie na linie), 10 styczeń - godz. 17.00 - 19.00 na ściance G7 (przepinki). Szkolenie jest koleżeńskie (bezpłatne).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Do zajęć przystąpili: Darek Rank, Paweł Szołtysik, Sylwia Hauke i Agnieszka Kloza. Odbyły się zajęcia z węzłów i sposobów zjazdu na linie. Najbliższa środa 12 stycznia doskonalenie węzłów a zajęcia praktyczne na ściance 24 stycznia '' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Uwaga taternicy jaskiniowi - komunikat TPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Punkt rejestracji wejść do jaskiń taternickich u wylotu Doliny Kościeliskiej w Kirach od 1 stycznia 2011 r. będzie nieczynny. Powodem są zmiany organizacyjne w TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpisów do wszystkich jaskiń należy dokonywać osobiście w punkcie informacji turystycznej przy ul. Chałubińskiego 44 (rondo Jana Pawła II, tzw. rondo kuźnickie) lub telefonicznie pod nrem 18 20 23 300.&lt;br /&gt;
Trwają prace nad wdrożeniem elektronicznego systemu rejestracji wejść, który powinien zostać uruchomiony jeszcze w styczniu. Przepraszamy za utrudnienia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - Komunikat KTJ  PZA w sprawie dostępu do jaskiń tatrzańskich.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W związku z ustaleniami z TPN, oraz czekającym nas w najbliższym czasie przejściem na elektroniczną rejestrację wejść do jaskiń tatrzańskich, oraz koniecznością zbudowania elektronicznej bazy danych dotyczącej wydanych Kart Taternika prosimy Zarządy Klubów o przesłanie do dnia 5 stycznia na adres ktj@pza.org.pl listy członków klubu z numerami kart taternika. ( wg wzoru: nazwisko i imię  nr Karty Taternika - najlepiej w Exelu).&lt;br /&gt;
Prosimy o dotrzymanie powyższego terminu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jednocześnie informujemy, że w ramach kursu taternictwa jaskiniowego wymagane będzie odbycie szkolenia w zakresie ochrony przyrody prowadzone przez pracownika Parku, i będzie ono wymagane przy składaniu wniosku o wydanie Karty Taternika.&lt;br /&gt;
Obowiązek ten będzie dotyczył wszystkich kursów które kończą się egzaminem po 1 stycznia 2011 roku. W stosunku do osób zdających egzamin przed końcem bieżącego roku nie będzie takiego wymogu.&lt;br /&gt;
Prosimy przekazać kierownikom kursów, że w sprawach tego szkolenia, ( zgodnie z ustaleniami z TPN ma to się odbywać w ramach wycieczki prowadzonej przez wyznaczonego pracownika TPN) należy się kontaktować z wyznaczonym do koordynacji tych szkoleń:  Janem Krzeptowskim ( e-mail: jkrzeptowski@tpn.pl).&lt;br /&gt;
Termin tego szkolenia należy ustalać z wyprzedzeniem miesięcznym.&lt;br /&gt;
Działania te są niezbędne by zachować Kartę Taternika jako dokument umożliwiający uzyskanie zezwolenia na wejście do jaskini.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Co do samego sposobu realizacji elektronicznej rejestracji wejść do jaskiń informacje zostaną przekazane klubom po przekazaniu ich przez TPN.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z taternickim pozdrowieniem!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Marek Lorczyk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''''Osoby z klubu, które nie przesłały jeszcze w/w danych do Ryśka Widucha, proszone są o dosłanie ich do końca grudnia na rkgnocek@poczta.onet.pl lub rkgdamian@poczta.onet.pl. Jak widzicie musicie być ujęci w bazie aby dostać zezwolenie w TPN.&lt;br /&gt;
'''''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Akcja Zima 2011 '''  - baza noclegowa PZA&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coroczna „Akcja Zima” będzie się odbywać w terminie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2011. Informujemy o cenach noclegów oraz warunkach koniecznych do spełnienia, aby stać się beneficjentem „Akcji Junior” w sezonie zimowym 2011.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki uprzejmości Pani Marii Łapińskiej i Polskiego Związku Alpinizmu, członkowie klubów zrzeszonych w Związku, w okresie od 5 stycznia do 10 kwietnia 2010 będą mogli skorzystać z tańszych noclegów w Starym Schronisku w Morskim Oku (ceny będą takie same jak w sezonie 2009 i 2010).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 17 zł + 1 zł opłaty klimatycznej,&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 10 zł + 1 zł opłaty klimatycznej („Akcja Junior” przeznaczona jest dla wspinaczy w wieku do 30 lat, którzy legitymują się kartą taternika lub zaświadczeniem o ukończeniu kursu tatrzańskiego nie starszym niż 3 lata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rezydentem PZA w Morskim Oku będzie Koleżanka Zosia Chruściel (tel. 602 494 318), i to w Jej kompetencjach leży podjęcie decyzji czy zgłaszające się osoby otrzymają zwrot dodatkowych kwot w ramach „Akcji Junior” (działalność wspinaczkowa, zaświadczenie od instruktora ze szkoły wspinaczkowej o ukończonym szkoleniu taternickim itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA „Betlejemka”, na Hali Gąsienicowej, ceny noclegów kształtują się następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2011): 24 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla uczestników „Akcji Junior”: 12 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla członków honorowych PZA: bezpłatnie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla pozostałych osób: 30 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacji na temat miejsc udziela kierownik COS PZA Betlejemka — Adrian Koźbiał&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon komórkowy: 603 424 101,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon stacjonarny: 018 201 91 24,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e-mail: betlejemka@pza.org.pl.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
w imieniu Polskiego Związku Alpinizmu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Marek Wierzbowski &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' Schronisko w &amp;quot;5&amp;quot; '''  - oferta dla klubów PZA&lt;br /&gt;
Mamy przyjemność powiadomić wszystkich Członków Klubów Wysokogórskich zrzeszonych przy Polskim Związku Alpinizmu, że w naszym schronisku obowiązuje dla Was 20% zniżka na nocleg. Prosimy pamiętać o ważnej legitymacji klubowej, która będzie podstawą do udzielenia zniżki.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Pozdrawiamy, zapraszamy i do zobaczenia&lt;br /&gt;
Schronisko Pięć Stawów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 8 styczeń 2011 '''  - rusza kolejna edycja Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim. Tu szczegóły: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2011/ppa/regulamin%20PPA%20Berghaus%20Cup%202011.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - zajęcia na ściance odbywają się wg dawnego harmonogramu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 stycznia 2011 '''  -  w kościele p.w. Michała Archanioła w Rudzie Śląskiej - Orzegowie odbył się ślub naszej klubowej koleżanki Oli Skowron z Wojciechem Rymarczykiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 21 - 23 stycznia 2011 '''  -  Szkolenie lawinowe KTJ PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 21-23 stycznia 2011 zostanie przeprowadzone szkolenie lawinowe w schronisku Markowe Szczawiny pod Babią Górą.&lt;br /&gt;
Szkolenie zostanie przeprowadzone w schronisku Markowe Szczawiany pod Babią Górą i jest przeznaczone dla taterników jaskiniowych zrzeszonych w klubach Polskiego Związku Alpinizmu.&lt;br /&gt;
Zajęcia rozpoczynamy w piątek 21 stycznia o godz. 19.00 wykładami, zakończenie przewidywane jest na godziny popołudniowe w niedzielę 23 stycznia.&lt;br /&gt;
Ilość uczestników szkolenia 25 osób.&lt;br /&gt;
Dane do zgłoszenia: imię i nazwisko, przynależność klubowa i nr karty taternika.&lt;br /&gt;
Zgłoszenia prosimy przesyłać na adres: melon_rm@wp.pl do 10 stycznia 2011&lt;br /&gt;
Uczestnicy szkolenia w miarę możliwości powinni być wyposażeni w podstawowy zestaw lawinowy (detektor lawinowy, sonda lawinowa i łopata).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ 9 grudnia 2010, Michał Konarski]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2010]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2009]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2008]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2007]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2006]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2005]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2004]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1678</id>
		<title>Aktualności</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1678"/>
		<updated>2010-12-01T20:18:30Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* ''' 6 grudnia 2010 '''  - klubowy Mikołaj u państwa Szmatłochów (godz. 17.00)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 15 grudnia 2010 '''  - termin uzupełniania przejść jaskiniowych (chętni do kadry)&lt;br /&gt;
''&lt;br /&gt;
''Witam,''&lt;br /&gt;
''W związku z przenoszeniem serwerów PZA, a co z tego wynika brakiem&lt;br /&gt;
dostępu do strony termin uzupełniania wykazów przejść dla zawodników&lt;br /&gt;
kadry narodowej zostaje przedłużony do 15.12.2010.&lt;br /&gt;
''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Pozdrawiam,&lt;br /&gt;
Katarzyna Wujek&lt;br /&gt;
Sekretarz KTJ''''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 22 grudnia 2010 '''  - klubowa wigilijka (19.00)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' listopad i grudzień 2010 '''  - w związku z zmianą treningów ścianka dla członków klubu będzie dostępna w każdy poniedziałek od 17.00 do 19.00 i w co drugi piątek tj. 12, 26 listopad oraz 3 i 17 grudzień w godz. 17.00 do 19.00. Taka sytuacja potrwa do końca lutego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2011 '''  - rusza kolejna edycja Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim. Tu szczegóły: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2011/ppa/regulamin%20PPA%20Berghaus%20Cup%202011.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
* ''' listopad 2010 '''  - w &amp;quot;Taterniku&amp;quot; nr 3/2010 znajdziecie notatkę o naszym klubie oraz relację z ostatniej wyprawy na Goll (Mateusz Golicz, Damian Żmuda, Michał Wyciślik). Także w &amp;quot;Jaskiniach&amp;quot; nr 2/2010 jest notatka o w/w wyprawie. Zachęcamy do lektury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 30 listopada 2010 '''  - Odbyły się klubowe andrzejki. Na spotkaniu wzięli udział: Ania Szmatłoch, Adam Szmatloch, Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Glowania,  Asia Jawroska, Tomek Jaworski, Basia Szmatloch, Tadek Szmatlłoch, Bianka Witman,  Zygmunt Zbirenda, Henryk Tomanek, Mateusz Golicz, Ola Strach, Damian Żmuda, Damian Szoltysik, Teresa Szoltysik, Michał Mildner, Daniel Bula, Magdalena Baraniok. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 listopada 2010 '''  - na zebraniu będzie skarbnik. Osoby zainteresowane członkostwem w kadrze, proszone są o obecność (podpisy, dopełnienie formalności)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 20 - 21 listopada 2010 '''  - odbyły się Speleokonfrontacje w Podlesicach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 19 - 21 listopada 2010 '''  - w MOK w Nowym Bytomiu odbyły się kolejne (5 już) &amp;quot;Lawiny&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak co roku ciekawe filmy, prezentacje, opowieści związane z górami w różny sposób. Miła atmosfera, fajna oprawa. Były to jubileuszowe 5 już &amp;quot;Lawiny&amp;quot;. Nasz klub zaprezentował: &amp;quot;To był dobry rok&amp;quot; - autor Mateusz Golicz, &amp;quot;Tam i z powrotem&amp;quot; - Kasia Żmuda i Maciej Dziurka, &amp;quot;Manewry ratownictwa jaskiniowego&amp;quot; - Daniel Bula. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczegóły są tu: http://www.in-ni.pl/projekt/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=29&amp;amp;Itemid=40&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 17 listopada 2010 '''  - w klubie odbyła się prezentacja Daniela Buli z ostatnich manewrów ratownictwa jaskiniowego w Tatrach. Obejrzano również zdjęcia z ostatnich wyjazdów do jaskiń Słowenii i Rumunii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 9 listopada 2010 '''  - odbyło się sprzątanie pomieszczeń klubu. Udział wzięli: Ania Szmatłoch, Asia Jaworska, Aga Szmatłoch, Tomek Głowania. Zarząd wyraża ww osobom podziękowania za duży wkład pracy w przywrócenie blasku dla naszego lokalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 - 7 listopada 2010 '''  - odbył się Walny Zjazd PZA. Nasz klub reprezentował Mateusz Golicz. Został zresztą wybrany do Zarządu PZA (gratulacje) Szczegóły dot. zjazdu niebawem. Na stronie PZA skład nowego zarządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 listopada 2010 '''  - starsi członkowie klubu na pewno odwiedzą groby naszych klubowych kolegów, młodszym polecamy zapoznanie się z krótkimi biografiami klubowymi nieżyjących już kolegów: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bronek Szmatłoch - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Bronis%C5%82aw_Szmat%C5%82och &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Franek Kubica - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Franciszek_Kubica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eugeniusz Pęczek - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Eugeniusz_P%C4%99czek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tomasz Wacławczyk - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Tomasz_Wac%C5%82awczyk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* '''październik 2010 '''  - poniżej aktualna lista udostępnionych jaskiń w Tatrach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.tpn.pl/files/news/editor/files/%28zalacznik_1_zarzadzenie%29.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 październik 2010 '''  - na organizowanej przez władze Rudy Śląskiej corocznej imprezie &amp;quot;DZIĘKUJEMY POZARZĄDOWCOM&amp;quot; w MOK w Nowym Bytomiu nasz klub otrzymał wyróżnienie w kategorii ''OBIEŻYŚWIAT''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' od października 2010 '''  - UWAGA: członkowie RKG &amp;quot;NOCEK&amp;quot; za okazaniem legitymacji klubowej mogą po preferencyjnej cenie 12 zł korzystać z ścianki wspinaczkowej centrum sportowego SCARPA w Bytomiu-Szombierkach:  http://www.skarpa.bytom.pl/&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' jesień 2010 '''  - po letnich wojażach prosimy o wyselekcjonowanie zdjęć lub przygotować prezentację z wypraw lub ciekawych wyjazdów. Prosimy o podanie terminu prezentacji w klubie. Informacja zostanie zamieszczona na stronie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 23 - 24 październik 2010 '''  - Walny Zjazd Delegatów Klubów i Sekcji Taternictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu odbył się w Podlesicach w dniach 23-24 października 2010r. Nasz klub reprezentował Mateusz Golicz &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 20 październik 2010 '''  - ze względu na chorobę prelekcja Daniela Buli z manewrów ratownictwa jaskiniowego w Tatrach przełożona&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* '''17 październik 2010 '''- W niedziele na ściance egzamin na KT-start godz. 9-na początek cz.praktyczna, następnie-cz.teoretyczna.Powodzenia :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 16 - 17 październik 2010 '''  - obchody 50 - lecia KKS. Szczegóły tu: http://www.kks.dy.pl/news/50lecie.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 13 października 2010 '''  - UWAGA: w ten dzień w klubie będzie skarbnik. Można uiścić składki, podbić legitymacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 8 - 10 październik 2010 '''   - odbyły się kolejne manewry ratownictwa jaskiniowego w Tatrach. Z naszego klubu brał w nich udział Daniel Bula.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 październik 2010 '''   - w klubie odbyła się prezentacja z wyprawy do Czarnogóry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 - 3 październik 2010 '''  - warsztaty wspinaczkowe dla instruktorów - z RKG uczestniczył Tomasz Jawroski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 30 września 2010 '''  - na stadionie &amp;quot;Pogoni&amp;quot; Nowy Bytom odbył się test Coopera. Damian Szołtysik - 2908 m, Teresa Szołtysik - 2092 m. Tu wszystkie wynik: http://mosir.rsl.pl/index.php?s=36&amp;amp;o=listing_informacji&amp;amp;id_kat=5&amp;amp;id_informacji=4678 . '''5 października 2010''' odbył się kolejny test WPKiW w Chorzowie: Damian Szołtysik - 2998 m, Teresa - 2157.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 wrzesień 2010 ''' - Mateusz Golicz jako pierwszy zakwalifikował się na kurs instruktorski. Gratulacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 września 2010 '''  - zapraszamy na zebrania klubowe o godz. 19.00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010 - ubezpieczenia  '''  &lt;br /&gt;
Austria Alpine Club&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń, 08.06.2010&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje na temat OG PL&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
od 1 września działa promocja dla Nowych Członków&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
PROMOCJA członków – ACTION od 1  września!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od 1 Września 2010 r. nowi członkowie mają bieżący  rok za darmo.&lt;br /&gt;
Zgodnie z mottem: Wszystkie zalety w pełni korzystać z 2010 r., przy czym kwota&lt;br /&gt;
składki działa na cały 2011 r., !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz, kiedy nie wzrosły przez pięć lat składki członkowskie  zdecydowano podczas corocznego spotkania ogólnego stowarzyszenia w Hallein, niewielki wzrost członkostwa od 2011 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1- Członek (członkowie) Rok 1951-1985 ……….. € 61,50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2- B-  Współmałżonkowie członków AV…………€ 42,00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla  Wdów, niepełnosprawnych, bezrobotnych,&lt;br /&gt;
Seniorów, urodzonych w 1950 r. i starszych&lt;br /&gt;
oraz Junior, ur 1986-1992…………………….   € 48.50&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3-cia Dzieci i młodzieży    Ur 1993 i młodsze……. € 28.50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4-ty  Rodziny   ……………………………………. € 103,50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010 - zebrania klubowe  '''  - Jak zwykle latem spotkania w klubie mogą odbywać się nieregularnie z uwagi na różne wyjazdy. Osoby chcące oddać lub wypożyczyć sprzęt muszą się indywidualnie skontaktować z magazynierami, ostatecznie z prezesem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010  '''  - Jak co roku Polski Związek Alpinizmu uruchamia tatrzańskie obozowiska dla wspinaczy i grotołazów. Korzystać z nich mogą w pierwszej kolejności osoby zrzeszone w PZA oraz w federacjach należących do UIAA, wspinacze niezrzeszeni, a pozostałe osoby tylko w wyjątkowych sytuacjach (np. zagrożenie powrotem z gór po zmroku itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obozowiska na Polanie Szałasiska i Polanie Rogoźniczańskiej będą uruchomione od 25 czerwca do 31 sierpnia 2010.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontynuowane będą akcja &amp;quot;Junior&amp;quot; oraz akcja &amp;quot;Senior&amp;quot;, dające 50% zniżki na noclegi. Aby skorzystać z akcji &amp;quot;Junior&amp;quot;;, warunkiem koniecznym jest zaświadczenie o ukończeniu kursu taternickiego (powierzchniowego) lub posiadanie karty taternika jaskiniowego (3 lata od daty ukończenia kursu lub zdania egzaminu w przypadku taterników jaskiniowych) oraz przynależność do klubu zrzeszonego w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobom nocującym zapewniamy: miejsce w namiotach na materacach, możliwość korzystania z kuchni turystycznej (kuchenki gazowe), prymitywne zaplecze sanitarne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczekujemy traktowania bazy tatrzańskiej jako naszego wspólnego dobra, za które razem odpowiadamy jako jedno środowisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każde obozowisko ma swój wewnętrzny regulamin, którego ostateczna interpretacja należy do kierownika taboru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obozowiska leżą na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i obowiązują na nich przepisy ochrony przyrody dotyczące parków narodowych oraz zarządzenia TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szałasiska w Dolinie Rybiego Potoku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taborem kieruje: Julian Kubowicz (tel. +48 666 386 898)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rezerwacje proszę przesyłać SMS-em podając imię i nazwisko osoby rezerwującej, ilość osób i termin pobytu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjęcie rezerwacji będzie każdorazowo potwierdzane SMS-em.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W razie braku miejsc również zostaną wysłane powiadomienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
17 zł - dla członków PZA (8,5 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;),&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Betlejemka, całoroczna baza taterników - Centralny Ośrodek Szkolenia PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bazą kieruje Adrian Koźbiał (tel. +48 603 424 101, e-mail: betlejemka@pza.org.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
24 zł - dla członków PZA (12 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
32 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polana Rogoźniczańska nieopodal Kir Kościeliskich&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taborem kierują Zosia Chruściel i Ewa Libera (tel. +48 602 494 318, e-mail: explorer@iq.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
14 zł - dla członków PZA (7 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;),&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaga: w przypadku braku miejsc w namiotach, a przy wolnych podestach, dopuszcza się możliwość rozbicia własnego namiotu za zgodą kierownika obozowiska i w cenie z nim uzgodnionej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wszystkich wymienionych obiektach członkowie honorowi PZA nocują bezpłatnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do zniżek (takich jak członkowie PZA) uprawnieni są również członkowie organizacji zrzeszonych w UIAA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie zapytania, uwagi, komentarze lub zastrzeżenia do sprawy funkcjonowania obozowisk tatrzańskich należy kierować bezpośrednio do ich kierowników lub do Ditty Kicińskiej (tel. +48 502 125 216, e-mail: kt@pza.org.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W imieniu Komisji Tatrzańskiej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ditta Kicińska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' czerwiec 2010  '''  - szkolenia centralne z autoratownictwa i ratownictwa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Witam,&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Zgodnie z kalendarzem szkoleń w najbliższym czasie odbedą się dwa szkolenia. Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie karty taternika, lub conjmniej ukonczenie kursu taternictwa jaskiniowego. Programy szkoleń znajdują się na stronie PZA, http://www.pza.org.pl/jaskinie/szkolenia.acs.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W dniach '''18-20 czerwca odbędzie się szkolenie z autoratownictwa jaskiniowego''', kierownikiem szkolenia jest Darek Sapieszko, zgłoszenia prosimy przesyłac mailem na adres:  sapiech@poczta.onet.pl  w terminie do dnia 15 czerwca br. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W dniach '''25-27 czerwca odbędzie się szkolenie z ratownictwa jaskiniowego''', kierownikiem szkolenia będzie Marek Lorczyk, zgłoszenia prosimy przesyłać mailem na adres : marek.lorczyk@pza.org.pl  w terminie do dnia 20 czerwca br.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Obydwa szkolenia odbędą się na Jurze, szczegółowe informacje zostaną podane osobom zainteresowanym przez kierowników szkoleń.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z taternickim pozdrowieniem!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Marek Lorczyk PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 12 czerwiec 2010  '''  - Wyniki mistrzostw Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat mężczyzn - rocznik 1993 i starsi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Tomasz Pawlas (jedyny top)|RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Łukasz Pawlas RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Andrzej Rudkowski RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dariusz Rank RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Adam Langer RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat mężczyzn - rocznik 1994 i młodsi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Artur Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Michał Rajda UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Dawid Wisowski UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Michał Chowaniec &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Łukasz Pałka UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Dawid Matuszak UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Paweł Kowalski UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Marcin Potaczała UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat kobiet- rocznik 1993 i starsze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Aleksandra Skowron RKG (jako jedyna przedstawicielka płci pięknej)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem fundatorem nagród był Rudzki Klubu Grotołazów NOCEK. Z ramienia klubu zawody przygotował Wojtek Sitko i Mietek Smetaniuk. Pomogli również Wojtek Wyciślik i Damian Szołtysik. Drogi były ciekawe, dopisała pogoda no może kobiet brakowało. Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2010%2FZawodyWspin&amp;amp;startat=16&lt;br /&gt;
Zarząd dziękuje dyrekcji MOSiR za udostępnienie obiektu i osobom, które przygotowały zawody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
REGULAMIN OTWARTYCH ZAWODÓW WSPINACZKOWYCH O MISTRZOSTWO RUDY ŚLĄSKIEJ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I. Postanowienia ogólne:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Czas i miejsce zawodów: 12.06.2010  (sobota). Ścianka wspinaczkowa na terenie ośrodka MOSiR w Rudzie Śląskiej - Nowym Bytomiu przy ul. Ratowników 2.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Organizatorzy: Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot; i Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Rudzie Śląskiej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Kategorie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Dziewczęta do 16 lat (1994 i młodsze)- ”na wędkę”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Chłopcy do 16 lat (1994 i młodsi)- ”na wędkę”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Dziewczęta powyżej 16 lat (1993 i starsze)- z dolną asekuracją&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Chłopcy powyżej 16 lat (1993 i starsi)- z dolną asekuracją&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Zawody składają się z rundy eliminacyjnej i rundy finałowej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Wyposażenie zawodnika- strój sportowy lub inny nie krępujący ruchów, obuwie sportowe (preferowane lekko ciasne z uwagi na większą możliwość stawania na małych stopniach), chęć do rywalizacji fair play, dobry humor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Zapisy dokonywane będą w dniu zawodów w godzinach &lt;br /&gt;
9:00 do 9:30 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
II. Bezpieczeństwo:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Przed przystąpieniem do zawodów należy zapoznać się &lt;br /&gt;
z regulaminem zawodów i regulaminem ścianki wspinaczkowej (dostępny na miejscu) oraz podpisać stosowne oświadczenie.  &lt;br /&gt;
W przypadku nieletnich wymagana będzie pisemna zgoda rodziców na załączonym formularzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	WAŻNE!!! Uprawianie wspinaczki może stwarzać ryzyko utraty zdrowia lub życia nawet w przypadku respektowania wszelkich zasad bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;
W związku z powyższym uczestnicy zobowiązani są do bezwzględnego przestrzegania w/w regulaminów oraz wszelkich 	poleceń obsługi zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Do asekuracji używa się lin i przyrządów z atestem CE i UIAA. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Górne stanowisko asekuracyjne przy asekuracji „na wędkę” zamocowane jest  w taki sposób, aby lina nie pomagała, nie przeszkadzała i nie stwarzała zagrożenia zawodnikowi podczas wspinaczki na drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Drogi są ułożone w taki sposób, aby zawodnicy w czasie wspinaczki nie przeszkadzali sobie nawzajem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Za bezpieczeństwo podczas asekuracji odpowiedzialna jest doświadczona obsługa zawodów wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Osoby biorące udział w rozgrywkach nie powinny mieć przeciwwskazań do uprawiania sportów wysiłkowych &lt;br /&gt;
i powinny poddać się wcześniej badaniom lekarskim stwierdzającym ich dobry stan zdrowia. Odpowiedzialność, za nie wykonanie badań i wynikające z tego powodu wypadki &lt;br /&gt;
i konsekwencje prawne, spada na zawodników lub ich prawnych opiekunów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Organizator nie ponosi żadnej odpowiedzialności prawnej za wypadki wynikające z udziału w zajęciach osób chorych oraz za skutki owych 	wypadków przed, po i w czasie rozgrywania zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Organizator nie ponosi odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa, regulaminu zawodów, regulaminu ścianki oraz poleceń wydawanych przez operatorów ścianki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
III. Przebieg zawodów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Kolejność startów zawodników w eliminacjach jest ustalona przez sędziego zawodów na podstawie karty zgłoszeniowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Zawody w prowadzeniu polegają na dotarciu do chwytu najwyżej położonego na specjalnie ułożonej do tego drodze wspinaczkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Eliminacje odbywają się na jednej, specjalnie przygotowanej dla danej kategorii drodze. Zawodnicy startują losowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Drogę uznaje się za zakończoną jeśli zawodnik przytrzyma obiema rękami chwytu oznaczonego jako TOP.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Przejście uznaje się za zakończone w przypadku:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a.	Dojścia do topu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b.	Obciążenia liny bądź odpadnięcia &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
c.	Złapania się liny, ekspresa, plakietki lub chwytu nie należącego do danej drogi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
d.	Gdy zawodnik po starcie dotkną ziemi jakkolwiek częścią ciała&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e.	Na wyraźne życzenie zawodnika&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Do rundy finałowej zostaje zaklasyfikowanych 6 zawodników &lt;br /&gt;
z każdej kategorii, z 6 najlepszymi wynikami rundy eliminacyjnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Jeżeli obowiązująca liczba zawodników kwalifikująca się do finałów została przekroczona w wyniku osiągnięcia przez zawodników tych samych miejsc, do finału kwalifikuje się odpowiednio większa liczba zawodników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Finał odbywa się na jednej (dla każdej kategorii), specjalnie przygotowanej drodze. Zawodnicy startują w kolejności odwrotnej do miejsc zajętych w eliminacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	W przypadku miejsc ex aequo, o klasyfikacji zawodników decydują miejsca zajęte w eliminacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
IV. Incydenty techniczne:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Incydentami technicznymi są następujące zdarzenia:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a.	ułamany lub obracający się chwyt&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b.	inne okoliczności nie będące wynikiem działań zawodnika, mogące mu przeszkodzić lub w sposób niesprawiedliwy pomóc podczas wspinaczki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Jeżeli zawodnik przerwie swój start w wyniku incydentu technicznego, powinien ponownie wystartować bezzwłocznie po dokonaniu przez obsługę stosownej naprawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Wszelkie spory rozstrzyga sędzia zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
V. Nagrody&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Organizator zawodów ustanawia nagrody rzeczowe oraz dyplom dla zawodników, którzy w finale uzyskali w kolejności trzy najlepsze wyniki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
VI. Postanowienia końcowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Ostateczna interpretacja niniejszego regulaminu należy do organizatorów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	W wszystkich nie ujętych w regulaminie sprawach decydują sędziowie i organizatorzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 10 czerwca 2010  '''  -  na stadionie KS. &amp;quot;Pogoń&amp;quot; odbył się wiosenny test Coopera. Przybyło tylko 3 klubowiczów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyniki: Damian Szołtysik - 3000 m, Grzegorz Szczurek - 2800 m, Olek Kufel - 2200 (ale po biegu długodystansowym)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 12 czerwca 2010  '''  - mistrzostwa Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej. W tym roku miasto nie patronuje ani nie wspiera zawodów więc mogą startować członkowie klubu. Jeżeli ktoś w sobotę nigdzie nie wyjeżdża to może przyjść na zawody a przy okazji pomóc przy organizacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 9 czerwca 2010  '''  - Lista osób, które zadeklarowały korzystanie z ścianki wspinaczkowej w Nowym Bytomiu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''UWAGA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z ścianki zgadzamy się z poniższym oświadczeniem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oświadczam, że posiadam niezbędne kwalifikacje do samodzielnego korzystania z ścianki wspinaczkowej. Znany jest mi regulamin ścianki oraz posiadam atestowany sprzęt do wspinaczki. Wspinam się na własną odpowiedzialność oraz ponoszę odpowiedzialność za osoby będące i wspinające się ze mną.&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Łukasz Korzeniowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Ryszard Widuch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Damian Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Dariusz Rank&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Daniel Bula&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Mateusz Górowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Aleksandra Strach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Damian Żmuda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Aleksandra Skowron&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	Wojciech Sitko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Mieczysław Smetaniuk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
12.	Tadeusz Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
13.	Barbara Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
14.	Agnieszka Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.	Tomasz Głowania&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.	Tomasz Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
17.	Grzegorz Szczurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
18.	Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
19.	Karol Jagoda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20.	Anna Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
21.	Adam Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
22.	Michał Wyciślik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
23.	Łukasz Pawlas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
24.	Tomasz Pawlas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25.	Damian Ozimina&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
26.	Aleksander Kufel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27.	Adam Domin&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
28.	Tomasz Jaworski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
29.	Joanna Jaworska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30.	Jerzy Krzyżanowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
31.	Adam Langer&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 czerwca 2010  '''  -  ok. godz. 13-stej odbędzie się IV Msza Św. w Jaskini Wiercicy, w intencji &amp;quot;tych co zginęli w górach i jaskiniach&amp;quot;. Już po raz czwarty przybędą wszyscy ci, którzy chcą w ten sposób uczcić pamięć swoich przyjaciół których już niema między nami. I tym razem tą Mszę Św. celebrować będzie Ojciec Piotr Graczykowski. (Speleo Myszków)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 5 czerwca 2010  '''  - &amp;quot;Złoty Karabinek&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 - 30 maja 2010  '''  - obchody 34 - lecia klubu na skałkach w Ryczowie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 maja 2010  '''  - zajęcia na ściance w G7 odwołane. Wspinają się studenci z Politechniki Śląskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 21 - 23 maja 2010  '''  - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego w Morskim Oku. Tu szczegóły - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/weterani.htm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 22 maja 2010  '''  - I wspinaczkowy Memoriał Andrzeja Skwirczyńskiego w dolinie Kobylańskiej. Szczegóły na forum klubowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 maja 2010  '''  - Memoriał Malinowskiego w skialpinizmie. Tu szczegóły  http://www.memorial.topr.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=1&amp;amp;Itemid=2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' kwiecień 2010 '''  - w czwartki o godz 19.00 biegamy na stadionie &amp;quot;Pogoni&amp;quot; i w jego okolicy. Zapraszamy wszystkich chętnych do ruchu na świeżym powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' kwiecień 2010 '''  - ukazał się nowy biuletyn PZA - http://www.pza.org.pl/download/309782.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 23 - 25 kwiecień 2010 '''  - w MOK Ruda Śląska (Nowy Bytom) odbyły się SPOTKANIA LUDZI WODY. Były również ciekawe filmy z nurkowania w jaskiniach. Bardzo fajna impreza, przygotowana przez b. czł. naszego klubu Michała Kuszewskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 marzec 2010 '''  - w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim Damian Szołtysik zajął II miejsce w kategorii nestorów. W ogólnej klasyfikacji - 15. Tu szczegółowe wyniki: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2010/ppa/klasyfikacja%20PPA%202010.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 - 28 marzec 2010 '''  - odbyło się szkolenie z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej. W szkoleniu udział wzięli:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Kasia Jasińska – Żmuda             ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Maciej Dziurka                     ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Andrzej Rudkowski                  ''RKG – kursant&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Damian Ozimina                     ''RKG – kursant&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Tomasz Zięć                        ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Krzysztof Atamaniuk               ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Aleksandra Krzyżanowska ''RKG – kursantka''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Jerzy Krzyżanowski ''RKG – kursant''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Paulina Dałkowska                 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	Paweł Twardoch   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Tomasz Wieszyński                 ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w przyjaznej, aktywującej uczestników atmosferze i w przeważającej mierze polegało na zastosowaniu teorii w praktyce. Toteż do bólu opatrywaliśmy rany, reanimowaliśmy poszkodowanych (fantomy dorosłych i niemowląt), ewakuowaliśmy się w warunkach symulacji kolizji komunikacyjnych (zajęcia w plenerze), odkryliśmy „tajniki” kasków motocyklowych i działanie defibrylatora AED. Poznaliśmy podstawy prawne udzielania pierwszej pomocy, cele i zasady funkcjonowania PCK oraz historię powstania organizacji.   &lt;br /&gt;
Zajęcia poprowadził instruktor PCK Pan Sławomir Czypczar, któremu  serdecznie dziękujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze swojej strony dziękuje wszystkim uczestnikom szkolenia za przybycie, poświęcenie weekendu, zaangażowanie, dobry humor podczas zajęć i twórczą inwencję. Dziękuję Prezesowi za udostępnienie nam sali wykładowej i poparcie projektu, Oli Strach za dofinansowanie kursantów, Piotrowi Strzeleckiemu bez pośrednictwa którego to szkolenie nie udałoby się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2010%2Fszkolenie%20pp&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 marzec 2010 '''  -  szkolenie koleżeńskie z technik linowych (M. Dziurka)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 i 31 marzec 2010 '''  - w klubie odbyło się szkolenie koleżeńskie dot. zastosowania sprzętu w różnych dziedzinach działalności górskiej (A. Rudkowski)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 22 marzec 2010 '''  - godz. 17.00 na ściance - szkolenie koleżeńskie z zakresu podstaw wspinaczki (D. Szołtysik)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 17 marzec 2010 '''  - odbyło się walne zebranie sprawozdawcze. Wzięło w nim udział 28 osób (w drugim terminie). Przewodniczącym zebrania był prezes klubu Damian Szołtysik, sekretarzem Maciej Dziurka. Jak co roku przedstawiono sprawozdania z działalności statutowej, finansowej (Komisja Rewizyjna nie miała uwag do pracy Zarządu ale zwróciła uwagę na pracę magazynu klubowego a konkretnie zaapelowała do członków klubu o terminowe oddawanie czystego sprzętu bezpośrednio przez osobę wypożyczającą), dyskutowano nad rozplanowaniem budżetu, planami wypraw. Wszystkie sprawozdania zostały jednogłośnie przyjęte.  Wybrano też delegata na Walny Zjazd PZA. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wolnych wnioskach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T. Jaworski zasugerował wymianę oporęczowania na ściance w ramach zajęć kursowych, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
D. Szołtysik - zorganizowanie amatorskich mistrzostw miasta w wspinaczce sportowej (W. Sitko, M. Smetaniuk), &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. Dziurka - wytypowanie i poparcie kandydatów na kurs instruktorski, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T. Jaworski i W. Wyciślik - przegląd kompletów klubowego sprzętu osobistego i jego doposażenie, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. Dziurka - przekazanie pieniędzy z starego kursu na zastąpienie zużytego sprzętu oraz wynikłe potrzeby kursu bieżącego, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
B. Szmatłoch - ustalenie daty obchodów 34-lecia klubu - po burzliwej dyskusji ustalono ją na 29 - 30 maja na Jurze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Członkowie klubu planują wziąć udział w wyprawach na Goll, Hagen, Rumunii a także w kilku przedsięwzięciach wspinaczkowych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zebraniu członkowie mogli zapoznać się bliżej z projektem PZA &amp;quot;NASZE SKAŁY&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na koniec prezes podziękował wszystkim za pracę w klubie i zamknął zebranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby biorące udział w zebraniu: Damian Szołtysik, Barbara Szmatłoch, Tadeusz Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Głowania, Damian Ozimina, Karol Jagoda, Mateusz Górowski, Aleksandra Strach, Henryk Tomanek, Rafał Pośpiech, Tadeusz Lonczyk, Mieczysław Smetaniuk, Łukasz Korzeniowski, Aleksandra Skowron, Michał Wyciślik, Anna Szmatłoch, Daniel Bula, Joanna Wasil, Wojciech Wyciślik, Łukasz Pawlas, Maciej Dziurka, Katarzyna Jasińska-Żmuda, Wojciech Sitko, Jan Dobkowski, Łukasz Zawada, Tomasz Jaworski, Joanna Jaworska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkoda, że więcej osób nie znalazło czasu na udział w zebraniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  - uzupełnienie zaległych informacji: są nowe dzieci &amp;quot;klubowe&amp;quot;. Michał i Kasia Wyciślik mają od niedawna córkę Anię a Mietek Smetaniuk synka Kacpra. Serdecznie gratulujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  '''- prosimy o niezwłoczne dostarczenie do klubu wypożyczonego sprzętu. Będzie robiona inwentaryzacja i sprzęt musi być w komplecie do 3 marca 2010. '''. Jednocześnie przypominamy, że sprzęt należy zwrócić na najbliższym zebraniu klubowym po wyjeździe (dopuszczalne są 2 tygodnie ale pamiętać należy, że na sprzęt mogą czekać inne osoby) o ile nie uzgodniono inaczej z magazynierem. Regulamin: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Regulamin_korzystania_z_magazynu_klubowego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  - osoby, które zapisały się do klubu a nie biorą udział w kursie taternictwa jaskiniowego będą miały możliwość wziąć udział w wstępnym szkoleniu na ściance wspinaczkowej w G7. Spotkania będą miały na celu zapoznanie z podstawowym sprzętem taternickim i jaskiniowym oraz poćwiczyć podstawowe operacje związane z zjazdem i wychodzeniem na linie, węzły, stanowiska itp. Wszystkich, którzy chcą skorzystać z tej oferty prosimy o zgłoszenie akcesu w dniu &amp;lt;b&amp;gt;3 marca na zebraniu klubowym o godz. 19.30.&amp;lt;/b&amp;gt;&lt;br /&gt;
Odbędą się 3 bloki zajęć w poniedziałki lub piątki (do ustalenia) w godz. 17 - 19. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby, które wyraziły chęć wzięcia udziału w szkoleniu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Tomasz Zięć, Krzysztof Atamaniuk, Tomasz Wieszyński, Adam Langer, Rafał Pośpiech''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 15 marzec 2010 '''  - na ściance odbyło się szkolenie w posługiwaniem się sprzętem specjalistycznym (T. Jaworski)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 10 marzec 2010 '''  - nauka węzłów stosowanych w naszej działalności dla nowych członków klubu (D. Szołtysik)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' luty 2010 '''  propozycja szkolenia medycznego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
''Klubowicze, kursanci i sympatycy….''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na szkolenie „Pierwszej Pomocy”, które planowane jest na wybrany weekend marcowy (do ustalenia) a odbędzie się w szkole Prezesa przy siedzibie klubowej. Szkolenie obejmuje 16 godz. zajęć praktycznych a jego uczestnicy otrzymają certyfikaty honorowane we wszystkich krajach Unii Europejskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Program szkolenia „Pierwszej Pomocy” obejmuje zajęcia praktyczne z następujących zagadnień:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Podstawy prawne udzielania pierwszej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Bezpieczeństwo i podstawowe zasady udzielania PP.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Pierwsza pomoc w nagłych stanach zagrożenia życia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Resuscytacja krążeniowo - oddechowa niemowlęcia, dziecka, dorosłego (prowadzona na realistycznych fantomach firmy Laerdal).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Obsługa i zastosowanie defibrylatora AED.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Opatrywanie ran i krwotoków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Pierwsza pomoc w urazach termicznych (oparzenia, odmrożenia, wychłodzenia, udar cieplny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Opatrywanie przyrządowe i bezprzyrządowe urazów kostnych i stawowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	PP w urazach głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej i brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	 Pierwsza pomoc w wypadkach komunikacyjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Transport poszkodowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koszt szkolenia to 150 zł od osoby. Warunkiem jego przeprowadzenia jest zgromadzenie grupy minimum 10 uczestników. Lista ochotników jest otwarta do 7 marca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Uprawiamy niebezpieczne sporty. Każdy z nas ma świadomość związanych z tym zagrożeń. Każdy jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo własne i swojego górskiego partnera. Jeśli nie jesteście pewni swoich umiejętności, jeśli czuliście się bezradni w sytuacji zagrożenia życia i konieczności udzielenia pomocy w górach, jaskiniach, na chodniku, na drodze, to szkolenie jest adresowane do Was – ludzi gór i zwykłych przechodniów.  &lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Serdecznie zapraszamy''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Piotr Strzelecki, Kasia Żmuda''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapisy prowadzi Kasia Ż.  altamal@wp.pl &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' luty 2010 '''  - 1% na Fundusz Kukuczki, poniżej szczegóły:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.fundacjakukuczki.pl//pages/jeden-procent.php&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' sezon zimowy 2010 '''  - informacje dla skiturowców o zawodach w narciarstwie wysokogórskim. Szczegóły na stronie PZA i Kandaharu (w INNYCH STRONACH):&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
W roku 2010 Puchar Polski amatorów ma osiem edycji:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
edycja termin nazwa konkurencja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. 16.01.10 Puchar Czantorii indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. 13.02.10 Alpin Sport Ski Tour Race indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. 14.02.10 Puchar Pilska zespołowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. 27.02.10 Puchar Połonin indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. 07.03.10 IV Zawody Skitourowe o Puchar PolarSportu indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. 14.03.10 Memoriał J. Strzeleckiego zespołowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. 20.03.10 Puchar im. Józefa Oppenheima indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. 27.03.10 Zawody w ski-alpinizmie KW Zakopane indywidualna&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2010 '''  - Oferta Sklepu Podróżnika skierowana dla Rudzkiego Klubu Grotołazów „NOCEK”&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Mamy przyjemność zaproponować Państwu zakup przewodników wspinaczkowych i turystycznych, map i wielu innych ciekawych publikacji z rabatami do 25%. Warunki uzyskania zniżek wraz z cennikami wybranych pozycji z szerszej oferty zamieszczamy poniżej.&lt;br /&gt;
Wykaz wszystkich książek i map w ofercie Sklepu Podróżnika wraz z cenami detalicznymi dostępny jest na stronie: www.sp.com.pl.&lt;br /&gt;
I PRZEWODNIKI WSPINACZKOWE (górskie i skałkowe) – str. 1&lt;br /&gt;
II KOMPLETNY WYKAZ KSIĄŻEK WYDAWANYCH PRZEZ SKLEP PODRÓŻNIKA – str. 2&lt;br /&gt;
III Szczegółowe warunki uzyskania zniżek – str. 4&lt;br /&gt;
Jeśli są Państwo zainteresowani naszą propozycją, prosimy o przesłanie niniejszej oferty członkom Klubu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I Wybór przewodników wspinaczkowych&lt;br /&gt;
Lp.	Tytuł	Wydawnictwo i rok wydania	Cena det.	Cena z rabatem&lt;br /&gt;
1	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe wokół Cortiny D’Ampezzo, M. Bernardi	Sklep Podróżnika, 2008	89,00	66,75&lt;br /&gt;
2	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowei ferraty wokół dol. Val Gardena, M. Bernardi	Sklep Podróżnika 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
3	Jura II, P. Haciski (część środkowa)	Wydawnictwo RING 2009 (III wyd.)	44,00	41,80&lt;br /&gt;
4	Severni Vapencowe Alpy (I), J. Novak	Montana Brno, 2001 (I wyd.) 248 str.	29,00	24,65&lt;br /&gt;
5	Severni Vapencowe Alpy (II), J. Novak	Montana Brno, 2002 (I wyd.) 298 str.	29,00	24,65&lt;br /&gt;
6	Jura I, P. Haciski (część północna)	Wydawnictwo RING, 2009	44,00	41,80&lt;br /&gt;
7	Ostańce Jerzmanowickie. Dol. Szklarki, T. Ślusarczyk	Fastwork&amp;amp;Navigator, 2008	42,00	37,80&lt;br /&gt;
8	Dolina Będkowska, R. Nowak, P. Rostek	Alpin Media Sp. z o. o., 2008	39,00	37,05&lt;br /&gt;
9	Szpiglasowy Wierch (t. 11),W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 2005	38,00	36,10&lt;br /&gt;
10	Croatia Climbing Guide, B. Cujic	Astroida, 2007 (wyd. IV)	178,00	160,20&lt;br /&gt;
11	Europa Atlas Wspinaczkowy, S. M. Green	Eremis, 2007	29,80	26,82&lt;br /&gt;
12	Lofoten Rock, C. Craggs, T. Enevold	Rockfax, 2008	134,00	113,90&lt;br /&gt;
13	Heavy Water. Ice climbing in Rjukan Norway, J. Haukassven, T. A. Bordevik	Rockfax, 2008	112,00	95,20&lt;br /&gt;
14	Krym Przewodnik wspinaczkowy, R. Nawrot, A. Borecka	Stapis, 2008	9,98	8,98&lt;br /&gt;
15	Antalya a rock climbing rock Turcja), Öztürk Kayikiçi, Nermin Ketenci, Emel Yenigelen	Mega Basim,  2007	149,00	134,10&lt;br /&gt;
16	Cuba Climbing, A. Fernandez, A. Menocal	Quickdraw Pubblications, 2005	99,00	84,15&lt;br /&gt;
17	Mount Rainier. A climbing guide, M. Gauthier	The Mountaineers, 2007	89,00	75,65&lt;br /&gt;
18	Rudawy Janowickie Przewodnik Wspinaczkowy, K. Burzawa, A. Sobczyk	Sudetica Verticalia, 2006	29,00	26,10&lt;br /&gt;
19	Mont Blanc Massif 1-Selected Climbs , L. Griffin	Alpine Club, 2002	78,00	66,30&lt;br /&gt;
20	Mont Blanc Massif 2-Selected Climbs, L. Griffin 	Alpine Club, 2002	78,00	66,30&lt;br /&gt;
21	Skarżyce-Piaseczno (Skałki Jury 7),M. J. Kiełkowscy	Explo, 1999	22,50	21,40&lt;br /&gt;
22	Mirów (Skałki Jury 6) , M. J. Kiełkowscy	Explo, 1994	22,50	21,40&lt;br /&gt;
23	Cubryna (t. 8), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 2001	38,00	36,10&lt;br /&gt;
24	Góry Sokole Przewodnik Wspinaczkowy, A Sobczyk, W. T. Wajda	Sudetica Verticalia, 2007	44,00	41,80&lt;br /&gt;
25	Masyw Świnicy (Tatry Wysokie cz.I) , J. Kiełkowski	Explo, 1997	33,00	31,35&lt;br /&gt;
26	Grań Żabiego (t. 7), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 1999	38,00	36,10&lt;br /&gt;
27	Góra Zborów (Skałki Jury t.2) , M. J. Kiełkowscy	Explo, 1992	22,40	21,28&lt;br /&gt;
28	Tatry Bielskie, cz. zach. (t. 4), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 1997	24,00	22,80&lt;br /&gt;
29	Solo granito,Val Masino (Val di Mello), Bregaglia, Disgrazia,M. Sertori, G. Lisgnoli	Edizioni Versante Sud	129,90	97,40&lt;br /&gt;
30	Paklenica Climbing Guide, B. Cuijic	Astroida	163,00	146,70&lt;br /&gt;
31	Crete Kapetania – Kofinas Climbing guide, P. Bugada	La Corditelle	116,00	87,00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
II Książki wydawane przez wydawnictwo Sklep Podróżnika - rabat w wysokości 25%&lt;br /&gt;
Lp.	Tytuł	Opis	Rok wydania	Cena det.	Cena z rabatem &lt;br /&gt;
1.	Alpejskie czterotysięczniki,R. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2006	54,00	40,50&lt;br /&gt;
2.	Alpejskie trzytysięczniki t. IR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2007	49,00	36,75&lt;br /&gt;
3.	Alpejskie trzytysięczniki t. IIR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2008	49,00	36,75&lt;br /&gt;
4	Alpejskie trzytysięczniki t. IIIR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowyNOWOŚĆ SIEPIEŃ 2009	2009	49,00	36,75&lt;br /&gt;
5	Alpy, J. Babicz, D. Tkaczyk	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2006	44,00	33,00&lt;br /&gt;
6	Alpy Austriackie t. I, K. Reynolds	Przewodnik turystycznyNOWOŚĆ LIPIEC 2009	wydanie I, 2009	49,00	36,75&lt;br /&gt;
7	Alpy Austriackie t. II,K. Reynolds	Przewodnik turystycznyNOWOŚĆ SIERPIEŃ 2009	wydanie I, 2009	55,00	41,25&lt;br /&gt;
8	Alpy Francuskie, J. Babicz	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2007	44,00	33,00&lt;br /&gt;
9	Alpy Szwajcarskie, J. Babicz	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2008	44,00	33,00&lt;br /&gt;
10	Bajkał i Góry Przybajkała,A. Wiącek, J. Łukowski	Przewodnik krajoznawczo-trekkingowy	wydanie I, 2008	59,00	44,25&lt;br /&gt;
11	Dolomity t. I, D. Tkaczyk	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2006	49,00	36,75&lt;br /&gt;
12	Dolomity t. II, D. Tkaczyk	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2006	49,00	36,75&lt;br /&gt;
13	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe wokół Cortiny D’Ampezzo, M. Bernardi	przewodnik wspinaczkowy	wydanie I, 2008; wydanie II 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
14	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe i ferraty wokół dol. Val Gardena, M. Bernardi	przewodnik wspinaczkowyNOWOŚĆ LIPIEC 2009	wydanie I, 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
15	Himalaje Nepalu, J. Kurczab	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2007	54,00	40,50&lt;br /&gt;
16	Pireneje t. I Francja,K. Reynolds	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie I, 2008	54,00	40,50&lt;br /&gt;
17	Pireneje t. II. Hiszpania, Andora, Pirenejski Szlak Wysokogórski, K. Reynolds	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie I, 2008	44,00	33,00&lt;br /&gt;
18	Na nartach biegowych,G. Sadowski	Poradnik narciarski	wydanie II, 2005	19,00	14,25&lt;br /&gt;
19	Na nartach zjazdowych,Z. Stanisławski	Poradnik narciarski	wydanie II, 2005	32,00	24,00&lt;br /&gt;
20	Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich,K. Życzkowski, J. Wala	Przewodnik narciarski	2004	33,00	24,75&lt;br /&gt;
21	Wokół Mont Blanc, K. Reynolds	Przewodnik turystyczny	LATO 2010&lt;br /&gt;
22	Kanioning Klasyczne kaniony w Hiszpanii, Francji i Włoszech, J. Bull		WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
23	Prowansja,. J. Norton	Przewodnik turystyczny	WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
24	Korsyka GR20 i inne trasy piesze na wybrzeżu i w głębi wyspy. Ajaccio, Bastia, Calvi, Corte i Porto-Vecchio, D. Abram	Przewodnik turystyczny	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
25	Dolomity, t. III Brenta, D. Tkaczyk	Przewodnik turystyczny	LATO 2010&lt;br /&gt;
26	Andy 320 łatwych i trudnych andyjskich szczytów, J. Biggar	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	JESIEŃ 2010&lt;br /&gt;
27	Aconcaugua, J. Ryan	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	JESIEŃ 2010&lt;br /&gt;
28	Narciarstwo wysokogórskie w Wysokich Taurach, T. Schranz	Przewodnik narciarski	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
29	Narciarstwo wysokogórskie w Alpach t. I, B. O’Connor	Przewodnik narciarski	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
30	Narciarstwo wysokogórskie w Alpach t. II, B. O’Connor	Przewodnik narciarski	WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
31	Sztuka zimowej wędrówki czyli jak przemieszczać się na nartach i biwakować w śniegu, A. O’Bannon, M. Clelland	Poradnik turysty narciarskiegoNOWOŚĆ 2009	2009	34,00	25,55&lt;br /&gt;
32	Sztuka telemarku 123 zachwycające rady, jak doskonalić jazdę telemarkiem, A. O’Bannon, M. Clelland	Poradnik narciarskiNOWOŚĆ 2009	2009	29,00	21,75&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
III Warunki otrzymania zniżek&lt;br /&gt;
Sklep Podróżnika udziela zniżek na książki wydawnictwa Sklep Podróżnika w wysokości 25%, na publikacje (w tym mapy) wydawnictw: Kompass, Michelin, Lonely Planet, Geographer's AZ, Reise Know How, ITMB, Tabacco w wysokości 20%, dla pozostałych wydawnictw górskich (przewodniki, mapy, poradniki) rabaty przedstawiono w tabeli poniżej. Warunkiem otrzymania takiej zniżki jest zamówienie przez Klub ponad 10 dowolnych publikacji (sumarycznie map i/lub książek). Koszty transportu ponosi odbiorca (tabela opłat poniżej). W przypadku mniejszych zamówień do 10 egzemplarzy prosimy o kontakt z Agentem. M-ARTE może zaproponować połączenie takiego zamówienia z innym zamówieniem np. zaprzyjaźnionego klubu, koła lub innej organizacji tego typu w okolicy. &lt;br /&gt;
Zniżki na inne produkty Sklepu Podróżnika będą ustalane indywidualnie przez Sklep Podróżnika za pośrednictwem M-ARTE.&lt;br /&gt;
Rabaty na publikacje pozostałych wydawnictw: &lt;br /&gt;
wydawnictwo	wysokość rabatu&lt;br /&gt;
Alpin Media Sp. z o. o.	5%&lt;br /&gt;
Alpina Editorial	15%&lt;br /&gt;
Alpine Club	15%&lt;br /&gt;
Andes	15%&lt;br /&gt;
Annapurna	10%&lt;br /&gt;
Astroida	10%&lt;br /&gt;
Cicerone	15%&lt;br /&gt;
Compass	10%&lt;br /&gt;
Deutche Alpenverein 	15%&lt;br /&gt;
Dimap	10%&lt;br /&gt;
Eremis	10%&lt;br /&gt;
Explo	5%&lt;br /&gt;
Fastwork&amp;amp;Navigator	10%&lt;br /&gt;
Himalayan MapHouse (Nepa Maps)	15%&lt;br /&gt;
ICC (Institut Geographic de Cataluna) 	15%&lt;br /&gt;
IGC (Instituto Goografico Centrale)	15%&lt;br /&gt;
IGN (Institut Geographique National)	15%&lt;br /&gt;
Kartforlaget Landmateriet	15%&lt;br /&gt;
La Corditelle	15%&lt;br /&gt;
Mega Basim	10%&lt;br /&gt;
Montana Brno	15%&lt;br /&gt;
Quickdraw Pubblications	15%&lt;br /&gt;
Rewasz	10%&lt;br /&gt;
Rockfax	15%&lt;br /&gt;
Rother	15%&lt;br /&gt;
Shocart 	10%&lt;br /&gt;
Stapis	10%&lt;br /&gt;
Sudetica Verticalia	5%&lt;br /&gt;
Swisstopo	15%&lt;br /&gt;
The Mountaineers	15%&lt;br /&gt;
Trails Illustrated/ National Geographic	15%&lt;br /&gt;
Ugland IT	15%&lt;br /&gt;
Versante Sud	15%&lt;br /&gt;
VKU Harmanec	10%&lt;br /&gt;
Wydawnictwo Górskie	5%&lt;br /&gt;
Wydawnictwo RING	5%&lt;br /&gt;
Rabaty na pozostałe wydawnictwa – do uzgodnienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przesyłka&lt;br /&gt;
Koszty dostawy przesyłki do klienta (doliczane do wartości zamówienia) są następujące:&lt;br /&gt;
kurier (paczka do 30 kg) - 20zl;&lt;br /&gt;
pocztowa paczka ekonomiczna (2-5kg)-13zl, (5-10kg)-18zl;&lt;br /&gt;
pocztowa paczka priorytetowa (2-5kg)-14,50zl, (5-10kg)-20,50zl.&lt;br /&gt;
W przypadku zamówień o wartości powyżej 300 zł preferujemy przesyłkę kurierem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontakt w sprawie zamówień i ewentualnych pytań:&lt;br /&gt;
M-ARTE Oficjalny Agent Sklepu Podróżnika&lt;br /&gt;
martastarosolska@gmail.com, Tel. 608 57 50 02&lt;br /&gt;
Termin płatności i sposób uiszczania opłat:&lt;br /&gt;
Opłaty za książki można uiszczać przy odbiorze za pobraniem (proszę pamiętać o zwyczajowej, dodatkowej opłacie) lub przelewem na wskazane konto Sklepu Podróżnika.&lt;br /&gt;
W przypadku większych zamówień (powyżej 20) preferujemy przelew.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 16 luty 2010 '''  - u państwa Szmatłochów na Kłodnicy odbył się kolejny Śledź tym razem pod hasłem BOLLYWOOD. Wspaniała oprawa, dekoracje i cudowne kreacje kobiet (mężczyzn zresztą też). Można było poczuć się jak w baśni z krainy 1001 nocy. Wszystko okraszone hinduską muzyką, bollywoodzkim filmem w tle. Były również tańce wschodnie i fakirzy (próby stawania na desce z gwoździami na szczęście nie zakończyły się kalectwami). Jak na wschodnie tradycje przystało siedzieliśmy na ziemi (poduszkach), delektując się potrawami, tudzież trunkami i paląc fajkę wodną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ps. Basia, wielkie dzięki za przygotowanie tego wszystkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W spotkaniu brali udział: Basia Szmatłoch, Tadek Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Heniek Tomanek, Monika Tomanek, Zygmunt Zbirenda, Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Tomek Głowania, Wojtek Rusek, Justyna Rusek, Ania Fulde, Jurek Fulde, Bianka Witman, Wojtek Orszulik, Ewa Orszulik, Maciej Dziurka, Damian Szołtysik, Teresa Szołtysik, Daniel Bula, Janusz Dolibog  oraz inne osoby tow.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 marzec 2010 '''  - Zaproszenie na jubileusz 60-lecia STJ KW-Kraków&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 05-07 luty 2010 '''  - FESTIWAL GÓRSKI WONDÓŁ CHALLENGE 2010&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 styczeń 2010 '''  - odbyło się spotkanie (zebranie) na lodowisku w Orzegowie. Na łyżwach jeździli: Wojtek Wyciślik, Kasia Żmuda, Maciej Dziurka, Damian Szołtysik, Teresa Szołtysik, Ola Skowron (tylko towarzysko). Lodowisku w Orzegowie jest pełnowymiarowe a ludzi nie ma dużo. Można doszlifować swoje umiejętności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 4 styczeń 2010 '''  - informacje dla taterników:&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Komisja Tatrzańska informuje o terminie i cenach noclegów dla wspinaczy z klubów zrzeszonych w Polskim Związku Alpinizmu oraz warunkach koniecznych do spełnienia, aby stać się beneficjentem „Akcji Junior” w sezonie zimowym 2010.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przyjemnością informujemy, że dzięki uprzejmości Pani Marii Łapińskiej i decyzji Zarządu Polskiego Związku Alpinizmu, członkowie klubów zrzeszonych w Związku, w okresie od 4 stycznia do 5 kwietnia 2010 będą mogli skorzystać z tańszych noclegów w Starym Schronisku w Morskim Oku (ceny będą takie same jak w sezonie 2009).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2010): 17 zł + 1 zł opłaty klimatycznej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla uczestników „Akcji Junior”: 10 zł + 1 zł opłaty klimatycznej („Akcja Junior”  przeznaczona jest dla wspinaczy w wieku do 30 lat, którzy legitymują się kartą taternika lub zaświadczeniem o ukończeniu kursu tatrzańskiego nie starszym niż 3 lata).&lt;br /&gt;
Rezydentem PZA w Morskim Oku będzie koleżanka Ewa Libera (tel. 609 677 756), i to w Jej kompetencjach leży podjęcie decyzji czy zgłaszające się osoby otrzymają zwrot dodatkowych kwot w ramach „Akcji Junior” (działalność wspinaczkowa, zaświadczenie od instruktora ze szkoły wspinaczkowej o ukończonym szkoleniu taternickim itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA „Betlejemka”, na Hali Gąsienicowej, ceny noclegów kształtują się następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2010): 24 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla uczestników „Akcji Junior”: 12 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla członków honorowych PZA: bezpłatnie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla pozostałych osób: 30 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacji na temat miejsc udziela kierownik COS PZA Betlejemka — Adrian Koźbiał&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon komórkowy: 603 424 101,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon stacjonarny: 018 201 91 24,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e-mail: betlejemka@pza.org.pl.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komisja Tatrzańska PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 styczeń 2010 '''  -  KS &amp;quot;Pogoń&amp;quot; Nowy Bytom - noworoczne bieganie. Udział wzięli Damian i Teresa Szołtysik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2009]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2008]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2007]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2006]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2005]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2004]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1640</id>
		<title>Aktualności</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1640"/>
		<updated>2010-11-15T20:56:49Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* ''' 24 listopada 2010 '''  - w klubie odbędzie się przełożona prezentacja Daniela Buli z ostatnich manewrów ratownictwa jaskiniowego w Tatrach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 19 - 21 listopada 2010 '''  - w MOK w Nowym Bytomiu odbędą się kolejne (5 już) &amp;quot;Lawiny&amp;quot;. Nasz klub wystawi 4 prezentacje. Szczegóły ukażą się tu: http://www.in-ni.pl/projekt/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=29&amp;amp;Itemid=40&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 20 - 21 listopada 2010 '''  - kolejne Speleokonfrontacje w Podlesicach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' listopad i grudzień 2010 '''  - w związku z zmianą treningów ścianka dla członków klubu będzie dostępna w każdy poniedziałek od 17.00 do 19.00 i w co drugi piątek tj. 12, 26 listopad oraz 3 i 17 grudzień w godz. 17.00 do 19.00. Taka sytuacja potrwa do końca lutego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* '''październik 2010 '''  - poniżej aktualna lista udostępnionych jaskiń w Tatrach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.tpn.pl/files/news/editor/files/%28zalacznik_1_zarzadzenie%29.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
* ''' 9 listopada 2010 '''  - odbyło się sprzątanie pomieszczeń klubu. Udział wzięli: Ania Szmatłoch, Asia Jaworska, Aga Szmatłoch, Tomek Głowania. Zarząd wyraża ww osobom podziękowania za duży wkład pracy w przywrócenie blasku dla naszego lokalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 - 7 listopada 2010 '''  - odbył się Walny Zjazd PZA. Nasz klub reprezentował Mateusz Golicz. Został zresztą wybrany do Zarządu PZA (gratulacje) Szczegóły dot. zjazdu niebawem. Na stronie PZA skład nowego zarządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 listopada 2010 '''  - starsi członkowie klubu na pewno odwiedzą groby naszych klubowych kolegów, młodszym polecamy zapoznanie się z krótkimi biografiami klubowymi nieżyjących już kolegów: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bronek Szmatłoch - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Bronis%C5%82aw_Szmat%C5%82och &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Franek Kubica - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Franciszek_Kubica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eugeniusz Pęczek - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Eugeniusz_P%C4%99czek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tomasz Wacławczyk - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Tomasz_Wac%C5%82awczyk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 październik 2010 '''  - na organizowanej przez władze Rudy Śląskiej corocznej imprezie &amp;quot;DZIĘKUJEMY POZARZĄDOWCOM&amp;quot; w MOK w Nowym Bytomiu nasz klub otrzymał wyróżnienie w kategorii ''OBIEŻYŚWIAT''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' od października 2010 '''  - UWAGA: członkowie RKG &amp;quot;NOCEK&amp;quot; za okazaniem legitymacji klubowej mogą po preferencyjnej cenie 12 zł korzystać z ścianki wspinaczkowej centrum sportowego SCARPA w Bytomiu-Szombierkach:  http://www.skarpa.bytom.pl/&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' jesień 2010 '''  - po letnich wojażach prosimy o wyselekcjonowanie zdjęć lub przygotować prezentację z wypraw lub ciekawych wyjazdów. Prosimy o podanie terminu prezentacji w klubie. Informacja zostanie zamieszczona na stronie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 23 - 24 październik 2010 '''  - Walny Zjazd Delegatów Klubów i Sekcji Taternictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu odbył się w Podlesicach w dniach 23-24 października 2010r. Nasz klub reprezentował Mateusz Golicz &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 20 październik 2010 '''  - ze względu na chorobę prelekcja Daniela Buli z manewrów ratownictwa jaskiniowego w Tatrach przełożona&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* '''17 październik 2010 '''- W niedziele na ściance egzamin na KT-start godz. 9-na początek cz.praktyczna, następnie-cz.teoretyczna.Powodzenia :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 16 - 17 październik 2010 '''  - obchody 50 - lecia KKS. Szczegóły tu: http://www.kks.dy.pl/news/50lecie.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 13 października 2010 '''  - UWAGA: w ten dzień w klubie będzie skarbnik. Można uiścić składki, podbić legitymacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 8 - 10 październik 2010 '''   - odbyły się kolejne manewry ratownictwa jaskiniowego w Tatrach. Z naszego klubu brał w nich udział Daniel Bula.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 październik 2010 '''   - w klubie odbyła się prezentacja z wyprawy do Czarnogóry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 - 3 październik 2010 '''  - warsztaty wspinaczkowe dla instruktorów - z RKG uczestniczył Tomasz Jawroski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 30 września 2010 '''  - na stadionie &amp;quot;Pogoni&amp;quot; Nowy Bytom odbył się test Coopera. Damian Szołtysik - 2908 m, Teresa Szołtysik - 2092 m. Tu wszystkie wynik: http://mosir.rsl.pl/index.php?s=36&amp;amp;o=listing_informacji&amp;amp;id_kat=5&amp;amp;id_informacji=4678 . '''5 października 2010''' odbył się kolejny test WPKiW w Chorzowie: Damian Szołtysik - 2998 m, Teresa - 2157.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 wrzesień 2010 ''' - Mateusz Golicz jako pierwszy zakwalifikował się na kurs instruktorski. Gratulacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 września 2010 '''  - zapraszamy na zebrania klubowe o godz. 19.00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010 - ubezpieczenia  '''  &lt;br /&gt;
Austria Alpine Club&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń, 08.06.2010&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje na temat OG PL&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
od 1 września działa promocja dla Nowych Członków&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
PROMOCJA członków – ACTION od 1  września!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od 1 Września 2010 r. nowi członkowie mają bieżący  rok za darmo.&lt;br /&gt;
Zgodnie z mottem: Wszystkie zalety w pełni korzystać z 2010 r., przy czym kwota&lt;br /&gt;
składki działa na cały 2011 r., !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz, kiedy nie wzrosły przez pięć lat składki członkowskie  zdecydowano podczas corocznego spotkania ogólnego stowarzyszenia w Hallein, niewielki wzrost członkostwa od 2011 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1- Członek (członkowie) Rok 1951-1985 ……….. € 61,50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2- B-  Współmałżonkowie członków AV…………€ 42,00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla  Wdów, niepełnosprawnych, bezrobotnych,&lt;br /&gt;
Seniorów, urodzonych w 1950 r. i starszych&lt;br /&gt;
oraz Junior, ur 1986-1992…………………….   € 48.50&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3-cia Dzieci i młodzieży    Ur 1993 i młodsze……. € 28.50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4-ty  Rodziny   ……………………………………. € 103,50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010 - zebrania klubowe  '''  - Jak zwykle latem spotkania w klubie mogą odbywać się nieregularnie z uwagi na różne wyjazdy. Osoby chcące oddać lub wypożyczyć sprzęt muszą się indywidualnie skontaktować z magazynierami, ostatecznie z prezesem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010  '''  - Jak co roku Polski Związek Alpinizmu uruchamia tatrzańskie obozowiska dla wspinaczy i grotołazów. Korzystać z nich mogą w pierwszej kolejności osoby zrzeszone w PZA oraz w federacjach należących do UIAA, wspinacze niezrzeszeni, a pozostałe osoby tylko w wyjątkowych sytuacjach (np. zagrożenie powrotem z gór po zmroku itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obozowiska na Polanie Szałasiska i Polanie Rogoźniczańskiej będą uruchomione od 25 czerwca do 31 sierpnia 2010.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontynuowane będą akcja &amp;quot;Junior&amp;quot; oraz akcja &amp;quot;Senior&amp;quot;, dające 50% zniżki na noclegi. Aby skorzystać z akcji &amp;quot;Junior&amp;quot;;, warunkiem koniecznym jest zaświadczenie o ukończeniu kursu taternickiego (powierzchniowego) lub posiadanie karty taternika jaskiniowego (3 lata od daty ukończenia kursu lub zdania egzaminu w przypadku taterników jaskiniowych) oraz przynależność do klubu zrzeszonego w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobom nocującym zapewniamy: miejsce w namiotach na materacach, możliwość korzystania z kuchni turystycznej (kuchenki gazowe), prymitywne zaplecze sanitarne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczekujemy traktowania bazy tatrzańskiej jako naszego wspólnego dobra, za które razem odpowiadamy jako jedno środowisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każde obozowisko ma swój wewnętrzny regulamin, którego ostateczna interpretacja należy do kierownika taboru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obozowiska leżą na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i obowiązują na nich przepisy ochrony przyrody dotyczące parków narodowych oraz zarządzenia TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szałasiska w Dolinie Rybiego Potoku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taborem kieruje: Julian Kubowicz (tel. +48 666 386 898)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rezerwacje proszę przesyłać SMS-em podając imię i nazwisko osoby rezerwującej, ilość osób i termin pobytu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjęcie rezerwacji będzie każdorazowo potwierdzane SMS-em.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W razie braku miejsc również zostaną wysłane powiadomienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
17 zł - dla członków PZA (8,5 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;),&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Betlejemka, całoroczna baza taterników - Centralny Ośrodek Szkolenia PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bazą kieruje Adrian Koźbiał (tel. +48 603 424 101, e-mail: betlejemka@pza.org.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
24 zł - dla członków PZA (12 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
32 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polana Rogoźniczańska nieopodal Kir Kościeliskich&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taborem kierują Zosia Chruściel i Ewa Libera (tel. +48 602 494 318, e-mail: explorer@iq.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
14 zł - dla członków PZA (7 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;),&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaga: w przypadku braku miejsc w namiotach, a przy wolnych podestach, dopuszcza się możliwość rozbicia własnego namiotu za zgodą kierownika obozowiska i w cenie z nim uzgodnionej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wszystkich wymienionych obiektach członkowie honorowi PZA nocują bezpłatnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do zniżek (takich jak członkowie PZA) uprawnieni są również członkowie organizacji zrzeszonych w UIAA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie zapytania, uwagi, komentarze lub zastrzeżenia do sprawy funkcjonowania obozowisk tatrzańskich należy kierować bezpośrednio do ich kierowników lub do Ditty Kicińskiej (tel. +48 502 125 216, e-mail: kt@pza.org.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W imieniu Komisji Tatrzańskiej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ditta Kicińska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' czerwiec 2010  '''  - szkolenia centralne z autoratownictwa i ratownictwa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Witam,&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Zgodnie z kalendarzem szkoleń w najbliższym czasie odbedą się dwa szkolenia. Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie karty taternika, lub conjmniej ukonczenie kursu taternictwa jaskiniowego. Programy szkoleń znajdują się na stronie PZA, http://www.pza.org.pl/jaskinie/szkolenia.acs.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W dniach '''18-20 czerwca odbędzie się szkolenie z autoratownictwa jaskiniowego''', kierownikiem szkolenia jest Darek Sapieszko, zgłoszenia prosimy przesyłac mailem na adres:  sapiech@poczta.onet.pl  w terminie do dnia 15 czerwca br. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W dniach '''25-27 czerwca odbędzie się szkolenie z ratownictwa jaskiniowego''', kierownikiem szkolenia będzie Marek Lorczyk, zgłoszenia prosimy przesyłać mailem na adres : marek.lorczyk@pza.org.pl  w terminie do dnia 20 czerwca br.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Obydwa szkolenia odbędą się na Jurze, szczegółowe informacje zostaną podane osobom zainteresowanym przez kierowników szkoleń.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z taternickim pozdrowieniem!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Marek Lorczyk PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 12 czerwiec 2010  '''  - Wyniki mistrzostw Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat mężczyzn - rocznik 1993 i starsi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Tomasz Pawlas (jedyny top)|RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Łukasz Pawlas RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Andrzej Rudkowski RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dariusz Rank RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Adam Langer RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat mężczyzn - rocznik 1994 i młodsi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Artur Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Michał Rajda UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Dawid Wisowski UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Michał Chowaniec &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Łukasz Pałka UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Dawid Matuszak UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Paweł Kowalski UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Marcin Potaczała UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat kobiet- rocznik 1993 i starsze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Aleksandra Skowron RKG (jako jedyna przedstawicielka płci pięknej)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem fundatorem nagród był Rudzki Klubu Grotołazów NOCEK. Z ramienia klubu zawody przygotował Wojtek Sitko i Mietek Smetaniuk. Pomogli również Wojtek Wyciślik i Damian Szołtysik. Drogi były ciekawe, dopisała pogoda no może kobiet brakowało. Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2010%2FZawodyWspin&amp;amp;startat=16&lt;br /&gt;
Zarząd dziękuje dyrekcji MOSiR za udostępnienie obiektu i osobom, które przygotowały zawody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
REGULAMIN OTWARTYCH ZAWODÓW WSPINACZKOWYCH O MISTRZOSTWO RUDY ŚLĄSKIEJ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I. Postanowienia ogólne:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Czas i miejsce zawodów: 12.06.2010  (sobota). Ścianka wspinaczkowa na terenie ośrodka MOSiR w Rudzie Śląskiej - Nowym Bytomiu przy ul. Ratowników 2.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Organizatorzy: Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot; i Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Rudzie Śląskiej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Kategorie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Dziewczęta do 16 lat (1994 i młodsze)- ”na wędkę”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Chłopcy do 16 lat (1994 i młodsi)- ”na wędkę”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Dziewczęta powyżej 16 lat (1993 i starsze)- z dolną asekuracją&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Chłopcy powyżej 16 lat (1993 i starsi)- z dolną asekuracją&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Zawody składają się z rundy eliminacyjnej i rundy finałowej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Wyposażenie zawodnika- strój sportowy lub inny nie krępujący ruchów, obuwie sportowe (preferowane lekko ciasne z uwagi na większą możliwość stawania na małych stopniach), chęć do rywalizacji fair play, dobry humor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Zapisy dokonywane będą w dniu zawodów w godzinach &lt;br /&gt;
9:00 do 9:30 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
II. Bezpieczeństwo:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Przed przystąpieniem do zawodów należy zapoznać się &lt;br /&gt;
z regulaminem zawodów i regulaminem ścianki wspinaczkowej (dostępny na miejscu) oraz podpisać stosowne oświadczenie.  &lt;br /&gt;
W przypadku nieletnich wymagana będzie pisemna zgoda rodziców na załączonym formularzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	WAŻNE!!! Uprawianie wspinaczki może stwarzać ryzyko utraty zdrowia lub życia nawet w przypadku respektowania wszelkich zasad bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;
W związku z powyższym uczestnicy zobowiązani są do bezwzględnego przestrzegania w/w regulaminów oraz wszelkich 	poleceń obsługi zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Do asekuracji używa się lin i przyrządów z atestem CE i UIAA. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Górne stanowisko asekuracyjne przy asekuracji „na wędkę” zamocowane jest  w taki sposób, aby lina nie pomagała, nie przeszkadzała i nie stwarzała zagrożenia zawodnikowi podczas wspinaczki na drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Drogi są ułożone w taki sposób, aby zawodnicy w czasie wspinaczki nie przeszkadzali sobie nawzajem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Za bezpieczeństwo podczas asekuracji odpowiedzialna jest doświadczona obsługa zawodów wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Osoby biorące udział w rozgrywkach nie powinny mieć przeciwwskazań do uprawiania sportów wysiłkowych &lt;br /&gt;
i powinny poddać się wcześniej badaniom lekarskim stwierdzającym ich dobry stan zdrowia. Odpowiedzialność, za nie wykonanie badań i wynikające z tego powodu wypadki &lt;br /&gt;
i konsekwencje prawne, spada na zawodników lub ich prawnych opiekunów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Organizator nie ponosi żadnej odpowiedzialności prawnej za wypadki wynikające z udziału w zajęciach osób chorych oraz za skutki owych 	wypadków przed, po i w czasie rozgrywania zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Organizator nie ponosi odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa, regulaminu zawodów, regulaminu ścianki oraz poleceń wydawanych przez operatorów ścianki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
III. Przebieg zawodów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Kolejność startów zawodników w eliminacjach jest ustalona przez sędziego zawodów na podstawie karty zgłoszeniowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Zawody w prowadzeniu polegają na dotarciu do chwytu najwyżej położonego na specjalnie ułożonej do tego drodze wspinaczkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Eliminacje odbywają się na jednej, specjalnie przygotowanej dla danej kategorii drodze. Zawodnicy startują losowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Drogę uznaje się za zakończoną jeśli zawodnik przytrzyma obiema rękami chwytu oznaczonego jako TOP.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Przejście uznaje się za zakończone w przypadku:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a.	Dojścia do topu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b.	Obciążenia liny bądź odpadnięcia &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
c.	Złapania się liny, ekspresa, plakietki lub chwytu nie należącego do danej drogi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
d.	Gdy zawodnik po starcie dotkną ziemi jakkolwiek częścią ciała&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e.	Na wyraźne życzenie zawodnika&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Do rundy finałowej zostaje zaklasyfikowanych 6 zawodników &lt;br /&gt;
z każdej kategorii, z 6 najlepszymi wynikami rundy eliminacyjnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Jeżeli obowiązująca liczba zawodników kwalifikująca się do finałów została przekroczona w wyniku osiągnięcia przez zawodników tych samych miejsc, do finału kwalifikuje się odpowiednio większa liczba zawodników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Finał odbywa się na jednej (dla każdej kategorii), specjalnie przygotowanej drodze. Zawodnicy startują w kolejności odwrotnej do miejsc zajętych w eliminacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	W przypadku miejsc ex aequo, o klasyfikacji zawodników decydują miejsca zajęte w eliminacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
IV. Incydenty techniczne:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Incydentami technicznymi są następujące zdarzenia:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a.	ułamany lub obracający się chwyt&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b.	inne okoliczności nie będące wynikiem działań zawodnika, mogące mu przeszkodzić lub w sposób niesprawiedliwy pomóc podczas wspinaczki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Jeżeli zawodnik przerwie swój start w wyniku incydentu technicznego, powinien ponownie wystartować bezzwłocznie po dokonaniu przez obsługę stosownej naprawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Wszelkie spory rozstrzyga sędzia zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
V. Nagrody&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Organizator zawodów ustanawia nagrody rzeczowe oraz dyplom dla zawodników, którzy w finale uzyskali w kolejności trzy najlepsze wyniki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
VI. Postanowienia końcowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Ostateczna interpretacja niniejszego regulaminu należy do organizatorów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	W wszystkich nie ujętych w regulaminie sprawach decydują sędziowie i organizatorzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 10 czerwca 2010  '''  -  na stadionie KS. &amp;quot;Pogoń&amp;quot; odbył się wiosenny test Coopera. Przybyło tylko 3 klubowiczów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyniki: Damian Szołtysik - 3000 m, Grzegorz Szczurek - 2800 m, Olek Kufel - 2200 (ale po biegu długodystansowym)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 12 czerwca 2010  '''  - mistrzostwa Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej. W tym roku miasto nie patronuje ani nie wspiera zawodów więc mogą startować członkowie klubu. Jeżeli ktoś w sobotę nigdzie nie wyjeżdża to może przyjść na zawody a przy okazji pomóc przy organizacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 9 czerwca 2010  '''  - Lista osób, które zadeklarowały korzystanie z ścianki wspinaczkowej w Nowym Bytomiu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''UWAGA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z ścianki zgadzamy się z poniższym oświadczeniem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oświadczam, że posiadam niezbędne kwalifikacje do samodzielnego korzystania z ścianki wspinaczkowej. Znany jest mi regulamin ścianki oraz posiadam atestowany sprzęt do wspinaczki. Wspinam się na własną odpowiedzialność oraz ponoszę odpowiedzialność za osoby będące i wspinające się ze mną.&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Łukasz Korzeniowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Ryszard Widuch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Damian Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Dariusz Rank&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Daniel Bula&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Mateusz Górowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Aleksandra Strach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Damian Żmuda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Aleksandra Skowron&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	Wojciech Sitko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Mieczysław Smetaniuk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
12.	Tadeusz Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
13.	Barbara Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
14.	Agnieszka Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.	Tomasz Głowania&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.	Tomasz Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
17.	Grzegorz Szczurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
18.	Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
19.	Karol Jagoda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20.	Anna Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
21.	Adam Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
22.	Michał Wyciślik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
23.	Łukasz Pawlas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
24.	Tomasz Pawlas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25.	Damian Ozimina&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
26.	Aleksander Kufel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27.	Adam Domin&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
28.	Tomasz Jaworski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
29.	Joanna Jaworska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30.	Jerzy Krzyżanowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
31.	Adam Langer&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 czerwca 2010  '''  -  ok. godz. 13-stej odbędzie się IV Msza Św. w Jaskini Wiercicy, w intencji &amp;quot;tych co zginęli w górach i jaskiniach&amp;quot;. Już po raz czwarty przybędą wszyscy ci, którzy chcą w ten sposób uczcić pamięć swoich przyjaciół których już niema między nami. I tym razem tą Mszę Św. celebrować będzie Ojciec Piotr Graczykowski. (Speleo Myszków)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 5 czerwca 2010  '''  - &amp;quot;Złoty Karabinek&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 - 30 maja 2010  '''  - obchody 34 - lecia klubu na skałkach w Ryczowie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 maja 2010  '''  - zajęcia na ściance w G7 odwołane. Wspinają się studenci z Politechniki Śląskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 21 - 23 maja 2010  '''  - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego w Morskim Oku. Tu szczegóły - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/weterani.htm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 22 maja 2010  '''  - I wspinaczkowy Memoriał Andrzeja Skwirczyńskiego w dolinie Kobylańskiej. Szczegóły na forum klubowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 maja 2010  '''  - Memoriał Malinowskiego w skialpinizmie. Tu szczegóły  http://www.memorial.topr.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=1&amp;amp;Itemid=2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' kwiecień 2010 '''  - w czwartki o godz 19.00 biegamy na stadionie &amp;quot;Pogoni&amp;quot; i w jego okolicy. Zapraszamy wszystkich chętnych do ruchu na świeżym powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' kwiecień 2010 '''  - ukazał się nowy biuletyn PZA - http://www.pza.org.pl/download/309782.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 23 - 25 kwiecień 2010 '''  - w MOK Ruda Śląska (Nowy Bytom) odbyły się SPOTKANIA LUDZI WODY. Były również ciekawe filmy z nurkowania w jaskiniach. Bardzo fajna impreza, przygotowana przez b. czł. naszego klubu Michała Kuszewskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 marzec 2010 '''  - w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim Damian Szołtysik zajął II miejsce w kategorii nestorów. W ogólnej klasyfikacji - 15. Tu szczegółowe wyniki: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2010/ppa/klasyfikacja%20PPA%202010.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 - 28 marzec 2010 '''  - odbyło się szkolenie z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej. W szkoleniu udział wzięli:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Kasia Jasińska – Żmuda             ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Maciej Dziurka                     ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Andrzej Rudkowski                  ''RKG – kursant&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Damian Ozimina                     ''RKG – kursant&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Tomasz Zięć                        ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Krzysztof Atamaniuk               ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Aleksandra Krzyżanowska ''RKG – kursantka''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Jerzy Krzyżanowski ''RKG – kursant''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Paulina Dałkowska                 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	Paweł Twardoch   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Tomasz Wieszyński                 ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w przyjaznej, aktywującej uczestników atmosferze i w przeważającej mierze polegało na zastosowaniu teorii w praktyce. Toteż do bólu opatrywaliśmy rany, reanimowaliśmy poszkodowanych (fantomy dorosłych i niemowląt), ewakuowaliśmy się w warunkach symulacji kolizji komunikacyjnych (zajęcia w plenerze), odkryliśmy „tajniki” kasków motocyklowych i działanie defibrylatora AED. Poznaliśmy podstawy prawne udzielania pierwszej pomocy, cele i zasady funkcjonowania PCK oraz historię powstania organizacji.   &lt;br /&gt;
Zajęcia poprowadził instruktor PCK Pan Sławomir Czypczar, któremu  serdecznie dziękujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze swojej strony dziękuje wszystkim uczestnikom szkolenia za przybycie, poświęcenie weekendu, zaangażowanie, dobry humor podczas zajęć i twórczą inwencję. Dziękuję Prezesowi za udostępnienie nam sali wykładowej i poparcie projektu, Oli Strach za dofinansowanie kursantów, Piotrowi Strzeleckiemu bez pośrednictwa którego to szkolenie nie udałoby się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2010%2Fszkolenie%20pp&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 marzec 2010 '''  -  szkolenie koleżeńskie z technik linowych (M. Dziurka)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 i 31 marzec 2010 '''  - w klubie odbyło się szkolenie koleżeńskie dot. zastosowania sprzętu w różnych dziedzinach działalności górskiej (A. Rudkowski)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 22 marzec 2010 '''  - godz. 17.00 na ściance - szkolenie koleżeńskie z zakresu podstaw wspinaczki (D. Szołtysik)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 17 marzec 2010 '''  - odbyło się walne zebranie sprawozdawcze. Wzięło w nim udział 28 osób (w drugim terminie). Przewodniczącym zebrania był prezes klubu Damian Szołtysik, sekretarzem Maciej Dziurka. Jak co roku przedstawiono sprawozdania z działalności statutowej, finansowej (Komisja Rewizyjna nie miała uwag do pracy Zarządu ale zwróciła uwagę na pracę magazynu klubowego a konkretnie zaapelowała do członków klubu o terminowe oddawanie czystego sprzętu bezpośrednio przez osobę wypożyczającą), dyskutowano nad rozplanowaniem budżetu, planami wypraw. Wszystkie sprawozdania zostały jednogłośnie przyjęte.  Wybrano też delegata na Walny Zjazd PZA. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wolnych wnioskach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T. Jaworski zasugerował wymianę oporęczowania na ściance w ramach zajęć kursowych, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
D. Szołtysik - zorganizowanie amatorskich mistrzostw miasta w wspinaczce sportowej (W. Sitko, M. Smetaniuk), &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. Dziurka - wytypowanie i poparcie kandydatów na kurs instruktorski, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T. Jaworski i W. Wyciślik - przegląd kompletów klubowego sprzętu osobistego i jego doposażenie, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. Dziurka - przekazanie pieniędzy z starego kursu na zastąpienie zużytego sprzętu oraz wynikłe potrzeby kursu bieżącego, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
B. Szmatłoch - ustalenie daty obchodów 34-lecia klubu - po burzliwej dyskusji ustalono ją na 29 - 30 maja na Jurze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Członkowie klubu planują wziąć udział w wyprawach na Goll, Hagen, Rumunii a także w kilku przedsięwzięciach wspinaczkowych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zebraniu członkowie mogli zapoznać się bliżej z projektem PZA &amp;quot;NASZE SKAŁY&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na koniec prezes podziękował wszystkim za pracę w klubie i zamknął zebranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby biorące udział w zebraniu: Damian Szołtysik, Barbara Szmatłoch, Tadeusz Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Głowania, Damian Ozimina, Karol Jagoda, Mateusz Górowski, Aleksandra Strach, Henryk Tomanek, Rafał Pośpiech, Tadeusz Lonczyk, Mieczysław Smetaniuk, Łukasz Korzeniowski, Aleksandra Skowron, Michał Wyciślik, Anna Szmatłoch, Daniel Bula, Joanna Wasil, Wojciech Wyciślik, Łukasz Pawlas, Maciej Dziurka, Katarzyna Jasińska-Żmuda, Wojciech Sitko, Jan Dobkowski, Łukasz Zawada, Tomasz Jaworski, Joanna Jaworska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkoda, że więcej osób nie znalazło czasu na udział w zebraniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  - uzupełnienie zaległych informacji: są nowe dzieci &amp;quot;klubowe&amp;quot;. Michał i Kasia Wyciślik mają od niedawna córkę Anię a Mietek Smetaniuk synka Kacpra. Serdecznie gratulujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  '''- prosimy o niezwłoczne dostarczenie do klubu wypożyczonego sprzętu. Będzie robiona inwentaryzacja i sprzęt musi być w komplecie do 3 marca 2010. '''. Jednocześnie przypominamy, że sprzęt należy zwrócić na najbliższym zebraniu klubowym po wyjeździe (dopuszczalne są 2 tygodnie ale pamiętać należy, że na sprzęt mogą czekać inne osoby) o ile nie uzgodniono inaczej z magazynierem. Regulamin: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Regulamin_korzystania_z_magazynu_klubowego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  - osoby, które zapisały się do klubu a nie biorą udział w kursie taternictwa jaskiniowego będą miały możliwość wziąć udział w wstępnym szkoleniu na ściance wspinaczkowej w G7. Spotkania będą miały na celu zapoznanie z podstawowym sprzętem taternickim i jaskiniowym oraz poćwiczyć podstawowe operacje związane z zjazdem i wychodzeniem na linie, węzły, stanowiska itp. Wszystkich, którzy chcą skorzystać z tej oferty prosimy o zgłoszenie akcesu w dniu &amp;lt;b&amp;gt;3 marca na zebraniu klubowym o godz. 19.30.&amp;lt;/b&amp;gt;&lt;br /&gt;
Odbędą się 3 bloki zajęć w poniedziałki lub piątki (do ustalenia) w godz. 17 - 19. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby, które wyraziły chęć wzięcia udziału w szkoleniu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Tomasz Zięć, Krzysztof Atamaniuk, Tomasz Wieszyński, Adam Langer, Rafał Pośpiech''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 15 marzec 2010 '''  - na ściance odbyło się szkolenie w posługiwaniem się sprzętem specjalistycznym (T. Jaworski)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 10 marzec 2010 '''  - nauka węzłów stosowanych w naszej działalności dla nowych członków klubu (D. Szołtysik)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' luty 2010 '''  propozycja szkolenia medycznego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
''Klubowicze, kursanci i sympatycy….''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na szkolenie „Pierwszej Pomocy”, które planowane jest na wybrany weekend marcowy (do ustalenia) a odbędzie się w szkole Prezesa przy siedzibie klubowej. Szkolenie obejmuje 16 godz. zajęć praktycznych a jego uczestnicy otrzymają certyfikaty honorowane we wszystkich krajach Unii Europejskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Program szkolenia „Pierwszej Pomocy” obejmuje zajęcia praktyczne z następujących zagadnień:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Podstawy prawne udzielania pierwszej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Bezpieczeństwo i podstawowe zasady udzielania PP.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Pierwsza pomoc w nagłych stanach zagrożenia życia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Resuscytacja krążeniowo - oddechowa niemowlęcia, dziecka, dorosłego (prowadzona na realistycznych fantomach firmy Laerdal).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Obsługa i zastosowanie defibrylatora AED.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Opatrywanie ran i krwotoków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Pierwsza pomoc w urazach termicznych (oparzenia, odmrożenia, wychłodzenia, udar cieplny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Opatrywanie przyrządowe i bezprzyrządowe urazów kostnych i stawowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	PP w urazach głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej i brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	 Pierwsza pomoc w wypadkach komunikacyjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Transport poszkodowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koszt szkolenia to 150 zł od osoby. Warunkiem jego przeprowadzenia jest zgromadzenie grupy minimum 10 uczestników. Lista ochotników jest otwarta do 7 marca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Uprawiamy niebezpieczne sporty. Każdy z nas ma świadomość związanych z tym zagrożeń. Każdy jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo własne i swojego górskiego partnera. Jeśli nie jesteście pewni swoich umiejętności, jeśli czuliście się bezradni w sytuacji zagrożenia życia i konieczności udzielenia pomocy w górach, jaskiniach, na chodniku, na drodze, to szkolenie jest adresowane do Was – ludzi gór i zwykłych przechodniów.  &lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Serdecznie zapraszamy''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Piotr Strzelecki, Kasia Żmuda''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapisy prowadzi Kasia Ż.  altamal@wp.pl &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' luty 2010 '''  - 1% na Fundusz Kukuczki, poniżej szczegóły:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.fundacjakukuczki.pl//pages/jeden-procent.php&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' sezon zimowy 2010 '''  - informacje dla skiturowców o zawodach w narciarstwie wysokogórskim. Szczegóły na stronie PZA i Kandaharu (w INNYCH STRONACH):&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
W roku 2010 Puchar Polski amatorów ma osiem edycji:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
edycja termin nazwa konkurencja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. 16.01.10 Puchar Czantorii indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. 13.02.10 Alpin Sport Ski Tour Race indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. 14.02.10 Puchar Pilska zespołowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. 27.02.10 Puchar Połonin indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. 07.03.10 IV Zawody Skitourowe o Puchar PolarSportu indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. 14.03.10 Memoriał J. Strzeleckiego zespołowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. 20.03.10 Puchar im. Józefa Oppenheima indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. 27.03.10 Zawody w ski-alpinizmie KW Zakopane indywidualna&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2010 '''  - Oferta Sklepu Podróżnika skierowana dla Rudzkiego Klubu Grotołazów „NOCEK”&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Mamy przyjemność zaproponować Państwu zakup przewodników wspinaczkowych i turystycznych, map i wielu innych ciekawych publikacji z rabatami do 25%. Warunki uzyskania zniżek wraz z cennikami wybranych pozycji z szerszej oferty zamieszczamy poniżej.&lt;br /&gt;
Wykaz wszystkich książek i map w ofercie Sklepu Podróżnika wraz z cenami detalicznymi dostępny jest na stronie: www.sp.com.pl.&lt;br /&gt;
I PRZEWODNIKI WSPINACZKOWE (górskie i skałkowe) – str. 1&lt;br /&gt;
II KOMPLETNY WYKAZ KSIĄŻEK WYDAWANYCH PRZEZ SKLEP PODRÓŻNIKA – str. 2&lt;br /&gt;
III Szczegółowe warunki uzyskania zniżek – str. 4&lt;br /&gt;
Jeśli są Państwo zainteresowani naszą propozycją, prosimy o przesłanie niniejszej oferty członkom Klubu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I Wybór przewodników wspinaczkowych&lt;br /&gt;
Lp.	Tytuł	Wydawnictwo i rok wydania	Cena det.	Cena z rabatem&lt;br /&gt;
1	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe wokół Cortiny D’Ampezzo, M. Bernardi	Sklep Podróżnika, 2008	89,00	66,75&lt;br /&gt;
2	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowei ferraty wokół dol. Val Gardena, M. Bernardi	Sklep Podróżnika 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
3	Jura II, P. Haciski (część środkowa)	Wydawnictwo RING 2009 (III wyd.)	44,00	41,80&lt;br /&gt;
4	Severni Vapencowe Alpy (I), J. Novak	Montana Brno, 2001 (I wyd.) 248 str.	29,00	24,65&lt;br /&gt;
5	Severni Vapencowe Alpy (II), J. Novak	Montana Brno, 2002 (I wyd.) 298 str.	29,00	24,65&lt;br /&gt;
6	Jura I, P. Haciski (część północna)	Wydawnictwo RING, 2009	44,00	41,80&lt;br /&gt;
7	Ostańce Jerzmanowickie. Dol. Szklarki, T. Ślusarczyk	Fastwork&amp;amp;Navigator, 2008	42,00	37,80&lt;br /&gt;
8	Dolina Będkowska, R. Nowak, P. Rostek	Alpin Media Sp. z o. o., 2008	39,00	37,05&lt;br /&gt;
9	Szpiglasowy Wierch (t. 11),W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 2005	38,00	36,10&lt;br /&gt;
10	Croatia Climbing Guide, B. Cujic	Astroida, 2007 (wyd. IV)	178,00	160,20&lt;br /&gt;
11	Europa Atlas Wspinaczkowy, S. M. Green	Eremis, 2007	29,80	26,82&lt;br /&gt;
12	Lofoten Rock, C. Craggs, T. Enevold	Rockfax, 2008	134,00	113,90&lt;br /&gt;
13	Heavy Water. Ice climbing in Rjukan Norway, J. Haukassven, T. A. Bordevik	Rockfax, 2008	112,00	95,20&lt;br /&gt;
14	Krym Przewodnik wspinaczkowy, R. Nawrot, A. Borecka	Stapis, 2008	9,98	8,98&lt;br /&gt;
15	Antalya a rock climbing rock Turcja), Öztürk Kayikiçi, Nermin Ketenci, Emel Yenigelen	Mega Basim,  2007	149,00	134,10&lt;br /&gt;
16	Cuba Climbing, A. Fernandez, A. Menocal	Quickdraw Pubblications, 2005	99,00	84,15&lt;br /&gt;
17	Mount Rainier. A climbing guide, M. Gauthier	The Mountaineers, 2007	89,00	75,65&lt;br /&gt;
18	Rudawy Janowickie Przewodnik Wspinaczkowy, K. Burzawa, A. Sobczyk	Sudetica Verticalia, 2006	29,00	26,10&lt;br /&gt;
19	Mont Blanc Massif 1-Selected Climbs , L. Griffin	Alpine Club, 2002	78,00	66,30&lt;br /&gt;
20	Mont Blanc Massif 2-Selected Climbs, L. Griffin 	Alpine Club, 2002	78,00	66,30&lt;br /&gt;
21	Skarżyce-Piaseczno (Skałki Jury 7),M. J. Kiełkowscy	Explo, 1999	22,50	21,40&lt;br /&gt;
22	Mirów (Skałki Jury 6) , M. J. Kiełkowscy	Explo, 1994	22,50	21,40&lt;br /&gt;
23	Cubryna (t. 8), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 2001	38,00	36,10&lt;br /&gt;
24	Góry Sokole Przewodnik Wspinaczkowy, A Sobczyk, W. T. Wajda	Sudetica Verticalia, 2007	44,00	41,80&lt;br /&gt;
25	Masyw Świnicy (Tatry Wysokie cz.I) , J. Kiełkowski	Explo, 1997	33,00	31,35&lt;br /&gt;
26	Grań Żabiego (t. 7), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 1999	38,00	36,10&lt;br /&gt;
27	Góra Zborów (Skałki Jury t.2) , M. J. Kiełkowscy	Explo, 1992	22,40	21,28&lt;br /&gt;
28	Tatry Bielskie, cz. zach. (t. 4), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 1997	24,00	22,80&lt;br /&gt;
29	Solo granito,Val Masino (Val di Mello), Bregaglia, Disgrazia,M. Sertori, G. Lisgnoli	Edizioni Versante Sud	129,90	97,40&lt;br /&gt;
30	Paklenica Climbing Guide, B. Cuijic	Astroida	163,00	146,70&lt;br /&gt;
31	Crete Kapetania – Kofinas Climbing guide, P. Bugada	La Corditelle	116,00	87,00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
II Książki wydawane przez wydawnictwo Sklep Podróżnika - rabat w wysokości 25%&lt;br /&gt;
Lp.	Tytuł	Opis	Rok wydania	Cena det.	Cena z rabatem &lt;br /&gt;
1.	Alpejskie czterotysięczniki,R. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2006	54,00	40,50&lt;br /&gt;
2.	Alpejskie trzytysięczniki t. IR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2007	49,00	36,75&lt;br /&gt;
3.	Alpejskie trzytysięczniki t. IIR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2008	49,00	36,75&lt;br /&gt;
4	Alpejskie trzytysięczniki t. IIIR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowyNOWOŚĆ SIEPIEŃ 2009	2009	49,00	36,75&lt;br /&gt;
5	Alpy, J. Babicz, D. Tkaczyk	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2006	44,00	33,00&lt;br /&gt;
6	Alpy Austriackie t. I, K. Reynolds	Przewodnik turystycznyNOWOŚĆ LIPIEC 2009	wydanie I, 2009	49,00	36,75&lt;br /&gt;
7	Alpy Austriackie t. II,K. Reynolds	Przewodnik turystycznyNOWOŚĆ SIERPIEŃ 2009	wydanie I, 2009	55,00	41,25&lt;br /&gt;
8	Alpy Francuskie, J. Babicz	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2007	44,00	33,00&lt;br /&gt;
9	Alpy Szwajcarskie, J. Babicz	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2008	44,00	33,00&lt;br /&gt;
10	Bajkał i Góry Przybajkała,A. Wiącek, J. Łukowski	Przewodnik krajoznawczo-trekkingowy	wydanie I, 2008	59,00	44,25&lt;br /&gt;
11	Dolomity t. I, D. Tkaczyk	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2006	49,00	36,75&lt;br /&gt;
12	Dolomity t. II, D. Tkaczyk	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2006	49,00	36,75&lt;br /&gt;
13	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe wokół Cortiny D’Ampezzo, M. Bernardi	przewodnik wspinaczkowy	wydanie I, 2008; wydanie II 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
14	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe i ferraty wokół dol. Val Gardena, M. Bernardi	przewodnik wspinaczkowyNOWOŚĆ LIPIEC 2009	wydanie I, 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
15	Himalaje Nepalu, J. Kurczab	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2007	54,00	40,50&lt;br /&gt;
16	Pireneje t. I Francja,K. Reynolds	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie I, 2008	54,00	40,50&lt;br /&gt;
17	Pireneje t. II. Hiszpania, Andora, Pirenejski Szlak Wysokogórski, K. Reynolds	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie I, 2008	44,00	33,00&lt;br /&gt;
18	Na nartach biegowych,G. Sadowski	Poradnik narciarski	wydanie II, 2005	19,00	14,25&lt;br /&gt;
19	Na nartach zjazdowych,Z. Stanisławski	Poradnik narciarski	wydanie II, 2005	32,00	24,00&lt;br /&gt;
20	Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich,K. Życzkowski, J. Wala	Przewodnik narciarski	2004	33,00	24,75&lt;br /&gt;
21	Wokół Mont Blanc, K. Reynolds	Przewodnik turystyczny	LATO 2010&lt;br /&gt;
22	Kanioning Klasyczne kaniony w Hiszpanii, Francji i Włoszech, J. Bull		WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
23	Prowansja,. J. Norton	Przewodnik turystyczny	WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
24	Korsyka GR20 i inne trasy piesze na wybrzeżu i w głębi wyspy. Ajaccio, Bastia, Calvi, Corte i Porto-Vecchio, D. Abram	Przewodnik turystyczny	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
25	Dolomity, t. III Brenta, D. Tkaczyk	Przewodnik turystyczny	LATO 2010&lt;br /&gt;
26	Andy 320 łatwych i trudnych andyjskich szczytów, J. Biggar	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	JESIEŃ 2010&lt;br /&gt;
27	Aconcaugua, J. Ryan	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	JESIEŃ 2010&lt;br /&gt;
28	Narciarstwo wysokogórskie w Wysokich Taurach, T. Schranz	Przewodnik narciarski	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
29	Narciarstwo wysokogórskie w Alpach t. I, B. O’Connor	Przewodnik narciarski	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
30	Narciarstwo wysokogórskie w Alpach t. II, B. O’Connor	Przewodnik narciarski	WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
31	Sztuka zimowej wędrówki czyli jak przemieszczać się na nartach i biwakować w śniegu, A. O’Bannon, M. Clelland	Poradnik turysty narciarskiegoNOWOŚĆ 2009	2009	34,00	25,55&lt;br /&gt;
32	Sztuka telemarku 123 zachwycające rady, jak doskonalić jazdę telemarkiem, A. O’Bannon, M. Clelland	Poradnik narciarskiNOWOŚĆ 2009	2009	29,00	21,75&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
III Warunki otrzymania zniżek&lt;br /&gt;
Sklep Podróżnika udziela zniżek na książki wydawnictwa Sklep Podróżnika w wysokości 25%, na publikacje (w tym mapy) wydawnictw: Kompass, Michelin, Lonely Planet, Geographer's AZ, Reise Know How, ITMB, Tabacco w wysokości 20%, dla pozostałych wydawnictw górskich (przewodniki, mapy, poradniki) rabaty przedstawiono w tabeli poniżej. Warunkiem otrzymania takiej zniżki jest zamówienie przez Klub ponad 10 dowolnych publikacji (sumarycznie map i/lub książek). Koszty transportu ponosi odbiorca (tabela opłat poniżej). W przypadku mniejszych zamówień do 10 egzemplarzy prosimy o kontakt z Agentem. M-ARTE może zaproponować połączenie takiego zamówienia z innym zamówieniem np. zaprzyjaźnionego klubu, koła lub innej organizacji tego typu w okolicy. &lt;br /&gt;
Zniżki na inne produkty Sklepu Podróżnika będą ustalane indywidualnie przez Sklep Podróżnika za pośrednictwem M-ARTE.&lt;br /&gt;
Rabaty na publikacje pozostałych wydawnictw: &lt;br /&gt;
wydawnictwo	wysokość rabatu&lt;br /&gt;
Alpin Media Sp. z o. o.	5%&lt;br /&gt;
Alpina Editorial	15%&lt;br /&gt;
Alpine Club	15%&lt;br /&gt;
Andes	15%&lt;br /&gt;
Annapurna	10%&lt;br /&gt;
Astroida	10%&lt;br /&gt;
Cicerone	15%&lt;br /&gt;
Compass	10%&lt;br /&gt;
Deutche Alpenverein 	15%&lt;br /&gt;
Dimap	10%&lt;br /&gt;
Eremis	10%&lt;br /&gt;
Explo	5%&lt;br /&gt;
Fastwork&amp;amp;Navigator	10%&lt;br /&gt;
Himalayan MapHouse (Nepa Maps)	15%&lt;br /&gt;
ICC (Institut Geographic de Cataluna) 	15%&lt;br /&gt;
IGC (Instituto Goografico Centrale)	15%&lt;br /&gt;
IGN (Institut Geographique National)	15%&lt;br /&gt;
Kartforlaget Landmateriet	15%&lt;br /&gt;
La Corditelle	15%&lt;br /&gt;
Mega Basim	10%&lt;br /&gt;
Montana Brno	15%&lt;br /&gt;
Quickdraw Pubblications	15%&lt;br /&gt;
Rewasz	10%&lt;br /&gt;
Rockfax	15%&lt;br /&gt;
Rother	15%&lt;br /&gt;
Shocart 	10%&lt;br /&gt;
Stapis	10%&lt;br /&gt;
Sudetica Verticalia	5%&lt;br /&gt;
Swisstopo	15%&lt;br /&gt;
The Mountaineers	15%&lt;br /&gt;
Trails Illustrated/ National Geographic	15%&lt;br /&gt;
Ugland IT	15%&lt;br /&gt;
Versante Sud	15%&lt;br /&gt;
VKU Harmanec	10%&lt;br /&gt;
Wydawnictwo Górskie	5%&lt;br /&gt;
Wydawnictwo RING	5%&lt;br /&gt;
Rabaty na pozostałe wydawnictwa – do uzgodnienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przesyłka&lt;br /&gt;
Koszty dostawy przesyłki do klienta (doliczane do wartości zamówienia) są następujące:&lt;br /&gt;
kurier (paczka do 30 kg) - 20zl;&lt;br /&gt;
pocztowa paczka ekonomiczna (2-5kg)-13zl, (5-10kg)-18zl;&lt;br /&gt;
pocztowa paczka priorytetowa (2-5kg)-14,50zl, (5-10kg)-20,50zl.&lt;br /&gt;
W przypadku zamówień o wartości powyżej 300 zł preferujemy przesyłkę kurierem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontakt w sprawie zamówień i ewentualnych pytań:&lt;br /&gt;
M-ARTE Oficjalny Agent Sklepu Podróżnika&lt;br /&gt;
martastarosolska@gmail.com, Tel. 608 57 50 02&lt;br /&gt;
Termin płatności i sposób uiszczania opłat:&lt;br /&gt;
Opłaty za książki można uiszczać przy odbiorze za pobraniem (proszę pamiętać o zwyczajowej, dodatkowej opłacie) lub przelewem na wskazane konto Sklepu Podróżnika.&lt;br /&gt;
W przypadku większych zamówień (powyżej 20) preferujemy przelew.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 16 luty 2010 '''  - u państwa Szmatłochów na Kłodnicy odbył się kolejny Śledź tym razem pod hasłem BOLLYWOOD. Wspaniała oprawa, dekoracje i cudowne kreacje kobiet (mężczyzn zresztą też). Można było poczuć się jak w baśni z krainy 1001 nocy. Wszystko okraszone hinduską muzyką, bollywoodzkim filmem w tle. Były również tańce wschodnie i fakirzy (próby stawania na desce z gwoździami na szczęście nie zakończyły się kalectwami). Jak na wschodnie tradycje przystało siedzieliśmy na ziemi (poduszkach), delektując się potrawami, tudzież trunkami i paląc fajkę wodną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ps. Basia, wielkie dzięki za przygotowanie tego wszystkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W spotkaniu brali udział: Basia Szmatłoch, Tadek Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Heniek Tomanek, Monika Tomanek, Zygmunt Zbirenda, Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Tomek Głowania, Wojtek Rusek, Justyna Rusek, Ania Fulde, Jurek Fulde, Bianka Witman, Wojtek Orszulik, Ewa Orszulik, Maciej Dziurka, Damian Szołtysik, Teresa Szołtysik, Daniel Bula, Janusz Dolibog  oraz inne osoby tow.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 marzec 2010 '''  - Zaproszenie na jubileusz 60-lecia STJ KW-Kraków&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 05-07 luty 2010 '''  - FESTIWAL GÓRSKI WONDÓŁ CHALLENGE 2010&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 styczeń 2010 '''  - odbyło się spotkanie (zebranie) na lodowisku w Orzegowie. Na łyżwach jeździli: Wojtek Wyciślik, Kasia Żmuda, Maciej Dziurka, Damian Szołtysik, Teresa Szołtysik, Ola Skowron (tylko towarzysko). Lodowisku w Orzegowie jest pełnowymiarowe a ludzi nie ma dużo. Można doszlifować swoje umiejętności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 4 styczeń 2010 '''  - informacje dla taterników:&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Komisja Tatrzańska informuje o terminie i cenach noclegów dla wspinaczy z klubów zrzeszonych w Polskim Związku Alpinizmu oraz warunkach koniecznych do spełnienia, aby stać się beneficjentem „Akcji Junior” w sezonie zimowym 2010.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przyjemnością informujemy, że dzięki uprzejmości Pani Marii Łapińskiej i decyzji Zarządu Polskiego Związku Alpinizmu, członkowie klubów zrzeszonych w Związku, w okresie od 4 stycznia do 5 kwietnia 2010 będą mogli skorzystać z tańszych noclegów w Starym Schronisku w Morskim Oku (ceny będą takie same jak w sezonie 2009).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2010): 17 zł + 1 zł opłaty klimatycznej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla uczestników „Akcji Junior”: 10 zł + 1 zł opłaty klimatycznej („Akcja Junior”  przeznaczona jest dla wspinaczy w wieku do 30 lat, którzy legitymują się kartą taternika lub zaświadczeniem o ukończeniu kursu tatrzańskiego nie starszym niż 3 lata).&lt;br /&gt;
Rezydentem PZA w Morskim Oku będzie koleżanka Ewa Libera (tel. 609 677 756), i to w Jej kompetencjach leży podjęcie decyzji czy zgłaszające się osoby otrzymają zwrot dodatkowych kwot w ramach „Akcji Junior” (działalność wspinaczkowa, zaświadczenie od instruktora ze szkoły wspinaczkowej o ukończonym szkoleniu taternickim itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA „Betlejemka”, na Hali Gąsienicowej, ceny noclegów kształtują się następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2010): 24 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla uczestników „Akcji Junior”: 12 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla członków honorowych PZA: bezpłatnie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla pozostałych osób: 30 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacji na temat miejsc udziela kierownik COS PZA Betlejemka — Adrian Koźbiał&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon komórkowy: 603 424 101,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon stacjonarny: 018 201 91 24,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e-mail: betlejemka@pza.org.pl.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komisja Tatrzańska PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 styczeń 2010 '''  -  KS &amp;quot;Pogoń&amp;quot; Nowy Bytom - noworoczne bieganie. Udział wzięli Damian i Teresa Szołtysik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2009]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2008]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2007]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2006]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2005]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2004]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1611</id>
		<title>Aktualności</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Aktualno%C5%9Bci&amp;diff=1611"/>
		<updated>2010-11-02T14:28:31Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* ''' 1 listopada 2010 '''  - starsi członkowie klubu na pewno odwiedzą groby naszych klubowych kolegów, młodszym polecamy zapoznanie się z krótkimi biografiami klubowymi nieżyjących już kolegów: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bronek Szmatłoch - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Bronis%C5%82aw_Szmat%C5%82och &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Franek Kubica - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Franciszek_Kubica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eugeniusz Pęczek - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Eugeniusz_P%C4%99czek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tomasz Wacławczyk - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Tomasz_Wac%C5%82awczyk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 17 listopada 2010 '''  - w klubie odbędzie się przełożona prezentacja Daniela Buli z ostatnich manewrów ratownictwa jaskiniowego w Tatrach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* '''październik 2010 '''  - poniżej aktualna lista udostępnionych jaskiń w Tatrach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.tpn.pl/files/news/editor/files/%28zalacznik_1_zarzadzenie%29.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 - 7 listopada 2010 '''  - Walny Zjazd PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 19 - 21 listopada 2010 '''  - w MOK w Nowym Bytomiu odbędą się kolejne (5 już) &amp;quot;Lawiny&amp;quot;. Nasz klub wystawi 4 prezentacje. Szczegóły ukażą się tu: http://www.in-ni.pl/projekt/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=29&amp;amp;Itemid=40&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 20 - 21 listopada 2010 '''  - kolejne Speleokonfrontacje w Podlesicach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
* ''' 27 październik 2010 '''  - na organizowanej przez władze Rudy Śląskiej corocznej imprezie &amp;quot;DZIĘKUJEMY POZARZĄDOWCOM&amp;quot; w MOK w Nowym Bytomiu nasz klub otrzymał wyróżnienie w kategorii ''OBIEŻYŚWIAT''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' od października 2010 '''  - UWAGA: członkowie RKG &amp;quot;NOCEK&amp;quot; za okazaniem legitymacji klubowej mogą po preferencyjnej cenie 12 zł korzystać z ścianki wspinaczkowej centrum sportowego SCARPA w Bytomiu-Szombierkach:  http://www.skarpa.bytom.pl/&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' jesień 2010 '''  - po letnich wojażach prosimy o wyselekcjonowanie zdjęć lub przygotować prezentację z wypraw lub ciekawych wyjazdów. Prosimy o podanie terminu prezentacji w klubie. Informacja zostanie zamieszczona na stronie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 23 - 24 październik 2010 '''  - Walny Zjazd Delegatów Klubów i Sekcji Taternictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu odbył się w Podlesicach w dniach 23-24 października 2010r. Nasz klub reprezentował Mateusz Golicz &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 20 październik 2010 '''  - ze względu na chorobę prelekcja Daniela Buli z manewrów ratownictwa jaskiniowego w Tatrach przełożona&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* '''17 październik 2010 '''- W niedziele na ściance egzamin na KT-start godz. 9-na początek cz.praktyczna, następnie-cz.teoretyczna.Powodzenia :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 16 - 17 październik 2010 '''  - obchody 50 - lecia KKS. Szczegóły tu: http://www.kks.dy.pl/news/50lecie.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 13 października 2010 '''  - UWAGA: w ten dzień w klubie będzie skarbnik. Można uiścić składki, podbić legitymacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 8 - 10 październik 2010 '''   - odbyły się kolejne manewry ratownictwa jaskiniowego w Tatrach. Z naszego klubu brał w nich udział Daniel Bula.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 październik 2010 '''   - w klubie odbyła się prezentacja z wyprawy do Czarnogóry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 - 3 październik 2010 '''  - warsztaty wspinaczkowe dla instruktorów - z RKG uczestniczył Tomasz Jawroski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 30 września 2010 '''  - na stadionie &amp;quot;Pogoni&amp;quot; Nowy Bytom odbył się test Coopera. Damian Szołtysik - 2908 m, Teresa Szołtysik - 2092 m. Tu wszystkie wynik: http://mosir.rsl.pl/index.php?s=36&amp;amp;o=listing_informacji&amp;amp;id_kat=5&amp;amp;id_informacji=4678 . '''5 października 2010''' odbył się kolejny test WPKiW w Chorzowie: Damian Szołtysik - 2998 m, Teresa - 2157.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 wrzesień 2010 ''' - Mateusz Golicz jako pierwszy zakwalifikował się na kurs instruktorski. Gratulacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 września 2010 '''  - zapraszamy na zebrania klubowe o godz. 19.00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010 - ubezpieczenia  '''  &lt;br /&gt;
Austria Alpine Club&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń, 08.06.2010&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacje na temat OG PL&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
od 1 września działa promocja dla Nowych Członków&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
PROMOCJA członków – ACTION od 1  września!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od 1 Września 2010 r. nowi członkowie mają bieżący  rok za darmo.&lt;br /&gt;
Zgodnie z mottem: Wszystkie zalety w pełni korzystać z 2010 r., przy czym kwota&lt;br /&gt;
składki działa na cały 2011 r., !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz, kiedy nie wzrosły przez pięć lat składki członkowskie  zdecydowano podczas corocznego spotkania ogólnego stowarzyszenia w Hallein, niewielki wzrost członkostwa od 2011 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1- Członek (członkowie) Rok 1951-1985 ……….. € 61,50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2- B-  Współmałżonkowie członków AV…………€ 42,00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
dla  Wdów, niepełnosprawnych, bezrobotnych,&lt;br /&gt;
Seniorów, urodzonych w 1950 r. i starszych&lt;br /&gt;
oraz Junior, ur 1986-1992…………………….   € 48.50&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3-cia Dzieci i młodzieży    Ur 1993 i młodsze……. € 28.50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4-ty  Rodziny   ……………………………………. € 103,50&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010 - zebrania klubowe  '''  - Jak zwykle latem spotkania w klubie mogą odbywać się nieregularnie z uwagi na różne wyjazdy. Osoby chcące oddać lub wypożyczyć sprzęt muszą się indywidualnie skontaktować z magazynierami, ostatecznie z prezesem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' lato 2010  '''  - Jak co roku Polski Związek Alpinizmu uruchamia tatrzańskie obozowiska dla wspinaczy i grotołazów. Korzystać z nich mogą w pierwszej kolejności osoby zrzeszone w PZA oraz w federacjach należących do UIAA, wspinacze niezrzeszeni, a pozostałe osoby tylko w wyjątkowych sytuacjach (np. zagrożenie powrotem z gór po zmroku itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obozowiska na Polanie Szałasiska i Polanie Rogoźniczańskiej będą uruchomione od 25 czerwca do 31 sierpnia 2010.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontynuowane będą akcja &amp;quot;Junior&amp;quot; oraz akcja &amp;quot;Senior&amp;quot;, dające 50% zniżki na noclegi. Aby skorzystać z akcji &amp;quot;Junior&amp;quot;;, warunkiem koniecznym jest zaświadczenie o ukończeniu kursu taternickiego (powierzchniowego) lub posiadanie karty taternika jaskiniowego (3 lata od daty ukończenia kursu lub zdania egzaminu w przypadku taterników jaskiniowych) oraz przynależność do klubu zrzeszonego w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobom nocującym zapewniamy: miejsce w namiotach na materacach, możliwość korzystania z kuchni turystycznej (kuchenki gazowe), prymitywne zaplecze sanitarne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczekujemy traktowania bazy tatrzańskiej jako naszego wspólnego dobra, za które razem odpowiadamy jako jedno środowisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każde obozowisko ma swój wewnętrzny regulamin, którego ostateczna interpretacja należy do kierownika taboru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obozowiska leżą na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i obowiązują na nich przepisy ochrony przyrody dotyczące parków narodowych oraz zarządzenia TPN.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szałasiska w Dolinie Rybiego Potoku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taborem kieruje: Julian Kubowicz (tel. +48 666 386 898)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rezerwacje proszę przesyłać SMS-em podając imię i nazwisko osoby rezerwującej, ilość osób i termin pobytu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjęcie rezerwacji będzie każdorazowo potwierdzane SMS-em.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W razie braku miejsc również zostaną wysłane powiadomienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
17 zł - dla członków PZA (8,5 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;),&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Betlejemka, całoroczna baza taterników - Centralny Ośrodek Szkolenia PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bazą kieruje Adrian Koźbiał (tel. +48 603 424 101, e-mail: betlejemka@pza.org.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
24 zł - dla członków PZA (12 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
32 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polana Rogoźniczańska nieopodal Kir Kościeliskich&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taborem kierują Zosia Chruściel i Ewa Libera (tel. +48 602 494 318, e-mail: explorer@iq.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceny noclegów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
14 zł - dla członków PZA (7 zł dla uczestników akcji &amp;quot;Junior&amp;quot; i &amp;quot;Senior&amp;quot;),&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20 zł - dla osób niezrzeszonych w PZA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaga: w przypadku braku miejsc w namiotach, a przy wolnych podestach, dopuszcza się możliwość rozbicia własnego namiotu za zgodą kierownika obozowiska i w cenie z nim uzgodnionej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wszystkich wymienionych obiektach członkowie honorowi PZA nocują bezpłatnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do zniżek (takich jak członkowie PZA) uprawnieni są również członkowie organizacji zrzeszonych w UIAA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie zapytania, uwagi, komentarze lub zastrzeżenia do sprawy funkcjonowania obozowisk tatrzańskich należy kierować bezpośrednio do ich kierowników lub do Ditty Kicińskiej (tel. +48 502 125 216, e-mail: kt@pza.org.pl).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W imieniu Komisji Tatrzańskiej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ditta Kicińska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' czerwiec 2010  '''  - szkolenia centralne z autoratownictwa i ratownictwa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Witam,&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Zgodnie z kalendarzem szkoleń w najbliższym czasie odbedą się dwa szkolenia. Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie karty taternika, lub conjmniej ukonczenie kursu taternictwa jaskiniowego. Programy szkoleń znajdują się na stronie PZA, http://www.pza.org.pl/jaskinie/szkolenia.acs.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W dniach '''18-20 czerwca odbędzie się szkolenie z autoratownictwa jaskiniowego''', kierownikiem szkolenia jest Darek Sapieszko, zgłoszenia prosimy przesyłac mailem na adres:  sapiech@poczta.onet.pl  w terminie do dnia 15 czerwca br. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W dniach '''25-27 czerwca odbędzie się szkolenie z ratownictwa jaskiniowego''', kierownikiem szkolenia będzie Marek Lorczyk, zgłoszenia prosimy przesyłać mailem na adres : marek.lorczyk@pza.org.pl  w terminie do dnia 20 czerwca br.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Obydwa szkolenia odbędą się na Jurze, szczegółowe informacje zostaną podane osobom zainteresowanym przez kierowników szkoleń.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z taternickim pozdrowieniem!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Marek Lorczyk PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 12 czerwiec 2010  '''  - Wyniki mistrzostw Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat mężczyzn - rocznik 1993 i starsi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Tomasz Pawlas (jedyny top)|RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Łukasz Pawlas RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Andrzej Rudkowski RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dariusz Rank RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Adam Langer RKG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat mężczyzn - rocznik 1994 i młodsi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Artur Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Michał Rajda UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Dawid Wisowski UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Michał Chowaniec &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Łukasz Pałka UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Dawid Matuszak UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Paweł Kowalski UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Marcin Potaczała UKS &amp;quot;Gimnazjum 7&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kat kobiet- rocznik 1993 i starsze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Aleksandra Skowron RKG (jako jedyna przedstawicielka płci pięknej)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem fundatorem nagród był Rudzki Klubu Grotołazów NOCEK. Z ramienia klubu zawody przygotował Wojtek Sitko i Mietek Smetaniuk. Pomogli również Wojtek Wyciślik i Damian Szołtysik. Drogi były ciekawe, dopisała pogoda no może kobiet brakowało. Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2010%2FZawodyWspin&amp;amp;startat=16&lt;br /&gt;
Zarząd dziękuje dyrekcji MOSiR za udostępnienie obiektu i osobom, które przygotowały zawody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
REGULAMIN OTWARTYCH ZAWODÓW WSPINACZKOWYCH O MISTRZOSTWO RUDY ŚLĄSKIEJ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I. Postanowienia ogólne:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Czas i miejsce zawodów: 12.06.2010  (sobota). Ścianka wspinaczkowa na terenie ośrodka MOSiR w Rudzie Śląskiej - Nowym Bytomiu przy ul. Ratowników 2.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Organizatorzy: Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot; i Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Rudzie Śląskiej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Kategorie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Dziewczęta do 16 lat (1994 i młodsze)- ”na wędkę”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Chłopcy do 16 lat (1994 i młodsi)- ”na wędkę”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Dziewczęta powyżej 16 lat (1993 i starsze)- z dolną asekuracją&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
o	Chłopcy powyżej 16 lat (1993 i starsi)- z dolną asekuracją&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Zawody składają się z rundy eliminacyjnej i rundy finałowej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Wyposażenie zawodnika- strój sportowy lub inny nie krępujący ruchów, obuwie sportowe (preferowane lekko ciasne z uwagi na większą możliwość stawania na małych stopniach), chęć do rywalizacji fair play, dobry humor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Zapisy dokonywane będą w dniu zawodów w godzinach &lt;br /&gt;
9:00 do 9:30 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
II. Bezpieczeństwo:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Przed przystąpieniem do zawodów należy zapoznać się &lt;br /&gt;
z regulaminem zawodów i regulaminem ścianki wspinaczkowej (dostępny na miejscu) oraz podpisać stosowne oświadczenie.  &lt;br /&gt;
W przypadku nieletnich wymagana będzie pisemna zgoda rodziców na załączonym formularzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	WAŻNE!!! Uprawianie wspinaczki może stwarzać ryzyko utraty zdrowia lub życia nawet w przypadku respektowania wszelkich zasad bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;
W związku z powyższym uczestnicy zobowiązani są do bezwzględnego przestrzegania w/w regulaminów oraz wszelkich 	poleceń obsługi zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Do asekuracji używa się lin i przyrządów z atestem CE i UIAA. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Górne stanowisko asekuracyjne przy asekuracji „na wędkę” zamocowane jest  w taki sposób, aby lina nie pomagała, nie przeszkadzała i nie stwarzała zagrożenia zawodnikowi podczas wspinaczki na drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Drogi są ułożone w taki sposób, aby zawodnicy w czasie wspinaczki nie przeszkadzali sobie nawzajem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Za bezpieczeństwo podczas asekuracji odpowiedzialna jest doświadczona obsługa zawodów wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Osoby biorące udział w rozgrywkach nie powinny mieć przeciwwskazań do uprawiania sportów wysiłkowych &lt;br /&gt;
i powinny poddać się wcześniej badaniom lekarskim stwierdzającym ich dobry stan zdrowia. Odpowiedzialność, za nie wykonanie badań i wynikające z tego powodu wypadki &lt;br /&gt;
i konsekwencje prawne, spada na zawodników lub ich prawnych opiekunów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Organizator nie ponosi żadnej odpowiedzialności prawnej za wypadki wynikające z udziału w zajęciach osób chorych oraz za skutki owych 	wypadków przed, po i w czasie rozgrywania zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Organizator nie ponosi odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa, regulaminu zawodów, regulaminu ścianki oraz poleceń wydawanych przez operatorów ścianki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
III. Przebieg zawodów:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Kolejność startów zawodników w eliminacjach jest ustalona przez sędziego zawodów na podstawie karty zgłoszeniowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Zawody w prowadzeniu polegają na dotarciu do chwytu najwyżej położonego na specjalnie ułożonej do tego drodze wspinaczkowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Eliminacje odbywają się na jednej, specjalnie przygotowanej dla danej kategorii drodze. Zawodnicy startują losowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Drogę uznaje się za zakończoną jeśli zawodnik przytrzyma obiema rękami chwytu oznaczonego jako TOP.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Przejście uznaje się za zakończone w przypadku:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a.	Dojścia do topu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b.	Obciążenia liny bądź odpadnięcia &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
c.	Złapania się liny, ekspresa, plakietki lub chwytu nie należącego do danej drogi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
d.	Gdy zawodnik po starcie dotkną ziemi jakkolwiek częścią ciała&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e.	Na wyraźne życzenie zawodnika&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Do rundy finałowej zostaje zaklasyfikowanych 6 zawodników &lt;br /&gt;
z każdej kategorii, z 6 najlepszymi wynikami rundy eliminacyjnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Jeżeli obowiązująca liczba zawodników kwalifikująca się do finałów została przekroczona w wyniku osiągnięcia przez zawodników tych samych miejsc, do finału kwalifikuje się odpowiednio większa liczba zawodników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Finał odbywa się na jednej (dla każdej kategorii), specjalnie przygotowanej drodze. Zawodnicy startują w kolejności odwrotnej do miejsc zajętych w eliminacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	W przypadku miejsc ex aequo, o klasyfikacji zawodników decydują miejsca zajęte w eliminacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
IV. Incydenty techniczne:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Incydentami technicznymi są następujące zdarzenia:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a.	ułamany lub obracający się chwyt&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b.	inne okoliczności nie będące wynikiem działań zawodnika, mogące mu przeszkodzić lub w sposób niesprawiedliwy pomóc podczas wspinaczki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Jeżeli zawodnik przerwie swój start w wyniku incydentu technicznego, powinien ponownie wystartować bezzwłocznie po dokonaniu przez obsługę stosownej naprawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Wszelkie spory rozstrzyga sędzia zawodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
V. Nagrody&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Organizator zawodów ustanawia nagrody rzeczowe oraz dyplom dla zawodników, którzy w finale uzyskali w kolejności trzy najlepsze wyniki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
VI. Postanowienia końcowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Ostateczna interpretacja niniejszego regulaminu należy do organizatorów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	W wszystkich nie ujętych w regulaminie sprawach decydują sędziowie i organizatorzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 10 czerwca 2010  '''  -  na stadionie KS. &amp;quot;Pogoń&amp;quot; odbył się wiosenny test Coopera. Przybyło tylko 3 klubowiczów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyniki: Damian Szołtysik - 3000 m, Grzegorz Szczurek - 2800 m, Olek Kufel - 2200 (ale po biegu długodystansowym)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 12 czerwca 2010  '''  - mistrzostwa Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej. W tym roku miasto nie patronuje ani nie wspiera zawodów więc mogą startować członkowie klubu. Jeżeli ktoś w sobotę nigdzie nie wyjeżdża to może przyjść na zawody a przy okazji pomóc przy organizacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 9 czerwca 2010  '''  - Lista osób, które zadeklarowały korzystanie z ścianki wspinaczkowej w Nowym Bytomiu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''UWAGA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z ścianki zgadzamy się z poniższym oświadczeniem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oświadczam, że posiadam niezbędne kwalifikacje do samodzielnego korzystania z ścianki wspinaczkowej. Znany jest mi regulamin ścianki oraz posiadam atestowany sprzęt do wspinaczki. Wspinam się na własną odpowiedzialność oraz ponoszę odpowiedzialność za osoby będące i wspinające się ze mną.&lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Łukasz Korzeniowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Ryszard Widuch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Damian Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Dariusz Rank&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Daniel Bula&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Mateusz Górowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Aleksandra Strach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Damian Żmuda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Aleksandra Skowron&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	Wojciech Sitko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Mieczysław Smetaniuk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
12.	Tadeusz Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
13.	Barbara Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
14.	Agnieszka Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.	Tomasz Głowania&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.	Tomasz Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
17.	Grzegorz Szczurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
18.	Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
19.	Karol Jagoda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20.	Anna Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
21.	Adam Szmatłoch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
22.	Michał Wyciślik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
23.	Łukasz Pawlas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
24.	Tomasz Pawlas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25.	Damian Ozimina&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
26.	Aleksander Kufel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
27.	Adam Domin&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
28.	Tomasz Jaworski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
29.	Joanna Jaworska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
30.	Jerzy Krzyżanowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
31.	Adam Langer&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 czerwca 2010  '''  -  ok. godz. 13-stej odbędzie się IV Msza Św. w Jaskini Wiercicy, w intencji &amp;quot;tych co zginęli w górach i jaskiniach&amp;quot;. Już po raz czwarty przybędą wszyscy ci, którzy chcą w ten sposób uczcić pamięć swoich przyjaciół których już niema między nami. I tym razem tą Mszę Św. celebrować będzie Ojciec Piotr Graczykowski. (Speleo Myszków)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 5 czerwca 2010  '''  - &amp;quot;Złoty Karabinek&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 - 30 maja 2010  '''  - obchody 34 - lecia klubu na skałkach w Ryczowie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 maja 2010  '''  - zajęcia na ściance w G7 odwołane. Wspinają się studenci z Politechniki Śląskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 21 - 23 maja 2010  '''  - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego w Morskim Oku. Tu szczegóły - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/weterani.htm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 22 maja 2010  '''  - I wspinaczkowy Memoriał Andrzeja Skwirczyńskiego w dolinie Kobylańskiej. Szczegóły na forum klubowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 maja 2010  '''  - Memoriał Malinowskiego w skialpinizmie. Tu szczegóły  http://www.memorial.topr.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=1&amp;amp;Itemid=2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' kwiecień 2010 '''  - w czwartki o godz 19.00 biegamy na stadionie &amp;quot;Pogoni&amp;quot; i w jego okolicy. Zapraszamy wszystkich chętnych do ruchu na świeżym powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' kwiecień 2010 '''  - ukazał się nowy biuletyn PZA - http://www.pza.org.pl/download/309782.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 23 - 25 kwiecień 2010 '''  - w MOK Ruda Śląska (Nowy Bytom) odbyły się SPOTKANIA LUDZI WODY. Były również ciekawe filmy z nurkowania w jaskiniach. Bardzo fajna impreza, przygotowana przez b. czł. naszego klubu Michała Kuszewskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 marzec 2010 '''  - w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski Amatorów w narciarstwie wysokogórskim Damian Szołtysik zajął II miejsce w kategorii nestorów. W ogólnej klasyfikacji - 15. Tu szczegółowe wyniki: http://www.kandahar.miconet.pl/dokumenty/2010/ppa/klasyfikacja%20PPA%202010.pdf&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 - 28 marzec 2010 '''  - odbyło się szkolenie z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej. W szkoleniu udział wzięli:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Kasia Jasińska – Żmuda             ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Maciej Dziurka                     ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Andrzej Rudkowski                  ''RKG – kursant&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Damian Ozimina                     ''RKG – kursant&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Tomasz Zięć                        ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Krzysztof Atamaniuk               ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Aleksandra Krzyżanowska ''RKG – kursantka''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Jerzy Krzyżanowski ''RKG – kursant''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	Paulina Dałkowska                 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	Paweł Twardoch   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Tomasz Wieszyński                 ''RKG''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w przyjaznej, aktywującej uczestników atmosferze i w przeważającej mierze polegało na zastosowaniu teorii w praktyce. Toteż do bólu opatrywaliśmy rany, reanimowaliśmy poszkodowanych (fantomy dorosłych i niemowląt), ewakuowaliśmy się w warunkach symulacji kolizji komunikacyjnych (zajęcia w plenerze), odkryliśmy „tajniki” kasków motocyklowych i działanie defibrylatora AED. Poznaliśmy podstawy prawne udzielania pierwszej pomocy, cele i zasady funkcjonowania PCK oraz historię powstania organizacji.   &lt;br /&gt;
Zajęcia poprowadził instruktor PCK Pan Sławomir Czypczar, któremu  serdecznie dziękujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze swojej strony dziękuje wszystkim uczestnikom szkolenia za przybycie, poświęcenie weekendu, zaangażowanie, dobry humor podczas zajęć i twórczą inwencję. Dziękuję Prezesowi za udostępnienie nam sali wykładowej i poparcie projektu, Oli Strach za dofinansowanie kursantów, Piotrowi Strzeleckiemu bez pośrednictwa którego to szkolenie nie udałoby się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2010%2Fszkolenie%20pp&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 29 marzec 2010 '''  -  szkolenie koleżeńskie z technik linowych (M. Dziurka)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 24 i 31 marzec 2010 '''  - w klubie odbyło się szkolenie koleżeńskie dot. zastosowania sprzętu w różnych dziedzinach działalności górskiej (A. Rudkowski)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 22 marzec 2010 '''  - godz. 17.00 na ściance - szkolenie koleżeńskie z zakresu podstaw wspinaczki (D. Szołtysik)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 17 marzec 2010 '''  - odbyło się walne zebranie sprawozdawcze. Wzięło w nim udział 28 osób (w drugim terminie). Przewodniczącym zebrania był prezes klubu Damian Szołtysik, sekretarzem Maciej Dziurka. Jak co roku przedstawiono sprawozdania z działalności statutowej, finansowej (Komisja Rewizyjna nie miała uwag do pracy Zarządu ale zwróciła uwagę na pracę magazynu klubowego a konkretnie zaapelowała do członków klubu o terminowe oddawanie czystego sprzętu bezpośrednio przez osobę wypożyczającą), dyskutowano nad rozplanowaniem budżetu, planami wypraw. Wszystkie sprawozdania zostały jednogłośnie przyjęte.  Wybrano też delegata na Walny Zjazd PZA. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wolnych wnioskach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T. Jaworski zasugerował wymianę oporęczowania na ściance w ramach zajęć kursowych, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
D. Szołtysik - zorganizowanie amatorskich mistrzostw miasta w wspinaczce sportowej (W. Sitko, M. Smetaniuk), &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. Dziurka - wytypowanie i poparcie kandydatów na kurs instruktorski, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T. Jaworski i W. Wyciślik - przegląd kompletów klubowego sprzętu osobistego i jego doposażenie, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. Dziurka - przekazanie pieniędzy z starego kursu na zastąpienie zużytego sprzętu oraz wynikłe potrzeby kursu bieżącego, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
B. Szmatłoch - ustalenie daty obchodów 34-lecia klubu - po burzliwej dyskusji ustalono ją na 29 - 30 maja na Jurze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Członkowie klubu planują wziąć udział w wyprawach na Goll, Hagen, Rumunii a także w kilku przedsięwzięciach wspinaczkowych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zebraniu członkowie mogli zapoznać się bliżej z projektem PZA &amp;quot;NASZE SKAŁY&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na koniec prezes podziękował wszystkim za pracę w klubie i zamknął zebranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby biorące udział w zebraniu: Damian Szołtysik, Barbara Szmatłoch, Tadeusz Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomasz Głowania, Damian Ozimina, Karol Jagoda, Mateusz Górowski, Aleksandra Strach, Henryk Tomanek, Rafał Pośpiech, Tadeusz Lonczyk, Mieczysław Smetaniuk, Łukasz Korzeniowski, Aleksandra Skowron, Michał Wyciślik, Anna Szmatłoch, Daniel Bula, Joanna Wasil, Wojciech Wyciślik, Łukasz Pawlas, Maciej Dziurka, Katarzyna Jasińska-Żmuda, Wojciech Sitko, Jan Dobkowski, Łukasz Zawada, Tomasz Jaworski, Joanna Jaworska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkoda, że więcej osób nie znalazło czasu na udział w zebraniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  - uzupełnienie zaległych informacji: są nowe dzieci &amp;quot;klubowe&amp;quot;. Michał i Kasia Wyciślik mają od niedawna córkę Anię a Mietek Smetaniuk synka Kacpra. Serdecznie gratulujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  '''- prosimy o niezwłoczne dostarczenie do klubu wypożyczonego sprzętu. Będzie robiona inwentaryzacja i sprzęt musi być w komplecie do 3 marca 2010. '''. Jednocześnie przypominamy, że sprzęt należy zwrócić na najbliższym zebraniu klubowym po wyjeździe (dopuszczalne są 2 tygodnie ale pamiętać należy, że na sprzęt mogą czekać inne osoby) o ile nie uzgodniono inaczej z magazynierem. Regulamin: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Regulamin_korzystania_z_magazynu_klubowego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' marzec 2010 '''  - osoby, które zapisały się do klubu a nie biorą udział w kursie taternictwa jaskiniowego będą miały możliwość wziąć udział w wstępnym szkoleniu na ściance wspinaczkowej w G7. Spotkania będą miały na celu zapoznanie z podstawowym sprzętem taternickim i jaskiniowym oraz poćwiczyć podstawowe operacje związane z zjazdem i wychodzeniem na linie, węzły, stanowiska itp. Wszystkich, którzy chcą skorzystać z tej oferty prosimy o zgłoszenie akcesu w dniu &amp;lt;b&amp;gt;3 marca na zebraniu klubowym o godz. 19.30.&amp;lt;/b&amp;gt;&lt;br /&gt;
Odbędą się 3 bloki zajęć w poniedziałki lub piątki (do ustalenia) w godz. 17 - 19. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby, które wyraziły chęć wzięcia udziału w szkoleniu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Tomasz Zięć, Krzysztof Atamaniuk, Tomasz Wieszyński, Adam Langer, Rafał Pośpiech''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 15 marzec 2010 '''  - na ściance odbyło się szkolenie w posługiwaniem się sprzętem specjalistycznym (T. Jaworski)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 10 marzec 2010 '''  - nauka węzłów stosowanych w naszej działalności dla nowych członków klubu (D. Szołtysik)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' luty 2010 '''  propozycja szkolenia medycznego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
''Klubowicze, kursanci i sympatycy….''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na szkolenie „Pierwszej Pomocy”, które planowane jest na wybrany weekend marcowy (do ustalenia) a odbędzie się w szkole Prezesa przy siedzibie klubowej. Szkolenie obejmuje 16 godz. zajęć praktycznych a jego uczestnicy otrzymają certyfikaty honorowane we wszystkich krajach Unii Europejskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Program szkolenia „Pierwszej Pomocy” obejmuje zajęcia praktyczne z następujących zagadnień:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1.	Podstawy prawne udzielania pierwszej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2.	Bezpieczeństwo i podstawowe zasady udzielania PP.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3.	Pierwsza pomoc w nagłych stanach zagrożenia życia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.	Resuscytacja krążeniowo - oddechowa niemowlęcia, dziecka, dorosłego (prowadzona na realistycznych fantomach firmy Laerdal).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5.	Obsługa i zastosowanie defibrylatora AED.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6.	Opatrywanie ran i krwotoków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7.	Pierwsza pomoc w urazach termicznych (oparzenia, odmrożenia, wychłodzenia, udar cieplny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8.	Opatrywanie przyrządowe i bezprzyrządowe urazów kostnych i stawowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9.	PP w urazach głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej i brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
10.	 Pierwsza pomoc w wypadkach komunikacyjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
11.	Transport poszkodowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koszt szkolenia to 150 zł od osoby. Warunkiem jego przeprowadzenia jest zgromadzenie grupy minimum 10 uczestników. Lista ochotników jest otwarta do 7 marca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Uprawiamy niebezpieczne sporty. Każdy z nas ma świadomość związanych z tym zagrożeń. Każdy jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo własne i swojego górskiego partnera. Jeśli nie jesteście pewni swoich umiejętności, jeśli czuliście się bezradni w sytuacji zagrożenia życia i konieczności udzielenia pomocy w górach, jaskiniach, na chodniku, na drodze, to szkolenie jest adresowane do Was – ludzi gór i zwykłych przechodniów.  &lt;br /&gt;
'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Serdecznie zapraszamy''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Piotr Strzelecki, Kasia Żmuda''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapisy prowadzi Kasia Ż.  altamal@wp.pl &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' luty 2010 '''  - 1% na Fundusz Kukuczki, poniżej szczegóły:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.fundacjakukuczki.pl//pages/jeden-procent.php&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' sezon zimowy 2010 '''  - informacje dla skiturowców o zawodach w narciarstwie wysokogórskim. Szczegóły na stronie PZA i Kandaharu (w INNYCH STRONACH):&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
W roku 2010 Puchar Polski amatorów ma osiem edycji:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
edycja termin nazwa konkurencja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. 16.01.10 Puchar Czantorii indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. 13.02.10 Alpin Sport Ski Tour Race indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. 14.02.10 Puchar Pilska zespołowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. 27.02.10 Puchar Połonin indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. 07.03.10 IV Zawody Skitourowe o Puchar PolarSportu indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. 14.03.10 Memoriał J. Strzeleckiego zespołowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. 20.03.10 Puchar im. Józefa Oppenheima indywidualna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. 27.03.10 Zawody w ski-alpinizmie KW Zakopane indywidualna&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' styczeń 2010 '''  - Oferta Sklepu Podróżnika skierowana dla Rudzkiego Klubu Grotołazów „NOCEK”&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Mamy przyjemność zaproponować Państwu zakup przewodników wspinaczkowych i turystycznych, map i wielu innych ciekawych publikacji z rabatami do 25%. Warunki uzyskania zniżek wraz z cennikami wybranych pozycji z szerszej oferty zamieszczamy poniżej.&lt;br /&gt;
Wykaz wszystkich książek i map w ofercie Sklepu Podróżnika wraz z cenami detalicznymi dostępny jest na stronie: www.sp.com.pl.&lt;br /&gt;
I PRZEWODNIKI WSPINACZKOWE (górskie i skałkowe) – str. 1&lt;br /&gt;
II KOMPLETNY WYKAZ KSIĄŻEK WYDAWANYCH PRZEZ SKLEP PODRÓŻNIKA – str. 2&lt;br /&gt;
III Szczegółowe warunki uzyskania zniżek – str. 4&lt;br /&gt;
Jeśli są Państwo zainteresowani naszą propozycją, prosimy o przesłanie niniejszej oferty członkom Klubu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I Wybór przewodników wspinaczkowych&lt;br /&gt;
Lp.	Tytuł	Wydawnictwo i rok wydania	Cena det.	Cena z rabatem&lt;br /&gt;
1	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe wokół Cortiny D’Ampezzo, M. Bernardi	Sklep Podróżnika, 2008	89,00	66,75&lt;br /&gt;
2	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowei ferraty wokół dol. Val Gardena, M. Bernardi	Sklep Podróżnika 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
3	Jura II, P. Haciski (część środkowa)	Wydawnictwo RING 2009 (III wyd.)	44,00	41,80&lt;br /&gt;
4	Severni Vapencowe Alpy (I), J. Novak	Montana Brno, 2001 (I wyd.) 248 str.	29,00	24,65&lt;br /&gt;
5	Severni Vapencowe Alpy (II), J. Novak	Montana Brno, 2002 (I wyd.) 298 str.	29,00	24,65&lt;br /&gt;
6	Jura I, P. Haciski (część północna)	Wydawnictwo RING, 2009	44,00	41,80&lt;br /&gt;
7	Ostańce Jerzmanowickie. Dol. Szklarki, T. Ślusarczyk	Fastwork&amp;amp;Navigator, 2008	42,00	37,80&lt;br /&gt;
8	Dolina Będkowska, R. Nowak, P. Rostek	Alpin Media Sp. z o. o., 2008	39,00	37,05&lt;br /&gt;
9	Szpiglasowy Wierch (t. 11),W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 2005	38,00	36,10&lt;br /&gt;
10	Croatia Climbing Guide, B. Cujic	Astroida, 2007 (wyd. IV)	178,00	160,20&lt;br /&gt;
11	Europa Atlas Wspinaczkowy, S. M. Green	Eremis, 2007	29,80	26,82&lt;br /&gt;
12	Lofoten Rock, C. Craggs, T. Enevold	Rockfax, 2008	134,00	113,90&lt;br /&gt;
13	Heavy Water. Ice climbing in Rjukan Norway, J. Haukassven, T. A. Bordevik	Rockfax, 2008	112,00	95,20&lt;br /&gt;
14	Krym Przewodnik wspinaczkowy, R. Nawrot, A. Borecka	Stapis, 2008	9,98	8,98&lt;br /&gt;
15	Antalya a rock climbing rock Turcja), Öztürk Kayikiçi, Nermin Ketenci, Emel Yenigelen	Mega Basim,  2007	149,00	134,10&lt;br /&gt;
16	Cuba Climbing, A. Fernandez, A. Menocal	Quickdraw Pubblications, 2005	99,00	84,15&lt;br /&gt;
17	Mount Rainier. A climbing guide, M. Gauthier	The Mountaineers, 2007	89,00	75,65&lt;br /&gt;
18	Rudawy Janowickie Przewodnik Wspinaczkowy, K. Burzawa, A. Sobczyk	Sudetica Verticalia, 2006	29,00	26,10&lt;br /&gt;
19	Mont Blanc Massif 1-Selected Climbs , L. Griffin	Alpine Club, 2002	78,00	66,30&lt;br /&gt;
20	Mont Blanc Massif 2-Selected Climbs, L. Griffin 	Alpine Club, 2002	78,00	66,30&lt;br /&gt;
21	Skarżyce-Piaseczno (Skałki Jury 7),M. J. Kiełkowscy	Explo, 1999	22,50	21,40&lt;br /&gt;
22	Mirów (Skałki Jury 6) , M. J. Kiełkowscy	Explo, 1994	22,50	21,40&lt;br /&gt;
23	Cubryna (t. 8), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 2001	38,00	36,10&lt;br /&gt;
24	Góry Sokole Przewodnik Wspinaczkowy, A Sobczyk, W. T. Wajda	Sudetica Verticalia, 2007	44,00	41,80&lt;br /&gt;
25	Masyw Świnicy (Tatry Wysokie cz.I) , J. Kiełkowski	Explo, 1997	33,00	31,35&lt;br /&gt;
26	Grań Żabiego (t. 7), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 1999	38,00	36,10&lt;br /&gt;
27	Góra Zborów (Skałki Jury t.2) , M. J. Kiełkowscy	Explo, 1992	22,40	21,28&lt;br /&gt;
28	Tatry Bielskie, cz. zach. (t. 4), W. Cywiński	Wydawnictwo Górskie, 1997	24,00	22,80&lt;br /&gt;
29	Solo granito,Val Masino (Val di Mello), Bregaglia, Disgrazia,M. Sertori, G. Lisgnoli	Edizioni Versante Sud	129,90	97,40&lt;br /&gt;
30	Paklenica Climbing Guide, B. Cuijic	Astroida	163,00	146,70&lt;br /&gt;
31	Crete Kapetania – Kofinas Climbing guide, P. Bugada	La Corditelle	116,00	87,00&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
II Książki wydawane przez wydawnictwo Sklep Podróżnika - rabat w wysokości 25%&lt;br /&gt;
Lp.	Tytuł	Opis	Rok wydania	Cena det.	Cena z rabatem &lt;br /&gt;
1.	Alpejskie czterotysięczniki,R. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2006	54,00	40,50&lt;br /&gt;
2.	Alpejskie trzytysięczniki t. IR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2007	49,00	36,75&lt;br /&gt;
3.	Alpejskie trzytysięczniki t. IIR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	2008	49,00	36,75&lt;br /&gt;
4	Alpejskie trzytysięczniki t. IIIR. Goedeke	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowyNOWOŚĆ SIEPIEŃ 2009	2009	49,00	36,75&lt;br /&gt;
5	Alpy, J. Babicz, D. Tkaczyk	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2006	44,00	33,00&lt;br /&gt;
6	Alpy Austriackie t. I, K. Reynolds	Przewodnik turystycznyNOWOŚĆ LIPIEC 2009	wydanie I, 2009	49,00	36,75&lt;br /&gt;
7	Alpy Austriackie t. II,K. Reynolds	Przewodnik turystycznyNOWOŚĆ SIERPIEŃ 2009	wydanie I, 2009	55,00	41,25&lt;br /&gt;
8	Alpy Francuskie, J. Babicz	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2007	44,00	33,00&lt;br /&gt;
9	Alpy Szwajcarskie, J. Babicz	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie II, 2008	44,00	33,00&lt;br /&gt;
10	Bajkał i Góry Przybajkała,A. Wiącek, J. Łukowski	Przewodnik krajoznawczo-trekkingowy	wydanie I, 2008	59,00	44,25&lt;br /&gt;
11	Dolomity t. I, D. Tkaczyk	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2006	49,00	36,75&lt;br /&gt;
12	Dolomity t. II, D. Tkaczyk	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2006	49,00	36,75&lt;br /&gt;
13	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe wokół Cortiny D’Ampezzo, M. Bernardi	przewodnik wspinaczkowy	wydanie I, 2008; wydanie II 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
14	Dolomity Najpiękniejsze drogi wspinaczkowe i ferraty wokół dol. Val Gardena, M. Bernardi	przewodnik wspinaczkowyNOWOŚĆ LIPIEC 2009	wydanie I, 2009	89,00	66,75&lt;br /&gt;
15	Himalaje Nepalu, J. Kurczab	przewodnik turystyczny	wydanie II, 2007	54,00	40,50&lt;br /&gt;
16	Pireneje t. I Francja,K. Reynolds	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie I, 2008	54,00	40,50&lt;br /&gt;
17	Pireneje t. II. Hiszpania, Andora, Pirenejski Szlak Wysokogórski, K. Reynolds	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	wydanie I, 2008	44,00	33,00&lt;br /&gt;
18	Na nartach biegowych,G. Sadowski	Poradnik narciarski	wydanie II, 2005	19,00	14,25&lt;br /&gt;
19	Na nartach zjazdowych,Z. Stanisławski	Poradnik narciarski	wydanie II, 2005	32,00	24,00&lt;br /&gt;
20	Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich,K. Życzkowski, J. Wala	Przewodnik narciarski	2004	33,00	24,75&lt;br /&gt;
21	Wokół Mont Blanc, K. Reynolds	Przewodnik turystyczny	LATO 2010&lt;br /&gt;
22	Kanioning Klasyczne kaniony w Hiszpanii, Francji i Włoszech, J. Bull		WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
23	Prowansja,. J. Norton	Przewodnik turystyczny	WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
24	Korsyka GR20 i inne trasy piesze na wybrzeżu i w głębi wyspy. Ajaccio, Bastia, Calvi, Corte i Porto-Vecchio, D. Abram	Przewodnik turystyczny	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
25	Dolomity, t. III Brenta, D. Tkaczyk	Przewodnik turystyczny	LATO 2010&lt;br /&gt;
26	Andy 320 łatwych i trudnych andyjskich szczytów, J. Biggar	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	JESIEŃ 2010&lt;br /&gt;
27	Aconcaugua, J. Ryan	Przewodnik turystyczno-wspinaczkowy	JESIEŃ 2010&lt;br /&gt;
28	Narciarstwo wysokogórskie w Wysokich Taurach, T. Schranz	Przewodnik narciarski	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
29	Narciarstwo wysokogórskie w Alpach t. I, B. O’Connor	Przewodnik narciarski	ZIMA 2010&lt;br /&gt;
30	Narciarstwo wysokogórskie w Alpach t. II, B. O’Connor	Przewodnik narciarski	WIOSNA 2010&lt;br /&gt;
31	Sztuka zimowej wędrówki czyli jak przemieszczać się na nartach i biwakować w śniegu, A. O’Bannon, M. Clelland	Poradnik turysty narciarskiegoNOWOŚĆ 2009	2009	34,00	25,55&lt;br /&gt;
32	Sztuka telemarku 123 zachwycające rady, jak doskonalić jazdę telemarkiem, A. O’Bannon, M. Clelland	Poradnik narciarskiNOWOŚĆ 2009	2009	29,00	21,75&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
III Warunki otrzymania zniżek&lt;br /&gt;
Sklep Podróżnika udziela zniżek na książki wydawnictwa Sklep Podróżnika w wysokości 25%, na publikacje (w tym mapy) wydawnictw: Kompass, Michelin, Lonely Planet, Geographer's AZ, Reise Know How, ITMB, Tabacco w wysokości 20%, dla pozostałych wydawnictw górskich (przewodniki, mapy, poradniki) rabaty przedstawiono w tabeli poniżej. Warunkiem otrzymania takiej zniżki jest zamówienie przez Klub ponad 10 dowolnych publikacji (sumarycznie map i/lub książek). Koszty transportu ponosi odbiorca (tabela opłat poniżej). W przypadku mniejszych zamówień do 10 egzemplarzy prosimy o kontakt z Agentem. M-ARTE może zaproponować połączenie takiego zamówienia z innym zamówieniem np. zaprzyjaźnionego klubu, koła lub innej organizacji tego typu w okolicy. &lt;br /&gt;
Zniżki na inne produkty Sklepu Podróżnika będą ustalane indywidualnie przez Sklep Podróżnika za pośrednictwem M-ARTE.&lt;br /&gt;
Rabaty na publikacje pozostałych wydawnictw: &lt;br /&gt;
wydawnictwo	wysokość rabatu&lt;br /&gt;
Alpin Media Sp. z o. o.	5%&lt;br /&gt;
Alpina Editorial	15%&lt;br /&gt;
Alpine Club	15%&lt;br /&gt;
Andes	15%&lt;br /&gt;
Annapurna	10%&lt;br /&gt;
Astroida	10%&lt;br /&gt;
Cicerone	15%&lt;br /&gt;
Compass	10%&lt;br /&gt;
Deutche Alpenverein 	15%&lt;br /&gt;
Dimap	10%&lt;br /&gt;
Eremis	10%&lt;br /&gt;
Explo	5%&lt;br /&gt;
Fastwork&amp;amp;Navigator	10%&lt;br /&gt;
Himalayan MapHouse (Nepa Maps)	15%&lt;br /&gt;
ICC (Institut Geographic de Cataluna) 	15%&lt;br /&gt;
IGC (Instituto Goografico Centrale)	15%&lt;br /&gt;
IGN (Institut Geographique National)	15%&lt;br /&gt;
Kartforlaget Landmateriet	15%&lt;br /&gt;
La Corditelle	15%&lt;br /&gt;
Mega Basim	10%&lt;br /&gt;
Montana Brno	15%&lt;br /&gt;
Quickdraw Pubblications	15%&lt;br /&gt;
Rewasz	10%&lt;br /&gt;
Rockfax	15%&lt;br /&gt;
Rother	15%&lt;br /&gt;
Shocart 	10%&lt;br /&gt;
Stapis	10%&lt;br /&gt;
Sudetica Verticalia	5%&lt;br /&gt;
Swisstopo	15%&lt;br /&gt;
The Mountaineers	15%&lt;br /&gt;
Trails Illustrated/ National Geographic	15%&lt;br /&gt;
Ugland IT	15%&lt;br /&gt;
Versante Sud	15%&lt;br /&gt;
VKU Harmanec	10%&lt;br /&gt;
Wydawnictwo Górskie	5%&lt;br /&gt;
Wydawnictwo RING	5%&lt;br /&gt;
Rabaty na pozostałe wydawnictwa – do uzgodnienia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przesyłka&lt;br /&gt;
Koszty dostawy przesyłki do klienta (doliczane do wartości zamówienia) są następujące:&lt;br /&gt;
kurier (paczka do 30 kg) - 20zl;&lt;br /&gt;
pocztowa paczka ekonomiczna (2-5kg)-13zl, (5-10kg)-18zl;&lt;br /&gt;
pocztowa paczka priorytetowa (2-5kg)-14,50zl, (5-10kg)-20,50zl.&lt;br /&gt;
W przypadku zamówień o wartości powyżej 300 zł preferujemy przesyłkę kurierem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kontakt w sprawie zamówień i ewentualnych pytań:&lt;br /&gt;
M-ARTE Oficjalny Agent Sklepu Podróżnika&lt;br /&gt;
martastarosolska@gmail.com, Tel. 608 57 50 02&lt;br /&gt;
Termin płatności i sposób uiszczania opłat:&lt;br /&gt;
Opłaty za książki można uiszczać przy odbiorze za pobraniem (proszę pamiętać o zwyczajowej, dodatkowej opłacie) lub przelewem na wskazane konto Sklepu Podróżnika.&lt;br /&gt;
W przypadku większych zamówień (powyżej 20) preferujemy przelew.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 16 luty 2010 '''  - u państwa Szmatłochów na Kłodnicy odbył się kolejny Śledź tym razem pod hasłem BOLLYWOOD. Wspaniała oprawa, dekoracje i cudowne kreacje kobiet (mężczyzn zresztą też). Można było poczuć się jak w baśni z krainy 1001 nocy. Wszystko okraszone hinduską muzyką, bollywoodzkim filmem w tle. Były również tańce wschodnie i fakirzy (próby stawania na desce z gwoździami na szczęście nie zakończyły się kalectwami). Jak na wschodnie tradycje przystało siedzieliśmy na ziemi (poduszkach), delektując się potrawami, tudzież trunkami i paląc fajkę wodną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ps. Basia, wielkie dzięki za przygotowanie tego wszystkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W spotkaniu brali udział: Basia Szmatłoch, Tadek Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Heniek Tomanek, Monika Tomanek, Zygmunt Zbirenda, Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Tomek Głowania, Wojtek Rusek, Justyna Rusek, Ania Fulde, Jurek Fulde, Bianka Witman, Wojtek Orszulik, Ewa Orszulik, Maciej Dziurka, Damian Szołtysik, Teresa Szołtysik, Daniel Bula, Janusz Dolibog  oraz inne osoby tow.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 6 marzec 2010 '''  - Zaproszenie na jubileusz 60-lecia STJ KW-Kraków&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 05-07 luty 2010 '''  - FESTIWAL GÓRSKI WONDÓŁ CHALLENGE 2010&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 27 styczeń 2010 '''  - odbyło się spotkanie (zebranie) na lodowisku w Orzegowie. Na łyżwach jeździli: Wojtek Wyciślik, Kasia Żmuda, Maciej Dziurka, Damian Szołtysik, Teresa Szołtysik, Ola Skowron (tylko towarzysko). Lodowisku w Orzegowie jest pełnowymiarowe a ludzi nie ma dużo. Można doszlifować swoje umiejętności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 4 styczeń 2010 '''  - informacje dla taterników:&lt;br /&gt;
&amp;lt;div class=&amp;quot;quote&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Komisja Tatrzańska informuje o terminie i cenach noclegów dla wspinaczy z klubów zrzeszonych w Polskim Związku Alpinizmu oraz warunkach koniecznych do spełnienia, aby stać się beneficjentem „Akcji Junior” w sezonie zimowym 2010.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przyjemnością informujemy, że dzięki uprzejmości Pani Marii Łapińskiej i decyzji Zarządu Polskiego Związku Alpinizmu, członkowie klubów zrzeszonych w Związku, w okresie od 4 stycznia do 5 kwietnia 2010 będą mogli skorzystać z tańszych noclegów w Starym Schronisku w Morskim Oku (ceny będą takie same jak w sezonie 2009).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2010): 17 zł + 1 zł opłaty klimatycznej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla uczestników „Akcji Junior”: 10 zł + 1 zł opłaty klimatycznej („Akcja Junior”  przeznaczona jest dla wspinaczy w wieku do 30 lat, którzy legitymują się kartą taternika lub zaświadczeniem o ukończeniu kursu tatrzańskiego nie starszym niż 3 lata).&lt;br /&gt;
Rezydentem PZA w Morskim Oku będzie koleżanka Ewa Libera (tel. 609 677 756), i to w Jej kompetencjach leży podjęcie decyzji czy zgłaszające się osoby otrzymają zwrot dodatkowych kwot w ramach „Akcji Junior” (działalność wspinaczkowa, zaświadczenie od instruktora ze szkoły wspinaczkowej o ukończonym szkoleniu taternickim itp.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA „Betlejemka”, na Hali Gąsienicowej, ceny noclegów kształtują się następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla osób będących członkami organizacji zrzeszonych w PZA i posiadających legitymacje klubowe z opłaconymi składkami (minimum za pierwszy kwartał 2010): 24 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla uczestników „Akcji Junior”: 12 zł,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla członków honorowych PZA: bezpłatnie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dla pozostałych osób: 30 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Informacji na temat miejsc udziela kierownik COS PZA Betlejemka — Adrian Koźbiał&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon komórkowy: 603 424 101,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
telefon stacjonarny: 018 201 91 24,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e-mail: betlejemka@pza.org.pl.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komisja Tatrzańska PZA&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* ''' 1 styczeń 2010 '''  -  KS &amp;quot;Pogoń&amp;quot; Nowy Bytom - noworoczne bieganie. Udział wzięli Damian i Teresa Szołtysik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2009]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2008]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2007]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2006]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2005]]&lt;br /&gt;
* [[Archiwum aktualności - 2004]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2009&amp;diff=700</id>
		<title>Wyjazdy 2009</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2009&amp;diff=700"/>
		<updated>2009-09-07T21:05:35Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: /* II kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Śląskie Manewry Ratownictwa Jaskiniowego|Mietek Smetaniuk, Tomasz Jaworski, Katarzyna Żmuda, Maciek Dziurka, &amp;lt;u&amp;gt;Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula&amp;lt;/u&amp;gt;|4-6 IX 2009}}&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Manewry odbyły się w jaskiniach Studnisko i Koralowa.Wraz z członkami innych klubów powtórzyliśmy sobie głównie autoratownictwo, budowę punktu cieplnego, transportu rannego. Dzięki organizatorom i wszystkim uczestnikom. Do następnego. Zdjęcia na stronie klubu SCW&lt;br /&gt;
[http://www.scw.wroc.pl/galeria/galeria_flash.php?katalog=2009manewry Zdjęcia]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|MTB po Beskidzie Śląskim|Tomasz Pawlas, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Maciejczyk (os.towarzysząca)|31 VIII – 01 IX 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwudniowy wypad na rowerki po szlakach i nie tylko Beskidu Śląskiego. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Pierwszego dnia wyruszamy z Ustronia Polany na Trzy Kopce i dalej przez Salmopol, gdzie odwiedzamy jaskinię Salmopolską, do Brennej. Stamtąd do Górek Wielkich, a potem już wzdłuż Wisły do Ustronia. Trasa bardzo urokliwa, kilka przepięknych panoram, szczególnie na odcinku z Salmopolu do Brennej. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Kolejny  dzień, już z bolącymi tyłkami, przeznaczamy na wycieczkę bardziej szosową choć jak się okaże nie tylko, niż poprzedniego dnia. Jedziemy przez całą Wisłę pozdrawiając Prezydenta RP w swojej rezydencji nad Jeziorem Czerniańskim i serpentynami osiągamy Przełęcz Szarcule. Stamtąd przez Stecówkę do Istebnej, gdzie zmieniamy plany i rozpoczynamy powrót w stronę Ustronia. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Ogólnie, obydwie trasy obfitowały w strome podjazdy i bardzo ostre zjazdy ale nie zabrakło również i pięknych odcinków graniami oraz cudownych widoków. Pogoda dopisała. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Dla ciekawych, chętnych i dociekliwych polecam stronę z trasami rowerowymi po Beskidach: www.mtbbeskidy.pl. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczka na Zamarłej|Karol Jagoda, Tomasz Pawlas, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;|19-21 VIII 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu nastał ten czas, w którym Pawlasy zaczęły się wspinać po tatrzańskich ścianach. A wszystko to dzięki wielokrotnym namowom, a wręcz błaganiom Karola i jego uspokajaniu: „Tak, to jest bezpieczne…”. Tak też, w nocy z 18 na 19 wsiadamy z Karolem w pociąg do Zakopca i w Kuźnicach jesteśmy prawie pierwsi. Tomek jednak postanowił wyruszyć z Zabrza kilka godzin wcześniej by dojechać autostopem. Na Łysej Polanie był wczesny wieczorem. &lt;br /&gt;
Tu ciekawostka – w budynkach byłego przejścia granicznego w Łysej Polanie noclegi z własnym śpiworem za 10 PLN!&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
W każdym bądź razie ja z Karolem idziemy przez Gąsienicową i Kozią Przełęczą przechodzimy pod ścianę Zamarłej. Tam zsynchronizowani w 100% spotykamy Tomka, który szedł od Roztoki. Pod, nad i na ścianie tłumy, a przypominam że była to środa! Przebierając się próbujemy kontem oka wyszukać w rumowisku Pustej Dolinki jakiegoś lokum, jednak decydujemy się pozostawić te sprawy na wieczór. Na drogę startujemy ok. godz. 15. Pierwszy wyciąg idzie mozolnie i już wtedy Karol zastanawia się czy aby wzięcie ze sobą braci P. to na pewno był dobry pomysł. Jednak kość za kością, friend za friendem rozkręcamy się i top drogi Klasycznej V, osiągamy ok. godz. 18. Prawie cała droga idzie samym środkiem ściany. Po zejściu emocje pozostawiają uśmiech na naszych twarzach już do końca dnia. &lt;br /&gt;
Ale trzeba jeszcze znaleźć miejsce do spania. Wysyłamy Tomka po wodę, a my z Karolem przeszukujemy każdą dziurę w rumowisku, poszukując kwatery. Gdy robi się już naprawdę ciemno Karol zaprowadza nas do naszej nory – to znaczy – prawdziwego apartamentu. Koliba jak z marzeń, no może trochę ciasno. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Następnego dnia napieramy na Festiwal Granitu V . Piękna droga z niezłą ekspozycją na ok. 30-metrowym trawersie. A na górze ustawiamy się do kolejki aby zejść po drabinie. Pod ścianą przeprowadzamy dłuuugie pertraktacje nad wyborem kolejnej drogi, aż w końcu wybór pada na Lewego Heinricha IV. Droga dużo mniej efektywna od poprzedniczek. Następnie kolejny nocleg w Hotelu Pod Zamarłą. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Następnego ranka żegnamy Tomka, który niestety musi już wracać i napieramy na coś „grubszego” – Prawi Wrześniacy VI+. Według mnie, najpiękniejsza droga tego wyjazdu. Najtrudniejsze wyciągi prowadzą przez lekko przewieszone rysy, ale również przejście płytowych wyciągów pompuje adrenalinę. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Po skończonej drodze przepak i wracamy do domu, tym razem przez Roztokę.&lt;br /&gt;
Cały wyjazd pogoda idealna. Dla mnie samego niesamowite przeżycie. Chcę jeszcze… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|KANADA/STANY ZJEDNOCZONE: Na rowerach górskich przez Great Divide|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik, Krzysztof Hilus (b. cz. klubu) |17 07 - 4 09 2009}}&lt;br /&gt;
Na rowerach górskich przejechaliśmy górski szlak rowerowy Great Divide (Great Divide Mountain Bike Route - http://www.adventurecycling.org/routes/greatdivide.cfm )od miejscowości Banff w kanadyjskiej prowincji Alberta do Lordsburga w pobliżu meksykańskiej granicy w stanie Nowy Meksyk w USA. 4500 km niesamowicie zróżnicowanej trasy. Great Divide to tzw wielki dział wód wiodący głównym grzbietem Gór Skalistych dzielących wody spływające z jednej strony do Atlantyku a z drugiej do Pacyfiku. Szlak może niezbyt trudny technicznie (w &amp;quot;skali górskiej&amp;quot;) ale jego długość i deniwelacje (66 km na całej trasie) budziły w nas respekt. W niektórych miejscach trudności były znaczne tzn. nie dało się jechać. Szlak wiódł głównie polnymi drogami o żwirowej nawierzchni, ścieżkami, i trochę asfaltami. 33 razy przekraczaliśmy przełęcze w głównej grani. Najwyższa - Indiana Pass w stanie Colorado jest na 3600 m wysokości a startuje się z 1800. Przemierzyliśmy więc &amp;quot;Dziki Zachód&amp;quot; z północy na południe w przeróżnej scenerii. Na północy przez kanadyjskie knieje, potem porośnięte preriami góry Montany, dalej półpustynne góry Wyoming, wysokie Colorado a w finale Nowy Meksyk. Ameryka zupełnie inna, burząca wszelkie wyobrażenia o tym kraju. W wielu miejscach o tym że jest wiek XXI świadczyły tylko druty i miejscami asfalt, no i może zamiast koni traki. Wspaniałe pejzaże oglądaliśmy codziennie. Wszystko okupione potężnym wysiłkiem. Szersza relacja niebawem w WYPRAWACH.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Ptasia|RKG: Michał Wyciślik, Karol Jagoda, Damian Żmuda, Tomek Jaworski, Ola Strach, Mateusz Golicz, Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Ola Skowron&amp;lt;/u&amp;gt;|29-30 08 2009}}&lt;br /&gt;
Jako że na sobotę icm zapowiadał przejście frontu akcja zostaje przesunięta na niedzielę. Parcie na szkło jest, bo wory czekają spakowane już od tygodnia ;]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śpimy na Rogoźniczance i skoro świt ruszamy pod jaskinię. Partie ponoć fajne. Ale o szczegóły pytajcie tych, co tam byli :D ...ja w każdym bądź razie przed zjazdem do otworu dojrzewam do decyzji.. i oto stało się - dezercja! Szkoda tak pięknego dnia. Czekam, aż zjedzie ostatni człek, odwiązuję linę (odwrót robili progiem Mułowym) i idę na Czerwone Wierchy. Na Ciemniaku nieco dłuższa kima- fantastyczne słońce i fantastyczne widoki. Kiedy się budzę turystów też już nie ma, no więc dalej na Małołączniak:) Za Kobylarzem dostaję sms, że już wyszli. Coś trochu wcześnie - nieco burzy to mój plan i nie chce mi się już iść do nich pod ścianę. Z Przydłopu oglądam sobie jeszcze wschodzący zza grani księżyc i światełka w ścianie. Spotykamy się na rozstaju dróg i razem wszyscy wracamy do samochodów. Koniec :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry|RKG: Michał Wyciślik, Wojciech Wyciślik, Łukasz Pawlas, Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;; koleżanki z STJ KW Kraków: Magdalena Wrona (Brodzia), Dominika, Ola; koledzy z SDG: Ryszard Równicki, Jakub Dębski|15 - 16 08 2009}}&lt;br /&gt;
Pogoda doskonała. Meldujemy się na Rogoźniczance i ok. 11:30 wyruszamy do Kościeliskiej. Chwilami musimy się trochę przeciskać w fali nacierającej na Halę Ornak, ale to nic. Szlak na Ciemniak również dosyć zatłoczony, turyści zadają nam dziwne pytania (''przepraszam, czy to jest trening kondycyjny przed Himalajami?''). Zaraz po dotarciu pod jaskinię zalegamy pod otworem i przystępujemy do opalania się. W takim stanie znajduje nas ekipa z STJ KW/SDG (''- oni wchodzą, czy wychodzą? - hmm, wyglądają jakby właśnie wyszli''). Mimo początkowego spięcia (''- skąd jesteście? - a wy skąd? - to ja pierwsza zadałam pytanie!'') udaje się nam dojść do porozumienia i wspólnie odwiedzamy bardzo dużą salę w tzw. Ptasiej. W sali serwuję herbatę z miodem, która ostatecznie uzdrawia atmosferę (''a czy moglibyście wystartować do góry najpierw, a zostawić nam dziewczyny?'' :-))). Wyjście w środku nocy - nasi towarzysze schodzą od razu, a my postanawiamy zaczekać do świtu, oglądając Perseidy. Z rana trochę zimno, zwłaszcza Wojtkowi, ale wrażenia ze świtu wynagradzają niedogodności. Na Rogoźniczance jesteśmy ok. 10:00 i od razu wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Hoher Göll 2009|RKG: Aleksandra Skowron, Michał Wyciślik, Tomasz Jaworski, Maciej Dziurka, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy); WKTJ: Aleksandra Harat, Norbert Skowroński, Maciej Gorzelańczyk, Piotr Stelmach, Wojciech Hołysz, Szymon Nowakowski, Michał Macioszczyk| 02 07 - 02 08 2009}}&lt;br /&gt;
Szerszy opis będzie wkrótce dostępny w sekcji [[Wyprawy]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyjazd wspinaczkowo-rowerowy po Jurze Północnej| &amp;lt;u&amp;gt; Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, + os. towarzysząca| 13 - 17 07 2009}}&lt;br /&gt;
Późnym popołudniem wyjeżdżamy pociągiem do Częstochowy. Stamtąd kierujemy się do Mirowa k. Częstochowy żeby  powspinać się na skałkach położonych tuż nad Wartą. Niestety nadmiar natrętnych komarów i innych insektów pozwala nam na przejście tylko kilku dróg. Cali pokąsani uciekamy do Olsztyna, odwiedzając po drodze liczne skały m.in. G. Towarne. W Olsztynie śpimy na terenie ruin zamku, a rano poznajemy okoliczne Sałki. Następne 2 dni spędzamy na licznych skałkach okolic Suliszowic i doliny Wiercicy. Kojący cień przy źródełku Zygmunta pozwala nam odpocząć od tropikalnych upałów. W Mirowie, w nocy praktycznie nie śpimy z powodu szalejącej burzy. Ale już z samego rana ruszamy do Skarżyc przez Podlesice i Morsko i łoimy na Okienniku (ale SKAŁA!). Ostatni dzień to dalszy wspin na Okienniku i dojazd do Zawiercia na pociąg do domu.&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Przez cały wyjazd temperatura powietrza nie schodziła poniżej krytycznego poziomu ludzkiej wytrzymałości, co skutecznie unieszkodliwiło pokonanie planowanej trasy oraz dróg wspinaczkowych. Mimo tego, padły drogi od VI po VI.2+. Cały wyjazd oczywiście udany:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczka w Podzamczu| Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Pawlas + os. towarzyszące|11 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pomimo niepewnej pogody ruszamy na wspin do Podzamcza. Tam spotykamy resztę ekipy z Rudy Śląskiej i łoimy głównie na Ratuszu, Obeliksie i Gołębniku. Padają drogi od V do VI.1+. Nabieramy też ochoty na Cimy ale może kiedy indziej:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Jaskinia przed Rozdrożem + wyjście na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szoltysik, |12 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Korbielowa żółtym szlakiem (bardzo ładny szlak). Przed osiągnięciem Hali Miziowej zwiedzamy jeszcze Jaskinię przed Rozdrożem. Jaskinia nie duża ale przynajmniej nie trzeba się czołgać. Następnie wychodzimy na Pilsko słowackie i dalej na przełęcz Glinne granicznym szlakiem. Na dobitkę idziemy dalej szczytami granicznymi przez Studenne i Beskid Korbielowski by później zejść żółtym szlakiem przez Korbielów Górny do auta w Korbielowie. Wymoczenie nóg w zimnym potoku i powrót do domu. Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolinki podkrakowskie rowerem|&amp;lt;u&amp;gt;Michał Max Maksalon&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotrek Strzelecki, Tomek Pawlas, Asia Wasil, Jarek Kochański |05 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nareszcie udało mi się zrealizować wypad na rower w piękny rejon skał i źródełek w okolicy Jerzmanowic i Ojcowa. Auto zostawiamy przy jaskini Nietoperzowej i ruszamy doliną Będkowską. Po drodze mijamy wywierzysko i największy wodospad na Jurze czyli Szum...Niagara to to nie jest :). Przejeżdżamy całą dolinę Będkowską i kierujemy się na Kobylany. Po śniadanku jedziemy dalej doliną Kobylańską. Następnie kierujemy się na Dolinę Bolechowicką gdzie jakiś nabywca zakupił dużą część terenu przez który biegł nasz żółty szlak. W konsekwencji „jedziemy” wyschniętym korytem potoku Krzemionka. Chwilę podziwiamy piękne skały Bramy Bolechowickiej i dalej w drogę. Kierujemy się na Zelków-Gacki i potem Dolną Kluczwody w kierunku Wierzchowia gdzie robimy dłuższy postój przy jaskini Mamutowej. Z Wierzchowia kierujemy się w stronę Ojcowa zjeżdżając trasą asfaltową zamkniętą dla ruchu samochodowego. W Dolinie Prądnika wpadamy na wysokości Bramy Krakowskiej i decydujemy się na przejazd w stronę Krakowa, potem wracamy i jedziemy w kierunku Skały. Po drodze tłumy turystów i mnoostwo bryczek...jak na Krupówkach. Z Doliny Prądnika wyjeżdżamy drogą w okolicy zamku ojcowskiego i jedziemy około 2km aż do parkingu w lesie gdzie pięknym (dla niektórych strasznym :)) zjazdem zielonym szlakiem osiągamy dno doliny Sąspowskiej którą jedziemy aż do Sąspowa po drodze mijając Jaskinie Koziarnia i Jaskinie Pod Kościołem. Następnie kierujemy się w stronę drogi Olkusz-Kraków i jedziemy do Jerzmanowic. Podsumowując zrobiliśmy 55km w dość trudnym terenie gdzie czasem trzeba było podawać rowery i nawzajem sobie pomagać. Niektórzy czuli niedosyt a niektórzy pomimo zmęczenia cieszyli się ze dali rade. Już planujemy następny wypadzik :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - wypad pieszy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szoltysik, Paweł Szołtysik|5 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Brennej czarnym szlakiem przez Stary Groń na Grabową i zejście niebieskim z Kotarza do Brennej. Po drodze kilka deszczy. Szlak nawet pusty tylko w Brennej tłumy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Podzamcze –wspinaczki na Adepcie i Górze Birów |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Górowski|5 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten piękny niedzielny dzień spędzamy na dość leniwych wspinaczkach na skałach &lt;br /&gt;
w Podzamczu. Robimy kilka dróg na Adepcie, tuż pod zamkiem oraz sprawdzamy czy pewna droga na Górze Birów (Jumanji) nadal nas tak samo zachwyca jak kiedyś… Przy okazji spotykamy się z grupą szkolących się grotołazów z TKTJ-tu. Godzinką na kajaku w okolicach Siewierza kończymy nasz weekendowy wyjazd. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - wspinaczki na Kościelcu |&amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojciech Sitko|4 - 5 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie pogoda, a właściwie prognoza pogody:) umożliwiła nam rozpoczęcie sezonu wspinaczkowego w Tatarach(lepiej późno niż wcale).  W sobotę po nocnej jeździe i podejściu nieco zaspani zaczynamy od Stanisławskiego(V-). Droga okazuje się bardzo ładna, szczególnie dwa pierwsze wyciągi. Na szczycie Kościelca jak zwykle tłum ludzi, zjazdami wycofujemy się pod ścianę i robimy Gnojka (III). Mimo niepewnej pogody przez cały dzień nie lało. W niedziele decydujemy się na bezstresową drogę (czytaj ubezpieczoną) Lobby Instruktorskie(VII+). Okazało się , że droga jest naprawdę dobrze obita. Podczas, gdy Wojtek prowadził kluczowy wyciąg  zaczęła się burza, która skutecznie zniechęciła mnie do przejścia tego odcinka. Dwa ostatnie zjazdy robiliśmy w pełnym słońcu, które pozwoliło na częściowe wysuszenie przemoczonych rzeczy. Podczas zejścia na zmianę padało i przyświecało słońce.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góra Birów – wyjazd kursowy|Dariusz Sapieszko ( instruktor TKTJ), Ola i Jerzy Krzyżanowscy, Jan Dobkowski, Damian Ozimina, &amp;lt;u&amp;gt;Olek Kufel&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Strach, Mateusz Górowski + osoby towarzyszące (TKTJ)|4 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny wyjazd  kursowy odbył się tym razem na górze Birów. Zbiórka na miejscu pod skałami ok. godz. 9. Zajęcia prowadził Darek Sapieszko znany też jako &amp;quot;instruktor z Warszawy&amp;quot;. Tym razem doskonaliliśmy umiejętności zakładania stanowisk asekuracyjnych, ostro trenowaliśmy poręczowanie i deporęczowanie z wykorzystaniem plakietek, a na koniec napinaliśmy tyrolkę. Pogodę przez cały dzień mieliśmy super. Ola z Mateuszem pozostali w Podzamczu jeszcze jeden dzień, reszta wróciła do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinanie na Ostańcach Jerzmanowickich| Asia Wasil, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Pawlas + os. towarzyszące|04 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednodniowy wyjazd wspinaczkowy na Ostańcach Jerzmanowickich. Początek dnia wspinamy się na Słonecznych Skałach, gdzie spotykamy Piotra „Szalonego” Korczaka. Popołudnie spędzamy na Witkowych Skałach – tłumy. Wyjazdem tym rozpoczynamy wspinaczkowe wakacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góra Birów - Kurs autoratownictwa |Tomasz Jaworski, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby z innych klubów|27 - 28 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tegoroczny kurs autoratownictwa odbył się na Górze Birów. W sobotę ćwiczyliśmy podstawowe techniki autoratownicze, czyli: uwolnienie z szanta, uwolnienie z crolla, zjazd z poszkodowanym przez przepinkę i węzeł, oraz na koniec uwolnienie „ofiary” z ucha przepinki. Pogoda bardzo dopisywała i chwilami nawet niepadało :). W niedzielę pogoda się trochę zepsuła i czasem pojawiało się słoneczko. Spędziliśmy ten dzień ratując się z trawersu i tyrolki. Ćwiczyliśmy też metodę bloczka ruchomego i „hiszpańską przeciwwagę”. Na koniec zastosowaliśmy najszybszą metodę, czyli najzwyklejsze cięcie sznura :). Wyjazd był bardzo owocny i to nie tylko w siniaki i obtarcia od uprzęży :). Myślę że każdemu by się przydało takie krótkie szkolenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Wrota Chałubińskiego|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Skowron&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz|21 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki spacer &amp;quot;tam i z powrotem&amp;quot;. O 5:54 ruszamy z parkingu w Palenicy Białczańskiej, dochodzimy do Wrót Chałubińskiego i jakoś przed 16 jesteśmy znów przy samochodzie. Miłym zaskoczeniem jest remont drogi do MOka, przez co wstrzymany był ruch bryczkowy, a ruch pieszy skierowany został na stary szlak, biegnący dnem doliny Białki prosto do schroniska w Starej Roztoce. Szkoda, że normalnie droga do Morskiego nie wiedzie tamtędy.. bardzo malowniczo i przede wszystkim - bez asfaltu, chociaż ten kawałek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda dość stabilna: na asfalcie do MOka „sipi”, potem już raczej pada, a na przełęczy od czasu do czasu coś lodowego spada. Dzięki ograniczającym widoczność chmurom mogliśmy się skoncentrować na „bliskim kontakcie z przyrodą” ;) Zaś na ostatnich 100m przed przełęczą trochę żałujemy, że nie mamy raków, bo śnieg twardy, ale daje radę. Wracamy zupełnie przemoczeni, w butach zima, ale warto… Dolinka za Mnichem jest urocza, a Wrota jeszcze w chmurach naprawdę wyglądają jak wrota (do nieba:). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu – nie ma złej pogody, jest tylko zły ubiór :)&lt;br /&gt;
(Ciężko jest tylko przeboleć krótki sen..)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Slack Fest|&amp;lt;u&amp;gt;Kaja Kaczmarczyk&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Pawlas, os. tow|19 - 21 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piątek /sobota&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piątkowym, późnym popołudniem wyjeżdżam na swój pierwszy Slack Fest. Po 18 podjeżdża Tomek i kierujemy się w stronę Wrocławia, gdzie czekać ma reszta ekipy(Kajtek i Damian). Zgarniamy ich w miarę sprawnie i pod osłoną nocy próbujemy trafić do Hejnic – celu naszej podróży. Po drodze mijamy fajne, stare lasy obfitujące w przeróżną zwierzynę, która co jakiś czas usilnie chce nam wbiec pod koła. Kajtek odkrył, że są to lisy – szpiegi W końcu są Hejnice, tylko jakieś pogrążone we śnie i w sumie nic się nie dzieje Zupełnie przypadkiem zauważamy niewielkich rozmiarów ognisko i grupkę ludzi – to musi być tu. Zapoznaję się z Czechami i resztą polskiej drużyny, wkładam kolejny polar i kurtkę bo strasznie zimno, a w tym czasie Czesi kolejne warstwy ubrań... ściągają Dołączają do nich nasi polscy chłopcy i już po chwili cała gromada nagich ludzi znajduje się w basenie Co jakiś czas ktoś próbuje swoich sił na vaserlajnie a ja postanawiam przyglądać się temu z boku. Nakładam jeszcze kaptur-brrr! Jak zimno-myślę....Potem są jeszcze polsko – czeskie rozmowy przy ognisku, chodzenie po nightlajnach, borowiki instant o 4 nad ranem i w końcu sen. Spanie w samochodzie może nie jest bardzo wygodne ale narzekać nie mogę;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę z rana zaczynają się zawody. Szybkie zapisy i start. Pierwszą konkurencją jest speedlajn. Reguły są proste- zawodnicy musza przejść w jak najkrótszym czasie taśmę.16 najlepszych przechodzi dalej. Mi pomimo czterech prób nie udaje się opanować nerwowego drżenia nóg Tomek i Damian przechodzą cała taśmę, a Kajtek to nie wiem gdzie jest, pewnie odsypia gdzieś noc Do ćwierćfinałów dostaje się Damian. Teraz slakerzy ścigają się po dwóch równoległych taśmach. Kto pierwszy ten lepszy. Wśród kobiet zwycięża Gabina z Susek, a wśród mężczyzn Honza-Spidy Gonzales. Do kolejnych konkurencji mamy parę godzin czasu. Wykorzystujemy je na opalanie, chodzenie po vaserlajnach, tricklajanach i jeszcze wielu innych lajnach, których nazw już nie pamiętam Około 15 rozpoczynają się eliminacje do zawodów zwanych vagabundlajn-czyli chodzenie po taśmie z rękami w kieszeniach. Moje nogi nadal nerwowo drżą i cudem udaje mi się zrobić 2 kroki Wielu jednak eliminacje przechodzi. Dalsza część odbywa się na dłuższej i wyżej powieszonej taśmie. Bezkonkurencyjny okazuje się Damian, który chodzi tak długo aż znudzeni sędziowie przerywają komisyjnie jego chód Prawdę mówiąc nie wiem co działo się dalej bo z Neiko postanowiłyśmy spróbować swoich sił na gibbonie Wieczorem dojeżdża jeszcze spóźniony Michał „Corny”, który nie wiedzieć czemu udał się najpierw do tych drugich Hejnic;) ale fajnie bo przywozi ze sobą gitarę i można trochę poleżeć na trawie słuchając muzyki.&lt;br /&gt;
Wydaje się, że atrakcji na dziś wystarczy, postanawiam jednak wykorzystać obecność wody i vaserlajna, zbieram się w sobie i nocą wskakuje do basenu. Najgorsze nie jest wyziębienie podczas pływania, tylko to które następuje po wyjściu. Teraz już nie drżą mi tylko nogi ale wszystko Na domiar złego w głowie mam perspektywę spania w nieogrzewanym samochodzie;) Tomek wymyśla, że ogrzeje nas glukoza zawarta w czekoladzie. Ja słusznie w to wątpię;) i nie obywa się bez ciepłej herbaty. Jakoś dotrzymujemy do rana(dobrze, że mam tak pojemny plecak i tak dużo rzeczy się w nim mieści;))&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niedziela&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście przespaliśmy budzik;) choć może on wcale nie dzwonił. Pogoda jeszcze ładna, w planach hajlajn. Żyć nie umierać Ekipa zbiera się dość leniwie w wyznaczonym miejscu. Już prawie wyruszamy kiedy chłopcy wpadają na genialny pomysł powrzucania dziewczyn do wody. Pierwsza zatopiona zostaje Karolina (Neiko), potem Prcek i w końcu pada na mnie. Bez walki się nie poddaję ale jestem bezradna wobec trzech rosłych chłopów i ląduje w lodowatej cieczy Zabawy zabawami a hajlajn czeka Po drodze trochę się gubimy, Kajtek i Damian marudzą niemiłosiernie z tyłu więc cieszymy się gdy ich głosy milkną;) pewnie zrezygnowali- myślimy. Po kilkudziesięciu minutach jesteśmy na miejscu. Janek „Kudłaty” z Kwjetem jeszcze montują taśmę. Siedząc z boku na skale przyglądam się bacznie wszystkiemu i trochę ogarnia mnie stres W międzyczasie pojawiają się niestrudzeni Damian i Kajtek;) Pierwszy hajlajna przechodzi Kwjetak, potem Janek i Damian, w końcu przychodzi czas na Tomka, który zakłada dla bezpieczeństwa kask i rusza. Udaje mu się wstać i zrobić kilka kroków (sukces zabrzańskiej drużyny) po czym spada w przepaść. Ja z Neiko trochę się wahamy, nawzajem pocieszamy, dopingujemy Siedząc na krawędzi przypominam sobie o moim lęku wysokości, myślę o tej wystającej na dole skale, wyobraźnia zaczyna pracować jak oszalała wysuwam się na bezpieczną odległość i nawet coś tam próbuje wstawać ale rezygnuje o jak dobrze czuć grunt pod nogami Neiko za bardzo się boi więc po chwili schodzi z taśmy. Nadchodzi czas powrotu. Gdy kończymy zdejmować hajlajna dopada nas ulewa. Znajdujemy schronienie pod skałą i czekamy na slońce i.... czekamy nadal Jako że z Tomkiem jedyni mamy kurtki przeciwdeszczowe postanawiamy schodzić. Tak, tak wiem kompanów się nie zostawia nawet jeśli są bryłami lodu;) deszcz nie odpuszcza i lekko mokrzy docieramy na kemping, reszta wraca niedługo po nas i o zgrozo sucha Jeszcze tylko szybki posiłek, pożegnania, ostatnie pakowanie i ruszamy w drogę powrotną. Z chęcią zostałabym tam dłużej, warto było przejechać 350 kilometrów(w jedną stronę) w środku sesji bo wrażenia są niezapomniane &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
tu foty: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FKeep%20balance-slackfest%20w%20Hejnicach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Kobylańska i Brama Bolechowicka - wspin  | &amp;lt;u&amp;gt; Wojtek Sitko &amp;lt;/u&amp;gt;, Karol Jagoda |14 06 2009}}&lt;br /&gt;
Niepocieszeni tym, iż sobotnie zawody wspinaczkowe oddaliśmy walkowerem, postanowiliśmy wyruszyć w Kobylany, by zaliczyć tam kilka najbardziej reprezentacyjnych dróg, tudzież pobić jakieś patenciarskie rekordy. Niestety - gdy weszliśmy do doliny nasz optymizm nieco przygasł. Chmara namiotów, stada ludzi pod skałkami w kolorowych kaskach i rozciągnięta w poprzek tyrolka nie wróżyły nic dobrego. I faktycznie. Spod Żabiego Konia zostaliśmy odprawieni z kwitkiem - kurs. No nic - idziemy w okolice Szarej Płyty, tam krótka rozgrzewka (2 średniej urody drogi) i... znowu nas gonią - kolejny kurs. Udajemy się pod Zjazdową Turnię, a tam aż kolorowo od wiszących lin. Zrobiliśmy tam kolejne 2 nawet ciekawe drogi, po czym postanowiliśmy jeszcze raz zaatakować Żabiego Konia. Niestety i tym razem bezskutecznie. Tutaj miarka się przebrała. Obrażeni na całą Dolinę Kobylańską udaliśmy się w kierunku Bramy Bolechowickiej. Tu ludzi jakby mniej, skałki niczego sobie, więc do dzieła. Szybko wyszukaliśmy i skutecznie wywspinali kilka bardzo ładnych, długich dróg o trudnościach od V+ do VI.1. Szczególnie do gustu przypadły nam tutejsze filarki (ryski natomiast były dla nas mniej przyjazne).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyjazd kursowy do Piętrowej Szczeliny | &amp;lt;u&amp;gt; Damian Ozimina &amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz, Mateusz Górowski, Mietek Smetaniuk |14 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy w niedzielny poranek spod Plazy. Od samego rana świeciło słońce,  pogoda więc zachęcała do tego, żeby nie siedzieć w domu. Po dojechaniu na miejsce przebraliśmy się i poszliśmy w stronę naszego celu. Przeszliśmy niedaleko Kamiennego Gradu i dotarliśmy do Piętrowej Szczeliny. Jako, że byłem jedynym kursantem wyjazd można nazwać tak jak było w planach kursowym, ponieważ kierownik kursu-Mateusz i tak szkolił gdy tylko nadarzała się do tego okazja. Ogólnie jaskinia całkiem sympatyczna, a jej budowa pozwalała na doskonalenie swoich umiejętności m.in. w zapieraczce. Podczas wychodzenia przy otworze spotkaliśmy dwie osoby, które również chciały tego dnia zwiedzić tą jaskinię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mistrzostwa Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej | &amp;lt;u&amp;gt; Łukasz Pawlas &amp;lt;/u&amp;gt;, w organizacji pomagali - Tomek Pawlas, Ola Skowron, Maciej Dziurka, Kasia Żmuda |13 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień przywitał uczestników chmurami i zimnym deszczem choć wszelkie pogodowe portale, oraz organizatorzy przewidywali inaczej… J, ale nie zniechęciło to śląskich wspinaczy do uczestnictwa w rywalizacji na rudzkim MOSiRze. Mimo ze połowa nie była przygotowana na owe warunki pogodowe cierpliwie czekali na swoją kolej rozgrzewając się na dwóch rozwieszonych slacklinach pod bacznym okiem najlepszej śląskiej slakerki Kaji Kaczmarczyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kategorie były 4 ale ze względu na wiek i ilość uczestników została dołożona jeszcze jedna kategoria („ mężczyźni ” do lat 10 ) ta tez kategoria najbardziej cieszyła się uwagą i dopingiem publiki która rozgrzewała gorącą atmosferą wyjątkowo chłodną pogodę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy z niecierpliwością wyczekiwali na rozpoczęcie i na jak najszybszy kontakt ze ścianą.&lt;br /&gt;
Wybija 10 wiec zaczynamy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eliminacje przebiegły sprawnie poziom był wysoki i wszyscy „łoili na maxa” nikt nie odpuszczał choć praktycznie wszyscy mieli zapewniony start w finale większość uczestników osiągnęła TOP. &lt;br /&gt;
Mniej więcej po godzinie eliminacje dobiegły końca zaczynamy finały…&lt;br /&gt;
Atmosfera coraz bardziej gorąca, uczestnicy wydają się wyluzowani choć wszyscy wiemy ze trema daje się we znaki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Finały były bardzo widowiskowe, a finałowy ekstrem dla mężczyzn powyżej 16 lat zapierał dech w piersiach szczególnie podczas przejścia Piotra Majki któremu brakło dwóch przechwytów do osiągnięcia TOPu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyniki:&lt;br /&gt;
Kategoria Dziewczęta do lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Marcelina Adamek&lt;br /&gt;
2.	Anna Przystupa&lt;br /&gt;
Kategoria Dziewczęta powyżej lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Aleksandra Skowron&lt;br /&gt;
2.	Katarzyna Żmuda&lt;br /&gt;
3.	Kaja Kaczmarczyk&lt;br /&gt;
Kategoria Chłopcy do lat 10:&lt;br /&gt;
1.	Jakub Przystupa&lt;br /&gt;
2.	Jakub Gutt&lt;br /&gt;
3.	Paweł Kurzelowski&lt;br /&gt;
Kategoria Chłopcy do lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Michał Rajda&lt;br /&gt;
2.	Kamil Socha&lt;br /&gt;
3.	Jakub Coder&lt;br /&gt;
Kategoria Chłopcy powyżej lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Piotr Majka&lt;br /&gt;
2.	Maciej Dziurka&lt;br /&gt;
3.	Grzegorz Szczurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA - jaskinie wodne | &amp;lt;u&amp;gt; Damian Szotysik &amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmtłoch, Artur Szmatłoch, Damian Żmuda |10 - 14 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po masakrycznej  podróży autem docieramy wreszcie do miejscowości Ponor w górach Surreanu (16 godzin jazdy). Tu spotykamy się z kolegami i koleżankami z Speleoklubu Olkusz. (byli w trakcie podróży do kanionów w Grecji) Razem idziemy do wodnej jaskini Sura Mare. Jaskinia posiada potężny otwór. Poruszamy się pod prąd wartkiej rzeki. Po drodze musimy przepływać „żabką” głębokie jeziorka, przechodzić kaskady a nawet dwa razy na krótko zanurkować. Docieramy do 2 m wodospadu (w linii spadku wody nie do przejścia). Damian Żmuda obchodzi go górą lecz bez liny trochę kaprawo. Z tego miejsca wracamy z prądem do otworu. Noc spędzamy w uroczej cabanie w dolinie Strei. Zbocza doliny wieńczą potężne mury skał wapiennych. W drugi dzień grupa z Olkusza jedzie dalej na południe a my idziemy do wywierzysk Tecuri oraz penetrujemy tą piękną okolicę. Nocleg w tej samej cabanie.  W trzeci dzień we wsi Ponor przechodzimy niewielką lecz bardzo urokliwą jaskinię Cocolbea. Też potężny otwór, rzeka, kilkunastometrowy wodospad (wyłoił Damian Żmuda) na końcu dopływamy do syfonu, który nam zamyka definitywnie drogę w głąb. W drodze powrotnej w okolicach wodospadu zaliczamy efektowne skoki do wody (na głowę, nogi i takie różne). Aby skrócić sobie drogę do domu podjeżdżamy tego samego dnia do znanej nam cabany Meziad gdzie spędzamy noc. Wcześnie rano zwiedzamy jaskinię Meziad i wracamy 13 godzin do domu (najgorzej w korkach w Polsce). Mistrzem kierownicy okazał się Tadek, który nie dość, że cała drogę był za kółkiem to po rumuńskich wsiach szalał jak miejscowy. Generalnie wspaniały wyjazd i pogoda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Spływ Małą Panwią |Henryk Tomanek, Adam Tomanek (os. tow.) |11 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spływ kajakiem pneumatycznym rzeką Mała Panew od Zawadzkiego do Kolonowskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Pieszy rajd po Jurze| Damian Szotysik + 11 osób tow.|8 - 10 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach zachęcania młodzieży do uprawiania turystyki kwalifikowanej przemierzamy trasę z Kluczy przez pustynię Błędowską, Chechło do Ryczowa. Nocleg w Jaskini w Straszykowej Górze. W drugi dzień przez Podzamcze, Okiennik, Podlesice , zalew w Dzibicach (tu boska  kąpiel w zalewie) docieramy do Mirowa gdzie śpimy w pieczarze w tutejszych skałach. W trzeci dzień wracamy busem do domu z Mirowa. Przeszliśmy 60 km.. Pogoda nienajgorsza.. Nie mieliśmy namiotów, noce przy ogniskach. Grupa dość wytrzymała. Na wyżej wymienionej trasie znajdują się niemal wszystkie charakterystyczne dla Jury obiekty naturalne i historyczne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Kobylańska – Wspin| Ola Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Grzegorz Szczurek&amp;lt;/u&amp;gt;,Paweł Szołtysik, Karol Jagoda |7.06.2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na miejscu byliśmy o 10. Zaliczaliśmy drogi na Wroniej Baszcie i na Lotnikach. Robiliśmy drogi zarówno obite jak i z własną asekuracją. Na jednej z dróg na własnej asekuracji Paweł zaliczył efektowny lot – wyrwał klame atakując asekurującą go Olę kamieniami. Pomimo niezachęcających prognoz pogoda utrzymała się przez cały dzień rewelacyjna. Przechodziły chmury ale spełniały tylko funkcję odstraszania innych wspinaczy – skały mieliśmy prawie tylko dla siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - 33-lecie klubu w Piasecznie|w pierwszy dzień: &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Basia Szmatłoch, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomek Głowania, Adam Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Janusz Dolibog, Wojtek Wyciślik, Ola Skowron, Mateusz Golicz, Tomek Jaworski, Ola Strach, Mateusz Górowski, Wojtek Orszulik, Ewa Orszulik, Henryk Tomanek, Maciej Dziurka, Kasia Żmuda, Damian Żmuda, Karol Jagoda, Wojtek Sitko |30 - 31 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo nieprzychylnych warunków całkiem spora grupka zjawiła się w umówionym miejscu. Część osób się wspinała, część zjechała do jaskini Wielkanocnej a część bawiła się przy ognisku. Sporo emocji wzbudził konkurs przeciągania liny.  Tu zdjęcia z pierwszego dnia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fwielkanocna&lt;br /&gt;
tu z drugiego dnia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FKopia%2033%20lecie%20nocek%2030-31%2C05%2C09&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Podlesice: wyjazd kursowy|Ryszard Widuch, Ola Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Dobkowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Damian Ozimina, Jerzy Krzyżanowski, Aleksandra Krzyżanowska, Aleksander Kufel, w sobotę: Aleksandra Skowron, Mateusz Golicz, Michał Wyciślik|23-24 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Celem drugiego wyjazdu kursowego było doskonalenie technik linowych i poręczowanie na Bibliotece oraz jaskinia Studnia Szpatowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na miejscu byliśmy w sobotę około godziny 10, ćwiczyliśmy podchodzenie i zjazdy z dużym zagęszczeniem przepinek. Towarzyszyli nam Mateusz, Ola i Michał, którzy przyjechali na odbywające się nieopodal spotkanie z poznaniakami przed wyprawą w masyw Göll. Było słonecznie, ale męczył nas wiejący mocno wiatr, więc po południu uciekliśmy pod ziemię. Jako że jaskinia nieduża, zmieścili się tylko kursanci, a instruktor i kierownik jedynie do połowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na noc Rysiek i Pająk z Olą pojechali do domu, reszta udała się w znane wcześniej Oli miejsce w okolicy Kostkowic (4 km na północ od Kroczyc). Ładny kawałek łąki, trochę drzew nad samym zalewem – świetne miejsce na nocleg. Dzień zakończyliśmy orzeźwiającą kąpielą. Drugiego dnia wróciliśmy na Bibliotekę i dalej żmudnie przesuwaliśmy ciała w dół i w górę wzdłuż lin, tym razem dla urozmaicenia z podwieszonymi worami wypchanymi czym się dało. Wyjazd zakończony oficjalnie lodami w ''Zajezdzie Jurajskim''.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - zlot weteranów taternictwa jaskiniowego| &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik oraz weterani taternictwa jaskiniowego z różnych środowisk|22 - 24 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę liczna grupa weteranów pod przewodnictwem Jurka Ganszera (SBB) wyruszyła z przeł. Salmopolskiej do jaskini Miecharskiej. &lt;br /&gt;
Większość dotarła do tzw. Vanhali gdzie koledzy z Dzikiej Grupy z Malinki doprowadzili kabel i elektrycznym światłem oświetlili tą piękną salę. Do dna jaskini na -54 dotarło 6 osób. Prowadził nas Czesław Szura (jeden z ekploratorów tej jaskini), Jurek i Michał Ganszer, Damian i Teresa Szołtysik (do samego końca się nie wciskała) oraz 1 kol. z GOPR. W mojej ocenie to najciekawsza jaskinia fliszowa. Dużo przestrzennych miejsc, wodospad, potok płynący przez całą jaskinie, jeziorko z okazami jaskiniowej fauny. W przeciwieństwie do innych jaskiń tego typu jest tu wyraźny główny ciąg systematycznie opadający w dół oraz boczne labirynty z ciasnotami. Sale zbudowane z potężnych ciosów skalnych. Obecnie jest największą jaskinią w Beskidach. Ma ponad 1800 m dł i 54 m głębokości. Błota było dużo ale warto było. Po akcji wracamy do Szczyrku. Główne obchody zlotu odbywały się na polanie Hondraski. My noc spędzamy w dolnym Szczyrku gdzie mieliśmy akurat zjazd rodzinny. Zabawa była przednia. W niedzielę już samotnie podbiegam wzdłuż wyciągu na Skrzyczne i zbiegam zielonym szlakiem w dół do Szczyrku. Więcej informacji na temat zlotu na stronie SBB. Tu zdjęcia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fzjazd-weteranow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Petzl Slack Trip in Ostrov 30x30|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; i osoby towarzyszące: Kudłaty, Kajtek, Corny, Deamon|18 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
18 maja w Ostrovie koło Teplic (Czechy) (jasny guzik, 500 km ze Śląska!) w ramach festiwalu Petzl Slack Trip 2009, odbył się maraton slacklajnowy, choć po cześci miał charakter zawodów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Organizatorzy przygotowali bardzo oryginalną konkurencję, nazwaną Maraton. Na polance na terenie kempu Pod Císařem, wśród pięknych piaskowcowych turni, rozwieszonych zostało 18 taśm: 16 trzydziestometrowych i 2 dwudziestopięciometrowe. Zawody polegały na uzbieraniu w ciągu 5 godzin jak największej ilości przejść owych taśm. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polskę reprezentowała pięcioosobowa ekipa zabrzańsko-wrocławsko-bystrzycka w składzie: Janek 'Kudłaty', Damian 'Daemon', Kajetan Kłakowski i Korny i ja. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozegrane zostały dwie konkurencje: OnSajt (przejście taśmy jak największą ilość razy w pierwszej próbie, bez odpadnięcia) i Absolut Distance (przejście jak największą ilość razy w wielu próbach). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród kobiet walka była bardzo wyrównana i tylko jedna długość taśmy zadecydowała o wygranej. Najlepsza okazała się Klára zwana Prcekiem (32 przejścia - 960m). Na drugiej pozycji znalazły się ex equo Terka i Gábina, które uzyskały 31 przejść (930m). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W OnSajcie niepokonany okazał się Janek 'Kudłaty', który bez odpadnięcia przeszedł trzydziestometrową taśmę 91 razy, gromadząc tym samym 2730m, co zapewniło mu jednocześnie czwartą pozycję w kategorii Absolut Distance. Na drugiej pozycji wśród onsajterów znalazł się Míra (Slacklive webmaster) - 70 przejść (2100m), na trzeciej natomiast Kajoch (Singing Rock Slackline Team) - 42 przejścia (1260m).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W konkurencji Absolut Distance początkowo walka rozgrywała się pomiędzy Smoldą (Singing Rock Slackline Team) i Daemonem, którym nie poszło w oesie i postanowili się zreflektować. Do walki o wygraną włączył się jednak Míra, który nie odpuścił po wysiłku na onsajcie. I udało mu się, przeszedł trzydziestometrową taśmę w sumie 165 razy (4950m), wyprzedzając Daemona o dwie długości (163 przejścia - 4890m). Na trzecim miejscu, z liczbą 152 przejść (4560m) uplasował się Smolda. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja OSa spaliłem ale w klasyfikacji generalniej uplasowałem się na 11 pozycji, przechodząc ok. 2000m z czego jestem bardzo dumny ;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie wszyscy zawodnicy w ciągu pięciu godzin przechodzą taśmy 1960 razy, co daje 58,8 km. Prawdziwy maraton ;-) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oprócz zawodów, wśród atrakcji znalazły się koncerty, nocne chodzenie po slakach, FireShow, a także 107-metrowy longlajn w nielę oraz highline którego niestety nie udalo nam się zobaczyć, choć bardzo mi na tym zależało - ale trudno może następnym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Longlina udało się przejść tylko dwóm osobom z polskiej ekipy tj. Jankowi oraz Damianowi. Ja się przystawiałem 3 razy, niestety bez sukcesu, ale fajnie było spróbowac.&lt;br /&gt;
��&lt;br /&gt;
Jak widac polski dream team nie zawiódł i godnie reprezentował swoja ojczyznę. Kolejny fest już 19.06.2009 w Hejnicach zapraszam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Kobylany- wyjazd kursowy|Tomek Jaworski, Ola Strach, Mateusz Górowski, Jan Dobkowski, Damian Ozimina, Jerzy Krzyżanowski, Aleksandra Krzyżanowska, Aleksander Kufel, Joanna Wasil, &amp;lt;u&amp;gt;Andrzej Rudkowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Krzysiek, Łukasz Korzeniowski, Piotr Strzelecki|17 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w powyższym składzie odbył się do dolinki Kobylańskiej na wspinanie. Kursanci łoili pierwsze drogi na zaliczanie z prowadzaniem(niektórzy pierwszy raz w życiu to robili) a reszta ekipy walczyła z innym kalibrem dróg. Ola i Łukasz wspinali się trochę na własnej, Pacyfa jak zawsze nie zjadła mięsa :).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|GRECJA: pobyt na wyspie Thassos|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, + osoby tow. |6 - 17 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem służbowo z młodzieżą szkolną na greckiej wyspie Thasos w północnej części morza Egejskiego. Wyspa zbudowana z marmurów i wapieni ale także z granitów i piaskowców. Przypadkowo od miejscowych dowiedziałem się o jaskini Drakotripa (Dragon's Hall)jako rzekomo największej na wyspie a znajdującej się w pobliżu miejscowości Panagia niedaleko miejsca naszego pobytu. Terenowym wozem z jednym z miejscowych Greków podjeżdżamy w pobliże owej groty. Ma ponad 60 m dł. przestrzennego korytarza. Ciekawostką jest duża kolonia nietoperzy, która z piskiem setkami sztuk wylatywała akurat z jaskini. Tubylcy planują udostępnić jaskinię turystom. Póki co tylko nieliczni znają dość zagmatwane dojście wśród zarośli. Ponadto jaskinie znajdują się w klifach. W trakcie rejsu statkiem wzdłuż wsch. wybrzeża kotwiczymy przy jednej z wysp i wpław dopływamy do widocznego z dala otworu pieczary, która okazała się krótka choć jeden z bocznych korytarzy znikał pod wodą.&lt;br /&gt;
Ponadto wychodzimy na największy szczyt na wyspie - Ypsario (1208). Wysokość może nie imponująca ale wędrówkę zaczynamy dosłownie z plaży a w górnych partiach ścieżka ma charakter typowego tatrzańskiego szlaku. Wędrówka tam i z powrotem zajmuje 6 godzin. Codziennie upały. Plaża i szafirowe morze na dłużej wolałbym zapomnieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry: Jaskinia Zimna|Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w celu ponownego nawiązania łączności z nadajnikiem niemieckiej marynarki wojennej DHO38. A także, na co jednak liczyłem bardziej, moim nadajnikiem pozostawionym na powierzchni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydawało się, że znalezienie kogoś na wyjazd do Zimnej jest niemożliwe - a tu proszę, okazało się, że Mateusz nigdy nie był w tej jaskini. Była kąpiel w Ponorze - nie spodziewałem się cudów, faktem jest, że było dużo lepiej niż tydzień temu, ale jednak jeszcze z półtorej metra brakuje. Było też odpompowywanie syfonu i inne atrakcje, żeby Mateusz również miał z tego wyjazdu jakąś korzyść :). Łącznie pod ziemią spędzamy ok. 7 godzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry: Jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Skowron&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz|10 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fantastyczny dzień, który - być może nie rozpoczął się zbyt fantastycznie, za to skończył rewelacyjnie :) Mój organizm domagał się odpoczynku i zwyciężył nad duchem, który także nie był zbyt silny.. więc zaspałam. Mateusz odbraził się na mnie już w Kirach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kościeliska zalana słońcem. W marszu doliną towarzyszy nam natrętna myśl: cóż, _znów_ Zimna... Przyczajeni pod otworem - z jednej strony ogrzewani światłem z nieba, a z drugiej chłodzeni powietrzem z wnętrza skał - obserwujemy ludzików kończących pobyt w Mroźnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jaskinia wcale nie okazuje się aż _tak_ dobrze nam znana. Przypominamy sobie, że jest całkiem ładna i obszerna, w dodatku dawno nas tam nie było, a już na pewno nigdy o tej porze roku - lód z większości ścian wprawdzie odpadł, za to zupełnie pokrył spąg. Ponor okazuje się tak zalany, jak zalanego jeszcze go nigdy nie widzieliśmy, także tam kończy się nasza wycieczka - przynajmniej w głąb jaskini. W trakcie odwrotu Mateusz kilkakrotnie rozkłada swoje kabelki i gada przez komórkę z łodziami podwodnymi. Ja natomiast bawię się aparatem fotograficznym. Na całość schodzi nam jakieś trzy godzinki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na powierzchni wita nas cudne słońce. Jestem zdania, że dla takiego wyjścia warto jest spotkać dużą wodę w Ponorze. Jakiś czas pozostajemy jeszcze w otoczeniu jaskini.. a w tak zwanym międzyczasie chmurzy się, trochę pada i grzmi. Powrót doliną udaje się jednak odbyć na sucho. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dobre rozpadało się, gdy byliśmy już w samochodzie, ale i to zostało nam wynagrodzone barwnymi znakami na niebie. Ze względu zaś na wczesną, jak na &amp;quot;szybką akcję&amp;quot;, godzinę powrotu nie potrafiliśmy się oprzeć, by nie odwiedzić pewnej dobrze nam znanej knajpki w Krakowie. Jedynym zmartwieniem pozostało tylko to, że tambylcy nie są przyzwyczajeni do zapachu jaskini...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Höllental - wspinaczki|Ola Strach, Mateusz Górowski, Ola Skowron, Mateusz Golicz, Karol Jagoda, Wojtek Sitko, Paweł Szołtysik, Łukasz Pawlas z ekipą: Ala, Ola Górczyńska, Martyna, Mateusz Brewczyński|1 - 3 05 2009}}&lt;br /&gt;
Pomysł na wyjazd w Hollental wyszedł od Mateusza i Oli, którzy jako jedyni byli wcześniej w tym rejonie. Wyjechaliśmy w czwartek wieczorem - mimo niewielkiego (jak na majówkę) ruchu turystów, droga przez Cieszyn, Żilinę i Bratysławę zajęła nam 8 godzin (!!). Szczególnie irytowały nas remonty autostrady na Słowacji, stresowały także kolumny tirów nacierających naprzeciw nas w Czechach, a także wypadek z udziałem ciężarówki, który widzieliśmy po drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nocleg zaplanowaliśmy w Kaiserbrunn, z pełną świadomością, że będą tam tłumy. Zasadniczo jest to parking, a nie pole namiotowe - obowiązuje zakaz biwakowania, ale mało komu to przeszkadza. Po jakichś trzech godzinach snu zrobiło się rano, wszyscy jedzą śniadanie i dzwonią szpejem, hałas, no i co robić, też musieliśmy wypełznąć z namiotów. Łukasz stwierdził, że musi zaopiekować się mało wspinaczkową ekipą ze swojego auta, zaś pozostałym na początek Mateusz zaproponował łatwe, acz długie drogi na Stadlwandzie (1407). Podejście było z przygodami - trzymajmy się wersji, że musieliśmy przyzwyczaić się do stylu rysunków w przewodniku. Sam akt wspinaczki rozpoczynamy o godzinie 14:00. Zespół tzw. sportowy (Wojtek, Karol i Paweł) zaczynają walkę z 9-wyciągową Richterweg (5-). Pozostali zaś dzielą się na dwie ekipy - po jednym Mateuszu i Oli w każdej - i kontemplują Brunnerweg (11 wyciągów, również 5-). Cały ten tłum z &amp;quot;pola namiotowego&amp;quot; jakoś rozchodzi się po dużym w końcu rejonie, jesteśmy na ścianie sami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na naszej drodze, trudności były tylko na początku. Od połowy to już dosyć nudne wyciągi dwójkowe i trójkowe - ale w zasadzie o to nam chodziło, żeby przypomnieć sobie, jak to szło w tym &amp;quot;poważnym&amp;quot; wspinaniu - a nie &amp;quot;zajechać się&amp;quot;. Stałe punkty znajdujemy tylko od czasu do czasu - raczej jest to obicie &amp;quot;zjazdowe&amp;quot;. Mimo to, kości i friendy nie schodzą - jak wiadomo bowiem, podstawowym punktem asekuracyjnym w Hollentalu jest sosna, która potrafi wyrosnąć z naprawdę niespodziewanych miejsc. Szczególnie istotny jest gatunek &amp;quot;sosny stanowiskowej&amp;quot;. Jak się popatrzy na korony tych drzew (zdjęcia), to naprawdę można ufać im bardziej niż jakimś tam szczelinkom na kości. Skoro one przeżyły, to my też damy radę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mateusz i Ola uzyskują nad nami przewagę dwóch wyciągów i na dobrą godzinę tracimy ich z oczu. Jakie jest nasze zdziwienie, kiedy na przedostatnim - a może ostatnim wyciągu mijają nas ... w dół. Zejścia jednak nie ma. Albo przynajmniej nie potrafimy znaleźć. No trudno, co robić, problem tylko w tym, że jest już dosyć późno, a do najbliższego, lokalnego minimum energii potencjalnej - zlokalizowanego u podstawy ściany - jest 340 metrów. Mateusz jest zdeterminowany, żeby zjechać jeszcze &amp;quot;po jasnoku&amp;quot;. Powątpiewam w taką możliwość - ale podobno &amp;quot;po jasnoku&amp;quot; można rozumieć inaczej jako &amp;quot;nie włączając czołówek&amp;quot;. Dokonując tu pewnego skrótu - kiedy nasza cała czwórka stoi bezpiecznie na dole, mamy już godzinę dwudziestą drugą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z chłopakami umówiliśmy się, że nie czekamy na siebie - wracamy na &amp;quot;bazę&amp;quot; każda grupa osobno. Na ścianie obok ciemno, nic nie słychać - najwyraźniej dawno temu już zjechali. Ale czy na pewno? Coś mnie &amp;quot;tknęło&amp;quot; - hej, wrócćie tu na chwilę - czy też widzicie blade światełka wysoko na górze? Niestety nie przywidziało mi się. &amp;quot;O rety, oni są chyba dopiero na drugim zjeździe&amp;quot;. Przez blisko godzinę obserwujemy światełka. Nie do końca rozumiemy, dlaczego niektóre zamiast w dół, poruszają się w górę. I dlaczego niektóre z tych poruszających się w dół poruszają się tak szybko. Ciągle próbujemy się do nich dodzwonić, ale nie odbierają. W końcu się udaje - twierdzą, że wszystko jest pod kontrolą i zostały im może jeszcze ze dwa zjazdy. Uzajemy, że i tak z pozycji podstawy ściany nie jesteśmy w stanie im pomóc, układamy wyjaśnienie dla prokuratora i wracamy na bazę. Nie wnikam co było i jak było, ale oni wrócili zdaje się coś koło trzeciej. I faktycznie - spadła im czołówka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rano wyraźna niechęć (Mateusze i Ole) albo wręcz paniczny lęk (Wojtek) przed wyjściem na wspinanie na cały dzień. Poza tym, Łukasz zabrał ze sobą grilla, i jeśli mamy go uruchomić, to nie możemy wrócić tak zmęczeni jak poprzednio. Zachęceni spokojem i niewielką ilością ludzi, wracamy niemal w to samo miejsce - Vordere Stadlwand. Tym razem idziemy wszyscy - razem z Łukaszem i jego przyjaciółmi i przyjaciółkami (niestety, jak się okazało, nie wyposażonymi w kaski). Podejścia od asfaltu jest dużo mniej (ok. 15 minut), więc i zainteresowanie większe. Słyszymy czeski, węgierski, polski, niemiecki... Razem z Mateuszem i Olą przymierzamy się do Peternpfad (5-). Musimy czekać na drogę, ale warto było, bo całkiem przyjemna. Pięć wyciągów o w miarę jednostajnej trudności (nie mniej niż 4), razem 160 m. Wpisujemy się do książki. Nie wiem kto i po co chciałby czytać te książki, ale gdyby ktoś zamierzał to robić, to pewnie pomyśli, że żartowaliśmy wpisując dwa razy &amp;quot;Mateusz i Ola, RKG Nocek&amp;quot; - i tę samą datę. Co robić, takie są fakty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem, co dokładnie robił zespół sportowy - dowiem się i uzupełnię. Spotykamy się na ścieżce zejściowej. Tym razem stracił się Łukasz i jego towarzysze, ale mamy nadzieję, że nauczyli się na naszych błędach i jakoś sobie radzą. Poza tym, według naszych informacji, robili tylko drogi &amp;quot;sportowe&amp;quot;. Do wieczora jeszcze daleko, także i my bawimy się jeszcze trochę na jednowyciągówkach - z Mateuszem przechodzimy jeden po drugim jakąś szóstkę, zaś Wojtek, Paweł i Karol przymierzają się do różnych dróg obok o trudnościach sięgających do 8-. Kombinowanie, patentowanie, &amp;quot;po lewej, po lewej masz taką małą dziurkę na nogę!&amp;quot;. Chyba są w swoim żywiole i nawet nie zauważyli, kiedy ich opuściliśmy i poszliśmy robić obiad i grillować. Chciałem podkreślić w tym miejscu, że nie byliśmy świadomi majówkowych wypowiedzi jednego z polskich polityków. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyznaję, nie jesteśmy szczególnie &amp;quot;rozrywkowym&amp;quot; klubem - ale przynajmniej dzięki temu udaje się nam w niedzielę wstać o siódmej rano. Plan obejmuje ściany Grossofen, chociaż mój pomysł, żeby się trochę bardziej zmęczyć znajduje niewielu entuzjastów. Swego rodzaju &amp;quot;konflikt interesów&amp;quot; udaje się opanować dopiero pod ścianą - ktoś wpadł na pomysł, żeby nieco inaczej niż w poprzednich dniach podzielić zespoły. Z podziału wykluczony jest Paweł, który ma problemy żołądkowe. Łukasz jest z nami, choć jego towarzysze znowu się gdzieś wyalienowali i zgubiłem ich z oczu jeszcze na bazie. Wracając do Grossofen - Mateusz i dwie Ole udają się na Sudwestturm z zamiarem zrobienia In Vino Veritas (6, 130 m). Karol i Wojtek idą w trudności, na drogę Primus (7-, 170 m). Ponieważ zaś Łukasz będzie pierwszy raz robił &amp;quot;wielowyciągówkę&amp;quot; i jest mu wszystko jedno gdzie - biorę go na 340-metrową drogę pod nazwą Himmelsleiter, na głównej ścianie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spodziewam się problemów, bo droga jest wyceniona wysoko jak na moje możliwości (6+). Większość wyciągów nie schodzi poniżej 6-. No ale w końcu o to chodzi - problemy muszą być, trzeba je pokonywać. To nie jaskinia, w razie czego, zawsze można się wycofać, co nie? Przed nami trzyosobowy zespół węgierski - musimy troszkę na nich czekać tu i ówdzie, ale przynajmniej widzimy, jak idzie droga i gdzie są największe problemy. Mamy zarówno dobry widok na lewą stronę - na Mateusza na jakimś karkołomnym trawersie, jak i fenomenalny podgląd na prawą - na Karola przyklejonego gdzieś daleko do stanowiska w ścianie. Prowadzimy na zmianę, ale staramy się tak wycelować, żeby najtrudniejsze momenty trafiły na Łukasza, który ma lepszą technikę wspinania. Przez większość drogi było (jak na nas) faktycznie trudno. Nadwyrężyłem sobie palce, którymi - jak mi się przypomniało - zarabiam przecież na życie. Przełączenie trybu pokonywania drogi z klasycznego na hakowy wydawało się nieuchronne - na szczęście udało się to odwlec do przedostatniego wyciągu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ścieżka z powrotem do podstawy ściany jest właściwie jednokierunkowa. Fantastyczny piarg - świetnie się jedzie w dół, ale podchodzić to bym tamtędy nie chciał. Udało się nam całkiem nieźle zgrać w czasie - na dole czekają już na nas Mateusz i Ole. Trochę się pogubili w ścianie, tak do końca nie wiedzą gdzie byli. Po kilkunastu minutach wraca też ekipa z Primusa. Najwyraźniej dobrze dobrali sobie drogę - również na skraju swoich możliwości na tę niedzielę, bo jak się przyznali, też momentami musieli oszukiwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień się kończy i pozostaje już nam tylko ugotować obiad i wracać do domu. Obiad nad rzeką - zanotować, że Schwarza jest bardzo ładna. Wracamy w przekonaniu, że był to bardzo udany wyjazd. Niby tylko trzy dni, ale żal, że nie możemy zostać dłużej jest tłumiony przez bóle i zmęczenie, odczuwane w rozmaitych częściach ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA: |&amp;lt;u&amp;gt;Tadeusz&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz, Agnieszka, Artur Szmatłoch, Tomasz Głowania |30 04 - 03 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: skałki rzędkowickie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, na miejscu - Ryszard, Marzena, Maciek Widuch, Andrzej i Grażyna Ciołek, Wiesław (Esi) i Iwona Piotrowska, Janusz i Celina Proksza |3 05 2009}}&lt;br /&gt;
Skały zatłoczone do niemal ostatniej ryski. Robimy tylko małe bouldery. Starzy koledzy z klubu tradycyjnie na majówkę jeżdżą w ulubione miejsce na skałkach rzędkowickich i tam się z nimi spotykamy. Czas spędzamy towarzysko. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fjurajska-majowka &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mistrzostwa Polski w autostopie|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Agnieszka (os. tow.)|1 - 2 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mistrzostwa autostopu chciałem się wybrać juz dwa lata temu, ale co roku cos musiało wyskoczyć. W końcu się udało - choć majówka czasowe ograniczenia narzuciła dość znaczne. W tym roku trasa biegła z Sopotu do Lwowa - ok. 850 km, wiec kawałek był. Z Agniechą ustawiamy się na 0.15 w piątek 1 maja, ponieważ pociąg ma ruszać 0.47 (przynajmniej teoretycznie). Przy kasie okazuje się ze ma 100min opóźnienia. Myślę sobie „spoko”, mamy  zapas czasu, bo w Sopocie mamy być na 12:00. Pociąg nadjeżdża wiec pakujemy się do środka a raczej tłumy wgniatają nas w przestrzeń wagonową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ucieszeni, że jesteśmy w sferze pociągu czekamy na odjazd. Marne nasze oczekiwanie, bo czekamy na brakujące 5 wagonów jadących z Wisły, które za szybko nie dotrą gdyż ktoś zajumał trakcje. Całkiem klawo szkoda ze trafił na majówkowe wyjazdy. W miedzy czasie robi się 200 min spóźnienia. Przezywamy właśnie pierwsze załamanie. Nie ma co narzekać, cza działać, wiec idziemy sprawdzić PKSy niestety. Jest tez plan, żeby Ondre zawiózł nas na trasę warszawską może uda się cos złapać, ale rezygnujemy i wracamy na dworzec, pakujemy się do środka i po chwili wpadamy w letarg na glebie. Agniecha po ok. 30 min budzi się z zimna ja już wiem ze będą kłopoty. Po chwili pada. „Co robimy, wracamy???” - jestem w stanie się zgodzić, ale z pomocą nadjeżdża  kolejny pociąg do Warszawy, w który się pakujemy... podroż się zaczyna! &lt;br /&gt;
Znajdujemy dwa miejsca, Agniecha w przedziale (nota bene z gratisami), ja na glebie w przejściu. Idziemy się przespać, po 3 godz jesteśmy w Wawie, czekamy na kolejny pociąg do Gdyni który będzie za ok. 1,5h. Idziemy się przejść pod Palac Kultury zażyć troszkę słońca. Po powrocie na peron okazuje się ze dogania nas pociąg z Katowic, z 250 min opóźnienia. My wiemy ze do niego już na pewno nie wsiądziemy. Po chwili przyjeżdża pociąg do Gdyni i ruszamy zaraz za już legendarnym „pociągiem 047”. Gleba standardowo wolna, tyle że pod rowerami wiszącymi na wątpliwej wytrzymałości haczykach, ale bez chwili zastanowienia kładziemy się i za moment śpimy. Budzimy się gdzieś przed Malborkiem i zaczynamy przygotowywać „kartony”. O godzinie 16:00 wysiadamy w Sopocie Kamiennym Potoku i dymamy pod miejsce startu gdzie już nikogo nima ale w sumie to się nie dziwimy, ponieważ mamy 4-godzinne spóźnienie. U portiera odbieramy mapy oraz numer startowy nota bene „013”...  Czas działać, cza dogonić resztę. Posuwamy się do desperackich czynów na pierwszych światłach podchodzimy do samochodów i bezczelnie pukamy w szyby i z błagalnymi minami prosimy o jakąkolwiek podwózkę. Już drugi samochód zgarnia nas i podwozi do zjazdu na obwodnice jakieś 3 km, ale ważne ze w kierunku Pd-Wsch. Generalnie piździ, wiec marzymy o kolejnych dobrodziejach. Starszy, bardzo miły Pan wraca z pracy i mówi ze zabierze nas w super miejsce do łapania i na pewno tam cos chycimy bo to tranzyt na wschód. Ja - yhy. W końcu docieramy do autostrady A1, myśląc stąd to już pikus za chwilkę będziemy w Łodzi. Generalnie znowu się mylimy ponieważ autostrada jest płatna - to generalnie jeśli już ktoś jedzie, to w stronę wody czyli nie tam gdzie my. Rezygnujemy z autobany i dalej tranzytem na Warszawę (chyba). Pomału się kulamy, podwózki są, ludzie bardzo mili, tyle że odcinkami po 20 - 30 km, ale do przodu. Koło godziny 20 zatrzymujemy się na wysokości Chełmna. Pomału dzień zmierza ku końcowi wiec zaczynamy się rozglądać za jakąś... koliba??? Daleko nie szukamy znajdujemy... rów. Ustalamy ze będziemy się zmieniać. Najpierw w kime idzie Agnieszka. Pomału jak już zasypia, zatrzymuje się młody facet z dzieckiem które strasznie się nas wystraszyło (chyba Agniechy bo na pewno nie mnie ;). Chcemy troszkę je uspokoić podlizując sie balonem co generalnie pomaga. Tato, chyba tez były włóczykijo-hitchhiker udziela nam paru rad ;) Dojeżdżamy na przedmieścia Torunia i tu decydujemy się na nocleg. Ciemno, zimno i do domu daleko, niemiłosiernie jesteśmy zmęczeni wiec wesoło już nie jest, na jakieś ��&lt;br /&gt;
polance rozbijamy prowizorycznie namiot, ustalamy że wstajemy o 5 i zaczynamy łapać. Los na pewno się odmieni i pójdzie jak po maśle ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Sobota 2.05.2009'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wstajemy jak zaplanowaliśmy o... 8.03 ale słonce się uśmiecha, jest ciepło jesteśmy w miarę wypoczęci, morale tez skoczyły o parę oczek w górę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziś pierwsi zatrzymują się Bracia którzy wybrali się kupić samochód jest miło, śmiesznie i nabijamy kolejne 50 km, jesteśmy w Lipnie tu przekraczamy jedno skrzyżowanie i TIR zabiera nas do Warszawy wiec dziś Idzie zdecydowanie lepiej, mijamy pare policyjnych patroli, więc Agniecha stara się chować na leżance kierowcy, co dość komicznie wygląda ale generalnie się sprawdza ;). Wyskakujemy przy zjeździe na Lublin i tam tez spotykamy pierwszych zawodników. Wymieniamy się wrażeniami, śmiechy, chichy, poczęstunek, i po chwili... kciuk do góry i na Lublin. Jedziemy w piątkę kierowca, jego brat, ja z Agnieszką i... stopowy filozof, Agnieszce nie podpada do gustu i idzie spać zostawiając mnie na pożarcie. Okazuje się bardzo miłym facetem, choć nawija bez przerwy co jest troszkę irytujące ale udziela nam paru cennych wskazówek dotyczących stopa i Ukrainy. Wysiada wcześniej a my dalej do Lublina. Rodzeństwo bardzo miłe, gawędzimy o Skandynawii gdzie bracia często wyjeżdżają dorabiać. Podwożą nas za Lublin i w eter puszczają, że zostawiają przesyłkę przy Scani.  Nie zdązywszy jeszcze wystawić kciuka już zatrzymuje się rodzinny van. Rodzina bardzo miła, zaczynają nas wypytywać o co cho z tymi stopersami ze dziś ich taki wysyp... ;). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W koncu osiągamy Zamość, miejscówka wręcz wymarzona do łapania ale Agnieszka zauważa ze właśnie wysiedliśmy z 13 samochodu... i tu tez mamy najdłuższy postój z całej trasy jakieś 1.5h ale przynajmniej jest okazja by cos zjeść. Po owej 1 godzinie i 30 minutach inny zespól nas zauważył i uprosił kierowcę by zabrał jeszcze nas... jak miło. Bardzo szybko zbliżamy się do wschodniej granicy UE i troszkę się niepokoimy. Nasz niepokój potęguje spotkanie z Panią która opowiada nam o nie ciekawych przypadkach  przygranicznej okolicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu docieramy do granicy w Hrebenne (gdzie czekają nas chwile naj... całego wyjazdu) jest ok. 20.00 tu spotykamy kolejnych mistrzów autostopu, zamieniamy kilka słów a po chwili zjawia się Ukrainiec proponując dwa miejsca z podwózka do Lwowa, troszkę mi to jakąś ściema śmierdzi ale wypada na nas. Okazuje się ze jest rodzinka jest bardzo mila, ale miejsca w samochodzie raczej niema bo cały VW Transporter zapchany polskimi meblami, bo ponoć tańsze i są.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przejściu okazuje się ze do Ukrainy można przywieść tylko 50kg albo równowartość 200 euro na twarz, wiec już wiemy czemu jedziemy w szóstkę pięcioosobowym samochodem ;) Polacy patrzą na wszystko z przymrużeniem oka. Celnicy ukraińscy już oka mrużyć nie chcą wiec się zaczyna... na pierwszy ogień poszliśmy my: „nie znacie dokładnego adresu, to nie wiedziecie na Ukrainę” (klawo, 60 km od celu), jakoś go przekonujemy choć ja odpalam niezłe akcje i Bargiela ma mnie dosyć. Czas na rodaków: co to, co tamto, zły przelicznik euro i za dużo towaru, wiec dalej nie jedziemy (przypominam 60 km od celu). Ja już podsypiam, Agniecha też, a Ukraińcom głupio ze nas w to wciągnęli choć my wcale im za złe nie mamy. Zaprawień w boju wschodni sąsiedzi wiedza jak sobie z tym poradzić, wystarczy tylko... wcisnąć jeszcze dwie osoby do samochodu. Wiec granice po 5h oczekiwań przekraczamy w 9 osób. Celnik pyta co nas tak mało, ale raczej nie interesuje go to, że jedzie w samochodzie 2x więcej osób niż może, tylko to czy masa na łeb nie przekracza 50 kg. W końcu jedziemy a raczej to się kulamy bo na drodze wszędzie dziury, a raczej rowy.&lt;br /&gt;
��&lt;br /&gt;
W końcu… Lwów, L’viv, Leopolis, Львів, tyle że o 3.00. Korzystamy więc z pomocy taksówki, która zawozi nas na miejsce które jak sie okazuje niekoniecznie było miejscem logicznie wynikajacym z mapy, ale jesteśmy. Witają nas już lekko „zmęczeni” organizatorzy i gratulują 71 chyba miejsca. Jest tragicznie zimno wiec nie rozbijamy namiotu, tylko na bezczela idziemy kimać pod łazienki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rano budzi nas Pani kierownik ośrodka nie bardzo wiemy co mówi ale z jej intonacji wynikalo ze mamy się z tamta wynosić ;). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
12:00 wręczenie dyplomów... nagród..., podziękowania... i brawa... łza się w oku kreci na koniec parę fotek i...  z powrotem. Lecimy na szybkie zwiedzanie Lwowa jest cudnie i chętnie byśmy tam zostali jeszcze przynajmniej dzień ale czas nas nagli, więc na obwodnice Lwowa.&lt;br /&gt;
Po parunastu minutach łapiemy stopa do katowickich bramek na A4 super zdążymy na poniedziałkowe zajęcia. Czech który nas zabiera (generalnie Ukrainiec mieszkający w Czechach i pracujący w Niemczech) częstuje nas plackami, które wiezie od swej rodzicielki ze Lwowa, którą odwiedza przynajmniej raz w miesiącu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Na bramkach stoimy jakieś 40 min i poza tym ze zimno to nic. W koncu sympatyczni młodzieńcy z Sącza litują się nad nami i wiozą nas do Kato stąd już odbiera nas Bąbelek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za rok Sopot-Praga. Zapraszam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Wyjazd rowerowy + jaskinia Psia i Na Biśniku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Helena Kempna (os. tow)|1 05 2009}}&lt;br /&gt;
Na rowerach startujemy z Ryczowa piaszczystym, leśnym szlakiem do Smolenia. Tu w dolinie Wodącej odwiedzamy jaskinie na Biśniku i Psią. Następnie przez Złożeniec szlakiem rowerowym wracamy do Ryczowa zahaczając jeszcze o skałki z obeliskiem. Pogoda cudowna na rower. Na Jurze eksplozja zieleni. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fjurajska-majowka &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie: Dolina Pięciu Stawów Polskich|&amp;lt;u&amp;gt; Asia Wasil (Pacyfa)&amp;lt;/u&amp;gt;|28 04 - 1 05 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd baardzo wcześnie rano, pomimo to w dolinie zameldowałam się późnym popołudniem. Rzuciłam tylko graty i na lekko spacerek w poszukiwaniu Wolego Oka:) Szlaki niemal wszystkie przetarte, tylko śnieg rozmiękły, rozmokły, osuwający się. Z tego też powodu następnego ranka wychodzę bardzo wcześnie. Kierunek: Zawrat. Przełęcz osiągam w dość szybkim tempie, teraz zastanowienie co dalej:) Patrzę w kierunku Świnicy, ale jakoś tak nieswojo samej:) Kieruję się zatem granią w prawo. Skały zalodzone lub wysuszone, zależy od strony. Po krótkim odpoczynku na Małym Kozim postanawiam schodzić. Śnieg już się grzeje, im później, tym zejście może być ciekawsze;) dochodze jeszcze do Zmarzłych Czub i kieruję się w dół jakąś dziwną, ale sympatycznie wyglądającą przełączką. Sympatycznie do czasu:P Staram się byc ostrożna, ale kilkakrotnie wykonuję mniej lub bardziej kontrolowane zjazdy w strone Pustej Dolinki wśród huku spadających z góry nawisów. Stresogennie odrobinkę:) Ale udaje się uciec bezpiecznie. Następnego dnia wyjście troszkę później, ale za to w miłym towarzystwie. Decydujemy sie na Gładką Przełęcz. Ślicznie, ze śpiącą kozicą i widokami na słowacką dolinkę. Myślimy o Walentkowym albo o słowackiej przełęczy Zavory, ale na myśleniu sie kończy. Nadchodzą chmury, zaczyna wiać, decydujemy się na powrót. Kilka godzin później potężna burza. Złapała Strzelca w drodze. Przychodzi dopiero wieczorem, juz się zaczynam niepokoić:) Wieczór zakończony imprezką po-urodzinową z widokiem na niedźwiadka przechodzącego sobie w najlepsze po stawach:) W piatek, niemiłe zaskoczenie; następnego dnia musze iśc do pracy. Decydujemy się więc ponownie na Gładką z aspiracjami na pobliskie szczyty:) Wychodzimy w czwórkę tym razem i w czwórkę dochodzimy na Gładki Wierch, Przepiekne widoki, naprawdę szkoda że trzeba wracać..:( Zjeżdżamy jeszcze dwa razy(!!) z przełęczy na pupach i spokojny powrót do schroniska. Tam obiadek, piwko, pożegnanie i niestety zejście na dół...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Podzamcze |&amp;lt;u&amp;gt;Tadeusz&amp;lt;/u&amp;gt;, Artur Szmatłoch |26.04.2009}}&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy z domu w niedziele rano, po dojeździe na miejsce małe jedzonko i w skały.&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy z 6 - 7 dróg średniej ciężkości. Powrót do domu wieczorem  tego samego dnia :D &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - skiturowanie w otoczeniu Hali Gąsienicowej|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik&lt;br /&gt;
|26 04 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem na Halę podchodzimy Jaworzynką. Od tygodnia śniegi znów trochę uciekły wyżej. Z Hali Gąsienicowej Teresa podchodzi na wprost na szczyt Kasprowego (wyciąg z uwagi na brak narciarzy już nie kursuje) a ja wychodzę na przeł. Liliowe i dalej granią do Świnickiej przełęczy, z której zamierzałem zjechać. Żleb jednak okazał się &amp;quot;zajęty&amp;quot;. Dwie grupki &amp;quot;wspinaczy&amp;quot; z sprzętem wykuwało stopnie by wdrapać się na przełęcz blokując tym samy drogę. Wracam więc na Skrajną Turnię (2096) i stąd zjeżdżam na Liliowe i dalej do kotła. Potem podejście na Kasprowy i dalej już wspólny zjazd przez Goryczkową do Kuźnic. Przez tydzień trasa skróciła się zaledwie o sto metrów więc możemy być szczęśliwi z długiego zjazdu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Jaskinia Szeptunów (Szmaragdowa), wspinaczki w Olsztynie|Mateusz Górowski, Ola Strach, Ola Skowron, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Mietek Smetaniuk, Jan Dobkowski, Michał Wyciślik; towarzyszyli nam: Kasia Wyciślik, Basia Dobkowska, Kasia Smetaniuk, Asia Jaworska, Karol Jaworski, Ela Skowron, Zuzia Skowron, Wojtek Strach|26 04 2009}}&lt;br /&gt;
Zainspirowany zdjęciami Adama z marca, rzuciłem temat odwiedzenia jaskini Szmaragdowej. Z Wirku, kawalkadą samochodów (5 aut!) przemieszczamy się do kamieniołomu w Rudnikach. Niektórzy pod otworem - swoją drogą, fenomenalnie położonym - sugerują, że zejście nad jeziorko do  malutkiej w sumie Szmaragdowej nie jest warte tak długiego dojazdu. Nie zrażony tym, obwieszczam moje plany zwiedzania jaskini do przesamego końca. W związku z doskonałą pogodą - upał i bezchmurne niebo - miało to obejmować również ''dogłębne'' zapoznanie się z istotą tego podobnież największego na Jurze jaskiniowego jeziorka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z początku entuzjazm przejawiają tylko Mietek i jego wodoszczelny aparat fotograficzny. Żeby przedostać się do bocznej odnogi jeziorka (całkiem go tam jeszcze sporo), musieliśmy &amp;quot;myknąć&amp;quot; pod przełazem. Ktoś krzyczał ''dokumeeentyy!!'' - swoim zwyczajem miałem pod kaskiem portfel, żeby w razie czego nie utrudniać identyfikacji - ale krzyczał zupełnie niepotrzebnie, bo przecież zanurzyliśmy się tylko po szyję. Faktem jest, że to chyba przez to &amp;quot;myknięcie&amp;quot; dojrzenie do decyzji o kąpieli zajęło reszcie ekipy osiem minut i wymagało pomocy obecnego na miejscu psychologa. W sumie to zaskoczyli mnie - w deczko zimnej wodzie wykąpali się wszyscy, łącznie z Jankiem (pierwszy raz w jaskini w ogóle!), Tomkiem (który niedługo wcześniej coś wspominał o tym, jak to jesteśmy pogrzani) i Olą (tą bliższą mi - jak ją zobaczyłem po drugiej stronie, to ''dopiero'' mi się zrobiło zimno!).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W &amp;quot;mokrej&amp;quot; części odnajdujemy sporo śladów muszli, gąbek - a może nawet jakiegoś amonita. Po raz kolejny próbujemy uwierzyć w to, że jaskinie naprawdę zrobione są z resztek po wielkich ślimakach - chociaż dla mnie brzmi to równie fantastycznie jak płaska ziemia podpierana przez słonie na grzbiecie wielkiego żółwia. W jaskini siedzimy prawie godzinę. Dziewczyny narzekają na brak bielizny na zmianę, więc sugeruję, że w takim słońcu najlepiej rzeczy suszyć na sobie. Znowu jestem zaskoczony, bo co niektóre na to przystają i ku radości głownie mojej :), wracają do auta - naprawdę pocieszny widok - w trekach, z wielkim plecakiem, ale bez spodni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalszym programie dnia (jest dopiero 12) wspinaczka w okolicach Olsztyna. Ekipa uszczupla się lekko - Mietek i Kasia opuszczają nas z powodu rodzinnych spraw do załatwienia. Tomek odgraża się, że on nie ma butków i przecież oni są z Asią i Karolem tylko na chwilkę  - ostatecznie jednak zrobił drogę czy dwie &amp;quot;w laćkach&amp;quot;. Pozostali okupują Bibliotekę do ok. 17; obok nas tylko jedna ekipa (pozdrawiamy!), więc tłoku nie ma. Z naszą formą fatalnie, tylko Mateusz Górowski daje radę wyjść na czysto V+. Niby pocieszamy się, że przecież nie jesteśmy &amp;quot;sportowcami&amp;quot;, że chodziło nam o przypomnienie sobie paru rzeczy przed większym wyjazdem za tydzień... no ale jednak chciałoby się wspinać &amp;quot;lepiej&amp;quot; :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Wyjazd wspinaczkowy - okolice Olsztyna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda,&amp;lt;/u&amp;gt; Wojtek Sitko&lt;br /&gt;
|25 04 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinaliśmy się początkowo w rejnie skał przy zamku, gdzie nie spotkaliśmy ani jednego wspinacza, pomimo wspaniałej pogody. Dokuczały&lt;br /&gt;
nam jedynie nieznośne podmuchy wiatru. Po kilku godzinach wspinaczki, kiedy mięśnie zaczeły odmawiać nam posłuszeństwa wpadliśmy na pomysł, aby poprowadzić śmiałą drogę dwuwyciągową(w porywach IV) pod pretekstem przećwiczenia budowy stanowisk itd. W ten sposób  abraliśmy nieco sił i postanowiliśmy jeszcze powalczyć w rejonie Biblioteki. Wyjazd okazał się niezwykle owocny czego dowodem jest fakt,  e udało nam się zrobić około 16-stu dróg w lepszym lub gorszym stylu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Jaskinia na Świniuszce - Skały Ryczowskie|&amp;lt;u&amp;gt;Tadeusz,&amp;lt;/u&amp;gt; Barbara, Ania, Adam, Artur Szmatłoch + 2 osoby towarzyszące &lt;br /&gt;
|19 04 2009}}&lt;br /&gt;
Po odnalezieniu otworu Tadek,Adam,Ania i Artur penetrują jaskinie. &lt;br /&gt;
Barbara w tym czasie odnajduje otwór jaskini w  Rudnikach.&lt;br /&gt;
Po wyjściu z jaskini wspólnie udajemy się do jaskiń w Rudnikach.&lt;br /&gt;
Po południu przyjeżdżamy do Ryczowa gdzie odbywamy kilka pierwszych wspinaczek w tym roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - narciarski zjazd z Koziej Przeł. + wyjście na Świnicę|grupa narciarska - &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Golicz, Ola Strach, Tomek Pawlas, Łukasz Pawlas, grupa piesza - Michał Wyciślik, Damian Ozimina, Jan Dobkowski&lt;br /&gt;
|19 04 2009}}&lt;br /&gt;
Z Kuźnic wszyscy w dość żwawym tempie podchodzimy na Gąsinicową. Śnieg napotykamy dopiero przed samą halą. Stąd grupa piesza podąża przez Świnicką Przeł. na Świnicę (2308)a następnie granią w stronę Kopy Kondrackiej. Zejście na halę Kondratową następuje wcześniej w głębokich śniegach na przełaj w dół. Z Kondratowej wracają do Kuźnic.&lt;br /&gt;
Grupa narciarska od Zmarzłego Stawu mozolnie drapie się w rakach na Kozią Przeł (2138) niosąc narty (Tomek deskę) na plecakach. Stąd na początku bardzo stromym terenem tą samą drogą w dół. Zjazd jest bardzo urozmaicony (szkoda, że w zjeździe tak szybko leci czas). Aby uniknąć schodzenia z Gąsienicowej bez śniegu decydujemy się na wyjazd krzesełkiem na Kasprowy i stąd nartostradą zjeżdżamy niemal do samych Kuźnic. Wszyscy spotykamy przy autach przy TOPRze (spotykaliśmy tu nawet Ewę Liberę z SDG z kolegami, którzy też wracali z skiturów). Pogoda dopisała, wyjazd z wszech miar udany). Tu zdjecia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fkozia-przelecz &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinaczki w Mirowie|&amp;lt;u&amp;gt;Wojtek Sitko,&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik, Karol Jagoda&lt;br /&gt;
|14 04 2009}}&lt;br /&gt;
Był to typowy wyjazd wspinaczkowy o znanym wszystkim schemacie działania. W akordowym tempie wywspinaliśmy 10 bardzo fajnych dróg w skali od V do &amp;gt; VI.2, przy czym najwięcej emocji wzbudziła owa VI.2 (Ludzie Silnej Woli),  która obudziła również drzemiące w nas instynkty  rawdziwych jurajskich patenciarzy. Zgodnie z przewidywaniami początek tygodnia zapewnił nam  niemal puste skałki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczkowo-narciarsko-snowboardowo-rowerowy wyjazd dyngusowy|Łukasz Pawlas, Ala Kucharska (os. tow), Andrzej Tomczyk (os. tow), Mateusz Brewczyński (os. tow), &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|12 - 13 04 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd standardowo na wariackich papierach organizowany przez co sporo włosów znowusz wysiwiało …nie zauważyliście??? No tak od razu wypadły. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W  sobotę z rana poczynając szukając chętnych na wspin w Kobylanach dowiaduje się od Alyny ze w Szczyrku w niedziele najbliższą za free śmiganie na „golgocie” będzie. Burzy to całkowicie moje plany wspinaczkowe ponieważ jestem już umówiony w Kobylanach z klawą ekipą z zagłębia ;). dowiaduje się tez ze chłopaki od nas siedzą gdzieś w północnej części Jury.&lt;br /&gt;
Jest w czym wybierać...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu stawiamy na wieczór i nockę w Kobylanach a następnie niedzielne śmiganie po „golgocie”.&lt;br /&gt;
Umawiamy  się na 16 bo u nas jeszcze uroczystości i zjazd rodziny. &lt;br /&gt;
Do samochodu pakujemy co się da i generalnie mamy problem z zapakiem ale decydujemy się jeszcze na 2 rowery... a co. Wyjazd koło 17.30 niestety ale bez obsuwy to by nie było to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do doliny docieramy ok. 19. Dzierżawimy na jedna noc kawałek pola dla naszego szerszenia od jednego z lokalów bez targowania się nie obejdzie. Na miejscu czeka juz ognicho i mila atmosfera, szybko się rozkładamy, mamy 3 na 5osób i już na wstępie oddelegowują mnie pod ognisk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczór miły wiec mija zdecydowanie za szybko lepiej poznajemy zagłębiaków i już planujemy kolejny wyjazd. Późna godzina cza iść spać ja bezpośrednio na kobylańskiej glabie wiem ze będzie ciężko. Ania z Peterem zapraszają mnie do siebie ale ja udaje twardziela i stawiam na swoim. Zakładam wszystko co mam na siebie i w kime...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Budzik dzwoni 5.00 nie ciągnie mnie wcale na zewnątrz śpiwora wiec nie było tragicznie pod względem termiki. Wiem ze teraz będzie ciężej bo reszta nie podzieliła mego pomysłu o tak wczesnej pobudce ale jestem bezwzględny...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po 30min w kobylańskiej nie śpi już żadne żyjątko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybka herbata i przystawka do długo wyczekiwanej „Direttisimy Żabiego Konia” to tylko szósteczka ale należy do jednych z piękniejszych lini Kobylan. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod Żabiego podchodzę z lekkim stresem bo po kontuzji ale idziem... Początek jest wręcz banalny ale bardzo przyjemny szkoda ze tak szybko mija. Dochodzę do lekkiej przewieszki i robią się schody jest ciężko ale jestem jeszcze Świeży wiec ten moment puszcza gorzej jest przy cruxsie który już tak łatwo mnie nie puszcza ale ostatkiem sił łapie przyjazną klame która pozwala mi zaliczyć linie OS wiec jestem naprawdę uradowany. Linia jest długa ok. 35m z niesamowitymi widokami - wspin był jeszcze przyjemniejszy ze o 6 rano rzadko kto się wspinał wiec cały Koń był nasz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolej na Brewusa, obserwuje go z góry idzie mu całkiem fajnie ale przy przewieszce zaczynają się schody bierze blok ja instruuje go z góry Młody z dołu przystawia się jeszcze raz ale troszkę przkombinowuje i rezygnuje z drogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie przystawia się Babel i bez większych problemów osiąga szczyt choć sapie ostro ale to ponoć element jego techniki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ondre, początek wygląda obiecująco i mocno trzymamy za niego kciuki bo wiemy ze bardzo mu zależy na tej lini ale podobnie jak u Brewy przewieszka jest nie do pokonania po pierwszym bloku traci szanse na OS i widać ze przestaje mu zależeć... kończy.&lt;br /&gt;
��&lt;br /&gt;
Okazuje się ze już mamy obsówe czasową a do szczyrku jakieś 130km wiec szybka decyzja, zapak i ruszamy w dalszą część tripa. Młody i Ala zostają się wspinać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Cześć narciarsko-rowerowa'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie pamiętam o której wyjeżdżamy z doliny w każdym razie za późno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mapie wybieramy drogę najkrótszą. GPS prowadzi nas przez każdą skuśkę nawet drogami leśnymi. OSy nie nalezą do najłatwiejszych szczególnie z rowerami na dachu parę razy mało co nie zostawiamy kółek w dziurach, ale szerszeń się nie daje. Trasa bardzo urokliwa szczególnie od okolic Andrychowa. Chmury się rozeszły i jest niezła lampa nie chce się nam wierzyć ze uświadczymy jeszcze śnieg. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczyrk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na golgocie jeszcze śnieg i to wcale nie mało. tak jak chętnych kolejka na 10min może nie przeraźliwie ale zachęcająco nie jest. Lampa jest taka ze jeździmy w koszulkach. Zjazdy bardzo przyjemne śnieg bardzo mokry ale świetnie trzyma nie przesadzamy tez z wyczynami bo to zamkniecie sezonu i szkoda  by było pożegnać się kontuzja. Przed zamknięciem wyciągów jesteśmy już wypompowani ale jeździmy do końca i zamykamy wyciąg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koło 15 czas w końcu na śniadanie przy kawce i kanapkach „ze wczoraj” obmyślamy plan na resztę dnia. Myślimy o slacku na Skrzycznem ale plan upada wiec jeździmy w kierunku Wisły.&lt;br /&gt;
Na Białym Krzyrzu ściągamy rowery i w las... Nie do końca wiemy jak, ale lądujemy we Wiśle Malince czyli tam gdzie planowaliśmy na dole czeka Ondre z poczęstunkiem ... super! ...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest jeszcze dość wcześnie wiec planujemy odwiedzić kościół, ale wszędzie jesteśmy spóźnieni wiec zalegamy na brzegu Wisły na kontemplacje dnia. Koło 18 się zbieramy, bo na 20 cza być u Franciszkanów w Zabrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wycieczka udana, bardzo spontaniczna i kolejny raz się okazuje ze takie są najlepsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: skiturowo - rowerowy wypad na Wielką Fatrę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
|11 04 2009}}&lt;br /&gt;
Auto zostawiamy przy wyciągu na początku doliny Lubochniańskiej (najdłuższa dolina Słowacji - 25 km). Z przytroczonymi do rowerów nartami pedałujemy w górę doliny prawie 20 km. Jest tu asfaltowa (zamknięta dla ruchu) wąska droga, która wyżej staje się gorsza. W końcu dalszą drogę zagradza śnieg, na szczęście blisko miejsca, z którego mamy startować na nartach. Rowery kryjemy w knieji i dalej już po mokrym śniegu podążamy w górę. Stromy odcinek w lesie był pozbawiony śniegu i tu musimy iść z buta szybko zyskując wysokość. Na grzbiecie warunki śnieżne są znakomite więc szybko osiągamy Gruń (1266) i po trawersie Ciernego Kamienia osiągamy przełęcz i wkrótce szczyt Płoskiej (1544) gdzie spotykamy kilku narciarzy na śladówkach (jedynych ludzi, których spotkaliśmy na całej trasie). Pogoda słoneczna więc można podziwiać otaczające nas morze gór. Z szczytu fajny zjazd po firnowatych śniegach. Do rowerów wracamy inną doliną boczną. Zjazd obfitował jak to zwykle bywa w wiele ciekawych niespodzianek. Po małych rozterkach nawigacyjnych trafiamy bez pudła do celu czyli rowerów ukrytych w zaroślach. Zjazd w dół na rowerach już bez niespodzianek terenowych za to upojenie szybkością znakomite. O zachodzie słońca docieramy do auta i w miarę pustymi drogami wracamy do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: skitour na Małej Fatrze|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, Ola Strach, Mateusz Górowski, Mateusz Golicz, Ola Skowron, Wojciech Wyciślik, Łukasz Pawlas&lt;br /&gt;
|5 04 2009}}&lt;br /&gt;
Znów liczną ekipą startujemy z Stefanowej. W iście letnim upale z nartami na plecakach podchodzimy do schroniska pod Południowym Gruniem zakładając narty na kilkaset metrów przed schroniskiem. Dalej stromym stokiem na Południowy Gruń (1468). Stąd zjazd na przełęcz (na południowych stokach ogromne lawiniska, śnieg wyjechał do samego gruntu). Dalej znów podejście w upale na Stoh (1608). Z Stoha cudowny zjazd na przełęcz pod Rozsutcem. Z przełęczy zielonym szlakiem kontynuujemy zjazd z przeszkodami w dół aż do momentu w którym  po prostu brakło śniegu. Potem jeszcze kilkanaście minut zejścia i jesteśmy przy autach w Stefanowej. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fskitury-fatra-grun &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w skałkach rzędkowickich|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Wojtek Sitko, Karol Jagoda, Damian Ozimina&lt;br /&gt;
|4 04 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy o 8 rano. Pogoda od rana piękna, żadnej chmurki. Po 9 jesteśmy w Rzędkach. Zaczynamy od turni Lechwora gdzie robimy filar , komin i kilka dróg obok w skali V – VI i VI.1 . Niestety fantastyczna pogoda przyciągnęła dziesiątki ludzi i było tak aż do wieczora. Po Lechworze przenieśliśmy się na kolejną skałkę gdzie zrobiliśmy dwie V- ki w tym jedna na kościach. Na końcu załoiliśmy jeszcze jedną VI, i dwie V. Łącznie około 10 dróg co ze względu na  duże oblężenie skałek jest wynikiem całkiem niezłym. Po 19 zebraliśmy się do domu. Wypad bardzo udany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom - wspin w kamieniołomie|&amp;lt;u&amp;gt;Wojciech Sitko&amp;lt;/u&amp;gt; Karol Jagoda&lt;br /&gt;
|3 04 2009}}&lt;br /&gt;
To, że w Bytomiu jest deficyt ścianek wspinaczkowych wcale nie oznacza, że nie ma się tam gdzie wspinać. W słynnych Dolomitach jest bowiem całkiem spory wybór ciekawych i nienagannie obitych dróg. Jest to też prawdziwy rarytas dla miłośników spadających kamieni. Wsponianego  dnia powalczyliśmy na około 10 drogach w skali od V do VI.1+. Liczba innych ekip wspinaczkowych: 0,0.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - mokry skitour na Lipowskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik, Ola Strach, Mateusz Golicz, Ola Skowron, Henryk Tomanek, Kasia Żmuda, Damian Żmuda, Maciej Dziurka, Grzegorz Burek (os. tow.)&lt;br /&gt;
|29 03 2009}}&lt;br /&gt;
Chyba najliczniejsza &amp;quot;wyprawa&amp;quot; skiturowa z klubu. Lądujemy w Złatnej. Drugie auto odstawiamy na miejsce mety czyli do Rajczy. Idziemy na Rysiankę. Tu przerwa w schronisku. Ciekawostką jest, że Heniek Tomanek dzisiejszą trasą pierwszy raz odbył w roku 1969. Jak widać skitury łączą pokolenia. Z schroniska idziemy dalej na Lipowską. Stąd już bez fok. Pogoda robi się fatalna. Ograniczona widoczność i coraz mocniej padający deszcz. Mijamy Redykalny Wierch i podążamy do Zapolanki. Śnieg był mokry i wolny do zjazdu. W Zapolance Mateusz, Ola, Maciek, Kasia i Damian Żmuda zjeżdżają do Złatnej i wracają do auta, które było na końcowym parkingu natomiast pozostali zjeżdżają do Nickuliny i do auta, które tam zostawiliśmy. W strugach deszczu i zapadającym zmroku spotykamy się w centrum Rajczy i po przepaku wracamy późno do domu. Trasa ciekawa lecz warunki już nie zbyt. Po drodze Kasia i Grzegorz złamali kijki. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fmokra-rysianka &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Wielka Racza i Velky Prislop na skiturach |&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, Grzegorz Burek (os. tow.)&lt;br /&gt;
|22 03 2009}}&lt;br /&gt;
Wychodzimy z Rycerki Górnej szlakiem na Wielką Raczę (1236). W schronisku krótki odpoczynek. Następnie szlakiem granicznym zjeżdżamy na północ. 3 razy musimy jeszcze zakładać foki by dostać się na Velki Prislop (1046). Stąd wg słowackiej mapy odchodzi do Rycerki szlak narciarski. W terenie jednak nie ma po nim śladu. Zjeżdżamy więc na przełaj z wszystkimi urokami takiego zjazdu (zwalone drzewa, wykroty, strumyki). Czary goryczy dopełniła (na szczęście już na dole) droga po zrywce drzewa. Wytargana spychaczami i pełna gliny. Jakoś bokiem przedzieramy się i wkrótce osiągamy Rycerkę Górną gdzie zostawiliśmy auto. W górach jeszcze mnóstwo śniegu. Było pochmurno ale bez opadów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Touring z Czantorii na Soszów Wielki|&amp;lt;u&amp;gt; Tomek Pawlas,&amp;lt;/u&amp;gt; Agnieszka Bargielska (os. tow.)&lt;br /&gt;
|21 - 22 03 2009}}&lt;br /&gt;
Pierwszy Dzień Wiosny: 21.03.09.&lt;br /&gt;
Czyli wypad „doświadczonych skitourowców” -&lt;br /&gt;
W pociągu spaliśmy, jedyną przerwą w drzemce było podziwianie szukających wiosny sarenek.&lt;br /&gt;
Krótki kurs instruktażowy i w drogę. Nartostradą, pod bacznym okiem zjeżdżających, wspinamy się na Czantorię. Kilkanaście przerw na cukierki i jedna - na konkretną rozmowę z GOPRowcem kochającym skitoury i polecającym Łysą Górę- mekkę polskich skitourowców, ale czy też i nie miejsce sabatu czarownic?&lt;br /&gt;
Po czterech intensywnych godzinach wspięliśmy się na Czantorię, następnie zaproponowanym skrótem przecieraliśmy szlak. Dotarliśmy do chatki przygranicznej, niezwykle urokliwej i potencjalnie doskonałej do spędzenia tam nocy, gdyby nie zrobiony z niej w środku kosz na śmieci. Tabliczka: „Soszów 3 km” zmobilizowała nas, by wejść choć tam…&lt;br /&gt;
Jazda po puchu, tam gdzie nikt nie szedł, a jeśli szedł to się zapadał, była imponująca, choć dość męcząca. &lt;br /&gt;
Pełni szczęścia oglądaliśmy zachód słońca i rozbiliśmy namiot, który następnego dnia stał się  turystyczną atrakcją .&lt;br /&gt;
Musieliśmy się zebrać w trybie natychmiastowym na pociąg, który nam uciekł, ale dobrzy i nieprzerażeni  ludzie naszą ilością bagażu (rada na przyszłość : nie zabieraj 70l plecaka na skitoury) zabrali autostopowiczów na brudny i pozbawiony Śniegu Śląsk…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Ustroń – skiturowy spacer przez Równicę|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Górowski &lt;br /&gt;
|21.03.2009 }}&lt;br /&gt;
Ze względu na niezwykle napięty terminarz na sobotę robimy krótką trasę z Ustronia Polany czerwonym szlakiem na Równicę, dalej niebieskim na Beskidek i najkrótszą drogą do samochodu. Warunki krajobrazowo-przyrodnicze urocze (zaskakująco jak na to miejsce –zero ludzi), śniegowe dużo gorzej- uprzykrzający wędrówkę mocno klejący się do nart śnieg…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jaskinia Szmaragdowa | Tadeusz, Barbara, Adam, Ania, Aga, Artur Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Głowania&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|15 03 2009}}&lt;br /&gt;
Dnia 15 marca byliśmy w Jaskini Szmaragdowej. Znajduje się w Rudnikach, koło Częstochowy, w starym nieczynnym już kamieniołomie. Po przybyciu na miejsce, znalezienie wejścia do jaskini nie stanowiło problemu, już z daleka widoczne było obmurowane wejście: krótki tunel w formie łuku który z daleka wyglądał jak kapliczka. Celem naszej wyprawy, było dotarcie do podziemnego jeziorka. Nie wszyscy byliśmy wyposażeni w sprzęt, jednak nie stanowiło to problemu w dotarciu w docelowe miejsce, gdyż skorzystaliśmy z wąskiego obejścia. Po dotarciu całej ekipy nad jeziorko kąpieli uraczyli Pan Tadeusz oraz Artur. Tylko ta dwu osobowa reprezentacja posiadała pianki, które w końcu mieli okazję przetestować. Nad jeziorkiem wszystkich urzekło to, że patrząc w toń widać zafałszowany obraz dna. Jest on lustrzanym odbiciem otaczających skał. Adam natchniony urokiem miejsca poczuł w sobie duszę artysty i rozpoczął sesję zdjęciową. Nie znajdując spełnienia dla swojej wizji stwierdził, że żaden z modelów nie spełnia jego artystycznych oczekiwań i zapowiedział ponowne odwiedzenie miejsca z profesjonalną ekipą (robotów :) ). W pogodnych nastrojach opuściliśmy jaskinię i udaliśmy się w kierunku kolejnego punktu dnia czyli jaskini w Zielonej Górze. Mogliśmy oglądnąć tam zachwycające nacieki które są jedyne w swoim rodzaju, niestety mocno nadszarpnięte ingerencją człowieka. Koniec wyprawy umililiśmy sobie krótkim spacerem po lesie, wśród skałek, po którym udaliśmy się wszyscy na pyszny koktajl truskawkowy do hacjendy Szmatłochów :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - skitour na Mędralową | Ola Strach, Ola Skowron, Mateusz Górowski, Paweł Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|8 03 2009}}&lt;br /&gt;
Po nocnych opadach góry zasypane śniegiem. Z trudem dojeżdżamy do końca drogi w Koszarawie Bystrej. Stąd początkowo za znakami potem na przełaj (szlak nie przetarty) osiągamy przy bardzo słabej widoczności i prószącym śniegu wierzchołek Mędralowej (1169). Poniżej znajduje się szałas dobry na biwak. Tu robimy krótki postój. Potem zjazd na przełęcz Klekociny (864). Po drodze dość niespodziewanie spotykamy wycieczkę &amp;quot;zakładową&amp;quot;, szło w głębokim śniegu chyba z 30 osób torując w śniegu głęboką rynnę. Chyba mieli jednak już dość co wynikało z krótkiej wymiany zdań. My z przełęczy Klekociny wychodzimy jeszcze na Beskidek (1040) a z niego przez rozległe polany zjeżdżamy z powrotem do Koszarawy. W ograniczonej widoczności zjazd w głębokim puchu jest dość zwodniczy. Docieramy jednak szczęśliwie do auta gdzie w towarzystwie kilku nudzących się aczkolwiek wygłodniały psów pakujemy się i wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Aleksandra Skowron, Karol Jagoda, Wojtek Sitko, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|1 03 2009}}&lt;br /&gt;
Tatry toną w śniegu, ale jak to o tej porze roku bywa, do Miętusiej przedeptana jest autostrada. Przed otworem spotykamy grupę kursową z SW. Za nami podążają koledzy z KKTJu, którzy planowali robić w jaskini zdjęcia. Na szczęście w jaskini sobie nawzajem nie przeszkadzaliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdania co do celów naszej akcji były podzielone. Ja niosłem do jaskini komputer i trochę sprzętu elektronicznego, zamierzając wykonać kilka... pomiarów. Moi towarzysze zdecydowanie bardziej nastawiali się na &amp;quot;trasę turystyczną&amp;quot; :). W każdym razie, z ''Sali bez Stropu'' wspinamy się w górę - ciągiem ''Korytarza Trzech Króli'' osiągamy ''Błotne Zamki'', skąd dalej kierujemy się w ''Wielkie Kominy''. Odwrót tą samą drogą. Akcja zajęła ok. siedmiu godzin i myślę, że wszyscy byli z niej zadowoleni - a jeśli nawet nie z samej akcji, to już na pewno z nocnego powrotu pod gwiaździstym niebem i z meteorami w tle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Makowski - skiturowa wycieczka na Okrąglicę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Henryk Tomanek, Mietek Smetaniuk&lt;br /&gt;
|1 03 2009}}&lt;br /&gt;
Wystartowaliśmy z Skawicy Sucha Góra szlakiem na Kucałową Przełęcz a stąd na Okrąglicę (1247). Znajduje się tu drewniana kapliczka poświęcona ludziom gór. Widoczność była fatalna więc zjazd północną stroną za bardzo nie wyszedł bo za szybko zjechaliśmy na szlak. Poniżej jednak udało nam się zjechać bardzo fajnym zboczem w rzadkim lesie na wprost do doliny. Śnieg mokry. Z braku czasu nie udało się już zrealizować jaskiniowego programu wyjazdu choć po drodze zauważyliśmy kilka ciekawych wytopów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Aktivistensitzung|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Wyciślik, Aleksandra Skowron, Łukasz Zawada|20 - 22 02 2009}}&lt;br /&gt;
W piątek wieczór wzięliśmy udział w spotkaniu aktywistów w ''Landesverein fur Hohlenkunde in Salzburg'' ([http://www.hoehlenverein-salzburg.at/]). Było to głównym celem naszego wyjazdu; spotkanie to jest organizowane raz w roku i ma na celu przedyskutowanie planów poszczególnych grup jaskiniowych, działających w Landzie Salzburg. Około półtorej godziny spotkania zostało poświęcone na dyskusję o [http://goll.pl wyprawie WKTJ-u w masyw Hoher Goll], w której członkowie naszego klubu regularnie uczestniczą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na noc zostaliśmy w klubie. Następnego dnia przenieśliśmy się do chatki pod otworem jaskini Lamprechtsofen, gdzie poznaliśmy grupę grotołazów z Węgier, przebywających tu na &amp;quot;wakacjach&amp;quot;. Odbyliśmy razem z nimi krótki wypad do ''Lampo''. Biegaliśmy po jaskini niecałe trzy godziny - niestety nie byliśmy przygotowani na akcję w jaskini (brak szpeju, kasków czy choćby nawet kombinezonów) i nasi węgierscy przyjaciele nalegali, żebyśmy nie szli za nimi dalej :). Pod wieczór wielkie ''multi-language Party''. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - trasa z Żaru na Kocierz na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;,Teresa Szołtysik, Henryk Tomanek, ost tow.: Marcin i Gosia&lt;br /&gt;
|22 02 2009}}&lt;br /&gt;
Sytuacja luksusowa. Marcin z Gosią jeżdżą na Żarze, więc nie musimy wracać do auta. Na Żar wjeżdżamy wagonikiem z tłumami ludzi (brrrr). Potem czerwonym szlakiem idziemy a potem brniemy na Kocierz (879) Stąd generalnie na przełaj zjeżdżamy do doliny Kocierzanki. Jak dotarliśmy w głębokich śniegach do drogi akurat nadjechali nasi znajomi i wróciliśmy do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Słowacki Raj, Tatry Wysokie|Piotr &amp;quot;Strzelec&amp;quot; Strzelecki, Maciek (os. tow.), &amp;lt;u&amp;gt;Asia Wasil (Pacyfa)&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|18-27 luty}}&lt;br /&gt;
Wyjazd się odbył mimo dezercji 80% żołnierzy:) Pogoda świetna, dawno się tak nie udało. Dopiero przedostatni dzień w Tatrach wietrzny i śnieżny:) Ale zacznijmy od początku.&lt;br /&gt;
Wyjazd 18 lutego, zbyt wcześnie rano, w pociągu spotykamy się z Maćkiem. Mamy troszkę czasu na zastanowienie się gdzie jedziemy, bo na skutek wyżej wspomnianej dezercji, sami się pogubiliśmy:) Mnie jak zwykle pcha w Tatry, jednak chłopaki skłaniają się ku Rajowi. I na tym staje. Podróż długa: przesiadki w Krakowie, Zakopcu, Popradzie, w końcu docieramy do Hrabusic, tam śpimy przez dwa dni, potem na dwa dni do pobliskich Betlanovców (czy jak to tam się pisze;).&lt;br /&gt;
Słowacki Raj wspaniały. Łazimy po najpiękniejszych dolinach (Prielom Hornadu, Sucha Bela, Velky Sokol), przechodząc po zawieszonych nad potokami drewnianych, oblodzonych kładkach, niemal pionowych drabinkach lub dziwnych formacjach, mających uatrakcyjnić wycieczki. Podziwiamy wspaniałe widoki (widać nawet słowackie Wysokie Tatry!), kuszące lodospady (szkoda że nie wyszła zaplanowana wspinaczka) i przepyszne słowackie piwo:P&lt;br /&gt;
W niedzielę zwijamy się do Polski (kieszenie poczuły ulgę; po wejściu na Słowację eurosów, wszystko jest naprawdę drogie...). Strzelec wraca, my z Maćkiem decydujemy się na Tatry. Początkowo planujemy pobyt w Piątce, ale z powodu zbyt późnego dotarcia do Palenicy, lądujemy w Morskim Oku. Jest cudownie. Kupa śniegu, szlaki nieprzetarte, pogoda słoneczno-mroźna.. Idealnie:) Jeszcze nocny wypad nad Czarny Staw pod Rysami i jesteśmy naprawdę wniebowzięci.&lt;br /&gt;
Rano wybieramy się do dolinki mnichowej, wytyczając własny hardcorowy szlak:) Na szczęście udaje się i żywi docieramy do celu...Krótki odpoczynek przy zasypanych stawach Staszica, chyba dawno nikogo tam nie było; nasze ślady są jedyne. Powrót na szczęście bardziej cywilizowaną drogą, choc również troszkę różniącą się od normalnego zimowego szlaku;) W schronisku poznajemy wspaniałą ekipę górskich wygów z Jastrzębia, impreza trwa dość długo;)&lt;br /&gt;
Nastepnego dnia chcemy spróbować gdzieś w kierunku Bandziocha (nie śmiemy marzyć o Chłopku; jest dość lawiniasto a widok Maszynki do Mięsa oddziaływuje na wyobraźnię;) Koniec końców, docieramy jedynie w okolice wejścia do Bandziocha (też jako pionierzy), przy każdym kroku zastanawiając się, kiedy wszystko poleci i świat się skończy:)&lt;br /&gt;
Maciek postanawia wracać, ja decyduję się jeszcze zostać. Wsiąkłam kompletnie:) Nowi znajomi z Jastrzębia postanawiają się mna zaopiekować:) Następnego dnia wstajemy o 5:30 (!!!) i w dwóch grupach podchodzimy do Dolinki Mnichowej. Normalnym szlakiem idzie się szybciutko:) Stamtąd podchodzimy jak najbardziej ostrożnie pod masyw Miedzianego i granią do Szpiglasowej. Widoki niesamowite. Jednak zejście do Piątki nie wydaje się prostym zadaniem.. Okazuje się jednak że dla moich towarzyszy nie ma żadnych trudności. I udało się. Przeżyłam swój pierwszy zjazd na pupie z dwóch tysięcy metrów:D Wrażenia naprawdę niesamowite... Polecam:)&lt;br /&gt;
Dolinka skąpana w słońcu, zasypana śniegiem, cudownie pusta i piękna jak zawsze.. wracaliśmy roztoką do wodogrzmotów i stamtąd spowrotem do Moka. Naprawdę dobra trasa, jak na te warunki, byliśmy z siebie dumni. W czwartek postanawiamy wejść na Zadnią Galerię Cubryńską. Jeszcze nigdy Mnich nie wydawał mi się taki mały:) I nigdy wczesniej go nie głaskałam... Podeszliśmy pod niego przy okazji schodzenia z Galerii...&lt;br /&gt;
No i tyle, następnego dnia wracałam. Córka, studentka i pracownica marnotrawna;):)Zdjęcia: [http://www.extreme.webserwer.pl/index.php?option=com_phocagallery&amp;amp;view=category&amp;amp;id=98&amp;amp;Itemid=62]  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: skiturowy wypad na południową stronę Pilska|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz, Ola Skowron, Heniek Tomanek&lt;br /&gt;
|14 02 2009}}&lt;br /&gt;
Po ośnieżonych drogach docieramy do Oravskiego Vesela (800)skąd zielonym szlakiem podchodzimy na kopułę szczytową Pilska. Po ostatnich opadach szlak jest kompletnie nie przetarty więc mamy dodatkową robotę brnąc po kolana w puchu. Im wyżej tym gorsze warunki. W szczytowych partiach śnieżna zadymka, widoczność ograniczona do kilkunastu metrów. Śnieżne zaspy sięgają 2 metrów i tworzą coś w rodzaju tarki. Zmagamy się jeszcze w białym świecie lecz gdzieś na 1500 pokornie zawracamy. Tylko dzięki GPS udaje nam się trafić do granicy lasu (w miejsce gdzie go opuściliśmy) bo wiatr zatarł ślady. Tu wśród kilku zacisznych świerków przepinamy się do zjazdu. Śnieg lotny więc zjazd nie wyglądał najgorzej. W dolnej części modyfikujemy zjazd i jakoś z innej strony docieramy do auta w Oravskim Veselu wraz z zapadającym zmrokiem. Cóż, chyba nie po raz ostatni musieliśmy uznać wyższość natury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Romantyczne Skitu(o)rowanie walentynkowe :)|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Strach  &lt;br /&gt;
|14 02 2009}}&lt;br /&gt;
W głębokim i ciągle padającym śniegu robimy trasę Ustroń Polana PKP-Czantoria (wzdłuż nartostrady)-Soszów -Stożek-Wisła Głębce PKP(zjazd nartostradą). Droga piękna i urokliwa, ale warunki pogodowo-śniegowe mało sprzyjające tj. śniegu po pas, odcinki do torowania, &lt;br /&gt;
a jazdy w dół narty odmawiają- zapadamy się gdy tylko lekko opuścimy ubitą trasę…Wracamy z przygodami, mocno zmęczeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szczyrk Narty|&amp;lt;u&amp;gt;Artur Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Szmatłoch, Anna Szmatłoch, Adam Szmatłoch&lt;br /&gt;
|5-8 02 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd na narty do Szczyrku, warunki średnie, śnieg mokry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lipowa Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tadek Szmatloch&amp;lt;/u&amp;gt;, Basia Szmatloch&lt;br /&gt;
|7 - 8 02 2009}}&lt;br /&gt;
Tym razem wyjazd calkowicie rekreacyjny. W lipowej brak śniegu, Skrzyczne lekko osypane śniegiem.Impreza do bialego rana.Rano przejazd do Szczyrku.Wychodzimy na polanę Młaki.Tutaj spotykamy się z resztą rodziny.Wieczorem wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Panta Rei- czyli ski-water-tour na Pilsko ;)|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Strach  &lt;br /&gt;
|08 02 2009}}&lt;br /&gt;
Na przekór pogodzie ruszamy rano do Korbielowa. Całą drogę leje. Zatrzymujemy się pod wyciągami na Pilsko i stamtąd o dziwo już od samego dołu zasuwamy na nartach nartostradą na sam szczyt Pilska.  Podczas podejścia pogoda nas rozpieszcza a zza chmur wychodzi słońce.  Na szczycie dopada nas mgła i lekko padający śnieg. W gęstniejącej mgle zjeżdżamy na dół (niestety też nartostradą). Warunki kiepskie (czasami nawet fatalne) ale wyjazd uznajemy za udany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Kalacka + wypad skiturowy na Kondratową Przeł.|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
|7 02 2009}}&lt;br /&gt;
W Zakopcu totalna chlapa. Halny. Plusem było to, że nie kursowała kolejka na Kasprowy więc ludzi mniej. Śnieg ledwo sięgał do Kuźnic. Podchodzimy na nartach a ostatni stromy odcinek w lesie na nogach. W jaskini Kalackiej jesteśmy pierwszy raz i nie jest to znów taka mała bździna. Docieramy na koniec do małego syfoniku (ktoś próbuje lub próbował tu kopać) a w drodze powrotnej wchodzimy w boczne zakamarki choć tylko jeden jest nieco dłuższy i kończy się błotnym namuliskiem. W jaskini generalnie błotnisto i mokro. W partiach przyotworowych ładne formy lodowe. Po wyjściu (było już dość późno) kontynujemy wycieczkę na halę Kondratową i dalej na przełęcz. Powyżej granicy lasu podmuchy halnego chciały nas zwalać z nóg. Pułap chmur oparł się na przełęczy Kondratowej. Ostatni stromy odcinek niesiemy narty i musimy uważać by z tym wszystkim nie odfrunąć. Na przełęczy przepinka do zjazdu. Wszystko trzeba uważnie trzymać bo wiatr chciał nam ukraść dobytek. Zjazd tą samą drogą. Początkowe metry beton. Dalej kilkadziesiąt metrów schodkujemy w dół bo podmuchy wiatru oraz pękające pod nartami płyty odebrały nam jakoś odwagę. Dopiero nieco niżej gdzie śnieg był miększy a wiatr nieco ścichł ruszamy odważnie w dół. Tym razem śnieg jest mokry i ciężki. Raz przyśpieszenia raz hamulce. Dopiero w dolinie jazda jest przewidywalna i gnamy co sił w dół bo gonił nas zmrok. Nie spotykając nikogo docieramy do Kuźnic równo z nastaniem nocy. Można rzec, iż był to ekscytujący i urozmaicony wypad.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyjazd narciarski w Beskid Śląski|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; Ania Bil, Tomasz Pawlas + os. tow&lt;br /&gt;
|1 02 2009}}&lt;br /&gt;
Aby być pierwszymi osobami na stoku wyjeżdżamy o 6:30 z Zabrza.&lt;br /&gt;
Plan jest taki: ja wysiadam wcześniej i na skiturach dochodzę do reszty ekipy szusującej na Stożku. Jako, że był to mój pierwszy raz na skiturach wycieczkę dobrałem krótką, ale bogatą w walory widokowe. Cały dzień pogoda słoneczna i lekki mróz, czyli idealna. Po spotkaniu z ekipą, Tomek z zazdrości kradnie mi skitury i znika, więc teraz ja muszę się ustawić w kolejce do wyciągu i jeździć tą samą, wyjeżdżoną, nudną trasą i oglądać się wkoło żeby w nikogo nie wrąbać… bez porównania!!! Tak się w te skitury wkręciłem, że już planuje kolejne wycieczki. Karnety przestają działać o 17:00 więc pakujemy się i wracamy zmęczeni i zadowoleni do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Sopotnia Wielka-skitur|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Górowski, Lechu (os. tow.) &lt;br /&gt;
|01 02 2009}}&lt;br /&gt;
Ruszamy żółtym szlakiem z Sopotni Wielkiej (na przełęcz Przysłopy), by następnie czarnym przez polanę Malorkę dojść na Halę Mizową. Stamtąd po krótkiej przerwie idziemy na&lt;br /&gt;
Rysiankę. Jako drogę powrotną wybieramy  piękny zjazd lasem wzdłuż&lt;br /&gt;
niebieskiego szlaku do Sopotni Wielkiej Kolonii. Pogoda dobra, warunki śniegowe nie&lt;br /&gt;
najlepsze( dobrze było tylko u góry). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna, partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Golicz, Michał Wyciślk&lt;br /&gt;
|31 01 2009}}&lt;br /&gt;
Brnąc w śniegach i drażniąc się z zimnem dotarliśmy do N otworu Czarnej. W trakcie akcji zwiedziliśmy dość dokładnie partie Wawelskie, osiągliśmy najwyższy punkt Czarnej +141 m oraz zjechaliśmy Mleczną Studnią do Szmaragdowego Jeziorka skąd wróciliśmy &amp;quot;klasycznym&amp;quot; ciągiem do Ślimaka i ponownie weszliśmy w Wawelskie by ściągnąć linę i zwiedzić pozostałe ciągi. Dotarliśmy nad Żlobisty Komin oraz do kilku innych zakamarków. Ciekawy i warty obejrzenia fragment jaskini. Kilka zdjęć z akcji: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FCzarna-Wawelskie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - wyjazd narciarski|Tadek Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Wojtek Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Głowania&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Szmatłoch, Artur Szmatłoch; Basia Szmatłoch i Anna Szmatłoch chodzące po dolinach|31 01 2009}}&lt;br /&gt;
Dzień mimo iż plany były ambitne miał rozpocząć się o godzinie 6 pobudką wszystkich członków wyprawy, jednak lenistwo zwyciężyło i około 2 godzin później wszyscy meldowali się na wspólnym śniadaniu. Wyprawa rozpoczęła się wędrówką przez dolinę Kościeliską do punktu docelowego jakim miał być Starorobociański. Jak zdążyłem się już przekonać droga tą doliną  potrafi się ciągnąć w nieskończoność jednak podczas pieszej wędrówki, jak zawsze zresztą, mogliśmy liczyć na cenne uwagi od Pana Tadeusza odnośnie topografii tudzież nazw poszczególnych polan, co bardzo umilało, przynajmniej moją pieszą wędrówkę. Uzbrojeni w snowboardy oraz narty żwawo...tempem (cytuję) starych bab docieramy do Iwaniackiej Przełęczy. Tam decydujemy wspólnie, że to nie koniec wędrówki i kierujemy się wyżej na Starorobociański Wierch. Niestety podczas drogi nie cieszymy oka widokami z uwagi na gęstniejącą mgłę. Po dotarciu na Wolarnię maszerujemy po grani i z uwagi na bardzo ograniczoną widoczność ciężko zlokalizować nasze położenie dochodzimy chyba do Siwej przełęczy. Po podjęciu decyzji, że pieszej wędrówki już kres zakładamy wszyscy deski, tudzież stoły- zwał jak zwał, i uradowani zaczynamy cieszyć się zimowym szaleństwem, jak się okazało za moment, radość nasza była przedwczesna. Z uwagi na zbyt duże zagrożenie lawinowe wycofujemy się ze zjazdu po zboczu. Wracamy pieszo po śladach tą samą drogą i sprzęt zapinamy dopiero przy zjeździe z Wolarni w kierunku Iwaniackiej Przełęczy. I tu zaczęła się namiastka tego co misie lubią najbardziej...dla zaawansowanych snowboardzistów był to raj na ziemi w postaci dosyć sporej warstwy puchu śniegu i zjazdu pomiędzy drzewami. Dla mniej zaawansowanych, czytaj amatorów, których byłem jedynym przedstawicielem wśród ekipy była to walka o przetrwanie :) Jednak po ochłonięciu stwierdzam że nie zamieniłbym ani jednej chwili z tego dnia gdyż przede wszystkim chodziło tu o zabawę. Wyprawa kończy się w dolinie Chochołowskiej gdzie znowu maszerujemy ale już przy świetle czołówek. Dzień zakończony posiłkiem(postawionym przez Panią Basię) w postaci czerwonego barszczyku jemy w  jednej z karczm, które znajdują się w dolinie . Zmęczeni, po 10 godzinach obcowania z górami udajemy się na zasłużony odpoczynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasze kochane kobiety Barbara oraz Ania Szmatłoch nie wybrały się z nami w pieszą wędrówkę lecz podążyły swoimi ścieżkami. Spokojnie oraz spacerowo przeszły dolinę Chochołowską aż do schroniska, gdzie uraczyły się ciepłym posiłkiem:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - wypad pieszo narciarski na Muronkę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik &lt;br /&gt;
|25 01 2009}}&lt;br /&gt;
Wystartowaliśmy zielonym szlakiem z Ostrego. Przez ostatni tydzień z kotliny Żywieckiej śnieg zniknął. Teresa nawet nie zabrała nart z auta. Ja cierpliwie niosłem bagaż by wyżej iść już na nartach po śniegu. Osiągamy szczyt Muronki i wracamy ściśle grzbietem spowrotem. Najpierw zjazd fajny ale potem szreń łamliwa. Do auta znów muszę nieść narty. Pogoda dość słoneczna, było ciepło i w górach jakoś tak spokojnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Wasil (Pacyfa)&amp;lt;/u&amp;gt;|19-24 01 2009}}&lt;br /&gt;
Samotny wypad w Tatry z zamiarem zrobienia Czerwonych Wierchów zimą. Pierwszego dnia podejście pod Ciemniak, jednak tempo marszu po kolana w śniegu i w wietrze 70/h zmusiło do wycofu tą samą drogą. Następnego dnia próba od drugiej strony; wejście na Kasprowy. U góry wieje jeszcze gorzej niż wczoraj, strażnik TPN surowo zakazuje mi dalszej wędrówki:) Zejście nieczynną nartostradą do Murowańca. Stamtąd wycieczki w wysokie, w oczekiwaniu na poprawę warunków. Poprawa nie nastąpiła, przyszła odwilż, zaczęły spadać lawiny, więc z żalem rozpoczęłam odwrót do cywilizacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Brenna Bukowa- niedzielny spacer skiturowy|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Górowski &lt;br /&gt;
|18 01 2009}}&lt;br /&gt;
Robimy krótką, ale niezwykle urokliwą trasę. Zaczynamy żółtym szlakiem do&lt;br /&gt;
Szczyrku. Dochodzimy nim na Karkoszczonkę i zmieniamy szlak na czerwony w&lt;br /&gt;
kierunku Przełęczy Salmopolskiej. Dochodzimy na  Kotarz  i od pięknej&lt;br /&gt;
rozległej polanki zjeżdżamy już na dół prosto do samochodu pozostawionego&lt;br /&gt;
na parkingu przy wyciągach narciarskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - wypad skiturowy na Baranią Górę|Henryk Tomanek i Martyna (os. tow.)&lt;br /&gt;
|18 01 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjście z zjazd z Baraniej Góry od strony Węgierskiej Górki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA: Wyjazd narciarski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik + os tow. (Stanisław i Werka Włodarczyk, Krzysztof i Eryka Hilus)|8 - 18 01 2009}}&lt;br /&gt;
Przez tydzień bawiliśmy w szwajcarskich Alpach w rejonie 4 Dolin (4 Vallees) położonym między Mt. Blanc a Matterhornem (oba szczyty dobrze widoczne z wyższych przełęczy). Jest to duży kompleks narciarski z setkami km tras zjazdowych i siecią przeróżnych wyciągów. Można podszlifować jazdę na przygotowanych trasach co też intensywnie czyniliśmy. Są tu również wyzn&lt;br /&gt;
aczone trasy skiturowe, które kilka razy użyliśmy do zjazdu. Są to trasy nieprzygotowane przez ratraki na ogół na stromych zboczach z morzem muld. Te zjazdy naprawdę poczuliśmy w nogach (zjeżdżała tam tylko męska część naszej ekipy). Ciekawy był również zjazd z najwyższego w rejonie szczytu Mt. Fort (3330) na poziom 1400 mnpm (16 km zjazdu w różnorodnym terenie, początek jako trasa skiturowa). Cały tydzień królowało słońce na lazurowym niebie (dosłownie jak w folderach). Dziennie kończyliśmy zjazdy przy drzwiach naszego domku na trasie zjazdu. &lt;br /&gt;
Kilka innych refleksji: teren dobry dla ludzi lubiących wygodę, istnieje ryzyko zderzenia z innymi pędzącymi narciarzami, wielu glajciarzy ryzykancko lądujących na trasach zjazdowych. Jak dla mnie brakowało tu &amp;quot;majestatu gór&amp;quot; i z wielkim utęsknieniem czekam na zwykłą skiturową harówkę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Sokole - jaskinia Studnisko|Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Artur Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr Szmatłoch + 2 kolegów z Łodzi|16 01 2009}}&lt;br /&gt;
Zjazd i zejście na dno jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SLOWACJA: Skitur na Pilsko i Palenicę|Damian Szołtysik|1 01 2009}}&lt;br /&gt;
Puste drogi to jedna z zalet pierwszego dnia stycznia więc niebywale szybko dojeżdżam do Sopotni Wielkiej przy wylocie doliny Cebulowego Potoku. Jestem sam bo raczej ciężko w takim dniu znaleźć chętnych na kondycyjne wyczyny. Szkoda bo pogoda była wymarzona. Od wylotu doliny podchodzę zboczem na Buczynkę. Wiedzie nawet tędy nie oznaczona na mapie ścieżka rekreacyjna czy coś takiego. Szlak nie przetarty choć śladów zwierząt jest mnóstwo, zwłaszcza dzików. Na podejściu wspaniałe widoki na grupę Romanki i Rysianki. Docieram w głębokich śniegach na halę Jałowcową a wkrótce potem do Hali Miziowej. To tak jakby nagle dostać się do centrum miasta. Wyciągi, narciarze, skutery śnieżne. Szybko śmigam na szczyt Pilska słowackiego. Widoki nieziemskie choć tak dobrze mi znane. Na szczycie wieje więc zmykam na dół. Teraz granicznym szlakiem zjazd i krótkie podejście na Munczolik, zjazd i podejście na Palenicę (1359). Stąd cudowny zjazd przez halę Cudzichową a dalej rzadkim lasem do doliny Cebulowego Potoku. Leśną drogą śmigam szybko do jej wylotu. Przy wylocie doliny natknąłem się na parkę młodych narciarzy, którzy w swej nieświadomości a może niefrasobliwości zamiast do Korbielowa zjechali na drugą stronę góry o czym w ogóle nie mieli pojęcia. Mieli tylko zwykły sprzęt zjazdowy a dziewczyna była bardzo zmęczona. Cóż, zawożę ich do Korbielowa gdzie mieli kwatery i potem dopiero wracam do domu. W mojej ocenie trasa, którą przemierzyłem jest jedną z ciekawszych w Beskidach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NORWEGIA: Sylwester|Mateusz Golicz, Aleksandra Skowron|28.12.08 - 2.01.09}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestra 2008/2009 spędziliśmy w Norwegii. Warunki nie były łatwe... trochę pochodziliśmy na nartach, a trochę bawiliśmy się na śniegu... Szerszy opis [[Relacje:Sylwester w Norwegii 2008|tutaj]].&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2009&amp;diff=699</id>
		<title>Wyjazdy 2009</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2009&amp;diff=699"/>
		<updated>2009-09-07T20:54:35Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Buli: /* II kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Śląskie Manewry Ratownictwa Jaskiniowego|Mietek Smetaniuk, Tomasz Jaworski, Katarzyna Żmuda, Maciek Dziurka, &amp;lt;u&amp;gt;Daniel &amp;quot;Buli&amp;quot; Bula&amp;lt;/u&amp;gt;|4-6 IX 2009}}&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Manewry odbyły się w jaskiniach Studnisko i Koralowa.Wraz z członkami innych klubów powtórzyliśmy sobie głównie autoratownictwo, budowę punktu cieplnego, transportu rannego. Dzięki organizatorom i wszystkim uczestnikom. Do następnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|MTB po Beskidzie Śląskim|Tomasz Pawlas, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzysztof Maciejczyk (os.towarzysząca)|31 VIII – 01 IX 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwudniowy wypad na rowerki po szlakach i nie tylko Beskidu Śląskiego. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Pierwszego dnia wyruszamy z Ustronia Polany na Trzy Kopce i dalej przez Salmopol, gdzie odwiedzamy jaskinię Salmopolską, do Brennej. Stamtąd do Górek Wielkich, a potem już wzdłuż Wisły do Ustronia. Trasa bardzo urokliwa, kilka przepięknych panoram, szczególnie na odcinku z Salmopolu do Brennej. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Kolejny  dzień, już z bolącymi tyłkami, przeznaczamy na wycieczkę bardziej szosową choć jak się okaże nie tylko, niż poprzedniego dnia. Jedziemy przez całą Wisłę pozdrawiając Prezydenta RP w swojej rezydencji nad Jeziorem Czerniańskim i serpentynami osiągamy Przełęcz Szarcule. Stamtąd przez Stecówkę do Istebnej, gdzie zmieniamy plany i rozpoczynamy powrót w stronę Ustronia. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Ogólnie, obydwie trasy obfitowały w strome podjazdy i bardzo ostre zjazdy ale nie zabrakło również i pięknych odcinków graniami oraz cudownych widoków. Pogoda dopisała. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Dla ciekawych, chętnych i dociekliwych polecam stronę z trasami rowerowymi po Beskidach: www.mtbbeskidy.pl. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczka na Zamarłej|Karol Jagoda, Tomasz Pawlas, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;|19-21 VIII 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu nastał ten czas, w którym Pawlasy zaczęły się wspinać po tatrzańskich ścianach. A wszystko to dzięki wielokrotnym namowom, a wręcz błaganiom Karola i jego uspokajaniu: „Tak, to jest bezpieczne…”. Tak też, w nocy z 18 na 19 wsiadamy z Karolem w pociąg do Zakopca i w Kuźnicach jesteśmy prawie pierwsi. Tomek jednak postanowił wyruszyć z Zabrza kilka godzin wcześniej by dojechać autostopem. Na Łysej Polanie był wczesny wieczorem. &lt;br /&gt;
Tu ciekawostka – w budynkach byłego przejścia granicznego w Łysej Polanie noclegi z własnym śpiworem za 10 PLN!&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
W każdym bądź razie ja z Karolem idziemy przez Gąsienicową i Kozią Przełęczą przechodzimy pod ścianę Zamarłej. Tam zsynchronizowani w 100% spotykamy Tomka, który szedł od Roztoki. Pod, nad i na ścianie tłumy, a przypominam że była to środa! Przebierając się próbujemy kontem oka wyszukać w rumowisku Pustej Dolinki jakiegoś lokum, jednak decydujemy się pozostawić te sprawy na wieczór. Na drogę startujemy ok. godz. 15. Pierwszy wyciąg idzie mozolnie i już wtedy Karol zastanawia się czy aby wzięcie ze sobą braci P. to na pewno był dobry pomysł. Jednak kość za kością, friend za friendem rozkręcamy się i top drogi Klasycznej V, osiągamy ok. godz. 18. Prawie cała droga idzie samym środkiem ściany. Po zejściu emocje pozostawiają uśmiech na naszych twarzach już do końca dnia. &lt;br /&gt;
Ale trzeba jeszcze znaleźć miejsce do spania. Wysyłamy Tomka po wodę, a my z Karolem przeszukujemy każdą dziurę w rumowisku, poszukując kwatery. Gdy robi się już naprawdę ciemno Karol zaprowadza nas do naszej nory – to znaczy – prawdziwego apartamentu. Koliba jak z marzeń, no może trochę ciasno. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Następnego dnia napieramy na Festiwal Granitu V . Piękna droga z niezłą ekspozycją na ok. 30-metrowym trawersie. A na górze ustawiamy się do kolejki aby zejść po drabinie. Pod ścianą przeprowadzamy dłuuugie pertraktacje nad wyborem kolejnej drogi, aż w końcu wybór pada na Lewego Heinricha IV. Droga dużo mniej efektywna od poprzedniczek. Następnie kolejny nocleg w Hotelu Pod Zamarłą. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Następnego ranka żegnamy Tomka, który niestety musi już wracać i napieramy na coś „grubszego” – Prawi Wrześniacy VI+. Według mnie, najpiękniejsza droga tego wyjazdu. Najtrudniejsze wyciągi prowadzą przez lekko przewieszone rysy, ale również przejście płytowych wyciągów pompuje adrenalinę. &lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Po skończonej drodze przepak i wracamy do domu, tym razem przez Roztokę.&lt;br /&gt;
Cały wyjazd pogoda idealna. Dla mnie samego niesamowite przeżycie. Chcę jeszcze… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|KANADA/STANY ZJEDNOCZONE: Na rowerach górskich przez Great Divide|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik, Krzysztof Hilus (b. cz. klubu) |17 07 - 4 09 2009}}&lt;br /&gt;
Na rowerach górskich przejechaliśmy górski szlak rowerowy Great Divide (Great Divide Mountain Bike Route - http://www.adventurecycling.org/routes/greatdivide.cfm )od miejscowości Banff w kanadyjskiej prowincji Alberta do Lordsburga w pobliżu meksykańskiej granicy w stanie Nowy Meksyk w USA. 4500 km niesamowicie zróżnicowanej trasy. Great Divide to tzw wielki dział wód wiodący głównym grzbietem Gór Skalistych dzielących wody spływające z jednej strony do Atlantyku a z drugiej do Pacyfiku. Szlak może niezbyt trudny technicznie (w &amp;quot;skali górskiej&amp;quot;) ale jego długość i deniwelacje (66 km na całej trasie) budziły w nas respekt. W niektórych miejscach trudności były znaczne tzn. nie dało się jechać. Szlak wiódł głównie polnymi drogami o żwirowej nawierzchni, ścieżkami, i trochę asfaltami. 33 razy przekraczaliśmy przełęcze w głównej grani. Najwyższa - Indiana Pass w stanie Colorado jest na 3600 m wysokości a startuje się z 1800. Przemierzyliśmy więc &amp;quot;Dziki Zachód&amp;quot; z północy na południe w przeróżnej scenerii. Na północy przez kanadyjskie knieje, potem porośnięte preriami góry Montany, dalej półpustynne góry Wyoming, wysokie Colorado a w finale Nowy Meksyk. Ameryka zupełnie inna, burząca wszelkie wyobrażenia o tym kraju. W wielu miejscach o tym że jest wiek XXI świadczyły tylko druty i miejscami asfalt, no i może zamiast koni traki. Wspaniałe pejzaże oglądaliśmy codziennie. Wszystko okupione potężnym wysiłkiem. Szersza relacja niebawem w WYPRAWACH.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Ptasia|RKG: Michał Wyciślik, Karol Jagoda, Damian Żmuda, Tomek Jaworski, Ola Strach, Mateusz Golicz, Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Ola Skowron&amp;lt;/u&amp;gt;|29-30 08 2009}}&lt;br /&gt;
Jako że na sobotę icm zapowiadał przejście frontu akcja zostaje przesunięta na niedzielę. Parcie na szkło jest, bo wory czekają spakowane już od tygodnia ;]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śpimy na Rogoźniczance i skoro świt ruszamy pod jaskinię. Partie ponoć fajne. Ale o szczegóły pytajcie tych, co tam byli :D ...ja w każdym bądź razie przed zjazdem do otworu dojrzewam do decyzji.. i oto stało się - dezercja! Szkoda tak pięknego dnia. Czekam, aż zjedzie ostatni człek, odwiązuję linę (odwrót robili progiem Mułowym) i idę na Czerwone Wierchy. Na Ciemniaku nieco dłuższa kima- fantastyczne słońce i fantastyczne widoki. Kiedy się budzę turystów też już nie ma, no więc dalej na Małołączniak:) Za Kobylarzem dostaję sms, że już wyszli. Coś trochu wcześnie - nieco burzy to mój plan i nie chce mi się już iść do nich pod ścianę. Z Przydłopu oglądam sobie jeszcze wschodzący zza grani księżyc i światełka w ścianie. Spotykamy się na rozstaju dróg i razem wszyscy wracamy do samochodów. Koniec :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry|RKG: Michał Wyciślik, Wojciech Wyciślik, Łukasz Pawlas, Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;; koleżanki z STJ KW Kraków: Magdalena Wrona (Brodzia), Dominika, Ola; koledzy z SDG: Ryszard Równicki, Jakub Dębski|15 - 16 08 2009}}&lt;br /&gt;
Pogoda doskonała. Meldujemy się na Rogoźniczance i ok. 11:30 wyruszamy do Kościeliskiej. Chwilami musimy się trochę przeciskać w fali nacierającej na Halę Ornak, ale to nic. Szlak na Ciemniak również dosyć zatłoczony, turyści zadają nam dziwne pytania (''przepraszam, czy to jest trening kondycyjny przed Himalajami?''). Zaraz po dotarciu pod jaskinię zalegamy pod otworem i przystępujemy do opalania się. W takim stanie znajduje nas ekipa z STJ KW/SDG (''- oni wchodzą, czy wychodzą? - hmm, wyglądają jakby właśnie wyszli''). Mimo początkowego spięcia (''- skąd jesteście? - a wy skąd? - to ja pierwsza zadałam pytanie!'') udaje się nam dojść do porozumienia i wspólnie odwiedzamy bardzo dużą salę w tzw. Ptasiej. W sali serwuję herbatę z miodem, która ostatecznie uzdrawia atmosferę (''a czy moglibyście wystartować do góry najpierw, a zostawić nam dziewczyny?'' :-))). Wyjście w środku nocy - nasi towarzysze schodzą od razu, a my postanawiamy zaczekać do świtu, oglądając Perseidy. Z rana trochę zimno, zwłaszcza Wojtkowi, ale wrażenia ze świtu wynagradzają niedogodności. Na Rogoźniczance jesteśmy ok. 10:00 i od razu wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Hoher Göll 2009|RKG: Aleksandra Skowron, Michał Wyciślik, Tomasz Jaworski, Maciej Dziurka, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy); WKTJ: Aleksandra Harat, Norbert Skowroński, Maciej Gorzelańczyk, Piotr Stelmach, Wojciech Hołysz, Szymon Nowakowski, Michał Macioszczyk| 02 07 - 02 08 2009}}&lt;br /&gt;
Szerszy opis będzie wkrótce dostępny w sekcji [[Wyprawy]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyjazd wspinaczkowo-rowerowy po Jurze Północnej| &amp;lt;u&amp;gt; Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, + os. towarzysząca| 13 - 17 07 2009}}&lt;br /&gt;
Późnym popołudniem wyjeżdżamy pociągiem do Częstochowy. Stamtąd kierujemy się do Mirowa k. Częstochowy żeby  powspinać się na skałkach położonych tuż nad Wartą. Niestety nadmiar natrętnych komarów i innych insektów pozwala nam na przejście tylko kilku dróg. Cali pokąsani uciekamy do Olsztyna, odwiedzając po drodze liczne skały m.in. G. Towarne. W Olsztynie śpimy na terenie ruin zamku, a rano poznajemy okoliczne Sałki. Następne 2 dni spędzamy na licznych skałkach okolic Suliszowic i doliny Wiercicy. Kojący cień przy źródełku Zygmunta pozwala nam odpocząć od tropikalnych upałów. W Mirowie, w nocy praktycznie nie śpimy z powodu szalejącej burzy. Ale już z samego rana ruszamy do Skarżyc przez Podlesice i Morsko i łoimy na Okienniku (ale SKAŁA!). Ostatni dzień to dalszy wspin na Okienniku i dojazd do Zawiercia na pociąg do domu.&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Przez cały wyjazd temperatura powietrza nie schodziła poniżej krytycznego poziomu ludzkiej wytrzymałości, co skutecznie unieszkodliwiło pokonanie planowanej trasy oraz dróg wspinaczkowych. Mimo tego, padły drogi od VI po VI.2+. Cały wyjazd oczywiście udany:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczka w Podzamczu| Karol Jagoda, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Pawlas + os. towarzyszące|11 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pomimo niepewnej pogody ruszamy na wspin do Podzamcza. Tam spotykamy resztę ekipy z Rudy Śląskiej i łoimy głównie na Ratuszu, Obeliksie i Gołębniku. Padają drogi od V do VI.1+. Nabieramy też ochoty na Cimy ale może kiedy indziej:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Jaskinia przed Rozdrożem + wyjście na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szoltysik, |12 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Korbielowa żółtym szlakiem (bardzo ładny szlak). Przed osiągnięciem Hali Miziowej zwiedzamy jeszcze Jaskinię przed Rozdrożem. Jaskinia nie duża ale przynajmniej nie trzeba się czołgać. Następnie wychodzimy na Pilsko słowackie i dalej na przełęcz Glinne granicznym szlakiem. Na dobitkę idziemy dalej szczytami granicznymi przez Studenne i Beskid Korbielowski by później zejść żółtym szlakiem przez Korbielów Górny do auta w Korbielowie. Wymoczenie nóg w zimnym potoku i powrót do domu. Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolinki podkrakowskie rowerem|&amp;lt;u&amp;gt;Michał Max Maksalon&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotrek Strzelecki, Tomek Pawlas, Asia Wasil, Jarek Kochański |05 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nareszcie udało mi się zrealizować wypad na rower w piękny rejon skał i źródełek w okolicy Jerzmanowic i Ojcowa. Auto zostawiamy przy jaskini Nietoperzowej i ruszamy doliną Będkowską. Po drodze mijamy wywierzysko i największy wodospad na Jurze czyli Szum...Niagara to to nie jest :). Przejeżdżamy całą dolinę Będkowską i kierujemy się na Kobylany. Po śniadanku jedziemy dalej doliną Kobylańską. Następnie kierujemy się na Dolinę Bolechowicką gdzie jakiś nabywca zakupił dużą część terenu przez który biegł nasz żółty szlak. W konsekwencji „jedziemy” wyschniętym korytem potoku Krzemionka. Chwilę podziwiamy piękne skały Bramy Bolechowickiej i dalej w drogę. Kierujemy się na Zelków-Gacki i potem Dolną Kluczwody w kierunku Wierzchowia gdzie robimy dłuższy postój przy jaskini Mamutowej. Z Wierzchowia kierujemy się w stronę Ojcowa zjeżdżając trasą asfaltową zamkniętą dla ruchu samochodowego. W Dolinie Prądnika wpadamy na wysokości Bramy Krakowskiej i decydujemy się na przejazd w stronę Krakowa, potem wracamy i jedziemy w kierunku Skały. Po drodze tłumy turystów i mnoostwo bryczek...jak na Krupówkach. Z Doliny Prądnika wyjeżdżamy drogą w okolicy zamku ojcowskiego i jedziemy około 2km aż do parkingu w lesie gdzie pięknym (dla niektórych strasznym :)) zjazdem zielonym szlakiem osiągamy dno doliny Sąspowskiej którą jedziemy aż do Sąspowa po drodze mijając Jaskinie Koziarnia i Jaskinie Pod Kościołem. Następnie kierujemy się w stronę drogi Olkusz-Kraków i jedziemy do Jerzmanowic. Podsumowując zrobiliśmy 55km w dość trudnym terenie gdzie czasem trzeba było podawać rowery i nawzajem sobie pomagać. Niektórzy czuli niedosyt a niektórzy pomimo zmęczenia cieszyli się ze dali rade. Już planujemy następny wypadzik :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - wypad pieszy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szoltysik, Paweł Szołtysik|5 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Brennej czarnym szlakiem przez Stary Groń na Grabową i zejście niebieskim z Kotarza do Brennej. Po drodze kilka deszczy. Szlak nawet pusty tylko w Brennej tłumy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Podzamcze –wspinaczki na Adepcie i Górze Birów |&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Górowski|5 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten piękny niedzielny dzień spędzamy na dość leniwych wspinaczkach na skałach &lt;br /&gt;
w Podzamczu. Robimy kilka dróg na Adepcie, tuż pod zamkiem oraz sprawdzamy czy pewna droga na Górze Birów (Jumanji) nadal nas tak samo zachwyca jak kiedyś… Przy okazji spotykamy się z grupą szkolących się grotołazów z TKTJ-tu. Godzinką na kajaku w okolicach Siewierza kończymy nasz weekendowy wyjazd. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - wspinaczki na Kościelcu |&amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojciech Sitko|4 - 5 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie pogoda, a właściwie prognoza pogody:) umożliwiła nam rozpoczęcie sezonu wspinaczkowego w Tatarach(lepiej późno niż wcale).  W sobotę po nocnej jeździe i podejściu nieco zaspani zaczynamy od Stanisławskiego(V-). Droga okazuje się bardzo ładna, szczególnie dwa pierwsze wyciągi. Na szczycie Kościelca jak zwykle tłum ludzi, zjazdami wycofujemy się pod ścianę i robimy Gnojka (III). Mimo niepewnej pogody przez cały dzień nie lało. W niedziele decydujemy się na bezstresową drogę (czytaj ubezpieczoną) Lobby Instruktorskie(VII+). Okazało się , że droga jest naprawdę dobrze obita. Podczas, gdy Wojtek prowadził kluczowy wyciąg  zaczęła się burza, która skutecznie zniechęciła mnie do przejścia tego odcinka. Dwa ostatnie zjazdy robiliśmy w pełnym słońcu, które pozwoliło na częściowe wysuszenie przemoczonych rzeczy. Podczas zejścia na zmianę padało i przyświecało słońce.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góra Birów – wyjazd kursowy|Dariusz Sapieszko ( instruktor TKTJ), Ola i Jerzy Krzyżanowscy, Jan Dobkowski, Damian Ozimina, &amp;lt;u&amp;gt;Olek Kufel&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Strach, Mateusz Górowski + osoby towarzyszące (TKTJ)|4 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny wyjazd  kursowy odbył się tym razem na górze Birów. Zbiórka na miejscu pod skałami ok. godz. 9. Zajęcia prowadził Darek Sapieszko znany też jako &amp;quot;instruktor z Warszawy&amp;quot;. Tym razem doskonaliliśmy umiejętności zakładania stanowisk asekuracyjnych, ostro trenowaliśmy poręczowanie i deporęczowanie z wykorzystaniem plakietek, a na koniec napinaliśmy tyrolkę. Pogodę przez cały dzień mieliśmy super. Ola z Mateuszem pozostali w Podzamczu jeszcze jeden dzień, reszta wróciła do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinanie na Ostańcach Jerzmanowickich| Asia Wasil, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Pawlas + os. towarzyszące|04 07 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednodniowy wyjazd wspinaczkowy na Ostańcach Jerzmanowickich. Początek dnia wspinamy się na Słonecznych Skałach, gdzie spotykamy Piotra „Szalonego” Korczaka. Popołudnie spędzamy na Witkowych Skałach – tłumy. Wyjazdem tym rozpoczynamy wspinaczkowe wakacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góra Birów - Kurs autoratownictwa |Tomasz Jaworski, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby z innych klubów|27 - 28 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tegoroczny kurs autoratownictwa odbył się na Górze Birów. W sobotę ćwiczyliśmy podstawowe techniki autoratownicze, czyli: uwolnienie z szanta, uwolnienie z crolla, zjazd z poszkodowanym przez przepinkę i węzeł, oraz na koniec uwolnienie „ofiary” z ucha przepinki. Pogoda bardzo dopisywała i chwilami nawet niepadało :). W niedzielę pogoda się trochę zepsuła i czasem pojawiało się słoneczko. Spędziliśmy ten dzień ratując się z trawersu i tyrolki. Ćwiczyliśmy też metodę bloczka ruchomego i „hiszpańską przeciwwagę”. Na koniec zastosowaliśmy najszybszą metodę, czyli najzwyklejsze cięcie sznura :). Wyjazd był bardzo owocny i to nie tylko w siniaki i obtarcia od uprzęży :). Myślę że każdemu by się przydało takie krótkie szkolenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Wrota Chałubińskiego|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Skowron&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz|21 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki spacer &amp;quot;tam i z powrotem&amp;quot;. O 5:54 ruszamy z parkingu w Palenicy Białczańskiej, dochodzimy do Wrót Chałubińskiego i jakoś przed 16 jesteśmy znów przy samochodzie. Miłym zaskoczeniem jest remont drogi do MOka, przez co wstrzymany był ruch bryczkowy, a ruch pieszy skierowany został na stary szlak, biegnący dnem doliny Białki prosto do schroniska w Starej Roztoce. Szkoda, że normalnie droga do Morskiego nie wiedzie tamtędy.. bardzo malowniczo i przede wszystkim - bez asfaltu, chociaż ten kawałek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda dość stabilna: na asfalcie do MOka „sipi”, potem już raczej pada, a na przełęczy od czasu do czasu coś lodowego spada. Dzięki ograniczającym widoczność chmurom mogliśmy się skoncentrować na „bliskim kontakcie z przyrodą” ;) Zaś na ostatnich 100m przed przełęczą trochę żałujemy, że nie mamy raków, bo śnieg twardy, ale daje radę. Wracamy zupełnie przemoczeni, w butach zima, ale warto… Dolinka za Mnichem jest urocza, a Wrota jeszcze w chmurach naprawdę wyglądają jak wrota (do nieba:). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu – nie ma złej pogody, jest tylko zły ubiór :)&lt;br /&gt;
(Ciężko jest tylko przeboleć krótki sen..)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Slack Fest|&amp;lt;u&amp;gt;Kaja Kaczmarczyk&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Pawlas, os. tow|19 - 21 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piątek /sobota&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piątkowym, późnym popołudniem wyjeżdżam na swój pierwszy Slack Fest. Po 18 podjeżdża Tomek i kierujemy się w stronę Wrocławia, gdzie czekać ma reszta ekipy(Kajtek i Damian). Zgarniamy ich w miarę sprawnie i pod osłoną nocy próbujemy trafić do Hejnic – celu naszej podróży. Po drodze mijamy fajne, stare lasy obfitujące w przeróżną zwierzynę, która co jakiś czas usilnie chce nam wbiec pod koła. Kajtek odkrył, że są to lisy – szpiegi W końcu są Hejnice, tylko jakieś pogrążone we śnie i w sumie nic się nie dzieje Zupełnie przypadkiem zauważamy niewielkich rozmiarów ognisko i grupkę ludzi – to musi być tu. Zapoznaję się z Czechami i resztą polskiej drużyny, wkładam kolejny polar i kurtkę bo strasznie zimno, a w tym czasie Czesi kolejne warstwy ubrań... ściągają Dołączają do nich nasi polscy chłopcy i już po chwili cała gromada nagich ludzi znajduje się w basenie Co jakiś czas ktoś próbuje swoich sił na vaserlajnie a ja postanawiam przyglądać się temu z boku. Nakładam jeszcze kaptur-brrr! Jak zimno-myślę....Potem są jeszcze polsko – czeskie rozmowy przy ognisku, chodzenie po nightlajnach, borowiki instant o 4 nad ranem i w końcu sen. Spanie w samochodzie może nie jest bardzo wygodne ale narzekać nie mogę;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę z rana zaczynają się zawody. Szybkie zapisy i start. Pierwszą konkurencją jest speedlajn. Reguły są proste- zawodnicy musza przejść w jak najkrótszym czasie taśmę.16 najlepszych przechodzi dalej. Mi pomimo czterech prób nie udaje się opanować nerwowego drżenia nóg Tomek i Damian przechodzą cała taśmę, a Kajtek to nie wiem gdzie jest, pewnie odsypia gdzieś noc Do ćwierćfinałów dostaje się Damian. Teraz slakerzy ścigają się po dwóch równoległych taśmach. Kto pierwszy ten lepszy. Wśród kobiet zwycięża Gabina z Susek, a wśród mężczyzn Honza-Spidy Gonzales. Do kolejnych konkurencji mamy parę godzin czasu. Wykorzystujemy je na opalanie, chodzenie po vaserlajnach, tricklajanach i jeszcze wielu innych lajnach, których nazw już nie pamiętam Około 15 rozpoczynają się eliminacje do zawodów zwanych vagabundlajn-czyli chodzenie po taśmie z rękami w kieszeniach. Moje nogi nadal nerwowo drżą i cudem udaje mi się zrobić 2 kroki Wielu jednak eliminacje przechodzi. Dalsza część odbywa się na dłuższej i wyżej powieszonej taśmie. Bezkonkurencyjny okazuje się Damian, który chodzi tak długo aż znudzeni sędziowie przerywają komisyjnie jego chód Prawdę mówiąc nie wiem co działo się dalej bo z Neiko postanowiłyśmy spróbować swoich sił na gibbonie Wieczorem dojeżdża jeszcze spóźniony Michał „Corny”, który nie wiedzieć czemu udał się najpierw do tych drugich Hejnic;) ale fajnie bo przywozi ze sobą gitarę i można trochę poleżeć na trawie słuchając muzyki.&lt;br /&gt;
Wydaje się, że atrakcji na dziś wystarczy, postanawiam jednak wykorzystać obecność wody i vaserlajna, zbieram się w sobie i nocą wskakuje do basenu. Najgorsze nie jest wyziębienie podczas pływania, tylko to które następuje po wyjściu. Teraz już nie drżą mi tylko nogi ale wszystko Na domiar złego w głowie mam perspektywę spania w nieogrzewanym samochodzie;) Tomek wymyśla, że ogrzeje nas glukoza zawarta w czekoladzie. Ja słusznie w to wątpię;) i nie obywa się bez ciepłej herbaty. Jakoś dotrzymujemy do rana(dobrze, że mam tak pojemny plecak i tak dużo rzeczy się w nim mieści;))&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niedziela&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście przespaliśmy budzik;) choć może on wcale nie dzwonił. Pogoda jeszcze ładna, w planach hajlajn. Żyć nie umierać Ekipa zbiera się dość leniwie w wyznaczonym miejscu. Już prawie wyruszamy kiedy chłopcy wpadają na genialny pomysł powrzucania dziewczyn do wody. Pierwsza zatopiona zostaje Karolina (Neiko), potem Prcek i w końcu pada na mnie. Bez walki się nie poddaję ale jestem bezradna wobec trzech rosłych chłopów i ląduje w lodowatej cieczy Zabawy zabawami a hajlajn czeka Po drodze trochę się gubimy, Kajtek i Damian marudzą niemiłosiernie z tyłu więc cieszymy się gdy ich głosy milkną;) pewnie zrezygnowali- myślimy. Po kilkudziesięciu minutach jesteśmy na miejscu. Janek „Kudłaty” z Kwjetem jeszcze montują taśmę. Siedząc z boku na skale przyglądam się bacznie wszystkiemu i trochę ogarnia mnie stres W międzyczasie pojawiają się niestrudzeni Damian i Kajtek;) Pierwszy hajlajna przechodzi Kwjetak, potem Janek i Damian, w końcu przychodzi czas na Tomka, który zakłada dla bezpieczeństwa kask i rusza. Udaje mu się wstać i zrobić kilka kroków (sukces zabrzańskiej drużyny) po czym spada w przepaść. Ja z Neiko trochę się wahamy, nawzajem pocieszamy, dopingujemy Siedząc na krawędzi przypominam sobie o moim lęku wysokości, myślę o tej wystającej na dole skale, wyobraźnia zaczyna pracować jak oszalała wysuwam się na bezpieczną odległość i nawet coś tam próbuje wstawać ale rezygnuje o jak dobrze czuć grunt pod nogami Neiko za bardzo się boi więc po chwili schodzi z taśmy. Nadchodzi czas powrotu. Gdy kończymy zdejmować hajlajna dopada nas ulewa. Znajdujemy schronienie pod skałą i czekamy na slońce i.... czekamy nadal Jako że z Tomkiem jedyni mamy kurtki przeciwdeszczowe postanawiamy schodzić. Tak, tak wiem kompanów się nie zostawia nawet jeśli są bryłami lodu;) deszcz nie odpuszcza i lekko mokrzy docieramy na kemping, reszta wraca niedługo po nas i o zgrozo sucha Jeszcze tylko szybki posiłek, pożegnania, ostatnie pakowanie i ruszamy w drogę powrotną. Z chęcią zostałabym tam dłużej, warto było przejechać 350 kilometrów(w jedną stronę) w środku sesji bo wrażenia są niezapomniane &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
tu foty: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FKeep%20balance-slackfest%20w%20Hejnicach&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Kobylańska i Brama Bolechowicka - wspin  | &amp;lt;u&amp;gt; Wojtek Sitko &amp;lt;/u&amp;gt;, Karol Jagoda |14 06 2009}}&lt;br /&gt;
Niepocieszeni tym, iż sobotnie zawody wspinaczkowe oddaliśmy walkowerem, postanowiliśmy wyruszyć w Kobylany, by zaliczyć tam kilka najbardziej reprezentacyjnych dróg, tudzież pobić jakieś patenciarskie rekordy. Niestety - gdy weszliśmy do doliny nasz optymizm nieco przygasł. Chmara namiotów, stada ludzi pod skałkami w kolorowych kaskach i rozciągnięta w poprzek tyrolka nie wróżyły nic dobrego. I faktycznie. Spod Żabiego Konia zostaliśmy odprawieni z kwitkiem - kurs. No nic - idziemy w okolice Szarej Płyty, tam krótka rozgrzewka (2 średniej urody drogi) i... znowu nas gonią - kolejny kurs. Udajemy się pod Zjazdową Turnię, a tam aż kolorowo od wiszących lin. Zrobiliśmy tam kolejne 2 nawet ciekawe drogi, po czym postanowiliśmy jeszcze raz zaatakować Żabiego Konia. Niestety i tym razem bezskutecznie. Tutaj miarka się przebrała. Obrażeni na całą Dolinę Kobylańską udaliśmy się w kierunku Bramy Bolechowickiej. Tu ludzi jakby mniej, skałki niczego sobie, więc do dzieła. Szybko wyszukaliśmy i skutecznie wywspinali kilka bardzo ładnych, długich dróg o trudnościach od V+ do VI.1. Szczególnie do gustu przypadły nam tutejsze filarki (ryski natomiast były dla nas mniej przyjazne).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyjazd kursowy do Piętrowej Szczeliny | &amp;lt;u&amp;gt; Damian Ozimina &amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz, Mateusz Górowski, Mietek Smetaniuk |14 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy w niedzielny poranek spod Plazy. Od samego rana świeciło słońce,  pogoda więc zachęcała do tego, żeby nie siedzieć w domu. Po dojechaniu na miejsce przebraliśmy się i poszliśmy w stronę naszego celu. Przeszliśmy niedaleko Kamiennego Gradu i dotarliśmy do Piętrowej Szczeliny. Jako, że byłem jedynym kursantem wyjazd można nazwać tak jak było w planach kursowym, ponieważ kierownik kursu-Mateusz i tak szkolił gdy tylko nadarzała się do tego okazja. Ogólnie jaskinia całkiem sympatyczna, a jej budowa pozwalała na doskonalenie swoich umiejętności m.in. w zapieraczce. Podczas wychodzenia przy otworze spotkaliśmy dwie osoby, które również chciały tego dnia zwiedzić tą jaskinię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mistrzostwa Rudy Śląskiej w wspinaczce sportowej | &amp;lt;u&amp;gt; Łukasz Pawlas &amp;lt;/u&amp;gt;, w organizacji pomagali - Tomek Pawlas, Ola Skowron, Maciej Dziurka, Kasia Żmuda |13 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień przywitał uczestników chmurami i zimnym deszczem choć wszelkie pogodowe portale, oraz organizatorzy przewidywali inaczej… J, ale nie zniechęciło to śląskich wspinaczy do uczestnictwa w rywalizacji na rudzkim MOSiRze. Mimo ze połowa nie była przygotowana na owe warunki pogodowe cierpliwie czekali na swoją kolej rozgrzewając się na dwóch rozwieszonych slacklinach pod bacznym okiem najlepszej śląskiej slakerki Kaji Kaczmarczyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kategorie były 4 ale ze względu na wiek i ilość uczestników została dołożona jeszcze jedna kategoria („ mężczyźni ” do lat 10 ) ta tez kategoria najbardziej cieszyła się uwagą i dopingiem publiki która rozgrzewała gorącą atmosferą wyjątkowo chłodną pogodę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy z niecierpliwością wyczekiwali na rozpoczęcie i na jak najszybszy kontakt ze ścianą.&lt;br /&gt;
Wybija 10 wiec zaczynamy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eliminacje przebiegły sprawnie poziom był wysoki i wszyscy „łoili na maxa” nikt nie odpuszczał choć praktycznie wszyscy mieli zapewniony start w finale większość uczestników osiągnęła TOP. &lt;br /&gt;
Mniej więcej po godzinie eliminacje dobiegły końca zaczynamy finały…&lt;br /&gt;
Atmosfera coraz bardziej gorąca, uczestnicy wydają się wyluzowani choć wszyscy wiemy ze trema daje się we znaki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Finały były bardzo widowiskowe, a finałowy ekstrem dla mężczyzn powyżej 16 lat zapierał dech w piersiach szczególnie podczas przejścia Piotra Majki któremu brakło dwóch przechwytów do osiągnięcia TOPu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyniki:&lt;br /&gt;
Kategoria Dziewczęta do lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Marcelina Adamek&lt;br /&gt;
2.	Anna Przystupa&lt;br /&gt;
Kategoria Dziewczęta powyżej lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Aleksandra Skowron&lt;br /&gt;
2.	Katarzyna Żmuda&lt;br /&gt;
3.	Kaja Kaczmarczyk&lt;br /&gt;
Kategoria Chłopcy do lat 10:&lt;br /&gt;
1.	Jakub Przystupa&lt;br /&gt;
2.	Jakub Gutt&lt;br /&gt;
3.	Paweł Kurzelowski&lt;br /&gt;
Kategoria Chłopcy do lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Michał Rajda&lt;br /&gt;
2.	Kamil Socha&lt;br /&gt;
3.	Jakub Coder&lt;br /&gt;
Kategoria Chłopcy powyżej lat 16:&lt;br /&gt;
1.	Piotr Majka&lt;br /&gt;
2.	Maciej Dziurka&lt;br /&gt;
3.	Grzegorz Szczurek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA - jaskinie wodne | &amp;lt;u&amp;gt; Damian Szotysik &amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek Szmtłoch, Artur Szmatłoch, Damian Żmuda |10 - 14 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po masakrycznej  podróży autem docieramy wreszcie do miejscowości Ponor w górach Surreanu (16 godzin jazdy). Tu spotykamy się z kolegami i koleżankami z Speleoklubu Olkusz. (byli w trakcie podróży do kanionów w Grecji) Razem idziemy do wodnej jaskini Sura Mare. Jaskinia posiada potężny otwór. Poruszamy się pod prąd wartkiej rzeki. Po drodze musimy przepływać „żabką” głębokie jeziorka, przechodzić kaskady a nawet dwa razy na krótko zanurkować. Docieramy do 2 m wodospadu (w linii spadku wody nie do przejścia). Damian Żmuda obchodzi go górą lecz bez liny trochę kaprawo. Z tego miejsca wracamy z prądem do otworu. Noc spędzamy w uroczej cabanie w dolinie Strei. Zbocza doliny wieńczą potężne mury skał wapiennych. W drugi dzień grupa z Olkusza jedzie dalej na południe a my idziemy do wywierzysk Tecuri oraz penetrujemy tą piękną okolicę. Nocleg w tej samej cabanie.  W trzeci dzień we wsi Ponor przechodzimy niewielką lecz bardzo urokliwą jaskinię Cocolbea. Też potężny otwór, rzeka, kilkunastometrowy wodospad (wyłoił Damian Żmuda) na końcu dopływamy do syfonu, który nam zamyka definitywnie drogę w głąb. W drodze powrotnej w okolicach wodospadu zaliczamy efektowne skoki do wody (na głowę, nogi i takie różne). Aby skrócić sobie drogę do domu podjeżdżamy tego samego dnia do znanej nam cabany Meziad gdzie spędzamy noc. Wcześnie rano zwiedzamy jaskinię Meziad i wracamy 13 godzin do domu (najgorzej w korkach w Polsce). Mistrzem kierownicy okazał się Tadek, który nie dość, że cała drogę był za kółkiem to po rumuńskich wsiach szalał jak miejscowy. Generalnie wspaniały wyjazd i pogoda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Spływ Małą Panwią |Henryk Tomanek, Adam Tomanek (os. tow.) |11 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spływ kajakiem pneumatycznym rzeką Mała Panew od Zawadzkiego do Kolonowskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Pieszy rajd po Jurze| Damian Szotysik + 11 osób tow.|8 - 10 06 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach zachęcania młodzieży do uprawiania turystyki kwalifikowanej przemierzamy trasę z Kluczy przez pustynię Błędowską, Chechło do Ryczowa. Nocleg w Jaskini w Straszykowej Górze. W drugi dzień przez Podzamcze, Okiennik, Podlesice , zalew w Dzibicach (tu boska  kąpiel w zalewie) docieramy do Mirowa gdzie śpimy w pieczarze w tutejszych skałach. W trzeci dzień wracamy busem do domu z Mirowa. Przeszliśmy 60 km.. Pogoda nienajgorsza.. Nie mieliśmy namiotów, noce przy ogniskach. Grupa dość wytrzymała. Na wyżej wymienionej trasie znajdują się niemal wszystkie charakterystyczne dla Jury obiekty naturalne i historyczne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Kobylańska – Wspin| Ola Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Grzegorz Szczurek&amp;lt;/u&amp;gt;,Paweł Szołtysik, Karol Jagoda |7.06.2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na miejscu byliśmy o 10. Zaliczaliśmy drogi na Wroniej Baszcie i na Lotnikach. Robiliśmy drogi zarówno obite jak i z własną asekuracją. Na jednej z dróg na własnej asekuracji Paweł zaliczył efektowny lot – wyrwał klame atakując asekurującą go Olę kamieniami. Pomimo niezachęcających prognoz pogoda utrzymała się przez cały dzień rewelacyjna. Przechodziły chmury ale spełniały tylko funkcję odstraszania innych wspinaczy – skały mieliśmy prawie tylko dla siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - 33-lecie klubu w Piasecznie|w pierwszy dzień: &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Basia Szmatłoch, Tadek Szmatłoch, Artur Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, Tomek Głowania, Adam Szmatłoch, Ania Szmatłoch, Janusz Dolibog, Wojtek Wyciślik, Ola Skowron, Mateusz Golicz, Tomek Jaworski, Ola Strach, Mateusz Górowski, Wojtek Orszulik, Ewa Orszulik, Henryk Tomanek, Maciej Dziurka, Kasia Żmuda, Damian Żmuda, Karol Jagoda, Wojtek Sitko |30 - 31 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo nieprzychylnych warunków całkiem spora grupka zjawiła się w umówionym miejscu. Część osób się wspinała, część zjechała do jaskini Wielkanocnej a część bawiła się przy ognisku. Sporo emocji wzbudził konkurs przeciągania liny.  Tu zdjęcia z pierwszego dnia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fwielkanocna&lt;br /&gt;
tu z drugiego dnia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FKopia%2033%20lecie%20nocek%2030-31%2C05%2C09&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Podlesice: wyjazd kursowy|Ryszard Widuch, Ola Strach, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Dobkowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Damian Ozimina, Jerzy Krzyżanowski, Aleksandra Krzyżanowska, Aleksander Kufel, w sobotę: Aleksandra Skowron, Mateusz Golicz, Michał Wyciślik|23-24 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Celem drugiego wyjazdu kursowego było doskonalenie technik linowych i poręczowanie na Bibliotece oraz jaskinia Studnia Szpatowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na miejscu byliśmy w sobotę około godziny 10, ćwiczyliśmy podchodzenie i zjazdy z dużym zagęszczeniem przepinek. Towarzyszyli nam Mateusz, Ola i Michał, którzy przyjechali na odbywające się nieopodal spotkanie z poznaniakami przed wyprawą w masyw Göll. Było słonecznie, ale męczył nas wiejący mocno wiatr, więc po południu uciekliśmy pod ziemię. Jako że jaskinia nieduża, zmieścili się tylko kursanci, a instruktor i kierownik jedynie do połowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na noc Rysiek i Pająk z Olą pojechali do domu, reszta udała się w znane wcześniej Oli miejsce w okolicy Kostkowic (4 km na północ od Kroczyc). Ładny kawałek łąki, trochę drzew nad samym zalewem – świetne miejsce na nocleg. Dzień zakończyliśmy orzeźwiającą kąpielą. Drugiego dnia wróciliśmy na Bibliotekę i dalej żmudnie przesuwaliśmy ciała w dół i w górę wzdłuż lin, tym razem dla urozmaicenia z podwieszonymi worami wypchanymi czym się dało. Wyjazd zakończony oficjalnie lodami w ''Zajezdzie Jurajskim''.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - zlot weteranów taternictwa jaskiniowego| &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik oraz weterani taternictwa jaskiniowego z różnych środowisk|22 - 24 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę liczna grupa weteranów pod przewodnictwem Jurka Ganszera (SBB) wyruszyła z przeł. Salmopolskiej do jaskini Miecharskiej. &lt;br /&gt;
Większość dotarła do tzw. Vanhali gdzie koledzy z Dzikiej Grupy z Malinki doprowadzili kabel i elektrycznym światłem oświetlili tą piękną salę. Do dna jaskini na -54 dotarło 6 osób. Prowadził nas Czesław Szura (jeden z ekploratorów tej jaskini), Jurek i Michał Ganszer, Damian i Teresa Szołtysik (do samego końca się nie wciskała) oraz 1 kol. z GOPR. W mojej ocenie to najciekawsza jaskinia fliszowa. Dużo przestrzennych miejsc, wodospad, potok płynący przez całą jaskinie, jeziorko z okazami jaskiniowej fauny. W przeciwieństwie do innych jaskiń tego typu jest tu wyraźny główny ciąg systematycznie opadający w dół oraz boczne labirynty z ciasnotami. Sale zbudowane z potężnych ciosów skalnych. Obecnie jest największą jaskinią w Beskidach. Ma ponad 1800 m dł i 54 m głębokości. Błota było dużo ale warto było. Po akcji wracamy do Szczyrku. Główne obchody zlotu odbywały się na polanie Hondraski. My noc spędzamy w dolnym Szczyrku gdzie mieliśmy akurat zjazd rodzinny. Zabawa była przednia. W niedzielę już samotnie podbiegam wzdłuż wyciągu na Skrzyczne i zbiegam zielonym szlakiem w dół do Szczyrku. Więcej informacji na temat zlotu na stronie SBB. Tu zdjęcia http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fzjazd-weteranow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Petzl Slack Trip in Ostrov 30x30|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; i osoby towarzyszące: Kudłaty, Kajtek, Corny, Deamon|18 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
18 maja w Ostrovie koło Teplic (Czechy) (jasny guzik, 500 km ze Śląska!) w ramach festiwalu Petzl Slack Trip 2009, odbył się maraton slacklajnowy, choć po cześci miał charakter zawodów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Organizatorzy przygotowali bardzo oryginalną konkurencję, nazwaną Maraton. Na polance na terenie kempu Pod Císařem, wśród pięknych piaskowcowych turni, rozwieszonych zostało 18 taśm: 16 trzydziestometrowych i 2 dwudziestopięciometrowe. Zawody polegały na uzbieraniu w ciągu 5 godzin jak największej ilości przejść owych taśm. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polskę reprezentowała pięcioosobowa ekipa zabrzańsko-wrocławsko-bystrzycka w składzie: Janek 'Kudłaty', Damian 'Daemon', Kajetan Kłakowski i Korny i ja. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozegrane zostały dwie konkurencje: OnSajt (przejście taśmy jak największą ilość razy w pierwszej próbie, bez odpadnięcia) i Absolut Distance (przejście jak największą ilość razy w wielu próbach). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród kobiet walka była bardzo wyrównana i tylko jedna długość taśmy zadecydowała o wygranej. Najlepsza okazała się Klára zwana Prcekiem (32 przejścia - 960m). Na drugiej pozycji znalazły się ex equo Terka i Gábina, które uzyskały 31 przejść (930m). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W OnSajcie niepokonany okazał się Janek 'Kudłaty', który bez odpadnięcia przeszedł trzydziestometrową taśmę 91 razy, gromadząc tym samym 2730m, co zapewniło mu jednocześnie czwartą pozycję w kategorii Absolut Distance. Na drugiej pozycji wśród onsajterów znalazł się Míra (Slacklive webmaster) - 70 przejść (2100m), na trzeciej natomiast Kajoch (Singing Rock Slackline Team) - 42 przejścia (1260m).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W konkurencji Absolut Distance początkowo walka rozgrywała się pomiędzy Smoldą (Singing Rock Slackline Team) i Daemonem, którym nie poszło w oesie i postanowili się zreflektować. Do walki o wygraną włączył się jednak Míra, który nie odpuścił po wysiłku na onsajcie. I udało mu się, przeszedł trzydziestometrową taśmę w sumie 165 razy (4950m), wyprzedzając Daemona o dwie długości (163 przejścia - 4890m). Na trzecim miejscu, z liczbą 152 przejść (4560m) uplasował się Smolda. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja OSa spaliłem ale w klasyfikacji generalniej uplasowałem się na 11 pozycji, przechodząc ok. 2000m z czego jestem bardzo dumny ;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie wszyscy zawodnicy w ciągu pięciu godzin przechodzą taśmy 1960 razy, co daje 58,8 km. Prawdziwy maraton ;-) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oprócz zawodów, wśród atrakcji znalazły się koncerty, nocne chodzenie po slakach, FireShow, a także 107-metrowy longlajn w nielę oraz highline którego niestety nie udalo nam się zobaczyć, choć bardzo mi na tym zależało - ale trudno może następnym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Longlina udało się przejść tylko dwóm osobom z polskiej ekipy tj. Jankowi oraz Damianowi. Ja się przystawiałem 3 razy, niestety bez sukcesu, ale fajnie było spróbowac.&lt;br /&gt;
��&lt;br /&gt;
Jak widac polski dream team nie zawiódł i godnie reprezentował swoja ojczyznę. Kolejny fest już 19.06.2009 w Hejnicach zapraszam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Kobylany- wyjazd kursowy|Tomek Jaworski, Ola Strach, Mateusz Górowski, Jan Dobkowski, Damian Ozimina, Jerzy Krzyżanowski, Aleksandra Krzyżanowska, Aleksander Kufel, Joanna Wasil, &amp;lt;u&amp;gt;Andrzej Rudkowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Krzysiek, Łukasz Korzeniowski, Piotr Strzelecki|17 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w powyższym składzie odbył się do dolinki Kobylańskiej na wspinanie. Kursanci łoili pierwsze drogi na zaliczanie z prowadzaniem(niektórzy pierwszy raz w życiu to robili) a reszta ekipy walczyła z innym kalibrem dróg. Ola i Łukasz wspinali się trochę na własnej, Pacyfa jak zawsze nie zjadła mięsa :).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|GRECJA: pobyt na wyspie Thassos|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, + osoby tow. |6 - 17 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem służbowo z młodzieżą szkolną na greckiej wyspie Thasos w północnej części morza Egejskiego. Wyspa zbudowana z marmurów i wapieni ale także z granitów i piaskowców. Przypadkowo od miejscowych dowiedziałem się o jaskini Drakotripa (Dragon's Hall)jako rzekomo największej na wyspie a znajdującej się w pobliżu miejscowości Panagia niedaleko miejsca naszego pobytu. Terenowym wozem z jednym z miejscowych Greków podjeżdżamy w pobliże owej groty. Ma ponad 60 m dł. przestrzennego korytarza. Ciekawostką jest duża kolonia nietoperzy, która z piskiem setkami sztuk wylatywała akurat z jaskini. Tubylcy planują udostępnić jaskinię turystom. Póki co tylko nieliczni znają dość zagmatwane dojście wśród zarośli. Ponadto jaskinie znajdują się w klifach. W trakcie rejsu statkiem wzdłuż wsch. wybrzeża kotwiczymy przy jednej z wysp i wpław dopływamy do widocznego z dala otworu pieczary, która okazała się krótka choć jeden z bocznych korytarzy znikał pod wodą.&lt;br /&gt;
Ponadto wychodzimy na największy szczyt na wyspie - Ypsario (1208). Wysokość może nie imponująca ale wędrówkę zaczynamy dosłownie z plaży a w górnych partiach ścieżka ma charakter typowego tatrzańskiego szlaku. Wędrówka tam i z powrotem zajmuje 6 godzin. Codziennie upały. Plaża i szafirowe morze na dłużej wolałbym zapomnieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry: Jaskinia Zimna|Mateusz Górowski, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w celu ponownego nawiązania łączności z nadajnikiem niemieckiej marynarki wojennej DHO38. A także, na co jednak liczyłem bardziej, moim nadajnikiem pozostawionym na powierzchni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydawało się, że znalezienie kogoś na wyjazd do Zimnej jest niemożliwe - a tu proszę, okazało się, że Mateusz nigdy nie był w tej jaskini. Była kąpiel w Ponorze - nie spodziewałem się cudów, faktem jest, że było dużo lepiej niż tydzień temu, ale jednak jeszcze z półtorej metra brakuje. Było też odpompowywanie syfonu i inne atrakcje, żeby Mateusz również miał z tego wyjazdu jakąś korzyść :). Łącznie pod ziemią spędzamy ok. 7 godzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry: Jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Skowron&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz|10 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fantastyczny dzień, który - być może nie rozpoczął się zbyt fantastycznie, za to skończył rewelacyjnie :) Mój organizm domagał się odpoczynku i zwyciężył nad duchem, który także nie był zbyt silny.. więc zaspałam. Mateusz odbraził się na mnie już w Kirach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kościeliska zalana słońcem. W marszu doliną towarzyszy nam natrętna myśl: cóż, _znów_ Zimna... Przyczajeni pod otworem - z jednej strony ogrzewani światłem z nieba, a z drugiej chłodzeni powietrzem z wnętrza skał - obserwujemy ludzików kończących pobyt w Mroźnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jaskinia wcale nie okazuje się aż _tak_ dobrze nam znana. Przypominamy sobie, że jest całkiem ładna i obszerna, w dodatku dawno nas tam nie było, a już na pewno nigdy o tej porze roku - lód z większości ścian wprawdzie odpadł, za to zupełnie pokrył spąg. Ponor okazuje się tak zalany, jak zalanego jeszcze go nigdy nie widzieliśmy, także tam kończy się nasza wycieczka - przynajmniej w głąb jaskini. W trakcie odwrotu Mateusz kilkakrotnie rozkłada swoje kabelki i gada przez komórkę z łodziami podwodnymi. Ja natomiast bawię się aparatem fotograficznym. Na całość schodzi nam jakieś trzy godzinki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na powierzchni wita nas cudne słońce. Jestem zdania, że dla takiego wyjścia warto jest spotkać dużą wodę w Ponorze. Jakiś czas pozostajemy jeszcze w otoczeniu jaskini.. a w tak zwanym międzyczasie chmurzy się, trochę pada i grzmi. Powrót doliną udaje się jednak odbyć na sucho. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dobre rozpadało się, gdy byliśmy już w samochodzie, ale i to zostało nam wynagrodzone barwnymi znakami na niebie. Ze względu zaś na wczesną, jak na &amp;quot;szybką akcję&amp;quot;, godzinę powrotu nie potrafiliśmy się oprzeć, by nie odwiedzić pewnej dobrze nam znanej knajpki w Krakowie. Jedynym zmartwieniem pozostało tylko to, że tambylcy nie są przyzwyczajeni do zapachu jaskini...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Höllental - wspinaczki|Ola Strach, Mateusz Górowski, Ola Skowron, Mateusz Golicz, Karol Jagoda, Wojtek Sitko, Paweł Szołtysik, Łukasz Pawlas z ekipą: Ala, Ola Górczyńska, Martyna, Mateusz Brewczyński|1 - 3 05 2009}}&lt;br /&gt;
Pomysł na wyjazd w Hollental wyszedł od Mateusza i Oli, którzy jako jedyni byli wcześniej w tym rejonie. Wyjechaliśmy w czwartek wieczorem - mimo niewielkiego (jak na majówkę) ruchu turystów, droga przez Cieszyn, Żilinę i Bratysławę zajęła nam 8 godzin (!!). Szczególnie irytowały nas remonty autostrady na Słowacji, stresowały także kolumny tirów nacierających naprzeciw nas w Czechach, a także wypadek z udziałem ciężarówki, który widzieliśmy po drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nocleg zaplanowaliśmy w Kaiserbrunn, z pełną świadomością, że będą tam tłumy. Zasadniczo jest to parking, a nie pole namiotowe - obowiązuje zakaz biwakowania, ale mało komu to przeszkadza. Po jakichś trzech godzinach snu zrobiło się rano, wszyscy jedzą śniadanie i dzwonią szpejem, hałas, no i co robić, też musieliśmy wypełznąć z namiotów. Łukasz stwierdził, że musi zaopiekować się mało wspinaczkową ekipą ze swojego auta, zaś pozostałym na początek Mateusz zaproponował łatwe, acz długie drogi na Stadlwandzie (1407). Podejście było z przygodami - trzymajmy się wersji, że musieliśmy przyzwyczaić się do stylu rysunków w przewodniku. Sam akt wspinaczki rozpoczynamy o godzinie 14:00. Zespół tzw. sportowy (Wojtek, Karol i Paweł) zaczynają walkę z 9-wyciągową Richterweg (5-). Pozostali zaś dzielą się na dwie ekipy - po jednym Mateuszu i Oli w każdej - i kontemplują Brunnerweg (11 wyciągów, również 5-). Cały ten tłum z &amp;quot;pola namiotowego&amp;quot; jakoś rozchodzi się po dużym w końcu rejonie, jesteśmy na ścianie sami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na naszej drodze, trudności były tylko na początku. Od połowy to już dosyć nudne wyciągi dwójkowe i trójkowe - ale w zasadzie o to nam chodziło, żeby przypomnieć sobie, jak to szło w tym &amp;quot;poważnym&amp;quot; wspinaniu - a nie &amp;quot;zajechać się&amp;quot;. Stałe punkty znajdujemy tylko od czasu do czasu - raczej jest to obicie &amp;quot;zjazdowe&amp;quot;. Mimo to, kości i friendy nie schodzą - jak wiadomo bowiem, podstawowym punktem asekuracyjnym w Hollentalu jest sosna, która potrafi wyrosnąć z naprawdę niespodziewanych miejsc. Szczególnie istotny jest gatunek &amp;quot;sosny stanowiskowej&amp;quot;. Jak się popatrzy na korony tych drzew (zdjęcia), to naprawdę można ufać im bardziej niż jakimś tam szczelinkom na kości. Skoro one przeżyły, to my też damy radę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mateusz i Ola uzyskują nad nami przewagę dwóch wyciągów i na dobrą godzinę tracimy ich z oczu. Jakie jest nasze zdziwienie, kiedy na przedostatnim - a może ostatnim wyciągu mijają nas ... w dół. Zejścia jednak nie ma. Albo przynajmniej nie potrafimy znaleźć. No trudno, co robić, problem tylko w tym, że jest już dosyć późno, a do najbliższego, lokalnego minimum energii potencjalnej - zlokalizowanego u podstawy ściany - jest 340 metrów. Mateusz jest zdeterminowany, żeby zjechać jeszcze &amp;quot;po jasnoku&amp;quot;. Powątpiewam w taką możliwość - ale podobno &amp;quot;po jasnoku&amp;quot; można rozumieć inaczej jako &amp;quot;nie włączając czołówek&amp;quot;. Dokonując tu pewnego skrótu - kiedy nasza cała czwórka stoi bezpiecznie na dole, mamy już godzinę dwudziestą drugą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z chłopakami umówiliśmy się, że nie czekamy na siebie - wracamy na &amp;quot;bazę&amp;quot; każda grupa osobno. Na ścianie obok ciemno, nic nie słychać - najwyraźniej dawno temu już zjechali. Ale czy na pewno? Coś mnie &amp;quot;tknęło&amp;quot; - hej, wrócćie tu na chwilę - czy też widzicie blade światełka wysoko na górze? Niestety nie przywidziało mi się. &amp;quot;O rety, oni są chyba dopiero na drugim zjeździe&amp;quot;. Przez blisko godzinę obserwujemy światełka. Nie do końca rozumiemy, dlaczego niektóre zamiast w dół, poruszają się w górę. I dlaczego niektóre z tych poruszających się w dół poruszają się tak szybko. Ciągle próbujemy się do nich dodzwonić, ale nie odbierają. W końcu się udaje - twierdzą, że wszystko jest pod kontrolą i zostały im może jeszcze ze dwa zjazdy. Uzajemy, że i tak z pozycji podstawy ściany nie jesteśmy w stanie im pomóc, układamy wyjaśnienie dla prokuratora i wracamy na bazę. Nie wnikam co było i jak było, ale oni wrócili zdaje się coś koło trzeciej. I faktycznie - spadła im czołówka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rano wyraźna niechęć (Mateusze i Ole) albo wręcz paniczny lęk (Wojtek) przed wyjściem na wspinanie na cały dzień. Poza tym, Łukasz zabrał ze sobą grilla, i jeśli mamy go uruchomić, to nie możemy wrócić tak zmęczeni jak poprzednio. Zachęceni spokojem i niewielką ilością ludzi, wracamy niemal w to samo miejsce - Vordere Stadlwand. Tym razem idziemy wszyscy - razem z Łukaszem i jego przyjaciółmi i przyjaciółkami (niestety, jak się okazało, nie wyposażonymi w kaski). Podejścia od asfaltu jest dużo mniej (ok. 15 minut), więc i zainteresowanie większe. Słyszymy czeski, węgierski, polski, niemiecki... Razem z Mateuszem i Olą przymierzamy się do Peternpfad (5-). Musimy czekać na drogę, ale warto było, bo całkiem przyjemna. Pięć wyciągów o w miarę jednostajnej trudności (nie mniej niż 4), razem 160 m. Wpisujemy się do książki. Nie wiem kto i po co chciałby czytać te książki, ale gdyby ktoś zamierzał to robić, to pewnie pomyśli, że żartowaliśmy wpisując dwa razy &amp;quot;Mateusz i Ola, RKG Nocek&amp;quot; - i tę samą datę. Co robić, takie są fakty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem, co dokładnie robił zespół sportowy - dowiem się i uzupełnię. Spotykamy się na ścieżce zejściowej. Tym razem stracił się Łukasz i jego towarzysze, ale mamy nadzieję, że nauczyli się na naszych błędach i jakoś sobie radzą. Poza tym, według naszych informacji, robili tylko drogi &amp;quot;sportowe&amp;quot;. Do wieczora jeszcze daleko, także i my bawimy się jeszcze trochę na jednowyciągówkach - z Mateuszem przechodzimy jeden po drugim jakąś szóstkę, zaś Wojtek, Paweł i Karol przymierzają się do różnych dróg obok o trudnościach sięgających do 8-. Kombinowanie, patentowanie, &amp;quot;po lewej, po lewej masz taką małą dziurkę na nogę!&amp;quot;. Chyba są w swoim żywiole i nawet nie zauważyli, kiedy ich opuściliśmy i poszliśmy robić obiad i grillować. Chciałem podkreślić w tym miejscu, że nie byliśmy świadomi majówkowych wypowiedzi jednego z polskich polityków. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyznaję, nie jesteśmy szczególnie &amp;quot;rozrywkowym&amp;quot; klubem - ale przynajmniej dzięki temu udaje się nam w niedzielę wstać o siódmej rano. Plan obejmuje ściany Grossofen, chociaż mój pomysł, żeby się trochę bardziej zmęczyć znajduje niewielu entuzjastów. Swego rodzaju &amp;quot;konflikt interesów&amp;quot; udaje się opanować dopiero pod ścianą - ktoś wpadł na pomysł, żeby nieco inaczej niż w poprzednich dniach podzielić zespoły. Z podziału wykluczony jest Paweł, który ma problemy żołądkowe. Łukasz jest z nami, choć jego towarzysze znowu się gdzieś wyalienowali i zgubiłem ich z oczu jeszcze na bazie. Wracając do Grossofen - Mateusz i dwie Ole udają się na Sudwestturm z zamiarem zrobienia In Vino Veritas (6, 130 m). Karol i Wojtek idą w trudności, na drogę Primus (7-, 170 m). Ponieważ zaś Łukasz będzie pierwszy raz robił &amp;quot;wielowyciągówkę&amp;quot; i jest mu wszystko jedno gdzie - biorę go na 340-metrową drogę pod nazwą Himmelsleiter, na głównej ścianie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spodziewam się problemów, bo droga jest wyceniona wysoko jak na moje możliwości (6+). Większość wyciągów nie schodzi poniżej 6-. No ale w końcu o to chodzi - problemy muszą być, trzeba je pokonywać. To nie jaskinia, w razie czego, zawsze można się wycofać, co nie? Przed nami trzyosobowy zespół węgierski - musimy troszkę na nich czekać tu i ówdzie, ale przynajmniej widzimy, jak idzie droga i gdzie są największe problemy. Mamy zarówno dobry widok na lewą stronę - na Mateusza na jakimś karkołomnym trawersie, jak i fenomenalny podgląd na prawą - na Karola przyklejonego gdzieś daleko do stanowiska w ścianie. Prowadzimy na zmianę, ale staramy się tak wycelować, żeby najtrudniejsze momenty trafiły na Łukasza, który ma lepszą technikę wspinania. Przez większość drogi było (jak na nas) faktycznie trudno. Nadwyrężyłem sobie palce, którymi - jak mi się przypomniało - zarabiam przecież na życie. Przełączenie trybu pokonywania drogi z klasycznego na hakowy wydawało się nieuchronne - na szczęście udało się to odwlec do przedostatniego wyciągu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ścieżka z powrotem do podstawy ściany jest właściwie jednokierunkowa. Fantastyczny piarg - świetnie się jedzie w dół, ale podchodzić to bym tamtędy nie chciał. Udało się nam całkiem nieźle zgrać w czasie - na dole czekają już na nas Mateusz i Ole. Trochę się pogubili w ścianie, tak do końca nie wiedzą gdzie byli. Po kilkunastu minutach wraca też ekipa z Primusa. Najwyraźniej dobrze dobrali sobie drogę - również na skraju swoich możliwości na tę niedzielę, bo jak się przyznali, też momentami musieli oszukiwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień się kończy i pozostaje już nam tylko ugotować obiad i wracać do domu. Obiad nad rzeką - zanotować, że Schwarza jest bardzo ładna. Wracamy w przekonaniu, że był to bardzo udany wyjazd. Niby tylko trzy dni, ale żal, że nie możemy zostać dłużej jest tłumiony przez bóle i zmęczenie, odczuwane w rozmaitych częściach ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|RUMUNIA: |&amp;lt;u&amp;gt;Tadeusz&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz, Agnieszka, Artur Szmatłoch, Tomasz Głowania |30 04 - 03 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: skałki rzędkowickie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, na miejscu - Ryszard, Marzena, Maciek Widuch, Andrzej i Grażyna Ciołek, Wiesław (Esi) i Iwona Piotrowska, Janusz i Celina Proksza |3 05 2009}}&lt;br /&gt;
Skały zatłoczone do niemal ostatniej ryski. Robimy tylko małe bouldery. Starzy koledzy z klubu tradycyjnie na majówkę jeżdżą w ulubione miejsce na skałkach rzędkowickich i tam się z nimi spotykamy. Czas spędzamy towarzysko. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fjurajska-majowka &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mistrzostwa Polski w autostopie|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Agnieszka (os. tow.)|1 - 2 05 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mistrzostwa autostopu chciałem się wybrać juz dwa lata temu, ale co roku cos musiało wyskoczyć. W końcu się udało - choć majówka czasowe ograniczenia narzuciła dość znaczne. W tym roku trasa biegła z Sopotu do Lwowa - ok. 850 km, wiec kawałek był. Z Agniechą ustawiamy się na 0.15 w piątek 1 maja, ponieważ pociąg ma ruszać 0.47 (przynajmniej teoretycznie). Przy kasie okazuje się ze ma 100min opóźnienia. Myślę sobie „spoko”, mamy  zapas czasu, bo w Sopocie mamy być na 12:00. Pociąg nadjeżdża wiec pakujemy się do środka a raczej tłumy wgniatają nas w przestrzeń wagonową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ucieszeni, że jesteśmy w sferze pociągu czekamy na odjazd. Marne nasze oczekiwanie, bo czekamy na brakujące 5 wagonów jadących z Wisły, które za szybko nie dotrą gdyż ktoś zajumał trakcje. Całkiem klawo szkoda ze trafił na majówkowe wyjazdy. W miedzy czasie robi się 200 min spóźnienia. Przezywamy właśnie pierwsze załamanie. Nie ma co narzekać, cza działać, wiec idziemy sprawdzić PKSy niestety. Jest tez plan, żeby Ondre zawiózł nas na trasę warszawską może uda się cos złapać, ale rezygnujemy i wracamy na dworzec, pakujemy się do środka i po chwili wpadamy w letarg na glebie. Agniecha po ok. 30 min budzi się z zimna ja już wiem ze będą kłopoty. Po chwili pada. „Co robimy, wracamy???” - jestem w stanie się zgodzić, ale z pomocą nadjeżdża  kolejny pociąg do Warszawy, w który się pakujemy... podroż się zaczyna! &lt;br /&gt;
Znajdujemy dwa miejsca, Agniecha w przedziale (nota bene z gratisami), ja na glebie w przejściu. Idziemy się przespać, po 3 godz jesteśmy w Wawie, czekamy na kolejny pociąg do Gdyni który będzie za ok. 1,5h. Idziemy się przejść pod Palac Kultury zażyć troszkę słońca. Po powrocie na peron okazuje się ze dogania nas pociąg z Katowic, z 250 min opóźnienia. My wiemy ze do niego już na pewno nie wsiądziemy. Po chwili przyjeżdża pociąg do Gdyni i ruszamy zaraz za już legendarnym „pociągiem 047”. Gleba standardowo wolna, tyle że pod rowerami wiszącymi na wątpliwej wytrzymałości haczykach, ale bez chwili zastanowienia kładziemy się i za moment śpimy. Budzimy się gdzieś przed Malborkiem i zaczynamy przygotowywać „kartony”. O godzinie 16:00 wysiadamy w Sopocie Kamiennym Potoku i dymamy pod miejsce startu gdzie już nikogo nima ale w sumie to się nie dziwimy, ponieważ mamy 4-godzinne spóźnienie. U portiera odbieramy mapy oraz numer startowy nota bene „013”...  Czas działać, cza dogonić resztę. Posuwamy się do desperackich czynów na pierwszych światłach podchodzimy do samochodów i bezczelnie pukamy w szyby i z błagalnymi minami prosimy o jakąkolwiek podwózkę. Już drugi samochód zgarnia nas i podwozi do zjazdu na obwodnice jakieś 3 km, ale ważne ze w kierunku Pd-Wsch. Generalnie piździ, wiec marzymy o kolejnych dobrodziejach. Starszy, bardzo miły Pan wraca z pracy i mówi ze zabierze nas w super miejsce do łapania i na pewno tam cos chycimy bo to tranzyt na wschód. Ja - yhy. W końcu docieramy do autostrady A1, myśląc stąd to już pikus za chwilkę będziemy w Łodzi. Generalnie znowu się mylimy ponieważ autostrada jest płatna - to generalnie jeśli już ktoś jedzie, to w stronę wody czyli nie tam gdzie my. Rezygnujemy z autobany i dalej tranzytem na Warszawę (chyba). Pomału się kulamy, podwózki są, ludzie bardzo mili, tyle że odcinkami po 20 - 30 km, ale do przodu. Koło godziny 20 zatrzymujemy się na wysokości Chełmna. Pomału dzień zmierza ku końcowi wiec zaczynamy się rozglądać za jakąś... koliba??? Daleko nie szukamy znajdujemy... rów. Ustalamy ze będziemy się zmieniać. Najpierw w kime idzie Agnieszka. Pomału jak już zasypia, zatrzymuje się młody facet z dzieckiem które strasznie się nas wystraszyło (chyba Agniechy bo na pewno nie mnie ;). Chcemy troszkę je uspokoić podlizując sie balonem co generalnie pomaga. Tato, chyba tez były włóczykijo-hitchhiker udziela nam paru rad ;) Dojeżdżamy na przedmieścia Torunia i tu decydujemy się na nocleg. Ciemno, zimno i do domu daleko, niemiłosiernie jesteśmy zmęczeni wiec wesoło już nie jest, na jakieś ��&lt;br /&gt;
polance rozbijamy prowizorycznie namiot, ustalamy że wstajemy o 5 i zaczynamy łapać. Los na pewno się odmieni i pójdzie jak po maśle ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Sobota 2.05.2009'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wstajemy jak zaplanowaliśmy o... 8.03 ale słonce się uśmiecha, jest ciepło jesteśmy w miarę wypoczęci, morale tez skoczyły o parę oczek w górę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziś pierwsi zatrzymują się Bracia którzy wybrali się kupić samochód jest miło, śmiesznie i nabijamy kolejne 50 km, jesteśmy w Lipnie tu przekraczamy jedno skrzyżowanie i TIR zabiera nas do Warszawy wiec dziś Idzie zdecydowanie lepiej, mijamy pare policyjnych patroli, więc Agniecha stara się chować na leżance kierowcy, co dość komicznie wygląda ale generalnie się sprawdza ;). Wyskakujemy przy zjeździe na Lublin i tam tez spotykamy pierwszych zawodników. Wymieniamy się wrażeniami, śmiechy, chichy, poczęstunek, i po chwili... kciuk do góry i na Lublin. Jedziemy w piątkę kierowca, jego brat, ja z Agnieszką i... stopowy filozof, Agnieszce nie podpada do gustu i idzie spać zostawiając mnie na pożarcie. Okazuje się bardzo miłym facetem, choć nawija bez przerwy co jest troszkę irytujące ale udziela nam paru cennych wskazówek dotyczących stopa i Ukrainy. Wysiada wcześniej a my dalej do Lublina. Rodzeństwo bardzo miłe, gawędzimy o Skandynawii gdzie bracia często wyjeżdżają dorabiać. Podwożą nas za Lublin i w eter puszczają, że zostawiają przesyłkę przy Scani.  Nie zdązywszy jeszcze wystawić kciuka już zatrzymuje się rodzinny van. Rodzina bardzo miła, zaczynają nas wypytywać o co cho z tymi stopersami ze dziś ich taki wysyp... ;). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W koncu osiągamy Zamość, miejscówka wręcz wymarzona do łapania ale Agnieszka zauważa ze właśnie wysiedliśmy z 13 samochodu... i tu tez mamy najdłuższy postój z całej trasy jakieś 1.5h ale przynajmniej jest okazja by cos zjeść. Po owej 1 godzinie i 30 minutach inny zespól nas zauważył i uprosił kierowcę by zabrał jeszcze nas... jak miło. Bardzo szybko zbliżamy się do wschodniej granicy UE i troszkę się niepokoimy. Nasz niepokój potęguje spotkanie z Panią która opowiada nam o nie ciekawych przypadkach  przygranicznej okolicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu docieramy do granicy w Hrebenne (gdzie czekają nas chwile naj... całego wyjazdu) jest ok. 20.00 tu spotykamy kolejnych mistrzów autostopu, zamieniamy kilka słów a po chwili zjawia się Ukrainiec proponując dwa miejsca z podwózka do Lwowa, troszkę mi to jakąś ściema śmierdzi ale wypada na nas. Okazuje się ze jest rodzinka jest bardzo mila, ale miejsca w samochodzie raczej niema bo cały VW Transporter zapchany polskimi meblami, bo ponoć tańsze i są.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przejściu okazuje się ze do Ukrainy można przywieść tylko 50kg albo równowartość 200 euro na twarz, wiec już wiemy czemu jedziemy w szóstkę pięcioosobowym samochodem ;) Polacy patrzą na wszystko z przymrużeniem oka. Celnicy ukraińscy już oka mrużyć nie chcą wiec się zaczyna... na pierwszy ogień poszliśmy my: „nie znacie dokładnego adresu, to nie wiedziecie na Ukrainę” (klawo, 60 km od celu), jakoś go przekonujemy choć ja odpalam niezłe akcje i Bargiela ma mnie dosyć. Czas na rodaków: co to, co tamto, zły przelicznik euro i za dużo towaru, wiec dalej nie jedziemy (przypominam 60 km od celu). Ja już podsypiam, Agniecha też, a Ukraińcom głupio ze nas w to wciągnęli choć my wcale im za złe nie mamy. Zaprawień w boju wschodni sąsiedzi wiedza jak sobie z tym poradzić, wystarczy tylko... wcisnąć jeszcze dwie osoby do samochodu. Wiec granice po 5h oczekiwań przekraczamy w 9 osób. Celnik pyta co nas tak mało, ale raczej nie interesuje go to, że jedzie w samochodzie 2x więcej osób niż może, tylko to czy masa na łeb nie przekracza 50 kg. W końcu jedziemy a raczej to się kulamy bo na drodze wszędzie dziury, a raczej rowy.&lt;br /&gt;
��&lt;br /&gt;
W końcu… Lwów, L’viv, Leopolis, Львів, tyle że o 3.00. Korzystamy więc z pomocy taksówki, która zawozi nas na miejsce które jak sie okazuje niekoniecznie było miejscem logicznie wynikajacym z mapy, ale jesteśmy. Witają nas już lekko „zmęczeni” organizatorzy i gratulują 71 chyba miejsca. Jest tragicznie zimno wiec nie rozbijamy namiotu, tylko na bezczela idziemy kimać pod łazienki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rano budzi nas Pani kierownik ośrodka nie bardzo wiemy co mówi ale z jej intonacji wynikalo ze mamy się z tamta wynosić ;). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
12:00 wręczenie dyplomów... nagród..., podziękowania... i brawa... łza się w oku kreci na koniec parę fotek i...  z powrotem. Lecimy na szybkie zwiedzanie Lwowa jest cudnie i chętnie byśmy tam zostali jeszcze przynajmniej dzień ale czas nas nagli, więc na obwodnice Lwowa.&lt;br /&gt;
Po parunastu minutach łapiemy stopa do katowickich bramek na A4 super zdążymy na poniedziałkowe zajęcia. Czech który nas zabiera (generalnie Ukrainiec mieszkający w Czechach i pracujący w Niemczech) częstuje nas plackami, które wiezie od swej rodzicielki ze Lwowa, którą odwiedza przynajmniej raz w miesiącu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Na bramkach stoimy jakieś 40 min i poza tym ze zimno to nic. W koncu sympatyczni młodzieńcy z Sącza litują się nad nami i wiozą nas do Kato stąd już odbiera nas Bąbelek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za rok Sopot-Praga. Zapraszam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Wyjazd rowerowy + jaskinia Psia i Na Biśniku|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Helena Kempna (os. tow)|1 05 2009}}&lt;br /&gt;
Na rowerach startujemy z Ryczowa piaszczystym, leśnym szlakiem do Smolenia. Tu w dolinie Wodącej odwiedzamy jaskinie na Biśniku i Psią. Następnie przez Złożeniec szlakiem rowerowym wracamy do Ryczowa zahaczając jeszcze o skałki z obeliskiem. Pogoda cudowna na rower. Na Jurze eksplozja zieleni. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fjurajska-majowka &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie: Dolina Pięciu Stawów Polskich|&amp;lt;u&amp;gt; Asia Wasil (Pacyfa)&amp;lt;/u&amp;gt;|28 04 - 1 05 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd baardzo wcześnie rano, pomimo to w dolinie zameldowałam się późnym popołudniem. Rzuciłam tylko graty i na lekko spacerek w poszukiwaniu Wolego Oka:) Szlaki niemal wszystkie przetarte, tylko śnieg rozmiękły, rozmokły, osuwający się. Z tego też powodu następnego ranka wychodzę bardzo wcześnie. Kierunek: Zawrat. Przełęcz osiągam w dość szybkim tempie, teraz zastanowienie co dalej:) Patrzę w kierunku Świnicy, ale jakoś tak nieswojo samej:) Kieruję się zatem granią w prawo. Skały zalodzone lub wysuszone, zależy od strony. Po krótkim odpoczynku na Małym Kozim postanawiam schodzić. Śnieg już się grzeje, im później, tym zejście może być ciekawsze;) dochodze jeszcze do Zmarzłych Czub i kieruję się w dół jakąś dziwną, ale sympatycznie wyglądającą przełączką. Sympatycznie do czasu:P Staram się byc ostrożna, ale kilkakrotnie wykonuję mniej lub bardziej kontrolowane zjazdy w strone Pustej Dolinki wśród huku spadających z góry nawisów. Stresogennie odrobinkę:) Ale udaje się uciec bezpiecznie. Następnego dnia wyjście troszkę później, ale za to w miłym towarzystwie. Decydujemy sie na Gładką Przełęcz. Ślicznie, ze śpiącą kozicą i widokami na słowacką dolinkę. Myślimy o Walentkowym albo o słowackiej przełęczy Zavory, ale na myśleniu sie kończy. Nadchodzą chmury, zaczyna wiać, decydujemy się na powrót. Kilka godzin później potężna burza. Złapała Strzelca w drodze. Przychodzi dopiero wieczorem, juz się zaczynam niepokoić:) Wieczór zakończony imprezką po-urodzinową z widokiem na niedźwiadka przechodzącego sobie w najlepsze po stawach:) W piatek, niemiłe zaskoczenie; następnego dnia musze iśc do pracy. Decydujemy się więc ponownie na Gładką z aspiracjami na pobliskie szczyty:) Wychodzimy w czwórkę tym razem i w czwórkę dochodzimy na Gładki Wierch, Przepiekne widoki, naprawdę szkoda że trzeba wracać..:( Zjeżdżamy jeszcze dwa razy(!!) z przełęczy na pupach i spokojny powrót do schroniska. Tam obiadek, piwko, pożegnanie i niestety zejście na dół...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Podzamcze |&amp;lt;u&amp;gt;Tadeusz&amp;lt;/u&amp;gt;, Artur Szmatłoch |26.04.2009}}&lt;br /&gt;
Wyjechaliśmy z domu w niedziele rano, po dojeździe na miejsce małe jedzonko i w skały.&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy z 6 - 7 dróg średniej ciężkości. Powrót do domu wieczorem  tego samego dnia :D &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - skiturowanie w otoczeniu Hali Gąsienicowej|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik&lt;br /&gt;
|26 04 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem na Halę podchodzimy Jaworzynką. Od tygodnia śniegi znów trochę uciekły wyżej. Z Hali Gąsienicowej Teresa podchodzi na wprost na szczyt Kasprowego (wyciąg z uwagi na brak narciarzy już nie kursuje) a ja wychodzę na przeł. Liliowe i dalej granią do Świnickiej przełęczy, z której zamierzałem zjechać. Żleb jednak okazał się &amp;quot;zajęty&amp;quot;. Dwie grupki &amp;quot;wspinaczy&amp;quot; z sprzętem wykuwało stopnie by wdrapać się na przełęcz blokując tym samy drogę. Wracam więc na Skrajną Turnię (2096) i stąd zjeżdżam na Liliowe i dalej do kotła. Potem podejście na Kasprowy i dalej już wspólny zjazd przez Goryczkową do Kuźnic. Przez tydzień trasa skróciła się zaledwie o sto metrów więc możemy być szczęśliwi z długiego zjazdu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Jaskinia Szeptunów (Szmaragdowa), wspinaczki w Olsztynie|Mateusz Górowski, Ola Strach, Ola Skowron, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Mietek Smetaniuk, Jan Dobkowski, Michał Wyciślik; towarzyszyli nam: Kasia Wyciślik, Basia Dobkowska, Kasia Smetaniuk, Asia Jaworska, Karol Jaworski, Ela Skowron, Zuzia Skowron, Wojtek Strach|26 04 2009}}&lt;br /&gt;
Zainspirowany zdjęciami Adama z marca, rzuciłem temat odwiedzenia jaskini Szmaragdowej. Z Wirku, kawalkadą samochodów (5 aut!) przemieszczamy się do kamieniołomu w Rudnikach. Niektórzy pod otworem - swoją drogą, fenomenalnie położonym - sugerują, że zejście nad jeziorko do  malutkiej w sumie Szmaragdowej nie jest warte tak długiego dojazdu. Nie zrażony tym, obwieszczam moje plany zwiedzania jaskini do przesamego końca. W związku z doskonałą pogodą - upał i bezchmurne niebo - miało to obejmować również ''dogłębne'' zapoznanie się z istotą tego podobnież największego na Jurze jaskiniowego jeziorka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z początku entuzjazm przejawiają tylko Mietek i jego wodoszczelny aparat fotograficzny. Żeby przedostać się do bocznej odnogi jeziorka (całkiem go tam jeszcze sporo), musieliśmy &amp;quot;myknąć&amp;quot; pod przełazem. Ktoś krzyczał ''dokumeeentyy!!'' - swoim zwyczajem miałem pod kaskiem portfel, żeby w razie czego nie utrudniać identyfikacji - ale krzyczał zupełnie niepotrzebnie, bo przecież zanurzyliśmy się tylko po szyję. Faktem jest, że to chyba przez to &amp;quot;myknięcie&amp;quot; dojrzenie do decyzji o kąpieli zajęło reszcie ekipy osiem minut i wymagało pomocy obecnego na miejscu psychologa. W sumie to zaskoczyli mnie - w deczko zimnej wodzie wykąpali się wszyscy, łącznie z Jankiem (pierwszy raz w jaskini w ogóle!), Tomkiem (który niedługo wcześniej coś wspominał o tym, jak to jesteśmy pogrzani) i Olą (tą bliższą mi - jak ją zobaczyłem po drugiej stronie, to ''dopiero'' mi się zrobiło zimno!).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W &amp;quot;mokrej&amp;quot; części odnajdujemy sporo śladów muszli, gąbek - a może nawet jakiegoś amonita. Po raz kolejny próbujemy uwierzyć w to, że jaskinie naprawdę zrobione są z resztek po wielkich ślimakach - chociaż dla mnie brzmi to równie fantastycznie jak płaska ziemia podpierana przez słonie na grzbiecie wielkiego żółwia. W jaskini siedzimy prawie godzinę. Dziewczyny narzekają na brak bielizny na zmianę, więc sugeruję, że w takim słońcu najlepiej rzeczy suszyć na sobie. Znowu jestem zaskoczony, bo co niektóre na to przystają i ku radości głownie mojej :), wracają do auta - naprawdę pocieszny widok - w trekach, z wielkim plecakiem, ale bez spodni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalszym programie dnia (jest dopiero 12) wspinaczka w okolicach Olsztyna. Ekipa uszczupla się lekko - Mietek i Kasia opuszczają nas z powodu rodzinnych spraw do załatwienia. Tomek odgraża się, że on nie ma butków i przecież oni są z Asią i Karolem tylko na chwilkę  - ostatecznie jednak zrobił drogę czy dwie &amp;quot;w laćkach&amp;quot;. Pozostali okupują Bibliotekę do ok. 17; obok nas tylko jedna ekipa (pozdrawiamy!), więc tłoku nie ma. Z naszą formą fatalnie, tylko Mateusz Górowski daje radę wyjść na czysto V+. Niby pocieszamy się, że przecież nie jesteśmy &amp;quot;sportowcami&amp;quot;, że chodziło nam o przypomnienie sobie paru rzeczy przed większym wyjazdem za tydzień... no ale jednak chciałoby się wspinać &amp;quot;lepiej&amp;quot; :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Wyjazd wspinaczkowy - okolice Olsztyna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Jagoda,&amp;lt;/u&amp;gt; Wojtek Sitko&lt;br /&gt;
|25 04 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinaliśmy się początkowo w rejnie skał przy zamku, gdzie nie spotkaliśmy ani jednego wspinacza, pomimo wspaniałej pogody. Dokuczały&lt;br /&gt;
nam jedynie nieznośne podmuchy wiatru. Po kilku godzinach wspinaczki, kiedy mięśnie zaczeły odmawiać nam posłuszeństwa wpadliśmy na pomysł, aby poprowadzić śmiałą drogę dwuwyciągową(w porywach IV) pod pretekstem przećwiczenia budowy stanowisk itd. W ten sposób  abraliśmy nieco sił i postanowiliśmy jeszcze powalczyć w rejonie Biblioteki. Wyjazd okazał się niezwykle owocny czego dowodem jest fakt,  e udało nam się zrobić około 16-stu dróg w lepszym lub gorszym stylu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura: Jaskinia na Świniuszce - Skały Ryczowskie|&amp;lt;u&amp;gt;Tadeusz,&amp;lt;/u&amp;gt; Barbara, Ania, Adam, Artur Szmatłoch + 2 osoby towarzyszące &lt;br /&gt;
|19 04 2009}}&lt;br /&gt;
Po odnalezieniu otworu Tadek,Adam,Ania i Artur penetrują jaskinie. &lt;br /&gt;
Barbara w tym czasie odnajduje otwór jaskini w  Rudnikach.&lt;br /&gt;
Po wyjściu z jaskini wspólnie udajemy się do jaskiń w Rudnikach.&lt;br /&gt;
Po południu przyjeżdżamy do Ryczowa gdzie odbywamy kilka pierwszych wspinaczek w tym roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - narciarski zjazd z Koziej Przeł. + wyjście na Świnicę|grupa narciarska - &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Golicz, Ola Strach, Tomek Pawlas, Łukasz Pawlas, grupa piesza - Michał Wyciślik, Damian Ozimina, Jan Dobkowski&lt;br /&gt;
|19 04 2009}}&lt;br /&gt;
Z Kuźnic wszyscy w dość żwawym tempie podchodzimy na Gąsinicową. Śnieg napotykamy dopiero przed samą halą. Stąd grupa piesza podąża przez Świnicką Przeł. na Świnicę (2308)a następnie granią w stronę Kopy Kondrackiej. Zejście na halę Kondratową następuje wcześniej w głębokich śniegach na przełaj w dół. Z Kondratowej wracają do Kuźnic.&lt;br /&gt;
Grupa narciarska od Zmarzłego Stawu mozolnie drapie się w rakach na Kozią Przeł (2138) niosąc narty (Tomek deskę) na plecakach. Stąd na początku bardzo stromym terenem tą samą drogą w dół. Zjazd jest bardzo urozmaicony (szkoda, że w zjeździe tak szybko leci czas). Aby uniknąć schodzenia z Gąsienicowej bez śniegu decydujemy się na wyjazd krzesełkiem na Kasprowy i stąd nartostradą zjeżdżamy niemal do samych Kuźnic. Wszyscy spotykamy przy autach przy TOPRze (spotykaliśmy tu nawet Ewę Liberę z SDG z kolegami, którzy też wracali z skiturów). Pogoda dopisała, wyjazd z wszech miar udany). Tu zdjecia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fkozia-przelecz &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinaczki w Mirowie|&amp;lt;u&amp;gt;Wojtek Sitko,&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik, Karol Jagoda&lt;br /&gt;
|14 04 2009}}&lt;br /&gt;
Był to typowy wyjazd wspinaczkowy o znanym wszystkim schemacie działania. W akordowym tempie wywspinaliśmy 10 bardzo fajnych dróg w skali od V do &amp;gt; VI.2, przy czym najwięcej emocji wzbudziła owa VI.2 (Ludzie Silnej Woli),  która obudziła również drzemiące w nas instynkty  rawdziwych jurajskich patenciarzy. Zgodnie z przewidywaniami początek tygodnia zapewnił nam  niemal puste skałki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wspinaczkowo-narciarsko-snowboardowo-rowerowy wyjazd dyngusowy|Łukasz Pawlas, Ala Kucharska (os. tow), Andrzej Tomczyk (os. tow), Mateusz Brewczyński (os. tow), &amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|12 - 13 04 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd standardowo na wariackich papierach organizowany przez co sporo włosów znowusz wysiwiało …nie zauważyliście??? No tak od razu wypadły. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W  sobotę z rana poczynając szukając chętnych na wspin w Kobylanach dowiaduje się od Alyny ze w Szczyrku w niedziele najbliższą za free śmiganie na „golgocie” będzie. Burzy to całkowicie moje plany wspinaczkowe ponieważ jestem już umówiony w Kobylanach z klawą ekipą z zagłębia ;). dowiaduje się tez ze chłopaki od nas siedzą gdzieś w północnej części Jury.&lt;br /&gt;
Jest w czym wybierać...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu stawiamy na wieczór i nockę w Kobylanach a następnie niedzielne śmiganie po „golgocie”.&lt;br /&gt;
Umawiamy  się na 16 bo u nas jeszcze uroczystości i zjazd rodziny. &lt;br /&gt;
Do samochodu pakujemy co się da i generalnie mamy problem z zapakiem ale decydujemy się jeszcze na 2 rowery... a co. Wyjazd koło 17.30 niestety ale bez obsuwy to by nie było to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do doliny docieramy ok. 19. Dzierżawimy na jedna noc kawałek pola dla naszego szerszenia od jednego z lokalów bez targowania się nie obejdzie. Na miejscu czeka juz ognicho i mila atmosfera, szybko się rozkładamy, mamy 3 na 5osób i już na wstępie oddelegowują mnie pod ognisk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczór miły wiec mija zdecydowanie za szybko lepiej poznajemy zagłębiaków i już planujemy kolejny wyjazd. Późna godzina cza iść spać ja bezpośrednio na kobylańskiej glabie wiem ze będzie ciężko. Ania z Peterem zapraszają mnie do siebie ale ja udaje twardziela i stawiam na swoim. Zakładam wszystko co mam na siebie i w kime...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Budzik dzwoni 5.00 nie ciągnie mnie wcale na zewnątrz śpiwora wiec nie było tragicznie pod względem termiki. Wiem ze teraz będzie ciężej bo reszta nie podzieliła mego pomysłu o tak wczesnej pobudce ale jestem bezwzględny...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po 30min w kobylańskiej nie śpi już żadne żyjątko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybka herbata i przystawka do długo wyczekiwanej „Direttisimy Żabiego Konia” to tylko szósteczka ale należy do jednych z piękniejszych lini Kobylan. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod Żabiego podchodzę z lekkim stresem bo po kontuzji ale idziem... Początek jest wręcz banalny ale bardzo przyjemny szkoda ze tak szybko mija. Dochodzę do lekkiej przewieszki i robią się schody jest ciężko ale jestem jeszcze Świeży wiec ten moment puszcza gorzej jest przy cruxsie który już tak łatwo mnie nie puszcza ale ostatkiem sił łapie przyjazną klame która pozwala mi zaliczyć linie OS wiec jestem naprawdę uradowany. Linia jest długa ok. 35m z niesamowitymi widokami - wspin był jeszcze przyjemniejszy ze o 6 rano rzadko kto się wspinał wiec cały Koń był nasz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolej na Brewusa, obserwuje go z góry idzie mu całkiem fajnie ale przy przewieszce zaczynają się schody bierze blok ja instruuje go z góry Młody z dołu przystawia się jeszcze raz ale troszkę przkombinowuje i rezygnuje z drogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie przystawia się Babel i bez większych problemów osiąga szczyt choć sapie ostro ale to ponoć element jego techniki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ondre, początek wygląda obiecująco i mocno trzymamy za niego kciuki bo wiemy ze bardzo mu zależy na tej lini ale podobnie jak u Brewy przewieszka jest nie do pokonania po pierwszym bloku traci szanse na OS i widać ze przestaje mu zależeć... kończy.&lt;br /&gt;
��&lt;br /&gt;
Okazuje się ze już mamy obsówe czasową a do szczyrku jakieś 130km wiec szybka decyzja, zapak i ruszamy w dalszą część tripa. Młody i Ala zostają się wspinać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Cześć narciarsko-rowerowa'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie pamiętam o której wyjeżdżamy z doliny w każdym razie za późno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mapie wybieramy drogę najkrótszą. GPS prowadzi nas przez każdą skuśkę nawet drogami leśnymi. OSy nie nalezą do najłatwiejszych szczególnie z rowerami na dachu parę razy mało co nie zostawiamy kółek w dziurach, ale szerszeń się nie daje. Trasa bardzo urokliwa szczególnie od okolic Andrychowa. Chmury się rozeszły i jest niezła lampa nie chce się nam wierzyć ze uświadczymy jeszcze śnieg. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczyrk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na golgocie jeszcze śnieg i to wcale nie mało. tak jak chętnych kolejka na 10min może nie przeraźliwie ale zachęcająco nie jest. Lampa jest taka ze jeździmy w koszulkach. Zjazdy bardzo przyjemne śnieg bardzo mokry ale świetnie trzyma nie przesadzamy tez z wyczynami bo to zamkniecie sezonu i szkoda  by było pożegnać się kontuzja. Przed zamknięciem wyciągów jesteśmy już wypompowani ale jeździmy do końca i zamykamy wyciąg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koło 15 czas w końcu na śniadanie przy kawce i kanapkach „ze wczoraj” obmyślamy plan na resztę dnia. Myślimy o slacku na Skrzycznem ale plan upada wiec jeździmy w kierunku Wisły.&lt;br /&gt;
Na Białym Krzyrzu ściągamy rowery i w las... Nie do końca wiemy jak, ale lądujemy we Wiśle Malince czyli tam gdzie planowaliśmy na dole czeka Ondre z poczęstunkiem ... super! ...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest jeszcze dość wcześnie wiec planujemy odwiedzić kościół, ale wszędzie jesteśmy spóźnieni wiec zalegamy na brzegu Wisły na kontemplacje dnia. Koło 18 się zbieramy, bo na 20 cza być u Franciszkanów w Zabrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wycieczka udana, bardzo spontaniczna i kolejny raz się okazuje ze takie są najlepsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: skiturowo - rowerowy wypad na Wielką Fatrę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
|11 04 2009}}&lt;br /&gt;
Auto zostawiamy przy wyciągu na początku doliny Lubochniańskiej (najdłuższa dolina Słowacji - 25 km). Z przytroczonymi do rowerów nartami pedałujemy w górę doliny prawie 20 km. Jest tu asfaltowa (zamknięta dla ruchu) wąska droga, która wyżej staje się gorsza. W końcu dalszą drogę zagradza śnieg, na szczęście blisko miejsca, z którego mamy startować na nartach. Rowery kryjemy w knieji i dalej już po mokrym śniegu podążamy w górę. Stromy odcinek w lesie był pozbawiony śniegu i tu musimy iść z buta szybko zyskując wysokość. Na grzbiecie warunki śnieżne są znakomite więc szybko osiągamy Gruń (1266) i po trawersie Ciernego Kamienia osiągamy przełęcz i wkrótce szczyt Płoskiej (1544) gdzie spotykamy kilku narciarzy na śladówkach (jedynych ludzi, których spotkaliśmy na całej trasie). Pogoda słoneczna więc można podziwiać otaczające nas morze gór. Z szczytu fajny zjazd po firnowatych śniegach. Do rowerów wracamy inną doliną boczną. Zjazd obfitował jak to zwykle bywa w wiele ciekawych niespodzianek. Po małych rozterkach nawigacyjnych trafiamy bez pudła do celu czyli rowerów ukrytych w zaroślach. Zjazd w dół na rowerach już bez niespodzianek terenowych za to upojenie szybkością znakomite. O zachodzie słońca docieramy do auta i w miarę pustymi drogami wracamy do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: skitour na Małej Fatrze|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, Ola Strach, Mateusz Górowski, Mateusz Golicz, Ola Skowron, Wojciech Wyciślik, Łukasz Pawlas&lt;br /&gt;
|5 04 2009}}&lt;br /&gt;
Znów liczną ekipą startujemy z Stefanowej. W iście letnim upale z nartami na plecakach podchodzimy do schroniska pod Południowym Gruniem zakładając narty na kilkaset metrów przed schroniskiem. Dalej stromym stokiem na Południowy Gruń (1468). Stąd zjazd na przełęcz (na południowych stokach ogromne lawiniska, śnieg wyjechał do samego gruntu). Dalej znów podejście w upale na Stoh (1608). Z Stoha cudowny zjazd na przełęcz pod Rozsutcem. Z przełęczy zielonym szlakiem kontynuujemy zjazd z przeszkodami w dół aż do momentu w którym  po prostu brakło śniegu. Potem jeszcze kilkanaście minut zejścia i jesteśmy przy autach w Stefanowej. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fskitury-fatra-grun &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w skałkach rzędkowickich|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Wojtek Sitko, Karol Jagoda, Damian Ozimina&lt;br /&gt;
|4 04 2009}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy o 8 rano. Pogoda od rana piękna, żadnej chmurki. Po 9 jesteśmy w Rzędkach. Zaczynamy od turni Lechwora gdzie robimy filar , komin i kilka dróg obok w skali V – VI i VI.1 . Niestety fantastyczna pogoda przyciągnęła dziesiątki ludzi i było tak aż do wieczora. Po Lechworze przenieśliśmy się na kolejną skałkę gdzie zrobiliśmy dwie V- ki w tym jedna na kościach. Na końcu załoiliśmy jeszcze jedną VI, i dwie V. Łącznie około 10 dróg co ze względu na  duże oblężenie skałek jest wynikiem całkiem niezłym. Po 19 zebraliśmy się do domu. Wypad bardzo udany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bytom - wspin w kamieniołomie|&amp;lt;u&amp;gt;Wojciech Sitko&amp;lt;/u&amp;gt; Karol Jagoda&lt;br /&gt;
|3 04 2009}}&lt;br /&gt;
To, że w Bytomiu jest deficyt ścianek wspinaczkowych wcale nie oznacza, że nie ma się tam gdzie wspinać. W słynnych Dolomitach jest bowiem całkiem spory wybór ciekawych i nienagannie obitych dróg. Jest to też prawdziwy rarytas dla miłośników spadających kamieni. Wsponianego  dnia powalczyliśmy na około 10 drogach w skali od V do VI.1+. Liczba innych ekip wspinaczkowych: 0,0.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - mokry skitour na Lipowskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Paweł Szołtysik, Ola Strach, Mateusz Golicz, Ola Skowron, Henryk Tomanek, Kasia Żmuda, Damian Żmuda, Maciej Dziurka, Grzegorz Burek (os. tow.)&lt;br /&gt;
|29 03 2009}}&lt;br /&gt;
Chyba najliczniejsza &amp;quot;wyprawa&amp;quot; skiturowa z klubu. Lądujemy w Złatnej. Drugie auto odstawiamy na miejsce mety czyli do Rajczy. Idziemy na Rysiankę. Tu przerwa w schronisku. Ciekawostką jest, że Heniek Tomanek dzisiejszą trasą pierwszy raz odbył w roku 1969. Jak widać skitury łączą pokolenia. Z schroniska idziemy dalej na Lipowską. Stąd już bez fok. Pogoda robi się fatalna. Ograniczona widoczność i coraz mocniej padający deszcz. Mijamy Redykalny Wierch i podążamy do Zapolanki. Śnieg był mokry i wolny do zjazdu. W Zapolance Mateusz, Ola, Maciek, Kasia i Damian Żmuda zjeżdżają do Złatnej i wracają do auta, które było na końcowym parkingu natomiast pozostali zjeżdżają do Nickuliny i do auta, które tam zostawiliśmy. W strugach deszczu i zapadającym zmroku spotykamy się w centrum Rajczy i po przepaku wracamy późno do domu. Trasa ciekawa lecz warunki już nie zbyt. Po drodze Kasia i Grzegorz złamali kijki. Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2Fmokra-rysianka &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Wielka Racza i Velky Prislop na skiturach |&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik,&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik, Grzegorz Burek (os. tow.)&lt;br /&gt;
|22 03 2009}}&lt;br /&gt;
Wychodzimy z Rycerki Górnej szlakiem na Wielką Raczę (1236). W schronisku krótki odpoczynek. Następnie szlakiem granicznym zjeżdżamy na północ. 3 razy musimy jeszcze zakładać foki by dostać się na Velki Prislop (1046). Stąd wg słowackiej mapy odchodzi do Rycerki szlak narciarski. W terenie jednak nie ma po nim śladu. Zjeżdżamy więc na przełaj z wszystkimi urokami takiego zjazdu (zwalone drzewa, wykroty, strumyki). Czary goryczy dopełniła (na szczęście już na dole) droga po zrywce drzewa. Wytargana spychaczami i pełna gliny. Jakoś bokiem przedzieramy się i wkrótce osiągamy Rycerkę Górną gdzie zostawiliśmy auto. W górach jeszcze mnóstwo śniegu. Było pochmurno ale bez opadów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Touring z Czantorii na Soszów Wielki|&amp;lt;u&amp;gt; Tomek Pawlas,&amp;lt;/u&amp;gt; Agnieszka Bargielska (os. tow.)&lt;br /&gt;
|21 - 22 03 2009}}&lt;br /&gt;
Pierwszy Dzień Wiosny: 21.03.09.&lt;br /&gt;
Czyli wypad „doświadczonych skitourowców” -&lt;br /&gt;
W pociągu spaliśmy, jedyną przerwą w drzemce było podziwianie szukających wiosny sarenek.&lt;br /&gt;
Krótki kurs instruktażowy i w drogę. Nartostradą, pod bacznym okiem zjeżdżających, wspinamy się na Czantorię. Kilkanaście przerw na cukierki i jedna - na konkretną rozmowę z GOPRowcem kochającym skitoury i polecającym Łysą Górę- mekkę polskich skitourowców, ale czy też i nie miejsce sabatu czarownic?&lt;br /&gt;
Po czterech intensywnych godzinach wspięliśmy się na Czantorię, następnie zaproponowanym skrótem przecieraliśmy szlak. Dotarliśmy do chatki przygranicznej, niezwykle urokliwej i potencjalnie doskonałej do spędzenia tam nocy, gdyby nie zrobiony z niej w środku kosz na śmieci. Tabliczka: „Soszów 3 km” zmobilizowała nas, by wejść choć tam…&lt;br /&gt;
Jazda po puchu, tam gdzie nikt nie szedł, a jeśli szedł to się zapadał, była imponująca, choć dość męcząca. &lt;br /&gt;
Pełni szczęścia oglądaliśmy zachód słońca i rozbiliśmy namiot, który następnego dnia stał się  turystyczną atrakcją .&lt;br /&gt;
Musieliśmy się zebrać w trybie natychmiastowym na pociąg, który nam uciekł, ale dobrzy i nieprzerażeni  ludzie naszą ilością bagażu (rada na przyszłość : nie zabieraj 70l plecaka na skitoury) zabrali autostopowiczów na brudny i pozbawiony Śniegu Śląsk…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Ustroń – skiturowy spacer przez Równicę|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Górowski &lt;br /&gt;
|21.03.2009 }}&lt;br /&gt;
Ze względu na niezwykle napięty terminarz na sobotę robimy krótką trasę z Ustronia Polany czerwonym szlakiem na Równicę, dalej niebieskim na Beskidek i najkrótszą drogą do samochodu. Warunki krajobrazowo-przyrodnicze urocze (zaskakująco jak na to miejsce –zero ludzi), śniegowe dużo gorzej- uprzykrzający wędrówkę mocno klejący się do nart śnieg…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jaskinia Szmaragdowa | Tadeusz, Barbara, Adam, Ania, Aga, Artur Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Głowania&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|15 03 2009}}&lt;br /&gt;
Dnia 15 marca byliśmy w Jaskini Szmaragdowej. Znajduje się w Rudnikach, koło Częstochowy, w starym nieczynnym już kamieniołomie. Po przybyciu na miejsce, znalezienie wejścia do jaskini nie stanowiło problemu, już z daleka widoczne było obmurowane wejście: krótki tunel w formie łuku który z daleka wyglądał jak kapliczka. Celem naszej wyprawy, było dotarcie do podziemnego jeziorka. Nie wszyscy byliśmy wyposażeni w sprzęt, jednak nie stanowiło to problemu w dotarciu w docelowe miejsce, gdyż skorzystaliśmy z wąskiego obejścia. Po dotarciu całej ekipy nad jeziorko kąpieli uraczyli Pan Tadeusz oraz Artur. Tylko ta dwu osobowa reprezentacja posiadała pianki, które w końcu mieli okazję przetestować. Nad jeziorkiem wszystkich urzekło to, że patrząc w toń widać zafałszowany obraz dna. Jest on lustrzanym odbiciem otaczających skał. Adam natchniony urokiem miejsca poczuł w sobie duszę artysty i rozpoczął sesję zdjęciową. Nie znajdując spełnienia dla swojej wizji stwierdził, że żaden z modelów nie spełnia jego artystycznych oczekiwań i zapowiedział ponowne odwiedzenie miejsca z profesjonalną ekipą (robotów :) ). W pogodnych nastrojach opuściliśmy jaskinię i udaliśmy się w kierunku kolejnego punktu dnia czyli jaskini w Zielonej Górze. Mogliśmy oglądnąć tam zachwycające nacieki które są jedyne w swoim rodzaju, niestety mocno nadszarpnięte ingerencją człowieka. Koniec wyprawy umililiśmy sobie krótkim spacerem po lesie, wśród skałek, po którym udaliśmy się wszyscy na pyszny koktajl truskawkowy do hacjendy Szmatłochów :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - skitour na Mędralową | Ola Strach, Ola Skowron, Mateusz Górowski, Paweł Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|8 03 2009}}&lt;br /&gt;
Po nocnych opadach góry zasypane śniegiem. Z trudem dojeżdżamy do końca drogi w Koszarawie Bystrej. Stąd początkowo za znakami potem na przełaj (szlak nie przetarty) osiągamy przy bardzo słabej widoczności i prószącym śniegu wierzchołek Mędralowej (1169). Poniżej znajduje się szałas dobry na biwak. Tu robimy krótki postój. Potem zjazd na przełęcz Klekociny (864). Po drodze dość niespodziewanie spotykamy wycieczkę &amp;quot;zakładową&amp;quot;, szło w głębokim śniegu chyba z 30 osób torując w śniegu głęboką rynnę. Chyba mieli jednak już dość co wynikało z krótkiej wymiany zdań. My z przełęczy Klekociny wychodzimy jeszcze na Beskidek (1040) a z niego przez rozległe polany zjeżdżamy z powrotem do Koszarawy. W ograniczonej widoczności zjazd w głębokim puchu jest dość zwodniczy. Docieramy jednak szczęśliwie do auta gdzie w towarzystwie kilku nudzących się aczkolwiek wygłodniały psów pakujemy się i wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Aleksandra Skowron, Karol Jagoda, Wojtek Sitko, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|1 03 2009}}&lt;br /&gt;
Tatry toną w śniegu, ale jak to o tej porze roku bywa, do Miętusiej przedeptana jest autostrada. Przed otworem spotykamy grupę kursową z SW. Za nami podążają koledzy z KKTJu, którzy planowali robić w jaskini zdjęcia. Na szczęście w jaskini sobie nawzajem nie przeszkadzaliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdania co do celów naszej akcji były podzielone. Ja niosłem do jaskini komputer i trochę sprzętu elektronicznego, zamierzając wykonać kilka... pomiarów. Moi towarzysze zdecydowanie bardziej nastawiali się na &amp;quot;trasę turystyczną&amp;quot; :). W każdym razie, z ''Sali bez Stropu'' wspinamy się w górę - ciągiem ''Korytarza Trzech Króli'' osiągamy ''Błotne Zamki'', skąd dalej kierujemy się w ''Wielkie Kominy''. Odwrót tą samą drogą. Akcja zajęła ok. siedmiu godzin i myślę, że wszyscy byli z niej zadowoleni - a jeśli nawet nie z samej akcji, to już na pewno z nocnego powrotu pod gwiaździstym niebem i z meteorami w tle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Makowski - skiturowa wycieczka na Okrąglicę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Teresa Szołtysik, Henryk Tomanek, Mietek Smetaniuk&lt;br /&gt;
|1 03 2009}}&lt;br /&gt;
Wystartowaliśmy z Skawicy Sucha Góra szlakiem na Kucałową Przełęcz a stąd na Okrąglicę (1247). Znajduje się tu drewniana kapliczka poświęcona ludziom gór. Widoczność była fatalna więc zjazd północną stroną za bardzo nie wyszedł bo za szybko zjechaliśmy na szlak. Poniżej jednak udało nam się zjechać bardzo fajnym zboczem w rzadkim lesie na wprost do doliny. Śnieg mokry. Z braku czasu nie udało się już zrealizować jaskiniowego programu wyjazdu choć po drodze zauważyliśmy kilka ciekawych wytopów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Aktivistensitzung|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Wyciślik, Aleksandra Skowron, Łukasz Zawada|20 - 22 02 2009}}&lt;br /&gt;
W piątek wieczór wzięliśmy udział w spotkaniu aktywistów w ''Landesverein fur Hohlenkunde in Salzburg'' ([http://www.hoehlenverein-salzburg.at/]). Było to głównym celem naszego wyjazdu; spotkanie to jest organizowane raz w roku i ma na celu przedyskutowanie planów poszczególnych grup jaskiniowych, działających w Landzie Salzburg. Około półtorej godziny spotkania zostało poświęcone na dyskusję o [http://goll.pl wyprawie WKTJ-u w masyw Hoher Goll], w której członkowie naszego klubu regularnie uczestniczą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na noc zostaliśmy w klubie. Następnego dnia przenieśliśmy się do chatki pod otworem jaskini Lamprechtsofen, gdzie poznaliśmy grupę grotołazów z Węgier, przebywających tu na &amp;quot;wakacjach&amp;quot;. Odbyliśmy razem z nimi krótki wypad do ''Lampo''. Biegaliśmy po jaskini niecałe trzy godziny - niestety nie byliśmy przygotowani na akcję w jaskini (brak szpeju, kasków czy choćby nawet kombinezonów) i nasi węgierscy przyjaciele nalegali, żebyśmy nie szli za nimi dalej :). Pod wieczór wielkie ''multi-language Party''. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - trasa z Żaru na Kocierz na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;,Teresa Szołtysik, Henryk Tomanek, ost tow.: Marcin i Gosia&lt;br /&gt;
|22 02 2009}}&lt;br /&gt;
Sytuacja luksusowa. Marcin z Gosią jeżdżą na Żarze, więc nie musimy wracać do auta. Na Żar wjeżdżamy wagonikiem z tłumami ludzi (brrrr). Potem czerwonym szlakiem idziemy a potem brniemy na Kocierz (879) Stąd generalnie na przełaj zjeżdżamy do doliny Kocierzanki. Jak dotarliśmy w głębokich śniegach do drogi akurat nadjechali nasi znajomi i wróciliśmy do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Słowacki Raj, Tatry Wysokie|Piotr &amp;quot;Strzelec&amp;quot; Strzelecki, Maciek (os. tow.), &amp;lt;u&amp;gt;Asia Wasil (Pacyfa)&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
|18-27 luty}}&lt;br /&gt;
Wyjazd się odbył mimo dezercji 80% żołnierzy:) Pogoda świetna, dawno się tak nie udało. Dopiero przedostatni dzień w Tatrach wietrzny i śnieżny:) Ale zacznijmy od początku.&lt;br /&gt;
Wyjazd 18 lutego, zbyt wcześnie rano, w pociągu spotykamy się z Maćkiem. Mamy troszkę czasu na zastanowienie się gdzie jedziemy, bo na skutek wyżej wspomnianej dezercji, sami się pogubiliśmy:) Mnie jak zwykle pcha w Tatry, jednak chłopaki skłaniają się ku Rajowi. I na tym staje. Podróż długa: przesiadki w Krakowie, Zakopcu, Popradzie, w końcu docieramy do Hrabusic, tam śpimy przez dwa dni, potem na dwa dni do pobliskich Betlanovców (czy jak to tam się pisze;).&lt;br /&gt;
Słowacki Raj wspaniały. Łazimy po najpiękniejszych dolinach (Prielom Hornadu, Sucha Bela, Velky Sokol), przechodząc po zawieszonych nad potokami drewnianych, oblodzonych kładkach, niemal pionowych drabinkach lub dziwnych formacjach, mających uatrakcyjnić wycieczki. Podziwiamy wspaniałe widoki (widać nawet słowackie Wysokie Tatry!), kuszące lodospady (szkoda że nie wyszła zaplanowana wspinaczka) i przepyszne słowackie piwo:P&lt;br /&gt;
W niedzielę zwijamy się do Polski (kieszenie poczuły ulgę; po wejściu na Słowację eurosów, wszystko jest naprawdę drogie...). Strzelec wraca, my z Maćkiem decydujemy się na Tatry. Początkowo planujemy pobyt w Piątce, ale z powodu zbyt późnego dotarcia do Palenicy, lądujemy w Morskim Oku. Jest cudownie. Kupa śniegu, szlaki nieprzetarte, pogoda słoneczno-mroźna.. Idealnie:) Jeszcze nocny wypad nad Czarny Staw pod Rysami i jesteśmy naprawdę wniebowzięci.&lt;br /&gt;
Rano wybieramy się do dolinki mnichowej, wytyczając własny hardcorowy szlak:) Na szczęście udaje się i żywi docieramy do celu...Krótki odpoczynek przy zasypanych stawach Staszica, chyba dawno nikogo tam nie było; nasze ślady są jedyne. Powrót na szczęście bardziej cywilizowaną drogą, choc również troszkę różniącą się od normalnego zimowego szlaku;) W schronisku poznajemy wspaniałą ekipę górskich wygów z Jastrzębia, impreza trwa dość długo;)&lt;br /&gt;
Nastepnego dnia chcemy spróbować gdzieś w kierunku Bandziocha (nie śmiemy marzyć o Chłopku; jest dość lawiniasto a widok Maszynki do Mięsa oddziaływuje na wyobraźnię;) Koniec końców, docieramy jedynie w okolice wejścia do Bandziocha (też jako pionierzy), przy każdym kroku zastanawiając się, kiedy wszystko poleci i świat się skończy:)&lt;br /&gt;
Maciek postanawia wracać, ja decyduję się jeszcze zostać. Wsiąkłam kompletnie:) Nowi znajomi z Jastrzębia postanawiają się mna zaopiekować:) Następnego dnia wstajemy o 5:30 (!!!) i w dwóch grupach podchodzimy do Dolinki Mnichowej. Normalnym szlakiem idzie się szybciutko:) Stamtąd podchodzimy jak najbardziej ostrożnie pod masyw Miedzianego i granią do Szpiglasowej. Widoki niesamowite. Jednak zejście do Piątki nie wydaje się prostym zadaniem.. Okazuje się jednak że dla moich towarzyszy nie ma żadnych trudności. I udało się. Przeżyłam swój pierwszy zjazd na pupie z dwóch tysięcy metrów:D Wrażenia naprawdę niesamowite... Polecam:)&lt;br /&gt;
Dolinka skąpana w słońcu, zasypana śniegiem, cudownie pusta i piękna jak zawsze.. wracaliśmy roztoką do wodogrzmotów i stamtąd spowrotem do Moka. Naprawdę dobra trasa, jak na te warunki, byliśmy z siebie dumni. W czwartek postanawiamy wejść na Zadnią Galerię Cubryńską. Jeszcze nigdy Mnich nie wydawał mi się taki mały:) I nigdy wczesniej go nie głaskałam... Podeszliśmy pod niego przy okazji schodzenia z Galerii...&lt;br /&gt;
No i tyle, następnego dnia wracałam. Córka, studentka i pracownica marnotrawna;):)Zdjęcia: [http://www.extreme.webserwer.pl/index.php?option=com_phocagallery&amp;amp;view=category&amp;amp;id=98&amp;amp;Itemid=62]  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: skiturowy wypad na południową stronę Pilska|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz, Ola Skowron, Heniek Tomanek&lt;br /&gt;
|14 02 2009}}&lt;br /&gt;
Po ośnieżonych drogach docieramy do Oravskiego Vesela (800)skąd zielonym szlakiem podchodzimy na kopułę szczytową Pilska. Po ostatnich opadach szlak jest kompletnie nie przetarty więc mamy dodatkową robotę brnąc po kolana w puchu. Im wyżej tym gorsze warunki. W szczytowych partiach śnieżna zadymka, widoczność ograniczona do kilkunastu metrów. Śnieżne zaspy sięgają 2 metrów i tworzą coś w rodzaju tarki. Zmagamy się jeszcze w białym świecie lecz gdzieś na 1500 pokornie zawracamy. Tylko dzięki GPS udaje nam się trafić do granicy lasu (w miejsce gdzie go opuściliśmy) bo wiatr zatarł ślady. Tu wśród kilku zacisznych świerków przepinamy się do zjazdu. Śnieg lotny więc zjazd nie wyglądał najgorzej. W dolnej części modyfikujemy zjazd i jakoś z innej strony docieramy do auta w Oravskim Veselu wraz z zapadającym zmrokiem. Cóż, chyba nie po raz ostatni musieliśmy uznać wyższość natury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Romantyczne Skitu(o)rowanie walentynkowe :)|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Strach  &lt;br /&gt;
|14 02 2009}}&lt;br /&gt;
W głębokim i ciągle padającym śniegu robimy trasę Ustroń Polana PKP-Czantoria (wzdłuż nartostrady)-Soszów -Stożek-Wisła Głębce PKP(zjazd nartostradą). Droga piękna i urokliwa, ale warunki pogodowo-śniegowe mało sprzyjające tj. śniegu po pas, odcinki do torowania, &lt;br /&gt;
a jazdy w dół narty odmawiają- zapadamy się gdy tylko lekko opuścimy ubitą trasę…Wracamy z przygodami, mocno zmęczeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szczyrk Narty|&amp;lt;u&amp;gt;Artur Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Szmatłoch, Anna Szmatłoch, Adam Szmatłoch&lt;br /&gt;
|5-8 02 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjazd na narty do Szczyrku, warunki średnie, śnieg mokry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lipowa Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tadek Szmatloch&amp;lt;/u&amp;gt;, Basia Szmatloch&lt;br /&gt;
|7 - 8 02 2009}}&lt;br /&gt;
Tym razem wyjazd calkowicie rekreacyjny. W lipowej brak śniegu, Skrzyczne lekko osypane śniegiem.Impreza do bialego rana.Rano przejazd do Szczyrku.Wychodzimy na polanę Młaki.Tutaj spotykamy się z resztą rodziny.Wieczorem wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Panta Rei- czyli ski-water-tour na Pilsko ;)|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Górowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ola Strach  &lt;br /&gt;
|08 02 2009}}&lt;br /&gt;
Na przekór pogodzie ruszamy rano do Korbielowa. Całą drogę leje. Zatrzymujemy się pod wyciągami na Pilsko i stamtąd o dziwo już od samego dołu zasuwamy na nartach nartostradą na sam szczyt Pilska.  Podczas podejścia pogoda nas rozpieszcza a zza chmur wychodzi słońce.  Na szczycie dopada nas mgła i lekko padający śnieg. W gęstniejącej mgle zjeżdżamy na dół (niestety też nartostradą). Warunki kiepskie (czasami nawet fatalne) ale wyjazd uznajemy za udany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Kalacka + wypad skiturowy na Kondratową Przeł.|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Paweł Szołtysik&lt;br /&gt;
|7 02 2009}}&lt;br /&gt;
W Zakopcu totalna chlapa. Halny. Plusem było to, że nie kursowała kolejka na Kasprowy więc ludzi mniej. Śnieg ledwo sięgał do Kuźnic. Podchodzimy na nartach a ostatni stromy odcinek w lesie na nogach. W jaskini Kalackiej jesteśmy pierwszy raz i nie jest to znów taka mała bździna. Docieramy na koniec do małego syfoniku (ktoś próbuje lub próbował tu kopać) a w drodze powrotnej wchodzimy w boczne zakamarki choć tylko jeden jest nieco dłuższy i kończy się błotnym namuliskiem. W jaskini generalnie błotnisto i mokro. W partiach przyotworowych ładne formy lodowe. Po wyjściu (było już dość późno) kontynujemy wycieczkę na halę Kondratową i dalej na przełęcz. Powyżej granicy lasu podmuchy halnego chciały nas zwalać z nóg. Pułap chmur oparł się na przełęczy Kondratowej. Ostatni stromy odcinek niesiemy narty i musimy uważać by z tym wszystkim nie odfrunąć. Na przełęczy przepinka do zjazdu. Wszystko trzeba uważnie trzymać bo wiatr chciał nam ukraść dobytek. Zjazd tą samą drogą. Początkowe metry beton. Dalej kilkadziesiąt metrów schodkujemy w dół bo podmuchy wiatru oraz pękające pod nartami płyty odebrały nam jakoś odwagę. Dopiero nieco niżej gdzie śnieg był miększy a wiatr nieco ścichł ruszamy odważnie w dół. Tym razem śnieg jest mokry i ciężki. Raz przyśpieszenia raz hamulce. Dopiero w dolinie jazda jest przewidywalna i gnamy co sił w dół bo gonił nas zmrok. Nie spotykając nikogo docieramy do Kuźnic równo z nastaniem nocy. Można rzec, iż był to ekscytujący i urozmaicony wypad.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyjazd narciarski w Beskid Śląski|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt; Ania Bil, Tomasz Pawlas + os. tow&lt;br /&gt;
|1 02 2009}}&lt;br /&gt;
Aby być pierwszymi osobami na stoku wyjeżdżamy o 6:30 z Zabrza.&lt;br /&gt;
Plan jest taki: ja wysiadam wcześniej i na skiturach dochodzę do reszty ekipy szusującej na Stożku. Jako, że był to mój pierwszy raz na skiturach wycieczkę dobrałem krótką, ale bogatą w walory widokowe. Cały dzień pogoda słoneczna i lekki mróz, czyli idealna. Po spotkaniu z ekipą, Tomek z zazdrości kradnie mi skitury i znika, więc teraz ja muszę się ustawić w kolejce do wyciągu i jeździć tą samą, wyjeżdżoną, nudną trasą i oglądać się wkoło żeby w nikogo nie wrąbać… bez porównania!!! Tak się w te skitury wkręciłem, że już planuje kolejne wycieczki. Karnety przestają działać o 17:00 więc pakujemy się i wracamy zmęczeni i zadowoleni do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Sopotnia Wielka-skitur|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Górowski, Lechu (os. tow.) &lt;br /&gt;
|01 02 2009}}&lt;br /&gt;
Ruszamy żółtym szlakiem z Sopotni Wielkiej (na przełęcz Przysłopy), by następnie czarnym przez polanę Malorkę dojść na Halę Mizową. Stamtąd po krótkiej przerwie idziemy na&lt;br /&gt;
Rysiankę. Jako drogę powrotną wybieramy  piękny zjazd lasem wzdłuż&lt;br /&gt;
niebieskiego szlaku do Sopotni Wielkiej Kolonii. Pogoda dobra, warunki śniegowe nie&lt;br /&gt;
najlepsze( dobrze było tylko u góry). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna, partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Golicz, Michał Wyciślk&lt;br /&gt;
|31 01 2009}}&lt;br /&gt;
Brnąc w śniegach i drażniąc się z zimnem dotarliśmy do N otworu Czarnej. W trakcie akcji zwiedziliśmy dość dokładnie partie Wawelskie, osiągliśmy najwyższy punkt Czarnej +141 m oraz zjechaliśmy Mleczną Studnią do Szmaragdowego Jeziorka skąd wróciliśmy &amp;quot;klasycznym&amp;quot; ciągiem do Ślimaka i ponownie weszliśmy w Wawelskie by ściągnąć linę i zwiedzić pozostałe ciągi. Dotarliśmy nad Żlobisty Komin oraz do kilku innych zakamarków. Ciekawy i warty obejrzenia fragment jaskini. Kilka zdjęć z akcji: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2009%2FCzarna-Wawelskie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - wyjazd narciarski|Tadek Szmatłoch, Adam Szmatłoch, Wojtek Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Głowania&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Szmatłoch, Artur Szmatłoch; Basia Szmatłoch i Anna Szmatłoch chodzące po dolinach|31 01 2009}}&lt;br /&gt;
Dzień mimo iż plany były ambitne miał rozpocząć się o godzinie 6 pobudką wszystkich członków wyprawy, jednak lenistwo zwyciężyło i około 2 godzin później wszyscy meldowali się na wspólnym śniadaniu. Wyprawa rozpoczęła się wędrówką przez dolinę Kościeliską do punktu docelowego jakim miał być Starorobociański. Jak zdążyłem się już przekonać droga tą doliną  potrafi się ciągnąć w nieskończoność jednak podczas pieszej wędrówki, jak zawsze zresztą, mogliśmy liczyć na cenne uwagi od Pana Tadeusza odnośnie topografii tudzież nazw poszczególnych polan, co bardzo umilało, przynajmniej moją pieszą wędrówkę. Uzbrojeni w snowboardy oraz narty żwawo...tempem (cytuję) starych bab docieramy do Iwaniackiej Przełęczy. Tam decydujemy wspólnie, że to nie koniec wędrówki i kierujemy się wyżej na Starorobociański Wierch. Niestety podczas drogi nie cieszymy oka widokami z uwagi na gęstniejącą mgłę. Po dotarciu na Wolarnię maszerujemy po grani i z uwagi na bardzo ograniczoną widoczność ciężko zlokalizować nasze położenie dochodzimy chyba do Siwej przełęczy. Po podjęciu decyzji, że pieszej wędrówki już kres zakładamy wszyscy deski, tudzież stoły- zwał jak zwał, i uradowani zaczynamy cieszyć się zimowym szaleństwem, jak się okazało za moment, radość nasza była przedwczesna. Z uwagi na zbyt duże zagrożenie lawinowe wycofujemy się ze zjazdu po zboczu. Wracamy pieszo po śladach tą samą drogą i sprzęt zapinamy dopiero przy zjeździe z Wolarni w kierunku Iwaniackiej Przełęczy. I tu zaczęła się namiastka tego co misie lubią najbardziej...dla zaawansowanych snowboardzistów był to raj na ziemi w postaci dosyć sporej warstwy puchu śniegu i zjazdu pomiędzy drzewami. Dla mniej zaawansowanych, czytaj amatorów, których byłem jedynym przedstawicielem wśród ekipy była to walka o przetrwanie :) Jednak po ochłonięciu stwierdzam że nie zamieniłbym ani jednej chwili z tego dnia gdyż przede wszystkim chodziło tu o zabawę. Wyprawa kończy się w dolinie Chochołowskiej gdzie znowu maszerujemy ale już przy świetle czołówek. Dzień zakończony posiłkiem(postawionym przez Panią Basię) w postaci czerwonego barszczyku jemy w  jednej z karczm, które znajdują się w dolinie . Zmęczeni, po 10 godzinach obcowania z górami udajemy się na zasłużony odpoczynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasze kochane kobiety Barbara oraz Ania Szmatłoch nie wybrały się z nami w pieszą wędrówkę lecz podążyły swoimi ścieżkami. Spokojnie oraz spacerowo przeszły dolinę Chochołowską aż do schroniska, gdzie uraczyły się ciepłym posiłkiem:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - wypad pieszo narciarski na Muronkę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; Teresa Szołtysik &lt;br /&gt;
|25 01 2009}}&lt;br /&gt;
Wystartowaliśmy zielonym szlakiem z Ostrego. Przez ostatni tydzień z kotliny Żywieckiej śnieg zniknął. Teresa nawet nie zabrała nart z auta. Ja cierpliwie niosłem bagaż by wyżej iść już na nartach po śniegu. Osiągamy szczyt Muronki i wracamy ściśle grzbietem spowrotem. Najpierw zjazd fajny ale potem szreń łamliwa. Do auta znów muszę nieść narty. Pogoda dość słoneczna, było ciepło i w górach jakoś tak spokojnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Wasil (Pacyfa)&amp;lt;/u&amp;gt;|19-24 01 2009}}&lt;br /&gt;
Samotny wypad w Tatry z zamiarem zrobienia Czerwonych Wierchów zimą. Pierwszego dnia podejście pod Ciemniak, jednak tempo marszu po kolana w śniegu i w wietrze 70/h zmusiło do wycofu tą samą drogą. Następnego dnia próba od drugiej strony; wejście na Kasprowy. U góry wieje jeszcze gorzej niż wczoraj, strażnik TPN surowo zakazuje mi dalszej wędrówki:) Zejście nieczynną nartostradą do Murowańca. Stamtąd wycieczki w wysokie, w oczekiwaniu na poprawę warunków. Poprawa nie nastąpiła, przyszła odwilż, zaczęły spadać lawiny, więc z żalem rozpoczęłam odwrót do cywilizacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Brenna Bukowa- niedzielny spacer skiturowy|&amp;lt;u&amp;gt;Ola Strach&amp;lt;/u&amp;gt; Mateusz Górowski &lt;br /&gt;
|18 01 2009}}&lt;br /&gt;
Robimy krótką, ale niezwykle urokliwą trasę. Zaczynamy żółtym szlakiem do&lt;br /&gt;
Szczyrku. Dochodzimy nim na Karkoszczonkę i zmieniamy szlak na czerwony w&lt;br /&gt;
kierunku Przełęczy Salmopolskiej. Dochodzimy na  Kotarz  i od pięknej&lt;br /&gt;
rozległej polanki zjeżdżamy już na dół prosto do samochodu pozostawionego&lt;br /&gt;
na parkingu przy wyciągach narciarskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - wypad skiturowy na Baranią Górę|Henryk Tomanek i Martyna (os. tow.)&lt;br /&gt;
|18 01 2009}}&lt;br /&gt;
Wyjście z zjazd z Baraniej Góry od strony Węgierskiej Górki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA: Wyjazd narciarski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian&amp;lt;/u&amp;gt; i Teresa Szołtysik + os tow. (Stanisław i Werka Włodarczyk, Krzysztof i Eryka Hilus)|8 - 18 01 2009}}&lt;br /&gt;
Przez tydzień bawiliśmy w szwajcarskich Alpach w rejonie 4 Dolin (4 Vallees) położonym między Mt. Blanc a Matterhornem (oba szczyty dobrze widoczne z wyższych przełęczy). Jest to duży kompleks narciarski z setkami km tras zjazdowych i siecią przeróżnych wyciągów. Można podszlifować jazdę na przygotowanych trasach co też intensywnie czyniliśmy. Są tu również wyzn&lt;br /&gt;
aczone trasy skiturowe, które kilka razy użyliśmy do zjazdu. Są to trasy nieprzygotowane przez ratraki na ogół na stromych zboczach z morzem muld. Te zjazdy naprawdę poczuliśmy w nogach (zjeżdżała tam tylko męska część naszej ekipy). Ciekawy był również zjazd z najwyższego w rejonie szczytu Mt. Fort (3330) na poziom 1400 mnpm (16 km zjazdu w różnorodnym terenie, początek jako trasa skiturowa). Cały tydzień królowało słońce na lazurowym niebie (dosłownie jak w folderach). Dziennie kończyliśmy zjazdy przy drzwiach naszego domku na trasie zjazdu. &lt;br /&gt;
Kilka innych refleksji: teren dobry dla ludzi lubiących wygodę, istnieje ryzyko zderzenia z innymi pędzącymi narciarzami, wielu glajciarzy ryzykancko lądujących na trasach zjazdowych. Jak dla mnie brakowało tu &amp;quot;majestatu gór&amp;quot; i z wielkim utęsknieniem czekam na zwykłą skiturową harówkę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Sokole - jaskinia Studnisko|Tadek Szmatłoch, &amp;lt;u&amp;gt;Artur Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr Szmatłoch + 2 kolegów z Łodzi|16 01 2009}}&lt;br /&gt;
Zjazd i zejście na dno jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SLOWACJA: Skitur na Pilsko i Palenicę|Damian Szołtysik|1 01 2009}}&lt;br /&gt;
Puste drogi to jedna z zalet pierwszego dnia stycznia więc niebywale szybko dojeżdżam do Sopotni Wielkiej przy wylocie doliny Cebulowego Potoku. Jestem sam bo raczej ciężko w takim dniu znaleźć chętnych na kondycyjne wyczyny. Szkoda bo pogoda była wymarzona. Od wylotu doliny podchodzę zboczem na Buczynkę. Wiedzie nawet tędy nie oznaczona na mapie ścieżka rekreacyjna czy coś takiego. Szlak nie przetarty choć śladów zwierząt jest mnóstwo, zwłaszcza dzików. Na podejściu wspaniałe widoki na grupę Romanki i Rysianki. Docieram w głębokich śniegach na halę Jałowcową a wkrótce potem do Hali Miziowej. To tak jakby nagle dostać się do centrum miasta. Wyciągi, narciarze, skutery śnieżne. Szybko śmigam na szczyt Pilska słowackiego. Widoki nieziemskie choć tak dobrze mi znane. Na szczycie wieje więc zmykam na dół. Teraz granicznym szlakiem zjazd i krótkie podejście na Munczolik, zjazd i podejście na Palenicę (1359). Stąd cudowny zjazd przez halę Cudzichową a dalej rzadkim lasem do doliny Cebulowego Potoku. Leśną drogą śmigam szybko do jej wylotu. Przy wylocie doliny natknąłem się na parkę młodych narciarzy, którzy w swej nieświadomości a może niefrasobliwości zamiast do Korbielowa zjechali na drugą stronę góry o czym w ogóle nie mieli pojęcia. Mieli tylko zwykły sprzęt zjazdowy a dziewczyna była bardzo zmęczona. Cóż, zawożę ich do Korbielowa gdzie mieli kwatery i potem dopiero wracam do domu. W mojej ocenie trasa, którą przemierzyłem jest jedną z ciekawszych w Beskidach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NORWEGIA: Sylwester|Mateusz Golicz, Aleksandra Skowron|28.12.08 - 2.01.09}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestra 2008/2009 spędziliśmy w Norwegii. Warunki nie były łatwe... trochę pochodziliśmy na nartach, a trochę bawiliśmy się na śniegu... Szerszy opis [[Relacje:Sylwester w Norwegii 2008|tutaj]].&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Buli</name></author>
		
	</entry>
</feed>