<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>http://stara.nocek.pl//wiki/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=AsiaJ</id>
	<title>Nocek - Wkład użytkownika [pl]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://stara.nocek.pl//wiki/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=AsiaJ"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Specjalna:Wk%C5%82ad/AsiaJ"/>
	<updated>2026-05-10T18:50:53Z</updated>
	<subtitle>Wkład użytkownika</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.31.5</generator>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11964</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11964"/>
		<updated>2025-02-15T13:35:23Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''09 02 2025 ''' - Beskid Śl. - Pętla wokół Brennej&lt;br /&gt;
* '''09 02 2025 ''' - Beskid Śl. - Mł. Skrzyczne&lt;br /&gt;
* '''09 02 2025 ''' - Beskid Śl. - Błatnia&lt;br /&gt;
* '''02 02 2025 ''' - Kluczowa Sztolnia Dziedziczna&lt;br /&gt;
* '''01 02 2025 ''' - Jura - Jama Ani&lt;br /&gt;
* '''26 - 29 01 2025 ''' - AUSTRIA: skitury i jaskinia Lamprechtsofen&lt;br /&gt;
* '''26 01 2025 ''' - SŁOWACJA: Tatry Zach. - Babky i Mnich J.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11963</id>
		<title>Wyjazdy 2025</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11963"/>
		<updated>2025-02-15T13:34:01Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Pętla wokół Brennej|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt; +os.tow.|09 02 2025}}&lt;br /&gt;
Czekanie na warunki skiturowe w Beskidach to naiwność, więc wybieram górskie wędrówki...Robimy 16km pętlę: Brenna Leśnica-Trzy Kopce Wiśl.-Przęłęcz Salmopolska-Grabowa-Stary Groń-Brenna Leśnica. Na szlaku cicho i spokojnie, wyłączając oczywiście Przełęcz Salmopolską, gdzie nie ma w zasadzie gdzie palca wcisnąć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|09 02 2025}}&lt;br /&gt;
Parkuję w Solisku o 08:30 i ruszam na fokach nieczynną, ale nieco ośnieżoną &amp;quot;Golgotą&amp;quot;. Po jakichś stu metrach daję nura w las i przebijam się do niebieskiego szlaku, prowadzącego w kierunku Malinowskiej Skały. Przekraczam rzekę Żylicę i dalej drepczę leśnymi drogami, które doprowadzają mnie na zachodnie zbocza Kopy Skrzyczeńskiej. Tam wbijam się zakosami w las i wychodzę na grzbiet na ostatniej przełęczy, tuż przed Małym Skrzycznym. Na wierzchołku przepinam się do zjazdu i puszczam się trasą ośrodka narciarskiego aż do dolnej stacji gondoli. Klucząc między tłumami narciarzy, podchodzę skrajem trasy z powrotem na Halę Skrzyczeńską i zjeżdżam do Soliska. Niezły dzień - zrobiłem w sumie 1000 metrów przewyższenia i 14 km. Ku mojemu zaskoczeniu, narty niosłem w rękach raptem przez kilka metrów. Ludzi, wiadomo, w ośrodku narciarskim trochę było, ale większość czasu spędziłem na szczęście w spokojnym lesie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Błatnia|Paweł, Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os.tow.)|09 02 2025}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy dość niebanalną trasę z Jaworza. Przez Borowinę, Wysokie (miejsce dawnego kościółka z XVIII w) oraz Przykrą wychodzimy na Błatnię (917). Tu już dość rojno, choć udało się znaleźć wolny stolik w schronisku. Później znów głównie bez szlaków, przez Ostrą stromym zejściem osiągamy parking. Środek lutego a śnieg zalega tylko incydentalnie. Warunki dobre na rower i piesze wędrówki. O nartach lepiej nie myśleć. 550 m przewyższenia i 12 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FBlatnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Kluczowa Sztolnia Dziedziczna|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|02 02 2025}}&lt;br /&gt;
To od dobrych kilku lat udostępniona turystycznie sztolnia, która przez kilkadziesiąt lat była zapomniana. M. in. dzięki naszym byłym kolegom z Nocka, w szczególności Michała Maksalona (działali również w Extreme Zabrze, eksplorowali te podziemia), po wielu latach prac i dofinansowaniu UE została ona oczyszczona z zalegającego niemal po strop mułu i zrewitalizowana. Obecnie płynie się łodziami pod Zabrzem na odcinku ponad 1100 m. Po drodze można podziwiać nacieki &amp;quot;jaskiniowe&amp;quot;. Następnie pieszo w kutym chodniku pokonuje się drugi kilometr. Z dołu wyjeżdża się pochylnią przy szybie Kernal. Za tym szybem na wschód wyrobisko jest niedostępne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sztolnia była drążona od końca XVIII wieku przez 64 lata między Chorzowem a Zabrzem na odcinku 14 km. Celem było odwodnienie okolicznych kopalń i transport łodziami węgla do Kanału Kłodnickiego. Niesamowite dzieło ówczesnej inżynierii. W momencie jej ukończenia traciła na znaczeniu z uwagi na wydobycie z niżej zalegających pokładów oraz przejęciu transportu przez kolej. Warto przyjechać to zobaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jama Ani|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia G., Jakub N. (oboje KKTJ)|01 02 2025}}&lt;br /&gt;
Spełniam moje kolejne małe jaskiniowe marzenie i jadę na akcję liczenia nietoperzy. Choć sama akcja była dość krótka, a jaskinia niewielka, to towarzystwo doborowe i jaskinia nie byle jaka. Razem z Asią dołączamy do Kuby, który w zeszłym tygodniu przeprowadzał akcje liczenia nietoperzy na Jurze. My dołączamy w liczeniu w jaskini Jama Ani znajdującej się na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Jaskinia usytuowana jest w zboczu, więc do środka docieramy zjazdem, przejeżdżając przez kratę, zagłębiamy się w dość wąską szczelinę. Jaskinia nie jest obszerna, sprawdzamy dwie studnie dostępne zjazdem, czołgamy się w trzech korytarzach (każde z nich niezbyt obszerne, dlatego rozumiemy, dlaczego moja i Asi niewielkie osoby były mile widziane na tej akcji!) i zaglądamy do wszelkich szczelinek i zagłębień. W jaskini dużo nacieków, niestety część z nich nosi ślady dewastacji z dawanych lat. Widok przykry, choć panujący w jaskini mikroklimat sprawił, że zaczynają się odbudowywać. Po niespełna 1,5h jesteśmy na powierzchni. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FJamaAni&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - skitury w Granatspitzgruppe i Venedigergruppe|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz (RKG)&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Ciszewski i Bartek Berdel (KKTJ)|26 - 29 01 2025}}&lt;br /&gt;
Jak to często o tej porze roku bywa, moi górscy przyjaciele z Krakowa urzędowali trochę pod jaskinią Lamprechtsofen. Przyłączyłem się do nich na kilka dni. Stan pokrywy śnieżnej w Alpach niestety pozostawiał wiele do życzenia. Życie nauczyło nas już, że w takich wypadkach często im wyżej - tym lepiej. Z drobnymi trudnościami przekonałem kolegów, że dla dobrego śniegu warto dojechać nawet 1.5 godziny na przełęcz Gerlos. Droga na przełecz jest wprawdzie płatna, ale o tym na szczęście zapomniałem. W poniedziałek wystartowaliśmy z Finkau, z 1420 m i już od parkingu szliśmy w puchu. Radość nie trwała jednak długo, bo kiedy wyszliśmy na halę Trissalm, oczom naszym ukazał się rozległy krajobraz pełen wystających kamieni. Wkrótce założyliśmy narty na plecy i podnieśliśmy je o 250 metrów w stromym lesie. Grubość pokrywy śnieżnej pod niektórymi drzewami wynosiła zero centrymetrów. Trzeba jednak przyznać, że nie było to dla nas zupełnym zaskoczeniem - szlak w niektórych miejscach był ubezpieczony klamrami i musiałoby naprawdę sporo napadać, żeby dało się tym lasem zjechać ... Nad lasem śnieg miał bardzo dobrą, miękką konsystencję, ale było go nadal o jakieś dwa metry za mało. Im wyżej - tym gorzej, a przyroda dosadnie tłumaczyła nam, dlaczego akurat tak: zaczynało coraz mocniej wiać. Na nienazwanej &amp;quot;buli&amp;quot; nad jeziorkiem Wildkarsee postanowiliśmy zawrócić i zjechać wypatrzonym wcześniej polem śnieżnym, prowadzącym do kotła Wildkar. Było to trochę ryzykowne, bo stanu śniegu w tym kotle nie widzieliśmy podchodząc, ale ostatecznie wyszło nam to na dobre. Zjazd do &amp;quot;pionowego lasu&amp;quot; miał charakter slalomu między menhirami i dolmenami, ale przebiegał w bardzo dobrym śniegu. Jakimś cudem nie &amp;quot;złapałem&amp;quot; żadnego kamienia, a moi towarzysze raptem po jednym, a niegroźnym. Przez pionowy las oczywiście narty znosiliśmy. Od hali pod lasem śnieg rujnowała mżawka, wpływająca negatywnie na jego właściwości jezdne. Ale jak na ogólne warunki, to i tak byliśmy bardzo zadowoleni dopisaniem do rachunku po 1340 metrów. Pogoda też dopisała, może i był momentami silny wiatr, ale i słońca trochę zażyliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wtorek przez cały dzień lało i wiało. Wielką kupą poszliśmy do jaskini Lamprechtsofen. Pierwszy poszedł Andrzej, za nim ja z Furkiem z transportem stali do modernizacji ubezpieczeń, potem Bartek z córką Anią, a na końcu jeszcze Agnieszka i Krzysztof. Grupa dosyć się rozciągnęła. Po może 20 minutach dotarliśmy do Andrzeja, czekającego tuż przed syfonem Bocksee. Na ścianach jaskini są tu znaczniki pomiarowe. Drzwiczki, za którymi utknąłem jakiś czas temu znajdowały się cztery metry pod lustrem wody, które w czasie naszej 15-minutowej bytności w tym rejonie podniosło się o 40 centymetrów. Akcja skończyła się więc dosyć szybko. Najdłużej przebywały pod ziemią dzieci, Inka i Julka, które wraz z Brodzią i ciocią Pumą poszukiwały ciekawych kamieni w części turystycznej. W tym samym czasie Furek, z niewielką tylko pomoca innych uczestników obozu, przeserwisował wszystkim zgromadzonym narty - ostrzenie, smarowanie, a w niektórych wypadkach również i regeneracja ślizgów. Do sukcesów tego dnia należało również moje ciasto imbirowo-gruszkowe, Agnieszki pyszne warzywne curry z batatem oraz opracowanie uproszczonego głosu basowego do &amp;quot;House of the Rising Sun&amp;quot;. Objadaliśmy się też dzikiem, upolowanym osobiście przez Bartka. Strzelanie do zwierząt to zdecydowanie nie mój klimat, ale Maja doskonale odnajduje się w roli żony myśliwego i przyrządziła mięso tak apetycznie, że już mniejsza o to strzelanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na środę prognozowano znacznie lepszą pogodę, ale nie było łatwo o dobry plan. Przez cały wtorek zerkaliśmy od czasu do czasu na obraz na różnych kamerach. Ku naszej dużej przykrości stwierdziliśmy, że deszcz padał również na całkiem sporych wysokościach. Furek zasugerował, żeby wyjechać wagonikiem do Rudolfshütte na ok. 2300 i pokręcić się po okolicy, którą znał ze swojej letniej wycieczki z rodziną. Planem maksimum byłoby wejście na Stubacher Sonnblick (3088). W innych warunkach takie rozwiązanie trochę by mnie odstręczało, bo wokół Rudolfshütte jest ośrodek narciarski, a sama &amp;quot;chatka&amp;quot; jest byłym schroniskiem alpejskim, przerobionym przez prywatnego inwestora na hotel dla narciarzy na 350 miejsc. Czyli dosyć mało romantycznie. Jednak co środa, to jednak nie weekend (a wtedy pewnie byłoby gorzej); a poza tym w kontekście tego wtorkowego deszczu, wywindowanie się wysoko miało sens.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Liczyliśmy się z zagrożeniem lawinowym, więc trasę dobraliśmy &amp;quot;po w miarę płaskim&amp;quot;. Na samochodach zaparkowanych pod dolną stacją kolejki w Enzigerboden spoczywało jakieś 30 centymetrów świeżego śniegu. W pięknie zapowiadający się, słoneczny dzień wjechaliśmy wagonikiem na górną stację kolejki, zjechaliśmy krótki kawałek trasą narciarską &amp;quot;na drugą stronę&amp;quot; i ... rozpoczęliśmy torowanie przez jezioro Weißsee w puchu do połowy łydki! Dopiero czterysta metrów wyżej, na skraju lodowca, podczas naszej zasłużonej przerwy, dopędziła nas dwójka Austriaków - dziadek z przodu, a za nim córka. Podziękowali za założony ślad. Zażartowałem, że teraz &amp;quot;ich kolej&amp;quot;, na co dziadek stwierdził z lekką nutką zmęczenia w głosie, że &amp;quot;spróbuje&amp;quot;. Potem zrobiło mi się trochę głupio, no bo w końcu przecież godzi się staruszki przeprowadzać przez jezdnię, a dziadkom w Alpach torować ślad, prawda? Nasza trójka związała się liną z okazji wejścia na lodowiec i rozpoczęliśmy pościg za &amp;quot;dziadkiem&amp;quot;, ale dogonić go nie było sposób - mimo tego, że on torował, a my szliśmy po jego śladzie. Tyle w sprawie &amp;quot;lokalnych dziadków&amp;quot;...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Punktem kulminacyjnym naszej wycieczki była przełęcz Granatscharte (2950). Na szczyt ostatecznie nie weszliśmy. Nie było na nim wystarczająco dużo &amp;quot;podkładu&amp;quot;, trzeba by na butach forsować skalne płyty pokryte tu i ówdzie głębokimi depozytami świeżego śniegu. Może i do zrobienia, ale na tej wysokości wiało już bardzo mocno, a nam paliło się do zjazdu. Okazał się tak pyszny, jak sobie wyobrażaliśmy! Zostawiając po sobie linie krótkich zakrętów w lodowcowym puchu, zjechaliśmy do miejsca tej naszej pierwszej przerwy. Tam założyliśmy foki ponownie i podeszliśmy jeszcze raz niemal pod Granatscharte. Po kolejnym, równie dobrym zjeździe tą samą trasą czekał na nas jeszcze dobrze nachylony i dobrze naśnieżony żleb, sprowadzający do małego jeziorka na 2500. Niżej też było miło, ale jednak trochę za mało stromo, przynajmniej jak na świeży śnieg. Do Weißsee jechaliśmy głównie &amp;quot;na krechę&amp;quot;, po drodze spotykając jeszcze czworo Czechów ciągnących pod górę; trochę chyba szalonych, bo wszak dzień ciągle krótki, a było już przecież późne popołudnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dotarliśmy do terenów ośrodka narciarskiego i poczłapaliśmy na fokach z powrotem do górnej stacji kolejki. Stamtąd prowadził kolejny etap - zjazd ubitymi trasami narciarskimi do pośredniej stacji na około 1740. Ku naszemu zdziwieniu, warunki na trasach były ledwie &amp;quot;poprawne&amp;quot;. Próbowaliśmy trochę zboczyć z wytyczonego szlaku, ale Furek zaraz chwycił jakiś kamień; w końcu ten świeży opad spadł tutaj na wcześniej bardzo mało zaśnieżone podłoże. Utwierdziło nas to w przekonaniu, że cały plan był dobry - wszak lepiej zjeżdżać, niż schodzić, a gdyby nie te trasy narciarskie, to gdzie indziej pewnie skasowalibyśmy narty, nie widząc gdzie pod świeżym śniegiem są kamienie. Miłym zaskoczeniem na koniec był &amp;quot;szlak narciarski&amp;quot; ośrodka, prowadzący przez las ze stacji pośredniej do parkingu (1460). Na początku sporo trzeba się było odpychać i człapać. Nic dziwnego, że mapa ośrodka mocno sugeruje &amp;quot;normalnym ludziom&amp;quot; zwiezienie do parkingu siebie i swoich nart wagonikiem. Ale dla wytrwałych była przewidziana nagroda: po ciekawym trawersie, zawieszonym nad doliną potoku Weißenbach, puściliśmy się w dół stromą leśną drogą, wyczyszczoną najwyraźniej z kamieni ... i pokrytą grubą warstwą puchu! Dawno nie zjeżdżałem lasem z taką przyjemnością. Ta świetna wycieczka objęła w sumie 1320 m podejśc i oczywiście znacznie więcej zjazdów, wobec skorzystania z wagonika. Po torowaniu, łydki bolały mnie przez trzy kolejne dni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Mnich Jałowiecki i Babky|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ... |26 01 2025}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na parkingu w Bobreveckiej Vapenicy leżały tylko nędzne płaty śniegu a teren powyżej był szary, przypominając raczej koniec kwietnia niż stycznia. Narty zabieramy bardziej z przekory niż rozsądku. Podchodzimy dość wysoko (na 1200 m) &amp;quot;z buta&amp;quot; lecz potem nasze nastroje ulegają całkowitej zmianie. Zakładamy narty na nogi i nie zdejmujemy już ich aż do powrotu w to miejsce. Wychodzimy na nich na Jałowieckiego Mnicha (1460) opadającego do dol. Jałowieckiej pionową ścianą z magicznymi widokami na ten rejon Tatr. Powrotny zjazd na fokach do schroniska Pod Narużim. Po posiłku, dość stromym i niezbyt łatwym z uwagi na warunki podejściem windujemy się na masyw Babky. Łagodną, choć czasem najeżoną skałami granią osiągamy po śniegu jego kulminację (1566). Pogoda była piękna, śnieg puszczony choć u góry trochę zakleszczający. Zjazd rozległymi polanami po szeroko opadającej grani do szlaku wejściowego bardzo fajny choć troszkę wymagający. W radosnych nastrojach szybkim zjazdem osiągamy granicę śniegu i nawet powrotne ale i szybkie zejście &amp;quot;z buta&amp;quot; nie psuje już naszego humoru. Zatoczyliśmy fajną pętlę i zrobiliśmy 13 km i 900 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FBabky&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Błatnia-Klimczok-Szyndzielnia|Ola Rymarczyk, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;|19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie proponowana przez Olę godzina wyjazdu nie spotkała się z moim entuzjazmem. W końcu kto wyjeżdża na Błatnią o 5:30?? Wyjechałyśmy więc po 6 i był to o dziwo bardzo dobry pomysł. Ruszyłyśmy z Wapienicy. W schronisku na Błatniej byłyśmy nieco po 10 i mogłyśmy w spokoju delektować się górskim klimatem i ...pysznym obiadem. Po wyjściu ze schroniska napierały już tłumy, bo pogoda w tym dniu była niesamowita. Poza tym wiadomo...jest to jednak beskidzki klasyk :) Mimo tłumów było bardzo fajnie i treściwie-zrobiłyśmy 19 km pętlę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Spontanicznie decydujemy się na niedzielną skiturę. Nie do końca pewni warunków śniegowych w górach, wybieramy znany cel z równie znaną i ośnieżoną nartostradą. Wiedząc, że w obszarze kopuły szczytowej Pilska, warunki nie są za dobre i jest dużo wystającej kosówki, decydujemy się na wydłużenie podejścia podchodząc przecinkami w lesie pomiędzy zielonym, a żółtym szlakiem i zakończenie wycieczki na Hali Miziowej. Śnieg zmrożony, w wielu miejscach wystawały gałęzie lub przebijała woda, szliśmy raczej w cieniu, dopiero na Hali wygrzewamy się w słońcu (dosłownie, bo słonce tak grzało, ze wiele osób leżało w koszulkach na leżakach, wystawionych przed schroniskiem). Tam, po krótkiej przerwie zdejmujemy foki i zjeżdżamy w dół już po nartostradzie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Bacmańska Góra i Boraczy Wierch|Teresa, Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Wszystko w tym dniu było wręcz cudowne. Pogoda, warunki, pejzaże, temperatura, śnieg i jeszcze by można wymieniać trochę. Od odosobnionego parkingu w dol. Bystrej (poniżej Huty Złatna) ruszamy od razu na nartach bez szlaków na Bacmańską Górę (1058). Późnej obniżamy się na przełęcz i podchodzimy na Boraczy Wierch (1248). Pierwszych ludzi spotykamy dopiero na szlaku do Lipowskiej. Z szczytu zjeżdżamy po dość dobrych śniegach na Halę Bieguńską. Dalej do najniższego punktu hali i leśnymi duktami wprost w dół do doliny. O dziwo śniegu jest na tyle dużo, że bez przeszkód (typu kamienie, korzenie) fajnym zjazdem osiągamy dolinę. W Dolinie Śmierdzącego Potoku zatrzymujemy się przy źródle Matki Boskiej (potok zawdzięcza nazwę zawartości siarkowodoru w wodzie). Na nartach śmigamy aż do parkingu. 600 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/BoraczyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA - Oravské Beskydy - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska-Golicz (WKTJ)|18 01 2025}}&lt;br /&gt;
Zostawiamy auto pod orczykami w Sihelnym. Wokół parkingu jest świeży i miękki śnieg, zapowiadający dobry dzień. Okazuje się to jednak całkowitą &amp;quot;podpuchą&amp;quot;. Pogoda jest wyżowa, słoneczna. Domyślam się, że zapewne codzienna ostatnio inwersja &amp;quot;przytrzymała&amp;quot; puch w dolinie w dobrym stanie. Wyżej w lesie jest znacznie gorzej, śnieg jest rozmięknięty, osiadły, a przede wszystkim jest go dosyć mało. Idziemy mały kawałek na szagę, potem fragmentem rowerowej drogi, a dalej już &amp;quot;normalnym&amp;quot;, niebieskim szlakiem przez las, wzdłuż doliny Suchego Potoku. Śnieg klei się nam do fok - w partiach podszczytowych już na tyle paskudnie, że ściągamy narty i przez jakieś piętnaście minut ciągniemy piechotą. Na trasie podejścia spotkaliśmy w sumie z osiem osób, ale na wierzchołku - wielka impreza! Masy ludzi, a do tego jeszcze pies przywiązany do krzyża. Ola spotyka nawet koleżankę z pracy. Prawie cały ten tłum zamierza wrócić trasami ośrodka narciarskiego. Cieszę się bardzo, że zdecydowaliśmy się na wycieczkę od strony słowackiej. Zjazd z wierzchołka początkowo jest w nawet miłym śniegu, ale jednak trochę hamującym ... no i wiadomo, jak to przy szczycie Pilska - jest dosyć płasko. Przez las idzie nam niespodziewanie dobrze, nawet da się chwilami zjechać z drogi i nie uszkodzić nart. Jak na pierwszą wycieczkę narciarską sezonu, było całkiem poprawnie. No i miło było się trochę zmęczyć; wyszło 700 Hm. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + 56 osób z różnych klubów speleo i taternickich|11 - 12 01 2025}}&lt;br /&gt;
Po zawodach przez chwilkę wahaliśmy się czy mamy jeszcze spręż by podejść niemal drugie tyle (477 m przewyższenia i 5 km) na biwak zimowy pod Magurkę Radziechowską. Trochę bez przekonania jedziemy jednak do Radziechow skąd planowaliśmy start na miejsce biwakowe, które Jurek Ganszer z SBB wyznaczył na spotkanie ludzi z klubów speleo i taternickich. Prawie cały dystans podchodzimy na nartach w szalejącej zadymce śnieżnej. Przed wejściem do lasu gdzieś zmoczyliśmy foki więc podejście przy klejącym się do fok śniegu jest masakrą. Przed północą dowlekamy się do biwakowego ogniska (niemal 1000 m. n.p.m.), gdzie spotykamy naszych przyjaciół m. in. z SBB. Rozbijamy nie bez trudu namiot i niemal od razu kładziemy się spać. Zrobiliśmy dzisiaj 1030 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nazajutrz rano robimy grupowe zdjęcie pozowane i pakujemy się do powrotu. Wracamy tym samym szlakiem, który od wczoraj został kompletnie zasypany i poruszanie się w kopnym śniegu lekko w dół nastręcza trochę trudności. Na stromym kamienistym i wąskim odcinku zdejmujemy narty by potem znów na nartach zjechać aż do auta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Relacja SBB: https://speleobielsko.pl/sprawozdania/item/6635-2025-01-11-12-biwak-zimowy-nr-31-beskid-slaski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Vertical Night Race|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2025}}&lt;br /&gt;
Start p.k. w nocnych zawodach skiturowych (Puchar Polsk PZA, zawody organizowane przez Kandahar Chorzów). Z Soliska trasą zjazdową podejście na Mł. Skrzyczne. Daje to 554 m przewyższenia i 3,11 km dystansu. Limit czasowy był 1 godz. 20 min. Wyrobiliśmy się w 49 min. Teresa dzielnie mnie goniła i choć w kilku miejscach ciut czekałem aby nie zbłądziła to i tak zasługuje na uznanie. Spotykamy tu parę znajomych. Cały czas kurniawa + śnieg z armatek. Zjazd bez gogli w tych warunkach, w ciemnościach był większym wyzwaniem niż podchodzenie. Dopiero w aucie na parkingu doszliśmy do siebie. A czekał nas jeszcze biwak zimowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Jaskinia Wiślanka + skitura na Cienków|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2025}}&lt;br /&gt;
Do jaskini o dziwo podchodzimy po mokrym śniegu (wokół właściwie go nie było). Po odszukaniu (nie tak ewidentnie) otworu wchodzimy studzienką i penetrujemy dwie salki. Do ciasnot się nie pchamy. Później podjeżdżamy pod Cienków gdzie naśnieżone są tylko nartostrady. Podchodzimy bokiem by później zrobić fajny zjazd. Ludzi na stoku zaledwie kilku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FWislanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Świniorka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Inauguracja sezonu skiturowego. Krótki wypad w góry bo dopadało trochę śniegu. Z Brennej Leśnicy podejście leśnymi drogami na grzbiet między Orłową a Świniorką (700). Śniegu ok. 15 cm. Na podejście na fokach starczy lecz na zjazd stanowczo za mało. Wszędzie wystają kamienie więc część grzbietowego szlaku schodzimy z nartami w rękach. Na Świniorce są naśnieżane trasy ośrodka narciarskiego. Armatki pracowały lecz nikt tam jeszcze nie zjeżdżał. Zjazd dość trudny po różnych śniegach typu twardo/miękko. W padającym śniegu windujemy się jeszcze na przeciwległy skłon doliny Leśnicy i od góry fajnym już zjazdem docieramy do auta. 375 m przewyższenia, 7 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FSwiniorka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Piwnica Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; oraz sporo osób ze środowiska, w tym kilka osób z Golla: Mewa, Sonia i Witek|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Generalnie to wydaje mi się, że przez Święta ludzie zjedli za dużo serniczka i bali się mojej propozycji pójścia w Ciasne Kominy w jaskini Miętusiej. W związku z czym musiałem zastosować plan B. Zadzwoniłem do Piotra G. z WKTJ-u, który planował front robót przez długi weekend w Piwnicy Miętusiej, i potwierdził mi, że będzie robótka dla mnie. Tak więc w niedzielę podjechałem do Kir, gdzie z parkingu zgarnęła mnie ekipa z Mewą i poszliśmy do jaskini. Podejście dojść upierdliwe, bo troszkę nowego śniegu dosypało, temperatura z rana -15C i dodatkowo wiatr. Na szczęście nie było to długie podejście, a jaskinia posiada miłą przebieralnię. Ostatecznie zostałem przydzielony do grupy kopaczy i poszliśmy na przodek zwany Jacuzzi, który był niespełna 15-20 min. od wejścia. Sam proces kopania był w pełni zautomatyzowany (w kopanie i transport urobku, było zaangażowanych sześć osób), jednak po 4h leżenia na mokrym błotku każdy z nas poczuł dyskomfort termiczny. Po wspólnym posiłku i herbatce grupa zdecydowała o powrocie. Czułem troszkę niedosyt, bo zwiedziłem ułamek tej jaskini, ale dobrze było się przejść na prostą akcję i poznać nowych ludzi z różnych klubów i patenty na kopanie. Reasumując mile spędzona niedziela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|WŁOCHY: Transardynia rowerem |&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|27 12 2024 - 05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Mimo &amp;quot;grudniowych&amp;quot; warunków pogodowych, które jak się przekonaliśmy również w Śródziemnomorzu mogą być dość szczególne,  zdecydowaliśmy się na pokonanie szlaku rowerowego Transsardynia. Szlak ten oryginalnie prowadzi przez wschodnią górzystą część wyspy i łączy dwa duże miasta Sardyni: Olbię i Cagliari, na dystanie ok 400 km.  Szlak ma wiele odnóg i alternatyw, a w naszym przypadku jako że nie było aktualnie możliwości transportu rowerów pociągiem do Olbi, decydujemy się na trasę Sassari - Cagliari by od pewnego momentu następnie stricte trzymać szlaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Późnym wieczorem przylatujemy do Cagliari. Następnego dnia wypożyczamy rowery w które mieliśmy zarezerwowane już z parodniowym wyprzedzeniem i zaraz potem udajemy się pociągiem do miasta Sassari na północnym wschodzie wyspy. Nazajutrz już ruszamy w drogę na dwóch kółkach. Pierwsze dwa etapy pokonujemy bardzo urozmaiconym terenem, po części poruszając się szlakiem pieszym do Santiago lub z rzadka mało uczęszczanymi asfaltami. Jedynie przed wjazdem do miast Ozieri i Nuoro na drodze jest dość spory ruch. W sylwestra robimy dosyć krótki etap do Orgosolo tym samym również wjeżdżamy na szlak Transsardynia. W Nowy Rok przy pięknym wschodzie słońca ruszamy w stronę miejscowości Villagrande Strisaili. Tego dnia zagłębiamy się w góry, a szlak miejscami pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Czasami jest to do pokonania trudny  trakt, trzeba znosić rowery lub pchać do góry. W czasie godzin porannych jest przymrozek który w drugiej połowie dnia tworzy niezły &amp;quot;maras&amp;quot;. Po noclegu w Villagrande jedziemy poprzez bardzo ciekawy rejon wspinaczkowy i krasowy w stronę miasteczka Jerzu. Pogoda nam dopisuje. Choć puchowa kurtka okazuje się niezbędnikiem prawie przez całe dnie, nie spada nam ani jedna kropla deszczu. Po Jerzu jedziemy do Villasalto, po zjechaniu z asflatu za miastem Perdasdefogu pokonujemy interior ponad 30 km górskim szlakiem aż do Villasalto. Szlak bardzo urozmaicony, od wygodnego szutru do wyschniętego koryta rzeki po kamieniach i wąskie przecinki w lesie. Ostatni dzień to też przeprawa przez góry do miasta Sinnai już na przedmieściach Cagliari. Oddajemy wieczorem rowery, które się bardzo dobrze spisały. Obeszło się bez żadnych awarii. Następnego dnia udajemy się na chwile na plażę w Cagliari i późnym popołudniem lecimy z powrotem do Krakowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/Sardynia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - skałki okolic Ryczowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2025}}&lt;br /&gt;
Penetrujemy skałki góry Dupnica. Zaglądamy do jaskini Niski Tunel (nieopodal jest też wysoki). Później obchodzimy skałki Bazelowa, Małpia, Industrialna, Kacze, Brzuchatą Turnią. Na koniec obchodzimy Szczebel. Pusto, nikogo nie spotykamy. Mocno wiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FRyczow&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11942</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11942"/>
		<updated>2025-01-27T19:58:11Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''26 01 2025 ''' - SŁOWACJA: Tatry Zach. - Babky i Mnich J.&lt;br /&gt;
* '''19 01 2025 ''' - Beskid Sl. - Błatnia-Klimczok-Szyndzielnia&lt;br /&gt;
* '''19 01 2025 ''' - Beskid Żyw. - Pilsko&lt;br /&gt;
* '''19 01 2025 ''' - Beskid Żyw. - Boraczy Wierch&lt;br /&gt;
* '''11 - 12 01 2025 ''' - Beskid Śl. - biwak zimowy&lt;br /&gt;
* '''11 01 2025 ''' - Beskid Śl. - Vertical Night Race&lt;br /&gt;
* '''09 01 2025 ''' - Beskid Śl. - jaskinia Wiślanka&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11941</id>
		<title>Wyjazdy 2025</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11941"/>
		<updated>2025-01-27T19:56:42Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Mnich Jałowiecki i Babky|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ... |26 01 2025}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na parkingu w Bobreveckiej Vapenicy leżały tylko nędzne płaty śniegu a teren powyżej był szary, przypominając raczej koniec kwietnia niż stycznia. Narty zabieramy bardziej z przekory niż rozsądku. Podchodzimy dość wysoko (na 1200 m) &amp;quot;z buta&amp;quot; lecz potem nasze nastroje ulegają całkowitej zmianie. Zakładamy narty na nogi i nie zdejmujemy już ich aż do powrotu w to miejsce. Wychodzimy na nich na Jałowieckiego Mnicha (1460) opadającego do dol. Jałowieckiej pionową ścianą z magicznymi widokami na ten rejon Tatr. Powrotny zjazd na fokach do schroniska Pod Narużim. Po posiłku, dość stromym i niezbyt łatwym z uwagi na warunki podejściem windujemy się na masyw Babky. Łagodną, choć czasem najeżoną skałami granią osiągamy po śniegu jego kulminację (1566). Pogoda była piękna, śnieg puszczony choć u góry trochę zakleszczający. Zjazd rozległymi polanami po szeroko opadającej grani do szlaku wejściowego bardzo fajny choć troszkę wymagający. W radosnych nastrojach szybkim zjazdem osiągamy granicę śniegu i nawet powrotne ale i szybkie zejście &amp;quot;z buta&amp;quot; nie psuje już naszego humoru. Zatoczyliśmy fajną pętlę i zrobiliśmy 13 km i 900 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Błatnia-Klimczok-Szyndzielnia|Ola Rymarczyk, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;|19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie proponowana przez Olę godzina wyjazdu nie spotkała się z moim entuzjazmem. W końcu kto wyjeżdża na Błatnią o 5:30?? Wyjechałyśmy więc po 6 i był to o dziwo bardzo dobry pomysł. Ruszyłyśmy z Wapienicy. W schronisku na Błatniej byłyśmy nieco po 10 i mogłyśmy w spokoju delektować się górskim klimatem i ...pysznym obiadem. Po wyjściu ze schroniska napierały już tłumy, bo pogoda w tym dniu była niesamowita. Poza tym wiadomo...jest to jednak beskidzki klasyk :) Mimo tłumów było bardzo fajnie i treściwie-zrobiłyśmy 19 km pętlę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Spontanicznie decydujemy się na niedzielną skiturę. Nie do końca pewni warunków śniegowych w górach, wybieramy znany cel z równie znaną i ośnieżoną nartostradą. Wiedząc, że w obszarze kopuły szczytowej Pilska, warunki nie są za dobre i jest dużo wystającej kosówki, decydujemy się na wydłużenie podejścia podchodząc przecinkami w lesie pomiędzy zielonym, a żółtym szlakiem i zakończenie wycieczki na Hali Miziowej. Śnieg zmrożony, w wielu miejscach wystawały gałęzie lub przebijała woda, szliśmy raczej w cieniu, dopiero na Hali wygrzewamy się w słońcu (dosłownie, bo słonce tak grzało, ze wiele osób leżało w koszulkach na leżakach, wystawionych przed schroniskiem). Tam, po krótkiej przerwie zdejmujemy foki i zjeżdżamy w dół już po nartostradzie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Bacmańska Góra i Boraczy Wierch|Teresa, Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Wszystko w tym dniu było wręcz cudowne. Pogoda, warunki, pejzaże, temperatura, śnieg i jeszcze by można wymieniać trochę. Od odosobnionego parkingu w dol. Bystrej (poniżej Huty Złatna) ruszamy od razu na nartach bez szlaków na Bacmańską Górę (1058). Późnej obniżamy się na przełęcz i podchodzimy na Boraczy Wierch (1248). Pierwszych ludzi spotykamy dopiero na szlaku do Lipowskiej. Z szczytu zjeżdżamy po dość dobrych śniegach na Halę Bieguńską. Dalej do najniższego punktu hali i leśnymi duktami wprost w dół do doliny. O dziwo śniegu jest na tyle dużo, że bez przeszkód (typu kamienie, korzenie) fajnym zjazdem osiągamy dolinę. W Dolinie Śmierdzącego Potoku zatrzymujemy się przy źródle Matki Boskiej (potok zawdzięcza nazwę zawartości siarkowodoru w wodzie). Na nartach śmigamy aż do parkingu. 600 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/BoraczyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + 56 osób z różnych klubów speleo i taternickich|11 - 12 01 2025}}&lt;br /&gt;
Po zawodach przez chwilkę wahaliśmy się czy mamy jeszcze spręż by podejść niemal drugie tyle (477 m przewyższenia i 5 km) na biwak zimowy pod Magurkę Radziechowską. Trochę bez przekonania jedziemy jednak do Radziechow skąd planowaliśmy start na miejsce biwakowe, które Jurek Ganszer z SBB wyznaczył na spotkanie ludzi z klubów speleo i taternickich. Prawie cały dystans podchodzimy na nartach w szalejącej zadymce śnieżnej. Przed wejściem do lasu gdzieś zmoczyliśmy foki więc podejście przy klejącym się do fok śniegu jest masakrą. Przed północą dowlekamy się do biwakowego ogniska (niemal 1000 m. n.p.m.), gdzie spotykamy naszych przyjaciół m. in. z SBB. Rozbijamy nie bez trudu namiot i niemal od razu kładziemy się spać. Zrobiliśmy dzisiaj 1030 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nazajutrz rano robimy grupowe zdjęcie pozowane i pakujemy się do powrotu. Wracamy tym samym szlakiem, który od wczoraj został kompletnie zasypany i poruszanie się w kopnym śniegu lekko w dół nastręcza trochę trudności. Na stromym kamienistym i wąskim odcinku zdejmujemy narty by potem znów na nartach zjechać aż do auta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Relacja SBB: https://speleobielsko.pl/sprawozdania/item/6635-2025-01-11-12-biwak-zimowy-nr-31-beskid-slaski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Vertical Night Race|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2025}}&lt;br /&gt;
Start p.k. w nocnych zawodach skiturowych (Puchar Polsk PZA, zawody organizowane przez Kandahar Chorzów). Z Soliska trasą zjazdową podejście na Mł. Skrzyczne. Daje to 554 m przewyższenia i 3,11 km dystansu. Limit czasowy był 1 godz. 20 min. Wyrobiliśmy się w 49 min. Teresa dzielnie mnie goniła i choć w kilku miejscach ciut czekałem aby nie zbłądziła to i tak zasługuje na uznanie. Spotykamy tu parę znajomych. Cały czas kurniawa + śnieg z armatek. Zjazd bez gogli w tych warunkach, w ciemnościach był większym wyzwaniem niż podchodzenie. Dopiero w aucie na parkingu doszliśmy do siebie. A czekał nas jeszcze biwak zimowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Jaskinia Wiślanka + skitura na Cienków|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2025}}&lt;br /&gt;
Do jaskini o dziwo podchodzimy po mokrym śniegu (wokół właściwie go nie było). Po odszukaniu (nie tak ewidentnie) otworu wchodzimy studzienką i penetrujemy dwie salki. Do ciasnot się nie pchamy. Później podjeżdżamy pod Cienków gdzie naśnieżone są tylko nartostrady. Podchodzimy bokiem by później zrobić fajny zjazd. Ludzi na stoku zaledwie kilku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FWislanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Świniorka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Inauguracja sezonu skiturowego. Krótki wypad w góry bo dopadało trochę śniegu. Z Brennej Leśnicy podejście leśnymi drogami na grzbiet między Orłową a Świniorką (700). Śniegu ok. 15 cm. Na podejście na fokach starczy lecz na zjazd stanowczo za mało. Wszędzie wystają kamienie więc część grzbietowego szlaku schodzimy z nartami w rękach. Na Świniorce są naśnieżane trasy ośrodka narciarskiego. Armatki pracowały lecz nikt tam jeszcze nie zjeżdżał. Zjazd dość trudny po różnych śniegach typu twardo/miękko. W padającym śniegu windujemy się jeszcze na przeciwległy skłon doliny Leśnicy i od góry fajnym już zjazdem docieramy do auta. 375 m przewyższenia, 7 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FSwiniorka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Piwnica Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; oraz sporo osób ze środowiska, w tym kilka osób z Golla: Mewa, Sonia i Witek|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Generalnie to wydaje mi się, że przez Święta ludzie zjedli za dużo serniczka i bali się mojej propozycji pójścia w Ciasne Kominy w jaskini Miętusiej. W związku z czym musiałem zastosować plan B. Zadzwoniłem do Piotra G. z WKTJ-u, który planował front robót przez długi weekend w Piwnicy Miętusiej, i potwierdził mi, że będzie robótka dla mnie. Tak więc w niedzielę podjechałem do Kir, gdzie z parkingu zgarnęła mnie ekipa z Mewą i poszliśmy do jaskini. Podejście dojść upierdliwe, bo troszkę nowego śniegu dosypało, temperatura z rana -15C i dodatkowo wiatr. Na szczęście nie było to długie podejście, a jaskinia posiada miłą przebieralnię. Ostatecznie zostałem przydzielony do grupy kopaczy i poszliśmy na przodek zwany Jacuzzi, który był niespełna 15-20 min. od wejścia. Sam proces kopania był w pełni zautomatyzowany (w kopanie i transport urobku, było zaangażowanych sześć osób), jednak po 4h leżenia na mokrym błotku każdy z nas poczuł dyskomfort termiczny. Po wspólnym posiłku i herbatce grupa zdecydowała o powrocie. Czułem troszkę niedosyt, bo zwiedziłem ułamek tej jaskini, ale dobrze było się przejść na prostą akcję i poznać nowych ludzi z różnych klubów i patenty na kopanie. Reasumując mile spędzona niedziela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|WŁOCHY: Transardynia rowerem |&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|27 12 2024 - 05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Mimo &amp;quot;grudniowych&amp;quot; warunków pogodowych, które jak się przekonaliśmy również w Śródziemnomorzu mogą być dość szczególne,  zdecydowaliśmy się na pokonanie szlaku rowerowego Transsardynia. Szlak ten oryginalnie prowadzi przez wschodnią górzystą część wyspy i łączy dwa duże miasta Sardyni: Olbię i Cagliari, na dystanie ok 400 km.  Szlak ma wiele odnóg i alternatyw, a w naszym przypadku jako że nie było aktualnie możliwości transportu rowerów pociągiem do Olbi, decydujemy się na trasę Sassari - Cagliari by od pewnego momentu następnie stricte trzymać szlaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Późnym wieczorem przylatujemy do Cagliari. Następnego dnia wypożyczamy rowery w które mieliśmy zarezerwowane już z parodniowym wyprzedzeniem i zaraz potem udajemy się pociągiem do miasta Sassari na północnym wschodzie wyspy. Nazajutrz już ruszamy w drogę na dwóch kółkach. Pierwsze dwa etapy pokonujemy bardzo urozmaiconym terenem, po części poruszając się szlakiem pieszym do Santiago lub z rzadka mało uczęszczanymi asfaltami. Jedynie przed wjazdem do miast Ozieri i Nuoro na drodze jest dość spory ruch. W sylwestra robimy dosyć krótki etap do Orgosolo tym samym również wjeżdżamy na szlak Transsardynia. W Nowy Rok przy pięknym wschodzie słońca ruszamy w stronę miejscowości Villagrande Strisaili. Tego dnia zagłębiamy się w góry, a szlak miejscami pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Czasami jest to do pokonania trudny  trakt, trzeba znosić rowery lub pchać do góry. W czasie godzin porannych jest przymrozek który w drugiej połowie dnia tworzy niezły &amp;quot;maras&amp;quot;. Po noclegu w Villagrande jedziemy poprzez bardzo ciekawy rejon wspinaczkowy i krasowy w stronę miasteczka Jerzu. Pogoda nam dopisuje. Choć puchowa kurtka okazuje się niezbędnikiem prawie przez całe dnie, nie spada nam ani jedna kropla deszczu. Po Jerzu jedziemy do Villasalto, po zjechaniu z asflatu za miastem Perdasdefogu pokonujemy interior ponad 30 km górskim szlakiem aż do Villasalto. Szlak bardzo urozmaicony, od wygodnego szutru do wyschniętego koryta rzeki po kamieniach i wąskie przecinki w lesie. Ostatni dzień to też przeprawa przez góry do miasta Sinnai już na przedmieściach Cagliari. Oddajemy wieczorem rowery, które się bardzo dobrze spisały. Obeszło się bez żadnych awarii. Następnego dnia udajemy się na chwile na plażę w Cagliari i późnym popołudniem lecimy z powrotem do Krakowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/Sardynia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - skałki okolic Ryczowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2025}}&lt;br /&gt;
Penetrujemy skałki góry Dupnica. Zaglądamy do jaskini Niski Tunel (nieopodal jest też wysoki). Później obchodzimy skałki Bazelowa, Małpia, Industrialna, Kacze, Brzuchatą Turnią. Na koniec obchodzimy Szczebel. Pusto, nikogo nie spotykamy. Mocno wiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FRyczow&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11940</id>
		<title>Wyjazdy 2025</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11940"/>
		<updated>2025-01-27T19:56:19Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Mnich Jałowiecki i Babky|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ... |26 01 2025}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na parkingu w Bobreveckiej Vapenicy leżały tylko nędzne płaty śniegu a teren powyżej był szary, przypominając raczej koniec kwietnia niż stycznia. Narty zabieramy bardziej z przekory niż rozsądku. Podchodzimy dość wysoko (na 1200 m) &amp;quot;z buta&amp;quot; lecz potem nasze nastroje ulegają całkowitej zmianie. Zakładamy narty na nogi i nie zdejmujemy już ich aż do powrotu w to miejsce. Wychodzimy na nich na Jałowieckiego Mnicha (1460) opadającego do dol. Jałowieckiej pionową ścianą z magicznymi widokami na ten rejon Tatr. Powrotny zjazd na fokach do schroniska Pod Narużim. Po posiłku, dość stromym i niezbyt łatwym z uwagi na warunki podejściem windujemy się na masyw Babky. Łagodną, choć czasem najeżoną skałami granią osiągamy po śniegu jego kulminację (1566). Pogoda była piękna, śnieg puszczony choć u góry trochę zakleszczający. Zjazd rozległymi polanami po szeroko opadającej grani do szlaku wejściowego bardzo fajny choć troszkę wymagający. W radosnych nastrojach szybkim zjazdem osiągamy granicę śniegu i nawet powrotne ale i szybkie zejście &amp;quot;z buta&amp;quot; nie psuje już naszego humoru. Zatoczyliśmy fajną pętlę i zrobiliśmy 13 km i 900 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Błatnia-Klimczok-Szyndzielnia|Ola Rymarczyk, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;|19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie proponowana przez Olę godzina wyjazdu nie spotkała się z moim entuzjazmem. W końcu kto wyjeżdża na Błatnią o 5:30?? Wyjechałyśmy więc po 6 i był to o dziwo bardzo dobry pomysł. Ruszyłyśmy z Wapienicy. W schronisku na Błatniej byłyśmy nieco po 10 i mogłyśmy w spokoju delektować się górskim klimatem i ...pysznym obiadem. Po wyjściu ze schroniska napierały już tłumy, bo pogoda w tym dniu była niesamowita. Pozatym wiadomo...jest to jednak beskidzki klasyk :) Mimo tłumów było bardzo fajnie i treściwie-zrobiłyśmy 19 km pętlę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Spontanicznie decydujemy się na niedzielną skiturę. Nie do końca pewni warunków śniegowych w górach, wybieramy znany cel z równie znaną i ośnieżoną nartostradą. Wiedząc, że w obszarze kopuły szczytowej Pilska, warunki nie są za dobre i jest dużo wystającej kosówki, decydujemy się na wydłużenie podejścia podchodząc przecinkami w lesie pomiędzy zielonym, a żółtym szlakiem i zakończenie wycieczki na Hali Miziowej. Śnieg zmrożony, w wielu miejscach wystawały gałęzie lub przebijała woda, szliśmy raczej w cieniu, dopiero na Hali wygrzewamy się w słońcu (dosłownie, bo słonce tak grzało, ze wiele osób leżało w koszulkach na leżakach, wystawionych przed schroniskiem). Tam, po krótkiej przerwie zdejmujemy foki i zjeżdżamy w dół już po nartostradzie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Bacmańska Góra i Boraczy Wierch|Teresa, Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Wszystko w tym dniu było wręcz cudowne. Pogoda, warunki, pejzaże, temperatura, śnieg i jeszcze by można wymieniać trochę. Od odosobnionego parkingu w dol. Bystrej (poniżej Huty Złatna) ruszamy od razu na nartach bez szlaków na Bacmańską Górę (1058). Późnej obniżamy się na przełęcz i podchodzimy na Boraczy Wierch (1248). Pierwszych ludzi spotykamy dopiero na szlaku do Lipowskiej. Z szczytu zjeżdżamy po dość dobrych śniegach na Halę Bieguńską. Dalej do najniższego punktu hali i leśnymi duktami wprost w dół do doliny. O dziwo śniegu jest na tyle dużo, że bez przeszkód (typu kamienie, korzenie) fajnym zjazdem osiągamy dolinę. W Dolinie Śmierdzącego Potoku zatrzymujemy się przy źródle Matki Boskiej (potok zawdzięcza nazwę zawartości siarkowodoru w wodzie). Na nartach śmigamy aż do parkingu. 600 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/BoraczyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + 56 osób z różnych klubów speleo i taternickich|11 - 12 01 2025}}&lt;br /&gt;
Po zawodach przez chwilkę wahaliśmy się czy mamy jeszcze spręż by podejść niemal drugie tyle (477 m przewyższenia i 5 km) na biwak zimowy pod Magurkę Radziechowską. Trochę bez przekonania jedziemy jednak do Radziechow skąd planowaliśmy start na miejsce biwakowe, które Jurek Ganszer z SBB wyznaczył na spotkanie ludzi z klubów speleo i taternickich. Prawie cały dystans podchodzimy na nartach w szalejącej zadymce śnieżnej. Przed wejściem do lasu gdzieś zmoczyliśmy foki więc podejście przy klejącym się do fok śniegu jest masakrą. Przed północą dowlekamy się do biwakowego ogniska (niemal 1000 m. n.p.m.), gdzie spotykamy naszych przyjaciół m. in. z SBB. Rozbijamy nie bez trudu namiot i niemal od razu kładziemy się spać. Zrobiliśmy dzisiaj 1030 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nazajutrz rano robimy grupowe zdjęcie pozowane i pakujemy się do powrotu. Wracamy tym samym szlakiem, który od wczoraj został kompletnie zasypany i poruszanie się w kopnym śniegu lekko w dół nastręcza trochę trudności. Na stromym kamienistym i wąskim odcinku zdejmujemy narty by potem znów na nartach zjechać aż do auta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Relacja SBB: https://speleobielsko.pl/sprawozdania/item/6635-2025-01-11-12-biwak-zimowy-nr-31-beskid-slaski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Vertical Night Race|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2025}}&lt;br /&gt;
Start p.k. w nocnych zawodach skiturowych (Puchar Polsk PZA, zawody organizowane przez Kandahar Chorzów). Z Soliska trasą zjazdową podejście na Mł. Skrzyczne. Daje to 554 m przewyższenia i 3,11 km dystansu. Limit czasowy był 1 godz. 20 min. Wyrobiliśmy się w 49 min. Teresa dzielnie mnie goniła i choć w kilku miejscach ciut czekałem aby nie zbłądziła to i tak zasługuje na uznanie. Spotykamy tu parę znajomych. Cały czas kurniawa + śnieg z armatek. Zjazd bez gogli w tych warunkach, w ciemnościach był większym wyzwaniem niż podchodzenie. Dopiero w aucie na parkingu doszliśmy do siebie. A czekał nas jeszcze biwak zimowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Jaskinia Wiślanka + skitura na Cienków|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2025}}&lt;br /&gt;
Do jaskini o dziwo podchodzimy po mokrym śniegu (wokół właściwie go nie było). Po odszukaniu (nie tak ewidentnie) otworu wchodzimy studzienką i penetrujemy dwie salki. Do ciasnot się nie pchamy. Później podjeżdżamy pod Cienków gdzie naśnieżone są tylko nartostrady. Podchodzimy bokiem by później zrobić fajny zjazd. Ludzi na stoku zaledwie kilku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FWislanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Świniorka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Inauguracja sezonu skiturowego. Krótki wypad w góry bo dopadało trochę śniegu. Z Brennej Leśnicy podejście leśnymi drogami na grzbiet między Orłową a Świniorką (700). Śniegu ok. 15 cm. Na podejście na fokach starczy lecz na zjazd stanowczo za mało. Wszędzie wystają kamienie więc część grzbietowego szlaku schodzimy z nartami w rękach. Na Świniorce są naśnieżane trasy ośrodka narciarskiego. Armatki pracowały lecz nikt tam jeszcze nie zjeżdżał. Zjazd dość trudny po różnych śniegach typu twardo/miękko. W padającym śniegu windujemy się jeszcze na przeciwległy skłon doliny Leśnicy i od góry fajnym już zjazdem docieramy do auta. 375 m przewyższenia, 7 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FSwiniorka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Piwnica Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; oraz sporo osób ze środowiska, w tym kilka osób z Golla: Mewa, Sonia i Witek|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Generalnie to wydaje mi się, że przez Święta ludzie zjedli za dużo serniczka i bali się mojej propozycji pójścia w Ciasne Kominy w jaskini Miętusiej. W związku z czym musiałem zastosować plan B. Zadzwoniłem do Piotra G. z WKTJ-u, który planował front robót przez długi weekend w Piwnicy Miętusiej, i potwierdził mi, że będzie robótka dla mnie. Tak więc w niedzielę podjechałem do Kir, gdzie z parkingu zgarnęła mnie ekipa z Mewą i poszliśmy do jaskini. Podejście dojść upierdliwe, bo troszkę nowego śniegu dosypało, temperatura z rana -15C i dodatkowo wiatr. Na szczęście nie było to długie podejście, a jaskinia posiada miłą przebieralnię. Ostatecznie zostałem przydzielony do grupy kopaczy i poszliśmy na przodek zwany Jacuzzi, który był niespełna 15-20 min. od wejścia. Sam proces kopania był w pełni zautomatyzowany (w kopanie i transport urobku, było zaangażowanych sześć osób), jednak po 4h leżenia na mokrym błotku każdy z nas poczuł dyskomfort termiczny. Po wspólnym posiłku i herbatce grupa zdecydowała o powrocie. Czułem troszkę niedosyt, bo zwiedziłem ułamek tej jaskini, ale dobrze było się przejść na prostą akcję i poznać nowych ludzi z różnych klubów i patenty na kopanie. Reasumując mile spędzona niedziela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|WŁOCHY: Transardynia rowerem |&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|27 12 2024 - 05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Mimo &amp;quot;grudniowych&amp;quot; warunków pogodowych, które jak się przekonaliśmy również w Śródziemnomorzu mogą być dość szczególne,  zdecydowaliśmy się na pokonanie szlaku rowerowego Transsardynia. Szlak ten oryginalnie prowadzi przez wschodnią górzystą część wyspy i łączy dwa duże miasta Sardyni: Olbię i Cagliari, na dystanie ok 400 km.  Szlak ma wiele odnóg i alternatyw, a w naszym przypadku jako że nie było aktualnie możliwości transportu rowerów pociągiem do Olbi, decydujemy się na trasę Sassari - Cagliari by od pewnego momentu następnie stricte trzymać szlaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Późnym wieczorem przylatujemy do Cagliari. Następnego dnia wypożyczamy rowery w które mieliśmy zarezerwowane już z parodniowym wyprzedzeniem i zaraz potem udajemy się pociągiem do miasta Sassari na północnym wschodzie wyspy. Nazajutrz już ruszamy w drogę na dwóch kółkach. Pierwsze dwa etapy pokonujemy bardzo urozmaiconym terenem, po części poruszając się szlakiem pieszym do Santiago lub z rzadka mało uczęszczanymi asfaltami. Jedynie przed wjazdem do miast Ozieri i Nuoro na drodze jest dość spory ruch. W sylwestra robimy dosyć krótki etap do Orgosolo tym samym również wjeżdżamy na szlak Transsardynia. W Nowy Rok przy pięknym wschodzie słońca ruszamy w stronę miejscowości Villagrande Strisaili. Tego dnia zagłębiamy się w góry, a szlak miejscami pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Czasami jest to do pokonania trudny  trakt, trzeba znosić rowery lub pchać do góry. W czasie godzin porannych jest przymrozek który w drugiej połowie dnia tworzy niezły &amp;quot;maras&amp;quot;. Po noclegu w Villagrande jedziemy poprzez bardzo ciekawy rejon wspinaczkowy i krasowy w stronę miasteczka Jerzu. Pogoda nam dopisuje. Choć puchowa kurtka okazuje się niezbędnikiem prawie przez całe dnie, nie spada nam ani jedna kropla deszczu. Po Jerzu jedziemy do Villasalto, po zjechaniu z asflatu za miastem Perdasdefogu pokonujemy interior ponad 30 km górskim szlakiem aż do Villasalto. Szlak bardzo urozmaicony, od wygodnego szutru do wyschniętego koryta rzeki po kamieniach i wąskie przecinki w lesie. Ostatni dzień to też przeprawa przez góry do miasta Sinnai już na przedmieściach Cagliari. Oddajemy wieczorem rowery, które się bardzo dobrze spisały. Obeszło się bez żadnych awarii. Następnego dnia udajemy się na chwile na plażę w Cagliari i późnym popołudniem lecimy z powrotem do Krakowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/Sardynia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - skałki okolic Ryczowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2025}}&lt;br /&gt;
Penetrujemy skałki góry Dupnica. Zaglądamy do jaskini Niski Tunel (nieopodal jest też wysoki). Później obchodzimy skałki Bazelowa, Małpia, Industrialna, Kacze, Brzuchatą Turnią. Na koniec obchodzimy Szczebel. Pusto, nikogo nie spotykamy. Mocno wiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FRyczow&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11939</id>
		<title>Wyjazdy 2025</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11939"/>
		<updated>2025-01-27T19:55:26Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Mnich Jałowiecki i Babky|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ... |26 01 2025}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na parkingu w Bobreveckiej Vapenicy leżały tylko nędzne płaty śniegu a teren powyżej był szary, przypominając raczej koniec kwietnia niż stycznia. Narty zabieramy bardziej z przekory niż rozsądku. Podchodzimy dość wysoko (na 1200 m) &amp;quot;z buta&amp;quot; lecz potem nasze nastroje ulegają całkowitej zmianie. Zakładamy narty na nogi i nie zdejmujemy już ich aż do powrotu w to miejsce. Wychodzimy na nich na Jałowieckiego Mnicha (1460) opadającego do dol. Jałowieckiej pionową ścianą z magicznymi widokami na ten rejon Tatr. Powrotny zjazd na fokach do schroniska Pod Narużim. Po posiłku, dość stromym i niezbyt łatwym z uwagi na warunki podejściem windujemy się na masyw Babky. Łagodną, choć czasem najeżoną skałami granią osiągamy po śniegu jego kulminację (1566). Pogoda była piękna, śnieg puszczony choć u góry trochę zakleszczający. Zjazd rozległymi polanami po szeroko opadającej grani do szlaku wejściowego bardzo fajny choć troszkę wymagający. W radosnych nastrojach szybkim zjazdem osiągamy granicę śniegu i nawet powrotne ale i szybkie zejście &amp;quot;z buta&amp;quot; nie psuje już naszego humoru. Zatoczyliśmy fajną pętlę i zrobiliśmy 13 km i 900 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Błatnia-Klimczok-Szyndzielnia|Ola Rymarczyk, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;|19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie proponowana przez Olę godzina wyjazdu nie spotkała się z moim entuzjazmem. W końcu kto wyjeżdża na Błatnią o 5:30?? Wyjechałyśmy więc po 6 i był to o dziwo bardzo dobry pomysł. Ruszyłyśmy z Wapienicy. W schronisku na Błatniej byłyśmy nieco po 10 i mogłyśmy w spokoju delektować się górskim klimatem i ...pysznym obiadem. Po wyjściu ze schroniska napierały już tłumy, bo pogoda w tym dniu była niesamowita, a poza tym wiadomo..jest to jednak beskidzki klasyk :) Mimo tłumów było bardzo fajnie i treściwie-zrobiłyśmy 19 km pętlę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Spontanicznie decydujemy się na niedzielną skiturę. Nie do końca pewni warunków śniegowych w górach, wybieramy znany cel z równie znaną i ośnieżoną nartostradą. Wiedząc, że w obszarze kopuły szczytowej Pilska, warunki nie są za dobre i jest dużo wystającej kosówki, decydujemy się na wydłużenie podejścia podchodząc przecinkami w lesie pomiędzy zielonym, a żółtym szlakiem i zakończenie wycieczki na Hali Miziowej. Śnieg zmrożony, w wielu miejscach wystawały gałęzie lub przebijała woda, szliśmy raczej w cieniu, dopiero na Hali wygrzewamy się w słońcu (dosłownie, bo słonce tak grzało, ze wiele osób leżało w koszulkach na leżakach, wystawionych przed schroniskiem). Tam, po krótkiej przerwie zdejmujemy foki i zjeżdżamy w dół już po nartostradzie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Bacmańska Góra i Boraczy Wierch|Teresa, Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Wszystko w tym dniu było wręcz cudowne. Pogoda, warunki, pejzaże, temperatura, śnieg i jeszcze by można wymieniać trochę. Od odosobnionego parkingu w dol. Bystrej (poniżej Huty Złatna) ruszamy od razu na nartach bez szlaków na Bacmańską Górę (1058). Późnej obniżamy się na przełęcz i podchodzimy na Boraczy Wierch (1248). Pierwszych ludzi spotykamy dopiero na szlaku do Lipowskiej. Z szczytu zjeżdżamy po dość dobrych śniegach na Halę Bieguńską. Dalej do najniższego punktu hali i leśnymi duktami wprost w dół do doliny. O dziwo śniegu jest na tyle dużo, że bez przeszkód (typu kamienie, korzenie) fajnym zjazdem osiągamy dolinę. W Dolinie Śmierdzącego Potoku zatrzymujemy się przy źródle Matki Boskiej (potok zawdzięcza nazwę zawartości siarkowodoru w wodzie). Na nartach śmigamy aż do parkingu. 600 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/BoraczyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + 56 osób z różnych klubów speleo i taternickich|11 - 12 01 2025}}&lt;br /&gt;
Po zawodach przez chwilkę wahaliśmy się czy mamy jeszcze spręż by podejść niemal drugie tyle (477 m przewyższenia i 5 km) na biwak zimowy pod Magurkę Radziechowską. Trochę bez przekonania jedziemy jednak do Radziechow skąd planowaliśmy start na miejsce biwakowe, które Jurek Ganszer z SBB wyznaczył na spotkanie ludzi z klubów speleo i taternickich. Prawie cały dystans podchodzimy na nartach w szalejącej zadymce śnieżnej. Przed wejściem do lasu gdzieś zmoczyliśmy foki więc podejście przy klejącym się do fok śniegu jest masakrą. Przed północą dowlekamy się do biwakowego ogniska (niemal 1000 m. n.p.m.), gdzie spotykamy naszych przyjaciół m. in. z SBB. Rozbijamy nie bez trudu namiot i niemal od razu kładziemy się spać. Zrobiliśmy dzisiaj 1030 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nazajutrz rano robimy grupowe zdjęcie pozowane i pakujemy się do powrotu. Wracamy tym samym szlakiem, który od wczoraj został kompletnie zasypany i poruszanie się w kopnym śniegu lekko w dół nastręcza trochę trudności. Na stromym kamienistym i wąskim odcinku zdejmujemy narty by potem znów na nartach zjechać aż do auta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Relacja SBB: https://speleobielsko.pl/sprawozdania/item/6635-2025-01-11-12-biwak-zimowy-nr-31-beskid-slaski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Vertical Night Race|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2025}}&lt;br /&gt;
Start p.k. w nocnych zawodach skiturowych (Puchar Polsk PZA, zawody organizowane przez Kandahar Chorzów). Z Soliska trasą zjazdową podejście na Mł. Skrzyczne. Daje to 554 m przewyższenia i 3,11 km dystansu. Limit czasowy był 1 godz. 20 min. Wyrobiliśmy się w 49 min. Teresa dzielnie mnie goniła i choć w kilku miejscach ciut czekałem aby nie zbłądziła to i tak zasługuje na uznanie. Spotykamy tu parę znajomych. Cały czas kurniawa + śnieg z armatek. Zjazd bez gogli w tych warunkach, w ciemnościach był większym wyzwaniem niż podchodzenie. Dopiero w aucie na parkingu doszliśmy do siebie. A czekał nas jeszcze biwak zimowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Jaskinia Wiślanka + skitura na Cienków|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2025}}&lt;br /&gt;
Do jaskini o dziwo podchodzimy po mokrym śniegu (wokół właściwie go nie było). Po odszukaniu (nie tak ewidentnie) otworu wchodzimy studzienką i penetrujemy dwie salki. Do ciasnot się nie pchamy. Później podjeżdżamy pod Cienków gdzie naśnieżone są tylko nartostrady. Podchodzimy bokiem by później zrobić fajny zjazd. Ludzi na stoku zaledwie kilku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FWislanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Świniorka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Inauguracja sezonu skiturowego. Krótki wypad w góry bo dopadało trochę śniegu. Z Brennej Leśnicy podejście leśnymi drogami na grzbiet między Orłową a Świniorką (700). Śniegu ok. 15 cm. Na podejście na fokach starczy lecz na zjazd stanowczo za mało. Wszędzie wystają kamienie więc część grzbietowego szlaku schodzimy z nartami w rękach. Na Świniorce są naśnieżane trasy ośrodka narciarskiego. Armatki pracowały lecz nikt tam jeszcze nie zjeżdżał. Zjazd dość trudny po różnych śniegach typu twardo/miękko. W padającym śniegu windujemy się jeszcze na przeciwległy skłon doliny Leśnicy i od góry fajnym już zjazdem docieramy do auta. 375 m przewyższenia, 7 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FSwiniorka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Piwnica Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; oraz sporo osób ze środowiska, w tym kilka osób z Golla: Mewa, Sonia i Witek|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Generalnie to wydaje mi się, że przez Święta ludzie zjedli za dużo serniczka i bali się mojej propozycji pójścia w Ciasne Kominy w jaskini Miętusiej. W związku z czym musiałem zastosować plan B. Zadzwoniłem do Piotra G. z WKTJ-u, który planował front robót przez długi weekend w Piwnicy Miętusiej, i potwierdził mi, że będzie robótka dla mnie. Tak więc w niedzielę podjechałem do Kir, gdzie z parkingu zgarnęła mnie ekipa z Mewą i poszliśmy do jaskini. Podejście dojść upierdliwe, bo troszkę nowego śniegu dosypało, temperatura z rana -15C i dodatkowo wiatr. Na szczęście nie było to długie podejście, a jaskinia posiada miłą przebieralnię. Ostatecznie zostałem przydzielony do grupy kopaczy i poszliśmy na przodek zwany Jacuzzi, który był niespełna 15-20 min. od wejścia. Sam proces kopania był w pełni zautomatyzowany (w kopanie i transport urobku, było zaangażowanych sześć osób), jednak po 4h leżenia na mokrym błotku każdy z nas poczuł dyskomfort termiczny. Po wspólnym posiłku i herbatce grupa zdecydowała o powrocie. Czułem troszkę niedosyt, bo zwiedziłem ułamek tej jaskini, ale dobrze było się przejść na prostą akcję i poznać nowych ludzi z różnych klubów i patenty na kopanie. Reasumując mile spędzona niedziela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|WŁOCHY: Transardynia rowerem |&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|27 12 2024 - 05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Mimo &amp;quot;grudniowych&amp;quot; warunków pogodowych, które jak się przekonaliśmy również w Śródziemnomorzu mogą być dość szczególne,  zdecydowaliśmy się na pokonanie szlaku rowerowego Transsardynia. Szlak ten oryginalnie prowadzi przez wschodnią górzystą część wyspy i łączy dwa duże miasta Sardyni: Olbię i Cagliari, na dystanie ok 400 km.  Szlak ma wiele odnóg i alternatyw, a w naszym przypadku jako że nie było aktualnie możliwości transportu rowerów pociągiem do Olbi, decydujemy się na trasę Sassari - Cagliari by od pewnego momentu następnie stricte trzymać szlaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Późnym wieczorem przylatujemy do Cagliari. Następnego dnia wypożyczamy rowery w które mieliśmy zarezerwowane już z parodniowym wyprzedzeniem i zaraz potem udajemy się pociągiem do miasta Sassari na północnym wschodzie wyspy. Nazajutrz już ruszamy w drogę na dwóch kółkach. Pierwsze dwa etapy pokonujemy bardzo urozmaiconym terenem, po części poruszając się szlakiem pieszym do Santiago lub z rzadka mało uczęszczanymi asfaltami. Jedynie przed wjazdem do miast Ozieri i Nuoro na drodze jest dość spory ruch. W sylwestra robimy dosyć krótki etap do Orgosolo tym samym również wjeżdżamy na szlak Transsardynia. W Nowy Rok przy pięknym wschodzie słońca ruszamy w stronę miejscowości Villagrande Strisaili. Tego dnia zagłębiamy się w góry, a szlak miejscami pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Czasami jest to do pokonania trudny  trakt, trzeba znosić rowery lub pchać do góry. W czasie godzin porannych jest przymrozek który w drugiej połowie dnia tworzy niezły &amp;quot;maras&amp;quot;. Po noclegu w Villagrande jedziemy poprzez bardzo ciekawy rejon wspinaczkowy i krasowy w stronę miasteczka Jerzu. Pogoda nam dopisuje. Choć puchowa kurtka okazuje się niezbędnikiem prawie przez całe dnie, nie spada nam ani jedna kropla deszczu. Po Jerzu jedziemy do Villasalto, po zjechaniu z asflatu za miastem Perdasdefogu pokonujemy interior ponad 30 km górskim szlakiem aż do Villasalto. Szlak bardzo urozmaicony, od wygodnego szutru do wyschniętego koryta rzeki po kamieniach i wąskie przecinki w lesie. Ostatni dzień to też przeprawa przez góry do miasta Sinnai już na przedmieściach Cagliari. Oddajemy wieczorem rowery, które się bardzo dobrze spisały. Obeszło się bez żadnych awarii. Następnego dnia udajemy się na chwile na plażę w Cagliari i późnym popołudniem lecimy z powrotem do Krakowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/Sardynia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - skałki okolic Ryczowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2025}}&lt;br /&gt;
Penetrujemy skałki góry Dupnica. Zaglądamy do jaskini Niski Tunel (nieopodal jest też wysoki). Później obchodzimy skałki Bazelowa, Małpia, Industrialna, Kacze, Brzuchatą Turnią. Na koniec obchodzimy Szczebel. Pusto, nikogo nie spotykamy. Mocno wiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FRyczow&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11938</id>
		<title>Wyjazdy 2025</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2025&amp;diff=11938"/>
		<updated>2025-01-27T19:55:03Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Mnich Jałowiecki i Babky|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ... |26 01 2025}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na parkingu w Bobreveckiej Vapenicy leżały tylko nędzne płaty śniegu a teren powyżej był szary, przypominając raczej koniec kwietnia niż stycznia. Narty zabieramy bardziej z przekory niż rozsądku. Podchodzimy dość wysoko (na 1200 m) &amp;quot;z buta&amp;quot; lecz potem nasze nastroje ulegają całkowitej zmianie. Zakładamy narty na nogi i nie zdejmujemy już ich aż do powrotu w to miejsce. Wychodzimy na nich na Jałowieckiego Mnicha (1460) opadającego do dol. Jałowieckiej pionową ścianą z magicznymi widokami na ten rejon Tatr. Powrotny zjazd na fokach do schroniska Pod Narużim. Po posiłku, dość stromym i niezbyt łatwym z uwagi na warunki podejściem windujemy się na masyw Babky. Łagodną, choć czasem najeżoną skałami granią osiągamy po śniegu jego kulminację (1566). Pogoda była piękna, śnieg puszczony choć u góry trochę zakleszczający. Zjazd rozległymi polanami po szeroko opadającej grani do szlaku wejściowego bardzo fajny choć troszkę wymagający. W radosnych nastrojach szybkim zjazdem osiągamy granicę śniegu i nawet powrotne ale i szybkie zejście &amp;quot;z buta&amp;quot; nie psuje już naszego humoru. Zatoczyliśmy fajną pętlę i zrobiliśmy 13 km i 900 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Błatnia-Klimczok-Szyndzielnia|Ola Rymarczyk, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;|19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie proponowana przez Olę godzina wyjazdu nie spotkała się z moim entuzjazmem. W końcu kto wyjeżdża na Błatnią o 5:30?? Wyjechałyśmy więc po 6 i był to o dziwo bardzo dobry pomysł. Ruszyłyśmy w Wapienicy. W schronisku na Błatniej byłyśmy nieco po 10 i mogłyśmy w spokoju delektować się górskim klimatem i ...pysznym obiadem. Po wyjściu ze schroniska napierały już tłumy, bo pogoda w tym dniu była niesamowita, a poza tym wiadomo..jest to jednak beskidzki klasyk :) Mimo tłumów było bardzo fajnie i treściwie-zrobiłyśmy 19 km pętlę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Spontanicznie decydujemy się na niedzielną skiturę. Nie do końca pewni warunków śniegowych w górach, wybieramy znany cel z równie znaną i ośnieżoną nartostradą. Wiedząc, że w obszarze kopuły szczytowej Pilska, warunki nie są za dobre i jest dużo wystającej kosówki, decydujemy się na wydłużenie podejścia podchodząc przecinkami w lesie pomiędzy zielonym, a żółtym szlakiem i zakończenie wycieczki na Hali Miziowej. Śnieg zmrożony, w wielu miejscach wystawały gałęzie lub przebijała woda, szliśmy raczej w cieniu, dopiero na Hali wygrzewamy się w słońcu (dosłownie, bo słonce tak grzało, ze wiele osób leżało w koszulkach na leżakach, wystawionych przed schroniskiem). Tam, po krótkiej przerwie zdejmujemy foki i zjeżdżamy w dół już po nartostradzie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Bacmańska Góra i Boraczy Wierch|Teresa, Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; |19 01 2025}}&lt;br /&gt;
Wszystko w tym dniu było wręcz cudowne. Pogoda, warunki, pejzaże, temperatura, śnieg i jeszcze by można wymieniać trochę. Od odosobnionego parkingu w dol. Bystrej (poniżej Huty Złatna) ruszamy od razu na nartach bez szlaków na Bacmańską Górę (1058). Późnej obniżamy się na przełęcz i podchodzimy na Boraczy Wierch (1248). Pierwszych ludzi spotykamy dopiero na szlaku do Lipowskiej. Z szczytu zjeżdżamy po dość dobrych śniegach na Halę Bieguńską. Dalej do najniższego punktu hali i leśnymi duktami wprost w dół do doliny. O dziwo śniegu jest na tyle dużo, że bez przeszkód (typu kamienie, korzenie) fajnym zjazdem osiągamy dolinę. W Dolinie Śmierdzącego Potoku zatrzymujemy się przy źródle Matki Boskiej (potok zawdzięcza nazwę zawartości siarkowodoru w wodzie). Na nartach śmigamy aż do parkingu. 600 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/BoraczyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - biwak zimowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + 56 osób z różnych klubów speleo i taternickich|11 - 12 01 2025}}&lt;br /&gt;
Po zawodach przez chwilkę wahaliśmy się czy mamy jeszcze spręż by podejść niemal drugie tyle (477 m przewyższenia i 5 km) na biwak zimowy pod Magurkę Radziechowską. Trochę bez przekonania jedziemy jednak do Radziechow skąd planowaliśmy start na miejsce biwakowe, które Jurek Ganszer z SBB wyznaczył na spotkanie ludzi z klubów speleo i taternickich. Prawie cały dystans podchodzimy na nartach w szalejącej zadymce śnieżnej. Przed wejściem do lasu gdzieś zmoczyliśmy foki więc podejście przy klejącym się do fok śniegu jest masakrą. Przed północą dowlekamy się do biwakowego ogniska (niemal 1000 m. n.p.m.), gdzie spotykamy naszych przyjaciół m. in. z SBB. Rozbijamy nie bez trudu namiot i niemal od razu kładziemy się spać. Zrobiliśmy dzisiaj 1030 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nazajutrz rano robimy grupowe zdjęcie pozowane i pakujemy się do powrotu. Wracamy tym samym szlakiem, który od wczoraj został kompletnie zasypany i poruszanie się w kopnym śniegu lekko w dół nastręcza trochę trudności. Na stromym kamienistym i wąskim odcinku zdejmujemy narty by potem znów na nartach zjechać aż do auta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Relacja SBB: https://speleobielsko.pl/sprawozdania/item/6635-2025-01-11-12-biwak-zimowy-nr-31-beskid-slaski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FBiwak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Vertical Night Race|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2025}}&lt;br /&gt;
Start p.k. w nocnych zawodach skiturowych (Puchar Polsk PZA, zawody organizowane przez Kandahar Chorzów). Z Soliska trasą zjazdową podejście na Mł. Skrzyczne. Daje to 554 m przewyższenia i 3,11 km dystansu. Limit czasowy był 1 godz. 20 min. Wyrobiliśmy się w 49 min. Teresa dzielnie mnie goniła i choć w kilku miejscach ciut czekałem aby nie zbłądziła to i tak zasługuje na uznanie. Spotykamy tu parę znajomych. Cały czas kurniawa + śnieg z armatek. Zjazd bez gogli w tych warunkach, w ciemnościach był większym wyzwaniem niż podchodzenie. Dopiero w aucie na parkingu doszliśmy do siebie. A czekał nas jeszcze biwak zimowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Jaskinia Wiślanka + skitura na Cienków|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2025}}&lt;br /&gt;
Do jaskini o dziwo podchodzimy po mokrym śniegu (wokół właściwie go nie było). Po odszukaniu (nie tak ewidentnie) otworu wchodzimy studzienką i penetrujemy dwie salki. Do ciasnot się nie pchamy. Później podjeżdżamy pod Cienków gdzie naśnieżone są tylko nartostrady. Podchodzimy bokiem by później zrobić fajny zjazd. Ludzi na stoku zaledwie kilku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FWislanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Świniorka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Inauguracja sezonu skiturowego. Krótki wypad w góry bo dopadało trochę śniegu. Z Brennej Leśnicy podejście leśnymi drogami na grzbiet między Orłową a Świniorką (700). Śniegu ok. 15 cm. Na podejście na fokach starczy lecz na zjazd stanowczo za mało. Wszędzie wystają kamienie więc część grzbietowego szlaku schodzimy z nartami w rękach. Na Świniorce są naśnieżane trasy ośrodka narciarskiego. Armatki pracowały lecz nikt tam jeszcze nie zjeżdżał. Zjazd dość trudny po różnych śniegach typu twardo/miękko. W padającym śniegu windujemy się jeszcze na przeciwległy skłon doliny Leśnicy i od góry fajnym już zjazdem docieramy do auta. 375 m przewyższenia, 7 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FSwiniorka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Piwnica Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; oraz sporo osób ze środowiska, w tym kilka osób z Golla: Mewa, Sonia i Witek|05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Generalnie to wydaje mi się, że przez Święta ludzie zjedli za dużo serniczka i bali się mojej propozycji pójścia w Ciasne Kominy w jaskini Miętusiej. W związku z czym musiałem zastosować plan B. Zadzwoniłem do Piotra G. z WKTJ-u, który planował front robót przez długi weekend w Piwnicy Miętusiej, i potwierdził mi, że będzie robótka dla mnie. Tak więc w niedzielę podjechałem do Kir, gdzie z parkingu zgarnęła mnie ekipa z Mewą i poszliśmy do jaskini. Podejście dojść upierdliwe, bo troszkę nowego śniegu dosypało, temperatura z rana -15C i dodatkowo wiatr. Na szczęście nie było to długie podejście, a jaskinia posiada miłą przebieralnię. Ostatecznie zostałem przydzielony do grupy kopaczy i poszliśmy na przodek zwany Jacuzzi, który był niespełna 15-20 min. od wejścia. Sam proces kopania był w pełni zautomatyzowany (w kopanie i transport urobku, było zaangażowanych sześć osób), jednak po 4h leżenia na mokrym błotku każdy z nas poczuł dyskomfort termiczny. Po wspólnym posiłku i herbatce grupa zdecydowała o powrocie. Czułem troszkę niedosyt, bo zwiedziłem ułamek tej jaskini, ale dobrze było się przejść na prostą akcję i poznać nowych ludzi z różnych klubów i patenty na kopanie. Reasumując mile spędzona niedziela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|WŁOCHY: Transardynia rowerem |&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|27 12 2024 - 05 01 2025}}&lt;br /&gt;
Mimo &amp;quot;grudniowych&amp;quot; warunków pogodowych, które jak się przekonaliśmy również w Śródziemnomorzu mogą być dość szczególne,  zdecydowaliśmy się na pokonanie szlaku rowerowego Transsardynia. Szlak ten oryginalnie prowadzi przez wschodnią górzystą część wyspy i łączy dwa duże miasta Sardyni: Olbię i Cagliari, na dystanie ok 400 km.  Szlak ma wiele odnóg i alternatyw, a w naszym przypadku jako że nie było aktualnie możliwości transportu rowerów pociągiem do Olbi, decydujemy się na trasę Sassari - Cagliari by od pewnego momentu następnie stricte trzymać szlaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Późnym wieczorem przylatujemy do Cagliari. Następnego dnia wypożyczamy rowery w które mieliśmy zarezerwowane już z parodniowym wyprzedzeniem i zaraz potem udajemy się pociągiem do miasta Sassari na północnym wschodzie wyspy. Nazajutrz już ruszamy w drogę na dwóch kółkach. Pierwsze dwa etapy pokonujemy bardzo urozmaiconym terenem, po części poruszając się szlakiem pieszym do Santiago lub z rzadka mało uczęszczanymi asfaltami. Jedynie przed wjazdem do miast Ozieri i Nuoro na drodze jest dość spory ruch. W sylwestra robimy dosyć krótki etap do Orgosolo tym samym również wjeżdżamy na szlak Transsardynia. W Nowy Rok przy pięknym wschodzie słońca ruszamy w stronę miejscowości Villagrande Strisaili. Tego dnia zagłębiamy się w góry, a szlak miejscami pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Czasami jest to do pokonania trudny  trakt, trzeba znosić rowery lub pchać do góry. W czasie godzin porannych jest przymrozek który w drugiej połowie dnia tworzy niezły &amp;quot;maras&amp;quot;. Po noclegu w Villagrande jedziemy poprzez bardzo ciekawy rejon wspinaczkowy i krasowy w stronę miasteczka Jerzu. Pogoda nam dopisuje. Choć puchowa kurtka okazuje się niezbędnikiem prawie przez całe dnie, nie spada nam ani jedna kropla deszczu. Po Jerzu jedziemy do Villasalto, po zjechaniu z asflatu za miastem Perdasdefogu pokonujemy interior ponad 30 km górskim szlakiem aż do Villasalto. Szlak bardzo urozmaicony, od wygodnego szutru do wyschniętego koryta rzeki po kamieniach i wąskie przecinki w lesie. Ostatni dzień to też przeprawa przez góry do miasta Sinnai już na przedmieściach Cagliari. Oddajemy wieczorem rowery, które się bardzo dobrze spisały. Obeszło się bez żadnych awarii. Następnego dnia udajemy się na chwile na plażę w Cagliari i późnym popołudniem lecimy z powrotem do Krakowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2025/Sardynia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - skałki okolic Ryczowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2025}}&lt;br /&gt;
Penetrujemy skałki góry Dupnica. Zaglądamy do jaskini Niski Tunel (nieopodal jest też wysoki). Później obchodzimy skałki Bazelowa, Małpia, Industrialna, Kacze, Brzuchatą Turnią. Na koniec obchodzimy Szczebel. Pusto, nikogo nie spotykamy. Mocno wiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2025%2FRyczow&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11116</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11116"/>
		<updated>2023-09-26T06:46:07Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''17 09 2023 ''' – Jura - góra Bukowiec&lt;br /&gt;
* '''16 - 17 09 2023 ''' – Beskid Mał. - M3J&lt;br /&gt;
* '''10 09 2023 ''' – SŁOWACJA:Tatry Zach. - Rohacze&lt;br /&gt;
* '''10 09 2023 ''' – Tatry Wys. - Granaty&lt;br /&gt;
* '''05 - 08 09 2023 ''' – Bieszczady&lt;br /&gt;
* '''07 08 2023 ''' – Jura - wspin w Zubowych Skałach&lt;br /&gt;
* '''06 09 2023 ''' – SŁOWACJA: Tatry Wys. - Gerlach&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11115</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=11115"/>
		<updated>2023-09-26T06:44:53Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''17 09 2023 ''' – Jura - góra Bukowiec&lt;br /&gt;
* '''16 - 17 09 2023 ''' – Beskid Mał. - M3J&lt;br /&gt;
* '''10 09 2023 ''' – Tatry Zach. - Rohacze&lt;br /&gt;
* '''10 09 2023 ''' – Tatry Wys. - Granaty&lt;br /&gt;
* '''05 - 08 09 2023 ''' – Bieszczady&lt;br /&gt;
* '''07 08 2023 ''' – Jura - wspin w Zubowych Skałach&lt;br /&gt;
* '''06 09 2023 ''' – SŁOWACJA: Tatry Wys. - Gerlach&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2023&amp;diff=11114</id>
		<title>Wyjazdy 2023</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2023&amp;diff=11114"/>
		<updated>2023-09-26T06:43:20Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Maraton 3 jezior|Daniel Buli i &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|16-17 09 2023}} &lt;br /&gt;
Na początku tego roku zobaczyłem ogłoszenie o terminie tegorocznego Maratonu 3 Jezior (M3J), festiwalu biegowego organizowanego przez naszych przyjaciół Magdę i Staszka. Mając na uwadze, że w 2022 r. wkręciłem się w regularne bieganie, pomyślałem, że spróbuje swoich sił i w chwili podniecenia zapisałem się na 25 km bieg z Międzybrodzia Bialskiego, poprzez przełęcz pod Rogaczem, Czernichów, Jaworzynę, Kiczerę, Górę Żar do Porąbki (ok. 1400 m przewyższenia). Od tamtej pory starałem się swoje &amp;quot;treningi&amp;quot; dostosować pod wrześniowy bieg, co zaowocowały chyba dobrym debiutem. Pogoda sobotnia była cudna, choć dla nas biegaczy było odrobinę za ciepło, tak z 18C byłoby optymalne, ale lepsze to niż deszcz :) Na starcie wielkie emocje i super klimat, kiedy formuje się grupa 166 biegaczy, którzy wspólnie ruszają. W czasie pierwszych 3 km pokonuje się ponad 500 m przewyższenia, co powoduje, że grupa dzieli się na mniejsze podgrupki, które &amp;quot;biegną&amp;quot; w swoim tempie. Ja staram się dotrzymać kroku, lecz zostaje w tyle kiedy zaczynamy zbiegać w dół. Po dotarciu do Czernichowa trasa wiedzie przez most wiszący na drugą stronę Soły, gdzie czeka podobny ostry podbieg. Po drodze mijam moich wiernych kibiców w postaci Iwony i Karolci, która wyrywa się i wbiegła na trasę aby mnie przytulić, bo już chyba na tym etapie (8km) źle wyglądałem. Dalszą część trasy biegnę sam bądź w towarzystwie 4-5 osób, które maja podobne tempo. Przy 12 km mam pierwsze zwątpienie, czy starczy mi sił do końca biegu, ale po łyku wody spinam poślady i biegnę dalej. Kolejnym punktem kulminacyjnym było wbiegnięcie na Górę Żar (18km) gdzie po wypiciu elektrolitów z punktu regeneracyjnego i usłyszeniu dopingu ruszyłem w dół. W tym momencie zaczęły doskwierać mi obtarcia na piętach, które z każdym kilometrem były coraz bardziej dokuczliwe, co mnie trochę spowolniło. Na szczęście trasa już w większości biegła w dół. Na stadionie przy okrzykach  Iwony, Karoliny, Magdy i Staszka wbiegłem na linie mety. Mój czas wyniósł 3h 38 min. co dało tempo 8min 42s na kilometr oraz 64 miejsce na 157 zawodników, którzy ukończyli bieg. Z wyniku jestem zadowolony, choć w serduszku tliła się nadzieje na czas poniżej 3h30min, ale nie można mieć wszystkiego :)&lt;br /&gt;
Buli biegł w niedzielę na trasie 17km (1200 m przewyższenia). Start pokrywał się w większości z moją trasą, ale ostatecznie po przebiegnięciu przełęczy pod Czuplem i dotarciu do Czernichowa, ponownie wbiegał pod Rogacz i na metę do Międzybrodzia Bialskiego. Buli to już nie amator co ja i chłopak uzyskał wspaniałe 20 miejsce na 144 biegaczy z czasem 1h 52min (tempo 6min 37s) a 6. w swojej kategorii wiekowej. Chociaż jak stwierdził, jest pole do poprawy :)&lt;br /&gt;
Dziękujemy i gratulujemy Magdzie i Staszkowej pięknej imprezy sportowej, organizacja wzorowa, posiłek regeneracyjny przepyszny, a emocje niezapomniane! Do zobaczenia w przyszłym roku! :)&lt;br /&gt;
Strona zawodów: https://www.maraton3jezior.com/ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - góra Bukowiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|17 09 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo ciekawy obszar z kulminacją góry Bukowiec (361). Obchodzimy teren. Na południowym skłonie skalne wychodnie. W spękanych warstwach wapienia kilka otworów. W największej jaskini sporych rozmiarów sala. Ta jaskinia ma 2 otwory. Potem jeszcze odwiedzamy nieodległe Stawy Kaskadowe oraz Schronisko w Pogorzycach w masywie Góry Grodzisko (380). Teren jest pełen różnych dolinek, parowów i zapadlisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Bukowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - wycieczka na Rohacze|&amp;lt;u&amp;gt;Asia i Tomek Jaworscy&amp;lt;/u&amp;gt;|10 09 2023}} &lt;br /&gt;
Podjazd rowerem z parkingu pod wyciągami w Dolinie Rohackiej do schroniska Tatliakowa Chata. Po zostawieniu rowerów podejście na Rakoń, a następnie Wołowiec, Ostry Rohacz, Płaczliwy Rohacz do przełęczy Smutne Sedlo. Zejście niebieskim szlakiem do schroniska Tatliakowa Chata skąd zjazd rowerem do parkingu. Pogoda piękna, ludzi nie za dużo, pętla bardzo urokliwa. Zaliczone 16km oraz ponad 1500 m podejść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - wycieczka na Granaty|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 09 2023}} &lt;br /&gt;
Wciąż cudowna wręcz pogoda. Z Brzezin rowerami podjazd do Murowańca. Od dwóch lat &amp;quot;kocie łby&amp;quot; są wysypane szutrem więc podjazd rowerem stał się bardzo sensowny (w obie strony można zaoszczędzić 2 h). Zajmuje nam to 1 h 10 min. Potem już szlakami na Skrajny Granat. Dalej Pośredni i Zadni. Zejście do Murowańca i super zjazd do Brzezin (ok. 25 min). Szlaki dość rojne a przy Murowańu wręcz tłum. 1250 m deniwelacji i 21 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Granaty&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Zubowych Skałach|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Paweł Szołtysik|07 09 2023}} &lt;br /&gt;
Robimy kilka dróg w zakresie V+ - VI+.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Gerlach drogą Martina|Jan Kieczka, Tomasz Jaworski, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Paweł Szołtysik|06 09 2023}} &lt;br /&gt;
Wszystko zagrało jak należy. Z Tatrzańskiej Polanki jeszcze o zmroku podjazd rowerami do Śląskiego Domu (1665). O poranku podejście na Polski Grzebień (2200). Stąd przepiękną granią (tzw. Martinka, trdności II - III) przez m. in. Wielicki Szczyt (2319), Litowrowy Szczyt (2423), Lawinowy Szczyt (2606), Zadni Gerlach (2616) osiągamy króla Tatr - Gerlach (2655). Pogoda była cudowna. Sama Martinka zajęła nam nieco ponad 4 h. Większośc grani zrobiliśmy bez asekuracji. Po drodze 2 zjazdy. Od drugiego szliśmy już z lotną asekuracją. Grań bardzo lufciata, kilka miejsc czujnych. Generalnie szliśmy samą granią. Zejście Batyżowieckim Żlebem. Od Śląskiego Domu w kilka chwil rowerami śmigliśmy do parkingku. Z auta do auta - 12 h.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FMartinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - spacery|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;|05 - 08 09 2023}} &lt;br /&gt;
Parodniowa zmiana otoczenia, przy okazji wyjazdu Łukasza. Jestem zbyt obowiązkowa na to by ,,rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady&amp;quot;, więc pracę biorę ze sobą, a popołudnia wykorzystuję na spacery na pobliskich szlakach. Nocuję w Cisnej, skąd pierwszego dnia robię spacer na Wołosań. Szlak zaczyna się kawałek za moim apartamentem. Początkowo zieloną ścieżką przyrodniczą, dochodzę powyżej Bacówki pod Honem, do czerwonego szlaku. Tam mijam się z Łukaszem, który robi trasę z Duszatyna do Wołosatego (~90km). Początkowo ostro do góry, dalej granią. Całość udaje mi się zrobić w 4,20h - spieszę się, bo nie codzień wychodzę w góry dopiero o 14… Jednak pośpiech i 16km daje się  we znaki wieczorem i następnego dnia rano (mojemu czworonożnemu psijacielowi również). Dlatego następnego dnia wybieram trasę krótszą. Choć widokowo bardziej mi się podoba, to podejście jeszcze bardziej strome niż poprzedniego dnia. Dochodzę pod szczyt Warwosoki i tam robię krótka przerwę przed zejściem. Ostatniego dnia mam czas tylko na krótkie spacery w okolicy, nad rzekę i do lasu, żeby zdążyć odebrać Łukasza z Wołosatego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Fbieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szuter Master Górny Śląsk|&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 09 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szutry Górnego Śląska. Tak są i jest ich dużo i są w lasach. W myśl zasady „rowerki są szczęśliwe jak jeżdżą” 150 km poprzez Żor, Szczygłowice, Czerwionka- Leszczyny, Kuźnie Raciborską, Rudy i Rybnik. Piękna pętla głównie lasami. Pogoda idealna 20 stopni, zero deszczu, zero komarów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Szeroko pojęta Jura (Jaskinia Szmaragdowa, Jaskinia w Zielonej &lt;br /&gt;
Górze, Studnisko, Studnia Szpatowców)|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|03 09 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bartek potrzebuje kilku zdjęć jaskiniowych. Wypad więc ustalamy już na początku tygodnia. Ja dostaję przykaz, żeby zabrać koniecznie pomarańczowy kombinezon... No nic wiem, że będę się gotował, ale w końcu zdjęcia więc dostosowuję się. Początkowo mieliśmy podziałać w Racławicach, następnie przenieść się w okolicę Rodaków. Wyszło jednak zupełnie inaczej. Gdzieś w piątek Bartek poinformował, że zrobił wpis również na Studnisko... Spotykamy się u mnie w niedzielny poranek. Decydujemy, że jedziemy najpierw w stronę Studniska a później będziemy wracać. Ostatecznie Bartek wysuwa nieśmiało propozycję jaskini &lt;br /&gt;
Szmaragdowej. Błyskawicznie ją podłapuję. Jedziemy. Szybki spacer przez nieczynny kamieniołom i jesteśmy pod otworem. Szybkie przebieranie i wchodzimy dolnym otworem. Następnie zjeżdżamy nad jeziorko. Bartek jedzie pierwszy i rozstawia się ze sprzętem następnie ja, grzecznie wykonując komendy: stój, patrz w lewo, patrz do góry, więcej światła, mniej światła, połóż tam światło i tak dalej... Poziom wody dość niski. Poręczówka nad jeziorkiem umożliwiła by przejście na koniec korytarza, &lt;br /&gt;
jednak żaden z nas nie ma nic na przebranie, więc odpuszczamy ten pomysł (chodź bardzo kusił...). No to do góry i tym razem wychodzimy górnym otworem. Szybki powrót do samochodu. Bułeczka. I dalej w drogę w stronę gór sokolich. Przejeżdżamy przez Kusięta. Tym razem ja dostaję olśnienia. &amp;quot;Bartek przecież tu jest jakaś fajna jaskinia z fajnymi naciekami&amp;quot;. No jest - Jaskinia w Zielonej Górze. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć Bartek zawrócił i kierujemy się w stronę rezerwatu &lt;br /&gt;
Zielona Góra. Tu bierzemy tylko kombinezony, kaski i sprzęt foto. Błyskawicznie się przebieramy  i czmychamy do dziury. Gdy Bartek rozstawia Sprzęt w pierwszej sali, Ja zwiedzam kolejną z pięknymi naciekami. Szybka sesja (nie zwiedzamy wszystkich zakamarków) i wychodzimy. Dalej jedziemy w stronę Gór Sokolich. Łapiemy ostatnie wolne miejsce na parkingu i żwawo udajemy się pod otwór Studniska. Tu znowu przebieranki i w stałej kolejności na ten wyjazd do dziury. I znowu stój, patrz w lewo, prawo do góry, trochę niżej i tak dalej. W końcu obaj jesteśmy na dnie wlotówki. Odpuszczamy jednak dno. Przecież tego &lt;br /&gt;
dnia chodzi nam tylko o zdjęcia... No i wio do góry. Wychodzenie w gumowym kombinezonie wytopiło ze mnie całkiem sporo tłuszczyku... Przy otworze jak zwykle mnóstwo nietopeżowej młodzieży. No i znowu kombinezony i szpej do plecaków i do samochodu. Sprawdzamy trasę do Racławic. 1,5 h = zdecydowanie za długo. Co może  być bliżej. No jak co Podlesice. zastanów się tylko czy Studnia Szpatowców czy Żabia. Ostatecznie staje na Studni Szpatowców. No i tak jak poprzednio szybko &lt;br /&gt;
pod otwór. Przebieranki i szpejenie. Znowu Bartek przodem. Z tym że tu stój, patrz do góry, w lewo i prawo zaczęło się już na pochylni... W końcu udaje nam się zjechać na dno. Zdjęcia zrobione więc znowu czas do góry. Było trochę po 18. Bartek za moją namową zagląda jeszcze do szczeliny pomiędzy Wielką a Małą Studnią Szpatowców - ja przypadkowo trafiłem na ten obiekt podczas poprzedniej wizyty z Danielem więc już odpuszczam. W domu jestem około 20.00. Dzień całkiem owocny. Teraz tylko czekam na efekty zdjęciowe tego wypadu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jura - Góra Birów, Jura - Ryczów, Jura - Podzamcze  – Szkolenie wspinaczkowe  |Uczestnicy: Emanuel Soja, Mateusz Balcer, Miłosz Pawlik, &amp;lt;u&amp;gt;Michał Przybycień&amp;lt;/u&amp;gt;|29.08.2023 - 3.09.203}} &lt;br /&gt;
Wtorek:&lt;br /&gt;
Szkolenie zaczynamy bardzo złymi prognozami meteo, aczkolwiek jedziemy z nadzieją na wypogodzenie. Tuż po dojechaniu na parking przywitały nas grzmoty w okolicy i lekki deszcz. Nie tracąc czasu schowaliśmy się w jamie w której poznaliśmy podstawy wspinaczki. Pierwsze wspinanie na wędkę, później z asekuracją z dołu.&lt;br /&gt;
Na koniec dnia, nauka zjazdu na “kubku” .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa :&lt;br /&gt;
Po nocnych opadach, mocno mokre skały utrudniły wspinanie.&lt;br /&gt;
Nie przeszkodziło to nam w dalszej nauce. Przez cały dzień trenowaliśmy “wielowyciąg” drogami ubezpieczonymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czwartek :&lt;br /&gt;
Mając już wiedzę i umiejętności wspinaczkowe na drogach ubezpieczonych, Emek podjął temat wspinania na własnej asekuracji. Na początku teoria, później praktyka.&lt;br /&gt;
Resztę dnia spędziliśmy na wspinaniu z kośćmi, heksami i tricamami.&lt;br /&gt;
W międzyczasie uzupełniliśmy wiedzę na temat rodzajów stanowisk.&lt;br /&gt;
Zajęcia skończyliśmy idealnie - po 10 minutach zaczęła się ulewa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piątek  :&lt;br /&gt;
Dzień przywitał nas piękną pogodą, co pozytywnie zmotywowało wszystkich kursantów.&lt;br /&gt;
Od rana szlifowaliśmy wcześniej poznane umiejętności, aby w międzyczasie instruktor dołożył nam umiejętność asekuracji “kubkiem” ze stanowiska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sobota :&lt;br /&gt;
Dzień zaczęliśmy od nauki teorii - rodzaje lin, współczynnik odpadnięcia, rodzaje asekuracji.&lt;br /&gt;
Po zakończeniu zajęć teoretycznych, wróciliśmy do wspinania. Nowością dla nas było trawersowanie i asekuracja w trawersowaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niedziela :&lt;br /&gt;
Ostatni dzień szkolenia, zarazem najkrótszy jak i najbardziej wymagający. &lt;br /&gt;
Na początek poznanie różnych przyrządów asekuracyjnych, później nauka autoratownictwa we wspinaczce. Na tym kończymy nasz wymagający tydzień szkolenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKurs-wspin&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Ptasia|Łukasz Mazurek, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; i 3 grotołazów (Paweł, Bartek i Dorota z SDG)|27 08 2023}} &lt;br /&gt;
Koledzy z Dąbrowy zjeżdżają progiem i przy okazji krótkie wejście do Ptasiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. rowerem |&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|26 - 27 08 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda zapowiadała się kiepska – mocno burzowo, ale wolne jest teraz a kiedy następne?. W upalny sobotni ranek wyjazd z Mikołowa. Drogami rowerowymi kieruję się na Szarculę w Istebnej gdzie planuję nocleg na punkcie widokowym. Trasa wiedzie przez Pszczynę, Goczałkowice i Bielsko. Pierwsza burza dopada mnie za zalewem goczałkowickim, częściowo udaje mi się ją przeczekać pod zadaszeniem. Następnie w deszczu aż do Bielska. Prawdziwa jazda (góra-dół) zaczyna się dopiero po 100 km a kulminacją jest podjazd do Koniakowa (miejscami 17%). Po 124 km lokuję się na nocleg &lt;br /&gt;
z pięknym widokiem na jezioro Czerniańskie. Myślałem, że był to już koniecwrażenia i spokojnie dośpię do rana. Nocą (23.00, 1.30, 3.00)  przechodzą trzy bardzo spektakularne mega burze. Noo czegoś takiego nigdy nie widziałem i nie słyszałem, a parę razy już mnie postraszyło w górach. Dotrwałem do rana i wróciłem Wiślaną Trasą Rowerową do Strumienia, a następnie przez Suszec&lt;br /&gt;
i Orzesze do domu. Łącznie wyszło ok. 210 km. Dopiero wieczorem z radia dowiaduję się, że Wisła została dotkliwie dotknięta nocnymi burzami a straty szacowane są w dziesiątkach milionów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śnieżna|Łukasz Mazurek, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; i 4 grotołazów (3 dziewczyny i 1 chłopak z SW)|26 08 2023}} &lt;br /&gt;
Wrocławiacy szli do Dziadka. My z II Płytowca odbiliśmy pod Kominy Amoku. Bazowaliśmy na Polanie Rogoźniczańskiej. W nocy konkretna nawałnica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Grań Fajek|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek|25 08 2023}} &lt;br /&gt;
Wykorzystujemy ostatnie dni urlopu i postanawiamy wybrać się jeszcze w Tatry. Przyzwyczajeni do upalnej Czarnogóry (36st), nie potrafimy się przełamać na wyjście jaskiniowe ;) również decyzja pomiędzy trekingiem, a wspinaniem jest ciężka do podjęcia, dlatego idziemy na kompromis. Robimy Grań Fajek - bardzo łatwe i przyjemne wspinanie z Żółtej przełęczy do Pańszczyckiej przełęczy. Jedynym czynnikiem decydującym o tym, że mamy do czynienia rzeczywiście ze wspinaniem, jest obustronna ekspozycja i oczywiście końcowy zjazd z Fajki. Stamtąd kierujemy się na Orlą Perć i idziemy nią aż do przełęczy Krzyżne. Schodzimy doliną Pańszczycy (ależ ona się ciągnęła…) i do samochodu w Brzezinach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FgranFajek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA - Prealpy Delfinatu - Massif du Vercors|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska-Golicz (WKTJ)|19 - 23 08 2023}} &lt;br /&gt;
We Francji oficjalna fala upałów. Mieliśmy dużo szczęścia do zakwaterowania, bo nasza baza w Saint-Laurent-en-Royans była w &amp;quot;apartamencie&amp;quot; wydzielonym w starych zabudowaniach gospodarczych przez przedsiębiorczego Brytyjczyka, który przeprowadził się do Francji. Grube mury i okna w cieniu zapewniały przyjemny chłodek. Odwiedziliśmy dwie jaskinie. Najpierw Scialet du l'Appel. Tu potrzebne było trochę sprzętu, a szczególnie plakietek ze śrubkami. Dotarliśmy nieco za drugi wodospad, co zajęło nam jakieś sześć godzin. Potem był dzień na czytanie książek i relaks, w tym kąpiele w rzece przy prawosławnym klasztorze. Wybór taki sobie: albo mroźna górska rzeka, albo powietrze jak z piekarnika. We wtorek poszliśmy do Grotte des Ramats - podobno do syfonu tam i z powrotem 2h, a jeśli go obejść i zobaczyć całość, to i z 10h. Okazało się, że nawet obejście syfonu najwyraźniej wymaga totalnego zanurzenia; choć właściwie rzecz biorąc nie byłoby to nurkowanie i myślę nawet, że mógłbym zachować jedno suche ucho. Wobec tego zawróciliśmy, ale i tak było bardzo miło - zarówno sucha, jak i mokra część jaskini są niezwykle urokliwe; może trochę męczące są tylko błota pomiędzy nimi. Zrobiliśmy dużo zdjęć i długi piknik, więc wycieczka zajęła tak raczej 4 ze godziny. Oczywiście Vercors daleko, więc proporcje między czasem w jaskini a czasem podróży i innych czynności logistycznych wyszły, jakie wyszły. No ale co zrobić, można siedzieć w domu... :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Żar|Łukasz Mazurek, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|20 08 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z najgłęszych jaskiń jurajskich rozbudowana na sporej szczelinie z piętrem górnym i dolnym. Zjazd ok 35 m urozmaicony trawersem w niezbyt obszernej szczelinie. Na dole kilka zagruzowanych ciągów i szczelin. Na samym dole krótki zjazd do ślepej salki. Całość ok. 40 - 45 m deniwelacji i z 200 m długości. Akcja ciut więcej wymagająca jak na Jurę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FZar&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: wspin w Kalamarce|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Artur (os. tow.)|12 - 15 08 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kalamarka to Słowacki rejon wspinaczkowy położony 300km od Katowic, oferuje wyśmienite wspinanie w andezycie. Składa się z kilku sektorów z czego największe to Horné Skaly i Dolné Skaly. Znajdziemy tu dużo łatwego wspinania w przedziale 4-9 (słowacka wycena dróg) jednak trzeba się przygotować na &amp;quot;oszczędne&amp;quot; obicie dróg, większość pierwszych wpinek znajduje się na wysokości 5-8m, a drogi 18 metrowe często mają jedynie 3-4 ringi - bardzo dobry rejon do treningu psychy :). Wspinanie głównie po krawądkach, rysach, odciągach i w kominach. Bardzo dobre tarcie. Większość skał jest w cieniu więc rejon idealny na upały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Parkingi są darmowe i usytuowane w odległości ok 100m od skał. W internecie znalazłem dużo sprzecznych informacji na temat biwakowania. Na miejscu dowiedziałem się od słowackich wspinaczy i właściciela terenu, że można biwakować jedynie w pobliżu górnego parkingu. Jest tam miejsce na namiot i ognisko, a w okolicy dolnych skał jest studnia z wodą pitną (nie korzystałem więc nie wiem czy dobra) UWAGA w okolicy jest dużo niedźwiedzi o czym informują tabliczki. Robotnik leśny wracający o 21ej z lasu poinformował nas żebyśmy uważali bo widział w niedaleko niedźwiedzia więc emocje gwarantowane nie tylko podczas wspinania :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Droga dojazdowa w skały po betonowych płytach pod górę, mało przyjemna więc najlepiej nie kursować góra-dół.&lt;br /&gt;
W tygodniu cisza i spokój, weekendy wiadomo więcej ludzi.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W skrócie świetne wspinanie i piękna okolica. Polecam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKalamarka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - lustracja terenu|Łukasz Mazurek i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 08 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeczesaliśmy fragment terenu na południe od Ogrodzieńca zagladając do kilku dziur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Ptasia Studnia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Mateusz Golicz, Marcin (niezrzeszony)|14 08 2023}}&lt;br /&gt;
Pomysłów na poniedziałkowy wypad było kilka, bo skład osobowy się co chwilę zmieniał. Ostatecznie zadzwonił do mnie Mateusz i zaproponował wycieczkę do Ptasiej, na co chętnie przystałem. Wyjazd był bardzo wakacyjny, bo z Katowic ruszyliśmy ok. 7, a na szlak ruszyliśmy 9.30. Samo podejście poszło sprawnie, mimo żaru który się z nieba lał i po 2.45h byliśmy w przebieralni. Do samej jaskini weszliśmy ok 13. Celem była wycieczka do Parti CDN, w tym syfonu Pasożytów. Moja lekcja z tego wyjścia była taka, że warto się przylonżować do każdej poręczówki, bo noga może ujechać wszędzie. Na powierzchni byliśmy z powrotem po 19. Bardzo fajnie jest wyjść za dnia z jaskini, szczególnie, że lokalizacja Ptasiej dodaje walorów wizualnych :) Przy zejściu znowu zatakawoł nas zielony laser, tym razem jednak szybko zaprzestał swoich działań. Bardzo udana akcja, choć mogło być trochę chłodniej na podejściu, ale na szczęście źródełko nas ratowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)&amp;lt;/u&amp;gt;|13 08 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolne niedzielne popołudnie, pogoda super. Ruszamy więc na szybki spacer. Od lipowej w górę na Skrzyczne. Tam przerwa na kiełbaskę i piwko. Następnie przez Małe Skrzyczne na Malinowską Skałę i dalej w dół do Doliny Zimnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY/POLSKA: w delcie Odry i obok|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 - 13 08 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo intensywnie spędzony czas na północy. Na rowerach objechaliśmy &amp;quot;pojezierze&amp;quot; wyspy Wolin, kajakiem spenetrowaliśmy wyspy Starej Świny (właściwie to duże pola sitowia), objechaliśmy też rowerami wyspę Karsibór. Ponadto wyskoczyliśmy na niemiecką wyspę Rugia, do parku narodwoego Jasmund słynącego z przepięknych klifów. W jedną stronę przeszliśmy pod klifami a w drugą nad. Każemu polecamy. Ponadto na południu Zalweu Szczecińskiego odwiedziliśmy port jachtowy Trzebież.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Ps. Równe pół wieku temu (w 1973 roku) objechałem rowerem wyspę Wolin w trakcie pobytu na wczasach. Oprócz tego zrobilem tam kilka innych ciekawych rzeczy. Druga sprawa: w roku 1981 zamusztrowałem się na rejs jachtem &amp;quot;Zew Morza&amp;quot; z Aten do Trzebieży właśnie. Moja wyprawa wtedy nie doszła do skutku bo po prostu jacht zatonął właśnie na dojściu do Aten na Morzu Śródziemnym. Tak więc mam sympatię do tych stron.'' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FDelta&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA: Alpy Penninskie - Dom de Mischabel (4554)|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr Klimczok (os. tow.)|05 - 09 08 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Randy docieramy w sobote poźnym wieczorem i rozbijamy sie na miejscowym kempingu Attermenzen. Nazajutrz ruszamy na szlak, ktory prowadzi nas do schroniska Domhuette. Mijamy schronisko i śpimy jakieś 300 m wyżej, w miejscu, w którym znajduje sie kilka miejsc na namioty. Po naradzie decydujemy się wejść na szczyt już następnego dnia. Przekonał nas do tego głównie fakt, że okno pogodowe miało trwać jeszcze tylko dwa kolejne dni. Opuszczamy wiec namiot około 5tej rano nastepnego dnia i ruszamy do góry. Na szlaku oprócz dwóch lodowców do pokonania jest także przełęcz, na którą trzeba sie wspiąć, aby nastepnie zejść na drugi lodowiec. Wyjście o 5tej rano (a nie wcześniej) okazało sie dobrym posunieciem ze wzgledów logistycznych. Mały korek, który stworzył się pod przełęczą zdążył się nieco rozładować w momencie w ktorym dotralismy do przełęczy (przed nami szły trzy zespoły). Na szczyt docieramy dopiero około godziny 14tej. Słaba aklimatyzacja i dośc duża odległość dały nam się nieźle we znaki. Na szczęście cały dzień utrzymuje się dobra pogoda. Prawie o zmroku zmordowani docieramy w końcu do namiotu. Kolejnego dnia na spokojnie schodzimy z powrotem do Randy. Szybki przepak, obiad i jeszcze tego samego wieczora wracamy do Niemiec.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FDom&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Leskowiec|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|6 08 2023}} &lt;br /&gt;
Wizyta u teściów = wizyta na Leskowcu. Pogoda tym razem niedopisała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna, parite Techuby|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek|30 07 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plany na sobotni i niedzielny wieczór już dawno zostały określone i nie obejmowały wyjść jaskiniowych. Jednak w sobotę rano Łukasz zaproponował niedzielny spontaniczny wypad do Jaskini Czarnej w partie Tehuby. To był ten moment, że w mojej głowie rozpoczęła się walka racjonalnych myśli, które podpowiadały że to czasowo niemożliwe, bo na godzinę 18 musialem juz byc w domu. Z drugiej jednak strony jeszcze nie byłem w Tehubach i chciałem się wybrać. Po chwili namysłu i skrupulatnych obliczeń godzinowych padła decyzja wyjazd 4:30 rano powrot 18:00. Ambitnie, ale realnie. Tak tez sie stalo 4:35 wyjechaliśmy z Doliny Trzech Stawów o 6:40 znaleźliśmy się już u podnóża Doliny Kościeliskiej. Wszak to tylko podróż z doliny do doliny. Marsz szedł nam dość żwawo - dopóki byliśmy na zielonym szlaku. Przebieg dalszej trasy wyglądał już nieco inaczej - oficjalnie, co jakiś czas, zatrzymywaliśmy się żeby zachwycać się urokami przyrody. Nie oficjalnie - to juz kazdy wie jak wygląda podejście. Chwila po 9, po dłuższym odpoczynku, zjechaliśmy do jaskini. Musze przyznac ze nawet na chwile nie zerknąłem na plan Tehub przed wyjazdem, wiedziałem że Łukasz już tam był i będzie odgrywał rolę mojego przewodnika. Tak też było. Miałem delikatne obawy jak uslyszalem, ze bede mial za zadanie wspinać jeden odcinek, ale generalnie okazał się bardzo prosty. Nawet jak na moje znikome doświadczenie. Tehuby okazały się bardzo przyjemne. Przyznam że moje zaufanie do Łukasza zdolności nawigacyjnych w pewnym momencie nie było największe, ale jak się okazało Łukasz zabłysnął dobra orientacja jaskiniowa. Byliśmy miedzy innymi: nad jeziorkiem Tehuby, przy Biwaku oraz przy Syfonie Techuby. Teraz jak patrzę na plan Tehub to czuje pewien niedosyt, bo nie zerknąłem w kazda dziure. Zdecydowanie będę chciał tam jeszcze wrócić, ale tym razem z planem i na dłużej. Chwila po godzinie 13 byliśmy już na powierzchni, o 15:00 w samochodzie o 18:10 w domu. Wypad był bardzo udany i co ważne zgodny z planem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Kraina Górnej Odry czyli rowerem po zielonym Śląsku|&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;|30 07 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako, że weekend był w połowie pracujący pozostał mi tylko jeden dzień na wycieczkę rowerową. Padło na pętlę Górnej Odry. Startuję z Żor i od razu uciekam w leśne ścieżki, które prowadzą przez Palowice z ich malowniczymi jeziorami. Dalej Czerwionka-Leszczyny z osiedlem familoków i wspaniałe leśne szutry którymi dojeżdżam do Rybnika. Objeżdżam rynek i jadę na Rudy. Tu sporo atrakcji. Godne polecenia są: Pocysterski Zespół Klasztorno-Pałacowy i zabytkowa stacja kolei wąskotorowej. Leśnymi duktami (pierwsza klasa) docieram do Kuźni Raciborskiej i kieruję się w stronę Raciborza. Jadąc dalej starorzeczem Odry przekraczam Olzę w kierunku wschodnim i ślizgając się po granicy z Czechami docieram do Łazisk. Teraz trasa przebiega głównie asfaltami. Kolejne miasto na trasie to Jastrzębie Zdrój dla mnie to kojarzy się z kopalnią Jas-Mos, a tu niespodzianka malowniczy park zdrojowy z tłumem spacerowiczów. Opuszczam największy park w województwie i jadę w kierunku Żor kończąc 200 km pętlę rowerową. Pogoda na trasie doskonała. Tak na godzinę 18 meteoblue zapowiadało deszcz więc celowałem żeby zdążyć przed deszczem i  przy aucie melduję się z zapasem 20 min. Z statystyk spalanie na trasie wyszło 1,5 L soku/100 km.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Leskowiec|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|30 07 2023}} &lt;br /&gt;
Wizyta u teściów = wizyta na Leskowcu. Pogoda dopisała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWENIA: jaskinia Postojna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)|27 - 28 07 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drodze powrotnej z Szamoniowa zatrzymujemy się jeszcze w Słowenii, aby nadrobić to co pogoda popsuła. Do hotelu docieramy w czwartkowy wieczór. Od razu po śniadaniu udajemy się do jaskini Postojnej. Kamila nigdy nie była w jaskini więc była okazja na pierwszy raz. I to od razu jaki. Jaskinia zachwyciła nas rozmaitością i ilością szaty naciekowej. Zdecydowanie jaskinie w tym regionie obfitują w nacieki. Olbrzymie sale tonące w kalcytowych formacjach powaliły nas. Teraz pozostało tylko 850 &lt;br /&gt;
km zakorkowanych dróg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FAWSF&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: Chamonix |&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)|23 - 27 07 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Chamonix mamy zamiar wjechać przez tunel pod Mount Blanc. Niestety znacznie to wydłuża nasz dojazd przez gigantyczny korek. Na kamping docieramy popołudniem i odpoczywamy. Niestety następnego dnia mamy kolejne załamanie pogody od 4 rano szaleje burza i ulewa. Nie chcąc tracić dnia wsiadamy w samochód i postanawiamy udać się do Alpejskiej Wenecji czyli do miasteczka Annecy. Do godzin popołudniowych zwiedzamy miasteczko po czym wracamy do Szamoniowa na szybkie zakupy. We wtorek &lt;br /&gt;
pogoda również nie zapowiada się cudownie. Decydujemy jednak, że wyruszamy w góry. Na początek udajemy się do Montenvers Mer de Glace. Tam zjeżdżamy darmową gondolą a następnie przygotowaną ścieżką na lodowiec Mer de Glace obserwując jak na przełomie lat lodowiec się skurczył. Na lodowcu odwiedzamy Grotte de Glace. Po godzince jesteśmy już na górze (niestety musieliśmy skorzystać z kolejki, gdyż z powodu modernizacji gondoli szlak pieszy jest zamknięty). Niestety zaczyna się kolejna tego dnia ulewa. Postanawiamy przeczekać ją w górnej stacji kolejki. Gdy przestaje padać ruszamy na Signal Forbes (2200). Tam mamy &lt;br /&gt;
zdecydować co dalej. Pomimo nie najlepszej pogody ruszamy dalej wspaniałą widokową ścieżka Grand Balcon Nord trawersującą zbocza Aiguille de I'M. Niestety widoki mamy zerowe. A pogoda zaczyna się pogarszać jeszcze bardziej. Docieramy do Les Grosses Pierres (2130) i postanawiamy schodzić do Chamonix. Docieramy do chatki Alpage de Blaitiere du Dessus gdzie przeczekujemy kolejną ulewę, trochę się przesuszamy i posilamy. Temperatura znacznie się obniża. Jak się później okazało powyżej 2000 spadło całkiem sporo śniegu. Gdy docieramy do górnej stacji kolejki Telepherique d'Alpage pogoda się poprawia. &lt;br /&gt;
Schodzimy do centrum na kolację i prowiant na kolejny dzień a następnie z buta (niestety spóźniliśmy się minutę na autobus) udajemy się na kamping. Robimy jakieś 1300 przewyższenia i około 25km. W środę pogoda nieco się poprawiła, więc ruszamy ponownie w góry. Pieszo udajemy się do Les Praz. Ja szybkim marszem udaję się na La Flegere. Kamila, odczuwająca trudy wczorajszego dnia wyjeżdża kolejką i czeka na mnie na górze. Gdy i ja docieram na górę ruszamy na Szamoniowskie Morskie Oko - &lt;br /&gt;
czyli Le Lec Blanc (2352). Tam spora ilość turystów. Znajdujemy jednak kawałek spokojnego miejsca i chwilę odpoczywamy przy pięknym widoku na Mont Blanc. Następnie ruszamy w drogę powrotną tym razem przez Tate aux Vents (2140), a następnie piękną widokową ścieżką Grand Balcon Sud wracamy na La Flegere. Kamila ponownie zjeżdża gondolą, a ja szybkim marszem ruszam do Les Praz, a następnie oboje udajemy się na kamping. Wyszło około 1500 przewyższenia i 25 km. Wieczorem udajemy się jeszcze &lt;br /&gt;
do centrum Chamonix. W czwartek z rana pakujemy namiot. Zatrzymujemy się na chwilę jeszcze w centrum Chamonix i wracamy również przez tunel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Wierna|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr Strzelecki, Grzesiek (os. tow.)|24 07 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spontaniczny, poniedziałkowy wyjazd do Jaskini Wiernej udał się dzięki Emilowi (który był w niej kilka dni wcześniej) i jego dobrym kontaktom z osobami opiekującymi się jaskinia.  Na godzinę 14:00 byliśmy umówieni z Piotrkiem na parkingu pod Dworkiem Ostrężnik. W tym czasie dojechał również Grzesiek (spoza klubu NOCEK). Opis dojścia jaki znalazłem był dla mnie trochę enigmatyczny: „Jaskinia znajduje się w pobliżu osady Ostrężnik, w zachodnim zboczu wzgórza, ograniczającego osadę od wschodu. Z przysiółka należy podejść ścieżką w kierunku wschodnim wzdłuż granicy lasu bukowego. Potem przez las, lekko trawersując zbocze, w stronę skałki, będącej kulminacją tej części zalesionego grzbietu”.  Na szczęście w dzisiejszych czasach GPS nie jest luksusem i dużo ułatwia. Niemniej jednak, do otworu poszliśmy od złej strony co nie znacznie wydłużyło czas dojścia. Prawidłowa droga do otworu wiedzie wydeptana ścieżka pomiędzy droga 793, a Dworkiem Ostrężnik. Dojście do jaskini z parkingu nie powinno zająć dłużej niż 10 minut. Do jaskini weszliśmy o godzinie 15:00. Z planu wynikało że jaskinia w większości ma rozwinięcie poziome i tylko na wejściu są dwie niewielkie studnie. Nie będąc pewnym jak pokonamy te studnie wziąłem ze sobą kawałek liny, który od jakiegoś czasu wożę w samochodzie. Jak się okazało, w obu tych miejscach są drabinki i ani lina, ani uprząż nie są potrzebne. Mimo że sam wyjazd był dość spontaniczny, to zdążyłem przejrzeć plan i widząc poziom skomplikowania postanowiłem go wydrukować. Jak się okazało był to bardzo dobry pomysł, bo dzięki temu byliśmy w stanie planować, gdzie idziemy, a nie tylko chodzić na oślep. Nasza droga zaczęła się od Studni Tryumfu, przez Salę Rysia aż do Korytarza Południowego. Wracając zahaczyliśmy o korytarze południowo wschodnie i zmierzaliśmy w kierunku północno-wschodnim przez Korytarz Naciskowy. Następnie zwróciliśmy i kierując się przez Polewy i Pola Ryżowe doszliśmy do Sali Trójkątnej z której na chwile odbiliśmy w stronę północno-zachodnią przez Partie Dąbrowskie, aż do Incydentu Zachodniego. Na koniec trafiliśmy ponownie do Sali Wytrwałych tym razem docierając tam zapieraczka poprzez Lewa Studnie. Na powierzchni byliśmy po około 2,5 godzinach. Bardzo fajna jaskinia, dzięki której miałem okazję sprawdzić swoje umiejętności czytania planów i chyba wyszło całkiem niezłe oraz wytarzać się w błotku. Nowa lekcja na przyszłość - papierowy plan szybko rozmaka i staje sie bezuzyteczny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: w opisie poniżej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Wierna i Maurycego|Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Marcin (os. tow.)|23 07 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpierw penetrujemy jaskinię Wierną. To zacna dziura. Ponad 1000 m długości. System korytarzy rozmyty na równoległych szczelinach. Bogata szata naciekowa. Przecioranie się przez większość ciągów wymaga dość sporo czasu. Warto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie odwiedzamy jaskinię Maurycego w Górach Sokolich. To ładna i przyjemna jaskinia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podziękowania dla kolegów z Spelo Myszków za udostępnienie jaskiń. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FWierna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Krakowsko-Częstochowska - Rabsztyn - Januszkowa Baszta|Iwona, Karolina i &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; i znajomi|23 07 2023}}&lt;br /&gt;
Jak w poprzednią niedzielę umówiliśmy się ze znajomy w skały. Dzieci rozrabiały, a my próbowaliśmy powalczyć z kilkoma drogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|WŁOCHY: Triest i jezioro Garda|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)|20 - 23 07 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Włoch docieramy po południu. Zatrzymujemy się tuż za Słoweńską granicą w miasteczku Fernetti na kampingu uwielbianym przez włoskich grotołazów. Uwielbianym, ponieważ w jego centralnym punkcie znajduje się jaskinia Abisso di Fernetti. Korzystając z pięknej pogody zaraz po rozbiciu udajemy się na Adriatyk do Triestu. Następnego dnia zaraz po śniadaniu pobieram klucze do &amp;quot;kampingowej&amp;quot; jaskini i idę. Zjeżdżam jedynie pierwsze dwie studnie. Jaskinia bogata naciekowo. Nie chcę jednak samotnie iść dalej więc wychodzę. Po wyjściu niestety pogoda załamuje się. Zaczynają się ulewy, burze i porywisty wiatr. Tak że nici &lt;br /&gt;
z dalszych jaskiniowych i górskich planów. Wieczorem korzystając z chwilowej poprawy pogody udajemy się do pobliskiej Opiciny na tradycyjną włoską pizze. Niestety prognozy na następne dni nie zachęcają. Postanawiamy więc w sobotę przenieść się nad jezioro Garda. Po drodze dopada nas potężna nawałnica z ulewą i gradem, która zatrzymuje ruch na autostradzie. Docieramy nad jezioro około południa do miejscowości Toscolano Maderno. Od razu po zameldowaniu się w hotelu udajemy się na długi spacer brzegami jeziora Garda. Nad wodą zostajemy do późnego wieczora. W niedzielę rano ruszamy w dalszą drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|Iwona, Karolina i &amp;lt;u&amp;gt;Karol &amp;quot;Wielbłąd Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|22 07 2023}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy pętelke wokół doliny Zimnika. Wyszliśmy żółtym szlakiem pod Malinowską Skałę, a następnie grzbietem do schroniska i niebieskim szlakiem z powrotem pod auto. Karolcia była zadowolona ze swojego wielbłąda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Dolina Höllental|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)|17 - 20 07 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wczesnym rankiem w poniedziałek wyjeżdżamy do Austrii do pięknej doliny Höllental. Cel to głównie treking i powierzchniowy rekonesans jaskiniowy. Niestety korki w Czechach i Wiedniu sprawiają, że na miejsce docieramy dość późnym popołudniem. Rozbijamy się na polu namiotowym i wyruszamy na krótki spacer po okolicy. Między inny  mi namierzamy jedno wywierzysko przy rzece Schwarza oraz kilka otworów jaskiń. Następnego dnia udajemy się do pobliskiej miejscowości Edlach, i zamierzamy pokonać &lt;br /&gt;
trasę Törlweg, której zwięczeniem  jest słynne skalne okno o nazwie Alpejskie wrota wyprowadzające na płaskowyż RAX i scronisko Ottohaus. Po krótkiej przerwie pod schroniskiem ruszamy w stronę górnej stacji kolejki Raxseilbahn jednak nie docierając do samej stacji trawersując zbocza RAX od strony północno - wschodniej (nad miasteczkiem Hirszwang) docieramy do miejsca startu. Trasa to około 1100 m przewyższenia i 19 km. Pogoda dopisała (aż za bardzo) jednak gdy wsiadamy do samochodu &lt;br /&gt;
rozpoczyna się potężna ulewa, która trwa około godziny. Idąc płaskowyżem Rax wypatrzyłem  po przeciwnej stronie doliny szczyt Klosterwappen (2061) - będący bardzo charakterystycznym stożkiem  wyróżniającym się w paśmie. To jest nasz cel na następny dzień. Wyruszamy rankiem do przydrożnego schroniska Weichtalhaus. Następnie pięknym szlakiem wiodącym dnem suchego kanionu (no może nie do końca takiego suchego - zwłaszcza po ulewie z dnia poprzedniego) Weichtalklamm. Sam kanion w kilku miejscach uzbrojony w klamry, stalowe linki i drabinki stanowił nie lada atrakcję zwłaszcza dla Kamili. Ja po drodze sprawdzam otwory &lt;br /&gt;
jaskiń (te do których jestem w stanie dotrzeć bez sprzętu). Jest ich tu mnóstwo. Zresztą sam kanion wygląda na pozostałość ogromnego systemu jaskiniowego stanowiącego odwodnienie masywu. Docieramy w końcu do schroniska Kienthalerhȕtte. Tam chwila przerwy. Ja sprawdzam feratę wiodącą na szczyt Turmstein (1416). Następnie udajemy się w kierunku Klosterwappen. Siadamy pod szczytem gdyż zrywa się dość silny wiatr i warunki pogodowe na górze zaczynają się pogarszać. Schodzimy w dół. Najpierw drogą podejścia do schroniska Kienthalerhȕtte, a następnie równoległym szlakiem do drogi podejścia w dół. Całość to około 1300 &lt;br /&gt;
przewyższenia i 19 km. W czwartek nie zostało nic innego jak zwinąć biwak i ruszyć w dalszą drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Krakowsko-Częstochowska - Suliszowice - Skała pod Prądem|Iwona, Karolina i &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; i znajomi|16 07 2023}}&lt;br /&gt;
W tę niedzielę wybraliśmy się na skałki. Kolega upodobał sobie rejon Suliszowic i ukrytych w lesie skałek, co na tak upalny dzień było idealne. Skała nadawała się na &amp;quot;niedzielne&amp;quot; wspinanie, dużo łatwych i niewyślizganych dróg z przedziału od III-VI. Dzieci się bawiły, a rodzice się wspinali. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Pachola i Salatyny|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 07 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planowaliśmy Bystrą z Podbanskiego lecz z niewiadomych dla nas powodów policja w Zubercu zablokowała drogę nakazując jechać przez Rużenberok (2 h dłużej). Dostępna była tylko Zverowka. Zmieniamy więc szybko plan. Z parkingu pod Salatynem startujemy Rochacką i Zieloną Doliną na Banikowską Przeł.. Dalej na Pochola (2167). Pogoda piękna, choć u góry wiał dość chłodny wiatr. Granią przez Spaleną, Salatyny i Brestową wracamy do auta. Przed Brestową spotykamy kilka osób z Rudy Śląskiej, którzy w ramach wycieczki PTTK weszli od wyciągu na Salatyna. W sumie zrobiliśmy 1435 m przewyższenia i 16 km.&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Pachola&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Pachola&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Wew. Karpaty Zach rowerem|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 - 13 07 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Góry mogą inspirować na różne  sposoby. Na pewno jednym z nich jest górska jazda rowerem. Zachęcony ostatnimi rajdami postanowiłem zrobić jeszcze jeden. Tym razem po rzadko przez nas odwiedzanych peryferiach Karpat południowej Słowacji. Wystartowałem z Zagórza (tu dojechałem pociągiem) i m. in. przez Bieszczady, Vyhorlat, Góry Slanskie, Rudawy Słowackie i Mł. Fatrę, Beskidy dotarłem rowerem do domu. Jak zwykle po różnych traktach, po kamieniach, błocie, szutrze, asfaltach, trawach przy dość dużych deniwelacjach udało mi się przedrzeć przez poszczególne pasma górskie jadąc/idąc dolinami, grzbietami i przełęczami. Mocne podjazdy i ekscytujące zjazdy. Każdego dnia widnokrąg stanowiła pofałdowana linia bliższych lub dalszych szczytów. Obłędna w swym pięknie przyroda. W dolinach urocze wioski, często z znaczną mniejszością cygańską. Nocowałem na dziko w namiocie (raz na nim, bo komarów nie było). Ostatni nocleg spędziłem w Łabajowie u naszego klubowego przyjaciela Jasia Kieczki. Maty nie zabrałem. Trasę modyfikowałem w zależności od sytuacji, m. in. dostępem do wody, żywności, pogody. Wyszło tego ok. 800 km i niemal 9000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FSlowacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(szersza relacja ukaże się w WYPRAWACH)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)|09 07 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dość późno wyjeżdżam pociągiem do Żywca, gdzie czeka na mnie już Kamila. W sumie nie mamy dokładnie określonego celu. Ostatecznie pada na Pilsko. Parkujemy pod wyciągami i leśnymi ścieżkami, polankami, korytem potoku Glinne, nie napotykając nikogo po drodze docieramy do Hali Miziowej. Tu już tłumy i piknikowy klimat. Robimy sobie chwilę przerwy licząc, że tłumy zaczną już schodzić ze szczytu i unikniemy tłumów. Na szczyt udajemy się żółtym szlakiem. Na górze pogoda przepiękna, jednak przejrzystość powietrza nie najlepsza. Tatry widać tylko w zarysie. Nie ma tłumów. Szybkim krokiem udajemy się w dół. Tym razem w stronę Hali Cebulowej, a następnie w stronę Buczynki i dalej na parking. Pogoda dopisała. Po drodze jeszcze przerwa na pyszne lody i kawę w Żywcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry 360 stopni, czyli kolarstwo romantycznie i bikepacking.|&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;|08-09 07 2023}}&lt;br /&gt;
Pomysł na kolejną wycieczkę 40 plus zrodził się w otchłaniach internetu, kiedyś coś tam wyklikałem i już. Po ściągnięciu GPX okazało się że objazd całych Tatr do około to tak z grubsza ponad 300 km. Wyszło, że zaczynam w Czarnym Dunajcu z parkingu przy lodowisku i jadę na Słowacje. Pierwszy postój w Liptovsky Mikulas dla uzupełnienia soków które w tym upale szybko się kończą i dalej szutrami docieram na Cesta Slobody (po remoncie). Tatry w taką pogodę są jak z pocztówki. Mijam kolejno Podbanske, Sterbske pleso, Vysoke Tatry. Pod koniec dnia jadę z parę na rowerach: On na szosie spodenki Lycra, białe skarpety - typowy kolarz z Wyścigu Pokoju; Ona na elektryku dres i damska torebka przerzucona przez plecy. Da się spędzać razem urlop? DA. Za Tatranska Lomnica ląduję w hamaku. Pierwsze 208 km przejechane w doskonałym humorze. Drugi dzień pogoda również petarda. Zjeżdżam do wioski Maly Slavkov a tam pełen folklor cygański brakuje tylko wozów drabiniastych. Teraz kolejno Kezmarok, Spisska Bel, Tatranska kotlina i tu wjeżdżam na klasyczne szutry które nie opuszczają mnie aż do Polski. Za Zdiarem mam mega zjazd taki że tarcze i klocki topnieją w oczach. Podjeżdżam pod Łapszankę i odrabiam straconą wysokość (robię to już drugi raz i dalej nie wiem jak to jest że udaje mi się bez Wypychu, a kto zemną był to sobie przypomni). Teraz już w Polsce bocznymi drogami do Nowego Targu i kawałkiem trasy Velo Dunajec na parking przy lodowisku. Przejechałem kolejne 130 km. Wnioski, uwagi i spostrzeżenia:&lt;br /&gt;
- plan nie wypalił zaplanowałem trasę na trzy dni a zrobiłem w dwa,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- jadąc w tym kierunku słońce przeważnie miałem w plecy,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- szutry, dukty leśne, kostka brukowa, tory kolejowe 50% trasy, asfaltowe ścieżki rowerowe, wioskowe drogi 40%, reszta to normalne drogi z ich ruchem ulicznym,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- na wyjeździe wypito 8 litrów soków, zjedzono dwie kaszki na biwaku i rodzinną paczkę kabanosów,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- nocleg w hamaku pozwolił na pełna elastyczność w doborze miejsca biwakowego,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- niektóre sklepy spożywcze na Słowacji w sobotę są czynne od 7 do 12 jak się zorientowałem to było już za późno,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- chodząc po Tatrach rzadko ma się możliwość oglądania Ich z tylu perspektyw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumowując polecam wszystkim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżne Kotły|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr Golicz (niezrz.)|09 07 2023}}&lt;br /&gt;
Ze Szklarskiej Poręby-Huty przez Wodospad Kamieńczyk i Halę Szrenica docieramy nad Śnieżne Kotły. Potem schodzimy pod Wielki Szyszak i spod Śnieżnych Stawków podziwiamy Kotły z dołu. Naprawdę ciekawe formacje, miło mnie zaskoczyły. Dalej Schronisko pod Łabskim Szczytem - tam posiłek - i z powrotem pod wyciągami narciarskimi na parking. Wyszła z tego wcale niezła sudecka wyrypa, razem jakieś 22 km i 1050 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat; wspin Filarem Staszla|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek|08 07 2023}}&lt;br /&gt;
Wyjazd o 3, w Brzezinach załapaliśmy się na ostatnie wolne miejsca, przy wejściu na szlak. Od rana mocne słońce i dużo ludzi na szlaku. W niecałe 1,5h dochodzimy pod Czarny Staw. Tam robimy dłuższą przerwę na jedzenie i wygrzewanie się na słońcu– nasza dalsza droga wiedzie w cieniu. Sprawnie podchodzimy pod Filar Staszla i tam mamy kolejną przerwę czekając aż, zespół przed nami pokona pierwsze wyciągi. Trochę zmarzliśmy, bo czekamy przy łacie śniegu, która wyznacza początek naszej drogi. Trójka, której depczemy po piętach puszcza nas przodem po 3 wyciągu. Wspinaczka idzie nam sprawnie. W trackie 6 wyciągu słońce wychodzi zza grani i robi się cieplej. Ciekawszy miejscem jest 8 wyciąg prowadzący na szczyt turniczki, z której należy zejść kolejnym wyciągiem. Ostatni wyciąg był wyceniony najwyżej na całej drodze, pomimo to Łukasz sprawnie go pokonuje. Chwilę później również ja jestem na górze i możemy się rozszpeić. Decydujemy się nie zjeźdżać, ale podejść pod szczyt Zadniego Granatu i zejść Kozią Dolinką nad Zmarzły Staw. W drodze powrotnej idziemy do Betlejemki w odwiedzimy do Magdy i Staszka, którzy tymczasowo sprawują nad nią opiekę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FFilar+Staszla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura -  jaskinie: Pod Sokola Górą, Szczelina Frakcji N oraz Urwista|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Emil Stepniak|04 07 2023}} &lt;br /&gt;
Kolejna środkowo-tygodniowa akcja jaskiniowa. W planach miała być jaskinia Studnisko, ale na ostatnia chwile uświadomiliśmy sobie że do września jest niedostępna ze względu na nietoperze. Nastąpiła szybka zmiana planów i decyzja że pozostajemy przy Sokolich Górach, ale odwiedzimy trzy jaskinie: „Pod Sokola Gora”, „Szczelinę Frakcji N” oraz „Jaskinie Urwista”. Wyjazd z Zabrza przed 15 i na miejscu byliśmy już o 16:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Pod Sokola Gora”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsza odwiedzona przez nas jaskinia nie wymagała żadnego sprzętu ani specjalnego ubioru, więc zwiedziliśmy ja na wyprostowanych nogach w samych „wnętrzach”. Tak dla względnego bezpieczeństwa wzdłuż zejścia rozwinęliśmy linę, której de facto nie użyliśmy. Po zrobieniu kilku zdjęć i obejrzeniu tej ogromnej Sali wyruszyliśmy na poszukiwania kolejnej jaskini.”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Szczelina Frakcji N”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod otwór trafiliśmy bez większych problemów, ponieważ Emil zapisał koordynaty. Rzeczywiście jaskinia znajduje się pod najwyższym wzniesieniem Sokolich Gór. Obok otworu, po jego lewej ortogonalnie stronie znajdują się dwa drzewa z narysowanymi białymi okręgami. Jaskinia w większości ma przekrój poziomy i nie wymaga ani lin, ani sprzętu jaskiniowego. Większość korytarzy to zaciski, przedzielone małymi lub większymi salami. W wielu miejscach można się obrócić, a kilka razy udało mi się na chwile swobodnie stanąć. Nie jestem w stanie sklasyfikować zacisków, ale nie sprawiły nam większych problemów, a mnie wręcz wywołały niepowstrzymana lawinę radości. Plan i przekrój jaki posiadaliśmy był z 2000 roku (Matysiak S. Zygmunt J.) i był totalnie nie aktualny, znaczy obejmuje w mojej ocenie mniej niż 50% tego, gdzie byliśmy. Jaskinia, która miała okazać się mała szczelina pod Góra Pustelnica, okazała się zdecydowanie większa. Czołgając się niskimi korytarzami dotarliśmy w całkowicie nieoznaczone miejsca. Będąc jeszcze w tej części, która była na planie widzieliśmy, że w jaskini jest sporo luźnych want. Miejscami materiał skalny był popękany, połączony glina, gdzieniegdzie wystawały korzenie drzew. Im dalej się posuwaliśmy tym częściej natrafiliśmy na miejsca, które opisałbym jako mało stabilne. W jednym momencie trafiliśmy do dość dużej Sali, z której odchodziły wyraźne korytarze w trzy różne strony. Jeden z nich będący jakby przedłużeniem Sali, w której się znajdowaliśmy, był częściowo, od góry, przysłonięty ogromnym zaklinowanym blokiem skalnym. Za tym blokiem skalnym Sala się powiększała. Dno tej Sali było jakby podwieszona półka, taka antresola, utworzona z dużych zaklinowanych wzajemnie want. Przez szczeliny między wantami widać było duża pusta przestrzeń z ogromnym potencjałem. Nieopodal znajdowało się plastikowe wiadro, które jednoznacznie wskazuje, że ktoś w tym miejscu kopie. Jednak samo miejsce budziło jak dla nas zbyt wiele wątpliwości o własne bezpieczeństwo. Być może jesteśmy nazbyt ostrożni, a być może po prostu na tyle rozsądni by nie pchać się nigdzie na sile. Na tym etapie uznaliśmy ze ryzyko dalszej eksploracji może być zbyt duże, poza tym kończył się nam czas do planowanej godziny wyjścia. Wszakże mieliśmy być na chwile w malej jaskini. Emil zaczął się wycofywać do jednego z korytarzy, a w mojej głowie pojawiło się niezwerbalizowane pytanie: „czemu on się ciśnie do tego korytarza, przecież przyszliśmy tamtym?”. W końcu nie wytrzymałem i zapytałem Emila, czy jest pewien, że stamtąd przyszliśmy? Emil chwile pomyślał i potwierdził: „Tak, na pewno”. Generalnie nie jest źle z moja orientacja w terenie, ale dla pewności zanurzyłem się na kilka metrów do innego dostępnego korytarza, który okazał się przejściem do innej salki z rozgałęzieniem w prawo i w lewo. Wtedy dopiero zrozumiałem, że to zupełnie nowe partie, do których nawet nie weszliśmy. O zgrozo ta jaskinia jest jeszcze większa! Powróciłem do Emila i razem wyczołgaliśmy się do wyjścia. Kolejna lekcja jaką wyniosłem z tej jaskini. Idąc w miejsca, które nie posiadają planu, lepiej uważnie zaznaczać, którędy się szło. Adrenalina związana z odkrywaniem czegoś nowego oraz stopień skomplikowania tuneli i mnogość odgałęzień mogą spowodować dezorientację. Jaskinia nie jest specjalnie trudna i aż tak rozgałęziona, żeby się ostatecznie w niej nie odnaleźć. Jednak w większej skali taka sytuacja może być groźna. Sama jaskinia zaskoczyła mnie nie tylko swoja wielkością, ale także naciekami oraz przebarwieniami, które miejscami w świetle latarek wyglądały jak ściany pokryte złotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Jaskinia Urwista”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do jaskini doszliśmy również bez większych problemów. Jednakże nie udało się nam zlokalizować punktów pozwalających na swobodny zjazd do studni wlotowej. Nie czekając zacząłem poręczować trawersem licząc że „po drodze” uda się nam znaleźć jakiś punkt do zjazdu. Gdy już byłem na końcu trawersu przyczepiony do dwóch mocnych uch skalnych i gotowy do zjazdu, przywitała nas ekipa grotołazów z innego klubu. Natychmiast udało im się zlokalizować punkty, które uszły naszej uwadze. Nie chcąc robić niepotrzebnego tłoku na tak małej jaskini zdecydowaliśmy z Emilem, że odpuścimy. Godzina była już późna, a kolejkowanie się do zjazdu zajęłoby zbyt wiele czasu. Postanowiliśmy, że wrócimy sobie do tej jaskini w innym terminie. Może przy okazji Studniska. Wycofałem się z trawersu i wróciliśmy w stronę parkingu. W domu byliśmy chwile po godzinie 22.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2F3jaskinie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Groń Jana Pawła II|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|02 07 2023}} &lt;br /&gt;
Wizyta u teściów. W niedzielę rano wybieram się na przebieżkę, auto zostawiam koło słynnej restauracji &amp;quot;Czartak&amp;quot; i robię inny, dłuższy wariant mojej  standardowek trasy. Po sobotnich burzach, szlak mokry i miejscami błoto. Ostatecznie wychodzi ponad 20 km, ok. 880 m przewyższenia w czasie 2h 35 min. Średnie tętno takie, że Buli by ze mną nie chciał gadać :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Sądecki - spływ kajakowy Popradem|Henryk Tomanek, Justyna F., Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Karol i Tomek Jaworski, Mirek (Jajco), Grzegorz Burek, Jan Kempny, Basia Borowiec, Tomek (os. tow), Kasia (os. tow.)|01 - 02 07 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spływamy Popradem od Andrzejówki (poniżej Muszyny) do Starego Sącza z biwakiem na polu namiotowym w Piwnicznej. Rzeka bardzo ciekawa, nie można się nudzić. Spokojniejsze odcinki przeplatane z bystrzami. Sporo dużych głazów. Niektóre bystrza bardziej wymagające dla zwykłych kajaków dwuosobowych. Nie obyło się bez wywrotek. Nawet jedną kończymy akcją ratunkową, w której przydała się rzutka. Pogoda w pierwszy dzień zmienna (burze/deszcze) w drugi dzień generalnie przewaga słońca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podziękowanie dla Justyny, za zorganizowanie całości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P s. Spłynąłem tą rzeką pierwszy raz w maju 1980 roku w zwykłym składaku. Było wtedy zimno i deszczowo. Składak jednak posiadał fartuch co na tej rzece nie jest bez znaczenia. Teraz często musieliśmy czerpać wodę z kajaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FPoprad&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zamarła Turnia; wspin drogą Motyki|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Marcin Kowalski|25 06 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd na wspinanie w Tatrach na 1 dzień to może trochę kiepski pomysł, ale nawet się udało. Wyjazd o 4:00, powrót o 23:00.&lt;br /&gt;
Mimo wczesnego wyjazdu, szybkiego dojazdu do Zakopanego i dobrego tempa przy dojściu pod ścianę, w drogę wbijamy się sporo po 13:00, z uwagi na długie kolejki. Drogę udaje się przejść na 4 wyciągi – pierwszy wyciąg przechodzimy w normalnych butach, bez wiązania się liną, a ostatnie 2 wyciągi łączymy w jeden, na co pozwoliła nam 70-metrowa lina. Nawet udaje się nie pogubić drogi, do czego mam niewątpliwy talent. Ze szczytu zjeżdżamy na pn stronę wprost na Orlą Perć i ze względu na późną już porę wracamy do domu, zahaczając jeszcze na uczczenie sukcesu, piwem w Murowańcu. Większość dnia pogoda ładna, choć popołudniu niebo się zachmurzyło i temperatura znacznie spadła, co bardziej pomagało we wspinaniu niż przeszkadzało. Opady dnia poprzedniego widać było na szczęście, tylko na krótkich odcinkach drogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla desperatów skiturowych – ilość śniegu: w żlebie z Koziej do 5 Stawów ciągłość śniegu prawie do wysokości ok. 1800mnpm; a na północną stronę do Zmarzłego Stawu z kilkoma przerwami, czyli jak ktoś bardzo musi, to coś tam się da.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potwierdzam urodę samej drogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FMotyka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Studnia z Kominkiem (Studnia Inków)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Maciek (KKS), Piotrek|25 06 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jedna z najgłębszych jaskiń Jury (-55), ostatnie odkrycie o jeszcze nie złych perspektywach. Pierwsza studnia niezbyt obszerna lecz następna o charakterze tatrzańskim (zjazd z przepinkami). Również fajne nacieki. W jaskini spotkaliśmy grupę eksploratorów z KKTJ. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FStudnizK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Wlk. Śnieżna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Sylwia, Marcin, Romek, Furek (KKTJ), Ania, Szymon, Bartek (KKS), |24 06 2023}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie celem akcji miało być zaporęczowanie Śnieżnej pod przyszły trawers Litworowa-Śnieżna, ale okazało się, że inna ekipa miała okazję zrobić to wcześniej, w związku z czym, mając do dyspozycji przygotowaną jaskinię podjęto decyzję, że idziemy do Syfonu Dziadka. Pogoda syfiata, całą noc padało, a ja dodatkowo przez pomyłkę wziąłem dwa lewe gumiaki do jaskini. Do otworu wchodzimy przed 11. Po drodze mijamy mnóstwo wody. Pod kątem logistyki osiem osób to zdecydowanie za dużo na taki cel i akcja się przeciąga. Ostatecznie zawracamy dochodząc do okolic III wodospadu i marmitu. Po drodze Furek zmienia niektóre sznurki i robi pomiary Wielkiej Studni i Lodospadu. Na powierzchni jesteśmy wszyscy razem przed 22. W Katowicach jestem po 3 w nocy. Pomimo tego, że cel nie został osiągnięty, to wyszła całkiem syta akcja, szkoda tylko, że pogoda była taka brzydka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Tenczynek - Jaskinia Pod Wiszącym Korzeniem|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB) |23 06 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy jedziemy do jaskini. Cel przemodelowanie Łamignatka i rozpoczęcie prac nad odgruzowaniem studzienki. Chociaż tego dnia obu nam się bardzo nie chce. Dość sprawnie pakujemy się do dziury. Jakoś dziś zaciski nie trzymają, wszystko idzie gładko. Pod Łamignatkiem odpalamy sprzęt. Udaje się przemodelować go tak, że wejście nie stanowi już &lt;br /&gt;
problemu. Wyciągamy kilka mniejszych want. Zaczynamy się rozprawiać z jedną z dwóch większych. Praca idzie bardzo sprawnie. W Łamignatku bardzo silny przewiew. Wychodzimy. Udało się zrobić bardzo dużo. Teraz tylko pozostaje się rozprawić z dużymi wantami i będzie można ruszyć dalej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Studnia Szpatowców|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek |22 06 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne czwartkowe popołudnie zamieniło się w spontaniczny wyjazd, tym razem do Jaskini Studnia Szpatowcow. Wraz z Łukaszem wyjechaliśmy o 15:20 w kierunku Kroczyc.  Wyjazd był tak spontaniczny, że z planem i opisem zaznajomiłem się dopiero w samochodzie. Jaskinia jest dobrze oznakowana na mapie, więc z dojazdem i dojściem do jaskini nie było żadnego problemu. Około godziny 17 wiązałem już line do pobliskich drzew, które idealnie rosną na wprost otworu. Zjeżdżając pochylnia w dół znalazłem kotwę w stropie, do której postanowiłem zrobić przypinkę. Chwile później po mojej prawej stronie na ścianie zobaczyłem kolejne kotwy. Chwila zastanowienia czy to ma sens i decyzja - dobra robię kolejna przepinkę. Kolejne kilka metrów w dol i znowu kotwy w ścianie. Wtedy zrozumiałem, że tamta poprzednia była całkowicie niepotrzebna, zaś te punkty muszą posłużyć jako stanowisko do zjazdu na półkę między studniami. Cały czas starałem się zużywać jak najmniej liny nie będąc pewnym czy nam jej wystarczy. Poza tym na kursie wszyscy tłukli mi do głowy - oszczędzaj line. Łukasz, który tez już powoli się zbliżał do mnie zapewniał że liny wystarczy, bo on jej już używał w tej jaskini. Jednak na wszelki wypadek gdy ja czekałem na polce między studniami Lukasz zlikwidował ta jedna pośrednia przepinkę i odzyskawszy trochę liny. Ja w międzyczasie starałem się podziwiać widoki. Sama jaskinia jak na razie mnie nie oczarowała naciekami,ale przynajmniej na ścianach były widoczne resztki kalcytu, które w świetle latarki trochę wyglądały jak szlachetne kamienie. Stojąc na półce i czekając na Łukasza, dostrzegłem że obie studnie są obficie obite z każdej strony kotwami chemicznymi, zwykle po dwie. Gdy Lukasz dołączył do mnie ponownie ruszyłem do przodu, Na horyzoncie pojawiły się kolejne punkty, w stropie nad sama studnia - ponownie uznałem je za dobry pomysł do wykonania przepinki. Moja wyobraźnia podpowiada mi że bez przepinki u góry lina będzie tarła o skały. Jednak gdy już dotarłem nad sama studnie, gdzie znajdowały się już kotwy do ostatniego stanowiska do zjazdu, zrozumiałem że nie było to konieczne. Kolejny raz Lukasz podążając za mną zlikwidował przepinkę. Tym razem jednak nie odzyskaliśmy liny, bo przecież wszędzie juz mocno zaoszczędziliśmy, więc te dwa metry nic nie zmienia. Długo sie nie zastanawiając &amp;quot;popędziłem&amp;quot; powoli w dol studni i jakieś 1,5 metra może 2 metry przed dniem złapałem węzeł w prawą dłoń - zwiastujący koniec liny. Rozbawiony sytuacja chwile się zastanowiłem - i co teraz? Jeżdżę na rolce simple i nie bardzo miałem już miejsca na linie żeby zrobić nawet pół blokadę. Za węzłem było jeszcze trochę liny co umożliwiło mi podpięcie się do crolla, na którym swobodnie sobie zawisłem w celu opracowania dalszego planu działania. Rozejrzałem się wokoło, porobiłem zdjęcia, przez chwile pomyślałem, ze w sumie jakbym rozwiązał węzeł to &amp;quot;na oko&amp;quot; dałbym rade podpiąć się później przyrządami do podchodzenia. Ale czy warto? Zdecydowanie nie.  Po prostu czułem, że to niedobry pomysł. Później Łukasz przypomniał mi że jak wiszę to lina jest naciągnięta, więc jak tylko bym z niej &amp;quot;zeskoczył&amp;quot; to te 1,5 metra od dna mogłyby okazać się nawet 3 metrami - niby to wiedziałem, ale jakoś w tamtym momencie zupełnie o tym nie pomyślałem. To fajna lekcja realnych warunków jakie mogą się wydarzyć. Spokojnym tempem wycofaliśmy się z jaskini. Po chwili rozważań Lukasz uznał, ze poprzednim razem mieli jeszcze jedna line, dlatego tym razem tej nie wystarczyło. Generalnie to uznaje że jaskinia &amp;quot;zaliczona&amp;quot;, a nie postawienie nogi na dnie, akurat w tym wypadku nie oznacza ze czegoś nie widziałem. Informacyjnie mieliśmy line 70m, która nawet po usunięciu jedynej dłuższej przepinki byłaby tak na styk. Jaskinie opuściliśmy po godzinie ok 19:30. Wykorzystując jeszcze wczesna godzinę obejrzeliśmy wejście do jaskini Żabiej oraz zerknęliśmy na chwile do jaskini Sulmow, ktore odwiedzimy prawdopodobnie nastepnym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FSzpatowcy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch, kurs - &amp;lt;u&amp;gt;Michał&amp;lt;/u&amp;gt;, Miłosz|18 06 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zabieram się w końcu z dużym opóźnieniem do mojego pierwszego sprawozdania z kursowego wyjścia do jaskini Jaskini Kasprowej Wyżniej i Średniej dla niektórych było to pierwsze wyjście do jaskini w ogóle. &lt;br /&gt;
Akcja zaplanowana była na jeden dzień, z powodu zapowiadanych opadów deszczu nie wiadomo było czy wyjście da się przeprowadzić. W końcu zapada decyzja, jedziemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wyjeżdżamy punktualnie o 5,00. Droga do Zakopanego mija bezproblemowo, kwadrans po 7 meldujemy się na parkingu, dreptamy do Kuźnic i jesteśmy po chwili na szlaku. Gwarzymy po drodze,  okazuje się że Rysiek to skarbnica wiedzy o historii taternictwa jaskiniowego i tego się raczej spodziewaliśmy, ale że to po prostu serdeczny i sympatyczny facet.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odbijamy w lewo ze szlaku na Kasprowy Wierch i podchodzimy pod ściany Zawraciku Kasprowego ścieżka jest wyraźna więc po chwili jesteśmy na miejscu. Przebieramy się  w międzyczasie okazuje się że nie wszyscy zabrali ze sobą drugie śniadanie ale szczęśliwie  z głodu nikt nie umarł.   Jeszcze kawałek podchodzimy do pierwszego otworu i się zaczyna. Michał poręczuje  z pierwszego otworu  a ja z drugiego mijamy się na dole i wychodzimy po przeciwnych stronach. Teraz zjazd z urwiska do podstawy ściany, wysokość robi wrażenie. Zjeżdżam pierwszy mam podczepione wory z linami trochę mi się to majta co utrudnia płynność zjazdu ale po chwili jestem na dole. Po mnie zjeżdża Michał a Rysiek zamyka stawkę. Klarujemy linę i Michał zaczyna poręczować trawers do Kasprowej Średniej. Niespodziewanie pojawia się grupka turystów szukających wejścia do jaskini ale Rysiek spłoszył ich jak orzeł świstaka. Wchodzimy do Średniej przeciskamy się przez niski korytarz, Michał poręczuje zjazd do studni i jesteśmy na dnie, chwilę myszkujemy między skalnymi blokami , wciskamy się w szczelinę ale po chwili kończy się zawaliskiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż trzeba wracać, Michał wychodzi pierwszy ja deporęczuje i ściągam linę.  W czasie przechodzenia przez wąski korytarz gaśnie mi czołówka, wyciągam zapasową i przeciskam się do wyjścia. Dalej już bez problemów.&lt;br /&gt;
O 14 jesteśmy pod ścianą w punkcie startu. Wracamy po piargach na stromym zboczu, daje nam to w kość , grunt trochę ucieka i łatwo zjechać. Z ulgą wychodzimy na szlak,  schodzimy do Kuźnic  jeszcze tylko powrót zakorkowaną drogą  do Rabki i jesteśmy w domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Liczba kursantów na początku wyjścia i na końcu się zgadza więc wyjazd w zasadzie należy  zaliczyć do udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKasprowaWS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Słowenia - Alpy Julijskie|Karolina, &amp;lt;u&amp;gt;Iwona&amp;lt;/u&amp;gt; i Karol Pastuszka|9 - 18 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na Słowenie chciałam jechać już 10lat temu na Erasmusa, co ze względów formalnych niestety nie udało się, a do tej pory było jakoś nie po drodze. Próbujemy nadrobić zaległości na tym urlopie. Na pierwszy nocleg zatrzymujemy się w schronisku Blejska koča – podejście z parkingu pół h, dla naszej trójki dogodnie. Z tego miejsca robimy 2 wycieczki - na Lipanski Vrh i Mali Draški Vrh. W obydwu przypadkach łapie nas deszcz, na drugi szczyt nie docieramy. Z tego pasma są piękne widoki na pobliski Triglav – ze względu na chmury podziwiamy szczyty tylko częściowo. Nasza bazą wypadową na resztę wyjazdu będzie kwatera w miejscowości Radovljica. W kolejne dni odwiedzamy:&lt;br /&gt;
* wąwóz Vintgar – piękne, choć bardzo turystyczne i drogie miejsce;&lt;br /&gt;
* Pokljuška soteska – znacznie mniej znany od poprzednika wąwóz, dziki, zakończony tzw. Galerią – drewnianą  półką na skale, którą przechodzi się na drugą stronę wąwozu, na ścieżkę pełną paproci - zdecydowanie polecamy;&lt;br /&gt;
* szczyt Šija (niedaleko Vogel);&lt;br /&gt;
* wąwóz Mostnica – nie tak widokowy jak Vintgar, za to głębszy i też robiący dobre wrażenie;&lt;br /&gt;
* szczyt Hahnkogel / Klek - wychodziliśmy z miejscowości Planina pod Golico; w trakcie tej wycieczki pierwszy raz zmyliły nas mapy.cz i na początku trochę błądziliśmy; na szczęście udało nam się dotrzeć na szczyt. A było warto! Widoki na Triglavski PN jedyne w swoim rodzaju;&lt;br /&gt;
* wodospad Peričnik; rezerwat Zelenci; Lago di Fusine po str.włoskiej – takie widokowe wycieczki na restowy dzień;&lt;br /&gt;
* Jaskinie Szkocjańskie – mniej popularne niż słoweńska J.Postojna, a jednak to te jaskinie są wpisane na Listę UNESCO. W jaskiniach tych znajduje się podziemny kanion rzeki Reka. Jest to miejsce, które zdecydowanie trzeba zobaczyć będąc tam. Kto nie był, niech poogląda zdjęcia w internecie;&lt;br /&gt;
* Dolinę Rakov Škocjan – brakło nam czasu na J.Postojną, więc zaglądamy do tej dolinki. To niepozorne miejsce najpierw obserwujemy z góry, po czym znajdujemy ścieżkę w dnie doliny, którą można pospacerować wzdłuż rzeki rzeźbiącej różne formy, w tym mosty skalne. &lt;br /&gt;
Na luźniejsze chwile wybieramy się nad jezioro Bohinj – znajdujemy ładny brzeg, gdzie przy pięknych widokach można się popluskać i poobserować pływające ryby. Tydzień urlopu to zdecydowanie za mało, żeby zwiedzić ten kraj, zwłaszcza z kilkanaście kg ważącym łobuzem, który ma już swoje zdanie. Mimo tego i kapryśnej, nieco burzowej pogody kraj nas zachwycił. Z pewnością tam jeszcze wrócimy. &lt;br /&gt;
PS – a my mężu z wyjazdu zapamiętamy dodatkowo złamanego lizaka i poszukiwanie figurek Psiego Patrolu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto pojawi się w galerii&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - dol. Wilczego Potoku|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|18 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od czasu do czasu penetruję beskidzkie parowy i wąwozy (o ile tak je można nazwać). Tym razem sprawdziliśmy Wilczy Potok (odgałęzienie z doliny Leśnicy w jej górnym biegu). Ów potok płynie w głęboko wciętej dolince o stromych zboczach. Po trasie przewrócone drzewa i kilka skalnych prożków. Fajny, dziki zakątek. U góry przedzieramy się przez splątane knieje i wydostajemy się na szlak pod Smrekowcem (835). Przez Jaworzynę schodzimy jeszcze do wodospadu Wyrchmalinki i wracamy leśną dróżką wzdłuż górnego biegu Leśnicy do auta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Le%C5%9Bnica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|GROT|Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łuakasz Piskorek|18 06 2023}} &lt;br /&gt;
Po raz kolejny Nocek włączył się w pomoc przy przeprowadzeniu miejskiej gry terenowej organizowanej przez młodzież ze Stowarzyszenia Nereusza z Rudy Śląskiej. Pomagamy przy budowie i obsłudze punktów z wyzwaniami linowymi – w tym roku był to transport noszy na wysokości. Wielki szacunek za ogrom pracy włożonej ww przygotowanie całej gry należy się młodzieży ze stowarzyszenia, a naszym klubowiczom Tomkowi, Łukaszowi i Asia, którzy włączyli się w pomoc wielkie podziękowania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA: Rax - Jaskinia Krampusschacht|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB), Dawid Jędrysek (SBB), Karina (niezrzeszona)|16 - 18 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rax chyba wszyscy doskonale znają z pięknych dróg wspinaczkowych, ferat no i pod kątem jaskiniowym może jeszcze z jaskini lodowej. Jednak nie to jest celem naszego wyjazdu. Jedziemy sprawdzić jak to w regionie wygląda kwestia Krasu. W Rybniku spotykamy się około 10.00 szybki przepak do jednego samochodu i ruszamy w stronę czeskiej granicy. Przejazd idzie gładko, aż do momentu kiedy zaczynają się problemy z żarówką, co powoduje dwie nie planowane przerwy. Następnie trafiamy kilka korków, co sprawia, że na kamping docieramy dopiero około 17.00. Już wiadomo, że wspin tego dnia nie wypali... Rozbijamy więc namioty, rozdzielamy szpej na dzień następny i przystępujemy do porównania walorów smakowych napojów energetycznych na bazie chmielu produkcji czeskiej vs austryjackie oraz napojów owocowych z domieszką środków dezynfekujących :). W sobotę wstajemy zgodnie z planem o 6.00. Śniadanie pakujemy prowiant i hej przygodo. Dojeżdżamy do wylotu doliny, zabieramy plecaki i do góry. Naszym celem jest jaskinia Krampusschacht, ale po drodze chcemy sprawdzić jeszcze kilka otworów na, które mamy namiary oraz przeprowadzić rekonesans powierzchniowy. Im głębiej wchodzimy w dolinę tym jestem bardziej przekonany, że nie ma opcji - tu muszą być wielkie i głebokie jaskinie. Kras jest wszędzie! Wszędzie widać otwory (niektóre ewidentnie chodzone - prowadzą do nich wydeptane ścieżki). W końcu docieramy pod dolną stację kolejki towarowej zaopatrującej schronisko Habsburghaus na szczycie Grieskogel. Tu kończy się odcinek płasko. Teraz jeszcze chwilka w miarę łagodnego podejścia do końca leśnej drogi i zaczyna się... Prawie 1000 m przewyższenia szlakiem mniej więcej na styl Kobylażowego Żlebu, również miejscami ubezpieczonego stałą asekuracją. Po drodze sprawdzamy kilka otworów na  które mamy namiary - jednak nie znajdujemy nic godnego uwagi (tylko jeden otwór wymagał użycia liny). Za to znajdujemy oporęczowane dojście do do tej pory nie znanego nam otworu - jednak na ten moment nie wchodzimy tam. W końcu docieramy do schroniska. Tu chwila przerwy na klasycznego wursta. Karina zostaje w schronisku z instrukcjami jak postępować gdybyśmy nie dali znaku do określonej godziny alarmowej, a my ruszamy dalej do jaskini. Pod otwór prowadzi wyraźna ścieżka. Niestety tuż po opuszczeniu schroniska dopada nas całkiem solidna zlewa i grad. Po drodze mijamy mnóstwo potencjalnych problemów jaskiniowych. Te dobrze prosperujące oznaczamy. Spodziewamy się, że jaskinia to raczej mała dziurka - coś na wzór naszych jurajskich jaskiń. Widzieliśmy tylko jeden filmik, kilka zdjęć i znaleźliśmy informację, że jaskinia ma 450m długości i niecałe 100m głębokości. O jakie jest nasze zdziwienie gdy po godzinie docieramy pod otwór. Wlot do jaskini to olbrzymi lej krasowy. Jaskinia jest dobrze obita. Chłopaki zjeżdżają przodem ja na końcu. Zachowujemy duże odstępy gdyż jest krucho. Gdy jestem na przepince przy właściwym otworze krzyczy do mnie Dawid, że Bartek przekazał właśnie informację, że skończyła się pierwsza lina 50m i dowiązuje następną. Gdy bezpiecznie mogę zjeżdżać jakie jest moje zdziwienie, że nie jadę typową studnią tylko lodospadem. po kolejnej przepince dojeżdżam do chłopaków w miejscu, gdzie dwa lodospady się łączą, a pod jednym z nich leżą tony śniegu. Na dzień dobry dostaję informację, że jest kiepsko. Nie ma przejścia dalej. Bartek sprawdza wspinaczkowo drugi lodospad jednak nic tam nie znajduje. Ja zerkam w niewielki otwór w którym widać jakąś kontynuację. Niestety jest dość ciasno a przede wszystkim krucho. Płaty wapienia odrywają się od ścian nawet pod delikatnym dotykiem. W końcu Dawid dostrzega możliwość kontynuacji bokiem lodospadu. Dość szybko przekopujemy korek śnieżny i zerkamy co dalej. Jest lufa! Został nam ostatni odcinek liny. Pod lodem drugiego lodospadu dostrzegamy dwa spity. Kamieniem skuwamy lód. Niestety lód jest też w środku. Nie ma jak wkręcić plakietek. Wygląda na to,  że jesteśmy o dobry miesiąc (a może i lepiej za wcześnie). Postanawiamy wycofać się i wrócić tu jesienią, z nadzieją, że uda się przejść dalej. Wyjście idzie dość sprawnie. Na zewnątrz pogoda poprawiła się. Szybkie przebieranki, pakowanie. Postanawiamy wracać skrótem na azymut. Początkowo bardzo przyjemnie żlebami i polankami. Niestety po chwili przedzieramy się już przez gęste i wysokie kosówki, schodzimy kruchymi żlebami. Po drodze znajdujemy jeszcze dwa ciekawe problemy. Ostatecznie po 25 minutach docieramy do szlaku. Czyli jednak opłacało się. Przy szlaku czeka na nas już Karina. I wszyscy razem schodzimy do doliny drogą podejścia. Cała akcja poszła niezwykle sprawnie i udaje się dotrzeć na kamping przed zmrokiem. Następnego dnia postanawiamy nieco odespać. Co ostatecznie przekłada się na zwinięcie namiotów i spakowanie przed godziną 13.00. Nikt za bardzo nie ma już ochoty na jakieś poważniejsze aktywności. Pamiętając o korkach z piątku postanawiamy wracać. Po drodze jeszcze krótka przerwa w Czechach na smażony syr i hranulki. Teraz już tylko przejazd do Polski. W niedziele wieczorem meldujemy się w Rybniku, gdzie kończymy ten rekonesansowy wypad. Do Rax i Krampusschacht na pewno jeszcze w tym roku wrócimy. Na pewno weźmiemy więcej lin i wiecej sprzętu. Teraz wiemy jakie są realia tej jaskini. Widzimy też, że jest w ciągłej eksploracji (pod otworem znajdujemy beczkę z depozytem). Jaskinia i okolica ma na pewno olbrzymi potencjał jaskiniowy. Dosłownie trzeba uważać gdzie się stąpa bo otwory są niemal wszędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FRax&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Wielka Litworowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Stankowski (KKTJ)|17 06 2023}} &lt;br /&gt;
Przebieżka do Ptasiej Sali (w Nowych Partiach Bielskich). Czas w jaskini ok. 8h15m. W jaskini nie spotkaliśmy nikogo, a na szlakach tylko pojedyncze osoby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Sokole - Jaskinie: Koralowa, Wszystkich Świętych, Studnia Zygmunta|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB), Dawid Jędrysek (SBB)|11 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miała być ciekawa akcja Tatrzańska, ale prognozowane burze i opady skutecznie nas zniechęciły. Ostatecznie jedziemy na akcję zdjęciowo / filmową w Góry Sokole. Na parkingu spotykamy się po godzinie 11.00 Jako pierwszy cel pada Koralowa. Odwiedzamy cały dół - do końca, zaglądamy w kominki i ciasne korytarzyki następnie wspinamy się na WAR i zjeżdżamy do MGG. Cały czas robimy dużo fot i filmików. Na koniec zaglądamy jeszcze w dolne odnogi, gdzie znajdujemy bardzo ciekawe naciekowo salki. &lt;br /&gt;
Wychodzimy. Chwila przerwy, posiłek i idziemy do jaskini Wszystkich Świętych. Szybki zjazd, następnie przez trawers na mostek Herberta i w dół (tym razem drugą stroną niż poprzednio) do salki Peny. Pstrykamy wiele fot, kręcimy filmy i wracamy. Bartek przechodzi przez BAKK do jaskini Olsztyńskiej. Niestety mnie skutecznie blokuje kombinezon i odpuszczam. Podobnie Dawid. Bartek wychodzi przez Jaskinię Olsztyńską, a My zwijamy liny, szpej i sprzęt foto i wychodzimy przez zlotówkę. W planach była jeszcze Urwista, ale stwierdzamy, że nie ma tam nic ciekawego. Zaglądamy za to do Studni Zygmunta. Wyjazd typowo rekreacyjno &lt;br /&gt;
towarzyski. Dużo zdjęć i filmików. No i stanowiliśmy niezłą atrakcję turystyczną dla licznych tego dnia turystów, którzy odwiedzili rezerwat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FJaskiGS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Biała Dziupla|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Emil Stepniak, Piotr Strzelecki|15 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne czwartkowe popołudnie wykorzystaliśmy na drobną akcje jaskiniowa. O 14:30 wraz z Emilem wyjechaliśmy z Zabrza i na 16.00 byliśmy już na parkingu przy Łabajowej. Kilka chwil później zjawił się Piotrek z Estera i ich nowo narodzonym przyszłym grotołazem. &lt;br /&gt;
W czasie gdy Estera spacerowała z wózkiem po okolicy, nasza trójka wybrała się na poszukiwania otworu do jaskini Biała Dziupla. Chwile to trwało, bo w okolicy jest sporo podobnych skał. Na szczęście tylko jedna charakterystyczna z okrągłym otworem w ścianie skalnej zlokalizowanym kilkadziesiąt centymetrów od poziomu ziemi. Zwierzęca czaszka wisząca na pobliskim drzewie nie była przypadkowa. 😀&lt;br /&gt;
We trójkę na kolanach rozpoczęliśmy usuwanie kamieni i gałęzi ze sztucznie przysypanego otworu wejściowego. Gdy tylko udało się uzyskać wystarczający prześwit, Emil wslizgnal sie w zacisk wejściowy zabierając ze sobą wór z lina, ktora wczesniej przymocowałem do pobliskiego drzewa. W ślad za Emilem poszedłem ja i Piotrek. Jak się okazało oba zaciski na wejściu zacisk wcale nie są wąskie. Żwawo pełzając na plecach, byłem w stanie lewą dłonią ciągnąc wór, a prawa nagrywać siebie kamera GoPro. Mój uśmiech od ucha do ucha na nagraniu jest dowodem na to jak wielka frajdę mi to sprawilo. Gdy już wygramoliłem się z tych delikatnych przewezen dotarłem do większej sali, gdzie Piotrek i Emil już zaporeczowali linę do zjazdu. W tej sali zapiąłem się już szantem do liny bo zrobilo sie bardziej stromo, poza tym ściany pokryte mlekiem wapiennym zachęcały do robienia zdjęć, więc nie mogłem polegać tylko na samych nogach. Sprawnie zjechaliśmy na dno jaskini, po drodze pokonując jeszcze jedna przepinkę. Jaskinia jest dobrze okuta, użyliśmy jednej liny 60 m, która w zupełności wystarczyła od drzewa aż po dno jaskini. Droga powrotna również odbyła sie sprawnie. Przed godziną 19 byliśmy już na zewnątrz. Piotrek szybko się zebrał dołączając do Estery, tymczasem my z Emilem trochę się jeszcze kręciliśmy po okolicy. Nie udalo nam sie zlokalizowac jaskinii na Tomaszowkach, ale zwiedziliśmy Łabajowa zostawiając sobie zjazd na kolejna wyprawę w środku tygodnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|LITWA: spływ kajakowy|&amp;lt;u&amp;gt;Bianka Witman-Fulde&amp;lt;/u&amp;gt;, Bożena Kołodziej|08 - 11 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłyśmy razem z Bożeną na spływie kajakowym na Litwie. Trasa: Zopsia (rzeka) jezioro Wiejsiejai, Jezdas,  Kapciamestis (Kopciowo), Volskai, Baltoj Ančia (rzeka Biała Hańcza) jezioro Ančia (Hańcza). Przepłynęliśmy ok.60 km, średnio 15 km/ dzień.  Okolica przepiękna, przyroda cudna i prawie brak turystów. I jeszcze pogoda dopisała. Polecam gorąco. P.s. w miasteczku(?) Kapciamestis jest grób, muzeum i pomnik Emilii Plater&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FLitwa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Podlesice - skała Biblioteka|Ryszard Widuch, Asia i Łukasz Piskorek, kursanci:&amp;lt;u&amp;gt;Michał Przybycień&amp;lt;/u&amp;gt;, Miłosz Pawlik; jeden pies|08 06 2023}} &lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć wcześniejszcze prognozy mówiły o obfitych opadach deszczu, wszystko się wyklarowało - i przez całą akcję było bezchmurnie.&lt;br /&gt;
Zaczynamy z Asią i Łukaszem - od góry - poręczujemy liny. Po szybkim przypomnieniu przepinek, Rysiu Pokazuje nam podstawy ratowictwa - co chwilę później trenujemy na linie.&lt;br /&gt;
Przed nami (kursantami) jeszcze sporo nauki - ale wszystko idzie w dobrą stronę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Fpodlesice+kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|POLINEZJA FRANCUSKA: wypad na antypody|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|20 05 - 06 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Celem wyjazdu był głównie wypoczynek, lecz ostatecznie było każdego dnia dosyć aktywnie. Po przylocie na Tahiti jeszcze tego samego dnia płyniemy z Papeete promem na oddaloną ok 15 km dużo mniejszą wyspę Moorea. Tam spędzamy następne 4 dni, zwiedzając główne atrakcje, objeżdżamy wyspę wynajetym skuterem. Jednego dnia decydujemy się na próbę zdobycia szczytu Rotui (899 m n.p.m, deniwelacja 899 m). Niestety, upał ponad 40 stopni krzyżuje nasze plany. Podczas pierwszych 2 godzin podejścia wykorzystujemy prawie cały zapas wody (po ok 3,5 litra na osobę) a nawet nie dotarliśmy do połowy drogi na szczyt. Po drodze zaliczam dość groźny upadek z grani (zarwała sie pode mną ziemia, na szczęscie szlak pozostaje jako tako możliwy do pokonania dla innych).&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Góry na Polinezji Francuskiej okazały się gorące, niedostepne, piekne i dzikie. Poruszanie sie po tych obszarach wymaga dobrego przygotowania, odpornosci na piekielne upały, mądrej logistyki. Jest to zupełnie inna przygoda niż wędrowanie i zdobywanie szczytów w umiarkowanych szerokościach geograficznych. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Innego dnia, idę na trekking na Coconut Pass, gdzie przedzieram się przez dżunglę zatartym szlakiem, ale docieram do celu i w nagrodę dostaję piękny widok na oba przeciwległe krańce wyspy. Po Moorei samolotem  udajemy się na inną wyspę archipelagu Wysp Towarzystwa - Raiatea. To dosć spora wyspa, lecz stosunkowo mało zaludnona i niezbyt oblegana przez turystów, co sprawia ze jest tam troche inna atmosfera, a jednocześnie jest ciekawie. Objeżdzamy wyspę dookoła i robimy kilka krótkich trekkingów do szandarowych miejsc na wyspie. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Odwiedzamy Taputapuatea - stanowiska archeologiczne i miejsca kultu Polinezyjczyków. Z Raiatei przenosimy się na pobliski atol Bora-Bora. Spędzamy tam tylko 2 dni, ale dochodzimy do wniosku, że można tam bardzo aktywnie spędzic czas. Wyspa reklamowana w katalogach biur podróży, jako miejsce luksusowych wakacji okazała się dla nas miejscami dzika, wcale nie przepełniona przemysłem turystycznym  i bardzo ciekawa przyrodniczo. Atol oferuje też wiele możliwosci uprawiania sportów. Ostatnich pare dni spędzamy na Tahiti, gdzie wypożyczamy samochód i zwiedzamy co się da, wliczając treking na Tahiti-Iti i bardzo ciekawe narodowe muzeum Polinezji Francuskiej w Puna Auia (Muzeum Tahiti i Wysp) w poblizu Papeete. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wyjazd zaliczamy do bardzo udanych. Zwiedzilismy tylko jeden z archipelagów Polinezji Francuskiej (Wyspy Towarzystwa), ale juz sam ten obszar wydał się nam niezwykle ciekawy, bogaty po d wzgledem geologicznym, ciekawy kulturowo i zachwycajacy pod wzgeldem roslinności mimo iz tylko stosunkowo niewielka cześć to roślinność endemiczna&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Leskowiec|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|04 06 2023}} &lt;br /&gt;
Tradycją się stało, że wizytując teściów, podbiegam na najwyższy szczyt w okolicy, czyli Leskowiec. Tym razem bez śniegu i błota, co od razu było widać po wyniku, bo poprawiłem go o ponad 15 min. od ostatniego biegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Przepaść|Łukasz Mazurek, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zainspirowani akcją naszych klubowych kolegów z przed kilku dni udajemy się do tej pięknej jaskini. Wszystko co napisał Daniel jest autentyczne. 14 m zjazdu i zaczarowany, podziemny świat. Również otoczenie jaskini jest wspaniałe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FPrzepsc-cd&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna|Michał Przybycień, &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Balcer&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska-Golicz, Mateusz Golicz|03 06 2023}}&lt;br /&gt;
Pierwsza wyprawa uczestników kursu na taternika jaskiniowego rocznik 2023/24 miała miejsce 3. czerwca 2023, a jej celem była Jaskinia Czarna. &lt;br /&gt;
Z czterech kursantów wybrał się Michał wraz z Mateuszem, pod okiem instruktora Mateusza i asyście Oli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowania do wyjścia miały miejsce przed wykładem kursowym 3 dni wcześniej. &lt;br /&gt;
Celem wyjścia było odwiedzenie Partii Techuby oraz wyjście z jaskini otworem do którego prowadzą Partie III komina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planowane wyjście z Kir było opóźnione tylko o 15 minut i było to jedyne odstępstwo od przyjętego planu akcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drodze Doliną Kościeliską kursanci byli przepytywani z ogólnej wiedzy o Tatrach oraz szkoleni przez Mateusza w topografii doliny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod otworem jaskini, do którego grupa dotarła bez problemu, doszło do spotkania z inną wyprawą klubową do Czarnej - Damiana oraz Łukasza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poręczowanie zjazdu z głównego otworu jak poręczowanie trawersu i zejścia z progu poniżej wejścia przypadło kursantowi Mateuszowi. &lt;br /&gt;
Następny trawers i przygotowanie wejścia do Techub przygotował Michał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Techubach kursanci samodzielnie prowadzili drogę do &amp;quot;Sali pod Głazem&amp;quot;, korzystając z opisu oraz planu odwiedzając po drodze &amp;quot;Syfon Tehuby&amp;quot;, &amp;quot;Jeziorko Tehuby&amp;quot;, &amp;quot;Salę Taty Winiarskiego&amp;quot; oraz &amp;quot;Salę pod białą płytą&amp;quot;. &lt;br /&gt;
Następnie Mateusz wraz z Olą prowadzili szkolenie z przemieszczania się różnymi technikami wewnątrz korytarzy. &lt;br /&gt;
Był też czas na wykład o tworzeniu się jaskiń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed wyjściem z Techub, po około 4 godzinach akcji w jaskini grupa miała przerwę na jedzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalsza droga prowadziła w stronę głównego wejścia do jaskini, po drodze ściągaliśmy zaporęczowane przejścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z umową, w przypadku dobrego czasu akcji, przejście przez Partie III komina poprowadził instruktor Mateusz. &lt;br /&gt;
Było to pierwsze wejście w te partie jaskini naszej czwórki. &lt;br /&gt;
Całość przejścia kończył 28 metrowy zjazd z drugiego otworu Czarnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powrotem pod otworem jaskini dotarliśmy o godzinie 18:15, a cała akcja zakończyła się ściągnięciem liny ze zjazdu głównego otworu o godzinie 18:50.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadowoleni z udanej akcji, pięknej pogody i małej ilości turystów w Tatrach, grupa wróciła do pensjonatu Willa Pisana o godzinie 20:30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akcję zakończyliśmy kolacją w okolicznej gospodzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia Instruktor Mateusz wraz z Olą wybrali się na akcję do jeszcze jednej jaskini, &lt;br /&gt;
natomiast kursanci Mateusz i Michał wyszli na eksplorację Jaskini Mylnej, w której odwiedzili partie jaskini poza szlakiem turystycznym i wyszli z jaskini drugim otworem. &lt;br /&gt;
W drodze do samochodu przeszli także żółtym szlakiem przez Wąwóz Kraków przechodząc przez Smoczą Jamę. &lt;br /&gt;
O godzinie 14:00 wyruszyli oni w drogę do Katowic i zakończyli kursowy weekend w Tatrach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: Damian uzupełnisz? :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna|Łukasz Mazurek, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Penetrowaliśmy partie pod Salą Łukową. Tym razem nie udało się znaleźć przejścia do Techub (na starość pamięć siada). Przed jaskinią spotkaliśmy ekipę Mateusz Golicza, który wybierał się do Techub (pewno będzie opis). W Tatrach cudowna pogoda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FCzarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Rzędkowice - Wspinanie|&amp;lt;u&amp;gt;Joanna Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek + pies|01 06 2023}} &lt;br /&gt;
Po raz kolejny atakujemy Rzędkowice. Jedziemy w tygodniu, po pracy, w nadziei, że będzie trochę mniej ludzi. Dojeżdżamy po godzinie  14 i okazuje się, że drogi na Turni Kursantów, na które mieliśmy chrapkę są obwieszone linami. Wybieramy nasz plan B i idziemy na Dziurawą Turnie. Strzał w dziesiątkę! Jest w cieniu, więc upał nam nie straszny i jest na uboczu więc nie martwimy się, że pies będzie kogoś zaczepiał. Po zrobieniu kilku dróg, przenosimy się na pustą już Turnie Kursantów i wspinamy kilka dróg. Skały po południu opustoszałe... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Frzedkowice2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Przepaść|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Emil Stępniak`|01 06 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach zrobienia sobie prezentu na dzień dziecka wybraliśmy się z Emilem w czwartek na poszukiwanie jaskini nazwanej „przepaść”. Współrzędne nie do końca były pewne, wiec istniało pewne ryzyko ze będziemy błądzić po lesie w poszukiwaniu otworu lub nawet go w ogóle nie znajdziemy. O samej jaskini tez wiele nie wiedzieliśmy poza filmem na YouTube. Nic więcej nie da się znaleźć, bo jaskinia nie jest dostępna w rejestrach. Zabraliśmy ze sobą to co wydawało się nam niezbędne i o 14:30 wyjechaliśmy z Zabrza w kierunku wyżyny krakowsko częstochowskiej. Samochód zaparkowaliśmy najbliżej jak się dało - na jakiejś leśnej bocznej drodze. Było przed 16. Od samego początku zakładaliśmy ze poszukiwania otworu jaskini zajmą nam sporo czasu, a ponieważ było powyżej 25 stopni Celsjusza i pełne słońce, postanowiliśmy nie przebierać się i wpierw rozpocząć poszukiwania. Jak się jednak okazało współrzędne były bardzo trafne, a pod otworem byliśmy już po około 15 minutach.&lt;br /&gt;
Wróciliśmy do samochodu po ciuchy i sprzęt bez zwłoki zabrałem się za poreczowanie do zjazdu.&lt;br /&gt;
Układ drzew idealnie ułatwił przygotowanie stanowiska. Wjazd do jaskini ma charakter zapadliny do szczeliny skalnej, po jakichś 5 metrach zwęża się, a po obu stronach znajdują się przykręcone plakietki przygotowane pod przepinke w stanowisko Y.&lt;br /&gt;
Na cały zjazd powinna wystarczyć lina 30m. I co tu dalej pisać… zdjęcia nawet w połowie nie oddają piękna jaskini, trójwymiarowości i kolorystyki nacieków. Przez 2,5h chodziliśmy po piaszczystym dnie jaskini zachwycając się jej pięknem i robiąc setki zdjęć. Wszystkie formacje skalne i nacieki które widziałem tylko na zdjęciach tam właśnie były, rzeczywiste. Nawet już nie pamiętam ich nazw. Jaskinie przecina żyła kryształu, a na jej dnie można napotkać odłamki kryształu o rożnej wielkości. Przed 20 byliśmy już na powierzchni, w dalszym ciągu oszołomieni tym co widzieliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli ktoś zastanawia się po co chodzić po jaskiniach to właśnie tam znajdzie odpowiedz. Po prostu wow!&lt;br /&gt;
Następnego dnia i ja i Emil mieliśmy po kleszczu - poszukiwania jaskini w krótkich spodenkach to nie jest dobry pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FPrzepasc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Rzędkowice - Wspinanie|&amp;lt;u&amp;gt;Joanna Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Łukasz Mazurek, Adam (niez.) + pies|28 05 2023}} &lt;br /&gt;
Jedziemy w skały świadomi, że wybieramy dość popularny i oblegany rejon. Jednak mamy tam upatrzone skałki, z którymi chcemy się bliżej zapoznać. Na początek idziemy na skałę Zegarową. W międzyczasie dojeżdżają Adam i po nim Łukasz M. z drugą liną, dzięki czemu możemy się podzielić na dwa zespoły. Po zrobieniu kilku dróg postanawiamy zmienić klimat i przechodzimy na Turnię Kursantów, gdzie robimy jedną drogę (niejako w zastępstwie zajętych sąsiednich dróg, na jakie mieliśmy bardziej chrapkę). Zbliżała się pora wyjazdu (urodziny u rodziny), więc nie mieliśmy jak czekać na naszą kolej. Ci którym doskwierał niedosyt (ja i Adam) poszli zrobić jeszcze ostatnią drogę na sąsiedniej Zadniej Turni. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Frzedkowice_wspin&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Kłodnicy|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz 10 innych osób|28 05 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W idealnej pogodzie przejechaliśmy rowerami dolinę Kłodnicy, na której stanowi ona południową granicę naszego miasta. Jest tu kilka niesamowicie pięknych zakątków do których prowadzą nikłe ścieżki. Rzeka na tym odcinku dość czysta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fotorelacja: https://www.facebook.com/media/set/?set=oa.6943249889022847&amp;amp;type=3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia Pod Wiszącym Korzeniem|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|26 05 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy wracamy do Tenczynka. Tym razem uzbrojeni w ciężki sprzęt. Tym razem z jednym worem i liną do jego wyciągania udajemy się pod otwór. Wiemy co nas czeka więc bez zbędnego gadania wchodzimy do dziury. Droga w dół idzie całkiem sprawnie, choć przed ostatnim zaciskiem poważnie się zastanawiam, czy aby na pewno chcę tam wchodzić. Jednak juz po chwili obaj stoimy w &amp;quot;Y&amp;quot;. Bartek wchodzi na przodek z ciężkim sprzętem, aby rozprawić się z ostatnią wantą blokującą nam dalszą drogę. Ja natomiast rozglądam się  po drugiej odnodze &amp;quot;Y&amp;quot; i znajduję kolejny potencjalny problem. W międzyczasie Bartkowi udaje się rozkruszyć wantę i udrożnić dalszą drogę. Niestety przed samą salką (a tak na prawdę studzienką) ze ściany wystają dwie wypustki, które skutecznie uniemożliwiają wejście nad studzienkę. udaje się je nieco przemodelować. Po kilku próbach wykonywanych na zmianę Bartek jako pierwszy przedostaje się nad studzienkę, a korytarzyk dostaje wdzięczną nazwę &amp;quot;Łamignatek&amp;quot; - oddający jego charakter. Udaje się zrzucić trochę luźnego materiału ze stropu nad studzienką (istnieje szansa, że ma ona &lt;br /&gt;
kontynuację w górę). Na pewno idzie w dół. Ile? Tego jeszcze nie wiemy. Trzeba usunąć kilka małych want. Niestety to już nie podczas tego wyjazdu. Pakujemy sprzęt i do góry. Pierwszy idzie Bartek. Następnie wór który klinuje się co chwilę więc muszę iść bezpośrednio za nim i bez przerwy go odklinowywać. Wyjście nie idzie nam dobrze. Obaj walczymy w zaciskach jak nigdy. Jest ślisko i nie ma się jak wygodnie zaprzeć. Po drodze Bartek wśród leżących kamieni znajduje kilka ciekawych amonitów. &lt;br /&gt;
Następny wyjazd powinien przynieść kolejne metry i bez wątpienia pogłębimy jaskinię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Wszystkich Świętych i System Jaskiń Olsztyńskich |&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek|25 05 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25 Maja w czwartek po pracy wybraliśmy się wraz z Łukaszem do Jaskini Wszystkich Świętych z zamiarem przejścia przez cały system Jaskiń Olsztyńskich. O godzinie 16:20 dojechaliśmy na parking Sokole Góry, gdzie przebraliśmy się w kombinezony i wraz z niezbędnym sprzętem jaskiniowym wyruszyliśmy pod otwór. Na miejsce dostaliśmy bez większych problemów. Po pierwsze dlatego, że jaskinia jest dobrze oznaczona na mapie, a po drugie dlatego ze nieopodal znajduje się otwór jaskini Koralowej, w której miałem okazje być na „rozgrzewce przed prawdziwymi jaskiniami” – tak to mniej więcej wtedy powiedział Mateusz. Samo miejsce zapamiętałem tez bardzo dobrze, bo skręciłem sobie wtedy kolano. Była godzina 17:00, a my staliśmy gotowi pod otworem. Poręczowaniem studni wejściowej zajął się Lukasz, po drodze była tylko jedna przepinka, więc zjazd poszedł ekspresowo. Był czas na zdjęcia i konstruktywna krytykę kiepskich opisów jaskiń jurajskich. Na zjazd zużyliśmy cala linę 20m. Będąc na dnie Studni Warszawskiej poszliśmy w lewo w kierunku Mostu Herberta. Zgodnie z opisem przejście do mostu odbywa się trawersem. Pierwsza kotwa znajduje się tuz przez wąskim przesmykiem, zaraz za którym znajduje się studnia. Wciśnięty w zacisk w dość niewygodnej pozycji, z nogami zwisającymi do studni próbowałem rozpracować najbezpieczniejszy sposób dostania się do kolejnego punktu trawersu, który chociaż był w zasięgu wzroku to jednak oddalony o jakieś 3 metry. Niby nic takiego, bo szata naciekowa idealna do wspinania, ale ja leżałem w poziomie nogami do przodu, więc, żeby mieć swobodne ręce musiałem wyjść całkiem w stronę studni. Po lewej ortogonalnie stronie tuz przy krawędzi znajduje się idealna formacja skalna do zaczepienia taśmy, a w moim worze zupełnym nie przypadkiem znajdowała się taśma idealnej długości, której jeszcze nie oddałem Ryśkowi z poprzedniej wyprawy (spokojnie oddam 😊). Raz dwa i zrobiłem sobie dodatkowy punkt, na którym swobodnie sobie zawisłem planując dalsze ruchy. Z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się ze wejście w szczelinę głowa do przodu, a nie tyłem, dałoby mi więcej swobody ruchu i nie byłoby potrzeby robienia tego dodatkowego punktu. Po drodze na trawersie były jeszcze dwa punkty, ale bez problemu sobie z nimi poradziliśmy. W tej części jaskini droga jest tylko jedna, więc zaraz później zaporęczowałem zjazd w ostatniej studni aż do Sali Peny. Na dole zrobiliśmy kilka ciekawych zdjęć, bo nacieki na ścianach były bardzo fotogeniczne. Wtedy tez zwróciłem uwagę ze lewa cześć Sali Peny jest tak naprawdę dnem studni pod trawersem, który przechodziliśmy. Wiec teraz nazwa most, nabrała sensu. Sama sala nie jest duża, więc po chwili zebraliśmy się w drogę powrotna. Sprawnie wróciliśmy na dno Studni Warszawskiej z zamiarem przejścia do jaskini Olsztynskiej poprzez BAKK. Wiedzieliśmy ze będziemy się przeciskać, więc ściągnęliśmy z siebie cały sprzęt, wraz z uprzężą. Nie za wiele się zastanawiając na ochotnika próbowałem wcisnąć się w najbardziej oczywisty zacisk jaki widziałem po prawej stronie i za namowa Łukasza wpierw wciskałem nogi, a przynajmniej próbowałem. Niewiele czasu potrzebowałem by powiedzieć ze moje nogi tak się nie wygna. Rzeczywiście wyczuwałem ze zacisk mocno skręca w lewo i nie uśmiechało mi się brnąc dalej w tym kierunku. Zaproponowałem Łukaszowi, że jak on się wciśnie to ja pójdę za nim. Wiec zamieniliśmy się rolami i Lukasz chwile później tez poległ w tej samej pozycji.  Zniechęceni wzięliśmy plan jaskini do ręki i jak tylko odczytaliśmy z niego, że są też dwie ślepe szczeliny zaczęliśmy się rozglądać w około i w mgnieniu oka znaleźliśmy dużo przyjemniejsza szczelina skalna, tym razem bardziej pionowa niż pozioma. Ponownie bez zastanowienia zanurkowałem w nią bokiem i nogami do przodu. Jak już byłem w środku tej małej komory to zrozumiałem, że to była ta ślepa droga. Wyjęcie było już odrobinę mniej przyjemne, ale dla kogoś moich wymiarów obyło się bez problemów. Ponownie otworzyliśmy plan i szukaliśmy innego przejścia. Jednak wszystko wskazywało, że nasz pierwszy wybór był tym prawidłowym. Ponowiłem próbę tym razem na brzuchu i głowa do przodu. W ten sposób chciałem sobie przynajmniej zobaczyć czy ten tunel prowadzi gdzieś, czy też się kończy. To był strzał w dziesiątkę, potwierdziłem nie tylko, że to jest prawidłowa droga, ale również to ze nie chce nią iść. Pal licho ze szczelina jest bardzo wąska, bo to nie problem dla mnie. Ale to za pierwszym zakrętem w lewo znajdował się zakręt w prawo, a za nim już nic nie było widać, budziło mój nieukrywany niepokój. Oznajmiłem moje obawy Łukaszowi i ponownie zaproponowałem, że jak on przyjdzie i powie, że tam na końcu rzeczywiście jest sala, to pójdę bez wahania. Po kilku próbach Lukasz również się poddał. Wpadliśmy jednak na pomysł że zaatakujemy ten zacisk od drugiej strony. Ponownie ubraliśmy uprząż i opuściliśmy jaskinie Wszystkich Świętych, spakowaliśmy liny do worów i powierzchnia przeszliśmy do Jaskini Olsztyńskiej. Ponownie bez uprzęży w samych kombinezonach zaatakowaliśmy zaciski biegnące w stronę BAKKu, tym razem od jaskini Olsztyńskiej. W pozycji czołgającej się dżdżownicy przemierzaliśmy zaciski, które były dużo obszerniejsze, miejscami wielkości warszawskich kawalerek na wynajem. Spokojnie mogłem manewrować rękami a miejscami nawet odwrócić się. Ostatnia sala już za BAKK, a przed tym naszym nieszczęsnym zaciskiem okazała się bardzo ładna, zrobiłem tam sporo zdjęć i kilka filmów. Bez namysłu wcisnąłem się dalej w ten nieszczęsny zacisk i udało się, jakoś czołgając się od tej strony wydawał się znacznie łatwiejszy. Może też świadomość tego, że już wiem co jest po drugiej stronie, spowodowała że zacisk został pokonany. Lukasz nie chcąc pozostawać w tyle również pokonał zacisk. Z poczuciem w pełni zwiedzonej jaskini wróciliśmy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FWszSw&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZECHY: Jeseniki - Bikepacking. Wokół Pradziada|&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;|20 - 21 05 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co poszło tak lub nie tak w Jesenikach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeseniki idealna miejscówka na wyprawę rowerową. Odległość z domu to 140 km około 2 godziny i prawie całość autostradą. Startuje z miejscowości Zlate Hory w kierunku wodnej elektrowni Dlouhe strane. Pierwsze kilometry z 99 przejechałem asfaltem potem były wspaniałe leśne szutry. Objerzdzając Pradziada kończę dzień w luksusowej darmowej chatce górskiej. Czesi  zbudowali tą chatkę z rozmachem nie bawią się w drobne brak tylko klimatyzacji. Następnego dnia załapuje się na single track w Kouty nad Desnou, brakuje trochę rozmachu jak w BB, ale i tak zjazd fajny. Kolejne kilometry to nie kończące się podjazdy a że nóżka zapodała to po południu melduje się pod autem. 71 km kolarstwa romantycznego szybko się kończy i o godzinie 18 jestem w domu. Całość trasy wyniosła 170 km. W dwa dni 3750m podjazdów, kręcenia młynków i wypychów ;). Rejon ma ogromny potencjał, można eksplorować dowoli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i co z tymi Jesenikami? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Organizacyjnie wszystko dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Sprzęt dopicowany (sprawdzony), jedzenie wyliczone, kartusz z gazem zważony, miejscówka na nocleg - genialna, pogoda ideał nawet wiatr miał być w plecy, godziny poświęcone na GPX, ślad wgrany do telefonu, sprzęt odlekczony. Jedna rzecz do poprawki. H2O, dwa litry w bidonach to za mało na dwa dni (no nie ma siły braknie). W sobotę na noclegu ratowałem się źródełkiem. Ale niedziela to tak jak u nas potraviny zaverno. Dopiero przed Jesenikami benzínka z Kofolą pomagają dojechać do samochodu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FPradziad&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Konrad (TKG VERTICAL)|21 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wczesnym niedzielnym rankiem wybieramy się do jaskini - w wyższych partiach Tatr wciąż warunki mocno zimowe, a więc pada na Jurę. Spotykamy się w Rodakach i idziemy do jaskini Rysiej, powalczyć z ciasnotami. Wlotówkę poręczuje Łukasz. Dość sprawnie docieramy na dół. Najpierw idziemy zwiedzić Partie Kominkowe. Później powrót i po chwili meldujemy się w Katedrze. Następnie idziemy do Salki Pod Blokiem i dalej do Prasy. Konrad sprawnie wspina prasę i Poręczuje drugą studnię. Gdy jesteśmy na &lt;br /&gt;
dole najpierw udajemy się do Szczeliny Naj, następnie dołem udajemy się do Mlecznego Korytarza. Wracamy na prożek zwijamy linę i dalej w górę  Drugiej studni. Po chwili jesteśmy nad prasą. Zakładamy zjazazd i dalej wracamy znaną nam już drogą. Na I szą studnię jako pierwszy wchodzi Konrad - który stacza nierówną walkę z Zaciskiem wlotowym i spadającymi stopkami (oj jak ja dobrze znam ten ból z mojego poprzedniego wyjścia do tej jaskini). Gdy Konrad pokonuje zacisk ruszam za nim zciągając za &lt;br /&gt;
sobą  linę. Tym razem zacisk przechodzę bez żadnego bulu. Cała akcja zajmuje nam 5h. I nie ukrywamy, że jurajskie ciasnoty dały nam w kość. Teraz tylko wyczyścić kombinezony i szpej...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bochnia/Nowy Wiśnicz - spotkanie Weteranów Taternictwa Jaskiniowego|Jerzy Ganszer (SBB) + 27 osób z SBB i innych klubów, z RKG - Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|20 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach spotkania m. in. zwiedziliśmy bardzo ciekawą kopalnię soli w Bochni a później miłe spotkanie w fajnym miejscu za Nowym Wiśniczem. Szersza relacja na stronie SBB: https://speleobielsko.pl/sprawozdania/item/5874-2023-05-20-21-xxxiii-wyjazd-dla-weteranow-taternictwa-jaskiniowego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FWeterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Ryczów - Wspinanie|&amp;lt;u&amp;gt;Joanna Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Adam (niez.) + pies|20 05 2023}} &lt;br /&gt;
Wyjazd na wspin - dla części pierwszy w tym sezonie, dla częśći pierwszy w ogóle :) Jeszcze kilka minut przed przyjazdem Adama, ciągle zastanawiamy się, gdzie jechać w skały. Szukamy miejsca z drogami mało obleganymi, tak żeby można mieć oko na psa i nie martwić się, że komuś będzie przeszkadzał i żeby Adam bez skrępowania mógł zrobić swoje pierwsze skałkowe drogi. Decydujemy się na Straszykowe Skały. Przez cały dzień robimy różne drogi na skale Weselnej i Skrzyni, w międzyczasie ćwicząc różne techniki linowe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
galeria: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FStraszykoweSkaly&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg na Mł. Stożek|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bieganie po górach traktuję czasem jako trening kondycyjny a nie zajęcie samo w sobie. Będąc w Dziechcince na imprezie badmintonistów wykorzystuję okazję do marszobiegu na niedaleki Mł. Stożek (837). Razem z Teresą wybieramy się na wieczorną, intensywną wycieczkę. Zawsze przy okazji takich &amp;quot;biegów&amp;quot; nasuwają mi się następujące uwagi: podbieg po bardziej stromym terenie jest zupełnie nieekonomiczny. Efekt niewspółmierny do wysiłku. Lepiej szybko podchodzić płaskim krokiem. Wykorzystywać do biegu należy odcinki w miarę płaskie lub o nie wielkim nachyleniu. Na &amp;quot;odrabianie&amp;quot; dystansu przy zbieganiu na pewno należy wykorzystać bardziej połogie zbocza. Na stromych strasznie cierpią kolana. Wg mnie lepiej szybko schodzić bo też trzeba zważać na kamienie a o kontuzję nie trudno. Tak czy tak wysiłek jest gigantyczny i dobrze, że nie muszę startować w zawodach tego typu. Zrobiliśmy 12 km i 400 m przewyższenia. Czas ok 1,5 h lecz czekając na Teresę (nie miała odpowiednich butów) truchtałem w miejscu lub się cofałem by zachować rytm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/MlStozek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|MALTA: wspin i mtb|Paweł, Kamil i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 - 18 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Archipelag Malty leży niemal w środku Morza Śródziemnego i jest najdalej na południe wysuniętym państwem Europy. W jego skład wchodzi kilka większych wysp, w tym Malta i Gozo są największe. Zwłaszcza ta druga wyspa jest bardzo ciekawa ze względu na jej walory krajobrazowe ale także zabytki i ogólnie charakter.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W trakcie krótkiego wypadu do tego kraju wstrzeliliśmy się w znakomitą pogodę i zrealizowaliśmy postawione cele. W pierwszy dzień rowerami górskimi z wypożyczalni z Marsalfoln (nawet mają tam dobre rowery górskie) przejechaliśmy wyspę Gozo. Obrany przez nas trakt był niesamowicie atrakcyjny. Wiódł przez skamieniałe plaże, po wysokich, urwistych klifach, przez ospałe mieścinki pełne zabytkowych budowli, opuncjowe pola i obok klifowych jaskiń. Szlak miejscami trudny technicznie z fajnymi downhillami po kamienistych zboczach oraz stromymi podjazdami. Mało asfaltu a jak już to mało uczęszczanymi drogami. 36 km i 800 m przewyższenia zajmuje nam ponad pół dnia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugi dzień przenieśliśmy się na południe Malty (&amp;quot;bazę&amp;quot; mieliśmy w Bugriba) do wąwozu w pobliżu Blue Grotto. Tu jest sporo obitych jedno wyciągowych dróg wspinaczkowych. Robimy 5 dróg z zakresu 5a do 5c. Paweł po półrocznej rehabilitacji (złamana noga na ściance wspinaczkowej)bardzo fajnie wszedł w wspin prowadząc wszystkie drogi. Skała dość chropowata, drogi długie. Bardzo fajny wspin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oprócz tego w wolnych chwilach spenetrowaliśmy tajemnicze katakumby w pobliżu naszej kwatery. Ani jednej zmarnowanej chwili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Malta &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Filmik: https://drive.google.com/file/d/1keBbe2fn0C3PZXk8XkyXbv8mSvyjj66X/view?usp=drive_link&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - obchody 47-lecia klubu w Piasecznie|&amp;lt;u&amp;gt;Barbara Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tadek, Ania, Agnieszka, Piotr, Tomek, Artur (wszyscy z dziećmi i żonami), Wojtek Orszulik z żoną i dzieckiem, Łukasz Mazurek, Bartek (SBB), Damian i Teresa Szołtysik z synami, oraz sporo znajomych |12 - 14 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy do Piaseczna przyjechał z Klubu RKG NOCEK Łukasz Mazurek z kolegą Bartkiem z SBB. Następni byliśmy my, tzn. Basia i Tadek. Chłopaki na nas z niecierpliwością czekali, żeby iść do jaskini Wielkanocnej i Piaskowej/Bluszczowej. Gdy oni penetrowani podziemnie czeluście, na powierzchni zjeżdżała się ekipa z RODU SZMATŁOCHÓW I PRZYJACIELE. Gdy namioty już stały wokół ogniska zaczęła się zbierać brać świętująca 47 rok powstania naszego klubu. Wybrzmiewały pieśni powstałe kiedyś w naszym klubie, które tylko Tadek pamięta i inne ogniskowe piosenki śpiewane przez wszystkich, którzy je znali i same nasuwały się na usta. Były wspomnienia niesamowitych w naszym klubie przejść jaskiniowych, których do teraz jeszcze nikt nie powtórzył w naszym klubie. Przeglądanie zdjęć i biuletynów wydawanych niegdyś w klubie. Kiedyś się ludziom chciało spotykać w realu i coś wspólnie tworzyć. W końcu przed północą dotarła Agnieszka z rodzinką, która stała w korku około 5 godzin bo był śmiertelny wypadek. Policja w naszym kraju jest tak bezsilna i tępa, że nie mogła pomyśleć w jaki sposób rozwiązać ten niekończący się korek, który uwięził tysiące aut. Agnieszka wziąwszy na ręce płaczącą w wniebogłosy Tosię poszła na spacer wzdłuż autostrady,  zobaczyła bramę, spróbowała ją otworzyć i udało się, weszła do auta i korytarzem życia wycofała się do bramy i wyjechała. Co odważniejsi i zdesperowani kierowcy ruszyli za nią. Teraz już byliśmy w komplecie. Mogliśmy się razem cieszyć przy ognisku. Gdy robiło się już bardzo chłodno, to powoli ludzie zaczęli się chować do swoich śpiworków. Rano pierwsi wstali Łukasz i Baratek, których przywitał i pożegnał Adaś. Chłopaki jechali na szkolenie kartowania jaskiń. Po siadaniu zaczęli jeszcze dojeżdżać Wojtek Orszulik z rodzinką i przyjaciele z Łodzi i z Rudy Sląskiej, którzy byli w tamtym roku. Tadek zorganizował dzieciom zawody różnego rodzaju, za które w nagrodę dostawali słodycze. Zabawa była bardzo energiczna i wesoła. Po obiedzie była niespodzianka -  tyrolka z drzewa najpierw było wahanie się, czy zjechać ale potem zabawy nie było końca, aż starsi byli wyczerpani. Usiedliśmy do ogniska. Dziś ognisko już się pięknie paliło bo było dużo żaru i dawało więcej ciepła. Na kolacyjkę były kiełbaski i kartofle z ogniska, mięsa i szaszłyki z grilla, każdy robił to na co miał ochotę. Śpiewy, toasty i opowieści. Koło 3 nad ranem ostatni poszli spać. Rano pierwsze wstały oczywiście dzieci i reszta. Po śniadaniu i kawie, koło południa przyjechali Eska i Damian, następny delegat z Nocka. Udaliśmy się w pobliskie skałki żeby zrobić małe dziecięce zawody wspinaczkowe. I rozciąganie kości starszym ochotnikom. Oczywiście nie mogło obyć się bez LOŻY SZYDERCÓW I EKSPERTÓW OD WSPINACZKI. Po wyczerpującym wysiłku udaliśmy się na zasłużony posiłek i pakowanie. Po udanym spedzeniu w dobrej atmosferze czasu razem zakończyło się 47 spotkanie świętujące powstanie 13 maja w piątek klubu RKG NOCEK.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/47lecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziękujemy uczestnikom za przybycie i zorganizowanie sobie czasu, żeby razem świętować i dobrze spędzić czas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie z podstaw kartowania - Łutowiec|Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Hansel + około 30 &lt;br /&gt;
członków innych klubów z całej Polski |13 - 14 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę rano spotykamy się w Łutowcu. Najpierw teoretyczne wdrożenie w temat kartowania, następnie jedziemy w teren. Dzień pierwszy to kartowanie po staremu na kartce. Wracamy z terenu, jemy obiad i kolejne zajęcia teoretyczne. Tym razem wyznaczamy ciąg na podstawie istniejących przekrojów i planów oraz zapoznajemy się z oprogramowaniem AVEN. Następnie ognisko i długie o jaskiniach rozmowy. W niedzielę po śniadaniu znowu zaczynamy od omówienia naszych wypocin z dnia poprzedniego. Następnie ćwiczymy rysowanie w programie Inkscape. Na koniec to na co wszyscy czekali. Zapoznajemy się z urządzeniami DistoX &lt;br /&gt;
oraz oprogramowaniem Quave. Po wtajemniczeniu udajemy się ponownie w teren, aby sprawdzić jak to wszystko działa w praktyce. Po powrocie jeszcze wspólny obiad i nie pozostało nic innego jak wrócić do domu oraz ćwiczyć i utrwalać nabytą wiedzę przekazaną przez Jacka, Mateusza, Paulinę i Olę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia Pod Wiszącym Korzeniem (eksploracja)|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB) |06 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę udajemy się do Tenczynka z zamiarem (mamy nadzieję) ostatecznego rozprawienia się z jaskini Pod Wiszącym Korzeniem. Dojeżdżamy w ulewie. Już na dojściu do jaskini jesteśmy przemoczeni. Szybko wchodzimy do środka. Jakoś dawno nie byliśmy w tej dziurze... Wszystko wygląda dość obco. Jakoś ciasno i klaustrofobicznie. Po wlotowej pochylni i pierwszym trawersie Bartek ma wątpliwości czy nie zasypało &amp;quot;magazynu&amp;quot; - pierwszej salki po drodze. Zmieniamy się na prowadzeniu bo jak dla mnie wszystko wygląda dobrze - i tak rzeczywiście jest - wszystko na miejscu. Następnie wstawiam się w pierwszy zacisk - &amp;quot;Eliminator&amp;quot;. No chyba przytyłem... Jednak już po chwili okazuje się, że po prostu zapomniałem jak się w nim trzeba ułożyć. Zacisk puszcza. Teraz pochylnią na dół i czekam na Bartka  w salce pod zaciskiem. Teraz kolejny zacisk - jeszcze ciaśniejszy. Znowu jakoś nie chce puścić... Po kilku minutach walki przypominam sobie sekwencję pokonania go i jestem już na ostatniej stromej pochylni i po chwili na dole przy &amp;quot;Y&amp;quot; - to w nim pokładaliśmy największą nadzieję. Za chwilę dociera Bartek. Wyciągamy kilka większych kamieni, wybieramy kilkadziesiąt centymetrów namuliska i ciągle nic. Kiedy już mamy odpuścić i wychodzić uznając temat za zamknięty, zauważam, że za szczeliną, którą dotąd totalnie lekceważyliśmy i uznaliśmy za niedostępną otwiera się niewielka salka, a na końcu szczeliny ułożenie luźnych want zasłania przejście gdzieś w dół. Aby tam się dostać trzeba wyciągnąć poklinowane w szczelinie wanty. Udaje się wyciągnąć prawie wszystkie - oprócz jednej. Niestety - nie damy rady jej ruszyć bez narzędzi, których akurat nie zabraliśmy. Odgruzowujemy również strop z luźnego materiału. Najważniejsze, że jest perspektywa na dalszą eksplorację. Jest też delikatny przewiew - a to zazwyczaj dobra wróżba. Wychodzimy. To była droga przez mękę. Po pierwsze było wyjątkowo mokro i ślisko, a więc podchodzenie pochylniami i wybijanie się z nich przez zaciski przysparza nam dość sporo trudności. Dodatkowo (do tej pory nie wiemy co nas skusiło) zeszliśmy na dół z dwoma worami. Teraz już wiemy dla czego nigdy wcześniej tego nie robiliśmy. A więc najpierw Bartek przechodzi pierwszą pochylnię, zostawiając w połowie wory. Sam przechodzi zacisk. Następnie ja podchodzę , podaje wory i sam przechodzę zacisk, walcząc z zaczepiającym się kombinezonem. Teraz kolejna pochylnia najpierw jeden wór, później Bartek następnie drugi wór i ja. teraz ostatni korytarz z pochylnią i jesteśmy na zewnątrz. Patrzymy się na siebie i obaj stwierdzamy zgodnie,  że tak oblepieni gliną z tej jaskini jeszcze nigdy nie wyszliśmy. Sama jaskinia oparta na szczelinach. Z nacieków jedynie śladowe ilości mleka wapiennego. W jaskini dość dużo skamielin amonitów i innych żyjątek. Szybka przekąska i robimy jeszcze akcję powierzchniową, chcąc sprawdzić kilka potencjalnych miejsc o których wiedzieliśmy wcześniej. Typujemy też jedno nowe miejsce. Któremu zdecydowanie trzeba będzie się przyjrzeć dokładniej. Na koniec odwiedzamy lokalną plebanię, gdzie korzystamy z gościnności zaprzyjaźnionego księdza proboszcza, myjemy się. Zostajemy również poczęstowani kawą i domowym ciastem. Teraz tylko powrót i czyszczenie kombinezonów do późnych godzin nocnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FTenczynek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląsko-Morawski - Smrk|Karolina, Iwona i &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2023}} &lt;br /&gt;
Udało nam się wyrwać z domu. Za cel wybraliśmy szczyt Smrk na przeciw Łysej Góry. Podejście dość mozolne (ponad 900 m przewyższenia), szczególnie z Karolcią na plecach ;) Wycieczka udana, Karola zadowolona. Na szczycie miłym zaskoczeniem był leśny &amp;quot;barek&amp;quot;, ale ze względu na brak koron nikt z nas nie skorzystał, co nam wyszło tylko na zdrowie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Ojcowski Park Narodowy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chyba najciekawsza piesza przechadzka w OPN. Z Czajowic do dol. Prądnika. Następnie do jaskini Ciemnej (zwiedzamy turystycznie) i dalej nad urwiskami doliny do jaskini Puchacz (skalne schronisko). Następnie znów do doliny i przez Bramę Krakowską do Czajowic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/OPN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BORNHOLM - piechotą wzdłuż wybrzeża|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Emilia, Felicja i pies Kawa|30 04 - 04 05 2023}}&lt;br /&gt;
W niedzielę z Rønne przemieszczamy się pieszo pod Muleby. W poniedziałek podjazd autobusem do Hasle i idziemy dalej piechotą po klifach aż do Hammerhus i małego portu Hammerhavn. Następnego dnia zwiedzamy Hammeren Fyr i schodzimy do Sandvig. Dalej autobus do Dondal, zwiedzanie wodospadów i dalsza wędrówka piechotą w pobliże Gudhjem. W środę kręcimy się pod Gudhjem i przejeżdżamy autobusem do Arnager, czyli na drugi koniec wyspy, po czym w czwartek wracamy do domu. Nocowaliśmy w schronach i nie spotykaliśmy w nich nikogo. Wieczorami odpalaliśmy ogniska i na koniec dnia jedliśmy raz z grilla, a raz kiełbaski z patyka. Pogoda super - bardzo słonecznie - może tylko nocami trochę zimno (... pies po wyłączeniu czołówek zakradał się do śpiwora i nie mieliśmy serca go wyganiać). Z kącika statystyk, w sumie przebyliśmy 38,8 km piechotą, oczywiście z bagażem na plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Sokole, Rudawy Janowickie|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Sylwia + 2 os. tow|01 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Majówka pod znakiem tradowego wspinania. Pierwszego dnia wspinamy się sportowo żeby przypomnieć sobie jak to się wspinało w granicie, później już tylko na tradzie. Udaje się zrobić kilka tradowych klasyków:&lt;br /&gt;
Sokolik Duży – Filar Gorayskiego V+, Sokolik Duży – droga Wojnarowicza IV+, Sokolik Mały – Kroczek V, Sukiennice – Filar Kęsickiego V+, Biblioteka – Droga Freusa V, Biblioteka -Lista dłużników V+, Biblioteka – Karta stałego klienta IV+&lt;br /&gt;
Jastrzębia Turnia – Jastrzębia grań IV, Rylec – Rysa południowa wprost IV+, ...i pewnie jeszcze kilka, ale nie pamiętam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Sokolikach tłumy wspinaczy i turystów więc jeśli ktoś chce powspinać się w ciszy i spokoju to polecam Rudawy, jednak należy pamiętać, że w Rudawach nie ma promocyjnej cyfry ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaga!!! W Janowicach Wielkich grasuje złodziej i okrada auta parkujące na parkingach leśnych. Podczas majówki zostało okradzionych i zniszczonych kilka samochodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FGSRJ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|01 05 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skiturowe ostatki. Miałem wstać o 3 ( i nawet udało się obudzić) ale wyjeżdżam dopiero o 7. Droga też jakoś nie specjalnie mi idzie. W Brzezinach nie ma już miejsca na parkingach. Jadę więc do Kuźnic. Załapuję się na jedno z ostatnich miejsc. Szybko dopinam do plecaka narty i buty i ruszam w stronę wejścia do parku. Jest już prawie 11. Nie jest to łatwe. Chodnikiem, ścieżką rowerową płynie morze ludzi. Do kas nie kończąca się kolejka. Na szczęście kupiłem bilet on-line i nie muszę w niej wstać. Wybieram drogę przez Boczań. Niemal biegiem staram się jak najszybciej dotrzeć za odbicie na Nosalową Przełęcz - licząc, że zdecydowana większość ludzi kieruje się właśnie tam. Niestety. Cały czas przebijam się przez kolejne grupki idące na Halę Gąsienicową. Jest gorąco. Niestety wiem o lawinowej 3. Mam też świadomość że późna godzina, operujące słońce na pewno nie puści na nic ambitniejszego. No trudno. Śnieg zaczyna się od Przełęczy Między Kopami. Narty zapinam na Karczmisku i od razu zjazd na Halę slalomem między ludźmi. Hala wygląda niczym dolina sądu ostatecznego, do której ze wszystkich stron płynie &lt;br /&gt;
morze zbłąkanych dusz. W Tatrach poleciało ze wsząd. Ciężko znaleźć żleb, który by nie wyjechał. Pełne słońce i upał. Nie ma złudzeń - Kasprowy i nic więcej. Skoro i tak nic więcej nie ugram to przynajmniej się poopalam. Znajduje więc kawałek spokojnego miejsca i wygrzewam się na słońcu. Chcę odczekać, jak najdłużej, żeby wstrzelić się pomiędzy korki na powrocie. Rozważam też którędy zjeżdżać. Mniej więcej znam sytuację śniegową z zeszłego tygodnia - najlepiej będzie zjeżdżać przez &lt;br /&gt;
Goryczkową. Śniegi całkiem przyjemne. Głównie firny, choć zdarzają się miejsca z breją. Można znaleźć ciągle nierozjeżdżone miejsca. W kotle już wychodzą kosówki, borówki i skały spod śniegu. Docieram do Goryczkowej. Dokupuję napojów i dalej w dół. Da się dojechać do esa - a więc całkiem nieźle. Teraz tylko przebić się przez Kuźnice do samochodu i powrót. Narty trzeba odwiesić do przyszłego sezonu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKaspro&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Rogacz|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 05 2023}} &lt;br /&gt;
Plany na majówkę się posypały, więc mając dzień wolnego postanowiłem podratować z planów co się dało i zdecydowałem się przebiec jedną z tras z festiwalu biegowego &amp;quot;Maratonu trzech jezior&amp;quot;. Padło na na trasę &amp;quot;Szlakiem wołoskich pasterzy&amp;quot;, czyli 17 km i ok 1150 m przewyższenia. Pierwsze 3 km dają w kość, później było już tylko lepiej. Patrząc na czas z zegarka, to porównując go do wyników z 2022 r. to byłbym ok. na 60 pozycji na 108 uczestników w kategorii &amp;quot;open&amp;quot;, co wydaje mi się dobrym wynikiem, jak na trening bez dużego parcia. Natomiast gdybym był kobietą, to chyba byłbym w pierwszej dziesiątce i tak sobie będę to przedstawiał, a co! :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)|23 - 27 04 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień 1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Tatry docieramy dość późno w niedzielę. Pogoda jest piękna. Żeby nie tracić dnia udajemy się na spacer skiturowy w rejonie HG. Narty wynosimy na plecach do Karczmiska. Stamtąd zjazd na HG. Kręcimy się chwilę po Hali. Zaliczamy piwko w schronisku i wracamy drogą podejścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień 2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda zaczyna się psuć. Korzystając z braku tłumów udajemy się przez Wiktorówki na Rusinową Polanę i dalej na Gęsią szyję. W górnej części schodów na Gęsią Szyję jeszcze leżą płaty śniegu. Nasz cel to wrócić do samochodu przed deszczem. Udaje się. Po drodze dopada nas tylko lekka mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień 3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda popsuła się całkowicie. Całą noc i cały dzień leje. Więc nie pozostało nic innego jak zdobyć tego dnia Krupówki :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień 4&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śnieg ma sypać cały dzień - tak zresztą jest. Tym razem od Brzezin udajemy się w rejon HG. Szybka kawa w schronisku i idziemy dalej. Jest lawinowa dwójka. Cały czas intensywny opad. Trawersem małego Kościelca udajemy się nad Czarny Staw. Tam obserwujemy bardzo liczne zsuwy i pęknięcia. Idziemy jednak dalej. Podczas przechodzenia przez Czarny Staw ze Skrajnego Granatu schodzi całkiem duży obryw. Po chwili słyszymy podobny z rejonu Zadniego Kościelca.  Nie ryzykujemy więc podejścia &lt;br /&gt;
dalej i wycofujemy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień 5&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponowne pogorszenie pogody. Wyjście w wyższe partie raczej ryzykowne. Wracamy więc wcześniej do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FTatry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|BAŁTYK: Rejs żaglowcem ''Gedania''|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt; + załoga|15 - 22 04 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeglarska uczta po Bałtyku na historycznym jachcie dla polskich żeglarzy. Wypłynęliśmy z Gdyni i obraliśmy kurs na Borholm. W pobliżu Nexo ze względu na spływające prognozy (weszliśmy w zasięg telefoniczny) o zmianie kierunków i sile wiatrów, szybka decyzja i spływamy do Karlskrony w Szwecji. Na miejscu zwiedzamy miasto i bardzo ciekawe muzeum marynarki wojennej. W czwartek rano wypływamy w wietrze o sile 6-7 w skali Beauforta w stronę Gdyni. Rejs bardzo udany z super załogą. Przepłynęliśmy 415 mil morski w czasie 101 godzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FBaltyk  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUDETY: Stary Gierałtów - V Ogólnopolskie Forum Speleo|Mateusz Balcer, Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;|21 - 23 04 2023}} &lt;br /&gt;
Kolejna edycja Forum Speleo za nami. Tym razem odbywało się ono w okolicach Stronia Śląskiego, w Starym Gierałtowie. Organizatorzy nie zawiedli (wspomnieć tu należy szczególnie Mateusza G., nie tylko za to że jest naszym klubowiczem, ale też pomysłodawcą i organizatorem wydarzenia). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Program był wypełniony po korek. Fantastyczne wycieczki (na których nie byliśmy, bo nie umieliśmy odpuścić ciekawych prelekcji). Dużo atrakcji dla dzieci (których nie mamy, a nawet jakbyśmy mieli, to były by tak zajęte, że czulibyśmy że ich nie mamy). No i przede wszystkim ciekawe prelekcje! Każdy znalazł ciekawy temat dla siebie. Nie będę ich wymieniać, w zamian odsyłam do strony Forum gdzie znajduje się pełny Harmonogram tej i poprzednich edycji wydarzenia. Dodatkowymi atrakcjami był piątkowy quiz spelo z dodatkowymi zadaniami praktycznymi takimi jak &amp;quot;woruj linę&amp;quot; i &amp;quot;przeciągnij wora przez zacisk&amp;quot; (nieskromnie dodam, że byłam członkiem zwycięskiej drużyny) i tu również odsyłam do relacji fotograficznej i filmograficznej na facebooku Forum. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sobotni wieczór był jak zawsze poświęcony imprezie tematycznej, której hasłem przewodnim było ,,ulubiona partia jaskini”, nasi klubowicze postawili na Wielkiego Kłamcę i Gniazdo Złotej Kaczki. Zwycięskim strojem pochwalić się mogła Ślepy Komin i wyróżniona przez publiczność Mostek Piratów. Nie mniej nie zabrakło również Płytowców, Gąbek, Białego i Czarnego Komina, Galerii Krokodyla, Mar-Woja i wielu innych kreatywnych przebrań. Jak zwykle wyjechałam z Forum z głową pełną ciekawych informacji i obrazów, i już czekam z niecierpliwością na kolejną edycję! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Niżne Tatry - Dumbier|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 04 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyższy szczyt Niżnych Tatr - Dumbier (2046) był celem naszej rowerowo - narciarskiej eskapady. Z parkingu w Janowej Dolinie podjeżdżamy rowerami z nartami jak tylko da się najwyżej. 4 km asfaltu a potem niemal drugie tyle górskiego, leśnego traktu. Gdy tylko pojawił się śnieg, rowery chowamy w lesie i dalej podchodzimy z buta niosąc narty na plecach po płatach śniegu. Niebawem pokrywa śnieżna staje się trwała i już na nartach zdobywamy wysokość. Po drodze po zwalonym pniu pokonujemy potok Stiavnica i wkrótce docieramy do utulni Brenkus. Stąd ciągle wzdłuż potoku w stronę przełęczy. Obydwa zbocza doliny zryte są lawinami. Pięknym terenem docieramy do kotła i nim dość stromo na przełęcz gdzie znajduje się schronisko Stefanika. O ile w dolinie nie spotkaliśmy ani jednego człowieka to tu pojawia się sporo turystów i skiturowców. Wiedzie tędy główny szlak Niżnych Tatr. Ostatnie podejście szeroką granią na Dumbier z uwagi na mocno operujące słońce wysysa z nasz resztki sił. Na szczycie sporo osób. Północne urwiska anonsowane są ogromnym nawisem śnieżnym. Zjazd jest cudowny. Po szerokich polach śnieżnych w odpuszczonym, niemal firnowatym śniegu do przełęczy. Potem doliną w fajnej rynnie do utulni i dalej do rowerów. Jak zwykle błogi zjazd rowerami do auta gdzie kończymy naszą przygodę. Pogoda była przepiękna. Zrobiliśmy 1350 m deniwelacji i 29 km w obie strony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Dumbier  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Rysianka|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamilia (niezrzeszona)|16 04 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z Żabnicy udajemy się na Rysiankę - tam chwila przerwy i dalej przez Halę Boraczą do Żabnicy. Pogoda super. Na dole wiosna pełną gębą. Na górze leży jeszcze dość sporo śniegu. Widoki piękne. Wszystko zaczyna odżywać i się zielenić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FRysianka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bielsko-Biała - Kozia Góra|Karolina, Iwona i &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|16 04 2023}} &lt;br /&gt;
Po biegu wyjechaliśmy całą rodzinką na niedzielny spacer. Cel był prosty i przyjemny - Kozia Góra zwana Stefanką. Przy schronisku był plac zabaw, więc Karolina była w siódmym niebie :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Siemianowice Śl. - Bieg śladami Korfantego|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|16 04 2023}} &lt;br /&gt;
Z okazji 150 rocznicy urodzin Korfantego w Siemianowicach zorganizowany był bieg śladami słynnego Ślązaka. Dystans liczył 10 km (trasa atestowana), więc postanowiłem w nim uczestniczyć, aby sprawdzić się na tym dystansie i poczuć atmosferę &amp;quot;zawodów&amp;quot;. Swój udział uważam za udany, cel został osiągnięty bo udało mi się przebić granice 50 min, a dokładniej ukończyć trasę w 47 min 25 s. Super było słyszeć krzyki Karolinki, która cały czas dopingowała tacie :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Spacery kondycyjno-topograficzne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 04 2023}} &lt;br /&gt;
Mam wolny weekend i rozterkę, czy bardziej chcę spędzić go aktywnie, czy powinnam się pouczyć i przygotowywać do kursu… Chętnych na jaskinie brak, a ja uznałam, że da się połączyć przyjemne z pożytecznym i mogę pojechać w Tatry pouczyć się topografii w praktyce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaopatrzona w zestaw map i kubek kawy, ruszam szukać widoków. W sobotę Idę doliną Kościeliską, najpierw na Stoły, kontempluję chwilę nad mapą, próbując się dopatrzyć tego i owego i ruszam dalej. Następny przystanek Wąwóz Kraków. Dalej idę coś zjeść do schroniska (no ba!, że szarlotka to konkretny posiłek). Oczywiście mapę mam pod ręką, żeby kontemplować co bardziej interesujące mnie miejsca. Na powrocie stwierdzam, że spacer jest zdecydowanie za krótki i idę jeszcze nad Smreczyński Staw, do jaskini Raptawickiej (tu akurat jestem pierwszy raz, więc z ciekawością rozglądam  się po wszystkich katach, jednocześnie okazuje się, że tym sposobem przeczekałam największą tego dnia ulewę), dalej do jaskini Mylnej i na bazę. Słońce pojawiło się oczywiście dopiero podczas mojego powrotu, ale ja już nie mam ochoty się zatrzymywać z mapą, z powodu tłumów ludzi fotografujących krokusy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę zdecydowanie krótsza trasa, jednak ciekawsza pod względem topografii. Idę z Doliny Kościeliskiej do Doliny Małej Łąki przez Przysłop Miętusi. Przystanki po drodze i końcowy na Wielkiej Polanie, dokładnie oglądając Masyw Czerwonych wierchów i analizując jego topografię. Wracam przez Staników Żleb, gdzie dzięki wiatrołomom łapię najlepszą perspektywę. Kawy już dawno brak, bo jest tak słonecznie i ciepło, że aż chciało się siedzieć i kontemplować&lt;br /&gt;
. &lt;br /&gt;
galeria:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2023%2Fspacertopo&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|W dol. Czarnej Przemszy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 04 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czarna Przemszy ma swoje źródła na Jurze w okolicach Ogrodzieńca. Celem rowerowej przejażdżki były tereny położone w środkowym biegu rzeki. Objeżdżam leśnymi dróżkami zaporowe jezioro Przeczyckie. Potem przez Śiewierz na północ i dalej na zachód przez las Szeligowiec. Tu natrafiam na konkretne bagna gdzie często muszę przenosić rower skacząc z kępy na kępę. Znaczny fragment lasu przebijam się na przełaj bo leśna droga rozmyła się w mchach i porostach. Finalnie natrafiam później na leśną drogę i nią docieram do Pyrzowic skąd wyruszyłem. 38 km bardzo urozmaiconej terenowo i krajobrazowo trasy na styku Jury i Wyż. Ślaskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Przeczyce &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - masyw Silvretty - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska|8 - 10 04 2023}}&lt;br /&gt;
Planowanie trzeba było dostosować do skomplikowanej pogody. W Austrii byliśmy już w czwartek wieczorem, ale na piątek i sobotę prognozowane były masywne opady śniegu i niskie chmury. Postanowiliśmy więc przeczekać piątek, czytając książki i wykopując się z komputerowych zaległości. Całą sobotę zajmuje nam podejście do Tübinger Hütte - fenomenalnie zorganizowanej chatki na ok. 2200 m. Wieczorem dołącza do nas czterech miejscowych - dwóch nieco starszych panów, skiturowych &amp;quot;wymiataczy&amp;quot;, a także para Nomi i Isa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia wszyscy idziemy na przełęcz Plattenjoch. Wycieczka jest krótka, +530 Hm, ale każdy jej metr się opłaca: cały zjazd bowiem przebiega w tym nowo przybyłym, nienaruszonym puchu. Do schroniska wracamy z Isą i jej chłopakiem, gdy tymczasem &amp;quot;wymiatacze&amp;quot; przez Szwajcarię przechodzą do Saarbrückner Hütte. Jest piękna pogoda, więc po zjeździe nasi towarzysze zażywają słońca na wybudowanej ze śniegu ławce. Tymczasem ja, na popołudniowe domęczenie się, wybieram się jeszcze samotnie pod grań, w okolice wierzchołka Chessichopf (ok. 450 Hm). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie spotykam pod chatką Dietera, ojca Andrei, który również poszedł się sam domęczyć - i z którym miło sobie rozmawiamy o okolicznych górach. Zresztą cały niedzielny wieczór upływa nam na herbatkach i kolejnych, miłych rozmowach. Jak się dowiadujemy, Dieter zawodowo testuje komunikację o zagrożeniach na drodze pomiędzy &amp;quot;inteligentnymi&amp;quot; samochodami, a Nomi pracuje w stoczni ... montując czy diagnozując różnoraki osprzęt nawigacyjny, będący wyposażeniem zapewne wcale nie mniej &amp;quot;inteligentnych&amp;quot; łodzi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poniedziałek okazuje się, że Ola jest trochę chora. Aby więc skorzystać jeszcze z być może ostatniego, danego mi tej zimy puchu, gonię szybko za Dieterem i Andreą. Postanowili oni bowiem na początek dnia powtórzyć moją wczorajszą wycieczkę. Tym razem udaje się wyjść na grań (... dzięki determinacji i doświadczeniu Dietera!) i popatrzeć na Szwajcarię (... przy okazji miło rozmawiając o okolicznych górach). Zjeżdżam szybko i bardzo przyjemnie do chatki, sprzątamy i wraz z moją zakatarzoną towarzyszką zjeżdżam do doliny. Jest to nawet zaskakująco miłe, bo wyrabiamy się jeszcze zanim ostre, kwietniowe słońce przerobiło śnieg na &amp;quot;ciapletę&amp;quot;. Jeśli chodzi o punktację, to za ten wyjazd doliczam kolanom do zużycia około 2700 Hm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw - poświąteczna przebieżka|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pies|10 04 2023}} &lt;br /&gt;
Ostatni świąteczny dzień postanowiliśmy spędzić spalając poświąteczne serniczki w górach. Startujemy z Lipowej i od razu dochodzę do wniosku, że jestem optymistką. Choć widziałam prognozę pogody, zapowiadającą deszcz przez cały dzień, to i tak byłam przekonana, że nie może być tak źle. Było. Nie zeszliśmy jeszcze z asfaltu, a ja mam przemoczone buty, kapie mi z kaptura, a pies wygląda, jak zmokła kura, ale za to jest najszczęśliwszy z nas 😊 W miarę podchodzenia, zaczynami mi być obojętne, że mam mokre buty o ile woda jest w nich zagrzana, a nie namakają świeżą zimną porcją, deszcz przeszedł w mżawkę, więc można ściągnąć kaptur, pies szaleje z radości tarzając się w resztkach śniegu. W końcu zaczynam cieszyć się pętlą przez Dolinę Zimnika, Zielony Kopiec, Magurkę Wiślaną i Radziechowską!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ps. Ja rozumiem, że lany poniedziałek i powinnam być przemoczona, ale czemu Łukasz i pies oberwali to nie wiem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
galeria: http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2023%2Fbeskidprzebiezka&amp;amp;startat=0&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Leskowiec|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2023}} &lt;br /&gt;
W Poniedziałek Wielkanocny, pomimo nadmiaru serniczka w brzuchu, wstaje przed wszystkimi domownikami i ubieram butki do lotania. Nie myśląc długo postanawiam powtórzyć trasę z ostatniej wizyty u teściów i ponownie zdobywam Leskowiec (922 m.n.p.m). Wyszło jak ostatnio ok. 17 km i ok. 650 m przewyższenia. Średnie tempo poprawione (niewiele), co po świątecznym obżarstwie uważam za sukces :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys.  - Pańszczyckie Czuby|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas, Łukasz Mazurek|08 04 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kwietniowe opady śniegu znakomicie pokryły białą powłoką szlak z Brzezin na Halę Gąsienicową. Niemal od parkingu na nartach. Choć pogoda nie szczególna, głównie ze względu na ograniczoną widoczność, stawiamy sobie dość niebanalny cel – Pańszczyckie Czuby (choć myśleliśmy również o Skrajnym Granacie). Górnym trawersem przechodzimy przeorany lawinami Mały Kościelec. Za Czarnym Stawem Gąsienicowym (przeszliśmy po lodzie) windujemy się pod Skrajny Granat w totalnym „mleku” co mocno utrudnia orientację. Zbocza stąd opadające również przeorane są lawinami. Trochę lawirując udaje nam się wstrzelić do tzw. Kanionu. Nim już z nartami na plecach, w głębokich śniegach (torował ciągle Łukasz) nie bez trudu osiągamy Pańszczycką Przełączkę Wyżnią (2145). Posiadaliśmy niezbędny sprzęt wspinaczkowy lecz z uwagi na kiepską widoczność rezygnujemy z szturmowania grani wiodącej na Skrajny Granat (2225). Zjazd z przełęczy stromy, w skalnej rynnie (niby +3 wg Życzkowskiego) po różnych śniegach. Skały jednak stanowią punkt odniesienia i jakoś da się jechać. Gęste „mleko” poniżej skał skutecznie testuje nasze błędniki czego wynikiem są upadki (po jednym z nich łamię kijek). Często też przecinaliśmy stwardniałe lawiniska z charakterystycznymi bryłami śniegu. Skośnym zjazdem, walcząc  o utrzymanie na deskach osiągamy staw a potem już łatwo do schroniska. Na nartach zjeżdżamy aż do parkingu. Zrobiliśy 1200 m deniwelacji i 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FPanszczyckieCzuby&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach.  - jaskinia Kasprowa Niżna|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ryszard Widuch, Jurek (os. tow.), Ewa (os. tow.)|02 04 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę 2 kwietnia 2023 wybraliśmy się na jednodniówkę do jaskini Kasprowej Niznej. W składzie Rysiek, Jurek i Ewa i Daniel. Chwile po 5 rano byliśmy już w drodze a o 7:22 zaparkowaliśmy samochód na ulicy Bronisława Czecha i ruszyliśmy w kierunku jaskini. Na dole śniegu już nie było, bo dodatnie temperatury od jakiegoś czasu sprzyjały roztopom. Niemniej jednak podczas podchodzenia w górę śniegu było coraz więcej. Po zejściu ze szlaku, pokrywa śnieżna miejscami sięgała kolan i niestety droga nie była wydeptana. Pod otworem byliśmy o 8:50, gotowi do wejścia. Od początku zakładaliśmy ze maksymalnie dojdziemy do Gniazda Złotej Kaczki, bo spodziewaliśmy się ze będzie zalana, a nie planowaliśmy iść obejściem przez partie gąbczaste. Pierwsza przeszkoda jako napotkaliśmy to spora ilość wody w „okresowym jeziorku” – ale tego również się spodziewaliśmy z racji roztopów. Tuz przed jeziorkiem po lewej stronie biegnie obejście, w które bez większego namysłu się wpakowaliśmy. Pierwszy poszedłem ja (czyli Daniel). Nigdy wcześniej nie szedłem ta droga, więc nie bardzo zdziwiło mnie ze po drodze tunel, przez który się przeciskałem ma odejście w dół połączone z „okresowym jeziorkiem”. Bez zastanowienia obszedłem je idąc dalej i dochodząc do końca obejścia. Tutaj się chwile zatrzymałem. Po pierwsze dla tego ze „okresowe jeziorko” było tak duże, ze nawet zeskakując z progu z obejścia, musiałbym wskoczyć do jeziorka i co nieco się zamoczyć. Drugim powodem, dlaczego się zatrzymałem, były dobiegające mnie informacje, że Jurek, który szedł zaraz za mną zrzucił swój wór do tego obejścia, które tak zwinnie ominąłem. No i jego wór wpadając do wody zniknął gdzieś pod stropem lub zatonął. Ponieważ mój refleks nie jest moja dobra strona, to chwile zajęło mi przetworzenie tej informacji i rozważenie opcji jakie mamy – włącznie z szybkim nurkowaniem. Ku mojej radości wór zaczął powolutku pojawiać się na tafli „okresowego jeziorka”, więc już dłużej się nie zastanawiałem tylko postanowiłem zeskoczyć do jeziorka. Opcja nalania się wody do gumiaków wydawała się w tych okolicznościach niczym nadzwyczajnym, bo przed chwila chciałem nurkować. Po zeskoczeniu i wylaniu wody z gumiaków pływający wór przyciągnąłem do siebie za pomocą pętli z liny. Sytuacja uratowana. Żeby możliwość Jurkowi i Ewie zejście w bardziej komfortowych warunkach rozciągnęliśmy z Ryśkiem linę tworząc coś na rodzaj trawersu, w której my byliśmy „żywymi kotwami”. Sposób okazał się wystarczająco dobry i umożliwił nam dalszą drogę. Pierwszy zjazd 12m poszedł bardzo sprawnie, ale też nie należy do specjalnie trudnych. Przejście pod Wielki Komin w całości wyspinałem ja (przy asekuracji Ryska) i ku mojemu zaskoczeniu nie było to specjalnie skomplikowane. Chociaż jak pierwszy raz byłem w tej jaskini 57 tygodni wcześniej wydawało się to nie do przejścia. To chyba znak ze czegoś się jednak nauczyłem na kursie 😊. Tuz za mną podążał Jurek, Ewa i na końcu Rysiek, który pilnował całej grupy. Generalnie do samego Gniazda Złotej Kaczki nie dotarliśmy, ze względu na wysoki stan wody w jeziorkach, ale jak dla mnie cel wyprawy już został osiągnięty, bo cześć wspinaczkowa której najbardziej się obawiałem okazała się bezproblemowa. Drogę powrotna przebyliśmy w spokojnym tempie. Zachwycając się tym, że akurat w miejscach, które są okresowo zalewane w taki sposób, że nie da się ich przejść, woda wyżłobiła obejścia, które pozwalają nam przejść „prawie” suchym gumiakiem. O 12:54 byliśmy już na powierzchni. Brudni, odrobine zmęczeni, ale z dobrymi humorami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKasprowaNizna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - żeby się nie zastać...|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska|25 - 26 03 2023}}&lt;br /&gt;
W sobotę przebieżka do Jeziorka Szmaragdowego w Czarnej. Nie spotkaliśmy nikogo ani przed jaskinią, ani w jaskini, ani w ogóle poza szlakiem (!).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę jedziemy na Słowację i podchodzimy wzdłuż wyciągu do Doliny Salatyńskiej. Warunki śniegowe są paskudne (okropnie twardo), więc zawracamy po ok. 650 Hm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Wsch. Żelazne Wrota|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, ...|25 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do „Narciarskiego Trawers Tatr” przymierzamy się od 2019 roku, kiedy to podjęliśmy pierwszą próbę - przerwaną z powodu problemów żołądkowych po przejściu Baraniej Przełęczy. Następnie lockdown zamknął nam Tatry na prawie dwa sezony. W 2022 roku narciarsko rozpoznaliśmy kolejne dwie wysokie przełęcze (Czerwoną Ławkę i Rohatke). Ostatnią niewiadomą dla Nas były Żelazne Wrota. Przy warunkach śniegowych jakie zastaliśmy na tej turze – dobrze wyśnieżony żleb, zmrożony podkład i odpuszczona góra – sprawiły że, były wręcz idealne, a techniczne trudności zjazdu na stronę Popradzkiego jeziora w porównaniu do pozostałych wysokich przełęczy są najprostsze i zarazem dające najwięcej fanu. Pogoda też nie utrudniała, gdy przyjechaliśmy po 10.00 skończył się deszcz z śniegiem i wyszło słońce. Przez chwilę nawet obawiałem się, że znowu spali mnie jak tydzień wcześniej na Krywaniu. Tura sprawnie poszła i po niecałych 5 godzinach jesteśmy już przy aucie. Ostatni odcinek zjazdu czyli od Popradzkiego jeziora w technice mocno na „Damiana” z powodu czarnej asfaltowej drogi. Gdyby ktoś analizował na chłodno czas dojazdu (8 godzin) i czas aktywności górskiej (5godzin), może dojść do wniosku, że coś tu nie pasuje, ale rozpoznanie kolejnego puzzla „Narciarskiego Trawersu Tatr” daje poczucie większego bezpieczeństwa, gdy znowu rzucimy się na całość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FZelazneWrota &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - okolica Skalitego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Eryka i Krzysztof Hilus (b. czł. klubu)|25 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przechadzka z Szczyrku zboczami Skalitego na przeł. Siodło i wzdłuż potoku do dol. Żylicy. Na uwagę zasługuje (jakoś do tej pory nie zwróciłem na to uwagi) parów potoku (na mapach nie ma nazwy). Jego zbocza są dość strome i miejscami wysokie. Taki charakter posiada aż do ujścia w Żylicy. Pokonanie go w górę samym łożyskiem, zwłaszcza w warunkach zimowych może być ciekawą opcją wycieczki górskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FSkalite&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Czerwone Wierchy|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojciech Kohut (os. tow.)|23 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd z domu 4:00. O godzinie 6:30 wyruszamy Kościeliską, trasa biegła przez Ciemniak- Krzesanice- Małołączniak, zjazd Kobylarzem do Kościeliskiej. Śnieg zalegał od wysokości ok1300m n.p.m. Podczas wyjazdu pogoda dopisała świeciło słońce zjazd Kobylarzem przysporzył wiele radości. Do domu dotarliśmy ok. 16:30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FCzerwoneWierchy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - nocna Czantoria przez Suchy Potok|SBB: Jerzy Pukowski, &amp;lt;u&amp;gt;Jerzy Ganszer&amp;lt;/u&amp;gt;, Błażej Nikiel, Ryszard Krawiec, Małgorzata Toczyłowska, Roman Czarnecki - Weteran, RKG: Damian Szołtysik, Michał Wyciślik|22 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z wyjątkiem trzech osób wszyscy w żlebie byli pierwszy raz i te osoby stwierdziły &amp;quot;że była to akcja godna&amp;quot;.  Blażej zdobył szczyt Czantorii. Osoby, które miały narty zjechały w dół po nieczynnej trasie zjazdowej. Małgorzata była bardzo dzielna /miała najcięższe narty/. Można dodać, że Suchy Potok nie ma jeszcze udokumentowanego zjazdu na nartach!  Czas akcji ponad 2 godziny. Na górze sporo przebiśniegów! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|MEKSYK - Wyprawa USDCT do Cheve|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;; z WKTJ: Witold i Sonia Hoffmann, Michał Amborski, Joanna Haremza, Piotr Szukała, Zuzanna Palińska; z AKG: Ireneusz Królewicz, Joanna Zdżalik; z SW: Kasia Biernacka; ponadto kierownictwo wyprawy: Bill Stone i Beverly Shade; ludzie z którymi działałem w jaskini: Colin Magee, Dustin Kisner, Mowgli, Gerardo Escamilla Rojas, Raúl Calderón Martinez, Jorge Ramírez, Erika Olvera Garcia, Angel; a poza tym jeszcze dobrych kilkanaście osób, które widziałem tylko na bazie|4 - 20 03 2023}}&lt;br /&gt;
Szerszy opis w [[Relacje:Cheve 2023|sekcji Wyprawy]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Zimna|Joanna Piskorek i &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|19 03 2023}} &lt;br /&gt;
Zdecydowaliśmy się z Asią odwiedzić partie za Studnią Maurycego w Jaskini Zimnej (a dokładniej odklepać dno studni). Akcja idzie sprawnie, pomimo, że musimy się bardzo orientować gdzie iść (pamięć jest bardzo zawodna). W jaskini dużo błota (nazwy poszczególnych partii nie odzwierciedlają poziomu błota), mokro i ciasno. Dużo czołgania, zapieraczek, prożków i ogólnie wszelakich &amp;quot;przeszkód&amp;quot;, przez co wychodzimy wymęczeni i zadowoleni :) Udało nam się zakończyć akcję w krótszym niż planowaliśmy czasie, to dobrze, bo w poniedziałek trzeba było iść do pracy. Na parkingu zastajemy auto Asi popisane przez ekipę narciarską, która była na Chudej Turni :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Chuda Turnia|Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Jaworska, Łukasz Mazurek|19 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybka akcja pieszo-narciarska z Kir na Chudą Turnię (1858). Dolina Kościeliska i Adamica z buta. Później po fajnym śniegu na szczyt. Ekscytujący zjazd Narciarskim Żlebem a od Pieca drogą podejścia tak daleko jak pozwalał śnieg. Pogoda wymarzona. 11 km i 950 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FChudaTurnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - wycieczka narciarska na Krywań|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|18 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O wycieczce narciarskiej na Krywań myślałem już od dawna – wyjątkowo szeroki stok, który widać już z daleka, objeżdżając Tatry od południa, pobudzał wyobraźnie do wizji wspaniałego,wręcz idealnego zjazdu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Prognozy pogody były zgodne co do bezchmurnego nieba i nikłego wiatru, a niewielkie obawy o wzrost zagrożenia lawinowego w związku z ociepleniem, rozwiały poranne komunikaty służb ratowniczych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzbogaceni o liczne opisy z Internetu, tylko pierwsze 5 minut trzymamy się szlaku, potem idziemy za śladami, które pokrywały się z opisami z Internetowych przewodników. Teren bardzo szybko nabiera stromizny i tylko na kilka chwil się kładzie, dzięki czemu 1500 m przewyższenia robimy w ok. 3 godziny. W tej wycieczce praktycznie brak dojścia dolinami, gdyż od samego początku wchodzi się ramieniem góry (my wybraliśmy ramię wschodnie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze szczytu zjeżdżamy tak jak puszcza teren – najpierw żlebem tak szerokim, że można było jeszcze swobodnie znaleźć nierozjeżdżone śniegi do naznaczenia swoimi liniami. Dalej teren się lekko wypłaszcza, by zmienić się w niewielki wąwóz, w którym omijać trzeba niezliczone przeszkody w postaci gałęzi, drzew, odkrytego potoku, skał itp. Urozmaicony zjazd gwarantuje uczucie pieczenie w udach aż do samego końca wycieczki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prócz ud, solidnie spiekło nam też skórę na twarzy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie zaliczamy tą wycieczkę do ścisłej czołówki na liście tych najbardziej udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bilans czasowy: dojazd i powrót autem 8 godzin, wycieczka 5 godzin, ale było warto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKrywan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śnieżna|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Maria SBB, Sylwia  ST, Kamil  SBB, Krzysztof„Chomik” SBB, Paweł  ST|12 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czwartek dostałem zaproszenie od kolegów z SBB na ostatnią już akcje sprzątania Jaskini Śnieżnej.Nie zastanawiając się długo postanowiłem pomóc chłopakom, a przy okazji zwiedzić nowe dla mnie partie jaskini.&lt;br /&gt;
Tydzień wcześniej Kamil i Krzysiek dokopali się do otworu Śnieżnej i wybudowali igloo, pozostało tylko je odkopać, udoskonalić po ostatnich opadach śniegu i udrożnić rurę.&lt;br /&gt;
Rozwieszamy liny i dzielimy się na dwie grupy, Kamil z Chomikiem idą obejściem pod Koniem i wracają żeby jeszcze pozwiedzać Partie Wrocławskie, a  reszta przez Suchy Biwak dociera do II Biwaku i zabiera zdeponowany tam karbid. Wracając zabieramy jeszcze depozyt śmieciowy z Suchego Biwaku.Pozostaje już tylko mozolne wyjście na powierzchnię i zniesienie śmieci.&lt;br /&gt;
W całą akcje sprzątania Śnieżnej było zaangażowane kilkanaście osób. W ciągu 9 miesięcy (70h pod ziemią) wyniesionych zostało około 100kg śmieci. Efekty w postaci zdjęć śmieci i obszerne relacje można zobaczyć na stronie https://tatry365.pl/epilog/&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FSniezna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mały - Leskowiec|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2023}} &lt;br /&gt;
Korzystając z okazji, że w ten weekend byłem u teściów niedaleko Suchej Beskidzkiej, zrobiłem w niedzielny poranek kolejną &amp;quot;górską&amp;quot; przebieżkę. Tym razem na cel wybrałem Leskowiec (922 m.n.p.m). Wyszło ok. 17 km i ok. 650 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Mechy|Tomek Jaworski, Asia Jaworska, Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ostatniej chwili zmieniamy cel wyjazdu gdyż w Tatrach ogłoszono &amp;quot;trójkę&amp;quot;. Idziemy na Mechy (1476) - najbardziej na południe wysunięty wierzchołek masywu Pilska.  Podchodzimy z słowackiej strony, z Mutniańskiej Pili. Podejście niemal ciągle na nartach. Pogoda dość fatalna. Sypie i wieje a im bliżej szczytu tym bardziej. Terenem o zmiennej konfiguracji i fajnym podłożem osiągamy wierzchołek w śnieżnej zadymce, która odbiera nam chęci na dalsze kombinacje. Zjeżdżamy drogą podejścia, którego nie rozpoznajemy gdyż nasze ślady zostały całkowicie zawiane. Warunki trudne lecz śnieg boski. Puch na twardym podłożu. Śmigamy między terenowymi przeszkodami jak tylko fantazja pozwala. Do auta docieramy na nartach. W tym rejonie gór nie ma szlaków, nie spotkaliśmy też ani jednego człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FMechy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|05 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc wiele dobrego o super wydarzeniu biegowym jakim jest Maraton Trzech Jezior (zapisałem się na 25 km bieg), postanowiłem wziąć w nim udział. Bieg doprawdy dopiero we wrześniu, ale że nigdy nie biegałem po górach, to postanowiłem w miarę możliwości się do niego przygotować. Pierwszą okazją była krótka pętla wokół Błatniej (start i koniec z parkingu w Jaworcu, głównie żółtym szlakiem, powrót niebieskim i leśnymi duktami). Wyszło ok. 10 km i ok. 500 m przewyższenia. Z czasu byłem nawet zadowolony, ale myślałem, że z większą łatwością przyjdzie mi zmierzenie się z przewyższeniem. Niestety nie wyszło i dostałem swoją nauczkę. Pod górę poruszałem się tylko szybki marszem, a w dół to już inna bajka. Następnym razem, muszę z większą pokorą podejść do podbiegów, dlatego chapeau bas dla naszych klubowych biegaczy, którymi się również inspirowałem zapisując na wrześniowe zawody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Trzy Kopce|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|05 03 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech żałuje do końca życia ten kto nie zjeżdżał dzisiaj z Trzech Kopców. Krótka ale ciekawa wycieczka skiturowa. Z Złatnej początkowo szlakiem a potem wzdłuż potoku Widły pod Trzy Kopce. Nieskalanym śniegiem osiągamy szczyt. Zjazd na przełaj przez las po lekko zsiadłym puchu na twardym podłożu. Coś pięknego. Później już szlakiem do auta. Super warun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/TrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|TAJLANDIA: rowerowy rajd przez wschód kraju|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzystof Hilus (b. czł. klubu)|17 - 27 02 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po moście na Mekongu wjechaliśmy do Tajlandii. Mieliśmy do pokonania ponad 900 km ale po przeważnie płaskim terenie, głównie drogami asfaltowymi w przeważającej części bardzo ruchliwymi lecz z wydzielonymi szerokim pasami dla rowerów i skuterów. To była dojazdówka do Bangkoku z którego wylatywaliśmy do Europy. Po drodze udało nam się zwiedzić kilka buddyjskich świątyń, park narodowy Namdok Sam Lan. Ciągłe upały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja tu: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:G%C3%B3ry_Annamskie_i_obok &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FTajlandia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Spokojny wypad w góry|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; Sylwia, Magda, Kalina, Maciek, Sławek i syn jego Boczuś|25 02 2023}} &lt;br /&gt;
W górach po odwilży. Wszystkie zimowe jaskinie zalane, co potwierdza mi Mały. Sylwia proponuje przejść się po dolinie chochołowskiej, na co chętnie przystaje ja i reszta ekipy. Wyjście planowane było popołudniu, ja natomiast byłem w Tatrach od rana. Wiedząc, że o tej porze roku nie ma kolejek na Giewont, postanowiłem go odwiedzić. Na szczycie mocno wiało. Po powrocie do auta, wybieram się na obiad, a potem do Sylwii, gdzie czeka reszta ekipy i razem udajemy się do doliny chochołowskiej, co było fajnym doświadczeniem, bo o chochołowskiej Sylwia często w Omanie wspominała ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szkolenie zimowe|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;|17 - 19 02 2023}} &lt;br /&gt;
Po części lawinowej przenieśliśmy się w Tatry, gdzie odbywało się szkolenie zimowe. Wspinaczka w asekuracji lotnej, raki, czekany, planowanie an mapie, wyciąganie ze szczelin, asekuracja w terenie śnieżnym i trochę wspinaczki na lodospadach. Halny nie ułatwiał, tak samo jak deszcz.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Babia Góra|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;|15 - 17 02 2023}} &lt;br /&gt;
Wyjazd szkoleniowy o tematyce lawinowej. Poza dużą porcją wiedzy otrzymanej od specjalistów (chłopaki z GOPR), równie duża ilość praktyki, nastawionej na szybkość i skuteczność. Przy okazji skorzystałam z ciągle świeżej możliwości poruszania się na skiturach w wyznaczonych rejonach Babiej Góry. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|LAOS: Góry Annamskie - jaskinia Kong Lor|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzystof Hilus (b. czł. klubu)|13 - 17 02 2023}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez przełęcz Nape (722) wjechaliśmy do Laosu. Naszym głównym celem była jaskinia Kong Lor znajdująca się w centralnej części kraju w środku gór. Choć też jest dostępna dla turystów to jednak w dość spartański sposób. Jaskinia ma ponad 12 km długości z czego 7,5 km jest przepływem rzeki Nam Hinboun co stanowi jeden z najdłuższych podziemnym przepływów na świecie. Woda przebija się pod górskim pasmem łącząc w ten sposób dwie doliny. Miejsce niesamowite. Pływa się tu długimi łodziami wyposażonymi w mały silniczek z śrubą na długim wysięgniku. Oczywiście łódź jest kierowana przez tubylca. Opłata za niemal 4 godzinną eskapadę wynosi kilkanaście zł. Wielkość podziemnych gangów przewyższa chyba wszystko co do tej pory widziałem. &lt;br /&gt;
Podobnie jak w Wietnamie ludzie niesamowicie otwarci, cudowne dzieci pozdrawiające z daleka. Biedni lecz jak widać bardzo szczęśliwi. Roślinność tropikalna. Próby dotarcia do innych jaskiń z naszym wyposażeniem spełzły na niczym. Roślinność splątana, ostra. Potrzebna by była maczeta i dobry ubiór. Widzieliśmy dużego węża jak pełzał po drodze, wiele przejechanych. Z Gór Annamskich zjeżdżamy nad Mekong. Przekraczamy go w Takhek opuszczając tym samym piękny Laos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FLaos&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja tu: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:G%C3%B3ry_Annamskie_i_obok &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|WIETNAM: Góry Annamskie - rowery i jaskinie|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Krzystof Hilus (b. czł. klubu)|07 - 13 02 2023}} &lt;br /&gt;
Nasz rowerowy rajd przez Indochiny rozpoczęliśmy od Wietnamu. Zarówno ten kraj jak i sąsiednie obfitują w różnorakie zjawiska krasowe czasem nie występujące w innych rejonach świata. Właśnie celem wyjazdu było zapoznanie z tą specyfiką krasu tropikalnego. W Wietnamie to zatoka Ha Long z ponad tysiącem wapiennych wysp, a na nich wiele jaskiń. Wybieramy się na rejs stateczkiem po zatoce między wapiennymi ostańcami przeróżnych kształtów. Na wyspie Bo Hon odwiedzamy największą jaskinię Sung Sot. I choć jest przystosowana dla turystów to nacieki i szata naciekowa robi wrażenie. Oprócz tego w zatoce pływamy kajakami po lagunie Luom Bo gdzie przepływamy kilka jaskiń w które wnika światło. Wpływa się z jednej strony wysepki a wypływa z drugiej.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Następnie z Hanoi udajemy się do Tam Coc gdzie podobna przygoda czeka nas na rzece Nga Dong. To niesamowita sceneria. Rzeka przepływa przez trzy jaskinie - Hang Cả - długość 127 m, drugą jest Hang Hai o długości 60 m i znajduje się kilometr dalej. Trzecia jaskinia Hang Ba jest w pobliżu Hang Hai i ma długość 50 m. Po rzece tej pływa się z wioślarzami, którzy wiosłują nogami. Bardzo pomysłowy i ekonomiczny wysiłkowo sposób wiosłowania. Rejon też jest turystyczny lecz jakoś tego się nie odczuwa gdyż Wietnamczycy używają sprzętu bardzo leciwego a ich pomysłowość jest godna szacunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie podążamy bardziej na południe. Ciągle towarzyszą nam wapienne góry niestety w wielu miejscach dewastowane przez kamieniołomy. Mnóstwo śmieci. Rzeki brudne. Tym niemniej bardzo przyjacielscy ludzie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Dien Chau docieramy do brzegu morza Południowo-Chińskiego (zatoka Tonkińska). Stąd na zachód przez Góry Annamskie (ciągną się przez cały Płw. Indochiński) w kierunku Laosu. Początkowo pogoda deszczowa, straszna wilgotność potem upały i kurz.&lt;br /&gt;
Wietnam przejechaliśmy bardzo różnymi drogami. Ścieżkami, drogami gruntowymi pomiędzy polami ryżowymi, błotnistymi i trawiastymi traktami ale asfaltami w tym główną drogą Wietnami: Hanoi – Ho Szi Minh. Na głównych droga są szerokie pasy dla rowerów i skuterów. Mieliśmy namiot lecz go nie rozbijaliśmy gdyż różnych miejsc noclegowych było tyle iż nie warto było trudzić się z namiotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FWietnam&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja tu: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:G%C3%B3ry_Annamskie_i_obok &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|12 02 2023}}&lt;br /&gt;
Popołudniowa przebieżka spod Hotelu Zimnik na Malinowską Skałę. Zjazd doliną Malinowskiego Potoku. Śniegu dużo. Na górze miękki, pośrodku zabójczy (tj. łapiący tyły nart w gęstym bukowym lesie), a na dole ohydny (ciapa). Z auta do auta jakieś 2h 15m i ok. 620 Hm. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Babia Góra (Diablak)|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Wojtek (niezrzeszony)|12 02 2023}} &lt;br /&gt;
Z Zawoja Markowa zielonym szlakiem na Markowe Szczawiny. Dalej przez Przełęcz Brona na Diablak. Zjazd na Krowiarki. Pogoda dopisała. Śniegi całkiem przyjemne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Fbabia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Schneeberg - Kaiserstein|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|9 02 2023}}&lt;br /&gt;
Z parkingu pod wyciągiem krzesełkowym najpierw podchodzę wzdłuż trasy, a następnie miejscami bardzo romantycznie postrzępioną granią na Kaiserstein (2061). Śnieg wywiany, narty przez większość czasu niosę na plecach. W ogóle wieje bardzo mocno, choć jednocześnie jest nade mną bezchmurne niebo. Zjeżdżam przez Breite Reis, to podobno jakiś lokalny klasyk. Śnieg trudny, o mocno nierównej powierzchni z powodu działalności wiatru. Każdy skręt w lewo generuje sypnięcie w twarz krupą spod tyłów moich nart. No ale oczywiście miło się było zmęczyć, skoro już i tak musiałem jechać w okolice Wiednia. W sumie 1200 m przewyższenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Rysianka|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|05 02 2023}} &lt;br /&gt;
ZŁatna i Sopotnia Wielka. Z dolnego parkingu w Złatnej z buta do mostku. Tam zapinamy narty i dalej dziewiczymi stokami przez łąki i leśne dukty do niebieskiego szlaku na wysokości Polomu. Stamtą dalej w dziewiczych śniegach na Trzy Kopce. Tu dopiero szlak jest przetarty. Podchodzimy pod Stefankę i zjeżdżamy do drogi. Dalej w lewo prosto do rynny którą wychodzimy na Rysiankę. Tam przerwa na popas i z foki na Halę Lipowską. Z Hali Lipowskiej zjazd pod słupami do samego parkingu. Warunki bajeczne - ludzi garstka. Do Trzech Kopcy torowanie w puchu po kolana albo i głębszym (nawet w nartach). Zjazdy w prawdziwym puszku. Ostatni już po zmroku. To był ten dzień!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Galeria: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Frysianka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Czantoria|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł|3 02 2023}}&lt;br /&gt;
Wejście typu &amp;quot;przed pracą&amp;quot; na Czantorię. Najpierw &amp;quot;ścieżką rycerską&amp;quot;, a potem lewymi zboczami doliny Suchego do drogi biegnącej grzbietem. Następnie grzbietem przez las na szczyt. Zjazd drogą podejścia. Trochę wystających korzeni, ale generalnie śnieg aż do drogi asfaltowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Prusów|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;,  Ala (niezrzeszona), Halina (niezrzeszona)|03 02 2023}} &lt;br /&gt;
Ruszamy z Żabnicy skałki szlakiem na Boraczą. Tam mały popas. Na hali piekło wieje niemiłosiernie i cały czas kładzie. Idziemy dalej na Prusów. Na halach jest strasznie wietrznie. Trzeba torować. Ze szczytu chcemy się przebić przez las pod samochód niestety wpakowujemy się w niezłe maliny. Trzeba wrócić - niestety nie zapinam butów i wyskakuje mi kostka. Wracamy na Boraczą a z tamtąd zjazd asfaltem na parking.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
galeria: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Fprosow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;Łukasz Mazurek, Bartosz Brzezinka (SBB), Szymon (niezrzeszony)|02 02 2023}} &lt;br /&gt;
Prognozowany solidny opad skłania nas do wycieczki na Świętą Górę. Spotykamy się u Bartka dość późno i jedziemy. W górę idziemy pod zboczami Soliska i przez Byka. Za Soliskiem zaczyna się torowanie. Powyżej górnej granicy lasu huraganowy wiatr i bardzo ograniczona widoczność - przy nawigacji posiłkujemy się dobrodziejstwami techniki. Docieramy jedynie na polski wierzchołek, przepinamy się w ekspresowym tempie pod krzakiem i zjazd. Góra - do Koła - mocno przewiana. Dalej bajka (przynajmniej dla mnie - 100 pod butem radzi sobie nieźle, chłopaki na wąskich nartach zaliczają kilka przyziemień ). Stajemy na szybki popas na Miziowej. Chcemy wyjść jeszcze raz na górę - ale wiatr wzmaga się jeszcze bardziej. Ostatecznie prujemy starą trasą wzdłuż orczyków na Szczawiny, dalej chwilę nartostradą, następnie przez las i pod krzesło - warunki pierwsza klasa. Na narcie na sam parking.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
galeria:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Fpilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - szkolenie lawinowe PZA na Hali Krupowej|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamil Liwocha + około 30 innych osób z &lt;br /&gt;
klubów z całej Polski|27 - 29 01 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kamil dociera na miejsce już około 15. Ja dojeżdżam na Parking pod Krupową po 18 i na parkingu spotykam już gotową do wymarszu ekipę KKS - którzy pomagają mi w parkowaniu (niestety lodowisko). Chcą na mnie zaczekać, ale ja jeszcze muszę dokonać przepaków i nie chcę żeby marzli więc umawiamy się, że widzimy się na górze. Jest dość ciepło. Warunki śniegowe na dole nie najlepsze - dużo wystających kamieni - jednak udaje się podejść bez odpinania nart. Po nieco ponad godzinie docieram do schroniska. I lokuję się w pokoju z ekipą KKS (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Kamil jest na szkoleniu). W piątek prowadzimy szeroko zakrojoną integrację. Wkrótce też dociera pierwsza część ekipy instruktorskiej - Melon a tuż za nim Diabeł. Działania rozpoczynamy w sobotę od rana. Dzielimy się na dwie grupy. Pierwsza idzie z Melonem, my idziemy z Michałem, który dotarł rano. Na hali przygotowujemy symulowane lawinisko i trenujemy strategię działania na lawinisku - poszukiwania &lt;br /&gt;
zasypanych, pomoc zasypanym, zasypanym częściowo oraz tym którzy znaleźli się na górze. Dodatkowo uczymy się budowy stanowisk i ćwiczymy transport w dół i w górę w noszach. Po przerwie obiadowej Idziemy z Melonem. Tym razem głównie skupiamy się na technikach wykopywania oraz poszukiwania. Na koniec organizujemy improwizowany transport poszkodowanego do schroniska. Po kolacji docierają do schroniska Maciek i Tomek - z służby śniegowej Grupy Beskidzkiej GOPR. Rozpoczynamy wykłady na temat czytania i rozumienia komunikatów służb śniegowych a następnie na temat technik przeszukiwania lawinisk prawidłowej &lt;br /&gt;
konfiguracji i obsługi sprzętu - oraz jego lokalizacji. Po wykładach zostało jeszcze świętowanie urodzin Melona, któremu jeszcze raz życzymy sto lat! W niedzielę startujemy od samego rana z zajęciami praktycznymi prowadzonymi przez Tomka i Maćka. Na pierwszy ogień idziemy z Tomkiem gdzie skupiamy się na działaniu, technikach poszukiwania przy użyciu detektora lawinowego. Po przerwie kawowej zmiana grup i idziemy z Maćkiem. Tym razem przedmiotem zajęć jest technika przeszukiwania &lt;br /&gt;
lawiniska przy pomocy sondy lawinowej. Po zakończonych zajęciach Kamil schodzi na dół. Ja czekam na podsumowanie. Robimy pamiątkowe zdjęcie, pakujemy się i zjeżdżamy na dół. Zjazd po średnich śniegach wąskimi drogami i stokówkami przeoranymi przez pieszych i skutery. Szkolenie bardzo ciekawe i bardzo fajnie poprowadzone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FSzkolLaw&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chorzów - Bieg charytatywny - VIII Bieg z Sercem|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Buli + dużo innych biegaczy| 29 01 2023}}&lt;br /&gt;
W zeszłym roku wkręciłem się w bieganie i postanowiłem, że w 2023 r. zacznę uczestniczyć w zawodach biegowych. Przy okazji WOŚP postanowiłem wziąć udział w biegu charytatywnym, dzięki czemu można było się zmierzyć i zrobić coś dobrego :) Na miejscu spotkałem Buliego. Start był o 11, a trasa liczyła ok. 7 km. Nie było oficjalnych pomiarów czasu, ale gps zmierzył mi tempo 5 min/km. Na mecie czekał już Daniel, więc on to musiał lecieć jak wariat :) Super atmosfera, fajnie widzieć ludzi, którzy na całej trasie Ciebie dopingują :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Munczolik|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od wylotu doliny Cebulowego Potoku przechodzimy leśną drogą do sąsiedniej dolinki za grzbiet Rakowca. Dalej wzdłuż potoku a później jego łożyskiem i finalnie po dość głębokim śniegu (sami przecieraliśmy trakt) wychodzimy w pobliżu Hali Górowej. W okolicy Hali Miziowej dość sporo osób. Od razu więc kierujemy się na Munczolik (1356). Grzbiet opada na boki dość stromymi zboczami. Od wys. 1000 m wspaniała pogoda. Piękny zjazd w nieruszonym śniegu do Hali Cudzichowej, którą rozpędem trawersujemy. Potem równie fajny zjazd leśnymi duktami do najniższego płaju i nim do auta przy wylocie dol. Cebulowej. Bardzo urozmaicone podejście a zjazd jeszcze bardziej. Ludzi spotkaliśmy tylko w pobliżu Miziowej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kasprowy Wierch - skitura|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Adam (os.tow.)|28 01 2023}}&lt;br /&gt;
Z powodów logistycznych wyjeżdżamy z domu dość późno jak na tatrzańskie wycieczki (po 6:00). Do Zakopanego dojeżdżamy około 9:30. Narty zakładamy praktycznie przy samochodzie. Idziemy na Kasprowy Wierch wariantem zimowym, wzdłuż potoku Goryczkowego, w tym miejscu ludzi całkiem niewiele. Zmienia się to od dolnej stacji Kolejki Goryczkowej. Tam już tłumy. Mgła gęstniała wraz z wysokością, żeby się całkowicie rozproszyć tuż przed szczytem, oferując bajkowe widoki. Przepinamy narty pod stacją meteorologiczną i zjeżdżamy na dół. Błędniki trochę nam wariują podczas przejazdu przez największą mgłę. Mleko tak gęste, że ciężko określić czy się stoi, czy jedzie i w którą stronę :) trzymamy się chorągiewek nartostrady, żeby mieć jakiś punkt odniesienia dla oka. Było to szczególnie emocjonujące dla Adama, który pierwszy raz był na skirutach w Tatrach i nie jeździł jeszcze w takich warunkach. Poniżej kolejki zjazd już spokojny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2Fkasprowy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Alpy Sztubajskie - Westliche Seeblaskogel|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|26 - 28 01 2023}}&lt;br /&gt;
W czwartek z Gries (1640) podchodzimy do chatki Winnebachseehütte (2361). W piątek próbujemy się dostać na Breiter Grieskogel (3287), ale zmuszeni jesteśmy zawrócić nieco poniżej przełęczy Zwieselbachjoch (2868). Wiatr 40 km/h to może nie jest jeszcze jakaś tragedia, ale przy temperaturze rzędu -15 C i nadciągającej mgle warunki zrobiły się trochę zbyt poważne. O pierwszej jesteśmy z powrotem przy chatce i wtedy właśnie chmury schodzą w dół i nad nami ukazuje się niebieskie niebo. Ola zostaje na relaks i odmrażanie stóp, a ja idę się wyżyć, wychodząc sportowym tempem na rzeczony Seeblaskogel (3048). W sobotę miało być pięknie, ale wyszło znowu to samo, czyli mróz, mgły i nadal śniegu mało. Po śniadaniu wracamy więc do samochodu. Nie byliśmy jedynymi, którzy rozumowali, że start z samochodu zaparkowanego na 1640 powinien gwarantować niezłe warunki. Chatkę dzieliliśmy z klasyczną bandą Czechów oraz - drugiego wieczoru - z lokalną parą. Nawet miejscowi byli zaskoczeni ilością kamieni wystających spod śniegu w dolinie nad chatką. Niby koniec stycznia, ale jednak - z powodu odwilży - niedawny, masywny opad właściwie był jakby pierwszym w sezonie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SUŁTANAT OMANU - wycieczki po różnych wadi|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska, Emilia, Felicja|15 - 23 01 2023}}&lt;br /&gt;
W poniedziałek zaczynamy od standardowej wycieczki po wadi z parku Ruwi w Maskacie. Wtorek - Wadi Qualhat (pusto!), środa Wadi as-Shab, czwartek zabawy na pustyni, piątek Wadi Bani Khalid, sobota prawa orograficznie odnoga Wadi al Muaydin, niedziela meczet Sułtana Qaboosa, muzeum ropy naftowej, souq i festiwal Muscat Nights (ciekawe!). No i tak minął nam tydzień ferii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Wyjazd szkoleniowy|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Piskorek&amp;lt;/u&amp;gt; i inni|19 - 22 01 2023}}&lt;br /&gt;
Wyjazd szkoleniowy o tematyce autoratownictwo zaawansowane oraz pierwsza pomoc. Poczynając od czwartkowego wieczoru, do południa w niedzielę działaliśmy intensywnie, z krótkimi przerwami na sen. Działaliśmy w jaskiniach Czarnej i Kasprowej. W niedzielę szkolenie na bazie. Dodatkowa atrakcja wyjazdu: torowanie drogi do jaskiń w śniegu po pas, co prawda mój, ale jednak... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wieka Racza|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala (niezrzeszona), Halina (niezrzeszona), Anka (niezrzeszona)|22 01 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyny dzień wcześniej zrobiły solidny zwiad w Beskidach więc wiemy czego się spodziewać. Jedziemy na Wielką Raczę. Po dość długiej walce o miejsce parkingowe idziemy na szczyt żółtym szlakiem. Śniegu całkiem sporo, ale wszystko to co spadło nie zdążyło usiąść i zostać przykryte świeżym opadem. Wystaje dość dużo kamieni. Na górze wchodzimy na chwilę do schroniska no i czas powrotu. Odpinamy foki pod schroniskiem i zjeżdżamy do Hali na Małej Raczy i dalej przez halę w dół. Oj piękny był to zjazd - mimo iż nie był to puszek zjazd bardzo przyjemny. dalej pożarówką w dół przejeżdżając, przechodząc lub przeskakując przez kilka strumyków. Ostatecznie udaje się zjechać do samochodu bez odpinania nart.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FWlkRacza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Prusów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 01 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krótki wypad skiturowy wymuszony okolicznościami. Z Żabnicy od drewnianego kościółka bez szlaku, nie przetartym terenem na grzbiet Prusowa (1010). Była mgła i posiłkowałem się nawigacją z telefonu. Gdy chciałem upewnić się co do poprawności marszruty stwierdziłem z przerażeniem brak urządzenia. Kieszeń okazała się dziurawa. Zjeżdżam wzdłuż śladu w dół kilkaset metrów i nic. Na dodatek w celu oszczędzania baterii włączyłem tryb samolotowy więc nie mogłem go namierzyć po dźwięku. W sukurs przychodzi mi Teresa. Sondujemy ślad kijkami co kilka centymetrów,  co zajmuje sporo czasu. Esie udaje się przypadkowo wykopać telefon spod śniegu więc nie posiadam się z szczęścia. Potem już bez problemów idziemy na zalesiony szczyt Prusowa. Zjazd trochę inną drogą, rozległymi polanami po fantastycznym śniegu. Dolny odcinek stanowią tarasy pól poprzedzielane metrowymi uskokami więc zjazd dostarcza dodatkowych atrakcji w postaci fajnych skoków. U góry spotkaliśmy tylko kilku skiturowców. Deniwelacja - ponad 500 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/Prosow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Hala Gąsienicowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr (nie zrzeszony), Ala (niezrzeszona)&lt;br /&gt;
|15 01 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podjeżdżamy do Kuźnic. Wychodząc z parkingu spotykamy naszego klubowego kolegę Tomka wraz z Sylwią (ST), którzy idą w tą samą stronę. Celem był Kasprowy. Udajemy się więc w piątkę. NA Nosalową Przełęcz narty wynosimy dalej już z foki. Niestety na drodze staje nam jelonek. Tomek z Sylwią przechodzą, jednak nasza trójka zostaje z drugiej strony i dość długo czekamy aż ten zrobi nam miejsce. Wiatr silny a śnieg ciężki i tępy. Dochodzimy do Murowańca gdzie czekają już Tomek i Sylwia. Oni chcą iść &lt;br /&gt;
dalej. My podjęliśmy już wcześniej decyzję, że odpuszczamy dziś Kasprowy &lt;br /&gt;
bo przyjemności z tego nie będzie. Sylwia namawia jednak Alę, a ta nas, żebyśmy poszli wraz z nimi. Wychodzimy więc razem. Po drodze mijamy kolejne osoby, które wycofały się ze względu na zbyt silny wiatr. W końcu i nasza trójka odpuszcza. Sylwia z Tomkiem idą dalej na Kasprowy - my wracamy do Kuźnic drogą podejścia. Zjazd starą nartostradą mimo wcześniejszych obaw - całkiem niezły. Zjeżdżamy do Nosalowej Przełęczy. Dalej niestety narty trzeba przypiąć do plecaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FHalaGosienicowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry zach. - Jaskinia Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Sylwia S., Magda (KKTJ), Ania, Darek i Sławek (KKS)|14 01 2023}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie planowana była jaskinia Wielka Śnieżna, ale ze względu na pogodę i informację, że otwór Śnieżnej zakorkowało, padł pomysł na Czarną. Czarna zawsze pewny plan B. Podeszliśmy od strony wysranki, torując drogę pod sam otwór. W jaskini odwiedziliśmy partie Wawelskie, a dziewczyny na powrocie zrobiły krótką sesję zdjęciową w korytarzu mamutowym i korytarzu żyrafowym. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Babia Góra|Asia Piskorek, Łukasz Piskorek, Adam (os. tow.)|14 01 2023}}&lt;br /&gt;
Startujemy ze Slanej Vody po stronie słowackiej. Szlak początkowo wodnisty, później błotno wodnisty, wyżej śnieżno błotny i u góry nareszcie cały we śniegu! Choć nie był to śnieg na jaki czekaliśmy, bez podkładu i ubicia wyślizgiwał się spod nóg nie ułatwiając podejścia. Widoków brak. Za to zimno, wiatr i śnieg wyczyniały czary z wszystkim co im na drodze stanęło, znaleźliśmy się w krainie lodowych rzeźb. Na szczycie Babiej znajdujemy kawałek miejsca dla siebie i rozkoszujemy się kawą w doborowym towarzystwie (widoków ciągle brak). Po zejściu na Przełęcz Brona kierujemy się w stronę Małej Babiej. Słońce próbuje się przebić przez chmury, jednak walkę przegrywa (dość malowniczo). Droga idzie nam  sprawnie i szybko więc pozwalam sobie czasem przystanąć i poudawać, że wiem jak robić zdjęcia, żeby później gonić za chłopakami. Na nasze nieszczęście szlak z Małej Babiej na stronę słowacką jest nieuczęszczany (ślady jednej! osoby) więc torujemy zejście w śniegu po kolana (miejscami niektórym po uda), żeby wariantem mieszanym (trochę szlaku trochę lasu) dojść do samochodu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FBabiaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Karb i Kasprowy W.|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek|14 01 2023}}&lt;br /&gt;
Trochę wymuszona przez warunki śniegowe trasa, choć niemal ciągle na nartach. Przez dol. Jaworzynki wydostajemy się na Halę Gąsienicową. Dalej na przeł. Karb przez dol. Zieloną Gąsienicową. Stąd już w rakach kawałek na Czubę nad Karbem (1896). Zjazd szlakiem podejściowym (u góry czujnie gdyż głazy pod granią nie są należycie przykryte śniegiem, jak zresztą w większości żlebów) a następnie znów podejście na Kasprowy. Na górze sporo ludzi (uruchomiono wyciągi i trasy narciarskie). Z góry fajny zjazd dol. Goryczkową do Kuźnic a dalej do samego auta powyżej ronda. Deniwelacja 1370 m i 19 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKasprowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Deszczowa i Złodziejska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|08 01 2023}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Penetrujemy skałki Kroczyckie i odwiedzamy jaskinię Deszczową (w której wykopaliska potwierdziły obecność człowieka z przed tysięcy lat) oraz jaskinię Złodziejską (Schronisko w Skałach Kroczyckich). Piękna pogoda, w której te skały prezentują się bardzo malowniczo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2023/JaskiniaDeszczowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - krótkie jaskinie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 01 2023}}&lt;br /&gt;
W piątek akcja popołudniowa do Brunnecker Höhle. Tym razem udaje się przejść nad wodospad Teufelsmuhle, choć niezbyt daleko. Łącznie w jaskini ok. 2.5h. Przekraczając wodospady i podchodząc wzdłuż huczących kaskad przemakamy do suchej nitki. Nie jest to problem, bo w jaskini ciągle się ruszamy, a samochód wszak zaparkowany blisko otworu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę idziemy do Bierlocha. Pod ziemią spędzamy około 4.5h. Przechodzimy cały Gang der Nationen i odklepujemy zjazd do Bierleichendomu. Udaje się nam zejść do samochodu przed zmrokiem i zażyć sporo przyjemnej, rześkiej pogody na powierzchni. Zimy w Alpach Salzburskich raczej brak. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Łomnicka Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Ala (niezrzeszona), Piotr (niezrzeszony), Halina (niezrzeszona), Piotr (niezrzeszony)|07 01 2023}}&lt;br /&gt;
Dostaję info, że na Łomnicy szykuje się całkiem spoko warun. Skrzykujemy się więc stałą ekipą, a w ostatniej chwili dołącza kolejny Piotr i jedziemy. Do Skalnego Plesa wychodzimy oczywiście po trasach. W restauracji na górze szybka przerwa śniadaniowa i idziemy w górę &lt;br /&gt;
standardową drogą podejścia (mniej więcej w okolicach krzesła na Łomnicką Przełęcz). Wychodzimy nieco wyżej w stronę Łomnicy. Warun &lt;br /&gt;
Petarda - słonko, zero wiatru. Po konsumpcji odklejamy foki, schodzimy na przełęcz. W żlebie centralnym śniegu całkiem sporo - no i trafił się też niezły pow, więc pare firan poleciało. Niestety również kilka wystających i dobrze zamaskowanych kamieni się znalazło... Ale i tak &lt;br /&gt;
warunki zjazdowe całkiem dobre. Zjazd od Skalnego Plesa w dół po trasach w bardzo trudnych warunkach - śnieg na trasach bardzo mocno rozjeżdżony, a widoczność praktycznie zerowa. Na deserek zostawiamy sobie przejazd przez snow park. Co nie którzy oddają serię całkiem niezłych lotów i na nartach zjeżdżamy praktycznie do parkingu. O 14 jest już praktycznie po wszystkim. Wypad jak zwykle na duży plus, fajnie było znowu poczuć pod nartami tatrzańskie śniegi - oby zima szybko wróciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FLomnickieSedlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - rajd sylwestrowo - noworoczny z imprezką na Kościelcu|Łukasz Piskorek, Asia Piskorek, Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Adam (os. tow.) i pies Rufus|31 12 2022 - 01 01 2023}}&lt;br /&gt;
Wieczorem ruszamy z Ostrego doliną Zimnika na Kościelec (1022). Jest +9 st. i silny wiatr. Pierwsze płaty śniegu pojawiają się dopiero w górnych partiach (na których Rufus skwapliwie się tarza). Fajną ścieżką docieramy pod szczyt pokonując ostatni odcinek stromo do góry na przełaj pod skały szczytowe. W pięknym miejscu z rozległymi widokami rozpalamy ognisko spędzając przy nim ostatnie chwile roku 2022 piekąc kiełbaski i gawędząc na różne tematy. Gdzieś tam na dole wiwatują na cześć upływającego czasu a nam przygrywa wyjący w drzewach wiatr i trzask ogniskowych bierwion. Po północy gasimy ogień i ruszamy w różne strony. Asia, Łukasz i Adam schodzą szlakiem do aut, a ja z Esą idziemy przez Malinowską Skałę, Skrzyczeńską Kopę na Mł. Skrzyczne. Na szlaku pojawia się dość sporo osób. Trakt jest pokryty mokrym lub zalodzonym śniegiem bądź błotnistą mazią. Na Mł. Skrzycznym (1211) zakładamy narty i nartostradą zjeżdżamy do godnoli. Trasa była oświetlona i wyratrakowana i byliśmy na niej tylko my. Pięknym zjazdem osiągamy parking gdzie czekał już Łukasz (przyjechał moim autem z Ostrego). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2023%2FKoscelec&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=10391</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=10391"/>
		<updated>2022-08-12T11:25:59Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''06-07 08 2022 ''' - Jura - rowerowy Szlak Orlich Gniazd&lt;br /&gt;
* '''07 08 2022 ''' - Tatry Zach. - jaskinia Wodna pod Pisaną&lt;br /&gt;
* '''06 08 2022 ''' - Tatry Zach. - jaskinia Czarna&lt;br /&gt;
* '''05 08 2022 ''' - nad górną Wartą&lt;br /&gt;
* '''28 - 31 07 2022 ''' - na północy Polski&lt;br /&gt;
* '''23 07 2022 ''' - Tatry Zach. - Ornak&lt;br /&gt;
* '''17 07 2022 ''' - Tatry Zach. - jaskinia Wlk. Litowrowa&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10390</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10390"/>
		<updated>2022-08-12T11:23:54Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wspinanie na Kościelcu|Łukasz Piskorek, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|08 08 2022}}&lt;br /&gt;
Pierwotnie wypad planowany na niedzielę, jednak logistyka zawiodła i spontanicznie ruszamy dopiero o 12 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Znowu drepczemy żółtym szlakiem, tym razem odbijając na Karb spod Czarnego Stawu. Z Karbu odbijamy w ścieżkę wspinaczkową i szukamy odejścia pod naszą pierwszą drogę Załupę H. Po skończeniu kierujemy się pod Gnojka i schodzimy ze szczytu Kościelca. Dość pochmurnie i chłodno. Wszystko robimy w dużym pośpiechu, żeby wrócić jak najszybciej do domu, ponieważ Łukasz szedł na noc do pracy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Wodna pod Pisaną|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Mariusz (SDG), Adrian(SDG), Paweł (SDG), Paulina (SDG), Ania (SDG)|07 08 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czarna jakoś nie zmęczyła mnie bardzo więc chciałem w niedzielę jeszcze gdzieś wyskoczyć. W planach miałem Właśnie Wodną pod Pisaną. Bardzo ucieszył mnie fakt, gdy po powrocie z Czarnej usłyszałem na bazie od ekipy z SDG, że idą ze mną.&lt;br /&gt;
Wychodzimy na spokojnie chwilę po 10. Dojście sprawne, szybko się przebieramy (ja przy pomocy kolegów walczę z gumiakami, które za żadne skarby nie chcą wejść). Jakoś naturalnie dzielimy się na dwie grupy. Jedna wchodzi ciągiem wodnym. Grupa, z która idę ja wchodzi wejściem od strony szlaku. Oczywiście nasze pojawienie się wzbudza nie małą sensację. W jaskini spotykamy się dość szybko z druga grupą i ruszamy w głąb. Mając wielki fun z poruszania się ciągami wodnymi. Jest dokładnie tak jak mówią jaskinia krótka, ale zabawy co nie miara. Wychodzimy wszyscy ciągiem wodnym do Potoku Kościeliskiego. Oczywiście wzbudzamy sporą sensację wśród turystów. Przy wyjściu okazuje się, ze na mostku czeka na nas Iza (SDG), która jest na rodzinnym treningu. Szybko wyskakujmy z mokrych kombinezonów (ja oczywiście walczę z gumiakami z pomocą Mariusza). Powrót sprawny. Akcja na plus, a do Wodnej na pewno jeszcze nie raz wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FWodna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - rowerowy Szlak Orlich Gniazd|Asia i&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworscy&amp;lt;/u&amp;gt;|06-07 08 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rowerowa wycieczka na trasie Częstochowa – Kraków na dystansie ok 190 km. Szlak jest przepięknie poprowadzony przez całą Jurę (wspaniałe widoki na jurajskie warownie), dobrze oznakowany i prawie w połowie poprowadzony przez przygotowane ścieżki rowerowe. Co cieszy, jest on stale ulepszany pod względem oznakowania i utwardzania kolejnych odcinków trasy (nowy odcinek asfaltowy w okolicach Skarżyc). Porównując do mojego pierwszego przejazdu z 2019 r. odcinek „krakowski” został uzupełniony w tabliczki informacyjne. Przygodę zaczynamy po 5.00 rano od dojazdu do Chorzowa Batorego, skąd pociągiem do dostajemy się do Częstochowy. Pogoda zgodnie z prognozą kiepska – lało w sobotę od 9.00 do 17.00, ciągłym, nieprzerwanym deszczem. Dla nas jednak to nie stanowiło większego problemu – załatwiona opieka na weekend dla dzieci jest wystarczającą motywacją, którą aura pogodowa nie złamie. Na nocleg zatrzymujemy się w Krzywopłotach w gościńcu AMiG po ok. 105 km. Jest to fajna baza noclegowa przed „krakowskim” odcinkiem szlaku (więcej stromych podjazdów). Trasę kończymy na stacji kolejowej w Krakowie Bronowicach o 17.00, chcąc uniknąć odcinka biegnącego w centrum Krakowa i tłumów na dworcu centralnym. Pogoda w niedzielę znacznie lepsza, co skutkowało tym, że „sympatyczny” Pan konduktor nie wpuścił nas do pociągu z powodu braku miejsca (nowoczesne pociągi są super ale na rowery jest bardzo mało miejsca). Sytuacja podobno jest standardem w pogodne weekendowe dni na trasie Kraków-Katowice i czasami trzeba odpuścić z dwa pociągi nim się załapie z rowerem. Tematu nie polepsza promocja Śląskich Kolei, gdzie w weekend za rower się nie płaci, a jak za darmo to grzech nie zabrać „koła”. W domu lądujemy po 20.00 po przesiadce w Trzebini. Polecam tę trasę – w dwa dni podziwia się piękno Jury z perspektywy siodełka rowerowego.            &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna - ostanie wyjście|Ryszard Widuch, Łukasz Piskorek, kursanci: Tomek hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek|06 08 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sierpniowa akcja to trawers Jaskini Czarnej w składzie: Rysiek (instruktor) oraz Lukasz P., Lukasz M., Tomasz i Daniel. Dla Łukasza Mazurka i Tomasza Hansel to przejście to ostatni brakujący element w wyjściach kursowych, a z racji już zdanego egzaminu jednocześnie element kończący ich kurs. W sobotę, 6 sierpnia, chwile przed godziną 7 rano wyruszyliśmy z Kir. W planie było wejście otworem głównym, a wyjście otworem północnym, więc spakowaliśmy się w wory jaskiniowe. Próbując zminimalizować ilość zabieranych ze sobą rzeczy Daniel i Lukasz P. szli już częściowo ubrani w ocieplacze. Pogoda tego poranka, zgodnie z prognoza, była jeszcze słoneczna i ciepła, co niekoniecznie sprzyjało stromemu podejściu i tempu jakie nadal Lukasz P. Pod otwór jaskini, trochę już spoceni, dotarliśmy ok 8:40. Punktualnie o 9, po zaporęczowaniu zjazdu przez Daniela (w asyście Łukasza P.) pokonaliśmy pierwszy zjazd „na złodzieja”. Od samego początku nadaliśmy tempa całej akcji. Nad logistyka przejść czuwał Rysiek i Lukasz P., dzięki czemu sprawnie pokonywaliśmy napotkane trudności. Podczas gdy jeden zespół poręczował, poprzedni de-poręczował wcześniejsze stanowisko, sprawnie przekazując sobie karabinki i liny. Lukasz M. sprawnie wspiął się na Prożek Rabka, a następnie przy asekuracji Daniela zaporęczował trawers Herkulesa. Na Komin Węgierski Rysiek wyznaczył „ochotnika” i ponownie Lukasz M. wspiął się na wyżyny swoich umiejętności, pokonując cala pierwsza część wspinaczka przy asekuracji Daniela. W międzyczasie Łukasz P. z Tomkiem poszli Obejściem KW wyprzedzając Łukasza i umożliwiając Tomkowi zaporęczowanie drugiej części Komina Węgierskiego wraz z trawersem. Liny z Komina Węgierskiego zostały de-poręczowanie przez Ryska i Daniela. Szmaragdowe Jeziorko, którego kolor jest rzeczywiście szmaragdowy, w pierwszej kolejności pokonał Tomek wraz z Łukaszem P. przygotowując w ten sposób linę do przejścia dla reszty zespołu. De-poręczowaniem tej części zajął się Lukasz M. w asyście Ryska. W tym czasie Tomek, Lukasz P. i Daniel podążali głównym ciągiem jaskini pokonując kolejne trudności. Tomek wspiął i zaporęczował Prożek Furkotny. W dalszej kolejności Daniel, trochę nie do końca z własnej woli, ale podjął się przejścia Komina Furkotnego. Co jak później się okazało, było stosunkowo prostym zadaniem. Cala ekipa spotkała się w okolicach Ślimaka i już razem, jeden po drugim pokonaliśmy Brązowy próg, ponownie „na złodzieja”. W Sali św. Bernarda podjęliśmy decyzje, że wspinaczka do otworu wyjściowego przez Próg Latających Want zajmie się Łukasz P. – taka jest wersja oficjalna. Nieoficjalnie Lukasz P. sam się zdecydował na takie posunięcie, widząc entuzjazm i chęci reszty zespołu na wspinaczkę. Jak się później okazało przejście na linie z wiszącym worem, wcale nie było łatwiejsze niż sama wspinaczka. Było to również słychać w niecenzuralnych słowach i komentarzach Tomka, który jako drugi z kolei, a pierwszy na linie, próbował opuścić jaskinie. W tym momencie do akcji wkroczył Rysiek, który zrobił po drodze przepinki co umożliwiło Danielowi i Łukaszowi przechodzenie ostatniego progu niemalże równocześnie. Na powierzchni, już w komplecie pojawiliśmy się o godzinie 17, czyli łączny czas przejścia to równe 8h – chyba całkiem przyzwoicie. Na powierzchni przywitał nas, zapowiadany w prognozie pogody, deszcz. W związku z tym drogę powrotna pokonaliśmy w naszych jaskiniowych strojach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzarna-kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura północna|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|05 08 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeglujemy omegą po Zalewie Porajskim a później robimy wycieczkę rowerową po lasach gdzie płynie pięknymi meandrami górna Warta (w której się kąpiemy bo było upalnie).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Na północy Polski|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|28 - 31 07 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka dni aktywności z dala od gór. Bardzo ciekawy rejs stateczkiem po Kanale Elbląskim. Tradycyjne śluzy są tu zastąpione pochylniami gdzie stateczek wyciągany jest linami po szynach. Cały mechanizm poruszany jest tylko siłą wody. Również robimy bardzo ciekawą wycieczkę rowerową po Mierzei Wiślanej docierając z jednej strony do granicy z Obwodem Kaliningradzkim (Rosja) a z drugiej do nowego kanału. W kolejnym dniu zrobiliśmy spływ kajakowy dolną Pasłęką w okolicy Braniewa. Po za tym byliśmy przy ujściu Wisly do morza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMierzeja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Ornak|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Kamila (niezrzeszona)|23 07 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda nie zapowiada się optymistycznie (od południa zapowiadają opady). Mimo wszystko jedziemy. Pogoda z rana wyśmienita. A więc najpierw żwawym tempem do Schroniska na Hali Ornak. Tu krótka przekąska i dalej w drogę. Najpierw na Przełęcz Iwaniacką, a później bez ociągania od razu w stronę Ornaku. Na szczycie jesteśmy dość szybko. Nie siadamy jednak tylko od razu schodzimy na Siwą Przełęcz. Tu chwila przerwy na przekąszenie i kontrola meteo. Deszcz z burzami zapowiadają na 14.00. W między czasie &lt;br /&gt;
dostajemy również alerty RCB potwierdzające meteo. Wzmaga się wiatr a nad Starorobociańskim (który miał być naszym kolejnym celem) zbierają się ciemne chmury. Nie mamy ochoty na moknięcie. Decyzja jest tylko jedna - schodzimy do Chochołowskiej. Gdy rozpoczynamy zejście mija nas jeszcze czołówka maratonu Tatra Sky. Gdy jesteśmy już w Chochołowskiej chmury już wiszą nad całymi Tatrami Zachodnimi. Siadamy na chwilę. Jemy po batoniku i żwawym tempem w dół. Cały czas po drodze mijają nas kolejni zawodnicy Tatra Sky. W planach był powrót do Kościeliskiej przez Kominiarską Przełęcz, jednak gdy wchodzimy na szlak rozpoczyna się ulewa. Zawracamy i idziemy dalej w dół Chochołowską. Odbijamy dopiero na zielony szlak w kierunku Lejowej. Aż do mety maratonu mijają nas kolejni zawodnicy. W knajpce u wylotu Lejowej zatrzymujemy się na kawkę - jednocześnie przeczekując kolejną ulewę. Niemal susi docieramy na parking. Gdy wyjeżdżamy rozpoczyna się następna ulewa. Tym razem udało &lt;br /&gt;
się w miarę nie zmoknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Wlk. Litworowa|Michał Trąbski, Łukasz Mazurek, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon (KKS)|17 07 2022}}&lt;br /&gt;
W jaskini odwiedzamy Partie Szwajcarskie/III Płytowiec startując z dna II Pięćdziesiątki. Stroma pochylnia (jest tam lina) wyprowadza nas wysoko aż do miejsca gdzie korytarz się zwęża do niedostępnych szczelin. Na pochylni zalega sporo rumoszu i większych kamieni, które lecą pod byle jakim pretekstem. Wychodzimy jeszcze za dnia. Cały dzień chłodny. Na zejściu szmaragdowe Tatry w zachodzącym słońcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FLitworka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Kościelec|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Szymon (KKS)|16 07 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mieliśmy wyjść o 6, a wyszliśmy o 7.30. Mieliśmy mieć rozdzielony i spakowany szpej, a nie mieliśmy... Ostatecznie docieramy pod ścianę w godzinach około południowych. Szpeimy się i w drogę. Nie mamy radia i komunikacja stanowi poważne wyzwanie. Nie mamy lin połówkowych tylko pojedyncze. Reszta sprzętu tez mocno okrojona i kombinowana. Jednak jakoś idziemy w górę przez kolejne wyciągi. Gdy jesteśmy na czwartym wyciągu sprawdzamy asekuracyjnie meteo. Zapowiada się zlewa. Ciągniemy wiec ostatni wyciąg i przez Mylną Przełęcz wycofujemy się bezpiecznie w doliny. Pod Murowańcem natrafiamy na deszcz. Dalej już w okolicach Psiej Trawki dopada nas konkretna zlewa i gradobicie. Mimo wszystko fajny dzień. Czekamy na kolejne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZadKoscelec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wspinanie na Kościelcu|Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|16 07 2022}}&lt;br /&gt;
Startujemy o godzinie pierwszej w nocy z Rudy Śląskiej, mi udało pospać się dwie godziny, jednak Łukasz i Bogdan zarywają nockę (co niestety da o sobie znać pod koniec dnia i następnego poranka). Na parkingu przy rondzie połowa miejsc już zajęta! Ruszamy żółtym szlakiem w stronę Murowańca, mijamy pojedynczych ludzi. Przy Czarnym Stawie Gąsienicowym przerwa na śniadanie i idziemy dalej. Szybko znajdujemy ścieżkę prowadzącą pod Wschodnią ścianę Kościelca i pod naszą pierwszą tatrzańską drogę wspinaczkową – słynną Setkę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z wrażenia Bogdana łapią skurcze i powalają na kolana, jednak niezmordowany człapie za nami pod podstawę ściany. Czekamy aż zespół przed nami zacznie drugi wyciąg i ruszamy. Prawie pokłóciliśmy się z Łukaszem o prowadzenie, jednak jest ode mnie szybszy (i wyższy) więc szybciej wciąga się na pierwszy wyciąg, a ja zadowalam się asekuracją.  Zmieniamy się prowadzeniem na kolejnych wyciągach, po trzecim wyciągu puszczamy zespół za nami, przodem (co dwójka, to nie trójka...). Przynajmniej możemy podpatrzyć gdzie znajdują się kolejne stanowiska :D Radia ułatwiają nam komunikację, jednak jesteśmy jedynym zespołem, który korzysta z takich ułatwień. Kolejne wyciągi nie sprawiają nam problemów, w większości są dość proste do pokonania, a stanowiska wygodne, droga idealna dla początkujących, jest dużo miejsca na ćwiczenia operacji linowych (oj! klar na stanowisku to coś co szczególnie musimy doszlifować) i orientacyjnie droga również nie jest trudna. Pogoda sprzyja, nie pada, choć jak słońce zajdzie za chmurami to wieje chłodem. Kończymy na grani Kościelców i stamtąd schodzimy na Kościelcową Przełęcz, wzdłuż ściany na Karb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Droga powrotna dłuży nam się okropnie, nim trafiamy na noclegi, szybki obiad przy rondzie, po którym dopiero zaczyna padać lekki deszcz, który był zapowiedziany na dużo wcześniejszą porę. Następnego dnia idziemy rozprostować Bogdanowe skurcze robiąc krótki i przyjemny szlak przez Juranovą Dolinę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fkoscielec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Między Sosnami|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek|13 07 2022}}&lt;br /&gt;
Postanawiamy skorzystać z użyczonego przez Emka klucza, do jaskini jedziemy na szybką akcję. Ja, żeby zobaczyć to czego nie udało mi się zwiedzić w sobotę, a Łukasz,żeby zobaczyć całą jaskinie. Pierwszy sukces zaliczyliśmy w miejscu parkowania, odnaleźliśmy moją zgubę z soboty najeżdżając na nią kołem ;] Szybko podchodzimy pod otwór, dojeżdżamy do miejsca gdzie skończyłam w sobotę. Trochę rozczarowana zjeżdżam niżej za Łukaszem, bo wg. szkicu technicznego zapowiadało się jeszcze na długi zjazd, a w rzeczywistości zostało zaledwie parę metrów. znajdujemy ostatni zjazd i odklepujemy dno. W zaciski już się nie pchamy. W drodze powrotnej krótki postój w Dąbrowie, na pogawędkę i oddanie klucza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Między Sosnami oraz W Straszykowej Górze i W Zamczysku|Łukasz Mazurek, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B (SBB)|10 07 2022}}&lt;br /&gt;
Nadarzyła się okazja do wejścia do jaskini Między Sosnami z czego skwapliwie korzystamy. Dziura zacna. Rozwinięta na dużej szczelinie z 3 zjazdami. Środkowy zjazd (wszystko poręczował Łukasz) z kiepskiego punktu (koniecznie do wymiany) ciasnawą szczeliną, potem szerzej. Dolny fragment jaskini stanowią zaciskowe szczeliny, obecnie dość zagruzowane (deniwelacja jaskini - 38 m, dł. - ok. 140 m). Wyjście okazuje się łatwiejsze niż zjazd. Dziura niewątpliwie warta zwiedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idziemy jeszcze do jaskini W Starszykowej Górze gdzie przechodzimy do końca piękny i obszerny meander (na końcu rozwidlony na dwie malownicze odnogi). Ostatnią dziurą jest jaskinia W Zamczysku. Zjeżdżamy &amp;quot;główną&amp;quot; studnią a wychodzimy równoległą, która łączy się ciasnawym przełazem z tą pierwszą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMiedzySosnami&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Między Sosnami|Bogdan Posłuszny, Asia Przymus, &amp;lt;u&amp;gt;Emil Stępniak&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotrek Strzelecki|09 07 2022}}&lt;br /&gt;
Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego klubu, dostajemy klucze do jaskini. Akcja przebiega sprawnie i szybko: najpierw zalegamy przy samochodach przez 2 godziny nie mogąc się zebrać (jednocześnie nadrabiając pandemiczne zaległości towarzyskie), a później uzbrojeni w GPSy i opisy dojścia, gubimy się w lesie.&lt;br /&gt;
Szczęśliwie nikogo nie dorwało żadne dzikie zwierzę i nie musieliśmy zjeść żadnego uczestnika wyjazdu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Finalnie Asia znajduje otwór zabezpieczony klapą będącą w stanie przetrwać wybuch atomowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Schodzimy w dół. Tzn. Bogdan schodzi poręczując, za nim pędzi Asia, a jako trzeci lezę ja. Piter zostaje na górze na wypadek, gdybym nie mógł przejść i trzeba było mnie przepchnąć kijem w dół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koniec końców wszyscy wchodzimy do dziury by podziwiać jej liczne walory. Ja naliczyłem dwa: nie lazło się na łeb i jednak udało mi się wyleźć. Tyle z plusów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Subiektywnie: dziura nie dla mnie. Ciasno, niewygodnie, rozwinięcie w szczelnie nie pozwalało się wygodnie porozglądać i nacieszyć obiektem. Widok Asi gdzieś w dole, mającej wokół siebie naprawdę niewiele przestrzeni sprawił, że straciłem chęć na dalsze zwiedzenie dziurwy. Podobnego zdania jest Piter, więc wycofujemy się odpuszczając trzeci zjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Droga w górę standardowa: Piotr raz dwa wychodzi na powierzchnię, a ja gabarytem skutecznie zatykam otwór wyjściowy. Po kilku solidnych minutach walki, zaliczeniu stanu przedzawałowego i utracie chęci do życia, udaje mi się wyszarpać zad na powierzchnię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumowując: dla kogoś mniejszego – dziura być może ciekawa. Jak dla mnie: więcej zawracania głowy niż radości. Wydaje mi się, że nawet mając trzy porcje serniczka mniej wokół bioder, dokładnie tak samo odebrałbym jaskinię Między Sosnami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fmiedzysosnami&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śnieżna|Ania (KKS), Darek (KKS), Kamila (AKG), Asia(KKTJ), Sylwia &lt;br /&gt;
(ST), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz&amp;lt;/u&amp;gt;|09 07 2022}}&lt;br /&gt;
Dość sporą bo 6 osobową grupą udajemy się na lekko do Śnieżnej. Cel był ambitny - Biała woda. Dziura  zaporęczowana wcześniej przez Kamilę. W systemie dość sporo wody. Kapie już w Wielkiej Studni, na Płytowcach wody tylko więcej. W wodociągu wody również sporo. Następuje zmiana planów (częściowo też przez mojego wielkiego niefarta tego dnia oraz okrutne zamulanie). Dziewczyny planują zrobić sesję a ja i Darek w tym wszystkim występujemy w charakterze autonomicznego zestawu oświetleniowego sterowanego głosem :) Zdjęcia wykonane przez Sylwię i Anie na prawdę zachwycają - kilka z nich obejrzycie w galerii. Na &lt;br /&gt;
początek udajemy się w rejon Pierwszego Wodospadu. Niestety woda wali w takich ilościach, że na sucho nie da rady przejść - odpuszczamy więc dojście do samego wodospadu. Kolejny cel - Warszawskie Kaskady - rzadko odwiedzane - a bardzo piękne partie jaskini Śnieżnej. Piękny meander, magicznie zdobione ściany i same kaskady. Te partie mają na prawdę wiele uroku i polecam je każdemu, kto już zdecyduje się na zjazd do wodociągu. No i przyszedł czas powrotu. Jeszcze chwila na przekąszenie pod Prożkiem Jenny'ego i w górę. Ekipa żeńska ostro ciśnie do przodu (ja staram się za bardzo nie odstawać - niestety nieudolnie). Za mną idzie Darek. Docieramy w końcu pod Wielką Studnię. Tu dziewczyny już zaczynają się wpinać. Kamila robi pokaz jak się powinno chodzić po linach (oj chciałbym być chodź w połowie tak szybki jak ona). Reszta dziewczyn zamierza zrobić jeszcze małą sesje w Wielkiej Studni. Zmieniamy się z Darkiem na Zamku i wychodzimy za dziewczynami robiąc im światło do zdjęć. teraz jeszcze tylko Lodospad, Rura i.... Powierzchnia przywitała nas pięknym słońcem. Akcja, którą na pewno na długo zapamiętam - przede wszystkim ze względu na moje przygody (no ciekawe ile razy komuś z was udało się uszkodzić oba źródła światła podczas jednego wyjścia). Poruszanie się po Wielkiej Studni i Lodospadzie na linach 8,5mm bezcenne &lt;br /&gt;
:) . Dzięki wszystkim uczestnikom za fajną akcję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FSniezna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|MTB Główny Szlak Świętokrzyski|Agnieszka Sarnecka (AKG), &amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 - 05 07 2022}}&lt;br /&gt;
Początek szlaku był w miejscowości Kuźniaki przy sklepie u AGI (to tak na zachód od Kielc) a koniec w Gołaszycach na  przystanku PKS (to tak na wschód od Kielc). I tu można już polec z logistyką, bo o ile jak ktoś posiada auto to nie ma problemu dojechać można prawie wszędzie, ale co potem. Brak PARKINGU (choćby taki pod Biedronką, Kościołem) na początku jak na końcu szlaku, czarna dupa. W tym przypadku premiowana jest turystyka piesza. Po dogłębnym przeanalizowanie za i przeciw wyszło że najbliższy parkplatz jest w Opatowie pod supermarketem DINO 13 km od Gołaszyc. Więc idea rodząca się w bólach była taka - tam i nazot  w dwa dni. Cały szlak 2 x 95 km plus 2x 13km. I tu         z pomocą przyszła 8 letnia chrześnica, która była u babci w Łężycy na wakacjach (5 km od Gołaszyc). Zapakowaliśmy do samochodu rowerki, rodziców rzeczonej wybawicielki i problem z przerzuceniem auta i parkingiem rozwiązał się sam. Cała reszta to tylko wspaniałe widoki, wiatr w włosach                      i uciekające kilometry. Góry świętokrzyskie idealnie nadają się na MTB. Przejazd całą trasą Kuźniaki-Gołaszyce wręcz stworzony jest pod rower górski. Wypych na parę górek też był ale zjazdy leśnymi duktami rekompensowały wszystko. Pokonujemy pięć pasm: Oblęgorskie, Tulmińskie, Masłowskie, Łysogórskie i Jeleniowskie. GSŚ to dobry test dla naszego sprzętu i kondycji, można potraktować        to jako trening przed innymi wycieczkami rowerowymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerami od źródła Wisły do ujścia|Jan Kieczka, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|27 06 - 04 07 2022}}&lt;br /&gt;
Wisła to synonim polskości. Nasza najdłuższa rzeka ma 1045 km długości więc odcinek do przejechania jest podobny. Startujemy z Baraniej Góry, żmudnym podejściem z rowerami kamienistym szlakiem. Schodzimy źródłowym odcinkiem Białej Wisełki a potem zjeżdżamy leśnymi drogami znanymi dobrze Jasiowi pod Nadleśnictwo Wisła. Tu rozdzielamy się. Ja jadę samotnie do Oświęcimia a Jasiu ten odcinek przejeżdża częściowo nocą. Z Oświęcimia wyskakuję do Rudy na pogrzeb kolegi z klubu i nazajutrz spotykamy się znów w Oświęcimiu skąd już razem jedziemy dalej doliną naszej ojczystej rzeki. Ponieważ Jasiu miał tylko tydzień czasu to nie możemy marudzić. Obecnie jest realizowana budowa Wiślańskiej Drogi Rowerowej lecz w sumie gotowych odcinków nie ma zbyt dużo. Szlak prowadzi często po wałach. Raz jest to dobra droga rowerowa, innym razem zarośnięta wysokimi trawami ścieżka pełna wybojów. Po za tym poruszaliśmy się drogami polnymi, trzeciorzędowymi drogami wiejskimi, ścieżkami rowerowymi i głównymi drogami niestety również (co było podyktowanie pośpiechem). Naszym katem była pogoda. Najpierw burze, potem brazylijskie upały (jechaliśmy na granicy udaru cieplnego), przeżyliśmy (dosłownie) nawałnicę w środkowym biegu Wisły. Na naszych oczach łamały się drzewa, konary spadały na drogę a grad wielkości piłek golfowych chciał nas zabić, temperatura spadła o dobre 20 stopni i trzęśliśmy się z zimna. Z skrajności w skrajność. W Otwocku przygarnęli nas na noc nasi klubowi przyjaciele – Agnieszka i Piotrek. Mogliśmy się wygodnie wyspać, przeprać ubrania i odpocząć ciut dłużej. Wielkie dzięki za pomoc. Potem znów w nieznośnym skwarze ku następnej burzy pod Płockiem. Pół dnia jechaliśmy w przeciwnym wietrze i zacinającym deszczyku. Tak minęliśmy Włocławek i dalej Toruń. Ostatni odcinek był bardzo piękny. Było bardzo ciepło, słonecznie ale nie upalnie. Teren pagórkowaty, szlak bardzo atrakcyjny przez stare krzyżackie miasta. Do ujścia Wisły przy Mewiej Łasze docieramy o zachodzie. Udało się. Biwakujemy na wydmach. Potem jeszcze krótki odcinek do Gdańska gdzie kończymy naszą przygodę z Wisłą.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Krótkie podsumowanie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przejechaliśmy ponad 1100 km w 152 h. Czystej jazdy 54 h. Średnio na dzień przypadało ok. 160 km. najdłuższy etap liczył 190 km. Ruszaliśmy po siódmej rano a kończyliśmy tuz przed zmierzchem z przerwą na obiad lub posiłek. Biwaki na dziko lub w ogródku. Jeden nocleg u Agnieszki. Ogólnie trasa fajna choć dla mnie zbyt monotonna. Na przedostatnim etapie mijaliśmy zawodników ultra maratonu rowerowego „Wisła-1200” jadących w przeciwną stronę. Ich limit czasowy wynosi 180 h brutto (łącznie z snem). Nawet biorąc pod uwagę trochę inny przebieg trasy my wyrobiliśmy się w limicie tego ultra wyścigu. W pewnym więc sensie nasz czas był trochę „sportowy” co nie znaczy, że jechaliśmy „z klapkami na oczach”. Spędziliśmy bardzo piękny i wypełniony do każdej minuty czas w sposób niesamowicie atrakcyjny i aktywny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W roku 1977 wraz z kolegą dokonaliśmy spływu pontonem Wisły od Oświęcimia do Warszawy http://nocek.pl/arch/arch_splyw.htm a w 1978 kajakiem składanym z Warszawy do Włocławka.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W WYPRAWACH ukaże się szersza relacja z naszego ostatniego przejazdu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Tu niektóre zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FWisla-22&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA - Wielki Chocz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Osmałek (niezrz.)|3 07 2022}}&lt;br /&gt;
Rewelacyjna wycieczka piesza w Górach Choczańskich. Najpierw z Valaskiej Dubovej leśnymi ścieżkami dostajemy się nad fenomenalne, wapienne ściany Sokoła (1134). Następnie docieramy do bardzo mało uczęszczanej, leśnej drogi prowadzącej przez Stredné (1181) i dalej południowymi zboczami Zadniego Chocza na Sedlo Spuštiak (1095). Tu spotykamy się na chwilę z porządnym turystycznym szlakiem, ale wkrótce znów z niego zbaczamy, aby obejść długim leśnym trawersem dolinę Turíckiego Potoku. Dalej ścieżką opisaną na mapie jako &amp;quot;starý chodník&amp;quot; przeskakujemy na czerwony szlak, prowadzący na Wielki Chocz od wschodu. W tym miejscu, jakieś trzy godziny po starcie, spotykamy pierwszych ludzi. Po zrzuceniu wszystkich kleszczy, poruszamy się już dalej szlakami - przez Sedlo Vráca na Wielki Chocz (1611), a następnie przez Stredną Poľanę z powrotem do wioski. Pogoda dopisała. Widoki na Tatry super. Ludzi nawet na szlakach niewiele, pogadaliśmy sporo. Według mapy w sumie wyszło nieco ponad 17 km i ok. 1400 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Marmurowa|Staszek i &amp;lt;u&amp;gt;Magda Dacy&amp;lt;/u&amp;gt;|03 07 2022}}&lt;br /&gt;
I tak oto za nami pierwszy wypad do jaskini pod wspólnym nazwiskiem :) Najpierw deszczowa sobota na niezawodnej Polanie Rogoźniczańskiej przy interesujących rozmowach z wieloletnią kierowniczką Ewą w otoczeniu sporej ilości poznaniaków z WKTJ na m2 i paru Bobrów. Liny czekają sobie zworowane od piątku (aby zmniejszyć ilość potencjalnych wymówek rano). Budzimy się w niedzielę i to jest to. Przestało padać i idzie ku lepszemu. Śniadanko, szybkie dopakowanie plecaka i ruszamy. Po drodze w głowie pada kilka klasyków np. po co mi to (w końcu niesiemy na plecach prawie po 100 m liny na głowę w ramach treningu). Słońce w pełni, pogodowy foch za nami, jest wręcz za gorąco, a ze źródełka trudno nabrać wody. Docieramy pod otwór Marmurki i wspomnienia z kursu wracają, mimo że warunki mieliśmy wtedy bardziej przypominające końcówkę jesieni. Szybko się przebieramy, dzwonimy do Rysia (każdy pretekst dobry ;)) i zaczynamy zjazd. Pierwszy poręczuje Staszek, potem się zamieniamy. Jesteśmy tu w końcu po to, żeby ćwiczyć. Przychodzi nawet czas na flashback z kursu i przeciskania wora przez zacisk &amp;lt;3 Potem już tylko zjazdy, zjazdy, zjazdy, a potem wychodzenie, wychodzenie, wychodzenie. Na górze meldujemy się przed planowaną godziną wyjścia, ciesząc się z czystych kombinezonów. Teraz pozostaje już tylko przebieranie, dojadanie słodyczy zanim stopi je słońce i bieg czym prędzej na dół :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Południowa - Tenczynek - Jaskinia Mała Buczynka oraz Pod &lt;br /&gt;
Wiszącym Korzeniem - eksploracja|Anna Atraszkiewicz (KKS), Bartosz Brzezinka (SBB), Błażej &lt;br /&gt;
(niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|03 07 2022}}&lt;br /&gt;
Zapowiada się gorąca niedziela - więc trzeba się schłodzić. Już od dawna zamierzaliśmy wrócić do Tenczynka rozwiązać problemy, które pojawiły się po ostatnim wejściu. Bartek chce jeszcze zakończyć temat eksploracji jaskini Mała Buczynka. Tym razem zamierzamy wyruszyć większą ekipą, bo przewidujemy wydobywanie urobku. Ostatecznie jedziemy w cztery osoby. Za pierwszy cel obieramy jaskinię Mała Buczynka. Łukasz wchodzi na przodek jako pierwszy i kopie zgodnie z radami Bartka w określonym &lt;br /&gt;
kierunku, gdzie widać wąską, mytą rurę w górę. Rura niestety jest bardzo wąska i cała zamulona i Łukasz od razu nie widzi tam perspektyw. Jednak podczas kopania odsłania podobną rurę - tym razem idącą w dół - i tu wydaje się bardziej perspektywiczna opcja. Następuje zmiana na przodku (na którym jest bardzo duszno). Tym razem do akcji wkracza Bartek i również stara się odsłonić ową nową rurę. Wyrzuca kilka kamieni i ziemi. Jednak wejścia do rury broni dość duża wanta - niestety nie do ruszenia. Kolejna zmiana na przodku. Tym razem do akcji wkracza Ania, która próbuje podkopać wantę od dołu, niestety ta dalej się nie rusza. Zgodnie stwierdzamy, że są tu małe perspektywy na jakiś większy sukces bez dużego nakładu pracy. Ania wycofuje się z przodka. Bartek postanawia skartować to co zostało odkopane i na chwilę obecną kończymy temat eksploracji w tym miejscu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przenosimy się kilkaset metrów dalej - do Jaskini Pod Wiszącym Korzeniem licząc, że tam uda się rozwiązać chociaż jeden z problemów, które pojawiły się podczas ostatniego wyjazdu. Postanawiamy uderzyć od razu na sam przód - do partii, które &amp;quot;puściły&amp;quot; podczas ostatniego wyjazdu. Ponownie jako pierwszy rusza Łukasz. W salce nad pierwszym zaciskiem czeka na kolejną osobę. Jako druga idzie Ania. Gdy dochodzi do salki nad aciskiem, Łukasz Stoi już w pierwszym zacisku - Eliminatorze, który tym razem puszcza bez żadnych problemów. Jako trzeci idzie Bartek a za nim Błażej. W salce pomiędzy zaciskami. Łukasz od razu przymierza się do drugiego zacisku, który ostatnio jakoś skutecznie go odstraszył. Gdy Ania wchodzi do salki między zaciskami Łukasz praktycznie bez problemów pokonuje zacisk. W między czasie do tej salki schodzi również Bartek. Łukasz kierowany przez Bartka schodzi na dno dolnego piętra. Tam szybki rzut oka i znajduje potencjalne dwa problemy. W sumie stwierdza, że jest &lt;br /&gt;
dość dużo miejsca i spokojnie może wejść kolejna osoba. Schodzi więc Ania, która ogląda zauważone przez Łukasza problemy. Jeden z nich od razu skreśla , drugi uważa za perspektywiczny. Nie mamy na dole narzędzi, więc wraca po nie Bartek. W między czasie Łukasz stara się kopać rękami. Wyciąga też kilka want, niektóre z nich rozkruszając. Bartek wraca z narzędziami, a Ania chcąc zrobić mu miejsce wycofuje się na górę. Łukasz rozkopuje jeszcze chwilę miejsce, w którym spodziewamy się sukcesu - kopanie idzie nad wyraz łatwo. Teraz zmiana. Za rozkopywanie skrzyżowania szczelin bierze się Bartek, Łukasz postanawia &lt;br /&gt;
jednak ponownie sprawdzić miejsce, które poprzednio też uznał za potencjalny problem. jest tam kilka mniejszych want, które udaje się wydobyć, po tym zauważa, że namulisko jest dość słabo związane i osuwa się pod jedną z dużych want. Wołamy, żeby ktoś z góry zszedł pomóc nam w działaniu. Po jakimś czasie dociera Ania. Zmienia una Łukasza na miejscu kopania. Łukasz w tym czasie wycofuje się na powierzchnię, aby odpocząć. Ponownie oba zaciski puszczają bez problemu. Stwierdzamy też, że przez &lt;br /&gt;
niedrożną studnię, zaraz za pochylnią wejściową jest świetna komunikacja ze wszystkimi piętrami jaskini. Zapewne po jej udrożnieniu dość znacznie można by skrócić drogę dotarcia na przodek. Na razie jednak ten wariant nie jest traktowany jako problem i postanawiamy go pominąć. Ania wycofuje się chwilę po Łukaszu, a Bartek sprawdza jeszcze miejsce, w którym kopali Łukasz, a później Ania i również wycofuje się na powierzchnię. Błażej asystuje wszystkim przy wychodzeniu i pomaga z &lt;br /&gt;
transportem narzędzi i innego sprzętu. Na powierzchni, krótka narada. Bartek potwierdza obserwacje Łukasza jednak zauważa duży problem z usunięciem dwóch want, które blokują wejście do tego co poniżej. Na chwilę obecną dwa główne problemy pozostają nierozwiązane. Ania z Bartkiem wchodzą ponownie do dziury, tym razem celem dokonania pomiarów ciągu głównego. Przy czym górne piętro mierzą dość dokładnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodź długość jaskini na razie nie powala - udało się uzyskać już 12,7m deniwelacji - co jest już całkiem dobrym wynikiem. A wydaje się niemal pewne, że puści jeszcze w dół. Na pewno czekają nas kolejne wyjazdy do tej jaskini. Niemal pewne jest, że w mocnych składach, niestety skończyło się na dole miejsce na odkładanie urobku. Trzeba będzie zacząć opracowywać jakiś system transportu urobku na górę. Wyjazd na duży plus.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Spływ Rudą|Iwona Pastuszka, Łukasz Piskorek, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 07 2022}}&lt;br /&gt;
Spływ kajakowy Rudą, miał być krótki sobotni wypad na kajak, ale z powodu problemów ze znalezieniem odpowiedniego miejsca na parking i wodowanie kajaków wyszedł całkiem pokaźny spływ. &lt;br /&gt;
Zamiast ruszyć z Rybnika Paproć, wystartowaliśmy z Rybnika stodoły i skończyliśmy wg. planu w Kuźni Raciborskiej. Po drodze dużo przeszkód (w wodzie) w postaci zwałów i bystrzy, szczególnie na ostatnim odcinku, które wydłużyły całość i były dość uciążliwe, ponieważ przez niektóre trzeba było przeciągać kajaki siłą (zwłaszcza ten dwuosobowy z psem na pokładzie), Iwona w lekkiej jedynce pruła do przodu, przez wszystkie przeszkody bez problemów. Łącznie pokonaliśmy wodą 22km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fsplywruda&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Totes Gebirge - Ahnenschacht|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Clemens Tenreiter, Isabella Wimmer (Landesverein für Höhlenkunde in Oberösterreich)|25 - 27 06 2022}}&lt;br /&gt;
Dzięki kontaktom Jacka załapujemy się na biwak eksploracyjny w jaskini Ahnenschacht. Otwór tej jaskini znajduje się w bezpośredniej bliskości szlaku turystycznego, wobec czego znany był już od bardzo dawna. Nic dziwnego, że przed kilkudziesięcioma laty Ahnenschacht przedmiotem zainteresowania grotołazów belgijskich i francuskich. Jednak czasy wtedy były inne, eksploracja była dokumentowana według nieco innych standardów, a i pewnie nie było jeszcze wiadomo, że tuż obok znajduje się Schönberg-Höhlensystem, czyli najdłuższa jaskinia Austrii (153 km). Stąd właśnie pomysł Clemensa, żeby uruchomić regularną re-eksplorację Ahnenschacht - poniekąd na podobnych zasadach, jak my na masywie Göll re-eksplorujemy ostatnio z sukcesami Gamssteighöhle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z pomysłu, abyśmy wzięli udział &amp;quot;międzynarodowej, wiosennej wyprawie do Ahnenschacht&amp;quot; wszyscy byli zadowoleni. My cieszyliśmy się, że zobaczymy nową jaskinię - i że coś poeksplorujemy poza naszą wyprawą - a Austriacy cieszyli się, że w ogóle ktoś jest chętny żeby z nimi pójść. W sobotni poranek, o 07:30, spotkaliśmy się (i w ogóle po raz pierwszy zobaczyliśmy na żywo) na parkingu Rettenbachalm (650). Przesortowaliśmy jedzenie i sprzęt, przesiedliśmy się do busa Clemensa i drogą &amp;quot;tylko dla uprawnionych&amp;quot; najpierw zawieliśmy nasze plecaki na kolejkę transportową, a następnie podjechaliśmy na wyższy parking na ok. 950. Pogoda była dobra na chodzenie po górach - po nocnej burzy na niebie zostały wysokie, gęste chmury, dzięki którym nie dokuczał nam skwar. Jedyny problem może w tym, że trawa była nieco mokra. Podejście do otworu jest dosyć tatrzańskie. Pierwszy etap to chatka Ischler Hütte na 1380. Tam wypiliśmy szybką kawę i odebraliśmy nasze plecaki, które dalej już na naszych grzbietach przemieściły się pod otwór (1891). My musieliśmy zataszczyć nasz sprzęt osobisty, wiertarkę i śpiwory. Gospodarze szli na dosyć lekko, bo ich sprzęt - a także liny i zespołowy &amp;quot;metal&amp;quot; - został wcześniej zatransportowany pod otwór helikopterem. Spodziewałem się zobaczyć big-bagi, siatkę czy coś w tym rodzaju ... ale jak się okazało, ten transport polegał po prostu na zrzuceniu czterech worów w kosówkę przy okazji jakieś &amp;quot;innej roboty&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akcję w jaskini zaczęliśmy od zjazdu na biwak, na -274. Zjazd ten przebiega obszerną, kaskadową studnią wlotową. Mocno zaskoczyło nas bardzo oszczędne poręczowanie - mało przepinek, trawersy zaporęczowane jako kontynuacja zjazdów ... jak nam potem powiedziała Iza, tutejszy zwyczaj polega na &amp;quot;jak najmniejszym zużywaniu liny&amp;quot;. Do poziomych partii prowadzi krytyczne okno, które zostało odkryte w czasach drabin przez znudzonego asekurującego, który wówczas musiał pozostawać przez cały czas trwania akcji w jaskini nad każdą przeszkodą techniczną. Zaraz za oknem zaczynają się nacieki. W tych kwestiach pewnie wszystko jeszcze przede mną ... ale jak na razie, tyle nacieków w jednej jaskini w Alpach jeszcze nie widziałem. &amp;quot;Karotengang&amp;quot; (Korytarz Marchewkowy), &amp;quot;Hasengang&amp;quot; (Korytarz Zająca), Gemüsegarten (Ogród Warzywny) - wszystko nazwane od zwisających stalaktytów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Razem z naciekami zaczęło się i błoto. Dużo błota. Ta kombinacja - wszechobecne błoto i wszechobecne nacieki - w tym wypadku powoduje, że po &amp;quot;poziomych&amp;quot; korytarzach Ahnenschacht poruszać trzeba się ostrożnie. Nie jest potrzebna duża wysokość, aby ześlizgnięcie się z jakichś ubłoconych nacieków na trawersie na ubłocone nacieki na spągu zaskutkowała efektami jak w starej grze Prince of Persia (tej na DOSa). Tutejszy biwak również został założony w błocie - na utwardzonej, błotnej półce, z błotną kuchnią i błotno-naciekową toaletą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spożyliśmy szybki posiłek i ruszyliśmy na dwie wiertarki i dwa młotki do nowo odkrytych i jeszcze nie narysowanych partii za &amp;quot;Hasengangiem&amp;quot;. Prowadzą tam miłe, obszerne, udekorowane i względnie suche korytarze. Słowem, lepiej niż w Czarnej. Na końcu miał być przodek, który na ostatniej akcji został odpuszczony bo &amp;quot;zabrakło już czasu&amp;quot;. Tak przynajmniej było napisane w folderze reklamowym. Ale jednak, na miejscu było jakieś &amp;quot;ale&amp;quot;. Tak konkretniej to zabrakło czasu na dosyć ambitny, hakowy trawers nad głęboką studnią. Na oko jakieś dwa dni roboty. Zwiedziliśmy z Jackiem ten przodek, serdecznie życzyliśmy naszym gospodarzom powodzenia i wróciliśmy się w kierunku biwaku, rozpracowywać jakiś wskazany nam po drodze, poboczny problem. Zamiast jednak jechać w dół, wbiliśmy się w ciasne okno &amp;quot;w bok&amp;quot;, odkrywając nową salkę. Tam wykonaliśmy łatwą wspinaczkę (2m) i trudny, hakowy trawers (4m) do kolejnego okna... które z kolei doprowadziło nas wkrótce do zjazdu do obszernego, opadającego korytarza o szerokości 5-6 metrów. Radość nie trwała długo, bo korytarz po 35 m rozwidlał się na odnogę zakończoną zawaliskiem i odnogę zakończoną ciasnotą. Na Göllu z pewnością to zawalisko byśmy rozbierali, szczególnie że czuć było w nim przewiew - ale czy tutaj się zdecydują? Wątpię. Skartowaliśmy 111 metrów. W tym samym czasie Isa i Clemens pociągnęli do przodu swój hakowy trawers, choć - tak jak się spodziewaliśmy - nie udało im się go dokończyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli jeszcze chodzi o zestawienia z Göllem: dzięki porównaniu z biwakiem w Ahnenschacht, poczuliśmy z Jackiem samozadowolenie z techniki biwakowania wypracowanej na &amp;quot;naszej&amp;quot; wyprawie. Nie to, że było jakoś źle. Biwak zorganizowany przez Clemensa spełniał swoją funkcję - posililiśmy się, wypoczęliśmy, przygotowaliśmy sprzętowo do kolejnego dnia. Ale jednak u nas na Göllu cieplej, przytulniej i jedzenie lepsze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następny dzień minął nam na eksploracji w partiach nazwanych Emmental. Rzadko posługuję się frazą &amp;quot;pokonywanie jaskini&amp;quot;, ale tym razem była ona adekwatna. Aby dotrzeć do przodka, musieliśmy pokonać rozległą szczelinę na znacznej długości i deniwelacji. W programie były zjazdy zakończone niewygodnymi trawersami, zapieraczki, zwykłe, niewygodne trawersy i przeciskanie się. Potem &amp;quot;trójkowe&amp;quot; pochylnie na żywca i biegi na czworakach po błocie. Ponownie ekipa austriacka poszła na &amp;quot;sam koniec&amp;quot;, wskazując nam interesujący ciąg boczny do opracowania. Tym razem czekało nas obicie krótkiego traweru nad studnią - trawers wprawdzie o długości może czterech metrów, ale niewygodny, a studnia głęboka co najmniej na dwadzieścia, więc asekuracja była absolutnie konieczna. Na ścianach wykształciły się prawdopodobnie aragonitowe kryształy złożone z cienkich igiełek, niektóre o 4 cm średnicy. Niestety kilka musieliśmy odstukać młotkiem, aby móc wbić w skałę kotwy. Trawers doprowadził nas do niewielkiej, ale wysokiej sali. Na szczycie 10-metrowej wysokości progu na drugim jej końcu widniało wyraźne okno. Wspięlismy się do niego, przeszliśmy kilka metrów w poziomie i ... wypadliśmy w stropie korytarza o szerokości i wysokości na poziomie 3 czy 4 m. Na te kilka metrów zjazdu zabrakło nam już jednak prądu. Skartowaliśmy zaledwie 29 m. Pozostałą część dnia zagospodarowaliśmy na pobieranie próbek i wycieczkę turystyczną po innych partiach jaskini (Südgang i Kamingang), połączoną z pomiarami struktur tektonicznych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorem, po powrocie na biwak, dowiedzieliśmy się, że gospodarzom puściło świetnie i że skartowali około 800 metrów. Choć dotarli do ślepego końca, to jednak wydaje się, że w Emmentalu jest jeszcze potencjał do nowych odkryć. W dobrych nastrojach (i suchych wnętrzach) położyliśmy się spać i w poniedziałek - po spisaniu i spakowaniu biwaku - ruszyliśmy w drogę powrotną na powierzchnię. Tam czekał nas szok termiczny i ryzyko poparzenia (dobrze, że Isa przewidująco zabrała ze sobą krem na słońce!). Całą przygodę zakończyliśmy uroczystym posiłkiem w Ischler Hütte, popijanym piwem (niektórzy bezalkoholowym) i wodą z syropem z czarnego bzu (pycha). Pozostał tylko nudny powrót; do Katowic dotarliśmy nieco przed północą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Środkowa - Góra Birów; egzamin klubowy|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Hansel, Tomasz Bzdęga, Daniel Jankowski, Ryszard Widuch, Tomasz Jaworski, Monika Możyńska, Igor (KKS), Szymon (KKS) , Darek (KKS), Piotrek (KKS), Sławosz (KKS), Tomasz Chojnacki (TGS)|25 06 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniu wczorajszym odbył się międzyklubowy egzamin na Taternika Jaskiniowego. Z naszego klubu do egzaminu przystąpiły 4 osoby. Wszystkie osoby z naszego klubu przystępujące do egzaminu uzyskały wynik pozytywny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serdecznie dziękujemy szanownej komisji w składzie Ryszard Widuch, Tomasz Jaworski, Tomasz Chojnacki za przeprowadzenie egzaminu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziękujemy instruktorom Ryszardowi Widuch, Mateuszowi Golicz, Tomkowi Jaworskiemu za bardzo dobre przygotowanie kursantów do egzaminu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziękujemy innym członkom RKG Nocek zaangażowanym w pomoc przy sprawnym przeprowadzeniu kursu. W szczególności podziękowania te kierujemy do Asia Przymus Łukasz Piskorek Piotr Strzelecki Damian Szołtysik oraz wielu innych klubowych kolegów i koleżanek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym kursantom Tomasz Bzdęga Tomek Lato Daniel Jankowski Łukasz Mizuri Mazurek serdecznie gratulujemy zdanego egzaminu i życzymy przede wszystkim bezpiecznej eksploracji jaskiniowej oraz wielu sukcesów!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FEgazamin&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry - Cichy Wierch|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2022}}&lt;br /&gt;
Wybieramy wszystko co ciche dosłownie i w przenośni. Tak więc Cicha Dolina, Cichy Potok i Cichy Wierch w słowackich Tatrach okazały się adekwatnym celem. Z Podbanskiego 12 km przemierzamy rowerami w/w dolinę do &amp;quot;serca&amp;quot; gór. Później niemal bezludnym szlakiem w przecudownej scenerii i takiż pogodzie, już pieszo wychodzimy na przełęcz Zawory a później na Cichy Wierch (1979), wznoszący się na południe od tej przełęczy. Nie było możliwości znaleźć na niebie choć jednej chmurki więc Tatry, i te Wysokie i te Zachodnie a nawet Bielskie wydawać się były z zasięgu ręki. Byliśy tylko my i góry. Nikogo wokół co przy takiej pogodzie i długim weekendzie było dziwne, bo to przecież nie koło podbiegunowe. Z ociąganiem wracamy na Zawory. Potem jeszcze tylko podejście na Gładką Przełęcz by zerknąć na nasze 5 Stawów i w dół do rowerów. Skwar, łagodził łagodny wiatr, szumiały drzewa i potoki. Po prostu odlot. Na koniec błogi zjazd rowerami do Podbanskiego z krótkim przerywnikiem na moczenie nóg. Zrobiliśmy 1200 m deniwelacji (z tego 300 m rowerami) i 36 km (w obie strony).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCichyWierch &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Bystra|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Sylwia (KW Wrocław / KW Zakopane), Halina (niezrzeszona)|18 06 2022}}&lt;br /&gt;
Długi weekend. Początkowo miał być wspin na Zamarłej. Perspektywa jednak dzikich tłumów w D5SP oraz mokrej skały po czwartkowych i piątkowych opadach skutecznie nas zniechęca. Do wypadu dołącza również Halina. Plan jest taki a aby uniknąć tłumów. Pada więc na Bystrą. Z Gliwic wyjeżdżamy z Haliną przed 6. Po drodze zbieramy ze Skoczowa Sylwię i już w komplecie udajemy się do Podbanskie. Docieramy na miejsce dość późno bo po 10. Pogoda wyśmienita. Planujemy trasę Kamenista Doliną do przełęczy Pszniańskiej. Sama dolina to jedno z najbardziej dzikich miejsc w Tatrach. Po drodze spotykamy może z 6 osób. Pniemy się w górę wzdłuż Kamenistego Potoku. Kilkakrotnie przekraczamy go. Słońce grzeje niemiłosiernie. Docieramy w końcu na Przełęcz Pyszniańską. Na samej przełęczy spotykamy kilka osób, a sami urządzamy sobie krótką przerwę. Teraz dalej granią w górę ścieżką na Błyszcz, a z niego granią na Bystrą. Pogoda piękna. Widoki również na całe pasmo Tatr oraz wszystkie &lt;br /&gt;
okoliczne pasma. Tu ponownie krótka przerwa. Aby nie wracać drogą podejścia planujemy zejść przez równie dziką dolinę Bystrą (wzdłuż Bystrego Potoku). Po drodze spotykamy jedynie dwie osoby, kozice i rodzinkę świstaków. Docieramy do Rozdroża pod Bystrą. Teraz już ostatnie kilka kilometrów znakowaną na czerwono &amp;quot;autostradą&amp;quot; do parkingu. Na powrocie nawigacja płata nam małego figla i zwiedzamy po drodze chyba wszystkie pasma górskie Słowacji. W Gliwicach meldujemy się chwilę po północy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBystra&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Sudety - Wspinaczka - warsztaty PZA |Joanna Przymus, &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; z oraz członkowie innych klubów|10 - 12 06 2022}}&lt;br /&gt;
Bardzo podobał mi się pomysł zorganizowania 2 lata temu warsztatów wspinaczkowych dla grotołazów. W ostatnim czasie moja wspinaczka ograniczała się tylko do dróg sportowych, także bardzo fajnie byłoby przypomnieć sobie podstawowe zasady przy drogach wielowyciągowych, a także jak osadzać poprawnie własną asekurację. Dlatego bardzo się ucieszyłem, że w tym roku znowu takie warsztaty zostały ponownie zorganizowane. Jak tylko pojawiła się informacja o zapisach, wysłałem swój formularz, a następnego dnia Asia potwierdziła, że również się zgłosiła. Po otrzymaniu maila, że zostaliśmy zakwalifikowani, zdzwoniliśmy się z Asią, aby ustalić co bierzemy z klubu, a co z własnego sprzętu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na miejsce tj. Janowice Wielkie docieramy po ok. 23 (czwartek), rozkładamy namiot i idziemy przywitać się z ludźmi. Po drodze spotykamy Brzozę, który informuje, że pierwszy dzień zaczynamy unifikacji sprzętu o 9. Tak też się stało, ekipa instruktorska przedstawiła nam podstawy podstaw, ale mimo wszystko, dobrze było sobie przypomnieć. Następnie wyruszyliśmy z bazy (swoją drogą bardzo urokliwa miejscówka) w rejon Zamku Bolczów na Skalne Bramy oraz Majątkowe Skały. Pod nimi był kolejny wykład, a następnie podzieliliśmy się na cztery grupy. My z Asią trafiliśmy do Lewego. Po oszpejeniu się Lewy wyznaczył nam drogi, które zaczęliśmy robić. Pierwszy szedłem ja, trudność III/IV, ale w zasadzie nie sprawdzaliśmy trudności w topo. Początki trudne, mało byłem obyty, bo to był pierwszy wypad w skały w tym roku. Asia do mnie dochodzi, robimy zjazd. Później zmiana na prowadzeniu i ostatecznie robimy trzy drogi. W tym czasie Lewy do nas dogląda i wymieniamy się uwagami, co można poprawić. Po powrocie do bazy, prysznicu i jedzeniu zbieramy się wszyscy i słuchamy kolejnych wykładów o różnych stanowiskach i stanowiskach o stanowiskach: angielskim, francuskim (o jakieś nazwie której nie przytoczę) i dopiero o 21-22 kończymy teorię. Następnie chwila relaksu przy wspólnych rozmowach z pozostałymi uczestnikami warsztatów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny dzień (sobota) zaczyna się od przypomnienia technik awaryjnych: opuszczenie partnera oraz metody „U”. Następnie wsiadamy do aut i podjeżdżamy na przełęcz karpnicką i z stamtąd podchodzimy pod Fajkę, reszta kieruje się na Bibliotekę. Kolejny raz Lewy wyznacza nam drogi tradowe z zakresu III/IV, które już pewniej robię. W tym dniu najważniejszą lekcją (nie nauczoną na własnej skórze) było to, że friendy nie są pancerne i wylatują. Tego dnia po powrocie nie było już wieczornych wykładów i od razu mogliśmy wspólnie z innymi grotołazami powtórzyć przyswojoną wiedzę, a to zawsze procentuje ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ostatni dzień  (niedziela) ponownie wybraliśmy się w okolice Zamku na skałę Strażnicę. W tym dniu pokonała mnie pewna rysa, którą po moim wycofie bez zawahania powtórzyła Asia. W tym dniu również robimy trzy drogi i po 15 zbieramy się do bazy, gdzie instruktorzy robią podsumowanie i rzucają hasło, aby kolejne warsztaty były o wspinaczce hakowej. Szybko zbieramy nasze manatki i ruszamy do domu. Owocne trzy dni. Może nie zrobiliśmy życiówek, ale z Asią na pewno sobie odświeżyliśmy wiedzę, która jak najbardziej przyda się np. do działalności w Tatrach, aby zebrać te dla przykładu około 30h przewodnikowych :)&lt;br /&gt;
Zdjęcia: Jak ogarnę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bikepacking czyli na welocypedzie będzie poręczniej |&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 - 12 06 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomysł był prosty na rowerze przejechać Mały Szlak Beskidzki od Rabki do Bielska. Jedyne ograniczenie to weekend ma tylko dwa dni. Po zimowym noszeniu nart na huzara „naszła” mnie myśl, iż są łatwiejsze sposoby przemieszczania się po górach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
DZIEŃ PIERWSZY- Beskid Wyspowy i Makowski&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podjazd na Luboń Wielki z Rabki skończył się klasycznym wypychem na szczycie melduje się o 9 rano. Dalej szlak biegnie do Mszany Dolnej tu szlak pokazał swoje oblicze. 120mm pod kierownicą i tylny damper 90 mm dają radę a ja dzięki nim. Potem wspinaczka na Lubogoszcz i  zjazd. Myk-myk ratuje mój kręgosłup choć wysunięcie tyłka poza siodełko jest tu normą. Następny jest Lubomir z planetarium i mnóstwem turystów. Mijam Kudłacze z schroniskiem. Parę kilometrów i robię pierwszy postój przy kasie w Lidlu  chyba całe Myślenice zasadzają się na grilla. Ogarniam zapasy mokrej i zimnej wody. Teraz najdziwniejszy odcinek do Zembrzyc nie ma ani sklepu ani schroniska jest tylko ośrodek rekolekcyjny Totus Tuus (za te domki które w zimie nas uratowały to można w ciemno zapisać się na każde rekolekcje). Dalej dojeżdżam do osady Koźle. Robi się wieczór. Brak wiaty i agroturystyki sprawia że ląduje na budowie domku letniskowego, rozwieszam hamak pod tarasem      z widokiem na Jezioro Mucharskie. Hotel pod wieloma gwiazdami. Tak minęły pierwsze 90 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
DZIEŃ DRUGI – Beskid Mały&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po nocy jem śniadanie przy wspaniałym wschodzie słońca. Niestety niedziela, jak to w naszej szerokości geograficznej jedyny sklep w miejscowości Krzeszów był zamknięty. I tak do Leskowca  na resztkach wody dojechałem około godz. 9. Na pytanie o obiad pani grzecznie odpowiedziała kochanieńki dopiero się przygotowujemy. Zakupiłem wodę i ruszam dalej. Mijam Chatkę na Potrójnej -  bardzo klimatyczne miejsce. Prowadzi je Ania i Rafał, odpoczywa się w salonie, gotuje w kuchni (salon i kuchnia jest równocześnie prywatną częścią domu). Na szczęście po szybkim minięciu Góry Żar (tłumy turystów)  zaczynam piękny zjazd do Porąbki. Tu rozczarowanie myślałem że będzie już łatwo. Niestety  rozpocząłem wypych życia do Groniczki (to tak z buta około 500m podejścia). Tu nie ma pitu-pitu Beskid Mały nie jest taki Mały. Na zakończenie finałowy zjazd do Straconki, podjazd do Wilkowic gdzie czeka transport. O godz.14 i po 60 km kończę przygodę z MSB. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Kartowanie poziom II - warsztaty szkicowania PZA |Magda Dacy, Mateusz Golicz, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; z oraz członkowie innych klubów|05 - 06 06 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mateusz w roli prowadzącego (wraz z Jackiem Szczygłem), ja i Magda w roli pilnych kursantów (jednych z parunastu). Szkolenie odbyło się  Łutowcu i jak nazwa wskazuje, skupiało się na tworzeniu szkicu jaskini w jaskini. Po wysłuchaniu wskazówek, podpowiedzi i rad ,,jak szkicować&amp;quot; udaliśmy się na ćwiczenia do jaskiń - my w pierwszy dzień ćwiczyłyśmy w Na Dupce. Tam na wyznaczonym wcześniej ciągu pomiarowym rysowaliśmy to co widzimy. Wieczorem odbyły się zajęcia z programu QGIS. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę rano, nasze szkice z poprzedniego dnia zostały poddane ocenie. Dowiedzieliśmy się co było dobrym pomysłem, a co nie bardzo i co zrobić, żeby było lepiej, szczególnie mając na uwadze, że rysowanie planu ,,na czysto&amp;quot; odbywa się nie raz, wiele tygodni po tworzeniu szkicu w jaskini. Następnie udaliśmy się do kolejnej jaskini - Trzebiniowskiej gdzie robiliśmy w parach ,,sztafetę&amp;quot;  - po wyznaczeniu jednego odcinka ciągu pomiarowego wraz z domiarami, trzeba było narysować z pamięci mierzony fragment, w czasie tworzenia rysunku, druga osoba z pary wyznaczała kolejny odcinek ciągu i wracała na powierzchnię by narysować swój fragment, wtedy osoba nr.1 wracała do dziury, mierzyć... :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Świetne szkolenie, temat ciekawy, dobrze było usłyszeć tyle cennych wskazówek odnośnie szkicowania w jaskini i subiektywnego spojrzenia na otoczenie. Wielkie podziękowania dla prowadzących :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fkartowanie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Hiszpania: Becerril de la Sierra| Karolina, Iwona i &amp;lt;u&amp;gt;Karol&amp;lt;/u&amp;gt; Pastuszka|29 05 - 05 06 2022}}&lt;br /&gt;
Spisuje zaległą relację z naszego krótkiego pobytu w Hiszpanii. Głównym powodem naszej podróży było uczestniczenie w uroczystościach ślubnych i weselnych koleżanki Iwony z erasmusa, która na codzień mieszka w Madrycie. Z racji tego, że miał to być nasz pierwszy pobyt w tym kraju przedłużyliśmy naszą podróż o kilka dni, żeby móc zwiedzić okolicę, a nie tylko być na weselu. Po przylocie i noclegu w pobliżu lotniska odebraliśmy auto i wyjechaliśmy na północ od Madrytu w góry Sierra de Guadarrama będące częścią Gór Kastylijskich. Naszą bazą była miejscowość Becerril de la Sierra. Spędziliśmy w niej czas od niedzieli do czwartku. Ze względu na podróżowanie z Karolinką musieliśmy wybierać przystępniejsze trasy, tak aby zbytnio nam w nosidełku dziecko się nie wynudziło (bo jak się zrazi, to na widok nosidełka będzie wpadać w histerię ;)), ale takie, żebyśmy się choć trochę zmęczyli :) Zrobiliśmy następujące trasy:&lt;br /&gt;
- wejście na najwyższy szczyt gór Sierra de Guadarrama tj. Picos de Peñalara (2428 m.np.m.)&lt;br /&gt;
- trekking wokół góry Los Fantasmas przy wykorzystaniu fragmenty szlaku GR 10 ciągnącego się od Walencji do Lizbony&lt;br /&gt;
- trekking/spacer drogą o nazwie Camino Schmidt, która została wybudowana przez starożytnych Rzymian.&lt;br /&gt;
Następnie wróciliśmy do Madrytu zwiedzić miasto oraz wziąć udział w hiszpańskim weselu i imprezie przedweselnej. Jaka była główna różnica między polskim, a hiszpańskim weselem? Taka, że wracając z hiszpańskiego wesela musieliśmy wpaść do Mcdonalda, żeby coś zjeść, bo byliśmy głodni ;D &lt;br /&gt;
Z Karolcią podróżuje nam się coraz lepiej, ale planowanie całodniowych wycieczek jeszcze nie wchodzi w grę, na razie:)&lt;br /&gt;
zdjęcia: FilleZilla nie chce współpracować ;(&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWECJA: Laponia - masyw Kebnekaise| &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Paweł Szołtysik|29 05 - 05 06 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łącznie samochodem 2000 km lądem przez Polskę i Szwecję oraz ponad 500 km morzem (promem) do dalekiej Laponii, położnej za kręgiem polarnym (łącznie z powrotem 4000 km autem i 1000 km promem). Celem był masyw górski Kebnekaise (2096). Podróż sama w sobie była już ciekawa gdyż wiodła wzdłuż Zatoki Botnickiej pośród niekończących się lasów i setek jezior, położonych często między dość wysokimi wzniesieniami. Zmęczeni 3-dniową jazdą docieramy do malutkiej osady Nikkiluoukta. W założeniu była próba wyjścia na ten najwyższy szczyt Szwecji i zjazd z niego na nartach oraz ewentualnie jakaś akcja alternatywna gdyż podobnie jak w ostatnim wypadzie do Macedonii prognozy pogody były kiepskie. Wszystko więc postawiliśmy po raz kolejny na jedną kartę.&lt;br /&gt;
Z Nikkailoukty trzeba iść ścieżką 19 km do schroniska. Dalej na szczyt jest 1600 m deniwelacji i 8 km terenu górskiego. W planie mieliśmy podejście pod to schronisko z ciężkimi plecakami (namiot, maty, sprzęt lawinowy, skiturowy, zapas żywności na 3 – 4 dni i odpowiednie ubrania, dodatkowy plecak skiturowy, czekany i raki) i rozbić namiot by nazajutrz podejść pod szczyt co łącznie daje 1800 m deniwelacji gdyż po drodze trzeba wyjść na szczyt Vierranvarri (1708) a potem z niego zejść z drugiej strony 250 m pionu na przełęcz skąd dopiero podchodzi się już na Kebnekaise (2096). Jednak sprawdzając prognozę pogody w Nikkoloutka okazało się, że tylko jutro ma być ładna pogoda do 22-giej. Potem ma być tylko gorzej. Decydujemy się więc wyruszyć wcześnie, pod schroniskiem rozbić namiot by dalej na lekko iść aż na szczyt tylko z odpoczynkiem na posiłek. Trwał już dzień polarny więc nie trzeba było obawiać się nocy w górach. Był to jednak potężny wysiłek. Tak jak zaplanowaliśmy tak też robimy. W słoneczny „ranek” ruszamy w stronę ośnieżonych, stromych i rozległych gór. Auto zostawiamy na ten czas na parkingu gdzie leżały jeszcze resztki śniegu. Miejscowa pani spacerująca z psem informuje nas, że schronisko jest nieczynne a w górach jest „very wet”. Jeszcze przed wyjazdem czytałem, że regularnie latają tu helikoptery z turystami, przez pobliskie jezioro kursuje łódź ułatwiająca przedostanie się do środka gór i w ogóle mnóstwo turystów wędruje tym szlakiem. Tymczasem jest tu totalna pustka. Po kilku jednak kilometrach marszu z przytłaczającymi plecakami spotykamy Szwedkę, która zawróciła spod schroniska z powodu „soft snow”. Potem jeszcze spotykamy dwóch Hiszpanów schodzących z tych samych powodów. Najpierw ucieszyliśmy się, bo przecież mamy narty. Wkrótce jednak przekonujemy się o czym mówili mijani wędrowcy. Otóż górna część szlaku dojściowego pokryta był dziesiątkami płatów śniegu od kilku do kilkudziesięciu metrów szerokości. Trudno je było omijać a wchodzenie na nie zawsze powodowało zapadnięcie się kilka razy na długość całej kończyny. Nie opłacało się na takie krótkie odcinki zakładać nart więc stanowiły one tylko dodatkowy balast nie wspominając zaczepiania górą o gałęzie karłowatych drzew. W końcu jednak w niespełna 5 h dowlekamy się zmęczeni ciężarem w okolice schroniska, w pobliżu którego, w karłowatym brzozowym lasku rozbijamy namiot, gotujemy liofilizy i od razu ruszamy dalej, tyle, że w butach skiturowych i z nartami oraz sprzętem potrzebnym w góry. Reszta rzeczy zostaje w namiocie. Przy schronisku spotykamy tylko faceta, który był tu ochraniarzem i zresztą jeszcze raz nas poinformował, że z schroniska nie można w żaden sposób korzystać. Wyżej nie było już żadnych ludzi. Ruszamy szybko z buta by nie tracić cennych minut dobrej pogody. Jednak wciąż nie ma ciągłej powłoki śnieżnej i dalej musimy się męczyć z coraz bardziej upierdliwymi śnieżnymi przeprawami. W butach chlupocze woda bo śnieg topił się w nich a ponadto przekraczamy wiele strumieni z roztopów oraz swego rodzaju rzekę. W końcu zagłębiamy się w dolinę Kittelbäcken anonsowaną potężną, pionową ścianą Tolbagorni. W dolinie co prawda zalega śnieg, lecz kamienisty szlak wiedzie zboczem doliny i nie chcemy tracić wysokości by podchodzić na nartach. Wkrótce docieramy do potężnego kotła ograniczonego przez pionowe zerwy Vierranvarri i Kebnekaise oraz innych bezimiennych stromizn. Po przejściu stalowego mostku nad strumieniem wpadającym później pod śnieg. Tu już zaczynały się niemal nieprzerwane pola śnieżne, nieskalane żadnym śladem pieszego czy narciarza. Po twardych firnach podchodzimy w jedynym możliwym miejscu na przełęcz pod potężnym depozytem śnieżnym. Na przełęczy jednak znów brak śniegu i na Vierranvarri podążamy przez potężne piarżyska. Tylko kopuła szczytowa pokryta jest śniegiem co skwapliwie wykorzystujemy zakładając narty. Nawet kawałek zjeżdżamy na fokach bo dalej znów trzeba schodzić na butach. Byliśmy już bardzo zmęczeni a w dodatku przez zbieg okoliczności zabraliśmy zbyt mało jedzenia. Na szczęście, sąsiednie zbocze pokryte było już w całości śniegiem i pokonujemy je narciarsko (po drodze lekka awaria sprzętu), początkowo dość stromo, potem łagodniej. Niby wydolność fizyczna dobra, lecz cały dzień na pełnych obrotach wysysa ze mnie resztki sił. Dobra dotychczas pogoda zaczyna się psuć. Wieje wiatr a przez górę przetaczają się chmury. Są tu wprawdzie dwa drewniane schrony lecz cóż nam da przesiadywanie w nich, tym bardziej, że wejście do górnego jest prawie całe zasypane śniegiem. Stąd widać świetnie białą piramidę szczytową lecz ja zdaję sobie sprawę, że jeżeli wywlokę się na szczyt to może mi nie starczyć sił na ponowne (musowe) podejście na Vierranvarri.  Osiągnęliśmy wys. 2025 m i decydujemy się odpuścić wierzchołek kosztem bezpieczniejszego zejścia/zjazdu. Z partii szczytowych rozlega się niesamowity widok. Potężne i rozległe góry, lodowce i doliny pokryte śniegiem. Żadnych budynków czy odznak cywilizacji. Jesteśmy tu tylko my i wokół górskie bezludzie. Zjazd w takiej scenerii wydawał się nieziemski i to jeszcze po twardym firnie. Były wprawdzie pułapki w postaci zapadnięcia w cukrowatą dziurę lecz większość z nich poznaliśmy już na podejściu. Na przełęcz dostajemy się szusem by wykorzystać zaśnieżony w dole przeciwstok. Potem już mozolne podejście powrotne, którego tak się obawiałem i to w dodatku przez głębokie śnieżne płaty. Wydaje się trwać w nieskończoność. Na Vierranvarri nawet nie chciało nam się zakładać nart, ale po kilku krokach i zapadnięciach rozum wraca. Psycha się poprawia gdy piarżyskiem zeszliśmy na drugą przełęcz i początek ciągłych śniegów. Zjazd doprawdy majestatyczny. Najpierw do owego kotła a potem doliną Kittelbäcken do jej wylotu. Dalej już przeważnie z buta. Do namiotu wracamy skrajnie zmęczeni w środku „nocy” (bo przecież było wciąż jasno).  Dziś pokonaliśmy ponad 1800 m deniwelacji i 35 km dystansu, z czego sporo w przepadających śniegach i innych utrudnieniach z dużym obciążeniem na plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka razy w nocy słyszeliśmy deszcz na namiocie. Nazajutrz zwlekamy się koło południa. Akurat podeszło z dołu 4 młodych Szwedów, którzy po kilku godzinach snu chcieli iść na szczyt. Marnie ich widziałem. Wprawdzie ołowiane chmury zeszły na ok. 1600 m, to nie było tak źle. Potężne zakwasy i ból każdego mięśnia a z drugiej strony kuszące śniegi dawały nową perspektywę. Bezimienna grań która ograniczała dolinę nad schroniskiem od północy oferowała kilka dobrze wyśnieżonych żlebów. Gdy tylko jakoś przychodzimy do siebie wyruszamy na ową grań najkorzystniejszym wg mnie żlebem. Narty już zakładamy kawałek od namiotu. Każdy kto wędrował po górach Skandynawii wie, że to co widzi się z dołu, często niekoniecznie jest szczytem czy granią. Tak jest i tym razem. Za stromym podejściem zaczyna się dość rozległy field wznoszący się w stronę kulminacji grani pokrytej chaotycznym piarżyskiem. Wałęsa się tu stadko reniferów. Czasem pada mżawka. Z miejsca gdzie field blokowały piarżyska, zaczynamy zjazd. To była kolejna narciarska nirwana. Po twardych firnach śmigamy do doliny ciesząc się każdą sekundą tego niebywałego uczucia. Zjeżdżamy pod same baraki schroniska.  Zrobiliśmy 800 m deniwelacji i kilka kilometrów dystansu. To były najlepsze zjazdy sezonu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kolejnej nocy w namiocie, już w permanentnym deszczu schodzimy te 19 kilosów do auta. W pobliżu jest kuchnia do turystów, ubikacje i prysznic. Pomieszczenia są otwarte więc wykorzystujemy te możliwości. W chwilę po nas zeszli poznani Szwedzi. Zgodnie z tym co przypuszczałem zawrócili przy pierwszych głębszych śniegach. Dopiero dnia następnego ruszamy w drogę powrotną do domu. Bez przeszkód docieramy po długiej podróży do promu. Z Gdańska zawożę Pawła do Warszawy i po spędzonej tam nocy wracam do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skandynawia jest inspirująca, zwłaszcza strefa subarktyczna. O ile te same obszary w Rosji czy Ameryce są z różnych względów trudno dostępne o tyle tu istnieje wiele możliwości do robienia ciekawych rzeczy dla wspinaczy, skiturowców, rowerzystów górskich czy kajakarzy, a nawet grotołazów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My mimo uczucia leciutkiego niedosytu (w końcu na wierzchołku nie stanęliśmy) jesteśmy usatysfakcjonowani z przeżycia kolejnej pięknej przygody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Szwecja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu filmik: https://drive.google.com/file/d/13ja0nhfULbUivvP8txlHvW2lP_UIX1LP/view?usp=sharing&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Warsztaty z autoratownictwa jaskiniowego PZA| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek oraz członkowie innych klubów|20 - 22 05 2022}}&lt;br /&gt;
W miniony weekend odbyły się warsztaty z autoratownictwa jaskiniowego, organizowane przez Polski Związek Alpinizmu. Razem z Łukaszem mieliśmy  okazję uczestniczyć w zajęciach dedykowanych dla grupy zaawansowanej. Na zajęciach ćwiczyliśmy łącznie znanych już nam technik podstawowych, albo jako całość lub z dodaniem nowych elementów. Poza ściąganiem poszkodowanego w dół po linie, ćwiczylismy również wyciąganie go do góry metodami hiszpańskiej przeciwwagi i ruchomego bloczka w różnych wariacjach, które przyspieszyły i ułatwiały cały proces przenoszenia z odcinka na odcinek. Poznaliśmy również kilka nowych metod ściągania poszkodowanego uwięzionego w przyrządach zarówno zjazdowych, jak i do wychodzenia. Przećwiczyliśmy również zjazdy przez węzeł/ przepinkę, wyciąganie z ucha przepinki, czy ściąganie ze zjazdu kierunkowego. Były to dwa intensywne i pouczające dni. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fautoratownictwo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Ryczów, Straszykowe Skały| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Halina, Sylwia, Rafał (niezrzeszeni)|22 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ekipa działa w rejonie od piątku. Ja wstępnie miałem dotrzeć w sobotnie popołudnie. Ostatecznie przyjeżdżam w niedzielę rano. Na skałach dość pusto. Zaczynamy działania od Skrzyni. Następnie działamy na Fircyku. Na koniec idzie Weselna. Zabawa idzie  bardzo sprawnie. I naszym łupem padają kolejne drogi. Wspinamy się raczej na ilość dróg niż na cyfrę. Tak więc pada kilka łatwych dróg o wycenach pomiędzy 4 - 6.1 . O 15 nadciągają ciemne chmury więc postanawiamy zakończyć działania i wracamy. Całkiem dobry dzień. Wszyscy zaliczają po kilka dróg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRyczow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - okolice Żabnicy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz kilkanaście innych osób (badmintoniści, z którymi przeważnie gra Teresa)|20 - 21 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszy dzień bardzo późno robimy krótką lecz niezwykle atrakcyjną trasę rowerową: Żabnica - Suchy Groń - Słowianka - Żabnica. Przepiękna pogoda, bardzo urozmaicona terenowo trasa oraz widoko na Romankę i sąsiednie góry pokryte świeżą, majową zielenią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugi dzień piesza wędróka przeważnie poza szlakami po leśnych dróżkach, ścieżkach czy bezdrożem. Tak więc najpierw na Redykalny Wierch, potem Boraczy i Lipowski. Z tego ostatniego zejście na przełaj, stromym zboczem pełnym wykrotów i zarośli co było fajnym doznaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZabnica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - obchody 46-lecia klubu w okolicy Piaseczna|Szmatłochowie: Tadek, Basia, Tomek z dziewczyną, Artur z dziewczyną, Agnieszka, Ania, Adam, Piotrek z dziećmi oraz Justyna, Wojtek Orszulik, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Łukasz Mazurek, Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Buli oraz kilka innych osób |13 - 15 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na starym ale jakże uroczym miejscu nieopodal Piaseczna aranżujemy kolejne spotkanie. Oprócz gawęd i śpiewów, wspinaczki na okolicznych skałach i zwiedzanie pobliskich jaskiń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FLecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Alpy Ötztalskie  -  skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Ciszewski (KKTJ), Przemysław Styrna (KKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|7 - 9 05 2022}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy w piątek o 15:00, w drodze rezerwując późny nocleg gdzieś za Innsbruckiem. W sobotę rano przebywamy samochodem ostatnią godzinę dzielącą nas od parkingu w Vent (1900), skąd wnosimy na plecach nasze narty do Martin-Busch-Hütte (2500). Wiosna przyszła w tym roku wcześnie. Zabranie &amp;quot;adidasów&amp;quot; z auta było bardzo dobrym pomysłem, bo aż do samej chatki nie ma nawet pięciu metrów, na których można by podejść na fokach. Na szczęście dla nas, śnieg zaczyna się jakieś 5 minut za budynkiem schroniska, a problemem numer jeden na następne dwa dni okazuje się być nie brak śniegu, a słaba widoczność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W chatce spotykamy dwóch Niemców, którzy właśnie wrócili z wycieczki na Fineilspitze. Rano mgła była tak gęsta, że zupełnie niepotrzebnie nieśli narty przez godzinę - nie widząc, że po łatwo dostępnej, drugiej stronie doliny zbocza są pokryte śniegiem. Zachęceni raportami o świeżym opadzie pod szczytem, postanawiamy ruszyć w tym samym kierunku. Udaje nam się dotrzeć na ok. 3220, do obelisku upamiętniającego odnalezienie doczesnych szczątków niejakiego &amp;quot;Ötziego&amp;quot;, zakonserwowanych w lodowcu na jakieś pięć tysięcy lat. Na tym etapie mgła i wiatr smagający śnieżną krupą po naszych twarzach skutecznie zniechęcają nas do brnięcia dalej. Ötzi nie był przypadkowym, zabłąkanym mieszkańcem podalpejskiej wioski. Skoro dotarł aż tutaj, to musiał najwyraźniej znać teren i być przygotowanym na panujące w górach warunki. Zresztą znaleziony przy nim ekwipunek wskazywał na to, że zapewne doskonale poradziłby sobie z przeprawą na drugą stronę grani... gdyby nie jakaś krwawa awantura, w jaką się najwyraźniej wdał. Tymczasem my jesteśmy od krwawych awantur bardzo dalecy i do decyzji o odwrocie nikt nie składa zdania odrębnego. Nasz zjazd rzeczywiście przebiega po nawet niezłym śniegu, ale wymaga dużej czujności. Każda utrata kontaktu wzrokowego z naszymi śladami podejścia skutkuje utratą orientacji przestrzennej. Na szczęście obyło się bez groźnych wywrotek. W dolinie widoczność jest wprawdzie lepsza, ale śnieg przepada i hamuje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę o godzinie 09:30 mijamy się z kolegami z Niemiec. My zakładamy buty narciarskie i wychodzimy ... a oni właśnie wracają (wstali o wpół do czwartej). Tak jak oni wcześniej, i my we mgle i na koniec w lekkich opadach śniegu docieramy na Similaun (3599). Na szczycie przeciera się tylko chwilami i zawsze tylko w jakieś niewielkiej części widoku, więc za tło do zdjęć może służyć nam jedynie &amp;quot;Gipfelkreuz&amp;quot;. Nieco spod samego wierzchołka prowadzi po lodowcu przyjemna linia zjazdu. Z początku znów ubolewamy, że nie można się rozpędzić, ale gdzieś na 3300 przejaśnia się i momentami wychodzi nawet słońce. W końcu możemy docenić piękno okolicy i puścić się w dół ciasnym skrętem. W związku z poprawą warunków meteo, Furek próbuje nas nakłonić na dodatkowe podejście, ale wysokość wybrała z nas siły i zamiast tego decydujemy się na dłuższy relaks i wygrzewanie się na słońcu pod chatką. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poniedziałek wstajemy o piątej rano - to najwcześniejsza godzina, jaką udało się nam wykrzesać z naszych połączonych determinacji. Rano widoczność jest świetna, ale wkrótce po naszym wyjściu z chatki na dolinę schodzi najgęstsza jak do tej pory mgła. Dopiero po godzinie podejścia udaje się nam zostawić ją pod sobą. Ze szlaku na Hauslabkogel (3402) świetnie widzimy nasze wczorajsze ślady zjazdowe na lodowcu Marzellferner. Okazuje się, że poprzedniego dnia zdobyliśmy kawał porządnej góry. Surowość grani prowadzącej na wierzchołek utwierdza nas w przekonaniu, że wczorajsza decyzja, aby zdjąć narty na ostatnich 80 metrach pionu była jedyną słuszną. Na Hauslabkogel też nie narzekamy, mimo jego mniejszej wybitności nad poziom morza. Po poranku spędzonym na słońcu, śnieg jest odrobinę ciężki nawet powyżej 3000 m. Ale jak na (prawdopodobnie dla mnie) ostatni zjazd sezonu, absolutnie nie ma na co narzekać. O 10:30 jesteśmy z powrotem przy schronisku i wkrótce znów z nartami na plecach wdychamy zapach rozgrzanej skały i kosodrzewiny. O zimie na wysokościach przypomina tylko lawina z mokrego śniegu, która efektownie wypełniła jeden z licznych żlebów na naszej drodze (... tuż po naszym przejściu). W dolinach tymczasem niemal 20 stopni. Przed północą jesteśmy z powrotem na Śląsku. Te dojazdy i powroty są niezwykle męczące, ale nawet na trzy dni w górach się opłaca. Razem wyszło nieco ponad 3300 m w trzy dni. Biorąc pod uwagę zastane warunki pogodowe i śniegowe, jesteśmy bardzo zadowoleni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Południowa - Tenczynek; Jaskinia Pod Wiszącym Korzeniem - eksploracja|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartek Brzezinka (SBB)|08 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jaskinię odkrył zimą Bartek, który już odbył kilka wyjazdów eksploracyjnych. Już od jakiegoś czasu umawiamy się na wspólny wyjazd eksploracyjny. W końcu się udaje. Dojeżdżamy do Tenczynka. Tym razem nie mamy dużo gratów. Raczej zabieramy ze sobą jedynie narzędzia do eksploracji. + na wszelki wypadek dwie krótkie liny. Docieramy do otworu i przygotowujemy się do działania. W jaskini mamy do rozwiązania jeden problem, który wynikł podczas ostatniego wyjazdu eksploracyjnego, oraz rozejrzenie się za następnymi. Z otworu wejściowego niewielką pochylnią udajemy się w głąb jaskini. Po drodze mijamy otwory dwóch potencjalnych studni (na chwilę obecną jeszcze nie drożne). Po kilku metrach docieramy do niewielkiej podwójnej salki, która stanowi również naszą bazę podziemną na tym wypadzie. Salka jest jednym z nielicznych miejsc, gdzie dwie osoby są w stanie wymienić się na prowadzeniu. Zostawiamy część gratów i przez zacisk w spongu - nazwanym przez nas pieszczotliwie - Eliminator - jak do tej pory tylko nam udało się przez niego przejść (Bartek zrobił już to na poprzednim wyjeździe) przenosimy się do niewielkiej salki pod zaciskiem. Zacisk w dół puszcza w miarę bez problemów. Salka pod zaciskiem - to na chwilę obecną drugie i ostatnie miejsce, w którym dwie osoby są w stanie się minąć. Teraz kolejną pochylnią przechodzimy dalej w dół. Tu znajduje się nasz kolejny problem - udrożnienie kolejnego zacisku w spongu. Udaje się to stosunkowo szybko i zacisk puszcza dalej. Bartek schodzi na dół rozejrzeć się. Wychodzi i oznajmia że jest ciasno, ale szczeliny puszczają dalej. Wrzucone kamienie lecą jeszcze dość daleko. Wydawało nam się również, że po zrzuceniu jednego na końcu usłyszeliśmy plusk. Próbujemy jeszcze choć odrobinę rozwiać kwestię problemu, który pojawił się przy tym wyjeździe. Niestety, wymaga to dość dużego nakładu pracy, więc na chwilę obecną postanawiamy odpuścić ten problem i zająć się miejscami, które puszczają łatwiej. Postanawiamy wyjść z jaskini chwilę odpocząć.O ile pierwszy zacisk puszcza Bartka do góry bez problemu, to niestety Łukasza łapie kombinezon. Na górze odpoczywamy chwilę i wchodzimy ponownie. Teraz cel to przejście drugiego zacisku, zejście pochylnią, która jest pod nią i sprawdzenie szczelin. Teraz zaciski puszczają bez problemu. Bartek schodzi na dół - jest ciasno, ale pojawia się kolejny potencjalny - problem. Wygląda na to, że dołożyliśmy następne 20 m i znaleźliśmy kolejne problemy do rozwiązania. Wyjście w górę tym razem bez problemu. Około 16.30 wyjeżdżamy z Tenczynka. Tak poobijani z jaskini jeszcze nie wyszliśmy. O specyfice jaskini może powie fakt, że jedyne dwa miejsca, gdzie można stanąć wyprostowanym to pionowe zaciski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.dropbox.com/s/9lycrmo9niydy9k/Photos-001%20%281%29.zip?dl=0&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
https://www.dropbox.com/s/p7e7jnh6o88g05j/Photos-001.zip?dl=0&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na rowerach dookoła Skrzycznego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W słońcu wyjeżdżamy z domu lecz w górach niski pułap chmur i lekki deszczyk. Na rowerach startujemy z Szczyrku. Północnymi i wschodnimi stokami oraz podnóżami Skalitego i Skrzycznego bardzo urozmaiconym terenem docieramy do doliny Zimnika. Potem doliną w górę i skośnym trawersem dobry uphill pod Milinowską Przełecz na niemal 1100 m n.p.m. Stąd fajnym zjazdem do płaju i nim na przeł. Salmopolską skąd już drogą jezdną w szalonym tempie docieramy do auta. Trasa bardzo urozmaicona i ciekawa. Pogoda w miarę dobra się utrzymała. Zrobiliśmy 31 km i 1000 m przewyższenia. W tym wariancie raczej na trasie mało turystów i bikerów a jak już to na &amp;quot;elektrykach&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FSkrzyczne-wokol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: speleomajówka|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Bogdan Posłuszny i około 20 grotołazów z różnych klubów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eksploracja jaskiniowa w górach Czarnogóry. Szerszy opis w WYPRAWACH - http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Speleomaj%C3%B3wka_w_Czarnog%C3%B3rze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|08 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W słońcu wyjeżdżamy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Południowa - Dolina Kobylańska, Kula|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Goni (niezrzeszony)|07 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam wolne tylko sobotnie popołudnie. Umawiam się więc z Gonim w Dolinie Kobylańskiej. On jest tam ze swoimi znajomymi od rana. Ja docieram po 14. Ekipa siedzi na Rozpadzitej, na której panuje tego dnia mega tłok. Wraz z Gonim udajemy się na Kulę. Nasz cel to zrobienie przynajmniej jednego wielowyciągu. O dziwo - Kula praktycznie pusta. Niestety nasz zapał do łojenia skutecznie studzi rozpoczynający się właśnie deszcz. Czekamy na rozwój sytuacji. I po 15 zaczynamy się wspinać. Na pierwszy &lt;br /&gt;
ogień leci dwuwyciągowa droga IV+/IV. Kiedy zjeżdżamy znowu zaczyna kropić. Czekamy na rozwój sytuacji i ruszamy w góręRobimy jeszcze jedną drogę V. Zapały były na dalsze wspinanie, niestety nasz czas się kończy i musimy wracać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura Południowa - Dolina Kobylańska, Kula|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Agnieszka (SBB) + kilka innych osób &lt;br /&gt;
niezrzeszonych|02 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zaproszenie Agi, która wraz ze swoimi znajomymi biwakuje w Dolinie Kobylańskiej udaję się, by dołączyć do ekipy biwakującej i razem się powspinać. Docieram kilka minut po 10.00. Ekipę biwakującą zastaję podczas śniadania. Jeszcze szybkie ogarnięcie obozowiska i idziemy pod skałę. Już dnia poprzedniego ustaliliśmy, że będzie to Kula. Wspin typowo towarzyski bez napiny i parcia na cyfrę. Robimy kilka prostych dróg w przedziale od 5-6.1 . Osobiście prowadzę drogę 5 i z górną asekuracją 6. Są to najwyższe cyfry w tym sezonie. W dolinkach tłumy. Mnóstwo wspinaczy, turystów, grilowiczów. W skałach tłok. O 16 kończymy imprezę i rozjeżdżamy się do domów. Dzień na plus.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Pachola|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Pawlas, Tomasz Jaworski|01 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szukając nisko położonego śniegu, decydujemy się odwiedzić Dol. Rohacką (znów). Tym razem bliskie otoczenie Salatyna omijamy szerokim łukiem i udajemy się na szczyt Pachoła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dole śniegu niby brak ale trasa narciarska wyśnieżona do samego parkingu z niewielkimi przetarciami (wyciąg jeszcze działa). Idąc dnem doliny, ku naszej radości, śnieg pojawia się już po ok. 10 minutach marszu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spokojnym tempem, cały czas na nartach wchodzimy na przełęcz Banikowską i dalej granią na szczyt Pachoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niebo cały dzień zachmurzone z przejaśnieniami ale chmury wisiały na tyle wysoko, że mogliśmy bez przeszkód podziwiać rozległe widoki. Przed samym zjazdem zaczyna nawet delikatnie prószyć śnieg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd w większości drogą podejścia. Śnieg w wyższych partiach mokry ale pozwalający na bezpieczną, a więc i mocno frywolną jazdę. Niestety im niżej tym śnieg bardzo hamujący, przez co pomimo niewielkich trudności terenowych masakruje nasze uda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała wycieczka zajmuje nam ok. 5 godzin. Przewyższenia wyszło jakieś 1150 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPachola&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Januszkowej Górze|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|01 05 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na Januszkowej górze jest kilka ciekawych i dość wyskokich skał i wiele obitych dróg wspinackzowych. Robimy kilka nietrudnych (IV - V) dróg na skale Mur z Płetwą niopodal jaskini Januszkowa Szczelina. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - kursowe zajęcia wspinaczkowe|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Morzyńska, Daniel Jankowski, Tomasz Bzdęga, Emek (SDG - jako instruktor)|22 - 24 04 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednym z elementów kursu jest szkolenie wspinaczkowe. W miniony weekend odbyła się jego pierwsza część. W piątek spotkamy się na Birowie. W pierwszy dzień zapoznajemy się z tajnikami sprzętu używanego podczas wspinaczki sportowej. Na pierwszy ogień trenujemy wspinanie z asekuracją górną (na wędkę). Następnie zapoznajemy się z prowadzeniem dróg ubezpieczonych i uczymy się przewiązywać przez stanowisko. Wszyscy robią po kilka prowadzeń. Na deser została najfajniejsza część - czyli zjazdy. Każdy oddaje serię zjazdów - zdecydowanie najfajniejsza część zajęć. Jednak żeby nie było kolorowo, na sam koniec Emek zostawił &lt;br /&gt;
wisienkę na torcie - ćwiczymy podchodzenie przy użyciu węzłów zaciskowych. Pogoda i ogrom wiedzy, którą musieliśmy przyswoić dała zdecydowanie w kość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę spotykamy się w Ryczowie i idziemy na Straszykowe Skały. Na początek robimy powtórkę z prowadzeń. Następnie ćwiczymy wspinanie w zespołach z wycofem zjazdami. Później jeszcze robimy Komin, gdzie zadaniem jest zejście po wspinie ta samą drogą. Na deser poznajemy podstawowe rodzaje stanowisk i zespołowo pokonujemy jeszcze jedną drogę, gdzie na górze montujemy stanowisko i wycofujemy się zjazdem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę ponownie wracamy na Birów, gdzie spotykamy zaprzyjaźniony podczas obozu kurs z Katowickiego Klubu Speleologicznego. Zaczynamy od poznania szpeju służącego do wspinania na własnej protekcji. Po zaznajomieniu z wszystkimi typami kości i innych elementów wykorzystywanych do zakładania własnej asekuracji przechodzimy do zajęć praktycznych w zacieraniu najróżniejszych kości w jurajskich wapieniach, oraz wiązaniu kluczek w zwisie jedną ręką. Kolejny etap to ćwiczenia praktyczne z wyłapywania lotów. Tu w ruch idzie Henio. Gdy już każdy wyłapuje po kilka lotów przechodzimy do dalszych zajęć praktycznych. Jeden zespół robi powtórkę z ego co się nauczył, natomiast drugi w między czasie pokonuje swoją pierwszą drogę na własnej protekcji, wycofując się zjazdem. Pierwszą część kursu kończymy teorią na temat rodzajów lin używanych podczas wspinania, współczynników odpadnięcia oraz wielu innych wskazówek i porad co poprawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: https://drive.google.com/drive/folders/1ynlk_pNKgstTsHNY_iSXIpSqEG7pYABG?usp=sharing&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Dolina Gąsienicowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Michał Ciszewski (KKTJ), Przemysław Styrna (KKTJ)|24 04 2022}}&lt;br /&gt;
Widziałem prognozy pogody, ale uległem namowom kolegów. Twierdzili, że zima się kończy i trzeba korzystać. Przyznałem im, że coś w tym jest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpierw z Kuźnic podchodzimy na Kasprowy Wierch. Od wysokości 1550 widzialność 20 m. Do tego na szczycie wiatr ok. 40, w porywach do 70 km/h. Ogrzewamy się na górnej stacji kolejki, po czym zjeżdżamy do Doliny Gąsienicowej po mokrym, ale przeratrakowanym śniegu. Kolej linowa jest nieczynna, więc narciarze nie rozjeździli przygotowanej trasy. Dzięki temu - oraz dzięki tyczkom wyznaczajacym trasę, służącym za punkt odniesienia w przestrzeni, możemy względnie bezpiecznie zjechać we mgle. Wiatr zostaje z nami już do końca, ale w dolinie przynajmniej trochę się przeciera. Przez &amp;quot;Stawki&amp;quot; docieramy na przełęcz Karb (tu widzialność OK) i zjeżdżamy do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Śnieg mokry i odpuszczony, ale większość tego zjazdu była nawet całkiem przyjemna. Najlepiej oczywiście w puchu... ale jeśli tego nie ma, to w sumie lepiej po trochę mokrym, niż po betonach. Z wyraźnie roztapiającego się już Stawu ruszamy w stronę Granatów. Po tym, jak pokonujemy jakieś 150 m pionu zaczyna padać deszcz, którym wiatr smaga po naszych twarzach. Śnieg robi się coraz bardziej mokry i hamujący. Postanawiamy więc zakończyć dzień i wrócić do Kuźnic najkrótszą drogą, czyli nartostradą prowadzącą zboczami doliny Olczyskiej. Na nartostradzie przemakamy już do suchej nitki. Zmokłem niedawno na nartach w Austrii, ale dziś był to jeszcze wyższy poziom przemoczenia. A skoro już wspominam o poziomach ... to według mapy wyszło mi do statystyk około 1450 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|MACEDONIA PÓŁNOCNA: masyw Korab|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 - 22 04 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Masyw Korab leży na granicy albańsko-macedońskiej. Jego najwyższy szczyt (to również najwyższa góra Macedonii i Albanii) Golem Korab ma 2764 m wysokości i na niego próbowaliśmy wejść na nartach. Niestety, fatalne warunki pogodowe, kiepska widoczność lub jej brak, śnieżna krupa na przemian z deszczem zdecydowały o zawróceniu z wysokości ok. 2400 m.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Są takie wyjazdy, że przeciwności tworzą swoistą synergię. Prognozy pogody były fatalne i tylko jeden dzień rokował na słabsze opady, wtedy właśnie mieliśmy udać się w góry. Z Rudy do Macedonii Północnej jest niemal 1400 km. O ile wyjechaliśmy w słonecznej pogodzie to dalej już było tylko gorzej. Na granicy węgiersko-serbskiej trzeba z godzinę odstać.  Potem w deszczu serbską autostradą do Jagodiny gdzie Paweł zabukował fajny i tani hostel. W następnym dniu w niemal ciągłej zlewie jedziemy do granicy macedońskiej (tu też trzeba swoje odstać) i dalej macedońskimi autostradami na których co chwilę trzeba uiścić 1 euro do Gostivaru. Stąd lokalnymi drogami o coraz gorszej jakości do miejsca startu u wylotu doliny Rabika Radika już na terenie parku narodowego Mavrowo. Podobno zwykłym samochodem można dojechać szutrowo-kamienistą drogą aż do strażnicy granicznej Strezimir na wys. 1450 m. Próbowaliśmy, lecz stan drogi po zimie i ulewnych deszczach spowodował, że drogę tarasowały różnej wielkości kamienie oberwane z stromych zboczy. Może autem z wysokim zawieszeniem i dobrym silnikiem da się tam przeskoczyć lecz naszym autem nie chcieliśmy podejmować tego sprawdzianu. Cały czas lało więc wracamy do wylotu doliny gdzie był mały budyneczek bez drzwi i okien (były tylko otwory). Ponieważ założeniem wyjazdu był start z auta z wys. 1450 to teraz musieliśmy zmienić taktykę. Biwakujemy w tym miejscu (spanie w aucie i w ruderze). Pobudka o 3.30. Na lekko ruszamy więc z wys. 950 m.  To „na lekko” oznaczało zrezygnowanie z sprzętu lawinowego, czekanów (zabraliśmy tylko raki), kasków (te zostawiliśmy już w domu). Zabieramy tylko sprzęt skiturowy i podchodzimy w trekach. Do Strezimira jest 13,5 km co zajęło nam 2,5 h. Po drodze mijamy dolną strażnicę graniczną, unosił się dym z komina lecz nikogo nie spotykamy. Dalej droga jest znacznie gorsza co tylko utwierdziło nas w podjętej decyzji co do auta. Górna strażnica graniczna jest opustoszała i popadająca w ruinę. Są tu 2 wiaty i kilka innych budynków różnego przeznaczenia jednak nikogo tu nie było. Treki ukrywamy i dalej już w butach skiturowych w górę. Tuż nad strażnicą jest już sporo śniegu i od razu zakładamy narty. Początkowo na śniegu były ślady pieszych lecz później teren zupełnie nie przetarty. Czym wyżej tym gorsza pogoda. Mżawka na przemian z deszczem, potem śnieżna krupa. Z lasu od razu wychodzi się w bezdrzewny teren. Brak nawet kosówek. To łagodniej, to bardziej stromo pniemy się do góry. Szlak oznaczony jest tyczkami wystającymi z śniegu. Czasem jednak musimy ich szukać bo widoczność była zmienna. W coraz gorszych warunkach windujemy się do góry aż do trawersu wiodącego pod zboczami głównej grani. W tak podłej pogodzie ciężko ocenić rodzaj śniegu i teren (zagrożenie lawinowe). Dalsza droga to sztuka dla sztuka wiec decydujemy się na zjazd z tego miejsca. Mimo złej pogody zjazd nie zły choć problemy z błędnikiem znaczne. Zjeżdżamy aż do strażnicy a potem tą samą drogę z buta do auta. Zrobiliśmy 1500 m w pionie i 34 km dystansu. Znów leje. W dodatku na zejściu przyplątał się do nas duży pies, który ciągle węszył, okrążał nas i utrudniał spakowanie. Z gotowania więc tym bardziej nic nie wyszło. Aby pozbyć się psa musimy po prostu wyjechać autem. Zresztą trochę dalej w Trnicy znów 3 duże psy uniemożliwiają przygotowanie posiłku. W tym dniu nie spotkaliśmy w górach ani jednego człowieka. Wracamy do domu tą samą drogą nawet śpiąc po drodze w tym samym hostelu. Jedynym „urozmaiceniem” było oczekiwanie na granicy serbsko-węgierskiej 4,5 h na wjazd do UE. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumowując. Góry ciekawe i nawet pomimo braku wyjścia na szczyt zapoznaliśmy się z specyfiką i charakterem tych gór. No po za tym może wyjazd dość ekstrawagancki gdyż sporo czasu (w sumie ponad 3 doby) zajął nam dojazd autem, ale co się nie robi dla przygody w górach?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKorab&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid sądecki| - Iwona Pastuszka, Karolina Pastuszka i &amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 26 04 2022}}&lt;br /&gt;
Nasza rodzinka wybrała się na wspólny urlop, by uciec przed tłokiem, który nastąpi w długi weekend majowy. Celem był Beskid sądecki, który jest nam całkiem obcy. Wyjazd z dzieckiem jednak każe modyfikować i przeliczać swoje siły na zamiary. Początkowe prognozy pogody, które były całkiem korzystne, nie sprawdziły się i pogoda była istnie jesienna, włącznie z opadami gradu. Nam taka pogoda nie byłaby stratna, ale mając roczne dziecko, trzeba było odpuścić. W związku z powyższymi musieliśmy na nowo określić nasze cele, aby nasza Karolinka wytrzymała i nie zamarzła na szlaku. Ostatecznie operujemy z Piwnicznej Zdrój i robimy kilka szlaków, dochodząc do schroniska na Hali Łabowskiej (niedziela) oraz wchodząc na Radziejową (poniedziałek). Pod koniec wyjazdu, dziecko nam się rozchorowało, więc we wtorek wracaliśmy już domu, mimo iż na ten dzień mieliśmy plany pójść w góry. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Orlickie - Orlica|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|18 - 23 04 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samotne podejście z buta z Zieleńca na grzbiet graniczny i nim na Orlicę (1084). Śniegu dużo. Z Orlicy powrót czeskim szlakiem z powrotem do Zieleńca. W tym czasie Bianka jeździła na nartach korzystając z miejscowych wyciągów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FOrlica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Alpy Zillertalskie - wycieczka narciarska na Gabler|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 - 17 04 2022}}&lt;br /&gt;
W piątek z parkingu pod pensjonatem Finkau podchodzimy do Zittauer Hütte (2328), w której kilka lat temu gościłem z Markiem i Furkiem. Dotarcie do chatki z cieżkimi plecakami zajmuje nam ok. 4:40, z czego tylko jakieś pierwsze 20 minut na butach. Pogoda pod psem. Mokniemy w ulewie, mijając ściany doliny znaczone torami lawin gruntowych. Na szczęście chmury są powyżej chatki i przynajmniej widzimy, dokąd zmierzamy. Na wysokości 2300 temperatura jest nadal dodatnia. Prawdopodobnie właśnie dlatego komin chatkowego pieca działa słabo i rozpalenie ognia zajmuje całą godzinę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sobotę spędzamy na wypoczynku biernym. Ochłodzenie powoduje, że śnieg wokół nas tężeje, zamieniając się w beton. Ogrzana poprzedniego dnia pokrywa śnieżna szybko nasyca zimne powietrze parą wodną i nastaje wielkoskalowa mgła. Poruszanie się na nartach po twardym śniegu nad przepaściami, nie widząc dokąd się idzie czy jedzie, to raczej słaby pomysł. Znaliśmy prognozę pogody i byliśmy na taki kaprys aury przygotowani. Śpimy więc i czytamy książki. Wieczorem dołączają do nas młodzi bawarczycy, Lena i Ruben. Z zainteresowaniem słuchają o jaskiniach, ale i trochę się nabijają z ilości rzeczy, jakie my wnieśliśmy na własnych grzbietach. Stwierdzają, że widocznie to właśnie chodzenie po jaskiniach powoduje, że człowiek przestawia się na stałe w - jak to nazwali - &amp;quot;emergency mode&amp;quot;. I pakując się nawet na krótki alpejski wyjazd, przesadza z ostrożnością.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę wszyscy wstajemy wcześnie i po śniadaniu ruszamy w kierunku wierzchołka Gabler (3263). Gaz wniesiony na moim grzbiecie umożliwia nam znacznie szybszy start. Żeby mieć herbatę na drogę, Lena i Ruben muszą rozpalić piec. Prognozy pogody i tego dnia sprawdziły się: od rana bezchmurne niebo i na wysokości chatki osiem stopni mrozu. Pod wpływem słońca betony przy chatce trochę odpuszczają, a od około 2700 pod nartami mamy już miękki śnieg. Z doliny na Gablera ciągną tłumy. Szczyt jest jedynym opisanym &amp;quot;w Internecie&amp;quot; celem w dolinie Wildgerlostal, więc dla lokalsów nie ma sensu spać w chatce (teoretycznie &amp;quot;nie ma co robić&amp;quot; następnego dnia po noclegu) - już lepiej podejść na lekko z doliny. Na wysokości ok. 3000 wiatr wzmaga się na tyle, że przestaje być przyjemnie. Końcówka podejścia to bardzo twarde i wywiane zbocze, a następnie skalista grań, w żadnych warunkach nie do zjechania na nartach. Ola zawraca z 3130, a ja podchodzę najdalej, jak tylko się da na nartach (niecałe 3200); na potrzeby przyszłego planowania pozwalam sobie odnotować, że razem z przerwami podejście zajęło nam ok. 3:15. Zjeżdżamy łatwo, pysznie i inaczej niż wszyscy - do chatki, a nie do doliny - na kilkuset metrach pionu znacząc dziewiczy śnieg naszymi nartami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce jest jeszcze wysoko nad horyzontem, decydujemy się więc szybko dopakować nasz dobytek pozostawiony w chatce i zjechać od razu do samochodu. Plecaki ciążą, ale jedzie się nawet dobrze. Śnieg w dolinie jest lekko rozmiękły, a jednak niesie, będąc dobrze ubitym przez liczne ekipy zjeżdżające wcześniej tego dnia z Gablera. U wylotu doliny rodziny z dziećmi zwiedzają platformy widokowe, korzystając ze słonecznej, Wielkanocnej niedzieli. Tymczasem my musimy zdjąć narty, bo śnieg się kończy. Wraz z ostatnimi 10 minutami piechotą, zjazd z chatki w sumie zajął ok. 1:20. Dalej była ta najbardziej męcząca część wyjazdu, czyli powrót do domu. Tym razem bardzo pomaga lektor czytający nam powieść Victora Hugo. Na minutę przed północą docieramy do Katowic. Do statystyk dopisaliśmy jakieś 1800 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia Spełnionych Marzeń|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B.|16 04 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trafia się luźna sobota, więc w piątkowy wieczór pada pomysł, żeby wybrać się do jakiejś dziury. Wiem, że na B.B. zawsze można liczyć w tej kwestii. Nie inaczej było tym razem. Spotykamy się w Bytomiu około 10.00 i udajemy się na Jurę do Rodak. Nasz cel to jaskinia Spełnionych Marzeń. Dojeżdżamy na polankę z sosenką, przebieramy się w kombinezony i szpeimy. Zabieramy liny 70m i 30m - na wszelki wypadek. wiążemy linę do drzewa i do &amp;quot;wtarabaniacza&amp;quot;. Łukasz poręczuje. Najpierw zjeżdżamy w &lt;br /&gt;
stronę Studni Zefir. Nad studnią zefir zostawiamy wory (w tym ten z zapasową liną) i dalej jedziemy na lekko. Na dole najpierw udajemy się w Partie Sławkowskie. Następnie idziemy zwiedzić Partie Olkuskie. W tych partiach znajdujemy ślady eksporacjii. Na końcu też widzimy obitą szczelinę, a na górze zawieszoną poręczówkę. Niestety nasza lina &amp;quot;na wszelki wypadek&amp;quot; została nad Studnią Zefir. B.B odpoczywa - to on będzie wspinał. Łukasz tym czasem wychodzi na górę po linę. Po wywspinaniu &lt;br /&gt;
okazuje się, że jestem strasznie krucho, na dół lecą kamienie, kilkoma z nich obrywa Łukasz. Przejście jest dalej, jednak kruszyzna i niepewność punktów skutecznie zniechęcają. B.B. zjeżdża. podchodzimy Studnią Zefir. Łukasz Wychodzi powyżej drugiej przepinki, a B.B w tym czasie deporenczuje i trawersuje do Studni Latających Niespodzianek. Zjeżdżamy do rękawa. Jednak jakoś nie mamy ochoty ryzykować wciskanie się do niego. Sprawdzamy jeszcze przejście diabelski korytarzyk, ale nie pchamy się w niego. Teraz powrót. Pierwszy idzie Łukasz a B.B. Deporenczuje. Na dwóch ostatnich przepinkach dostajemy strasznie w kość... Wychodzenie takich ciasnych szczelin potrafi nieźle dać w kość. Jednak wszystko idzie gładko i bez przygód. Po chwili obaj meldujemy się na powierzchni. Zasłaniamy otwór i wracamy. Jak zwykle akcja na plus.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJSM&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozia Przełecz oraz Krzyżne|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski,, - zespół z Koziej Przełęczy, Łukasz Pawlas, Maricin (os. tow.) -zespół z przeł. Krzyżne |10 04 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy razem podchodzimy z Brzezin do Murowańca. Tu się dzielimy. Łukasz z Marcinem udają się na przeł. Krzyżne (2112) skąd zjadą z powrotem do Brzezin natomiast ja z Tomkiem na przeł. Kozią (2137). Niestety pogoda nie była zbyt łaskawa. Chmury wisiały gdzieś na wys. 1900 m. Trasa na naszą przełęcz była zupełnie nieprzetarta a po ostatnich opadach, śniegu na podejściu było sporo. W pewnym momencie w ogóle nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy gdyż biel była pod nartami i w powietrzu. Gdy już rozważaliśmy zmianę trasę przez Zawrat szara opończa się rozdarła co utwierdza nas w fakcie, iż jesteśmy na właściwej drodze. Podejście górnej części żlebu w głębokim śniegu to walka o każde kilka centymetrów w osuwającym się śniegu, który tak na marginesie był dość podejrzany. Z przełęczy do pierwszej skały schodzimy w rakach a później na nartach stromy zjazd do Pustej Dolinki i dalej do schroniska w dol. 5 Stawów. W schronisku spotykamy naszych klubowych przyjaciół - Staszaka i Magdy. Następnie zjazd do Dol. Roztoki. Tu znów spotykamy kolegi z klubu - Andrzeja G, który szedł na szkolenie lawinowe. Fajny zjazd doliną od szałasów. Niżej kilka razy zdejmujemy narty lecz generalnie zjeżdżamy prawie do samej drogi przy Wodogrzmotach. Teraz jeszcze czeka nas podejście na Rówień Waksmundzką (1415). Na podejściu śniegu niezbyt dużo lecz zjazd w drugą stronę całkiem nie zły. Śnieg kończy się kilkaset metrów przed Brzezinami. Na parkingu czekał już Łukasz z Marcinem, którzy z przygodami (pękła skorupa buta Marcina) zrealizowali swój cel (może Łukasz coś więcej napisze...). Zespół z Krzyżnego zrobił 1350 m deniwelacji i 21 km. Zespół z Koziej zrobił 1800 m deniwelacji i 28 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKoziaPrzelecz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Gawlas|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 04 2022}}&lt;br /&gt;
Szybki lecz atrakcyjny wypad rowerowo - skiturowy. Z parkingu ruszam rowerem po mocno zaśnieżonej drodze (wziąłęm rower po sądziłem, że nisko będzie kiepsko z śniegiem) Doliną Białej Wisełki. Przed Barańskim Mostem ukrywam rower w chaszczach i dalej podchodzę na nartach doliną Głąbczańskiego Potoku. Pokrywa śnieżna zmienna. Wyżej panuje prawdziwa zima. Trochę na przełaj, trochę leśnymi ścieżkami docieram do grzbietowego szlaku a nim na niezbyt wybitny Gawlas (1077). Stąd zjazd na wprost rzadkim lasem po wastwie świerzego śniegu zalegającym na bardzo twardym podkładzie. Zjazd do dojściowej drogi jest wspaniały. Później ostrożnie gdyż w kilku miejscach słońce mocno już nadwyrężyło biały kobierec. Potem już na rowerze do parkingu. Po drodze zaliczyłem upadek lecz nie groźny (na szczęcie miałem kask na głowie bo akurat tam stukły mnie narty). 650 m deniwelacji i kilkanaście km dystansu. W Wiśle spotkałem klubowego kolegi - Jasia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Gawlas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - rejon Hali Gąsienicowej|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr, Ala (niezrzeszeni)|03 04 2022}}&lt;br /&gt;
Znowu udajemy się w Tatry. Znowu pada na rejon Hali Gąsienicowej. Warunki śniegowe znakomite. Narty ponownie wynosimy na Karczmisko. Stamtąd zjazd na halę. Krótka przerwa w schronisku i dalej w głąb Hali Gąsienicowej. Jako pierwszy miał wlecieć Karb. Śniegu dosypało sporo. Wisi kupę nawisów. Depozyty widać z daleka. Widać też kilka świeżych większych i mniejszych wyjazdów. Na przełęcz docieramy bez przygód. Tam oceniamy żleb. Leży kupę świeżego, ale w sumie żleb już przejechany. Ja &lt;br /&gt;
decyduję się na zjazd. Piotr i Ala jednak odpuszczają. Więc muszę się dostosować i zjeżdżamy razem w rejon Zielonego Stawu i dalej do dolnej stacji kolejki z Hali na Kasprowy. Tu pada propozycja podejścia w ramach rekompensaty na Kasprowy. Wychodzimy więc kawałek i zjeżdżamy bokiem po świeżym puchu pod samo schronisko dokładnie przez leje krasowe stanowiące system odwodnienia Hali Gąsienicowej. W Murowańcu jemy obiad i dalej zjeżdżamy nartostradą do samego parkingu w Kuźnicach. Warunki na nartostradzie bajeczne. Od Nosalowej Przełęczy należy jednak być czujnym - wystają kamienie. Tym razem wyjazd mega na luzie - śniegu dużo, jednak wszystko leży na betonie i dość łatwo wyjeżdża.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FHG&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Kraków - Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; i około 40 innych instruktorów PZA|1 - 3 04 2022}}&lt;br /&gt;
Wziąłem udział w obowiązkowym spotkaniu unifikacyjnym instruktorów taternictwa jaskiniowego. W piątkowy i sobotni wieczór szef szkolenia KTJ PZA i jego zespół przekazali nam oficjalną wykładnię w temacie sprzętu zespołowego dopuszczalnego do użycia na kursie podstawowym (liny, karabinki), problematyki legalności zastosowania przyrządu &amp;quot;Shunt&amp;quot; w sporcie oraz bazy sprzętowej do stosowania przy wspinaczkach w jaskini. Krótko mówiąc, według naszych nadinstruktorów, z &amp;quot;Shuntem&amp;quot; jest wszystko dobrze, podczas szkolenia mamy kursantów wyposażać w zakręcane karabinki do poręczowania, a zachowanie się liny 9 czy 8.5 czasem jednak zademonstrować - ale w bardzo kontrolowanych okolicznościach. Wspianie na statyku nie jest wprawdzie zalecane, ale nie jest też traktowane jako błąd w sztuce, o ile tylko konfiguracja terenu i punktów asekuracyjnych jednoznacznie wyklucza możliwość odpadnięcia z wysokim współczynnikiem...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oprócz dyskusji, odbyło się również sporo zajęć praktycznych, podczas których zademonstrowanych i omówionych zostało wiele szczegółowych patentów technicznych i dydaktycznych. W sobotę zajmowaliśmy się doborem sprzętu osobistego dla kursantów przy wspinaczce na drogach ubezpieczonych (trzymamy się trzech HMS!), odblokowywaniem przyrządów hybrydowych pod obciążeniem, technikami awaryjnego podchodzenia, budową stanowisk, zjazdami ze ścian z tychże stanowisk i wycofami z dróg ubezpieczonych. W niedzielę z kolei było o zestawie osobistym w jaskini (obecnie wg standardu KTJ zawsze mają być w turbce dwa dodatkowe zakręcane karabinki!), o wycofywaniu się z progów w jaskiniach; o poręczowaniu, deporęczowaniu i pokonywaniu trawersów; o opcjonalnych, ale prostych i skutecznych technikach autoratowniczych (uwalnianie z przyrządów zjazdowych &amp;quot;kołyską&amp;quot;!), o subtelnościach zjazdu kierunkowego. Nie zabrakło krótkiego, ale wyśrubowanego parametrycznie toru przeszkód, na którym każdy mógł sprawdzić we własnym zakresie poprawność doboru długości swoich lonży i stópki. Firanki kursantów z naszej ścianki to był przy tym pikuś! Na koniec, jako ciekawostka, została powieszona &amp;quot;lina&amp;quot; o średnicy 5 mm i sprawdzaliśmy na niej działanie poszczególnych przyrządów. Chętnych do lobbowania za takim kierunkiem rozwoju techniki sprzętowej jakoś nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia miały pierwotnie odbywać się na świeżym powietrzu, ale podczas dwóch dni na Jurze spadło jakieś 20 centymetrów śniegu. Na szczęście udało się znaleźć rozwiązania zastępcze, za co wszyscy jesteśmy wdzięczni naszej nadinstruktorskiej kadrze. W sobotę ćwiczyliśmy na dużej ścianie wspinaczkowej w szkole w Niepołomicach, w niedzielę zaś zajęcia odbyły się w hali magazynowej jednego ze znanych podkrakowskich przedsiębiorstw inżynieryjnych. Dużo staliśmy w miejscu, dużo siedzieliśmy; było to wszystko trochę męczące dla nas, miłośników ruchu. Wiadomo - byłoby miło spędzić dwa dni na nartach - szczególnie po dwóch z kolei weekendach, w które coś większego czy mniejszego organizowałem. Jednak tak łatwo zapomina się o różnych ważnych drobiazgach, szczególnie z zakresu technik rzadziej stosowanych w tatrzańskich podziemiach. A instruktorowi nie wypada nie wiedzieć! Cieszę się więc, że tegoroczne zajęcia nie były tylko regulaminową koniecznością, ale miały też w sobie sporo wartości merytorycznej i dały mi nowe, lepsze odpowiedzi na trudne pytania zadawane czasem przez kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, małe dzieci z rodzicami|27 03 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dość nietypwa wycieczka. Sąsiadki z swoimi dziećmi chciały pojechać w góry, to pojechałem z nimi jako przewodnik. Trasa wiodła z Pokrzywnej tzw. Drogą Amalii na szczyt, a powrót Złodziejską Drogą z powrotem. Niektóre dzieci były pierwszy raz w górach, najmłodsze miało 3 lata. Wszystkie weszły i nie marudzili. Podobała mi się ta wycieczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Granaty|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotrek, Ala, Halina (niezrzeszeni)|27 03 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W środę odzywa się Ala z pytaniem czy bym nie podziałał coś z nią i Haliną w Tatrach. Wstępnie w planach była jakaś Słowacja i Tatry Zachodnie. Ale ze względu na zapowiadane prognozy - od razu zaświtały mi w głowie Granaty. Dziewczyny chciały na Słowację, ale ostatecznie udaje mi się je przekonać. W między czasie do  składu dołączył Piotr. Plan standardowy. Z Piotrem spotykamy się w Pszczynie, następnie dziewczyny zgarniamy w Bielsku i udajemy się do Kuźnic. Tu zakładamy narty na plecy &lt;br /&gt;
i &amp;quot;z buta&amp;quot; przyzwoitym tempem udajemy się przez Boczań w stronę Hali Gąsienicowej. Narty zakładamy na Karczmisku i bez zakładania fok zjeżdżamy pod Murowaniec. Tu szybka herbatka, zakładamy foki i trawersując zbocza małego Kościelca sprawnym tempem udajemy się nad czarny staw Gąsienicowy. W między czasie grupa zaczyna marudzić, że może jednak gdzieś indziej, bliżej, prościej. Nie daję się jednak przekonać do zmiany planów. Szybkim tempem pokonujemy Czarny Staw i dalej w górę . &lt;br /&gt;
Na fokach dochodzimy mniej więcej do połowy żlebu prowadzącego do Zmarzłego Stawu. Tam zakładamy narty na plecy i dalej z buta wychodzimy do kotła Zmarzłego Stawu. Tu spotykamy pierwszych narciarzy zjeżdżających z Granatów. Ich zjazd nie brzmi przyjemnie. Sami narzekają na tragiczne warunki. Mam jednak świadomość, że z minuty na minutę, przy tak pięknej pogodzie warunki będą się tylko poprawiać. Ponownie zapinamy narty i przez próg wkraczamy do Koziej Dolinki. Tu trochę przeraża mnie &lt;br /&gt;
widok Granatów - tak mało śniegu o tej porze roku jeszcze tam nie widziałem. Standardowy wariant podejścia i zjazdu (przez niewielkie żeberko rozdzielające dwa żlebiki) praktycznie nie istnieje - trawa i głazy. Decydujemy się więc podchodzić żlebikiem po prawej stronie. Na fokach wychodzimy do połowy żlebu. śnieg bardzo fajnie odpuszcza. Decydujemy, że szybciej i bezpieczniej będzie pokonać górny fragment z buta. Piotr decyduje się nawet na założenie raków. Docieramy na przełęcz, gdzie robimy chwilę przerwy. Piotr z dziewczynami zwiedzają szczyty Zadniego i Pośredniego Granatu, ja natomiast oceniam możliwości &lt;br /&gt;
zjazdu. Niestety w żlebach mnóstwo wystających skał. Jedyny dla mnie sensowny wariant to przetrawersować do żeberka opadającego spod Pośredniego Granatu zjazd i w dolnej partii powrót do żlebu, którym podchodziliśmy. Zjadam ostatniego z dwóch batoników, które ze sobą zabrałem, popijam ciepłą herbatką, odklejam foki i przygotowuję się do zjazdu. W między czasie reszta ekipy powraca z wędrówek. Jednak nie chcą zjeżdżać z samej przełęczy.  Ja przedstawiam mój pomysł na ten zjazd. &lt;br /&gt;
Reszta decyduje, że zniesie narty trawersem do żebra, którym zamierzam zjeżdżać i tam się przepną. Zaczynają więc schodzić, a ja zjeżdżam między głazami i kamieniami, trasą, którą sobie wcześniej dokładnie zaplanowałem. Szybko docieram do żeberka i stąd zgodnie z planem zjeżdżam kilkoma skrętami w dół, do Koziej Dolinki gdzie postanawiam poczekać na resztę ekipy. Po chwili widzę zjeżdżająca Halinę, która przywozi informację, ze pozostała dwójka postanawia jednak znieść narty do samej Koziej Dolinki. Pogoda rozpieszcza, więc uprawiamy leżing, plażing i robimy mnóstwo przedziwnych zdjęć. W końcu pozostali schodzą. Zapinamy więc całą czwórką narty i zjeżdżamy progiem do Zmarzłego Stawu i dalej w dół. Niestety żleb strasznie rozjeżdżony przez ześlizgi - wystaje mnóstwo kamieni, nie ma szans na zjazd obskokami. Zsuwam więc się uważnie przekraczając wystające kamienie do połowy żlebu i dalej w dół do Czarnego Stawu i dalej łyżwą do moreny. za mną jedzie Halina a chwilę później Alicja, która zaliczyła po drodze nieplanowanego dropa, zakończonego upadkiem. Piotr zdecydował zejść żleb w rakach, a Czarny Staw pociągnął z foki. Rozważamy jeszcze wejście na karb, jednak sprawdzając nasz stan płynów z przykrością stwierdzamy, że wynosi on 0. Teraz sprawa już prosta zjeżdżamy pod Murowaniec trawersem Małego Kościelca. Tu uzupełniamy elektrolity, zabieramy zapas płynów i z nartami na plecach udajemy się w stronę Karczmiska. Tu ponownie zapinamy narty i starą nartostradą zjeżdżamy w dół. Śnieg kończy się na Nosalowej przełęczy, gdzie musimy znieść narty. Ja wpinam się poniżej i pokonując po drodze kilka przeszkód zjeżdżam jakieś 300 m powyżej parkingu. Reszta znosi narty do Kuźnic i zapina się dopiero za mostkiem. To był bardzo udany wyjazd - cieszę się, że nie dałem namówić się na jakieś inne warianty. Takich dni nie można marnować! Wiosenne śniegi to wręcz marzenie. Łącznie robimy 24 km i 1600 pionu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FGranaty&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Łutowiec - szkolenie kartograficzne dla początkujących|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Paulina Piechowiak (WKTJ), Michał Ciszewski (KKTJ), Karol Makowski (SŁ) oraz 27 kursantów z SW, Speleoklubu Olkusz, KKTJ, AKG Kraków, ST, TKG Vertical, SBB, WKGiJ oraz WKTJ|26 - 27 03 2022}}&lt;br /&gt;
Po dwóch latach przerwy udało się wznowić weekendowe szkolenia z kartowania jaskiń. Ćwiczyliśmy w Trzebniowskiej, Na Dupce, w Sokolnikach i w Ludwinowskiej. Nowością było całkowite zarzucenie pomiarów przyrządami tradycyjnymi. Doszliśmy do wniosku, że na wyprawach PZA prawie nikt ich już nie używa, więc nie ma sensu uczyć o poziomowaniu kompasu i technice patrzenia przez lupkę. Mimo wszystko, kursanci nadal musieli wykonać jeden szkic jaskini na papierze; nawet jeśli był to ich pierwszy i ostatni raz w życiu, to jednak jest bardzo cenne ćwiczenie, wyrabiające wzrokową ocenę odległości oraz zmysł generalizacji. Pogoda nam dopisała, pozwalając w sobotni wieczór na rozpalenie wielkiego ogniska, przy którym &amp;quot;brylowałem&amp;quot; w towarzystwie opowieściami z Lamprechtsofen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - wycieczka narciarska z Brzezin na Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Michał Wyciślik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 - 27 03 2022}}&lt;br /&gt;
Piękna pogoda, niebo bez chmur, najniższy stopień zagrożenia lawinowego plus rozmowa telefoniczna, że to niby łatwa tura, każdy tam już był, byłem tam już tyle razy. Pokrzepiony takimi informacjami ruszam z parkingu z Brzezin czarnym szlakiem, mijam Murowaniec, podchodzę do podstawy Świnickiej Przełęczy sprawdzam podeście na jutrzejszy dzień. Trawersuje dalej do przełęczy Karb. Zjeżdżam na stronę stawu Gąsienicowego Początek zjazdu stromy potem bajka aż do końca. Idę dalej (bo to łatwa wycieczka) na Zawrat. Żleb u góry jest wąski, zalodzony i ma przewężenie a raki robią robotę, 315g szczęścia (ale to łatwa tura ). Zjeżdżam do piątki i tak jak puszcza podchodzę na Kozi Wierch. Panorama Tatr przy takim słońcu jest warta trudu. Wspaniały zjazd ze szczytu do doliny,  potem powrót na Zawrat. Jestem tu ostatni.  Zjazd zaczynam zsuwając się do przewężenia następnie nie zatrzymując się mijam Czarny Staw, Murowaniec  aż do samego parkingu. Niesamowite jest to że można zrobić tyle kilometrów zjazdu w tak krótkim czasie i to cały czas na nartach. Drugiego dnia zgodnie z planem podchodzę na Świnicką Przełęcz (tu też każdy był i jest łatwo), nawisy na górze robią niesamowite  wrażenie. Podchodzę na Liliowe i zjeżdżam do Murowańca a dalej tą samą „nartostradą” w pół godziny do parkingu. Pogoda i warunki ściegowe petarda. Pierwszego dnia udało się zrobić 33 km ( 2,5 km do góry i 2,5 km zjazdu) w niedziele 20 km (1,1 km do góry i 1 km na dół). Jak widać z statystyk to z kondycją nie jest dobrze, umiejętności narciarskie to tak na 3 minus z punktu A do B i nazot. A TO PRZECIEŻ PODOBNO ŁATWA SAMOTNA TURA.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Zach. - Spalena|Asia Jaworska, Tomasz Jaworski, Teresa Szołtysik, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 03 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko zagrało na naszą korzyść. Przepiękna pogoda, malowniczy teren, nie złe śniegi i fajne towarzystwo. Z parkingu pod Salatynem podejście szlakiem do Spalonej Doliny, a u góry dość strome podejście na wprost, na szczyt Spalenej (2083).  Po drodze i na szczycie spotykamy skiturowców ale nie były to tłumy. Zjazd bardzo ciekawy. Górny fragment stromy ale szeroki, potem fajnymi trawersami  do przestrzennych polan i dalej bajeczny zjazd do doliny. Wariant ten pozwala ominąć leśny odcinek szlaku. Zjeżdżamy na nartach do samego parkingu pokonując końcówkę po narciarskiej trasie biegowej. Zrobiliśmy 1100 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FSpalena&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wisła - IV Ogólnopolskie Forum Speleo|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Karol Pastuszka, Iwona Pastuszka, Karolina Pastuszka, Joanna Przymus i jeszcze prawie 150 osób|18 - 20 03 2022}}&lt;br /&gt;
Z powodu napływu uchodźców uciekających przed wojną w Ukrainie, w ostatniej chwili musieliśmy zmienić ośrodek, w którym odbyło się Forum Speleo. Kosztowało mnie to dwie wycieczki do Wisły po pracy i kilka słabo przespanych nocy. I tak powstało nieco organizacyjnego chaosu, choćby na przykład system wydawania posiłków dla wegetarian zmienialiśmy trzy razy. Ale wszystko inne się udało - prelekcje, warsztaty, integracja i bardzo wiele rozmów o jaskiniowych projektach - tych dawnych, tych w toku i tych w planach. Było to właśnie takie Forum, jakie sobie wyobrażałem, kiedy wspólnie z Eweliną Raczyńską wymyśliliśmy tę imprezę. Może trochę zabrakło wątków o technikach jaskiniowych, ale nadrobimy za rok. Nie wiem tylko, jak poszły wycieczki terenowe, ale może jeszcze ktoś się pokusi o kilka słów opisu? :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotrek, Alicja (niezrzeszeni)|20 03 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z Skiturowym jest jak z Czarną - raz w roku trzeba. Bardzo się ucieszyłem kiedy Piotrek zadzwonił zapytać czy nie wybrał bym się z nim na jego pierwszą tatrzańską turę. Ucieszyłem się - bo po pierwsze z kolanem jeszcze nie jest za dobrze i ciągle je odczuwam, a po drugie od razu pomyślałem o Kasprowym. Okazało się, że postanowiła do nas dołączyć Alicja. Z obydwojgiem turowałem po Beskidach. Z Bytomia wyjeżdżam o 4.00, by po chwili spotkać się z Piotrkiem w Pszczynie. Alicję zwijamy po drodze z Bielska. Niestety... osławione (nie koniecznie dobrą sławą) zakopiańskie policjantki, chyba chciały zabrać się z nami, ale widząc, że nie ma już dla nich miejsca, postanowiły nałożyć na nas opłatę aklimatyzacyjną. Ostatecznie po 7 meldujemy się na parkingu w Kuźnicach. Standardowe przebieranki, dopinamy narty do plecaków i ruszamy w stronę szlaku. Aby oszczędzić nóg i zyskać na czasie, nie ubieramy nart od razu (chociaż foczyć można by było praktycznie od parkingu). Całkiem mocnym tempem z buta ruszamy szlakiem w stronę Myślenickich Turni. Przy pośredniej stacji kolejki ustalamy, że na szczyt idziemy dalej szlakiem. Zakładamy narty i dalej zdobywamy wysokość. Pogoda rozpieszcza, śnieg bardzo przyjemny. Lawirujemy między pod szczytowymi turniczkami i udaje się na foce bez wspomagania dotrzeć do przed ostatniego słupa krzesełka. Niestety, tu natrafiamy na lodowe pole... Nie ma wyjścia - wpinamy harszle, których nie odpinamy już do szczytu. Pogoda wyśmienita. Słonecznie, bezwietrznie - pogoda marzenia. Toteż na szczycie postanawiamy zostać na dłużej, przekąszając i ciesząc się tak wspaniałymi okolicznościami przyrody. Łącznie spędzamy na szczycie ponad godzinę. Kiedy ruszamy w dół - kusi wizja trawersu grani i zaliczenie po drodze jeszcze Karbu. Niestety jesteśmy troszkę limitowani czasowo i ostatecznie porzucamy ten pomysł, za to postanawiamy zaliczyć jakiś energetyczny napój w Murowańcu. Zjeżdżamy więc trasą (na której warunki są mocno freeridowe ) do Kotła Gąsienicowego  i dalej szlakiem w stronę schroniska. Tam oczywiście obowiązkowe uzupełnienie elektrolitów i chwilę później znowu kleimy foki i dalej w stronę Kuźnic, do których zjeżdżamy starą nartostradą. Na nartach dojeżdżamy praktycznie do samego parkingu. Wyjazd czysto rekreacyjny i na spokojnie. Ale bardzo udany w doborowym towarzystwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne od wschodu|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|20 03 2022}}&lt;br /&gt;
Bardzo ciekawe przejście wschodnich zboczy Skrzycznego od przysiółka Podlas. Tym razem na podejście wybraliśmy dolinę Drągowego Potoku. Dolina ta ma charakter dość głęboko wciętego wąwozu co nadaje jej nader osobliwy charakter. Nie potrafię sobie przypomnieć czy gdzieś w Beskidach jest taki magiczny jar. Śniegu tu było brak a spodem płynie potok. Wyżej wchodzimy na twarde śniegi i przez większe lub mniejsze polanki, tudzież stokówki zdobywamy wysokość. Zbocza Skrzycznego od tej strony są bardzo strome więc ostatnie 100 m z buta wybijając stopnie w zmrożonym śniegu. Pierwszych ludzi widzimy dopiero na Skrzycznym. Zjazd generalnie drogą podejścia gdyż mieliśmy dobre rozeznanie terenu i śniegu. Nasza strona góry pogrążyła się jednak w cieniu i firnowaty na podejściu śnieg stężał w dość twardy &amp;quot;beton&amp;quot;. Początkowe stromizny czujnie, potem więcej spontaniczności, lecz szybkości nabierało się błyskawicznie. Bardzo atrakcyjnym pod każdym względem zjazdem osiągamy &amp;quot;kanion&amp;quot;. Początkowo chcieliśmy obejść go górą lecz gęstwina zrobiła się zbyt ciasna i nie bez trudu zeszliśmy na dno jaru. Stąd już bez problemu do auta. 750 m deniwelacji i ani jednego człowieka na podejściu i zjeździe. W ogóle, wschodnia strona Skrzycznego jest bardzo interesująca skiturowo. To bodaj był w naszym wykonaniu piąty wariant wędrówki narciarskiej w tym rejonie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kobylarzowy Żleb|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|13 03 2022}}&lt;br /&gt;
Ach, to podejście do Litworowej! Zmora kursantów (z powodu Kobylarzowego Żlebu) i instruktorów (z powodu Skoruśniaka). Kobylarzowy Żleb jako cel wycieczki narciarskiej ma jednak swoje zalety. Długo zalega tam cień, a zimą mało kto tam idzie. Narciarzom się nie chce iść Skoruśniakiem, a piechurzy pocą się już na samą myśl o Żlebie. Moi lokalni informatorzy zarzekali się jednak, że tym razem warto, bo jest świetny śnieg. I mieli sto procent racji. Zjazd rozpocząłem nieco powyżej ścieżki do Litworowej; wszedłbym na Małołączniak, ale naprawdę nie miałem już czasu... Grzbiet wprawdzie był wywiany, ale nieco na stronę Doliny Litworowej narty prowadziły się już super. Potem do łańcuchów odcinek chwilami trochę czujny, ale i dużo po miękkim. To tu właśnie zaliczyłem małą kraksę. Łańcuchy były wystarczająco zaśnieżone, żeby zjechać na nartach. A ten fragment poniżej łańcuchów - może i krótki, ale czysta bajka. Oczywiście co było dalej, to już szkoda gadać... I tak był to bardzo dobry dzień, a raczej pół dnia; dokładnie w trzy godziny zrobiłem ok. 1060 m przewyższenia (i zjazdu, ma się rozumieć). Od Przysłopu aż do grani spotkałem pojedyncze osoby. Niebo niebieskie jak rzadko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Andrzej Gałecka, Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|13 03 2022}}&lt;br /&gt;
Po wczorajszej wyrypie należało się trochę wyluzować. Dołączył jeszcze Andrzej. Z Wisły Malinki a konkretnie z Rastoki przy przecudownej pogodzie podchodzimy leśnymi drogami, ścieżkami oraz na przełaj na Zielony Kopiec (1152). Stąd jeden z piękniejszych i urozmaiconych zjazdów w Beskidach. Początkowo rzadkim lasem, potem kawałek szlakiem a w końcu leśną drogą schodzącą doliną potoku aż do parkingu. 500 m deniwelacji i ok. 12 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: przez przełęcze Wysokich Tatr|Tomek Jaworski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Pawlas&amp;lt;/u&amp;gt;, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, ...|12 - 13 03 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był super: Start ze Starego Smokowca, następnie dolina Wielicka, Polski Grzebień, Rohatkę do Zbójnickiej Chaty - gdzie miał być nocleg. Następnie przejście przez Czerwoną Ławkę do Doliny Pięciu Stawów Spiskich i powrót do Starego Smokowca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyruszamy około 7.20 jesteśmy na parkingu. Szybkie przepaki, przebieranki i hasło wyjazdu - &amp;quot;zostaw&amp;quot;. Około 7.40 wyruszamy z parkingu w Starym Smokowcu. Chłopaki od razu narzucają ostre tępo. A ja z wywieszonym jęzorem staram się gonić. Podejście rozpoczynamy stokiem, następnie &amp;quot;sarnią ścieżką&amp;quot; dochodzimy do żółtego szlaku, którym kontynuujemy podejście do Śląskiego Domu. Pogoda jest przepiękna. Słońce mocno operuje. Cokolwiek byśmy na sobie nie mieli - to i tak będzie za dużo. Pod Śląskim Domem chwilę odpoczywamy, uzupełniamy wodę i ruszamy dalej w górę. Niestety przy podejściu na Próg Wielicki na zmrożonym &lt;br /&gt;
fragmencie wyjeżdża mi narta, wypina się, i jednocześnie odzywa się stara kontuzja. Po wyjściu na górę próbuję jeszcze się zreanimować. Dochodzę do chłopaków, którzy czekają na mnie i razem ruszamy dalej. Niestety, stan kolana się pogarsza - dalsza droga nie ma sensu i może jedynie narobić wszystkim kłopotów. Teren i droga powrotu są dość proste, a mój stan pozwala na samodzielny zjazd. Żegnam się z chłopakami, którzy kontynuują turę, a ja przepinam się i mniej więcej z wysokości zejścia &lt;br /&gt;
na &amp;quot;Wielicką Próbę&amp;quot; zjeżdżam w dół. Niestety szybko okazuje się, że z kolanem jest gorzej niż myślałem i lewoskręt praktycznie nie działa... Dojeżdżam do progu, który w międzyczasie   z wymrożonego zmienił się w wielką breję (mokry, bardzo ciężki śnieg). Nie chce ryzykować pogłębienia kontuzji i zjeżdżam lewostronnym liściem. Pod Śląskim Domem zatrzymuję się dając odpocząć kolanu, a sam w między czasie organizuję sobie nocleg w Starym Smokowcu. Dalej zjeżdżam mniej więcej droga &lt;br /&gt;
podejścia. Po drodze spotykam jeszcze naszych kolegów z SKTJ, którzy mają problem z śniegiem klejącym się do fok - pożyczam im smarowidło (mam nadzieję, że pomogło). Śniegi bardzo przyjemne, zjazd praktycznie płaski - więc i kolano wydala. Po powrocie udaję się od razu na nocleg. Wieczorem kontaktują się chłopaki, że dotarli do schroniska, mają nocleg i wszystko ok. Informują również, że nadprogramowo zrobili Świstowski szczyt i zgodnie z planem około 12.00 dnia następnego planują być w &lt;br /&gt;
Chacie Teryego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W niedzielę, po śniadaniu planuję jednak wybrać się na jakiś mały spacer. Pada na Schronisko Zamkowskiego - aby przy okazji sprawdzić chłopakom dolną część zjazdu. Wychodzę całkowicie na lekko (oczywiście z buta). Szybkim tempem docieram do schroniska, gdzie w ramach drugiego śniadania degustuję złocisty nektar :). Niestety znowu kolano daje o sobie znać, a więc przy zejściu się oszczędzam. Gdy docieram na Hrebieniok kontaktuje się z resztą ekipy. Okazuje się że są już poniżej &lt;br /&gt;
Chaty Teryego (przedtem zaliczyli jeszcze Lodową Przełęcz). Przekazuje im info o warunkach zjazdowych w dolnej części trasy i najlepszym wariancie a sam schodzę do Starego Smokowca. Na dole meldujemy się prawie równocześnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo kontuzji i tak wyjazd udany - może plan nie wykonany, ale przynajmniej udało się skorzystać z pogody i trochę poruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;b&amp;gt;Oto opis zasadniczej ekipy (zrobiony przez Łukasza Pawlasa)&amp;lt;/b&amp;gt;:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd 4:30 z Mikołowa. Parkujemy w Starym Smokowcu i z auta ruszamy o 7:45.Idziemy żółtym szlakiem do Śląskiego Domu i dalej doliną Wielicką na Polski Grzebień. Łukasza M. dopada niewyleczona kontuzja i podejmuje męską decyzję o odwrocie i poczekaniu na resztę ekipy do jutra. Po drodze na Polski Grzebień prawie nikogo nie spotykamy. Na drugą stronę przełęczy, ze względu na prawie całkowite wywianie śniegu, niestety nie dało się zjechać, więc schodzimy kilkadziesiąt metrów i dalej na nartach i z buta na Rohatkę. Z przełęczy zjeżdżamy na dno Dzikiej Kotlinki, gdzie udaje mi się namówić resztę na wejście na Światowy Szczyt. Ze względu na późniejszą już godzinę, zjazd tym razem po lekko zmrożonym i znacznie rozjeżdżonym stokiem aż do Zbójnickiej Chaty, gdzie udaje nam się zdobyć nocleg na glebie. W schronisku spotykamy znajomych krakusów, dzięki którym udaje nam się umilić czas aż do godziny ciszy nocnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego ranka ruszamy na Czerwoną Ławkę nie mogąc się nadziwić możliwościom narciarskim Słowackiej strony Tatr. Na przełęczy robi się ciasno, a od dwóch stron podchodzą kolejni, dlatego też oraz ze względu na dość zmrożony śnieg, decydujemy się na zejście kilkunastu metrów na rakach, skąd zjeżdżamy na dno Dolinki Lodowej.&lt;br /&gt;
Po raz kolejny muszę namawiać klubowych harpaganów na zdobycie dodatkowego przewyższenia, więc wchodzimy jeszcze na Lodową Przełęcz, skąd najlepszym zjazdem tego wyjazdu mkniemy aż do asfaltu w Starym Smokowcu.&lt;br /&gt;
Pogoda jak marzenie. Nie znam statystyk dotyczących deniwelacji itp. ale po otarciach na moich stopach musiało być tego trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drodze powrotnej chłopaki nie dają mi zasnąć i po raz kolejny muszę słuchać o emeryturach górniczych, przodkach, pokładach 501 i innych skarbkowych baśni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FHTR&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Dzień miał być piękny, ale wyjechać mogliśmy dosyć późno. Padł więc pomysł, żeby powtórzyć świetną wycieczkę z poprzedniej zimy. Moją ulubioną drogą wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca docieramy na Malinowską Skałę. Zjazd do doliny Potoku Malinowskiego kończymy tuż przed zachodem słońca. Śniegu nadal dużo i dobrego. Do źródełka spokojnie dało się dojechać na nartach. Około 580 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Kasprowa Niżnia|Iwona Pastuszka, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Żeńskie wyjście do Jaskini Kasprowej Niżniej. Zbiórka w Katowicach o godzinie 4:30. Ruszamy. Droga mija szybko - musiałyśmy się nagadać, bo dawno w takim składzie się nie widziałyśmy. Na miejscu okazuje się, że zimno jest zimniejsze niż miało być, maszerujemy szybko żeby się rozgrzać. Trochę rozgrzewa nas informacja, że bilety wstępu do parku znowu podrożały!!! (8zł!) Pod jaskinią dochodzi do nas ekipa kursowa z innego klubu. Szybko się przebieramy i biegniemy poręczować. Idzie nam sprawnie, aż do długiego korytarza, który jest zalany wodą. Zrzucamy nadmiar ubrań, pakujemy szczelnie do worów i przechodzimy na drugą stronę starając się nie myśleć o zimnie. Za wiszącym jeziorkiem woda na szczęście była zlewarowana i przechodzimy na sucho. Za Zapałkami trochę wspomagamy się opisem, ale pomimo to droga idzie nam sprawnie. Dochodzimy do Komory Gwieździstej, z niej dalej w kierunku Szczeliny. Nim do niej dotarłyśmy wybija godzina, którą wyznaczyłyśmy sobie na odwrót. Grzecznie zmieniamy kierunek i zaczynamy wycof. Tym razem woda w długim chodniku jest zimniejsza, za to na dworze już cieplej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fkasprowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Niżne Tatry - Kralova Hola|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Odludny teren, rzadko uczęszczany szlak z Liptowskiej Tepliczki na Kralovą Holę (1948) wskazywał 4,20 h podejścia. Na trasie nie spotkaliśmy żadnych turystów. Od pewnego momentu w ogóle nie przetarty. Najpierw dość nudne przejście doliną a potem ciekawy szlak lasem, kosówkami a na końcu otwartym terenem na &amp;quot;szklaną górę&amp;quot;. Partie szczytowe były wywiane i zalodzone. Przy trochę większym nachyleniu bez raków ani rusz. Kombinując zakosami udaje nam się wejść na szczyt. Pogoda była jednak cudowna. Pełni obaw co do zjazdu po lodowej powłoce ruszyliśmy w dół trochę innym wariantem. Kanty nart ledwo trzymały śniegu jednak zjazd wbrew obawom okazał się całkiem przyzwoity, a niżej wspaniały i to z pięknym widokiem na sąsiednie Wysokie Tatry. Z końcem dnia docieramy do auta. Dystans 25 km, 1170 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKralovaHola&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Totes Gebirge i Niskie Taury - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|4 - 6 03 2022}}&lt;br /&gt;
Myślałem, że uda się nam pojechać we czworo, ale ... temu coś wypadło, tamta się uszkodziła, a inny z kolei stwierdził, że na trzy dni to się nie opłaca. Wiedząc, że później długo nie będę miał możliwości pojechać w Alpy, postanowiłem wybrać się samemu. Tego typu format wymagał szczególnego doboru celów - bliskich i łatwych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek z parkingu w Polsterlucke (625) podchodzę do Prielschutzhausu (1420). Parkowanie w Hinterstoder jest jakimś tematem drażliwym; aby pozostawić samochód na dłużej należy udać się na odpowiedni parking za znakami i uiścić opłatę 15 EUR (do 7 dni). Teoretycznie można płacić kartą, a w praktyce znów przydały się zapasy monet. Narty zakładam po 20 minutach. Podejście szlakiem przez las na fokach jest dosyć trudne - i widzę, że krasowy charakter terenu i masa roślinności powodują, że zjazd pewnie będzie jeszcze trudniejszy. Po osiągnięciu chaty i odpoczynku ruszam jeszcze się domęczyć. W jakąś godzinę docieram na południowe zbocza szczytu Südliche Brotfall, na wysokość 1800. Widoczność znacznie się pogarsza, a i dzień powoli chyli się ku końcowi. Ponieważ jednak mam jeszcze siły, a śnieg jest świetny, zjeżdżam poniżej chaty, do wypłaszczenia na 1200 m. Dzięki temu odnajduję soft-shella, który najwyraźniej wypadł mi z plecaka na podejściu. Do schroniska docieram z powrotem jeszcze przed zmrokiem. W sumie wyszło mi tego dnia około 1400 m. W terenie nie spotkałem nikogo, ale pod wieczór, do nagrzanej już przeze mnie chaty dociera jeszcze trójka Czechów, a potem jeszcze niemieckojęzyczna para młodych ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę wychodzę o 8 rano. Moi współlokatorzy o tej porze jeszcze śpią, choć umawialiśmy się na wspólną pobudkę o siódmej. Niestety okna schronu zimowego są zasypane śniegiem a na dodatek zabite deskami, trzeba więc trochę więcej motywacji aby rano się wywlec z ciepłego śpiwora. Wszyscy w każdym razie mamy ten sam cel - Großer Priel (2515) - najwyższy szczyt gór Totes Gebirge. Do górnej krawędzi Kühkaru na 2200 idzie jak z płatka. Potem jest odcinek specjalny i aby dostać się na stromą przełęcz na 2320 trzeba zdjąć narty. Na szczęście jest bardzo korzystna, rzadko spotykana kombinacja warunków - miękki śnieg i I stopień zagrożenia lawinowego! Powyżej przełęczy droga prowadzi granią. Tu śnieg jest wywiany, choć nadal w wielu miejscach puszysty. Niestety chmury schodzą w dół i widoczność spada. Do tego wieje mroźny wiatr, a na wysokości 2460 grań poważnieje. Robi się wąsko. Trzeba by wyciągnąć raki i czekan, a ze szczytu tonącego we mgle i tak nie zjedzie się na nartach. Dochodzę do wniosku, że sprawy stały się trochę zbyt poważne jak na solowe wyjście i zawracam. Stromy odcinek z przełęczy 2320 jest niemal cały &amp;quot;zjeżdżalny&amp;quot;, ale i tu postanawiam nie ryzykować przemykania się samemu miedzy skałami i schodzę w rakach. Dalej jest już prawie przyjemnie, gdyby nie schodząca coraz niżej gesta mgła. Da się zsuwać, ale przyjemności ze zjazdu nie ma. Na ok. 2000 przystaję na 15 minut i czekam na poprawę sytuacji. Na szczęście na krótką, wystarczającą chwilę pojawia się okno umożliwiające mi w miarę przyjemny zjazd do chatki. Błyskawicznie zbieram pozostawione tam manatki i zjeżdżam do znanego mi z poprzedniego dnia wypłaszczenia na 1200 m. Do tego momentu jest łatwo. Dalej to już droga przez mękę. Wąskie żleby, turniczki między którymi się trzeba mieścić, masa krzaków ... Wszystko z ciężkim plecakiem. Trochę niosę narty, ale szczerze mówiąc, powinienem odpuścić jeszcze bardziej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do auta docieram ok. 13:30. Zahaczając po drodze o Billę, przenoszę się do miejscowości Hohentauern. Z parkingu w &amp;quot;centrum&amp;quot; podchodzę do Edelrautehütte, zlokalizowanej na wysokości 1706 m. Co ciekawe, do chatki prowadzi całorocznie odśnieżana, płatna droga. Jest ona jednak utrzymana na biało i oficjalnie trzeba mieć na nią łańcuchy - których akurat nie miałem - więc zdecydowałem się na podejście piechotą. Przy pomocy znaków drogowych gmina próbowała mi wyjaśnić, że wybudowano nową drogę do parkingu, ale połapałem się w tym dopiero następnego dnia. Zaparkowałem więc w &amp;quot;centrum&amp;quot; wioski, co dodało mi jakieś 50 m i 15 minut do nominalnie 500-metrowego podejścia. Do popularnej i obsadzonej obsługą chatki docieram przed piątą. Nocleg z wyżywieniem kosztował mnie oczywiście znacznie więcej niż noc w chatce samoobsługowej ... ale jedzenie pod nos i piwo bezalkoholowe bardzo pomogły mi się zregenerować po 1600-metrowym dniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Schronisko było obłożone, ale nie do granic możliwości. Wieczorem na sali oprócz mnie konsumowała zastanawiająca grupa około 12 kobiet, trzy młode dziewczyny, trzech (innych) Czechów i czterodzietna rodzina. Ale w osiemnastoosobowej sali spałem tylko ja i Czesi ... którzy przez cały czas byli zresztą przekonani, że jestem Niemcem. Rano ruszam o ósmej jako pierwszy, natychmiast po śniadaniu. Najwyraźniej tylko mi się aż tak spieszyło. Po godzinie i czterdziestu minutach docieram na najwyższy w okolicy wierzchołek Großer Bösenstein (2448). Ostatnie 100 m wywianej grani aż do krzyża na szczycie przychodzi mi pokonać piechotą tam i z powrotem. Ale od przełęczy (znów 2320) czeka na mnie absolutnie fantastyczny zjazd. Znaczną część drogi do schroniska przebiega w puchu, w wielu miejscach nienaruszonym. Błyskawicznie zgarniam rzeczy z chatki i kontynuuję zjazd do parkingu, który również jest bardzo przyjemny - w rzadkim lesie i po miękkim śniegu. O 11:00 docieram do samochodu i jeszcze przed zmrokiem docieram z powrotem do Katowic. Ten dzień dodał do statystyk kolejne 800 m. W sumie wyszło więc 3,8 km w trzy dni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Łukasz Piskorek|06 03 2022}}&lt;br /&gt;
Klasyczna Czarna, wyjście dwuosobowe na dwie liny i 7 karabinków. Podejście zimowe, po udeptanych, aczkolwiek lekko przysypanych śladach. Łukasz nadał tempo, choć czasem, kiedy zwijał linę udawało mi się go wyprzedzić i wpiąć kilka karabinków. Do rekordu było daleko, ale zeszliśmy poniżej 6h. Zlotówka skuta lodem, a lodowe stalagmity i polewy znajdowały się jeszcze na końcu sali Ewy i Hanki. W drodze powrotnej piękne zimowe widoki, mało ludzi i przepyszny zjazd na worze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjecia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Romanka i Rysianka na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia &amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy|05 03 2022}}&lt;br /&gt;
Zaparkowaliśmy na znanym parkingu, gdzie potok Cebulowy wpływa do Sopotni. Tym razem kierujemy się na zbocza Romanki. Podchodzimy na przełaj, przy okazji odkrywając piękne tereny. Nie spotykamy nikogo, nie licząc psa. Zamiast wprost na Romankę docieramy na Majcherkową. Poźniej tradycyjnie szlakiem kierujemy się na Romankę i dalej na Rysiankę, gdzie spotykamy dość dużo turystów. Po wizycie w schronisku udajemy się w stronę Pilska. Niestety dosć późna godzina wymusza na nas zmianę decyzji, co okazało się później bardzo dobrym pomysłem. Postanawiamy zjeżdzać z Palenicy w kierunku Polany Cudzichowej, następnie bajecznym lasem w dół i poźniej wzdłuż potoku (chyba odnoga potoku Cebulowego). Trasa zjazdu okazała się świetna, piękny zjazd w idealnym puchu, sama radość. Uznaliśmy to za odkrycie sezonu i fajną alternatywę dla klasycznego zjazdu Potokiem Cebulowym. Suma podejść wyszła nam około 1000 m i 13 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - skiturowa wycieczka na Trzydniowiański Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, ...|27 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po akcji w jaskini trochę mięśnie bolały lecz pogoda była piękna więc grzechem byłoby nie pójść w góry. Z Kir przez dol. Kościeliską na Ornak (Łukasz w jaskini stłukł kolano więc wyjście kończy przy schronisku) i dalej na Iwaniacką Przełęcz.  Stąd zjazd do dol. Chochołowskiej w przepysznym puchu. Z Chochołowskiej podejście pierwszym czerwonym szlakiem na Trzydniowiański Wierch. Od razu widać było, że warun jest po prostu boski. Na grani wprawdzie było wywiane (na ostatnim podejściu założyłem nawet raki) lecz i tak nie zmieniało to wiele postaci rzeczy. Zjazd mniej więcej drogą podejścia lecz po nietkniętym puchu, który w zasadzie nie powodował oporu dla nart. Po stromych zboczach po prostu się spływało w rozkosznym poczuciu &amp;quot;nieważkości&amp;quot;. Z Chochołowskiej jeszcze na koniec czarnym szlakiem podejście pod Diabliniec i zjazd dol. Lejową do Kir. 1842 m deniwelacji i 27 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trasa: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Ftrasa.jpg&amp;amp;startat= , &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profil: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Fprofil.png&amp;amp;startat=&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Iwona Pastuszka|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
Idziemy z Iwoną do Zimnej. Zdecydowałyśmy, że nie chcemy towarzyszyć naszym kursantom, żeby móc się bardziej zmęczyć i samodzielnie wspinać oraz poręczować. W drodze do jaskini Towarzyszymy Rysiowi i kursantom z myślą, że wyprzedzimy ich w przebieraniu i pójdziemy przodem. Niestety! Przed nami wchodzi do jaskini ekipa kursowa z innego klubu, przez co znajdujemy się w ,,potrzasku” nie jesteśmy w stanie ani wyprzedzić, ani nie możemy się zbytnio ociągać bo za plecami słychać głosy ,,naszych”. Pod Progiem Wantowym idziemy zwiedzać Salę Gotycką i zerkamy do Syfonu Zwolińskiego. Liczymy, że uda nam się wyminąć ekipę idąc obejściem Czarnego komina. Przeliczyłyśmy się i dochodzimy do ekipy przed nami kiedy już wspinają Szklany Prożek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I już miałyśmy po raz kolejny czekać w kolejce za kursem, ale szybka reakcja Iwony i wspólny spręż sprawiły, że udaje nam się uciec wspinając Beczkę w ekspresowym tempie. Wymieniamy się na kolejnych wspinaczkach prowadzeniem. Jeszcze w okolicach Chatki minięta ekipa depcze nam po piętach, ale dalej idziemy już same. I tak do końca. Kończymy razem z kursantami już po ciemku. Spod jaskini ruszamy przodem, żeby Iwona mogła jak najszybciej ruszyć w drogę do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/zimna2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ryszard Widuch, Damian Szołtysik, Tomasz Hansel, Lukasz Mazurek, Asia Przymus i Iwona Pastuszka szły w inne partie jaskini|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne w tym sezonie wyście kursowe do jednej z jaskiń zimowych odbyło się w sobotę 26 lutego. Tym razem w planie była Jaskinia Zimna i dotarcie do Chatki. Z bazy noclegowej wyruszyliśmy chwile po 8 rano i sprawnym krokiem przez dolinę Kościeliska dotarliśmy w okolice otworu. Na miejscu spotkaliśmy się z inna ekipa grotołazów, która właśnie kończyła przebierać się i wchodziła do jaskini tuż przed nami. Do jaskini weszliśmy chwile po 10 i bardzo sprawnie przemieszczaliśmy się przez różnej wielkości korytarze i szczeliny. Mijając Sale z Przepływem, a później Jeziorko z Zakrętem padały dwukrotnie pytania: „czy to już Ponor?”, za trzecim razem Rysiek w końcu już potwierdził tak to jest Ponor. Na nasze szczęście Ponor był drożny i obyło się bez brodzenia w wodzie. Niemniej jednak przebrnięcie przez zalane korytarze skutkowało tym, że po kolana byliśmy już w błocie. Nie dziwi więc nazwa pierwszego progu jaki napotkaliśmy. Trochę liczyliśmy że ekipa przed nami zostawi liny ułatwiając nam trochę zadanie jednak przez cala trasę de-poręczowali wszystko za sobą zmuszając nas do pokonania wszystkiego samemu. Błotny próg na ochotnika próbował przejść Lukasz, jednak bardzo szybko się poddał. W mgnieniu oka do akcji ruszył Rysiek, brawurowo pokonując Błotny Próg „metoda tradycyjna”, umożliwiając tym samym bezpieczne przejście dla kursantów. Do kolejnych wspinaczek przez Próg Wantowy na poziomie IV i Czarny komin (na poziomie V+) prawie „na ochotnika” wytypowaliśmy Tomka. Mimo jego dużego doświadczenia wspinaczkowego Tomka, dało się słyszeć kilka niecenzuralnych słów podkreślających poziom trudności wspinaczki. W między czasie jeszcze przed Progiem Wantowym Daniel udał się na zwiedzanie w stronę Syfonu Zwolińskich aż do momentu, w którym woda w gumiakach osiągnęła poziom alarmowy. Beczkę udało się pokonać całkiem sprawnie, w Białym Kominie ominęło nas poręczowanie, bo użyliśmy liny, która jest tam na stałe. Ostatnia wspinaczkę tego dnia poprzez Biały Komin również przekazaliśmy Tomkowi. Ostatni odcinek tuz przed Chatka zaporęczował Daniel wymijając się w tym momencie z powracającą ekipa grotołazów, która szła przed nami. Do Chatki dotarliśmy ok godziny 15:30, po chwili odpoczynku zebraliśmy się w drogę powrotna. Wszystkie liny powrotne de-poręczowaRysiek z Damianem. Wyjście z jaskini nastąpiło o godzinie 18:30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na bazie czekała nas przykra wiadomość. Zmarła pani Krystyna Glista, u której często &amp;quot;bazowaliśmy&amp;quot; przez szereg lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZimna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), pies Kawa, w czwartek również pies Draka|24 - 26 02 2022}}&lt;br /&gt;
W bardzo słoneczny czwartek z dwoma psami wychodzimy na Duże Jasło (1153). Na szczycie wietrznie. Zjeżdżamy grzbietem w kierunku Szczawnika, a następnie do doliny potoku Pod Boweniem. Zjazd pyszny, w dużej mierze po przybyłym poprzedniego dnia puchu. Psy lubią ganiać za narciarzami po lesie, ale trzeba robić im przystanki dla złapania tchu. W sumie 480 m deniwelacji. Na trasie spotkaliśmy dwoje piechurów i dwóch drwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek samotnie odbywam wycieczkę inspirowaną trasą tegorocznego Pucharu Połonin. Najpierw trawersuję ze Strzebowisk drogą rowerową, następnie podchodzę na grzbiet nieco na zachód od wierzchołka Fereczatej. Stąd zjeżdżam do doliny potoku Bystrego, po czym zakładam foki i wchodzę z powrotem na grzbiet, na Duże Jasło. Dalej zjeżdżam sprawdzoną trasą, jak poprzedniego dnia. Śnieg już nieco cięższy, ale nadal bardzo przyjemny. Wyszło niecałe 900 m przewyższenia. Nad głową przez cały dzień posępne chmury. Na trasie nie spotkałem nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę przed powrotem do domu wypuszczamy się na szybką wycieczkę z Jaworzca na północne zbocza doliny potoku Kobylskiego. Razem z Olą i Kawą wychodzimy na nienazwaną przełęcz w grzbiecie odchodzącym na zachód z Wysokiego Berda. Mimo północnej wystawy, śniegu w lesie jest dosyć mało. Na zjeździe miejscami walczymy ze zmrożonym podkładem i z gęstym poszyciem. Co ciekawe, jedyny upadek miał miejsce podczas wypinania się z nart. Deniwelacja raptem 350 m, ale to też był dobry dzień. Zażyliśmy słońca. Po drodze nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Lipowska i Rysianka + Magurka Wilkowicka|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurekk&amp;lt;/u&amp;gt; + + różne osoby towarzyszące na różnych etapach|19 - 20 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z możliwości załapania się na nocleg w schronisku na Hali Lipowskiej, rezerwuję go z rana. Zachęcają prognozy przewidujące solidny opad następnego dnia. Mam zamiar dotrzeć jak najszybciej. Być może uda się oddać jakieś kontrolne zjazdy. Niestety proza życia codziennego zajmuje zbyt dużo czasu. Na parking w Złatnej Hucie docieram około 18.00. Szybkie klejenie fok, przebieranie i start. Tuż po starcie zaczyna bardzo mocno wiać. Chcąc uniknąć &amp;quot;latających&amp;quot; drzew zmieniam &lt;br /&gt;
plan na podejście i idę nie szlakami tylko przecinkami i polanami mniej więcej równolegle do żółtego szlaku. Na górze wieje mniej, wiec zbliżam się a na koniec dołączam do szlaku niebieskiego. W między czasie dokładnie przyglądam się warunkom na polanach i w lasach. A dobrze nie jest. Betony, lodoszreń, szreń łamliwa. Wszystkiego po trochę. Nie wygląda to dobrze. Po około 1h podejścia melduję się w schronisku. Na szczęście bufet jeszcze działa (jak się później okazało wyjątkowo długo &lt;br /&gt;
tego dnia) a więc udaje się załapać na pierogi i złocisty nektar. Po zadomowieniu się w pokoju, siedzimy na posiadówie w jadalni tocząc debaty o planach na następny dzień. Ja akurat takowego nie mam. Założenie jest jedno - dużo zjeżdżania, mało chodzenia. Na spoczynek udajemy się około północy. Z częścią współlokatorów decydujemy się wstać wcześniej i udać się bejrzeć wschód słońca - najlepiej z Hali Rysianka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20.02.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Godzina 6 minut 30, kiedy pobudka zabrzmiała... Jakoś nikomu nie chce się wstać na ten wschód. Wszyscy zgodnie twierdzą, że pogoda kiepska, że widoków nie ma. Ale skoro już wstałem - postanawiam skorzystać z dnia od samego rana. Wskakuje w schroniskowy dresik, skiturowe buty i postanawiam sprawdzić tą kiepską pogodę. Dołącza do mnie Agnieszka z Poznania. Szybkim tempem (z buta) udajemy się na Rysiankę. Pogoda okazuje się piękna, a wschód nad wyraz ładny. Zadowoleni, że jednak ruszyliśmy się wracamy do schroniska na śniadanie, bogatsi o kilka niezłych fotek tego zjawiskowego wschodu. Niestety opadu - dla którego tak naprawdę tu przyszedłem dalej nie ma. Zaczynam myśleć nad planem B. W między czasie czekając na śniadanie. Aż tu nagle zaczyna się. To prawdziwy śnieżny armagedon. Kładzie, aż miło. Śniegu przybywa w oczach. Gdy wszyscy boją się warunków (niestety poruszają się pieszo) i uciekają jak najszybciej, ja odkładam wyjście do koło 9.30. Pierwszym celem jest &lt;br /&gt;
Rysianka - szczyt. Warun podejściowy bardzo dobry, szybka przepinka do zjazdu i odpalam pierwszy zjazd najpierw halą, później rynną w stronę Sopotni. Warunki może nie idealne ale co najmniej bardzo dobre. Zakładam pierwszą linię. Zjeżdżam do połowy rynny - czyli najlepszy fragment tego zjazdu. Szybko przepinam się do podejścia i szybkim tempem udaję się z powrotem na górę. Tym razem odpuszczam szczyt. W między czasie wiatr bardzo się wzmógł. Szkoda jednak tak dobrego warunu. Błyskawicznie &lt;br /&gt;
przepinam się więc do zjazdu. Tym razem pada na zjazd w stronę Złatnej. Ten fragment Hali znam najlepiej, więc dobrze wiem jak wybrać linię zjazdu, żeby jechać w pięknym nawianym puchu, z dala od przewianych lodowych poletek. Zjazd jest piękny. Niemal idealny. Śnieg chyba najlepszy w tym roku! Udaję się wyrzucić spod nart kilka firan. Zjeżdżam halę i fragment lasu - dalej nie ma sensu męczyć. Ponowna przepinka i w górę na Rysianke. Wiatr dalej szaleje, a ja już trochę zmęczony postanawiam wrzucić do organizmu trochę kofeiny. Więc robię sobie małą przerwę w schronisku. Niestety mój czas szybko się kończy. Trzeba zjeżdżać do Złatnej. Tu zostawiłem sobie perełkę na deser. Zjeżdżam Halę Lipowską, dalej słupami i lasem. Ten zjazd to bajka. puch, nawiane prawie metrowe dropy. Stawiam kilka potężnych firan. W lesie trochę mało śniegu na wylodzonym podkładzie. Poruszam się więc troszkę bardziej zachowawczo (niestety zjeżdżam samotnie). Odpuszczam więc dwie nastromione ścianki na rzecz bardziej wypłaszczonych wariantów. Wkrótce docieram do pożarówki i Łąk w Złatnej. Niestety widać tam duże działania związane ze zrywką. Nie chcę ryzykować, zwłaszcza, że po ostatniej odwilży na dole śniegu nie ma aż tak dużo. Wybieram więc wariant klasyczny czyli do mostka i końcówkę zjeżdżam czarnym szlakiem. |To był chyba najprzyjemniejszy zjazd tego sezonu. Oj gdyby było +10cm świeżego śniegu w lesie to było by bajecznie. Na dole szybko się przebieram i udaję się do Bielska Białej na obiadową pizzę ze znajomą. Pizza zjedzona - czas więc troszkę ją spalić. Zabieramy więc psa Szrotkę i udajemy się na Magurkę Wilkowicką. Podejście szybkie od Przełęczy Przegibek. Śniegu zostały śladowe ilości. Jednak podejście śliskie, mocno wylodzone. Podchodzimy pożarówkami i stokówkami. Na górze jesteśmy tuż przed zachodem słońca. Nie wchodzimy do schroniska tylko szybkim tempem schodzimy w dół. Tym razem wybieramy zejście niebieskim szlakiem. Szybka akcja - pomimo, że tempo wycieczki było raczej spacerowe. To był zdecydowanie dobry weekend.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FLipowska%2BMagurka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|PORTUGALIA: Wspinaczka w rejonie Rocha da Pena|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|18 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skalny mur w południowej Portugali w prowincji Algarve umożliwia jednowyciągowe wspinaczki sportowe na sporej ilości dobrze obitych dróg. Robimy 10 dróg w przedziale od V+ do VI.2 Rejon piękny z widokami na morze. Ludzi brak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Rysianka + Lipowska|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 8 os. tow.|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa, a więc czas na tradycyjną skiturową grupówkę. Tym razem pada na Rysiankę i Lipowską. Z parkingu w Złatnej Hucie startujemy około 19. Tym razem podchodzimy bezpośrednio na Halę Rysianka czarnym szlakiem. Pogoda dość dobra. Bardzo ciepło. Na górze po mimo alertów wiatr znośny. Docieramy do schroniska i zaglądamy do środka aby coś przekąsić. Następnie udajemy się na Halę Lipowską. Mijamy schronisko i udajemy się pod wyciąg. Tu przepinka do zjazdu. Jedziemy najpierw wzdłuż starego &lt;br /&gt;
wyciągu, następnie na wprost lasem. Przecinamy niebieski szlak i wzdłuż potoku dojeżdżamy do porażówki, którą (miejscami oczywiście skracając drogę przez łąki ) dojeżdżamy do czarnego szlaku na wysokości mostku. Warunki śniegowe do zjazdu grubo średnie. Na górze mocno zmarznięty śnieg, później kawałek cukrów, a na koniec ciężkie mokre śniegi, mocno łapiący. Przyjemność ze zjazdu jedynie mieli Ci, którzy mieli narty 100+ pod butem. Tura ciekawa, pogoda dopisała. Jazda w bukowych laskach po nocy zawsze na plus. Mam nadzieję, że śniegi się jeszcze długo utrzymają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRysianka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mały Szlak Beskidzki|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ...|10 - 14 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. in. trójkowe zagrożenie lawinowe w Tatrach i konkretne opady śniegu w Beskidach (po drodze było jednak ocieplenie) nasunęły plan narciarskiego przejścia tzw. Małego Szlaku Beskidzkiego (MSB). Szlak ten wiedzie wierzchowinami Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego. Wysokości niewielkie bo najwyższy punkt to 1022 m (Luboń) lecz w kilku miejscach zejścia do dolin rzecznych zwiększają całą deniwelację. Przejście z Bielska Białej Straconki do Rabki Zaryte zajęło 5 dni. Pokrywa śnieżna bardzo niejednolita lub całkowity jej brak. W Beskidzie Małym śniegu dość sporo zwłaszcza w górnych partiach więc przejście typowo narciarskie. Beskid Makowski to tragedia z śniegiem co przekładało się na niesienie nart. Tylko kilka zjazdów po zlodowaciałym śniegu lecz też całkiem fajny zjazd z Lubomira. Beskid Wyspowy to głównie zeskorupiały, twardy śnieg więc narty także użyte tylko do zjazdów. Fajne i dość emocjonujące zjazdy były z Lubogoszcza do Mszanej Dol. i z Lubonia do Rabki. Przebyty dystans to 141 km i 6160 m deniwelacji. Pogoda generalnie nie zbyt zimowa. Pochmurno, raz nawet deszczowo ale również 3 dni ze słońcem przy małym minusie. Na pewno przy większych śniegach szlak warty uwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMSB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Redykalny Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda super. Miało wiać ale nie wiało. Pełne słońce. Zacząłem w Złatnej niebieskim szlakiem kierunek na Hale Lipowską. Wybrałem ten szlak bo jest mało przechodzony, dość długi, pięknie widokowy i tak też było. Spotkałem po drodze 2 turystów. Szedłem sam, swoim tempem, sam z moimi myślami. Wszystkie piękne widoki były tylko dla mnie, ja sam, śnieg, narty i góry. Co może być piękniejsze. I tak przez kilka godzin. Nie wchodziłem do schroniska. Gdy doszedłem na grań do Hali Lipowskiej i żółtego szlaku skręciłem w lewo  - kierunek na Boraczy Wierch. Dalej do Radykalnego Wierchu a tam kończy się dla mnie grań. Tam zaczynam zjazd do dołu doliny. Trzeba się już trochę pośpieszyć, słońce zaczyna zachodzić a chciałbym zjechać jeszcze za dnia.  Gdy byłem na Zapolance zrobiło się całkiem ciemno, a tam bez szlaku zjechałem do samochodu gdzie 7 godzin temu zacząłem wycieczkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRedykalnyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; i Kacper C. (WKTJ)|12 - 13 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnie próby wyjścia do jaskini były zakłócane przez decyzje administracyjne wydawane przez stosowne organy państwa na kolejnych naszych klubowiczów, w tym również na mnie. W związku z czym bezowocnie mijały kolejne weekendy. W między czasie udało się skontaktować z wyprawowym kolegą, któremu obiecałem pomoc w reporęczu/deporęczu zdeponowanych w jaskini Miętusiej lin, które pozostały w jaskini po odcięciu ich przez zalany z powodu odwilży Wiszący Syfonik. Postanowiliśmy urozmaicić akcję o biwak w jaskini, co było też wymuszone późnym wyjazdem Kacpra z Poznania (albo chcieliśmy zaoszczędzić na noclegu u Gaździny, typowe poznańskie podejście ;) ). Po odebraniu Kacpra z dworca PKP w Katowicach i dojeździe do Kir, docieramy ok. 23 pod otwór Miętusiej, a w samej jaskini meldujemy się 30 min później. Do Błotnych Zamków docieramy przed 1 w nocy i zastanawiamy się do co robić, czy próbować zrobić Wielkie Kominy, czy zakładać nasz biwak. Pora była już późna, percepcja z każdą minutą gorsza, to rozsądnie było się najpierw przespać. Biwak rozbiliśmy w Błotnych Zamkach na jedynej płaskiej platformie pomiędzy Kominami a Prożkiem Beaty, która była idealna pod mój namiot - klasyczne dwuosobowe iglo. Zasnęliśmy po 2 w nocy i wstaliśmy 6h później. Po śniadaniu i porannej toalecie zawitaliśmy na dnie Wlk. Kominów (byłem w nich pierwszy raz, bo na kursowym wyjściu było zdecydowanie więcej wody, a na dworze temperatura ok. -25C i podjęliśmy kolegialną decyzję, aby się wtedy nie moczyć lub jednoosobowo taką decyzję podjął Instruktor - nie pamiętam;) ). Następnie po spakowaniu klamotów do worów, ruszyliśmy w stronę wyjścia, zbierając po kolei liny Kacpra. Po drodze w Kaskadach mijamy ekipę z Krakowa. Idzie w miarę sprawnie, tylko w Rurze więcej trzeba było się napocić, pomimo tego, że Kacper dał mi fory i nierówno podzielił liny pomiędzy nas. Na zewnątrz jesteśmy po 14. Po przepakowaniu i przebraniu się wyruszamy do auta. W dolinie tłumy, co nie było dziwnym zjawiskiem, bo pogoda była cudna w ten weekend.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Kasprowa Niżna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Bzdęga, Tomasz Hansel, Monika Morzyńska, Daniel Jankowski, Ryszard Widuch, Łukasz Piskorek|12 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjście kursowe. Jaskinia leży blisko. Sprzętu trzeba niewiele. To też tym razem kursanci zebrali się silnym składem. Sprawny dojazd. Krótkie dojście w dobrych warunkach śniegowych. Po chwili całą ekipą meldujemy się pod otworem jaskini. Przebieramy się w środku i po chwili ruszamy w głąb. totalnie suche najniższe miejsce korytarza wlotowego dobrze rokuje. Całość idzie nad wyraz sprawnie. Szybko docieramy do Gniazda Złotej Kaczki - jest sucho. W Długim Chodniku jest woda - ale tylko do kolan - więc obywa się tylko na zdjęciu skarpet i  przechodzimy bez zbędnych kąpieli. Ostatecznie kursanci docierają do Zapałek. Po krótkim zwiedzaniu wracamy. Powrót również bardzo sprawny. W dobrych nastrojach meldujemy się około 15 przy samochodach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKasprowaNizna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Wiślańska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śniegu moc. Doliną Kameszniczanki od leśniczówki Na Golechowce startujemy w głębokich śniegach. Wkrótce słoneczny pejzaż zmienia się w stosowną do pory roku kurniawę. Nie przetartymi ostępami po pokonaniu strumienia wydostaliśmy się na grzbiet wyprowadzający na szczyt Magurki Wiślańskiej (1140). Smagani śniegiem szybko śmigamy w dół w lekko zsiadłym puchu. Zjazd piękny aż do doliny. Niżej temperatura oscylowała około zera więc na ostatnich metrach kleił mi się śnieg do nart ale to szczegół nie zmieniający wrażenia pięknej skitury. Deniwelacja - 565 m, dyst. - 10 km w śnieżycy i głębokim śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/MagurkaWislanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, os. tow.|06 02 2022}}&lt;br /&gt;
Takich warunków na skitur w Beskidzie Śląskim się nie odpuszcza. Startujemy od Hotelu Zimnik i podchodzimy niebieskim szlakiem do schroniska. Śniegu niesamowicie dużo. Niestety wiatr okazał się bezlitosny-jego porywy niemalże przewracają mnie na podejściu. Wyziębnięci docieramy do schroniska tuż po 10. Zjazd w puchu to marzenie i nawet wiatr już mi nie przeszkadza. Końcowy odcinek już troszkę gorszy ale i tak zaliczam ten wyjazd do bardzo udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski, os. tow.|04 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy postanawiamy zrobić krótkie wyjście kondycyjne. Pada ma Malinowską Skałę. Tym razem planujemy podejść od strony Ostrego. Parkujemy w dolinie Zimnika. Zapinamy narty i najpierw asfaltem, następnie pożarówkami, później stokówkami a na końcu totalnie na azymut docieramy na szczyt Malinowskiej Skały. Do podejścia warunki bardzo dobrze. Śniegu kupę (w niektórych miejscach wchodziły całe kijki). Na grani i szczycie bardzo silny wiatr. Do przepinki zjeżdżamy więc kilka metrów poniżej, aby schować się za świerkiem. Po przepince zjeżdżamy najpierw do żółtego szlaku, następnie wzdłuż niego dojeżdżamy do ruin, gdzie odbijamy w lewo na stokówkami, a następnie pożarówkami zjeżdżamy do asfaltu, by ostatni odcinek przełyżwować do samochodu. Zjazd totalnie bez emocji (można było usnąć). Śniegi na samej górze bardzo przyjemne, z każdym metrem w dół jednak coraz bardziej mokre i ciężkie. Wypad totalnie kondycyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|30 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcony wczorajszym warunem rzucam propozycję turowania Bartkowi. Jest decyzja pozytywna. A więc w niedzielę nieco później wyjeżdżamy w stronę Korbielowa. Prognozowany silny wiatr nas nie zniechęca. Szybko się przebieramy i ruszamy w górę. Niemal już tradycyjnie wybieramy podejście przez Byka i Solisko. Niemal od razu podejmujemy decyzję, że odpuszczamy szczyt, a nawet nie będziemy wychylać nosa z lasu. tak więc dochodzimy przez Solisko do czerwonego szlaku. Warunki śniegowe doskonałe. Cały czas pada śnieg. Ślady są zasypywane w tempie błyskawicznym. My udajemy się bezpośrednio w górę na granicę lasu. Kiedy docierają do nas coraz mocniejsze podmuchy postanawiamy się przepiąć do zjazdu. W bardzo głębokim, świeżym śniegu, leżącym na solidnym podkładzie zjeżdżamy do podnóży Soliska. Tu przepinamy się do podejścia. Kolejnym celem jest Hala Miziowa. Niestety przekraczając ostatnie żeberko schodzące z Pilska uderzają w nas tak mocne podmuch, że postanawiamy zawrócić. Tu najpierw zjeżdżamy na fokach, następnie w dogodnym miejscu dokonujemy kolejnej przepinki do zjazdu. Tym razem objeżdżając Solisko zjeżdżamy mniej więcej droga naszego podejścia, by po chwili odbić mocno w prawo. Teraz dość stromym i szybkim zjazdem mniej więcej z lewej strony Potoku Glinne zjeżdżamy do Jaworzyny. tu niestety po dotarciu do drogi kolejna przepinka i tym razem poboczem drogi 945 udajemy się w stronę Korbielowa. Na obrzeżach Korbielowa odbijamy w lewo i wzdłuż stoków &lt;br /&gt;
obchodzimy z lewej strony lasek, później przez polankę i jeszcze kilka metrów zjazdu na fokach drogą i jesteśmy na parkingu - skąd startowaliśmy. Wypad bardzo udany. Warunki rewelacyjne i jedne z najlepszych zjazdów tej zimy w pięknym białym, świeżym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Hala Lipowska| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + (os. tow.)|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotnie popołudnie udajemy się do Złatnej celem podziałania skiturowego w regionie i biwaku. Ogólnie mamy zostać na dwa dni i zrobić tyle, na ile starczy sił. W drodze decydujemy, że biwakujemy na dole. Po przyjeździe robimy więc szybki przepak, alby pierwsze i ostatnie podejście tego dnia zrobić jak najbardziej na lekko. Nasz linia &lt;br /&gt;
podejścia to esencja tego wyjazdu. Udajemy się na wprost,  wzdłuż (a właściwie wręcz korytem) potoku. Nie raz musieliśmy przekraczać potok to na jedną, to na druga stronę. Śniegu mnóstwo. Przeprawy ułatwiają śnieżne mostki, z których ochoczo korzystamy. Dość szybko zdobywamy wysokość. W końcu docieramy do najwyższej drogi pożarowej. Drogą tą dochodzimy do słupów, wzdłuż których udajemy się  przez Halę Lipowską. W końcu docieramy do starego wyciągu i wzdłuż niego do szlaku żółtego i niebieskiego. Stąd już tylko chwila i jesteśmy w schronisku. Tu przy gorącej czekoladzie i złocistym nektarze prosto z cieszyńskiego browaru omawiamy plan na dzień następny. Tak mija nam około półtorej godziny. W końcu przyszedł czas, aby zjechać na biwak. Wybieramy zjazd wzdłuż niebieskiego szlaku aż do żółtego, by na koniec dojechać do szlaku czarnego i nim dotrzeć na parking - gdzie mieliśmy spędzić noc. Niestety &lt;br /&gt;
już po kilku metrach staje się rzecz najgorsza. Koledze rozpada się jedno wiązanie. Na szczęście tylko tył. Wiemy już, że tym samym nasz biwak właśnie się skończył.  Na szczęście dopadały ogromne ilości śniegu, co strasznie spowalnia zjazd, ale dzięki temu udaje nam się bezpiecznie zjechać na dół. Właściwie to cały zjazd wykonujemy na &lt;br /&gt;
wprost. Skręcamy jedynie aby wyminąć dość nie licznie wysiepujące przeszkody.  Warunki zjazdowe bardzo dobre. Śniegu wręcz za duże. Po dotarciu na parking nie pozostało nic innego jak spakować sprzęt i wrócić do domów. Szkoda bo warun perfekcyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Radziechowska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę opóźniony start z Lipowej (zakopaliśmy się samochodem na parkingu) doliną Leśnianki a potem bez szlaku boczną dolinką na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108). 560 m deniwelacji lecz od doliny w zupełnie nieprzetartym terenie a śniegu było dużo. Pogoda nie zła. Ludzi po za szlakiem nie spotkaliśmy żadnych. Zjazd przepiękny bo w cudownym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMagurkaRadziechowska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia na Tomaszówkach Górnych oraz Jaskinia Biała Dziupla|Emil Stępniak, Ania Drzewicz (SKTJ), Jakub Kaprykowski (niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|28 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był prosty. Po pracy jedziemy zwiedzić jaskinię Biała Dziupla. Spotykamy się na parkingu pod Łabajową i po przebraniu i spakowaniu wesołą gromadką udajemy się w kierunku Tomaszówek Górnych. Na miejscu rozpoczynamy poszukiwania otworu. Jest ciemno, a nie chcąc drażnić miejscowej ludności działamy bez czołówek. Najpierw szukamy otworu wspólnie, później każdy na własną rękę, aż w końcu samoistnie dzielimy się na dwie grupy. Jakub działa wspólnie z Anią, a Łukasz z Emilem. Pierwsza grupa szybko odnajduje otwór i rozpoczyna odkopywanie. Natomiast Łukasz z Emilem natrafiwszy na otwór jaskini na Tomaszówkach Górnych. Jaskinia krótka ale bardzo obszerna. Z wielkim otworem wejściowym - ale dla nas mało interesująca zwiedzanie zajmuje kilka minut i już po chwili obie grupy spotykają się pod otworem celu właściwego. Ania z Jakubem odgruzowali już całkiem sporo. Łukasz z Emilem przyłączają się do odkopywania otworu. Już po chwili wejście do jaskini Biała Dziupla jest otwarte. Wiążemy linę do drzewa. Pierwszy wchodzi Łukasz. Za ciasnym otworem znajduje się mały korytarzyk/salka. Za Łukaszem idzie Ania następnie Emil i Jakub.  Następnie ciasnym przełazem przechodzimy do obszernej salki. Łukasz i Ania cisną przodem, &lt;br /&gt;
Emil i Jakub gonią. Kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do małej salki, której ściany i strop pokryte  są mlekiem wapiennym, które również w sporych ilościach zalega na spongu. kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do ostatniej sali w jaskini. Właściwie jest to wielka salostudnia. Najpierw schodzimy bardzo śliską, gliniastą pochylnią, następnie zjeżdżamy 8 metrową studnię.  Na dnie meldujemy się w kolejności Łukasz, Emil, Ania. Jakub stając nad progiem studni postanawia poczekać na górze. Na dnie szybka przekąska. Jak  to z Emilem na wyjazdach bywa &lt;br /&gt;
radlerek też musiał być :). No to do góry. Najpierw idzie Łukasz. Na górze salostudni spotyka czekającego Jakuba. Razem przechodzą do obszernej sali. Ponieważ na dworze śnieg i wiatr, to tu się rozszpejamy, zwijamy liny i szykujemy do odwrotu. Następnie dochodzą Ania i Emil. Gdy wszystko już jest gotowe wychodzimy na zewnątrz. Teraz tylko zakopać otwór jaskini, zamaskować i wrócić do samochodów.  Jaskinia Biała Dziupla jeste bardzo ładnym, stosunkowo nowym obiektem na jurze. Jeszcze nie zadeptanym. Szczerze polecam wszystkim odwiedzenie tej jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko nocą|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|26 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa to dobry dzień na tury. Po problemach z dojazdem udaje nam się w końcu w stawić w komplecie na parkingu w Korbielowie. Razem jest nas 6 osób. Spokojnym towarzyskim tempem udajemy się w górę. Trasa - to moje ulubione podejście przez Byka i Solisko. Śnieg jest. Nastroje dopisują. Po drodze toczą się różne dyskusje na tematy sprzętowe, śniegowe, najlepsze zjazdy w Beskidach, ale również zostają poruszone tak ważne problemy jak wyższość ogórków mętnych nad tymi nie mętnymi. Bez pośpiechu idziemy do góry. Jest wyjątkowo ciepło. Niestety nic co dobre &lt;br /&gt;
nie trwa wiecznie... W górnych partiach widoczność na maks 10-15m. Wiatr dość silny. Zgodnie stwierdzamy, że na szczyt nie ma co iść. Trawersujemy więc pod kopułą szczytową do czarnego szlaku. Przepinamy się w dość komfortowych warunkach między choinkami - około 200m od polskiego wierzchołka. Pierwszy odcinek pokonujemy poza trasami &lt;br /&gt;
narciarskimi. To była esencja tego wyjazdu. Zjazd w bardzo przyjemnych śniegach, końcówkę pod schronisko na Hali Miziowej pokonujemy trasą.  Do parkingu zjeżdżamy nartostradą przez Buczynkę, a następnie stokiem. Warunki śniegowe bardzo dobre, ale w kilku miejscach można się było natknąć na niespodzianki. Integracje kończymy około północy i &lt;br /&gt;
rozjeżdżamy się do domów. Zdecydowanie udany wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10154</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10154"/>
		<updated>2022-03-15T07:42:00Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kobylarzowy Żleb|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|13 03 2022}}&lt;br /&gt;
Ach, to podejście do Litworowej! Zmora kursantów (z powodu Kobylarzowego Żlebu) i instruktorów (z powodu Skoruśniaka). Kobylarzowy Żleb jako cel wycieczki narciarskiej ma jednak swoje zalety. Długo zalega tam cień, a zimą mało kto tam idzie. Narciarzom się nie chce iść Skoruśniakiem, a piechurzy pocą się już na samą myśl o Żlebie. Moi lokalni informatorzy zarzekali się jednak, że tym razem warto, bo jest świetny śnieg. I mieli sto procent racji. Zjazd rozpocząłem nieco powyżej ścieżki do Litworowej; wszedłbym na Małołączniak, ale naprawdę nie miałem już czasu... Grzbiet wprawdzie był wywiany, ale nieco na stronę Doliny Litworowej narty prowadziły się już super. Potem do łańcuchów odcinek chwilami trochę czujny, ale i dużo po miękkim. To tu właśnie zaliczyłem małą kraksę. Łańcuchy były wystarczająco zaśnieżone, żeby zjechać na nartach. A ten fragment poniżej łańcuchów - może i krótki, ale czysta bajka. Oczywiście co było dalej, to już szkoda gadać... I tak był to bardzo dobry dzień, a raczej pół dnia; dokładnie w trzy godziny zrobiłem ok. 1060 m przewyższenia (i zjazdu, ma się rozumieć). Od Przysłopu aż do grani spotkałem pojedyncze osoby. Niebo niebieskie jak rzadko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Dzień miał być piękny, ale wyjechać mogliśmy dosyć późno. Padł więc pomysł, żeby powtórzyć świetną wycieczkę z poprzedniej zimy. Moją ulubioną drogą wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca docieramy na Malinowską Skałę. Zjazd do doliny Potoku Malinowskiego kończymy tuż przed zachodem słońca. Śniegu nadal dużo i dobrego. Do źródełka spokojnie dało się dojechać na nartach. Około 580 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Andrzej Gałecka, Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Po wczorajszej wyrypie należało się trochę wyluzować. Dołączył jeszcze Andrzej. Z Wisły Malinki a konkretnie z Rastoki przy przecudownej pogodzie podchodzimy leśnymi drogami, ścieżkami oraz na przełaj na Zielony Kopiec (1152). Stąd jeden z piękniejszych i urozmaiconych zjazdów w Beskidach. Początkowo rzadkim lasem, potem kawałek szlakiem a w końcu leśną drogą schodzącą doliną potoku aż do parkingu. 500 m deniwelacji i ok. 12 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Kasprowa Niżnia|Iwona Pastuszka, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Żeńskie wyjście do Jaskini Kasprowej Niżniej. Zbiórka w Katowicach o godzinie 4:30. Ruszamy. Droga mija szybko - musiałyśmy się nagadać, bo dawno w takim składzie się nie widziałyśmy. Na miejscu okazuje się, że zimno jest zimniejsze niż miało być, maszerujemy szybko żeby się rozgrzać. Trochę rozgrzewa nas informacja, że bilety wstępu do parku znowu podrożały!!! (8zł!) Pod jaskinią dochodzi do nas ekipa kursowa z innego klubu. Szybko się przebieramy i biegniemy poręczować. Idzie nam sprawnie, aż do długiego korytarza, który jest zalany wodą. Zrzucamy nadmiar ubrań, pakujemy szczelnie do worów i przechodzimy na drugą stronę starając się nie myśleć o zimnie. Za wiszącym jeziorkiem woda na szczęście była zlewarowana i przechodzimy na sucho. Za Zapałkami trochę wspomagamy się opisem, ale pomimo to droga idzie nam sprawnie. Dochodzimy do Komory Gwieździstej, z niej dalej w kierunku Szczeliny. Nim do niej dotarłyśmy wybija godzina, którą wyznaczyłyśmy sobie na odwrót. Grzecznie zmieniamy kierunek i zaczynamy wycof. Tym razem woda w długim chodniku jest zimniejsza, za to na dworze już cieplej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fkasprowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Niżne Tatry - Kralova Hola|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Odludny teren, rzadko uczęszczany szlak z Liptowskiej Tepliczki na Kralovą Holę (1948) wskazywał 4,20 h podejścia. Na trasie nie spotkaliśmy żadnych turystów. Od pewnego momentu w ogóle nie przetarty. Najpierw dość nudne przejście doliną a potem ciekawy szlak lasem, kosówkami a na końcu otwartym terenem na &amp;quot;szklaną górę&amp;quot;. Partie szczytowe były wywiane i zalodzone. Przy trochę większym nachyleniu bez raków ani rusz. Kombinując zakosami udaje nam się wejść na szczyt. Pogoda była jednak cudowna. Pełni obaw co do zjazdu po lodowej powłoce ruszyliśmy w dół trochę innym wariantem. Kanty nart ledwo trzymały śniegu jednak zjazd wbrew obawom okazał się całkiem przyzwoity, a niżej wspaniały i to z pięknym widokiem na sąsiednie Wysokie Tatry. Z końcem dnia docieramy do auta. Dystans 25 km, 1170 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKralovaHola&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Łukasz Piskorek|06 03 2022}}&lt;br /&gt;
Klasyczna Czarna, wyjście dwuosobowe na dwie liny i 7 karabinków. Podejście zimowe, po udeptanych, aczkolwiek lekko przysypanych śladach. Łukasz nadał tempo, choć czasem, kiedy zwijał linę udawało mi się go wyprzedzić i wpiąć kilka karabinków. Do rekordu było daleko, ale zeszliśmy poniżej 6h. Zlotówka skuta lodem, a lodowe stalagmity i polewy znajdowały się jeszcze na końcu sali Ewy i Hanki. W drodze powrotnej piękne zimowe widoki, mało ludzi i przepyszny zjazd na worze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjecia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Romanka i Rysianka na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia &amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy|05 03 2022}}&lt;br /&gt;
Zaparkowaliśmy na znanym parkingu, gdzie potok Cebulowy wpływa do Sopotni. Tym razem kierujemy się na zbocza Romanki. Podchodzimy na przełaj, przy okazji odkrywając piękne tereny. Nie spotykamy nikogo, nie licząc psa. Zamiast wprost na Romankę docieramy na Majcherkową. Poźniej tradycyjnie szlakiem kierujemy się na Romankę i dalej na Rysiankę, gdzie spotykamy dość dużo turystów. Po wizycie w schronisku udajemy się w stronę Pilska. Niestety dosć późna godzina wymusza na nas zmianę decyzji, co okazało się później bardzo dobrym pomysłem. Postanawiamy zjeżdzać z Palenicy w kierunku Polany Cudzichowej, następnie bajecznym lasem w dół i poźniej wzdłuż potoku (chyba odnoga potoku Cebulowego). Trasa zjazdu okazała się świetna, piękny zjazd w idealnym puchu, sama radość. Uznaliśmy to za odkrycie sezonu i fajną alternatywę dla klasycznego zjazdu Potokiem Cebulowym. Suma podejść wyszła nam około 1000 m i 13 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - skiturowa wycieczka na Trzydniowiański Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, ...|27 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po akcji w jaskini trochę mięśnie bolały lecz pogoda była piękna więc grzechem byłoby nie pójść w góry. Z Kir przez dol. Kościeliską na Ornak (Łukasz w jaskini stłukł kolano więc wyjście kończy przy schronisku) i dalej na Iwaniacką Przełęcz.  Stąd zjazd do dol. Chochołowskiej w przepysznym puchu. Z Chochołowskiej podejście pierwszym czerwonym szlakiem na Trzydniowiański Wierch. Od razu widać było, że warun jest po prostu boski. Na grani wprawdzie było wywiane (na ostatnim podejściu założyłem nawet raki) lecz i tak nie zmieniało to wiele postaci rzeczy. Zjazd mniej więcej drogą podejścia lecz po nietkniętym puchu, który w zasadzie nie powodował oporu dla nart. Po stromych zboczach po prostu się spływało w rozkosznym poczuciu &amp;quot;nieważkości&amp;quot;. Z Chochołowskiej jeszcze na koniec czarnym szlakiem podejście pod Diabliniec i zjazd dol. Lejową do Kir. 1842 m deniwelacji i 27 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trasa: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Ftrasa.jpg&amp;amp;startat= , &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profil: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Fprofil.png&amp;amp;startat=&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Iwona Pastuszka|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
Idziemy z Iwoną do Zimnej. Zdecydowałyśmy, że nie chcemy towarzyszyć naszym kursantom, żeby móc się bardziej zmęczyć i samodzielnie wspinać oraz poręczować. W drodze do jaskini Towarzyszymy Rysiowi i kursantom z myślą, że wyprzedzimy ich w przebieraniu i pójdziemy przodem. Niestety! Przed nami wchodzi do jaskini ekipa kursowa z innego klubu, przez co znajdujemy się w ,,potrzasku” nie jesteśmy w stanie ani wyprzedzić, ani nie możemy się zbytnio ociągać bo za plecami słychać głosy ,,naszych”. Pod Progiem Wantowym idziemy zwiedzać Salę Gotycką i zerkamy do Syfonu Zwolińskiego. Liczymy, że uda nam się wyminąć ekipę idąc obejściem Czarnego komina. Przeliczyłyśmy się i dochodzimy do ekipy przed nami kiedy już wspinają Szklany Prożek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I już miałyśmy po raz kolejny czekać w kolejce za kursem, ale szybka reakcja Iwony i wspólny spręż sprawiły, że udaje nam się uciec wspinając Beczkę w ekspresowym tempie. Wymieniamy się na kolejnych wspinaczkach prowadzeniem. Jeszcze w okolicach Chatki minięta ekipa depcze nam po piętach, ale dalej idziemy już same. I tak do końca. Kończymy razem z kursantami już po ciemku. Spod jaskini ruszamy przodem, żeby Iwona mogła jak najszybciej ruszyć w drogę do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/zimna2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ryszard Widuch, Damian Szołtysik, Tomasz Hansel, Lukasz Mazurek, Asia Przymus i Iwona Pastuszka szły w inne partie jaskini|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne w tym sezonie wyście kursowe do jednej z jaskiń zimowych odbyło się w sobotę 26 lutego. Tym razem w planie była Jaskinia Zimna i dotarcie do Chatki. Z bazy noclegowej wyruszyliśmy chwile po 8 rano i sprawnym krokiem przez dolinę Kościeliska dotarliśmy w okolice otworu. Na miejscu spotkaliśmy się z inna ekipa grotołazów, która właśnie kończyła przebierać się i wchodziła do jaskini tuż przed nami. Do jaskini weszliśmy chwile po 10 i bardzo sprawnie przemieszczaliśmy się przez różnej wielkości korytarze i szczeliny. Mijając Sale z Przepływem, a później Jeziorko z Zakrętem padały dwukrotnie pytania: „czy to już Ponor?”, za trzecim razem Rysiek w końcu już potwierdził tak to jest Ponor. Na nasze szczęście Ponor był drożny i obyło się bez brodzenia w wodzie. Niemniej jednak przebrnięcie przez zalane korytarze skutkowało tym, że po kolana byliśmy już w błocie. Nie dziwi więc nazwa pierwszego progu jaki napotkaliśmy. Trochę liczyliśmy że ekipa przed nami zostawi liny ułatwiając nam trochę zadanie jednak przez cala trasę de-poręczowali wszystko za sobą zmuszając nas do pokonania wszystkiego samemu. Błotny próg na ochotnika próbował przejść Lukasz, jednak bardzo szybko się poddał. W mgnieniu oka do akcji ruszył Rysiek, brawurowo pokonując Błotny Próg „metoda tradycyjna”, umożliwiając tym samym bezpieczne przejście dla kursantów. Do kolejnych wspinaczek przez Próg Wantowy na poziomie IV i Czarny komin (na poziomie V+) prawie „na ochotnika” wytypowaliśmy Tomka. Mimo jego dużego doświadczenia wspinaczkowego Tomka, dało się słyszeć kilka niecenzuralnych słów podkreślających poziom trudności wspinaczki. W między czasie jeszcze przed Progiem Wantowym Daniel udał się na zwiedzanie w stronę Syfonu Zwolińskich aż do momentu, w którym woda w gumiakach osiągnęła poziom alarmowy. Beczkę udało się pokonać całkiem sprawnie, w Białym Kominie ominęło nas poręczowanie, bo użyliśmy liny, która jest tam na stałe. Ostatnia wspinaczkę tego dnia poprzez Biały Komin również przekazaliśmy Tomkowi. Ostatni odcinek tuz przed Chatka zaporęczował Daniel wymijając się w tym momencie z powracającą ekipa grotołazów, która szła przed nami. Do Chatki dotarliśmy ok godziny 15:30, po chwili odpoczynku zebraliśmy się w drogę powrotna. Wszystkie liny powrotne de-poręczowaRysiek z Damianem. Wyjście z jaskini nastąpiło o godzinie 18:30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na bazie czekała nas przykra wiadomość. Zmarła pani Krystyna Glista, u której często &amp;quot;bazowaliśmy&amp;quot; przez szereg lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZimna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), pies Kawa, w czwartek również pies Draka|24 - 26 02 2022}}&lt;br /&gt;
W bardzo słoneczny czwartek z dwoma psami wychodzimy na Duże Jasło (1153). Na szczycie wietrznie. Zjeżdżamy grzbietem w kierunku Szczawnika, a następnie do doliny potoku Pod Boweniem. Zjazd pyszny, w dużej mierze po przybyłym poprzedniego dnia puchu. Psy lubią ganiać za narciarzami po lesie, ale trzeba robić im przystanki dla złapania tchu. W sumie 480 m deniwelacji. Na trasie spotkaliśmy dwoje piechurów i dwóch drwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek samotnie odbywam wycieczkę inspirowaną trasą tegorocznego Pucharu Połonin. Najpierw trawersuję ze Strzebowisk drogą rowerową, następnie podchodzę na grzbiet nieco na zachód od wierzchołka Fereczatej. Stąd zjeżdżam do doliny potoku Bystrego, po czym zakładam foki i wchodzę z powrotem na grzbiet, na Duże Jasło. Dalej zjeżdżam sprawdzoną trasą, jak poprzedniego dnia. Śnieg już nieco cięższy, ale nadal bardzo przyjemny. Wyszło niecałe 900 m przewyższenia. Nad głową przez cały dzień posępne chmury. Na trasie nie spotkałem nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę przed powrotem do domu wypuszczamy się na szybką wycieczkę z Jaworzca na północne zbocza doliny potoku Kobylskiego. Razem z Olą i Kawą wychodzimy na nienazwaną przełęcz w grzbiecie odchodzącym na zachód z Wysokiego Berda. Mimo północnej wystawy, śniegu w lesie jest dosyć mało. Na zjeździe miejscami walczymy ze zmrożonym podkładem i z gęstym poszyciem. Co ciekawe, jedyny upadek miał miejsce podczas wypinania się z nart. Deniwelacja raptem 350 m, ale to też był dobry dzień. Zażyliśmy słońca. Po drodze nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Lipowska i Rysianka + Magurka Wilkowicka|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurekk&amp;lt;/u&amp;gt; + + różne osoby towarzyszące na różnych etapach|19 - 20 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z możliwości załapania się na nocleg w schronisku na Hali Lipowskiej, rezerwuję go z rana. Zachęcają prognozy przewidujące solidny opad następnego dnia. Mam zamiar dotrzeć jak najszybciej. Być może uda się oddać jakieś kontrolne zjazdy. Niestety proza życia codziennego zajmuje zbyt dużo czasu. Na parking w Złatnej Hucie docieram około 18.00. Szybkie klejenie fok, przebieranie i start. Tuż po starcie zaczyna bardzo mocno wiać. Chcąc uniknąć &amp;quot;latających&amp;quot; drzew zmieniam &lt;br /&gt;
plan na podejście i idę nie szlakami tylko przecinkami i polanami mniej więcej równolegle do żółtego szlaku. Na górze wieje mniej, wiec zbliżam się a na koniec dołączam do szlaku niebieskiego. W między czasie dokładnie przyglądam się warunkom na polanach i w lasach. A dobrze nie jest. Betony, lodoszreń, szreń łamliwa. Wszystkiego po trochę. Nie wygląda to dobrze. Po około 1h podejścia melduję się w schronisku. Na szczęście bufet jeszcze działa (jak się później okazało wyjątkowo długo &lt;br /&gt;
tego dnia) a więc udaje się załapać na pierogi i złocisty nektar. Po zadomowieniu się w pokoju, siedzimy na posiadówie w jadalni tocząc debaty o planach na następny dzień. Ja akurat takowego nie mam. Założenie jest jedno - dużo zjeżdżania, mało chodzenia. Na spoczynek udajemy się około północy. Z częścią współlokatorów decydujemy się wstać wcześniej i udać się bejrzeć wschód słońca - najlepiej z Hali Rysianka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20.02.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Godzina 6 minut 30, kiedy pobudka zabrzmiała... Jakoś nikomu nie chce się wstać na ten wschód. Wszyscy zgodnie twierdzą, że pogoda kiepska, że widoków nie ma. Ale skoro już wstałem - postanawiam skorzystać z dnia od samego rana. Wskakuje w schroniskowy dresik, skiturowe buty i postanawiam sprawdzić tą kiepską pogodę. Dołącza do mnie Agnieszka z Poznania. Szybkim tempem (z buta) udajemy się na Rysiankę. Pogoda okazuje się piękna, a wschód nad wyraz ładny. Zadowoleni, że jednak ruszyliśmy się wracamy do schroniska na śniadanie, bogatsi o kilka niezłych fotek tego zjawiskowego wschodu. Niestety opadu - dla którego tak naprawdę tu przyszedłem dalej nie ma. Zaczynam myśleć nad planem B. W między czasie czekając na śniadanie. Aż tu nagle zaczyna się. To prawdziwy śnieżny armagedon. Kładzie, aż miło. Śniegu przybywa w oczach. Gdy wszyscy boją się warunków (niestety poruszają się pieszo) i uciekają jak najszybciej, ja odkładam wyjście do koło 9.30. Pierwszym celem jest &lt;br /&gt;
Rysianka - szczyt. Warun podejściowy bardzo dobry, szybka przepinka do zjazdu i odpalam pierwszy zjazd najpierw halą, później rynną w stronę Sopotni. Warunki może nie idealne ale co najmniej bardzo dobre. Zakładam pierwszą linię. Zjeżdżam do połowy rynny - czyli najlepszy fragment tego zjazdu. Szybko przepinam się do podejścia i szybkim tempem udaję się z powrotem na górę. Tym razem odpuszczam szczyt. W między czasie wiatr bardzo się wzmógł. Szkoda jednak tak dobrego warunu. Błyskawicznie &lt;br /&gt;
przepinam się więc do zjazdu. Tym razem pada na zjazd w stronę Złatnej. Ten fragment Hali znam najlepiej, więc dobrze wiem jak wybrać linię zjazdu, żeby jechać w pięknym nawianym puchu, z dala od przewianych lodowych poletek. Zjazd jest piękny. Niemal idealny. Śnieg chyba najlepszy w tym roku! Udaję się wyrzucić spod nart kilka firan. Zjeżdżam halę i fragment lasu - dalej nie ma sensu męczyć. Ponowna przepinka i w górę na Rysianke. Wiatr dalej szaleje, a ja już trochę zmęczony postanawiam wrzucić do organizmu trochę kofeiny. Więc robię sobie małą przerwę w schronisku. Niestety mój czas szybko się kończy. Trzeba zjeżdżać do Złatnej. Tu zostawiłem sobie perełkę na deser. Zjeżdżam Halę Lipowską, dalej słupami i lasem. Ten zjazd to bajka. puch, nawiane prawie metrowe dropy. Stawiam kilka potężnych firan. W lesie trochę mało śniegu na wylodzonym podkładzie. Poruszam się więc troszkę bardziej zachowawczo (niestety zjeżdżam samotnie). Odpuszczam więc dwie nastromione ścianki na rzecz bardziej wypłaszczonych wariantów. Wkrótce docieram do pożarówki i Łąk w Złatnej. Niestety widać tam duże działania związane ze zrywką. Nie chcę ryzykować, zwłaszcza, że po ostatniej odwilży na dole śniegu nie ma aż tak dużo. Wybieram więc wariant klasyczny czyli do mostka i końcówkę zjeżdżam czarnym szlakiem. |To był chyba najprzyjemniejszy zjazd tego sezonu. Oj gdyby było +10cm świeżego śniegu w lesie to było by bajecznie. Na dole szybko się przebieram i udaję się do Bielska Białej na obiadową pizzę ze znajomą. Pizza zjedzona - czas więc troszkę ją spalić. Zabieramy więc psa Szrotkę i udajemy się na Magurkę Wilkowicką. Podejście szybkie od Przełęczy Przegibek. Śniegu zostały śladowe ilości. Jednak podejście śliskie, mocno wylodzone. Podchodzimy pożarówkami i stokówkami. Na górze jesteśmy tuż przed zachodem słońca. Nie wchodzimy do schroniska tylko szybkim tempem schodzimy w dół. Tym razem wybieramy zejście niebieskim szlakiem. Szybka akcja - pomimo, że tempo wycieczki było raczej spacerowe. To był zdecydowanie dobry weekend.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FLipowska%2BMagurka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Rysianka + Lipowska|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurekk&amp;lt;/u&amp;gt; + 8 os. tow.|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa, a więc czas na tradycyjną skiturową grupówkę. Tym razem pada na Rysiankę i Lipowską. Z parkingu w Złatnej Hucie startujemy około 19. Tym razem podchodzimy bezpośrednio na Halę Rysianka czarnym szlakiem. Pogoda dość dobra. Bardzo ciepło. Na górze po mimo alertów wiatr znośny. Docieramy do schroniska i zaglądamy do środka aby coś przekąsić. Następnie udajemy się na Halę Lipowską. Mijamy schronisko i udajemy się pod wyciąg. Tu przepinka do zjazdu. Jedziemy najpierw wzdłuż starego &lt;br /&gt;
wyciągu, następnie na wprost lasem. Przecinamy niebieski szlak i wzdłuż potoku dojeżdżamy do porażówki, którą (miejscami oczywiście skracając drogę przez łąki ) dojeżdżamy do czarnego szlaku na wysokości mostku. Warunki śniegowe do zjazdu grubo średnie. Na górze mocno zmarznięty śnieg, później kawałek cukrów, a na koniec ciężkie mokre śniegi, mocno łapiący. Przyjemność ze zjazdu jedynie mieli Ci, którzy mieli narty 100+ pod butem. Tura ciekawa, pogoda dopisała. Jazda w bukowych laskach po nocy zawsze na plus. Mam nadzieję, że śniegi się jeszcze długo utrzymają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRysianka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mały Szlak Beskidzki|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ...|10 - 14 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. in. trójkowe zagrożenie lawinowe w Tatrach i konkretne opady śniegu w Beskidach (po drodze było jednak ocieplenie) nasunęły plan narciarskiego przejścia tzw. Małego Szlaku Beskidzkiego (MSB). Szlak ten wiedzie wierzchowinami Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego. Wysokości niewielkie bo najwyższy punkt to 1022 m (Luboń) lecz w kilku miejscach zejścia do dolin rzecznych zwiększają całą deniwelację. Przejście z Bielska Białej Straconki do Rabki Zaryte zajęło 5 dni. Pokrywa śnieżna bardzo niejednolita lub całkowity jej brak. W Beskidzie Małym śniegu dość sporo zwłaszcza w górnych partiach więc przejście typowo narciarskie. Beskid Makowski to tragedia z śniegiem co przekładało się na niesienie nart. Tylko kilka zjazdów po zlodowaciałym śniegu lecz też całkiem fajny zjazd z Lubomira. Beskid Wyspowy to głównie zeskorupiały, twardy śnieg więc narty także użyte tylko do zjazdów. Fajne i dość emocjonujące zjazdy były z Lubogoszcza do Mszanej Dol. i z Lubonia do Rabki. Przebyty dystans to 141 km i 6160 m deniwelacji. Pogoda generalnie nie zbyt zimowa. Pochmurno, raz nawet deszczowo ale również 3 dni ze słońcem przy małym minusie. Na pewno przy większych śniegach szlak warty uwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMSB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Redykalny Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda super. Miało wiać ale nie wiało. Pełne słońce. Zacząłem w Złatnej niebieskim szlakiem kierunek na Hale Lipowską. Wybrałem ten szlak bo jest mało przechodzony, dość długi, pięknie widokowy i tak też było. Spotkałem po drodze 2 turystów. Szedłem sam, swoim tempem, sam z moimi myślami. Wszystkie piękne widoki były tylko dla mnie, ja sam, śnieg, narty i góry. Co może być piękniejsze. I tak przez kilka godzin. Nie wchodziłem do schroniska. Gdy doszedłem na grań do Hali Lipowskiej i żółtego szlaku skręciłem w lewo  - kierunek na Boraczy Wierch. Dalej do Radykalnego Wierchu a tam kończy się dla mnie grań. Tam zaczynam zjazd do dołu doliny. Trzeba się już trochę pośpieszyć, słońce zaczyna zachodzić a chciałbym zjechać jeszcze za dnia.  Gdy byłem na Zapolance zrobiło się całkiem ciemno, a tam bez szlaku zjechałem do samochodu gdzie 7 godzin temu zacząłem wycieczkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRedykalnyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; i Kacper C. (WKTJ)|12 - 13 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnie próby wyjścia do jaskini były zakłócane przez decyzje administracyjne wydawane przez stosowne organy państwa na kolejnych naszych klubowiczów, w tym również na mnie. W związku z czym bezowocnie mijały kolejne weekendy. W między czasie udało się skontaktować z wyprawowym kolegą, któremu obiecałem pomoc w reporęczu/deporęczu zdeponowanych w jaskini Miętusiej lin, które pozostały w jaskini po odcięciu ich przez zalany z powodu odwilży Wiszący Syfonik. Postanowiliśmy urozmaicić akcję o biwak w jaskini, co było też wymuszone późnym wyjazdem Kacpra z Poznania (albo chcieliśmy zaoszczędzić na noclegu u Gaździny, typowe poznańskie podejście ;) ). Po odebraniu Kacpra z dworca PKP w Katowicach i dojeździe do Kir, docieramy ok. 23 pod otwór Miętusiej, a w samej jaskini meldujemy się 30 min później. Do Błotnych Zamków docieramy przed 1 w nocy i zastanawiamy się do co robić, czy próbować zrobić Wielkie Kominy, czy zakładać nasz biwak. Pora była już późna, percepcja z każdą minutą gorsza, to rozsądnie było się najpierw przespać. Biwak rozbiliśmy w Błotnych Zamkach na jedynej płaskiej platformie pomiędzy Kominami a Prożkiem Beaty, która była idealna pod mój namiot - klasyczne dwuosobowe iglo. Zasnęliśmy po 2 w nocy i wstaliśmy 6h później. Po śniadaniu i porannej toalecie zawitaliśmy na dnie Wlk. Kominów (byłem w nich pierwszy raz, bo na kursowym wyjściu było zdecydowanie więcej wody, a na dworze temperatura ok. -25C i podjęliśmy kolegialną decyzję, aby się wtedy nie moczyć lub jednoosobowo taką decyzję podjął Instruktor - nie pamiętam;) ). Następnie po spakowaniu klamotów do worów, ruszyliśmy w stronę wyjścia, zbierając po kolei liny Kacpra. Po drodze w Kaskadach mijamy ekipę z Krakowa. Idzie w miarę sprawnie, tylko w Rurze więcej trzeba było się napocić, pomimo tego, że Kacper dał mi fory i nierówno podzielił liny pomiędzy nas. Na zewnątrz jesteśmy po 14. Po przepakowaniu i przebraniu się wyruszamy do auta. W dolinie tłumy, co nie było dziwnym zjawiskiem, bo pogoda była cudna w ten weekend.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Kasprowa Niżna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Bzdęga, Tomasz Hansel, Monika Morzyńska, Daniel Jankowski, Ryszard Widuch, Łukasz Piskorek|12 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjście kursowe. Jaskinia leży blisko. Sprzętu trzeba niewiele. To też tym razem kursanci zebrali się silnym składem. Sprawny dojazd. Krótkie dojście w dobrych warunkach śniegowych. Po chwili całą ekipą meldujemy się pod otworem jaskini. Przebieramy się w środku i po chwili ruszamy w głąb. totalnie suche najniższe miejsce korytarza wlotowego dobrze rokuje. Całość idzie nad wyraz sprawnie. Szybko docieramy do Gniazda Złotej Kaczki - jest sucho. W Długim Chodniku jest woda - ale tylko do kolan - więc obywa się tylko na zdjęciu skarpet i  przechodzimy bez zbędnych kąpieli. Ostatecznie kursanci docierają do Zapałek. Po krótkim zwiedzaniu wracamy. Powrót również bardzo sprawny. W dobrych nastrojach meldujemy się około 15 przy samochodach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKasprowaNizna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Wiślańska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śniegu moc. Doliną Kameszniczanki od leśniczówki Na Golechowce startujemy w głębokich śniegach. Wkrótce słoneczny pejzaż zmienia się w stosowną do pory roku kurniawę. Nie przetartymi ostępami po pokonaniu strumienia wydostaliśmy się na grzbiet wyprowadzający na szczyt Magurki Wiślańskiej (1140). Smagani śniegiem szybko śmigamy w dół w lekko zsiadłym puchu. Zjazd piękny aż do doliny. Niżej temperatura oscylowała około zera więc na ostatnich metrach kleił mi się śnieg do nart ale to szczegół nie zmieniający wrażenia pięknej skitury. Deniwelacja - 565 m, dyst. - 10 km w śnieżycy i głębokim śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/MagurkaWislanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, os. tow.|06 02 2022}}&lt;br /&gt;
Takich warunków na skitur w Beskidzie Śląskim się nie odpuszcza. Startujemy od Hotelu Zimnik i podchodzimy niebieskim szlakiem do schroniska. Śniegu niesamowicie dużo. Niestety wiatr okazał się bezlitosny-jego porywy niemalże przewracają mnie na podejściu. Wyziębnięci docieramy do schroniska tuż po 10. Zjazd w puchu to marzenie i nawet wiatr już mi nie przeszkadza. Końcowy odcinek już troszkę gorszy ale i tak zaliczam ten wyjazd do bardzo udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski, os. tow.|04 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy postanawiamy zrobić krótkie wyjście kondycyjne. Pada ma Malinowską Skałę. Tym razem planujemy podejść od strony Ostrego. Parkujemy w dolinie Zimnika. Zapinamy narty i najpierw asfaltem, następnie pożarówkami, później stokówkami a na końcu totalnie na azymut docieramy na szczyt Malinowskiej Skały. Do podejścia warunki bardzo dobrze. Śniegu kupę (w niektórych miejscach wchodziły całe kijki). Na grani i szczycie bardzo silny wiatr. Do przepinki zjeżdżamy więc kilka metrów poniżej, aby schować się za świerkiem. Po przepince zjeżdżamy najpierw do żółtego szlaku, następnie wzdłuż niego dojeżdżamy do ruin, gdzie odbijamy w lewo na stokówkami, a następnie pożarówkami zjeżdżamy do asfaltu, by ostatni odcinek przełyżwować do samochodu. Zjazd totalnie bez emocji (można było usnąć). Śniegi na samej górze bardzo przyjemne, z każdym metrem w dół jednak coraz bardziej mokre i ciężkie. Wypad totalnie kondycyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|30 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcony wczorajszym warunem rzucam propozycję turowania Bartkowi. Jest decyzja pozytywna. A więc w niedzielę nieco później wyjeżdżamy w stronę Korbielowa. Prognozowany silny wiatr nas nie zniechęca. Szybko się przebieramy i ruszamy w górę. Niemal już tradycyjnie wybieramy podejście przez Byka i Solisko. Niemal od razu podejmujemy decyzję, że odpuszczamy szczyt, a nawet nie będziemy wychylać nosa z lasu. tak więc dochodzimy przez Solisko do czerwonego szlaku. Warunki śniegowe doskonałe. Cały czas pada śnieg. Ślady są zasypywane w tempie błyskawicznym. My udajemy się bezpośrednio w górę na granicę lasu. Kiedy docierają do nas coraz mocniejsze podmuchy postanawiamy się przepiąć do zjazdu. W bardzo głębokim, świeżym śniegu, leżącym na solidnym podkładzie zjeżdżamy do podnóży Soliska. Tu przepinamy się do podejścia. Kolejnym celem jest Hala Miziowa. Niestety przekraczając ostatnie żeberko schodzące z Pilska uderzają w nas tak mocne podmuch, że postanawiamy zawrócić. Tu najpierw zjeżdżamy na fokach, następnie w dogodnym miejscu dokonujemy kolejnej przepinki do zjazdu. Tym razem objeżdżając Solisko zjeżdżamy mniej więcej droga naszego podejścia, by po chwili odbić mocno w prawo. Teraz dość stromym i szybkim zjazdem mniej więcej z lewej strony Potoku Glinne zjeżdżamy do Jaworzyny. tu niestety po dotarciu do drogi kolejna przepinka i tym razem poboczem drogi 945 udajemy się w stronę Korbielowa. Na obrzeżach Korbielowa odbijamy w lewo i wzdłuż stoków &lt;br /&gt;
obchodzimy z lewej strony lasek, później przez polankę i jeszcze kilka metrów zjazdu na fokach drogą i jesteśmy na parkingu - skąd startowaliśmy. Wypad bardzo udany. Warunki rewelacyjne i jedne z najlepszych zjazdów tej zimy w pięknym białym, świeżym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Hala Lipowska| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + (os. tow.)|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotnie popołudnie udajemy się do Złatnej celem podziałania skiturowego w regionie i biwaku. Ogólnie mamy zostać na dwa dni i zrobić tyle, na ile starczy sił. W drodze decydujemy, że biwakujemy na dole. Po przyjeździe robimy więc szybki przepak, alby pierwsze i ostatnie podejście tego dnia zrobić jak najbardziej na lekko. Nasz linia &lt;br /&gt;
podejścia to esencja tego wyjazdu. Udajemy się na wprost,  wzdłuż (a właściwie wręcz korytem) potoku. Nie raz musieliśmy przekraczać potok to na jedną, to na druga stronę. Śniegu mnóstwo. Przeprawy ułatwiają śnieżne mostki, z których ochoczo korzystamy. Dość szybko zdobywamy wysokość. W końcu docieramy do najwyższej drogi pożarowej. Drogą tą dochodzimy do słupów, wzdłuż których udajemy się  przez Halę Lipowską. W końcu docieramy do starego wyciągu i wzdłuż niego do szlaku żółtego i niebieskiego. Stąd już tylko chwila i jesteśmy w schronisku. Tu przy gorącej czekoladzie i złocistym nektarze prosto z cieszyńskiego browaru omawiamy plan na dzień następny. Tak mija nam około półtorej godziny. W końcu przyszedł czas, aby zjechać na biwak. Wybieramy zjazd wzdłuż niebieskiego szlaku aż do żółtego, by na koniec dojechać do szlaku czarnego i nim dotrzeć na parking - gdzie mieliśmy spędzić noc. Niestety &lt;br /&gt;
już po kilku metrach staje się rzecz najgorsza. Koledze rozpada się jedno wiązanie. Na szczęście tylko tył. Wiemy już, że tym samym nasz biwak właśnie się skończył.  Na szczęście dopadały ogromne ilości śniegu, co strasznie spowalnia zjazd, ale dzięki temu udaje nam się bezpiecznie zjechać na dół. Właściwie to cały zjazd wykonujemy na &lt;br /&gt;
wprost. Skręcamy jedynie aby wyminąć dość nie licznie wysiepujące przeszkody.  Warunki zjazdowe bardzo dobre. Śniegu wręcz za duże. Po dotarciu na parking nie pozostało nic innego jak spakować sprzęt i wrócić do domów. Szkoda bo warun perfekcyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Radziechowska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę opóźniony start z Lipowej (zakopaliśmy się samochodem na parkingu) doliną Leśnianki a potem bez szlaku boczną dolinką na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108). 560 m deniwelacji lecz od doliny w zupełnie nieprzetartym terenie a śniegu było dużo. Pogoda nie zła. Ludzi po za szlakiem nie spotkaliśmy żadnych. Zjazd przepiękny bo w cudownym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMagurkaRadziechowska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia na Tomaszówkach Górnych oraz Jaskinia Biała Dziupla|Emil Stępniak, Ania Drzewicz (SKTJ), Jakub Kaprykowski (niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|28 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był prosty. Po pracy jedziemy zwiedzić jaskinię Biała Dziupla. Spotykamy się na parkingu pod Łabajową i po przebraniu i spakowaniu wesołą gromadką udajemy się w kierunku Tomaszówek Górnych. Na miejscu rozpoczynamy poszukiwania otworu. Jest ciemno, a nie chcąc drażnić miejscowej ludności działamy bez czołówek. Najpierw szukamy otworu wspólnie, później każdy na własną rękę, aż w końcu samoistnie dzielimy się na dwie grupy. Jakub działa wspólnie z Anią, a Łukasz z Emilem. Pierwsza grupa szybko odnajduje otwór i rozpoczyna odkopywanie. Natomiast Łukasz z Emilem natrafiwszy na otwór jaskini na Tomaszówkach Górnych. Jaskinia krótka ale bardzo obszerna. Z wielkim otworem wejściowym - ale dla nas mało interesująca zwiedzanie zajmuje kilka minut i już po chwili obie grupy spotykają się pod otworem celu właściwego. Ania z Jakubem odgruzowali już całkiem sporo. Łukasz z Emilem przyłączają się do odkopywania otworu. Już po chwili wejście do jaskini Biała Dziupla jest otwarte. Wiążemy linę do drzewa. Pierwszy wchodzi Łukasz. Za ciasnym otworem znajduje się mały korytarzyk/salka. Za Łukaszem idzie Ania następnie Emil i Jakub.  Następnie ciasnym przełazem przechodzimy do obszernej salki. Łukasz i Ania cisną przodem, &lt;br /&gt;
Emil i Jakub gonią. Kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do małej salki, której ściany i strop pokryte  są mlekiem wapiennym, które również w sporych ilościach zalega na spongu. kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do ostatniej sali w jaskini. Właściwie jest to wielka salostudnia. Najpierw schodzimy bardzo śliską, gliniastą pochylnią, następnie zjeżdżamy 8 metrową studnię.  Na dnie meldujemy się w kolejności Łukasz, Emil, Ania. Jakub stając nad progiem studni postanawia poczekać na górze. Na dnie szybka przekąska. Jak  to z Emilem na wyjazdach bywa &lt;br /&gt;
radlerek też musiał być :). No to do góry. Najpierw idzie Łukasz. Na górze salostudni spotyka czekającego Jakuba. Razem przechodzą do obszernej sali. Ponieważ na dworze śnieg i wiatr, to tu się rozszpejamy, zwijamy liny i szykujemy do odwrotu. Następnie dochodzą Ania i Emil. Gdy wszystko już jest gotowe wychodzimy na zewnątrz. Teraz tylko zakopać otwór jaskini, zamaskować i wrócić do samochodów.  Jaskinia Biała Dziupla jeste bardzo ładnym, stosunkowo nowym obiektem na jurze. Jeszcze nie zadeptanym. Szczerze polecam wszystkim odwiedzenie tej jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko nocą|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|26 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa to dobry dzień na tury. Po problemach z dojazdem udaje nam się w końcu w stawić w komplecie na parkingu w Korbielowie. Razem jest nas 6 osób. Spokojnym towarzyskim tempem udajemy się w górę. Trasa - to moje ulubione podejście przez Byka i Solisko. Śnieg jest. Nastroje dopisują. Po drodze toczą się różne dyskusje na tematy sprzętowe, śniegowe, najlepsze zjazdy w Beskidach, ale również zostają poruszone tak ważne problemy jak wyższość ogórków mętnych nad tymi nie mętnymi. Bez pośpiechu idziemy do góry. Jest wyjątkowo ciepło. Niestety nic co dobre &lt;br /&gt;
nie trwa wiecznie... W górnych partiach widoczność na maks 10-15m. Wiatr dość silny. Zgodnie stwierdzamy, że na szczyt nie ma co iść. Trawersujemy więc pod kopułą szczytową do czarnego szlaku. Przepinamy się w dość komfortowych warunkach między choinkami - około 200m od polskiego wierzchołka. Pierwszy odcinek pokonujemy poza trasami &lt;br /&gt;
narciarskimi. To była esencja tego wyjazdu. Zjazd w bardzo przyjemnych śniegach, końcówkę pod schronisko na Hali Miziowej pokonujemy trasą.  Do parkingu zjeżdżamy nartostradą przez Buczynkę, a następnie stokiem. Warunki śniegowe bardzo dobre, ale w kilku miejscach można się było natknąć na niespodzianki. Integracje kończymy około północy i &lt;br /&gt;
rozjeżdżamy się do domów. Zdecydowanie udany wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=10153</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=10153"/>
		<updated>2022-03-15T07:40:12Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''13 03 2022 ''' - Beskid Śl. - Zielony Kopiec&lt;br /&gt;
* '''12 03 2022 ''' - Tatry Zach. - jaskinia Kasprowa Niżna&lt;br /&gt;
* '''12 03 2022 ''' - SŁOWACJA: Niżne Tatry - Kralova Hola&lt;br /&gt;
* '''06 03 2022 ''' - Tatry Zach. - jaskinia Czarna&lt;br /&gt;
* '''05 03 2022 ''' - Beskid Żyw. - Romanka i Rysianka&lt;br /&gt;
* '''27 02 2022 ''' - Tatry Zach. - Trzydniowiański Wierch&lt;br /&gt;
* '''26 02 2022 ''' - Tatry Zach. - jaskinia Zimna&lt;br /&gt;
* '''24 - 26 02 2022 ''' - Bieszczady - wędrówki skiturowe&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10152</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10152"/>
		<updated>2022-03-15T07:39:13Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kobylarzowy Żleb|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|13 03 2022}}&lt;br /&gt;
Ach, to podejście do Litworowej! Zmora kursantów (z powodu Kobylarzowego Żlebu) i instruktorów (z powodu Skoruśniaka). Kobylarzowy Żleb jako cel wycieczki narciarskiej ma jednak swoje zalety. Długo zalega tam cień, a zimą mało kto tam idzie. Narciarzom się nie chce iść Skoruśniakiem, a piechurzy pocą się już na samą myśl o Żlebie. Moi lokalni informatorzy zarzekali się jednak, że tym razem warto, bo jest świetny śnieg. I mieli sto procent racji. Zjazd rozpocząłem nieco powyżej ścieżki do Litworowej; wszedłbym na Małołączniak, ale naprawdę nie miałem już czasu... Grzbiet wprawdzie był wywiany, ale nieco na stronę Doliny Litworowej narty prowadziły się już super. Potem do łańcuchów odcinek chwilami trochę czujny, ale i dużo po miękkim. To tu właśnie zaliczyłem małą kraksę. Łańcuchy były wystarczająco zaśnieżone, żeby zjechać na nartach. A ten fragment poniżej łańcuchów - może i krótki, ale czysta bajka. Oczywiście co było dalej, to już szkoda gadać... I tak był to bardzo dobry dzień, a raczej pół dnia; dokładnie w trzy godziny zrobiłem ok. 1060 m przewyższenia (i zjazdu, ma się rozumieć). Od Przysłopu aż do grani spotkałem pojedyncze osoby. Niebo niebieskie jak rzadko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Dzień miał być piękny, ale wyjechać mogliśmy dosyć późno. Padł więc pomysł, żeby powtórzyć świetną wycieczkę z poprzedniej zimy. Moją ulubioną drogą wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca docieramy na Malinowską Skałę. Zjazd do doliny Potoku Malinowskiego kończymy tuż przed zachodem słońca. Śniegu nadal dużo i dobrego. Do źródełka spokojnie dało się dojechać na nartach. Około 580 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Andrzej Gałecka, Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Po wczorajszej wyrypie należało się trochę wyluzować. Dołączył jeszcze Andrzej. Z Wisły Malinki a konkretnie z Rastoki przy przecudownej pogodzie podchodzimy leśnymi drogami, ścieżkami oraz na przełaj na Zielony Kopiec (1152). Stąd jeden z piękniejszych i urozmaiconych zjazdów w Beskidach. Początkowo rzadkim lasem, potem kawałek szlakiem a w końcu leśną drogą schodzącą doliną potoku aż do parkingu. 500 m deniwelacji i ok. 12 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Kasprowa Niżnia|Iwona Pastuszka, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Żeńskie wyjście do Jaskini Kasprowej Niżniej. Zbiórka w Katowicach o godzinie 4:30. Ruszamy. Droga mija szybko - musiałyśmy się nagadać, bo dawno w takim składzie się nie widziałyśmy. Na miejscu okazuje się, że zimno jest zimniejsze niż miało być, maszerujemy szybko żeby się rozgrzać. Trochę rozgrzewa nas informacja, że bilety wstępu do parku znowu podrożały!!! (8zł!) Pod jaskinią dochodzi do nas ekipa kursowa z innego klubu. Szybko się przebieramy i biegniemy poręczować. Idzie nam sprawnie, aż do długiego korytarza, który jest zalany wodą. Zrzucamy nadmiar ubrań, pakujemy szczelnie do worów i przechodzimy na drugą stronę starając się nie myśleć o zimnie. Za wiszącym jeziorkiem woda na szczęście była zlewarowana i przechodzimy na sucho. Za Zapałkami trochę wspomagamy się opisem, ale pomimo to droga idzie nam sprawnie. Dochodzimy do Komory Gwieździstej, z niej dalej w kierunku Szczeliny. Nim do niej dotarłyśmy wybija godzina, którą wyznaczyłyśmy sobie na odwrót. Grzecznie zmieniamy kierunek i zaczynamy wycof. Tym razem woda w długim chodniku jest zimniejsza, za to na dworze już cieplej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fkasprowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Niżne Tatry - Kralova Hola|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Odludny teren, rzadko uczęszczany szlak z Liptowskiej Tepliczki na Kralovą Holę (1948) wskazywał 4,20 h podejścia. Na trasie nie spotkaliśmy żadnych turystów. Od pewnego momentu w ogóle nie przetarty. Najpierw dość nudne przejście doliną a potem ciekawy szlak lasem, kosówkami a na końcu otwartym terenem na &amp;quot;szklaną górę&amp;quot;. Partie szczytowe były wywiane i zalodzone. Przy trochę większym nachyleniu bez raków ani rusz. Kombinując zakosami udaje nam się wejść na szczyt. Pogoda była jednak cudowna. Pełni obaw co do zjazdu po lodowej powłoce ruszyliśmy w dół trochę innym wariantem. Kanty nart ledwo trzymały śniegu jednak zjazd wbrew obawom okazał się całkiem przyzwoity, a niżej wspaniały i to z pięknym widokiem na sąsiednie Wysokie Tatry. Z końcem dnia docieramy do auta. Dystans 25 km, 1170 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKralovaHola&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Łukasz Piskorek|06 03 2022}}&lt;br /&gt;
Klasyczna Czarna, wyjście dwuosobowe na dwie liny i 7 karabinków. Podejście zimowe, po udeptanych, aczkolwiek lekko przysypanych śladach. Łukasz nadał tempo, choć czasem, kiedy zwijał linę udawało mi się go wyprzedzić i wpiąć kilka karabinków. Do rekordu było daleko, ale zeszliśmy poniżej 6h. Zlotówka skuta lodem, a lodowe stalagmity i polewy znajdowały się jeszcze na końcu sali Ewy i Hanki. W drodze powrotnej piękne zimowe widoki, mało ludzi i przepyszny zjazd na worze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjecia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Romanka i Rysianka|&amp;lt;u&amp;gt;Asia &amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy|05 03 2022}}&lt;br /&gt;
Zaparkowaliśmy na znanym parkingu, gdzie potok Cebulowy wpływa do Sopotni. Tym razem kierujemy się na zbocza Romanki. Podchodzimy na przełaj, przy okazji odkrywając piękne tereny. Nie spotykamy nikogo, nie licząc psa. Zamiast wprost na Romankę docieramy na Majcherkową. Poźniej tradycyjnie szlakiem kierujemy się na Romankę i dalej na Rysiankę, gdzie spotykamy dość dużo turystów. Po wizycie w schronisku udajemy się w stronę Pilska. Niestety dosć późna godzina wymusza na nas zmianę decyzji, co okazało się później bardzo dobrym pomysłem. Postanawiamy zjeżdzać z Palenicy w kierunku Polany Cudzichowej, następnie bajecznym lasem w dół i poźniej wzdłuż potoku (chyba odnoga potoku Cebulowego). Trasa zjazdu okazała się świetna, piękny zjazd w idealnym puchu, sama radość. Uznaliśmy to za odkrycie sezonu i fajną alternatywę dla klasycznego zjazdu Potokiem Cebulowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - skiturowa wycieczka na Trzydniowiański Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, ...|27 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po akcji w jaskini trochę mięśnie bolały lecz pogoda była piękna więc grzechem byłoby nie pójść w góry. Z Kir przez dol. Kościeliską na Ornak (Łukasz w jaskini stłukł kolano więc wyjście kończy przy schronisku) i dalej na Iwaniacką Przełęcz.  Stąd zjazd do dol. Chochołowskiej w przepysznym puchu. Z Chochołowskiej podejście pierwszym czerwonym szlakiem na Trzydniowiański Wierch. Od razu widać było, że warun jest po prostu boski. Na grani wprawdzie było wywiane (na ostatnim podejściu założyłem nawet raki) lecz i tak nie zmieniało to wiele postaci rzeczy. Zjazd mniej więcej drogą podejścia lecz po nietkniętym puchu, który w zasadzie nie powodował oporu dla nart. Po stromych zboczach po prostu się spływało w rozkosznym poczuciu &amp;quot;nieważkości&amp;quot;. Z Chochołowskiej jeszcze na koniec czarnym szlakiem podejście pod Diabliniec i zjazd dol. Lejową do Kir. 1842 m deniwelacji i 27 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trasa: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Ftrasa.jpg&amp;amp;startat= , &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profil: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Fprofil.png&amp;amp;startat=&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Iwona Pastuszka|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
Idziemy z Iwoną do Zimnej. Zdecydowałyśmy, że nie chcemy towarzyszyć naszym kursantom, żeby móc się bardziej zmęczyć i samodzielnie wspinać oraz poręczować. W drodze do jaskini Towarzyszymy Rysiowi i kursantom z myślą, że wyprzedzimy ich w przebieraniu i pójdziemy przodem. Niestety! Przed nami wchodzi do jaskini ekipa kursowa z innego klubu, przez co znajdujemy się w ,,potrzasku” nie jesteśmy w stanie ani wyprzedzić, ani nie możemy się zbytnio ociągać bo za plecami słychać głosy ,,naszych”. Pod Progiem Wantowym idziemy zwiedzać Salę Gotycką i zerkamy do Syfonu Zwolińskiego. Liczymy, że uda nam się wyminąć ekipę idąc obejściem Czarnego komina. Przeliczyłyśmy się i dochodzimy do ekipy przed nami kiedy już wspinają Szklany Prożek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I już miałyśmy po raz kolejny czekać w kolejce za kursem, ale szybka reakcja Iwony i wspólny spręż sprawiły, że udaje nam się uciec wspinając Beczkę w ekspresowym tempie. Wymieniamy się na kolejnych wspinaczkach prowadzeniem. Jeszcze w okolicach Chatki minięta ekipa depcze nam po piętach, ale dalej idziemy już same. I tak do końca. Kończymy razem z kursantami już po ciemku. Spod jaskini ruszamy przodem, żeby Iwona mogła jak najszybciej ruszyć w drogę do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/zimna2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ryszard Widuch, Damian Szołtysik, Tomasz Hansel, Lukasz Mazurek, Asia Przymus i Iwona Pastuszka szły w inne partie jaskini|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne w tym sezonie wyście kursowe do jednej z jaskiń zimowych odbyło się w sobotę 26 lutego. Tym razem w planie była Jaskinia Zimna i dotarcie do Chatki. Z bazy noclegowej wyruszyliśmy chwile po 8 rano i sprawnym krokiem przez dolinę Kościeliska dotarliśmy w okolice otworu. Na miejscu spotkaliśmy się z inna ekipa grotołazów, która właśnie kończyła przebierać się i wchodziła do jaskini tuż przed nami. Do jaskini weszliśmy chwile po 10 i bardzo sprawnie przemieszczaliśmy się przez różnej wielkości korytarze i szczeliny. Mijając Sale z Przepływem, a później Jeziorko z Zakrętem padały dwukrotnie pytania: „czy to już Ponor?”, za trzecim razem Rysiek w końcu już potwierdził tak to jest Ponor. Na nasze szczęście Ponor był drożny i obyło się bez brodzenia w wodzie. Niemniej jednak przebrnięcie przez zalane korytarze skutkowało tym, że po kolana byliśmy już w błocie. Nie dziwi więc nazwa pierwszego progu jaki napotkaliśmy. Trochę liczyliśmy że ekipa przed nami zostawi liny ułatwiając nam trochę zadanie jednak przez cala trasę de-poręczowali wszystko za sobą zmuszając nas do pokonania wszystkiego samemu. Błotny próg na ochotnika próbował przejść Lukasz, jednak bardzo szybko się poddał. W mgnieniu oka do akcji ruszył Rysiek, brawurowo pokonując Błotny Próg „metoda tradycyjna”, umożliwiając tym samym bezpieczne przejście dla kursantów. Do kolejnych wspinaczek przez Próg Wantowy na poziomie IV i Czarny komin (na poziomie V+) prawie „na ochotnika” wytypowaliśmy Tomka. Mimo jego dużego doświadczenia wspinaczkowego Tomka, dało się słyszeć kilka niecenzuralnych słów podkreślających poziom trudności wspinaczki. W między czasie jeszcze przed Progiem Wantowym Daniel udał się na zwiedzanie w stronę Syfonu Zwolińskich aż do momentu, w którym woda w gumiakach osiągnęła poziom alarmowy. Beczkę udało się pokonać całkiem sprawnie, w Białym Kominie ominęło nas poręczowanie, bo użyliśmy liny, która jest tam na stałe. Ostatnia wspinaczkę tego dnia poprzez Biały Komin również przekazaliśmy Tomkowi. Ostatni odcinek tuz przed Chatka zaporęczował Daniel wymijając się w tym momencie z powracającą ekipa grotołazów, która szła przed nami. Do Chatki dotarliśmy ok godziny 15:30, po chwili odpoczynku zebraliśmy się w drogę powrotna. Wszystkie liny powrotne de-poręczowaRysiek z Damianem. Wyjście z jaskini nastąpiło o godzinie 18:30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na bazie czekała nas przykra wiadomość. Zmarła pani Krystyna Glista, u której często &amp;quot;bazowaliśmy&amp;quot; przez szereg lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZimna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), pies Kawa, w czwartek również pies Draka|24 - 26 02 2022}}&lt;br /&gt;
W bardzo słoneczny czwartek z dwoma psami wychodzimy na Duże Jasło (1153). Na szczycie wietrznie. Zjeżdżamy grzbietem w kierunku Szczawnika, a następnie do doliny potoku Pod Boweniem. Zjazd pyszny, w dużej mierze po przybyłym poprzedniego dnia puchu. Psy lubią ganiać za narciarzami po lesie, ale trzeba robić im przystanki dla złapania tchu. W sumie 480 m deniwelacji. Na trasie spotkaliśmy dwoje piechurów i dwóch drwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek samotnie odbywam wycieczkę inspirowaną trasą tegorocznego Pucharu Połonin. Najpierw trawersuję ze Strzebowisk drogą rowerową, następnie podchodzę na grzbiet nieco na zachód od wierzchołka Fereczatej. Stąd zjeżdżam do doliny potoku Bystrego, po czym zakładam foki i wchodzę z powrotem na grzbiet, na Duże Jasło. Dalej zjeżdżam sprawdzoną trasą, jak poprzedniego dnia. Śnieg już nieco cięższy, ale nadal bardzo przyjemny. Wyszło niecałe 900 m przewyższenia. Nad głową przez cały dzień posępne chmury. Na trasie nie spotkałem nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę przed powrotem do domu wypuszczamy się na szybką wycieczkę z Jaworzca na północne zbocza doliny potoku Kobylskiego. Razem z Olą i Kawą wychodzimy na nienazwaną przełęcz w grzbiecie odchodzącym na zachód z Wysokiego Berda. Mimo północnej wystawy, śniegu w lesie jest dosyć mało. Na zjeździe miejscami walczymy ze zmrożonym podkładem i z gęstym poszyciem. Co ciekawe, jedyny upadek miał miejsce podczas wypinania się z nart. Deniwelacja raptem 350 m, ale to też był dobry dzień. Zażyliśmy słońca. Po drodze nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Lipowska i Rysianka + Magurka Wilkowicka|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurekk&amp;lt;/u&amp;gt; + + różne osoby towarzyszące na różnych etapach|19 - 20 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z możliwości załapania się na nocleg w schronisku na Hali Lipowskiej, rezerwuję go z rana. Zachęcają prognozy przewidujące solidny opad następnego dnia. Mam zamiar dotrzeć jak najszybciej. Być może uda się oddać jakieś kontrolne zjazdy. Niestety proza życia codziennego zajmuje zbyt dużo czasu. Na parking w Złatnej Hucie docieram około 18.00. Szybkie klejenie fok, przebieranie i start. Tuż po starcie zaczyna bardzo mocno wiać. Chcąc uniknąć &amp;quot;latających&amp;quot; drzew zmieniam &lt;br /&gt;
plan na podejście i idę nie szlakami tylko przecinkami i polanami mniej więcej równolegle do żółtego szlaku. Na górze wieje mniej, wiec zbliżam się a na koniec dołączam do szlaku niebieskiego. W między czasie dokładnie przyglądam się warunkom na polanach i w lasach. A dobrze nie jest. Betony, lodoszreń, szreń łamliwa. Wszystkiego po trochę. Nie wygląda to dobrze. Po około 1h podejścia melduję się w schronisku. Na szczęście bufet jeszcze działa (jak się później okazało wyjątkowo długo &lt;br /&gt;
tego dnia) a więc udaje się załapać na pierogi i złocisty nektar. Po zadomowieniu się w pokoju, siedzimy na posiadówie w jadalni tocząc debaty o planach na następny dzień. Ja akurat takowego nie mam. Założenie jest jedno - dużo zjeżdżania, mało chodzenia. Na spoczynek udajemy się około północy. Z częścią współlokatorów decydujemy się wstać wcześniej i udać się bejrzeć wschód słońca - najlepiej z Hali Rysianka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20.02.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Godzina 6 minut 30, kiedy pobudka zabrzmiała... Jakoś nikomu nie chce się wstać na ten wschód. Wszyscy zgodnie twierdzą, że pogoda kiepska, że widoków nie ma. Ale skoro już wstałem - postanawiam skorzystać z dnia od samego rana. Wskakuje w schroniskowy dresik, skiturowe buty i postanawiam sprawdzić tą kiepską pogodę. Dołącza do mnie Agnieszka z Poznania. Szybkim tempem (z buta) udajemy się na Rysiankę. Pogoda okazuje się piękna, a wschód nad wyraz ładny. Zadowoleni, że jednak ruszyliśmy się wracamy do schroniska na śniadanie, bogatsi o kilka niezłych fotek tego zjawiskowego wschodu. Niestety opadu - dla którego tak naprawdę tu przyszedłem dalej nie ma. Zaczynam myśleć nad planem B. W między czasie czekając na śniadanie. Aż tu nagle zaczyna się. To prawdziwy śnieżny armagedon. Kładzie, aż miło. Śniegu przybywa w oczach. Gdy wszyscy boją się warunków (niestety poruszają się pieszo) i uciekają jak najszybciej, ja odkładam wyjście do koło 9.30. Pierwszym celem jest &lt;br /&gt;
Rysianka - szczyt. Warun podejściowy bardzo dobry, szybka przepinka do zjazdu i odpalam pierwszy zjazd najpierw halą, później rynną w stronę Sopotni. Warunki może nie idealne ale co najmniej bardzo dobre. Zakładam pierwszą linię. Zjeżdżam do połowy rynny - czyli najlepszy fragment tego zjazdu. Szybko przepinam się do podejścia i szybkim tempem udaję się z powrotem na górę. Tym razem odpuszczam szczyt. W między czasie wiatr bardzo się wzmógł. Szkoda jednak tak dobrego warunu. Błyskawicznie &lt;br /&gt;
przepinam się więc do zjazdu. Tym razem pada na zjazd w stronę Złatnej. Ten fragment Hali znam najlepiej, więc dobrze wiem jak wybrać linię zjazdu, żeby jechać w pięknym nawianym puchu, z dala od przewianych lodowych poletek. Zjazd jest piękny. Niemal idealny. Śnieg chyba najlepszy w tym roku! Udaję się wyrzucić spod nart kilka firan. Zjeżdżam halę i fragment lasu - dalej nie ma sensu męczyć. Ponowna przepinka i w górę na Rysianke. Wiatr dalej szaleje, a ja już trochę zmęczony postanawiam wrzucić do organizmu trochę kofeiny. Więc robię sobie małą przerwę w schronisku. Niestety mój czas szybko się kończy. Trzeba zjeżdżać do Złatnej. Tu zostawiłem sobie perełkę na deser. Zjeżdżam Halę Lipowską, dalej słupami i lasem. Ten zjazd to bajka. puch, nawiane prawie metrowe dropy. Stawiam kilka potężnych firan. W lesie trochę mało śniegu na wylodzonym podkładzie. Poruszam się więc troszkę bardziej zachowawczo (niestety zjeżdżam samotnie). Odpuszczam więc dwie nastromione ścianki na rzecz bardziej wypłaszczonych wariantów. Wkrótce docieram do pożarówki i Łąk w Złatnej. Niestety widać tam duże działania związane ze zrywką. Nie chcę ryzykować, zwłaszcza, że po ostatniej odwilży na dole śniegu nie ma aż tak dużo. Wybieram więc wariant klasyczny czyli do mostka i końcówkę zjeżdżam czarnym szlakiem. |To był chyba najprzyjemniejszy zjazd tego sezonu. Oj gdyby było +10cm świeżego śniegu w lesie to było by bajecznie. Na dole szybko się przebieram i udaję się do Bielska Białej na obiadową pizzę ze znajomą. Pizza zjedzona - czas więc troszkę ją spalić. Zabieramy więc psa Szrotkę i udajemy się na Magurkę Wilkowicką. Podejście szybkie od Przełęczy Przegibek. Śniegu zostały śladowe ilości. Jednak podejście śliskie, mocno wylodzone. Podchodzimy pożarówkami i stokówkami. Na górze jesteśmy tuż przed zachodem słońca. Nie wchodzimy do schroniska tylko szybkim tempem schodzimy w dół. Tym razem wybieramy zejście niebieskim szlakiem. Szybka akcja - pomimo, że tempo wycieczki było raczej spacerowe. To był zdecydowanie dobry weekend.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FLipowska%2BMagurka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Rysianka + Lipowska|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurekk&amp;lt;/u&amp;gt; + 8 os. tow.|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa, a więc czas na tradycyjną skiturową grupówkę. Tym razem pada na Rysiankę i Lipowską. Z parkingu w Złatnej Hucie startujemy około 19. Tym razem podchodzimy bezpośrednio na Halę Rysianka czarnym szlakiem. Pogoda dość dobra. Bardzo ciepło. Na górze po mimo alertów wiatr znośny. Docieramy do schroniska i zaglądamy do środka aby coś przekąsić. Następnie udajemy się na Halę Lipowską. Mijamy schronisko i udajemy się pod wyciąg. Tu przepinka do zjazdu. Jedziemy najpierw wzdłuż starego &lt;br /&gt;
wyciągu, następnie na wprost lasem. Przecinamy niebieski szlak i wzdłuż potoku dojeżdżamy do porażówki, którą (miejscami oczywiście skracając drogę przez łąki ) dojeżdżamy do czarnego szlaku na wysokości mostku. Warunki śniegowe do zjazdu grubo średnie. Na górze mocno zmarznięty śnieg, później kawałek cukrów, a na koniec ciężkie mokre śniegi, mocno łapiący. Przyjemność ze zjazdu jedynie mieli Ci, którzy mieli narty 100+ pod butem. Tura ciekawa, pogoda dopisała. Jazda w bukowych laskach po nocy zawsze na plus. Mam nadzieję, że śniegi się jeszcze długo utrzymają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRysianka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mały Szlak Beskidzki|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ...|10 - 14 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. in. trójkowe zagrożenie lawinowe w Tatrach i konkretne opady śniegu w Beskidach (po drodze było jednak ocieplenie) nasunęły plan narciarskiego przejścia tzw. Małego Szlaku Beskidzkiego (MSB). Szlak ten wiedzie wierzchowinami Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego. Wysokości niewielkie bo najwyższy punkt to 1022 m (Luboń) lecz w kilku miejscach zejścia do dolin rzecznych zwiększają całą deniwelację. Przejście z Bielska Białej Straconki do Rabki Zaryte zajęło 5 dni. Pokrywa śnieżna bardzo niejednolita lub całkowity jej brak. W Beskidzie Małym śniegu dość sporo zwłaszcza w górnych partiach więc przejście typowo narciarskie. Beskid Makowski to tragedia z śniegiem co przekładało się na niesienie nart. Tylko kilka zjazdów po zlodowaciałym śniegu lecz też całkiem fajny zjazd z Lubomira. Beskid Wyspowy to głównie zeskorupiały, twardy śnieg więc narty także użyte tylko do zjazdów. Fajne i dość emocjonujące zjazdy były z Lubogoszcza do Mszanej Dol. i z Lubonia do Rabki. Przebyty dystans to 141 km i 6160 m deniwelacji. Pogoda generalnie nie zbyt zimowa. Pochmurno, raz nawet deszczowo ale również 3 dni ze słońcem przy małym minusie. Na pewno przy większych śniegach szlak warty uwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMSB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Redykalny Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda super. Miało wiać ale nie wiało. Pełne słońce. Zacząłem w Złatnej niebieskim szlakiem kierunek na Hale Lipowską. Wybrałem ten szlak bo jest mało przechodzony, dość długi, pięknie widokowy i tak też było. Spotkałem po drodze 2 turystów. Szedłem sam, swoim tempem, sam z moimi myślami. Wszystkie piękne widoki były tylko dla mnie, ja sam, śnieg, narty i góry. Co może być piękniejsze. I tak przez kilka godzin. Nie wchodziłem do schroniska. Gdy doszedłem na grań do Hali Lipowskiej i żółtego szlaku skręciłem w lewo  - kierunek na Boraczy Wierch. Dalej do Radykalnego Wierchu a tam kończy się dla mnie grań. Tam zaczynam zjazd do dołu doliny. Trzeba się już trochę pośpieszyć, słońce zaczyna zachodzić a chciałbym zjechać jeszcze za dnia.  Gdy byłem na Zapolance zrobiło się całkiem ciemno, a tam bez szlaku zjechałem do samochodu gdzie 7 godzin temu zacząłem wycieczkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRedykalnyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; i Kacper C. (WKTJ)|12 - 13 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnie próby wyjścia do jaskini były zakłócane przez decyzje administracyjne wydawane przez stosowne organy państwa na kolejnych naszych klubowiczów, w tym również na mnie. W związku z czym bezowocnie mijały kolejne weekendy. W między czasie udało się skontaktować z wyprawowym kolegą, któremu obiecałem pomoc w reporęczu/deporęczu zdeponowanych w jaskini Miętusiej lin, które pozostały w jaskini po odcięciu ich przez zalany z powodu odwilży Wiszący Syfonik. Postanowiliśmy urozmaicić akcję o biwak w jaskini, co było też wymuszone późnym wyjazdem Kacpra z Poznania (albo chcieliśmy zaoszczędzić na noclegu u Gaździny, typowe poznańskie podejście ;) ). Po odebraniu Kacpra z dworca PKP w Katowicach i dojeździe do Kir, docieramy ok. 23 pod otwór Miętusiej, a w samej jaskini meldujemy się 30 min później. Do Błotnych Zamków docieramy przed 1 w nocy i zastanawiamy się do co robić, czy próbować zrobić Wielkie Kominy, czy zakładać nasz biwak. Pora była już późna, percepcja z każdą minutą gorsza, to rozsądnie było się najpierw przespać. Biwak rozbiliśmy w Błotnych Zamkach na jedynej płaskiej platformie pomiędzy Kominami a Prożkiem Beaty, która była idealna pod mój namiot - klasyczne dwuosobowe iglo. Zasnęliśmy po 2 w nocy i wstaliśmy 6h później. Po śniadaniu i porannej toalecie zawitaliśmy na dnie Wlk. Kominów (byłem w nich pierwszy raz, bo na kursowym wyjściu było zdecydowanie więcej wody, a na dworze temperatura ok. -25C i podjęliśmy kolegialną decyzję, aby się wtedy nie moczyć lub jednoosobowo taką decyzję podjął Instruktor - nie pamiętam;) ). Następnie po spakowaniu klamotów do worów, ruszyliśmy w stronę wyjścia, zbierając po kolei liny Kacpra. Po drodze w Kaskadach mijamy ekipę z Krakowa. Idzie w miarę sprawnie, tylko w Rurze więcej trzeba było się napocić, pomimo tego, że Kacper dał mi fory i nierówno podzielił liny pomiędzy nas. Na zewnątrz jesteśmy po 14. Po przepakowaniu i przebraniu się wyruszamy do auta. W dolinie tłumy, co nie było dziwnym zjawiskiem, bo pogoda była cudna w ten weekend.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Kasprowa Niżna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Bzdęga, Tomasz Hansel, Monika Morzyńska, Daniel Jankowski, Ryszard Widuch, Łukasz Piskorek|12 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjście kursowe. Jaskinia leży blisko. Sprzętu trzeba niewiele. To też tym razem kursanci zebrali się silnym składem. Sprawny dojazd. Krótkie dojście w dobrych warunkach śniegowych. Po chwili całą ekipą meldujemy się pod otworem jaskini. Przebieramy się w środku i po chwili ruszamy w głąb. totalnie suche najniższe miejsce korytarza wlotowego dobrze rokuje. Całość idzie nad wyraz sprawnie. Szybko docieramy do Gniazda Złotej Kaczki - jest sucho. W Długim Chodniku jest woda - ale tylko do kolan - więc obywa się tylko na zdjęciu skarpet i  przechodzimy bez zbędnych kąpieli. Ostatecznie kursanci docierają do Zapałek. Po krótkim zwiedzaniu wracamy. Powrót również bardzo sprawny. W dobrych nastrojach meldujemy się około 15 przy samochodach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKasprowaNizna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Wiślańska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śniegu moc. Doliną Kameszniczanki od leśniczówki Na Golechowce startujemy w głębokich śniegach. Wkrótce słoneczny pejzaż zmienia się w stosowną do pory roku kurniawę. Nie przetartymi ostępami po pokonaniu strumienia wydostaliśmy się na grzbiet wyprowadzający na szczyt Magurki Wiślańskiej (1140). Smagani śniegiem szybko śmigamy w dół w lekko zsiadłym puchu. Zjazd piękny aż do doliny. Niżej temperatura oscylowała około zera więc na ostatnich metrach kleił mi się śnieg do nart ale to szczegół nie zmieniający wrażenia pięknej skitury. Deniwelacja - 565 m, dyst. - 10 km w śnieżycy i głębokim śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/MagurkaWislanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, os. tow.|06 02 2022}}&lt;br /&gt;
Takich warunków na skitur w Beskidzie Śląskim się nie odpuszcza. Startujemy od Hotelu Zimnik i podchodzimy niebieskim szlakiem do schroniska. Śniegu niesamowicie dużo. Niestety wiatr okazał się bezlitosny-jego porywy niemalże przewracają mnie na podejściu. Wyziębnięci docieramy do schroniska tuż po 10. Zjazd w puchu to marzenie i nawet wiatr już mi nie przeszkadza. Końcowy odcinek już troszkę gorszy ale i tak zaliczam ten wyjazd do bardzo udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski, os. tow.|04 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy postanawiamy zrobić krótkie wyjście kondycyjne. Pada ma Malinowską Skałę. Tym razem planujemy podejść od strony Ostrego. Parkujemy w dolinie Zimnika. Zapinamy narty i najpierw asfaltem, następnie pożarówkami, później stokówkami a na końcu totalnie na azymut docieramy na szczyt Malinowskiej Skały. Do podejścia warunki bardzo dobrze. Śniegu kupę (w niektórych miejscach wchodziły całe kijki). Na grani i szczycie bardzo silny wiatr. Do przepinki zjeżdżamy więc kilka metrów poniżej, aby schować się za świerkiem. Po przepince zjeżdżamy najpierw do żółtego szlaku, następnie wzdłuż niego dojeżdżamy do ruin, gdzie odbijamy w lewo na stokówkami, a następnie pożarówkami zjeżdżamy do asfaltu, by ostatni odcinek przełyżwować do samochodu. Zjazd totalnie bez emocji (można było usnąć). Śniegi na samej górze bardzo przyjemne, z każdym metrem w dół jednak coraz bardziej mokre i ciężkie. Wypad totalnie kondycyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|30 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcony wczorajszym warunem rzucam propozycję turowania Bartkowi. Jest decyzja pozytywna. A więc w niedzielę nieco później wyjeżdżamy w stronę Korbielowa. Prognozowany silny wiatr nas nie zniechęca. Szybko się przebieramy i ruszamy w górę. Niemal już tradycyjnie wybieramy podejście przez Byka i Solisko. Niemal od razu podejmujemy decyzję, że odpuszczamy szczyt, a nawet nie będziemy wychylać nosa z lasu. tak więc dochodzimy przez Solisko do czerwonego szlaku. Warunki śniegowe doskonałe. Cały czas pada śnieg. Ślady są zasypywane w tempie błyskawicznym. My udajemy się bezpośrednio w górę na granicę lasu. Kiedy docierają do nas coraz mocniejsze podmuchy postanawiamy się przepiąć do zjazdu. W bardzo głębokim, świeżym śniegu, leżącym na solidnym podkładzie zjeżdżamy do podnóży Soliska. Tu przepinamy się do podejścia. Kolejnym celem jest Hala Miziowa. Niestety przekraczając ostatnie żeberko schodzące z Pilska uderzają w nas tak mocne podmuch, że postanawiamy zawrócić. Tu najpierw zjeżdżamy na fokach, następnie w dogodnym miejscu dokonujemy kolejnej przepinki do zjazdu. Tym razem objeżdżając Solisko zjeżdżamy mniej więcej droga naszego podejścia, by po chwili odbić mocno w prawo. Teraz dość stromym i szybkim zjazdem mniej więcej z lewej strony Potoku Glinne zjeżdżamy do Jaworzyny. tu niestety po dotarciu do drogi kolejna przepinka i tym razem poboczem drogi 945 udajemy się w stronę Korbielowa. Na obrzeżach Korbielowa odbijamy w lewo i wzdłuż stoków &lt;br /&gt;
obchodzimy z lewej strony lasek, później przez polankę i jeszcze kilka metrów zjazdu na fokach drogą i jesteśmy na parkingu - skąd startowaliśmy. Wypad bardzo udany. Warunki rewelacyjne i jedne z najlepszych zjazdów tej zimy w pięknym białym, świeżym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Hala Lipowska| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + (os. tow.)|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotnie popołudnie udajemy się do Złatnej celem podziałania skiturowego w regionie i biwaku. Ogólnie mamy zostać na dwa dni i zrobić tyle, na ile starczy sił. W drodze decydujemy, że biwakujemy na dole. Po przyjeździe robimy więc szybki przepak, alby pierwsze i ostatnie podejście tego dnia zrobić jak najbardziej na lekko. Nasz linia &lt;br /&gt;
podejścia to esencja tego wyjazdu. Udajemy się na wprost,  wzdłuż (a właściwie wręcz korytem) potoku. Nie raz musieliśmy przekraczać potok to na jedną, to na druga stronę. Śniegu mnóstwo. Przeprawy ułatwiają śnieżne mostki, z których ochoczo korzystamy. Dość szybko zdobywamy wysokość. W końcu docieramy do najwyższej drogi pożarowej. Drogą tą dochodzimy do słupów, wzdłuż których udajemy się  przez Halę Lipowską. W końcu docieramy do starego wyciągu i wzdłuż niego do szlaku żółtego i niebieskiego. Stąd już tylko chwila i jesteśmy w schronisku. Tu przy gorącej czekoladzie i złocistym nektarze prosto z cieszyńskiego browaru omawiamy plan na dzień następny. Tak mija nam około półtorej godziny. W końcu przyszedł czas, aby zjechać na biwak. Wybieramy zjazd wzdłuż niebieskiego szlaku aż do żółtego, by na koniec dojechać do szlaku czarnego i nim dotrzeć na parking - gdzie mieliśmy spędzić noc. Niestety &lt;br /&gt;
już po kilku metrach staje się rzecz najgorsza. Koledze rozpada się jedno wiązanie. Na szczęście tylko tył. Wiemy już, że tym samym nasz biwak właśnie się skończył.  Na szczęście dopadały ogromne ilości śniegu, co strasznie spowalnia zjazd, ale dzięki temu udaje nam się bezpiecznie zjechać na dół. Właściwie to cały zjazd wykonujemy na &lt;br /&gt;
wprost. Skręcamy jedynie aby wyminąć dość nie licznie wysiepujące przeszkody.  Warunki zjazdowe bardzo dobre. Śniegu wręcz za duże. Po dotarciu na parking nie pozostało nic innego jak spakować sprzęt i wrócić do domów. Szkoda bo warun perfekcyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Radziechowska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę opóźniony start z Lipowej (zakopaliśmy się samochodem na parkingu) doliną Leśnianki a potem bez szlaku boczną dolinką na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108). 560 m deniwelacji lecz od doliny w zupełnie nieprzetartym terenie a śniegu było dużo. Pogoda nie zła. Ludzi po za szlakiem nie spotkaliśmy żadnych. Zjazd przepiękny bo w cudownym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMagurkaRadziechowska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia na Tomaszówkach Górnych oraz Jaskinia Biała Dziupla|Emil Stępniak, Ania Drzewicz (SKTJ), Jakub Kaprykowski (niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|28 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był prosty. Po pracy jedziemy zwiedzić jaskinię Biała Dziupla. Spotykamy się na parkingu pod Łabajową i po przebraniu i spakowaniu wesołą gromadką udajemy się w kierunku Tomaszówek Górnych. Na miejscu rozpoczynamy poszukiwania otworu. Jest ciemno, a nie chcąc drażnić miejscowej ludności działamy bez czołówek. Najpierw szukamy otworu wspólnie, później każdy na własną rękę, aż w końcu samoistnie dzielimy się na dwie grupy. Jakub działa wspólnie z Anią, a Łukasz z Emilem. Pierwsza grupa szybko odnajduje otwór i rozpoczyna odkopywanie. Natomiast Łukasz z Emilem natrafiwszy na otwór jaskini na Tomaszówkach Górnych. Jaskinia krótka ale bardzo obszerna. Z wielkim otworem wejściowym - ale dla nas mało interesująca zwiedzanie zajmuje kilka minut i już po chwili obie grupy spotykają się pod otworem celu właściwego. Ania z Jakubem odgruzowali już całkiem sporo. Łukasz z Emilem przyłączają się do odkopywania otworu. Już po chwili wejście do jaskini Biała Dziupla jest otwarte. Wiążemy linę do drzewa. Pierwszy wchodzi Łukasz. Za ciasnym otworem znajduje się mały korytarzyk/salka. Za Łukaszem idzie Ania następnie Emil i Jakub.  Następnie ciasnym przełazem przechodzimy do obszernej salki. Łukasz i Ania cisną przodem, &lt;br /&gt;
Emil i Jakub gonią. Kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do małej salki, której ściany i strop pokryte  są mlekiem wapiennym, które również w sporych ilościach zalega na spongu. kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do ostatniej sali w jaskini. Właściwie jest to wielka salostudnia. Najpierw schodzimy bardzo śliską, gliniastą pochylnią, następnie zjeżdżamy 8 metrową studnię.  Na dnie meldujemy się w kolejności Łukasz, Emil, Ania. Jakub stając nad progiem studni postanawia poczekać na górze. Na dnie szybka przekąska. Jak  to z Emilem na wyjazdach bywa &lt;br /&gt;
radlerek też musiał być :). No to do góry. Najpierw idzie Łukasz. Na górze salostudni spotyka czekającego Jakuba. Razem przechodzą do obszernej sali. Ponieważ na dworze śnieg i wiatr, to tu się rozszpejamy, zwijamy liny i szykujemy do odwrotu. Następnie dochodzą Ania i Emil. Gdy wszystko już jest gotowe wychodzimy na zewnątrz. Teraz tylko zakopać otwór jaskini, zamaskować i wrócić do samochodów.  Jaskinia Biała Dziupla jeste bardzo ładnym, stosunkowo nowym obiektem na jurze. Jeszcze nie zadeptanym. Szczerze polecam wszystkim odwiedzenie tej jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko nocą|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|26 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa to dobry dzień na tury. Po problemach z dojazdem udaje nam się w końcu w stawić w komplecie na parkingu w Korbielowie. Razem jest nas 6 osób. Spokojnym towarzyskim tempem udajemy się w górę. Trasa - to moje ulubione podejście przez Byka i Solisko. Śnieg jest. Nastroje dopisują. Po drodze toczą się różne dyskusje na tematy sprzętowe, śniegowe, najlepsze zjazdy w Beskidach, ale również zostają poruszone tak ważne problemy jak wyższość ogórków mętnych nad tymi nie mętnymi. Bez pośpiechu idziemy do góry. Jest wyjątkowo ciepło. Niestety nic co dobre &lt;br /&gt;
nie trwa wiecznie... W górnych partiach widoczność na maks 10-15m. Wiatr dość silny. Zgodnie stwierdzamy, że na szczyt nie ma co iść. Trawersujemy więc pod kopułą szczytową do czarnego szlaku. Przepinamy się w dość komfortowych warunkach między choinkami - około 200m od polskiego wierzchołka. Pierwszy odcinek pokonujemy poza trasami &lt;br /&gt;
narciarskimi. To była esencja tego wyjazdu. Zjazd w bardzo przyjemnych śniegach, końcówkę pod schronisko na Hali Miziowej pokonujemy trasą.  Do parkingu zjeżdżamy nartostradą przez Buczynkę, a następnie stokiem. Warunki śniegowe bardzo dobre, ale w kilku miejscach można się było natknąć na niespodzianki. Integracje kończymy około północy i &lt;br /&gt;
rozjeżdżamy się do domów. Zdecydowanie udany wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10151</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10151"/>
		<updated>2022-03-15T07:37:15Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kobylarzowy Żleb|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|13 03 2022}}&lt;br /&gt;
Ach, to podejście do Litworowej! Zmora kursantów (z powodu Kobylarzowego Żlebu) i instruktorów (z powodu Skoruśniaka). Kobylarzowy Żleb jako cel wycieczki narciarskiej ma jednak swoje zalety. Długo zalega tam cień, a zimą mało kto tam idzie. Narciarzom się nie chce iść Skoruśniakiem, a piechurzy pocą się już na samą myśl o Żlebie. Moi lokalni informatorzy zarzekali się jednak, że tym razem warto, bo jest świetny śnieg. I mieli sto procent racji. Zjazd rozpocząłem nieco powyżej ścieżki do Litworowej; wszedłbym na Małołączniak, ale naprawdę nie miałem już czasu... Grzbiet wprawdzie był wywiany, ale nieco na stronę Doliny Litworowej narty prowadziły się już super. Potem do łańcuchów odcinek chwilami trochę czujny, ale i dużo po miękkim. To tu właśnie zaliczyłem małą kraksę. Łańcuchy były wystarczająco zaśnieżone, żeby zjechać na nartach. A ten fragment poniżej łańcuchów - może i krótki, ale czysta bajka. Oczywiście co było dalej, to już szkoda gadać... I tak był to bardzo dobry dzień, a raczej pół dnia; dokładnie w trzy godziny zrobiłem ok. 1060 m przewyższenia (i zjazdu, ma się rozumieć). Od Przysłopu aż do grani spotkałem pojedyncze osoby. Niebo niebieskie jak rzadko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Dzień miał być piękny, ale wyjechać mogliśmy dosyć późno. Padł więc pomysł, żeby powtórzyć świetną wycieczkę z poprzedniej zimy. Moją ulubioną drogą wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca docieramy na Malinowską Skałę. Zjazd do doliny Potoku Malinowskiego kończymy tuż przed zachodem słońca. Śniegu nadal dużo i dobrego. Do źródełka spokojnie dało się dojechać na nartach. Około 580 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Andrzej Gałecka, Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Po wczorajszej wyrypie należało się trochę wyluzować. Dołączył jeszcze Andrzej. Z Wisły Malinki a konkretnie z Rastoki przy przecudownej pogodzie podchodzimy leśnymi drogami, ścieżkami oraz na przełaj na Zielony Kopiec (1152). Stąd jeden z piękniejszych i urozmaiconych zjazdów w Beskidach. Początkowo rzadkim lasem, potem kawałek szlakiem a w końcu leśną drogą schodzącą doliną potoku aż do parkingu. 500 m deniwelacji i ok. 12 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Kasprowa Niżnia|Iwona Pastuszka, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Żeńskie wyjście do Jaskini Kasprowej Niżniej. Zbiórka w Katowicach o godzinie 4:30. Ruszamy. Droga mija szybko - musiałyśmy się nagadać, bo dawno w takim składzie się nie widziałyśmy. Na miejscu okazuje się, że zimno jest zimniejsze niż miało być, maszerujemy szybko żeby się rozgrzać. Trochę rozgrzewa nas informacja, że bilety wstępu do parku znowu podrożały!!! (8zł!) Pod jaskinią dochodzi do nas ekipa kursowa z innego klubu. Szybko się przebieramy i biegniemy poręczować. Idzie nam sprawnie, aż do długiego korytarza, który jest zalany wodą. Zrzucamy nadmiar ubrań, pakujemy szczelnie do worów i przechodzimy na drugą stronę starając się nie myśleć o zimnie. Za wiszącym jeziorkiem woda na szczęście była zlewarowana i przechodzimy na sucho. Za Zapałkami trochę wspomagamy się opisem, ale pomimo to droga idzie nam sprawnie. Dochodzimy do Komory Gwieździstej, z niej dalej w kierunku Szczeliny. Nim do niej dotarłyśmy wybija godzina, którą wyznaczyłyśmy sobie na odwrót. Grzecznie zmieniamy kierunek i zaczynamy wycof. Tym razem woda w długim chodniku jest zimniejsza, za to na dworze już cieplej.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fkasprowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Niżne Tatry - Kralova Hola|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|12 03 2022}}&lt;br /&gt;
Odludny teren, rzadko uczęszczany szlak z Liptowskiej Tepliczki na Kralovą Holę (1948) wskazywał 4,20 h podejścia. Na trasie nie spotkaliśmy żadnych turystów. Od pewnego momentu w ogóle nie przetarty. Najpierw dość nudne przejście doliną a potem ciekawy szlak lasem, kosówkami a na końcu otwartym terenem na &amp;quot;szklaną górę&amp;quot;. Partie szczytowe były wywiane i zalodzone. Przy trochę większym nachyleniu bez raków ani rusz. Kombinując zakosami udaje nam się wejść na szczyt. Pogoda była jednak cudowna. Pełni obaw co do zjazdu po lodowej powłoce ruszyliśmy w dół trochę innym wariantem. Kanty nart ledwo trzymały śniegu jednak zjazd wbrew obawom okazał się całkiem przyzwoity, a niżej wspaniały i to z pięknym widokiem na sąsiednie Wysokie Tatry. Z końcem dnia docieramy do auta. Dystans 25 km, 1170 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKralovaHola&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Łukasz Piskorek|06 03 2022}}&lt;br /&gt;
Klasyczna Czarna, wyjście dwuosobowe na dwie liny i 7 karabinków. Podejście zimowe, po udeptanych, aczkolwiek lekko przysypanych śladach. Łukasz nadał tempo, choć czasem, kiedy zwijał linę udawało mi się go wyprzedzić i wpiąć kilka karabinków. Do rekordu było daleko, ale zeszliśmy poniżej 6h. Zlotówka skuta lodem, a lodowe stalagmity i polewy znajdowały się jeszcze na końcu sali Ewy i Hanki. W drodze powrotnej piękne zimowe widoki, mało ludzi i przepyszny zjazd na worze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjecia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Romanka i Rysianka|&amp;lt;u&amp;gt;Asia &amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy|05 03 2022}}&lt;br /&gt;
Zaparkowaliśmy na znanym parkingu, gdzie potok Cebulowy wpływa do Sopotni. Tym razem kierujemy się na zbocza Romanki. Podchodzimy na przełaj, przy okazji odkrywając piękne tereny. Nie spotykamy nikogo, nie licząc psa. Zamiast wprost na Romankę docieramy na Majcherkową. Poźniej tradycyjnie szlakiem kierujemy się na Rysiankę, gdzie spotykamy dość dużo turystów. Po wizycie w schronisku udajemy się w stronę Pilska. Niestety dosć późna godzina wymusza na nas zmianę decyzji, co okazało się później bardzo dobrym pomysłem. Postanawiamy zjeżdzać z Palenicy w kierunku Polany Cudzichowej, następnie bajecznym lasem w dół i poźniej wzdłuż potoku (chyba odnoga potoku Cebulowego). Trasa zjazdu okazała się świetna, piękny zjazd w idealnym puchu, sama radość. Uznaliśmy to za odkrycie sezonu i fajną alternatywę dla klasycznego zjazdu Potokiem Cebulowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - skiturowa wycieczka na Trzydniowiański Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, ...|27 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po akcji w jaskini trochę mięśnie bolały lecz pogoda była piękna więc grzechem byłoby nie pójść w góry. Z Kir przez dol. Kościeliską na Ornak (Łukasz w jaskini stłukł kolano więc wyjście kończy przy schronisku) i dalej na Iwaniacką Przełęcz.  Stąd zjazd do dol. Chochołowskiej w przepysznym puchu. Z Chochołowskiej podejście pierwszym czerwonym szlakiem na Trzydniowiański Wierch. Od razu widać było, że warun jest po prostu boski. Na grani wprawdzie było wywiane (na ostatnim podejściu założyłem nawet raki) lecz i tak nie zmieniało to wiele postaci rzeczy. Zjazd mniej więcej drogą podejścia lecz po nietkniętym puchu, który w zasadzie nie powodował oporu dla nart. Po stromych zboczach po prostu się spływało w rozkosznym poczuciu &amp;quot;nieważkości&amp;quot;. Z Chochołowskiej jeszcze na koniec czarnym szlakiem podejście pod Diabliniec i zjazd dol. Lejową do Kir. 1842 m deniwelacji i 27 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trasa: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Ftrasa.jpg&amp;amp;startat= , &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profil: http://foto.nocek.pl/image.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2022%2FZimna%2Fprofil.png&amp;amp;startat=&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt; i Iwona Pastuszka|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
Idziemy z Iwoną do Zimnej. Zdecydowałyśmy, że nie chcemy towarzyszyć naszym kursantom, żeby móc się bardziej zmęczyć i samodzielnie wspinać oraz poręczować. W drodze do jaskini Towarzyszymy Rysiowi i kursantom z myślą, że wyprzedzimy ich w przebieraniu i pójdziemy przodem. Niestety! Przed nami wchodzi do jaskini ekipa kursowa z innego klubu, przez co znajdujemy się w ,,potrzasku” nie jesteśmy w stanie ani wyprzedzić, ani nie możemy się zbytnio ociągać bo za plecami słychać głosy ,,naszych”. Pod Progiem Wantowym idziemy zwiedzać Salę Gotycką i zerkamy do Syfonu Zwolińskiego. Liczymy, że uda nam się wyminąć ekipę idąc obejściem Czarnego komina. Przeliczyłyśmy się i dochodzimy do ekipy przed nami kiedy już wspinają Szklany Prożek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I już miałyśmy po raz kolejny czekać w kolejce za kursem, ale szybka reakcja Iwony i wspólny spręż sprawiły, że udaje nam się uciec wspinając Beczkę w ekspresowym tempie. Wymieniamy się na kolejnych wspinaczkach prowadzeniem. Jeszcze w okolicach Chatki minięta ekipa depcze nam po piętach, ale dalej idziemy już same. I tak do końca. Kończymy razem z kursantami już po ciemku. Spod jaskini ruszamy przodem, żeby Iwona mogła jak najszybciej ruszyć w drogę do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/zimna2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Daniel Jankowski&amp;lt;/u&amp;gt;, Ryszard Widuch, Damian Szołtysik, Tomasz Hansel, Lukasz Mazurek, Asia Przymus i Iwona Pastuszka szły w inne partie jaskini|26 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne w tym sezonie wyście kursowe do jednej z jaskiń zimowych odbyło się w sobotę 26 lutego. Tym razem w planie była Jaskinia Zimna i dotarcie do Chatki. Z bazy noclegowej wyruszyliśmy chwile po 8 rano i sprawnym krokiem przez dolinę Kościeliska dotarliśmy w okolice otworu. Na miejscu spotkaliśmy się z inna ekipa grotołazów, która właśnie kończyła przebierać się i wchodziła do jaskini tuż przed nami. Do jaskini weszliśmy chwile po 10 i bardzo sprawnie przemieszczaliśmy się przez różnej wielkości korytarze i szczeliny. Mijając Sale z Przepływem, a później Jeziorko z Zakrętem padały dwukrotnie pytania: „czy to już Ponor?”, za trzecim razem Rysiek w końcu już potwierdził tak to jest Ponor. Na nasze szczęście Ponor był drożny i obyło się bez brodzenia w wodzie. Niemniej jednak przebrnięcie przez zalane korytarze skutkowało tym, że po kolana byliśmy już w błocie. Nie dziwi więc nazwa pierwszego progu jaki napotkaliśmy. Trochę liczyliśmy że ekipa przed nami zostawi liny ułatwiając nam trochę zadanie jednak przez cala trasę de-poręczowali wszystko za sobą zmuszając nas do pokonania wszystkiego samemu. Błotny próg na ochotnika próbował przejść Lukasz, jednak bardzo szybko się poddał. W mgnieniu oka do akcji ruszył Rysiek, brawurowo pokonując Błotny Próg „metoda tradycyjna”, umożliwiając tym samym bezpieczne przejście dla kursantów. Do kolejnych wspinaczek przez Próg Wantowy na poziomie IV i Czarny komin (na poziomie V+) prawie „na ochotnika” wytypowaliśmy Tomka. Mimo jego dużego doświadczenia wspinaczkowego Tomka, dało się słyszeć kilka niecenzuralnych słów podkreślających poziom trudności wspinaczki. W między czasie jeszcze przed Progiem Wantowym Daniel udał się na zwiedzanie w stronę Syfonu Zwolińskich aż do momentu, w którym woda w gumiakach osiągnęła poziom alarmowy. Beczkę udało się pokonać całkiem sprawnie, w Białym Kominie ominęło nas poręczowanie, bo użyliśmy liny, która jest tam na stałe. Ostatnia wspinaczkę tego dnia poprzez Biały Komin również przekazaliśmy Tomkowi. Ostatni odcinek tuz przed Chatka zaporęczował Daniel wymijając się w tym momencie z powracającą ekipa grotołazów, która szła przed nami. Do Chatki dotarliśmy ok godziny 15:30, po chwili odpoczynku zebraliśmy się w drogę powrotna. Wszystkie liny powrotne de-poręczowaRysiek z Damianem. Wyjście z jaskini nastąpiło o godzinie 18:30.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na bazie czekała nas przykra wiadomość. Zmarła pani Krystyna Glista, u której często &amp;quot;bazowaliśmy&amp;quot; przez szereg lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FZimna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), pies Kawa, w czwartek również pies Draka|24 - 26 02 2022}}&lt;br /&gt;
W bardzo słoneczny czwartek z dwoma psami wychodzimy na Duże Jasło (1153). Na szczycie wietrznie. Zjeżdżamy grzbietem w kierunku Szczawnika, a następnie do doliny potoku Pod Boweniem. Zjazd pyszny, w dużej mierze po przybyłym poprzedniego dnia puchu. Psy lubią ganiać za narciarzami po lesie, ale trzeba robić im przystanki dla złapania tchu. W sumie 480 m deniwelacji. Na trasie spotkaliśmy dwoje piechurów i dwóch drwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek samotnie odbywam wycieczkę inspirowaną trasą tegorocznego Pucharu Połonin. Najpierw trawersuję ze Strzebowisk drogą rowerową, następnie podchodzę na grzbiet nieco na zachód od wierzchołka Fereczatej. Stąd zjeżdżam do doliny potoku Bystrego, po czym zakładam foki i wchodzę z powrotem na grzbiet, na Duże Jasło. Dalej zjeżdżam sprawdzoną trasą, jak poprzedniego dnia. Śnieg już nieco cięższy, ale nadal bardzo przyjemny. Wyszło niecałe 900 m przewyższenia. Nad głową przez cały dzień posępne chmury. Na trasie nie spotkałem nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotę przed powrotem do domu wypuszczamy się na szybką wycieczkę z Jaworzca na północne zbocza doliny potoku Kobylskiego. Razem z Olą i Kawą wychodzimy na nienazwaną przełęcz w grzbiecie odchodzącym na zachód z Wysokiego Berda. Mimo północnej wystawy, śniegu w lesie jest dosyć mało. Na zjeździe miejscami walczymy ze zmrożonym podkładem i z gęstym poszyciem. Co ciekawe, jedyny upadek miał miejsce podczas wypinania się z nart. Deniwelacja raptem 350 m, ale to też był dobry dzień. Zażyliśmy słońca. Po drodze nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Lipowska i Rysianka + Magurka Wilkowicka|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurekk&amp;lt;/u&amp;gt; + + różne osoby towarzyszące na różnych etapach|19 - 20 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z możliwości załapania się na nocleg w schronisku na Hali Lipowskiej, rezerwuję go z rana. Zachęcają prognozy przewidujące solidny opad następnego dnia. Mam zamiar dotrzeć jak najszybciej. Być może uda się oddać jakieś kontrolne zjazdy. Niestety proza życia codziennego zajmuje zbyt dużo czasu. Na parking w Złatnej Hucie docieram około 18.00. Szybkie klejenie fok, przebieranie i start. Tuż po starcie zaczyna bardzo mocno wiać. Chcąc uniknąć &amp;quot;latających&amp;quot; drzew zmieniam &lt;br /&gt;
plan na podejście i idę nie szlakami tylko przecinkami i polanami mniej więcej równolegle do żółtego szlaku. Na górze wieje mniej, wiec zbliżam się a na koniec dołączam do szlaku niebieskiego. W między czasie dokładnie przyglądam się warunkom na polanach i w lasach. A dobrze nie jest. Betony, lodoszreń, szreń łamliwa. Wszystkiego po trochę. Nie wygląda to dobrze. Po około 1h podejścia melduję się w schronisku. Na szczęście bufet jeszcze działa (jak się później okazało wyjątkowo długo &lt;br /&gt;
tego dnia) a więc udaje się załapać na pierogi i złocisty nektar. Po zadomowieniu się w pokoju, siedzimy na posiadówie w jadalni tocząc debaty o planach na następny dzień. Ja akurat takowego nie mam. Założenie jest jedno - dużo zjeżdżania, mało chodzenia. Na spoczynek udajemy się około północy. Z częścią współlokatorów decydujemy się wstać wcześniej i udać się bejrzeć wschód słońca - najlepiej z Hali Rysianka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20.02.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Godzina 6 minut 30, kiedy pobudka zabrzmiała... Jakoś nikomu nie chce się wstać na ten wschód. Wszyscy zgodnie twierdzą, że pogoda kiepska, że widoków nie ma. Ale skoro już wstałem - postanawiam skorzystać z dnia od samego rana. Wskakuje w schroniskowy dresik, skiturowe buty i postanawiam sprawdzić tą kiepską pogodę. Dołącza do mnie Agnieszka z Poznania. Szybkim tempem (z buta) udajemy się na Rysiankę. Pogoda okazuje się piękna, a wschód nad wyraz ładny. Zadowoleni, że jednak ruszyliśmy się wracamy do schroniska na śniadanie, bogatsi o kilka niezłych fotek tego zjawiskowego wschodu. Niestety opadu - dla którego tak naprawdę tu przyszedłem dalej nie ma. Zaczynam myśleć nad planem B. W między czasie czekając na śniadanie. Aż tu nagle zaczyna się. To prawdziwy śnieżny armagedon. Kładzie, aż miło. Śniegu przybywa w oczach. Gdy wszyscy boją się warunków (niestety poruszają się pieszo) i uciekają jak najszybciej, ja odkładam wyjście do koło 9.30. Pierwszym celem jest &lt;br /&gt;
Rysianka - szczyt. Warun podejściowy bardzo dobry, szybka przepinka do zjazdu i odpalam pierwszy zjazd najpierw halą, później rynną w stronę Sopotni. Warunki może nie idealne ale co najmniej bardzo dobre. Zakładam pierwszą linię. Zjeżdżam do połowy rynny - czyli najlepszy fragment tego zjazdu. Szybko przepinam się do podejścia i szybkim tempem udaję się z powrotem na górę. Tym razem odpuszczam szczyt. W między czasie wiatr bardzo się wzmógł. Szkoda jednak tak dobrego warunu. Błyskawicznie &lt;br /&gt;
przepinam się więc do zjazdu. Tym razem pada na zjazd w stronę Złatnej. Ten fragment Hali znam najlepiej, więc dobrze wiem jak wybrać linię zjazdu, żeby jechać w pięknym nawianym puchu, z dala od przewianych lodowych poletek. Zjazd jest piękny. Niemal idealny. Śnieg chyba najlepszy w tym roku! Udaję się wyrzucić spod nart kilka firan. Zjeżdżam halę i fragment lasu - dalej nie ma sensu męczyć. Ponowna przepinka i w górę na Rysianke. Wiatr dalej szaleje, a ja już trochę zmęczony postanawiam wrzucić do organizmu trochę kofeiny. Więc robię sobie małą przerwę w schronisku. Niestety mój czas szybko się kończy. Trzeba zjeżdżać do Złatnej. Tu zostawiłem sobie perełkę na deser. Zjeżdżam Halę Lipowską, dalej słupami i lasem. Ten zjazd to bajka. puch, nawiane prawie metrowe dropy. Stawiam kilka potężnych firan. W lesie trochę mało śniegu na wylodzonym podkładzie. Poruszam się więc troszkę bardziej zachowawczo (niestety zjeżdżam samotnie). Odpuszczam więc dwie nastromione ścianki na rzecz bardziej wypłaszczonych wariantów. Wkrótce docieram do pożarówki i Łąk w Złatnej. Niestety widać tam duże działania związane ze zrywką. Nie chcę ryzykować, zwłaszcza, że po ostatniej odwilży na dole śniegu nie ma aż tak dużo. Wybieram więc wariant klasyczny czyli do mostka i końcówkę zjeżdżam czarnym szlakiem. |To był chyba najprzyjemniejszy zjazd tego sezonu. Oj gdyby było +10cm świeżego śniegu w lesie to było by bajecznie. Na dole szybko się przebieram i udaję się do Bielska Białej na obiadową pizzę ze znajomą. Pizza zjedzona - czas więc troszkę ją spalić. Zabieramy więc psa Szrotkę i udajemy się na Magurkę Wilkowicką. Podejście szybkie od Przełęczy Przegibek. Śniegu zostały śladowe ilości. Jednak podejście śliskie, mocno wylodzone. Podchodzimy pożarówkami i stokówkami. Na górze jesteśmy tuż przed zachodem słońca. Nie wchodzimy do schroniska tylko szybkim tempem schodzimy w dół. Tym razem wybieramy zejście niebieskim szlakiem. Szybka akcja - pomimo, że tempo wycieczki było raczej spacerowe. To był zdecydowanie dobry weekend.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FLipowska%2BMagurka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Rysianka + Lipowska|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurekk&amp;lt;/u&amp;gt; + 8 os. tow.|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa, a więc czas na tradycyjną skiturową grupówkę. Tym razem pada na Rysiankę i Lipowską. Z parkingu w Złatnej Hucie startujemy około 19. Tym razem podchodzimy bezpośrednio na Halę Rysianka czarnym szlakiem. Pogoda dość dobra. Bardzo ciepło. Na górze po mimo alertów wiatr znośny. Docieramy do schroniska i zaglądamy do środka aby coś przekąsić. Następnie udajemy się na Halę Lipowską. Mijamy schronisko i udajemy się pod wyciąg. Tu przepinka do zjazdu. Jedziemy najpierw wzdłuż starego &lt;br /&gt;
wyciągu, następnie na wprost lasem. Przecinamy niebieski szlak i wzdłuż potoku dojeżdżamy do porażówki, którą (miejscami oczywiście skracając drogę przez łąki ) dojeżdżamy do czarnego szlaku na wysokości mostku. Warunki śniegowe do zjazdu grubo średnie. Na górze mocno zmarznięty śnieg, później kawałek cukrów, a na koniec ciężkie mokre śniegi, mocno łapiący. Przyjemność ze zjazdu jedynie mieli Ci, którzy mieli narty 100+ pod butem. Tura ciekawa, pogoda dopisała. Jazda w bukowych laskach po nocy zawsze na plus. Mam nadzieję, że śniegi się jeszcze długo utrzymają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRysianka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Mały Szlak Beskidzki|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, ...|10 - 14 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M. in. trójkowe zagrożenie lawinowe w Tatrach i konkretne opady śniegu w Beskidach (po drodze było jednak ocieplenie) nasunęły plan narciarskiego przejścia tzw. Małego Szlaku Beskidzkiego (MSB). Szlak ten wiedzie wierzchowinami Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego. Wysokości niewielkie bo najwyższy punkt to 1022 m (Luboń) lecz w kilku miejscach zejścia do dolin rzecznych zwiększają całą deniwelację. Przejście z Bielska Białej Straconki do Rabki Zaryte zajęło 5 dni. Pokrywa śnieżna bardzo niejednolita lub całkowity jej brak. W Beskidzie Małym śniegu dość sporo zwłaszcza w górnych partiach więc przejście typowo narciarskie. Beskid Makowski to tragedia z śniegiem co przekładało się na niesienie nart. Tylko kilka zjazdów po zlodowaciałym śniegu lecz też całkiem fajny zjazd z Lubomira. Beskid Wyspowy to głównie zeskorupiały, twardy śnieg więc narty także użyte tylko do zjazdów. Fajne i dość emocjonujące zjazdy były z Lubogoszcza do Mszanej Dol. i z Lubonia do Rabki. Przebyty dystans to 141 km i 6160 m deniwelacji. Pogoda generalnie nie zbyt zimowa. Pochmurno, raz nawet deszczowo ale również 3 dni ze słońcem przy małym minusie. Na pewno przy większych śniegach szlak warty uwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMSB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Redykalny Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|16 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda super. Miało wiać ale nie wiało. Pełne słońce. Zacząłem w Złatnej niebieskim szlakiem kierunek na Hale Lipowską. Wybrałem ten szlak bo jest mało przechodzony, dość długi, pięknie widokowy i tak też było. Spotkałem po drodze 2 turystów. Szedłem sam, swoim tempem, sam z moimi myślami. Wszystkie piękne widoki były tylko dla mnie, ja sam, śnieg, narty i góry. Co może być piękniejsze. I tak przez kilka godzin. Nie wchodziłem do schroniska. Gdy doszedłem na grań do Hali Lipowskiej i żółtego szlaku skręciłem w lewo  - kierunek na Boraczy Wierch. Dalej do Radykalnego Wierchu a tam kończy się dla mnie grań. Tam zaczynam zjazd do dołu doliny. Trzeba się już trochę pośpieszyć, słońce zaczyna zachodzić a chciałbym zjechać jeszcze za dnia.  Gdy byłem na Zapolance zrobiło się całkiem ciemno, a tam bez szlaku zjechałem do samochodu gdzie 7 godzin temu zacząłem wycieczkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FRedykalnyW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Miętusia|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; i Kacper C. (WKTJ)|12 - 13 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnie próby wyjścia do jaskini były zakłócane przez decyzje administracyjne wydawane przez stosowne organy państwa na kolejnych naszych klubowiczów, w tym również na mnie. W związku z czym bezowocnie mijały kolejne weekendy. W między czasie udało się skontaktować z wyprawowym kolegą, któremu obiecałem pomoc w reporęczu/deporęczu zdeponowanych w jaskini Miętusiej lin, które pozostały w jaskini po odcięciu ich przez zalany z powodu odwilży Wiszący Syfonik. Postanowiliśmy urozmaicić akcję o biwak w jaskini, co było też wymuszone późnym wyjazdem Kacpra z Poznania (albo chcieliśmy zaoszczędzić na noclegu u Gaździny, typowe poznańskie podejście ;) ). Po odebraniu Kacpra z dworca PKP w Katowicach i dojeździe do Kir, docieramy ok. 23 pod otwór Miętusiej, a w samej jaskini meldujemy się 30 min później. Do Błotnych Zamków docieramy przed 1 w nocy i zastanawiamy się do co robić, czy próbować zrobić Wielkie Kominy, czy zakładać nasz biwak. Pora była już późna, percepcja z każdą minutą gorsza, to rozsądnie było się najpierw przespać. Biwak rozbiliśmy w Błotnych Zamkach na jedynej płaskiej platformie pomiędzy Kominami a Prożkiem Beaty, która była idealna pod mój namiot - klasyczne dwuosobowe iglo. Zasnęliśmy po 2 w nocy i wstaliśmy 6h później. Po śniadaniu i porannej toalecie zawitaliśmy na dnie Wlk. Kominów (byłem w nich pierwszy raz, bo na kursowym wyjściu było zdecydowanie więcej wody, a na dworze temperatura ok. -25C i podjęliśmy kolegialną decyzję, aby się wtedy nie moczyć lub jednoosobowo taką decyzję podjął Instruktor - nie pamiętam;) ). Następnie po spakowaniu klamotów do worów, ruszyliśmy w stronę wyjścia, zbierając po kolei liny Kacpra. Po drodze w Kaskadach mijamy ekipę z Krakowa. Idzie w miarę sprawnie, tylko w Rurze więcej trzeba było się napocić, pomimo tego, że Kacper dał mi fory i nierówno podzielił liny pomiędzy nas. Na zewnątrz jesteśmy po 14. Po przepakowaniu i przebraniu się wyruszamy do auta. W dolinie tłumy, co nie było dziwnym zjawiskiem, bo pogoda była cudna w ten weekend.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Jaskinia Kasprowa Niżna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Bzdęga, Tomasz Hansel, Monika Morzyńska, Daniel Jankowski, Ryszard Widuch, Łukasz Piskorek|12 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjście kursowe. Jaskinia leży blisko. Sprzętu trzeba niewiele. To też tym razem kursanci zebrali się silnym składem. Sprawny dojazd. Krótkie dojście w dobrych warunkach śniegowych. Po chwili całą ekipą meldujemy się pod otworem jaskini. Przebieramy się w środku i po chwili ruszamy w głąb. totalnie suche najniższe miejsce korytarza wlotowego dobrze rokuje. Całość idzie nad wyraz sprawnie. Szybko docieramy do Gniazda Złotej Kaczki - jest sucho. W Długim Chodniku jest woda - ale tylko do kolan - więc obywa się tylko na zdjęciu skarpet i  przechodzimy bez zbędnych kąpieli. Ostatecznie kursanci docierają do Zapałek. Po krótkim zwiedzaniu wracamy. Powrót również bardzo sprawny. W dobrych nastrojach meldujemy się około 15 przy samochodach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FKasprowaNizna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Wiślańska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śniegu moc. Doliną Kameszniczanki od leśniczówki Na Golechowce startujemy w głębokich śniegach. Wkrótce słoneczny pejzaż zmienia się w stosowną do pory roku kurniawę. Nie przetartymi ostępami po pokonaniu strumienia wydostaliśmy się na grzbiet wyprowadzający na szczyt Magurki Wiślańskiej (1140). Smagani śniegiem szybko śmigamy w dół w lekko zsiadłym puchu. Zjazd piękny aż do doliny. Niżej temperatura oscylowała około zera więc na ostatnich metrach kleił mi się śnieg do nart ale to szczegół nie zmieniający wrażenia pięknej skitury. Deniwelacja - 565 m, dyst. - 10 km w śnieżycy i głębokim śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/MagurkaWislanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, os. tow.|06 02 2022}}&lt;br /&gt;
Takich warunków na skitur w Beskidzie Śląskim się nie odpuszcza. Startujemy od Hotelu Zimnik i podchodzimy niebieskim szlakiem do schroniska. Śniegu niesamowicie dużo. Niestety wiatr okazał się bezlitosny-jego porywy niemalże przewracają mnie na podejściu. Wyziębnięci docieramy do schroniska tuż po 10. Zjazd w puchu to marzenie i nawet wiatr już mi nie przeszkadza. Końcowy odcinek już troszkę gorszy ale i tak zaliczam ten wyjazd do bardzo udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski, os. tow.|04 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy postanawiamy zrobić krótkie wyjście kondycyjne. Pada ma Malinowską Skałę. Tym razem planujemy podejść od strony Ostrego. Parkujemy w dolinie Zimnika. Zapinamy narty i najpierw asfaltem, następnie pożarówkami, później stokówkami a na końcu totalnie na azymut docieramy na szczyt Malinowskiej Skały. Do podejścia warunki bardzo dobrze. Śniegu kupę (w niektórych miejscach wchodziły całe kijki). Na grani i szczycie bardzo silny wiatr. Do przepinki zjeżdżamy więc kilka metrów poniżej, aby schować się za świerkiem. Po przepince zjeżdżamy najpierw do żółtego szlaku, następnie wzdłuż niego dojeżdżamy do ruin, gdzie odbijamy w lewo na stokówkami, a następnie pożarówkami zjeżdżamy do asfaltu, by ostatni odcinek przełyżwować do samochodu. Zjazd totalnie bez emocji (można było usnąć). Śniegi na samej górze bardzo przyjemne, z każdym metrem w dół jednak coraz bardziej mokre i ciężkie. Wypad totalnie kondycyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|30 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcony wczorajszym warunem rzucam propozycję turowania Bartkowi. Jest decyzja pozytywna. A więc w niedzielę nieco później wyjeżdżamy w stronę Korbielowa. Prognozowany silny wiatr nas nie zniechęca. Szybko się przebieramy i ruszamy w górę. Niemal już tradycyjnie wybieramy podejście przez Byka i Solisko. Niemal od razu podejmujemy decyzję, że odpuszczamy szczyt, a nawet nie będziemy wychylać nosa z lasu. tak więc dochodzimy przez Solisko do czerwonego szlaku. Warunki śniegowe doskonałe. Cały czas pada śnieg. Ślady są zasypywane w tempie błyskawicznym. My udajemy się bezpośrednio w górę na granicę lasu. Kiedy docierają do nas coraz mocniejsze podmuchy postanawiamy się przepiąć do zjazdu. W bardzo głębokim, świeżym śniegu, leżącym na solidnym podkładzie zjeżdżamy do podnóży Soliska. Tu przepinamy się do podejścia. Kolejnym celem jest Hala Miziowa. Niestety przekraczając ostatnie żeberko schodzące z Pilska uderzają w nas tak mocne podmuch, że postanawiamy zawrócić. Tu najpierw zjeżdżamy na fokach, następnie w dogodnym miejscu dokonujemy kolejnej przepinki do zjazdu. Tym razem objeżdżając Solisko zjeżdżamy mniej więcej droga naszego podejścia, by po chwili odbić mocno w prawo. Teraz dość stromym i szybkim zjazdem mniej więcej z lewej strony Potoku Glinne zjeżdżamy do Jaworzyny. tu niestety po dotarciu do drogi kolejna przepinka i tym razem poboczem drogi 945 udajemy się w stronę Korbielowa. Na obrzeżach Korbielowa odbijamy w lewo i wzdłuż stoków &lt;br /&gt;
obchodzimy z lewej strony lasek, później przez polankę i jeszcze kilka metrów zjazdu na fokach drogą i jesteśmy na parkingu - skąd startowaliśmy. Wypad bardzo udany. Warunki rewelacyjne i jedne z najlepszych zjazdów tej zimy w pięknym białym, świeżym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Hala Lipowska| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + (os. tow.)|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotnie popołudnie udajemy się do Złatnej celem podziałania skiturowego w regionie i biwaku. Ogólnie mamy zostać na dwa dni i zrobić tyle, na ile starczy sił. W drodze decydujemy, że biwakujemy na dole. Po przyjeździe robimy więc szybki przepak, alby pierwsze i ostatnie podejście tego dnia zrobić jak najbardziej na lekko. Nasz linia &lt;br /&gt;
podejścia to esencja tego wyjazdu. Udajemy się na wprost,  wzdłuż (a właściwie wręcz korytem) potoku. Nie raz musieliśmy przekraczać potok to na jedną, to na druga stronę. Śniegu mnóstwo. Przeprawy ułatwiają śnieżne mostki, z których ochoczo korzystamy. Dość szybko zdobywamy wysokość. W końcu docieramy do najwyższej drogi pożarowej. Drogą tą dochodzimy do słupów, wzdłuż których udajemy się  przez Halę Lipowską. W końcu docieramy do starego wyciągu i wzdłuż niego do szlaku żółtego i niebieskiego. Stąd już tylko chwila i jesteśmy w schronisku. Tu przy gorącej czekoladzie i złocistym nektarze prosto z cieszyńskiego browaru omawiamy plan na dzień następny. Tak mija nam około półtorej godziny. W końcu przyszedł czas, aby zjechać na biwak. Wybieramy zjazd wzdłuż niebieskiego szlaku aż do żółtego, by na koniec dojechać do szlaku czarnego i nim dotrzeć na parking - gdzie mieliśmy spędzić noc. Niestety &lt;br /&gt;
już po kilku metrach staje się rzecz najgorsza. Koledze rozpada się jedno wiązanie. Na szczęście tylko tył. Wiemy już, że tym samym nasz biwak właśnie się skończył.  Na szczęście dopadały ogromne ilości śniegu, co strasznie spowalnia zjazd, ale dzięki temu udaje nam się bezpiecznie zjechać na dół. Właściwie to cały zjazd wykonujemy na &lt;br /&gt;
wprost. Skręcamy jedynie aby wyminąć dość nie licznie wysiepujące przeszkody.  Warunki zjazdowe bardzo dobre. Śniegu wręcz za duże. Po dotarciu na parking nie pozostało nic innego jak spakować sprzęt i wrócić do domów. Szkoda bo warun perfekcyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Radziechowska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę opóźniony start z Lipowej (zakopaliśmy się samochodem na parkingu) doliną Leśnianki a potem bez szlaku boczną dolinką na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108). 560 m deniwelacji lecz od doliny w zupełnie nieprzetartym terenie a śniegu było dużo. Pogoda nie zła. Ludzi po za szlakiem nie spotkaliśmy żadnych. Zjazd przepiękny bo w cudownym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMagurkaRadziechowska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia na Tomaszówkach Górnych oraz Jaskinia Biała Dziupla|Emil Stępniak, Ania Drzewicz (SKTJ), Jakub Kaprykowski (niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|28 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był prosty. Po pracy jedziemy zwiedzić jaskinię Biała Dziupla. Spotykamy się na parkingu pod Łabajową i po przebraniu i spakowaniu wesołą gromadką udajemy się w kierunku Tomaszówek Górnych. Na miejscu rozpoczynamy poszukiwania otworu. Jest ciemno, a nie chcąc drażnić miejscowej ludności działamy bez czołówek. Najpierw szukamy otworu wspólnie, później każdy na własną rękę, aż w końcu samoistnie dzielimy się na dwie grupy. Jakub działa wspólnie z Anią, a Łukasz z Emilem. Pierwsza grupa szybko odnajduje otwór i rozpoczyna odkopywanie. Natomiast Łukasz z Emilem natrafiwszy na otwór jaskini na Tomaszówkach Górnych. Jaskinia krótka ale bardzo obszerna. Z wielkim otworem wejściowym - ale dla nas mało interesująca zwiedzanie zajmuje kilka minut i już po chwili obie grupy spotykają się pod otworem celu właściwego. Ania z Jakubem odgruzowali już całkiem sporo. Łukasz z Emilem przyłączają się do odkopywania otworu. Już po chwili wejście do jaskini Biała Dziupla jest otwarte. Wiążemy linę do drzewa. Pierwszy wchodzi Łukasz. Za ciasnym otworem znajduje się mały korytarzyk/salka. Za Łukaszem idzie Ania następnie Emil i Jakub.  Następnie ciasnym przełazem przechodzimy do obszernej salki. Łukasz i Ania cisną przodem, &lt;br /&gt;
Emil i Jakub gonią. Kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do małej salki, której ściany i strop pokryte  są mlekiem wapiennym, które również w sporych ilościach zalega na spongu. kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do ostatniej sali w jaskini. Właściwie jest to wielka salostudnia. Najpierw schodzimy bardzo śliską, gliniastą pochylnią, następnie zjeżdżamy 8 metrową studnię.  Na dnie meldujemy się w kolejności Łukasz, Emil, Ania. Jakub stając nad progiem studni postanawia poczekać na górze. Na dnie szybka przekąska. Jak  to z Emilem na wyjazdach bywa &lt;br /&gt;
radlerek też musiał być :). No to do góry. Najpierw idzie Łukasz. Na górze salostudni spotyka czekającego Jakuba. Razem przechodzą do obszernej sali. Ponieważ na dworze śnieg i wiatr, to tu się rozszpejamy, zwijamy liny i szykujemy do odwrotu. Następnie dochodzą Ania i Emil. Gdy wszystko już jest gotowe wychodzimy na zewnątrz. Teraz tylko zakopać otwór jaskini, zamaskować i wrócić do samochodów.  Jaskinia Biała Dziupla jeste bardzo ładnym, stosunkowo nowym obiektem na jurze. Jeszcze nie zadeptanym. Szczerze polecam wszystkim odwiedzenie tej jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko nocą|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|26 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa to dobry dzień na tury. Po problemach z dojazdem udaje nam się w końcu w stawić w komplecie na parkingu w Korbielowie. Razem jest nas 6 osób. Spokojnym towarzyskim tempem udajemy się w górę. Trasa - to moje ulubione podejście przez Byka i Solisko. Śnieg jest. Nastroje dopisują. Po drodze toczą się różne dyskusje na tematy sprzętowe, śniegowe, najlepsze zjazdy w Beskidach, ale również zostają poruszone tak ważne problemy jak wyższość ogórków mętnych nad tymi nie mętnymi. Bez pośpiechu idziemy do góry. Jest wyjątkowo ciepło. Niestety nic co dobre &lt;br /&gt;
nie trwa wiecznie... W górnych partiach widoczność na maks 10-15m. Wiatr dość silny. Zgodnie stwierdzamy, że na szczyt nie ma co iść. Trawersujemy więc pod kopułą szczytową do czarnego szlaku. Przepinamy się w dość komfortowych warunkach między choinkami - około 200m od polskiego wierzchołka. Pierwszy odcinek pokonujemy poza trasami &lt;br /&gt;
narciarskimi. To była esencja tego wyjazdu. Zjazd w bardzo przyjemnych śniegach, końcówkę pod schronisko na Hali Miziowej pokonujemy trasą.  Do parkingu zjeżdżamy nartostradą przez Buczynkę, a następnie stokiem. Warunki śniegowe bardzo dobre, ale w kilku miejscach można się było natknąć na niespodzianki. Integracje kończymy około północy i &lt;br /&gt;
rozjeżdżamy się do domów. Zdecydowanie udany wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10088</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10088"/>
		<updated>2022-02-09T08:20:01Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Wiślańska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śniegu moc. Doliną Kameszniczanki od leśniczówki Na Golechowce startujemy w głębokich śniegach. Wkrótce słoneczny pejzaż zmienia się w stosowną do pory roku kurniawę. Nie przetartymi ostępami po pokonaniu strumienia wydostaliśmy się na grzbiet wyprowadzający na szczyt Magurki Wiślańskiej (1140). Smagani śniegiem szybko śmigamy w dół w lekko zsiadłym puchu. Zjazd piękny aż do doliny. Niżej temperatura oscylowała około zera więc na ostatnich metrach kleił mi się śnieg do nart ale to szczegół nie zmieniający wrażenia pięknej skitury. Deniwelacja - 565 m, dyst. - 10 km w śnieżycy i głębokim śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/MagurkaWislanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, os. tow.|06 02 2022}}&lt;br /&gt;
Takich warunków na skitur w Beskidzie Śląskim się nie odpuszcza. Startujemy od Hotelu Zimnik i podchodzimy niebieskim szlakiem do schroniska. Śniegu niesamowicie dużo. Niestety wiatr okazał się bezlitosny-jego porywy niemalże przewracają mnie na podejściu. Wyziębnięci docieramy do schroniska tuż po 10. Zjazd w puchu to marzenie i nawet wiatr już mi nie przeszkadza. Końcowy odcinek już troszkę gorszy ale i tak zaliczam ten wyjazd do bardzo udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski, os. tow.|04 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy postanawiamy zrobić krótkie wyjście kondycyjne. Pada ma Malinowską Skałę. Tym razem planujemy podejść od strony Ostrego. Parkujemy w dolinie Zimnika. Zapinamy narty i najpierw asfaltem, następnie pożarówkami, później stokówkami a na końcu totalnie na azymut docieramy na szczyt Malinowskiej Skały. Do podejścia warunki bardzo dobrze. Śniegu kupę (w niektórych miejscach wchodziły całe kijki). Na grani i szczycie bardzo silny wiatr. Do przepinki zjeżdżamy więc kilka metrów poniżej, aby schować się za świerkiem. Po przepince zjeżdżamy najpierw do żółtego szlaku, następnie wzdłuż niego dojeżdżamy do ruin, gdzie odbijamy w lewo na stokówkami, a następnie pożarówkami zjeżdżamy do asfaltu, by ostatni odcinek przełyżwować do samochodu. Zjazd totalnie bez emocji (można było usnąć). Śniegi na samej górze bardzo przyjemne, z każdym metrem w dół jednak coraz bardziej mokre i ciężkie. Wypad totalnie kondycyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|30 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcony wczorajszym warunem rzucam propozycję turowania Bartkowi. Jest decyzja pozytywna. A więc w niedzielę nieco później wyjeżdżamy w stronę Korbielowa. Prognozowany silny wiatr nas nie zniechęca. Szybko się przebieramy i ruszamy w górę. Niemal już tradycyjnie wybieramy podejście przez Byka i Solisko. Niemal od razu podejmujemy decyzję, że odpuszczamy szczyt, a nawet nie będziemy wychylać nosa z lasu. tak więc dochodzimy przez Solisko do czerwonego szlaku. Warunki śniegowe doskonałe. Cały czas pada śnieg. Ślady są zasypywane w tempie błyskawicznym. My udajemy się bezpośrednio w górę na granicę lasu. Kiedy docierają do nas coraz mocniejsze podmuchy postanawiamy się przepiąć do zjazdu. W bardzo głębokim, świeżym śniegu, leżącym na solidnym podkładzie zjeżdżamy do podnóży Soliska. Tu przepinamy się do podejścia. Kolejnym celem jest Hala Miziowa. Niestety przekraczając ostatnie żeberko schodzące z Pilska uderzają w nas tak mocne podmuch, że postanawiamy zawrócić. Tu najpierw zjeżdżamy na fokach, następnie w dogodnym miejscu dokonujemy kolejnej przepinki do zjazdu. Tym razem objeżdżając Solisko zjeżdżamy mniej więcej droga naszego podejścia, by po chwili odbić mocno w prawo. Teraz dość stromym i szybkim zjazdem mniej więcej z lewej strony Potoku Glinne zjeżdżamy do Jaworzyny. tu niestety po dotarciu do drogi kolejna przepinka i tym razem poboczem drogi 945 udajemy się w stronę Korbielowa. Na obrzeżach Korbielowa odbijamy w lewo i wzdłuż stoków &lt;br /&gt;
obchodzimy z lewej strony lasek, później przez polankę i jeszcze kilka metrów zjazdu na fokach drogą i jesteśmy na parkingu - skąd startowaliśmy. Wypad bardzo udany. Warunki rewelacyjne i jedne z najlepszych zjazdów tej zimy w pięknym białym, świeżym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Hala Lipowska| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + (os. tow.)|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotnie popołudnie udajemy się do Złatnej celem podziałania skiturowego w regionie i biwaku. Ogólnie mamy zostać na dwa dni i zrobić tyle, na ile starczy sił. W drodze decydujemy, że biwakujemy na dole. Po przyjeździe robimy więc szybki przepak, alby pierwsze i ostatnie podejście tego dnia zrobić jak najbardziej na lekko. Nasz linia &lt;br /&gt;
podejścia to esencja tego wyjazdu. Udajemy się na wprost,  wzdłuż (a właściwie wręcz korytem) potoku. Nie raz musieliśmy przekraczać potok to na jedną, to na druga stronę. Śniegu mnóstwo. Przeprawy ułatwiają śnieżne mostki, z których ochoczo korzystamy. Dość szybko zdobywamy wysokość. W końcu docieramy do najwyższej drogi pożarowej. Drogą tą dochodzimy do słupów, wzdłuż których udajemy się  przez Halę Lipowską. W końcu docieramy do starego wyciągu i wzdłuż niego do szlaku żółtego i niebieskiego. Stąd już tylko chwila i jesteśmy w schronisku. Tu przy gorącej czekoladzie i złocistym nektarze prosto z cieszyńskiego browaru omawiamy plan na dzień następny. Tak mija nam około półtorej godziny. W końcu przyszedł czas, aby zjechać na biwak. Wybieramy zjazd wzdłuż niebieskiego szlaku aż do żółtego, by na koniec dojechać do szlaku czarnego i nim dotrzeć na parking - gdzie mieliśmy spędzić noc. Niestety &lt;br /&gt;
już po kilku metrach staje się rzecz najgorsza. Koledze rozpada się jedno wiązanie. Na szczęście tylko tył. Wiemy już, że tym samym nasz biwak właśnie się skończył.  Na szczęście dopadały ogromne ilości śniegu, co strasznie spowalnia zjazd, ale dzięki temu udaje nam się bezpiecznie zjechać na dół. Właściwie to cały zjazd wykonujemy na &lt;br /&gt;
wprost. Skręcamy jedynie aby wyminąć dość nie licznie wysiepujące przeszkody.  Warunki zjazdowe bardzo dobre. Śniegu wręcz za duże. Po dotarciu na parking nie pozostało nic innego jak spakować sprzęt i wrócić do domów. Szkoda bo warun perfekcyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Radziechowska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę opóźniony start z Lipowej (zakopaliśmy się samochodem na parkingu) doliną Leśnianki a potem bez szlaku boczną dolinką na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108). 560 m deniwelacji lecz od doliny w zupełnie nieprzetartym terenie a śniegu było dużo. Pogoda nie zła. Ludzi po za szlakiem nie spotkaliśmy żadnych. Zjazd przepiękny bo w cudownym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMagurkaRadziechowska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia na Tomaszówkach Górnych oraz Jaskinia Biała Dziupla|Emil Stępniak, Ania Drzewicz (SKTJ), Jakub Kaprykowski (niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|28 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był prosty. Po pracy jedziemy zwiedzić jaskinię Biała Dziupla. Spotykamy się na parkingu pod Łabajową i po przebraniu i spakowaniu wesołą gromadką udajemy się w kierunku Tomaszówek Górnych. Na miejscu rozpoczynamy poszukiwania otworu. Jest ciemno, a nie chcąc drażnić miejscowej ludności działamy bez czołówek. Najpierw szukamy otworu wspólnie, później każdy na własną rękę, aż w końcu samoistnie dzielimy się na dwie grupy. Jakub działa wspólnie z Anią, a Łukasz z Emilem. Pierwsza grupa szybko odnajduje otwór i rozpoczyna odkopywanie. Natomiast Łukasz z Emilem natrafiwszy na otwór jaskini na Tomaszówkach Górnych. Jaskinia krótka ale bardzo obszerna. Z wielkim otworem wejściowym - ale dla nas mało interesująca zwiedzanie zajmuje kilka minut i już po chwili obie grupy spotykają się pod otworem celu właściwego. Ania z Jakubem odgruzowali już całkiem sporo. Łukasz z Emilem przyłączają się do odkopywania otworu. Już po chwili wejście do jaskini Biała Dziupla jest otwarte. Wiążemy linę do drzewa. Pierwszy wchodzi Łukasz. Za ciasnym otworem znajduje się mały korytarzyk/salka. Za Łukaszem idzie Ania następnie Emil i Jakub.  Następnie ciasnym przełazem przechodzimy do obszernej salki. Łukasz i Ania cisną przodem, &lt;br /&gt;
Emil i Jakub gonią. Kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do małej salki, której ściany i strop pokryte  są mlekiem wapiennym, które również w sporych ilościach zalega na spongu. kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do ostatniej sali w jaskini. Właściwie jest to wielka salostudnia. Najpierw schodzimy bardzo śliską, gliniastą pochylnią, następnie zjeżdżamy 8 metrową studnię.  Na dnie meldujemy się w kolejności Łukasz, Emil, Ania. Jakub stając nad progiem studni postanawia poczekać na górze. Na dnie szybka przekąska. Jak  to z Emilem na wyjazdach bywa &lt;br /&gt;
radlerek też musiał być :). No to do góry. Najpierw idzie Łukasz. Na górze salostudni spotyka czekającego Jakuba. Razem przechodzą do obszernej sali. Ponieważ na dworze śnieg i wiatr, to tu się rozszpejamy, zwijamy liny i szykujemy do odwrotu. Następnie dochodzą Ania i Emil. Gdy wszystko już jest gotowe wychodzimy na zewnątrz. Teraz tylko zakopać otwór jaskini, zamaskować i wrócić do samochodów.  Jaskinia Biała Dziupla jeste bardzo ładnym, stosunkowo nowym obiektem na jurze. Jeszcze nie zadeptanym. Szczerze polecam wszystkim odwiedzenie tej jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko nocą|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|26 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa to dobry dzień na tury. Po problemach z dojazdem udaje nam się w końcu w stawić w komplecie na parkingu w Korbielowie. Razem jest nas 6 osób. Spokojnym towarzyskim tempem udajemy się w górę. Trasa - to moje ulubione podejście przez Byka i Solisko. Śnieg jest. Nastroje dopisują. Po drodze toczą się różne dyskusje na tematy sprzętowe, śniegowe, najlepsze zjazdy w Beskidach, ale również zostają poruszone tak ważne problemy jak wyższość ogórków mętnych nad tymi nie mętnymi. Bez pośpiechu idziemy do góry. Jest wyjątkowo ciepło. Niestety nic co dobre &lt;br /&gt;
nie trwa wiecznie... W górnych partiach widoczność na maks 10-15m. Wiatr dość silny. Zgodnie stwierdzamy, że na szczyt nie ma co iść. Trawersujemy więc pod kopułą szczytową do czarnego szlaku. Przepinamy się w dość komfortowych warunkach między choinkami - około 200m od polskiego wierzchołka. Pierwszy odcinek pokonujemy poza trasami &lt;br /&gt;
narciarskimi. To była esencja tego wyjazdu. Zjazd w bardzo przyjemnych śniegach, końcówkę pod schronisko na Hali Miziowej pokonujemy trasą.  Do parkingu zjeżdżamy nartostradą przez Buczynkę, a następnie stokiem. Warunki śniegowe bardzo dobre, ale w kilku miejscach można się było natknąć na niespodzianki. Integracje kończymy około północy i &lt;br /&gt;
rozjeżdżamy się do domów. Zdecydowanie udany wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=10087</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=10087"/>
		<updated>2022-02-09T08:12:41Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''07 01 2022 ''' - Beskid Śl. - Magurka Wiślańska&lt;br /&gt;
* '''06 01 2022 ''' - Beskid Śl. - Skrzyczne&lt;br /&gt;
* '''04 02 2022 ''' - Beskid Śl. - Malinowska Skała&lt;br /&gt;
* '''30 01 2022 ''' - Beskid Żyw. - Pilsko&lt;br /&gt;
* '''29 01 2022 ''' - Beskid Żyw. - Hala Lipowska&lt;br /&gt;
* '''29 01 2022 ''' - Beskid Śl. - Magurka Radziechowska&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10086</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10086"/>
		<updated>2022-02-09T08:11:56Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Wiślańska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śniegu moc. Doliną Kameszniczanki od leśniczówki Na Golechowce startujemy w głębokich śniegach. Wkrótce słoneczny pejzaż zmienia się w stosowną do pory roku kurniawę. Nie przetartymi ostępami po pokonaniu strumienia wydostaliśmy się na grzbiet wyprowadzający na szczyt Magurki Wiślańskiej (1140). Smagani śniegiem szybko śmigamy w dół w lekko zsiadłym puchu. Zjazd piękny aż do doliny. Niżej temperatura oscylowała około zera więc na ostatnich metrach kleił mi się śnieg do nart ale to szczegół nie zmieniający wrażenia pięknej skitury. Deniwelacja - 565 m, dyst. - 10 km w śnieżycy i głębokim śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/MagurkaWislanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, os. tow.|06 02 2022}}&lt;br /&gt;
Takich warunków na skitur w Beskidzie Śląskim się nie odpuszcza. Startujemy od Hotelu Zimnik i podchodzimy niebieskim szlakiem do schroniska. Śniegu niesamowicie dużo. Niestety wiatr okazał się bezlitosny-jego porywy niemalże przewracają mnie na podejściu. Wyziębnięci docieramy do schroniska tuż po 10 więc jest dość pusto. Zjazd w puchu to marzenie i nawet wiatr już mi nie przeszkadzał. końcowy odcinek już troszkę gorszy ale i tak zalicam ten wyjazd do bardzo udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski, os. tow.|04 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy postanawiamy zrobić krótkie wyjście kondycyjne. Pada ma Malinowską Skałę. Tym razem planujemy podejść od strony Ostrego. Parkujemy w dolinie Zimnika. Zapinamy narty i najpierw asfaltem, następnie pożarówkami, później stokówkami a na końcu totalnie na azymut docieramy na szczyt Malinowskiej Skały. Do podejścia warunki bardzo dobrze. Śniegu kupę (w niektórych miejscach wchodziły całe kijki). Na grani i szczycie bardzo silny wiatr. Do przepinki zjeżdżamy więc kilka metrów poniżej, aby schować się za świerkiem. Po przepince zjeżdżamy najpierw do żółtego szlaku, następnie wzdłuż niego dojeżdżamy do ruin, gdzie odbijamy w lewo na stokówkami, a następnie pożarówkami zjeżdżamy do asfaltu, by ostatni odcinek przełyżwować do samochodu. Zjazd totalnie bez emocji (można było usnąć). Śniegi na samej górze bardzo przyjemne, z każdym metrem w dół jednak coraz bardziej mokre i ciężkie. Wypad totalnie kondycyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|30 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcony wczorajszym warunem rzucam propozycję turowania Bartkowi. Jest decyzja pozytywna. A więc w niedzielę nieco później wyjeżdżamy w stronę Korbielowa. Prognozowany silny wiatr nas nie zniechęca. Szybko się przebieramy i ruszamy w górę. Niemal już tradycyjnie wybieramy podejście przez Byka i Solisko. Niemal od razu podejmujemy decyzję, że odpuszczamy szczyt, a nawet nie będziemy wychylać nosa z lasu. tak więc dochodzimy przez Solisko do czerwonego szlaku. Warunki śniegowe doskonałe. Cały czas pada śnieg. Ślady są zasypywane w tempie błyskawicznym. My udajemy się bezpośrednio w górę na granicę lasu. Kiedy docierają do nas coraz mocniejsze podmuchy postanawiamy się przepiąć do zjazdu. W bardzo głębokim, świeżym śniegu, leżącym na solidnym podkładzie zjeżdżamy do podnóży Soliska. Tu przepinamy się do podejścia. Kolejnym celem jest Hala Miziowa. Niestety przekraczając ostatnie żeberko schodzące z Pilska uderzają w nas tak mocne podmuch, że postanawiamy zawrócić. Tu najpierw zjeżdżamy na fokach, następnie w dogodnym miejscu dokonujemy kolejnej przepinki do zjazdu. Tym razem objeżdżając Solisko zjeżdżamy mniej więcej droga naszego podejścia, by po chwili odbić mocno w prawo. Teraz dość stromym i szybkim zjazdem mniej więcej z lewej strony Potoku Glinne zjeżdżamy do Jaworzyny. tu niestety po dotarciu do drogi kolejna przepinka i tym razem poboczem drogi 945 udajemy się w stronę Korbielowa. Na obrzeżach Korbielowa odbijamy w lewo i wzdłuż stoków &lt;br /&gt;
obchodzimy z lewej strony lasek, później przez polankę i jeszcze kilka metrów zjazdu na fokach drogą i jesteśmy na parkingu - skąd startowaliśmy. Wypad bardzo udany. Warunki rewelacyjne i jedne z najlepszych zjazdów tej zimy w pięknym białym, świeżym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Hala Lipowska| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + (os. tow.)|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotnie popołudnie udajemy się do Złatnej celem podziałania skiturowego w regionie i biwaku. Ogólnie mamy zostać na dwa dni i zrobić tyle, na ile starczy sił. W drodze decydujemy, że biwakujemy na dole. Po przyjeździe robimy więc szybki przepak, alby pierwsze i ostatnie podejście tego dnia zrobić jak najbardziej na lekko. Nasz linia &lt;br /&gt;
podejścia to esencja tego wyjazdu. Udajemy się na wprost,  wzdłuż (a właściwie wręcz korytem) potoku. Nie raz musieliśmy przekraczać potok to na jedną, to na druga stronę. Śniegu mnóstwo. Przeprawy ułatwiają śnieżne mostki, z których ochoczo korzystamy. Dość szybko zdobywamy wysokość. W końcu docieramy do najwyższej drogi pożarowej. Drogą tą dochodzimy do słupów, wzdłuż których udajemy się  przez Halę Lipowską. W końcu docieramy do starego wyciągu i wzdłuż niego do szlaku żółtego i niebieskiego. Stąd już tylko chwila i jesteśmy w schronisku. Tu przy gorącej czekoladzie i złocistym nektarze prosto z cieszyńskiego browaru omawiamy plan na dzień następny. Tak mija nam około półtorej godziny. W końcu przyszedł czas, aby zjechać na biwak. Wybieramy zjazd wzdłuż niebieskiego szlaku aż do żółtego, by na koniec dojechać do szlaku czarnego i nim dotrzeć na parking - gdzie mieliśmy spędzić noc. Niestety &lt;br /&gt;
już po kilku metrach staje się rzecz najgorsza. Koledze rozpada się jedno wiązanie. Na szczęście tylko tył. Wiemy już, że tym samym nasz biwak właśnie się skończył.  Na szczęście dopadały ogromne ilości śniegu, co strasznie spowalnia zjazd, ale dzięki temu udaje nam się bezpiecznie zjechać na dół. Właściwie to cały zjazd wykonujemy na &lt;br /&gt;
wprost. Skręcamy jedynie aby wyminąć dość nie licznie wysiepujące przeszkody.  Warunki zjazdowe bardzo dobre. Śniegu wręcz za duże. Po dotarciu na parking nie pozostało nic innego jak spakować sprzęt i wrócić do domów. Szkoda bo warun perfekcyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Radziechowska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę opóźniony start z Lipowej (zakopaliśmy się samochodem na parkingu) doliną Leśnianki a potem bez szlaku boczną dolinką na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108). 560 m deniwelacji lecz od doliny w zupełnie nieprzetartym terenie a śniegu było dużo. Pogoda nie zła. Ludzi po za szlakiem nie spotkaliśmy żadnych. Zjazd przepiękny bo w cudownym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMagurkaRadziechowska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia na Tomaszówkach Górnych oraz Jaskinia Biała Dziupla|Emil Stępniak, Ania Drzewicz (SKTJ), Jakub Kaprykowski (niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|28 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był prosty. Po pracy jedziemy zwiedzić jaskinię Biała Dziupla. Spotykamy się na parkingu pod Łabajową i po przebraniu i spakowaniu wesołą gromadką udajemy się w kierunku Tomaszówek Górnych. Na miejscu rozpoczynamy poszukiwania otworu. Jest ciemno, a nie chcąc drażnić miejscowej ludności działamy bez czołówek. Najpierw szukamy otworu wspólnie, później każdy na własną rękę, aż w końcu samoistnie dzielimy się na dwie grupy. Jakub działa wspólnie z Anią, a Łukasz z Emilem. Pierwsza grupa szybko odnajduje otwór i rozpoczyna odkopywanie. Natomiast Łukasz z Emilem natrafiwszy na otwór jaskini na Tomaszówkach Górnych. Jaskinia krótka ale bardzo obszerna. Z wielkim otworem wejściowym - ale dla nas mało interesująca zwiedzanie zajmuje kilka minut i już po chwili obie grupy spotykają się pod otworem celu właściwego. Ania z Jakubem odgruzowali już całkiem sporo. Łukasz z Emilem przyłączają się do odkopywania otworu. Już po chwili wejście do jaskini Biała Dziupla jest otwarte. Wiążemy linę do drzewa. Pierwszy wchodzi Łukasz. Za ciasnym otworem znajduje się mały korytarzyk/salka. Za Łukaszem idzie Ania następnie Emil i Jakub.  Następnie ciasnym przełazem przechodzimy do obszernej salki. Łukasz i Ania cisną przodem, &lt;br /&gt;
Emil i Jakub gonią. Kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do małej salki, której ściany i strop pokryte  są mlekiem wapiennym, które również w sporych ilościach zalega na spongu. kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do ostatniej sali w jaskini. Właściwie jest to wielka salostudnia. Najpierw schodzimy bardzo śliską, gliniastą pochylnią, następnie zjeżdżamy 8 metrową studnię.  Na dnie meldujemy się w kolejności Łukasz, Emil, Ania. Jakub stając nad progiem studni postanawia poczekać na górze. Na dnie szybka przekąska. Jak  to z Emilem na wyjazdach bywa &lt;br /&gt;
radlerek też musiał być :). No to do góry. Najpierw idzie Łukasz. Na górze salostudni spotyka czekającego Jakuba. Razem przechodzą do obszernej sali. Ponieważ na dworze śnieg i wiatr, to tu się rozszpejamy, zwijamy liny i szykujemy do odwrotu. Następnie dochodzą Ania i Emil. Gdy wszystko już jest gotowe wychodzimy na zewnątrz. Teraz tylko zakopać otwór jaskini, zamaskować i wrócić do samochodów.  Jaskinia Biała Dziupla jeste bardzo ładnym, stosunkowo nowym obiektem na jurze. Jeszcze nie zadeptanym. Szczerze polecam wszystkim odwiedzenie tej jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko nocą|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|26 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa to dobry dzień na tury. Po problemach z dojazdem udaje nam się w końcu w stawić w komplecie na parkingu w Korbielowie. Razem jest nas 6 osób. Spokojnym towarzyskim tempem udajemy się w górę. Trasa - to moje ulubione podejście przez Byka i Solisko. Śnieg jest. Nastroje dopisują. Po drodze toczą się różne dyskusje na tematy sprzętowe, śniegowe, najlepsze zjazdy w Beskidach, ale również zostają poruszone tak ważne problemy jak wyższość ogórków mętnych nad tymi nie mętnymi. Bez pośpiechu idziemy do góry. Jest wyjątkowo ciepło. Niestety nic co dobre &lt;br /&gt;
nie trwa wiecznie... W górnych partiach widoczność na maks 10-15m. Wiatr dość silny. Zgodnie stwierdzamy, że na szczyt nie ma co iść. Trawersujemy więc pod kopułą szczytową do czarnego szlaku. Przepinamy się w dość komfortowych warunkach między choinkami - około 200m od polskiego wierzchołka. Pierwszy odcinek pokonujemy poza trasami &lt;br /&gt;
narciarskimi. To była esencja tego wyjazdu. Zjazd w bardzo przyjemnych śniegach, końcówkę pod schronisko na Hali Miziowej pokonujemy trasą.  Do parkingu zjeżdżamy nartostradą przez Buczynkę, a następnie stokiem. Warunki śniegowe bardzo dobre, ale w kilku miejscach można się było natknąć na niespodzianki. Integracje kończymy około północy i &lt;br /&gt;
rozjeżdżamy się do domów. Zdecydowanie udany wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10085</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10085"/>
		<updated>2022-02-09T08:03:36Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Wiślańska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śniegu moc. Doliną Kameszniczanki od leśniczówki Na Golechowce startujemy w głębokich śniegach. Wkrótce słoneczny pejzaż zmienia się w stosowną do pory roku kurniawę. Nie przetartymi ostępami po pokonaniu strumienia wydostaliśmy się na grzbiet wyprowadzający na szczyt Magurki Wiślańskiej (1140). Smagani śniegiem szybko śmigamy w dół w lekko zsiadłym puchu. Zjazd piękny aż do doliny. Niżej temperatura oscylowała około zera więc na ostatnich metrach kleił mi się śnieg do nart ale to szczegół nie zmieniający wrażenia pięknej skitury. Deniwelacja - 565 m, dyst. - 10 km w śnieżycy i głębokim śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/MagurkaWislanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, os. tow.|06 02 2022}}&lt;br /&gt;
Takich warunków śniegowych w Beskidzie Śląskim się nie odpuszcza. Startujemy od Hotelu Zimnik i podchodzimy niebieskim szlakiem do schroniska. Śniegu niesamowicie dużo. Niestety wiatr okazał się bezlitosny-jego porywy niemalże przewracają mnie na podejściu. Wyziębnięci docieramy do schroniska tuż po 10 więc jest dość pusto. Zjazd w puchu to marzenie i nawet wiatr już mi nie przeszkadzał. końcowy odcinek już troszkę gorszy ale i tak zalicam ten wyjazd do bardzo udanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski, os. tow.|04 02 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W piątek po pracy postanawiamy zrobić krótkie wyjście kondycyjne. Pada ma Malinowską Skałę. Tym razem planujemy podejść od strony Ostrego. Parkujemy w dolinie Zimnika. Zapinamy narty i najpierw asfaltem, następnie pożarówkami, później stokówkami a na końcu totalnie na azymut docieramy na szczyt Malinowskiej Skały. Do podejścia warunki bardzo dobrze. Śniegu kupę (w niektórych miejscach wchodziły całe kijki). Na grani i szczycie bardzo silny wiatr. Do przepinki zjeżdżamy więc kilka metrów poniżej, aby schować się za świerkiem. Po przepince zjeżdżamy najpierw do żółtego szlaku, następnie wzdłuż niego dojeżdżamy do ruin, gdzie odbijamy w lewo na stokówkami, a następnie pożarówkami zjeżdżamy do asfaltu, by ostatni odcinek przełyżwować do samochodu. Zjazd totalnie bez emocji (można było usnąć). Śniegi na samej górze bardzo przyjemne, z każdym metrem w dół jednak coraz bardziej mokre i ciężkie. Wypad totalnie kondycyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartosz Brzezinka (SBB)|30 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachęcony wczorajszym warunem rzucam propozycję turowania Bartkowi. Jest decyzja pozytywna. A więc w niedzielę nieco później wyjeżdżamy w stronę Korbielowa. Prognozowany silny wiatr nas nie zniechęca. Szybko się przebieramy i ruszamy w górę. Niemal już tradycyjnie wybieramy podejście przez Byka i Solisko. Niemal od razu podejmujemy decyzję, że odpuszczamy szczyt, a nawet nie będziemy wychylać nosa z lasu. tak więc dochodzimy przez Solisko do czerwonego szlaku. Warunki śniegowe doskonałe. Cały czas pada śnieg. Ślady są zasypywane w tempie błyskawicznym. My udajemy się bezpośrednio w górę na granicę lasu. Kiedy docierają do nas coraz mocniejsze podmuchy postanawiamy się przepiąć do zjazdu. W bardzo głębokim, świeżym śniegu, leżącym na solidnym podkładzie zjeżdżamy do podnóży Soliska. Tu przepinamy się do podejścia. Kolejnym celem jest Hala Miziowa. Niestety przekraczając ostatnie żeberko schodzące z Pilska uderzają w nas tak mocne podmuch, że postanawiamy zawrócić. Tu najpierw zjeżdżamy na fokach, następnie w dogodnym miejscu dokonujemy kolejnej przepinki do zjazdu. Tym razem objeżdżając Solisko zjeżdżamy mniej więcej droga naszego podejścia, by po chwili odbić mocno w prawo. Teraz dość stromym i szybkim zjazdem mniej więcej z lewej strony Potoku Glinne zjeżdżamy do Jaworzyny. tu niestety po dotarciu do drogi kolejna przepinka i tym razem poboczem drogi 945 udajemy się w stronę Korbielowa. Na obrzeżach Korbielowa odbijamy w lewo i wzdłuż stoków &lt;br /&gt;
obchodzimy z lewej strony lasek, później przez polankę i jeszcze kilka metrów zjazdu na fokach drogą i jesteśmy na parkingu - skąd startowaliśmy. Wypad bardzo udany. Warunki rewelacyjne i jedne z najlepszych zjazdów tej zimy w pięknym białym, świeżym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Hala Lipowska| &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + (os. tow.)|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sobotnie popołudnie udajemy się do Złatnej celem podziałania skiturowego w regionie i biwaku. Ogólnie mamy zostać na dwa dni i zrobić tyle, na ile starczy sił. W drodze decydujemy, że biwakujemy na dole. Po przyjeździe robimy więc szybki przepak, alby pierwsze i ostatnie podejście tego dnia zrobić jak najbardziej na lekko. Nasz linia &lt;br /&gt;
podejścia to esencja tego wyjazdu. Udajemy się na wprost,  wzdłuż (a właściwie wręcz korytem) potoku. Nie raz musieliśmy przekraczać potok to na jedną, to na druga stronę. Śniegu mnóstwo. Przeprawy ułatwiają śnieżne mostki, z których ochoczo korzystamy. Dość szybko zdobywamy wysokość. W końcu docieramy do najwyższej drogi pożarowej. Drogą tą dochodzimy do słupów, wzdłuż których udajemy się  przez Halę Lipowską. W końcu docieramy do starego wyciągu i wzdłuż niego do szlaku żółtego i niebieskiego. Stąd już tylko chwila i jesteśmy w schronisku. Tu przy gorącej czekoladzie i złocistym nektarze prosto z cieszyńskiego browaru omawiamy plan na dzień następny. Tak mija nam około półtorej godziny. W końcu przyszedł czas, aby zjechać na biwak. Wybieramy zjazd wzdłuż niebieskiego szlaku aż do żółtego, by na koniec dojechać do szlaku czarnego i nim dotrzeć na parking - gdzie mieliśmy spędzić noc. Niestety &lt;br /&gt;
już po kilku metrach staje się rzecz najgorsza. Koledze rozpada się jedno wiązanie. Na szczęście tylko tył. Wiemy już, że tym samym nasz biwak właśnie się skończył.  Na szczęście dopadały ogromne ilości śniegu, co strasznie spowalnia zjazd, ale dzięki temu udaje nam się bezpiecznie zjechać na dół. Właściwie to cały zjazd wykonujemy na &lt;br /&gt;
wprost. Skręcamy jedynie aby wyminąć dość nie licznie wysiepujące przeszkody.  Warunki zjazdowe bardzo dobre. Śniegu wręcz za duże. Po dotarciu na parking nie pozostało nic innego jak spakować sprzęt i wrócić do domów. Szkoda bo warun perfekcyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Magurka Radziechowska|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę opóźniony start z Lipowej (zakopaliśmy się samochodem na parkingu) doliną Leśnianki a potem bez szlaku boczną dolinką na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108). 560 m deniwelacji lecz od doliny w zupełnie nieprzetartym terenie a śniegu było dużo. Pogoda nie zła. Ludzi po za szlakiem nie spotkaliśmy żadnych. Zjazd przepiękny bo w cudownym puchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMagurkaRadziechowska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Jaskinia na Tomaszówkach Górnych oraz Jaskinia Biała Dziupla|Emil Stępniak, Ania Drzewicz (SKTJ), Jakub Kaprykowski (niezrzeszony), &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|28 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan był prosty. Po pracy jedziemy zwiedzić jaskinię Biała Dziupla. Spotykamy się na parkingu pod Łabajową i po przebraniu i spakowaniu wesołą gromadką udajemy się w kierunku Tomaszówek Górnych. Na miejscu rozpoczynamy poszukiwania otworu. Jest ciemno, a nie chcąc drażnić miejscowej ludności działamy bez czołówek. Najpierw szukamy otworu wspólnie, później każdy na własną rękę, aż w końcu samoistnie dzielimy się na dwie grupy. Jakub działa wspólnie z Anią, a Łukasz z Emilem. Pierwsza grupa szybko odnajduje otwór i rozpoczyna odkopywanie. Natomiast Łukasz z Emilem natrafiwszy na otwór jaskini na Tomaszówkach Górnych. Jaskinia krótka ale bardzo obszerna. Z wielkim otworem wejściowym - ale dla nas mało interesująca zwiedzanie zajmuje kilka minut i już po chwili obie grupy spotykają się pod otworem celu właściwego. Ania z Jakubem odgruzowali już całkiem sporo. Łukasz z Emilem przyłączają się do odkopywania otworu. Już po chwili wejście do jaskini Biała Dziupla jest otwarte. Wiążemy linę do drzewa. Pierwszy wchodzi Łukasz. Za ciasnym otworem znajduje się mały korytarzyk/salka. Za Łukaszem idzie Ania następnie Emil i Jakub.  Następnie ciasnym przełazem przechodzimy do obszernej salki. Łukasz i Ania cisną przodem, &lt;br /&gt;
Emil i Jakub gonią. Kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do małej salki, której ściany i strop pokryte  są mlekiem wapiennym, które również w sporych ilościach zalega na spongu. kolejnym ciasnym przełazem wchodzimy do ostatniej sali w jaskini. Właściwie jest to wielka salostudnia. Najpierw schodzimy bardzo śliską, gliniastą pochylnią, następnie zjeżdżamy 8 metrową studnię.  Na dnie meldujemy się w kolejności Łukasz, Emil, Ania. Jakub stając nad progiem studni postanawia poczekać na górze. Na dnie szybka przekąska. Jak  to z Emilem na wyjazdach bywa &lt;br /&gt;
radlerek też musiał być :). No to do góry. Najpierw idzie Łukasz. Na górze salostudni spotyka czekającego Jakuba. Razem przechodzą do obszernej sali. Ponieważ na dworze śnieg i wiatr, to tu się rozszpejamy, zwijamy liny i szykujemy do odwrotu. Następnie dochodzą Ania i Emil. Gdy wszystko już jest gotowe wychodzimy na zewnątrz. Teraz tylko zakopać otwór jaskini, zamaskować i wrócić do samochodów.  Jaskinia Biała Dziupla jeste bardzo ładnym, stosunkowo nowym obiektem na jurze. Jeszcze nie zadeptanym. Szczerze polecam wszystkim odwiedzenie tej jaskini&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBialaDziupla&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko nocą|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby tow.|26 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środa to dobry dzień na tury. Po problemach z dojazdem udaje nam się w końcu w stawić w komplecie na parkingu w Korbielowie. Razem jest nas 6 osób. Spokojnym towarzyskim tempem udajemy się w górę. Trasa - to moje ulubione podejście przez Byka i Solisko. Śnieg jest. Nastroje dopisują. Po drodze toczą się różne dyskusje na tematy sprzętowe, śniegowe, najlepsze zjazdy w Beskidach, ale również zostają poruszone tak ważne problemy jak wyższość ogórków mętnych nad tymi nie mętnymi. Bez pośpiechu idziemy do góry. Jest wyjątkowo ciepło. Niestety nic co dobre &lt;br /&gt;
nie trwa wiecznie... W górnych partiach widoczność na maks 10-15m. Wiatr dość silny. Zgodnie stwierdzamy, że na szczyt nie ma co iść. Trawersujemy więc pod kopułą szczytową do czarnego szlaku. Przepinamy się w dość komfortowych warunkach między choinkami - około 200m od polskiego wierzchołka. Pierwszy odcinek pokonujemy poza trasami &lt;br /&gt;
narciarskimi. To była esencja tego wyjazdu. Zjazd w bardzo przyjemnych śniegach, końcówkę pod schronisko na Hali Miziowej pokonujemy trasą.  Do parkingu zjeżdżamy nartostradą przez Buczynkę, a następnie stokiem. Warunki śniegowe bardzo dobre, ale w kilku miejscach można się było natknąć na niespodzianki. Integracje kończymy około północy i &lt;br /&gt;
rozjeżdżamy się do domów. Zdecydowanie udany wyjazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10061</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10061"/>
		<updated>2022-01-25T10:58:39Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|22 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10060</id>
		<title>Wyjazdy 2022</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2022&amp;diff=10060"/>
		<updated>2022-01-25T10:57:13Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słonecznie, bezwietrznie i z lekko kąsającym mrozikiem, czyli idealne warunki pogodowe i nie złe śnieżne. Z Polany podchodzimy początkowego doliną Suchego Potoku a później wbijamy się z grzbiet Kończana, którym bez szlaku podchodzimy aż na szczyt Czantorii nie spotykając nikogo. Finalne podejście dość strome. Z szczytu bardzo rozległe widoki. Zjeżdżamy najpierw szlakiem a potem nartostradą gdyż w lesie pokrywa śnieżna jest jeszcze bardzo zmienna. Zrobiliśmy ok 10 km i 610 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Czantoria2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tydzień spadło nawet sporo śniegu. Tym razem z Korbielowa podchodzimy doliną Buczynki leśnymi drogami oraz na przełaj bez szlaków na Halę Górową. Stąd już szlakami na Halę Miziową (krótki postój w schronisku) i dalej na szczyt polskiego Pilska (1534). Warunki śniegowe na wyjściu nie złe choć śniegu do zjazdu w lesie ciut za mało (ale tylko ciut bo da się zjechać). Z szczytu zjazd nartostradami do Korbielowa a ostatni odcinek wzdłuż drogi do parkingu. Pogoda raczej mglista. Zrobiliśmy 960 m deniwelacji i ok. 14 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia i mapka: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FPilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|23 01 2022}}&lt;br /&gt;
Podejście przez Byka i zjazd nartostradą. Zrobilismy ok.12 km i 800 m prz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia Wyżnia + szkolenie lawinowe|Mateusz Golicz, Iwona Pastuszka, Tomasz Bzdęga, Tomasz &lt;br /&gt;
Hansel, Daniel Jankowski, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|14 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu jest pierwszy zimowy wyjazd kursowy. Kursanci długo na niego czekali, bo wcześniej zawsze coś wypadało. Spotykamy się w piątek o 18.00 i razem ruszamy w stronę Tatr. Niestety ale cel główny - Jaskinia Kasprowa Niżnia jest zalana. Pozostaje skupić się na celu rezerwowym - Jaskini Miętusiej Wyżniej. Po dotarciu na kwaterę, szybka kolacja podczas której omawiamy strategię działania i plan na następny dzień. Później jeszcze szybkie rozdzielenie sprzętu, pakowanie i do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15.01.2022 - Jaskinia Miętusia Wyżnia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około 7.30 kursanci pod przywództwem Mateusza wyrusza na akcję. Po drodze nie zabrakło odpytki z topografii (może o jej wynikach nie będziemy się rozpisywać). Za grupą, na lekko goni Iwona, która tego dnia pełni funkcję dodatkowej pary oczu Mateusza - a zdecydowanie została bohaterem akcji, ale o tym za chwilę. Iwona dogania grupę, podczas lekcji topografii, na chwilę przed zejściem ze szlaku. Teraz wspólnie ruszamy w dalszą drogę. Na Wyżniej Równi Miętusiej jeszcze jedna lekcja &lt;br /&gt;
topografii. Pogoda nas rozpieszcza. Słonko świeci. Śniegi idealne. Nie ma potrzeby zakładania raków. W dobrym tempie kierujemy się do żlebu i już po chwili jesteśmy na Małej Świstówce, a po chwili pod ścianą podejściową do jaskini. Tu przebieramy się. Tomek H. - zdecydowanie nasz najlepszy wspinacz na kursie na ochotnika deklaruje, że wywspina to podejście. Asekuruje Tomek B. Po kolei ładujemy się pod otwór. Stawkę, zamyka Łukasz, którego zadaniem jest podmianka liny na podejściu pod otwór. Pierwszym celem akcji jest Suche Dno. To zadanie dla Daniela, który poręczuje. Za nim oczywiście porusza się Mateusz a kolejny zjeżdża Łukasz. W między czasie Tomki i Iwona zwiedzają jaskinię. W końcu całą ekipą meldujemy się na dnie. Teraz czas na nasz kolejny cel - przejście za syfony. No to lecimy do góry. Łukasz, miał dziś swój dzień reporenczowania, więc wychodzi ostatni, zawijając za sobą sznurki. Po kilku minutach spotykamy się pod Błotnym Syfonem. Mateusz stara się namówić nas na przenurkowanie syfonu. Niestety solidarnie twierdzimy, że morsowanie to nie jest coś, za czym przepadamy. No nic trzeba czerpać. Rozstawiamy łańcuszek. I tu szok. Pierwszy wór - dziurawy. Drugi wór - dziurawy. Dopiero trzeci trzyma wodę. Żeby jednak nie tracić czasu czerpiemy na trzy wory. a więc wygląda to tak. Iwona czerpie. Tomek H. odbiera wór od Iwony i podaje do Daniela. Daniel do góry do Łukasza. Łukasz podpina wór do liny. Tomek B. wyciąga wór pod rurę i podaje do Mateusza, który opróżnia. Czerpanie idzie całkiem sprawnie. Po około 30 minutach Iwona stwierdza, że przechodzi na drugą stronę i zlewaruje resztę wody do syfonu Paszczaka. Nie wierzymy w to co słyszymy, a w największym szoku jest chyba Mateusz. Iwona szybko dociera na drugą stronę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lewar nie chce działać. Nie ma wyboru. Mateusz rusza z odsieczą. Udaje się. Chwila &lt;br /&gt;
walki i woda leje się w dól. Po chwili jest praktycznie sucho. Podajemy naszym bohaterom rzeczy pozostawione po naszej stronie i linę, a sami po kolei ładujemy się do syfonu. W międzyczasie Iwona i Mateusz są już przy syfonie Paszczaka. No to zabawa zaczyna się od nowa. Trzeba opróżnić kolejny syfon. Teraz wygląda to tak. Iwona trzyma wór, który jest napełniany przez Mateusza. Na górze Tomek H. i Łukasz wyciągają wór i podają do Tomka B. i Daniela, którzy go opróżniają. Poziom wody w syfonie Paszczaka szybko się obniża, natomiast Błotny syfon szybko ponownie napełnia się wodą. W końcu jest - Syfon Paszczaka praktycznie opróżniony. Można przechodzić. Kolejno zjeżdżamy na dół i przeciskamy się przez syfon. Mateusz, Iwona i Tomek H. Docierają za Syfon Salome. Łukasz schodzi pochylnie i spotyka wracających Mateusza Iwonę i Tomka H. i zawraca razem z nimi. Tomek B. i Daniel czekają za syfonem Paszczaka. No to wracamy. Pod błotny syfon wychodzą Daniel, Tomek B., Iwona oraz &lt;br /&gt;
Mateusz. Łukasz i Tomek H. zostają na dole jako obsługa lewarów do opróżnienia Błotnego syfonu.  Idzie bardzo sprawnie. Spuszczamy wodę na cztery lewary. Po dość krótkim czasie wszystko gotowe. Pierwsi zawodnicy przechodzą z powrotem Błotny Syfon. Iwona, która musi szybciej wracać  idzie przodem. Za nią Daniel. Łukasz i Tomek H. zamykają grupę wykonując reporęcz. Mateusz i Tomek B. wracają przez Mylną Rurę, natomiast Łukasz i Tomek H. cisną Ciągiem Głównym. Okazuje się, że czasowo wychodzimy tak samo, gdyż spotykamy się ponownie przy wylocie mylnej rury. Teraz ostatnie krótkie podejście po linie. i już po chwili jesteśmy pod otworem. Mateusz z Tomkami zjeżdżają w dół. Łukasz natomiast przygotowuje linę do zciągnięcia i deporenczuje. Mamy dość dobry czas. Pogoda dalej sprzyja. Jest piękna księżycowa noc, która rozświetla szczyty otaczające Dolinę Miętusią. Śniegi dalej przyjemne. Większość decyduje się na schodzenie bez raków. Na Wyżniej Równi Miętusie co &lt;br /&gt;
chwilę zerkamy w stronę rozświetlonych blaskiem Księżyca szczytów. Jest tak jasno, że po osiągnięciu szlaku decydujemy się na wyłączenie czołówek. Bardzo fajna, dość lekka akcja. Na pewno to było coś innego niż do tej pory. Wszyscy choć cali ubłoceni jesteśmy zadowoleni. Poszło całkiem nieźle. Super warunki na dojściu i zejściu. Krótkie podejście pod otwór i niewiele sprzętu, który trzeba było wnieść i znieść zdecydowanie podniosły morale kursantów. To był dobry rozruch po przerwie przed kolejnymi akcjami, które już  wkrótce. Teraz jeszcze prysznic i zmywanie z siebie przyjemnego jaskiniowego błotka, a po powrocie oprowadzenie sprzętu do stanu ponownej używalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16.01.2022 - szkolenie lawinowe&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wczorajszej akcji pozwalamy sobie pospać troszkę dłużej. Rano jeszcze szybkie pakowanie i w osłabionym składzie (niestety Daniel musiał wcześniej wracać) udajemy się poćwiczyć troszkę obsługę sprzętu lawinowego. Udajemy się w pewne tajne miejsce, gdzie uchowało się jeszcze trochę śniegu. Po drodze Mateusz sprawdza wiedzę kursantów z zakresu lawinoznawstwa. Kursanci postanowili chyba trochę się zrehabilitować  po wczorajszej wtopie z topografią gdyż okazuje się, że coś tam jednak wiedzą. Na treningowej polanie, chwila praktyki z poszukiwań detektorem, sondowania, kopania i zachowań podczas zdarzeń lawinowych. Nie obyło się jednak bez wtop i przygód. Łukasz zakopuje wyłączony detektor...  Jednak ćwiczenia z przerzucania wody, jakie &lt;br /&gt;
mieliśmy wczoraj w jaskini przydały się i dziś. Stan skupienia wody nie ma znaczenia. Szybko przewalamy śnieg i znajdujemy wyłączony detektor. No to wracamy. Po drodze napotykamy sympatycznego pana Rangera TPN'u z którym odbywamy krótką pogawędkę przyrodniczo jaskiniową. U samego wylotu doliny Kościeliskiej spotykamy jeszcze ekipę z KKTJ, z którymi zamieniamy kilka słów - oczywiście w tematach jaskiniowych. No to pozostało tylko wrócić na Śląsk, co o dziwo poszło równie sprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMietusiaWyznia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - biwak zimowy na Brożkach|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; oraz ponad 50 osób z różnych klubów speleo i innych|15 - 16 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mróz tężał. Z Nędzówki przejeżdżamy autem pod Mosorny Groń. Stąd nocne podejście leśnymi drogami, dróżkami a na końcu bezdrożem na polanę Brożki (1200). Śniegu mało więc narty prawie ciągle niesiemy na plecach. Na polanie dość sporo namiotów i tyleż osób z różnych klubów speleo i nie tylko. Rozbijamy namiot i idziemy do ogniska. Jak zwykle o 22-giej Jurek Ganszer wygłasza mowę. Atmosfera bardzo wesoła. Noc była przepiękna. Pełnia księżyca i błyszcząca Babia Gora na przeciw.  Po tych rytuałach kładziemy się spać. Nazajutrz zdjęcie grupowe i powrót. Na nartach idziemy przez Pólko (1248) na Kiczorkę (1298). Stąd próbujemy zjeżdżać lecz w końcu śniegu jest tak mało, że narty wędrują znów na plecy. Dość stromym zejściem osiągamy bardziej płaski teren gdzie ponownie zakładamy narty i zjeżdżamy do naśnieżonej trasy z Mosornego Gronia (1047). Nartostradą w kilka chwil jesteśmy przy aucie. Tym razem tylko 130 m w górę i 630 w dół na 6 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBiwak-zimowy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Śpiących Rycerzy|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 01 2022}}&lt;br /&gt;
Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić tej małej (choć sala w jaskini bardzo duża) acz urokliwej na swój sposób dziury. W Tatrach twardo, przeto podejście żlebem od doliny do jaskini przy pomocy różnego sprzętu zimowego. W jaskini sporo lodowych nacieków. Trochę czołgania i krótki zjazd na dno sali (brak plakietek!). Po zejściu na parking jedziemy prosto na biwak zimowy organizowany przez SBB w Beskidzie Żywieckim. W tym dniu sumarycznie zrobiliśmy ponad 1000 m deniwelacji i 17 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2022/Rycerze&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Znikające rzeki Jury|Tadek i &amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Terenowa przejażdżka przez środkową Jurę. Rzeki Sztoła, Biała i Baba w zasadzie przestały istnieć. Przez szereg lat zasilane były wodami pompowanymi z kop. Pomorzany. Obecnie kopalnia kończy działalność więc i zasilanie w wodę uległo przerwaniu. Naturalne źródła tych rzek przez lata również uległy znacznemu zniszczeniu przez działalność człowieka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FJura-rzeki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Czantoria na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + 2 Anki (niezrzeszone)|09 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W okolicy warun do bani. Zostaje więc jedynie skituring przystokowy. Umawiamy się z dziewczynami na 18.00 pod Czantorią. Jak to zwykle bywa najpierw krótkie porównanie sprzętu, macanko dech i wiązań i czas ruszać. Ja (nie wiem czym sobie zasłużyłem) mam pozwolenie od Pana z ochrony na jedno wejście i zjazd. Cała reszta, która tego dnia chciała wejść na stok ma problem. No, ale jako, że jestem z dziewczynami więc zostajemy całą trójką wpuszczeni. Reszta chętnych musiała jeszcze trochę powalczyć :) Zapinamy sprzęt i w górę. Śnieg jak to sztuczny - tragedia. Foki nie trzymają i samo podejście (zwłaszcza na buli) sprawia trochę problemów - no dobra to było moje najgorsze podejście na Czantorię. Bula totalnie wylodzona. Poważnie rozważałem założenie harszli. W połowie wynika mały problem... Jedna z koleżanek ma totalnie przestawione wiązania bez szans na wpięcie, czy chociażby skorzystanie z podpórek. Niestety, tym czym tego dnia dysponujemy (a były to super nożyczki z mojej apteczki) nie jesteśmy w stanie zmienić zakresu. Nikt też z napotkanych podchodzących, ani zjeżdżających nie dysponuje śrubokrętem (no bo i kto normalny na taką śmieszną turę po stoku zabiera ze sobą zestaw serwisowy...). No nic jakoś będziemy musieli dać radę. W najgorszym wypadku będzie zjazd na fokach. Docieramy do górnej stacji wyciągu i tu z odsieczą przychodzi kolejny Pan z ochrony (jakoś tego dnia mieliśmy do nich szczęście), który częstuje nas śrubokrętem. Szybki serwis (no może nie aż taki szybki bo trzeba było przestawić pełny zakres wiązania), przepinka i można zjeżdżać. Niestety wyjście powyżej trasy jest niemożliwe. Pogoda tego wieczoru wyśmienita. Przejrzystość powietrza ukazuje piękna panoramę okolicy, którą raczymy się podczas zjazdu. W dodatku dobra wiadomość zaczął padać śnieg. Zjazd całkiem przyjemny. Dolna część wyratrakowana. Stok mocno ubity i nie rozjeżdżony. Ja muszę kilak razy stanąć, bo buty, które są w trakcie rozbijania dają mi nieźle popalić. Cała akcja typowo towarzyska. Wszystko zajęło nam około 1,5h. Tura króciutka ale bardzo przyjemna i w fajnym towarzystwie. No i pierwsze podejście na Czantorię w tym roku odhaczone. Może jak do sypie uda się zrobić trawers obu Czantorii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FCzantoria&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - Bierloch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|8 01 2022}}&lt;br /&gt;
Akcja badawcza do Bierlocha, jednego z otworów legendarnego systemu Berger-Platteneck. Choć byłem już w kilku jaskiniach, w których można się nieźle spocić nie używając sprzętu, to znowu zostałem zaskoczony. Może zmyliła mnie opowieść o 350 metrowej długości Drei-Nationen-Gangu o szerokości dochodzącej do 12 m. Rzeczywiście wielki gang był, ale co się musieliśmy naczołgać żeby do niego dotrzeć, to nasze. Zresztą - nie wpatrując się szczególnie w plan - człowiek wyobraża sobie, że takim korytarzem to przecież się pobiegnie jak po chodniku. A tymczasem jeśli duży gang - to i duże góry osadów... trzeba się na nie wdrapywać, trawersować, czujnie z nich schodzić. W tej części jaskini (wschodniej) dotarliśmy na dno do ok. 25 m studni pod zawaliskiem kończącym Drei-Nationen-Gang. Wcześniej byliśmy też na zachodzie, ale tam zawróciliśmy w Ciasnym Meandrze. Błoto, ciasnoty, woda - z każdym z tych jaskiniowych żywiołów da się żyć. Ale kiedy wszystkie się spotykają, trzeba zazwyczaj okazywać wysoki poziom poświęcenia dla sprawy. Zardzewiałe spity nie pomagały nam go w sobie odnaleźć, a zresztą z perspektywy celu naszej akcji partie wadyczne nie były aż tak interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Untersberg - Oberer Winzling|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|6 - 7 01 2022}}&lt;br /&gt;
Poprzez swoje nowe kontakty w Austrii, Jacek wkręcił nas w projekt eksploracyjny na Untersbergu. Niedawno znaleziona jaskinia Oberer Winzling znajduje się 15 minut drogi od małego parkingu na zakręcie i ma szanse być dolnym otworem jednego z wielkich systemów Untersbergu. Do Riesendingu lub Kolowrata wprawdzie daleka jeszcze droga, ale położenie, przewiew i ogólne wrażenie skali zachodzących zjawisk krasowych pozwalają mieć nadzieję na połączenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkim zjeździe i tradycyjnej, początkowej ciasnocie, jaskinia przywitała nas ciągiem drabin i sztyftów. Wielu grotołazom w Polsce wydaje się, że tego typu sprzęt należy do technik archiwalnych, ale tymczasem na Zachodzie eksploratorzy wychodzą z założenia, że należy sobie ułatwiać życie. Plan, którym dysponowaliśmy (zresztą skądinąd bardzo dobrze opracowany) doprowadził nas do sali, ze stropu której zwisała kilkumetrowej długości lina. Dalej pomiary nie zostały jeszcze wykonane. Naszym zadaniem było wejście &amp;quot;kawałek po linach&amp;quot;, a następnie wspinaczka na najbardziej perspektywicznym przodku, w najwyższej części jaskini. Okazało się, że nieskartowanych partii jest znacznie więcej, niż sobie wyobrażaliśmy i upociliśmy się jak dzicy, jak to już chyba bywa w jaskiniach biegnących &amp;quot;pod górę&amp;quot;. Ostatnie ślady bytności ludzi (w postaci stanowiska z dwóch HSA) znaleźliśmy na kruchej platformie na około +70 (... a tak przynajmniej twierdził mój zegarek). Z początku trochę ubolewaliśmy nad brakiem naszego ulubionego ekwipunku ułatwiającego haczenie - tzw. pały - ale wkrótce okazało się, że w górę puszcza klasycznie i zapieraczką, a parę metrów przecież zawsze można wyhaczyć na stópce i taśmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dwóch akcjach (w czwartek z Olą, w piątek już tylko we dwóch) wspięliśmy najpierw mały próg, potem meander, a potem założyliśmy trawers do kolejnej wygodnej półki. Stamtąd następny próg doprowadził nas do krótkiego poziomego korytarza, skąd następnie wspięliśmy obszerny komin, a dalej jeszcze przeszliśmy piechotą w meandrze ze 30 metrów. W sumie według altimetru przebyliśmy w pionie kolejne 70 metrów. Po wspinaczkach wszystko zostało oczywiście metodycznie zaporęczowane po Marbachu, z trawersami i odciągami uciekającymi od wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warunki naszego udziału w przedsięwzięciu były, tak się nam wydawało, bardzo korzystne dla nas. Mogliśmy do woli używać sprzętu zdeponowanego w jaskini - ok. 400 m liny, całe beczki kotew HSA, plakietki, maillony - wnieść trzeba było właściwie tylko młotek i wiertarkę. Obowiązywał nas całkowity zakaz kartowania czegokolwiek. Wydawało się, że to gospodarze robią nam uprzejmość, a nie na odwrót. Tym bardziej trochę zdziwiły nas wylewne podziękowania kierowniczki projektu - Pezi - która w sobotni wieczór zaprosiła nas do swojego mieszkania w Hallein na kolację. Podano pyszną, pieczoną karkówkę z pieczonymi warzywami, Knödlem i kawałkami kalafiora panierowanymi w cieście naleśnikowym. Dla gospodyni nie było to niczym nadzwyczajnym, ale my rozglądaliśmy się z ciekawością po jej lokum, urządzonym w budynku dawnego rynku solnego. Ma się rozumieć, że po posiłku uruchomiony został komputer z planami jaskini, mapami geologicznymi i nastąpiły długie dyskusje o tym, w którą stronę i jak Oberer Wizling potencjalnie może &amp;quot;puszczać&amp;quot;. Syte akcje i miła atmosfera wokół projektu sprawiły, że szybko nabraliśmy trochę emocjonalnego przywiązania do tej jaskini i mamy wszyscy nadzieję, że jeszcze będziemy mogli tam wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Bieszczady - wędrówki skiturowe i piesze|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Rufus - pies towarzyszący|06 - 08 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku tygodnia Łukasz M. rzucił propozycję wyjazdu skiturowego w Bieszczady, niestety panująca pogoda i spływający ze wszystkich pasm śnieg, skutecznie zraził klubowiczów do wyjazdu. Łukasz M. w poszukiwaniu warunu zaczął już sprawdzać sytuację śniegową w Rumuni. Nagle w środowe popołudnie telefon. Dzwoni Asia. &amp;quot;To jak jedziesz w te Bieszczady? Bo my byśmy się też wybrali&amp;quot;. Krótkie pytanie o warun (Łukasz M. dostał w poniedziałek zdjęcia od znajomych z okolic Rawek - &lt;br /&gt;
tam było z 1,5m śniegu. Nie możliwe, że przez 3 dni wszystko spłynęło. Prognozy są optymistyczne. Szybka decyzja - jedziemy sprawdzić stare chińskie przysłowie narciarskie - &amp;quot;jak nic innego nie daje rady - jedź w Bieszczady&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
06.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżamy z Rudy w czwartkowe popołudnie. Jedziemy, a nasze nastroje są coraz słabsze.... Jesteśmy już 80km od celu a tu ani śladu śniegu. W końcu wjeżdżamy w Bieszczady i jest! Pierwszy śnieg leżący na poboczach. Z każdym kilometrem śniegu przybywa. W końcu wjeżdżamy w naprawdę zimowy klimat - i totalnie ośnieżoną drogą docieramy do naszej bazy na ten wyjazd - limatycznej, typowo bieszczadzkiej miejscówki - Przystanek Smerek. W bazie dostajemy niepocieszające info... &amp;quot;Śniegu mało, foczyć się nie da, to co spadło to efekt opadu, który miał tu miejscę przed godziną&amp;quot;. Jakoś nie chcemy się z tym pogodzić i postanawiamy &lt;br /&gt;
zaryzykować. Wieczorem przeglądamy przewodnik Wojtka Szatkowskiego - Skiturowa Polska, ustalamy cele wycieczek i robimy odział na podgrupy. Łukasze idą zrobić skiturowy zwiad śniegowy, Asia z Rufusem idą na pieszą wycieczkę poza teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
07.01.2022&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 1 Łukasz P. i Łukasz M. Paportna (1199)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Startujemy z Wetliny. Niestety morale szybko spada. Nie ma szans na foczenie od samego dołu. Wprawdzie świeżego śniegu leży dobre 20cm, ale podkładu 0... Narty na plecy i bez większego entuzjazmu w górę. Decyzja jest prosta. Idziemy na Jawornik (1021). Jest źle... najpierw 700m npm, później 800m npm a po podkładzie ani śladu... Nie poddajemy się idziemy dalej w górę. Łukasz M. zauważa, że powyżej 800m npm warun zdecydowanie się poprawia. W końcu jest podkład. Na 900m npm Łukasz M. zakłada narty. Łukasz P. na szczy dociera &amp;quot;z buta&amp;quot;. Na polanie podszczytowej Jawornika, z pięknym widokiem na Połoninę Wetlińską, krótka narada. Łukasz P. chce wracać, Łukasz M. który ma już założone narty oferuje, że zjedzie na przełączkę i sprawdzi jak sytuacja wygląda dalej. Jest zgoda na taką opcję. Łukasz M. zjeżdża kilka set metrów. A tu dopiero zaczyna się warun. Szybka informacja do Łukasz P. , który chyba nie do końca wierzy w to co słyszy i dalej chce wracać. A więc Łukasz M. podchodzi na &lt;br /&gt;
Jawornik. Łukasz P. wychodzi mu na przeciwko i jest nowa decyzja. Idziemy dalej w stronę pasa granicznego czyli Rabiej Skały i zobaczymy co da się zrobić. Wiemy, że po drodze mamy Paportną i jeden z najlepszych Bieszczadzkich zjazdów. Oby tylko warun dopisał również i tam... I dopisuje. Niezbyt stromymi zakosami docieramy na Paportną. Na podszczytowej polanie z pięknym widokiem na Tatry i Połoninę Welińską. &lt;br /&gt;
Pogoda rozpieszcza. Słonko mocno grzeje. Postanawiamy sobie urządzić popas i zastanowić się co dalej. Z jednej strony chciało by się iść dalej... Z drugiej po podejściu obaj mamy świadomość - jaki to będzie piękny zjazd. Tego dnia jeszcze nietknięty nartą. A przecież o to właśnie chodzi w narciarstwie pozatrasowym... Wiemy również, że Asia z Rufusem dotarli na Fereczatą i będą powoli wracać.  A więc podejmujemy decyzję - zjeżdżamy. Pod dość sporą warstwą świeżego śniegu gruba, niestety mocno zmrożona warstwa podkładu. Zjazd najpierw polaną, następnie bardzo rzadkim bukowym lasem zachwyca! Już wiemy czemu ludzie &lt;br /&gt;
tak zachwycają się tymi bieszczadzkimi zjazdami! Po chwili meldujemy się na przełęczy pod Paportną. Zakładamy foki i dalej w stronę Jawornika. Pierwszych turystów spotykamy dopiero pod Jawornikiem. Z Jawornika zjeżdżamy jeszcze około 1km na fokach miej więcej do wysokości 800m npm. Tu niestety trzeba odpiąć narty i do samochodu pociągnąć z buta. Wracamy do bazy, gdzie czeka już na nas Asia z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podgrupa 2 Asia i Rufus Fereczata (1102)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po powrocie obiadek, następnie sjesta. A wieczorem idziemy zabieszczadować i ustalić plan na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
08.01.2022 Asia i Łukasz M. - trawers Rawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety noc nie przyniosła ani milimetra śnieżnego opadu. Jednak po wczorajszym dniu wiemy już, że się da. Tym razem decydujemy się na trawers Rawek. Ruszamy z parkingu przy niebieski szlaku. Tu miłe zaskoczenie. Da się foczyć od samego parkingu. Niestety już po kilku metrach trzeba odpiąć narty i podejść kilka metrów po schodach z buta. Dalej idzie już gładko. Powoli zdobywamy metry. Czasem musimy wykonywać zakosy. Czasem w dość trudnym mocno wymrożonym terenie. Jednak cały czas idziemy w górę. Tuż przed górną granicą lasu urządzamy sobie mały postój. Wiemy, że wyżej może nieźle wiać. Pogoda nie jest tak ładna jak dzień wcześniej. Po chwili meldujemy się na ostatniej polanie przed szczytem Wielkiej Rawki. Tu naszym oczom ukazują się potężne nawisy wiszące na grani Wielkiej rawki i pozostałości wielkiego obrywu, jaki całkiem niedawno tamtędy zszedł. Uzbrojeni w lawinowe ABC wkraczamy w teren zagrożenia lawinowego. Pniemy się powoli do góry zakosami, &lt;br /&gt;
najpierw po głębokim puchu, następnie po mocno wymrożonych polach. W końcu zarośla robią się tak gęste, że nie ma gdzie robić zakosów. Narty lądują na plecach, a my z buta wchodzimy na podszczytową polanę. Tu ponownie zakładamy narty i wchodzimy na szczyt. Wiatr jest bardzo silny. Jest mroźno. Lepiej nie zdejmować rękawic. Szybko robimy kilka zdjęć i dalej w drogę. Na fokach zjeżdżamy mocno wymrożoną i wywianą granią, uważając, żeby nie najechać na nawisy, na przełęcz między Rawkami. Teraz jeszcze chwila podejścia i jesteśmy na szczycie Małej Rawki. Teraz przed nami legendarny zjazd pod drzwi Bacówki pod Małą Rawką. ze szczytu udaje nam się zjechać do rynny. Niestety, ta jest mocno wymrożona i wydeptana. Poza tym ogromny ruch turystyczny uniemożliwia zjazd rynną. Nie ma też szans na objechanie tej przeszkody. Odpinamy narty i schodzimy około 100m na granicę bukowego lasku. Ponownie zapinamy narty i długimi skrętami przemykamy pomiędzy bukami. Górna część bardzo przyjemna, miętka, niestety od połowy zaczyna się teren mocno mieszany. Z puchu wpadamy na śnieg mocno wymrożony, by po chwili znowu wpaść w głęboki puch. Dolna część bardzo mocno zmrożona. Docieramy pod bacówkę, gdzie robimy sobie chwilę przerwy. Zgodnie stwierdzamy, że zjazd całkiem dłuższy to jeszcze byłby tego dnia dużo przyjemniejszą opcją. Teraz jeszcze kilka minut zjazdu i meldujemy się na parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej gdzie czeka na nas już Łukasz z Rufusem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze tylko powrót na Śląsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż trzeba tam wrócić, jest jeszcze tyle zjazdów do zrobienia, tyle szlaków do turowania. Zdecydowanie to była dobra opcja. No i potwierdziliśmy przysłowie! Bieszczady nie zawiodły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBieszczady&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - J. Czarna|&amp;lt;u&amp;gt;Karol Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt; (Nocek) Darek M., Maciek, Michał, Bartek (KKS)|07 01 2022}}&lt;br /&gt;
Udało mi się nawiązać kontakt z Darkiem z KKS z którym miałem nie jedną przyjemność wspólnie eksplorować na naszych gollowskich wyprawach. Dał mi znać, że klubowo idą na trawers j. Czarnej. Nie mając nic do stracenia dołączyłem do nich. O 7 rano odebrałem chłopaków od Truchanowej, a o 9 zjechaliśmy zlotówkę. Dalej szło gładko i w okolicach 17 byliśmy po drugiej stronie. Po drodze mijaliśmy kursantów z KKS, którzy od północnego otworu, szli do Szmaragdu. To co zauważyłem nowego w Czarnej, to  w kilku miejscach dobito nowe punkty asekuracyjne. Wspólny wyjazd dał okazję do zawarcia nowych znajomości, mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to kolejnymi pomysłami na wspólne akcję, bo chłopaki mają chęć na więcej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Mł. Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy dni deszczu i temperatury w okolicach + 10 skutecznie pozbawiły śniegu Beskidy a nawet Tatry. Skoro jednak wstałem wcześniej, a plecak od 2 dni jest spakowany.... Trzeba jechać, przecież buty się same nie rozchodzą. Dodatkowo motywuje fakt, że żaden wyciąg w stronę Małego Skrzycznego dziś nie pojedzie - jest szansa uniknąć tłumów. Prognozy pierwszy raz od kilku dni nie przewidują deszczu. Jedyna szansa, na kilka km podejścia i zjazdu to Szczyrkowski Lodowiec - Małe Skrzyczne. Jadę. Pod gondolą melduję się kilak minut po 8. Parking pusty. Szybki rekonesans, zbrojenie i rekreacyjnym tempem w górę. Pogoda &lt;br /&gt;
- wyśmienita. Nawet nie wieje aż tak mocno jak zapowiadali. Po około 30 minutach docieram na Halę Skrzyczyńską. Po nieco ponad godzince melduję się na szczycie Małego Skrzycznego. Tu szybki batonik i na spokojnie przepinam się do zjazdu. Szczyrkowski lodowiec ledwo daje radę... Ale jeszcze się da. Słonko dobrze operuje na stoku. Temperatura +8. Zapowiada się całkiem przyjemny zjazd. Tak też jest. Tyko kilka zmrożonych miejsc. Cała reszta przyjemny firn. Cieszę się, że chociaż tyle śniegu udało się złapać w ten długi weekend. Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy i cele ambitniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FMS&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl - Błatnia|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;|31 12 2021 - 01 01 2022}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sylwestrowo-noworoczny rajd na Błatnią. Warunki bardzo kiepskie, deszcz, mżawka. Na szczycie ognisko, które jednak potem zgasło w deszczu. Po pobycie w schronisku zejście i kolejna impreza w wiacie przy parkingu. Śpimy w aucie i dopiero w środku dnia wracamy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2022%2FBlatnia&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9939</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9939"/>
		<updated>2021-11-15T07:47:17Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* IV kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== IV kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura- Ojców+ Dolinki Krakowskie rowerem|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|12 11 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd mogę scharakteryzować stwierdzeniem: najpierw góra-dół, później góra-dół i na koniec góra-dół.. i tak przez 41 km. Ojców oblegany a Dolinki niemal wyludnione. Krótki dzień spowodował, że końcówkę trasy robimy już po ciemku. Wyjazd udany, pogoda troszkę mniej ale efekt taki, że chcę więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 11 2021}}&lt;br /&gt;
Rześkie powietrze, błękitne niebo, ostre kontrasty jesieni to tylko niektóre aspekty krótkiej (dopołudniowej) lecz pięknej wycieczki rowerowej w Beskidach. Z Górek Wielkich podjazd na Zebrzydkę a dalej przez Łazek na Czupel (746). Stąd cudowny zjazd tzw. Szlakiem Myśliwskim do dol. Brennicy. Kilkanaście km i ok. 500 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Czupel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworscy|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
Bonus od losu w postaci wolnej połówki niedzieli wykorzystujemy na wypad rowerowy. Startujemy z Brennej Leśnicy tuż przy wyciągach. Zielonym szlakiem wjeżdzamy na Gronik i następnie na Trzy Kopce Wiślańskie. Dalej na Smrekowiec, z którego zaliczamy piękny zjazd w dół. To co straciliśmy na wysokości, musieliśmy odrobić, aby dotrzec na Salmopol. Niestety, na tym odcinku szlaku dominują kamienie i korzenie, więc nie obyło się bez pchania roweru. Z Salmopolu zjeżdzamy do Chaty Grabowej a pózniej grzbietem Starego Gronia dojeżdzamy do wieży widokowej i niedługo po tym odbijamy w dół do Brennej Leśnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBeskid-mtb&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (osoba towarzysząca)|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planujemy ten wyjazd już od tygodnia, a tu nasi klubowi koledzy i koleżanki podbierają nam plan i jadą dzień wcześniej. My niestety mamy już inne plany. Dzień wcześniej, po powrocie z jaskini Asia informuje nas o zaobserwowanych niebezpieczeństwach (naprawdę musiało nie wyglądać to kolorowo skoro poprosiła o kontakt jak wyjdziemy). Jedziemy. Pod otworem spotykamy mocną ekipę Wrocławską, która tylko potwierdza informacje, które przekazała nam Asia, informują o obrywach i kruchościach... No  nic spróbujemy, najwyżej zrobimy odwrót. Szybki przepak i   w worach ląduje skromne 160m lin. Pod otworem zostawiamy alarm (no jak już Asia i tak się martwi no to zostaje naszym alarmem). Pierwszą studnię poręczuje B.B. Idzie sprawnie. Zacisk mijamy bez problemów i dość szybko lądujemy na dnie studni. Na pierwszy ogień zaglądamy do Partii Kominkowych. Następnie idziemy w drugą stronę. Najpierw Katedra, później Salka Pod Blokiem i przez zacisk do Prasy. Teraz trzeba wyspinać jakieś 10m do góry. B. B. robi to perfekcyjnie, szybko i sprawnie, Natomiast ja w nagrodę, mam przyjemność wymałpowania do góry z dwoma worami. Tu długo zastanawiamy się nad wejściem w partie Księżycowe. Niestety... stare kotwy nie chcą współpracować ... a męczenie tak długiego trawersu prawie na żywca tu dzież zakończonego wahadłem na pożtęnym bloku skalnym jakoś nas nie zachęca. Cała ta operacja zajmuje nam godzinę, podczas której znajdujemy kartkę z info o niebezpieczeństwie zostawioną przez poprzednią ekipę. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dalsze zjazdy. Przed nami Druga Studnia. Tym razem poręczuję ja Szybki trawersik szczeliny zakładam punkty zjazdowe, rozpoczynam zjazd i.... klinuję się na całego. Jakoś wcześniej wydawało się nam, że przy pierwszym skrzyżowaniu szczelin było nieco szerzej. Dzieki pomocy B.B., który pożycza mi swojej małpy ze stópką (mojej nie było szans sięgnąć) udaje mi się po długiej szamotaninie wydostać. Zawieszam wór na punkcie i wycofuję się. Ta szamotanina pochłonęła zdecydowanie zbyt dużo energii. W między czasie B.B. próbuje przebyć zacisk. Stosuje taką metodę jak uzgodniliśmy poprzednio - czyli wpina się do zjazdówki ale schodzi pierwszym skrzyżowaniem szczelin na pochylnię, którą podchodzi pod właściwą linię zjazdu. To jest to - działa. B.B. poręczuje, a ja tą samą techniką zjeżdżam za nim, zabierając na drogę 20m liny (chociaż zostało nam jeszcze tylko 2h do alarmu). B.B. czeka na dnie studni. Dojeżdżam do niego... Po prawej stronie widzę punkty zjazdowe do Mlecznego Korytarza, po lewej do Szczeliny Naj. Biorę linę i zakładam zjazd do Szczeliny Naj. Jóź po chwili jestem na dole. Nie czekając na B.B. ruszam do przodu. Już wiem skąd ta nazwa - szczelina jest piękna, a na jej końcu czeka nagroda - przepiękna mała salka z mnóstwem nacieków, gdzie dołącza do mnie B.B. Czas nie ubłaganie ucieka więc prawie biegiem ruszamy do Mlecznego Korytarza. Ten nie robi na nas aż takiego wrażenia. Wracamy dochodząc do zjazdu zastanawiamy się, czy nie da się tego wyspinać. Wygląda dość prosto... Ale jest krucho i średnio stabilnie. Proszę B.B., żeby się cofnął, a ja z największą ostrożnością na jaką w tym momencie byłem w stanie się zdobyć wspinam ten próg - bardzo prosty do wejścia. B. B. idzie za mną. Ja biegnę zlikwidować zjazd do Szczeliny Naj, B.B.  w między czasie małpuje już do góry Drugą Studnię. Idę na drugiego i deporęczuję. Wylotowy zacisk przed trawersem daje się we znaki. B.B. czeka na górze i odpoczywa, ja szamotam się w zacisku... Nie z ciasnoty, tylko dla tego że nie mogę znaleźć sensownego stopnia, z którego bym nie wyjeżdzał. W końcu jest udaje się. Wychodzę na zewnątrz odpocząć. w między czasie B.B likwiduje stanowisko zjazdowe i trawers. Czasu coraz mniej, trzeba już na prawdę się spieszyć. Szybko wpinam się w zjazd, który już wcześniej B.B. przygotował, do zciągnięcia liny. Teraz tylko prasa, okienko, trawers szczeliny i prożek. Idę pierwszy. Odbieram wory podawane przez B.B. i tak dalej. Pokonanie tego odcinka, nie sprawia nam trudności i szybko stajemy pod Pierwszą Studnią. Czasu mamy na prawdę mało. Decyzja może być jedna - B.B. który jest szybszy idzie pierwszy i odwołuje alarm, a ja reporęczuje. Ciasna ta studnia, śliska i jakaś niewygodna. Sił już coraz mniej. B.B. odwołuje alarm 4 minuty przed czasem i ... pada mu telefon. Ja jestem jakieś dwie przepinki poniżej likwidując kolejne przepinki. W końcu jest zacisk, który tak dobrze poszedł nam przy zjeździe, a teraz? A teraz wszystko szło dobrze i gdy brakowało może z 10 cm do konfortu jeden zły ruch i wypinam z liny kostkowca a strzemię spada mi z nogi... Znowu szamotanina staram się znaleźć coś od czego się odepchnę ale jest słabo. Proszę B.B. o spuszczenie wyciągu, tak abym mógł się jakoś wykaraskać. Jest i działa, jednak wyssało resztki energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego nauczył ten wyjazd:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Asia się na prawdę martwiła - ledwo wychyliłem głowę z nory zadzwonił telefon - oczywiście Asia :) (mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dobry, sprawdzony partner w jaskiniach to podstawa - B.B. dzięki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szanuj napęd nożny w dziurze - bo bez niego może być słabo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- w końcu zrozumiałem konstrukcję strzemienia Rysia i jej praktyczność i przydatność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zaciski zdecydowanie trudniej pokonuje się w górę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był zdecydowanie najlepszy wypad jaskiniowy na jakim byłem. A jaskinia Rysia przebiła chyba wszystko co widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Iwona Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny|06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po prawie dwuletniej przerwie wracam do jaskiń. Razem z Asią i Bogdanem wchodzimy do Jaskini Rysiej. Przypominam sobie poręczowanie na I studni, dalej zwiedzamy jaskinię odkrywając sporą ilość amonitów i innych skamielin. Dodatkowo przed II studnią mamy zapewnioną atrakcję w postaci ruszającej się wanty stojącej na przejściu do dalszych partii. Asia wygrzebuje kartkę i ołówek z apteczki i pisze ostrzeżenie dla kolejnych ekip (dokładam taki sprzęt i do swojej apteczki ;). &lt;br /&gt;
Akcja przebiega sprawnie, Bogdan przypomina sobie dlaczego tak lubi chodzić po jaskiniach, a ja mam okazję znowu poczuć ten miły zapach przy wychodzeniu z jaskini. Tym razem Karol i Łukasz przejmują obowiązki opieki nad pozostałymi domownikami. Rufus dzielnie wypatrywał, kto pojawiał się w otworze jaskini, a Karolcia na tyle dobrze bawiła się z tatą, że ani trochę nie wyglądała na stęsknioną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Frysiajaskinia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby towarzyszące (Marzena, Alicja, Monika, Marcin) |06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan jest prosty - idziemy na Kozi Wierch. Z Katowic wyruszamy wesołą gromadką o godzinie 3.00. O godzinie 5.30 meldujemy się na parkingu w Palenicy. Szybkie przebieranki, przepakowywanki i idziemy. Najpierw asfaltem do Roztoki... A później już tylko przyjemności. Na Nowej Roztoce mała przerwa na śniadanko i idziemy dalej. W górę podchodzimy przez Siklawę. Szlak częściowo oblodzony, ale da się ominąć i wyciąganie podeszf jest zbędne. Z całkiem dobrym czasem meldujemy się na Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Nie zatrzymujemy się tylko idziemy od razu na szczyt, aby uniknąć przewidywanego natłoku turystów. Wchodzimy najkrótszą opcją czyli czarnym szlakiem. Na szczycie już całkiem sporo ludzi. Kilka fotek, kilka przekąsek i schodzimy w dół. Już w dolinie stajemy na krótki popas na kamyczku. Pogoda jest piękna, więc postanawiamy się troszkę poopalać. W schronisku meldujemy się około 12.00. Tu wiadomo uzupełniamy elektrolity, degustujemy pyszne zupki i tak mija nam czas do 14. Teraz powrót. Idzie sprawnie pomimo oblodzeń, znacznie komplikujących schodzenie. Na parkingu meldujemy się około 16.00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super ekipa,super pogoda wycieczka bardzo udana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Lwie i Barwinku|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przecudna pogoda na wspinanie. Skały Lew i Barwinek to dość odosobnione obiekty między Skarżycami a Morskiem. Robimy 5 dróg w skali od V- do VI.2+ ''(Daleko od Szosy''). Na Lwie było zupełnie pusto a skała mało chodzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLew&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Józefa|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (os. tow.)|30 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna się wybierałem i jakoś nigdy nie dotarłem. Aż w końcu jest, jedziemy! Na miejscu jesteśmy około 11.30. Przed wejściem szybki posiłek, przebieranki i szpejenie. W okolicy ruch (drugi zespół z Wrocławia wybiera się do jaskini Spełnionych Marzeń. Jeszcze szybki rzut oka na plan, szkic i opis jaskini i wchodzimy. Poręczuje Łukasz. Niestety ze szkicem technicznym mało się zgadza.. Jednak wszystko idzie dość sprawnie i szybko. Wybieramy zjazd Studnią ASa - zgodnie uznając, że to ciekawszy wariant. Już po chwili meldujemy się na dnie szczelinowej Studni ASa. Niepotrzebne graty zostawiamy pod studnią a my udajemy się do Ciągu Tatrzańskiego. Miejsce to jak na jurajskie standardy na prawdę robi wrażenie. Po drodze zaglądamy do mniejszych lub większych napotkanych szczelin, studzienek, kominków. Za Ciągiem Tatrzańskim idziemy do Zaburzeń Wschodnich. Dochodzimy do Salki Niestabilności i wracamy. Po drodze zaglądamy jeszcze do Ukrytego Komina i sprawdzamy Ciąg za Ukrytym Kominem. Wracamy na dno studni ASa. Łyk ciepłej herbaty, kilka żelków i idziemy w drugą stronę. Najpierw zwiedzamy Salkę Daniela i Biały Korytarzyk, następnie wskakujemy na pięterko do Galerii Rekina. Tuż za nimi natrafiamy na studzienkę, noszącą ślady niedawnej eksploracji. jednak niestabilność tego miejsca skutecznie zniechęca  nas do zwiedzania. Na koniec sprawdzamy Dylematy Zachodnie i powrót. Pod studnią jeszcze mała przekąska i w górę. Tym razem Łukasz idzie pierwszy a B.B. reporęczuje. Jaskinia bardzo ciekawa - bogata szata naciekowa i imponujące rozmiary. Cała akcja przebiega bardzo sprawnie. Wycieczka po jaskini zajmuje nam około 3h. Na pewno jeszcze wrócę w ten rejon - do obejrzenia zostały w końcu jeszcze Jaskinia Rysia i Jaskinia Spełnionych Marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FJaskiniaJozefa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Magura Spiska i Tatry Bielskie - Zdiarska Vidla|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rowerze start z Łapszanki po polskiej stronie granicy. Dość wymagający przejazd górami do Kacwina. Było błoto, kamienie, szutr, kobierce liści i ... krowie łajno. Dalej na Słowację do Velkij Frankowej skąd mocno terenowy podjazd na grzbiet Magury Spiskiej (po drodze porażenie prądem przy pokonywaniu &amp;quot;pastucha&amp;quot;, na szczęcie nie zbyt bolesne). Kilka kilometrów grzbietem Magury i przepiękny zjazd do Ździaru a następnie do wylotu doliny Monkowej. Rower ukrywam w zaroślach i dalej już pieszo na Szeroką Przeł. Gdzieś w połowie podejścia mam &amp;quot;zgon&amp;quot;. 33 km górskiej jazdy zrobiły swoje i mięsnie widocznie nie przestawiły się na nowy rodzaj wysiłku. Przy strumyczku uzupełniam płyny i cukier. Po 20 min. wszystko wraca do normy. Z przełeczy na szczyt wiedzie ścieżynka (w latach siedemdziesiątych ub. wieku był tu szlak), w górnych partiach miejscami zalega na niej zlodziały śnieg lecz można go było obchodzić. Z szczytu Żdiarskiej Vidli (Płaczliwa Skała) rozlegają się obłędne widoki. Zejście tą samą drogą do roweru. Potem jeszcze podjazd na Magurę Spiską i długi zjazd do Osturni asfaltową, wąziutka drogą. Do Polski jeszcze ostry podjazd i równo z zapadnięcem zmroku docieram do auta. Dystans na rowerze - 50 km i 1400 m deniwelacji. Odcinek pieszy 1200 m deniwelacji. Łacznie 2600 m przewyższenia. Pogoda była wspaniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSpisz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań i Sławkowski Szczyt|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|21 - 22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza w miejscowości Strba. Pogoda był przepiękna. W pierwszy dzień wejście na Krywań (2494) a w drugi na Sławkowski Szczyt (2452). W górach ludzi bardzo mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrywan%2BSlawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Kromłowcu |Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skała Kromłowiec znajduje się na wzgórzu za Niegowonicami obok jezdni. Drogi obite i krótkie ale ciekawe. Robimy 8 dróg w zakresie IV - VI.2.+ (te trudniejsze Paweł). Skała mocna &amp;quot;wyślizgana&amp;quot;. Pogoda przepiękna, dalekie widoki i kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Niegowonice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ryszard Widuch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski oraz instruktorzy z różnych klubów speleo|15 - 17 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 15-17.10 miała miejsce unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego, bazą był hotel jurajski w Modlnicy, udział brało ok 50 osób. Z naszego klubu udział wzięli Tomek i Rysiek. Wieczory były poświęcone na dyskusje metodyczne i sprzętowe a w świetle dziennym odbywały się zajęcia terenowe. Pierwszy dzień był poświęcony unifikacji metod wspinaczki na drogach ubezpieczonych., zajęcia odbywały się w Dol. Kobylańskiej W niedzielę  w Dol. Będkowskiej unifikowaliśmy metody nauczania technik jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FUnifikacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Na Tomaszówkach Dolna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miał być wypad do Białej Dziupli... Jednak dość długie poszukiwania otworu, a następnie perspektywa jego odkopania skłaniają do podjęcia decyzji o zmianie celu. Udajemy się do jaskini w Tomaszówkach dolnych gdyż po drodze zauważyliśmy ślady całkiem niedawnego kopania. No i opłacało się. Najpierw wbijam się w ciasny szczelinowy korytarzyk szczelinowy. W korytarzyku ładne okna z pięknymi naciekami. Na końcu pozostawione narzędzia służące do kopania. Niestety robi się po chwili bardzo wąsko, Ponieważ Jakub odpuszcza, ja nie chcę cisnąć się dalej samotnie. Następnie obaj zjeżdżamy ciasną szczelinową studzienką. Na jej dnie przez wąskie przejście udajemy się do małej salki z wąskim szczelinowym korytarzykiem, który dość szybko robi się zbyt wąski do przejścia. Zarówno salka jak i korytarzyk są dość bogate w nacieki (niestety częściowo zniszczone). Następnie przechodzimy do kolejnej dużej sali zawaliskowej. Spong tej sali pokryty jest stromym, bardzo niestabilnym gruzowiskiem. Kuba wycofuje się do salki z naciekami, ja natomiast idę zbadać tą salkę, gdyż nosi znamiona niedawnej eksploracji. Niestety nic ciekawego nie znajduje, wszystkie boczne odejścia kończą się bardzo szybko zawałami. Nie przypuszczaliśmy, że w tej jaskini spędzimy aż tyle czasu. Dość późna godzina, oraz zbliżająca się alarmowa, postanawiamy zostawić sobie jeszcze dwie bardzo wąskie studnie na inny raz i wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTomDol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pientkula i Piętkula|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
Większość trasy bez szlaków. Z Glinki szybkim tempem leśnymi drogami i ścieżkami na Krawców Wierch (górny odcinek wzdłuż potoku Zaręba). Potem granicznym szlakiem przez kilka wyniosłości m. in. Pientkule i Piętkulę. Następnie trochę przedzierania się przez knieje do dol. Równinowego Potoku. Tu ścieżkami i leśnymi drogami do auta w Glince. Pogoda piękna, tak jak i pejzaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Glinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. + Słowacki Raj|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia (os. tow.)|8 - 10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w piątek nocą. W Tatrach spacer do Chaty Therego i pod Czerwoną Ławkę. Nocleg w aucie. W drugi dzień wędrówka przez wąwozy Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSlowackiRaj &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Ptasia Studnia|RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, WKTJ: Ola Skowrońska, KKTJ: Michał Ciszewski, Jakub Nowak, Paweł Włoczkowski, ST: Sylwia Solarczyk|9 10 2021}}&lt;br /&gt;
Niebanalna akcja do Ptasiej Studni. Podchodzimy do otworu najkrótszą drogą - czyli Progiem Mułowym (!) z Doliny Miętusiej. W jaskini kierujemy się najpierw do Sali Dantego (po depozyt lin), a następnie do Wielkiego Kłamcy, największego w tatrzańskich podziemiach jeziora. Po drodze robimy zdjęcia i dużo pracujemy nad stanem oporęczowania wiszącego na stałe w tej części jaskini. Jak to bywa z Ptasią, zajmuje nam to wszystko sporo czasu: w terenie spędziliśmy w sumie 18 godzin, w tym nocny zjazd Progiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnim razem byłem przy tafli Kłamcy ponad 12 lat temu. Czas leci. Komin Pustynna Burza, Meander Majowy, Studnia Oddziałowa - kiedy byłem dwudziestolatkiem, wszystkie te miejsca wydawały mi się większe, trudniejsze i straszniejsze. To raczej dobrze, że dziś czuję się w nich swobodniej i spokojniej, choć oczywiście nadal robią na mnie wrażenie... Gorzej, że te dwanaście lat temu po tatrzańskich wyrypach najbardziej bolały mnie mięśnie ud ... a dziś nieodmiennie boli kręgosłup!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w sobotę była niemal idealna. Było nieco mroźnie, ale bezchmurnie, mniej więcej bezwietrznie i zupełnie bezdeszczowo. Tatry przeżywają najazd turystów. Spodziewaliśmy się więc pewnych kłopotów na powrocie, który zaplanowaliśmy na niedzielne popołudnie - po śniadaniu i kawce u naszej koleżanki Moni. Oprócz dobrego przemyślenia trasy trzeba było jednak zmierzyć się z poszukiwaniem kluczyków do samochodu! Jak przez mgłę pamiętałem, że kładłem je na stole, ale czy można być tak na sto procent pewnym gdzie się odłożyło kluczyki o 2:30 nad ranem, po niemal 22 godzinach na nogach? Przetrząsnęliśmy wszystkie kieszenie we wszystkich ubraniach i przepatrzyliśmy chodnik biegnący z parkingu do drzwi domu. Monika poszła sprawdzić, czy ktoś nie zostawił kartki w spółdzielni. Miotaliśmy się tak bez ładu i składu, aż w końcu okazało się, że kluczykami najwyraźniej bawił się mały kotek Moni. Kiedy już się znudził, wepchnął je łapką pod szafkę w kuchni. Pod szafką zresztą przy okazji znalazły się też inne kocie skarby... Ostatecznie pojechaliśmy przez Słowację, bo droga przez Kraków już w południe była dosyć &amp;quot;czerwona&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - do źródeł Centurii|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 10 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Błędowa na rowerach wzdłuż Białej Przemszy obrzeżami Pustyni Błędowskiej (dużo piasku na szlaku więc tu głównie prowadzimy rowery). Od Chechła podjazd i zjazd kamienistym szlakiem i dalej lasami do źródeł rzeki Centurii (prawy dopływ Białej Przemszy). Odcinek źródłowy stanowi piękne uroczysko a samo źródło znajduje się pod dość wysoką skarpą. Stąd lasami i polami docieramy do punktu startu. Pogoda piękna, zaczyna się kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCenturia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Gdynia: &amp;quot;Kolosy&amp;quot;|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|1 - 2 10 2021}}&lt;br /&gt;
Trzeci z rzedu weekend, w którym przyszło mi pełnić rolę działacza górskiego zamiast zajmować się działalnością górską. Nie jestem stałym bywalcem festiwali podróżniczych, ale dla dobra sprawy dałem się namówić na wygłoszenie na &amp;quot;Kolosach&amp;quot; prelekcji o eksploracji w Gamssteighöhle podczas corocznych letnich wypraw w masyw Hoher Göll. Samo przygotowanie tej półgodzinnej prelekcji zajęło mi bardzo dużo czasu, plus oczywiście trzeba było dostać się do Gdyni i z powrotem, a to nadal nie jest możliwe drogą błyskawicznej teleportacji. W każdym razie, myślę, że cel został osiągnięty. Choć sponsorzy raczej nie zaczną nagle walić drzwiami i oknami, to może chociaż parę osób dowiedziało się, że w ogóle istnieje coś takiego, jak eksploracja jaskiń - i to tym razem osób nie tak zupełnie przypadkowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się zresztą, że alpinizm jaskiniowy jest czymś dziwnym i egzotycznym nawet dla zdobywców najzimniejszych szczytów Syberii albo podróżników spędzających dwa lata w Andach, przejeżdżając je wzdłuż na rowerze. Za nasze &amp;quot;wyczyny&amp;quot; w Gamssteighöhle otrzymaliśmy od organizatorów wyróżnienie i pamiątkową statuetkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - dolina Koprowa i Ciemnosmerczyńska |Kasia, Kamil, Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 09 2021}}&lt;br /&gt;
Cudowny dzień pod względem pogody i pejzaży. Z Podbanskiego na rowerach podjeżdżamy doliną Koprową (jest tu szlak rowerowy) a dalej pieszo uroczym szlakiem docieramy do Niżnego Stawu Ciemnosmerczyńskiego. To wg mnie jeden z najpięknejszych i odosobnionych zakątków Tatr. Wracamy tą samą drogą zahaczając jeszcze o Dolny Wodospad Niefcyrki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCiemnosmerczynska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chęciny: Zjazd delegatów klubów jaskiniowych zrzeszonych w PZA|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25 09 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem pojechałem reprezentować nasz klub na spotkaniu &amp;quot;działaczy&amp;quot; jaskiniowych. Nadal tli się temat wypadku w Śnieżnej z 2019 roku, na tle którego rezygnację złożyły trzy członkinie Komisji Taternictwa Jaskiniowego, reprezentującej jaskinie w PZA. W związku z tym delegaci musieli wybrać skład nowej komisji. Przez chwilę wydawało się, że będzie dużo wzajemnych pretensji, oskarżenia, przekonywanie do takich czy innych racji... nic takiego jednak nie nastąpiło. Bez większych przeszkód udało się wybrać nowych reprezentantów, mających dosyć dobre poparcie w całym środowisku. Delegaci zagłosowali też za rozwiązaniem Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w strukturach PZA. To też odbyło się bez większych kontrowersji, ponieważ od pewnego czasu idea tej Grupy jest realizowana poprzez niezależne od PZA stowarzyszenie, którego przedstawiciele również byli obecni na spotkaniu. Padły może niezbyt gorące, ale wzajemne deklaracje o woli współpracy między KTJ PZA a stowarzyszeniem GRJ. Czy coś z tego będzie, nie wiadomo, ale nawet jeśli teraz każdy pójdzie swoją drogą, to będzie to pewnie lepsze od wspólnej podróży z dzikimi awanturami po drodze (... co momentami miało miejsce do tej pory)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia na Świniuszce |Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|24 09 2021}}&lt;br /&gt;
W piątek po pracy pojawiła się opcja wyskoczyć na jakąś szybką dziurę. Że na Jurę mamy rzut beretem to jedziemy po 16... Tym razem padło na Rodaki i rejon Świnuszki. Jaskinia na Świnuszce była celem nr 1 . W razie gdyby poszło dobrze rozważamy opcję wejścia również do innych pobliskich dziur. Niestety otworu szukamy dość długo. Cała akcja przebiega dość sprawnie. Emil poręczuje zjazdy. Łukasz bada zejście na dno - najgłębszy punkt Jaskini i dotarciu do samego końca. Po wyjściu Łukasz, który dotarł do Końca na dno wybierają się kolejno Emil i Kuba - ednak odpuszczają przeciskanie się do końca. Chłopaki wychodzą prożkiem na górę. Uzupełniamy kalorie i poimy się Emilowym radlerem ananasowym 0% - oj jak on smakował :)  Emil idzie pierwszy, Jakub w środku, Łukasz zamyka stawkę i zajmuje się deporęczowaniem. Akcja szybka i sprawna, niestety po wyjściu okazuje się, że jest już zmrok. Stwierdzamy zgodnie, że nie bardzo mamy ochotę szukania pozostałych otworów, które rozważaliśmy po zmroku. Sama jaskinia mimo iż mała i niezbyt wymagająca - bardzo ciekawa. Bardzo ładna i dość dobrze zachowana szata naciekowa, to było fajne zakończenie tygodnia pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSwiniuszka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lądek-Zdrój: Walny Zjazd Polskiego Związku Alpinizmu|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|18 09 2021}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach Walnego Zjazdu Delegatów PZA. Obecnych było 45 reprezentatów klubów plus jeszcze kilkanaście osób z Zarządu, biura PZA, osób towarzyszących itd. Sam zjazd przebiegł bardzo spokojnie. Sprawozdanie Zarządu oraz sprawozdanie finansowe zostały przyjęte jednogłośnie. Jednogłośnie przegłosowano również zmianę statutu wydłużającą o rok kadencję Zarządu. Temperatura dyskusji podniosła się tylko w momencie omawiania dostępności miejsc noclegowych w &amp;quot;Betlejemce&amp;quot;. Niejeden klub chciałby czasem zrobić obóz na Hali Gąsienicowej... i oczywiście ma do tego prawo, ale chętnych na noclegi jest zawsze wielu, koszty utrzymania chatki wysokie, a prowadzone w niej komercyjne szkolenia (... które zajmują łóżka) przynoszą do PZA dobre wpływy. No i przecież może czasem kogos przekonają do zrzeszenia się w klubie wspinaczkowym. PZA ma i powinien mieć na sztandarach tzw. szlachetne górskie ideały, ale od komercji w górach nie da się dziś przecież zupełnie uciec. Na szczęście wszyscy dyskutanci rozumieli, że Zarząd nie ma łatwego zadania próbując pogodzić te światy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obóz dzień 2 - jaskinia Litworowa. Wychodzimy z obozowiska na Polanie o 7 oprócz kursantów I Mateusza idzie z nami Łukasz jako dodatkowa para oczu. Ponieważ niesiemy tylko brakujące liny (resztę zdeponowaliśmy dzień wcześniej) - droga dojściowa mija dość szybko i sprawnie. Pod otworem spotykamy ekipę Krakowską, która wchodzi do dziury przed nami korzystając z rozwieszonych lin. My jak na biednych kursantów przystało musimy rozwiesić swoje sznurki. Szybkie worowanie, przebieranie i pierwsza postać ginie w czeluściach Litworki. Zjazdy idą dość sprawnie. Na końcu czeka nas wisienka na torcie czyli trawers nad 40m studnią oraz płytowiec. Dla kursantów to coś nowego. Na dole chwila przerwy na uzupełnienie płynów i kalorii no i trzeba wracać... O ile płytowiec i trawers idą szybko i przyjemnie to &amp;quot;pięćdziesiątki&amp;quot; skutecznie rozładowują nasze akumulatory. A wyjście na powierzchnię to nie wszystko... W końcu około 18 pierwsi meldują się na górze. Szybko zwijamy sznurki i żelastwo i... I w ramach akcji speleo przyjazne kolanom postanawiamy przez Kotliny udać się pod otwór Śnieżnej Studni zostawić depozyt. Pod otwór docieramy już po zmroku... Zostawiamy graty i na lekko grzejemy na dół ile sił w nogach.. Zmęczeni na maksa ale pociesza fakt, że w niedziele pod otwór lecimy na lekko.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FOboz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9938</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9938"/>
		<updated>2021-11-15T07:43:54Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* IV kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== IV kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura- Ojców+ Dolinki Krakowskie rowerem|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|12 11 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd mogę scharakteryzować stwierdzeniem: najpierw góra-dół, później góra-dół i na koniec góra-dół. Ojców oblegany a Dolinki niemal wyludnione. Krótki dzień spowodował, że końcówkę trasy robimy już po ciemku. Wyjazd udany, pogoda troszkę mniej ale efekt taki, że chcę więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 11 2021}}&lt;br /&gt;
Rześkie powietrze, błękitne niebo, ostre kontrasty jesieni to tylko niektóre aspekty krótkiej (dopołudniowej) lecz pięknej wycieczki rowerowej w Beskidach. Z Górek Wielkich podjazd na Zebrzydkę a dalej przez Łazek na Czupel (746). Stąd cudowny zjazd tzw. Szlakiem Myśliwskim do dol. Brennicy. Kilkanaście km i ok. 500 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Czupel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworscy|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
Bonus od losu w postaci wolnej połówki niedzieli wykorzystujemy na wypad rowerowy. Startujemy z Brennej Leśnicy tuż przy wyciągach. Zielonym szlakiem wjeżdzamy na Gronik i następnie na Trzy Kopce Wiślańskie. Dalej na Smrekowiec, z którego zaliczamy piękny zjazd w dół. To co straciliśmy na wysokości, musieliśmy odrobić, aby dotrzec na Salmopol. Niestety, na tym odcinku szlaku dominują kamienie i korzenie, więc nie obyło się bez pchania roweru. Z Salmopolu zjeżdzamy do Chaty Grabowej a pózniej grzbietem Starego Gronia dojeżdzamy do wieży widokowej i niedługo po tym odbijamy w dół do Brennej Leśnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBeskid-mtb&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (osoba towarzysząca)|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planujemy ten wyjazd już od tygodnia, a tu nasi klubowi koledzy i koleżanki podbierają nam plan i jadą dzień wcześniej. My niestety mamy już inne plany. Dzień wcześniej, po powrocie z jaskini Asia informuje nas o zaobserwowanych niebezpieczeństwach (naprawdę musiało nie wyglądać to kolorowo skoro poprosiła o kontakt jak wyjdziemy). Jedziemy. Pod otworem spotykamy mocną ekipę Wrocławską, która tylko potwierdza informacje, które przekazała nam Asia, informują o obrywach i kruchościach... No  nic spróbujemy, najwyżej zrobimy odwrót. Szybki przepak i   w worach ląduje skromne 160m lin. Pod otworem zostawiamy alarm (no jak już Asia i tak się martwi no to zostaje naszym alarmem). Pierwszą studnię poręczuje B.B. Idzie sprawnie. Zacisk mijamy bez problemów i dość szybko lądujemy na dnie studni. Na pierwszy ogień zaglądamy do Partii Kominkowych. Następnie idziemy w drugą stronę. Najpierw Katedra, później Salka Pod Blokiem i przez zacisk do Prasy. Teraz trzeba wyspinać jakieś 10m do góry. B. B. robi to perfekcyjnie, szybko i sprawnie, Natomiast ja w nagrodę, mam przyjemność wymałpowania do góry z dwoma worami. Tu długo zastanawiamy się nad wejściem w partie Księżycowe. Niestety... stare kotwy nie chcą współpracować ... a męczenie tak długiego trawersu prawie na żywca tu dzież zakończonego wahadłem na pożtęnym bloku skalnym jakoś nas nie zachęca. Cała ta operacja zajmuje nam godzinę, podczas której znajdujemy kartkę z info o niebezpieczeństwie zostawioną przez poprzednią ekipę. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dalsze zjazdy. Przed nami Druga Studnia. Tym razem poręczuję ja Szybki trawersik szczeliny zakładam punkty zjazdowe, rozpoczynam zjazd i.... klinuję się na całego. Jakoś wcześniej wydawało się nam, że przy pierwszym skrzyżowaniu szczelin było nieco szerzej. Dzieki pomocy B.B., który pożycza mi swojej małpy ze stópką (mojej nie było szans sięgnąć) udaje mi się po długiej szamotaninie wydostać. Zawieszam wór na punkcie i wycofuję się. Ta szamotanina pochłonęła zdecydowanie zbyt dużo energii. W między czasie B.B. próbuje przebyć zacisk. Stosuje taką metodę jak uzgodniliśmy poprzednio - czyli wpina się do zjazdówki ale schodzi pierwszym skrzyżowaniem szczelin na pochylnię, którą podchodzi pod właściwą linię zjazdu. To jest to - działa. B.B. poręczuje, a ja tą samą techniką zjeżdżam za nim, zabierając na drogę 20m liny (chociaż zostało nam jeszcze tylko 2h do alarmu). B.B. czeka na dnie studni. Dojeżdżam do niego... Po prawej stronie widzę punkty zjazdowe do Mlecznego Korytarza, po lewej do Szczeliny Naj. Biorę linę i zakładam zjazd do Szczeliny Naj. Jóź po chwili jestem na dole. Nie czekając na B.B. ruszam do przodu. Już wiem skąd ta nazwa - szczelina jest piękna, a na jej końcu czeka nagroda - przepiękna mała salka z mnóstwem nacieków, gdzie dołącza do mnie B.B. Czas nie ubłaganie ucieka więc prawie biegiem ruszamy do Mlecznego Korytarza. Ten nie robi na nas aż takiego wrażenia. Wracamy dochodząc do zjazdu zastanawiamy się, czy nie da się tego wyspinać. Wygląda dość prosto... Ale jest krucho i średnio stabilnie. Proszę B.B., żeby się cofnął, a ja z największą ostrożnością na jaką w tym momencie byłem w stanie się zdobyć wspinam ten próg - bardzo prosty do wejścia. B. B. idzie za mną. Ja biegnę zlikwidować zjazd do Szczeliny Naj, B.B.  w między czasie małpuje już do góry Drugą Studnię. Idę na drugiego i deporęczuję. Wylotowy zacisk przed trawersem daje się we znaki. B.B. czeka na górze i odpoczywa, ja szamotam się w zacisku... Nie z ciasnoty, tylko dla tego że nie mogę znaleźć sensownego stopnia, z którego bym nie wyjeżdzał. W końcu jest udaje się. Wychodzę na zewnątrz odpocząć. w między czasie B.B likwiduje stanowisko zjazdowe i trawers. Czasu coraz mniej, trzeba już na prawdę się spieszyć. Szybko wpinam się w zjazd, który już wcześniej B.B. przygotował, do zciągnięcia liny. Teraz tylko prasa, okienko, trawers szczeliny i prożek. Idę pierwszy. Odbieram wory podawane przez B.B. i tak dalej. Pokonanie tego odcinka, nie sprawia nam trudności i szybko stajemy pod Pierwszą Studnią. Czasu mamy na prawdę mało. Decyzja może być jedna - B.B. który jest szybszy idzie pierwszy i odwołuje alarm, a ja reporęczuje. Ciasna ta studnia, śliska i jakaś niewygodna. Sił już coraz mniej. B.B. odwołuje alarm 4 minuty przed czasem i ... pada mu telefon. Ja jestem jakieś dwie przepinki poniżej likwidując kolejne przepinki. W końcu jest zacisk, który tak dobrze poszedł nam przy zjeździe, a teraz? A teraz wszystko szło dobrze i gdy brakowało może z 10 cm do konfortu jeden zły ruch i wypinam z liny kostkowca a strzemię spada mi z nogi... Znowu szamotanina staram się znaleźć coś od czego się odepchnę ale jest słabo. Proszę B.B. o spuszczenie wyciągu, tak abym mógł się jakoś wykaraskać. Jest i działa, jednak wyssało resztki energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego nauczył ten wyjazd:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Asia się na prawdę martwiła - ledwo wychyliłem głowę z nory zadzwonił telefon - oczywiście Asia :) (mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dobry, sprawdzony partner w jaskiniach to podstawa - B.B. dzięki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szanuj napęd nożny w dziurze - bo bez niego może być słabo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- w końcu zrozumiałem konstrukcję strzemienia Rysia i jej praktyczność i przydatność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zaciski zdecydowanie trudniej pokonuje się w górę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był zdecydowanie najlepszy wypad jaskiniowy na jakim byłem. A jaskinia Rysia przebiła chyba wszystko co widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Iwona Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny|06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po prawie dwuletniej przerwie wracam do jaskiń. Razem z Asią i Bogdanem wchodzimy do Jaskini Rysiej. Przypominam sobie poręczowanie na I studni, dalej zwiedzamy jaskinię odkrywając sporą ilość amonitów i innych skamielin. Dodatkowo przed II studnią mamy zapewnioną atrakcję w postaci ruszającej się wanty stojącej na przejściu do dalszych partii. Asia wygrzebuje kartkę i ołówek z apteczki i pisze ostrzeżenie dla kolejnych ekip (dokładam taki sprzęt i do swojej apteczki ;). &lt;br /&gt;
Akcja przebiega sprawnie, Bogdan przypomina sobie dlaczego tak lubi chodzić po jaskiniach, a ja mam okazję znowu poczuć ten miły zapach przy wychodzeniu z jaskini. Tym razem Karol i Łukasz przejmują obowiązki opieki nad pozostałymi domownikami. Rufus dzielnie wypatrywał, kto pojawiał się w otworze jaskini, a Karolcia na tyle dobrze bawiła się z tatą, że ani trochę nie wyglądała na stęsknioną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Frysiajaskinia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby towarzyszące (Marzena, Alicja, Monika, Marcin) |06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan jest prosty - idziemy na Kozi Wierch. Z Katowic wyruszamy wesołą gromadką o godzinie 3.00. O godzinie 5.30 meldujemy się na parkingu w Palenicy. Szybkie przebieranki, przepakowywanki i idziemy. Najpierw asfaltem do Roztoki... A później już tylko przyjemności. Na Nowej Roztoce mała przerwa na śniadanko i idziemy dalej. W górę podchodzimy przez Siklawę. Szlak częściowo oblodzony, ale da się ominąć i wyciąganie podeszf jest zbędne. Z całkiem dobrym czasem meldujemy się na Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Nie zatrzymujemy się tylko idziemy od razu na szczyt, aby uniknąć przewidywanego natłoku turystów. Wchodzimy najkrótszą opcją czyli czarnym szlakiem. Na szczycie już całkiem sporo ludzi. Kilka fotek, kilka przekąsek i schodzimy w dół. Już w dolinie stajemy na krótki popas na kamyczku. Pogoda jest piękna, więc postanawiamy się troszkę poopalać. W schronisku meldujemy się około 12.00. Tu wiadomo uzupełniamy elektrolity, degustujemy pyszne zupki i tak mija nam czas do 14. Teraz powrót. Idzie sprawnie pomimo oblodzeń, znacznie komplikujących schodzenie. Na parkingu meldujemy się około 16.00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super ekipa,super pogoda wycieczka bardzo udana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Lwie i Barwinku|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przecudna pogoda na wspinanie. Skały Lew i Barwinek to dość odosobnione obiekty między Skarżycami a Morskiem. Robimy 5 dróg w skali od V- do VI.2+ ''(Daleko od Szosy''). Na Lwie było zupełnie pusto a skała mało chodzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLew&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Józefa|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (os. tow.)|30 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna się wybierałem i jakoś nigdy nie dotarłem. Aż w końcu jest, jedziemy! Na miejscu jesteśmy około 11.30. Przed wejściem szybki posiłek, przebieranki i szpejenie. W okolicy ruch (drugi zespół z Wrocławia wybiera się do jaskini Spełnionych Marzeń. Jeszcze szybki rzut oka na plan, szkic i opis jaskini i wchodzimy. Poręczuje Łukasz. Niestety ze szkicem technicznym mało się zgadza.. Jednak wszystko idzie dość sprawnie i szybko. Wybieramy zjazd Studnią ASa - zgodnie uznając, że to ciekawszy wariant. Już po chwili meldujemy się na dnie szczelinowej Studni ASa. Niepotrzebne graty zostawiamy pod studnią a my udajemy się do Ciągu Tatrzańskiego. Miejsce to jak na jurajskie standardy na prawdę robi wrażenie. Po drodze zaglądamy do mniejszych lub większych napotkanych szczelin, studzienek, kominków. Za Ciągiem Tatrzańskim idziemy do Zaburzeń Wschodnich. Dochodzimy do Salki Niestabilności i wracamy. Po drodze zaglądamy jeszcze do Ukrytego Komina i sprawdzamy Ciąg za Ukrytym Kominem. Wracamy na dno studni ASa. Łyk ciepłej herbaty, kilka żelków i idziemy w drugą stronę. Najpierw zwiedzamy Salkę Daniela i Biały Korytarzyk, następnie wskakujemy na pięterko do Galerii Rekina. Tuż za nimi natrafiamy na studzienkę, noszącą ślady niedawnej eksploracji. jednak niestabilność tego miejsca skutecznie zniechęca  nas do zwiedzania. Na koniec sprawdzamy Dylematy Zachodnie i powrót. Pod studnią jeszcze mała przekąska i w górę. Tym razem Łukasz idzie pierwszy a B.B. reporęczuje. Jaskinia bardzo ciekawa - bogata szata naciekowa i imponujące rozmiary. Cała akcja przebiega bardzo sprawnie. Wycieczka po jaskini zajmuje nam około 3h. Na pewno jeszcze wrócę w ten rejon - do obejrzenia zostały w końcu jeszcze Jaskinia Rysia i Jaskinia Spełnionych Marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FJaskiniaJozefa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Magura Spiska i Tatry Bielskie - Zdiarska Vidla|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rowerze start z Łapszanki po polskiej stronie granicy. Dość wymagający przejazd górami do Kacwina. Było błoto, kamienie, szutr, kobierce liści i ... krowie łajno. Dalej na Słowację do Velkij Frankowej skąd mocno terenowy podjazd na grzbiet Magury Spiskiej (po drodze porażenie prądem przy pokonywaniu &amp;quot;pastucha&amp;quot;, na szczęcie nie zbyt bolesne). Kilka kilometrów grzbietem Magury i przepiękny zjazd do Ździaru a następnie do wylotu doliny Monkowej. Rower ukrywam w zaroślach i dalej już pieszo na Szeroką Przeł. Gdzieś w połowie podejścia mam &amp;quot;zgon&amp;quot;. 33 km górskiej jazdy zrobiły swoje i mięsnie widocznie nie przestawiły się na nowy rodzaj wysiłku. Przy strumyczku uzupełniam płyny i cukier. Po 20 min. wszystko wraca do normy. Z przełeczy na szczyt wiedzie ścieżynka (w latach siedemdziesiątych ub. wieku był tu szlak), w górnych partiach miejscami zalega na niej zlodziały śnieg lecz można go było obchodzić. Z szczytu Żdiarskiej Vidli (Płaczliwa Skała) rozlegają się obłędne widoki. Zejście tą samą drogą do roweru. Potem jeszcze podjazd na Magurę Spiską i długi zjazd do Osturni asfaltową, wąziutka drogą. Do Polski jeszcze ostry podjazd i równo z zapadnięcem zmroku docieram do auta. Dystans na rowerze - 50 km i 1400 m deniwelacji. Odcinek pieszy 1200 m deniwelacji. Łacznie 2600 m przewyższenia. Pogoda była wspaniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSpisz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań i Sławkowski Szczyt|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|21 - 22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza w miejscowości Strba. Pogoda był przepiękna. W pierwszy dzień wejście na Krywań (2494) a w drugi na Sławkowski Szczyt (2452). W górach ludzi bardzo mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrywan%2BSlawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Kromłowcu |Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skała Kromłowiec znajduje się na wzgórzu za Niegowonicami obok jezdni. Drogi obite i krótkie ale ciekawe. Robimy 8 dróg w zakresie IV - VI.2.+ (te trudniejsze Paweł). Skała mocna &amp;quot;wyślizgana&amp;quot;. Pogoda przepiękna, dalekie widoki i kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Niegowonice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ryszard Widuch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski oraz instruktorzy z różnych klubów speleo|15 - 17 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 15-17.10 miała miejsce unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego, bazą był hotel jurajski w Modlnicy, udział brało ok 50 osób. Z naszego klubu udział wzięli Tomek i Rysiek. Wieczory były poświęcone na dyskusje metodyczne i sprzętowe a w świetle dziennym odbywały się zajęcia terenowe. Pierwszy dzień był poświęcony unifikacji metod wspinaczki na drogach ubezpieczonych., zajęcia odbywały się w Dol. Kobylańskiej W niedzielę  w Dol. Będkowskiej unifikowaliśmy metody nauczania technik jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FUnifikacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Na Tomaszówkach Dolna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miał być wypad do Białej Dziupli... Jednak dość długie poszukiwania otworu, a następnie perspektywa jego odkopania skłaniają do podjęcia decyzji o zmianie celu. Udajemy się do jaskini w Tomaszówkach dolnych gdyż po drodze zauważyliśmy ślady całkiem niedawnego kopania. No i opłacało się. Najpierw wbijam się w ciasny szczelinowy korytarzyk szczelinowy. W korytarzyku ładne okna z pięknymi naciekami. Na końcu pozostawione narzędzia służące do kopania. Niestety robi się po chwili bardzo wąsko, Ponieważ Jakub odpuszcza, ja nie chcę cisnąć się dalej samotnie. Następnie obaj zjeżdżamy ciasną szczelinową studzienką. Na jej dnie przez wąskie przejście udajemy się do małej salki z wąskim szczelinowym korytarzykiem, który dość szybko robi się zbyt wąski do przejścia. Zarówno salka jak i korytarzyk są dość bogate w nacieki (niestety częściowo zniszczone). Następnie przechodzimy do kolejnej dużej sali zawaliskowej. Spong tej sali pokryty jest stromym, bardzo niestabilnym gruzowiskiem. Kuba wycofuje się do salki z naciekami, ja natomiast idę zbadać tą salkę, gdyż nosi znamiona niedawnej eksploracji. Niestety nic ciekawego nie znajduje, wszystkie boczne odejścia kończą się bardzo szybko zawałami. Nie przypuszczaliśmy, że w tej jaskini spędzimy aż tyle czasu. Dość późna godzina, oraz zbliżająca się alarmowa, postanawiamy zostawić sobie jeszcze dwie bardzo wąskie studnie na inny raz i wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTomDol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pientkula i Piętkula|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
Większość trasy bez szlaków. Z Glinki szybkim tempem leśnymi drogami i ścieżkami na Krawców Wierch (górny odcinek wzdłuż potoku Zaręba). Potem granicznym szlakiem przez kilka wyniosłości m. in. Pientkule i Piętkulę. Następnie trochę przedzierania się przez knieje do dol. Równinowego Potoku. Tu ścieżkami i leśnymi drogami do auta w Glince. Pogoda piękna, tak jak i pejzaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Glinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. + Słowacki Raj|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia (os. tow.)|8 - 10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w piątek nocą. W Tatrach spacer do Chaty Therego i pod Czerwoną Ławkę. Nocleg w aucie. W drugi dzień wędrówka przez wąwozy Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSlowackiRaj &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Ptasia Studnia|RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, WKTJ: Ola Skowrońska, KKTJ: Michał Ciszewski, Jakub Nowak, Paweł Włoczkowski, ST: Sylwia Solarczyk|9 10 2021}}&lt;br /&gt;
Niebanalna akcja do Ptasiej Studni. Podchodzimy do otworu najkrótszą drogą - czyli Progiem Mułowym (!) z Doliny Miętusiej. W jaskini kierujemy się najpierw do Sali Dantego (po depozyt lin), a następnie do Wielkiego Kłamcy, największego w tatrzańskich podziemiach jeziora. Po drodze robimy zdjęcia i dużo pracujemy nad stanem oporęczowania wiszącego na stałe w tej części jaskini. Jak to bywa z Ptasią, zajmuje nam to wszystko sporo czasu: w terenie spędziliśmy w sumie 18 godzin, w tym nocny zjazd Progiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnim razem byłem przy tafli Kłamcy ponad 12 lat temu. Czas leci. Komin Pustynna Burza, Meander Majowy, Studnia Oddziałowa - kiedy byłem dwudziestolatkiem, wszystkie te miejsca wydawały mi się większe, trudniejsze i straszniejsze. To raczej dobrze, że dziś czuję się w nich swobodniej i spokojniej, choć oczywiście nadal robią na mnie wrażenie... Gorzej, że te dwanaście lat temu po tatrzańskich wyrypach najbardziej bolały mnie mięśnie ud ... a dziś nieodmiennie boli kręgosłup!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w sobotę była niemal idealna. Było nieco mroźnie, ale bezchmurnie, mniej więcej bezwietrznie i zupełnie bezdeszczowo. Tatry przeżywają najazd turystów. Spodziewaliśmy się więc pewnych kłopotów na powrocie, który zaplanowaliśmy na niedzielne popołudnie - po śniadaniu i kawce u naszej koleżanki Moni. Oprócz dobrego przemyślenia trasy trzeba było jednak zmierzyć się z poszukiwaniem kluczyków do samochodu! Jak przez mgłę pamiętałem, że kładłem je na stole, ale czy można być tak na sto procent pewnym gdzie się odłożyło kluczyki o 2:30 nad ranem, po niemal 22 godzinach na nogach? Przetrząsnęliśmy wszystkie kieszenie we wszystkich ubraniach i przepatrzyliśmy chodnik biegnący z parkingu do drzwi domu. Monika poszła sprawdzić, czy ktoś nie zostawił kartki w spółdzielni. Miotaliśmy się tak bez ładu i składu, aż w końcu okazało się, że kluczykami najwyraźniej bawił się mały kotek Moni. Kiedy już się znudził, wepchnął je łapką pod szafkę w kuchni. Pod szafką zresztą przy okazji znalazły się też inne kocie skarby... Ostatecznie pojechaliśmy przez Słowację, bo droga przez Kraków już w południe była dosyć &amp;quot;czerwona&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - do źródeł Centurii|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 10 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Błędowa na rowerach wzdłuż Białej Przemszy obrzeżami Pustyni Błędowskiej (dużo piasku na szlaku więc tu głównie prowadzimy rowery). Od Chechła podjazd i zjazd kamienistym szlakiem i dalej lasami do źródeł rzeki Centurii (prawy dopływ Białej Przemszy). Odcinek źródłowy stanowi piękne uroczysko a samo źródło znajduje się pod dość wysoką skarpą. Stąd lasami i polami docieramy do punktu startu. Pogoda piękna, zaczyna się kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCenturia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Gdynia: &amp;quot;Kolosy&amp;quot;|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|1 - 2 10 2021}}&lt;br /&gt;
Trzeci z rzedu weekend, w którym przyszło mi pełnić rolę działacza górskiego zamiast zajmować się działalnością górską. Nie jestem stałym bywalcem festiwali podróżniczych, ale dla dobra sprawy dałem się namówić na wygłoszenie na &amp;quot;Kolosach&amp;quot; prelekcji o eksploracji w Gamssteighöhle podczas corocznych letnich wypraw w masyw Hoher Göll. Samo przygotowanie tej półgodzinnej prelekcji zajęło mi bardzo dużo czasu, plus oczywiście trzeba było dostać się do Gdyni i z powrotem, a to nadal nie jest możliwe drogą błyskawicznej teleportacji. W każdym razie, myślę, że cel został osiągnięty. Choć sponsorzy raczej nie zaczną nagle walić drzwiami i oknami, to może chociaż parę osób dowiedziało się, że w ogóle istnieje coś takiego, jak eksploracja jaskiń - i to tym razem osób nie tak zupełnie przypadkowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się zresztą, że alpinizm jaskiniowy jest czymś dziwnym i egzotycznym nawet dla zdobywców najzimniejszych szczytów Syberii albo podróżników spędzających dwa lata w Andach, przejeżdżając je wzdłuż na rowerze. Za nasze &amp;quot;wyczyny&amp;quot; w Gamssteighöhle otrzymaliśmy od organizatorów wyróżnienie i pamiątkową statuetkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - dolina Koprowa i Ciemnosmerczyńska |Kasia, Kamil, Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 09 2021}}&lt;br /&gt;
Cudowny dzień pod względem pogody i pejzaży. Z Podbanskiego na rowerach podjeżdżamy doliną Koprową (jest tu szlak rowerowy) a dalej pieszo uroczym szlakiem docieramy do Niżnego Stawu Ciemnosmerczyńskiego. To wg mnie jeden z najpięknejszych i odosobnionych zakątków Tatr. Wracamy tą samą drogą zahaczając jeszcze o Dolny Wodospad Niefcyrki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCiemnosmerczynska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chęciny: Zjazd delegatów klubów jaskiniowych zrzeszonych w PZA|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25 09 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem pojechałem reprezentować nasz klub na spotkaniu &amp;quot;działaczy&amp;quot; jaskiniowych. Nadal tli się temat wypadku w Śnieżnej z 2019 roku, na tle którego rezygnację złożyły trzy członkinie Komisji Taternictwa Jaskiniowego, reprezentującej jaskinie w PZA. W związku z tym delegaci musieli wybrać skład nowej komisji. Przez chwilę wydawało się, że będzie dużo wzajemnych pretensji, oskarżenia, przekonywanie do takich czy innych racji... nic takiego jednak nie nastąpiło. Bez większych przeszkód udało się wybrać nowych reprezentantów, mających dosyć dobre poparcie w całym środowisku. Delegaci zagłosowali też za rozwiązaniem Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w strukturach PZA. To też odbyło się bez większych kontrowersji, ponieważ od pewnego czasu idea tej Grupy jest realizowana poprzez niezależne od PZA stowarzyszenie, którego przedstawiciele również byli obecni na spotkaniu. Padły może niezbyt gorące, ale wzajemne deklaracje o woli współpracy między KTJ PZA a stowarzyszeniem GRJ. Czy coś z tego będzie, nie wiadomo, ale nawet jeśli teraz każdy pójdzie swoją drogą, to będzie to pewnie lepsze od wspólnej podróży z dzikimi awanturami po drodze (... co momentami miało miejsce do tej pory)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia na Świniuszce |Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|24 09 2021}}&lt;br /&gt;
W piątek po pracy pojawiła się opcja wyskoczyć na jakąś szybką dziurę. Że na Jurę mamy rzut beretem to jedziemy po 16... Tym razem padło na Rodaki i rejon Świnuszki. Jaskinia na Świnuszce była celem nr 1 . W razie gdyby poszło dobrze rozważamy opcję wejścia również do innych pobliskich dziur. Niestety otworu szukamy dość długo. Cała akcja przebiega dość sprawnie. Emil poręczuje zjazdy. Łukasz bada zejście na dno - najgłębszy punkt Jaskini i dotarciu do samego końca. Po wyjściu Łukasz, który dotarł do Końca na dno wybierają się kolejno Emil i Kuba - ednak odpuszczają przeciskanie się do końca. Chłopaki wychodzą prożkiem na górę. Uzupełniamy kalorie i poimy się Emilowym radlerem ananasowym 0% - oj jak on smakował :)  Emil idzie pierwszy, Jakub w środku, Łukasz zamyka stawkę i zajmuje się deporęczowaniem. Akcja szybka i sprawna, niestety po wyjściu okazuje się, że jest już zmrok. Stwierdzamy zgodnie, że nie bardzo mamy ochotę szukania pozostałych otworów, które rozważaliśmy po zmroku. Sama jaskinia mimo iż mała i niezbyt wymagająca - bardzo ciekawa. Bardzo ładna i dość dobrze zachowana szata naciekowa, to było fajne zakończenie tygodnia pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSwiniuszka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lądek-Zdrój: Walny Zjazd Polskiego Związku Alpinizmu|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|18 09 2021}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach Walnego Zjazdu Delegatów PZA. Obecnych było 45 reprezentatów klubów plus jeszcze kilkanaście osób z Zarządu, biura PZA, osób towarzyszących itd. Sam zjazd przebiegł bardzo spokojnie. Sprawozdanie Zarządu oraz sprawozdanie finansowe zostały przyjęte jednogłośnie. Jednogłośnie przegłosowano również zmianę statutu wydłużającą o rok kadencję Zarządu. Temperatura dyskusji podniosła się tylko w momencie omawiania dostępności miejsc noclegowych w &amp;quot;Betlejemce&amp;quot;. Niejeden klub chciałby czasem zrobić obóz na Hali Gąsienicowej... i oczywiście ma do tego prawo, ale chętnych na noclegi jest zawsze wielu, koszty utrzymania chatki wysokie, a prowadzone w niej komercyjne szkolenia (... które zajmują łóżka) przynoszą do PZA dobre wpływy. No i przecież może czasem kogos przekonają do zrzeszenia się w klubie wspinaczkowym. PZA ma i powinien mieć na sztandarach tzw. szlachetne górskie ideały, ale od komercji w górach nie da się dziś przecież zupełnie uciec. Na szczęście wszyscy dyskutanci rozumieli, że Zarząd nie ma łatwego zadania próbując pogodzić te światy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obóz dzień 2 - jaskinia Litworowa. Wychodzimy z obozowiska na Polanie o 7 oprócz kursantów I Mateusza idzie z nami Łukasz jako dodatkowa para oczu. Ponieważ niesiemy tylko brakujące liny (resztę zdeponowaliśmy dzień wcześniej) - droga dojściowa mija dość szybko i sprawnie. Pod otworem spotykamy ekipę Krakowską, która wchodzi do dziury przed nami korzystając z rozwieszonych lin. My jak na biednych kursantów przystało musimy rozwiesić swoje sznurki. Szybkie worowanie, przebieranie i pierwsza postać ginie w czeluściach Litworki. Zjazdy idą dość sprawnie. Na końcu czeka nas wisienka na torcie czyli trawers nad 40m studnią oraz płytowiec. Dla kursantów to coś nowego. Na dole chwila przerwy na uzupełnienie płynów i kalorii no i trzeba wracać... O ile płytowiec i trawers idą szybko i przyjemnie to &amp;quot;pięćdziesiątki&amp;quot; skutecznie rozładowują nasze akumulatory. A wyjście na powierzchnię to nie wszystko... W końcu około 18 pierwsi meldują się na górze. Szybko zwijamy sznurki i żelastwo i... I w ramach akcji speleo przyjazne kolanom postanawiamy przez Kotliny udać się pod otwór Śnieżnej Studni zostawić depozyt. Pod otwór docieramy już po zmroku... Zostawiamy graty i na lekko grzejemy na dół ile sił w nogach.. Zmęczeni na maksa ale pociesza fakt, że w niedziele pod otwór lecimy na lekko.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FOboz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9937</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9937"/>
		<updated>2021-11-15T07:43:37Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''12 11 2021 ''' - Jura- Ojców+ Dolinki Krakowskie rowerem&lt;br /&gt;
* '''10 11 2021 ''' - Beskid Śl. - MTB&lt;br /&gt;
* '''07 11 2021 ''' - Beskid Śl. - MTB&lt;br /&gt;
* '''07 11 2021 ''' - Jura - jaskinia Rysia&lt;br /&gt;
* '''06 11 2021 ''' - Jura - jaskinia Rysia&lt;br /&gt;
* '''06 11 2021 ''' - Tatry Wys. - Kozi Wierch&lt;br /&gt;
* '''31 10 2021 ''' - Jura - wspin na Lwie i Barwinku&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9936</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9936"/>
		<updated>2021-11-15T07:42:33Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''10 11 2021 ''' - Jura- Ojców+ Dolinki Krakowskie rowerem&lt;br /&gt;
* '''10 11 2021 ''' - Beskid Śl. - MTB&lt;br /&gt;
* '''07 11 2021 ''' - Beskid Śl. - MTB&lt;br /&gt;
* '''07 11 2021 ''' - Jura - jaskinia Rysia&lt;br /&gt;
* '''06 11 2021 ''' - Jura - jaskinia Rysia&lt;br /&gt;
* '''06 11 2021 ''' - Tatry Wys. - Kozi Wierch&lt;br /&gt;
* '''31 10 2021 ''' - Jura - wspin na Lwie i Barwinku&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9935</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9935"/>
		<updated>2021-11-15T07:41:31Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* IV kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== IV kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura- Ojców+ Dolinki Krakowskie rowerem|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|15 11 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd mogę scharakteryzować stwierdzeniem: najpierw góra-dół, później góra-dół i na koniec góra-dół. Ojców oblegany a Dolinki niemal wyludnione. Krótki dzień spowodował, że końcówkę trasy robimy już po ciemku. Wyjazd udany, pogoda troszkę mniej ale efekt taki, że chcę więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 11 2021}}&lt;br /&gt;
Rześkie powietrze, błękitne niebo, ostre kontrasty jesieni to tylko niektóre aspekty krótkiej (dopołudniowej) lecz pięknej wycieczki rowerowej w Beskidach. Z Górek Wielkich podjazd na Zebrzydkę a dalej przez Łazek na Czupel (746). Stąd cudowny zjazd tzw. Szlakiem Myśliwskim do dol. Brennicy. Kilkanaście km i ok. 500 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Czupel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworscy|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
Bonus od losu w postaci wolnej połówki niedzieli wykorzystujemy na wypad rowerowy. Startujemy z Brennej Leśnicy tuż przy wyciągach. Zielonym szlakiem wjeżdzamy na Gronik i następnie na Trzy Kopce Wiślańskie. Dalej na Smrekowiec, z którego zaliczamy piękny zjazd w dół. To co straciliśmy na wysokości, musieliśmy odrobić, aby dotrzec na Salmopol. Niestety, na tym odcinku szlaku dominują kamienie i korzenie, więc nie obyło się bez pchania roweru. Z Salmopolu zjeżdzamy do Chaty Grabowej a pózniej grzbietem Starego Gronia dojeżdzamy do wieży widokowej i niedługo po tym odbijamy w dół do Brennej Leśnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBeskid-mtb&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (osoba towarzysząca)|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planujemy ten wyjazd już od tygodnia, a tu nasi klubowi koledzy i koleżanki podbierają nam plan i jadą dzień wcześniej. My niestety mamy już inne plany. Dzień wcześniej, po powrocie z jaskini Asia informuje nas o zaobserwowanych niebezpieczeństwach (naprawdę musiało nie wyglądać to kolorowo skoro poprosiła o kontakt jak wyjdziemy). Jedziemy. Pod otworem spotykamy mocną ekipę Wrocławską, która tylko potwierdza informacje, które przekazała nam Asia, informują o obrywach i kruchościach... No  nic spróbujemy, najwyżej zrobimy odwrót. Szybki przepak i   w worach ląduje skromne 160m lin. Pod otworem zostawiamy alarm (no jak już Asia i tak się martwi no to zostaje naszym alarmem). Pierwszą studnię poręczuje B.B. Idzie sprawnie. Zacisk mijamy bez problemów i dość szybko lądujemy na dnie studni. Na pierwszy ogień zaglądamy do Partii Kominkowych. Następnie idziemy w drugą stronę. Najpierw Katedra, później Salka Pod Blokiem i przez zacisk do Prasy. Teraz trzeba wyspinać jakieś 10m do góry. B. B. robi to perfekcyjnie, szybko i sprawnie, Natomiast ja w nagrodę, mam przyjemność wymałpowania do góry z dwoma worami. Tu długo zastanawiamy się nad wejściem w partie Księżycowe. Niestety... stare kotwy nie chcą współpracować ... a męczenie tak długiego trawersu prawie na żywca tu dzież zakończonego wahadłem na pożtęnym bloku skalnym jakoś nas nie zachęca. Cała ta operacja zajmuje nam godzinę, podczas której znajdujemy kartkę z info o niebezpieczeństwie zostawioną przez poprzednią ekipę. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dalsze zjazdy. Przed nami Druga Studnia. Tym razem poręczuję ja Szybki trawersik szczeliny zakładam punkty zjazdowe, rozpoczynam zjazd i.... klinuję się na całego. Jakoś wcześniej wydawało się nam, że przy pierwszym skrzyżowaniu szczelin było nieco szerzej. Dzieki pomocy B.B., który pożycza mi swojej małpy ze stópką (mojej nie było szans sięgnąć) udaje mi się po długiej szamotaninie wydostać. Zawieszam wór na punkcie i wycofuję się. Ta szamotanina pochłonęła zdecydowanie zbyt dużo energii. W między czasie B.B. próbuje przebyć zacisk. Stosuje taką metodę jak uzgodniliśmy poprzednio - czyli wpina się do zjazdówki ale schodzi pierwszym skrzyżowaniem szczelin na pochylnię, którą podchodzi pod właściwą linię zjazdu. To jest to - działa. B.B. poręczuje, a ja tą samą techniką zjeżdżam za nim, zabierając na drogę 20m liny (chociaż zostało nam jeszcze tylko 2h do alarmu). B.B. czeka na dnie studni. Dojeżdżam do niego... Po prawej stronie widzę punkty zjazdowe do Mlecznego Korytarza, po lewej do Szczeliny Naj. Biorę linę i zakładam zjazd do Szczeliny Naj. Jóź po chwili jestem na dole. Nie czekając na B.B. ruszam do przodu. Już wiem skąd ta nazwa - szczelina jest piękna, a na jej końcu czeka nagroda - przepiękna mała salka z mnóstwem nacieków, gdzie dołącza do mnie B.B. Czas nie ubłaganie ucieka więc prawie biegiem ruszamy do Mlecznego Korytarza. Ten nie robi na nas aż takiego wrażenia. Wracamy dochodząc do zjazdu zastanawiamy się, czy nie da się tego wyspinać. Wygląda dość prosto... Ale jest krucho i średnio stabilnie. Proszę B.B., żeby się cofnął, a ja z największą ostrożnością na jaką w tym momencie byłem w stanie się zdobyć wspinam ten próg - bardzo prosty do wejścia. B. B. idzie za mną. Ja biegnę zlikwidować zjazd do Szczeliny Naj, B.B.  w między czasie małpuje już do góry Drugą Studnię. Idę na drugiego i deporęczuję. Wylotowy zacisk przed trawersem daje się we znaki. B.B. czeka na górze i odpoczywa, ja szamotam się w zacisku... Nie z ciasnoty, tylko dla tego że nie mogę znaleźć sensownego stopnia, z którego bym nie wyjeżdzał. W końcu jest udaje się. Wychodzę na zewnątrz odpocząć. w między czasie B.B likwiduje stanowisko zjazdowe i trawers. Czasu coraz mniej, trzeba już na prawdę się spieszyć. Szybko wpinam się w zjazd, który już wcześniej B.B. przygotował, do zciągnięcia liny. Teraz tylko prasa, okienko, trawers szczeliny i prożek. Idę pierwszy. Odbieram wory podawane przez B.B. i tak dalej. Pokonanie tego odcinka, nie sprawia nam trudności i szybko stajemy pod Pierwszą Studnią. Czasu mamy na prawdę mało. Decyzja może być jedna - B.B. który jest szybszy idzie pierwszy i odwołuje alarm, a ja reporęczuje. Ciasna ta studnia, śliska i jakaś niewygodna. Sił już coraz mniej. B.B. odwołuje alarm 4 minuty przed czasem i ... pada mu telefon. Ja jestem jakieś dwie przepinki poniżej likwidując kolejne przepinki. W końcu jest zacisk, który tak dobrze poszedł nam przy zjeździe, a teraz? A teraz wszystko szło dobrze i gdy brakowało może z 10 cm do konfortu jeden zły ruch i wypinam z liny kostkowca a strzemię spada mi z nogi... Znowu szamotanina staram się znaleźć coś od czego się odepchnę ale jest słabo. Proszę B.B. o spuszczenie wyciągu, tak abym mógł się jakoś wykaraskać. Jest i działa, jednak wyssało resztki energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego nauczył ten wyjazd:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Asia się na prawdę martwiła - ledwo wychyliłem głowę z nory zadzwonił telefon - oczywiście Asia :) (mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dobry, sprawdzony partner w jaskiniach to podstawa - B.B. dzięki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szanuj napęd nożny w dziurze - bo bez niego może być słabo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- w końcu zrozumiałem konstrukcję strzemienia Rysia i jej praktyczność i przydatność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zaciski zdecydowanie trudniej pokonuje się w górę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był zdecydowanie najlepszy wypad jaskiniowy na jakim byłem. A jaskinia Rysia przebiła chyba wszystko co widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Iwona Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny|06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po prawie dwuletniej przerwie wracam do jaskiń. Razem z Asią i Bogdanem wchodzimy do Jaskini Rysiej. Przypominam sobie poręczowanie na I studni, dalej zwiedzamy jaskinię odkrywając sporą ilość amonitów i innych skamielin. Dodatkowo przed II studnią mamy zapewnioną atrakcję w postaci ruszającej się wanty stojącej na przejściu do dalszych partii. Asia wygrzebuje kartkę i ołówek z apteczki i pisze ostrzeżenie dla kolejnych ekip (dokładam taki sprzęt i do swojej apteczki ;). &lt;br /&gt;
Akcja przebiega sprawnie, Bogdan przypomina sobie dlaczego tak lubi chodzić po jaskiniach, a ja mam okazję znowu poczuć ten miły zapach przy wychodzeniu z jaskini. Tym razem Karol i Łukasz przejmują obowiązki opieki nad pozostałymi domownikami. Rufus dzielnie wypatrywał, kto pojawiał się w otworze jaskini, a Karolcia na tyle dobrze bawiła się z tatą, że ani trochę nie wyglądała na stęsknioną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Frysiajaskinia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby towarzyszące (Marzena, Alicja, Monika, Marcin) |06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan jest prosty - idziemy na Kozi Wierch. Z Katowic wyruszamy wesołą gromadką o godzinie 3.00. O godzinie 5.30 meldujemy się na parkingu w Palenicy. Szybkie przebieranki, przepakowywanki i idziemy. Najpierw asfaltem do Roztoki... A później już tylko przyjemności. Na Nowej Roztoce mała przerwa na śniadanko i idziemy dalej. W górę podchodzimy przez Siklawę. Szlak częściowo oblodzony, ale da się ominąć i wyciąganie podeszf jest zbędne. Z całkiem dobrym czasem meldujemy się na Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Nie zatrzymujemy się tylko idziemy od razu na szczyt, aby uniknąć przewidywanego natłoku turystów. Wchodzimy najkrótszą opcją czyli czarnym szlakiem. Na szczycie już całkiem sporo ludzi. Kilka fotek, kilka przekąsek i schodzimy w dół. Już w dolinie stajemy na krótki popas na kamyczku. Pogoda jest piękna, więc postanawiamy się troszkę poopalać. W schronisku meldujemy się około 12.00. Tu wiadomo uzupełniamy elektrolity, degustujemy pyszne zupki i tak mija nam czas do 14. Teraz powrót. Idzie sprawnie pomimo oblodzeń, znacznie komplikujących schodzenie. Na parkingu meldujemy się około 16.00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super ekipa,super pogoda wycieczka bardzo udana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Lwie i Barwinku|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przecudna pogoda na wspinanie. Skały Lew i Barwinek to dość odosobnione obiekty między Skarżycami a Morskiem. Robimy 5 dróg w skali od V- do VI.2+ ''(Daleko od Szosy''). Na Lwie było zupełnie pusto a skała mało chodzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLew&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Józefa|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (os. tow.)|30 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna się wybierałem i jakoś nigdy nie dotarłem. Aż w końcu jest, jedziemy! Na miejscu jesteśmy około 11.30. Przed wejściem szybki posiłek, przebieranki i szpejenie. W okolicy ruch (drugi zespół z Wrocławia wybiera się do jaskini Spełnionych Marzeń. Jeszcze szybki rzut oka na plan, szkic i opis jaskini i wchodzimy. Poręczuje Łukasz. Niestety ze szkicem technicznym mało się zgadza.. Jednak wszystko idzie dość sprawnie i szybko. Wybieramy zjazd Studnią ASa - zgodnie uznając, że to ciekawszy wariant. Już po chwili meldujemy się na dnie szczelinowej Studni ASa. Niepotrzebne graty zostawiamy pod studnią a my udajemy się do Ciągu Tatrzańskiego. Miejsce to jak na jurajskie standardy na prawdę robi wrażenie. Po drodze zaglądamy do mniejszych lub większych napotkanych szczelin, studzienek, kominków. Za Ciągiem Tatrzańskim idziemy do Zaburzeń Wschodnich. Dochodzimy do Salki Niestabilności i wracamy. Po drodze zaglądamy jeszcze do Ukrytego Komina i sprawdzamy Ciąg za Ukrytym Kominem. Wracamy na dno studni ASa. Łyk ciepłej herbaty, kilka żelków i idziemy w drugą stronę. Najpierw zwiedzamy Salkę Daniela i Biały Korytarzyk, następnie wskakujemy na pięterko do Galerii Rekina. Tuż za nimi natrafiamy na studzienkę, noszącą ślady niedawnej eksploracji. jednak niestabilność tego miejsca skutecznie zniechęca  nas do zwiedzania. Na koniec sprawdzamy Dylematy Zachodnie i powrót. Pod studnią jeszcze mała przekąska i w górę. Tym razem Łukasz idzie pierwszy a B.B. reporęczuje. Jaskinia bardzo ciekawa - bogata szata naciekowa i imponujące rozmiary. Cała akcja przebiega bardzo sprawnie. Wycieczka po jaskini zajmuje nam około 3h. Na pewno jeszcze wrócę w ten rejon - do obejrzenia zostały w końcu jeszcze Jaskinia Rysia i Jaskinia Spełnionych Marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FJaskiniaJozefa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Magura Spiska i Tatry Bielskie - Zdiarska Vidla|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rowerze start z Łapszanki po polskiej stronie granicy. Dość wymagający przejazd górami do Kacwina. Było błoto, kamienie, szutr, kobierce liści i ... krowie łajno. Dalej na Słowację do Velkij Frankowej skąd mocno terenowy podjazd na grzbiet Magury Spiskiej (po drodze porażenie prądem przy pokonywaniu &amp;quot;pastucha&amp;quot;, na szczęcie nie zbyt bolesne). Kilka kilometrów grzbietem Magury i przepiękny zjazd do Ździaru a następnie do wylotu doliny Monkowej. Rower ukrywam w zaroślach i dalej już pieszo na Szeroką Przeł. Gdzieś w połowie podejścia mam &amp;quot;zgon&amp;quot;. 33 km górskiej jazdy zrobiły swoje i mięsnie widocznie nie przestawiły się na nowy rodzaj wysiłku. Przy strumyczku uzupełniam płyny i cukier. Po 20 min. wszystko wraca do normy. Z przełeczy na szczyt wiedzie ścieżynka (w latach siedemdziesiątych ub. wieku był tu szlak), w górnych partiach miejscami zalega na niej zlodziały śnieg lecz można go było obchodzić. Z szczytu Żdiarskiej Vidli (Płaczliwa Skała) rozlegają się obłędne widoki. Zejście tą samą drogą do roweru. Potem jeszcze podjazd na Magurę Spiską i długi zjazd do Osturni asfaltową, wąziutka drogą. Do Polski jeszcze ostry podjazd i równo z zapadnięcem zmroku docieram do auta. Dystans na rowerze - 50 km i 1400 m deniwelacji. Odcinek pieszy 1200 m deniwelacji. Łacznie 2600 m przewyższenia. Pogoda była wspaniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSpisz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań i Sławkowski Szczyt|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|21 - 22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza w miejscowości Strba. Pogoda był przepiękna. W pierwszy dzień wejście na Krywań (2494) a w drugi na Sławkowski Szczyt (2452). W górach ludzi bardzo mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrywan%2BSlawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Kromłowcu |Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skała Kromłowiec znajduje się na wzgórzu za Niegowonicami obok jezdni. Drogi obite i krótkie ale ciekawe. Robimy 8 dróg w zakresie IV - VI.2.+ (te trudniejsze Paweł). Skała mocna &amp;quot;wyślizgana&amp;quot;. Pogoda przepiękna, dalekie widoki i kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Niegowonice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ryszard Widuch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski oraz instruktorzy z różnych klubów speleo|15 - 17 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 15-17.10 miała miejsce unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego, bazą był hotel jurajski w Modlnicy, udział brało ok 50 osób. Z naszego klubu udział wzięli Tomek i Rysiek. Wieczory były poświęcone na dyskusje metodyczne i sprzętowe a w świetle dziennym odbywały się zajęcia terenowe. Pierwszy dzień był poświęcony unifikacji metod wspinaczki na drogach ubezpieczonych., zajęcia odbywały się w Dol. Kobylańskiej W niedzielę  w Dol. Będkowskiej unifikowaliśmy metody nauczania technik jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FUnifikacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Na Tomaszówkach Dolna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miał być wypad do Białej Dziupli... Jednak dość długie poszukiwania otworu, a następnie perspektywa jego odkopania skłaniają do podjęcia decyzji o zmianie celu. Udajemy się do jaskini w Tomaszówkach dolnych gdyż po drodze zauważyliśmy ślady całkiem niedawnego kopania. No i opłacało się. Najpierw wbijam się w ciasny szczelinowy korytarzyk szczelinowy. W korytarzyku ładne okna z pięknymi naciekami. Na końcu pozostawione narzędzia służące do kopania. Niestety robi się po chwili bardzo wąsko, Ponieważ Jakub odpuszcza, ja nie chcę cisnąć się dalej samotnie. Następnie obaj zjeżdżamy ciasną szczelinową studzienką. Na jej dnie przez wąskie przejście udajemy się do małej salki z wąskim szczelinowym korytarzykiem, który dość szybko robi się zbyt wąski do przejścia. Zarówno salka jak i korytarzyk są dość bogate w nacieki (niestety częściowo zniszczone). Następnie przechodzimy do kolejnej dużej sali zawaliskowej. Spong tej sali pokryty jest stromym, bardzo niestabilnym gruzowiskiem. Kuba wycofuje się do salki z naciekami, ja natomiast idę zbadać tą salkę, gdyż nosi znamiona niedawnej eksploracji. Niestety nic ciekawego nie znajduje, wszystkie boczne odejścia kończą się bardzo szybko zawałami. Nie przypuszczaliśmy, że w tej jaskini spędzimy aż tyle czasu. Dość późna godzina, oraz zbliżająca się alarmowa, postanawiamy zostawić sobie jeszcze dwie bardzo wąskie studnie na inny raz i wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTomDol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pientkula i Piętkula|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
Większość trasy bez szlaków. Z Glinki szybkim tempem leśnymi drogami i ścieżkami na Krawców Wierch (górny odcinek wzdłuż potoku Zaręba). Potem granicznym szlakiem przez kilka wyniosłości m. in. Pientkule i Piętkulę. Następnie trochę przedzierania się przez knieje do dol. Równinowego Potoku. Tu ścieżkami i leśnymi drogami do auta w Glince. Pogoda piękna, tak jak i pejzaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Glinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. + Słowacki Raj|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia (os. tow.)|8 - 10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w piątek nocą. W Tatrach spacer do Chaty Therego i pod Czerwoną Ławkę. Nocleg w aucie. W drugi dzień wędrówka przez wąwozy Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSlowackiRaj &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Ptasia Studnia|RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, WKTJ: Ola Skowrońska, KKTJ: Michał Ciszewski, Jakub Nowak, Paweł Włoczkowski, ST: Sylwia Solarczyk|9 10 2021}}&lt;br /&gt;
Niebanalna akcja do Ptasiej Studni. Podchodzimy do otworu najkrótszą drogą - czyli Progiem Mułowym (!) z Doliny Miętusiej. W jaskini kierujemy się najpierw do Sali Dantego (po depozyt lin), a następnie do Wielkiego Kłamcy, największego w tatrzańskich podziemiach jeziora. Po drodze robimy zdjęcia i dużo pracujemy nad stanem oporęczowania wiszącego na stałe w tej części jaskini. Jak to bywa z Ptasią, zajmuje nam to wszystko sporo czasu: w terenie spędziliśmy w sumie 18 godzin, w tym nocny zjazd Progiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnim razem byłem przy tafli Kłamcy ponad 12 lat temu. Czas leci. Komin Pustynna Burza, Meander Majowy, Studnia Oddziałowa - kiedy byłem dwudziestolatkiem, wszystkie te miejsca wydawały mi się większe, trudniejsze i straszniejsze. To raczej dobrze, że dziś czuję się w nich swobodniej i spokojniej, choć oczywiście nadal robią na mnie wrażenie... Gorzej, że te dwanaście lat temu po tatrzańskich wyrypach najbardziej bolały mnie mięśnie ud ... a dziś nieodmiennie boli kręgosłup!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w sobotę była niemal idealna. Było nieco mroźnie, ale bezchmurnie, mniej więcej bezwietrznie i zupełnie bezdeszczowo. Tatry przeżywają najazd turystów. Spodziewaliśmy się więc pewnych kłopotów na powrocie, który zaplanowaliśmy na niedzielne popołudnie - po śniadaniu i kawce u naszej koleżanki Moni. Oprócz dobrego przemyślenia trasy trzeba było jednak zmierzyć się z poszukiwaniem kluczyków do samochodu! Jak przez mgłę pamiętałem, że kładłem je na stole, ale czy można być tak na sto procent pewnym gdzie się odłożyło kluczyki o 2:30 nad ranem, po niemal 22 godzinach na nogach? Przetrząsnęliśmy wszystkie kieszenie we wszystkich ubraniach i przepatrzyliśmy chodnik biegnący z parkingu do drzwi domu. Monika poszła sprawdzić, czy ktoś nie zostawił kartki w spółdzielni. Miotaliśmy się tak bez ładu i składu, aż w końcu okazało się, że kluczykami najwyraźniej bawił się mały kotek Moni. Kiedy już się znudził, wepchnął je łapką pod szafkę w kuchni. Pod szafką zresztą przy okazji znalazły się też inne kocie skarby... Ostatecznie pojechaliśmy przez Słowację, bo droga przez Kraków już w południe była dosyć &amp;quot;czerwona&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - do źródeł Centurii|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 10 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Błędowa na rowerach wzdłuż Białej Przemszy obrzeżami Pustyni Błędowskiej (dużo piasku na szlaku więc tu głównie prowadzimy rowery). Od Chechła podjazd i zjazd kamienistym szlakiem i dalej lasami do źródeł rzeki Centurii (prawy dopływ Białej Przemszy). Odcinek źródłowy stanowi piękne uroczysko a samo źródło znajduje się pod dość wysoką skarpą. Stąd lasami i polami docieramy do punktu startu. Pogoda piękna, zaczyna się kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCenturia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Gdynia: &amp;quot;Kolosy&amp;quot;|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|1 - 2 10 2021}}&lt;br /&gt;
Trzeci z rzedu weekend, w którym przyszło mi pełnić rolę działacza górskiego zamiast zajmować się działalnością górską. Nie jestem stałym bywalcem festiwali podróżniczych, ale dla dobra sprawy dałem się namówić na wygłoszenie na &amp;quot;Kolosach&amp;quot; prelekcji o eksploracji w Gamssteighöhle podczas corocznych letnich wypraw w masyw Hoher Göll. Samo przygotowanie tej półgodzinnej prelekcji zajęło mi bardzo dużo czasu, plus oczywiście trzeba było dostać się do Gdyni i z powrotem, a to nadal nie jest możliwe drogą błyskawicznej teleportacji. W każdym razie, myślę, że cel został osiągnięty. Choć sponsorzy raczej nie zaczną nagle walić drzwiami i oknami, to może chociaż parę osób dowiedziało się, że w ogóle istnieje coś takiego, jak eksploracja jaskiń - i to tym razem osób nie tak zupełnie przypadkowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się zresztą, że alpinizm jaskiniowy jest czymś dziwnym i egzotycznym nawet dla zdobywców najzimniejszych szczytów Syberii albo podróżników spędzających dwa lata w Andach, przejeżdżając je wzdłuż na rowerze. Za nasze &amp;quot;wyczyny&amp;quot; w Gamssteighöhle otrzymaliśmy od organizatorów wyróżnienie i pamiątkową statuetkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - dolina Koprowa i Ciemnosmerczyńska |Kasia, Kamil, Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 09 2021}}&lt;br /&gt;
Cudowny dzień pod względem pogody i pejzaży. Z Podbanskiego na rowerach podjeżdżamy doliną Koprową (jest tu szlak rowerowy) a dalej pieszo uroczym szlakiem docieramy do Niżnego Stawu Ciemnosmerczyńskiego. To wg mnie jeden z najpięknejszych i odosobnionych zakątków Tatr. Wracamy tą samą drogą zahaczając jeszcze o Dolny Wodospad Niefcyrki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCiemnosmerczynska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chęciny: Zjazd delegatów klubów jaskiniowych zrzeszonych w PZA|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25 09 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem pojechałem reprezentować nasz klub na spotkaniu &amp;quot;działaczy&amp;quot; jaskiniowych. Nadal tli się temat wypadku w Śnieżnej z 2019 roku, na tle którego rezygnację złożyły trzy członkinie Komisji Taternictwa Jaskiniowego, reprezentującej jaskinie w PZA. W związku z tym delegaci musieli wybrać skład nowej komisji. Przez chwilę wydawało się, że będzie dużo wzajemnych pretensji, oskarżenia, przekonywanie do takich czy innych racji... nic takiego jednak nie nastąpiło. Bez większych przeszkód udało się wybrać nowych reprezentantów, mających dosyć dobre poparcie w całym środowisku. Delegaci zagłosowali też za rozwiązaniem Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w strukturach PZA. To też odbyło się bez większych kontrowersji, ponieważ od pewnego czasu idea tej Grupy jest realizowana poprzez niezależne od PZA stowarzyszenie, którego przedstawiciele również byli obecni na spotkaniu. Padły może niezbyt gorące, ale wzajemne deklaracje o woli współpracy między KTJ PZA a stowarzyszeniem GRJ. Czy coś z tego będzie, nie wiadomo, ale nawet jeśli teraz każdy pójdzie swoją drogą, to będzie to pewnie lepsze od wspólnej podróży z dzikimi awanturami po drodze (... co momentami miało miejsce do tej pory)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia na Świniuszce |Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|24 09 2021}}&lt;br /&gt;
W piątek po pracy pojawiła się opcja wyskoczyć na jakąś szybką dziurę. Że na Jurę mamy rzut beretem to jedziemy po 16... Tym razem padło na Rodaki i rejon Świnuszki. Jaskinia na Świnuszce była celem nr 1 . W razie gdyby poszło dobrze rozważamy opcję wejścia również do innych pobliskich dziur. Niestety otworu szukamy dość długo. Cała akcja przebiega dość sprawnie. Emil poręczuje zjazdy. Łukasz bada zejście na dno - najgłębszy punkt Jaskini i dotarciu do samego końca. Po wyjściu Łukasz, który dotarł do Końca na dno wybierają się kolejno Emil i Kuba - ednak odpuszczają przeciskanie się do końca. Chłopaki wychodzą prożkiem na górę. Uzupełniamy kalorie i poimy się Emilowym radlerem ananasowym 0% - oj jak on smakował :)  Emil idzie pierwszy, Jakub w środku, Łukasz zamyka stawkę i zajmuje się deporęczowaniem. Akcja szybka i sprawna, niestety po wyjściu okazuje się, że jest już zmrok. Stwierdzamy zgodnie, że nie bardzo mamy ochotę szukania pozostałych otworów, które rozważaliśmy po zmroku. Sama jaskinia mimo iż mała i niezbyt wymagająca - bardzo ciekawa. Bardzo ładna i dość dobrze zachowana szata naciekowa, to było fajne zakończenie tygodnia pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSwiniuszka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lądek-Zdrój: Walny Zjazd Polskiego Związku Alpinizmu|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|18 09 2021}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach Walnego Zjazdu Delegatów PZA. Obecnych było 45 reprezentatów klubów plus jeszcze kilkanaście osób z Zarządu, biura PZA, osób towarzyszących itd. Sam zjazd przebiegł bardzo spokojnie. Sprawozdanie Zarządu oraz sprawozdanie finansowe zostały przyjęte jednogłośnie. Jednogłośnie przegłosowano również zmianę statutu wydłużającą o rok kadencję Zarządu. Temperatura dyskusji podniosła się tylko w momencie omawiania dostępności miejsc noclegowych w &amp;quot;Betlejemce&amp;quot;. Niejeden klub chciałby czasem zrobić obóz na Hali Gąsienicowej... i oczywiście ma do tego prawo, ale chętnych na noclegi jest zawsze wielu, koszty utrzymania chatki wysokie, a prowadzone w niej komercyjne szkolenia (... które zajmują łóżka) przynoszą do PZA dobre wpływy. No i przecież może czasem kogos przekonają do zrzeszenia się w klubie wspinaczkowym. PZA ma i powinien mieć na sztandarach tzw. szlachetne górskie ideały, ale od komercji w górach nie da się dziś przecież zupełnie uciec. Na szczęście wszyscy dyskutanci rozumieli, że Zarząd nie ma łatwego zadania próbując pogodzić te światy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obóz dzień 2 - jaskinia Litworowa. Wychodzimy z obozowiska na Polanie o 7 oprócz kursantów I Mateusza idzie z nami Łukasz jako dodatkowa para oczu. Ponieważ niesiemy tylko brakujące liny (resztę zdeponowaliśmy dzień wcześniej) - droga dojściowa mija dość szybko i sprawnie. Pod otworem spotykamy ekipę Krakowską, która wchodzi do dziury przed nami korzystając z rozwieszonych lin. My jak na biednych kursantów przystało musimy rozwiesić swoje sznurki. Szybkie worowanie, przebieranie i pierwsza postać ginie w czeluściach Litworki. Zjazdy idą dość sprawnie. Na końcu czeka nas wisienka na torcie czyli trawers nad 40m studnią oraz płytowiec. Dla kursantów to coś nowego. Na dole chwila przerwy na uzupełnienie płynów i kalorii no i trzeba wracać... O ile płytowiec i trawers idą szybko i przyjemnie to &amp;quot;pięćdziesiątki&amp;quot; skutecznie rozładowują nasze akumulatory. A wyjście na powierzchnię to nie wszystko... W końcu około 18 pierwsi meldują się na górze. Szybko zwijamy sznurki i żelastwo i... I w ramach akcji speleo przyjazne kolanom postanawiamy przez Kotliny udać się pod otwór Śnieżnej Studni zostawić depozyt. Pod otwór docieramy już po zmroku... Zostawiamy graty i na lekko grzejemy na dół ile sił w nogach.. Zmęczeni na maksa ale pociesza fakt, że w niedziele pod otwór lecimy na lekko.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FOboz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9929</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9929"/>
		<updated>2021-11-11T18:41:53Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* IV kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== IV kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 11 2021}}&lt;br /&gt;
Rześkie powietrze, błękitne niebo, ostre kontrasty jesieni to tylko niektóre aspekty krótkiej (dopołudniowej) lecz pięknej wycieczki rowerowej w Beskidach. Z Górek Wielkich podjazd na Zebrzydkę a dalej przez Łazek na Czupel (746). Stąd cudowny zjazd tzw. Szlakiem Myśliwskim do dol. Brennicy. Kilkanaście km i ok. 500 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Czupel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworscy|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
Bonus od losu w postaci wolnej połówki niedzieli wykorzystujemy na wypad rowerowy. Startujemy z Brennej Leśnicy tuż przy wyciągach. Zielonym szlakiem wjeżdzamy na Gronik i następnie na Trzy Kopce Wiślańskie. Dalej na Smrekowiec, z którego zaliczamy piękny zjazd w dół. To co straciliśmy na wysokości, musieliśmy odrobić, aby dotrzec na Salmopol. Niestety, na tym odcinku szlaku dominują kamienie i korzenie, więc nie obyło się bez pchania roweru. Z Salmopolu zjeżdzamy do Chaty Grabowej a pózniej grzbietem Starego Gronia dojeżdzamy do wieży widokowej i niedługo po tym odbijamy w dół do Brennej Leśnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBeskid-mtb&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (osoba towarzysząca)|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planujemy ten wyjazd już od tygodnia, a tu nasi klubowi koledzy i koleżanki podbierają nam plan i jadą dzień wcześniej. My niestety mamy już inne plany. Dzień wcześniej, po powrocie z jaskini Asia informuje nas o zaobserwowanych niebezpieczeństwach (naprawdę musiało nie wyglądać to kolorowo skoro poprosiła o kontakt jak wyjdziemy). Jedziemy. Pod otworem spotykamy mocną ekipę Wrocławską, która tylko potwierdza informacje, które przekazała nam Asia, informują o obrywach i kruchościach... No  nic spróbujemy, najwyżej zrobimy odwrót. Szybki przepak i   w worach ląduje skromne 160m lin. Pod otworem zostawiamy alarm (no jak już Asia i tak się martwi no to zostaje naszym alarmem). Pierwszą studnię poręczuje B.B. Idzie sprawnie. Zacisk mijamy bez problemów i dość szybko lądujemy na dnie studni. Na pierwszy ogień zaglądamy do Partii Kominkowych. Następnie idziemy w drugą stronę. Najpierw Katedra, później Salka Pod Blokiem i przez zacisk do Prasy. Teraz trzeba wyspinać jakieś 10m do góry. B. B. robi to perfekcyjnie, szybko i sprawnie, Natomiast ja w nagrodę, mam przyjemność wymałpowania do góry z dwoma worami. Tu długo zastanawiamy się nad wejściem w partie Księżycowe. Niestety... stare kotwy nie chcą współpracować ... a męczenie tak długiego trawersu prawie na żywca tu dzież zakończonego wahadłem na pożtęnym bloku skalnym jakoś nas nie zachęca. Cała ta operacja zajmuje nam godzinę, podczas której znajdujemy kartkę z info o niebezpieczeństwie zostawioną przez poprzednią ekipę. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dalsze zjazdy. Przed nami Druga Studnia. Tym razem poręczuję ja Szybki trawersik szczeliny zakładam punkty zjazdowe, rozpoczynam zjazd i.... klinuję się na całego. Jakoś wcześniej wydawało się nam, że przy pierwszym skrzyżowaniu szczelin było nieco szerzej. Dzieki pomocy B.B., który pożycza mi swojej małpy ze stópką (mojej nie było szans sięgnąć) udaje mi się po długiej szamotaninie wydostać. Zawieszam wór na punkcie i wycofuję się. Ta szamotanina pochłonęła zdecydowanie zbyt dużo energii. W między czasie B.B. próbuje przebyć zacisk. Stosuje taką metodę jak uzgodniliśmy poprzednio - czyli wpina się do zjazdówki ale schodzi pierwszym skrzyżowaniem szczelin na pochylnię, którą podchodzi pod właściwą linię zjazdu. To jest to - działa. B.B. poręczuje, a ja tą samą techniką zjeżdżam za nim, zabierając na drogę 20m liny (chociaż zostało nam jeszcze tylko 2h do alarmu). B.B. czeka na dnie studni. Dojeżdżam do niego... Po prawej stronie widzę punkty zjazdowe do Mlecznego Korytarza, po lewej do Szczeliny Naj. Biorę linę i zakładam zjazd do Szczeliny Naj. Jóź po chwili jestem na dole. Nie czekając na B.B. ruszam do przodu. Już wiem skąd ta nazwa - szczelina jest piękna, a na jej końcu czeka nagroda - przepiękna mała salka z mnóstwem nacieków, gdzie dołącza do mnie B.B. Czas nie ubłaganie ucieka więc prawie biegiem ruszamy do Mlecznego Korytarza. Ten nie robi na nas aż takiego wrażenia. Wracamy dochodząc do zjazdu zastanawiamy się, czy nie da się tego wyspinać. Wygląda dość prosto... Ale jest krucho i średnio stabilnie. Proszę B.B., żeby się cofnął, a ja z największą ostrożnością na jaką w tym momencie byłem w stanie się zdobyć wspinam ten próg - bardzo prosty do wejścia. B. B. idzie za mną. Ja biegnę zlikwidować zjazd do Szczeliny Naj, B.B.  w między czasie małpuje już do góry Drugą Studnię. Idę na drugiego i deporęczuję. Wylotowy zacisk przed trawersem daje się we znaki. B.B. czeka na górze i odpoczywa, ja szamotam się w zacisku... Nie z ciasnoty, tylko dla tego że nie mogę znaleźć sensownego stopnia, z którego bym nie wyjeżdzał. W końcu jest udaje się. Wychodzę na zewnątrz odpocząć. w między czasie B.B likwiduje stanowisko zjazdowe i trawers. Czasu coraz mniej, trzeba już na prawdę się spieszyć. Szybko wpinam się w zjazd, który już wcześniej B.B. przygotował, do zciągnięcia liny. Teraz tylko prasa, okienko, trawers szczeliny i prożek. Idę pierwszy. Odbieram wory podawane przez B.B. i tak dalej. Pokonanie tego odcinka, nie sprawia nam trudności i szybko stajemy pod Pierwszą Studnią. Czasu mamy na prawdę mało. Decyzja może być jedna - B.B. który jest szybszy idzie pierwszy i odwołuje alarm, a ja reporęczuje. Ciasna ta studnia, śliska i jakaś niewygodna. Sił już coraz mniej. B.B. odwołuje alarm 4 minuty przed czasem i ... pada mu telefon. Ja jestem jakieś dwie przepinki poniżej likwidując kolejne przepinki. W końcu jest zacisk, który tak dobrze poszedł nam przy zjeździe, a teraz? A teraz wszystko szło dobrze i gdy brakowało może z 10 cm do konfortu jeden zły ruch i wypinam z liny kostkowca a strzemię spada mi z nogi... Znowu szamotanina staram się znaleźć coś od czego się odepchnę ale jest słabo. Proszę B.B. o spuszczenie wyciągu, tak abym mógł się jakoś wykaraskać. Jest i działa, jednak wyssało resztki energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego nauczył ten wyjazd:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Asia się na prawdę martwiła - ledwo wychyliłem głowę z nory zadzwonił telefon - oczywiście Asia :) (mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dobry, sprawdzony partner w jaskiniach to podstawa - B.B. dzięki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szanuj napęd nożny w dziurze - bo bez niego może być słabo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- w końcu zrozumiałem konstrukcję strzemienia Rysia i jej praktyczność i przydatność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zaciski zdecydowanie trudniej pokonuje się w górę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był zdecydowanie najlepszy wypad jaskiniowy na jakim byłem. A jaskinia Rysia przebiła chyba wszystko co widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Iwona Pastuszka&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny|06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po prawie dwuletniej przerwie wracam do jaskiń. Razem z Asią i Bogdanem wchodzimy do Jaskini Rysiej. Przypominam sobie poręczowanie na I studni, dalej zwiedzamy jaskinię odkrywając sporą ilość amonitów i innych skamielin. Dodatkowo przed II studnią mamy zapewnioną atrakcję w postaci ruszającej się wanty stojącej na przejściu do dalszych partii. Asia wygrzebuje kartkę i ołówek z apteczki i pisze ostrzeżenie dla kolejnych ekip (dokładam taki sprzęt i do swojej apteczki ;). &lt;br /&gt;
Akcja przebiega sprawnie, Bogdan przypomina sobie dlaczego tak lubi chodzić po jaskiniach, a ja mam okazję znowu poczuć ten miły zapach przy wychodzeniu z jaskini. Tym razem Karol i Łukasz przejmują obowiązki opieki nad pozostałymi domownikami. Rufus dzielnie wypatrywał, kto pojawiał się w otworze jaskini, a Karolcia na tyle dobrze bawiła się z tatą, że ani trochę nie wyglądała na stęsknioną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby towarzyszące (Marzena, Alicja, Monika, Marcin) |06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan jest prosty - idziemy na Kozi Wierch. Z Katowic wyruszamy wesołą gromadką o godzinie 3.00. O godzinie 5.30 meldujemy się na parkingu w Palenicy. Szybkie przebieranki, przepakowywanki i idziemy. Najpierw asfaltem do Roztoki... A później już tylko przyjemności. Na Nowej Roztoce mała przerwa na śniadanko i idziemy dalej. W górę podchodzimy przez Siklawę. Szlak częściowo oblodzony, ale da się ominąć i wyciąganie podeszf jest zbędne. Z całkiem dobrym czasem meldujemy się na Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Nie zatrzymujemy się tylko idziemy od razu na szczyt, aby uniknąć przewidywanego natłoku turystów. Wchodzimy najkrótszą opcją czyli czarnym szlakiem. Na szczycie już całkiem sporo ludzi. Kilka fotek, kilka przekąsek i schodzimy w dół. Już w dolinie stajemy na krótki popas na kamyczku. Pogoda jest piękna, więc postanawiamy się troszkę poopalać. W schronisku meldujemy się około 12.00. Tu wiadomo uzupełniamy elektrolity, degustujemy pyszne zupki i tak mija nam czas do 14. Teraz powrót. Idzie sprawnie pomimo oblodzeń, znacznie komplikujących schodzenie. Na parkingu meldujemy się około 16.00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super ekipa,super pogoda wycieczka bardzo udana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Lwie i Barwinku|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przecudna pogoda na wspinanie. Skały Lew i Barwinek to dość odosobnione obiekty między Skarżycami a Morskiem. Robimy 5 dróg w skali od V- do VI.2+ ''(Daleko od Szosy''). Na Lwie było zupełnie pusto a skała mało chodzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLew&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Józefa|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (os. tow.)|30 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna się wybierałem i jakoś nigdy nie dotarłem. Aż w końcu jest, jedziemy! Na miejscu jesteśmy około 11.30. Przed wejściem szybki posiłek, przebieranki i szpejenie. W okolicy ruch (drugi zespół z Wrocławia wybiera się do jaskini Spełnionych Marzeń. Jeszcze szybki rzut oka na plan, szkic i opis jaskini i wchodzimy. Poręczuje Łukasz. Niestety ze szkicem technicznym mało się zgadza.. Jednak wszystko idzie dość sprawnie i szybko. Wybieramy zjazd Studnią ASa - zgodnie uznając, że to ciekawszy wariant. Już po chwili meldujemy się na dnie szczelinowej Studni ASa. Niepotrzebne graty zostawiamy pod studnią a my udajemy się do Ciągu Tatrzańskiego. Miejsce to jak na jurajskie standardy na prawdę robi wrażenie. Po drodze zaglądamy do mniejszych lub większych napotkanych szczelin, studzienek, kominków. Za Ciągiem Tatrzańskim idziemy do Zaburzeń Wschodnich. Dochodzimy do Salki Niestabilności i wracamy. Po drodze zaglądamy jeszcze do Ukrytego Komina i sprawdzamy Ciąg za Ukrytym Kominem. Wracamy na dno studni ASa. Łyk ciepłej herbaty, kilka żelków i idziemy w drugą stronę. Najpierw zwiedzamy Salkę Daniela i Biały Korytarzyk, następnie wskakujemy na pięterko do Galerii Rekina. Tuż za nimi natrafiamy na studzienkę, noszącą ślady niedawnej eksploracji. jednak niestabilność tego miejsca skutecznie zniechęca  nas do zwiedzania. Na koniec sprawdzamy Dylematy Zachodnie i powrót. Pod studnią jeszcze mała przekąska i w górę. Tym razem Łukasz idzie pierwszy a B.B. reporęczuje. Jaskinia bardzo ciekawa - bogata szata naciekowa i imponujące rozmiary. Cała akcja przebiega bardzo sprawnie. Wycieczka po jaskini zajmuje nam około 3h. Na pewno jeszcze wrócę w ten rejon - do obejrzenia zostały w końcu jeszcze Jaskinia Rysia i Jaskinia Spełnionych Marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FJaskiniaJozefa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Magura Spiska i Tatry Bielskie - Zdiarska Vidla|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rowerze start z Łapszanki po polskiej stronie granicy. Dość wymagający przejazd górami do Kacwina. Było błoto, kamienie, szutr, kobierce liści i ... krowie łajno. Dalej na Słowację do Velkij Frankowej skąd mocno terenowy podjazd na grzbiet Magury Spiskiej (po drodze porażenie prądem przy pokonywaniu &amp;quot;pastucha&amp;quot;, na szczęcie nie zbyt bolesne). Kilka kilometrów grzbietem Magury i przepiękny zjazd do Ździaru a następnie do wylotu doliny Monkowej. Rower ukrywam w zaroślach i dalej już pieszo na Szeroką Przeł. Gdzieś w połowie podejścia mam &amp;quot;zgon&amp;quot;. 33 km górskiej jazdy zrobiły swoje i mięsnie widocznie nie przestawiły się na nowy rodzaj wysiłku. Przy strumyczku uzupełniam płyny i cukier. Po 20 min. wszystko wraca do normy. Z przełeczy na szczyt wiedzie ścieżynka (w latach siedemdziesiątych ub. wieku był tu szlak), w górnych partiach miejscami zalega na niej zlodziały śnieg lecz można go było obchodzić. Z szczytu Żdiarskiej Vidli (Płaczliwa Skała) rozlegają się obłędne widoki. Zejście tą samą drogą do roweru. Potem jeszcze podjazd na Magurę Spiską i długi zjazd do Osturni asfaltową, wąziutka drogą. Do Polski jeszcze ostry podjazd i równo z zapadnięcem zmroku docieram do auta. Dystans na rowerze - 50 km i 1400 m deniwelacji. Odcinek pieszy 1200 m deniwelacji. Łacznie 2600 m przewyższenia. Pogoda była wspaniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSpisz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań i Sławkowski Szczyt|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|21 - 22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza w miejscowości Strba. Pogoda był przepiękna. W pierwszy dzień wejście na Krywań (2494) a w drugi na Sławkowski Szczyt (2452). W górach ludzi bardzo mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrywan%2BSlawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Kromłowcu |Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skała Kromłowiec znajduje się na wzgórzu za Niegowonicami obok jezdni. Drogi obite i krótkie ale ciekawe. Robimy 8 dróg w zakresie IV - VI.2.+ (te trudniejsze Paweł). Skała mocna &amp;quot;wyślizgana&amp;quot;. Pogoda przepiękna, dalekie widoki i kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Niegowonice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ryszard Widuch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski oraz instruktorzy z różnych klubów speleo|15 - 17 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 15-17.10 miała miejsce unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego, bazą był hotel jurajski w Modlnicy, udział brało ok 50 osób. Z naszego klubu udział wzięli Tomek i Rysiek. Wieczory były poświęcone na dyskusje metodyczne i sprzętowe a w świetle dziennym odbywały się zajęcia terenowe. Pierwszy dzień był poświęcony unifikacji metod wspinaczki na drogach ubezpieczonych., zajęcia odbywały się w Dol. Kobylańskiej W niedzielę  w Dol. Będkowskiej unifikowaliśmy metody nauczania technik jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FUnifikacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Na Tomaszówkach Dolna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miał być wypad do Białej Dziupli... Jednak dość długie poszukiwania otworu, a następnie perspektywa jego odkopania skłaniają do podjęcia decyzji o zmianie celu. Udajemy się do jaskini w Tomaszówkach dolnych gdyż po drodze zauważyliśmy ślady całkiem niedawnego kopania. No i opłacało się. Najpierw wbijam się w ciasny szczelinowy korytarzyk szczelinowy. W korytarzyku ładne okna z pięknymi naciekami. Na końcu pozostawione narzędzia służące do kopania. Niestety robi się po chwili bardzo wąsko, Ponieważ Jakub odpuszcza, ja nie chcę cisnąć się dalej samotnie. Następnie obaj zjeżdżamy ciasną szczelinową studzienką. Na jej dnie przez wąskie przejście udajemy się do małej salki z wąskim szczelinowym korytarzykiem, który dość szybko robi się zbyt wąski do przejścia. Zarówno salka jak i korytarzyk są dość bogate w nacieki (niestety częściowo zniszczone). Następnie przechodzimy do kolejnej dużej sali zawaliskowej. Spong tej sali pokryty jest stromym, bardzo niestabilnym gruzowiskiem. Kuba wycofuje się do salki z naciekami, ja natomiast idę zbadać tą salkę, gdyż nosi znamiona niedawnej eksploracji. Niestety nic ciekawego nie znajduje, wszystkie boczne odejścia kończą się bardzo szybko zawałami. Nie przypuszczaliśmy, że w tej jaskini spędzimy aż tyle czasu. Dość późna godzina, oraz zbliżająca się alarmowa, postanawiamy zostawić sobie jeszcze dwie bardzo wąskie studnie na inny raz i wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTomDol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pientkula i Piętkula|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
Większość trasy bez szlaków. Z Glinki szybkim tempem leśnymi drogami i ścieżkami na Krawców Wierch (górny odcinek wzdłuż potoku Zaręba). Potem granicznym szlakiem przez kilka wyniosłości m. in. Pientkule i Piętkulę. Następnie trochę przedzierania się przez knieje do dol. Równinowego Potoku. Tu ścieżkami i leśnymi drogami do auta w Glince. Pogoda piękna, tak jak i pejzaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Glinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. + Słowacki Raj|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia (os. tow.)|8 - 10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w piątek nocą. W Tatrach spacer do Chaty Therego i pod Czerwoną Ławkę. Nocleg w aucie. W drugi dzień wędrówka przez wąwozy Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSlowackiRaj &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Ptasia Studnia|RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, WKTJ: Ola Skowrońska, KKTJ: Michał Ciszewski, Jakub Nowak, Paweł Włoczkowski, ST: Sylwia Solarczyk|9 10 2021}}&lt;br /&gt;
Niebanalna akcja do Ptasiej Studni. Podchodzimy do otworu najkrótszą drogą - czyli Progiem Mułowym (!) z Doliny Miętusiej. W jaskini kierujemy się najpierw do Sali Dantego (po depozyt lin), a następnie do Wielkiego Kłamcy, największego w tatrzańskich podziemiach jeziora. Po drodze robimy zdjęcia i dużo pracujemy nad stanem oporęczowania wiszącego na stałe w tej części jaskini. Jak to bywa z Ptasią, zajmuje nam to wszystko sporo czasu: w terenie spędziliśmy w sumie 18 godzin, w tym nocny zjazd Progiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnim razem byłem przy tafli Kłamcy ponad 12 lat temu. Czas leci. Komin Pustynna Burza, Meander Majowy, Studnia Oddziałowa - kiedy byłem dwudziestolatkiem, wszystkie te miejsca wydawały mi się większe, trudniejsze i straszniejsze. To raczej dobrze, że dziś czuję się w nich swobodniej i spokojniej, choć oczywiście nadal robią na mnie wrażenie... Gorzej, że te dwanaście lat temu po tatrzańskich wyrypach najbardziej bolały mnie mięśnie ud ... a dziś nieodmiennie boli kręgosłup!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w sobotę była niemal idealna. Było nieco mroźnie, ale bezchmurnie, mniej więcej bezwietrznie i zupełnie bezdeszczowo. Tatry przeżywają najazd turystów. Spodziewaliśmy się więc pewnych kłopotów na powrocie, który zaplanowaliśmy na niedzielne popołudnie - po śniadaniu i kawce u naszej koleżanki Moni. Oprócz dobrego przemyślenia trasy trzeba było jednak zmierzyć się z poszukiwaniem kluczyków do samochodu! Jak przez mgłę pamiętałem, że kładłem je na stole, ale czy można być tak na sto procent pewnym gdzie się odłożyło kluczyki o 2:30 nad ranem, po niemal 22 godzinach na nogach? Przetrząsnęliśmy wszystkie kieszenie we wszystkich ubraniach i przepatrzyliśmy chodnik biegnący z parkingu do drzwi domu. Monika poszła sprawdzić, czy ktoś nie zostawił kartki w spółdzielni. Miotaliśmy się tak bez ładu i składu, aż w końcu okazało się, że kluczykami najwyraźniej bawił się mały kotek Moni. Kiedy już się znudził, wepchnął je łapką pod szafkę w kuchni. Pod szafką zresztą przy okazji znalazły się też inne kocie skarby... Ostatecznie pojechaliśmy przez Słowację, bo droga przez Kraków już w południe była dosyć &amp;quot;czerwona&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - do źródeł Centurii|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 10 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Błędowa na rowerach wzdłuż Białej Przemszy obrzeżami Pustyni Błędowskiej (dużo piasku na szlaku więc tu głównie prowadzimy rowery). Od Chechła podjazd i zjazd kamienistym szlakiem i dalej lasami do źródeł rzeki Centurii (prawy dopływ Białej Przemszy). Odcinek źródłowy stanowi piękne uroczysko a samo źródło znajduje się pod dość wysoką skarpą. Stąd lasami i polami docieramy do punktu startu. Pogoda piękna, zaczyna się kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCenturia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Gdynia: &amp;quot;Kolosy&amp;quot;|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|1 - 2 10 2021}}&lt;br /&gt;
Trzeci z rzedu weekend, w którym przyszło mi pełnić rolę działacza górskiego zamiast zajmować się działalnością górską. Nie jestem stałym bywalcem festiwali podróżniczych, ale dla dobra sprawy dałem się namówić na wygłoszenie na &amp;quot;Kolosach&amp;quot; prelekcji o eksploracji w Gamssteighöhle podczas corocznych letnich wypraw w masyw Hoher Göll. Samo przygotowanie tej półgodzinnej prelekcji zajęło mi bardzo dużo czasu, plus oczywiście trzeba było dostać się do Gdyni i z powrotem, a to nadal nie jest możliwe drogą błyskawicznej teleportacji. W każdym razie, myślę, że cel został osiągnięty. Choć sponsorzy raczej nie zaczną nagle walić drzwiami i oknami, to może chociaż parę osób dowiedziało się, że w ogóle istnieje coś takiego, jak eksploracja jaskiń - i to tym razem osób nie tak zupełnie przypadkowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się zresztą, że alpinizm jaskiniowy jest czymś dziwnym i egzotycznym nawet dla zdobywców najzimniejszych szczytów Syberii albo podróżników spędzających dwa lata w Andach, przejeżdżając je wzdłuż na rowerze. Za nasze &amp;quot;wyczyny&amp;quot; w Gamssteighöhle otrzymaliśmy od organizatorów wyróżnienie i pamiątkową statuetkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - dolina Koprowa i Ciemnosmerczyńska |Kasia, Kamil, Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 09 2021}}&lt;br /&gt;
Cudowny dzień pod względem pogody i pejzaży. Z Podbanskiego na rowerach podjeżdżamy doliną Koprową (jest tu szlak rowerowy) a dalej pieszo uroczym szlakiem docieramy do Niżnego Stawu Ciemnosmerczyńskiego. To wg mnie jeden z najpięknejszych i odosobnionych zakątków Tatr. Wracamy tą samą drogą zahaczając jeszcze o Dolny Wodospad Niefcyrki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCiemnosmerczynska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chęciny: Zjazd delegatów klubów jaskiniowych zrzeszonych w PZA|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25 09 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem pojechałem reprezentować nasz klub na spotkaniu &amp;quot;działaczy&amp;quot; jaskiniowych. Nadal tli się temat wypadku w Śnieżnej z 2019 roku, na tle którego rezygnację złożyły trzy członkinie Komisji Taternictwa Jaskiniowego, reprezentującej jaskinie w PZA. W związku z tym delegaci musieli wybrać skład nowej komisji. Przez chwilę wydawało się, że będzie dużo wzajemnych pretensji, oskarżenia, przekonywanie do takich czy innych racji... nic takiego jednak nie nastąpiło. Bez większych przeszkód udało się wybrać nowych reprezentantów, mających dosyć dobre poparcie w całym środowisku. Delegaci zagłosowali też za rozwiązaniem Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w strukturach PZA. To też odbyło się bez większych kontrowersji, ponieważ od pewnego czasu idea tej Grupy jest realizowana poprzez niezależne od PZA stowarzyszenie, którego przedstawiciele również byli obecni na spotkaniu. Padły może niezbyt gorące, ale wzajemne deklaracje o woli współpracy między KTJ PZA a stowarzyszeniem GRJ. Czy coś z tego będzie, nie wiadomo, ale nawet jeśli teraz każdy pójdzie swoją drogą, to będzie to pewnie lepsze od wspólnej podróży z dzikimi awanturami po drodze (... co momentami miało miejsce do tej pory)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia na Świniuszce |Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|24 09 2021}}&lt;br /&gt;
W piątek po pracy pojawiła się opcja wyskoczyć na jakąś szybką dziurę. Że na Jurę mamy rzut beretem to jedziemy po 16... Tym razem padło na Rodaki i rejon Świnuszki. Jaskinia na Świnuszce była celem nr 1 . W razie gdyby poszło dobrze rozważamy opcję wejścia również do innych pobliskich dziur. Niestety otworu szukamy dość długo. Cała akcja przebiega dość sprawnie. Emil poręczuje zjazdy. Łukasz bada zejście na dno - najgłębszy punkt Jaskini i dotarciu do samego końca. Po wyjściu Łukasz, który dotarł do Końca na dno wybierają się kolejno Emil i Kuba - ednak odpuszczają przeciskanie się do końca. Chłopaki wychodzą prożkiem na górę. Uzupełniamy kalorie i poimy się Emilowym radlerem ananasowym 0% - oj jak on smakował :)  Emil idzie pierwszy, Jakub w środku, Łukasz zamyka stawkę i zajmuje się deporęczowaniem. Akcja szybka i sprawna, niestety po wyjściu okazuje się, że jest już zmrok. Stwierdzamy zgodnie, że nie bardzo mamy ochotę szukania pozostałych otworów, które rozważaliśmy po zmroku. Sama jaskinia mimo iż mała i niezbyt wymagająca - bardzo ciekawa. Bardzo ładna i dość dobrze zachowana szata naciekowa, to było fajne zakończenie tygodnia pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSwiniuszka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lądek-Zdrój: Walny Zjazd Polskiego Związku Alpinizmu|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|18 09 2021}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach Walnego Zjazdu Delegatów PZA. Obecnych było 45 reprezentatów klubów plus jeszcze kilkanaście osób z Zarządu, biura PZA, osób towarzyszących itd. Sam zjazd przebiegł bardzo spokojnie. Sprawozdanie Zarządu oraz sprawozdanie finansowe zostały przyjęte jednogłośnie. Jednogłośnie przegłosowano również zmianę statutu wydłużającą o rok kadencję Zarządu. Temperatura dyskusji podniosła się tylko w momencie omawiania dostępności miejsc noclegowych w &amp;quot;Betlejemce&amp;quot;. Niejeden klub chciałby czasem zrobić obóz na Hali Gąsienicowej... i oczywiście ma do tego prawo, ale chętnych na noclegi jest zawsze wielu, koszty utrzymania chatki wysokie, a prowadzone w niej komercyjne szkolenia (... które zajmują łóżka) przynoszą do PZA dobre wpływy. No i przecież może czasem kogos przekonają do zrzeszenia się w klubie wspinaczkowym. PZA ma i powinien mieć na sztandarach tzw. szlachetne górskie ideały, ale od komercji w górach nie da się dziś przecież zupełnie uciec. Na szczęście wszyscy dyskutanci rozumieli, że Zarząd nie ma łatwego zadania próbując pogodzić te światy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obóz dzień 2 - jaskinia Litworowa. Wychodzimy z obozowiska na Polanie o 7 oprócz kursantów I Mateusza idzie z nami Łukasz jako dodatkowa para oczu. Ponieważ niesiemy tylko brakujące liny (resztę zdeponowaliśmy dzień wcześniej) - droga dojściowa mija dość szybko i sprawnie. Pod otworem spotykamy ekipę Krakowską, która wchodzi do dziury przed nami korzystając z rozwieszonych lin. My jak na biednych kursantów przystało musimy rozwiesić swoje sznurki. Szybkie worowanie, przebieranie i pierwsza postać ginie w czeluściach Litworki. Zjazdy idą dość sprawnie. Na końcu czeka nas wisienka na torcie czyli trawers nad 40m studnią oraz płytowiec. Dla kursantów to coś nowego. Na dole chwila przerwy na uzupełnienie płynów i kalorii no i trzeba wracać... O ile płytowiec i trawers idą szybko i przyjemnie to &amp;quot;pięćdziesiątki&amp;quot; skutecznie rozładowują nasze akumulatory. A wyjście na powierzchnię to nie wszystko... W końcu około 18 pierwsi meldują się na górze. Szybko zwijamy sznurki i żelastwo i... I w ramach akcji speleo przyjazne kolanom postanawiamy przez Kotliny udać się pod otwór Śnieżnej Studni zostawić depozyt. Pod otwór docieramy już po zmroku... Zostawiamy graty i na lekko grzejemy na dół ile sił w nogach.. Zmęczeni na maksa ale pociesza fakt, że w niedziele pod otwór lecimy na lekko.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FOboz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9922</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9922"/>
		<updated>2021-11-10T08:28:48Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* IV kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== IV kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworscy|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
Bonus od losu w postaci wolnej połówki niedzieli wykorzystujemy na wypad rowerowy. Startujemy z Brennej Leśnicy tuż przy wyciągach. Żółtym szlakiem wjeżdzamy na Gronik i następnie na Trzy Kopce Wiślańskie. Dalej na Smrekowiec, z którego zaliczamy piękny zjazd w dół. To co straciliśmy na wysokości, musieliśmy odrobić, aby dotrzec na Salmopol. Niestety, na tym odcinku szlaku dominują kamienie i korzenie, więc nie obyło się bez pchania roweru. Z Salmopolu zjeżdzamy do Chaty Grabowej a pózniej grzbietem Starego Gronia dojeżdzamy do wieży widokowej i niedługo po tym odbijamy w dół do Brennej Leśnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (osoba towarzysząca)|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planujemy ten wyjazd już od tygodnia, a tu nasi klubowi koledzy i koleżanki podbierają nam plan i jadą dzień wcześniej. My niestety mamy już inne plany. Dzień wcześniej, po powrocie z jaskini Asia informuje nas o zaobserwowanych niebezpieczeństwach (naprawdę musiało nie wyglądać to kolorowo skoro poprosiła o kontakt jak wyjdziemy). Jedziemy. Pod otworem spotykamy mocną ekipę Wrocławską, która tylko potwierdza informacje, które przekazała nam Asia, informują o obrywach i kruchościach... No  nic spróbujemy, najwyżej zrobimy odwrót. Szybki przepak i   w worach ląduje skromne 160m lin. Pod otworem zostawiamy alarm (no jak już Asia i tak się martwi no to zostaje naszym alarmem). Pierwszą studnię poręczuje B.B. Idzie sprawnie. Zacisk mijamy bez problemów i dość szybko lądujemy na dnie studni. Na pierwszy ogień zaglądamy do Partii Kominkowych. Następnie idziemy w drugą stronę. Najpierw Katedra, później Salka Pod Blokiem i przez zacisk do Prasy. Teraz trzeba wyspinać jakieś 10m do góry. B. B. robi to perfekcyjnie, szybko i sprawnie, Natomiast ja w nagrodę, mam przyjemność wymałpowania do góry z dwoma worami. Tu długo zastanawiamy się nad wejściem w partie Księżycowe. Niestety... stare kotwy nie chcą współpracować ... a męczenie tak długiego trawersu prawie na żywca tu dzież zakończonego wahadłem na potężnym bloku skalnym jakoś nas nie zachęca. Cała ta operacja zajmuje nam godzinę, podczas której znajdujemy kartkę z info o niebezpieczeństwie zostawioną przez poprzednią ekipę. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dalsze zjazdy. Przed nami Druga Studnia. Tym razem poręczuję ja Szybki trawersik szczeliny zakładam punkty zjazdowe, rozpoczynam zjazd i.... klinuję się na całego. Jakoś wcześniej wydawało się nam, że przy pierwszym skrzyżowaniu szczelin było nieco szerzej. Dzieki pomocy B.B., który pożycza mi swojej małpy ze stópką (mojej nie było szans sięgnąć) udaje mi się po długiej szamotaninie wydostać. Zawieszam wór na punkcie i wycofuję się. Ta szamotanina pochłonęła zdecydowanie zbyt dużo energii. W między czasie B.B. próbuje przebyć zacisk. Stosuje taką metodę jak uzgodniliśmy poprzednio - czyli wpina się do zjazdówki ale schodzi pierwszym skrzyżowaniem szczelin na pochylnię, którą podchodzi pod właściwą linię zjazdu. To jest to - działa. B.B. poręczuje, a ja tą samą techniką zjeżdżam za nim, zabierając na drogę 20m liny (chociaż zostało nam jeszcze tylko 2h do alarmu). B.B. czeka na dnie studni. Dojeżdżam do niego... Po prawej stronie widzę punkty zjazdowe do Mlecznego Korytarza, po lewej do Szczeliny Naj. Biorę linę i zakładam zjazd do Szczeliny Naj. Jóź po chwili jestem na dole. Nie czekając na B.B. ruszam do przodu. Już wiem skąd ta nazwa - szczelina jest piękna, a na jej końcu czeka nagroda - przepiękna mała salka z mnóstwem nacieków, gdzie dołącza do mnie B.B. Czas nie ubłaganie ucieka więc prawie biegiem ruszamy do Mlecznego Korytarza. Ten nie robi na nas aż takiego wrażenia. Wracamy dochodząc do zjazdu zastanawiamy się, czy nie da się tego wyspinać. Wygląda dość prosto... Ale jest krucho i średnio stabilnie. Proszę B.B., żeby się cofnął, a ja z największą ostrożnością na jaką w tym momencie byłem w stanie się zdobyć wspinam ten próg - bardzo prosty do wejścia. B. B. idzie za mną. Ja biegnę zlikwidować zjazd do Szczeliny Naj, B.B.  w między czasie małpuje już do góry Drugą Studnię. Idę na drugiego i deporęczuję. Wylotowy zacisk przed trawersem daje się we znaki. B.B. czeka na górze i odpoczywa, ja szamotam się w zacisku... Nie z ciasnoty, tylko dla tego że nie mogę znaleźć sensownego stopnia, z którego bym nie wyjeżdzał. W końcu jest udaje się. Wychodzę na zewnątrz odpocząć. w między czasie B.B likwiduje stanowisko zjazdowe i trawers. Czasu coraz mniej, trzeba już na prawdę się spieszyć. Szybko wpinam się w zjazd, który już wcześniej B.B. przygotował, do zciągnięcia liny. Teraz tylko prasa, okienko, trawers szczeliny i prożek. Idę pierwszy. Odbieram wory podawane przez B.B. i tak dalej. Pokonanie tego odcinka, nie sprawia nam trudności i szybko stajemy pod Pierwszą Studnią. Czasu mamy na prawdę mało. Decyzja może być jedna - B.B. który jest szybszy idzie pierwszy i odwołuje alarm, a ja reporęczuje. Ciasna ta studnia, śliska i jakaś niewygodna. Sił już coraz mniej. B.B. odwołuje alarm 4 minuty przed czasem i ... pada mu telefon. Ja jestem jakieś dwie przepinki poniżej likwidując kolejne przepinki. W końcu jest zacisk, który tak dobrze poszedł nam przy zjeździe, a teraz? A teraz wszystko szło dobrze i gdy brakowało może z 10 cm do konfortu jeden zły ruch i wypinam z liny kostkowca a strzemię spada mi z nogi... Znowu szamotanina staram się znaleźć coś od czego się odepchnę ale jest słabo. Proszę B.B. o spuszczenie wyciągu, tak abym mógł się jakoś wykaraskać. Jest i działa, jednak wyssało resztki energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego nauczył ten wyjazd:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Asia się na prawdę martwiła - ledwo wychyliłem głowę z nory zadzwonił telefon - oczywiście Asia :) (mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dobry, sprawdzony partner w jaskiniach to podstawa - B.B. dzięki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szanuj napęd nożny w dziurze - bo bez niego może być słabo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- w końcu zrozumiałem konstrukcję strzemienia Rysia i jej praktyczność i przydatność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zaciski zdecydowanie trudniej pokonuje się w górę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był zdecydowanie najlepszy wypad jaskiniowy na jakim byłem. A jaskinia Rysia przebiła chyba wszystko co widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby towarzyszące (Marzena, Alicja, Monika, Marcin) |06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan jest prosty - idziemy na Kozi Wierch. Z Katowic wyruszamy wesołą gromadką o godzinie 3.00. O godzinie 5.30 meldujemy się na parkingu w Palenicy. Szybkie przebieranki, przepakowywanki i idziemy. Najpierw asfaltem do Roztoki... A później już tylko przyjemności. Na Nowej Roztoce mała przerwa na śniadanko i idziemy dalej. W górę podchodzimy przez Siklawę. Szlak częściowo oblodzony, ale da się ominąć i wyciąganie podeszf jest zbędne. Z całkiem dobrym czasem meldujemy się na Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Nie zatrzymujemy się tylko idziemy od razu na szczyt, aby uniknąć przewidywanego natłoku turystów. Wchodzimy najkrótszą opcją czyli czarnym szlakiem. Na szczycie już całkiem sporo ludzi. Kilka fotek, kilka przekąsek i schodzimy w dół. Już w dolinie stajemy na krótki popas na kamyczku. Pogoda jest piękna, więc postanawiamy się troszkę poopalać. W schronisku meldujemy się około 12.00. Tu wiadomo uzupełniamy elektrolity, degustujemy pyszne zupki i tak mija nam czas do 14. Teraz powrót. Idzie sprawnie pomimo oblodzeń, znacznie komplikujących schodzenie. Na parkingu meldujemy się około 16.00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super ekipa,super pogoda wycieczka bardzo udana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Lwie i Barwinku|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przecudna pogoda na wspinanie. Skały Lew i Barwinek to dość odosobnione obiekty między Skarżycami a Morskiem. Robimy 5 dróg w skali od V- do VI.2+ ''(Daleko od Szosy''). Na Lwie było zupełnie pusto a skała mało chodzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLew&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Józefa|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (os. tow.)|30 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna się wybierałem i jakoś nigdy nie dotarłem. Aż w końcu jest, jedziemy! Na miejscu jesteśmy około 11.30. Przed wejściem szybki posiłek, przebieranki i szpejenie. W okolicy ruch (drugi zespół z Wrocławia wybiera się do jaskini Spełnionych Marzeń. Jeszcze szybki rzut oka na plan, szkic i opis jaskini i wchodzimy. Poręczuje Łukasz. Niestety ze szkicem technicznym mało się zgadza.. Jednak wszystko idzie dość sprawnie i szybko. Wybieramy zjazd Studnią ASa - zgodnie uznając, że to ciekawszy wariant. Już po chwili meldujemy się na dnie szczelinowej Studni ASa. Niepotrzebne graty zostawiamy pod studnią a my udajemy się do Ciągu Tatrzańskiego. Miejsce to jak na jurajskie standardy na prawdę robi wrażenie. Po drodze zaglądamy do mniejszych lub większych napotkanych szczelin, studzienek, kominków. Za Ciągiem Tatrzańskim idziemy do Zaburzeń Wschodnich. Dochodzimy do Salki Niestabilności i wracamy. Po drodze zaglądamy jeszcze do Ukrytego Komina i sprawdzamy Ciąg za Ukrytym Kominem. Wracamy na dno studni ASa. Łyk ciepłej herbaty, kilka żelków i idziemy w drugą stronę. Najpierw zwiedzamy Salkę Daniela i Biały Korytarzyk, następnie wskakujemy na pięterko do Galerii Rekina. Tuż za nimi natrafiamy na studzienkę, noszącą ślady niedawnej eksploracji. jednak niestabilność tego miejsca skutecznie zniechęca  nas do zwiedzania. Na koniec sprawdzamy Dylematy Zachodnie i powrót. Pod studnią jeszcze mała przekąska i w górę. Tym razem Łukasz idzie pierwszy a B.B. reporęczuje. Jaskinia bardzo ciekawa - bogata szata naciekowa i imponujące rozmiary. Cała akcja przebiega bardzo sprawnie. Wycieczka po jaskini zajmuje nam około 3h. Na pewno jeszcze wrócę w ten rejon - do obejrzenia zostały w końcu jeszcze Jaskinia Rysia i Jaskinia Spełnionych Marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FJaskiniaJozefa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Magura Spiska i Tatry Bielskie - Zdiarska Vidla|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rowerze start z Łapszanki po polskiej stronie granicy. Dość wymagający przejazd górami do Kacwina. Było błoto, kamienie, szutr, kobierce liści i ... krowie łajno. Dalej na Słowację do Velkij Frankowej skąd mocno terenowy podjazd na grzbiet Magury Spiskiej (po drodze porażenie prądem przy pokonywaniu &amp;quot;pastucha&amp;quot;, na szczęcie nie zbyt bolesne). Kilka kilometrów grzbietem Magury i przepiękny zjazd do Ździaru a następnie do wylotu doliny Monkowej. Rower ukrywam w zaroślach i dalej już pieszo na Szeroką Przeł. Gdzieś w połowie podejścia mam &amp;quot;zgon&amp;quot;. 33 km górskiej jazdy zrobiły swoje i mięsnie widocznie nie przestawiły się na nowy rodzaj wysiłku. Przy strumyczku uzupełniam płyny i cukier. Po 20 min. wszystko wraca do normy. Z przełeczy na szczyt wiedzie ścieżynka (w latach siedemdziesiątych ub. wieku był tu szlak), w górnych partiach miejscami zalega na niej zlodziały śnieg lecz można go było obchodzić. Z szczytu Żdiarskiej Vidli (Płaczliwa Skała) rozlegają się obłędne widoki. Zejście tą samą drogą do roweru. Potem jeszcze podjazd na Magurę Spiską i długi zjazd do Osturni asfaltową, wąziutka drogą. Do Polski jeszcze ostry podjazd i równo z zapadnięcem zmroku docieram do auta. Dystans na rowerze - 50 km i 1400 m deniwelacji. Odcinek pieszy 1200 m deniwelacji. Łacznie 2600 m przewyższenia. Pogoda była wspaniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSpisz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań i Sławkowski Szczyt|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|21 - 22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza w miejscowości Strba. Pogoda był przepiękna. W pierwszy dzień wejście na Krywań (2494) a w drugi na Sławkowski Szczyt (2452). W górach ludzi bardzo mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrywan%2BSlawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Kromłowcu |Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skała Kromłowiec znajduje się na wzgórzu za Niegowonicami obok jezdni. Drogi obite i krótkie ale ciekawe. Robimy 8 dróg w zakresie IV - VI.2.+ (te trudniejsze Paweł). Skała mocna &amp;quot;wyślizgana&amp;quot;. Pogoda przepiękna, dalekie widoki i kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Niegowonice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ryszard Widuch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski oraz instruktorzy z różnych klubów speleo|15 - 17 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 15-17.10 miała miejsce unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego, bazą był hotel jurajski w Modlnicy, udział brało ok 50 osób. Z naszego klubu udział wzięli Tomek i Rysiek. Wieczory były poświęcone na dyskusje metodyczne i sprzętowe a w świetle dziennym odbywały się zajęcia terenowe. Pierwszy dzień był poświęcony unifikacji metod wspinaczki na drogach ubezpieczonych., zajęcia odbywały się w Dol. Kobylańskiej W niedzielę  w Dol. Będkowskiej unifikowaliśmy metody nauczania technik jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FUnifikacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Na Tomaszówkach Dolna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miał być wypad do Białej Dziupli... Jednak dość długie poszukiwania otworu, a następnie perspektywa jego odkopania skłaniają do podjęcia decyzji o zmianie celu. Udajemy się do jaskini w Tomaszówkach dolnych gdyż po drodze zauważyliśmy ślady całkiem niedawnego kopania. No i opłacało się. Najpierw wbijam się w ciasny szczelinowy korytarzyk szczelinowy. W korytarzyku ładne okna z pięknymi naciekami. Na końcu pozostawione narzędzia służące do kopania. Niestety robi się po chwili bardzo wąsko, Ponieważ Jakub odpuszcza, ja nie chcę cisnąć się dalej samotnie. Następnie obaj zjeżdżamy ciasną szczelinową studzienką. Na jej dnie przez wąskie przejście udajemy się do małej salki z wąskim szczelinowym korytarzykiem, który dość szybko robi się zbyt wąski do przejścia. Zarówno salka jak i korytarzyk są dość bogate w nacieki (niestety częściowo zniszczone). Następnie przechodzimy do kolejnej dużej sali zawaliskowej. Spong tej sali pokryty jest stromym, bardzo niestabilnym gruzowiskiem. Kuba wycofuje się do salki z naciekami, ja natomiast idę zbadać tą salkę, gdyż nosi znamiona niedawnej eksploracji. Niestety nic ciekawego nie znajduje, wszystkie boczne odejścia kończą się bardzo szybko zawałami. Nie przypuszczaliśmy, że w tej jaskini spędzimy aż tyle czasu. Dość późna godzina, oraz zbliżająca się alarmowa, postanawiamy zostawić sobie jeszcze dwie bardzo wąskie studnie na inny raz i wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTomDol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pientkula i Piętkula|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
Większość trasy bez szlaków. Z Glinki szybkim tempem leśnymi drogami i ścieżkami na Krawców Wierch (górny odcinek wzdłuż potoku Zaręba). Potem granicznym szlakiem przez kilka wyniosłości m. in. Pientkule i Piętkulę. Następnie trochę przedzierania się przez knieje do dol. Równinowego Potoku. Tu ścieżkami i leśnymi drogami do auta w Glince. Pogoda piękna, tak jak i pejzaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Glinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. + Słowacki Raj|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia (os. tow.)|8 - 10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w piątek nocą. W Tatrach spacer do Chaty Therego i pod Czerwoną Ławkę. Nocleg w aucie. W drugi dzień wędrówka przez wąwozy Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSlowackiRaj &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Ptasia Studnia|RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, WKTJ: Ola Skowrońska, KKTJ: Michał Ciszewski, Jakub Nowak, Paweł Włoczkowski, ST: Sylwia Solarczyk|9 10 2021}}&lt;br /&gt;
Niebanalna akcja do Ptasiej Studni. Podchodzimy do otworu najkrótszą drogą - czyli Progiem Mułowym (!) z Doliny Miętusiej. W jaskini kierujemy się najpierw do Sali Dantego (po depozyt lin), a następnie do Wielkiego Kłamcy, największego w tatrzańskich podziemiach jeziora. Po drodze robimy zdjęcia i dużo pracujemy nad stanem oporęczowania wiszącego na stałe w tej części jaskini. Jak to bywa z Ptasią, zajmuje nam to wszystko sporo czasu: w terenie spędziliśmy w sumie 18 godzin, w tym nocny zjazd Progiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnim razem byłem przy tafli Kłamcy ponad 12 lat temu. Czas leci. Komin Pustynna Burza, Meander Majowy, Studnia Oddziałowa - kiedy byłem dwudziestolatkiem, wszystkie te miejsca wydawały mi się większe, trudniejsze i straszniejsze. To raczej dobrze, że dziś czuję się w nich swobodniej i spokojniej, choć oczywiście nadal robią na mnie wrażenie... Gorzej, że te dwanaście lat temu po tatrzańskich wyrypach najbardziej bolały mnie mięśnie ud ... a dziś nieodmiennie boli kręgosłup!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w sobotę była niemal idealna. Było nieco mroźnie, ale bezchmurnie, mniej więcej bezwietrznie i zupełnie bezdeszczowo. Tatry przeżywają najazd turystów. Spodziewaliśmy się więc pewnych kłopotów na powrocie, który zaplanowaliśmy na niedzielne popołudnie - po śniadaniu i kawce u naszej koleżanki Moni. Oprócz dobrego przemyślenia trasy trzeba było jednak zmierzyć się z poszukiwaniem kluczyków do samochodu! Jak przez mgłę pamiętałem, że kładłem je na stole, ale czy można być tak na sto procent pewnym gdzie się odłożyło kluczyki o 2:30 nad ranem, po niemal 22 godzinach na nogach? Przetrząsnęliśmy wszystkie kieszenie we wszystkich ubraniach i przepatrzyliśmy chodnik biegnący z parkingu do drzwi domu. Monika poszła sprawdzić, czy ktoś nie zostawił kartki w spółdzielni. Miotaliśmy się tak bez ładu i składu, aż w końcu okazało się, że kluczykami najwyraźniej bawił się mały kotek Moni. Kiedy już się znudził, wepchnął je łapką pod szafkę w kuchni. Pod szafką zresztą przy okazji znalazły się też inne kocie skarby... Ostatecznie pojechaliśmy przez Słowację, bo droga przez Kraków już w południe była dosyć &amp;quot;czerwona&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - do źródeł Centurii|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 10 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Błędowa na rowerach wzdłuż Białej Przemszy obrzeżami Pustyni Błędowskiej (dużo piasku na szlaku więc tu głównie prowadzimy rowery). Od Chechła podjazd i zjazd kamienistym szlakiem i dalej lasami do źródeł rzeki Centurii (prawy dopływ Białej Przemszy). Odcinek źródłowy stanowi piękne uroczysko a samo źródło znajduje się pod dość wysoką skarpą. Stąd lasami i polami docieramy do punktu startu. Pogoda piękna, zaczyna się kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCenturia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Gdynia: &amp;quot;Kolosy&amp;quot;|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|1 - 2 10 2021}}&lt;br /&gt;
Trzeci z rzedu weekend, w którym przyszło mi pełnić rolę działacza górskiego zamiast zajmować się działalnością górską. Nie jestem stałym bywalcem festiwali podróżniczych, ale dla dobra sprawy dałem się namówić na wygłoszenie na &amp;quot;Kolosach&amp;quot; prelekcji o eksploracji w Gamssteighöhle podczas corocznych letnich wypraw w masyw Hoher Göll. Samo przygotowanie tej półgodzinnej prelekcji zajęło mi bardzo dużo czasu, plus oczywiście trzeba było dostać się do Gdyni i z powrotem, a to nadal nie jest możliwe drogą błyskawicznej teleportacji. W każdym razie, myślę, że cel został osiągnięty. Choć sponsorzy raczej nie zaczną nagle walić drzwiami i oknami, to może chociaż parę osób dowiedziało się, że w ogóle istnieje coś takiego, jak eksploracja jaskiń - i to tym razem osób nie tak zupełnie przypadkowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się zresztą, że alpinizm jaskiniowy jest czymś dziwnym i egzotycznym nawet dla zdobywców najzimniejszych szczytów Syberii albo podróżników spędzających dwa lata w Andach, przejeżdżając je wzdłuż na rowerze. Za nasze &amp;quot;wyczyny&amp;quot; w Gamssteighöhle otrzymaliśmy od organizatorów wyróżnienie i pamiątkową statuetkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - dolina Koprowa i Ciemnosmerczyńska |Kasia, Kamil, Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 09 2021}}&lt;br /&gt;
Cudowny dzień pod względem pogody i pejzaży. Z Podbanskiego na rowerach podjeżdżamy doliną Koprową (jest tu szlak rowerowy) a dalej pieszo uroczym szlakiem docieramy do Niżnego Stawu Ciemnosmerczyńskiego. To wg mnie jeden z najpięknejszych i odosobnionych zakątków Tatr. Wracamy tą samą drogą zahaczając jeszcze o Dolny Wodospad Niefcyrki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCiemnosmerczynska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chęciny: Zjazd delegatów klubów jaskiniowych zrzeszonych w PZA|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25 09 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem pojechałem reprezentować nasz klub na spotkaniu &amp;quot;działaczy&amp;quot; jaskiniowych. Nadal tli się temat wypadku w Śnieżnej z 2019 roku, na tle którego rezygnację złożyły trzy członkinie Komisji Taternictwa Jaskiniowego, reprezentującej jaskinie w PZA. W związku z tym delegaci musieli wybrać skład nowej komisji. Przez chwilę wydawało się, że będzie dużo wzajemnych pretensji, oskarżenia, przekonywanie do takich czy innych racji... nic takiego jednak nie nastąpiło. Bez większych przeszkód udało się wybrać nowych reprezentantów, mających dosyć dobre poparcie w całym środowisku. Delegaci zagłosowali też za rozwiązaniem Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w strukturach PZA. To też odbyło się bez większych kontrowersji, ponieważ od pewnego czasu idea tej Grupy jest realizowana poprzez niezależne od PZA stowarzyszenie, którego przedstawiciele również byli obecni na spotkaniu. Padły może niezbyt gorące, ale wzajemne deklaracje o woli współpracy między KTJ PZA a stowarzyszeniem GRJ. Czy coś z tego będzie, nie wiadomo, ale nawet jeśli teraz każdy pójdzie swoją drogą, to będzie to pewnie lepsze od wspólnej podróży z dzikimi awanturami po drodze (... co momentami miało miejsce do tej pory)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia na Świniuszce |Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|24 09 2021}}&lt;br /&gt;
W piątek po pracy pojawiła się opcja wyskoczyć na jakąś szybką dziurę. Że na Jurę mamy rzut beretem to jedziemy po 16... Tym razem padło na Rodaki i rejon Świnuszki. Jaskinia na Świnuszce była celem nr 1 . W razie gdyby poszło dobrze rozważamy opcję wejścia również do innych pobliskich dziur. Niestety otworu szukamy dość długo. Cała akcja przebiega dość sprawnie. Emil poręczuje zjazdy. Łukasz bada zejście na dno - najgłębszy punkt Jaskini i dotarciu do samego końca. Po wyjściu Łukasz, który dotarł do Końca na dno wybierają się kolejno Emil i Kuba - ednak odpuszczają przeciskanie się do końca. Chłopaki wychodzą prożkiem na górę. Uzupełniamy kalorie i poimy się Emilowym radlerem ananasowym 0% - oj jak on smakował :)  Emil idzie pierwszy, Jakub w środku, Łukasz zamyka stawkę i zajmuje się deporęczowaniem. Akcja szybka i sprawna, niestety po wyjściu okazuje się, że jest już zmrok. Stwierdzamy zgodnie, że nie bardzo mamy ochotę szukania pozostałych otworów, które rozważaliśmy po zmroku. Sama jaskinia mimo iż mała i niezbyt wymagająca - bardzo ciekawa. Bardzo ładna i dość dobrze zachowana szata naciekowa, to było fajne zakończenie tygodnia pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSwiniuszka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lądek-Zdrój: Walny Zjazd Polskiego Związku Alpinizmu|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|18 09 2021}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach Walnego Zjazdu Delegatów PZA. Obecnych było 45 reprezentatów klubów plus jeszcze kilkanaście osób z Zarządu, biura PZA, osób towarzyszących itd. Sam zjazd przebiegł bardzo spokojnie. Sprawozdanie Zarządu oraz sprawozdanie finansowe zostały przyjęte jednogłośnie. Jednogłośnie przegłosowano również zmianę statutu wydłużającą o rok kadencję Zarządu. Temperatura dyskusji podniosła się tylko w momencie omawiania dostępności miejsc noclegowych w &amp;quot;Betlejemce&amp;quot;. Niejeden klub chciałby czasem zrobić obóz na Hali Gąsienicowej... i oczywiście ma do tego prawo, ale chętnych na noclegi jest zawsze wielu, koszty utrzymania chatki wysokie, a prowadzone w niej komercyjne szkolenia (... które zajmują łóżka) przynoszą do PZA dobre wpływy. No i przecież może czasem kogos przekonają do zrzeszenia się w klubie wspinaczkowym. PZA ma i powinien mieć na sztandarach tzw. szlachetne górskie ideały, ale od komercji w górach nie da się dziś przecież zupełnie uciec. Na szczęście wszyscy dyskutanci rozumieli, że Zarząd nie ma łatwego zadania próbując pogodzić te światy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obóz dzień 2 - jaskinia Litworowa. Wychodzimy z obozowiska na Polanie o 7 oprócz kursantów I Mateusza idzie z nami Łukasz jako dodatkowa para oczu. Ponieważ niesiemy tylko brakujące liny (resztę zdeponowaliśmy dzień wcześniej) - droga dojściowa mija dość szybko i sprawnie. Pod otworem spotykamy ekipę Krakowską, która wchodzi do dziury przed nami korzystając z rozwieszonych lin. My jak na biednych kursantów przystało musimy rozwiesić swoje sznurki. Szybkie worowanie, przebieranie i pierwsza postać ginie w czeluściach Litworki. Zjazdy idą dość sprawnie. Na końcu czeka nas wisienka na torcie czyli trawers nad 40m studnią oraz płytowiec. Dla kursantów to coś nowego. Na dole chwila przerwy na uzupełnienie płynów i kalorii no i trzeba wracać... O ile płytowiec i trawers idą szybko i przyjemnie to &amp;quot;pięćdziesiątki&amp;quot; skutecznie rozładowują nasze akumulatory. A wyjście na powierzchnię to nie wszystko... W końcu około 18 pierwsi meldują się na górze. Szybko zwijamy sznurki i żelastwo i... I w ramach akcji speleo przyjazne kolanom postanawiamy przez Kotliny udać się pod otwór Śnieżnej Studni zostawić depozyt. Pod otwór docieramy już po zmroku... Zostawiamy graty i na lekko grzejemy na dół ile sił w nogach.. Zmęczeni na maksa ale pociesza fakt, że w niedziele pod otwór lecimy na lekko.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FOboz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9921</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9921"/>
		<updated>2021-11-10T08:28:09Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* IV kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== IV kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworscy|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
Bonus od losu w postaci wolnej połówki niedzieli wykorzystujemy na wypad rowerowy. Startujemy z Brennej Leśnicy tuż przy wyciągach. Żółtym szlakiem wjeżdzamy na Gronik i następnie na Trzy Kopce Wiślańskie. Dalej na Smrekowiec, z którego zaliczamy piękny zjazd w dół. To co straciliśmy na wysokości, musieliśmy odrobić, aby dotrzec na Salmopol. Niestety, na tym odcinku szlaku dominują kamienie i korzenie, więc nie obyło się bez pchania roweru. Z Salmopolu zjeżdzamy do Chaty Grabowej a pózniej grzbietem Stargo Gronia dojeżdzamy do wieży widokowej i niedługo po tym odbijamy w dół do Brennej Leśnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (osoba towarzysząca)|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planujemy ten wyjazd już od tygodnia, a tu nasi klubowi koledzy i koleżanki podbierają nam plan i jadą dzień wcześniej. My niestety mamy już inne plany. Dzień wcześniej, po powrocie z jaskini Asia informuje nas o zaobserwowanych niebezpieczeństwach (naprawdę musiało nie wyglądać to kolorowo skoro poprosiła o kontakt jak wyjdziemy). Jedziemy. Pod otworem spotykamy mocną ekipę Wrocławską, która tylko potwierdza informacje, które przekazała nam Asia, informują o obrywach i kruchościach... No  nic spróbujemy, najwyżej zrobimy odwrót. Szybki przepak i   w worach ląduje skromne 160m lin. Pod otworem zostawiamy alarm (no jak już Asia i tak się martwi no to zostaje naszym alarmem). Pierwszą studnię poręczuje B.B. Idzie sprawnie. Zacisk mijamy bez problemów i dość szybko lądujemy na dnie studni. Na pierwszy ogień zaglądamy do Partii Kominkowych. Następnie idziemy w drugą stronę. Najpierw Katedra, później Salka Pod Blokiem i przez zacisk do Prasy. Teraz trzeba wyspinać jakieś 10m do góry. B. B. robi to perfekcyjnie, szybko i sprawnie, Natomiast ja w nagrodę, mam przyjemność wymałpowania do góry z dwoma worami. Tu długo zastanawiamy się nad wejściem w partie Księżycowe. Niestety... stare kotwy nie chcą współpracować ... a męczenie tak długiego trawersu prawie na żywca tu dzież zakończonego wahadłem na potężnym bloku skalnym jakoś nas nie zachęca. Cała ta operacja zajmuje nam godzinę, podczas której znajdujemy kartkę z info o niebezpieczeństwie zostawioną przez poprzednią ekipę. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dalsze zjazdy. Przed nami Druga Studnia. Tym razem poręczuję ja Szybki trawersik szczeliny zakładam punkty zjazdowe, rozpoczynam zjazd i.... klinuję się na całego. Jakoś wcześniej wydawało się nam, że przy pierwszym skrzyżowaniu szczelin było nieco szerzej. Dzieki pomocy B.B., który pożycza mi swojej małpy ze stópką (mojej nie było szans sięgnąć) udaje mi się po długiej szamotaninie wydostać. Zawieszam wór na punkcie i wycofuję się. Ta szamotanina pochłonęła zdecydowanie zbyt dużo energii. W między czasie B.B. próbuje przebyć zacisk. Stosuje taką metodę jak uzgodniliśmy poprzednio - czyli wpina się do zjazdówki ale schodzi pierwszym skrzyżowaniem szczelin na pochylnię, którą podchodzi pod właściwą linię zjazdu. To jest to - działa. B.B. poręczuje, a ja tą samą techniką zjeżdżam za nim, zabierając na drogę 20m liny (chociaż zostało nam jeszcze tylko 2h do alarmu). B.B. czeka na dnie studni. Dojeżdżam do niego... Po prawej stronie widzę punkty zjazdowe do Mlecznego Korytarza, po lewej do Szczeliny Naj. Biorę linę i zakładam zjazd do Szczeliny Naj. Jóź po chwili jestem na dole. Nie czekając na B.B. ruszam do przodu. Już wiem skąd ta nazwa - szczelina jest piękna, a na jej końcu czeka nagroda - przepiękna mała salka z mnóstwem nacieków, gdzie dołącza do mnie B.B. Czas nie ubłaganie ucieka więc prawie biegiem ruszamy do Mlecznego Korytarza. Ten nie robi na nas aż takiego wrażenia. Wracamy dochodząc do zjazdu zastanawiamy się, czy nie da się tego wyspinać. Wygląda dość prosto... Ale jest krucho i średnio stabilnie. Proszę B.B., żeby się cofnął, a ja z największą ostrożnością na jaką w tym momencie byłem w stanie się zdobyć wspinam ten próg - bardzo prosty do wejścia. B. B. idzie za mną. Ja biegnę zlikwidować zjazd do Szczeliny Naj, B.B.  w między czasie małpuje już do góry Drugą Studnię. Idę na drugiego i deporęczuję. Wylotowy zacisk przed trawersem daje się we znaki. B.B. czeka na górze i odpoczywa, ja szamotam się w zacisku... Nie z ciasnoty, tylko dla tego że nie mogę znaleźć sensownego stopnia, z którego bym nie wyjeżdzał. W końcu jest udaje się. Wychodzę na zewnątrz odpocząć. w między czasie B.B likwiduje stanowisko zjazdowe i trawers. Czasu coraz mniej, trzeba już na prawdę się spieszyć. Szybko wpinam się w zjazd, który już wcześniej B.B. przygotował, do zciągnięcia liny. Teraz tylko prasa, okienko, trawers szczeliny i prożek. Idę pierwszy. Odbieram wory podawane przez B.B. i tak dalej. Pokonanie tego odcinka, nie sprawia nam trudności i szybko stajemy pod Pierwszą Studnią. Czasu mamy na prawdę mało. Decyzja może być jedna - B.B. który jest szybszy idzie pierwszy i odwołuje alarm, a ja reporęczuje. Ciasna ta studnia, śliska i jakaś niewygodna. Sił już coraz mniej. B.B. odwołuje alarm 4 minuty przed czasem i ... pada mu telefon. Ja jestem jakieś dwie przepinki poniżej likwidując kolejne przepinki. W końcu jest zacisk, który tak dobrze poszedł nam przy zjeździe, a teraz? A teraz wszystko szło dobrze i gdy brakowało może z 10 cm do konfortu jeden zły ruch i wypinam z liny kostkowca a strzemię spada mi z nogi... Znowu szamotanina staram się znaleźć coś od czego się odepchnę ale jest słabo. Proszę B.B. o spuszczenie wyciągu, tak abym mógł się jakoś wykaraskać. Jest i działa, jednak wyssało resztki energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego nauczył ten wyjazd:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Asia się na prawdę martwiła - ledwo wychyliłem głowę z nory zadzwonił telefon - oczywiście Asia :) (mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dobry, sprawdzony partner w jaskiniach to podstawa - B.B. dzięki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szanuj napęd nożny w dziurze - bo bez niego może być słabo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- w końcu zrozumiałem konstrukcję strzemienia Rysia i jej praktyczność i przydatność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zaciski zdecydowanie trudniej pokonuje się w górę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był zdecydowanie najlepszy wypad jaskiniowy na jakim byłem. A jaskinia Rysia przebiła chyba wszystko co widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby towarzyszące (Marzena, Alicja, Monika, Marcin) |06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan jest prosty - idziemy na Kozi Wierch. Z Katowic wyruszamy wesołą gromadką o godzinie 3.00. O godzinie 5.30 meldujemy się na parkingu w Palenicy. Szybkie przebieranki, przepakowywanki i idziemy. Najpierw asfaltem do Roztoki... A później już tylko przyjemności. Na Nowej Roztoce mała przerwa na śniadanko i idziemy dalej. W górę podchodzimy przez Siklawę. Szlak częściowo oblodzony, ale da się ominąć i wyciąganie podeszf jest zbędne. Z całkiem dobrym czasem meldujemy się na Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Nie zatrzymujemy się tylko idziemy od razu na szczyt, aby uniknąć przewidywanego natłoku turystów. Wchodzimy najkrótszą opcją czyli czarnym szlakiem. Na szczycie już całkiem sporo ludzi. Kilka fotek, kilka przekąsek i schodzimy w dół. Już w dolinie stajemy na krótki popas na kamyczku. Pogoda jest piękna, więc postanawiamy się troszkę poopalać. W schronisku meldujemy się około 12.00. Tu wiadomo uzupełniamy elektrolity, degustujemy pyszne zupki i tak mija nam czas do 14. Teraz powrót. Idzie sprawnie pomimo oblodzeń, znacznie komplikujących schodzenie. Na parkingu meldujemy się około 16.00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super ekipa,super pogoda wycieczka bardzo udana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Lwie i Barwinku|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przecudna pogoda na wspinanie. Skały Lew i Barwinek to dość odosobnione obiekty między Skarżycami a Morskiem. Robimy 5 dróg w skali od V- do VI.2+ ''(Daleko od Szosy''). Na Lwie było zupełnie pusto a skała mało chodzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLew&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Józefa|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (os. tow.)|30 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna się wybierałem i jakoś nigdy nie dotarłem. Aż w końcu jest, jedziemy! Na miejscu jesteśmy około 11.30. Przed wejściem szybki posiłek, przebieranki i szpejenie. W okolicy ruch (drugi zespół z Wrocławia wybiera się do jaskini Spełnionych Marzeń. Jeszcze szybki rzut oka na plan, szkic i opis jaskini i wchodzimy. Poręczuje Łukasz. Niestety ze szkicem technicznym mało się zgadza.. Jednak wszystko idzie dość sprawnie i szybko. Wybieramy zjazd Studnią ASa - zgodnie uznając, że to ciekawszy wariant. Już po chwili meldujemy się na dnie szczelinowej Studni ASa. Niepotrzebne graty zostawiamy pod studnią a my udajemy się do Ciągu Tatrzańskiego. Miejsce to jak na jurajskie standardy na prawdę robi wrażenie. Po drodze zaglądamy do mniejszych lub większych napotkanych szczelin, studzienek, kominków. Za Ciągiem Tatrzańskim idziemy do Zaburzeń Wschodnich. Dochodzimy do Salki Niestabilności i wracamy. Po drodze zaglądamy jeszcze do Ukrytego Komina i sprawdzamy Ciąg za Ukrytym Kominem. Wracamy na dno studni ASa. Łyk ciepłej herbaty, kilka żelków i idziemy w drugą stronę. Najpierw zwiedzamy Salkę Daniela i Biały Korytarzyk, następnie wskakujemy na pięterko do Galerii Rekina. Tuż za nimi natrafiamy na studzienkę, noszącą ślady niedawnej eksploracji. jednak niestabilność tego miejsca skutecznie zniechęca  nas do zwiedzania. Na koniec sprawdzamy Dylematy Zachodnie i powrót. Pod studnią jeszcze mała przekąska i w górę. Tym razem Łukasz idzie pierwszy a B.B. reporęczuje. Jaskinia bardzo ciekawa - bogata szata naciekowa i imponujące rozmiary. Cała akcja przebiega bardzo sprawnie. Wycieczka po jaskini zajmuje nam około 3h. Na pewno jeszcze wrócę w ten rejon - do obejrzenia zostały w końcu jeszcze Jaskinia Rysia i Jaskinia Spełnionych Marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FJaskiniaJozefa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Magura Spiska i Tatry Bielskie - Zdiarska Vidla|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rowerze start z Łapszanki po polskiej stronie granicy. Dość wymagający przejazd górami do Kacwina. Było błoto, kamienie, szutr, kobierce liści i ... krowie łajno. Dalej na Słowację do Velkij Frankowej skąd mocno terenowy podjazd na grzbiet Magury Spiskiej (po drodze porażenie prądem przy pokonywaniu &amp;quot;pastucha&amp;quot;, na szczęcie nie zbyt bolesne). Kilka kilometrów grzbietem Magury i przepiękny zjazd do Ździaru a następnie do wylotu doliny Monkowej. Rower ukrywam w zaroślach i dalej już pieszo na Szeroką Przeł. Gdzieś w połowie podejścia mam &amp;quot;zgon&amp;quot;. 33 km górskiej jazdy zrobiły swoje i mięsnie widocznie nie przestawiły się na nowy rodzaj wysiłku. Przy strumyczku uzupełniam płyny i cukier. Po 20 min. wszystko wraca do normy. Z przełeczy na szczyt wiedzie ścieżynka (w latach siedemdziesiątych ub. wieku był tu szlak), w górnych partiach miejscami zalega na niej zlodziały śnieg lecz można go było obchodzić. Z szczytu Żdiarskiej Vidli (Płaczliwa Skała) rozlegają się obłędne widoki. Zejście tą samą drogą do roweru. Potem jeszcze podjazd na Magurę Spiską i długi zjazd do Osturni asfaltową, wąziutka drogą. Do Polski jeszcze ostry podjazd i równo z zapadnięcem zmroku docieram do auta. Dystans na rowerze - 50 km i 1400 m deniwelacji. Odcinek pieszy 1200 m deniwelacji. Łacznie 2600 m przewyższenia. Pogoda była wspaniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSpisz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań i Sławkowski Szczyt|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|21 - 22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza w miejscowości Strba. Pogoda był przepiękna. W pierwszy dzień wejście na Krywań (2494) a w drugi na Sławkowski Szczyt (2452). W górach ludzi bardzo mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrywan%2BSlawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Kromłowcu |Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skała Kromłowiec znajduje się na wzgórzu za Niegowonicami obok jezdni. Drogi obite i krótkie ale ciekawe. Robimy 8 dróg w zakresie IV - VI.2.+ (te trudniejsze Paweł). Skała mocna &amp;quot;wyślizgana&amp;quot;. Pogoda przepiękna, dalekie widoki i kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Niegowonice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ryszard Widuch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski oraz instruktorzy z różnych klubów speleo|15 - 17 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 15-17.10 miała miejsce unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego, bazą był hotel jurajski w Modlnicy, udział brało ok 50 osób. Z naszego klubu udział wzięli Tomek i Rysiek. Wieczory były poświęcone na dyskusje metodyczne i sprzętowe a w świetle dziennym odbywały się zajęcia terenowe. Pierwszy dzień był poświęcony unifikacji metod wspinaczki na drogach ubezpieczonych., zajęcia odbywały się w Dol. Kobylańskiej W niedzielę  w Dol. Będkowskiej unifikowaliśmy metody nauczania technik jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FUnifikacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Na Tomaszówkach Dolna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miał być wypad do Białej Dziupli... Jednak dość długie poszukiwania otworu, a następnie perspektywa jego odkopania skłaniają do podjęcia decyzji o zmianie celu. Udajemy się do jaskini w Tomaszówkach dolnych gdyż po drodze zauważyliśmy ślady całkiem niedawnego kopania. No i opłacało się. Najpierw wbijam się w ciasny szczelinowy korytarzyk szczelinowy. W korytarzyku ładne okna z pięknymi naciekami. Na końcu pozostawione narzędzia służące do kopania. Niestety robi się po chwili bardzo wąsko, Ponieważ Jakub odpuszcza, ja nie chcę cisnąć się dalej samotnie. Następnie obaj zjeżdżamy ciasną szczelinową studzienką. Na jej dnie przez wąskie przejście udajemy się do małej salki z wąskim szczelinowym korytarzykiem, który dość szybko robi się zbyt wąski do przejścia. Zarówno salka jak i korytarzyk są dość bogate w nacieki (niestety częściowo zniszczone). Następnie przechodzimy do kolejnej dużej sali zawaliskowej. Spong tej sali pokryty jest stromym, bardzo niestabilnym gruzowiskiem. Kuba wycofuje się do salki z naciekami, ja natomiast idę zbadać tą salkę, gdyż nosi znamiona niedawnej eksploracji. Niestety nic ciekawego nie znajduje, wszystkie boczne odejścia kończą się bardzo szybko zawałami. Nie przypuszczaliśmy, że w tej jaskini spędzimy aż tyle czasu. Dość późna godzina, oraz zbliżająca się alarmowa, postanawiamy zostawić sobie jeszcze dwie bardzo wąskie studnie na inny raz i wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTomDol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pientkula i Piętkula|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
Większość trasy bez szlaków. Z Glinki szybkim tempem leśnymi drogami i ścieżkami na Krawców Wierch (górny odcinek wzdłuż potoku Zaręba). Potem granicznym szlakiem przez kilka wyniosłości m. in. Pientkule i Piętkulę. Następnie trochę przedzierania się przez knieje do dol. Równinowego Potoku. Tu ścieżkami i leśnymi drogami do auta w Glince. Pogoda piękna, tak jak i pejzaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Glinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. + Słowacki Raj|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia (os. tow.)|8 - 10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w piątek nocą. W Tatrach spacer do Chaty Therego i pod Czerwoną Ławkę. Nocleg w aucie. W drugi dzień wędrówka przez wąwozy Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSlowackiRaj &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Ptasia Studnia|RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, WKTJ: Ola Skowrońska, KKTJ: Michał Ciszewski, Jakub Nowak, Paweł Włoczkowski, ST: Sylwia Solarczyk|9 10 2021}}&lt;br /&gt;
Niebanalna akcja do Ptasiej Studni. Podchodzimy do otworu najkrótszą drogą - czyli Progiem Mułowym (!) z Doliny Miętusiej. W jaskini kierujemy się najpierw do Sali Dantego (po depozyt lin), a następnie do Wielkiego Kłamcy, największego w tatrzańskich podziemiach jeziora. Po drodze robimy zdjęcia i dużo pracujemy nad stanem oporęczowania wiszącego na stałe w tej części jaskini. Jak to bywa z Ptasią, zajmuje nam to wszystko sporo czasu: w terenie spędziliśmy w sumie 18 godzin, w tym nocny zjazd Progiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnim razem byłem przy tafli Kłamcy ponad 12 lat temu. Czas leci. Komin Pustynna Burza, Meander Majowy, Studnia Oddziałowa - kiedy byłem dwudziestolatkiem, wszystkie te miejsca wydawały mi się większe, trudniejsze i straszniejsze. To raczej dobrze, że dziś czuję się w nich swobodniej i spokojniej, choć oczywiście nadal robią na mnie wrażenie... Gorzej, że te dwanaście lat temu po tatrzańskich wyrypach najbardziej bolały mnie mięśnie ud ... a dziś nieodmiennie boli kręgosłup!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w sobotę była niemal idealna. Było nieco mroźnie, ale bezchmurnie, mniej więcej bezwietrznie i zupełnie bezdeszczowo. Tatry przeżywają najazd turystów. Spodziewaliśmy się więc pewnych kłopotów na powrocie, który zaplanowaliśmy na niedzielne popołudnie - po śniadaniu i kawce u naszej koleżanki Moni. Oprócz dobrego przemyślenia trasy trzeba było jednak zmierzyć się z poszukiwaniem kluczyków do samochodu! Jak przez mgłę pamiętałem, że kładłem je na stole, ale czy można być tak na sto procent pewnym gdzie się odłożyło kluczyki o 2:30 nad ranem, po niemal 22 godzinach na nogach? Przetrząsnęliśmy wszystkie kieszenie we wszystkich ubraniach i przepatrzyliśmy chodnik biegnący z parkingu do drzwi domu. Monika poszła sprawdzić, czy ktoś nie zostawił kartki w spółdzielni. Miotaliśmy się tak bez ładu i składu, aż w końcu okazało się, że kluczykami najwyraźniej bawił się mały kotek Moni. Kiedy już się znudził, wepchnął je łapką pod szafkę w kuchni. Pod szafką zresztą przy okazji znalazły się też inne kocie skarby... Ostatecznie pojechaliśmy przez Słowację, bo droga przez Kraków już w południe była dosyć &amp;quot;czerwona&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - do źródeł Centurii|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 10 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Błędowa na rowerach wzdłuż Białej Przemszy obrzeżami Pustyni Błędowskiej (dużo piasku na szlaku więc tu głównie prowadzimy rowery). Od Chechła podjazd i zjazd kamienistym szlakiem i dalej lasami do źródeł rzeki Centurii (prawy dopływ Białej Przemszy). Odcinek źródłowy stanowi piękne uroczysko a samo źródło znajduje się pod dość wysoką skarpą. Stąd lasami i polami docieramy do punktu startu. Pogoda piękna, zaczyna się kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCenturia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Gdynia: &amp;quot;Kolosy&amp;quot;|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|1 - 2 10 2021}}&lt;br /&gt;
Trzeci z rzedu weekend, w którym przyszło mi pełnić rolę działacza górskiego zamiast zajmować się działalnością górską. Nie jestem stałym bywalcem festiwali podróżniczych, ale dla dobra sprawy dałem się namówić na wygłoszenie na &amp;quot;Kolosach&amp;quot; prelekcji o eksploracji w Gamssteighöhle podczas corocznych letnich wypraw w masyw Hoher Göll. Samo przygotowanie tej półgodzinnej prelekcji zajęło mi bardzo dużo czasu, plus oczywiście trzeba było dostać się do Gdyni i z powrotem, a to nadal nie jest możliwe drogą błyskawicznej teleportacji. W każdym razie, myślę, że cel został osiągnięty. Choć sponsorzy raczej nie zaczną nagle walić drzwiami i oknami, to może chociaż parę osób dowiedziało się, że w ogóle istnieje coś takiego, jak eksploracja jaskiń - i to tym razem osób nie tak zupełnie przypadkowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się zresztą, że alpinizm jaskiniowy jest czymś dziwnym i egzotycznym nawet dla zdobywców najzimniejszych szczytów Syberii albo podróżników spędzających dwa lata w Andach, przejeżdżając je wzdłuż na rowerze. Za nasze &amp;quot;wyczyny&amp;quot; w Gamssteighöhle otrzymaliśmy od organizatorów wyróżnienie i pamiątkową statuetkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - dolina Koprowa i Ciemnosmerczyńska |Kasia, Kamil, Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 09 2021}}&lt;br /&gt;
Cudowny dzień pod względem pogody i pejzaży. Z Podbanskiego na rowerach podjeżdżamy doliną Koprową (jest tu szlak rowerowy) a dalej pieszo uroczym szlakiem docieramy do Niżnego Stawu Ciemnosmerczyńskiego. To wg mnie jeden z najpięknejszych i odosobnionych zakątków Tatr. Wracamy tą samą drogą zahaczając jeszcze o Dolny Wodospad Niefcyrki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCiemnosmerczynska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chęciny: Zjazd delegatów klubów jaskiniowych zrzeszonych w PZA|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25 09 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem pojechałem reprezentować nasz klub na spotkaniu &amp;quot;działaczy&amp;quot; jaskiniowych. Nadal tli się temat wypadku w Śnieżnej z 2019 roku, na tle którego rezygnację złożyły trzy członkinie Komisji Taternictwa Jaskiniowego, reprezentującej jaskinie w PZA. W związku z tym delegaci musieli wybrać skład nowej komisji. Przez chwilę wydawało się, że będzie dużo wzajemnych pretensji, oskarżenia, przekonywanie do takich czy innych racji... nic takiego jednak nie nastąpiło. Bez większych przeszkód udało się wybrać nowych reprezentantów, mających dosyć dobre poparcie w całym środowisku. Delegaci zagłosowali też za rozwiązaniem Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w strukturach PZA. To też odbyło się bez większych kontrowersji, ponieważ od pewnego czasu idea tej Grupy jest realizowana poprzez niezależne od PZA stowarzyszenie, którego przedstawiciele również byli obecni na spotkaniu. Padły może niezbyt gorące, ale wzajemne deklaracje o woli współpracy między KTJ PZA a stowarzyszeniem GRJ. Czy coś z tego będzie, nie wiadomo, ale nawet jeśli teraz każdy pójdzie swoją drogą, to będzie to pewnie lepsze od wspólnej podróży z dzikimi awanturami po drodze (... co momentami miało miejsce do tej pory)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia na Świniuszce |Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|24 09 2021}}&lt;br /&gt;
W piątek po pracy pojawiła się opcja wyskoczyć na jakąś szybką dziurę. Że na Jurę mamy rzut beretem to jedziemy po 16... Tym razem padło na Rodaki i rejon Świnuszki. Jaskinia na Świnuszce była celem nr 1 . W razie gdyby poszło dobrze rozważamy opcję wejścia również do innych pobliskich dziur. Niestety otworu szukamy dość długo. Cała akcja przebiega dość sprawnie. Emil poręczuje zjazdy. Łukasz bada zejście na dno - najgłębszy punkt Jaskini i dotarciu do samego końca. Po wyjściu Łukasz, który dotarł do Końca na dno wybierają się kolejno Emil i Kuba - ednak odpuszczają przeciskanie się do końca. Chłopaki wychodzą prożkiem na górę. Uzupełniamy kalorie i poimy się Emilowym radlerem ananasowym 0% - oj jak on smakował :)  Emil idzie pierwszy, Jakub w środku, Łukasz zamyka stawkę i zajmuje się deporęczowaniem. Akcja szybka i sprawna, niestety po wyjściu okazuje się, że jest już zmrok. Stwierdzamy zgodnie, że nie bardzo mamy ochotę szukania pozostałych otworów, które rozważaliśmy po zmroku. Sama jaskinia mimo iż mała i niezbyt wymagająca - bardzo ciekawa. Bardzo ładna i dość dobrze zachowana szata naciekowa, to było fajne zakończenie tygodnia pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSwiniuszka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lądek-Zdrój: Walny Zjazd Polskiego Związku Alpinizmu|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|18 09 2021}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach Walnego Zjazdu Delegatów PZA. Obecnych było 45 reprezentatów klubów plus jeszcze kilkanaście osób z Zarządu, biura PZA, osób towarzyszących itd. Sam zjazd przebiegł bardzo spokojnie. Sprawozdanie Zarządu oraz sprawozdanie finansowe zostały przyjęte jednogłośnie. Jednogłośnie przegłosowano również zmianę statutu wydłużającą o rok kadencję Zarządu. Temperatura dyskusji podniosła się tylko w momencie omawiania dostępności miejsc noclegowych w &amp;quot;Betlejemce&amp;quot;. Niejeden klub chciałby czasem zrobić obóz na Hali Gąsienicowej... i oczywiście ma do tego prawo, ale chętnych na noclegi jest zawsze wielu, koszty utrzymania chatki wysokie, a prowadzone w niej komercyjne szkolenia (... które zajmują łóżka) przynoszą do PZA dobre wpływy. No i przecież może czasem kogos przekonają do zrzeszenia się w klubie wspinaczkowym. PZA ma i powinien mieć na sztandarach tzw. szlachetne górskie ideały, ale od komercji w górach nie da się dziś przecież zupełnie uciec. Na szczęście wszyscy dyskutanci rozumieli, że Zarząd nie ma łatwego zadania próbując pogodzić te światy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obóz dzień 2 - jaskinia Litworowa. Wychodzimy z obozowiska na Polanie o 7 oprócz kursantów I Mateusza idzie z nami Łukasz jako dodatkowa para oczu. Ponieważ niesiemy tylko brakujące liny (resztę zdeponowaliśmy dzień wcześniej) - droga dojściowa mija dość szybko i sprawnie. Pod otworem spotykamy ekipę Krakowską, która wchodzi do dziury przed nami korzystając z rozwieszonych lin. My jak na biednych kursantów przystało musimy rozwiesić swoje sznurki. Szybkie worowanie, przebieranie i pierwsza postać ginie w czeluściach Litworki. Zjazdy idą dość sprawnie. Na końcu czeka nas wisienka na torcie czyli trawers nad 40m studnią oraz płytowiec. Dla kursantów to coś nowego. Na dole chwila przerwy na uzupełnienie płynów i kalorii no i trzeba wracać... O ile płytowiec i trawers idą szybko i przyjemnie to &amp;quot;pięćdziesiątki&amp;quot; skutecznie rozładowują nasze akumulatory. A wyjście na powierzchnię to nie wszystko... W końcu około 18 pierwsi meldują się na górze. Szybko zwijamy sznurki i żelastwo i... I w ramach akcji speleo przyjazne kolanom postanawiamy przez Kotliny udać się pod otwór Śnieżnej Studni zostawić depozyt. Pod otwór docieramy już po zmroku... Zostawiamy graty i na lekko grzejemy na dół ile sił w nogach.. Zmęczeni na maksa ale pociesza fakt, że w niedziele pod otwór lecimy na lekko.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FOboz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9920</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9920"/>
		<updated>2021-11-10T08:27:40Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== IV kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworscy|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
Bonus od losu w postaci wolnej połówki niedzieli wykorzystujemy na wypad rowerowy. Startujemy z Brennej Leśnicy tuż przy wyciągach. Żółtym szlakiem wjeżdzamy na Gronik i następnie na Trzy Kopce Wiśleńskie. Dalej na Smrekowiec, z którego zaliczamy piękny zjazd w dół. To co straciliśmy na wysokości, musieliśmy odrobić, aby dotrzec na Salmopol. Niestety, na tym odcinku szlaku dominują kamienie i korzenie, więc nie obyło się bez pchania roweru. Z Salmopolu zjeżdzamy do Chaty Grabowej a pózniej grzbietem Stargo Gronia dojeżdzamy do wieży widokowej i niedługo po tym odbijamy w dół do Brennej Leśnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Rysia|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (osoba towarzysząca)|07 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Planujemy ten wyjazd już od tygodnia, a tu nasi klubowi koledzy i koleżanki podbierają nam plan i jadą dzień wcześniej. My niestety mamy już inne plany. Dzień wcześniej, po powrocie z jaskini Asia informuje nas o zaobserwowanych niebezpieczeństwach (naprawdę musiało nie wyglądać to kolorowo skoro poprosiła o kontakt jak wyjdziemy). Jedziemy. Pod otworem spotykamy mocną ekipę Wrocławską, która tylko potwierdza informacje, które przekazała nam Asia, informują o obrywach i kruchościach... No  nic spróbujemy, najwyżej zrobimy odwrót. Szybki przepak i   w worach ląduje skromne 160m lin. Pod otworem zostawiamy alarm (no jak już Asia i tak się martwi no to zostaje naszym alarmem). Pierwszą studnię poręczuje B.B. Idzie sprawnie. Zacisk mijamy bez problemów i dość szybko lądujemy na dnie studni. Na pierwszy ogień zaglądamy do Partii Kominkowych. Następnie idziemy w drugą stronę. Najpierw Katedra, później Salka Pod Blokiem i przez zacisk do Prasy. Teraz trzeba wyspinać jakieś 10m do góry. B. B. robi to perfekcyjnie, szybko i sprawnie, Natomiast ja w nagrodę, mam przyjemność wymałpowania do góry z dwoma worami. Tu długo zastanawiamy się nad wejściem w partie Księżycowe. Niestety... stare kotwy nie chcą współpracować ... a męczenie tak długiego trawersu prawie na żywca tu dzież zakończonego wahadłem na potężnym bloku skalnym jakoś nas nie zachęca. Cała ta operacja zajmuje nam godzinę, podczas której znajdujemy kartkę z info o niebezpieczeństwie zostawioną przez poprzednią ekipę. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dalsze zjazdy. Przed nami Druga Studnia. Tym razem poręczuję ja Szybki trawersik szczeliny zakładam punkty zjazdowe, rozpoczynam zjazd i.... klinuję się na całego. Jakoś wcześniej wydawało się nam, że przy pierwszym skrzyżowaniu szczelin było nieco szerzej. Dzieki pomocy B.B., który pożycza mi swojej małpy ze stópką (mojej nie było szans sięgnąć) udaje mi się po długiej szamotaninie wydostać. Zawieszam wór na punkcie i wycofuję się. Ta szamotanina pochłonęła zdecydowanie zbyt dużo energii. W między czasie B.B. próbuje przebyć zacisk. Stosuje taką metodę jak uzgodniliśmy poprzednio - czyli wpina się do zjazdówki ale schodzi pierwszym skrzyżowaniem szczelin na pochylnię, którą podchodzi pod właściwą linię zjazdu. To jest to - działa. B.B. poręczuje, a ja tą samą techniką zjeżdżam za nim, zabierając na drogę 20m liny (chociaż zostało nam jeszcze tylko 2h do alarmu). B.B. czeka na dnie studni. Dojeżdżam do niego... Po prawej stronie widzę punkty zjazdowe do Mlecznego Korytarza, po lewej do Szczeliny Naj. Biorę linę i zakładam zjazd do Szczeliny Naj. Jóź po chwili jestem na dole. Nie czekając na B.B. ruszam do przodu. Już wiem skąd ta nazwa - szczelina jest piękna, a na jej końcu czeka nagroda - przepiękna mała salka z mnóstwem nacieków, gdzie dołącza do mnie B.B. Czas nie ubłaganie ucieka więc prawie biegiem ruszamy do Mlecznego Korytarza. Ten nie robi na nas aż takiego wrażenia. Wracamy dochodząc do zjazdu zastanawiamy się, czy nie da się tego wyspinać. Wygląda dość prosto... Ale jest krucho i średnio stabilnie. Proszę B.B., żeby się cofnął, a ja z największą ostrożnością na jaką w tym momencie byłem w stanie się zdobyć wspinam ten próg - bardzo prosty do wejścia. B. B. idzie za mną. Ja biegnę zlikwidować zjazd do Szczeliny Naj, B.B.  w między czasie małpuje już do góry Drugą Studnię. Idę na drugiego i deporęczuję. Wylotowy zacisk przed trawersem daje się we znaki. B.B. czeka na górze i odpoczywa, ja szamotam się w zacisku... Nie z ciasnoty, tylko dla tego że nie mogę znaleźć sensownego stopnia, z którego bym nie wyjeżdzał. W końcu jest udaje się. Wychodzę na zewnątrz odpocząć. w między czasie B.B likwiduje stanowisko zjazdowe i trawers. Czasu coraz mniej, trzeba już na prawdę się spieszyć. Szybko wpinam się w zjazd, który już wcześniej B.B. przygotował, do zciągnięcia liny. Teraz tylko prasa, okienko, trawers szczeliny i prożek. Idę pierwszy. Odbieram wory podawane przez B.B. i tak dalej. Pokonanie tego odcinka, nie sprawia nam trudności i szybko stajemy pod Pierwszą Studnią. Czasu mamy na prawdę mało. Decyzja może być jedna - B.B. który jest szybszy idzie pierwszy i odwołuje alarm, a ja reporęczuje. Ciasna ta studnia, śliska i jakaś niewygodna. Sił już coraz mniej. B.B. odwołuje alarm 4 minuty przed czasem i ... pada mu telefon. Ja jestem jakieś dwie przepinki poniżej likwidując kolejne przepinki. W końcu jest zacisk, który tak dobrze poszedł nam przy zjeździe, a teraz? A teraz wszystko szło dobrze i gdy brakowało może z 10 cm do konfortu jeden zły ruch i wypinam z liny kostkowca a strzemię spada mi z nogi... Znowu szamotanina staram się znaleźć coś od czego się odepchnę ale jest słabo. Proszę B.B. o spuszczenie wyciągu, tak abym mógł się jakoś wykaraskać. Jest i działa, jednak wyssało resztki energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego nauczył ten wyjazd:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Asia się na prawdę martwiła - ledwo wychyliłem głowę z nory zadzwonił telefon - oczywiście Asia :) (mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- dobry, sprawdzony partner w jaskiniach to podstawa - B.B. dzięki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szanuj napęd nożny w dziurze - bo bez niego może być słabo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- w końcu zrozumiałem konstrukcję strzemienia Rysia i jej praktyczność i przydatność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zaciski zdecydowanie trudniej pokonuje się w górę :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był zdecydowanie najlepszy wypad jaskiniowy na jakim byłem. A jaskinia Rysia przebiła chyba wszystko co widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRysia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt; + osoby towarzyszące (Marzena, Alicja, Monika, Marcin) |06 11 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan jest prosty - idziemy na Kozi Wierch. Z Katowic wyruszamy wesołą gromadką o godzinie 3.00. O godzinie 5.30 meldujemy się na parkingu w Palenicy. Szybkie przebieranki, przepakowywanki i idziemy. Najpierw asfaltem do Roztoki... A później już tylko przyjemności. Na Nowej Roztoce mała przerwa na śniadanko i idziemy dalej. W górę podchodzimy przez Siklawę. Szlak częściowo oblodzony, ale da się ominąć i wyciąganie podeszf jest zbędne. Z całkiem dobrym czasem meldujemy się na Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Nie zatrzymujemy się tylko idziemy od razu na szczyt, aby uniknąć przewidywanego natłoku turystów. Wchodzimy najkrótszą opcją czyli czarnym szlakiem. Na szczycie już całkiem sporo ludzi. Kilka fotek, kilka przekąsek i schodzimy w dół. Już w dolinie stajemy na krótki popas na kamyczku. Pogoda jest piękna, więc postanawiamy się troszkę poopalać. W schronisku meldujemy się około 12.00. Tu wiadomo uzupełniamy elektrolity, degustujemy pyszne zupki i tak mija nam czas do 14. Teraz powrót. Idzie sprawnie pomimo oblodzeń, znacznie komplikujących schodzenie. Na parkingu meldujemy się około 16.00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super ekipa,super pogoda wycieczka bardzo udana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Lwie i Barwinku|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przecudna pogoda na wspinanie. Skały Lew i Barwinek to dość odosobnione obiekty między Skarżycami a Morskiem. Robimy 5 dróg w skali od V- do VI.2+ ''(Daleko od Szosy''). Na Lwie było zupełnie pusto a skała mało chodzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLew&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Józefa|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, B.B. (os. tow.)|30 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dawna się wybierałem i jakoś nigdy nie dotarłem. Aż w końcu jest, jedziemy! Na miejscu jesteśmy około 11.30. Przed wejściem szybki posiłek, przebieranki i szpejenie. W okolicy ruch (drugi zespół z Wrocławia wybiera się do jaskini Spełnionych Marzeń. Jeszcze szybki rzut oka na plan, szkic i opis jaskini i wchodzimy. Poręczuje Łukasz. Niestety ze szkicem technicznym mało się zgadza.. Jednak wszystko idzie dość sprawnie i szybko. Wybieramy zjazd Studnią ASa - zgodnie uznając, że to ciekawszy wariant. Już po chwili meldujemy się na dnie szczelinowej Studni ASa. Niepotrzebne graty zostawiamy pod studnią a my udajemy się do Ciągu Tatrzańskiego. Miejsce to jak na jurajskie standardy na prawdę robi wrażenie. Po drodze zaglądamy do mniejszych lub większych napotkanych szczelin, studzienek, kominków. Za Ciągiem Tatrzańskim idziemy do Zaburzeń Wschodnich. Dochodzimy do Salki Niestabilności i wracamy. Po drodze zaglądamy jeszcze do Ukrytego Komina i sprawdzamy Ciąg za Ukrytym Kominem. Wracamy na dno studni ASa. Łyk ciepłej herbaty, kilka żelków i idziemy w drugą stronę. Najpierw zwiedzamy Salkę Daniela i Biały Korytarzyk, następnie wskakujemy na pięterko do Galerii Rekina. Tuż za nimi natrafiamy na studzienkę, noszącą ślady niedawnej eksploracji. jednak niestabilność tego miejsca skutecznie zniechęca  nas do zwiedzania. Na koniec sprawdzamy Dylematy Zachodnie i powrót. Pod studnią jeszcze mała przekąska i w górę. Tym razem Łukasz idzie pierwszy a B.B. reporęczuje. Jaskinia bardzo ciekawa - bogata szata naciekowa i imponujące rozmiary. Cała akcja przebiega bardzo sprawnie. Wycieczka po jaskini zajmuje nam około 3h. Na pewno jeszcze wrócę w ten rejon - do obejrzenia zostały w końcu jeszcze Jaskinia Rysia i Jaskinia Spełnionych Marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FJaskiniaJozefa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Magura Spiska i Tatry Bielskie - Zdiarska Vidla|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rowerze start z Łapszanki po polskiej stronie granicy. Dość wymagający przejazd górami do Kacwina. Było błoto, kamienie, szutr, kobierce liści i ... krowie łajno. Dalej na Słowację do Velkij Frankowej skąd mocno terenowy podjazd na grzbiet Magury Spiskiej (po drodze porażenie prądem przy pokonywaniu &amp;quot;pastucha&amp;quot;, na szczęcie nie zbyt bolesne). Kilka kilometrów grzbietem Magury i przepiękny zjazd do Ździaru a następnie do wylotu doliny Monkowej. Rower ukrywam w zaroślach i dalej już pieszo na Szeroką Przeł. Gdzieś w połowie podejścia mam &amp;quot;zgon&amp;quot;. 33 km górskiej jazdy zrobiły swoje i mięsnie widocznie nie przestawiły się na nowy rodzaj wysiłku. Przy strumyczku uzupełniam płyny i cukier. Po 20 min. wszystko wraca do normy. Z przełeczy na szczyt wiedzie ścieżynka (w latach siedemdziesiątych ub. wieku był tu szlak), w górnych partiach miejscami zalega na niej zlodziały śnieg lecz można go było obchodzić. Z szczytu Żdiarskiej Vidli (Płaczliwa Skała) rozlegają się obłędne widoki. Zejście tą samą drogą do roweru. Potem jeszcze podjazd na Magurę Spiską i długi zjazd do Osturni asfaltową, wąziutka drogą. Do Polski jeszcze ostry podjazd i równo z zapadnięcem zmroku docieram do auta. Dystans na rowerze - 50 km i 1400 m deniwelacji. Odcinek pieszy 1200 m deniwelacji. Łacznie 2600 m przewyższenia. Pogoda była wspaniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSpisz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - Krywań i Sławkowski Szczyt|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.)|21 - 22 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Baza w miejscowości Strba. Pogoda był przepiękna. W pierwszy dzień wejście na Krywań (2494) a w drugi na Sławkowski Szczyt (2452). W górach ludzi bardzo mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej oddają to zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrywan%2BSlawek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Kromłowcu |Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|19 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skała Kromłowiec znajduje się na wzgórzu za Niegowonicami obok jezdni. Drogi obite i krótkie ale ciekawe. Robimy 8 dróg w zakresie IV - VI.2.+ (te trudniejsze Paweł). Skała mocna &amp;quot;wyślizgana&amp;quot;. Pogoda przepiękna, dalekie widoki i kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Niegowonice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego|&amp;lt;u&amp;gt;Ryszard Widuch&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski oraz instruktorzy z różnych klubów speleo|15 - 17 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniach 15-17.10 miała miejsce unifikacja instruktorów taternictwa jaskiniowego, bazą był hotel jurajski w Modlnicy, udział brało ok 50 osób. Z naszego klubu udział wzięli Tomek i Rysiek. Wieczory były poświęcone na dyskusje metodyczne i sprzętowe a w świetle dziennym odbywały się zajęcia terenowe. Pierwszy dzień był poświęcony unifikacji metod wspinaczki na drogach ubezpieczonych., zajęcia odbywały się w Dol. Kobylańskiej W niedzielę  w Dol. Będkowskiej unifikowaliśmy metody nauczania technik jaskiniowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FUnifikacja&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Na Tomaszówkach Dolna|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miał być wypad do Białej Dziupli... Jednak dość długie poszukiwania otworu, a następnie perspektywa jego odkopania skłaniają do podjęcia decyzji o zmianie celu. Udajemy się do jaskini w Tomaszówkach dolnych gdyż po drodze zauważyliśmy ślady całkiem niedawnego kopania. No i opłacało się. Najpierw wbijam się w ciasny szczelinowy korytarzyk szczelinowy. W korytarzyku ładne okna z pięknymi naciekami. Na końcu pozostawione narzędzia służące do kopania. Niestety robi się po chwili bardzo wąsko, Ponieważ Jakub odpuszcza, ja nie chcę cisnąć się dalej samotnie. Następnie obaj zjeżdżamy ciasną szczelinową studzienką. Na jej dnie przez wąskie przejście udajemy się do małej salki z wąskim szczelinowym korytarzykiem, który dość szybko robi się zbyt wąski do przejścia. Zarówno salka jak i korytarzyk są dość bogate w nacieki (niestety częściowo zniszczone). Następnie przechodzimy do kolejnej dużej sali zawaliskowej. Spong tej sali pokryty jest stromym, bardzo niestabilnym gruzowiskiem. Kuba wycofuje się do salki z naciekami, ja natomiast idę zbadać tą salkę, gdyż nosi znamiona niedawnej eksploracji. Niestety nic ciekawego nie znajduje, wszystkie boczne odejścia kończą się bardzo szybko zawałami. Nie przypuszczaliśmy, że w tej jaskini spędzimy aż tyle czasu. Dość późna godzina, oraz zbliżająca się alarmowa, postanawiamy zostawić sobie jeszcze dwie bardzo wąskie studnie na inny raz i wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTomDol&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pientkula i Piętkula|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|10 10 2021}}&lt;br /&gt;
Większość trasy bez szlaków. Z Glinki szybkim tempem leśnymi drogami i ścieżkami na Krawców Wierch (górny odcinek wzdłuż potoku Zaręba). Potem granicznym szlakiem przez kilka wyniosłości m. in. Pientkule i Piętkulę. Następnie trochę przedzierania się przez knieje do dol. Równinowego Potoku. Tu ścieżkami i leśnymi drogami do auta w Glince. Pogoda piękna, tak jak i pejzaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Glinka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. + Słowacki Raj|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia (os. tow.)|8 - 10 10 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjazd w piątek nocą. W Tatrach spacer do Chaty Therego i pod Czerwoną Ławkę. Nocleg w aucie. W drugi dzień wędrówka przez wąwozy Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSlowackiRaj &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Ptasia Studnia|RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, WKTJ: Ola Skowrońska, KKTJ: Michał Ciszewski, Jakub Nowak, Paweł Włoczkowski, ST: Sylwia Solarczyk|9 10 2021}}&lt;br /&gt;
Niebanalna akcja do Ptasiej Studni. Podchodzimy do otworu najkrótszą drogą - czyli Progiem Mułowym (!) z Doliny Miętusiej. W jaskini kierujemy się najpierw do Sali Dantego (po depozyt lin), a następnie do Wielkiego Kłamcy, największego w tatrzańskich podziemiach jeziora. Po drodze robimy zdjęcia i dużo pracujemy nad stanem oporęczowania wiszącego na stałe w tej części jaskini. Jak to bywa z Ptasią, zajmuje nam to wszystko sporo czasu: w terenie spędziliśmy w sumie 18 godzin, w tym nocny zjazd Progiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnim razem byłem przy tafli Kłamcy ponad 12 lat temu. Czas leci. Komin Pustynna Burza, Meander Majowy, Studnia Oddziałowa - kiedy byłem dwudziestolatkiem, wszystkie te miejsca wydawały mi się większe, trudniejsze i straszniejsze. To raczej dobrze, że dziś czuję się w nich swobodniej i spokojniej, choć oczywiście nadal robią na mnie wrażenie... Gorzej, że te dwanaście lat temu po tatrzańskich wyrypach najbardziej bolały mnie mięśnie ud ... a dziś nieodmiennie boli kręgosłup!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda w sobotę była niemal idealna. Było nieco mroźnie, ale bezchmurnie, mniej więcej bezwietrznie i zupełnie bezdeszczowo. Tatry przeżywają najazd turystów. Spodziewaliśmy się więc pewnych kłopotów na powrocie, który zaplanowaliśmy na niedzielne popołudnie - po śniadaniu i kawce u naszej koleżanki Moni. Oprócz dobrego przemyślenia trasy trzeba było jednak zmierzyć się z poszukiwaniem kluczyków do samochodu! Jak przez mgłę pamiętałem, że kładłem je na stole, ale czy można być tak na sto procent pewnym gdzie się odłożyło kluczyki o 2:30 nad ranem, po niemal 22 godzinach na nogach? Przetrząsnęliśmy wszystkie kieszenie we wszystkich ubraniach i przepatrzyliśmy chodnik biegnący z parkingu do drzwi domu. Monika poszła sprawdzić, czy ktoś nie zostawił kartki w spółdzielni. Miotaliśmy się tak bez ładu i składu, aż w końcu okazało się, że kluczykami najwyraźniej bawił się mały kotek Moni. Kiedy już się znudził, wepchnął je łapką pod szafkę w kuchni. Pod szafką zresztą przy okazji znalazły się też inne kocie skarby... Ostatecznie pojechaliśmy przez Słowację, bo droga przez Kraków już w południe była dosyć &amp;quot;czerwona&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - do źródeł Centurii|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|03 10 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Błędowa na rowerach wzdłuż Białej Przemszy obrzeżami Pustyni Błędowskiej (dużo piasku na szlaku więc tu głównie prowadzimy rowery). Od Chechła podjazd i zjazd kamienistym szlakiem i dalej lasami do źródeł rzeki Centurii (prawy dopływ Białej Przemszy). Odcinek źródłowy stanowi piękne uroczysko a samo źródło znajduje się pod dość wysoką skarpą. Stąd lasami i polami docieramy do punktu startu. Pogoda piękna, zaczyna się kolorowa jesień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCenturia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Gdynia: &amp;quot;Kolosy&amp;quot;|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|1 - 2 10 2021}}&lt;br /&gt;
Trzeci z rzedu weekend, w którym przyszło mi pełnić rolę działacza górskiego zamiast zajmować się działalnością górską. Nie jestem stałym bywalcem festiwali podróżniczych, ale dla dobra sprawy dałem się namówić na wygłoszenie na &amp;quot;Kolosach&amp;quot; prelekcji o eksploracji w Gamssteighöhle podczas corocznych letnich wypraw w masyw Hoher Göll. Samo przygotowanie tej półgodzinnej prelekcji zajęło mi bardzo dużo czasu, plus oczywiście trzeba było dostać się do Gdyni i z powrotem, a to nadal nie jest możliwe drogą błyskawicznej teleportacji. W każdym razie, myślę, że cel został osiągnięty. Choć sponsorzy raczej nie zaczną nagle walić drzwiami i oknami, to może chociaż parę osób dowiedziało się, że w ogóle istnieje coś takiego, jak eksploracja jaskiń - i to tym razem osób nie tak zupełnie przypadkowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się zresztą, że alpinizm jaskiniowy jest czymś dziwnym i egzotycznym nawet dla zdobywców najzimniejszych szczytów Syberii albo podróżników spędzających dwa lata w Andach, przejeżdżając je wzdłuż na rowerze. Za nasze &amp;quot;wyczyny&amp;quot; w Gamssteighöhle otrzymaliśmy od organizatorów wyróżnienie i pamiątkową statuetkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SŁOWACJA: Tatry Wys. - dolina Koprowa i Ciemnosmerczyńska |Kasia, Kamil, Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|26 09 2021}}&lt;br /&gt;
Cudowny dzień pod względem pogody i pejzaży. Z Podbanskiego na rowerach podjeżdżamy doliną Koprową (jest tu szlak rowerowy) a dalej pieszo uroczym szlakiem docieramy do Niżnego Stawu Ciemnosmerczyńskiego. To wg mnie jeden z najpięknejszych i odosobnionych zakątków Tatr. Wracamy tą samą drogą zahaczając jeszcze o Dolny Wodospad Niefcyrki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCiemnosmerczynska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Chęciny: Zjazd delegatów klubów jaskiniowych zrzeszonych w PZA|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|25 09 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem pojechałem reprezentować nasz klub na spotkaniu &amp;quot;działaczy&amp;quot; jaskiniowych. Nadal tli się temat wypadku w Śnieżnej z 2019 roku, na tle którego rezygnację złożyły trzy członkinie Komisji Taternictwa Jaskiniowego, reprezentującej jaskinie w PZA. W związku z tym delegaci musieli wybrać skład nowej komisji. Przez chwilę wydawało się, że będzie dużo wzajemnych pretensji, oskarżenia, przekonywanie do takich czy innych racji... nic takiego jednak nie nastąpiło. Bez większych przeszkód udało się wybrać nowych reprezentantów, mających dosyć dobre poparcie w całym środowisku. Delegaci zagłosowali też za rozwiązaniem Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w strukturach PZA. To też odbyło się bez większych kontrowersji, ponieważ od pewnego czasu idea tej Grupy jest realizowana poprzez niezależne od PZA stowarzyszenie, którego przedstawiciele również byli obecni na spotkaniu. Padły może niezbyt gorące, ale wzajemne deklaracje o woli współpracy między KTJ PZA a stowarzyszeniem GRJ. Czy coś z tego będzie, nie wiadomo, ale nawet jeśli teraz każdy pójdzie swoją drogą, to będzie to pewnie lepsze od wspólnej podróży z dzikimi awanturami po drodze (... co momentami miało miejsce do tej pory)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia na Świniuszce |Emil Stępniak, &amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, Jakub (os. tow.)|24 09 2021}}&lt;br /&gt;
W piątek po pracy pojawiła się opcja wyskoczyć na jakąś szybką dziurę. Że na Jurę mamy rzut beretem to jedziemy po 16... Tym razem padło na Rodaki i rejon Świnuszki. Jaskinia na Świnuszce była celem nr 1 . W razie gdyby poszło dobrze rozważamy opcję wejścia również do innych pobliskich dziur. Niestety otworu szukamy dość długo. Cała akcja przebiega dość sprawnie. Emil poręczuje zjazdy. Łukasz bada zejście na dno - najgłębszy punkt Jaskini i dotarciu do samego końca. Po wyjściu Łukasz, który dotarł do Końca na dno wybierają się kolejno Emil i Kuba - ednak odpuszczają przeciskanie się do końca. Chłopaki wychodzą prożkiem na górę. Uzupełniamy kalorie i poimy się Emilowym radlerem ananasowym 0% - oj jak on smakował :)  Emil idzie pierwszy, Jakub w środku, Łukasz zamyka stawkę i zajmuje się deporęczowaniem. Akcja szybka i sprawna, niestety po wyjściu okazuje się, że jest już zmrok. Stwierdzamy zgodnie, że nie bardzo mamy ochotę szukania pozostałych otworów, które rozważaliśmy po zmroku. Sama jaskinia mimo iż mała i niezbyt wymagająca - bardzo ciekawa. Bardzo ładna i dość dobrze zachowana szata naciekowa, to było fajne zakończenie tygodnia pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSwiniuszka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Lądek-Zdrój: Walny Zjazd Polskiego Związku Alpinizmu|z RKG: &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|18 09 2021}}&lt;br /&gt;
Udział w obradach Walnego Zjazdu Delegatów PZA. Obecnych było 45 reprezentatów klubów plus jeszcze kilkanaście osób z Zarządu, biura PZA, osób towarzyszących itd. Sam zjazd przebiegł bardzo spokojnie. Sprawozdanie Zarządu oraz sprawozdanie finansowe zostały przyjęte jednogłośnie. Jednogłośnie przegłosowano również zmianę statutu wydłużającą o rok kadencję Zarządu. Temperatura dyskusji podniosła się tylko w momencie omawiania dostępności miejsc noclegowych w &amp;quot;Betlejemce&amp;quot;. Niejeden klub chciałby czasem zrobić obóz na Hali Gąsienicowej... i oczywiście ma do tego prawo, ale chętnych na noclegi jest zawsze wielu, koszty utrzymania chatki wysokie, a prowadzone w niej komercyjne szkolenia (... które zajmują łóżka) przynoszą do PZA dobre wpływy. No i przecież może czasem kogos przekonają do zrzeszenia się w klubie wspinaczkowym. PZA ma i powinien mieć na sztandarach tzw. szlachetne górskie ideały, ale od komercji w górach nie da się dziś przecież zupełnie uciec. Na szczęście wszyscy dyskutanci rozumieli, że Zarząd nie ma łatwego zadania próbując pogodzić te światy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obóz dzień 2 - jaskinia Litworowa. Wychodzimy z obozowiska na Polanie o 7 oprócz kursantów I Mateusza idzie z nami Łukasz jako dodatkowa para oczu. Ponieważ niesiemy tylko brakujące liny (resztę zdeponowaliśmy dzień wcześniej) - droga dojściowa mija dość szybko i sprawnie. Pod otworem spotykamy ekipę Krakowską, która wchodzi do dziury przed nami korzystając z rozwieszonych lin. My jak na biednych kursantów przystało musimy rozwiesić swoje sznurki. Szybkie worowanie, przebieranie i pierwsza postać ginie w czeluściach Litworki. Zjazdy idą dość sprawnie. Na końcu czeka nas wisienka na torcie czyli trawers nad 40m studnią oraz płytowiec. Dla kursantów to coś nowego. Na dole chwila przerwy na uzupełnienie płynów i kalorii no i trzeba wracać... O ile płytowiec i trawers idą szybko i przyjemnie to &amp;quot;pięćdziesiątki&amp;quot; skutecznie rozładowują nasze akumulatory. A wyjście na powierzchnię to nie wszystko... W końcu około 18 pierwsi meldują się na górze. Szybko zwijamy sznurki i żelastwo i... I w ramach akcji speleo przyjazne kolanom postanawiamy przez Kotliny udać się pod otwór Śnieżnej Studni zostawić depozyt. Pod otwór docieramy już po zmroku... Zostawiamy graty i na lekko grzejemy na dół ile sił w nogach.. Zmęczeni na maksa ale pociesza fakt, że w niedziele pod otwór lecimy na lekko.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FOboz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9848</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9848"/>
		<updated>2021-09-17T10:45:59Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* III kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin została wysypana drobnymi kamyczkami więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9847</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9847"/>
		<updated>2021-09-17T10:43:59Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* III kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się, gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin okazała się być drogą niemalże szutrową więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9846</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9846"/>
		<updated>2021-09-17T10:42:54Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin okazała się być drogą niemalże szutrową więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9845</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9845"/>
		<updated>2021-09-17T10:33:33Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''12 09 2021 ''' - Tatry - Orla Perć&lt;br /&gt;
* '''11 09 2021 ''' - Beskid Żyw. - wędrówka&lt;br /&gt;
* '''01 - 05 09 2021 ''' - Tatry Zach. - obóz kursowy&lt;br /&gt;
* '''28 08 2021 ''' - Tatry Zach. - jaskinia Marmurowa&lt;br /&gt;
* '''13 - 18 08 2021 ''' - AUSTRIA: Goll - wyjazd eksploracyjny&lt;br /&gt;
* '''15 08 2021 ''' - Tatry Wys. - Świnica&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9844</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9844"/>
		<updated>2021-09-17T10:32:30Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* III kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku dość mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin okazała się być drogą niemalże szutrową więc na rowery się nadaje i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9843</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9843"/>
		<updated>2021-09-17T10:30:59Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i Tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy z Mikołowa o 2:30 i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku dość mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin okazała się być drogą niemalże szutrową więc na rowery się nadaję i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9842</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9842"/>
		<updated>2021-09-17T10:30:22Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: /* III kwartał */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__&lt;br /&gt;
== III kwartał ==&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry-Orla Perć |Asia i tomek Jaworscy|12 09 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjeżdzamy o 2:30 z Mikołowa i na parkingu w Brzezinach jesteśmy o 4:50. Ku naszemu zaskoczeniu wita nas parkingowy...Szybkim tempem dochodzimy do Murowańca i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Aby być w stanie wrócić tego samego dnia do domu zaczynamy nie od Zawaratu, lecz od Koziej Przełęczy. Na szlaku dość mało ludzi, co nas bardzo cieszy. Na Kozi Wierch dochodzimy około 9:20, nie mamy problemu z kolejkami do łańcuchów. Na Granatach podobnie. Korki zaczęły się gdy schodziliśmy z Granatów w kierunku Przełęczy Krzyżne. Udało się nam jednak  wyprzedzić grupkę, która hamowała kilka osób i dzięki temu na Przełęczy jesteśmy o 13:30. Trochę odpoczywamy i cieszymy się piękną pogodą oraz widokami. Podczas zejścia odzywają się dawne urazy, w końcu nie należymy już do 20-latków:).&lt;br /&gt;
Wyjazd ogólnie był bardzo udany, pogoda wyśmienita, choć obawialiśmy się zapowiadanych burz. Udało się zrobić spory kawał. Jedynym minusem były korki podczas powrotu ale do tego w końcu trzeba niestety  przywyknąć. Z ciekawostek to droga do Murowańca z Brzezin okazała się być drogą niemalże szutrową więc na rowery się nadaję i na pewno tam wrócę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - spacer|Łukasz Piskorek, Asia Przymus, pieseł|11 09 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z Sopotni Wielkiej, kierując się w stronę hali Miziowej. Stamtąd kierujemy się na Palenicę i przez Trzy Kopce na Rysiankę. Dopiero w tej okolicy zaczyna się robić na szlaku tłoczniej. W schronisku zatrzymujemy się an obiad przy okazji zamieniając kilka słów z Magdą i Staszkiem, którzy w tym tygodniu wspomagają załogę schroniska w pracy. Do samochodu schodzimy niebieskim szlakiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fzywieckibeskid&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - obóz w Tatrach|Mateusz Golicz, Łukasz Piskorek, Asia Przymus; kursanci: Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, Łukasz Mazurek, |01 - 05 09 2021}}&lt;br /&gt;
'''Dzień 1 | CZWARTEK - JASKINIA POD WANTĄ'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 2 | PIĄTEK - JASKINIA LITWOROWA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 3 | SOBOTA - DZIEŃ RESTOWY'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia w podgrupach uzależnione od zapasu energii, który pozostał poszczególnym uczestnikom wyjazdu. Kursanci łapią energię ze słońca na Polanie Rogoźniczańskiej. Łukasz i Asia robią spacer po Dolinie Chochołowskiej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dzień 4 | NIEDZIELA - JASKINIA WIELKA ŚNIEŻNA'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Niedzielę ostatniego dnia obozu, wybieramy się do jaskini Wielkiej Śnieżnej. Wypoczęci po dniu restu, zadziwiająco szybko jak na nasze standardy meldujemy się pod otworem. Worowanie lin zostawionych wcześniej w kosówkach (po wyjściu z jaskini Litworowej zeszliśmy pod jaskinię Wielką Śnieżną, gdzie zostawiliśmy część lin potrzebnych do poręczowania) i startujemy. Rurę i Lodospad poręczuje Mateusz (żeby była jakaś szansa na szybkie dotarcie do wyznaczonego celu). Ze względów zdrowotnych po lodospadzie wycofuje się Łukasz, którego na powierzchnię eskortuje Asia. W Wielkiej Studni poręczowanie przejmuje Tomek B i na zmianę z Tomkiem H poręczują drogę do 1 Biwaku. Stąd biegiem przez piękne meandry docieramy do Suchego Biwaku. Krótka pogadanka z Mateuszem na temat tworzenia się jaskiń, ustalenie taktyki wyjścia i ruszamy w górę. Na nasze szczęście wbrew wcześniejszym ustaleniom przy otworze czeka na nas Asia z Łukaszem, żeby pomóc w zniesieniu lin. Teraz już tylko zejście do aut i powrót do domu. Pozostaje spory niedosyt, bo zobaczyliśmy tylko niewielką część tej ogromnej jaskini.&lt;br /&gt;
W trakcie 4 dniowego obozu udało nam się wejść do 3 jaskiń, pogoda i siły w ekipie dopisały. Wszyscy kursanci wrócili zadowoleni, cali i zdrowi. Serdeczne podziękowania dla Asi, Mateusza i Łukasza za poświęcony czas, pomoc i fachowe rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - KURS - Jaskinia Marmurowa|Rysiek Widuch, Damian Szołtysik, Tomek Bzdęga, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Hansel&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer|28 08 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę o 9 tej ruszamy z Kir do Jaskini Marmurowej w składzie: Rysiek-instruktor, Damian-pomoc, Mateusz-kierownik i reszta kursantów. Pogoda na podejściu dopisuje i po ok. 3h trafiamy pod otwór, niestety już w okrojonym składzie - bez Mateusza, którego zmogły trudy wycieczki, a tak na poważnie musiał wycofać się z powodu kontuzji. Szybko się szpeimy i rozpoczynamy pierwszy zjazd pod okiem Damiana. Rysiek zabezpiecza tyły. W takiej konfiguracji po kolejnym zjeździe docieramy do Sali Deszczu, gdzie czeka na nas zacisk (kursanci zgodnie stwierdzili, że to był najtrudniejszy element tej jaskini) prowadzący do Studni Kandydata. Teraz już tylko zjazd w ładnej studni i osiągamy cel naszego wyjazdu. Krótka chwila oddechu i zaczynamy mozolne wyjście, ok. 17tej wszyscy meldują się na górze. Przed zmrokiem docieramy do Kir cali i zdrowi. Podziękowania dla Ryśka i Damiana za pomoc i cierpliwość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fmarmurowa_kurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawka pocieszenia|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|13 - 18 08 2021}}&lt;br /&gt;
Z pewnych obiektywnych przyczyn, Ola nie mogła wziąć udziału w tegorocznej &amp;quot;głównej&amp;quot; wyprawie na Gölla. Pojechaliśmy więc na czterodniową wyprawkę eksploracyjną. W sobotę startując od północnych stóp masywu, przez szczyt Kleiner Göll dotarliśmy do bazy w Zakrystii. Miło było przypomnieć sobie trasę przez grań, którą ostatnio miałem okazję przebyć dziesięć lat temu. W niedzielę ruszyliśmy na eksplorację do otworu jaskini &amp;quot;Lubliniec&amp;quot;. Studnię tę trzeba było zapręczować od zera, więc byliśmy zaopatrzeni w 320 metrów liny (... które zresztą z bazy trzeba było zanieść na dwa razy). Udało się nam odkryć i skartować 72 metry ciekawego ciągu, dzięki czemu głębokość jaskini wzrosła do -230 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyprawa w miniaturze nie mogła się obyć bez dnia bazowego, który przypadł w poniedziałek. Zimno było przez cały dzień, a po południu zaczęło konkretnie lać - dzięki czemu mogliśmy bez skrupułów zadekować się w chatce. Jak to w dzień bazowy, herbatkom nie było końca. Następnego dnia wysuszyliśmy co się dało, spakowaliśmy bazę i zeszliśmy standardową drogą na południe, po drodze wymieniając kilka starych lin. Było to moje drugie zwijanie bazy i trzecie zejście z Zakrystii tego roku. Pozostało tylko odzyskać samochód, obchodząc masyw ścieżkami turystycznymi od wschodniej strony. Ponieważ zrobiło się późno, powrót do domu rozłożyliśmy na dwie raty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Świnica i Kasprowy Wierch|Asia, Przymus, Bogdan Posłuszny, Łukasz Piskorek|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Uzupełnienie wycieczki chłopaków z zeszłego tygodnia. Wyjeżdżamy wczas rano w niedzielę. Startujemy z kuźnic około 7 rano w stronę Przełęczy Zawrat. Już od samego rana słońce daje się we znaki. Choć po wyjściu na grań trochę chowa się za chmurami i możemy isć w przyjemniejszych warunkach. Na Świnicy masa ludzi. Dalej na Kasprowy Wiech już luźniej. Wpadam jeszcze na głupi pomysł skorzystania z toalety na stacji kolejki... Łukasz już planował misję ratunkową kiedy mi w końcu udało się wejść do toalety... Dalej na dół już całkiem przyjemnie, choć o dziwo, pomimo godziny 15! ciągle mijamy ludzi wchodzących na górę. Po zejściu, Bogdan odprawił standardowy rytuał namoczenia głowy w potoku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fswinica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid. - Czantoria na biegowo|&amp;lt;u&amp;gt;Łukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;, 2 os.tow.|15 08 2021}}&lt;br /&gt;
Jako, że trafiła się luźna niedziela - lecimy w góry. Jako, że obóz tatrzański zbliża się wielkimi krokami - trzeba popracować nad kondycją. Podczas gdy ekipa spacerowa zalicza trasę Ustroń polana PKL - Czantoria - Czantoria - Mała Czantoria - Poniwiec - Ustroń Polana, ja robię kilka pętelek po masywie Monte Czanti. Łącznie trzy razy melduję się na szczycie - raz czerwonym Szlakiem i dwa razy Niebieskim, co łącznie dało około 25 km w poziomie i około 1645 m przewyższenia. Oczywiście po takim wysiłku Cieszyńskie Zamkowe smakuje najlepiej :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|Paweł i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 08 2021}}&lt;br /&gt;
Zadanie podzielone na dwie częśći: sportową i poznawczą. Z Wapiennicy podbieg w górę do końca drogi. Następnie podejście sewego rodzaju wąwozem potoku Barbara na szczyt Trzech Kopców (1080). Podchodziliśmy po omszałych głazach lub innych terenowych przeszkodach. Miejsce to wg mnie należy do najpiękniejszych w Beskidach, zwłaszcza środkowy odcinek strumienia. Finalne podejście to bardzo strome zbocze a na koniec plątanina młodnika. Potem znów bieg/marsz na Szyndzielnię i zejście/zbiegnięcie do Wapiennicy. Dystans 14 km i 770 m przewyższenia. Pogoda piękna. Po za szlakiem nie spotkaliśmy nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FTrzyKopce&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin na Sokolicy|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|09 08 2021}}&lt;br /&gt;
Droga Lewy Komin (V+) na Sokolicy w dol. Będkowskiej. Droga 3-wyciągowa, na dole bardzo wyślizgana. Upał i nikogo wokół. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w dol. Prądnika|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Piotr K. (os. tow.)|08 08 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka na Skale Zachwytu na drogach w przedziale V - VI.1. Trochę kruszyzny, drogi dość krótkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Hoher Göll - wyprawa eksploracyjna WKTJ|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt; (kierownik wyprawy), Jacek Szczygieł (KKS), Aleksandra Bacik (SGW), Paulina Piechowiak (WKTJ), Przemysław Skowroński (SGW), Sonia Dudziak (WKTJ), Witold Hoffmann (WKTJ), Miłosz Dryjański (KKS)|19 07 - 7 08 2021}}&lt;br /&gt;
W tym roku działaliśmy w dosyć skromnym składzie i w dosyć trudnej pogodzie. Z powodu podtopień które nawiedziły podsalzburskie miasteczka, wyprawa rozpoczęła się z opóźnieniem. Gdybyśmy pojechali w terminie, w którym pierwotnie planowaliśmy - i zaparkowali samochody tam, gdzie zwykle - to musielibyśmy szukać ich w rzece. Również pod koniec wyprawy sporo padało; w ostatnim tygodniu w ciągu pięciu dni udało się nam pójść do jaskini tylko raz. W międzyczasie miałem też drobne kłopoty logistyczne, z powodu których musiałem wrócić na trzy dni do Polski...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych wszystkich trudności, udało się nam odkryć i udokumentować ponad 1,1 km nieznanych wcześniej korytarzy, a wśród nich najbardziej obszerny jak na razie poziomy ciąg w Gamssteighöhle - Gang do Hali Króla Gór, sięgający w przekroju do 17 m szerokości i 5 m wysokości. Szukaliśmy też kontynuacji poziomych ciągów dolnego piętra, ale tam sukcesy były na razie dosyć ograniczone. Dużą niespodzianką był nowy dla nas otwór &amp;quot;Lubliniec&amp;quot; - prawdopodobnie będący dolnym otworem jaskini &amp;quot;Częstochowaschacht&amp;quot;, w której eksploracja została wstrzymana dawno temu. Dotarliśmy tam do poziomego ciągu, na głębokości ok. -180 m. Z niego w głąb masywu prowadzą dwie, najprawdopodobniej niezależne od siebie studnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć i rysunków zostało opublikowanych w notce na stronie PZA: http://pza.org.pl/news/news-jaskinie/wyprawy/pza-hoher-goll-2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Orla Perć|&amp;lt;u&amp;gt; Bogdan Posłuszny&amp;lt;/u&amp;gt;,Łukasz Piskorek|07 08 2021}}&lt;br /&gt;
Długo oczekiwany i kilkukrotnie przekładany wyjazd w góry, wreszcie doszedł do skutku. Żeby się od razu nie zrazić wybieramy tym razem Orlą perć w założeniu do samego końca wykorzystując okienko pogodowe. Wyjazd 1:40, do zakopanego docieramy szybko, bo już parę minut po 4 jesteśmy na szlaku od ronda w Kuźnicach. Na przełęcz Zawrat docieramy około 8 (oczywiście ja  bo Łukasz już dawno tam odpoczywa). Tu już rozpoczynają się kolejki na szlaku, a na pierwszych łańcuchach to koszmar, zwłaszcza kiedy przed nami rozpoczynają się przepinki na lonżach. Już w żlebie Honoratki pierwszy wypadek, zsunięcie się gościa (na szczęście bez ofiar), trochę dalej obserwujemy pełny profesjonalizm pilota TOPRu oraz ratownika desantującego do tego żlebu po poszkodowanego. W ten dzień ciągle widzieliśmy latający śmigłowiec. Udaje się nam wyprzedzić grupkę ludzi z lonżami i robi się trochę luźniej na szlaku, ale w dalszym ciągu pełno. Jedynym plusem korków na szlaku to, że można trochę dłużej cieszyć pięknymi widokami Tatr, zwłaszcza przy tak pięknej słonecznej pogodzie. Orlą \perć przechodzimy w miarę szybko, tylko droga od przełęczy Krzyżne do Murowańca, to niekończąca się droga zwłaszcza, kiedy odzywają się odciski palców w butach. Od Murowańca do Kuźnic tłumy, tłumy ludzi. Mimo odcisków już planujemy następną trasę do Zakopanego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia:http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Forla+perc&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Rowerm przez koronę gór Polski|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Rafał Florczyk (os. tow. na większości odcinka świętokrzyko - karpackiego)|12 07 - 01 08 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjeżdżając rowerem z domu przemierzyłem wszystkie pasma (28) gór polskich poczynając od Gór Świętokrzyskich poprzez Karpaty, Sudety kończą jazdę przy drzwiach domu. Po drodze była jeszcze Jura Krakowsko-Częstochowska. Ponad 2000 km trudnej ale i ekscytującej, głownie terenowej jazdy (również chodzenia). W zależności od logiki i logistyki na poszczególne, najwyższe szczyty wchodziłem lub wyjeżdżałem rowerem. Z zadaniem uporałem się w 21 dni z czego część górska (od Łysicy po Ślężę) kosztowała 18 dni. Od rana do wieczora wzmożony wysiłek. Zadanie potraktowałem jako cel bardziej sportowy gdyż na większości z tych gór byłem już wiele razy czy to pieszo czy rowerem czy też nartach. W pamięci jednak pozostaną cudowne krajobrazy, skrajny wysiłek, emocjonujące zjazdy i czasem makabryczne podejścia i zejścia. Po drodze też ciekawe spotkania z ludźmi, rozmowy, refleksje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY: http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:Korona_g%C3%B3r_Polski_rowerm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKGP&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Wyprawa eksploracyjna Hagengebirge 2021|Magda Sarapata, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|22 - 31 07 2021}}&lt;br /&gt;
Szersza relacja w zakładce WYPRAWY:http://nocek.pl/wiki/index.php?title=Relacje:_Wyprawa_Hagengebirge_2021&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|CZARNOGÓRA: wędrówki górskie|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|17 - 24 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjście na Bobotov Kuk (2523) w Durmitorze oraz na najwyższy szczyt kraju - Zla Kolata (2534) w górach Północnoalbańskich. Objechano kraj dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|04 07 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sobotniej Czarnej pozostał pewien niedosyt. Kombinezony wyprane, liny się suszą, a tu taki piękny dzień - wybór może być tylko jeden - w góry na zachód słońca. Tym razem pada na Skrzyczne. Podejście od Ostrego spokojnym tempem i po około godzince meldujemy się na szczycie gdzie czeka nagroda w postaci chłodnego złotego nektaru :). Podziwiamy zachód słońca i żwawym tempem ruszamy w dół. Niestety w połowie drogi okazuje się, że gdzieś na górze został mój kijek. Krótka decyzja wracam sam na lekko i biegowo. Niestety kijka nie znalazłem, ale przynajmniej się troszkę zmęczyłem. Na parking docieramy już po zmroku. Warto robić takie spontaniczne akcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Foto: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSkrzyczne-lato&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|HISZPANIA: wspin w Arboli|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K.(os. tow.), Michał (os. tow.)|03 - 11 07 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Arboli Siurana i Cornudella (baza wypadowa). Spory rejon wspinaczkowy, dużo ciekawych dróg, wspinanie głównie sportowe. Zrobiliśmy wiele dróg od IV do VI.1. Teren rozległy i rzadko uczęszczany. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - akcja kursowa w Czarnej|Ryszard Widuch, Piotrek Strzelecki, &amp;lt;u&amp;gt;Tomek Bzdęga&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Mazurek, Mateusz Balcer, Damian Szołtysik|03 07 2021}}&lt;br /&gt;
Po pierwszych zmaganiach kursantów w jaskiniach „małych”, przyszedł czas na pierwszą poważną jaskinie - wybór padł na jednego z tatrzańskich klasyków, czyli Jaskinię Czarną.&lt;br /&gt;
Plan zakładał wyjście z Kir o godzinie 7:00. Tak wiec wstaliśmy rześko przed 6:00, wyjrzeliśmy za okno i przywitała nas…. ściana deszczu. Wizja podejścia i przebierania się pod jaskinią w rzęsistym deszczu, nie nastrajała zbyt pozytywnie ale postanowiliśmy nie zrażać się drobiazgami i rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Nasz optymizm został nagrodzony, bo jak na zamówienie o godzinie 6:40 przestało padać, a my zgodnie z planem wyruszyliśmy pod jaskinie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około godzinnym marszu znaleźliśmy się na Hali Pisanej gdzie weszliśmy na żółty szlak prowadzający do Jaskini Smocza Jama, by po chwili zejść z niego na leśną ścieżkę prowadzącą stromym i lesistym zboczem pod otwór Jaskini Czarnej. Na skutek opadów podejście było bardzo mokre, błotniste i śliskie. Po lekko pond godzinnym podejściu stanęliśmy na półce pod głównym otworem jaskini, skąd roztaczał się piękny widok na Dolinę Kościeliską oraz otaczające ją szczyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebieramy się, szybki podział sprzętu i zabieramy się za poręczowanie pierwszego, lekko ponad 40 metrowego zajazdu, a następnie kierujemy się do Sali Ewy. Stąd udajemy się do Partii Tehuby, które były głównym celem naszego wypadu. Eksploracja wybranych partii jaskini zajmuje nam ok. trzech godzin. Poprzez Korytarz Dziewiczy i rurę za Stalagmitem udaje nam się dotrzeć do Jeziorka Tehuby, stamtąd udajemy się do Syfonu Tehuby,  który jest kulminacyjnym punktem naszej wycieczki. Rozpoczynamy odwrót. Wracając po swoich śladach ok godziny 14 pierwsi z nas są już z powrotem pod otworem jaskini, a o 15 jesteśmy już w komplecie. Przebieram się, pakujemy sprzęt i ostrożnie, bo nadal mokro, ślisko i stromo, schodzimy do głównego szlaku w Dolinie Kościeliskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== II kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Kursanci pierwszy raz w dziurze, czyli Kasprowa Wyżnia i Średnia|Rysiek Widuch w roli instruktora, Asia Przymus, jako dodatkowa para oczu, kursanty: Mateusz Balcer, Tomek Bzdęga, Tomek Hansel, &amp;lt;u&amp;gt;Lukasz Mazurek&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Kuźnic docieramy przed godziną 9.00. Kursanci są nieco za Kadrowiczami, którzy kilka minut wcześniej wchodzą na szlak. Plan jest prosty. Robimy jaskinię Kasprową Wyżnią a następnie Kasprową Średnią, a pomiędzy czeka niespodzianka :) Żar z nieba leje się już od rana... Oczywiście Kadra instruktorska zadbała o test na orientację. Pierwszy raz schodząc ze szlaku zanim kursanci doszli do miejsca zejścia z niego. Niestety nie udało się zmylić dzielnych kursantów, którzy wchodzą na właściwą ścieżkę i po przedarciu się przez poletko wiatrołomów doganiają kadrę instruktorską. Dalej droga przebiega spokojnie chociaż Pan instruktor jeszcze raz próbował zmylić na pewniaka kursantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żar leje się z nieba, pot z kursantów, jednak twardo drzemy do góry. Po przedarciu się przez las i podejściu po &amp;quot;bardzo przyjemnym&amp;quot; piarżysku cała wesoła gromadka dociera do przebieralni. Wskakujemy w jaskiniowe kostiumiki, uprzęże i resztę złomu no i do akcji! Plan Rysia zakłada atak niczym chłopaków z Gromu czyli dajemy na maksa od razu z dwóch stron do jakże emocjonującej jaskini Kasprowej Wyżniej, a po  wykonaniu zadania spotykamy się przy otworze 2 gdzie czeka niespodzianka (najbardziej emocjonująca część tejże wyprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce nie odpuszcza, wody ubywa, potu w gumowcach przybywa, sił ubywa z minuty na minutę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodzianka - zjazd pomiędzy jaskiniami, po nim szybkie poręczowanie trawersu pod otwór jaskini Kasprowej Średniej. I już po chwili cała gromadka odpoczywa w przyjemnym chłodku otworu jaskini. Teraz jeszcze kilka metrów czołgania i jesteśmy przy studni. Tu szybkie poręczowanie zjazdu, które nie obyło się bez niespodzianek i zaskoczeń i już za jakiś czas wszyscy meldujemy się na dnie studni. Nie było splendoru, a raczej chęć jak najszybszego powrotu na górę, a później jak najszybciej do Goryczkowego Potoku uzupełnić płyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak o to minął pierwszy tatrzański wyjazd jaskiniowy kursu 2021. Wszyscy cało i zdrowo wrócili do domów. Dla kursantów było na pewno wiele nowych doświadczeń, galeria wstydu i hańby wzbogaciła się o kilka pozycji i to nie tylko w zakładce &amp;quot;kursanci&amp;quot;. Ogólnie wyjazd na wielki plus i cała ekipa już nie może się doczekać kolejnych eskapad w tatrzańskich podziemiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fkasprowe&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Coroczny Zlot Czarownic|&amp;lt;u&amp;gt;Basia Szmatłoch&amp;lt;/u&amp;gt;|19 06 2021}}&lt;br /&gt;
ZLOT ODBYŁ SIĘ na przełomie WIOSNY i LATAJAK CO ROKU&lt;br /&gt;
Teraz to trafiło z 19- 20 .06 .2021 rz soboty na niedzielę. Pogoda nam w tym roku sprzyjała jak mało kiedy w dzień był upał a nocą było bardzo przyjemnie. Zjawiło się bardzo dużo w tym roku, jak nigdy nowych kandydatek, bo aż 5.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie nabyły jeszcze  swojego sprzętu latającego 'to nie odbyły się zawody lotów dookoła ogniska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i oczywiście nie mieliśmy wspaniałej naszej FOTOGRAFKI AGNIESZKI. Bo niestety ze względów przyrostowych nie mogła przylecieć na coroczny zlot. Nasza Ania S. otrzymała w nagrodę kubek do ziółek, które sobie parzy na odporność żeby ją nie przewiało na latającym sprzęcie. Ale nic straconego NOWE sobie potrenują przez rok. A wspaniałe zdjęcia z lotów będą w przyszłym roku. ''[tak myślę jako jedna z dwóch założycielek tego klubowego odłamu]''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym było wspaniale, jak zawsze snuły się ciekawe opowieści, plotki, informacje i bankiet z przygotowanych przez nasze czarownice różnorodne sałatki, ciasteczka i tym podobne smakołyki. Nie obyło się bez najważniejszych moich alchemicznych wytworów płynnych, wzmacniających nasze siły witalne i odpornościowe, żeby można było przetrwać i się spotkać za rok w świetnej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy w przyszłym roku nasze panie z klubu które zesztywniały i posmutniały w domowych pieleszach, aby się ruszyły ze swoich wygodnych foteli i pośmiały się z nami i powspominały jak było kiedyś i zaczęły snuć plany na przyszłość. Bo nie można tak nudnie żyć i nie spotykać się w naszym gronie , bo już wszystko zaczyna ZANIKAĆ jak w filmie  pod tytułem ''NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ ''. I nic nie pozostanie z przyjaciół, miłych ludzi w tym klubie. Przykro mi o tym mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale nie miało być tak smutno. To tylko takie napomnienie dla fajnych koleżanek które kiedyś były i działały. Jak nie ma czasu i siły na działania jaskiniowe to trzeba się spotykać inaczej żeby BYĆ. Na tym kończę krótką relację z tegorocznego ZLOTU. Pozdrawiam i do zobaczenia jak myślę ZA ROK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarownice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - górski rajd rowerowy|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 06 2021}}&lt;br /&gt;
Niezbyt długa lecz bardzo atrakcyjna przebieżka rowerowa wokół i przez dolinę Wielkiej Puszczy. Start z Porąbki zacnym podejściem Na Plenicę i dalej na Trzonkę (727). Po drodze malownicze, trawiaste hale. Wspaniały zjazd do doliny Puszczy Wielkiej i równie fajny uphill na przełęcz Isepnicką i stromo na Kiczerę (827). Zjazd do Porąbki oferuje niemal wszystkie atrakcje jazdy górskiej  co w połączeniu z idealną pogodą stanowi wspaniałą przygodę. Dystans 17 km przy 930 m deniwelacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWlkPuszcza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid - spacer na Klimczok|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Piskorek, pieseł|13 06 2021}}&lt;br /&gt;
Wybraliśmy się na krótki spacer, początkowo w planie było tylko podejście na Błatnią (choć pieseł robił już z nami dłuższe parunastu kilometrowe wycieczki, to był to pierwszy raz w górach), szło się wszystkim dobrze, więc postanowiliśmy wydłużyć wycieczkę. Pogoda mglista i w sumie chłodna, choć podczas chodzenia temperatura ok. Doszliśmy na Klimczok i zeszliśmy przez Chatę Wuja Toma do Brennej gdzie parkowaliśmy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/klimczok&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspin w Rusocicach|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|06 06 2021}}&lt;br /&gt;
Aby oprzeć się temu szaleństwu (stanie w kilometrowych korkach) wybraliśmy się do Rusocic na południowej Jurze (w dolinie Wisły). Robimy kilka niezbyt trudnych dróg (Od III do V) na skale Miecz. Miejsce fajne. Pustki. Nikt się tam nie wspinał i tylko kilku pieszych dostrzegliśmy w pobliżu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRusocice&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|AUSTRIA - Tennengebirge - wycieczka poglądowa|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Jacek Szczygieł (KKS), Sebastian Heiland (LVfHK Salzburg)|3 - 4 06 2021}}&lt;br /&gt;
W związku z długim weekendem Jacek zaprosił nas do pomocy przy swoim austriackim projekcie. W ciągu roku zamierza on odwiedzić setki jaskiń, zapisując różne obserwacje dotyczące uwarunkowań tektonicznych oraz wyniki pomiarów najbardziej wybitnych struktur (szczególnie uskoków). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda pozwoliła nam na tylko dwa dni działalności. W czwartek Sebi zaprowadził nas do Spelunki - fenomenalnej chatki należącej do klubu grotołazów w Salzburgu. Po przygotowaniu bazy do bytowania ruszyliśmy na szybką wycieczkę do pobliskiej Röth-Eishöhle. Tam znaleźliśmy nie tylko uskoki, ale też ciekawe kryształy i specyficzną korozję ścian... no i oczywiście masę efektownie prezentującego się lodu! Następnego dnia odwiedziliśmy z kolei górną część legendarnej jaskini Schneeloch. Jak na krótką, rozpoznawczą wycieczkę, bardzo dobrze się przy tym bawiliśmy - we wstępnych partiach jaskini można się i powspinać, i trochę poprzeciskać, i trochę pozjeżdżać na linach ... wszystkiego, co lubimy po trochu. Nasi towarzysze-geolodzy mieli tam bardzo dobry połów - trafili na uskok z przesunięciem aż o 40 centymetrów. Po południu wróciliśmy do chatki, posprzątaliśmy i zeszliśmy do samochodu, kolejną noc spędzając w zwyczajowej kwaterze w pałacu Hellbrunn (... za której udostępnienie jesteśmy oczywiście klubowi bardzo wdzięczni). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te dwa dni pogoda była fantastyczna. W terenie przeszkadzało nam tylko zapadanie się chwilami po pas we wiosennym śniegu. W górach nie spotkaliśmy nikogo, co w wielu miejscach w długi weekend nie byłoby łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - okolice góry Birów|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, na skałach góry Birów Rysiek Widuch z kursantami|30 05 2021}}&lt;br /&gt;
Rysiek prowadził zajęcia z kursem klubowym (może zrobią opis) więc była okazja do spotkania. Potem zrobiłem rowerem pętelkę wokół góry i dalej do Ryczowa. Na Jurze króluje zieleń. Pogoda w kratkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|FRANCJA: wspinaczka w Orpierre|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|22 - 29 05 2021}}&lt;br /&gt;
Wspinaczka w rejonie Orpierre. Zrobiono kilkanaście dróg w przedziale IV - VI.1. Zrobiliśmy też krótki trekking w parku narodowym Mercantour.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Szkolenie z podstaw kanioningu PZA|&amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata, Staszek Dacy|22 - 23 05 2021}}&lt;br /&gt;
Szkolenie odbywało się w stałym miejscu, na skałkach Pazurka. Pogoda jak przystało na kaniony mokra, tyko woda zamiast płynąć kanionem i schładzać rozgrzane słońcem ciała, kapała z nieba na trzęsących się z zimna kursantów. Na szczęście jako zaprawieni w boju grotołazi mieliśmy w podorędziu odpowiednie na takie sytuacje obuwie i uzbrojeni w kalosze, żadne mokradła były nam nie straszne. Zajęcia zaczęliśmy od omówienia sprzętu używanego w kanioningu, następnie dokonaliśmy prezentacji przywiezionego przez nas ekwipunku. Następnie wykonaliśmy lonże kanioningowi. Po dostosowaniu i konfiguracji sprzętu przeszliśmy do podstawowych zagadnień. Zjazdy na różnych przyrządach, zjazdy przez odciągi itp. Wieczorem ognisko w strugach deszczu i kanonadzie burzy. Następnego dnia w już dużo lepszej pogodzie przeszliśmy do poręczowania zjazdów i zakładania tamponady. Po moim wcześniejszym wyjeździe kursanci przeszli jeszcze do poręczania trawersów... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - spotkanie weteranów taternictwa jaskiniowego|Jan Dunat - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, &amp;lt;u&amp;gt;Ganszer Jerzy&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Zofia Gutek - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Beata Michalska-Kasperkiewicz - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Stefan Mizera - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Włodzimierz Porębski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza,Speleoklub Dąbrowa Górnicza i Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Jerzy Pukowski - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Jerzy Urbański - Weteran, Kapituła - ośrodek macierzysty Wrocław, Włodzimierz Matejuk - Weteran, Kapituła /od 2021/, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Ewa Chylaszek-Brylska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Roman Czarnecki - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Zdzisław Grebl - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Speleoklub Bielsko-Biała, Paweł Kasperkiewicz - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Ewa Libera - Weteran, ośrodek macierzysty Dąbrowa Górnicza, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Anna Sobańska - Weteran, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Katarzyna Kosmowska - Weteran /od 2021/, ośrodek macierzysty Bielsko-Biała, Teresa Szołtysik - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; - Weteran, ośrodek macierzysty Ruda Śląska, Rudzki Klub Grotołazów &amp;quot;Nocek&amp;quot;, Józef Gurgul - Koneser, Halina Szczerbińska - Koneser, Dorota Poczobut - były członek Speleoklubu Częstochowa, Wojciech - Osoba Towarzysząca, Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, Renata Sadowska - Klub Turystyki Narciarskiej PTTK &amp;quot;Gronie&amp;quot;, Piotr Gawlas - Speleoklub Bielsko-Biała&amp;lt;/u&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|22 05 2021}}&lt;br /&gt;
To było już 31-sze spotkanie. Poświęcone pamięci zmarłego nie dawno Jerzego Niepsuja. Generalnie działaliśmy w Beskidzie Małym. Ja z Esą dotarliśmy później i wcześniej wyjechaliśmy. Tym nie mniej odbyliśmy fajną przechadzkę doliną potoku Dusica (po drodze spektakularny wodospad) do Groty Kmonieckiego. Początkowo padał deszcz lecz potem zrobiła się przepiękna pogoda. Wspólnie z szanownymi weteranami byliśmy w podziemiach Jasnej Górki a potem na obradach w Soptoni Wielkiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Weterani&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu też: https://photos.google.com/share/AF1QipMxXL9-LaL0nhuxgLOeNjdtDUWrtTlJiHN4S4KbXNbHDxeUYbEfKPrA62wXzpI2dw?key=M0QzZjFLZEtzODZSX2NwX1dYNUhQVENfYVlCZnZB&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu szersza relacja Jurka: https://www.speleobielsko.pl/sprawozdania/item/4908-2021-05-22-23-xxxi-spotkanie-weteranow-taternictwa-jaskiniowego-jaskinia-komonieckiego-jaskinia-strzelista&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Czarna - pętla przez Partie Wawelskie|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Mleczną Studnię zjeżdżamy do Szmaragdowego Jeziorka, a potem wracamy do Ślimaka ciągiem głównym. Dla urozmaicenia zaliczamy jeszcze zjazd Studnią Imieninową. W Partiach Wawelskich już byłem, ale w tak zapętlonej wersji jeszcze nie; zdecydowanie jest to warta polecenia trasa &amp;quot;na rozruch&amp;quot;, na ok. 5 godzin w jaskini. Na powrocie niesamowite sceny: aż do Kościeliskiej nie spotkaliśmy nikogo; tylko my, wieczorne słońce i ptactwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Obchody Lecia klubu|Basia i Tadek Szmatłoch, Adam, Ania, Pawełek i Wojtuś Szmatłoch, Agnieszka Szmatłoch-Witkowska z Piotrkiem i Ignasiem, Tomek Szmatłoch z Kingą, Artur Szmatłoch z Julką, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, Damian i Teresa Szołtysik, Bianka Witman-Fulde, Zbigniew Zbirenda, Łukasz Mazurek, Tomek Bzdęga, Wojtek z Anią, Baranek, Adrian, Krzysiek, Ola, Maja, Michał, Karol i Patrycja Szmatłoch z Filipkiem, Mają i Julką i inni sympatycy kluby, trzy psy|14 - 16 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doroczne spotkanie członków i sympatyków kllubu. Wspinanie na skałkach, zwiedzanie pobliskiej jaskini Wielkanocnej, spacery, rozmowy i śpiewy. Podczas wyjazdu przeprowadzony został trening wspinaczki skalnej dla dorosłych członków klubu. Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Flecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Stefanowa Dziura|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|16 05 2021}}&lt;br /&gt;
W ramach 45-lecia klubu w skałkach w pobliżu Piaseczna stacjonowała znaczna rzesza &amp;quot;klubowiczów&amp;quot;. My niestety tylko chwilowo gościmy na polanie. Gdy wszyscy odjechali my udajemy się do Stefanowej Dziury w pobliżu Morska. Jaskinię stanowi bardzo przestrzenna sala do której dostajemy się 10-metrowym zjazdem na linie. Pieczara znajduje się w ciekawym kompleksie skalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/StefanowaDziura&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Zimna|&amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;, Kacper i Agata (WKTJ)|15 05 2021}}&lt;br /&gt;
To już drugie międzyklubowe spotkanie jaskiniowe w maju. Tym razem pogoda i droga w Tatry sprzyjają bardziej i udaje nam się spotkać w częściowo powyprawowym gronie w celu wspólnej akcji jaskiniowej. Po majówkowym rekonesansie nie mamy już wątpliwości, że znamy drogę do otworu. Tym razem Staszek (poszczepionkowo) rezygnuje z udziału w akcji i zostaje bohatersko w bazie, aby pisać magisterkę. Akcję rozpoczynamy spokojnie od budki z pączkami. Po drodze spotykamy grotołazów w pełnym rynsztunku (w południe w Kościeliskiej!) z Tarnowskich Gór wracających z Ponoru. Szybkie podejście. Pakujemy się  do środka i przychodzi pora, żeby przypomnieć sobie pośredni (cienkie liny Kacpra). Potem trochę nawigowania i przypominania sobie, gdzie iść. Idzie sprawnie, prożek zaporęczowany, syfon suchy i hyc! do Korkociągu. Ostatnim razem wydawał się gorszy :) Potem Galeriowy, który dzięki wskazówkom Kacpra o klinowaniu tyłka okazuje się nie taki straszny. Lecimy dalej czasem wyprostowani, innym razem ruchami robaczkowymi. Zatrzymuje nas jednak termika, woda za Korkociągiem i czas odwrotu. Po wyjściu okazuje się, że padało i droga z powrotem jest dość czujna. Na bazie czeka na nas pyszna carbonara, którą pochłaniamy bez zastanowienia snując plany na kolejną wspólną akcję WKTJ-Nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - grań wsch. Czerwonych Wierchów|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|09 05 2021}}&lt;br /&gt;
Z Kużnic przez dol. Kodratową na przeł. pod Kopą Kondracką. Dalej granią w silnym wietrze. Suche Czuby, Goryczkowa Czuba, zjazd z przełęczy i ponowne podejście na Pośredni Goryczkowy Wierch. Stąd zjazd niemal do samych Kużnic. Pogoda przepiękna, niebo bez chmurki, ciepło. Śnieg czasem hamujacy i mokry lecz w końcu to już maj. Zrobiliśmy 1440 m przewyższenia i 16 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCzerwoneWierchy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - MTB|Marzena i &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|08 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MTB Trasa Łabajów - Nowa Osada wypożyczenie elektryka dla żoneczki dalej ja na zwykłym żona na elektryku (nowy sport dogonić żonę jadącą na elektryku) Salmopol - stokówki do Przysłupia - Karolówka - Stecówka - Kubalonka - Nowa Osada - oddanie rowerka od żony i do Łabajowa. Łącznie przejechaliśmy 52 km. Pogoda - zimno, mały opad śniegu. Cieszę się że mogliśmy spędzić razem czas i utrzymać podobne tempo jazdy. Po południu zabrałem dzieciaki  na wycieczkę  i dobiłem jeszcze 15 km. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia - http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMTBWis%C5%82a&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne - rower + narty|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 05 2021}}&lt;br /&gt;
Nie wiem czy kiedyś w maju z Skrzycznego zjeżdżałem na nartach. Dysponując krótkim czasem wyskoczyłem jeszcze na szybko na tą górę. Trasa FIS już patrząc z Bielska błyszczała śniegiem. Aby przyśpieszyć akcję zabrałem rower. Od Galerii w Szczyrku podjeżdżam rowerem do granicy śniegu (potem głównie rower prowadziłem bo było stromo i kamieniście). Ukrywam rower w kniei i podchodzę na nartach na Skrzyczne. O dziwo powłoka była ciągła (tylko w jednym miejscu kilka metrów przerwy). Zjazd przepiękny gdyż na twardym śniegu była warstewka świeżego, lekko puszczonego puszku. Błyskawicznie więc śmigam do Dolin, do roweru. Potem przesiadka i niełatwy a zarazem techniczny zjazd dość stromą leśną drogą do Szczyrku. Pogoda wspaniała. 730 m przewyższenia podzielone na rower i narty w proporcjach pół na pół.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - Góra Birów - zajęcia dla kursantów w terenie|Ryszard Widuch, Asia Przymus, Łukasz Piskorek, jeden pies, kilku kursantów: Monika, Tomek, Daniel, Hubert|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy kursowy wyjazd na skałki, a zarazem szkolenie z technik linowych. Choć to końcówka majówki to jest strasznie zimno i wietrzenie. Momentami kropi deszcz. To dobrze, kursanci mają przedsmak prawdziwych jaskiniowych przygód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na skałkach Rysiek trenuje ich w linowych podstawach. Rolki, szanty, małpy i crolle poszły w ruch. Zagadka zaplątania liny w rolkę została rozwikłana, gorzej poszło z zakładaniem szanta, nie było mnie przez chwilę i chyba bawili się w głuchy telefon beze mnie, szanty wisiały do góry nogami, a Rysiek stał z krzywą miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla złapania oddechu zrobiłam dwie tury wycieczek dookoła Góry Birów. Po powrocie zaczął się etap trudniejszy. Walka o metry na linie. Pierwsze poległy źle dopasowane lonże i stópki. Szybko przewiązaliśmy sytuację szpejową i zajęliśmy się koordynacją rąk i nóg kursantów. Opanowaliśmy to na tyle, że każdy znalazł się u góry i został zmuszony do zamiany rynsztunku na zjazdowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmęczeni kursanci w porozumieniu ze zmarzniętym instruktorem zadecydowali o zakończeniu zajęć. Żeby chociaż trochę się rozgrzać po obserwacji tej nierównej walki zaoferowałam deporęcz stanowiska do ćwiczeń. Zrzucając ostatnią linę padły na mnie pierwsze promienie pięknej pogody...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęcia odbywały siew ramach cyklu spotkań realizowanych w ramach zadania publicznego ,,Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej w Rudzie Śląskiej w pierwszym półroczu 2021 roku poprzez uczestnictwo w zorganizowanych formach szkolenia i współzawodnictwa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fgorabirowkurs&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowy i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, Łukasz Pawlas|03 05 2021}}&lt;br /&gt;
Długi weekend majowy w tym roku nie rozpieszczał pogodą i na turę po Tatrach wedle prognoz nadawał się tylko poniedziałek. Zrobiliśmy przejście krajoznawcze na trasie Morskie Oko, dolina za Mnichem, Szpiglasowy Wierch, dolina Pięciu Stawów Polskich, Kozi Wierch i doliną Roztoki do samochodu. Pokrywa śnieżna po wcześniejszych opadach deszczu zamieniła się w skorupę lodową delikatnie przyprószoną. Marzenia o firnowych śniegach niestety trzeba odłożyć na kolejny sezon. Jedynie zjazd z Koziego dawał więcej frajdy bo południowa wystawa zrobiła swoje i trochę odpuściło. Zrobiliśmy ok.  26 km dystansu i 2070 m. przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSzpiglas&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|NIEMCY: Frankenjura - wspinaczka|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka K. (os. tow.)|02 05 2021}}&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy kilka dróg w przedziale szóstkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - marszobieg|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|29 04 2021}}&lt;br /&gt;
Marszobieg, generalnie tzw. Szlakiem Wspomnień, który zaczyna się i kończy w Brennej i poprowadzony jest na południowych zboczach Stołowa. Dystans niespełna 8 km, 311 m przewyższenia. Dobra pogoda. W lasach resztki śniegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - mtb|&amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;, Bartłomiej (syn) Kieczka|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Krótkie MTB przed obiadem nad doliną Łabajowa. Trasa Łabajów - Mrózków - Głębce - Łabajów. Pogoda super resztki śniegu trochę błota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FLabajowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Mała Łąka|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Monika Strojny (TKN Tatra Team)|25 04 2021}}&lt;br /&gt;
Poszwendaliśmy się na nartach po dolinie Małej Łąki. Słabnąca widoczność i zmęczenie po ekscesach poprzedniego dnia spowodowały, że nie dotarliśmy do żadnego wybitnego miejsca. Mimo wszystko, było warto; w dolinie było wyjątkowo mało ludzi i mogliśmy w spokoju nacieszać się pewnie już ostatnimi aż tak zimowymi widokami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wysokie - Szpiglasowa i Kozi Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA), Magda, Adam, potem też: Michał Ciszewski (KKTJ), Florian Małek (STJ KW Kraków)|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Najlepszy dzień tego sezonu. Od Morskiego Oka podchodzimy na Szpiglasową Przełęcz. Następnie zjeżdżamy cudnym, bardziej lutowym niż kwietniowym śniegiem do Wielkiego Stawu. Ola z Adamem po pikniku zawracają na Szpiglasową, a Magda, Marek i ja kierujemy się na Kozi Wierch. Tuż pod wierzchołkiem doganiamy Furka i Florka, którzy z kolei podchodzili od Wodogrzmotów. Ze szczytu kolejnym, przepysznym zjazdem dostajemy się znów nad staw, po czym ruszamy z powrotem na Szpiglasową. Pod przełęczą spotykamy się z Olą i Adamem, aby w końcu siedmioosobową grupą zjechać do Morskiego Oka. Na tym zjeździe śnieg był już dosyć trudny - to twardy i rozjeżdżony, to z bryłami po zsuwach i lawinkach, to znów ciężki - ale mimo to, narzekać byłoby grzechem. Pogoda trafiła się bardzo dobra; zażyliśmy sporo słońca, ale momentami spore zachmurzenie pomogło uniknąć totalnego odwodnienia. Jedyny problem w tym, że nie dogadaliśmy się, kto ma wziąć do plecaka krem na słońce i na koniec okazało się, że krem został w samochodzie. Skórę twarzy mamy do wymiany...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Wrota Chałubińskiego|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|24 04 2021}}&lt;br /&gt;
Z Palenicy żmudny odcinek drogą do Moka a później na nartach  (górny odcinek żlebu w rakach) na Wrota Chałubińskiego (2022). Zjazd generalnie drogą podejścia z odchyłami. W żlebach wiele starych lawinisk pokrytych cienką warstwą śniegu co nie co uprzykrza zjazd lecz też wiele nieskalanych, lotnych śniegów. Od Moka drogą zjeżdżamy dość sporo poniżej serpentyn a potem niestety z buta. Ludzi w górach sporo lecz nie tłumy. Pogoda piękna. Zrobiliśmy 1200 m przewyższenia i 22 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FWrotaChalubinskiego  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Czarna|Stanisław Dacy, Karol Pastuszka, Przymus Joanna, &amp;lt;u&amp;gt;Magda Sarapata&amp;lt;/u&amp;gt;|17 04 2021}}&lt;br /&gt;
Jak to powiedział podczas planowania akcji Karol: ,,Kto corocznego trawersu nie dokona Ten na ból siusiaka skona&amp;quot;. Te słowa (i stan wody w zimowych jaskiniach) przekonał nas do tego pomysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czego się tym razem dowiedziałam? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Dobrze jest słuchać własnych rad i na podejście zabierać dodatkowy zestaw ciuchów (szczególnie przy pięknej zimie, tej wiosny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Obowiązkowo dodatkowa gruba para rękawiczek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3. Batoników do jaskini nigdy za wiele. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4. Czas na przejście lepiej bardziej rozważnie szacować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5. Dwa telefony pod otworem to za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
6. Rysiu nadal nas kocha i się o nas martwi ❤ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
7. Psycha sama się nie zrobi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8. Najfajniejsze kupony w Macu są dostępne do 00:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2Fczarna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
== I kwartał ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|23 03 2021}}&lt;br /&gt;
Zachęcony entuzjastycznymi raportami z terenu postanowiłem zrobić użytek z moich nienormowanych godzin pracy. Jak zwykle przez Byka, czerwony szlak, a potem leśne ścieżki wchodzę na tzw. polski wierzchołek (Góra Pięciu Kopców). Zjazd tą sama drogą. Zebrałem kilka informacji statystycznych: w górę podchodziłem jakąś godzinę trzydzieści (w tym przerwa w połowie), a zjazd zajął mi 12 minut. Może nie był to zjazd po kolana w puchu, ale i tak było super. Po drodze spotkałem jedną osobę, a w partiach podszczytowych jeszcze sześć. Pogoda na dole niezła, ale na górze marznąca na goglach i na wszystkich częściach odzieży mżawka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9677</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9677"/>
		<updated>2021-04-19T06:42:03Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces. Oczywiście skitoury z dziećmi w naszym wydaniu to narty na nogach i drugie narty przy plecaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9676</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9676"/>
		<updated>2021-04-19T06:39:36Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Podchodzimy od Soliska przez Halę Skrzyczeńską do schroniska. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Plusem jest to, że spotykamy niewiele osób- szczególnie podczas zjazdu cieszymy się górami niemalże w samotności, na co ma wpływ późna pora wyjścia. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9675</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9675"/>
		<updated>2021-04-19T06:30:06Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''18 04 2021 ''' - Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne&lt;br /&gt;
* '''15 04 2021 ''' - Beskid Śl. - Przypiór&lt;br /&gt;
* '''11 04 2021 ''' - Karkonosze - Śnieżka&lt;br /&gt;
* '''10 04 2021 ''' - Tatry Wys. - Szpiglasowa Przełęcz&lt;br /&gt;
* '''10 04 2021 ''' - Jura - wspin w okolicach Olsztyna&lt;br /&gt;
* '''04 04 2021 ''' - Jura -dol. Kobylańska&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9674</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9674"/>
		<updated>2021-04-19T06:28:48Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skitour na Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski + dzieci|18 04 2021}}&lt;br /&gt;
Korzystamy już chyba ostatni raz z przedłużającej się zimy oraz nietypowych jak na kwiecień warunków w Beskidach. Pogoda dość ładna, nawet mocno przygrzewało a śniegu bardzo dużo jak na tę porę roku. Niestety zjazd już nie taki ciekawy: śnieg tępy, nadtopiony operującym w ciągu dnia słońcem  i mimo, że jest go bardzo dużo to nie pozwala na szaleństwo. Mimo wszystko, zrobione z dzieciakami 600m przewyższenia w takich warunkach to duży sukces.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Przypiór|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|15 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybki wypad w Beskidy, gdyż nie często w kwietniu jest tak śnieżnie. Od parkingu, podążam dol. Czarnej Wisełki a potem doliną potoku Wolny. Byłem sam więc przecieranie w górnych partiach kosztowało sporo sił i czasu. W końcu, w głębokim i kopnym śniegu wywindowałem się na Przypiór (1007) ograniczający od północy dolinę. Śnieg nośny lecz próba zjazdu po porośniętym krzewami terenie kończy się zapadnięciem (śniegu było dużo lecz bez podkładu) i uwięzieniem nart pod jakimiś gałązkami. Później fajny zjazd śnieżną rynną i dalej trasą podejścia do auta. W górach nikogo nie widziałem (z wyjątkiem kolegi z klubu, którego spotkałem na parkingu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzypior&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Karkonosze - Śnieżka|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdegustowani sytuacją w Tatrach wybieramy się dalej. Na kamerkach, karkonoska Śnieżka (1604) wyglądała obiecująco pod względem skiturowym. Dwa dni ciepła jednak nieco ten obraz zepsuło choć było całkiem fajnie. Podejście z Karpacza niemal ciągle na nartach żółtym szlakiem przez Młaki pod schronisko Strzecha Akademicka i dalej przez Równię na szczyt Śnieżki. W Białym Jarze olbrzymi depozyt śniegu. Na podejściu pod szczyt śniegu dość mało. Na szlaku nawet sporo pieszych (choć bez tłumów) i żadnych skiturowców. Z uwagi na warunki zjeżdżamy trawersem od pn. strony do Równi i Kopy (1378). Stąd nieczynną nartostradą ładny zjazd (choć śnieg z uwagi na temperaturę dość tępy) do Karpacza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sniezka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Szpiglasowa Przełęcz|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Względnie wczesna pora i względnie szybkie tempo pozwoliły mi uniknąć tłumów i załapać się na niezły śnieg (o 8 rano wyruszyłem z parkingu na Palenicy, a po trzech godzinach byłem na Przełęczy). Pogoda doskonała. Śnieg nad Wielkim Stawem był tak super, że podszedłem jeszcze raz na Czerwony Piarg. Nogi mi się zmęczyły, w tym sezonie będąc nienawykłe do takich przewyższeń... Zjazd do Roztoki też całkiem w porządku, ale w lesie już poza ubitą drogą mokro i hamownie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - wspinanie w Olkuszu|Staszek Dacy, Łukasz Piskorek, Asia Przymus, Magda Sarapata, dwa psy|10 04 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwsze tegoroczne wspinanie i kilka dróg na rozruch. Wybraliśmy się do Olsztyna na jedną ze skał grupy Dziewicy – Owczy Grzbiet. Zrobiliśmy kilka nietrudnych dróg i poćwiczyliśmy operacje linowe. W skalach było trochę wspinaczy, jednak nasza ścianka była mniej oblegana, chyba położona najdalej więc nie doszli... Pogoda również dopisała więc koc też się przydał :) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kilka zdjęć:http://foto.nocek.pl/index.php?showall=&amp;amp;path=.%2F2021%2Folsztyn&amp;amp;startat=1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - dolina Kobylańska|Teresa, Paweł, &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka (os. tow.) |04 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dalszy ciąg operacji sprzętowych związanych z wspinaczką wielowyciągową na Kuli w dol. Kobylańskiej. Zimno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKobylanska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - szkolenie wspinaczkowe w dol. Kobylańskiej|&amp;lt;u&amp;gt;Paweł Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt; + kilka innych osób |27 03 - 01 04 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udział w szkoleniu wspinaczkowym. Ćwiczenia z zakresu asekuracji, zakładania stanowisk, zjazdów i sytuacji awaryjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Małołączniak|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, |28 03 2021}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem warunki całkowicie odwrotne od tych sprzed 2 – 3 tygodni czyli niewybaczające błędów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od dołu po śniegu doliną Małej Łąki na Przysłop Miętusi i dalej przez Kobylarzowy Żleb na szczyt Małołączniaka (2096). Już na podejściu warunki trudne, zwłaszcza w żlebie duże zalodzenie. Dodatkowo kiepska widoczność. W górnych partiach żlebu trzeba dobrze kopnąć rakiem by przebić zlodzoną powłokę. Brak śladów zmusza do wybijania stopni. U góry duże zalodzone obszary pokryte miejscami cienką warstwą śniegu. Na grani kilka osób. Zjazd z Małołączniaka na Małołącką Przeł. (1924) lawirując po lodowej tarce od płata śniegu do płata aby wytracić przyśpieszenie. Ponieważ jednym z celów był otwór jaskini Śnieżnej to dalej zjazd wprost z przełęczy do Wyżniej Świstówki. Widziane z góry płaty śniegu między zlodziałymi obszarami okazały się w większości przypadków bardzo cieniutką warstwą na czystym lodzie. Trudno było więc załapać przyczepność nawet na kantach nart (razem z kijkami trzymany był czekan). Na dwóch bardziej stromych fragmentach zjazd bokiem na czekanie. Jaskinia zasypana lecz łopata przy kamieniu czeka. Pokonanie w tych warunkach Przechodu na nartach mijało się z celem gdyż jego lewa orograficznie strona (ta którą latem pokonujemy w drodze do jaskini) była jedną zalodzoną połacią. W najniższym punkcie Przechodu założenie liny i przy jej pomocy zejście z nartami na plecach przez fragment największej stromizny. Dalej łatwiej lecz w wielu miejscach narty zakleszczały się w śniegu. Zjazd szlakiem początkowo trochę męczący lecz później mimo twardości można pozwolić się na znaczną szybkość i tak dotrzeć aż do parkingu. Deniwelacja – 1230 m, dystans – 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Malolaczniak&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9644</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9644"/>
		<updated>2021-03-21T17:52:56Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''21 03 2021 ''' - Beskid Śl. - Skrzyczne&lt;br /&gt;
* '''21 03 2021 ''' - Beskid Żyw. - Majów&lt;br /&gt;
* '''20 03 2021 ''' - Beskid Żyw. - Pilsko&lt;br /&gt;
* '''20 03 2021 ''' - Tatry Wys. - Zawrat&lt;br /&gt;
* '''14 03 2021 ''' - Beskid Śl. - Zielony Kopiec&lt;br /&gt;
* '''06 - 07 03 2021 ''' - Tatry - skitury&lt;br /&gt;
* '''07 03 2021 ''' - Tatry Zach. Kopa Kondracka&lt;br /&gt;
* '''07 03 2021 ''' - Tatry Wys. - Zadni Granat&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9643</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9643"/>
		<updated>2021-03-21T17:49:39Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Tomek Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Skrzyczne od Ostrego niebieskim szlakiem. Pogoda kiepska. Zjazd terenowy z dużym potencjałem ale niestety nie przy tych warunkach śniegowych. Śniegu znacznie mniej, niż w Beskidzie Żyweckim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9642</id>
		<title>Szablon:Skrót wyjazdów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Szablon:Skr%C3%B3t_wyjazd%C3%B3w&amp;diff=9642"/>
		<updated>2021-03-21T17:46:52Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;* '''21 03 2021 ''' - Beskid Żyw. - Majów&lt;br /&gt;
* '''20 03 2021 ''' - Beskid Żyw. - Pilsko&lt;br /&gt;
* '''20 03 2021 ''' - Tatry Wys. - Zawrat&lt;br /&gt;
* '''14 03 2021 ''' - Beskid Śl. - Zielony Kopiec&lt;br /&gt;
* '''06 - 07 03 2021 ''' - Tatry - skitury&lt;br /&gt;
* '''07 03 2021 ''' - Tatry Zach. Kopa Kondracka&lt;br /&gt;
* '''07 03 2021 ''' - Tatry Wys. - Zadni Granat&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9641</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9641"/>
		<updated>2021-03-21T17:44:35Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Tak wybrane trasy pozwoliły na cieszenie sie górami niemalże w samotności. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9640</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9640"/>
		<updated>2021-03-21T17:42:36Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechaliśmy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki. Po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego, zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9639</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9639"/>
		<updated>2021-03-21T17:40:22Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Majów i Mała Rycerzowa|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|21 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na szczęście z pierwszym dniem wiosny przybyło w górach śniegu. Z Rycerek bez szlaków wychodzimy na graniczny Majów (1134) torując w głębokim śniegu. Widoczność nie najlepsza, prószył śnieg. Zjazd z małymi odchyłami drogą podejścia po iście baśniowym śniegu do dol. Rycerki. Zachęceni warunkami podchodzimy jeszcze dol. Dziubaki na Małą Rycerzową (1207). Na otwartym terenie śnieg twardy i przewiany lecz w lesie to poezja. Zjazd po takim śniegu to prawdziwa ekstaza. Do auta docieramy na nartach. Ludzi spotkaliśmy tylko w okolicy Rycerzowych, w terenie nikogo. Zrobiliśmy 950 m przewyższenia i kilkanaście km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMajow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt; i Tomek Jaworscy+os.tow.|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Wyjazd w Beskid Żywiecki okazał sie być w ten weekend jak wygrana w toto-lotka. Intensywne opady śniegu w ostatnich dniach pozwoliły na istne szaleństwo. Euforia na zjeździe to wciąż za słabe słowo na określenie tego czego można było doświadczyć :) Podchodziliśmy z Sopotni Wielkiej wzdłuż potoku Cebulowego wbijając się na główny szlak beskidzki, następnie odbiliśmy w kierunku szczytu Pilska. Ze szczytu zjeżdzaliśmy dobrze znaną trasą, przez tzw Byka, dosłownie pływając w kopnym śniegu. Bardzo szybko dojechalismy do parkingów. No cóż, okazało się, że raz to za mało więc postanowiliśmy podejść raz jeszcze- tym razem kończąc na Hali Miziowej. Po krótkim odpoczynku w schronisku udaliśmy się na czerwony szlak prowadząco w stronę Rysianki i po niedługim czasie odbiliśmy w kierunku potoku Cebulowego zaliczając drugi w tym dniu zjazd. Trasa nas nie zawiodła i znów mogliśmy sunąć w białym puchu. Zrobiliśmy 1350 m przewyższenia i  i ok 20 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Zawrat|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Monika Strojny (TKN Tatra Team), Marek Wierzbowski (UKA), Radosław Paternoga (SKTJ)|20 03 2021}}&lt;br /&gt;
Z Wodogrzmotów Mickiewicza podchodzimy przez dolinę Roztoki do schroniska w dolinie Pięciu Stawów. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej na Zawrat, skąd następnie zjeżdżamy drogą podejścia. Śniegi dosyć dobre, ale pogoda umiarkowanie dobra (zimno, opad śniegu, słaba widoczność). Ludzi całkiem sporo. Około 1000 m przewyższenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Zielony Kopiec|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|14 03 2021}}&lt;br /&gt;
Tatry stają się ciasne (po za tym była &amp;quot;trójka&amp;quot;) inne góry też oblężone lecz czasem można jeszcze wyszukać prawdziwe perełki. To był znów &amp;quot;strzał w dziesiątkę&amp;quot;. Już za pomocą rowerów pokonujemy podjazd doliną Zimnika od Ostrego. Gdy pojawia się śnieg (akurat w miejscu, w którym przewidywałem) chowamy rowery w lesie i dalej na nartach (tylko na króciutkim odcinku musimy je zdjąć) podchodzimy leśnymi duktami aż na szczyt Zielonego Kopca (1154). Mimo trochę zachmurzonego nieba widoczność jest bardzo dobra. Zjazd początkowo drogą podejścia a potem stromym zboczem wprost do niższych partii. Śnieg do zjazdu przewspaniały. Śmigamy szybko w dół. Mimo, że śnieg się mocno skurczył to był to solidny podkład więc nawet na wąskich spłachciach świetnie się zjeżdżało. Od granicy śniegu rozkoszny zjazd rowerami do auta. Większość trasy odbyła się po za szlakiem więc nikogo nie spotkaliśmy. Kilka osób tylko w dolinie choć parkingi były pełne aut. Zrobiliśmy 700 m przewyższenia i 16 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/ZielonyKopiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - skitury|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|06 - 07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W sobotę Doliną Jarząbczą wchodzimy na Czubik. Zjazd również do Jarząbczej, po świeżym i nieprzejechanym śniegu. Trochę wiało, ale poza tym, pogoda i warunki całkiem się udały. W niedzielę zrobiła się &amp;quot;lampa&amp;quot;, a my popełniliśmy błąd i - mając do dyspozycji tylko pół dnia - ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej. Tłumy na Boczaniu tym razem odebrały nam przyjemność i skończyło się wycofem przez pewien sekretny skrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - Przełęcz pod Kopą Kondracką|Staszek Dacy, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, os. tow.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Startujemy z  Kuźnic w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Mijamy się z masą skiturowców. Pomimo mrozu w słońcu było dość ciepło. Na Hali kilka chwil oddechu z widokiem na dalszą trasę. Idąc Doliną Kondratową oceniamy warunki i obmyślamy trasę podejścia. Na przełęczy pod Kopą Kondracką przepinamy się do zjazdu. Staszek szybko pomyka na dół zakręcając pięknymi skokami, kiedy ja jeszcze stoję i zastanawiam się jak zabrać się do zjazdu. Na szczęście miejsca jest dużo, tylko ludzie wyjeżdżający zza pleców trochę utrudniają. Nie dojeżdżamy do schroniska tylko odbijamy wcześniej kierując się w stronę nartostrady z Kasprowego Wierchu, którą zjeżdżamy z powrotem do Kuźnic. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPrzeleczPodKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Zadni Granat|&amp;lt;u&amp;gt;Tomasz Jaworski&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Przepiękna tura w mekce tatrzańskich wycieczek narciarskich – jedyny minusem jest spora ilość turystów. Startujemy z Brzezin o 7.45 (parking cały już zapchany i auto musimy zostawić na drodze do Murzasichle). Szybko docieramy do Murowańca a następnie od strony „zielonych stawków” podchodzimy na przełęcz Karb. Zjazd na stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego miał dwa oblicza- u góry twardo a na dole przepiękny śnieżek po piątkowych opadach. Szybka przepinka i w stronę Zmarłego Stawu (w żlebie zakładamy raki). Następnie Kozia Dolinka i podejście na Zadni Granat od połowy również w rakach. Po drodze rozeznaliśmy całą trasę zjazdu – niestety słońce zrobiło swoje i nici z tak zachwalanego przez kolegów super zjazdu z zbocza Zadniego Granatu. Za udany za to należy uznać dolny fragment aż do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Zaśnieżona w całości droga do Brzezin pozwoliła na szybki zjazd i zakończenie wycieczki przed 15.00. Rozpoznaliśmy sobie kilka celów na przyszłość. Zrobiliśmy ok. 1640 m deniwelacji i 23 km dystansu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZadniGranat &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Cienków|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
W Beskidach poniżej 1000 m śniegu prawie nie ma. Bianka zostaje na wyciągu Klepki. Podejście nartostradą na masyw Cienkowa a potem grzbietem spacer na Cienków Wyszni (957) i z powrotem. Kilka ładnie zaśnieżonych polan a na końcu zjazd nartostradą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrazują to te zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FCienkow&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Polica|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|07 03 2021}}&lt;br /&gt;
Na wszelki wypadek na wędrówkę zabieramy narty. Podejście od północy na Policę (1369) od Zawoji Podpolicy bez szlaku. Najpierw idziemy na nartach lecz później w lesie śniegu mało więc narty lądują na plecaki. Dopiero powyżej 1000 m. n. p. m. śniegu jest więcej i na szczyt podążamy narciarsko. W okolicach miejsca gdzie osiągnęliśmy szlak zielony w roku 1969 rozbił się samolot rejsowy PLL LOT. W katastrofie zginęło ponad 50 osób. Początkowo chcemy się przedzierać na wprost do szczytu lecz zbocze jest strome i porośnięte gęstym lasem więc robimy duży zakos szlakiem i wydostajemy się na wierzchołek Policy okrężną trasą. Pięknie widać Tatry. Zjeżdżamy z grubsza drogą podejścia. Poniżej szlaku zjazd trudniejszy. Później znów musimy nieść narty i dopiero w dolnej części zakładam narty (Esa szła z buta) i dojeżdżam do auta. Zrobiliśmy 720 m przewyższenia i ok. 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FPolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Góry Opawskie - Biskupia Kopa|&amp;lt;u&amp;gt;Henry Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt;, Bianka Witman-Fulde|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Śnieg w górach stopniał więc pojechałem w góry pochodzić pieszo. Najwięcej słońca miało być w Górach Opawskich i tam pojechałem na Kopę Biskupią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBiskupiaKopa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9609</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9609"/>
		<updated>2021-03-01T09:29:47Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia,&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
	<entry>
		<id>http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9608</id>
		<title>Wyjazdy 2021</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://stara.nocek.pl//wiki/index.php?title=Wyjazdy_2021&amp;diff=9608"/>
		<updated>2021-03-01T09:27:36Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;AsiaJ: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;__NOTOC__ &lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Wys. - Krzyżne i Waksmundzki Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, A. K.|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jeżeli marzenia mogą się spełniać to ten dzień był dobitnym tego przykładem. Boski śnieg, idealna pogoda i fascynująca sceneria. Z Brzezin dol. Suchej Wody podchodzimy pod Murowaniec. Potem zjazd do potoku i trawers Żółtej Turni oraz kolejny zjazd do Czerwonego Stawku w Dol. Pańszczycy. Stąd już niemal ciągłe podejście na samą przełęcz (2112). Górną część żlebu pokonujemy w rakach. Z przełęczy jeszcze podejście na górujący w pobliżu Waksmundzki Wierch (2189) skąd mamy widok na prawie na całe Tatry. Stąd nietkniętym śniegiem śmigamy na przełęcz i dalej stromizną w dół. W dolinie tak regulujemy szybkość by niewielkie wzniesienia pokonać rozpędem (siła odśrodkowa robi wrażenie). Śnieg nośny i stabilny. W takich warunkach można by w Tatrach zrobić wszystko. Aby urozmaicić trasę i uniknąć przepinania fok od Czerwonego Stawku jedziemy ciągle  doliną w dół, generalnie wzdłuż Pańszczyckigo Potoku co było strzałem w &amp;quot;dziesiątkę&amp;quot;. W końcu wydostajemy się na szlak z Waksmundzkiej Równi i nim do dol. Suchej Wody. Droga w dolinie była ubita i zmrożona więc szybkość jest adekwatna do warunków. W kilka chwil jesteśmy przy aucie. Zrobiliśmy ok. 1400 m deniwelacji i 20 km dystansu. Należy dodać, że ten zakątek Tatr nie jest tak tłumnie odwiedzany jak inne rejony. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKrzyzne &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;Tomek i Karol Jaworscy|28 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niespodziewałam się, że tak szybko wrócę na Kasprowy Wierch. Jednak nadażyła się okazja aby zabrać naszego syna na skitury, więc skorzystaliśmy. Zastosowaliśmy przećwiczoną niedawno kombinację, w której Tomek oprócz swoich nart na nogach ma dodatkową parę nart na plecach:) Podchodziliśmy przez Boczań, gdzie śniegu było już znacznie mniej, niż tydzień temu i zjeżdzaliśmy Goryczkową trawersując do Kondratowej. Pogoda była taka jak nigdy. Grzało niesamowicie, upał trochę dokuczał na podejściu. Zważywszy na to, że Karol nie jest szczególnym sympatykiem gór :( to, że nie narzekał i nawet był zadowolony jest sukcesem. Już dawno zrozumieliśmy, że u nas przysłowiowe jabłko czy jabłka padły raczej dalej niż bliżej od jabłoni...  Staramy się jednak przemycać im co nie co z turystyki górskiej w odpowiedniej formie i częstotliwości. Najlepsze dla 12 latka okazały się pierwsze muldy na zjeżdzie z Kasprowego, hopki na trasie z Kondratowej oraz zjazd z zaśnieżonych schodów w Kużnicach. No cóż, ja natomiast delektowałam się przepięknymi widokami i to mi wystarczyło...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zach. - jaskinia Miętusia, służbowo u Marwoja|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), Marek Wierzbowski (UKA)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jaskinia Miętusia robi wszystko, aby wymigać się od udziału w programie badań żwirów. Do badań potrzebna jest próbka zza Marwoja, ale jak się dowiedzieliśmy od ekip które były w jaskini w piątek i w sobotę, nie było na nią żadnych szans (syfon zalany pod strop). &lt;br /&gt;
Mając poważne wątpliwości, czy wyprawa za Marwoj uda się w tym sezonie, przystapiliśmy do realizacji planu B. Miał on obejmować pobranie próbki znad Błotnych Zamków, zdeporęczowanie Progu Męczenników i wyniesienie zdeponowanych lin oraz testy kolejnego prototypu jaskiniowego radia. Tym razem nie można mówić o paśmie sukcesów. Próbkę pobraliśmy, ale nie rokuje (na oko mało w niej kwarcu); lin było zdecydowanie za dużo, żebyśmy się zabrali z nimi z powrotem... a radio tym razem jakoś nie chciało działać. Prawdopodobnie rozwinęliśmy za krótkie anteny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przynajmniej tyle, że poszło nam sprawnie (8h30m &amp;quot;od auta do auta&amp;quot;) - oraz że choć trochę się poruszaliśmy. Pogoda przepyszna, ludzi mało - jak to w poniedziałek - a dzięki zabraniu nart oraz uczciwego zalodzenia doliny Kościeliskiej, długi kilometr nie był tym razem aż tak długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Baranią Górę|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, po okolicy krążył na skiturach również Jasiu Kieczka (szedł z Salmoplu na Baranią Gorę)|22 02 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Kamesznicy, żółtym szlakiem doliną Janoszki. Teren uroczy. Od Karolówki łagodnie w dół i ponownie w górę na szczyt Baraniej (1220). Pogoda cudowna choć wiatr mocny. Zjazd wprost na południe po niezbyt dobrym śniegu (wysoka temperatura robi swoje) lecz w przepięknym terenie. Na dole łączę się z drogą podejścia i na nartach docieram do samego auta. Deniwelacja - 710 m, dystans - 14 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FBaraniaGora&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Skitour na Romankę|Teresa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski|21 02 2021}}&lt;br /&gt;
Niemal 18 lat temu gdy zaczynaliśmy przygodę z skitouringiem sport ten uchodził za elitarny, dostępny niewielkiej garstce różnej maści miłośników górskiej aktywności. Widok poruszających się pod górę na nartach wędrowców budził nieukrywane zaciekawienie przygodnych turystów. Jednak na przestrzeni kilkunastu lat proporcje zostały odwrócone. Obecnie niektóre górskie pasma są oblężone przez amatorów tego sportu. Tak więc teraz oprócz celu należy brać pod uwagę dostępność danego terenu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Start z Sopotni Małej bez szlaku był właśnie takim trafionym pomysłem. Ludzi (ani jednego skiturowca) spotkaliśmy tylko na szlaku w okolicach Słowianki i na szczycie Romanki (1366). Podejście dość solidne (w sumie ponad 900 m deniwelacji) w przepięknej pogodzie. Zjazd w nieskalanym terenie miał dwa oblicza. Bardzo urozmaicona konfiguracja od &amp;quot;tatrzańskich&amp;quot; stromizn po rozległe polany i leśne dukty. Niestety po nagłej odwilży śniegi były zmienne, przepadające, szreniaste więc czasem jazda trochę chamska. Przy dobrych śniegach zjazd tym terenem byłby prawdziwym miodem. Tym niemniej byliśmy bardzo zadowoleni bo na nartach zjechaliśmy aż do auta (razem zrobiliśmy ponad 14 km) i poznaliśmy przepiękny zakątek Beskidów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FRomanka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Skitour na Kasprowy Wierch| &amp;lt;u&amp;gt;Asia Jaworska&amp;lt;/u&amp;gt;+os.tow.|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
No cóż można nowego napisać o skiturowaniu na Kasprowy?...Klasyk, ale mimo wszystko dla mnie wciąż jeszcze zachęcający i długo się to nie zmieni. Ponadto mogę dodać, że pogoda była wyśmienita, zjazd z &amp;quot;bananem&amp;quot; na twarzy, wiatr we włosach (choć pod kaskiem) no i wszystkie te standardowe odczucia towarzyszące  udanej turze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podchodziliśmy przez Boczań i zjeżdzaliśmy Kotłem Goryczkowym trawersując później w kierunku Kondratowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P.S. Ilość skiturowców w okolicach Kasprowego podobna do sytuacji opisywanej niedawno przez Mateusza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FKasprowyWierch&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Czantorię|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|20 02 2021}}&lt;br /&gt;
Zabraliśmy cały zwierzyniec - cztery foki i psa - a do tego przez pewną część drogi towarzyszyła nam kolumna morsów. Do tej pory wydawało mi się, że skitury ostatnio zrobiły się popularne, ale po zobaczeniu tych półnagich tłumów ciągnących na szczyt Czantorii pod sztandarami swoich klubów, w okolicznościowych koszulkach i perukach może jestem gotów przyznać, że chodzenie na fokach to nadal niszowy sport. Jedna tylko rzecz mnie zastanawia: jeśli nie ma śniegu, to narciarz odwołuje wyjazd na narty... a co robi taki górski mors, jeśli z prognozy na weekend wynika, że na szczycie jednak będzie upał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nam w każdym razie upał nie przeszkadzał; choć oczywiście trochę szkoda, że nasz śnieg odpływa już do Bałtyku. W tłumach i w hałasie agregatu zasilającego gastronomię na szczycie było nam ciężko, ale udało się nam też sporo przejść nieoznaczonym na mapie skrótem, na który nikt inny się nie zdecydował. Przy górnej stacji kolejki, przebijając się przez nielegalne zgromadzenie, spotkaliśmy Dominika, z którym mieliśmy przyjemność spotkać się na wyprawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjazd trasą z psem w plecaku (chwilami budził sensację - i nawet prawie nikogo nie obszczekał). Najważniejszy wskaźnik statystyczny z tej soboty wyniósł 620 m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Skitour na Malinowską Skałę|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|14 02 2021}}&lt;br /&gt;
Ruszamy szlakiem spod leśniczówki przy potoku Leśnianka. Po ok. 1.5 km odbijamy na długą, leśną drogę łagodnie wznoszącą się po północnych zboczach Kościelca, znaną nam już z innych wycieczek (odbytych w ramach programu &amp;quot;góry przyjazne kolanom&amp;quot;). Tą właśnie drogą - improwizując trochę na sam koniec - docieramy na Malinowską Skałę. Stamtąd fenomenalnym zjazdem w otwartym terenie, przez odcinek specjalny w świerkach, a potem stromym, lecz wygodnym bukowym lasem docieramy na dno doliny Potoku Malinowskiego. Dalej, ku mojemu zaskoczeniu, jedziemy drogą wzdłuż potoku niemalże aż do samochodu (planując trasę byłem przekonany, że nie będzie wystarczająco stromo). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardzo udany dzień. Moim zdaniem ten zjazd jest jednym ze skiturowych hitów Beskidów, oczywiście o ile jest odpowiednio dużo śniegu. My przez większość trasy zjeżdżaliśmy w 15 - 25 cm grubości warstwie puchu. Dopisywała nam też słoneczna pogoda; w sumie wyszło niecałe 650 m pionu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żywiecki - Skitour na Pilsko|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Jacek Szczygieł (KKS), poniekąd też Emanuel Soja (SDG)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Przez Byka, leśnymi drogami po zboczach doliny Glinnej, a na koniec nawigując po linii prostej wg GPS weszliśmy z Jackiem na nartach na Górę Pięciu Kopców. Tam zastaliśmy bardzo nieprzyjemną pogodę tzn. mgłę i wiatr sypiący nam śniegiem w twarz. Jacek dawno nie jeździł na nartach, więc choć dało się zjechać lasem, to jednak z powrotem do samochodu dostaliśmy się trasami ośrodka narciarskiego. Od Hali Miziowej zaczęło się przecierać i - jak to bywa - kiedy dotarliśmy na parking, warunki pogodowe zrobiły się już całkiem przyjemnie. Cała wycieczka zajęła trzy godziny; z mapy wynika, że zrobiliśmy pewnie nieco ponad 800 m przewyższenia. W tym samym czasie Emek przeszedł się na butach do schroniska na Miziowej i z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Dolina Jamny na nartach biegowych|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Grzegorz Burek (os. tow.)|13 02 2021}}&lt;br /&gt;
Jamna jest lewym dopływem Kłodnicy. Płynie mocno wciętą doliną o stromych zboczach przez lasy między Mikołowem a Rudą Śląską. Dolina jest przepiękna więc tam kierujemy się na nartach biegowych (startując z Kłodnicy) bo śnieg był przewspaniały na taką wycieczkę a trasa bardzo urozmaicona terenowo. Zataczamy pętlę o dł. ok. 14 km najpierw duktami leśnymi a w drodze powrotnej niemal ściśle doliną pokonując kilka bocznych równie malowniczych parowów zaliczając przy okazji &amp;quot;ciekawe&amp;quot; (jak to na biegówkach bywa) zjazdy. Do auta docieramy już o zmroku. Nie był to sprint lecz poruszaliśmy się krokiem biegowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Jamna&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Pilsko|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski, Łukasz Majewicz|07 02 2021}}&lt;br /&gt;
Z Korbielowa Kamiennej leśnymi duktami przez Byka i Solisko podejście na Pilsko (1557). Po drodze spotykamy może kilkunastu skiturowców a pod szczytem pieszych turystów. Pogoda kiepska a u góry fatalna. Zjazd piękny po dość fajnych śniegach. Początkowo rozeznanym terenem a później inną trasą, zach. stokiem Soliska. W końcowej części wbijamy się na zlodzoną nartostradę i nią aż do auta na nartach. Zrobiliśmy 900 m deniwelacji i 12 km.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Pilsko&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - drugie zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ), Marek Wierzbowski (UKA)|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Mając już dobrze rozpoznaną tę trasę (patrz moja górska przygoda sprzed 2 tyg.) prowadzę towarzyszy przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjeżdżamy Doliną Goryczkową. Ludzi spotkaliśmy tym razem mniej (szacunkowo ok. 150). Pogoda z tych gorszych. Śnieg nawet niczego sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śląski - Błatnia |&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek i Szymon Jaworscy|6 02 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem Tomek postanowił obciążyć się dodatkowo sankami i zdobyć Błatnią. Aura jak z horroru ale i tak było warto wyrwać się w góry. Szlak harcerski oblodzony więc zaliczyłam kilka &amp;quot;orłów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Jaskinia Miętusia|Karol Pastuszka, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;, Magda Sarapata|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Choć mieliśmy dylemat, czy uda nam się przejść przez Syfon Zwolińskich i czy nie lepiej odbyć pierwszy coroczny obchód Czarnej, to jednak zdecydowaliśmy się zaufać przeczuciu i iść do jaskini Miętusiej. Przed nami 10osbowa ekipa kursowa WKTJ. Udaje nam się wmieszać między nich i w rurze posuwamy się pomiędzy tym wesołym towarzystwem. Syfon Zwolińskich pełen wody, ale udało nam się przejść mocząc się jedynie do pasa. W wiszącym Syfoniku tylko kałuża. Po drodze zbieramy udostępnione nam liny. Poręczujemy Kaskady i Piaskowy prożek. Korzystamy z już powieszonej poręczówki na Progu Męczenników, Progu Klasycznym i Korkociągu. Szybko dochodzimy do MarWoja i choć słyszalny przez nas szum sugeruje, że nie jest on całkowicie zalany, to po wskoczeniu do wody okazuje się, że prześwity nie ma. Zerkamy jeszcze do Syfonu Pawiana i zaczynamy wycof. Poszło całkiem sprawnie. W Syfonie Zwolińskich ubyło około 15/20cm wody, jednak większość z nas wybrała opcję rozebrania się przed przejściem. W rurze tylko niewielkie problemy w okolicy prożka, partie przyotworowe tak śliskie, że potrzeba wychodzić na czterech łapach. Na dworze mróz więc przebieramy się szybko i wracamy do auta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMietusia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Orło|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|31 01 2021}}&lt;br /&gt;
Idealna pogoda na narciarską wycieczkę - lekki mrozik, słońce i kompletny brak wiatru. Ruszamy z Rycerki Górnej doliną Rycerskiego Potoku na przeł. pod Orłem. W górnych partiach doliny ślad był przetarty przez naszego klubowego kolegi, który robił dłuższy dystans i wyruszył wcześniej. Potem jednak przecieramy sami. W przecudnej scenerii osiągamy Orło (1120) skąd zjeżdżamy w zsiadłym puchu z powrotem do doliny Rycerki by jeszcze podejść na Śrubity Groń i przepięknym zjazdem osiągamy dol. Śrubity i parking. Tylko kilka osób spotkaliśmy na szlaku granicznym bo w dolinach nikogo. Dziwi to trochę gdyż parkingi w Rycerce były kompletnie zajęte lecz większość pewno poszła na Wlk. Raczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Orlo&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Wlk.Rycerzowa na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek, Karol Jaworscy|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pierwszy raz zabieramy naszego syna na skitury, choć na skiturach podchodzę tylko ja i Tomek z przypiętymi nartami zjazdowymi Karola do plecaka. Podchodzimy czarnym szlakiem bardzo sprawnie, lecz niestety najpierw w deszczu, później deszczu ze śniegiem a na koniec w zamięci śnieżnej. Karol jednak nie marudzi a to najważniejsze. Udało się nawet wejść na chwilkę do schroniska i przebrać w cieplejsze ciuchy. Z Rycerzowej już zjeżdżamy przy dobrych warunkach pogodowych, niebieskim szlakiem. Zjazd w puchu bardzo odpowiada Karolowi, więc chyba trzeba będzie to powtórzyć.&lt;br /&gt;
Ludzi, o dziwo, dość mało a skiturowców jedynie garstka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Skrzyczne na skiturach|&amp;lt;u&amp;gt;Henryk Tomanek&amp;lt;/u&amp;gt; + Justyna i 4 os. tow.|30 01 2021}}&lt;br /&gt;
Start z Szczyrku w ulewie niebieskim szlakiem na Skrzyczne. Od schroniska zjazd do Czyrnej nartostradą. U góry fatalna pogoda (mgła, zadymka). W górach wielu pieszych i skiturowców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - zimowe wejście na Kasprowy Wierch|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzę na nartach przez Boczań na Halę Gąsienicową i dalej na Kasprowy. Zjazd Doliną Goryczkową. Po drodze w sumie spotkałem kilkuset skiturowców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Żyw. - Sokolica|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Joanna Przymus, Łukasz Majewicz|24 01 2021}}&lt;br /&gt;
Ciepły front z ostatniego tygodnia wytopił ogromny rezerwuar śniegu. Mimo, że startujemy wysoko, z drugiej serpentyny podjazdu na Krowiarki to i tak około kilometra musimy pokonać z buta. Dalej szlakiem już na nartach na przełęcz Krowiarki a dalej Górnym Płajem i miejscami dość stromym podejściem (z miejscowymi oblodzeniami) na Sokolicę (1367) w masywie Babiej Góry. Wstrzeliliśmy się w okno pogodowe co pozwala na dalekie widoki. Z Sokolicy zjazd szlakiem narciarskim drugą stroną góry z powrotem na Krowiarki po dość parszywym śniegu (rozmiękły śnieg zmarzł i przekształcił się w rodzaj szreni łamliwej). Z przełęczy dalej zjeżdżamy szlakiem pokonując na nartach 3 drewniane mostki. Ostatni odcinek znów z buta trochę innym wariantem do auta. Zrobiliśmy 630 m przewyższenia i 11 km dystansu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Sokolica&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Masyw Śnieżnika - skitura na Śnieżnik|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomasz Jaworski|17 01 2021}}&lt;br /&gt;
Tym razem w mroźny dzień udajemy się do Kotliny Kłodzkiej by na nartach osiągnąć najwyższy szczyt Sudetów Wsch. - Śnieżnik (1423). Start z Kletna (nieopodal jaskini Niedźwiedziej) szlakiem przez Śnieżnicką przełęcz i dalej do zamkniętego z uwagi na Covida schroniska. Tu bardzo dużo osób, wielu na skiturach. Wejście na wierzchołek w mocnym wietrze i zacinającą krupą śnieżną. U góry szybka przepinka i w cudownym puchu pięknym zjazdem z powrotem osiągamy przełęcz. Stąd szlakiem narciarskim o słabym nachyleniu lecz w przepięknej scenerii (wyszło słońce) zjeżdżamy do parkingu. Zrobiliśmy 730 m przewyższenia i 14 km dystansu. Śniegu dużo lecz jeszcze nienależyty podkład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSneznik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|SZWAJCARIA - Alpy Albulskie - na zboczach Piz Griatschouls|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Logistyka tego wyjazdu, jak można się domyślić, była trochę skomplikowana. Tylko na granicy szwajcarskiej pytano nas o to, czy mamy w samochodzie tytoń lub alkohol; na innych granicach pytania były trudniejsze. W sumie w kraju Helwetów spędziliśmy trzy dni, trafiając przez przypadek w epicentrum największych od piętnastu lat opadów śniegu. Każdego dnia na odkopywanie samochodu musieliśmy poświęcić godzinę - przy czym w piątek zrobiliśmy to tylko zapobiegawczo, bo drogi w interesujących nas kierunkach i tak były zamknięte z powodu zalegającego nad nimi nadmiaru śniegu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słaba widoczność i czwarty stopień zagrożenia lawinowego spwodowały, że przez dwa dni zdołaliśmy tylko wybrać się na spacer na fokach po dolinie Val da Fain oraz przejść się po odśnieżonych (!) terenach rekreacyjnych miasteczka Scuol. Ostatniego dnia naszego pobytu zrobiły się jednak bajeczne warunki na wycieczki narciarskie - tony puchu, niebieskie niebo, mróz i brak wiatru. W przyjemnym, zimowym słońcu ostrożnie podchodzimy z miasteczka Zuoz po zboczach szczytu Piz Griatschouls. Ola osiąga chatkę na wysokości 2400, a ja wchodzę jeszcze 100 metrów wyżej. Nasz zjazd - o deniwelacji 700 (800) m - przebiega od samego początku do samego końca po uda w puchu. Jak na razie była to wycieczka skiturowa roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Mł. - skitura na Leskowiec|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Asia i Tomek Jaworscy, Łukasz Majewicz|16 01 2021}}&lt;br /&gt;
Fajna wycieczka skiturowa z Ponikwi na Leskowiec (918). Ostatnie opady śniegu zwiększyły jego pokrywę lecz brak należytego podkładu utrudniał zjazd. Z Leskowca zjeżdżamy starym szlakiem narciarskim w atrakcyjnym terenie. Zwłaszcza niżej każdy przyhacza o ukryte pod śniegiem kamienie lub korzenie. Docieramy jednak cało do punktu startu z małymi ubytkami w sprzęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając do domu Kamil posłał SMSa o zdobyciu K2 przez Szerpów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=./2021/Leskowiec&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - na nartach z Salmopolu na Mł. Skrzyczne|Esa i &amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;, Jan Kieczka, Michał G. (os. tow.)|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Akcja nocna. Jedno auto zostawiamy na Czyrnej. Drugim Jasiu wywozi nas na przełęcz Salmopolską. Stad już na nartach  podążamy stokówką a dalej ścieżką na Malinowską Przełęcz (nawet dobre warunki śnieżne). Po drodze łączymy się świetlnie z Marzenką w Łabajowie. Z Malinowskiej Skały krótki zjazd i finalne dojście na Mł. Skrzyczne. Niebo było pięknie wygwieżdżone, lekki wiaterek i ok. -10 st. Z szczytu zjeżdżamy nartostradami do Czyrnej. Zjazd nieco utrudniały pracujące armatki śnieżne stwarzając sztuczną zadymkę. Potem jeszcze tylko zawożę Jasia i Michała na przełęcz gdzie mieli auto i wracamy swoimi drogami do domów. Zrobiliśmy ok. 10 km dystansu, 400 m w górę a 550 w dół zamykając się w 2 h. Generalnie o tej porze w górach pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FMl-Skrzyczne&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - jaskinia Zawaliskowa|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|11 01 2021}}&lt;br /&gt;
Skałki Niegowonickie stanowią dość długi garb skalny, w którym znajduje się niewielka jaskinia Zawaliskowa. Górna część jaskini to jak nazwa wskazuje zawalisko z próżniami. Tą część penetruję. Dolną część stanowią ciasne korytarze, do których się nie wpycham gdyż nie było to moim celem. Po za tym obchodzę ten dość ciekawy teren skalny. Na skałach przy drodze sporo obitych, ciekawych dróg wspinaczkowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FZawaliskowa&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry Zachodnie - Jaskinia Zimna - szarpanie żwirów cd.|Jacek Szczygieł (KKS), &amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, z KKTJ: Jakub Nowak, Asia, Hawran|09 01 2021}}&lt;br /&gt;
Okazuje się, że ostatnio zbyt wcześnie odpuściliśmy - trzeba było jednak zjechać Studnią Maurycego. Dzięki wskazówkom naszych przewodników z Krakowa udaje sie nam zlokalizować bardzo dobry materiał do badań. Wyszarpujemy z jaskini około sześć metrycznych kilogramów prima-sort uławiconego piaskowca. W terenie tłumy, a w dziurze syf jak nie-wiem-co!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Jura - nad Białą Przemszą i Białą (mtb)|&amp;lt;u&amp;gt;Damian Szołtysik&amp;lt;/u&amp;gt;|04 01 2021}}&lt;br /&gt;
Pogoda dobra na rower. Robię więc trasę terenową w zbiegu Białej Przemszy i Białej. Start z Sławkowa, dalej doliną Białej Przemszy do Błędowa. Piękna jest również dolina rzeki Białej (lewy dopływ tej pierwszej). Z Błędowa lasami wracam na południe do punktu startu. Trasa bardzo urozmaicona krajobrazowo i atrakcyjna. W pewnym miejscu zapętliłem się w bagiennym terenie (szlak był zatopiony) i musiałem nadłożyć drogi bardzo grząskimi trawami aby wydostać się na suchszy teren. Po drodze ciekawe wzgórza oraz ładne stare drzewa. Interesujące było również pole bitwy powstania styczniowego (1863 r.) gdzie przeciwko Rosjanom walczyli obok polskich powstańców - Włosi (postument upamiętniający śmierć Francesco Nullo)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FmtbPrzemsza&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Tatry - Przez jaskinię Zimną|Karol Pastuszka, Łukasz Piskorek, Bogdan Posłuszny, &amp;lt;u&amp;gt;Asia Przymus&amp;lt;/u&amp;gt;|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Uznaliśmy, że na pierwszą tegoroczną jaskinię wybierzemy Zimną bo dawno tam nie byliśmy, a wybrana przez nas odwrotna wersja trasy wydawała się w naszej wyobraźni całkiem harda! Niestety! Wyobraźnia lubi płatać figle i to co wydawało się duże, ciężkie i wysokie w rzeczywistości wcale takie nie było. Dokładając do tego znaczną ilość zespołów odwiedzających jaskinię tego dnia i które napotykaliśmy co chwilę, jakbyśmy byli na niedzielnym spacerze, tylko spotęgowaliśmy to wrażenie. I na dodatek ponor był całkiem suchy! Nawet w tym miejscu nie dane nam było pomęczyć się z przeciwnościami, dokonać heroicznego czynu przebrnięcia przez lodowatą wodę i ubłocenia się po sam czubek głowy. Wyszliśmy po 3,5h trochę rozczarowani, że nasza ciężka akcja okazała się tylko przyjemnym przemknięciem przez jaskinię. Sytuację uratowało auto Bogdana które troszkę się popsuło w drodze powrotnej i chłopaki naprawiając je naprędce, doznali kilka małych ranek na dłoniach... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Asia&amp;lt;/u&amp;gt;, Tomek Jaworski |02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Wpadliśmy na ten sam chytry pomysł co Mateusz i odwiedziliśmy te same miejsce na skiturach. Nie spotkaliśmy się jednak co potwierdza, że góra dosłownie została oblężona przez nie tyle dzieci z sankami co w przeważającej mierze skiturowców...&lt;br /&gt;
My również cieszyliśmy się, że korek w kierunku Szczyrku oglądamy z drugiej strony. Wczesne wstawanie popłaca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Małe Skrzyczne|&amp;lt;u&amp;gt;Mateusz Golicz&amp;lt;/u&amp;gt;, Aleksandra Skowrońska (WKTJ)|02 01 2021}}&lt;br /&gt;
Podchodzimy na nartach trasą z Soliska na Małe Skrzyczne. Bardzo wielu skiturowców miało taki sam pomysł, a jeszcze więcej startowało z centrum Szczyrku. Oprócz tego ludzie tłumnie wjeżdzali na Halę Skrzyczeńską z dziećmi i sankami jak najbardziej czynną gondolą. Wyjeżdżając obserwujemy gigantyczny korek w stronę miasta i cieszymy się, że wystartowaliśmy w miarę wcześnie. Pogoda dopisała. Zrobiliśmy ok. 560 m deniwelacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{wyjazd|Beskid Śl. - Malinowska Skała|Marzena, Apolonia, Iga, Bartłomiej, &amp;lt;u&amp;gt;Jan Kieczka&amp;lt;/u&amp;gt;|01 01 2021}}&lt;br /&gt;
Krótka noworoczna wycieczka z Salmopola przez Malinów na Malinowską Skałkę i powrót na Salmopol. Trasa częściowo szlakami częściowo na dziko. Pogoda cudna ludzi mnóstwo i mroźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2021%2FSalmopl&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>AsiaJ</name></author>
		
	</entry>
</feed>